Dodaj do ulubionych

Piekło Arcego :)

04.02.04, 15:03
Którz to idzie tam w oddali?
Twarz zacięta, puste oczy,
W głowie wizje ochydnych robali.
Bliżniemu grzechu nie wybaczy.

Kobiety nie zaznał, ni miłości znaku,
W zamian dużo goryczy smaku.
Sąsiad czy obcy zrozumuieć go nie może,
Gdy znowu czuje się gorzej.
Gdy głosy wciąż słyszy w glowie swojej,
Wzbudzając wciąż rozbawienie moje.
Obserwuj wątek
    • baba-jaga Re: Piekło Arcego :) 04.02.04, 15:19
      arcemu pomoglaby niewatpliwie intensywna terapia watpienia w watpienie.
      • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 04.02.04, 15:25
        baba-jaga napisał:

        > arcemu pomoglaby niewatpliwie intensywna terapia watpienia w watpienie.

        Jutro skrobne mu ajkiś tren....
    • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 04.02.04, 19:15
      mike_mike napisał:

      słyszy w glowie swojej,
      > Wzbudzając wciąż rozbawienie moje.

      A niesłusznie mike_mike.W chorobach psychicznych nie ma nic śmiesznego.
      • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 09:55
        kochanica.francuza napisała:

        > mike_mike napisał:
        >
        > słyszy w glowie swojej,
        > > Wzbudzając wciąż rozbawienie moje.
        >
        > A niesłusznie mike_mike.W chorobach psychicznych nie ma nic śmiesznego.

        Licentia poetica.
    • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 04.02.04, 19:17
      mike_mike napisał:

      > Sąsiad czy obcy zrozumuieć go nie może,
      > Gdy znowu czuje się gorzej.
      >
      Mnie też nie, z moimi klopotami ze snem i ich przyczyną. To nie jest smieszne.
      • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 09:59
        kochanica.francuza napisała:

        > mike_mike napisał:
        >
        > > Sąsiad czy obcy zrozumuieć go nie może,
        > > Gdy znowu czuje się gorzej.
        > >
        > Mnie też nie, z moimi klopotami ze snem i ich przyczyną. To nie jest smieszne.

        Czy szukasz rozwiązania kłoptów z bezsennością u psychologa?
        • a000000 Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 12:23
          Tak Mike, Kochanica ma rację po stokroć. W chorobie nie ma nic śmiesznego.
          Choremu trzeba pomóc a nie wyśmiewać się z niego.
          Każdy z nas ma jakieś swoje osobiste piekło, i Arcy, i Kochanica, i a000000
          czyli ja, i Ty Mike, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz. Na pewno jest coś
          co Cię boli, czego chciałbyś się w życiu pozbyć a nie jesteś w stanie, co
          przeszkadza Ci w układaniu sobie szczęśliwego życia. Miło byłoby Ci, gdybyśmy
          zaczęli z Ciebie sie wyśmiewać? Boś nieudacznik, słabeusz..... i najlepiej to
          Cię kopnąć. Aby poczuć własną siłę i wyższość??? Jak dzieci z piaskownicy?
          Pamiętaj Mike, nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.

          Pamiętam takie powiedzonko, które warto wziąść pod uwagę:

          Nie śmiej się dziadku, z cudzego wypadku
          Dziadek się śmiał, to samo miał.

          To jest tylko powiedzonko, ja niczego Mike nie sugeruję. Zdaje się Sunday
          zauważył, że forum zaczyna przypominać cyrk. Smutno. Chcę wierzyć, że miałeś
          zamiar nas rozbawić.
          Nie przyłączę się do nagonki na kogokolwiek. Choroba kilku z nas, to nie
          miejsce na żarty. Przykro mi Mike.
          • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 13:05
            a000000 napisała:

            > Tak Mike, Kochanica ma rację po stokroć. W chorobie nie ma nic śmiesznego.
            > Choremu trzeba pomóc a nie wyśmiewać się z niego.
            > Każdy z nas ma jakieś swoje osobiste piekło, i Arcy, i Kochanica, i a000000
            > czyli ja, i Ty Mike, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz. Na pewno jest
            coś
            >
            > co Cię boli, czego chciałbyś się w życiu pozbyć a nie jesteś w stanie, co
            > przeszkadza Ci w układaniu sobie szczęśliwego życia. Miło byłoby Ci, gdybyśmy
            > zaczęli z Ciebie sie wyśmiewać? Boś nieudacznik, słabeusz..... i najlepiej to
            > Cię kopnąć. Aby poczuć własną siłę i wyższość??? Jak dzieci z piaskownicy?
            > Pamiętaj Mike, nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe.

            No daj spokój, chciałem przecież zrobić Arcemu przyjemnosć skrobiąc dla niego
            ttych parę słów, był taki zazdrosny o te pochwały dla Ciebie

            > Pamiętam takie powiedzonko, które warto wziąść pod uwagę:
            >
            > Nie śmiej się dziadku, z cudzego wypadku
            > Dziadek się śmiał, to samo miał.
            >
            > To jest tylko powiedzonko, ja niczego Mike nie sugeruję. Zdaje się Sunday
            > zauważył, że forum zaczyna przypominać cyrk. Smutno. Chcę wierzyć, że miałeś
            > zamiar nas rozbawić.
            > Nie przyłączę się do nagonki na kogokolwiek. Choroba kilku z nas, to nie
            > miejsce na żarty. Przykro mi Mike.

            To forum jest od początku cyrkiem, więc bawmy się. Ja nie naśmiewam się z
            Arcego, to on sam coraz częściej się ośmiesza...
          • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 13:13
            Powiem Ci jeszcze jedno, żal mi Arcego, gdybym mógł chętnie bym mu pomógł, tyle
            tylko, że nie mam najmniejszej na to możliwości... Bez ustalenia personaliów
            nic nie da się zrobić...
            O ileoczywiście nie robi sobie z nas jaj - co zawsze powtarzam - jest bardzo
            możliwe...
            • a000000 Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 14:17
              mike_mike napisał:

              > O ileoczywiście nie robi sobie z nas jaj - co zawsze powtarzam - jest bardzo
              > możliwe...

              Jest możliwe, ale chyba nie w tym wypadku. On jest poważny jak stulatek, który
              juz wie, że przegrał życie. Za bardzo boi się piekła, aby spróbować ziemskiej
              słodyczy. Która w końcu też jest nam dana przez Boga.
              Wiesz, mnie uczucie zazdrości jest obce, więc może dlatego nie reaguję na
              zaczepki. Wydaje mi się, że raczej dla arcego na pochwałę może zasługiwać
              wyłącznie ortodoksyjny katolik, a ja jestem heretyczką, która nie wierzy w to
              co kościół do wierzenia podaje w postaci dogmatów i innych, więc w oczach
              arcego jestem paskudna.
              Szkoda mi go, obudzi się z letargu jak już będzie zbyt późno na ułożenie sobie
              swojego życia z kobietą i dziećmi.
              • arcykr Re: Piekło Arcego :) 13.02.04, 18:48
                a000000 napisała:

                On jest poważny jak stulatek, który
                > juz wie, że przegrał życie.
                A podobno jestem przedszkolakiem albo nastolatkiem...

                więc w oczach
                > arcego jestem paskudna.
                Wcale nie jestes w moich oczach paskudna.
                • a000000 Re: Piekło Arcego :) 14.02.04, 21:13
                  arcykr napisał:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > On jest poważny jak stulatek, który
                  > > juz wie, że przegrał życie.
                  > A podobno jestem przedszkolakiem albo nastolatkiem...

                  Jak wiesz, jedno nie przeczy drugiemu. Można być trzydziestoletnim starcem, a
                  można i być siedemdziesięcioletnim młodzieńcem. Wiek kalendarzowy często nie
                  jest zgodny z wnętrzem osoby.

                  >
                  > więc w oczach
                  > > arcego jestem paskudna.
                  > Wcale nie jestes w moich oczach paskudna.

                  Bardzo mi miło.
                • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 19.02.04, 16:44
                  arcykr napisał:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > On jest poważny jak stulatek, który
                  > > juz wie, że przegrał życie.
                  > A podobno jestem przedszkolakiem albo nastolatkiem...
                  Nie martw się Arcy - tego typu zaburzenia moga się łączyć.
                  >
                  > więc w oczach
                  > > arcego jestem paskudna.
                  > Wcale nie jestes w moich oczach paskudna.
          • arcykr Re: Piekło Arcego :) 29.02.04, 14:43
            a000000 napisała:

            > Każdy z nas ma jakieś swoje osobiste piekło,
            Dlaczego pieklo, a nie np. czysciec?
        • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 16:22
          mike_mike napisał:

          > kochanica.francuza napisała:
          >
          > > mike_mike napisał:
          > >
          > > > Sąsiad czy obcy zrozumuieć go nie może,
          > > > Gdy znowu czuje się gorzej.
          > > >
          > > Mnie też nie, z moimi klopotami ze snem i ich przyczyną. To nie jest smies
          > zne.
          >
          > Czy szukasz rozwiązania kłoptów z bezsennością u psychologa?

          Haha, mike, nie znasz polskich psychoterapeutów. Obowiązują niepisane zasady:
          -pacjent nie wie, co czuje, a jak wie, to się myli;
          -przyczyną dowlnych klopotów sa a)frustracje seksualne (zawsze u kobiet! -
          dlatego po ukończeniu pewnej "terapii", ktora nic mi nie dała, zostałam
          feministką)b)brak milości rodziców, c)ucieczka od życia.
          Kolega pasjonowal się buddyzmem, ale oczywiście nie dano mu do tego prawa.
          Tłumaczono mu, ze to ucieczka od życia...

          Aha, terapia mi jednak cos dala. A raczej - kogoś. Poznałam tam moja obecna
          przyjaciółkę, jedyna osobę, z ktorą się identyfikuję.

          No ale to raczej nie zasługa "terapeutów".
          Aha, i jeszcze dwie:
          Skuteczna terapia jest zasługą lekarza.
          Nieskuteczna terapia jest wina pacjenta.

          Pomijam różne historyjki dotyczące zabawiania sie lekarzy władzą, jaka mają
          nad przerażonymi i pragnacymi wyzdrowiec pacjentami. Najmilsza była ta, jak
          kucharki czytały nasze historie chorób, komentowały je i smiały się z nas.

          Nikt nas nie przeprosł, ordynator zapytała"a o co wam właściwie chodzi?", a
          kucharki nagle okazały się pielęgniarkami(nowa forma pielęgniarki, do której
          obowiązków nalezy jedynie robienie żarcia!)

          Polska psychiatria Freudem stoi, chociaz minęło 150 lat - ale po co się męczyc
          i uczyc nowych rzeczy... Po co myslec o pacjencie, kiedy mozna go
          zaszufladkowac. Co z tego, ze źle?
          • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 16:34
            Hm, to co wobec tego robisz z bezsennością? Z reguły pomóc może tylko lekarz -
            bez terapi czy leczenia objawy mogą się z biegiem czasu nasilać... I co
            proponujesz środki nasenne? A propos, bierzesz?
            • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 16:51
              mike_mike napisał:

              > Hm, to co wobec tego robisz z bezsennością? Z reguły pomóc może tylko
              lekarz -
              > bez terapi czy leczenia objawy mogą się z biegiem czasu nasilać... I co
              > proponujesz środki nasenne? A propos, bierzesz?
              Nie, juz nie. Biore środki antydepresyjne.
              Co robię? Nic, ja po prostu nie zasne bez odwalenia tzw. czynnosci
              przymusowych.
              Totez odwalam je codziennie, od szesciu lat.
              Jestem swoja własna niewolnicą.:-((((
              Mija mi we Francji, a nikt nie wie dlaczego. Dzieki temu odpadaja sugestie, ze
              moja nerwica ma podłoże seksualne, takie i owakie.
              Ciekawe, jak mamałgosia to wytlumacvzy w kontekscie otwierania sie na Boga.
              A ja wiem dlaczego.:-))))Mmmmmm, jak bylam we F. to po prostu sie uwaliłam i
              spałam. Jakie to piękne.
              A tak, to sobie żyje jak ten galernik.:-(((((
              • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 16:55
                kochanica.francuza napisała:

                > mike_mike napisał:
                >
                > > Hm, to co wobec tego robisz z bezsennością? Z reguły pomóc może tylko
                > lekarz -
                > > bez terapi czy leczenia objawy mogą się z biegiem czasu nasilać... I co
                > > proponujesz środki nasenne? A propos, bierzesz?
                > Nie, juz nie. Biore środki antydepresyjne.
                > Co robię? Nic, ja po prostu nie zasne bez odwalenia tzw. czynnosci
                > przymusowych.
                > Totez odwalam je codziennie, od szesciu lat.

                Hm... to bardzo niedobrze. Czy środki antydepresyjne zapisuje Ci lekarz? Jakiej
                specjalności? Czy chodzisz od lekarza do lekarza i wyciągasz recepty?
                To raczej nie ma nic wspólnego z otwieraniem się na Boga. Teraz w Polsce bardzo
                wiele ludzi ma podobne problemy. Ty jesteś w bardzo dobrej sytuacji - wydaje
                się, że przynajmniej w niewielkim stopniu rozumiesz co się z Tobą dzieje.
                Czy próbowałaś z psychiatrą, czy tylk z psychoterapeutą?


