ja tu, on w anglii

IP: 82.160.244.* 10.10.06, 13:07
czesc wszystkim, chcialabym sie dowiedziec czy sa tu pary,z ktorych jedno z
was zostalo tu w Polsce, a drugie wyjechalo.Moj maz wyjechal 2 miesiace
temu,to pierwsza nasza rozlaka,mamy 1,5 letnie dziecko.Jak radzicie sobie z
tesknota,czy zamierzacie pojechac TAM,po jakim czasie planujecie? Albo po
jakim czasie sie polaczyliscie?
    • Gość: Isabella Re: ja tu, on w anglii IP: *.ztpnet.pl 10.10.06, 13:41
      Cześć, mój mąż tez wyjechał niedawno. I zostałam sama z dzieckiem, to nie
      pierwsza nasza rozłaka ja juz kiedys byłam za granicą.Idzie sie
      przyzwyczaic.Teraz pod koniec pazdziernika lece do niego na tydzień(niestety
      sama , dziecko nie ma paszportu).Ale na wakacje juz wyjezdzam tam z dzieckiem
      na stałe :).Pozdrawiam.. Jak chcesz pogadac to mój numer gg to 6456110 :)
      • Gość: oha Re: ja tu, on w anglii IP: *.ukonline.co.uk 10.10.06, 15:32
        dziecko nie musi miec paszportu! wystarczy ze wezmiesz akt urodzenia, gdzie
        jestes wpisana i Twoj dowod osobisty!
        Ludzie, najpierw sie dowiedzcie zanim zrobicie cos takiego!! :/ Skrajny egoizm.
        • Gość: dziewczyna Re: ja tu, on w anglii IP: 217.70.59.* 10.10.06, 16:11
          wg mnie wszystko lepsze niz rozlaka z partnerem, męzem, narzeczonym -
          niepotrzebne skreslic...nalezy szukac kompromisow i za wszelka cene byc razem,
          nie mam tu oczywiscie na mysli kilkumiesiecznej rozlaki...

          www.anglia.miecio.pl/wywiady.html
          • Gość: Isabella Re: ja tu, on w anglii IP: *.ztpnet.pl 10.10.06, 16:22
            No widzisz a mnie w urzedzie poinformowano ze paszport musze mieć dla dziecka,
            gdyz tam jest podpisana zgoda dwojga rodziców na wyjazd.
            Pani w tymże urzedzie powiedziała mi takze ze tak to kazdy z rodziców mógłby
            sobie wywieżc dziecko gdzie chce i dokad chce, nawet jesli drugie z rodziców
            sie na to nie godzi...
            To ja juz zgłupiałam całkiem...
            • Gość: oha Re: ja tu, on w anglii IP: *.ukonline.co.uk 10.10.06, 17:51
              zadzwoń do lotu albo do BA i zapytaj sie o dokumenty.
              na pewno nie musisz miec zgody bo kazdy z rodzicow jest rodzicem i moze wywiesc
              swoje dziecko do Mozambiku, jesli ma srodki i ochote.
              Jesli masz stary dowod - nie powinno byc problemu, jesli nowy to pewnie jakis
              dokumencik dla pociechy (w stylu aktu urodzenia albo paszportu) i bedzie dobrze.
              Zloz papiery o wyrobienie paszportu teraz. Mi ostatnio to zajelo chyba 4 dni, od
              zlozenia podania do odebrania dokumentu!

              A, i jeszcze jedno: ja duzo podrozowalam z rodzicami (osobno) i dziadkami i
              nigdy zadne pozwolenie nie bylo potrzebne. To normalne, ze czasem jedno z
              rodzicow nie moze dostac urlopu czy cos. Inaczej sie ma sprawa po rozwodzie, ale
              tak to powinno byc ok.
              • Gość: Isabella Re: ja tu, on w anglii IP: *.ztpnet.pl 10.10.06, 20:09
                Dzieki Oha...sprawdze to bardziej dogłebnie i dam znać na forum co z tym wyszło.
                Pozdrawiam
              • Gość: kachna Re: ja tu, on w anglii IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.06, 20:46
                Byc moze sie myle, ale jak do tej pory zgode na wydanie paszportu dla dziecka
                potrzebna byla zgoda dwojga rodzicow i opiekunow prawnych.
                Swojemu dziecku wyrabialam paszport tuz przed wejsciem do UE wiec byc moze cos
                sie od tej pory zmienilo, ale na lotniskach ZAWSZE sprawdzali paszport dziecka.
                Wyobraz sobie ze masz dzieciaka i twoja polowica wywozi je na drugi koniec
                swiata, nie mowiac ci o tym ani slowa. Fajnie no nie:)
    • Gość: Smuciara Re: ja tu, on w anglii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 18:25
      Heja
      Moj narzeczony jest w Anglii juz półtora roku a ja cały czas w kraju.
      Widzieliśmy się 5 razy w tym czasie, ale generalnie to chyba się od siebie
      oddalamy mimo codziennych telefonów. Rozłąka jest straszna, ale z czasem
      człowiek się przyzwyczaja nawet do najgorszego.
      Pozdrawiam
    • katsko Re: ja tu, on w anglii 10.10.06, 18:34
      Hej,
      glowa do gory. Mysmy byli rozlaczeni przez pol roku i wytrwalismy. A nawet
      musze powiedziec ze nasz zwiazek wkroczyl w nowa lepsza faze :) Codziennie
      gadalismy przez MSN, ja latalam do niego chociaz na pare dni tak czesto jak sie
      tylko dalo. Pewnie, ze bylo chwilami ciezko, ale nie uwazam ze taka rozlaka to
      koniec dla zwiazku.
      3maj sie,
      katsko
      • goncia11 Re: ja tu, on w anglii 10.10.06, 20:27
        Hej!Mój chłopak też wyjechał do Anglii ok. miesiąc temu. Jest mi ciężko,
        strasznie tęsknie. Taka rozłąka jest trudna,ale ja za ok. rok też do niego
        dołączę.Fajny wątek założyłaś, to trochę tak na pocieszenie.
    • Gość: teraz w Polsce Re: ja tu, on w anglii IP: *.itelekom.pl 10.10.06, 21:34
      To się prawie nigdy dobrze nie kończy. Na rozłąkę to sobie można pozwolić na
      studiach. Jak jedna z osób jedzie za granicę na 3 miechy ( a już wyedy jest
      dramat sam doznałem związek przetrwał, ale to był koszmar. Skype tylko wszystko
      psuł byliśmy tak blisko i tak daleko, raz jednej raz drugiej osobie wywalały
      emocje ). Ale jak się jest ze sobą w zdrowych stosunkach to głupota i
      barbarzyńsywo. Chodzi o to, że ludzie nie po to łączą się w pary, żeby żyć
      osobno. Dla mnie sprawa prosta, albo współny yjazd, albo rozstanie. Nie ma
      stanów pośrdnich. To będzie główny powód tego, ze większość ludzi będzie
      wracać. Bo nie zniosą ...
    • Gość: Smut Re: ja tu, on w anglii IP: *.aster.pl 10.10.06, 23:29
      Dwa lata temu wyjechałem do Anglii. Żona miała za jakiś czas dołączyć. Jakoś
      ten czas się wydłużał, wydłużał, aż w końcu dowiedziałem się dlaczego.
      Obecnie już nie mam żony :(
      Nie polecam.
      • Gość: Isabella Re: ja tu, on w anglii IP: *.ztpnet.pl 10.10.06, 23:47
        Miałes dziwna żone....Sorka za uwage..
        Pozdrawiam
    • Gość: sonia Re: ja tu, on w anglii IP: *.bulldogdsl.com 11.10.06, 00:01
      ja wyjechalam z 2 latkiem do UK, maz zostal w PL i ta sytuacja trwala rok. w
      normalnym zwiazku takie sytuacje to nie dramat (choc bywa ciezko), jesli jest
      perspektywa polaczenia.
      • Gość: grażyna Re: ja tu, on w anglii IP: 82.160.244.* 11.10.06, 07:25
        mu z mezem planujemy taka rozlake maxna rok.Po tym czasie trzeba podjac decyzje
        czy on wraca tu na stale czy je z synem jade tam.Decyzje uzalezniam wlasciwie
        od niego ,bo mnie je bez roznicy czy bede zyc tam czy tu.Oczywiscie do tego
        czasu bedziemy sie spotykac tak czesto jak sie da.Moj maz jest bardzo zwiazany
        ze mna,jeszcze bardziej z synem,wiec nie sadze,zeby nagle po kilku latach
        malzenstwa sie ,,odkochal,,.Nie jestesmy para gowniarzy,ja siebie jestem pewna,
        jemu tez ufam,wiec jestem dobrej mysli.Tylko po prostu strasznie tesknie
    • Gość: Bąbelek Re: ja tu, on w anglii IP: *.devs.futuro.pl 11.10.06, 07:57
      Ja mam podobną sytuację jak koleżanki. Mój mąż od 2 lat jest w GB.Początki były
      diabelnie trudne, ciągle płakałam, w ciągu roku widzieliśmy się tylko raz ale
      najgorsze już za nami! I nie uwierzę, że prawdziwe związki mogą się rozpaść
      przez taką rozłąkę. Jeśli się kocha tak na 100% to nic nie jest straszne! Teraz
      latamy do siebie dużo częściej i każde spotkanie jest cudnowne. Zresztą
      codziennie rozmawiamy, opowiadamy o kłopotach i jest trudno ale
      dobrze.Wszystkim dziewczynom które mają takie rozterki mogę powiedzieć że jeśli
      to jest ich facet na 1000% i się kochacie to wszystko musi być dobrze. Bo w
      końcu to też dla Was męczą się setki kilometrów od domu i od Was, dla Waszego
      lepszego życia w przyszłości! Głowa do góry i do przodu!!!
      • Gość: szana Re: ja tu, on w anglii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 10:40
        Całkowicie się z tobą zgadzam!!! Wszystko zależy od tego jak się kochacie i
        jakie macie wspólne cele. My tak z mężem żyjemy od 10 lat. Raz jest w Polsce,
        potem wyjeżdża na różne kontrakty. Mamy 2 dzieci. Teraz jest 2 lata już w
        Irlandii ( widzimy się raz na kilka miesięcy) Ja mam tu swoją pracę, dom,
        dzieci. Wspólnie dla nich się poświęcamy. Ale się kochamy. Ostatnio odkryliśmy
        seks przez telefon- polecam no bardzo dużo rozmawiamy tel. Pozdrowienia!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja