kann2
30.04.10, 09:00
W czasie żałobnych mszy, odprawianych po katastrofie prezydenckiego
samolotu, można było dostrzec polityków, którzy przystępowali do
Komunii Świętej, choć wcześniej deklarowali swe poparcie dla
zapłodnienia in vitro, pisze "Nasz Dziennik".
Gazeta przypomina, że popieranie aborcji, zapłodnienia in vitro czy
eutanazji jest grzechem ciężkim, który uniemożliwia przystępowanie
do komunii. Dla każdego katolika powinno to być sprawą oczywistą.
Tymczasem na polskiej scenie politycznej są ludzie, którzy mienią
się katolikami, ale publicznie głoszą poglądy niezgodne z nauką
Kościoła. Ostatnio najczęściej mijają się z nauczaniem Kościoła w
sprawie niegodziwości metody zapłodnienia in vitro. Nie przeszkadza
im to jednocześnie w przyjmowaniu komunii podczas różnych
uroczystości. Oto co na ten temat powiedział "Naszemu Dziennikowi"
kard. Stanisław Nagy z Krakowa:
- Jeżeli jest to osoba publiczna, która wypowiada się w sprawach
moralnych w sposób sprzeczny z nauką Kościoła, to teoretycznie nie
powinna przyjmować Komunii Świętej. Problemem jest jednak to, czy
przed przyjęciem Eucharystii nie nawróciła się, nie przystąpiła do
Sakramentu Pojednania, nie odwołała swoich poglądów. Jeżeli jednak
tego nie zrobiła, nie powinna przystępować do tego sakramentu.
Hierarcha dodał, że jeśli poglądy niezgodne z nauką Kościoła były
głoszone publicznie, to także publicznie powinny zostać odwołane. -
Jeśli tak się nie stało, to kapłan znający poglądy tego człowieka
może nawet odmówić mu udzielenia Komunii Świętej, podkreśla kard.
Nagy.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7831835,_Nasz_Dziennik___Brali_komunie__a_popieraja_in_vitro_.html