                > Jestem swoja własna niewolnicą.:-((((
                > Mija mi we Francji, a nikt nie wie dlaczego. Dzieki temu odpadaja sugestie,
                ze
                > moja nerwica ma podłoże seksualne, takie i owakie.
                > Ciekawe, jak mamałgosia to wytlumacvzy w kontekscie otwierania sie na Boga.
                > A ja wiem dlaczego.:-))))Mmmmmm, jak bylam we F. to po prostu sie uwaliłam i
                > spałam. Jakie to piękne.
                > A tak, to sobie żyje jak ten galernik.:-(((((
                • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 17:11
                  mike_mike napisał:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > mike_mike napisał:
                  > >
                  > > > Hm, to co wobec tego robisz z bezsennością? Z reguły pomóc może tylko
                  >
                  > > lekarz -
                  > > > bez terapi czy leczenia objawy mogą się z biegiem czasu nasilać... I
                  > co
                  > > > proponujesz środki nasenne? A propos, bierzesz?
                  > > Nie, juz nie. Biore środki antydepresyjne.
                  > > Co robię? Nic, ja po prostu nie zasne bez odwalenia tzw. czynnosci
                  > > przymusowych.
                  > > Totez odwalam je codziennie, od szesciu lat.
                  >
                  > Hm... to bardzo niedobrze. Czy środki antydepresyjne zapisuje Ci lekarz?
                  Lekarka psychiatra, stale ta sama, obecnie niestety na urlopie, zapisałam sie
                  awaryjnie do innej.
                  Psychiatrzy bardzo się czepiają, zeby miec stałego, a lekarz innej
                  specjalnosci tego nie przepisze, chyba ze to osobisty znajomy chorego.

                  raczej nie ma nic wspólnego z otwieraniem się na Boga.

                  Pewnie, ze nie. Ale ciekawa jestem jak to mamałgosia wytłumaczy.
                  Teraz w Polsce bardzo
                  >
                  > wiele ludzi ma podobne problemy. Ty jesteś w bardzo dobrej sytuacji - wydaje
                  > się, że przynajmniej w niewielkim stopniu rozumiesz co się z Tobą dzieje.
                  > Czy próbowałaś z psychiatrą, czy tylk z psychoterapeutą?
                  >
                  >
                  > > Jestem swoja własna niewolnicą.:-((((
                  > > Mija mi we Francji, a nikt nie wie dlaczego. Dzieki temu odpadaja sugestie
                  > ,
                  > ze
                  > > moja nerwica ma podłoże seksualne, takie i owakie.
                  > > Ciekawe, jak mamałgosia to wytlumacvzy w kontekscie otwierania sie na Boga
                  > .
                  > > A ja wiem dlaczego.:-))))Mmmmmm, jak bylam we F. to po prostu sie uwaliłam
                  > i
                  > > spałam. Jakie to piękne.
                  > > A tak, to sobie żyje jak ten galernik.:-(((((
                  • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 06.02.04, 08:39
                    kochanica.francuza napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    > > kochanica.francuza napisała:
                    > >
                    > > > mike_mike napisał:
                    > > >
                    > > > > Hm, to co wobec tego robisz z bezsennością? Z reguły pomóc może
                    > tylko
                    > >
                    > > > lekarz -
                    > > > > bez terapi czy leczenia objawy mogą się z biegiem czasu nasilać.
                    > .. I
                    > > co
                    > > > > proponujesz środki nasenne? A propos, bierzesz?
                    > > > Nie, juz nie. Biore środki antydepresyjne.
                    > > > Co robię? Nic, ja po prostu nie zasne bez odwalenia tzw. czynnosci
                    > > > przymusowych.
                    > > > Totez odwalam je codziennie, od szesciu lat.
                    > >
                    > > Hm... to bardzo niedobrze. Czy środki antydepresyjne zapisuje Ci lekarz?
                    > Lekarka psychiatra, stale ta sama, obecnie niestety na urlopie, zapisałam sie
                    > awaryjnie do innej.
                    > Psychiatrzy bardzo się czepiają, zeby miec stałego, a lekarz innej
                    > specjalnosci tego nie przepisze, chyba ze to osobisty znajomy chorego.

                    Czyli bierzesz coś silniejszego niż środki typu pramolan... Jak długo już?
          • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 17:01
            Jeżeli jak piszesz, do Twojej historii choroby miały dostęp kucharki,
            wnioskuję, że byłaś hospitalizowana.
            Czy masz jakąś bliską rodzinę?
            • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 17:08
              mike_mike napisał:

              > Jeżeli jak piszesz, do Twojej historii choroby miały dostęp kucharki,
              > wnioskuję, że byłaś hospitalizowana.
              > Czy masz jakąś bliską rodzinę?
              Teoretycznie matkę, ojca, jego drugą żonę, dziadka i jego druga żonę.
              Praktycznie matkę.
              Ale jest dobra - starcza za trzy bliskie osoby:-)))))
              • mike_mike Re: Piekło Arcego :) 06.02.04, 08:40
                kochanica.francuza napisała:

                > mike_mike napisał:
                >
                > > Jeżeli jak piszesz, do Twojej historii choroby miały dostęp kucharki,
                > > wnioskuję, że byłaś hospitalizowana.
                > > Czy masz jakąś bliską rodzinę?
                > Teoretycznie matkę, ojca, jego drugą żonę, dziadka i jego druga żonę.
                > Praktycznie matkę.
                > Ale jest dobra - starcza za trzy bliskie osoby:-)))))

                Dobrze, że masz kogoś bliskiego...

              • arcykr Re: Piekło Arcego :) 14.02.04, 08:47
                kochanica.francuza napisała:

                > Teoretycznie matkę, ojca, jego drugą żonę, dziadka i jego druga żonę.
                > Praktycznie matkę.
                Moze taka - naznaczona nieladem i grzechem - sytuacja rodzinna jest przyczyna,
                ze masz problemy psychiczne?
                • a000000 Re: Piekło Arcego :) 14.02.04, 21:16
                  arcykr napisał:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > Teoretycznie matkę, ojca, jego drugą żonę, dziadka i jego druga żonę.
                  > > Praktycznie matkę.
                  > Moze taka - naznaczona nieladem i grzechem - sytuacja rodzinna jest
                  przyczyna,
                  > ze masz problemy psychiczne?

                  Arcy, kpisz czy o drogę pytasz??? Ciesz się,że nie ma psychoguru, bo byś pewnie
                  został przeciągnięty pod kilem.
                  • arcykr Re: Piekło Arcego :) 15.02.04, 16:38
                    a000000 napisała:

                    > arcykr napisał:
                    >
                    > > kochanica.francuza napisała: > >
                    > > > Teoretycznie matkę, ojca, jego drugą żonę, dziadka i jego druga żonę.
                    > > > Praktycznie matkę.
                    > > Moze taka - naznaczona nieladem i grzechem - sytuacja rodzinna jest
                    > przyczyna, ze masz problemy psychiczne?
                    > Arcy, kpisz czy o drogę pytasz???
                    A co w tym przypuszczeniu nie rozsadnego?

                    Ciesz się,że nie ma psychoguru, bo byś pewnie został przeciągnięty pod kilem.
                    A za co?
            • kochanica.francuza Re: Piekło Arcego :) 05.02.04, 17:12
              mike_mike napisał:

              > Jeżeli jak piszesz, do Twojej historii choroby miały dostęp kucharki,
              > wnioskuję, że byłaś hospitalizowana.
              A pewnie. Na Nerwicach (oddzial otwarty).
      • mamalgosia kłopoty ze snem 05.02.04, 13:58
        masz?
        • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 16:14
          mamalgosia napisała:

          > masz?
          Tak, mam od sześciu lat, i w watalu "zauwazcie " , w odpowiedzi na Twój post z
          propozycja otwarcia się na Boga odpisałam Ci, ze...mijają we Francji, i
          zapytałam, jak to wytłumaczysz w kontekscie otwierania się na Boga.
          Wciąż oczekuję odpowiedzi.
          Tylko mi nie pisz, ze we F. otworzyłam się na Boga! Ta teoria nie wytrzymuje
          krytyki!Dlaczego miałabym to zarzucic akutat w slipingu parysko-berlińskim?

          Daję słowo, to nie jest zart, niestety.
          • mamalgosia Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 18:02
            nei jestem ekspertem od problemów ze snem, nie studiowałam też psychologii ani
            psychiatrii.
            Otwarcie się na Boga na pewno pomaga zwalczyć niektóre problemy psychiczne,
            ale nie wszystkie i nie u każdego tak samo.
            A zapytałam dlatego, ze sama przeszłam przez gehennę bezsenności
            • a000000 Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 18:21
              mamalgosia napisała:

              > A zapytałam dlatego, ze sama przeszłam przez gehennę bezsenności

              To opisz Kochanicy, jak się tego pozbyłaś. Na priv jeśli to zbyt osobiste.
              • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 18:49
                a000000 napisała:

                > mamalgosia napisała:
                >
                > > A zapytałam dlatego, ze sama przeszłam przez gehennę bezsenności
                >
                > To opisz Kochanicy, jak się tego pozbyłaś. Na priv jeśli to zbyt osobiste.

                Ech, to chyba nic nie da. Moja psyche dziala na zasadzie "Evviva l`arte!(Niech
                zyje sztuka!), a mamałgosi "Dieu et mon Droit"(Bóg i moje Prawo). Za bardzo
                sie różnimy...
                Dobra, koniec nudzenia, jezeli o mnie chodzi. :-))))
                • a000000 Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 19:38
                  kochanica.francuza napisała:

                  > Ech, to chyba nic nie da. Moja psyche dziala na zasadzie "Evviva l`arte!
                  (Niech
                  > zyje sztuka!), a mamałgosi "Dieu et mon Droit"(Bóg i moje Prawo). Za bardzo
                  > sie różnimy...

                  Nigdy nie rezygnuj a priori! Może jakaś malutka furteczka w Twoim umyśle się
                  otworzy i dalej już sama pójdziesz swoją drogą do swojego wyzwolenia. Czego Ci
                  z całego serca życzę.
                  Nie myśl o tym, że masz kłopoty ze snem. Czytaj jakąś książkę, w miarę nudną i
                  nawet się nie zorientujesz, kiedy Morfeusz Cię porwie. Jak sie denerwujesz, że
                  nie śpisz, to sama sie nakręcasz, kółko sie zamyka, bo z nerwów nie śpisz, a
                  gdy nie śpisz to się denerwujesz. Myśl o czymś dalekim od zasypiania.
                  Myślę, że we Francji (a nawet już po drodze) wiesz, że kłopoty są za Tobą i
                  rzeczywiście funkcjonujesz jak należy. Nie chodź do psychiatry, oni maja tylko
                  prochy do zaoferowania. Raczej idź do psychologa. Może potrzebna Ci jakaś
                  drobna hipnoza do wyrwania się z matni? Ale u wyszkolonego psychologa, nigdy
                  nie idź do szarlatańskich niedouków. Hipnoza jest zbyt niebezpieczna.
                  No i carpe diem!
                  • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 20:02
                    a000000 napisała:

                    > kochanica.francuza napisała:
                    >
                    > > Ech, to chyba nic nie da. Moja psyche dziala na zasadzie "Evviva l`arte!
                    > (Niech
                    > > zyje sztuka!), a mamałgosi "Dieu et mon Droit"(Bóg i moje Prawo). Za bardz
                    > o
                    > > sie różnimy...
                    >
                    > Nigdy nie rezygnuj a priori! Może jakaś malutka furteczka w Twoim umyśle się
                    > otworzy i dalej już sama pójdziesz swoją drogą do swojego wyzwolenia. Czego
                    Ci
                    > z całego serca życzę.
                    > Nie myśl o tym, że masz kłopoty ze snem. Czytaj jakąś książkę, w miarę nudną
                    i
                    > nawet się nie zorientujesz, kiedy Morfeusz Cię porwie.

                    No co ty? U mnie porzundek anankastyczny musi być! Książka w sypialni?
                    To nic nie da, bo jak zasnę normalnie, to i tak sie budze po godzinie.
                    We Francji? Aw Niemczech nie? Dlaczego nie wierzysz w to, co Ci napisałam na
                    priva?

                    Jak sie denerwujesz, że
                    > nie śpisz, to sama sie nakręcasz, kółko sie zamyka, bo z nerwów nie śpisz, a
                    > gdy nie śpisz to się denerwujesz. Myśl o czymś dalekim od zasypiania.
                    > Myślę, że we Francji (a nawet już po drodze) wiesz, że kłopoty są za Tobą i
                    > rzeczywiście funkcjonujesz jak należy. Nie chodź do psychiatry, oni maja
                    tylko
                    > prochy do zaoferowania. Raczej idź do psychologa. Może potrzebna Ci jakaś
                    > drobna hipnoza do wyrwania się z matni? Ale u wyszkolonego psychologa, nigdy
                    > nie idź do szarlatańskich niedouków. Hipnoza jest zbyt niebezpieczna.
                    > No i carpe diem!
                    • treia Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 20:32
                      kochanica.francuza napisała:

                      > No co ty? U mnie porzundek anankastyczny musi być! Książka w sypialni?
                      > To nic nie da, bo jak zasnę normalnie, to i tak sie budze po godzinie.


                      Kochanico, a moze tu by cos poradzili?

                      psychomedica.pl/index.php?co=bezsennosc_poradnia

                      pozdrawiam,
                      zenna

                    • a000000 Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 10:24
                      kochanica.francuza napisała:

                      > No co ty? U mnie porzundek anankastyczny musi być! Książka w sypialni?

                      A może własnie ten porządek wprowadza w Twoją podświadomość chaos, który nie
                      daje Ci spać? Wszak masz duszę artysty, a artysta to wolność, chaos, burza,
                      emocje - nigdy porządek. Dusza artysty jest nieokiełznana, inaczej nie wzniesie
                      się w swej twórczości ponad przeciętność i pozostanie tylko rzemieślnikiem. I
                      cierpi w nałożonym przez konwenanse czy inne okoliczności więzieniu.


                      > To nic nie da, bo jak zasnę normalnie, to i tak sie budze po godzinie.
                      > We Francji? Aw Niemczech nie? Dlaczego nie wierzysz w to, co Ci napisałam na
                      > priva?

                      Oczywiście że wierzę, ale priv jest tylko między nami i nie zamierzam o tym
                      pisać publicznie. Gdzieś wspomniałaś, że już w pociągu po drodze do Francji,
                      większość Twych kłopotów mija. To by świadczyło, że dobry psycholog (nie
                      psychiatra!) mógły sobie z problemem poradzić.
                      We Francji podświadomie czujesz tą absolutną wolność artystyczną i już to Ci
                      wystarcza do funkcjonowania. Potrzebujesz psychologa lub kogoś, kto potrafiłby
                      Cię przekonać, że życie jest piękne i należy się cieszyć tym, co Bóg nam daje
                      dzisiaj i jutro, na nasz pożytek. Carpe diem.
                      • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 10:27
                        Swoją drogą to ciekawe, czy przeprowadzka na stałe do Francji dałaby trwałą
                        poprawę....
                        • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 19.02.04, 16:48
                          mike_mike napisał:

                          > Swoją drogą to ciekawe, czy przeprowadzka na stałe do Francji dałaby trwałą
                          > poprawę....
                          A myślisz, ze po co się francuskiego uczę?
                          • mike_mike Re: kłopoty ze snem 20.02.04, 12:14
                            kochanica.francuza napisała:

                            > mike_mike napisał:
                            >
                            > > Swoją drogą to ciekawe, czy przeprowadzka na stałe do Francji dałaby trwał
                            > ą
                            > > poprawę....
                            > A myślisz, ze po co się francuskiego uczę?

                            Rozumiem.
                            • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 21.02.04, 17:04
                              mike_mike napisał:

                              > kochanica.francuza napisała:
                              >
                              > > mike_mike napisał:
                              > >
                              > > > Swoją drogą to ciekawe, czy przeprowadzka na stałe do Francji dałaby
                              > trwał
                              > > ą
                              > > > poprawę....
                              > > A myślisz, ze po co się francuskiego uczę?
                              >
                              > Rozumiem.
                              Ale dopiero drugi semestr, bleee...
                              • mike_mike Re: kłopoty ze snem 23.02.04, 11:07
                                kochanica.francuza napisała:

                                > mike_mike napisał:
                                >
                                > > kochanica.francuza napisała:
                                > >
                                > > > mike_mike napisał:
                                > > >
                                > > > > Swoją drogą to ciekawe, czy przeprowadzka na stałe do Francji da
                                > łaby
                                > > trwał
                                > > > ą
                                > > > > poprawę....
                                > > > A myślisz, ze po co się francuskiego uczę?
                                > >
                                > > Rozumiem.
                                > Ale dopiero drugi semestr, bleee...

                                A gdzie uczysz się tego francuskiego? Jakas renomowana szkoła typu Berlitz? Czy
                                któraś z tych gorsiejszych typu Lingwista?
                      • arcykr Re: kłopoty ze snem 15.02.04, 16:47
                        a000000 napisała:

                        A może własnie ten porządek wprowadza w Twoją podświadomość chaos, który nie
                        > daje Ci spać? Wszak masz duszę artysty,
                        Skad ten wniosek?

                        a artysta to wolność, chaos, burza,
                        > emocje - nigdy porządek.
                        Zwlaszcza, gdy pisze kanon albo fuge.
                        • a000000 Re: kłopoty ze snem 16.02.04, 12:51
                          arcykr napisał:

                          > a artysta to wolność, chaos, burza,
                          > > emocje - nigdy porządek.
                          > Zwlaszcza, gdy pisze kanon albo fuge.

                          A tak, acyś. Zwłaszcza gdy pisze fugę. Wszakże pisze to co mu w duszy gra, w
                          dźwięki czy obrazy przeobraża swoje bunty, burze i niepokoje. Gdy w sztuce nie
                          ma emocji - zakrada się nuda. Nawet w tak niesamowicie spokojnym i wyciszonym
                          preludium C-dur Bacha, stanowiącym kanwę do Ave Maria Gounoda, ileż tam emocji.
                          • arcykr Re: kłopoty ze snem 29.02.04, 14:51
                            a000000 napisała:

                            > arcykr napisał: >
                            > > a artysta to wolność, chaos, burza,
                            > > > emocje - nigdy porządek.
                            > > Zwlaszcza, gdy pisze kanon albo fuge.>
                            > A tak, acyś. Zwłaszcza gdy pisze fugę. Wszakże pisze to co mu w duszy gra, w
                            > dźwięki czy obrazy przeobraża swoje bunty, burze i niepokoje. Gdy w sztuce
                            nie
                            > ma emocji - zakrada się nuda. Nawet w tak niesamowicie spokojnym i wyciszonym
                            > preludium C-dur Bacha, stanowiącym kanwę do Ave Maria Gounoda, ileż tam
                            emocji.
                            A porzadku ani troche? Moze na tym polega wielkosc geniuszy muzycznych, ze
                            potrafia jednoczyc emocje i arcyharmonie?
                      • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 19.02.04, 16:46
                        a000000 napisała:

                        > kochanica.francuza napisała:
                        >
                        > > No co ty? U mnie porzundek anankastyczny musi być! Książka w sypialni?
                        >
                        > A może własnie ten porządek wprowadza w Twoją podświadomość chaos, który nie
                        > daje Ci spać? Wszak masz duszę artysty, a artysta to wolność, chaos, burza,
                        > emocje - nigdy porządek. Dusza artysty jest nieokiełznana, inaczej nie
                        wzniesie
                        >
                        > się w swej twórczości ponad przeciętność i pozostanie tylko rzemieślnikiem. I
                        > cierpi w nałożonym przez konwenanse czy inne okoliczności więzieniu.

                        Co ty, ja anankastyczka jestem od dziecka. A co do artyzmu - kwestia profesji.
                        Malarz, pisarz moze być szalonym geniuszem(choć nie musi), a tancerz i muzyk
                        chodzą jak w zegarku(treningi).
                        A artystką nie będę - vide priv.
                        Carpe diem!
                        >
                        >
                        > > To nic nie da, bo jak zasnę normalnie, to i tak sie budze po godzinie.
                        > > We Francji? Aw Niemczech nie? Dlaczego nie wierzysz w to, co Ci napisałam
                        > na
                        > > priva?
                        >
                        > Oczywiście że wierzę, ale priv jest tylko między nami i nie zamierzam o tym
                        > pisać publicznie. Gdzieś wspomniałaś, że już w pociągu po drodze do Francji,
                        > większość Twych kłopotów mija. To by świadczyło, że dobry psycholog (nie
                        > psychiatra!) mógły sobie z problemem poradzić.
                        > We Francji podświadomie czujesz tą absolutną wolność artystyczną i już to Ci
                        > wystarcza do funkcjonowania. Potrzebujesz psychologa lub kogoś, kto
                        potrafiłby
                        > Cię przekonać, że życie jest piękne i należy się cieszyć tym, co Bóg nam daje
                        > dzisiaj i jutro, na nasz pożytek. Carpe diem.
                        • a000000 Re: kłopoty ze snem 20.02.04, 10:39
                          kochanica.francuza napisała:

                          > Co ty, ja anankastyczka jestem od dziecka.

                          Nie jest to przyjemne uczucie, walcz z tym. To jest jedno z Twoich więzień.
                          Uciekaj!

                          >A co do artyzmu - kwestia profesji. Malarz, pisarz moze być szalonym
                          geniuszem(choć nie musi),

                          Nie musi, fakt.


                          < a tancerz i muzyk chodzą jak w zegarku(treningi).

                          Pozory, droga Kochanico. Tancerz czy muzyk bez wewnętrznego ognia i szaleństwa
                          nigdy nie wzniesie się na wyżyny artyzmu. Pozostanie zwykłym wyrobnikiem.

                          > A artystką nie będę - vide priv.

                          A nie próbowałaś np zbadać swoje zdolności plastyczne? Wiadomo, że część
                          muzyczna sztuki dla dorosłych jest zamknięta na zawsze. Zaczynać trzeba w
                          dzieciństwie. W tej dziedzinie czym skorupka za młodu nie nasiąknie tym na
                          starość nie trąci.

                          > Carpe diem!

                          Carpe! Świeci słoneczko! Nadciąga wiosenka! Przed moim domem sroczki uwiły na
                          drzewie dwa gniazda!

                          > >
                          • arcykr Re: kłopoty ze snem 29.02.04, 15:02
                            a000000 napisała:

                            > kochanica.francuza napisała: >
                            > > Co ty, ja anankastyczka jestem od dziecka.
                            A co to wlasciwie jest?
                • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 08:43
                  kochanica.francuza napisała:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > > mamalgosia napisała:
                  > >
                  > > > A zapytałam dlatego, ze sama przeszłam przez gehennę bezsenności
                  > >
                  > > To opisz Kochanicy, jak się tego pozbyłaś. Na priv jeśli to zbyt osobiste.
                  >
                  > Ech, to chyba nic nie da. Moja psyche dziala na zasadzie "Evviva l`arte!
                  (Niech
                  > zyje sztuka!), a mamałgosi "Dieu et mon Droit"(Bóg i moje Prawo). Za bardzo
                  > sie różnimy...
                  > Dobra, koniec nudzenia, jezeli o mnie chodzi. :-))))

                  Oczywiście, że nic nie da, radzenie "zrób to i to, bo mnie pomogło" to zmora
                  naszej polskiej żeczywistości...
                • mamalgosia Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 12:50
                  tak jak przypuszczałam - nie ma sensu pisać, bo ona wie swoje (no i nigdy nie
                  przyjmie do wiadomoscie, że się myli)
                  a swoją drogą: w mojej bezsenności nie pomógł mi psychiatra, ani żaden inny
                  lekarz. Nie była to tez moja wiara.
                • arcykr Re: kłopoty ze snem 15.02.04, 16:48
                  kochanica.francuza napisała:

                  Moja psyche dziala na zasadzie "Evviva l`arte!(Niech
                  > zyje sztuka!), a mamałgosi "Dieu et mon Droit"(Bóg i moje Prawo).
                  A moja?
              • mamalgosia Re: kłopoty ze snem- a000 06.02.04, 12:46
                nie wiem, czy kochanica tego chce
            • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 18:46
              mamalgosia napisała:

              > nei jestem ekspertem od problemów ze snem, nie studiowałam też psychologii
              ani
              > psychiatrii.
              > Otwarcie się na Boga na pewno pomaga zwalczyć niektóre problemy psychiczne,
              > ale nie wszystkie
              Dziękuję, o to mi chodzilo.
              Zwłaszcza że na Nerwicach siedziała ze mna jedna zakonnica.
              BTW, bardzo wredna, konfliktowa i aspołeczna.
              A sluchy chodziły, że kiedys siedział xiądz.
              • a000000 Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 19:22
                kochanica.francuza napisała:

                > Zwłaszcza że na Nerwicach siedziała ze mna jedna zakonnica.
                > BTW, bardzo wredna, konfliktowa i aspołeczna.
                > A sluchy chodziły, że kiedys siedział xiądz.

                Bo choroba nie wybiera, każdego kiedyś dopadnie. Jak widać, papieża też.
                Wprawdzie Parkinson, ale też dokuczliwe.
                • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 05.02.04, 19:24
                  a000000 napisała:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > Zwłaszcza że na Nerwicach siedziała ze mna jedna zakonnica.
                  > > BTW, bardzo wredna, konfliktowa i aspołeczna.
                  > > A sluchy chodziły, że kiedys siedział xiądz.
                  >
                  > Bo choroba nie wybiera, każdego kiedyś dopadnie. Jak widać, papieża też.
                  > Wprawdzie Parkinson, ale też dokuczliwe.
                  Wiem, ale to jest dowód na to, ze otwieranie na Boga nie jest terapia.:-)))
                  • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 08:57
                    kochanica.francuza napisała:

                    > a000000 napisała:
                    >
                    > > kochanica.francuza napisała:
                    > >
                    > > > Zwłaszcza że na Nerwicach siedziała ze mna jedna zakonnica.
                    > > > BTW, bardzo wredna, konfliktowa i aspołeczna.
                    > > > A sluchy chodziły, że kiedys siedział xiądz.
                    > >
                    > > Bo choroba nie wybiera, każdego kiedyś dopadnie. Jak widać, papieża też.
                    > > Wprawdzie Parkinson, ale też dokuczliwe.
                    > Wiem, ale to jest dowód na to, ze otwieranie na Boga nie jest terapia.:-)))

                    Z obiektywnego punktu widzenia (ateisty), a skąd wiesz czy ta zakonnica i ten
                    xiąc byli otwarci na Boga?
                    • a000000 Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 10:33
                      mike_mike napisał:

                      > kochanica.francuza napisała:
                      >
                      > > a000000 napisała:
                      > >
                      > > > kochanica.francuza napisała:

                      > > > Bo choroba nie wybiera, każdego kiedyś dopadnie. Jak widać, papieża t
                      > eż.
                      > > > Wprawdzie Parkinson, ale też dokuczliwe.
                      > > Wiem, ale to jest dowód na to, ze otwieranie na Boga nie jest terapia.:-))

                      Bo są różne choroby. Te fizjologiczne - bakteryjne, wirusowe, metaboliczne
                      wymagają innej terapii niż choroby o podłożu nerwicowym.


                      > )
                      >
                      > Z obiektywnego punktu widzenia (ateisty), a skąd wiesz czy ta zakonnica i ten
                      > xiąc byli otwarci na Boga?

                      Być może właśnie ich zamknięcie się na Boga powodowało ich problemy nerwicowo-
                      psychiczne. Wyrzuty sumienia to straszny wróg człowieka.
                      • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 10:35
                        a000000 napisała:

                        > Być może właśnie ich zamknięcie się na Boga powodowało ich problemy nerwicowo-
                        > psychiczne. Wyrzuty sumienia to straszny wróg człowieka.

                        A zatem, czy nie jest to prawdziwy problem Arcego - zamknięcie się na Boga?
                        • a000000 Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 11:44
                          mike_mike napisał:

                          > A zatem, czy nie jest to prawdziwy problem Arcego - zamknięcie się na Boga?

                          A zauważyłeś, że coś się nasz Arcyś nie pokazuje???
                          • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 11:50
                            a000000 napisała:

                            > mike_mike napisał:
                            >
                            > > A zatem, czy nie jest to prawdziwy problem Arcego - zamknięcie się na Boga
                            > ?
                            >
                            > A zauważyłeś, że coś się nasz Arcyś nie pokazuje???

                            Zbiera siły...
                            • a000000 Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 12:11
                              mike_mike napisał:

                              > > A zauważyłeś, że coś się nasz Arcyś nie pokazuje???
                              >
                              > Zbiera siły...

                              Może pisze regulamin? Mike, czy prawo może działać wstecz? Czy można w trakcie
                              trwania umowy zmieniać warunki? Oko podała każdemu warunki na wstępie, arcyk
                              tylko wyprosił sobie bluźnierstwa. Inna rzecz, że nie wiemy co dla niego jest
                              bluźnierstwem. Już powstał twór okołobluźnierczy w obcym języku, więc problem
                              istnieje i narasta.
                              • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 13:39
                                a000000 napisała:

                                > mike_mike napisał:
                                >
                                > > > A zauważyłeś, że coś się nasz Arcyś nie pokazuje???
                                > >
                                > > Zbiera siły...
                                >
                                > Może pisze regulamin? Mike, czy prawo może działać wstecz? Czy można w
                                trakcie
                                > trwania umowy zmieniać warunki? Oko podała każdemu warunki na wstępie, arcyk
                                > tylko wyprosił sobie bluźnierstwa. Inna rzecz, że nie wiemy co dla niego jest
                                > bluźnierstwem. Już powstał twór okołobluźnierczy w obcym języku, więc problem
                                > istnieje i narasta.

                                Prawo oczywiście nie działa wstecz. Ale to regulamin Arcego nie jest oczywiście
                                prawem a jego interpretacja nie jest wykładnią prawa. Arcykr jako włsciciel
                                tego forum, może robić co mu akurat do głowy przyjdzie - jak widać z możliwości
                                tej skrzętnie korzysta. Tyle, że rozpatrując to w kategoriach szacunku do nas -
                                jako uczestników forum, jest to objawem jego braku.
                                Myślę, że sensownym rozwiązaniem byłoby przkazanie moderowania tego forum
                                osobie bardziej obiektywnej, np. dla a000000000, ale jestem więcej niż pewien,
                                że Arcy na to nie pójdzie, jest tu przecież Arcykrólem, no nie?
                                • a000000 Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 14:47
                                  mike_mike napisał:

                                  > Myślę, że sensownym rozwiązaniem byłoby przkazanie moderowania tego forum
                                  > osobie bardziej obiektywnej, np. dla a000000000, ale jestem więcej niż
                                  pewien,
                                  > że Arcy na to nie pójdzie, jest tu przecież Arcykrólem, no nie?

                                  Miło mi, Mike, ale nie mam na to czasu, a i dostęp do kompa czasami
                                  zdecydowanie utrudniony - jestem trzecia w kolejce, no i muszę ustąpić sprawom
                                  zawodowym innych, ja sie tylko bawię czyli rozrywam. Czasami i kilka dni nie
                                  mam dostępu.
                                  >
                                  • mike_mike Re: kłopoty ze snem 06.02.04, 14:50
                                    a000000 napisała:

                                    > mike_mike napisał:
                                    >
                                    > > Myślę, że sensownym rozwiązaniem byłoby przkazanie moderowania tego forum
                                    > > osobie bardziej obiektywnej, np. dla a000000000, ale jestem więcej niż
                                    > pewien,
                                    > > że Arcy na to nie pójdzie, jest tu przecież Arcykrólem, no nie?
                                    >
                                    > Miło mi, Mike, ale nie mam na to czasu, a i dostęp do kompa czasami
                                    > zdecydowanie utrudniony - jestem trzecia w kolejce, no i muszę ustąpić
                                    sprawom
                                    > zawodowym innych, ja sie tylko bawię czyli rozrywam. Czasami i kilka dni nie
                                    > mam dostępu.
                                    > >

                                    No to może Mamałgosia, jako osoba z odpowiednim przygotowaniem teoretycznym.
                                • arcykr Re: kłopoty ze snem 14.02.04, 08:54
                                  mike_mike napisał:

                                  "Tyle, że rozpatrując to w kategoriach szacunku do nas -
                                  I kto tu pisze o szacunku...
                                  • mike_mike Re: kłopoty ze snem 17.02.04, 10:03
                                    arcykr napisał:

                                    > mike_mike napisał:
                                    >
                                    > "Tyle, że rozpatrując to w kategoriach szacunku do nas -
                                    > I kto tu pisze o szacunku...

                                    Cześć Arcygamoniu. Widzę, że jdnak odezwałeś się... Otóż, kolego drogi, na
                                    szacunek trzeba obie zasłużyć. Ty, póki co, na mój nie zasługujesz.
                                    • arcykr Re: kłopoty ze snem 29.02.04, 14:53
                                      A co by bylo wystarczajaca zasluga?
                        • sunday tak mi się czasem wydaje ... 06.02.04, 12:41
                          > A zatem, czy nie jest to prawdziwy problem Arcego
                          > - zamknięcie się na Boga?

                          Szczerze mówiąc, to tak mi się czasem wydaje - że Arcykr stworzył
                          sobie na swój własny użytek obraz B-ga, chłodnego, odległego i surowego.
                          I trzyma się go kurczowo, bo się boi wolności i odpowiedzialności...
                          czyli chyba też Jego...

                          Luki
                          • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 14.02.04, 09:05
                            sunday napisał:

                            > Szczerze mówiąc, to tak mi się czasem wydaje - że Arcykr stworzył
                            > sobie na swój własny użytek obraz B-ga, chłodnego, odległego i surowego.
                            Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty? I dlaczego
                            odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?

                            > I trzyma się go kurczowo, bo się boi wolności i odpowiedzialności...
                            > czyli chyba też Jego...
                            Pochlebia mi, ze uwazasz, ze boje sie Boga. Bojazn Boza jest poczatkiem
                            madrosci.
                            • sunday Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 13:21
                              > Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty?
                              > I dlaczego odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?

                              Chłodny, bo okrutny, nieludzki i bez cienia emaptii.
                              Może byc też ognisty, ale w tym ogniu można by było zamarznąć.

                              > > I trzyma się go kurczowo, bo się boi wolności i odpowiedzialności...
                              > > czyli chyba też Jego...
                              > Pochlebia mi, ze uwazasz, ze boje sie Boga. Bojazn Boza
                              > jest poczatkiem madrosci.

                              Nie, to Ty sobie pochlebiasz. Ja napisałem przede wszystkim, że boisz się
                              wolności i odpowiedzialności. Czyli dorosłości.

                              pozdrawiam,
                              Luki
                              • a000000 Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 13:45
                                sunday napisał:

                                > > Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty?
                                > > I dlaczego odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?
                                >
                                > Chłodny, bo okrutny, nieludzki i bez cienia emaptii.
                                > Może byc też ognisty, ale w tym ogniu można by było zamarznąć.

                                Bo Bóg Arcego to Bóg starotestamentowy. Który jest zazdrosny i mściwy. Jezus
                                nam pokazał inne oblicze Boga, wyrozumiałe i miłujące. Ale widać arcemu
                                bardziej odpowiada Bóg, który karze dzieci za grzechy ojców.

                                >
                                • sunday Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 14:02
                                  > Bo Bóg Arcego to Bóg starotestamentowy. Który jest zazdrosny i mściwy.

                                  O nie! On jest ludzki, bardzo ludzki. Tak samo, jak ludzkie są Jego miłości i
                                  gniewy... Czyż Pieśń nad Pieśniami i Psalmy nie są w Starym Testamencie?

                                  > Jezus nam pokazał inne oblicze Boga, wyrozumiałe i miłujące.

                                  I dlatego kazał miec w nienawiści ojca i matkę? Przyszedł podzielić rodziny?
                                  Skrytykował dziecko za chęć pochowania ojca? Wyparł się swojej własnej matki i
                                  braci? Jak Ty byś się czuła, gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci, że jego mamą
                                  jest już opiekunka ze wspólnoty/kościoła lub siostra przełożona?

                                  Wiem, przenośnie. Ale nieco nieludzkie, przyznasz chyba? Ja często mam
                                  odczucie, że Jezus był dużo bardziej nieludzki, niż B-g Starego Testamentu.

                                  > Ale widać arcemu bardziej odpowiada Bóg,
                                  > który karze dzieci za grzechy ojców.

                                  Najwyraźniej. Tylko jego B-g niewiele ma wspólnego z B-giem Pisma. Jak napisał
                                  chyba Levinas: "Cóż z tego, że Biblia [Stary Testament] nie jest przykładem
                                  łagodności, skoro jest jej szkołą?" Stosując to samo kryterium: Nowy Testament
                                  z całą pewnością jest przykładem łagodności. Ale już niekoniecznie jej szkołą...

                                  serdecznie pozdrawiam,
                                  Luki
                                  • a000000 Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 19:03
                                    sunday napisał:

                                    > > Bo Bóg Arcego to Bóg starotestamentowy. Który jest zazdrosny i mściwy.


                                    > O nie! On jest ludzki, bardzo ludzki. Tak samo, jak ludzkie są Jego miłości i
                                    > gniewy... Czyż Pieśń nad Pieśniami i Psalmy nie są w Starym Testamencie?


                                    Pieśń na pieśniami mówi o oblubieńczej miłości Chrystusa do swego Kościoła i
                                    odwrotnie. Szczegółów nie znam.

                                    Księga wyjścia 20.5 ...ponieważ ja, Pan, Bóg twój jestem bogiem zazdrosnym,
                                    który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
                                    względem tych, którzy mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego
                                    pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

                                    To Bóg starotestamentowy mówiący sam o sobie.

                                    >
                                    > > Jezus nam pokazał inne oblicze Boga, wyrozumiałe i miłujące.
                                    >
                                    > I dlatego kazał miec w nienawiści ojca i matkę? Przyszedł podzielić rodziny?
                                    > Skrytykował dziecko za chęć pochowania ojca? Wyparł się swojej własnej matki
                                    i
                                    > braci? Jak Ty byś się czuła, gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci, że jego mamą
                                    > jest już opiekunka ze wspólnoty/kościoła lub siostra przełożona?

                                    Ty mówisz o uzależniających sektach.

                                    >
                                    > Wiem, przenośnie. Ale nieco nieludzkie, przyznasz chyba? Ja często mam
                                    > odczucie, że Jezus był dużo bardziej nieludzki, niż B-g Starego Testamentu.

                                    I dlatego powiedział: miłujcie nieprzyjacioły wasze, nadstawcie drugi policzek.
                                    (nie mam czasu poszukać źródła, ale teksty tak znane, że nie potrzebują
                                    wskazania źródła).


                                    > Tylko jego B-g niewiele ma wspólnego z B-giem Pisma.

                                    Nie masz racji, jest dokładnie Bogiem z Pisma tylko wybiórczo postrzeganym. Jak
                                    zresztą przez każdego z nas.


                                    Jak napisał
                                    > chyba Levinas: "Cóż z tego, że Biblia [Stary Testament] nie jest przykładem
                                    > łagodności, skoro jest jej szkołą?"

                                    Nie powiedziałabym.

                                    Stosując to samo kryterium: Nowy Testament
                                    > z całą pewnością jest przykładem łagodności. Ale już niekoniecznie jej
                                    szkołą..

                                    To już jest Twoja opinia, do której się nie przychylam. Bo ani nie jest
                                    przykładem łagodności, ale koniecznie jej szkołą. Błogosławieni cisi i
                                    pokornego serca, albowiem .....

                                    Widzisz Luki? Tekst ten sam, a jak różne jego rozumienie? I dlatego potrzebne
                                    są nam wytyczne i wykładnie, aby nie pobłądzić w gęstwinie historii i własnej
                                    niewiedzy. Interpretacja słów Jezusa jest błędna bez znajomości kontekstu. O
                                    tym podzieleniu rodzin czytałam kiedyś oficjalną interpretację, było bardzo
                                    zagmatwanie i mądrze, ale przekonująco. Może arcyś znajdzie nam jakiś
                                    odpowiedni link do o.Salija. On wie gdzie szukać.

                                    >
                                    • sunday Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 23:44
                                      ) ) O nie! On jest ludzki, bardzo ludzki. Tak samo, jak ludzkie sa
                                      ) ) Jego milosci i gniewy... Czyz Piesn nad Piesniami i Psalmy nie
                                      ) ) sa w Starym Testamencie?

                                      ) Piesn na piesniami mówi o oblubienczej milosci Chrystusa do
                                      ) swego Kosciola i odwrotnie. Szczególów nie znam.

                                      W tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia:
                                      --
                                      "Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce. Synowie mej matki
                                      rozgniewali się na mnie, postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej
                                      winnicy nie ustrzegłam." 1,6
                                      --
                                      "Jak jabłoń wśród drzew leśnych, tak ukochany mój wśród młodzieńców. W
                                      upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu.
                                      Wprowadził mnie do domu wina, i sztandarem jego nade mną jest miłość. Posilcie
                                      mnie plackami z rodzynek, wzmocnijcie mnie jabłkami, bo chora jestem z miłości.
                                      Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie." 2,3-6
                                      --
                                      "O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! Oczy twe jak gołębice za
                                      twoją zasłoną. Włosy twe jak stado kóz falujące na górach Gileadu. Zęby twe jak
                                      stado owiec strzyżonych, gdy wychodzą z kąpieli: każda z nich ma bliźniaczą,
                                      nie brak żadnej. Jak wstążeczka purpury wargi twe i usta twe pełne wdzięku. Jak
                                      okrawek granatu skroń twoja za twoją zasłoną. Szyja twoja jak wieża Dawida,
                                      warownie zbudowana; tysiąc tarcz na niej zawieszono, wszystką broń walecznych.
                                      Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli, co pasą się pośród lilii. Nim
                                      wiatr wieczorny powieje i znikną cienie, pójdę ku górze mirry, ku pagórkowi
                                      kadzidła." 4,1-5
                                      --
                                      "Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce jednym
                                      spojrzeniem twych oczu, jednym paciorkiem twych naszyjników. Jak piękna jest
                                      miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od
                                      wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy! Miodem najświeższym
                                      ociekają wargi twe, oblubienico, miód i mleko pod twoim językiem, a zapach
                                      twoich szat jak woń Libanu." 4,9-11
                                      --
                                      "Oczy jego jak gołębice nad strumieniami wód. Zęby jego wymyte w mleku
                                      spoczywają w swej oprawie. Jego policzki jak balsamiczne grzędy, dające wzrost
                                      wonnym ziołom. Jak lilie wargi jego, kapiące mirrą najprzedniejszą. Ręce jego
                                      jak walce ze złota, wysadzane drogimi kamieniami. Tors jego - rzeźba z kości
                                      słoniowej, pokryta szafirami. Jego nogi - kolumny z białego marmuru, wsparte na
                                      szczerozłotych podstawach. Postać jego [wyniosła] jak Liban, wysmukła jak
                                      cedry. Usta jego przesłodkie i cały jest pełen powabu. Taki jest miły mój, taki
                                      jest przyjaciel mój, córki jerozolimskie!" 5,12-16
                                      --
                                      "Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach! O świcie pospieszmy
                                      do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w
                                      kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją." 7,12-13
                                      --

                                      Nie jest to ZMYSŁOWY tekst o LUDZKIEJ miłości? Interpretowac można go różnie,
                                      ale jego piękno, prawda i ponadczasowość tkwią przecież właśnie w tej ludzkości.

                                      ) Ksiega wyjscia 20.5 ...poniewaz ja, Pan, Bóg twój jestem bogiem
                                      ) zazdrosnym, który karze wystepek ojców na synach do trzeciego
                                      ) i czwartego pokolenia wzgledem tych, którzy mnie nienawidza.
                                      ) Okazuje zas laske az do tysiacznego pokolenia tym, którzy mnie
                                      ) miluja i przestrzegaja moich przykazan.
                                      )
                                      ) To Bóg starotestamentowy mówiacy sam o sobie.

                                      Tak. Nie jest to ludzkie, aż za bardzo ludzkie? Ludzkie są przecież nie tylko
                                      miłości, lecz również gniewy.

                                      ) ) ) Jezus nam pokazal inne oblicze Boga, wyrozumiale i milujace.

                                      ) ) I dlatego kazal miec w nienawisci ojca i matke? Przyszedl
                                      ) ) podzielic rodziny? Skrytykowal dziecko za chec pochowania ojca?
                                      ) ) Wyparl sie swojej wlasnej matki i braci? Jak Ty bys sie czula,
                                      ) ) gdyby Twoje dziecko powiedzialo Ci, ze jego mamą jest juz opiekunka
                                      ) ) ze wspólnoty/kosciola lub siostra przelozona?

                                      ) Ty mówisz o uzalezniajacych sektach.

                                      Nie, nie mówię o sektach. Mówię o czynach i słowach czynach Jezusa. Jak mogła
                                      się czuć Maryja, gdy jej syn stwierdził, że to już nie ona, a ktoś inny jest
                                      jego matką? Jak Ty byś się czuła w takiej sytuacji?

                                      Co do sióstr przełożonych - przykład współczesny: córka znajomych poszła do
                                      zakonu (katolickiego, takiego z tradycjami - żeby nie było wątpliwości).
                                      Widzenia z rodzicami, owszem, były. Wyglądały tak: pusty pokój przedzielony
                                      stołem, z jednej strony siedzą rodzice, z drugiej strony ich córka, za jej
                                      plecami stoi siostra przełożona i przez cały czas widzenia głaszcze ją po
                                      włosach przysłuchując się rozmowie. Na szczęście córka była chorowita i po paru
                                      latach dano jej do zrozumienia, że jest obciążeniem dla zakonu i powinna
                                      wystąpić. Wystąpiła, wyszła za mąż, niedawno urodziła dziecko. Nie mogę
                                      odpędzić myśli, że to bardziej podoba się Jemu.

                                      ) ) Wiem, przenosnie. Ale nieco nieludzkie, przyznasz chyba?
                                      ) ) Ja czesto mam odczucie, ze Jezus byl duzo bardziej nieludzki,
                                      ) ) niz B-g Starego Testamentu.

                                      ) I dlatego powiedzial: milujcie nieprzyjacioly wasze,
                                      ) nadstawcie drugi policzek.

                                      I to jest ludzkie? Kochałabyś bandytę maltretującego Twoje dziecko?
                                      Podesłałabyś mu drugie do bicia? To już chyba wolę po ludzku kochającego i po
                                      ludzku gniewającego się B-ga Starego Testamentu...

                                      Nie umiem kochać wszystkich. Wystarczy mi, że staram się pokonywac własną
                                      małość i w miarę czysto kochać moich Najbliższych. Innym staram się być po
                                      prostu życzliwy. Nieprzyjaciele? Nie mam ich, na szczęście. Chyba.

                                      ) ) Tylko jego B-g niewiele ma wspólnego z B-giem Pisma.

                                      ) Nie masz racji, jest dokladnie Bogiem z Pisma tylko
                                      ) wybiórczo postrzeganym.

                                      Tak, masz rację. Na tyle wybiórczo, że zatracił swoją twarz i już prawie tylko
                                      odbija strachy Arcykra...

                                      ) Jak zreszta przez kazdego z nas.

                                      Masz rację. Jak najbardziej...
                                      Wszyscy żyjemy jedynie okruchami Jego światła.

                                      ) Jak napisal chyba Levinas: "Cóz z tego, ze Biblia [Stary Testament]
                                      ) nie jest przykladem lagodnosci, skoro jest jej szkola?"

                                      ) Nie powiedzialabym.

                                      A ja bym powiedział. :)

                                      Z pewnością wiesz, który Testament wyznawał lud tak niedawno "jak baranek na
                                      rzeź prowadzony"... I który wyznawali prowadzący na rzeź.

                                      ) Stosujac to samo kryterium: Nowy Testament z cala pewnoscia
                                      ) jest przykladem lagodnosci. Ale juz niekoniecznie jej szkola...

                                      ) To juz jest Twoja opinia, do której sie nie przychylam.
                                      ) Bo ani nie jest przykladem lagodnosci, ale koniecznie jej
                                      ) szkola. Blogoslawieni cisi i pokornego serca, albowiem .....

                                      Przez "przykład" rozumiem treść, czyli np. to piękne błogosławieństwo właśnie.
                                      Szkołę poznaje się natomiast po zachowaniu uczniów. Ale nie licytujmy się
                                      szlachetnymi i podłymi postępkami.

                                      ) Widzisz Luki? Tekst ten sam, a jak rózne jego rozumienie? I dlatego
                                      ) potrzebne sa nam wytyczne i wykladnie, aby nie pobladzic w gestwinie
                                      ) historii i wlasnej niewiedzy. Interpretacja slów Jezusa jest bledna
                                      ) bez znajomosci kontekstu. O tym podzieleniu rodzin czytalam kiedys
                                      ) oficjalna interpretacje, bylo bardzo zagmatwanie i madrze, ale
                                      ) przekonujaco. Moze arcys znajdzie nam jakis odpowiedni link
                                      ) do o.Salija. On wie gdzie szukac.

                                      Tak, na szczęście są inne interpretacje. Ale czy prości ludzie, do których
                                      mówił Jezus, rybacy, byli w stanie pojąć całą tę teologiczną głębię i
                                      zagmatwanie? Niech wasza mowa będzie tak, tak, nie, nie... skąd to? Po prostu
                                      czytam i wyobrażam sobie, co mogli czuć ludzie, których zapierało się własne
                                      dziecko. Co mógł czuć człowiek, któremu Jezus radził nie zajmować się
                                      pochówkiem ojca. W pierwszej kolejności należy chyba troszczyć się o swoje
                                      powinności wobec ludzi, dopiero potem wobec tzw. "duszy". Bo "relacja religijna
                                      jest relacją etyczną" /Levinas/. I nie mógłbym wierzyć w nieludzkiego B-ga
                                      każącego dzieciom w imię niejasnych wyższych racji nienawidzić rodziców.
                                      Niezależnie od tego, jak "duchowe" by te racje nie były.

                                      A000, nie odbierz tego jako ataku na Twoją wiarę. Po prostu dzielę się z Tobą
                                      moimi wątpliwościami i em
                                      • sunday II (końcówka) Re: tak mi się czasem wydaje ... 16.02.04, 23:48
                                        Ups, po raz pierwszy tak dużo naskrobałem (no dobrze: zacytowałem), że wycięło
                                        mi końcówkę postu:
                                        --
                                        A000, nie odbierz tego jako ataku na Twoją wiarę. Po prostu dzielę się z Tobą
                                        moimi wątpliwościami i emocjami. :)

                                        pozdrawiam serdecznie!
                                        Luki
                                      • a000000 Re: tak mi się czasem wydaje ... 17.02.04, 10:57
                                        sunday napisał:

                                        Luki, jestem naprawdę poruszona, że zadałeś sobie tyle trudu. Wprawdzie Pieśń
                                        nad pieśniami jest tego warta bo jest to jeden z najpiękniejszych erotyków jaki
                                        napisał człowiek. I cały czas traktowałam ten tekst jako erotyk. Aż kiedyś
                                        przeczytałam wypowiedź jakiegoś teologa, że jest to o miłości Chrystusa do
                                        kościoła. Cóż. Można i tak. Wprawdzie zawile, ale wykazał logikę wywodu.


                                        > Co do sióstr przełożonych - przykład współczesny: córka znajomych poszła do
                                        > zakonu (katolickiego, takiego z tradycjami - żeby nie było wątpliwości).

                                        Wiesz Luki, zakon to jest całkiem inna historia. Tam świadomie się porzuca
                                        świat dla "wyższych celów". Ale każda zakonnica ma miesiąc urlopu, który to
                                        przeważnie spędza z rodzicami. Wiem to na pewno bo miałam kontakty ze światem
                                        zakonnym (cywilne). To co opisujesz, to prawdopodobnie zakon zamknięty
                                        klauzurowy, taki jak Karmelitanki Bose. Bardzo ciężka reguła. Wyobrażasz sobie,
                                        że one mogą gadać tylko jedną godzinę na dobę???? Wyobrażasz sobie milczącą
                                        babę???? To coś więcej, niż kara za grzechy.

                                        > I to jest ludzkie? Kochałabyś bandytę maltretującego Twoje dziecko?
                                        > Podesłałabyś mu drugie do bicia? To już chyba wolę po ludzku kochającego i po
                                        > ludzku gniewającego się B-ga Starego Testamentu...

                                        Jeśli chodzi o mnie, a000000 jako konkretną fizyczną osobę, to jestem za
                                        starotestamentowym "oko za oko, ząb za ząb", bo człowiek rozumie tylko to co go
                                        boli. Ale Jezus był innego zdania. I chyba miał rację, patrząc na problem nie
                                        jednostkowo. Ale to trudne.

                                        >


                                        > Z pewnością wiesz, który Testament wyznawał lud tak niedawno "jak baranek na
                                        > rzeź prowadzony"... I który wyznawali prowadzący na rzeź.

                                        Wiem. I nigdy nie pojmę, dlaczego Żydzi jako naród tak pokornie się godzili z
                                        losem. Dlaczego nie walczyli, nie bronili się. Moja praciotka widziała tą
                                        pokorę i rezygnację w Oświęcimiu na własne oczy. Polacy się buntowali,
                                        spiskowali, uciekali, kombinowali jak mogli, ale mieli wiarę i nadzieję. U
                                        Żydów ta wiara i nadzieja zmarły.



                                        > Szkołę poznaje się natomiast po zachowaniu uczniów.

                                        No to co powiesz o współczesnej szkole w Polsce???


                                        > Tak, na szczęście są inne interpretacje. Ale czy prości ludzie, do których
                                        > mówił Jezus, rybacy, byli w stanie pojąć całą tę teologiczną głębię i
                                        > zagmatwanie?

                                        Na pewno nie rozumieli, i nie tylko współcześni Jezusowi. Dlatego jest tyle
                                        religii, wykładni, uczonych w piśmie....A do tego każdy człowiek ma własną
                                        interpretację opartą na własnej wiedzy i doświadczeniach. Ale mamy jedno
                                        wspólne - Boga, Dekalog i miłość bliźniego. A w reszcie spraw pięknie się
                                        różnimy. I dobrze, musimy mieć własne zdanie, bo wiara ma być rozumna.

                                        • sunday Re: tak mi się czasem wydaje ... 17.02.04, 12:12
                                          > Wiesz Luki, zakon to jest całkiem inna historia. Tam świadomie się
                                          > porzuca świat dla "wyższych celów". Ale każda zakonnica ma miesiąc
                                          > urlopu, który to przeważnie spędza z rodzicami. Wiem to na pewno bo
                                          > miałam kontakty ze światem zakonnym (cywilne). To co opisujesz, to
                                          > prawdopodobnie zakon zamknięty klauzurowy, taki jak Karmelitanki Bose.

                                          Tak, jakieś Karmelitanki, nie pamiętam dokładnej nazwy.

                                          > Bardzo ciężka reguła. Wyobrażasz sobie, że one mogą gadać tylko
                                          > jedną godzinę na dobę???? Wyobrażasz sobie milczącą babę????
                                          > To coś więcej, niż kara za grzechy.

                                          :-)))))))) Podziwiam Twój dystans i poczucie humoru!

                                          Problem nie był w tym, że widzenia z rodzicami były rzadko. Problemem była
                                          totalna psychiczna kontrola nad młodą i niedojrzałą jeszcze dziewczyną -
                                          obecność siostry przełożonej podczas widzeń jeszcze mogę próbować zrozumieć,
                                          ale ich nieustanna fizyczna bliskość (głaskanie, dotykanie ramienia)? No tak,
                                          przegięcia wszędzie się zdarzają.

                                          > Jeśli chodzi o mnie, a000000 jako konkretną fizyczną osobę, to jestem
                                          > za starotestamentowym "oko za oko, ząb za ząb", bo człowiek rozumie
                                          > tylko to co go boli. Ale Jezus był innego zdania. I chyba miał rację,
                                          > patrząc na problem nie jednostkowo. Ale to trudne.

                                          Ja nie mogę powiedzieć, że popieram zasadę "oko za oko...", choć istnienie
                                          kodeksu karnego jak najbardziej. Czyli jeśli nawet moge mieć wątpliwości co do
                                          zasady "śmierć za śmierć", to nie co do "śmierć za życie", jakkolwiek
                                          bezdusznie by to nie brzmiało.

                                          > Wiem. I nigdy nie pojmę, dlaczego Żydzi jako naród tak pokornie się
                                          > godzili z losem. Dlaczego nie walczyli, nie bronili się. Moja praciotka
                                          > widziała tą pokorę i rezygnację w Oświęcimiu na własne oczy. Polacy
                                          > się buntowali, spiskowali, uciekali, kombinowali jak mogli, ale mieli
                                          > wiarę i nadzieję. U Żydów ta wiara i nadzieja zmarły.

                                          Nie u wszystkich, dlatego np. tak czczony jest Mordechaj Anielewicz. Ale nawet
                                          jeżeli - czy jest to powód do wstydu? Dlaczego inne "baranki poprowadzone na
                                          rzeź" czci się i wynosi na ołtarze, a bierność Żydów uważa za hańbę?

                                          > > Szkołę poznaje się natomiast po zachowaniu uczniów.

                                          > No to co powiesz o współczesnej szkole w Polsce???

                                          O nie, nie dam się wpuścić w politykę! :)

                                          > Na pewno nie rozumieli, i nie tylko współcześni Jezusowi. Dlatego jest tyle
                                          > religii, wykładni, uczonych w piśmie....A do tego każdy człowiek ma własną
                                          > interpretację opartą na własnej wiedzy i doświadczeniach. Ale mamy jedno
                                          > wspólne - Boga, Dekalog i miłość bliźniego. A w reszcie spraw pięknie się
                                          > różnimy. I dobrze, musimy mieć własne zdanie, bo wiara ma być rozumna.

                                          Tak jest, A000! :)

                                          :) Luki
                                          • a000000 Re: tak mi się czasem wydaje ... 17.02.04, 14:08
                                            sunday napisał:

                                            >
                                            > :-)))))))) Podziwiam Twój dystans i poczucie humoru!

                                            Dystans? Przecież jestem kobietą i nie mam zamiaru udawać, że jestem inna niż
                                            pozostałe 3 miliardy bab.





                                            > Nie u wszystkich, dlatego np. tak czczony jest Mordechaj Anielewicz. Ale
                                            nawet
                                            > jeżeli - czy jest to powód do wstydu? Dlaczego inne "baranki poprowadzone na
                                            > rzeź" czci się i wynosi na ołtarze, a bierność Żydów uważa za hańbę?

                                            Hańbę??? Taka interpretacja nie przyszła mi do głowy. Ja raczej skłonna byłam
                                            widzieć to jako akt poddania się woli boskiej. Z pokorą i bez protestu. Tylko
                                            dziwi mnie, że przez 2000 lat ich wola przetrwania ocaliła naród wraz z wiarą
                                            ojców i tradycją, a gdy już byli na finiszu ( Liga Narodów była skłonna do
                                            rozmów o państwie Izrael, a Żydzi masowo wracali na Syjon) zabrakło im wiary i
                                            nadziei.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > > No to co powiesz o współczesnej szkole w Polsce???
                                            >
                                            > O nie, nie dam się wpuścić w politykę! :)

                                            Luki, jak Ci to wyszło, że szkoła to rzecz polityczna? Piszesz, że poznać
                                            szkołę po zachowaniu uczniów, stąd moje niecne i prawie retoryczne pytanie.

                                            >
                                        • treia godzinka 18.02.04, 13:31
                                          a000000 napisała:

                                          > Bardzo ciężka reguła. Wyobrażasz sobie, że one mogą gadać tylko jedną godzinę
                                          > na dobę???? Wyobrażasz sobie milczącą babę???? To coś więcej, niż kara za
                                          > grzechy.

                                          A mnie moze wystarczylaby godzinka gadania na dobe, tak sobie mysle? ;-)
                                          • a000000 Re: godzinka 18.02.04, 13:54
                                            treia napisała:

                                            >
                                            > A mnie moze wystarczylaby godzinka gadania na dobe, tak sobie mysle? ;-)

                                            Zdarzają się kobiety małomówne, ale to wielka rzadkość. A czy wiesz, że są
                                            narody (np Żydzi - czytałam w Talmudzie) którzy uważają małomówność u kobiet za
                                            BARDZO WIELKĄ CNOTĘ, wręcz ozdobę męża i rodziny?
                                            • treia Re: godzinka 18.02.04, 14:11
                                              a000000 napisała:

                                              > A czy wiesz, że są narody (np Żydzi - czytałam w Talmudzie) którzy uważają
                                              > małomówność u kobiet za BARDZO WIELKĄ CNOTĘ, wręcz ozdobę męża i rodziny?

                                              No prosze, Japonczycy chyba tez...
                                              Inna sprawa, ze gdyby np. ktos zabranialby mi sie odzywac, z przekory
                                              trajkotalabym caly dzien :-)


                                      • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 29.02.04, 15:34
                                        sunday napisał:

                                        > ) ) O nie! On jest ludzki, bardzo ludzki. Tak samo, jak ludzkie sa
                                        > ) ) Jego milosci i gniewy... Czyz Piesn nad Piesniami i Psalmy nie
                                        > ) ) sa w Starym Testamencie?
                                        >
                                        > ) Piesn na piesniami mówi o oblubienczej milosci Chrystusa do
                                        > ) swego Kosciola i odwrotnie. Szczególów nie znam.
                                        >
                                        > W tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia:
                                        > --
                                        > "Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce. Synowie mej matki
                                        > rozgniewali się na mnie, postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej
                                        > winnicy nie ustrzegłam." 1,6
                                        > --
                                        > "Jak jabłoń wśród drzew leśnych, tak ukochany mój wśród młodzieńców. W
                                        > upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu.
                                        > Wprowadził mnie do domu wina, i sztandarem jego nade mną jest miłość.
                                        Posilcie
                                        > mnie plackami z rodzynek, wzmocnijcie mnie jabłkami, bo chora jestem z
                                        miłości.
                                        >
                                        > Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie." 2,3-6
                                        > --
                                        > "O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! Oczy twe jak gołębice
                                        za
                                        >
                                        > twoją zasłoną. Włosy twe jak stado kóz falujące na górach Gileadu. Zęby twe
                                        jak
                                        >
                                        > stado owiec strzyżonych, gdy wychodzą z kąpieli: każda z nich ma bliźniaczą,
                                        > nie brak żadnej. Jak wstążeczka purpury wargi twe i usta twe pełne wdzięku.
                                        Jak
                                        >
                                        > okrawek granatu skroń twoja za twoją zasłoną. Szyja twoja jak wieża Dawida,
                                        > warownie zbudowana; tysiąc tarcz na niej zawieszono, wszystką broń
                                        walecznych.
                                        > Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli, co pasą się pośród lilii. Nim
                                        > wiatr wieczorny powieje i znikną cienie, pójdę ku górze mirry, ku pagórkowi
                                        > kadzidła." 4,1-5
                                        > --
                                        > "Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico, oczarowałaś me serce jednym
                                        > spojrzeniem twych oczu, jednym paciorkiem twych naszyjników. Jak piękna jest
                                        > miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od
                                        > wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy! Miodem najświeższym
                                        > ociekają wargi twe, oblubienico, miód i mleko pod twoim językiem, a zapach
                                        > twoich szat jak woń Libanu." 4,9-11
                                        > --
                                        > "Oczy jego jak gołębice nad strumieniami wód. Zęby jego wymyte w mleku
                                        > spoczywają w swej oprawie. Jego policzki jak balsamiczne grzędy, dające
                                        wzrost
                                        > wonnym ziołom. Jak lilie wargi jego, kapiące mirrą najprzedniejszą. Ręce jego
                                        > jak walce ze złota, wysadzane drogimi kamieniami. Tors jego - rzeźba z kości
                                        > słoniowej, pokryta szafirami. Jego nogi - kolumny z białego marmuru, wsparte
                                        na
                                        >
                                        > szczerozłotych podstawach. Postać jego [wyniosła] jak Liban, wysmukła jak
                                        > cedry. Usta jego przesłodkie i cały jest pełen powabu. Taki jest miły mój,
                                        taki
                                        >
                                        > jest przyjaciel mój, córki jerozolimskie!" 5,12-16
                                        > --
                                        > "Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach! O świcie
                                        pospieszmy
                                        > do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w
                                        > kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją." 7,12-13
                                        > --
                                        >
                                        > Nie jest to ZMYSŁOWY tekst o LUDZKIEJ miłości?
                                        Powierzchownie biorac - tak.

                                        > Tak. Nie jest to ludzkie, aż za bardzo ludzkie? Ludzkie są przecież nie tylko
                                        > miłości, lecz również gniewy.
                                        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_08.htm
                                        >
                                        Mówię o czynach i słowach czynach Jezusa. Jak mogła
                                        > się czuć Maryja, gdy jej syn stwierdził, że to już nie ona, a ktoś inny jest
                                        > jego matką?
                                        Bog biczuje tego, kogo miluje. To byla szansa ocziszczenia i zacheta do
                                        wiekszej gorliwosci.
                                        >
                                        > I to jest ludzkie? Kochałabyś bandytę maltretującego Twoje dziecko?
                                        > Podesłałabyś mu drugie do bicia?
                                        To juz nadinterpretacja. No chyba, ze chodzi o przesladowanie religijne.

                                        > Nie umiem kochać wszystkich.
                                        Chciec to moc. A nie musisz ich lubic.
                                        www.newadvent.org/cathen/07149b.htm
                                        > Tak, masz rację. Na tyle wybiórczo, że zatracił swoją twarz i już prawie
                                        tylko
                                        > odbija strachy Arcykra...
                                        Jakie strachy?
                                        >
                                        > Z pewnością wiesz, który Testament wyznawał lud tak niedawno "jak baranek na
                                        > rzeź prowadzony"... I który wyznawali prowadzący na rzeź.
                                        Tez mi wyznawanie (chodzi mi o tych drugich).
                                        >
                                        O tym podzieleniu rodzin czytalam kiedys
                                        > ) oficjalna interpretacje, bylo bardzo zagmatwanie i madrze, ale
                                        > ) przekonujaco.
                                        Nie trzeba niczego na ten temat czytac. Wystarczy probowac konsekwentnie
                                        bronic stanowiska katolickiego przy stole urodzinowym.
                                  • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 29.02.04, 15:20
                                    sunday napisał:

                                    > > Bo Bóg Arcego to Bóg starotestamentowy. Który jest zazdrosny i mściwy.
                                    >
                                    > O nie! On jest ludzki, bardzo ludzki.
                                    Bo wtedy ludzie nie mieli odpowiednio subtelnego przygotowania teologicznego i
                                    potrzebowali m.in. antropomorfizcji do wyrazania swoich mysli o Bogu.

                                    > I dlatego kazał miec w nienawiści ojca i matkę?
                                    Nie tylko kazal, ale tez dal przyklad w osobie Jezusa Chrystusa.

                                    Przyszedł podzielić rodziny?
                                    Rodzina nie jest wartoscia najwyzsza. Czasem trzeba poswiecic wiele, aby
                                    uratowac wszystko (Kosciuszko).

                                    > Skrytykował dziecko za chęć pochowania ojca?
                                    Niekoniecznie nalezy traktowac to doslownie.

                                    Wyparł się swojej własnej matki i
                                    > braci?
                                    I u aniolow znajduje braki.

                                    Jak Ty byś się czuła, gdyby Twoje dziecko powiedziało Ci, że jego mamą
                                    > jest już opiekunka ze wspólnoty/kościoła lub siostra przełożona?
                                    Przeciez Jezus nikogo poza Maryja nie nazwal swoja matka.
                                    >
                                    Ja często mam
                                    > odczucie, że Jezus był dużo bardziej nieludzki, niż B-g Starego Testamentu.
                                    Bog jest jeden w trzech Osobach.
                                • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 29.02.04, 15:10
                                  a000000 napisała:

                                  > sunday napisał:
                                  >
                                  > > > Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty?
                                  > > > I dlaczego odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?
                                  > >
                                  > > Chłodny, bo okrutny, nieludzki i bez cienia emaptii.
                                  > > Może byc też ognisty, ale w tym ogniu można by było zamarznąć.
                                  >
                                  > Bo Bóg Arcego to Bóg starotestamentowy.
                                  Bog jest jeden. A ten "starotestamentowy" obraz jest m.in. w psalmach
                                  nieszpornych - np. w "Dixit dominus" (Ps. 110 u Zydow, 109 wg. Septuaginty i
                                  Wulgaty). Gdy mysle o niektorych fragmentach tego psalmu ("wzniesie stosy
                                  trupow, roztrzaska glowy jak ziemia szeroka") to az mnie ciarki przechodza. W
                                  zeszly czwartek (to psalm "czwartkowy", bo sie go spiewa w liturgii
                                  wielkoczwartkozej) ludzie w autobusie przez to mnie dziwnie na mnie patrzeli.

                                  Jezus
                                  > nam pokazał inne oblicze Boga, wyrozumiałe i miłujące.
                                  Ale opowiedzial tez np. przypowiesc o krolu, ktory kazal wyrzucic tam, gdzie
                                  bedzie placz i zgrzytanie zebow mlodzienca nie ubranego w czysta szate.

                                  Ale widać arcemu
                                  > bardziej odpowiada Bóg, który karze dzieci za grzechy ojców.
                                  Po prostu chce sie otwarzyc na calosc Objawienia.
                              • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 29.02.04, 14:56
                                sunday napisał:

                                > > Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty?
                                > > I dlaczego odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?>
                                > Chłodny, bo okrutny,
                                Okrucienstwo to chyba bardziej z ogniem niz chlodem sie kojarzy... Co nie
                                znaczy, ze uwazam Boga za okrutnego (skoro mnie pozostawil przy zyciu).
                                >
                                > Nie, to Ty sobie pochlebiasz. Ja napisałem przede wszystkim, że boisz się
                                > wolności i odpowiedzialności.
                                Jakos z tym sie ostatnio oswajam.
                            • mike_mike Re: tak mi się czasem wydaje ... 17.02.04, 10:05
                              arcykr napisał:

                              > sunday napisał:
                              >
                              > > Szczerze mówiąc, to tak mi się czasem wydaje - że Arcykr stworzył
                              > > sobie na swój własny użytek obraz B-ga, chłodnego, odległego i surowego.
                              > Dlaczego uwazasz, ze moj obraz Boga jest chlodny a nie ognisty? I dlaczego
                              > odlegly, skoro dajacy odpowiednia odplate za wszystko?
                              >
                              > > I trzyma się go kurczowo, bo się boi wolności i odpowiedzialności...
                              > > czyli chyba też Jego...
                              > Pochlebia mi, ze uwazasz, ze boje sie Boga. Bojazn Boza jest poczatkiem
                              > madrosci.

                              Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi. Katolicki bóg
                              jest inny, nie wymaga strachu, ale miłości.
                              • sunday raczej... 17.02.04, 10:41
                                > Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi.

                                Raczej judaizmowi widzianemu przez katolickie okulary.

                                pozdrawiam, Luki
                                • mike_mike Re: raczej... 17.02.04, 10:54
                                  sunday napisał:

                                  > > Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi.
                                  >
                                  > Raczej judaizmowi widzianemu przez katolickie okulary.

                                  W tym przypadku conajwyżej ateistyczne... Z mojej wiedzy wynika, że bóg
                                  przedastawiany w Bibli (mam na myśli część starotestamentową) to własnie
                                  istota, wzbudzająca lęk i wymagająca od człowieka strachu. Mogę się mylić
                                  czywiście w tym zakresie. Jestem natomiast pewien co do jednego.
                                  Chrześcijańskie bóg (nowum nowotestamentowe), to istota bliższa człowiekowi,
                                  wymagająca od wiernego miłości i szacunku, natomiast na pewno nie wymagająca i
                                  nie budząca strachu.
                                  • a000000 Re: raczej... 17.02.04, 11:00
                                    mike_mike napisał:

                                    > W tym przypadku conajwyżej ateistyczne... Z mojej wiedzy wynika, że bóg
                                    > przedastawiany w Bibli (mam na myśli część starotestamentową) to własnie
                                    > istota, wzbudzająca lęk i wymagająca od człowieka strachu. Mogę się mylić
                                    > czywiście w tym zakresie. Jestem natomiast pewien co do jednego.
                                    > Chrześcijańskie bóg (nowum nowotestamentowe), to istota bliższa człowiekowi,
                                    > wymagająca od wiernego miłości i szacunku, natomiast na pewno nie wymagająca
                                    i nie budząca strachu.

                                    Popieram.
                                    • mike_mike Re: raczej... 17.02.04, 11:06
                                      a000000 napisała:

                                      > mike_mike napisał:
                                      >
                                      > > W tym przypadku conajwyżej ateistyczne... Z mojej wiedzy wynika, że bóg
                                      > > przedastawiany w Bibli (mam na myśli część starotestamentową) to własnie
                                      > > istota, wzbudzająca lęk i wymagająca od człowieka strachu. Mogę się mylić
                                      > > czywiście w tym zakresie. Jestem natomiast pewien co do jednego.
                                      > > Chrześcijańskie bóg (nowum nowotestamentowe), to istota bliższa człowiekow
                                      > i,
                                      > > wymagająca od wiernego miłości i szacunku, natomiast na pewno nie wymagaj
                                      > ąca
                                      > i nie budząca strachu.
                                      >
                                      > Popieram.

                                      No własnie, a Arcy swoim zabobonnym lękiem przed Bogiem, plasuje się wśród
                                      starotestamentowców...
                                      • arcykr Re: raczej... 29.02.04, 15:49
                                        mike_mike napisał:

                                        > No własnie, a Arcy swoim zabobonnym lękiem przed Bogiem,
                                        Dlaczego zabobonnym?
                                  • sunday Re: raczej... 17.02.04, 11:23
                                    > > > Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi.

                                    > > Raczej judaizmowi widzianemu przez katolickie okulary.

                                    > W tym przypadku conajwyżej ateistyczne... Z mojej wiedzy wynika, że bóg
                                    > przedastawiany w Bibli (mam na myśli część starotestamentową) to własnie
                                    > istota, wzbudzająca lęk i wymagająca od człowieka strachu.

                                    Myślę, że jest to jednak spowodowane wiekami dość specyficznego
                                    chrześcijańskiego postrzegania Starego Testamentu: jako jedynie zbioru
                                    prefiguracji. Zauważ, że w chrześcijańskiej interpretacji bohaterowie ST zbyt
                                    często tracą ludzką twarz - nie sa już sobą ze swoimi (jakże przecież
                                    ludzkimi!) namiętnościami, a jedynie zapowiedziami czegoś. Ich wielkość i
                                    małość, ich ludzkie historie i słabości stają się nieważne - znaczenie nadają
                                    im już nie ich czyny, lecz to, czego są obrazem, to, co zapowiadają...

                                    To samo przydarzyło się też B-gu: jeśli ten nowotestamentalny ma być wreszcie
                                    bliski ludziom i miłujący, to ten starotestamentalny, na zasadzie kontrastu,
                                    musi byc przede wszystkim odległy i wzbudzający strach. To specyficznie
                                    chrześcijańskie postrzeganie ST automatycznie przeniosło się i na judaizm.

                                    pozdrawiam, Luki
                                    • mike_mike Re: raczej... 17.02.04, 11:26
                                      sunday napisał:

                                      > > > > Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi.
                                      >
                                      > > > Raczej judaizmowi widzianemu przez katolickie okulary.
                                      >
                                      > > W tym przypadku conajwyżej ateistyczne... Z mojej wiedzy wynika, że bóg
                                      > > przedastawiany w Bibli (mam na myśli część starotestamentową) to własnie
                                      > > istota, wzbudzająca lęk i wymagająca od człowieka strachu.
                                      >
                                      > Myślę, że jest to jednak spowodowane wiekami dość specyficznego
                                      > chrześcijańskiego postrzegania Starego Testamentu: jako jedynie zbioru
                                      > prefiguracji. Zauważ, że w chrześcijańskiej interpretacji bohaterowie ST zbyt
                                      > często tracą ludzką twarz - nie sa już sobą ze swoimi (jakże przecież
                                      > ludzkimi!) namiętnościami, a jedynie zapowiedziami czegoś. Ich wielkość i
                                      > małość, ich ludzkie historie i słabości stają się nieważne - znaczenie nadają
                                      > im już nie ich czyny, lecz to, czego są obrazem, to, co zapowiadają...
                                      >
                                      > To samo przydarzyło się też B-gu: jeśli ten nowotestamentalny ma być wreszcie
                                      > bliski ludziom i miłujący, to ten starotestamentalny, na zasadzie kontrastu,
                                      > musi byc przede wszystkim odległy i wzbudzający strach. To specyficznie
                                      > chrześcijańskie postrzeganie ST automatycznie przeniosło się i na judaizm.


                                      Trudno jest mi z tym dyskutować, moja wiedza w temacie jest z oczywistych
                                      względów bardzo powierzchowna...
                                      • arcykr Re: raczej... 29.02.04, 15:52
                                        mike_mike napisał:

                                        > Trudno jest mi z tym dyskutować, moja wiedza w temacie jest z oczywistych
                                        > względów bardzo powierzchowna...
                                        A mnie chcesz pouczac.
                                    • a000000 Re: raczej... 17.02.04, 13:47
                                      sunday napisał:

                                      Zauważ, że w chrześcijańskiej interpretacji bohaterowie ST zbyt
                                      > często tracą ludzką twarz - nie sa już sobą ze swoimi (jakże przecież
                                      > ludzkimi!) namiętnościami, a jedynie zapowiedziami czegoś. Ich wielkość i
                                      > małość, ich ludzkie historie i słabości stają się nieważne - znaczenie nadają
                                      > im już nie ich czyny, lecz to, czego są obrazem, to, co zapowiadają...

                                      A nie przyszło Ci do głowy, że bohaterowie ST zostali przez autorów powołani do
                                      życia właśnie po to, aby zapowiedzieć proroctwa? i może własnie dlatego nie
                                      mają twarzy, bo ta twarz nie ma najmniejszego znaczenia? ST nie jest biografią
                                      kilku ludzi, czy nawet pokoleń. To są dzieje Przymierza Boga z ludźmi i ja tak
                                      na to patrzę.
                                      A czy zauważyłeś że Nowy Testament w zasadzie w całości poświęcony jest
                                      Jezusowi, ale nigdzie nie opisuje jak wyglądał, jak wyglądało jego życie
                                      osobiste, rodzina, praca ... Sądzę, że NT powstał nie po to, aby opisać dzieje
                                      Jezusa, tylko aby przekazać potomnym Jego dzieło.
                                      >
                                      • sunday Re: raczej... 17.02.04, 17:18
                                        > A nie przyszło Ci do głowy, że bohaterowie ST zostali przez autorów
                                        > powołani do życia właśnie po to, aby zapowiedzieć proroctwa?

                                        No tak - typowo chrześcijańskie podejście! :)

                                        > i może własnie dlatego nie mają twarzy, bo ta twarz nie ma
                                        > najmniejszego znaczenia? ST nie jest biografią kilku ludzi, czy
                                        > nawet pokoleń. To są dzieje Przymierza Boga z ludźmi i ja tak
                                        > na to patrzę.

                                        No właśnie - Jego przymierza z LUDŹMI! Z ludźmi, nie z manekinami i plakatami
                                        zapowiadającymi właściwe przedstawienie.

                                        > A czy zauważyłeś że Nowy Testament w zasadzie w całości poświęcony jest
                                        > Jezusowi, ale nigdzie nie opisuje jak wyglądał, jak wyglądało jego życie
                                        > osobiste, rodzina, praca ... Sądzę, że NT powstał nie po to, aby opisać
                                        > dzieje Jezusa, tylko aby przekazać potomnym Jego dzieło.

                                        Tak, zauważyłem. Dlatego, między innymi, lepiej odnajduję się w Starym
                                        Testamencie... Gdzie ludzie, wbrew wysiłkom interpretatorów, wciąż są z krwi i
                                        kości.

                                        Co wcale nie znaczy, że nie doceniam Nowego.

                                        pozdrawiam,
                                        :) Luki
                                        • a000000 Re: raczej... 17.02.04, 19:10
                                          sunday napisał:

                                          > > A nie przyszło Ci do głowy, że bohaterowie ST zostali przez autorów
                                          > > powołani do życia właśnie po to, aby zapowiedzieć proroctwa?
                                          >
                                          > No tak - typowo chrześcijańskie podejście! :)

                                          A jak mam podchodzić będąc chrześcijanką z przekonania (no i z urodzenia, ale
                                          to mniej ważne).


                                          > No właśnie - Jego przymierza z LUDŹMI! Z ludźmi, nie z manekinami i plakatami
                                          > zapowiadającymi właściwe przedstawienie.

                                          Masz rację, ludzie są podmiotem. Ale cały ST tak jakby kręcił się i zmierzał do
                                          jednego - Mesjasza. Może dlatego niektóre postaci są wyraziste, a niektóre
                                          zamazane - bo nie mają znaczenia w toku głównego przesłania. Albo piszący miał
                                          o nich blade pojęcie, a nie chciał zmyślać. Kto to może wiedzieć?

                                          >

                                          > Tak, zauważyłem. Dlatego, między innymi, lepiej odnajduję się w Starym
                                          > Testamencie... Gdzie ludzie, wbrew wysiłkom interpretatorów, wciąż są z krwi
                                          i kości.

                                          No tak, ale NT to przesłanie duchowe, moralne, etyczne. Dlatego ludzie
                                          występujący tam mają niewyraźne twarze. Może dlatego właśnie, przesłanie NT
                                          dotyczy każdego z nas, i każdy z nas może w NT zobaczyć siebie? Jako Marię,
                                          Martę, Magdalenę, zapierającego się Piotra, czy Judasza. Faryzeusza czy
                                          Samarytanina. Piłata czy Barabasza. Każdy z nas ma tam swoje odbicie.
                                          Tak teraz sobie pomyślałam, a kim ja jestem? Jakąś mieszaniną (piorunującą)
                                          Marii, Marty, Piotra, a i grzesznego faryzeusza. Koniec, bo jeszcze zrobi się
                                          smutno.
                                          >
                                          • sunday Re: raczej... 18.02.04, 16:02
                                            > > No tak - typowo chrześcijańskie podejście! :)

                                            > A jak mam podchodzić będąc chrześcijanką z przekonania
                                            > (no i z urodzenia, ale to mniej ważne).

                                            Dlatego dałem uśmiech!

                                            > Masz rację, ludzie są podmiotem. Ale cały ST tak jakby kręcił się
                                            > i zmierzał do jednego - Mesjasza.

                                            I znów wypływa to specyficzne, chrześcijańskie rozumienie ST - który ważny ma
                                            być właściwie tylko dlatego, że zapowiada chrześcijańskiego Mesjasza, czyli
                                            Jezusa... Rozumiem, że tak można to widzieć. Ale to, na szczęście, nie jedyny
                                            sposób widzenia. :)

                                            > > Tak, zauważyłem. Dlatego, między innymi, lepiej odnajduję się
                                            > > w Starym Testamencie... Gdzie ludzie, wbrew wysiłkom interpretatorów,
                                            > > wciąż są z krwi i kości.

                                            > No tak, ale NT to przesłanie duchowe, moralne, etyczne.
                                            > Dlatego ludzie występujący tam mają niewyraźne twarze.

                                            Tak, chyba masz rację - ludzie w Ewangeliach chyba dużo częściej reprezentują
                                            typy i wzorce postaw.

                                            > Może dlatego właśnie, przesłanie NT dotyczy każdego z nas,
                                            > i każdy z nas może w NT zobaczyć siebie? Jako Marię, Martę,
                                            > Magdalenę, zapierającego się Piotra, czy Judasza. Faryzeusza czy
                                            > Samarytanina. Piłata czy Barabasza. Każdy z nas ma tam swoje odbicie.
                                            > Tak teraz sobie pomyślałam, a kim ja jestem? Jakąś mieszaniną
                                            > (piorunującą) Marii, Marty, Piotra, a i grzesznego faryzeusza.

                                            No cóż, a mnie by pewnie można było podciągnąć pod Piłata, człowieka
                                            postawionego w obcym i niezrozumiałym środowisku, który - póki mógł i w miarę
                                            swoich możliwości - starał się uratować niewinną jego zdaniem osobę. Większości
                                            pomniejszych ewangelicznych łajdaków też się nie wyprę. No i mam nadzieję, że
                                            nie jestem jedną ze świń, którym ewangelista kazał potopić się w jeziorze.

                                            Aha, no tak. Pewnie byłbym też człowiekiem, który nie chciał pójść za Jezusem
                                            bez pożegnania z bliskimi lub lekceważąc pogrzeb ojca.

                                            > Koniec, bo jeszcze zrobi się smutno.

                                            :)

                                            pozdrawiam!
                                            Luki
                                            • arcykr Re: raczej... 29.02.04, 15:57
                                              sunday napisał:

                                              > > Masz rację, ludzie są podmiotem. Ale cały ST tak jakby kręcił się
                                              > > i zmierzał do jednego - Mesjasza. >
                                              > I znów wypływa to specyficzne, chrześcijańskie rozumienie ST - który ważny ma
                                              > być właściwie tylko dlatego, że zapowiada chrześcijańskiego Mesjasza, czyli
                                              > Jezusa...
                                              I znowu nadinterpretacja.
                                              >
                                              > Aha, no tak. Pewnie byłbym też człowiekiem, który nie chciał pójść za Jezusem
                                              > bez pożegnania z bliskimi lub lekceważąc pogrzeb ojca.
                                              No i nie poszedles.
                                        • treia Re: raczej... 18.02.04, 13:27
                                          No to, Luki, calkiem sporo juz sie dowiedzialam :)))

                                          • sunday :) /nt 18.02.04, 16:03
                              • arcykr Re: tak mi się czasem wydaje ... 29.02.04, 15:45
                                mike_mike napisał:

                                > Trach przedbogiem Arcypanikarzu to cecha własciwa judaizmowi. Katolicki Bóg
                                > jest inny, nie wymaga strachu, ale miłości.
                                Akurat. "Blogoslawiony, kto sie boi Pana." A w obrebie ktorej kultury
                                religijnej powstaly przerazajace msze zalobne Verdiego czy Berlioza?
          • arcykr Re: kłopoty ze snem 14.02.04, 08:50
            kochanica.francuza napisała:

            Tak, mam od sześciu lat, i w watalu "zauwazcie " , w odpowiedzi na Twój post z
            > propozycja otwarcia się na Boga odpisałam Ci, ze...mijają we Francji, i
            > zapytałam, jak to wytłumaczysz w kontekscie otwierania się na Boga.
            Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w relacji z
            Panem Bogiem? A czy bedac w tym kraju chodzisz do kosciola?
            • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 14.02.04, 11:36
              arcykr napisał:

              > kochanica.francuza napisała:
              >
              > Tak, mam od sześciu lat, i w watalu "zauwazcie " , w odpowiedzi na Twój post
              z
              >
              > > propozycja otwarcia się na Boga odpisałam Ci, ze...mijają we Francji, i
              > > zapytałam, jak to wytłumaczysz w kontekscie otwierania się na Boga.
              > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w relacji
              z
              >
              > Panem Bogiem?
              O kurcze, Arcy, ty na serio? Niezły z ciebie świr!

              A czy bedac w tym kraju chodzisz do kosciola?
              Nie, albowiem byłam tylko tydzień i niedziele mi akurat wypadły w pociągu, a
              tam akurat nikt mszy nie odprawiał...

              • arcykr Re: kłopoty ze snem 15.02.04, 16:44
                kochanica.francuza napisała:

                > > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w rela
                > cji z Panem Bogiem?
                > O kurcze, Arcy, ty na serio?
                Na serio.

                Niezły z ciebie świr!
                Dlaczego? To, co napisalem powyzej, pasuje do teorii dysonansu poznawczego.
                >
                > A czy bedac w tym kraju chodzisz do kosciola?
                > Nie, albowiem byłam tylko tydzień i niedziele mi akurat wypadły w pociągu, a
                > tam akurat nikt mszy nie odprawiał...
                Czy byl to twoj jedyny pobyt we Francji? Bo jezeli tak, to moze dobrze spalas,
                bo bylas zmeczona dluga jazda? Albo mieszkalas w okolicy cichszej niz twoje
                stale miejsce zamieszkania? W kazdym razie, jezeli bylas tylko raz i tylko
                przez tydzien, to jest to stanowczo za maly material statystyczny, zeby
                twierdzic, ze sama zmiana kraju pobytu byla przyczyna.
                • kochanica.francuza Re: kłopoty ze snem 19.02.04, 16:51
                  arcykr napisał:

                  > kochanica.francuza napisała:
                  >
                  > > > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w
                  > rela
                  > > cji z Panem Bogiem?
                  > > O kurcze, Arcy, ty na serio?
                  > Na serio.
                  >
                  > Niezły z ciebie świr!
                  > Dlaczego? To, co napisalem powyzej, pasuje do teorii dysonansu poznawczego.
                  > >
                  > > A czy bedac w tym kraju chodzisz do kosciola?
                  > > Nie, albowiem byłam tylko tydzień i niedziele mi akurat wypadły w pociągu,
                  > a
                  > > tam akurat nikt mszy nie odprawiał...
                  > Czy byl to twoj jedyny pobyt we Francji? Bo jezeli tak, to moze dobrze
                  spalas,
                  > bo bylas zmeczona dluga jazda? Albo mieszkalas w okolicy cichszej niz twoje
                  > stale miejsce zamieszkania?
                  Hehe, za oknem była budowa.
                  W kazdym razie, jezeli bylas tylko raz i tylko
                  > przez tydzien, to jest to stanowczo za maly material statystyczny, zeby
                  > twierdzic, ze sama zmiana kraju pobytu byla przyczyna.
                  Bla bla bla. Następny psychoterapeuta via net się znalazł.
                  Medice - cura te ipsum!
                  Lekarzu , ulecz się sam!
                  Caisse-toi!(i przepuść to sobie przez Intertrana, zobaczymy, co ci wyjdzie)
                  • arcykr Re: kłopoty ze snem 29.02.04, 16:01
                    kochanica.francuza napisała:

                    > > Czy byl to twoj jedyny pobyt we Francji?
                    Nie odpowiedzialas na to pytanie.
            • luzer Pytanie do Arcego... 20.02.04, 13:44
              arcykr napisał:

              > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w relacji
              > z Panem Bogiem?


              Arcy, ty poważnie uważasz Francuzów za bezbożników?
              • mike_mike Re: Pytanie do Arcego... 20.02.04, 14:13
                luzer napisał:

                > arcykr napisał:
                >
                > > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w rela
                > cji
                > > z Panem Bogiem?
                >
                >
                > Arcy, ty poważnie uważasz Francuzów za bezbożników?

                On wszystkich uważa za bezbożników, dla czego miałby co innego myśleć o
                Francuzach?
                • kochanica.francuza Re: Pytanie do Arcego... 21.02.04, 16:55
                  mike_mike napisał:

                  > luzer napisał:
                  >
                  > > arcykr napisał:
                  > >
                  > > > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problemach w
                  > rela
                  > > cji
                  > > > z Panem Bogiem?
                  > >
                  > >
                  > > Arcy, ty poważnie uważasz Francuzów za bezbożników?
                  >
                  > On wszystkich uważa za bezbożników, dla czego miałby co innego myśleć o
                  > Francuzach?
                  Są podwójnymi bezbożnikami, bo:
                  - na Zachodzie mniej się lata do kościółka, nad czym nasz KK załamuje ręce,
                  -nie chcieli preambuły (a to z przyczyny strachu przed muzułmańskim
                  elektoratem).
                  I w ogóle, we Francji to nic, tylko ruja i porubstwo...:-))))
                  • mike_mike Re: Pytanie do Arcego... 23.02.04, 11:12
                    kochanica.francuza napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    > > luzer napisał:
                    > >
                    > > > arcykr napisał:
                    > > >
                    > > > > Moze w tym bezboznym kraju latwiej ci zapomniec o twoich problem
                    > ach w
                    > > rela
                    > > > cji
                    > > > > z Panem Bogiem?
                    > > >
                    > > >
                    > > > Arcy, ty poważnie uważasz Francuzów za bezbożników?
                    > >
                    > > On wszystkich uważa za bezbożników, dla czego miałby co innego myśleć o
                    > > Francuzach?
                    > Są podwójnymi bezbożnikami, bo:
                    > - na Zachodzie mniej się lata do kościółka, nad czym nasz KK załamuje ręce,
                    > -nie chcieli preambuły (a to z przyczyny strachu przed muzułmańskim
                    > elektoratem).
                    > I w ogóle, we Francji to nic, tylko ruja i porubstwo...:-))))

                    A poza tym Arcy się w Tobie podkochuje, chce więc w ten sposób zniechęcić Cię
                    do wyjazdów do Francji...
                    • arcykr Re: Pytanie do Arcego... 29.02.04, 16:09
                      mike_mike napisał:

                      > A poza tym Arcy się w Tobie podkochuje, chce więc w ten sposób zniechęcić Cię
                      > do wyjazdów do Francji...
                      Dlaczego mialbym ja zniechecac?
                  • arcykr Re: Pytanie do Arcego... 29.02.04, 16:05
                    kochanica.francuza napisała:

                    > Są podwójnymi
                    Optymistka.

                    bezbożnikami, bo:
                    > - na Zachodzie mniej się lata do kościółka,
                    Wiecej szacunku, prosze.

                    nad czym nasz KK załamuje ręce,
                    Jak ktos nie chce bys w domu Boga godzine tygodniowo, to niech nie narzeka, ze
                    nie bedzie ogladal Boga przez cala wiecznosc.

                    > -nie chcieli preambuły (a to z przyczyny strachu przed muzułmańskim
                    > elektoratem).
                    Zeby tylko. A pigulki wczesnoaborcyjne to co?

                    > I w ogóle, we Francji to nic, tylko ruja i porubstwo...:-))))
                    A sklepy z bielizna, ktora nazywasz k...?
                    • kochanica.francuza Re: Pytanie do Arcego... 01.03.04, 17:27
                      arcykr napisał:

                      > kochanica.francuza napisała:
                      >
                      > > Są podwójnymi
                      > Optymistka.
                      > Podwójnymi bezbożnikami - to optymizm?
                      > bezbożnikami, bo:
                      > > - na Zachodzie mniej się lata do kościółka,
                      > Wiecej szacunku, prosze.
                      >
                      > nad czym nasz KK załamuje ręce,
                      > Jak ktos nie chce bys w domu Boga godzine tygodniowo, to niech nie narzeka,
                      ze
                      > nie bedzie ogladal Boga przez cala wiecznosc.
                      >
                      > > -nie chcieli preambuły (a to z przyczyny strachu przed muzułmańskim
                      > > elektoratem).
                      > Zeby tylko. A pigulki wczesnoaborcyjne to co?
                      >
                      > > I w ogóle, we Francji to nic, tylko ruja i porubstwo...:-))))
                      > A sklepy z bielizna, ktora nazywasz k...?
                      A to u nas ich nie ma?

                      A na pytanie, ile razy byłam we Francji, ci nie odpowiem, bo odpowiadanie ci na
                      pytania ma złe skutki, hehe...
              • arcykr Re: Pytanie do Arcego... 29.02.04, 16:02
                luzer napisał:

                > Arcy, ty poważnie uważasz Francuzów za bezbożników?
                Zwykle wierze wlasnym oczom.
    • arcykr Technicznie ci nie wyszlo 29.02.04, 14:47
      mike_mike napisał:

      > Którz to idzie tam w oddali?
      > Twarz zacięta, puste oczy,
      > W głowie wizje ochydnych robali.
      Pisze sie: ohydnych.

      > Bliżniemu grzechu nie wybaczy.
      (Skad to wziales, ze nie wybacze?)
      Bliźniemu

      > Sąsiad czy obcy zrozumuieć go nie może,
      zrozumieć

      > Gdy głosy wciąż słyszy w glowie swojej,
      > Wzbudzając wciąż rozbawienie moje.
      2 razy "wciąż".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka