neuroleptyk
27.05.10, 03:06
Jak pogodzić wszechdobrego Boga z istnieniem ludzi ciężko
upośledzonych umysłowo?
Jaki ma sens, mając świadomość istnienia takich ludzi tłumaczenie
moralnego zła większym dobrem posiadania wolnej woli niż jej brakiem?
Jeżeli poważnie upośledzeni umysłowo idą bez wyjątku do nieba, mimo,
że nie rozumieli w ogóle moralności, nie dokonali nigdy wyborów
moranych i nie są do nich w ogóle zdolni, to znaczy, że wolna wola
nie jest koniecznie lepsza niż jej brak, a wybory moralne konieczne
by mogło zaistnieć niebo oraz, że piekło jest nieuniknioną
konsekwencją tych wyborów. Jeżeli jednak Bóg miał możliwość
stworzenia nieba bez piekła, ale z niej nie skorzystał, to znaczy,
że nie jest wszechdobry. Naprawdę dla teisty jest to trudny
argument. Pozbawienie rozumu, wolnej woli, dlaczego? Raczej nie dla
czegoś mniej ważnego, bo pozbawienie kogos czegoś w taki sposób
byłoby argumentem przeciwko wszechdobremu Bogu. Stąd konkluzja iż
jeżeli Bóg jest wszechdobry, to musi to być coś bez wątpienia
lepszego, a więc wolna wola, nie jest lepsza niż jej brak, a więc
argument z istnenia wolnej woli mający tłumaczyć dlaczego istnienie
zła moralnego jest kompatybilne z wszechdobrym Bogiem upada.