Dodaj do ulubionych

Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra?

23.05.10, 14:55
Być może wątek, któy chciałbym zaproponować, na pierwszy rzut oka nie ma zbyt wiele wspólnego z religią ;)

Chciałbym bowiem zapytać Was, czy wierzycie w pozytywną przemianę prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego, z prośbą o ewentualne, krótkie uzasadnienie własnego zdania.

Przecież chrześcijaństwo nie tylko zakłada możliwość pozytywnej przemiany człowieka, ale wręcz ją propaguje i do niej namawia. Jarosław Kaczyński jako człowiek wierzący także zna ten nakaz, także i on – jako chrześcijanin – został zobowiązany do „wzrastania ku doskonałości“, więc jego dość wyraźna metamorfoza może przecież mieć także głęboko religinje motywacje...

Czy bardzo wyraźna cierpliwość wobec niewybrednych ataków i zaczepek, a także apele o zgodę i pojednanie dla dobra kraju są w/g Was jedynie perfidną „grą polityczną“ Jaroslawa Kaczyńskiego w celu uzyskania jak najszerszego poparcia w wyborach, wydedukowaną i narzuconą mu przez „sprytny“ sztab wyborczy, czy też można obdarzyć go zaufaniem i uwierzyć w prawdziwość jego przemiany?

Zapraszam do dyskusji :)
Obserwuj wątek
    • luzerski Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 23.05.10, 15:04
      Powiem tak: uwierzę w pozytywną metamorfozę Jarosława Kaczyńskiego, kiedy, po
      przegranych wyborach, w dalszym ciągu będzie pełen miłości bliźniego i
      ewangelicznych cnót. Wtedy - tak. A, póki co, pozostanę przy powiedzonku imć
      Onufrego - "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni." :)
      • maria421 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 23.05.10, 16:09
        Jurku, chyba nikt nie jest w stanie ocenic czy aktualny image Jaroslawa
        Kaczynskiego jest wykreowany przez jego PR-owcow na potrzeby wyborow czy tez
        jest to jego osobista metamorfoza.

        Wszyscy sie w ciagu zycia na skutek roznych doswiadczen zmieniamy, ale im
        czlowiek starszy, tym wolniej sie zmienia, tym wiecej czasu potrzebuje na
        metamorfoze.

        Joshka Fischer potrzebowal cwierc wieku na zmiane stylu, a i tak nigdy nie byl
        wiarygodny.

        Czy Jaroslaw Kaczynski mogl sie zmienic przez zaledwie pare lat?
        Jezeli tak, to moze sam sie wypowie na temat swych nie tak znow dawnych
        wypowiedzi typu : "My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO"?
        • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 09:39
          maria421 napisała:

          "Jurku, chyba nikt nie jest w stanie ocenic czy aktualny image Jaroslawa
          Kaczynskiego jest wykreowany przez jego PR-owcow na potrzeby wyborow czy tez
          jest to jego osobista metamorfoza."


          No wiesz, oceniać można wszystko. I to nawet „do przodu”. Gdyby to nie było
          możliwe, instytucje doradztwa politycznego (takie jak ta, w ktorej jestem
          zatrudniony) nie miałyby sensu. W przeciwieństwie do doradców, którzy złymi
          prognozami stawiają pod zankiem zapytania własne kompetencje, my tutaj na forum
          niczego nie ryzykujemy i dlatego zaproponowałem tą niezobowiązującą zabawę :)

          "Wszyscy sie w ciagu zycia na skutek roznych doswiadczen zmieniamy, ale im
          czlowiek starszy, tym wolniej sie zmienia, tym wiecej czasu potrzebuje na
          metamorfoze."


          Nawet po śmierci brata bliźniaka (jednojajecznego!) i umierającej matki? Nawet
          po niezwykle intensywnym osobistym doświadczeniu nieobliczalności życia, jego
          kruchości, jego nieuchronnego przemijania? Zwłaszcza gdy jest się człowiekiem
          wierzącym? No nie wiem... Ludzie zmieniali się radykalnie z o wiele bardziej
          błahych powodów... Wiesz, że podobno można osiwieć w przeciągu bardzo krótkiego
          czasu...

          "Joshka Fischer potrzebowal cwierc wieku na zmiane stylu, a i tak nigdy nie byl
          wiarygodny."


          Joszka Fischer zmienia żony, a nie charakter ;) .
          Zresztą nigdy nie spotkała go nawet w przybliżeniu taka tragedia jaka stała się
          udziałem Jarosława Kaczyńskiego, więc ten przykład „hinkt”, jak to powiadają
          Niemcy ;)

          "Czy Jaroslaw Kaczynski mogl sie zmienic przez zaledwie pare lat?"

          ??? Jakto – „lat”? Mnie się wydaje, że jeśli miałby się rzeczywiście zmienić, to
          stało się to możliwe tylko pod wpływem wydarzeń związanych z katastrofą pod
          Smoleńskiem.

          "Jezeli tak, to moze sam sie wypowie na temat swych nie tak znow dawnych
          wypowiedzi typu : "My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO"?"


          Cytat:

          „- Parakalein: Najpowszechniejsze zarzuty pod Pana adresem to te,
          które mówią o podzieleniu Polaków - "Tam gdzie stało ZOMO". Katastrofa pod
          Smoleńskiem i tragiczna śmierć Pana brata, moim zdaniem, uczyniła Pana
          dysponentem decydującego głosu potrzebnego do ewentualnego pojednania Polaków,
          tego pojednania, o którym zaczęto mówić widząc reakcje Polaków po tragedii.
          Wczoraj wypowiedział się Pan w kwestii pojednania z narodem rosyjskim - o tym
          też wiele mówiono po 10 kwietnia . Czy zamierza Pan się odnieść do kwestii
          "pojednania narodowego"? Czy jest ono potrzebne i możliwe? Jak wg Pana powinno
          wyglądać?


          - Jarosław Kaczyński: To pojednanie nastąpiło po tragedii. Teraz jest
          kwestia tego, jak je wykorzystamy. A co do moich słów…Mówiłem już o tym na
          Kongresie Prawa i Sprawiedliwości w 2009 roku. Ta sprawa jest dla mnie
          zamknięta. Wyobrażam sobie, że teraz wspólnym celem staną się sprawy związane z
          budową nowoczesnego państwa. Jeśli nam się to uda, będzie to nasz olbrzymi
          dorobek dla przyszłych pokoleń. A jeśli chodzi o budowę nowych stosunków z
          Rosjanami – to przecież nasz wspólny interes. Ale podstawą do tego musi być
          prawda i wzajemny szacunek naszych dwóch narodów.”
          (Źródło)

          Ebenfalls Frohe Fingsten!
          • maria421 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 12:12
            jurek_z_berlina napisał:

            > Nawet po śmierci brata bliźniaka (jednojajecznego!) i umierającej matki? Nawet
            > po niezwykle intensywnym osobistym doświadczeniu nieobliczalności życia, jego
            > kruchości, jego nieuchronnego przemijania? Zwłaszcza gdy jest się człowiekiem
            > wierzącym? No nie wiem... Ludzie zmieniali się radykalnie z o wiele bardziej
            > błahych powodów... Wiesz, że podobno można osiwieć w przeciągu bardzo krótkiego
            > czasu...

            Ja w ciagu poltora roku stracilam meza i matke. Zauwazyliscie u mnie jakas
            metamorfoze, radykalna zmiane?

            Juku, wydaje mi sie ze nowy image Jaroslawa Kaczynskiego powoduje takie wlasnie
            "wishful thinking" , ze sie zmienil na lepsze pod wplywem tragedii. Pod
            wplywem tragedii mozna tez sie zmienic na gorsze...


            > Ebenfalls Frohe Fingsten!

            Wlasnie wrocilam z nabozenstwa ekumenicznego ktore w tym roku organizowala nasza
            parafia.
            • hawela maria421 25.05.10, 12:35
              >
              > Ja w ciagu poltora roku stracilam meza i matke.

              Bardzo Ci współczuję:(
              I podziwiam Cię, że tak dobrze sobie dajesz radę
              • maria421 Re: maria421 25.05.10, 14:12
                hawela napisała:

                > >
                > > Ja w ciagu poltora roku stracilam meza i matke.
                >
                > Bardzo Ci współczuję:(
                > I podziwiam Cię, że tak dobrze sobie dajesz radę

                Dzieki.
                30 czerwca bedzie czwarta rocznica smierci moego meza.
                17 lutego minela druga rocznica smierci mojej mamy.
                Na szczescie mam 25 letnia corke i wspanialy kontakt z nia.
                • hawela Re: maria421 26.05.10, 09:50
                  Oczywiście, że dobrze mieć kogo się uchwycić. I ja również doceniam
                  bardzo wszystkie kochające mnie osoby. Tylko czasem strata jest tak
                  bolesna, że ten ból przysłania wszystko.
                  Nie wiem, jakie było Twoje małżeństwo, ale straciłaś chyba dwie z
                  trzech najbliższych Ci osób...:(
                  • maria421 Re: maria421 26.05.10, 10:09
                    Mialam najlepszego na swiecie meza i najlepszych na swiecie rodzicow. Moj ojciec
                    zmarl w 1993 roku.
                    No i mam najlepsza na swiecie corke i mam nadzieje ze kiedys bede miala
                    najlepszego na swiecie ziecia i najsliczniejsze na swiecie wnuki:)
                    • hawela Re: maria421 26.05.10, 11:40
                      Co do zięciów, to nie ręczę;), natomiast wnuki będziesz miała
                      najśliczniejsze i najmądrzejsze, to masz pewne na 100% :))
                      • maria421 Re: maria421 26.05.10, 16:14
                        hawela napisała:

                        > Co do zięciów, to nie ręczę;), natomiast wnuki będziesz miała
                        > najśliczniejsze i najmądrzejsze, to masz pewne na 100% :))

                        Dzieki. To jeszcze chyba ladnych pare lat potrwa zanim sie moje najsliczniejsze
                        i najmadrzejsze wnuki pojawia, ale co tam, ja mam czas, ja poczekam:)
      • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 09:31
        luzerski napisał:

        "Powiem tak: uwierzę w pozytywną metamorfozę Jarosława Kaczyńskiego, kiedy, po przegranych wyborach, w dalszym ciągu będzie pełen miłości bliźniego i ewangelicznych cnót. Wtedy - tak. A, póki co, pozostanę przy powiedzonku imć Onufrego - "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni." :) "

        No dobrze, załóżmy, że Jarosław Kaczyński przegra wybory, co oczywiście wcale nie jest takie pewne, to czy gdyby dalej pozostał tym nowym, wyciszonym i dążącym do zgody człowiekiem, zagłosujesz na jego partię w wyborach do Sejmu?

        Przecież, gdyby okazało się, że rzeczywiście jest godny zaufania, można by odwdzięczyć się mu tym samym.

        :)
        • luzerski Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 25.05.10, 05:44
          jurek_z_berlina napisał:


          > No dobrze, załóżmy, że Jarosław Kaczyński przegra wybory, co oczywiście wcale n
          > ie jest takie pewne, to czy gdyby dalej pozostał tym nowym, wyciszonym i dążący
          > m do zgody człowiekiem, zagłosujesz na jego partię w wyborach do Sejmu?
          >
          > Przecież, gdyby okazało się, że rzeczywiście jest godny zaufania, można by odwd
          > zięczyć się mu tym samym.


          Bez przesady. Mówiliśmy o przemianie Jarosława Kaczyńskiego, a musiałbym jeszcze
          uwierzyć w metamorfozę Kurskiego, Brudzińskiego, Karskiego, Suskiego et
          consortes
          .

          :)
          • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 25.05.10, 09:50
            luzerski napisał:

            >a musiałbym jeszcze uwierzyć w metamorfozę Kurskiego,

            a w przemianę Palikota uwierzyłeś, a?
            • luzerski Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 25.05.10, 14:32
              a000000 napisała:

              > a w przemianę Palikota uwierzyłeś, a?

              A to łón też sie przemienił? Nie wiedziałem. Epidemia jakaś? :)
              Tak samo wierzę jak i w Kaczyńskiego. Stare lisy się nie zmieniają. Jedyny,
              który się naprawdę odmienił, to był Ebenezer Scrooge. Ale on był wymyślony. :)
    • hawela Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 23.05.10, 18:24
      Nie widzę żadnej przemiany, to ten sam Jarosław
      • 0golone_jajka Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 23.05.10, 19:22
        Ja też niczeog nie zawuażyłem, no ale nie śledzę życia politycznego tak dokładnie jak życia klerykalnego.
        • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 09:44
          0golone_jajka napisał:

          "Ja też niczeog nie zawuażyłem, no ale nie śledzę życia politycznego tak
          dokładnie jak życia klerykalnego."


          No tak, misja ostatecznego wytrzebienia „zabobonu” jest dla Ciebie o wiele
          ważniejsza od dysputy politycznej ;) Cyrograf zobowiązuje?

          ;)
      • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 09:42
        hawela napisała:

        "Nie widzę żadnej przemiany, to ten sam Jarosław"


        No wiesz, takie stwierdzenie brzmi jak: „wczoraj padał taki sam deszcz jak dzisiaj – nie widzę żadnej różnicy” Każdy człowiek się permanentnie zmienia, podobno co siedem lat ani jedna komórka naszego organizmu nie jest taka sama jak przed tym okresem :)

        Jarosław Kaczyński zmienił się dość zancznie nawet optycznie (schudł, zmarniał) więc Twoje „nie widzę” wskazywać może też na potrzebę udania się do okulisty ;) (żart!)

        Oczywiście o takie przemiany mi nie chodzi, ale o zupełnie inną postawę. Ten człowiek naprawdę w niczym nie przypomina tego agresywnego, nieprzebierającego w słowach polityka sprzed dwóch, trzech miesięcy. Takie są fakty – wcale nie trzeba koloryzować rzeczywistości. I mnie interesuje właśnie, czy to autentyczna przemiana czy tylko gra.

        Udając się do niemieckiej ambasasy w dniu wyborów, chciałbym po prostu wiedzieć, że nie zmarnuję głosu...

        • hawela Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 12:51
          jurek_z_berlina napisał:


          >
          > Oczywiście o takie przemiany mi nie chodzi, ale o zupełnie inną
          postawę.
          No więc skoro nie o taką przemianę Ci chodzi, to po co mnie
          pouczasz, jak ja właśnie dokładnie w tym kierunku odpowiadam. Bo
          właśnie zmiany postawy nie widzę żadnej


          • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 13:17
            hawela napisała:

            "No więc skoro nie o taką przemianę Ci chodzi, to po co mnie pouczasz, jak ja właśnie dokładnie w tym kierunku odpowiadam."

            No, wyraziłaś się trochę nieprecyzyjnie i nie byłem pewny czy nie ironizujesz, dlatego pozwoliłem sobie na kilka żartobliwych uwag, które nie należy traktować jak pouczania :)

            "Bo właśnie zmiany postawy nie widzę żadnej"

            Czyli cokolwiek zrobiłby czy powiedziałby pan Jarosław Kaczyński, w Twojej ocenie jest ciągle taki sam i niezmienny; a to agresywny, a to agresywnie powściągliwy, a to agresywnie milczący?

            ;)


            • hawela Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 13:23
              Nie wiem, czy cokolwiek. Ale na razie nie zauważyłam w jego
              zachowaniu nic, co kazałoby mi zmienić opinię o nim.
              Ale nie śledzę go jakoś szczególnie, mogę się mylić.
      • kohei Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 15:15
        hawela napisała:
        > Nie widzę żadnej przemiany, to ten sam Jarosław

        Pewnie z miejsca, na którym stało ZOMO, jest gorszy widok.
    • wkkr Ani to ani to 23.05.10, 18:44
      Najprawdopodobniej Jarek jest tak rozbity psychicznie że do niczego
      się nie nadaje. Sprawia wrażenie człowieka który jedzie na bardzo
      mocnych prochach.
      To co robi to wyglada raczej na ratowanie PiS przed zagładą.
      • jurek_z_berlina Re: Ani to ani to 24.05.10, 09:48
        wkkr napisał:

        "Najprawdopodobniej Jarek jest tak rozbity psychicznie że do niczego się nie nadaje. Sprawia wrażenie człowieka który jedzie na bardzo mocnych prochach. To co robi to wyglada raczej na ratowanie PiS przed zagładą."

        Rzadko trafia mi się czytać coś tak przepełnionego pychą i jednocześnie całkowitą pogardą wobec innego, dotkniętego ogromnym nieszczęściem człowieka. Skąd Ty właściwie bierzesz tego typu inspiracje? Gdybyś żył w czasach Mistrza z Nazaretu, to bez guza na czole nierządnicy od rzuconego przez Ciebie kamienia by się chyba jednak nie obyło, co? Wyliczyć Ci może wszystkie inwektywy, które Ci się popełniło w stosunku do bliźnich w ostatnich wpisach?

        Pozwól, że Ci coś zacytuję:

        „Chrześcijanie mają słuszność – to pycha jest główną przyczną nieszczęść każdego narodu i każdej rodziny od początku świata. Innym grzechom nieraz towarzyszy poczucie jakieś jedności – wśród ludzi pijanych czy nieczystych dochodzi do bratania się, żartow i przyjaznych kontaktow. Ale pycha zawsze oznacza wrogość – pycha jest wrogością. Nie tylko wrogością wobec ludzi, ale i wobec Boga”

        ( ... )

        „To przez pychę szatan stał się szatanem. Pycha prowadzi do każdego innego grzechu. Jest stanem umysłu stojącym w całkowitej sprzeczności z Bogiem”
        (C.S. Lewis „Chrześcijaństwo po prostu” ISBN 978-83-7278-042-3; Str. 124-126;)

        Dobrze Ci radzę, przemyśl to sobie....


        • wkkr Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 12:31
          Jarkowi jako człowiekowi bardzo współczuję.
          Dla Jarka jako polityka litości nie ma bo nikt, żaden nasz
          potencjalny wrog nie bedzie na jego słabość zwracał uwagi.
          Co wzbudza współczucie u bliźniego jest niedopuszczalne u przywódcy.
          • jurek_z_berlina Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 14:22
            wkkr napisał:

            „Jarkowi jako człowiekowi bardzo współczuję.
            Dla Jarka jako polityka litości nie ma bo nikt, żaden nasz
            potencjalny wrog nie bedzie na jego słabość zwracał uwagi.
            Co wzbudza współczucie u bliźniego jest niedopuszczalne u przywódcy.”


            Tak jest!
            Inaczej mówiąc: „Silny człowiek jest najsilniejszy gdy jest sam.” – jak zwykł mawiać pewien malarz pokojowy ;)

            No, to teraz ja w końcu rozumiem dlaczego zdecydowałeś się na taką, a nie inną „stopkę“! Po prostu tęsknisz za twardym, niegodnym współczucia Przywódcą Narodu i już ;)

            Z samego początku myślałem, że to o ten stworzony przez Platformę Obywatelską „byt medialny“, czyli o tzw. IV Rzeczpospolitą chodzi, ale wygląda na to, że to Twoje własne pogądy...

            • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 15:20

              jurek_z_berlina napisał:


              >jak zwykł mawiać pewien malarz pokojowy

              on nie malował pokoi tylko landszafty - taki bardziej artysta.


              https://img.interia.pl/koneser/nimg/y/Pejzaze_Hitlera_pojda_pod_3223143.jpg

              • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 15:29
                moim zdaniem nagła śmierć bliźniaka jednojajowego ma wielki wpływ na psychikę
                pozostałego. A więc NA PEWNO Jarosław Kaczyński się zmienił. Ocena jakości zmian
                zależy od punktu siedzenia oceniającego. Dla jednych zmiany będą na lepsze, dla
                drugich na gorsze.
                Według mnie - poznał, co jest najważniejsze w życiu człowieka. I nie jest to
                polityka bynajmniej. Więc może złagodnieje?
                • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 15:51
                  a000000 napisała:

                  > moim zdaniem nagła śmierć bliźniaka jednojajowego ma wielki wpływ na psychikę
                  > pozostałego. A więc NA PEWNO Jarosław Kaczyński się zmienił. Ocena jakości zmia
                  > n
                  > zależy od punktu siedzenia oceniającego. Dla jednych zmiany będą na lepsze, dla
                  > drugich na gorsze.
                  > Według mnie - poznał, co jest najważniejsze w życiu człowieka. I nie jest to
                  > polityka bynajmniej. Więc może złagodnieje?

                  Jezeli tak, to dlaczego startuje w wyborach?
                  • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 16:19
                    maria421 napisała:

                    > Jezeli tak, to dlaczego startuje w wyborach?

                    już to powiedział: aby kontynuować to, co przerwała tragedia. Czyli dokończyć to
                    co brat zamierzał.
                    • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 17:37
                      a000000 napisała:

                      > już to powiedział: aby kontynuować to, co przerwała tragedia. Czyli dokończyć t
                      > o
                      > co brat zamierzał.

                      Czyli nie chce ale musi?
                      • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 18:36
                        maria421 napisała:

                        > Czyli nie chce ale musi?

                        Cuś w podobiu. Wykonawca ostatniej woli też często nie chce ale musi.
                        Dla nas, ludzi pojedynczych, tajemnymi pozostaną więzi, jakie łączą bliźniaki. A
                        w przypadku jednojajowych to jest takie dwa w jednym. I teraz to jedno zostało
                        rozdarte.
                        Naprawdę ani mi do śmiechu ani do żartów.
                        • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 19:21
                          a000000 napisała:


                          > Cuś w podobiu. Wykonawca ostatniej woli też często nie chce ale musi.
                          > Dla nas, ludzi pojedynczych, tajemnymi pozostaną więzi, jakie łączą bliźniaki.
                          > A
                          > w przypadku jednojajowych to jest takie dwa w jednym. I teraz to jedno zostało
                          > rozdarte.
                          > Naprawdę ani mi do śmiechu ani do żartów.


                          Azerko, wydaje mi sie ze wiekszosc widzi w Kaczynskim to co chce widziec.
                          Ja nie wiem jak sie czuje brat blizniak po stracie brata blizniaka. Moze tak
                          samo jak brat po stracie brata nie-blizniaka?
                          Nie wiadomo tez jaka byla "ostatnia wola" Lecha Kaczynskiego, mozemy tylko
                          zakladac che moze chcialby zeby w takiej sytuacji jego miejsce zajal Jaroslaw.

                          Ale, tak czy inaczej, znow dochodzimy do tego samego- sytuacja gdzie bracia
                          blizniacy pelnia naczelne role w panstwie to nie jest dobra sytuacja.
                          Gdyby Lech Kaczynski zyl, moze by zostal wybrany na druga kadencje. W roku 2015
                          wybory prezydenckie moglby wygrac Jaroslaw Kaczynski i tez rzadzic dwie
                          kadencje. I tak mielibysmy przez 20 lat prezydentow Kaczynskich....
                          • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 00:04
                            maria421 napisała:

                            > Azerko, wydaje mi sie ze wiekszosc widzi w Kaczynskim to co chce widziec.

                            oczywiście!!! a także w Tusku, Komorowskim, Palikocie... każdy widzi to, co chce.

                            > Ale, tak czy inaczej, znow dochodzimy do tego samego- sytuacja >gdzie bracia
                            blizniacy pelnia naczelne role w panstwie to nie jest >dobra sytuacja.

                            no, nie ma znaczenia, czy są braćmi... sytuacja jest kompletnie niewłaściwa, gdy
                            obie funkcje piastuje ta sama partia....Władza musi mieć opozycję, która patrzy
                            na ręce. Zasada: "nasz premier - wasz prezydent" wydaje się słuszna.

                            • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 08:56
                              a000000 napisała:

                              > no, nie ma znaczenia, czy są braćmi...

                              Sama mowilas o nadzwyczajnej wiezi laczacej braci blizniakow.
                              Blizniacy czy nie, bracia na najwyzszych stanowiskach panstwowych to
                              koncentracja wladzy w jednych rekach, w rekach jednej rodziny.

                              sytuacja jest kompletnie niewłaściwa, gd
                              > y
                              > obie funkcje piastuje ta sama partia....Władza musi mieć opozycję, która patrzy
                              > na ręce. Zasada: "nasz premier - wasz prezydent" wydaje się słuszna.
                              >

                              Jak to mialoby w praktyce funkcjonowac ? To by musialo oznaczac calkowite
                              wylaczenie sie jednej partii z wyborow, czy to prezydenckich czy do Sejmu i
                              Senatu. A to nie jest demokratyczne.
                              • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 10:25
                                maria421 napisała:

                                > Sama mowilas o nadzwyczajnej wiezi laczacej braci blizniakow.

                                ale ja nie mówię o TYM konkretnym przypadku. Rozszerzam problem szczególnie
                                niewłaściwy na ogólnie niewłaściwy - czyli władza w rękach jednej partii.
                                Sytuacja tak samo niedobra jak i władza w rękach jednej rodziny.

                                > Jak to mialoby w praktyce funkcjonowac ? To by musialo oznaczac >calkowite
                                wylaczenie sie jednej partii z wyborow, czy to >prezydenckich czy do Sejmu i
                                Senatu. A to nie jest demokratyczne.

                                A niby dlaczego jakakolwiek partia miałaby się sama wyłączać? - bo że istnienie
                                całkiem niedemokratyczny system usuwania niewygodnych partyjek - to widać. A
                                polega na wypieraniu z przestrzeni wspólnej lub dyskredytowaniu w oczach
                                wyborców. Narzędzi do tego mamy sporo - pierwsze media, które publikują
                                "przedwyborcze słupki poparcia". Następne - wypowiedzi celebrytów mające na celu
                                ugruntowanie pożądanej "wiedzy" o przeciwniku. Dalej - media prześcigające się w
                                tworzeniu "faktów medialnych" z życia przeciwnika, ubarwianiu i tłumaczeniu
                                widzom, co mają myśleć.
                                Gdyby gra polityczna była uczciwa (prawda, jak to śmiesznie brzmi?), to nie
                                mielibyśmy w TV gadających głów z lubością szydzących z potknięć przeciwnika.
                                Mnie to wygląda tak - same miernoty i przeciętniactwo. I taki polityk chcąc aby
                                choć czubek jego głowy wystawał powyżej minimum przyzwoitości poziomu wymaganego
                                do rządzenia, krzyczy do wyborców - on jest głupi!!! Zamiast krzyczeć jak
                                zamierza pracować na rzecz dobra wspólnego - a wyborca sam oceni kto głupi. W
                                modzie jest kampania negatywna - a publisia, wychowana na Szkle Kontaktowym,
                                przyklaskuje.

                                A teraz ja trochę się w kampanię negatywną pobawię. I zapytam. Dlaczego rząd nie
                                ogłasza stanu wyjątkowego? Przecież klęska powodzi dotknęła nasz kraj i
                                fizycznie, i psychicznie.... a i skutki w postaci drożyzny nas czekają...
                                Czyżby PO nie było w stanie rządzić w sytuacji stanu wyjątkowego? Nie mają
                                odpowiednio silnych ludzi? same ciamciaramcie? A może sytuacja budżetowa jest
                                tak tragiczna, że na stan wyjątkowy nie ma środków?
                                Podejrzewam, że znowu jest to koniunkturalne politykierstwo - wszystko wskazuje
                                na to, że przy umiejętnym rozsyłaniu w elektorat wici o "szokowej niedyspozycji
                                Jarkacza" - Komorowski wygra w pierwszym rozdaniu. Wówczas "cała władza w rękach
                                rad" - i hulaj dusza... już nikt się nie sprzeciwi pomysłom wcale nie korzystnym
                                dla obywateli. I resztę rodowych sreber przejmie nowa mafia - Miro, Zdzicho,
                                Rycho... A na powodzian niech Caritas zbiera...na ochronę zdrowia Owsiak...

                                Kto mi powie, DLACZEGO Tusku nie ogłasza stanu wyjątkowego?

                                Tak więc, jak widać z powyższego, znowu czeka mnie dylemat nad urną.


                                • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 10:34
                                  Azerko, zalozmy ze wybory odbywaja sie w idealnej sytuacji medialnej.
                                  Uwazasz ze jezeli prezydent jest na przyklad z PO, to PO powinno byc wylaczone z
                                  wyborow do Sejmu i Senatu?

                                  Stan wyjatkowy opoznilby date wyborow, powodzianom by nie pomogl.
                                  • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 11:10
                                    maria421 napisała:

                                    > Uwazasz ze jezeli prezydent jest na przyklad z PO, to PO powinno byc
                                    >wylaczone z wyborow do Sejmu i Senatu?

                                    a na jakiej podstawie sądzisz, że ja tak uważam? ja się tylko zgadzam z Twoją
                                    tezą, że cała władza w rękach jednej rodziny/partii to nieszczęście.

                                    Stan wyjątkowy pomógłby powodzianom, bo cała akcja ratunkowa nie byłaby
                                    uzależniona od dobrej woli, tylko kierowana wedle reguł wojskowych. I taka
                                    kobiecina MUSIAŁABY wsiąść do amfibii która wywozi mieszkańców wioski w
                                    bezpieczne miejsce - i nie byłoby dzień później akcji ratowania tego babiszona
                                    przez helikopter.... wiesz jak to podraża koszta? Wiesz ile kasy zostało w ten
                                    sposób wyrzuconych w błoto? pewnie tyle, ile by na parę zbiorników retencyjnych
                                    wystarczyło.
                                    A wybory? Powiem tak (kulturalnie i elegancko): pieprzyć wybory. Nowy prezydent
                                    nie będzie miał czarodziejskiej różdżki, jego wprowadzka do Pałacu nic nie
                                    zmieni (no, chyba, że żyrandol będzie zaświecony!!! ale to będzie strata, bo
                                    rachunek za prąd zapłaci obywatel).

                                    Stan wyjątkowy mógłby rozpocząć procedury budowania infrastruktury
                                    przeciwpowodziowej... a przy okazji przydałaby się melioracja całego kraju... są
                                    tereny które stepowieją... można by gromadzić wodę do zraszania pól w
                                    zbiornikach , zamiast ją przeganiać do Bałtyku...

                                    Ciekawe co będzie, gdy po powodzi susza nastanie... znowu jajeczny rzuci
                                    propozycję, aby modlić się o deszcz?

                                    Naszemu krajowi GOSPODARZ jest potrzebny, nie tańce-łamańce nad urną.


                                    • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 11:18
                                      Azerko , Tobie chyba chodzi o stan kleski zywiolowej, nie o stan wyjatkowy.

                                      • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 11:50
                                        maria421 napisała:

                                        > Azerko , Tobie chyba chodzi o stan kleski zywiolowej, nie o stan wyjatkowy.

                                        Właściwie to wolałabym stan wyjątkowy - bo stan klęski żywiołowej zmienia prawo
                                        lokalnie... a trzeba by szybko sie uporać z żywiołem, siły wzmóc - więc cały
                                        kraj powinien się skupić na budowie zabezpieczeń i usuwaniu skutków. Tak sądzę.
                                        • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 12:01
                                          Ale po co np. w Lodzi stan wyjatkowy, skoro powodz w Warszawie?
                                          Organizowanie pomocy moze sie odbywac bez wprowadzania stanu wyjatkowego.
                                          A propos- czy jest jakies konto dla powodzian? Chetnie wplace.
                                          • hawela Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 12:51
                                            można tu:
                                            www.chsch.org.pl/?id=201&gclid=CKiKi9WO7aECFY0z3wod7xWnKg
                                            a można i konkretnie na przykład:
                                            www.bierun.pl/article/show/id/4166
                                            • maria421 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 14:13
                                              Dzieki za numer konta, zapisalam.
                                          • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 13:06

                                            maria421 napisała:


                                            > Ale po co np. w Lodzi stan wyjatkowy, skoro powodz w Warszawie?

                                            bo mogło być odwrotnie. Taki solidaryzm społeczny.


                                            > A propos- czy jest jakies konto dla powodzian? Chetnie wplace.


                                            www.2009.ewangelizacja.pl/caritas-prosi-o-wsparcie-dla-poszkodowanych-przez-powodz/
                                            • hawela Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 13:22
                                              solidaryzm narzucany odgórnie to chyba nic dobrego
                                              • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 13:25
                                                hawela napisała:

                                                > solidaryzm narzucany odgórnie to chyba nic dobrego

                                                ale w sytuacji klęski, dla ratowania życia, innego sposobu nie ma. Nie można
                                                czekać, aż obywatele oddolnie ruszą ławą... bo obywatele pewnie by i ruszyli,
                                                ale potrzebują odgórnego organizatora.
                                • hawela stan wyjątkowy 25.05.10, 12:48
                                  Moje prywatne odczucie jest takie, że lepiej nie wprowadzać, póki
                                  nie trzeba.
                                  Piszecie o tym, że wtedy babina nie mogłaby sie nie zgodzić na
                                  ewakuację - i choćby z tego powodu. no, owszem, drożej jest ja potem
                                  wyciągać przy użyciu helikoptera. Ale może nie będzie trzeba. na
                                  pewno jest mnóstwo przypadków, kiedy jednak ewakuacja nie była
                                  konieczna, a ludzie mogli zostać w swoich domach i przypilnowac
                                  majątek przed rozkradzeniem (a i częściowo przed zniszczeniem pewnie
                                  też).
                                  Nie wierzę, że w stanie wyjątkowym strażacy czy inne służby
                                  pracowałyby lepiej.

                                  Sięgnęłam sobie do obowiązującej ustawy z dnia 21 czerwca 2002 r.
                                  o stanie wyjątkowym


                                  Art 11. 1. W czasie stanu wyjątkowego Prezydent Rzeczypospolitej
                                  Polskiej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może postanowić o
                                  użyciu oddziałów i pododdziałów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej
                                  Polskiej do przywrócenia normalnego funkcjonowania
                                  państwa, jeżeli dotychczas zastosowane siły i środki zostały
                                  wyczerpane. - no, czyli spokojnie może uznać, że "nie zostały
                                  wyczerpane", czyli żadnej różnicy nie ma. A czy bez stanu
                                  wyjątkowego wojsko nie może pomagać? Jest zresztą dodatkowe
                                  ograniczenie: 2. Użycie oddziałów i pododdziałów Sił Zbrojnych
                                  Rzeczypospolitej Polskiej, o którym mowa w ust. 1, nie może zagrozić
                                  ich zdolności do realizacji zadań wynikających z Konstytucji
                                  Rzeczypospolitej Polskiej i ratyfikowanych umów
                                  międzynarodowych.

                                  Wszystko to można zrobić i bez wprowadzania stanu wyjątkowego



                        • wkkr Nie ważne są jego domniemane motywacje 24.05.10, 20:12
                          to my powinniśmy zastanowic się czy wybór kogoś takiego jest
                          bezpieczny dla panstwa.
                          • maria421 Re: Nie ważne są jego domniemane motywacje 24.05.10, 20:14
                            wkkr napisał:

                            > to my powinniśmy zastanowic się czy wybór kogoś takiego jest
                            > bezpieczny dla panstwa.
                            >

                            Bez przesady, sa gorsi kandydaci na prezydenta niz Jaroslaw Kaczynski.
                            • wkkr Re: Nie ważne są jego domniemane motywacje 24.05.10, 20:42
                              maria421 napisała:

                              > wkkr napisał:
                              >
                              > > to my powinniśmy zastanowic się czy wybór kogoś takiego jest
                              > > bezpieczny dla panstwa.
                              > >
                              >
                              > Bez przesady, sa gorsi kandydaci na prezydenta niz Jaroslaw
                              Kaczynski.
                              ===============
                              Owszem ale są też bezpieczniejsi.
                              • a000000 Re: Nie ważne są jego domniemane motywacje 25.05.10, 00:09
                                wkkr napisał:

                                > Owszem ale są też bezpieczniejsi.

                                na przykład?
                          • a000000 Re: Nie ważne są jego domniemane motywacje 25.05.10, 00:08
                            wkkr napisał:

                            > to my powinniśmy zastanowic się czy wybór kogoś takiego jest
                            > bezpieczny dla panstwa.

                            nie wiadomo co lepsze - czy wódz, czy podporządkowany partyjnym interesom
                            figurant. Wydaje mi się, że to drugie jest bardziej niebezpieczne dla państwa.
                    • wkkr Re: Polityka to nie są pieszczoty 24.05.10, 20:11
                      a000000 napisała:

                      > maria421 napisała:
                      >
                      > > Jezeli tak, to dlaczego startuje w wyborach?
                      >
                      > już to powiedział: aby kontynuować to, co przerwała tragedia.
                      Czyli dokończyć t
                      > o
                      > co brat zamierzał.
                      ===========================
                      No to do cholery przemiana czy kontynuacja!?
                      Zdecyduj się!
                      • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 00:06
                        wkkr napisał:

                        > No to do cholery przemiana czy kontynuacja!?
                        > Zdecyduj się!

                        Hipciu, spokojnie.... po co się unosisz?

                        Przemiana wewnętrzna człowieka wcale nie stoi w sprzeczności z kontynuacją
                        jakieś idei. Można dążyć do tego samego, tylko w inny sposób.
                        • wkkr Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 09:13
                          a000000 napisała:

                          > wkkr napisał:
                          >
                          > > No to do cholery przemiana czy kontynuacja!?
                          > > Zdecyduj się!
                          >
                          > Hipciu, spokojnie.... po co się unosisz?
                          >
                          > Przemiana wewnętrzna człowieka wcale nie stoi w sprzeczności z
                          kontynuacją
                          > jakieś idei. Można dążyć do tego samego, tylko w inny sposób.
                          =======
                          Ale właśnie ta idea mi nie odpowiada.
                          • a000000 Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 10:33
                            wkkr napisał:

                            > Ale właśnie ta idea mi nie odpowiada.

                            tylko jedna? to jesteś w niezłym położeniu... mnie więcej idei nie odpowiada,
                            ale jakoś z tego powodu w rozmowie z Tobą nie używam słów uznanych za
                            niecenzuralne. Przecież ani TY ani ja nie odpowiadamy za to, co politycy
                            wymyślają!!!! Ja jestem w jeszcze gorszym położeniu niż Ty... Ty choć wiesz
                            dokładnie że TEN jest do skreślenia....
                            A ja nie pasuję do żadnej idei... w każdej jest coś co mi odpowiada i coś co mi
                            gula powiększa. I nie mogę się doczekać powstania partii, która by mi w każdym
                            aspekcie odpowiadała.
                            Już od lat głosuję "przeciwko" i wcale mi ten stan nie odpowiada.


                            • kohei Re: Polityka to nie są pieszczoty 25.05.10, 12:15
                              a000000 napisała:
                              > Już od lat głosuję "przeciwko" i wcale mi ten stan nie odpowiada.

                              Witaj w klubie. I zacznij się przyzwyczajać, że tak już zostanie.
                              Jedyną partią polityczną w tradycyjnym rozumieniu jest dziś PSL. Ma
                              swój elektorat i o jego interes zabiega. Problem w tym, że my do
                              tego elektoratu nie należymy, zostają nam więc postpolityczne partie
                              i postpolityczni politycy. Możemy wybierać lepszych lub gorszych
                              administratorów, ale to już nie polityka.
                • wkkr Nawet jeśli, to czy 24.05.10, 20:10
                  rozsądnym było by wybranie człowieka rozchwianego emocjonalnie na
                  przywódcę państwa?
                  PS
                  A jurek odleciał. Nie mam zamiaru z nim rozmawiac.
                  • a000000 Re: Nawet jeśli, to czy 25.05.10, 00:11
                    wkkr napisał:

                    > rozsądnym było by wybranie człowieka rozchwianego emocjonalnie na
                    > przywódcę państwa?

                    jesli kandydat jest faktycznie rozchwiany emocjonalnie, ale w medycznym tego
                    słowa znaczeniu - to wybór jest wielce niewskazany.


                    > PS
                    > A jurek odleciał. Nie mam zamiaru z nim rozmawiac.

                    Nie przesadzaj. Nie jesteś ogrodnikiem.
                  • jurek_z_berlina Re: Nawet jeśli, to czy 26.05.10, 10:58
                    wkkr napisał:

                    "A jurek odleciał. Nie mam zamiaru z nim rozmawiac."

                    No, jeśli ja „odleciałem“, to Ty , bracie jesteś już w Afryce :)

                    Nie obraź się, ale wypisujesz czasem takie rzeczy i zachowujesz się tak dziwnie, że świętego by – jak to się mówi – ruszyło.

                    Ciskasz wokół epitetami, drwisz i naśmiewasz się wiary innych ludzi, zwłaszcza tych – w/g Ciebie – głupszych, wyzywasz ludzi od szatanów, kasujesz wątki, które tylko Tobie się nie podobają, a pozostawiasz autentycznie kontrowersyjne czy wręcz bluźniercze, raniące uczucia ludzi wierzących, często wyrazisz jakieś własne zdanie, żeby kilka wpisów dalej twierdzić coś zupełnie odwrotnego itd. itp.

                    Ale zgoda, jeśli moje mniej lub bardziej zgryźliwe komentarze Cię tak strasznie obrażają, także i ja postaram się w przyszłości ignorować wszystko co napiszesz. Nie ma sprawy.

                    Pozdrawiam

    • jurek_z_berlina Podobno GW już znalazła odpowiedź... 24.05.10, 10:22
      ...na moje pytanie ;)

      Pisze o tym tutaj Bronisław Wildstein.

      Czyli nowy Kaczyński to po prostu „drugi“ Tusk?

      ;)
    • gumpel Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 12:00
      Jarosław Kaczyński się nie zmienił, to sytuacja się zmieniła.
      Pan Jarosław był i pozostaje politykiem. A w demokracji polityka zawsze ma
      charakter populistyczny - image musi być dostosowane do wyobrażeń wyborców, o
      których głosy się zabiega, gdyż gra toczy się o poparcie ludu. W latach 2005 -
      2007 PIS przeprowadził bardzo przemyślany manewr polityczny polegający na
      politycznej likwidacji przeciwników na prawo od niego. Aktualne wybory
      prezydenckie pokazują, że manewr był w pełni udany - kandydaci na prawo od
      Kaczyńskiego zbierają łącznie poparcie w granicach błędu statystycznego.

      W tej sytuacji prawicowi wyborcy są politycznie skazani na PIS i pana Jarosława,
      więc nie trzeba o nich specjalnie się starać. No to PIS rozpoczyna walkę o
      elektorat centro-prawicowy oddany w ręce PO w czasie rozprawy z Giertychem i
      Lepperem. I do wymagań tego elektoratu dostosował się image kandydata na
      prezydenta i partii. Myślę, że ta polityka utrzyma się co najmniej do wyborów
      parlamentarnych w przyszłym roku, a może i dużej. Pewnie tak długo puki nie
      pojawi się realny przeciwnik polityczny na prawicy. Tego zaś na razie nie widać.

      Podkreślę, że ta zmiana image to nic nadzwyczajnego. Przypomnę jak mocno
      zmieniła się PO po 2005, a zwłaszcza w 2007 roku. Czy ktoś jeszcze pamięta, że
      była to partia konserwatywna i liberalna? A teraz po Warszawie jeżdżą samochody
      antyaborcyjne z wizerunkiem Komorowskiego w charakterze postrachu, a o podatku
      liniowym wspomina już tylko Korwin-Mike.


      G.
      • maria421 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 12:13
        Bardzo celne uwagi, Gumplu.
      • luzerski No, no... 25.05.10, 15:21
        gumpel napisał:

        > ...puki nie pojawi się...

        CytatMalajskie sprośności zawsze go zachwycały. Były absolutnie
        nieprzekładalne, chociaż puki było nazwą pewnej kobiecej części ciała...
        /James Clavell/



        Ach, Gumplu, ty wyrafinowany skandalisto... ;)
      • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 10:50
        gumpel napisał:

        „Jarosław Kaczyński się nie zmienił, to sytuacja się zmieniła.”

        Ale przecież mogło być też i tak, że i sytuacja się zmieniła i pan Kaczyński się zmienił. Albo, że zmiana sytuacji zmieniła postrzeganie niektórych zjawisk przez pana Kaczyńskiego. Twoje bardzo kategoryczne stwierdzenie, że Jarosław Kaczyński „nie zmienił się”, uważam za wysoce ryzykowne i... niczym nieuzasadnione, bo przecież nie możemy tak do końca wiedzieć „co mu w duszy gra”, a póki co „wyciszenie” i radykalna zmiana tonu jego wypowiedzi z konfrontacyjnego na ugodowy jest dość wyraźna.

        „Pan Jarosław był i pozostaje politykiem. A w demokracji polityka zawsze ma charakter populistyczny - image musi być dostosowane do wyobrażeń wyborców, o których głosy się zabiega, gdyż gra toczy się o poparcie ludu.”

        Umiejętne i skuteczne zabieganie o głosy wyborców nie jest w zasadzie niczym zdrożnym, bo w demokracji nie ma przecież innej drogi dojścia do władzy, która z kolei warunkuje realizację własnych wizji, własnego programu. Tak więc twierdzenie, że „zawsze” ma ono charakter populistyczny jest – moim zdanie – niedopuszczalnym uproszczeniem. Polityk może przecież być również charyzmatyczny, mieć dar przekonywania, posiadać lepszy program czy bardziej „pasować” do określonej sytuacji kraju itd. itp. i w ten sposób wygrać wybory, chociaż wszystkie w/w cechy z populizmem nie mają nic wspólnego.

        Oczywiście nie twierdzę, że na pewno taki jest (czy stał się) Jarosław Kaczyński, ale robienie z niego tylko „cwanego” populisty, który dostosowuje swój aktualny image do wyobrażeń wyborców, uważam za uproszczenie czy wręcz lekkie nadużycie.

        To uproszczenie jest także trochę nielogiczne, bo zwróć proszę uwagę, że ten niby „dopasowany”, nowy image wszystkich kompletnie zaskoczył! Jeśli Jarosław Kaczyński zachowywałby się zgodnie z Twoją maksymą, to wydaje mi się, że właśnie powinien „grać trumnami”, przypisywać polityczną winę za katastrofę atmosferze nagonki na brata-prezydenta, zapowiadać jakieś tam „rozliczenia” itd.; takie bowiem były o nim wyobrażenia nie tylko jego przeciwników politycznych, ale też bardzo wielu zwykłych ludzi, ot choćby tych, którym podstawiał pod nos mikrofon Pospieszalski... Jarosław Kaczyński zgorzkniały, zdesperowany i żądny politycznej „satysfakcji” za dawne poniżanie brata, które z taką mocą ujawniło się po katastrofie, nikogo by przecież nie zdziwił i z całą pewnością również rosłoby mu poparcie. Tymczasem mamy do czynienia z człowiekiem, który kompletnie wszystkich zaskakuje, do tego stopnia, że – jak to dowcipnie stwierdził Jan Pietrzak – jego antagonistom nie pozostało nic innego jak domyślać się, co powie, czy jak się zachowa, a potem z tymi domysłami polemizować.

        Z resztą Twoich twierdzeń mogę się w zasadzie zgodzić, tym bardziej, że pozostali „prawicowi” kandydaci rzeczywiście „cienko przędą”, a Bronisław Komorowski popełnia gafę za gafą i coraz bardziej zraża do siebie wyborców niezdecydowanych, ale znowu razi mnie tutaj trochę ta imputowana Jarosławowi Kaczyńskiemu „chłodna kalkulacja” jako wyłączna przyczyna jego nowego wizerunku. Myślę, że w obliczu osobistej tragedii, jako człowieka nie stać byłoby go na aż tak cyniczne „udawanie” przemiany, a jego nagła, zaskakująca wszystkich postawa dążenia do dialogu i ugody ma jednak o wiele głębsze przyczyny...

        Pozdrawiam
    • absztyfikant Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 14:09
      Ale gdzie ty widzisz przemiane? Uwazam, ze kazdy moze sie zmienic, rowniez JK,
      ale poki co zadnej przemiany nie zauwazylem.
      • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 24.05.10, 14:42
        absztyfikant napisał:

        "Ale gdzie ty widzisz przemiane? Uwazam, ze kazdy moze sie zmienic, rowniez JK, ale poki co zadnej przemiany nie zauwazylem."

        A ja nawet ze sporego „dystansu“, zauważyłem.
        Widocznie patrzymy jakoś inaczej.

        ;)

    • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 11:34
      > Chciałbym bowiem zapytać Was, czy wierzycie w pozytywną przemianę prezesa parti
      > i Prawo i Sprawiedliwość, Jarosława Kaczyńskiego, z prośbą o ewentualne, krótki
      > e uzasadnienie własnego zdania.

      Nie ma żadnej przemiany Jarosława Kaczyńskiego jako człowieka. Zresztą nawet gdyby była, to marne są szanse na to, żeby szary człowiek z ulicy się o tym dowiedział.
      To co widzimy w tym momencie, to próba zmiany wizerunku politycznego kandydata na prezydenta reżyserowana przez sztab wyborczy. Upadek samolotu w Smoleńsku to był dla nich prawdziwy dar od niebios, ponieważ zgodnie z polską zasadą "o zmarłych dobrze albo wcale", przez 10 dni nawet najzagorzalsi przeciwnicy byłego prezydenta musieli o nim mówić w duchu politycznej poprawności. To nadało kierunek całej kampanii, ponieważ PiS uchwycił się tych słów jako ostatniej deski ratunku i kreują teraz Jarosława na męża stanu.

      Jest to w zasadzie jedyna strategia, która daje mu szansę w tych wyborach, ponieważ przewaga przeciwnika opiera się głównie na głosach "przeciw". Macierzysty elektorat Jarosława, który widzi w nim reinkarnację Piłsudskiego i tak będzie za nim choćby ogłosił przystąpienie Polski do WNP, walka więc odbywa się o elektorat liberalny, obrażony na Jarka za "wykształciuchów", "PiS i ZOMO" i inne zagrywki, którymi zdobywał prawicowy elektorat. Stąd ta "przemiana", listy "do przyjaciół Moskali" i cała reszta tej szopki.

      Widzę, że wątek założyłeś po to, żeby oznajmić wszystkim, że głosujesz na Jarosława Kaczyńskiego i przy okazji przekonać ich (a najbardziej to chyba siebie), że jest to dobry wybór. Droga wolna, Jarek już pokazał, że dla władzy jest w stanie zrobić wszystko, nawet stanąć ramię w ramię z Lepperem i Giertychem - jeżeli dla ciebie to są przesłanki sugerujące autentyczną przemianę tego człowieka w męża stanu z prawdziwego zdarzenia, to głosuj na niego.
      • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 12:52
        feel_good_inc napisał:

        "Nie ma ( ... ) "

        Dziękuję za szczerą odpowiedź, ale niestety nie widzę możliwości dyskutowania z kimś, kto uważa, że straszliwa tragedia, której jak dotychczas nie doświadczył żaden z współczesnych narodów świata, może być „prawdziwym darem od niebios“ i to dla kogokolwiek. Tym bardziej dla człowieka, który stracił w niej brata bliźniaka i dla prezesa partii, która straciła tyle sprawnych i doświadczonych działaczy. W ten sposób może wypowiadać się jedynie człowiek kompletnie zamroczony nienawiścią, więc wybacz, ale będziesz sobie musiał poszukać innych rozmówców.
        • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 13:57
          > feel_good_inc napisał:

          >prawdziwy dar od niebios

          no cóż. Szczęka mi opadła. Wysoki sadzie, nie mam pytań.
          • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 14:16
            a000000 napisała:
            > > feel_good_inc napisał:
            >
            > >prawdziwy dar od niebios
            >
            > no cóż. Szczęka mi opadła. Wysoki sadzie, nie mam pytań.

            O tempora! O mores! Żeby naczelni teiści forum mieli wątpliwości, że to wola boska?
            A tak na boku, to sory bejbe, ale to nie ja wykorzystuję śmierć brata w kampanii wyborczej, więc proszę się ode mnie odstosunkować.
            • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 14:33
              feel_good_inc napisał:

              > O tempora! O mores! Żeby naczelni teiści forum mieli wątpliwości, że >to wola
              boska?

              Sugerujesz, że to BÓG strącił samolot po to, aby Jarkacz został prezydentem?
              Zaiste, nadal nie mam pytań.


              > A tak na boku, to sory bejbe, ale to nie ja wykorzystuję śmierć brata w kampani
              > i wyborczej, więc proszę się ode mnie odstosunkować.

              Prawdopodobnie nadal śpię i nie zauważyłam momentu w którym Jarkacz położył na
              szalę wyborczą trumnę z bratem... możesz mi opowiedzieć, w jakich to
              okolicznościach się odbyło?

              • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 14:52
                a000000 napisała:
                > feel_good_inc napisał:
                >
                > > O tempora! O mores! Żeby naczelni teiści forum mieli wątpliwości, że >
                > ;to wola
                > boska?
                > Sugerujesz, że to BÓG strącił samolot po to, aby Jarkacz został prezydentem?
                > Zaiste, nadal nie mam pytań.

                W żadnym wypadku, w końcu jestem ateistą. To ty powinnaś wierzyć w boski plan.
                To było po prostu odniesienie do czepiania się figury retorycznej "dar z nieba" jako do jakiejś mojej aluzji co do zamieszania Boga w całą historię.

                > > A tak na boku, to sory bejbe, ale to nie ja wykorzystuję śmierć brata w k
                > ampani
                > > i wyborczej, więc proszę się ode mnie odstosunkować.
                >
                > Prawdopodobnie nadal śpię i nie zauważyłam momentu w którym Jarkacz położył na
                > szalę wyborczą trumnę z bratem... możesz mi opowiedzieć, w jakich to
                > okolicznościach się odbyło?

                Pierwszy przykład z brzegu:
                www.alert24.pl/alert24/1,84880,7823114,Lodz__PiS_zbierajac_podpisy_wrecza_upominki___zdjecia.html
                • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 15:09
                  I TY, światły ateista, rozdawanie zdjęć z "idolem" nazywasz wyborczym żerowaniem
                  na tragedii? A ja już sądziłam, że podniosły się głosy, że to PO jest współwinna...
                  A prócz tych zdjęć.... masz jakieś inne żerowisko?
                  • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 15:23
                    a000000 napisała:
                    > I TY, światły ateista, rozdawanie zdjęć z "idolem" nazywasz wyborczym żerowanie
                    > m
                    > na tragedii?

                    No nie wiem, dla ciebie żerowanie zacznie się dopiero jak Jarosław będzie przemawiać z krypty na Wawelu?

                    > A ja już sądziłam, że podniosły się głosy, że to PO jest współwinn
                    > a...

                    No ba!
                    www.tvn24.pl/0,1655034,0,1,gdyby-nie-konflikt-polityczny--tragedii-by-nie-bylo,wiadomosc.html
                    • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 16:11
                      feel_good_inc napisał:

                      > No ba!

                      nie przekręcaj. Jest FAKTEM że gdyby nie skonfliktowanie polityków, inaczej losy
                      by się potoczyły. Ale to nie znaczy, że PO się zamachnęła.

                      > No nie wiem, dla ciebie żerowanie zacznie się dopiero jak Jarosław >będzie
                      przemawiać z krypty na Wawelu?

                      no, jeśli chodzi o Wawel i ciągłe przypominające oskarżanie o wykorzystywanie
                      katastrofy - to chyba raczej PO przoduje na żerowisku.
                      Boją się, że PiS FAKTYCZNIE znajdzie w oczach elektoratu współczucie nad urną?
                      Więc zawczasu, przeciw uderzeniowo atakują?


                • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 16:13
                  feel_good_inc napisał:

                  > To było po prostu odniesienie do czepiania się figury retorycznej "dar z nieba"
                  > jako do jakiejś mojej aluzji co do zamieszania Boga w całą historię.

                  ejże? bo ja zobaczyłam nacisk na DAR, nie na niebo.
        • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 13:58
          jurek_z_berlina napisał:
          > feel_good_inc napisał:
          >
          > "Nie ma ( ... ) "
          >
          > Dziękuję za szczerą odpowiedź, ale niestety nie widzę możliwości dyskutowania z
          > kimś, kto uważa, że straszliwa tragedia, której jak dotychczas nie doświadczył
          > żaden z współczesnych narodów świata

          O ile do tej pory mogłem mieć jakieś wątpliwości, to teraz widzę, że cały ten wątek to po prostu prymitywna kampania wyborcza. Chcesz zobaczyć prawdziwą tragedię? Proszę:
          pl.wikipedia.org/wiki/Ludobójstwo_w_Rwandzie
          pl.wikipedia.org/wiki/Hołodomor
          pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_w_Darfurze
          pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_katyńska
          pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_kulturalna
          >, może być „prawdziwym darem od n
          > iebios“
          i to dla kogokolwiek. Tym bardziej dla człowieka, któr
          > y stracił w niej brata bliźniaka i dla prezesa partii, która straciła tyle spra
          > wnych i doświadczonych działaczy. W ten sposób może wypowiadać się jedynie czło
          > wiek kompletnie zamroczony nienawiścią, więc wybacz, ale będziesz sobie musiał
          > poszukać innych rozmówców.

          Ja jedynie stwierdziłem fakty, jeżeli to dla ciebie mowa nienawiści, to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać.
          • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 15:36
            feel_good_inc napisał:

            "O ile do tej pory mogłem mieć jakieś wątpliwości, to teraz widzę, że cały ten wątek to po prostu prymitywna kampania wyborcza. Chcesz zobaczyć prawdziwą tragedię? Proszę:
            pl.wikipedia.org/wiki/Ludobójstwo_w_Rwandziepl.wikipedia.org/wiki/Hołodomor
            > pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_w_Darfurze
            > pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_katyńska
            > pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_kulturalna"


            Zapomniałeś o bombach atomowych zrzuconych na Hiroshimę i Nagasaki, a także o Czerwonych Khmerach i kilku innych masakrach...

            Dobrze wiesz przy tym, że nie chodzi mi o jakieś tragedie w wymiarze bezwzględnym, ale o sytuację, w której w jednej katastrofie ginie dwóch prezydentów, całe dowództwo sił zbrojnych i wielu wysokiej rangi polityków i funkcjonariuszy państwowych... Tego we współczesnym świecie rzeczywiście jeszcze nie było.

            Z drugiej strony trudno spodziewać się trzeźwego myślenia po kimś, kto tego typu „błahostki” rozpatruje w kategoriach „daru z niebios” i „gier politycznych” ... Jeszcze trochę, a stwierdzisz, że to sam Jarosław Kaczyński zorganizował tę katastrofę, bo zazdrościł bratu prezydentury, a przy okazji chciał pozbyć się kilku niewygodnych przeciwników i konkurentów politycznych...

            „Nienawiść to przede wszystkim porażka wyobraźni” (Graham Green) Święta prawda!

            "Ja jedynie stwierdziłem fakty, jeżeli to dla ciebie mowa nienawiści, to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać."

            A jak fakty są inne, tym gorzej dla faktów...

      • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 13:54
        feel_good_inc napisał:

        Macierzysty
        > elektorat Jarosława, który widzi w nim reinkarnację Piłsudskiego i >tak będzie
        za nim choćby ogłosił przystąpienie Polski do WNP,


        zadziwia mnie Twoja wiara w głupotę elektoratu.

        • feel_good_inc Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 14:11
          a000000 napisała:
          > feel_good_inc napisał:
          >
          > Macierzysty
          > > elektorat Jarosława, który widzi w nim reinkarnację Piłsudskiego i >t
          > ak będzie
          > za nim choćby ogłosił przystąpienie Polski do WNP,
          >
          > zadziwia mnie Twoja wiara w głupotę elektoratu.

          Halo! Pobudka! Nie wiem, kiedy zaczęłaś śledzić wydarzenia polityczne w Polsce, ale przypominam, że kilka lat temu wicepremierami byli Giertych i Lepper, a posłami na sejm takie indywidua jak Renata Beger czy Gabriel Janowski?

          Zadziwia mnie twoja wiara w zdrowy rozsądek elektoratu.
          • a000000 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 14:27
            feel_good_inc napisał:

            > Halo! Pobudka!

            no i po co mnie budzisz? a może by mi się numery totka przyśniły?

            Giertych, Lepper, Beger, Janowski... zaprawdę, tylko tyle? No to mamy genialny
            elektorat.

            Słyszałeś w parlamencie europejskim chama nad chamami, posła brytyjskiej prawicy
            - Nigela Farage , który powiedział do pierwsze prezydenta Unii Hermana Van
            Rompuya : „Nie chcę być niegrzeczny, ale ma pan zaiste charyzmę mokrego mopa
            i wygląd podrzędnego urzędnika z banku. Pytam zatem - Kim pan jest?".

            Później Brytyjczyk mówił, że Van Rompuy zniszczy kraje narodowe, co nie powinno
            dziwić, bo pochodzi z Belgii, która nie zasługuje na miano państwa. To
            wystąpienie oburzyło deputowanych.


            Jak sądzisz, czy na tego faceta ktoś głosował?

            Elektorat jest jaki jest, czyli różnisty. Ale wybacz, włączenia do WPN
            NIKT by nie przełknął. No, może część elektoratu lewicowego. Ale oni
            Jarkacza nie popierają.


            • maria421 Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 26.05.10, 16:19
              a000000 napisała:

              > feel_good_inc napisał:
              >
              > > Halo! Pobudka!
              >
              > no i po co mnie budzisz? a może by mi się numery totka przyśniły?

              ;-))))))))))))))))
    • jurek_z_berlina Ach, ten Tomasz Lis! 28.05.10, 11:37
      Programy Tomasza Lisa oglądam z poślizgiem, bo w TV Polonia pokazują je dopiero na drugi dzień po emisji. Ostatnia edycja „Lisa na żywo” dopadła mnie więc wczoraj...

      Tam razem pan redaktor zaprosił do studia trzech przedstawicieli komitetów wyborczych kandydatów SLD, PO i PiS-u, aby „zaskoczyć” ich bardzo „mocnym” materiałem. Po kilku nudnych wypowiedziach wstępnych na temat kampanii wyborczej, pan Lis pokazał swoim gościom w studio materiał nagrany podczas wiecu PiS, a właściwie już po nim, w trakcie odbywającego się na scenie koncertu. Materiał składał się z wypowiedzi uczestników tego wiecu, tzn. tych z ostatnich rzędów, między którymi przechadzał się kamerzysta i podsuwający różnym ludziom mikrofon pod nos reporter. Mikrofon ozdobiony był oczywiście trójkątną bryłką z napisem „Tomasz Lis na żywo”, tak by zaczepiani ludzie od razu wiedzieli z kim mają do czynienia.

      Co prawda forma stawianych pytań często się zmieniała, ale w zasadzie dwie z tychże form przeważały, a mianowicie:

      1. Czy w/g Pana/Pani jest możliwa współpraca między PO i PIS-em,

      2. Czy wierzy Pan/Pani w przemianę Jarosława Kaczyńskiego, który odżegnał się od niektórych złych elementów IV Rzeczpospolitej.

      O ile na pierwsze pytanie ludzie zwykle odpowiadali twierdząco i spokojnie, o tyle konfrontowani z dość dziwnie i nieco prowokująco sformułowanym drugim pytaniem reagowali przeważnie rozdrażnieniem i niechęcią, od grzecznej odmowy odpowiedzi, aż po dość brutalne oburzanie się na reportera i epitety pod jego adresem.

      Prawdę powiedziawszy wcale mnie to nie zdziwiło, bo chyba całkiem podobnie zareagowaliby np. sympatycy SLD, gdyby zapytano ich, czy pan Napieralski przestał już być komuchem lub gdyby członków Rodziny Radia Maryja zapytano, czy o. Rydzyk jest jeszcze oszołomem. Jakiej odpowiedzi należałoby spodziewać się np.od pana Bartoszewskiego, którego spytano by, kiedy kandydat Komorowski przestanie lansować PO-wskie „rządy miłości”, też sobie mniej więcej można wyobrazić. Cóż, na prowokacyjnie postawione pytania, otrzymuje się zwykle brutalne odpowiedzi; sympatycy PiS-u nie są tutaj żadnym wyjątkiem. Co mnie jednak zdziwiło, to fakt, że wiele osób, zorientowawszy się, że reporter jest „od T. Lisa”, natychmiast reagowało wyrazami niechęci; ludzie machali rękami, robili zgryźliwe uwagi, które – najoględniej mówiąc, stawiały pod wątpliwość rzetelność pana redaktora i jego programu. Takich wypowiedzi było najwięcej. Reakcji niechętnych programowi pana Tomasza Lisa; było ich w każdym razie niewspółmiernie więcej niż negatywnych uwag wobec Bronisława Komorowskiego, Platformy Obywatelskiej czy w ogóle obecnego rządu. Większość zaczepianych mówiła głównie o tendencyjności i kłamliwym przedstawianiu polskiej rzeczywistości przez obsypanego Wiktorami gwiazdora polskiej publicystyki...

      W trakcie oglądania tego pociesznego przedstawienia, bardzo szybko zorientowałem się, o co tak właściwie panu Lisowi i jego reporterowi chodziło, bo po jego zachowaniu widać było gołym okiem, że na otrzymaniu rzeczowych odpowiedzi na temat przyczyn poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego wcale, ale to wcale mu nie zależało. Wydaje mi się, że jedynym celem spektaklu było ukazanie „agresji” środowiska pisowskiego i skompromitowaniu go w oczach telewidzów. Czasem odnosiło się wrażenie, że reporterzyna byłby w siódmym niebie, gdyby jakaś sympatyczka PiS-u zdzieliła go po głowie parasolką czy inną tam torebką, bo im większa była niechęć pytanego, tym bardziej nachalnie i prowokacyjnie reporter formułował swoje dalsze pytania...

      Po pokazaniu materiału w studio telewizyjnym na kilka sekund zapanowała znamienna cisza. Pan redaktor poruszonym i wysoce zatroskanym głosem, zupełnie jakby ten materiał oglądał po raz pierwszy w życiu, spytał zebranych co o tym myślą, no i czy ich zdaniem ten straszliwy podział społeczeństwa da się jeszcze jakoś „załatać”.

      Niestety, najbardziej „obciążony” nagranym materiałem, obecny w studio pan Poncyljusz z komitetu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego, zamiast zadać panu redaktorowi kilka prostych pytań odnośnie intencji i samego układu pokazanego materiału, a także wyjaśnić, że sprawa braku sympatii środowiska pisowskiego wobec pana Lisa musi chyba mieć jakieś przyczyny i że jest to tylko i wyłącznie problem pana Lisa, zaczął się tłumaczyć jak przed sądem! Wspomniał coś tam o ludziach „nieodpowiedzialnych”, którzy „w każdym środowisku się trafiają”, następnie dodał, że rozumie rozgorycznie, ale nie powinno się takich postaw rozciągać na wszystkich sympatyków PiS-u, że przecież wypowiadali się tam też bardzo spokojnie i rzeczowo ludzie młodzi, że trzeba szukać porozumienia, że Polska, że dobro, że to, że tamto... Słowem nieszczęsny pan Poncyljusz bez protestu dał sobie narzucić absurdalną tezę twórców programu, że kto nie z Tomaszem Lisem, ten agresywny oszołom, a „straszliwy” podział społeczeństwa przebiega na linii: były postępowy kandydat na prezydenta Bogdan Lis na czele zdrowej (życzliwej, spokojnej, rzeczowej, przyjaznej, miłującej przeciwników, taktownej itd.) część społeczeństwa i Jarosław Kaczyński z PiS-em i całą resztą agresywnych dewiatów.

      I to jest człowiek, który z pogardą mówi o Pospieszalskim...

      Tak oto główna teza programu, że to kandydat PiS-u i jego agresywny elektorat odpowiadają za niezrozumiały wręcz brak sympatii do pana Tomasza Lisa i jego programu, co z kolei jest niezbitym dowodem istnienia trudnego do „zszycia” podziału w społeczeństwie, poszła w Polskę, a cytaty najostrzejszych wypowiedzi sprowokowanych sympatyków PiS-u natychmiast powieliły pozostałe prorządowe media z Gazetą Wyborczą na czele...

      • a000000 Re: Ach, ten Tomasz Lis! 28.05.10, 11:52
        jurek_z_berlina napisał:

        >były postępowy kandydat na prezydenta Bogdan Lis

        Bogdan? Też bywa na scenie politycznej, ale chyba chodzi o Tomasza...który tak
        na prawdę nigdy na prezydenta się nie szykował - to ktoś mu buty uszył, plotę
        puścił... nawet TVN z pracy go zwolnił, bo zbyt dużo zamieszania wokół postaci
        było...a to miało zły wpływ na wizerunek stacji.

        Mnie w tej audycji zadziwiło to, że w filmiku z wiecu nawet rozjuszeni
        przeciwnicy mówili, że współpraca możliwa, jeśli TUSK ZECHCE!!! natomiast z
        sondaży robionych przez biura badań opinii wynika, że znakomita większość
        pytanych takiej możliwości nie widzi.
        O czym świadczy rozbieżność między tym, co mówi ulica (zaznaczam - niechętna) na
        żywo - a tym, co podaje do wierzenia wyspecjalizowana spółka?????? (to jest
        pytanie z tezą drogi Feelu).
        • jurek_z_berlina Re: Ach, ten Tomasz Lis! 28.05.10, 15:42
          a000000 napisała:

          "Bogdan? Też bywa na scenie politycznej, ale chyba chodzi o Tomasza..."

          W trakcie pisania tekstu zadzwonił do mnie mój przyjaciel Bogdan, więc stąd ta pomyłka. Naturalnie ciągle miałem na myśli „żywego TOMASZA Lisa"... :)

          "...który tak na prawdę nigdy na prezydenta się nie szykował - to ktoś mu buty uszył, plotę puścił... nawet TVN z pracy go zwolnił, bo zbyt dużo zamieszania wokół postaci było...a to miało zły wpływ na wizerunek stacji."

          No wiesz, w polityce takie cos nazywa się „nieobowiązującym sondowaniem“, które w przypadku baaaardzo ambitnego pana Lisa mogło polegać na takim dyskretnym kokietowaniu, na zasadzie co by też opinia publiczna powiedziała, gdybym tak wziął i „zakandydował?”.

          Źle to zostanie przyjęte, no to pan Lis zawsze może zdementować „pogłoski”, że a skąd, że on nigdy, że to tylko nienawistni ludzie „buty mu szyją”! Po obejrzeniu kilku jego programów, a zwłaszcza powyżej opisanego, nawet mojego długopisu do popilnowania bym mu nie powierzył... ;)

          Z resztą uwag zgadzam się w pełni.

          Pozdrawiam


    • jurek_z_berlina Re: Autentyczna przemiana, czy wyrafinowana gra? 28.05.10, 20:44
      No to sam kandydat odpowiedział na moje wątkowe pytanie :)

      Zamykając niniejszy wątek, składam serdeczne gratulacje Gumplowi, który chyba najtrafniej ocenił sytuację i najobszerniej ją skomentował :)

      Innym również dziękuję za wypowiedzi.

      Pozdrawiam
    • fnoll Jarosław ma chaos w zapleczu 31.05.10, 02:53
      PiS nie mógł wystawić innego kandydata na prezydenta, a teraz kombinują, jak go
      wystawić - no i go wystawiają...
      • fnoll Re: Jarosław ma chaos w zapleczu 31.05.10, 02:56
        ta kampania to uczta dla jego "konkurentów" wewnątrz PiS - po przegranej
        wreszcie będzie można go usunąć z władz partii, co dotąd było niemożliwe -
        ciekawe, co zdobędą...
        • fnoll Re: Jarosław ma chaos w zapleczu 31.05.10, 03:10
          a w efekcie chodzi o to, że PiS zostanie wchłonięty przez PO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka