Dodaj do ulubionych

Propaganda sukcesu? (w Polsce)

IP: *.icm.edu.pl 16.05.07, 19:12
Chciałoby się zapytać, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Dzisiaj kolejny dziennikarz pisze (chyba na zamówienie koalicji), że w obecnej sytuacji czeka nas jedynie prosperita i głupotą
jest wyjazd z kraju. Dawno nie czytałem, aż takiego hurraoptymizmu. Znów propaganda sukcesu:

Igor Zalewski: Zostającym gratululemy podwyżek, Dziennik, 16.05.2007

" Przyznaję, że coraz mniej rozumiem ludzi, którzy wyjeżdzają pracować za granicę. Doskonale rozumiałem ich kilka lat temu, gdy
Polska pogrążona była w ponurej recesji, a bezrobocie biło rekordy. (..)
Rozumiałem ich też zaraz po wkroczeniu Polski do UE. Tak cudowny kraj jak Wielka Brytania otworzył dla nas rynek pracy. (...)
Natomiast teraz przestaję rozumieć, bo zdrowy rozum i kalkulacja nakazywałaby zostać i podtuczyć się na prosperity, które w naszej
ojczyźnie zdaje się rozkwita. Tymczasem, jak podaje bodaj "Rzeczpospolita" - 3 miliony Polaków chcą wyjechać w poszukiwaniu
pracy.
Polska moim skromnym zdaniem życiowego nieudacznika - zaczyna dawać teraz więcej perspektyw niż stabilne kraje Zachodu. Tak było
na początku lat 90, gdy po terapii szokowej Balcerowicza, przed kreatywnymi młodymi ludźmi rozsnuły się nagle niewyobrażalne
perspektywy, znacznie bardziej kuszące niż praca na zmywaku nawet w Nowym Jorku (...) Podobnie jest teraz. Wygrzebaliśmy się z
gospodarczego kryzysu i po wejściu do UE oraz uzyskaniu prawa do organizacji Euro 2012 czeka nas gwałtowny, właściwie skokowy
rozwój. On po prostu musi nastąpić, jesteśmy na niego skazani, nawet nam nie uda się tego spieprzyć. Owszem, Polska to nieidealny
kraj, w dodatku niebezpieczny, bo giną w nim sprzedawcy (na drzwiach co drugiego sklepu wisi kartka z dramatyczną informacją:
Poszukujemy sprzedawców!). Można też narzekać na sytuację polityczną (...) ale nie zmienia to faktu, że Polska staje się ponownie
krajem olbrzymich możliwości.

Przy takiej koniunkturze wyjazd na Zachód ma sens jedynie w trzech wypadkach. Gdy ktoś jest absolutnym geniuszem, Polska jest dla
niego zbyt mała i grozi mu, że tu zmarnuje swój talent. Gdy ktoś jest kompletną niezgułą i wie, że nie zrobi kariery w żadnej
profesji albo marzy o zawodzie kelnera do końca życia - to faktycznie warto się przenieść do Londynu. I gdy ktoś ma 18 lat i chce
przed dorosłym życiem polizać trochę świata. (...)
Wyjazd za pracą ma jeszcze jeden sens, ale nie dla emigrujących. Pomaga tym, którzy nie wyjeżdżają. Ponieważ brakuje specjalistów
właściwie w każdej dziedzinie, pracodawcy są zmuszeni podwyższać płace i jest to bez wątpienia urocze. Zatem powinniśmy
podziękować naszym emigrantom, dzięki nim więcej zarabiamy bez ruszania się z domu (...) "
Obserwuj wątek
    • dis_and_dat_kid Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 16.05.07, 19:39
      pompowanie bredni, bo za wiele osob zaczelo wyjezdzac.

      szukaja sprzedawcow - no i co, mam pracowac jako sprzedawca?
      propserity? ten czlowiek sie chyba szaleju najadl. Realne pensje wzrosna
      powiedzmy o 5%, biorac pod uwage z jakiego poziomu wzrastaja to nie jest
      interesujace.

      recesja? w Pl nigdy nie bylo zadnej recesji (chyba ze powstala nowa definicja
      recesji ktora jest znana panu dziennikarzowi ale nie mnie). Bezrobocie bylo w
      warunkach wzrostu gospodarczego (malego bo malego, ale wzrostu)

      Polsce potrzeba okolo 30 lat zeby dogonic kraje z pierwszej ligi, a ja nie
      zamierzam spedzic calej swojej kariery zawodowej w kraju rozwijajacym sie, skoro
      moge je spedzic w kraju rozwinietym.
      • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 16.05.07, 22:27
        Masz racje piszac ze trzeba ok 30 lat na dogonienie, ale po pierwsze, nie musi
        sie całkowicie zrownac zeby wyjazdy za pracą zaczely być nieoplacalne, wystarczy
        ze osiagnie sie tak z 70% sily nabywczej, a po drugie: niektore branze doganiaja
        szybciej, najwolniej wyrówna sie poziom zycia ludzi na zmywaku, na taśmie,
        sprzedawców itp. Najszybciej wyrowna sie poziom tych co pracują głową.

        Dobry informatyk (programista, analityk, projektant, itp.) z doświadczeniem w
        Polsce w duzym mieście moze zarobić ok 100 tys złotych rocznie brutto. W USA
        zarobi powiedzmy 100 tys dolarów rocznie (lub odpowiednik ok 50k funtow w UK).
        Jaki jest obecnie sens zamieniać 100k PLN w Polsce na 100k USD w USA ?
        Praktycznie zaden.
        • dis_and_dat_kid Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 16.05.07, 23:18
          bah, ale ile jest w Pl stanowisk pracy ktore tyle placa ?

          moze zarobic to dobrze powiedziane, bo najczesciej tyle nie zarabia.
          Jak dokladnie beda rosnac place to nie wiadomo (pare lat temu nikt by nie
          przepuszczal ze place budowlancow tyle wzrosna).

          Poza tym po prawdzie to 100 k PLN to 100 k USD nie rowne - ok, dolar jest slaby,
          tylko przy obecnym dolarze wychodzi na to ze sporo towarow jest tanszych w US
          niz w Pl -
          trzy lata temu placilem za paczke Marlboro w NC 2.33$, wtedy jakies 9 zlotych,
          obecnie to jakies 6, po ile teraz Marlboro w Pl? Podobnie jest ze spora iloscia
          innych rzeczy, ot ceny sie wyrownuja najwyrazniej, natomiast czy place sie
          wyrownaja, i kiedy, to juz inna bajka
          • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 13:45
            > bah, ale ile jest w Pl stanowisk pracy ktore tyle placa ?
            >

            No właśnie, wbrew pozorom jest trochę. Wciąż nie tak dużo jak na zachodzie, ale
            w tych branżach takich miejsc przybywa najszybciej, wyrównanie jest tu
            najbardziej widoczne i najszybsze.

            > Poza tym po prawdzie to 100 k PLN to 100 k USD nie rowne - ok, dolar jest slaby
            > ,
            > tylko przy obecnym dolarze wychodzi na to ze sporo towarow jest tanszych w US
            > niz w Pl -

            Oczywiscie 100k dolarów jest wciąż nieco więcej warte w USA niz 100k PLN w
            Polsce, przelicznik sily nabywczej nie jest 1:1... Ale ja tylko wskazuje ze
            zamiana jednego na drugie nie ma sensu z powodów pozaekonomicznych - zysk który
            sie uzyskuje w wiekszosci przypadkow nie zrekompensuje czynnikow
            pozamaterialnych zwiazanych z wyjazdem.
            • Gość: majkel Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.unknown.be.uu.net 17.05.07, 14:28
              Ale ja tylko wskazuje ze
              zamiana jednego na drugie nie ma sensu z powodów pozaekonomicznych - zysk który
              sie uzyskuje w wiekszosci przypadkow nie zrekompensuje czynnikow
              pozamaterialnych zwiazanych z wyjazdem.


