Gość: izzysia
IP: 92.22.174.*
03.06.08, 20:09
takiej treści napis pojawił sie w kibelku w moim Zakładzie Pracy.
Zgłoszone do manager, sprawca nie znaleziony oczywiście, wszyscy przesłuchani
święcie oburzeni; napis miał być zamalowany, ale wisi od dwóch tygodni;
solidarni z autorem oburzeni wewnętrznie, ze mieliśmy czelność zgłosić, a w
ogóle robią wrażenie, ze nie mogą odżałować, ze mówimy po angielsku, bo jak tu
nam dokopać bezkarnie?
akcja sie toczy w dużej sieci marketowej, Polaków jest tylko dwoje w tym
sklepie, wiec nie trudno zidentyfikować adresatów napisów.
poradźcie proszę, co powinniśmy dalej zrobić? bo niewątpliwie mam ochotę coś z
tym zrobić, bo mnie wkurzyli (pracy nikomu nie zabrałam, o takich nieludzkich
godzinach, jak my pracujemy im sie nie chce ruszyć tyłka z łóżka, ogłoszenie
wisiało 3 miesiące, byliśmy jednymi kandydatami na stanowisko, pracujemy tam
od listopada zeszłego roku, part-time)