emu4
24.01.06, 00:02
na www.goniec.com
jest artykul wiodacy: Batalia z fiskusem.
Pozwolilam sobie go wkleic. Enjoy!
----------------
Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii z zaskoczeniem i oburzeniem dowiadują
się, że z zagranicznych zarobków muszą spowiadać się przed polskim urzędem
skarbowym. Zwłaszcza, że po przeliczeniu angielskich pensji na złotówki
okazuje się, że na wyrównanie rachunków z polskim fiskusem trzeba czasem
przeznaczyć małą fortunę. Spać spokojnie mogą tylko ci, którzy wyemigrowali na
dobre. Wyjeżdżający na saksy polscy podatnicy mają czas do 30 kwietnia, żeby
uderzyć się po kieszeni. Wszystko zgodnie z literą prawa.Obowiązujące w Polsce
prawo mówi, że każda osoba, która na stałe mieszka w kraju, bez względu na to,
czy osiąga dochody na jego terenie, czy poza jego granicami, podlega
opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Aby osoby pracujące za
granicą uniknęły podwójnego opodatkowania, Polska zawarła umowy dwustronne z
wszystkimi krajami Unii Europejskiej. Problem w tym, że metoda odliczenia
proporcjonalnego, obowiązująca polskich podatników pracujących w Wielkiej
Brytanii jest dla tych ostatnich wyjątkowo niekorzystna.
Metoda odliczenia proporcjonalnego oznacza, że dochód osiągnięty za granicą
jest opodatkowany w Polsce, a od należnego podatku odlicza się podatek
zapłacony za granicą. Odliczenie to jest możliwe tylko do wysokości podatku
przypadającego proporcjonalnie na dochód uzyskany na Wyspach. Przy
zastosowaniu tej metody, obowiązek wykazania w rocznym zeznaniu podatkowym
dochodów uzyskanych za granicą istnieje zawsze, bez względu na to czy podatnik
uzyskał inne dochody w Polsce, czy nie. Dodatkowo, jeśli Polak pracuje w
Wielkiej Brytanii czasowo, ma obowiązek wpłacenia zaliczki na podatek w
wysokości 19 procent osiągniętych za granicą dochodów, w terminie do 20 dnia
miesiąca następującego po miesiącu, w którym wrócił do kraju.
Jak to zrobić?
Zaczynamy od pomniejszenia uzyskanego za granicą przychodu o przysługujące nam
z tego tytułu diety. Należy nam się dieta za każdy dzień wykonanej pracy, ale
pomniejszenie przychodu nie może przekroczyć 30 diet rocznie. Uzyskaną kwotę
trzeba przeliczyć na złotówki i odjąć od niej przysługujące nam koszty
uzyskania przychodów. W metodzie odliczenia proporcjonalnego dochody uzyskane
za granicą dodaje się do dochodów uzyskanych w Polsce. Od ich sumy oblicza się
podatek dochodowy i od tego podatku odejmuje się kwotę podatku zapłaconego za
granicą. Jednak odliczenie podatku nie może przekroczyć części podatku, która
proporcjonalnie przypada na dochód uzyskany w Wielkiej Brytanii.
Skomplikowane? Prześledźmy całą procedurę na przykładach.
Jan Kowalski w Polsce był bezrobotnym, bez prawa do zasiłku. W kwietniu 2005
roku wyjechał do Wielkiej Brytanii i przez pozostałe 9 miesięcy 2005 roku
pracował tam, otrzymując wynagrodzenie w wysokości £1900 miesięcznie (£1350
„na rękę"). Łącznie zarobił £17100. Na koniec roku Jan Kowalski jest
zobowiązany do złożenia zeznania podatkowego na formularzu PIT 36. Przysługuje
mu odliczenie 30 diet w wysokości £960. Aby obliczyć przychód uzyskany przez
Jana Kowalskiego w 2005 roku należy odliczyć od niego diety i przeliczyć na
złotówki comiesięczną pensję podatnika według kursu średniego funta NBP do
złotówki z dnia, w którym ją otrzymał. Przychód uzyskany przez Jana
Kowalskiego w 2005 roku wynosi więc, po odjęciu diet i kosztów uzyskania
przychodu w przeliczeniu na złote 95919,75 zł. Podatek, który Jan Kowalski
powinien zapłacić w Polsce wynosi (trzeci próg podatkowy): 17611,68 zł + 40%
nadwyżki ponad 74048 zł, czyli 26360,38 zł. Ponieważ podatnik nie pracował w
Polsce w 2005 roku, cała ta kwota przypada na dochód uzyskany za granicą. Jan
Kowalski zapłacił już od zagranicznego dochodu podatek w wysokości 14600 zł.
Po odliczeniu tej kwoty od podatku, okazuje się, że podatnik musi dopłacić
fiskusowi 11760 zł.
Jan Nowak w 2005 roku uzyskał dochody zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej
Brytanii. Jego ośrodek interesów życiowych pozostaje w Polsce, gdzie mieszka
jego żona i córka. Jego dochód w Polsce wyniósł 5000 zł, brytyjski dochód, po
odliczeniu diet i przeliczeniu na złotówki wyniósł 60000 zł. Podatek od
całości dochodu (65000 zł), który Jan Nowak musi zapłacić polskiemu fiskusowi
wynosi 14 897,28 zł. Jan Nowak zapłacił już w Wielkiej Brytanii podatek w
wysokości 4500 zł. Zanim odliczy tę kwotę od należnego podatku w Polsce, musi
sprawdzić czy nie jest to więcej, niż podatek przysługujący proporcjonalnie na
dochód uzyskany w Wielkiej Brytanii wg polskiej skali podatkowej: (14 897,28
zł x 60 000 zł): 65 000 zł = 13751 zł. Ponieważ w tym przypadku wyliczona
kwota jest większa niż faktycznie zapłacony w Wielkiej Brytanii podatek, Jan
Nowak może odliczyć całą kwotę 4500 zł. Po przeprowadzeniu ostatniego
obliczenia: 14 897,28 zł - 4500 zł = 10397,28 zł okazuje się, że Jan Nowak
musi dopłacić polskiemu fiskusowi ponad 10 tysięcy złotych.
Kto ucieknie fiskusowi?
Kryterium decydującym o tym, gdzie należy rozliczyć się z podatku jest stałe
miejsce zamieszkania (co nie ma nic wspólnego z posiadanym obywatelstwem czy
zameldowaniem). Stałe miejsce zamieszkania jest rozumiane jako położenie
ośrodka interesów życiowych. Z polskim urzędem skarbowym nie muszą mieć do
czynienia osoby, które wyjeżdżając za granicę przeniosły tam swoje centrum
interesów życiowych. Co to oznacza w praktyce? Ci, którzy mają ściślejsze
powiązania osobiste i gospodarcze z Wielką Brytanią niż z Polską -
przeprowadzili się razem z całą rodziną i dobytkiem - i zamierzają zostać tam
na stałe mogą być spokojni. Co ważne - przeniesienie ośrodka interesów
życiowych nie musi być jednoznaczne ze zmianą obywatelstwa, wymeldowaniem się
w Polsce czy sprzedażą mieszkania. Minusem przepisów mówiących o miejscu
rezydencji podatkowej jest brak precyzji. O ile miejsce zamieszkania podatnika
łatwo ustalić, o tyle „zamiar" pozostania za granicą na stałe trudniej
udowodnić. To, czy urząd skarbowy uzna, że przenieśliśmy swoją rezydencję na
Wyspy zależy od wielu czynników i – co gorsza – od interpretacji urzędnika.
Osoby, które nie zostawiły w Polsce małżonka, dzieci, nie prowadzą w kraju
żadnych interesów i nie osiągają dochodów nie powinny mieć problemów z
przekonaniem fiskusa o tym, że są rezydentami brytyjskimi. Ich centrum
interesów życiowych zostało przeniesione na Wyspy. Takie osoby mogą (chociaż
nie muszą - jak poinformowano mnie w Urzędzie Skarbowym Wrocław Krzyki) złożyć
w polskim urzędzie skarbowym deklarację o zmianie rezydencji podatkowej,
powołując się na artykuł 4 umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, którą
Polska zawarła z Wielką Brytanią w 1978 roku. Fiskus może poddać w wątpliwość
przeniesienie ośrodka interesów życiowych osoby, która pracuje poza granicami
kraju, ale w Polsce prowadzi liczne interesy lub jest właścicielem
gospodarstwa rolnego.
- Przepisy Unii Europejskiej mówią, że każdy jej obywatel może sam sobie
wybrać miejsce zamieszkania - mówi Ewa Manno z londyńskiego biura Financial
Republic. - Status rezydenta Wielkiej Brytanii uzyskuje się po przepracowaniu
tu 183 dni w roku. Jeśli osoba, która przepracowała na Wyspach wymagane 183
dni deklaruje, że chce zostać tu na stałe, moim zdaniem nie powinna mieć do
czynienia z polskim urzędem skarbowym. Powiem więcej - Jeśli ktoś pracował w
Polsce i w środku brytyjskiego roku podatkowego (który trwa od 5 kwietnia do 5
kwietnia następnego roku) przyjechał do Wielkiej Brytanii z zamiarem
osiedlenia się tu na stałe, może przychody uzyskane w Polsce rozliczyć tutaj
jako Foreign Income i uzyskać zwrot nadpłaconego w kraju podatku. Korzystając
z okazji, odpowiem jeszcze na pytanie, które bardzo często pojawia się w
telefonach do mojego biura. Brytyjski urząd skarbowy nie wysyła sam danych
dotyczących podatnika do Polski, robi to dopiero na prośbę ze strony polskiego
urzędu. Rejestrując się w Inland Re