spacecoyote
07.09.06, 09:09
Wlasnie wrocilam z dlugiego weekendu w dosc luksusowym hotelu. Hotel jak
prosto z Psa Baskervillow, taki imponujacy dwor na calkowitym odludziu,
otoczony hektarami angielskich ogrodow. Do najblizszego miasteczka (3 domy na
krzyz) 15 min samochodem droga waska i kreta. I jaki jezyk slysze od razu po
wejsciu do hotelu? Cala obsluga polska oczywiscie.
I tu sie zaczyna moja fobia. Jest mi strasznie glupio byc obslugiwana przez
polskie pokojowki i kelnerki. Czuje sie jak burzujka wykorzystujaca ciezko
harujace studentki. Co gorsza, moj facet jest Anglikiem i to starszym ode
mnie i pewnie to wyglada, jakby mnie poznal na polish brides.com. Stan
faktyczny jest taki, ze to ja mam lepsza pensje i ja sponsoruje weekendowe
wyjazdy, ale komu to przyjdzie do glowy? Odczuwam wielki dyskomfort siedzac w
restauracji z wyzszych sfer w charakterze lady i bedac obslugiwana przez
polski personel. Cala przyjemnosc z wyjazdu zaklocona.
Ma ktos tez tak czy to tylko ja?