              jakie to mistyczne czynniki pozamaterialne ???
              moze to ze nie pracuje 12h tylko 7,5 ??
              mozesz to wyjasnic bo chyba nawet sobie nie wyobrazasz ile to jest 100k USD w
              USA to jest duzo kasy i wyobraz sobie starczy na dobra szkole dla dziecka w
              zasadzie jaka chce starcza w zasadzie na wszystko
              bardzo jestem ciekaw tych czynnikow pozamaterialnych
              • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 18.05.07, 11:19
                Moze sie nie zrozumieliśmy. Sa tacy ludzie dla których zmiana miejsca
                zamieszkania o kilka tys kilometrów, w dodatku na teren odmienny kulturowo, z
                innym jezykiem itd. to jak pstryknięcie palcami. Jednak większość ludzi, którzy
                mają jakieś życie, zazwyczaj musi mieć dość poważne powody by dokonywać takich
                drastycznych zmian. W kraju typu Polska najczęściej są to powody materialne,
                więc stąd pytanie: o ile musi się poprawić sytuacja żeby człowiek decydował sie
                na emigracje? Za 100k PLN w Polsce wiedziesz spokojne dostatnie ustabilizowane
                życie. Zamiana tego na 100k USD - jak dla mnie - nie jest warta wywracania tego
                życia do góry nogami. Oczywiscie ktoś inny może mieć inne zdanie.
        • Gość: hm.. Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: 205.223.239.* 17.05.07, 09:42
          W ciagu ostatniego miesiaca trzy osoby pracujace w IT powiedzialy mi, ze
          wyjezdzaja. Jedna w czerwcu, dwie we wrzesniu. Wszystkie trzy dobrze zarabiaja w
          PL, ale nie o to im chodzi.
          • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 13:52
            > W ciagu ostatniego miesiaca trzy osoby pracujace w IT powiedzialy mi, ze
            > wyjezdzaja. Jedna w czerwcu, dwie we wrzesniu. Wszystkie trzy dobrze zarabiaja
            > w
            > PL, ale nie o to im chodzi.

            Ja znam wiele osob z IT ktore WROCILY z zagranicy (teraz zarabiaja dobrze tutaj)
            - oczywiscie zarabialy bardzo dobrze tam, ale jak widac nie o to im chodziło....
            • Gość: majkel Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.unknown.be.uu.net 17.05.07, 14:23
              Ja znam wiele osob z IT ktore WROCILY z zagranicy (teraz zarabiaja dobrze tutaj)
              - oczywiscie zarabialy bardzo dobrze tam, ale jak widac nie o to im chodziło....

              serio ???
              ale tak naprawde to sobie to wymysliles gdzie ci ludzie z IT wrocili do
              montowni Della w lodzi ????
              nie znam nikogo kto majac normalna prace w swoim zawdzie wrocil
              • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 22:41
                > serio ???
                > ale tak naprawde to sobie to wymysliles gdzie ci ludzie z IT wrocili do
                > montowni Della w lodzi ????

                Jaka montownia, człowieku. Litości!
            • Gość: Ralph Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.bb.sky.com 17.05.07, 19:59
              Czy znasz motywy tych specjalistów IT, którzy wrócili do Polski? Dla mnie to
              wydaje się po prostu nieprawdopodobne! No, chyba że ktoś wyjechał konkretnie na
              dwa lata żeby zarobić na dom, mam kolegę który tak zrobił, jednak pozostali
              nawet sobie nie wyobrażają powrotu. Kto popracował w UK w normalnych warunkach
              za normalne pieniądze do Polski nie wróci. Szkoda zdrowia.
              • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 22:23
                > Czy znasz motywy tych specjalistów IT, którzy wrócili do Polski? Dla mnie to
                > wydaje się po prostu nieprawdopodobne!

                Ktoś kiedyś na forum onetu pod artykułem o emigracji rzuci pytanie do
                emigrantow: ile musielibyście zarabiać w Polsce zebyscie wrocili tutaj?
                Wiekszosc odpowiedzi to byla 4-5 tysiecy złotych brutto.... Czyli zarobki
                praktycznie po studiach informatycznych bez doswiadczenia w dobrej firmie, taka
                kwota dla np. amerykanskiej firmy inwestujacej w Polsce za prace inzyniera
                informatyka to kwota smieszna.

                W Polsce są firmy i projekty w ktorych inzynier IT z kilkuletnim doswiadczeniem
                zarabia 7-10 tysiecy brutto miesiecznie a kultura organizacyjna i atmosfera w
                pracy sa bez zarzutu. Wyjątek? Nie wiem. Wiem ze duzo ludzi jest po prostu
                sfrustrowanych z powodow do ktorych sie nie przyznaja, np. znam osobe ktorej
                wydawalo sie ze cos tam programuje ale - mimo ze nawet załatwiłem jej mozliwosc
                pracy w PL w zawodzie programisty to okazalo sie ze jest niekompetentna i nie
                przeszla rozmowy kwalifikacyjnej. Teraz pakuje towary na tasmie w UK za
                minimalna - i oczywiscie postępowanie tej osoby jest 100% logiczne i zrozumiałe,
                jednak jak spytac ta osobe o motywy wyjazdu to nie powie: "w sumie to bylem do
                dupy, nie mam zadnych porządnych kwalifikacji, nadaje sie do takiej roboty tylko
                wiec jak juz mam to robic to niech chociaz zarabiam mozliwie wiecej". Powie ze
                to kraj jest do dupy, ze nie ma warunków itd. itp. Wszyscy winni, ja wspanialy.
                Są tez np. osoby, siedzace tuz obok mnie ktorych wiedza, inteligencja i
                umiejetnosci zasluguja na ogromny szacunek - jedna z tych osob wrocila z UK
                gdzie pracowala w IT, tyle ze nie podobalo jej sie organizacja pracy tam (!).
                Inna historia - gosc popracowal 3 miechy w szkocji ale poniewaz tu ma rodzine to
                jak dowiedzial sie ze chca go przyjac za rozsadne pieniadze no to od razu
                walizki spakowane i bye bye wyspy. Nie ma nigdy jednolitych motywów ani ruchu
                tylko w jedna strone. Ja ze swoich obesrwacji i doswiadczen widze ze branza IT w
                PL jako pierwsza doszlusowuje do warunkow i standardow zachodnich. Sprzataczki
                czy kasjerki musza poczekac jeszcez ze 30 lat by mniej wiecej wyrownaly sie
                standardy jak na zachodzie. Informatycy czy inzynierowie - znacznie mniej...
                tutaj luka zamyka sie szybko.

                • kris.m Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 22:38
                  Tyle, że w IT liczą się tylko ścisłe specjalności. A np. osoba z 10 letnim doświadczeniem związanym z administrowaniem, serwisowaniem sprzętu, helpdeskiem (czyli taka złota rączka) już nie znajdzie pracy za 4500 :)
                  Zwykle jest to 2000-2500 brutto. Więc w takim przypadku napewno taśma w UK jest lepszym rozwiązaniem.
                  • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 22:43
                    Czy pod pojęciem "złota rączka" nie kryje sie aby "osoba, która niczego
                    konkretnego nie umie"? Na ludzi reneasnsu nie ma popytu na niskim-srednim
                    szczeblu, tutaj trzeba expertów w swojej dziedzinie.
                • carnivore69 Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 23:44
                  > Ktoś kiedyś na forum onetu pod artykułem o emigracji rzuci pytanie do
                  > emigrantow: ile musielibyście zarabiać w Polsce zebyscie wrocili tutaj?
                  > Wiekszosc odpowiedzi to byla 4-5 tysiecy złotych brutto....

                  Roznica zdan wynika pewnie z tego, ze na forum GW najczestsza stawka byla
                  trzykrotnie wieksza.

                  Pzdr.
                  • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 18.05.07, 11:03
                    > > Ktoś kiedyś na forum onetu pod artykułem o emigracji rzuci pytanie do
                    > > emigrantow: ile musielibyście zarabiać w Polsce zebyscie wrocili tutaj?
                    > > Wiekszosc odpowiedzi to byla 4-5 tysiecy złotych brutto....
                    >
                    > Roznica zdan wynika pewnie z tego, ze na forum GW najczestsza stawka byla
                    > trzykrotnie wieksza.

                    Czyli 12-15 tysiecy zlotych czyli ok 2,5k-3k funtow miesiecznie :) lol, tyle to
                    wielu emigrantow w Wielkiej Brytanii nawet na oczy nie oglada. A ci co tyle
                    zarabiaja i twierdza ze chcieliby tak samo w Polsce to chyba realiow nie znaja -
                    co to za sztuka powiedziec: chcialbym zarabiac tyle samo co tam, skoro wiekszosc
                    cen jest w Polsce wciaz ok 2 razy nizsza... Kiedys tu byl fajny post w ktorym
                    ktos przytaczał dane wg bodajze eurostatu ze koszyk dobr w UK jest ok 1.8 raza
                    drozszy niz w PL (nominalnie), wiec ktos kto mowi ze ma te 15 tys zlotych w UK
                    (ok 3k GBP) i chcialby miec 15 tys zlotych w PL, nie robi nic innego jak zada
                    praktycznie dwukrotnej (1.8-krotnej) podwyzki! To jest oczywiscie nierealne,
                    dlatego te kwoty ktore cytowalem sa znacznie bardziej sensowne.
                    • carnivore69 Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 18.05.07, 19:43
                      Po pierwsze - nie oceniam podawanych kwot. Po drugie - byc moze autorzy
                      niektorych postow z Anglii gotowi sa zrezygnowac z czesci koszyka na rzecz
                      trudnej do skwantyfikowania ogolnej jakosc zycia w UK vs. PL. (Innymi slowy,
                      "musieliby mi doplacic realnie 80%, zebym wrocil.")

                      Pzdr.
                    • Gość: starycynik Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.dhcp.uno.edu 18.05.07, 22:38
                      Wiec uwazacie, comrade, ze kraj powinien sie skladac z informatykow za 8 tys i
                      pariasow za 800 PLN. Swietny pomysl, taki sam jak komunizm.
                      • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 19.05.07, 11:14
                        > Wiec uwazacie, comrade, ze kraj powinien sie skladac z informatykow za 8 tys i
                        > pariasow za 800 PLN. Swietny pomysl, taki sam jak komunizm.

                        Nic podobnego nie uważam.
                • Gość: majkel Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.unknown.be.uu.net 18.05.07, 11:22
                  musze powiedziec ze twoje przyklady na znajomosc wielu przypadkow powrotow sa
                  dosyc mizerne

                  W Polsce są firmy i projekty w ktorych inzynier IT z kilkuletnim doswiadczeniem
                  zarabia 7-10 tysiecy brutto miesiecznie a kultura organizacyjna i atmosfera w
                  pracy sa bez zarzutu

                  uwierz mi w UK/Ire tez sa firmy i projekty gdzie zarabia sie 7-10 tys EUR/GBP


                  jedna z tych osob wrocila z UK
                  > gdzie pracowala w IT, tyle ze nie podobalo jej sie organizacja pracy tam (!).

                  no nie dostosowal sie emigracja nie dla kazdego

                  drugi przykald o kolesiu ktory zostawile rodzine w PL to nawet pomine


                  starsznie naciagasz fakty do poparcia twojej tezy ze PL jest raj
                  masz do tego prawo ale mnie jakos to nie przekonuje domyslam sie ze wiekszosci
                  rowniez
                  • comrade Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 19.05.07, 11:13
                    > starsznie naciagasz fakty do poparcia twojej tezy ze PL jest raj
                    > masz do tego prawo ale mnie jakos to nie przekonuje domyslam sie ze wiekszosci
                    > rowniez

                    Ja nie mowie ze PL to raj. Mowie tylko ze najszybciej w PL wyrownuje sie z
                    zachodem sytuacja w branzach wymagajacych wiedzy i kwalifikacji. Sprzataczki
                    hotelowe beda mialy tak dobrze jak w UK za jakies 20-30 lat. Informatycy -
                    znacznie szybciej, dlatego mowilem ze juz teraz nie jest niczym super
                    nadzwyczajnym zarobek 100k PLN na rok w duzym miescie w Polsce w IT i
                    zamienienie tego na 100k USD wiekszosci ludzi sie juz nie oplaca...
    • soup.nazi Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 16.05.07, 20:52
      Jezeli masz na mysli "propagande sukcesu" z epoki poznego Gierka, to jestes w
      bledzie. Przy wolnych mediach wolnej Polski tamta propaganda i jej tworcy to
      karly. Zylem, widzialem, ty chyba nie.
      • nadau Dziadek Soup.nazi opowie Wam swoją historię 16.05.07, 23:33
        Na interwiev w konsulatach przygotowywalo sie historie o przesladowaniu.
        Trzeba bylo byc politycznym I miec to jako tako umotywowane. Do USA trafial
        najgorszy element. O dziwo na ten dzien zawsze trzezwy. Wybite zeby I blizny
        byly dodatkowym atutem na Amerykanska wize."


        www.najmici.net/kirchen.htm

        Sami widzicie, jak ciężko w młodości miało pokolenie Waszych rodziców.
        Nic dziwnego, że tu się zlatują jak te hieny.

        Oni nie znali polskich gazet w kioskach, polskiej obsługi w banku, polskich
        towarów w sklepach czy legalnej pracy w zawodzie w swoim "raju".
        Nie kupowali mieszkań po dwóch latach pobytu.
        Nie mogli sobie wyskoczyć na weekend do kraju, do rodziny, do przyjaciół.

        Musicie ich zozumieć i im wybaczyć.

        Chociaż ciągle są obywatelami IV RP (mimo, że o tym często nawet nie wiedzą)
        muszą się przeciskać na europejskich lotniskach przez bramkę "rest of the
        world", razem z obywatelami III świata.
        Stąd ich kompleks o nazwie "obywatelstwo".
        Bo nie rozumieją, co to obywatelstwo EU
        • soup.nazi Re: Dziadek Soup.nazi opowie Wam swoją historię 17.05.07, 16:56
          nadau napisał:

          > Na interwiev w konsulatach przygotowywalo sie historie o przesladowaniu.
          > Trzeba bylo byc politycznym I miec to jako tako umotywowane. Do USA trafial
          > najgorszy element. O dziwo na ten dzien zawsze trzezwy. Wybite zeby I blizny
          > byly dodatkowym atutem na Amerykanska wize."

          Hehe, nadauowa, przypaszcie sobie strap-on i wezcie sobie do buzi, a pozniej
          zaladujcie sie komorka. Co to jest "interwiev"? Widac, ze gliniak pisal.

          > Sami widzicie, jak ciężko w młodości miało pokolenie Waszych rodziców.
          > Nic dziwnego, że tu się zlatują jak te hieny.

          Coscie, nadauowa z tym Treichem, na bramie tam staliscie czy co? A moze was
          ladowali, zamiast komorki?
          >
          > Oni nie znali polskich gazet w kioskach, polskiej obsługi w banku, polskich
          > towarów w sklepach

          No, nie, bo nie chcieli mieszkac w gettach. Ci co chcieli mieszkajom w
          Misisiadze i na Jackowie.

          czy legalnej pracy w zawodzie w swoim "raju".

          Zgadza sie, nadauowa, ja juz kilkanascie lat w Kanadzie munlajtuje za biurkiem,
          hehehe

          > Nie kupowali mieszkań po dwóch latach pobytu.

          Tez sie zgadza - kupowali domy, i to przewaznie nowe, i to przewaznie duze, take
          od 2000 sq ft. W dziuplach mieszkaja tylko dziecioly, hehehe

          > Nie mogli sobie wyskoczyć na weekend do kraju, do rodziny, do przyjaciół.

          To tez prawda, bo wyscie na nich czekaliscie, gliniakowie. Ale nie ma tego zlego
          co by na dobre nie wyszlo - poskakali my sobie za to po Kalifornii, Florydzie,
          Hawajach, Karaibach, itp. nieciekawych miejscach. Gdziez im tam do wczasow na
          kartoflisku pod Kutnem. Ja to nawet z rodzinom skakalem, bo rodzina nie chciala
          w blocie siedziec, a odwiedzic, biedny, nie moglem.

          > Musicie ich zozumieć i im wybaczyć.

          Najbardziej musza nam chyba wybaczyc (lacznie z wami nadauowa), ze nie jestesmy
          zainteresowani zyciem kolchoznikow w skansenie Europka, hehehe

          Tak, tak, zwlaszcza zle sie czujemy z tego powodu, ze nie mozemy pomieszkac w
          publicznych szaletach, na Victoria Station, albo w irlandzkim bogu. A te prace,
          moja nadauowa! Kazdy by chcial pozmywac u ciapatych!

          > Chociaż ciągle są obywatelami IV RP (mimo, że o tym często nawet nie wiedzą)

          No nie da sie ukryc, ale to dlatego, ze nie lubiom latac po torze przeszkod im.
          Wielebnego Jozefa Wissarionowicza, patrona waszego, ehehehe

          > muszą się przeciskać na europejskich lotniskach przez bramkę "rest of the
          > world", razem z obywatelami III świata.

          No zgadza siem znowu. Ostatnio w Wiedniu strasznie zalowalem, ze nie moge
          przechodzic przez bramkie na luzie z tlumami smierdzacych Europejczykow o rysach
          dziwnie turecko-arabsko-ciapatych i mlodym Bulbonczykiem (chyba tez smierdzial,
          bo jakos tak nieswiezo wygladal - moze mieszkal w londynskim szalecie?), ktory
          ukradl pled z samolotu Austrian i bardzo zadowolony nim sie okrywal publicznie.
          Ja musialem walczyc z tlumem ugly Americans, ordynarnymi ozzies i kiwis, nie
          mowiac o moich lisciastych kuntryfelowsach. Tragedia! Zawsze bylem masochem, hehehe

          > Bo nie rozumieją, co to obywatelstwo EU

          Rozumiemy, nadauowa, rozumiemy - to prawo do proud noszenia Windex holster na
          hipie i mopa na ramieniu po calej Europie, hehehe. Strasznie nam przykro, ze
          jestesmy juz na to za wygodni.
    • bigbadelectriccow Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) 17.05.07, 00:45
      Kolejny raz potwierdza sie stara prawda ze na emigracji najbardziej to sie znaja osoby ktore nigdy na niej nie byly ;)
      Czytajac autora artykulu mam wrazenie ze za granica to on co najwyzej byl na dwutygodniowych wakacjach w Tunezji...
      • Gość: dff Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.range86-150.btcentralplus.com 17.05.07, 08:14
        jak nie widomo o co chodzi to wiadomo , że o
        PIENIĄDZE NA EMERYTURY.

        kto na to wszystko zarobi, jak ludzie w wieku produkcyjnym poszli w długą i
        pracują na system emerytalny innego kraju.
        • Gość: Jaro Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.md.uwcm.ac.uk 17.05.07, 10:26
          W kontekscie emerytur: lepiej jest zarabiac £50,000 niz 50,000zl, nawet gdyby
          ceny byly 1:1 (choc nie sa) z prostej przyczyny: lepiej odlozyc na emeryture
          £200 miesiecznie niz 200zl i to bez wzgledu na to czy na emertyurze bedziemy
          zyc w Polsce czy np. Hiszpanii, bo zyc w UK z polskiej emerytury sie nie da.
          Dla mnie miernikiem porownawczym jest kwota zaoszczedzona przy porownywalnym
          standardzie zycia, uwzgledniajac tez np. koszty prywatnej szkoly czy leczenia.
          Przy takim porownaniu £50,000 rocznie w UK to ponad 20,000 miesiecznie w Polsce
          (brutto oczywiscie). Polscy specjalisci ktorzy wyjezdzaja to nie stupid
          pollacks.
        • Gość: Jaro Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.md.uwcm.ac.uk 17.05.07, 10:31
          A jesli wysokosc emerytury nie przemawia do 20-30 latka, to mozna to inaczej
          zobrazowac: skoro w UK odloze na emertyture 5 razy wiecej niz w PL, to znaczy
          ze na swoja emerture musze pracowac 5 razy krocej, czyli 8 lat zamiast 40.
          Alternatywnie, moge pracowac tylko 1.5 godziny dzienie zamiast calej dniowki...
          • Gość: majkel Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.unknown.be.uu.net 17.05.07, 12:00
            czeka nas gwałtowny, właściwie skokowy
            rozwój. On po prostu musi nastąpić, jesteśmy na niego skazani, nawet nam nie
            uda się tego spieprzyć


            wyglada jakby ten kto to pisal wpie..l pol kilo prozaku i zapodal pare
            strzalow z heleny
            • Gość: M.M. Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.cable.ubr05.enfi.blueyonder.co.uk 17.05.07, 14:19
              Gowiania propaganda. Gazety swoje a zycie swoje. Fakt od prawie 2 lat jestem
              poza krajem. Utrzymuje jednak kontakt, ze znajomymi, rodzina etc i z ich relacji
              wiem jak to wyglada na miejscu. I jezeli oni maja takie probelmy we Wroclawiu,
              to boje sie pomyslec jak radza sobie ludzie w mniejszych miastach. Oczywiscie
              nie moge sie nie zgodzic, ze PL jest krajem rosnacych mozliwosci dla b. dobrych
              specjalistow, badz innych waskich grup zawodowych. Jednak nie o to, przeciez
              chodzi. Pytanie jest jak zyje sie przecietnemu Kowalskiemu, ktory nie jest
              geniuszem. Kowalskiemu, ktorego nie stac bylo na studia, badz dodatkowe
              doszkalania. Temu Jasiowi, ktory nie ma tzw 'plecow' w postaci rodziny lub
              znajomych. Jemu to na chwile obecna zyje sie gownanie i poki tak bedzie, nie ma
              co sie dziwic, ze ludzie wyjezdzaja. Czy to naprawde takie dziwne, ze ktos kto
              jest sprzedawca, pracownikiem biurowym sredniego szczelba etc tez chce godnie zyc?

              Wlasnie w tym tkwi problem, wszyscy wskazuja na niebotycznie rosnace prace
              budowlancow, informatykow i jeszcze kilka innych dziedzin. Mimo wszystko jest to
              dosc nieliczny wachlarz zawodow, wykonywanych obecnie w PL. Reszta natomiast jak
              klepala biede tak a klepie po dzien dzisiejszy. Nawet jesli by w PL dokonala sie
              niebotyczna transformacja i w ciagu 15lat!!!! dogonilibysmy reszte EU w 80%, to
              ja i ludzie z mojego rocznika bedziemy mieli po 40 lat. To troche juz pozno na
              rozpoczynanie kariery zawodowej.


              BTW
              Na moim przykladzie (to odnosnie cytowanego tekstu): raczej nie uwazam sie za
              nieudacznika. Bedac w PL studiowalem dziennie (14os/miejsce jak zdawalem examy)
              w tzw miedzyczasie pracowalem (praca biurowa) na 1/2 etatu, w wakacje pelny. I
              co z tego skoro nie bylo perspektyw mimo wyksztalcenia i doswiadczenia w CV.
              Zaryzykowalem wszystko, rzucilem studia, prace. 1,5 robilem w UK za ciecia, bez
              znajomosci jezyka. Teraz pracuje w duzej miedzynarodowej firmie, praca biurowa
              (nie za wysokie stanowisko lecz i nienajnizsze), mam perspektywy rozwoju, awansu
              w przyszlosci, nie zastanawiam sie czy mnie wywala w nastepnym miesiacu, nie
              zostaje za free w nadgodzinach. Z pensji moge wyzyc, oplacic mieszkanie, kursy
              jezykowe i cos jeszcze zostanie.

              I sie ku**wa ludzie dziwia, ze tyle osob wyjezdza. Prawda jest taka, ze chetnie
              bym wrocil. Tu zawsze bede obcy, ale chociaz zyc idzie z godnoscia. Taka
              godnoscia, ktorej mnie i mi podobnym odmowiono w Polsce.


              Pozdrawiam,
              M.
            • Gość: Jaro Re: Propaganda sukcesu? (w Polsce) IP: *.md.uwcm.ac.uk 17.05.07, 14:43
              "Do niedawna stalismy nad przepascia, ale teraz wreszcie poczynimy ogromny krok
              naprzod..."
              • lukasbaker do M.M 18.05.07, 13:21
                zgadzam sie z Toba, jak bys o mnie pisal.. 25 lat nauki w Polsce, zawsze chu..wa
                praca za marne pieniadze. obecnie zarabiam ok 7 tys zl , pracuje w swoim
                zawodzie.. niech mnie ktos namowi do powrotu.
                • Gość: palejo Re: do M.M IP: *.sotn.cable.ntl.com 18.05.07, 19:49
                  >bo giną w nim sprzedawcy

                  Czy ci sprzedawcy gina dlatego, ze jako grupa swietnie zarabiajaca sa porywani
                  dla okupu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka