szpiqlec
14.09.06, 13:50
Czytam to forum od jakiegoś czasu, pisałem raz rok temu.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=30361762&a=30361762
W temacie rekrutacji a właściwie udziału agencji w takowym wcale nie jestem
mądrzejszy, ale postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami.
Rekrutacja w moim przypadku przebiegała następująco:
1. Kontakt z agencji, że jest taka i taka oferta czy jestem zainteresowany,
jakie są moje oczekiwania finansowe i kiedy jestem dostępny. Prośba o
przesłanie najbardziej aktualnego cv i listu motywacyjnego.
2. Kolejny kontakt z agencji, czy nadal jestem zainteresowany, bo pracodawca
chce się umówić na telefoniczne interview.
3. Teraz następuje seria emaili z terminami: akceptacje, uszczegółowianie,
zmiana itp.
4. Interwiew telefoniczne z pracodawcą. Trwało ok 45 min i było bardziej
techniczne niż HR'owe (bez pytań "do jakiego zwierzęcia mógłbyś się
porównać?")
5. Kolejny kontakt z agencji, jest ok, chcą żebym dla nich pracował, warunki
są takie i takie.
6. Sprawdzanie referencji - dostałem do wypełnienia formularz: wykształcenie:
gdzie i jakie, praca (ostatnie 3): gdzie i jakie wszędzie nazwiska, telefony,
adresy, emaile.
Referencje sprawdzała zewnętrzna firma specjalizująca się w takowych
check'ach.
I rzeczywiście dzwonili. Firma międzynarodowa (przynajmniej w nazwie)
zatrudnia m.in. Polaków, więc nie ma barier językowych w kontaktach ze
uczelniami i pracodawcami. Nikt nie wymagał ode mnie żadnych referencji na
piśmie.
7. Dostałem roboczą wersję kontraktu do zaakceptowania.
8. Wypełniłem i wysłałem jakiś kwestionariusz medyczny (ile piję, czy mam
raka, czy zmieniałem płeć).
9. Otrzymałem pocztą kontrakt.
Kilka luźnych uwag:
Pierwszy kontakt jest zawsze z agencji zawsze zanim prześlą cv do pracodawcy
dzwonią, potwierdzają.
Bardzo rzadko zadają jakieś pytania techniczne, a jeżeli takie są to na
bardzo ogólnym poziomie.
Dwa zawsze zadawane pytania to oczekiwania finansowe i dostępność. Z reguły
to 5 min rozmowy max.
Ja osobiście nie znalazłem żadnych ofert bezpośrednio od pracodawcy wszystkie
były przez agencje.
Zawsze kończyło się na jednej rozmowie z agencją, bo na pytanie o okres
wypowiedzenia jak padała odpowiedź 3 miesiące to się Irlandczycy łapali za
głowę. Dla nich 4 tygodnie to max więc nikt nie chciał czekać.
Miałem więc tylko jedną rozmowę z pracodawcą, ale za to zakończoną zdobyciem
stanowiska.
Nie zdarzyło mi się więcej niż jedna rozmowa z daną agencją, tak jakby znając
mój okres wypowiedzenia kasowali moje dane z bazy.
Szukając pracy warto (a nawet trzeba) zarejestrować się i wystawić do
przeszukiwania cv na portalach takich jak monster czy irishjobs.
Przez 4 miesiące szukania przeze mnie pracy połowa telefonów (mniej więcej 2
w tygodniu) była bez mojej aplikacji na jakieś stanowisko.
Polecam szczególnie monstera bo dużo rekruterów go przegląda i jest dostępny
licznik "obejżeń" danego cv.
Zauważyłem że warto często robić "ReNew" takiego cv bo pewnie pozycjonuje się
od najbardziej aktualnych.
Wadą monstera jest, że nie można wystawić do przeszukiwania więcej niż
jednego cv.
Z irishjobs miałem tylko jeden kontakt co było marginalne.
Do tej pory nie wiem jak czytać ogłoszenia. Niektóre wiszą żeby wisieć. Kilka
razy aplikowałem na stanowiska że wydawało mi się,
że zgodność jest 100% i nie było odzewu. Innym razem wysyłałem ot tak sobie
przy zgodności rzędu 50% i od razu oddzwaniali.
Oferty się mnożą, dublują, numery referencyjne się nie zmieniają ... naprawdę
nie potrafiłem tego ogarnąć, ale cóż nie moja działka to się nie znam.
W dobie VoIP koszty rozmów nie są przeszkodą więc rekruterzy dzwonią "nawet"
do Polski.
Pomimo, że ja szukałem pracy w Irlandii miałem oferty do innych krajów
(Rumunia, Czechy, Holandia i inne w tym Polska) i dzwonili nie tylko z
Irlandii ale m.in. z Londka. Rozmowy z rekruterami Polakami też były: z
niektórymi tylko po polsku z innymi tylko po angielsku.
Jeżeli chodzi o branże IT to moim zdaniem większe szanse na znalezienie
roboty jeszcze z Polski mają specjaliści z "mniej popularnych" gałązek. Co
prawda ofert jest też mniej, ale konkurencja jest też mniejsza. Odwrotnie
jest z "bardziej popularnymi" dziedzinami wydaje mi się, że łatwiej jest
będąc na miejscu. Ale to moje zdanie.
SzpiQLec
PS. To że nie podaję żadnych szczegółów takich jak nazwy agencji, nazwa
pracodawcy, działka IT, którą się zajmuję jest zamierzone.