Dodaj do ulubionych

Niewierzący a ateiści

17.06.10, 09:09
Tak, to poniekąd synonimy, ale gdy głębiej w rzecz się wgrążyć, wynika z moich
obserwacji, że pola znaczeniowe tych dwóch terminów nie pokrywają się w stu
procentach.

Na ogół jeśli spotykam człowieka który określa siebie jako "niewierzący",
oznacza to że Bóg i wiara są dla niego pojęciami pustymi, nie poruszają go w
najmniejszym stopniu, nie jest zainteresowany rozmową o nich, temat ten jest
dla niego obojętny i/lub nudny. Na ogół bez problemów przyjmuje fakt że inni
są wierzący, traktuje to jako odmienną postawę życiową lub obce mu hobby. Fakt
istnienia religii i ludzi wierzących nie rozjusza go (tak jak nie wścieka go
zbieranie znaczków i filateliści) ani nie przyprawia o białą gorączkę. Po
prostu go nie dotyczy ani nie obchodzi.

Co innego ateista. Spotkasz takiego i dasz do zrozumienia żeś wierzący - nie
zaznasz spokoju. Poznasz też jak dalece umysł ludzki jest w stanie uwikłać się
w sprzeczności z przyczyny wojowniczego zacietrzewienia. Dowiesz się że wiara
to niewarte zachodu zabobony i bzdury na które szkoda czasu, ale by ci to
udowodnić ateista gotów jest ględzić o tym dwukrotnie dłużej niż przeciętny
kapłan lub świadek Jehowy. Dowiesz się że Bóg absolutnie nie istnieje, lecz
ten kto Ci to objawi będzie cały czas sprawiał wrażenie jakby ten
nieistniejący wymysł był jego osobistym i zapiekłym wrogiem. Powiem więcej:
znam całe tabuny wierzących, którzy nie traktują Boga tak serio jak ateiści.
Właściwsza byłaby tu nazwa "antyteiści" bo w bezpośredniej rozmowie osiągają
nieraz takie poziomy zapalczywości, że ma sie nieodparte odczucie, że tak
naprawdę to chyba by chcieli żeby ten nieistniejący Bóg zaistniał aby móc
osobiście skopać mu dupę.
Kiedyś na wystawnym przyjęciu siadłem koło zaangażowanego ideologicznie
wegetarianina, który przy każdym moim sięgnięciu po mięso lub wędlinę
wygłaszał wykład na temat okrucieństwa wobec braci zwierząt, nieprzystosowania
ludzkiego układu pokarmowego do trawienia białka odzwierzęcego, niezdrowości
cholesterolu...itp. aż wszystko kołkiem w gębie stawało. Ateiści są jeszcze
bardziej upierdliwi w podważaniu, szydzeniu i atakowaniu wiary, a przy tym
zupełnie niezrozumiali. No bo w końcu wegetarianie bronią rzeczywiście
istniejących zwierząt, zaś ateiści wytaczają armaty przeciw nieistniejącemu
urojeniu. Normalnie, schizofrenia.

Osobnym zjawiskiem są antylkerykałowie, czyli ci co nie lubią kościołów,
instytucji religijnych a zwłaszcza kapłanów. Należą do nich wszyscy ateiści,
sporo niewierzących i niektórzy wierzący. Tych denerwują przede wszystkim
ludzkie słabości i niegodziwości u przedstawicieli społeczności, po której
spodziewają się - nie wiedzieć czemu - świętości z racji samego członkostwa w
tejże. Cóż, jest to poniekąd zrozumiałe i czasem oparte na racji.

Przeciętnemu wierzącemu (do jakich się zaliczam) niewierzący jawią się zatem
jako sympatyczni i zrozumiali, antyklerykałowie antypatyczni i zrozumiali, zaś
ateiści antypatyczni i niezrozumiali. Z pierwszymi da się żyć, drugich można
przekonywać, trzecich trzeba znosić (nieraz zaciskając zęby). Pierwsi (o
wierze) nie chcą gadać, z drugimi da się podyskutować, z trzecimi nie warto -
ale i tak zamęczą.

Pierwszych się na tym forum nie spotyka, drudzy czasem wpadną, trzeci tutaj
rządzą.



Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 09:26
      stanowczy_robert napisał:

      > Co innego ateista. Spotkasz takiego i dasz do zrozumienia żeś
      > wierzący - nie zaznasz spokoju.

      Spotkałeś już takiego, czy tak sobie konfabulujesz?
      • stanowczy_robert Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 10:34
        piwi77 napisał:

        > Spotkałeś już takiego, czy tak sobie konfabulujesz?

        Dwóch mam w rodzinie. Ponadto spoza rodziny w realu: co najmniej tuzin. W sieci:
        ohoho. Na tym forum: legion.
        Wystarczy wejść w co drugi wątek i poczytać.
        • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 10:47
          stanowczy_robert napisał:

          > No bo w końcu wegetarianie bronią rzeczywiście istniejących
          > zwierząt, zaś ateiści wytaczają armaty przeciw nieistniejącemu
          > urojeniu. Normalnie, schizofrenia.

          I jak to jest wierzyć w nieistniejące urojenie? To musi być fascynujące.
          Zwłaszcza w dyskusji z ateistą, któremu tłumaczy się, że nieistniejące urojenie
          stworzyło świat, człowieka, amebę i węża. No bo przecież to nie mogło się samo
          zrobić. Uchylisz rąbka?
          • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 08:56
            oby.watel napisał:
            >
            > I jak to jest wierzyć w nieistniejące urojenie?

            Piszesz o urojeniu nieistnienia Boga ? :)


            --
            Ateizm ogłupia
            • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:44
              chasyd_666 napisał:

              > oby.watel napisał:
              > >
              > > I jak to jest wierzyć w nieistniejące urojenie?
              >
              > Piszesz o urojeniu nieistnienia Boga ? :)

              Czy bóg o którym tu nieustanie piszesz jest rasistą jak ty ?
        • piwi77 Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 10:49
          stanowczy_robert napisał:

          > Dwóch mam w rodzinie. Ponadto spoza rodziny w realu: co najmniej
          > tuzin. W sieci: ohoho. Na tym forum: legion.
          > Wystarczy wejść w co drugi wątek i poczytać.

          Rodziny nie będę się czepiał, o gustach nie mam zamiaru dyskutować
          (jak sobie dobrałeś znajomych), ale ciekawi mnie jak to technicznie
          wygląda, że forumowicze o ateistycznych poglądach nie dają Ci
          spokoju. Opisz, bo jestem ciekaw, jak można komuś na forum nie dawać
          spokoju?
        • jeepwdyzlu Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 10:52
          Twój podział jest nietrafny.
          Ateista to człowiek który odrzuca teizm.
          czyli nie wirzy w żadnego boga.
          Oczywiście - są ateiści mądrzy i głupi. Wykształceni i nie.
          Agresywni i spokojni..
          Podobnie z wierzącymi, nieprawdaż?
          jeep
          • apersona Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 15:29
            robert ma systematykę prostą, jednostopniową i rozłączną
            idealną do szufladkowania

            a jeep miesza jakimiś nakładającymi się kategoriami
            (> Oczywiście - są ateiści mądrzy i głupi. Wykształceni i nie.
            > Agresywni i spokojni..
            > Podobnie z wierzącymi, nieprawdaż?)
          • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 08:58
            jeepwdyzlu napisał:

            > Twój podział jest nietrafny.
            > Ateista to człowiek który odrzuca teizm.
            > czyli nie wirzy w żadnego boga.

            Mylisz ateistę z niewierzącym.


            --
            Ateizm ogłupia
    • karbat Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 11:46
      stanowczy_robert napisał:

      > rzeciętnemu wierzącemu (do jakich się zaliczam) niewierzący jawią
      >się zatem jako sympatyczni i zrozumiali, antyklerykałowie
      >antypatyczni i zrozumiali, zaś ateiści antypatyczni i niezrozumiali.

      >Z pierwszymi da się żyć, drugich można przekonywać, trzecich trzeba
      >znosić (nieraz zaciskając zęby). Pierwsi (o wierze) nie chcą gadać,
      >z drugimi da się podyskutować, z trzecimi nie warto -ale i tak
      >zamęczą.

      jestes ksiedzem ,... kandydatem na wielebnego cwaniaka ,...
      domoroslym psychologiem ? .

      Niwewierzacy jak piszesz sa sympatyczni i... zarozumiali , bo o
      wierze nie chca gadac ... zbior twoich nielogicznych bzdetow ,
      pozostawiam bez komentarza .

      >Pierwszych się na tym forum nie spotyka, drudzy czasem wpadną,
      >trzeci tutaj rządzą.

      rozumiesz slowo rzadzic , zagladnij do slownika ... ,
      Przeciez wystarczy tylko troche logiki i zrozumienia o czym sie chce
      napisac ... a jest szansa , ze nie wyjdzie z tego belkot .
    • broceliande Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 12:20
      Ostatnio zaczęłam mówić, że jestem racjonalistką.
      • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 12:33
        Myślę, że spokojnie można być wierzącym racjonalistą. Zwłaszcza, że wierzący
        zawsze maja rację.
        • broceliande Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 16:09
          Wierzący i racjonalista to dla mnie oksymoron.
          • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 18:49
            W pewnym sensie. Jeśli uznać, że w Biblii nie ma sprzeczności, że to słowo boże,
            to wierzący cokolwiek by nie zrobił postępuje właściwie i zgodnie z zasadami.
            Więc nie mając żadnych zahamowań i wyrzutów sumienia - postępuje racjonalnie.
            • broceliande Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 19:54
              Pokrętne.
              Niestety, jeśli ktoś wierzy w gadającego węża, nie podchodzi do
              rzeczywistości racjonalnie.
              • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 20:18
                Właśnie. Pokrętne. Ale jakie skuteczne. Można całe życie przeżyć bez oglądania
                się na innych, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Taki bezbożnik ma wiele
                zgryzot, dręczy się, że coś źle zrobił, albo powiedział. A bożnik wie, że nic
                się nie dało zrobić, bo to Bóg kierował jego krokami lub wydawał dźwięki, a
                skoro tak, to on nie mógł przeciwstawiać się woli najwyższego.

                Już samo skazanie węża, pełzającego w pyle, oślizłego, wijącego się wśród gałęzi
                na nieskończone pełzanie w pyle, oślizłość, wicie się wśród gałęzi jest tak
                nieludzkie, że słów brak. Człowiek nie jest w stanie pojąć swoim rozumkiem
                wyroków boskich.
                • broceliande Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 20:22
                  oby.watel napisał:

                  > Właśnie. Pokrętne. Ale jakie skuteczne. Można całe życie przeżyć
                  bez oglądania
                  > się na innych, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Taki
                  bezbożnik ma wiele
                  > zgryzot, dręczy się, że coś źle zrobił, albo powiedział.


                  Niestety to prawda. Trzeba jakoś żyć zgodnie z własnym sumieniem i
                  ciężko jest sobie wybaczyć.


                  A bożnik wie, że nic
                  > się nie dało zrobić, bo to Bóg kierował jego krokami lub wydawał
                  dźwięki, a
                  > skoro tak, to on nie mógł przeciwstawiać się woli najwyższego.


                  Jest pewna wygoda w byciu wierzącym. Sama spowiedź pewnie trochę
                  uspokaja.


                  >
                  > Już samo skazanie węża, pełzającego w pyle, oślizłego, wijącego
                  się wśród gałęz
                  > i
                  > na nieskończone pełzanie w pyle, oślizłość, wicie się wśród gałęzi
                  jest tak
                  > nieludzkie, że słów brak. Człowiek nie jest w stanie pojąć swoim
                  rozumkiem
                  > wyroków boskich.
                  >

                  Gdybym założyła, że Bóg kieruje światem, faktycznie wiele rzeczy
                  wydałoby mi się nie do pojęcia.
                  Bez Boga łatwiej pod tym względem akurat.
                  • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 20:36
                    broceliande napisała:

                    > Jest pewna wygoda w byciu wierzącym. Sama spowiedź pewnie trochę
                    > uspokaja.

                    Pewnie? Czyści konto i znowu można. Skoro Bóg chciał, żebym lubił chłopców i to
                    nieletnich...

                    > Gdybym założyła, że Bóg kieruje światem, faktycznie wiele rzeczy
                    > wydałoby mi się nie do pojęcia.
                    > Bez Boga łatwiej pod tym względem akurat.

                    Bez Boga łatwiej? Bój się Boga, co Ty opowiadasz! Zastanów się. Przemyśl to jeszcze.
                    • broceliande Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 20:48
                      oby.watel napisał:

                      > broceliande napisała:
                      >
                      > > Jest pewna wygoda w byciu wierzącym. Sama spowiedź pewnie trochę
                      > > uspokaja.
                      >
                      > Pewnie? Czyści konto i znowu można. Skoro Bóg chciał, żebym lubił
                      chłopców i to
                      > nieletnich...
                      >

                      Chyba to nie tak, że znowu można. Podobno trzeba obiecać, że się
                      więcej nie zrobi tego czegoś złego, żeby otrzymać rozgrzeszenie.

                      > > Gdybym założyła, że Bóg kieruje światem, faktycznie wiele rzeczy
                      > > wydałoby mi się nie do pojęcia.
                      > > Bez Boga łatwiej pod tym względem akurat.
                      >
                      > Bez Boga łatwiej? Bój się Boga, co Ty opowiadasz! Zastanów się.
                      Przemyśl to jes
                      > zcze.
                      >

                      Jasne, że łatwiej.
                      Gdybym była wierząca, musiałabym kochać Boga, który chciał
                      Auschwitz, sprawia, że umierają małe dzieci, dobrzy ludzie giną w
                      wypadkach, a źli się świetnie mają. Musiałabym ufać, że to taki
                      boski plan, który ma jakiś cel i uznać, że jestem niegodna
                      zrozumienia tego celu. A Bóg mnie kocha.
                      O, nie.
                      Jako niewierząca - pardon, racjonalistka - mam spokój. Nie ma
                      nikogo, kto czuwa i kocha (dzięki za takie kochanie, jakie funduje
                      niektórym) i tak łatwiej.
                      • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 21:42
                        broceliande napisała:

                        > Chyba to nie tak, że znowu można. Podobno trzeba obiecać, że się
                        > więcej nie zrobi tego czegoś złego, żeby otrzymać rozgrzeszenie.

                        No to po co spowiedź? Przecież nie da się grzeszyć w unikalny sposób. Lista
                        grzechów, choć długa, nie jest nieskończona. Żeby przystąpić do spowiedzi i mieć
                        coś do wyznania trzeba powtórzyć coś z listy. Zwłaszcza, że bez spowiedzi nie ma
                        papusiania ciała, jak wiadomo.

                        > Gdybym była wierząca, musiałabym kochać Boga, który chciał
                        > Auschwitz, sprawia, że umierają małe dzieci, dobrzy ludzie giną w
                        > wypadkach, a źli się świetnie mają. Musiałabym ufać, że to taki
                        > boski plan, który ma jakiś cel i uznać, że jestem niegodna
                        > zrozumienia tego celu. A Bóg mnie kocha.

                        Ależ skąd. Czy - poza nielicznymi wyjątkami - słudzy boży kochają swego Ojca
                        niebieskiego? Inaczej - czy kochający syn, z imieniem ojca na ustach dopuściłby
                        się takich czynów, gdyby zaprawdę ojca swego miłował? I z drugiej strony - jak
                        to możliwe, że ktoś, kto stworzył faunę i florę, Ziemię, Słońce, Galaktyki i w
                        ogóle wszystko, nie płacił sługom swoim? Nie wynagradzał im trudu i znoju posługi?
                      • krytykantka07 " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umiera " 18.06.10, 07:40
                        Kiedyś przeczytałam takie mądre zdanie.
                        I myślę, że to jest odpowiedź na Twoje wątpliwości.
                        Bóg nie chciał zła, ale ci, co powoływali się na Boga uznali, że zło jest dla
                        nich bardziej opłacalne.
                        Dlatego dzielili i dzielą ludzi wmawiając im poczucie krzywdy.
                        Czym innym były obozy zagłady jak nie odpowiedzią na poczucie krzywdy?
                        A że poczucie krzywdy to coś co najłatwiej ludziom wmówić to nie licz na to, że
                        cokolwiek się zmieni.
                        Aby cokolwiek się zmieniło ludzie musieliby chcieć ze sobą współpracować, aby
                        hasło: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umiera " okazało się nieprawdziwe.
                        I nie chodzi tu bynajmniej o karanie manipulatorów, którzy z raka żyją...
                        Człowiek oszukując innych tak naprawdę oszukuje sam siebie, bo nigdy nie wiadomo
                        w jakim wydaniu poczucie krzywdy do niego wróci.
                        • oby.watel Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 10:22
                          Z tego co pamiętam, to zło wylęgło się pod samym nosem pana Boga w postaci
                          opozycji demokratycznej. Bóg postąpił jak zawsze postępował - pogonił wszystkich
                          niegrzecznych w diabły. Ale nie przeszkadzało Mu to utrzymywać dobrych stosunków
                          z antagonistami i przy winku przyglądać się, jak cierpi ktoś, kto Boga kocha
                          bardziej niż swoją rodzinę.

                          Tyle, ze wtedy z Bogiem można było pogadać, a nawet pokłócić się. A teraz?
                          • krytykantka07 Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 12:45
                            oby.watel napisał:

                            > Z tego co pamiętam, to zło wylęgło się pod samym nosem pana Boga w postaci >
                            opozycji demokratycznej. Bóg postąpił jak zawsze postępował - pogonił wszystkic>
                            h > niegrzecznych w diabły.
                            Ale nie przeszkadzało Mu to utrzymywać dobrych stosunkó> w
                            > z antagonistami i przy winku przyglądać się, jak cierpi ktoś, kto Boga kocha >
                            bardziej niż swoją rodzinę.

                            Odwołujesz się do mitów ;).

                            > Tyle, ze wtedy z Bogiem można było pogadać, a nawet pokłócić się. A teraz?

                            Wtedy można było z JHWH się kłócić przy winku.
                            Teraz nie trzeba z Bogiem się kłócić tylko wprowadzić w życie, to co Jezus
                            mówił, a z JHWH kłóć się jak chcesz ;)
                            • oby.watel Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 12:55
                              Cosik mi się widzi, że sobie robisz żarty z rzeczy poważnych. To wcale nie są
                              mity, jeno fakty w Piśmie opisane. A ostatniemi czasy nawet papierze ze swym
                              pryncypałem nie rozmawiają w sposób bezpośredni, jak to w Biblii opisano.
                              Widział ktoś p. Boga, żeby wizytował obóz w Auschwitz jak wizytował obóz
                              hebrajczyków?

                              Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek, a
                              wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył, gdyż Pan, Bóg twój, przechadza się
                              po twoim obozie, aby chronić ciebie, a wrogów na łup twój wydać. Stąd obóz twój
                              musi być święty. Pan nie może w nim ujrzeć nic odrażającego, aby się nie
                              odwrócił od ciebie.


                              Czy Pan mógł odwrócić się od Polski z uwagi na nie zaznaczone kołkiem psie kupy
                              piętrzące się na chodnikach i trawnikach?
                              • krytykantka07 Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 13:16
                                oby.watel napisał:

                                > Cosik mi się widzi, że sobie robisz żarty z rzeczy poważnych.

                                Dobrze Ci się widzi ;).
                                Ale to nie są rzeczy poważne...

                                > To wcale nie są > mity, jeno fakty w Piśmie opisane.

                                Takie mity to sam byś wymyślił i teraz, a do tego przydałbyś JHWH więcej
                                boskości ;).
                                Dopiero ateiści oświecili wierzących w tej materii co znaczy wszechmocny bóg ;).

                                A ostatniemi czasy nawet papierze ze swym > pryncypałem nie rozmawiają w sposób
                                bezpośredni, jak to w Biblii opisano.

                                Nie ufają mu ;).
                                Dlatego muszą mieć dowody tych rozmów.

                                > Widział ktoś p. Boga, żeby wizytował obóz w Auschwitz jak wizytował obóz >
                                hebrajczyków?

                                No pewnie.
                                Przynajmniej jeden święty musiał go widzieć ;)
                                Na ten przykład Kolbe, acz się nie chwalił, bo bóg mu zakazał...

                                > Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek,
                                a > wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył, gdyż Pan, Bóg twój, przechadza
                                się > po twoim obozie, aby chronić ciebie, a wrogów na łup twój wydać. Stąd obóz
                                twój > musi być święty. Pan nie może w nim ujrzeć nic odrażającego, aby się nie
                                > odwrócił od ciebie.


                                Czystości jak widać Żydów nie można było nauczyć inaczej niż zapisać w piśmie
                                świętym, że tak chce JHWH ;).

                                > Czy Pan mógł odwrócić się od Polski z uwagi na nie zaznaczone kołkiem psie
                                kupy > piętrzące się na chodnikach i trawnikach?

                                Możliwe, bo zesłał powódź aby je zakryła ;)
                        • wayout Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 14:24
                          krytykantka07 napisała:

                          > A że poczucie krzywdy to coś co najłatwiej ludziom wmówić to nie
                          licz na to, że cokolwiek się zmieni.

                          Ale czy bierzesz pod uwagę, że Ci którzy mają poczucie krzywdy, to
                          ci, którym niezależnie od tego czy ktoś im to wmówił czy nie, chcą
                          mieć poczucie krzywdy? Z Twoich postów winoskuję, że tak uważasz,
                          ale może jakoś źle je odczytuję. Poczucie krzywdy jest szalenie
                          wygodne, można wtedy nie byc odpowiedzialnym za własne życie, za
                          własne wybory, bo wszystko byłoby super gdyby nie ci co
                          krzywdzą....źli poltycy, źli tacy, źli tamci. A na głębszym
                          poziomie, czy nie uważasz, że choroby są odzwierciedleniem tej gry
                          poczuciem krzywdy? Ktoś kto czuje się bardzo skrzywdzony, w końcu
                          pokazuje to swoją chorobą. Co o tym sądzisz?

                          A w ogóle to "podjudziło" mnie o tym raku. Tak właśnie jest. Na
                          Azorach wszyscy palą od 10. roku życia. Ale wszyscy, alet to wszyscy
                          uważają, że palenie nie wywołuje raka. I nikt nie choruje na raka!
                          Od dwana mam podejrzenie, że ostrzeżenia na papierosach mają
                          zaprogramować palących na to by chorowali. Jak dzień w dzień
                          czytasz, że to co robisz wywołuje raka, to jak w to całkowicie się
                          uwierzy, to o tego raka juz łatwo.

                          Pozdrawiam
                          • krytykantka07 Re: " więcej ludzi żyje z raka niż na niego umier 18.06.10, 15:53
                            wayout napisał:

                            > Ale czy bierzesz pod uwagę, że Ci którzy mają poczucie krzywdy, to
                            > ci, którym niezależnie od tego czy ktoś im to wmówił czy nie, chcą
                            > mieć poczucie krzywdy?

                            Owszem to biorę pod uwagę w przypadku manipulatorów, którym nikt poczucia
                            krzywdy wmówić nie musiał, a oni doszli do wniosku, że jest to dla nich
                            opłacalne, aby mogli walczyć z innymi z czystym sumieniem.
                            W przypadku zwykłych śmiertelników jest to raczej niemożliwe.
                            Oni mają zaszczepione poczucie krzywdy, a ci co je w nich zaszczepili troskliwie
                            je pielęgnują ;).

                            > Poczucie krzywdy jest szalenie > wygodne, można wtedy nie byc odpowiedzialnym
                            za własne życie, za > własne wybory, bo wszystko byłoby super gdyby nie ci co >
                            krzywdzą....źli poltycy, źli tacy, źli tamci.

                            Tak, tylko że tego sprawdzić nie można.
                            Dlatego jeśli chodzi o politykę i inny marketing właściwsze byłoby analizowanie
                            zysków i strat, czyli przeprowadzenie analizy SWOT niż manipulowanie wyborcami
                            dzięki wykorzystaniu ich poczucia krzywdy.
                            Co do odpowiedzialności za własne życie.
                            Jeśli człowiek wyzwoli się od poczucia krzywdy odkryje, że kocha ludzi i w miarę
                            swoich zdolności chciałby im pomóc.
                            Tak chyba rodzi się prawdziwy altruizm...
                            Niestety tego w sobie nie odkryli naukowcy od których zależy los świata ani
                            politycy...

                            > A na głębszym > poziomie, czy nie uważasz, że choroby są odzwierciedleniem tej
                            gry > poczuciem krzywdy? Ktoś kto czuje się bardzo skrzywdzony, w końcu >
                            pokazuje to swoją chorobą. Co o tym sądzisz?

                            Myślę, że coś w tym jest.
                            Poczucie krzywdy u jednych nakręca poczucie krzywdy u innych, a nie każdy jest
                            tak samo odporny.
                            Mniej odporni łatwiej coś złapią ;).
                            No i o hipochondrykach nie zapominajmy ;).
                            A tak bardziej serio.
                            Tak naprawdę to my wcale nie wiemy co konkretnemu człowiekowi szkodzi, bo
                            reklamy nie badają zachowań jednego człowieka tylko opierają się na statystyce.
                            Poza tym czy ktoś zadał sobie trudu, aby prześledzić procesy zachodzące w jednym
                            tylko człowieku tak sekunda po sekundzie?
                            Wtedy wszystkie wnioski wyciągnięte z błędnej tezy byłyby błędne.
                            Ale na tym nikomu nie zależy, bo to jest nieopłacalne dla tych, co z tego żyją ;).
                            Sam pisałeś o skakaniu to tu to tam i wyciąganiu nieprawdziwych wniosków.
                            Zatem myślę, że skacząc od jednego człowieka i robiąc mu a to takie, a to inne
                            badania nie jesteśmy w stanie tak naprawdę nic określić.
                            A jeśli poprzemy to przejściem do innego człowieka i nie zauważymy
                            ( bo gruntownego badania i tak nie ma ) że coś tu w założeniach nie pasuje to
                            nigdy nie pomożemy ludziom ani światu.

                            > A w ogóle to "podjudziło" mnie o tym raku. Tak właśnie jest. Na
                            > Azorach wszyscy palą od 10. roku życia. Ale wszyscy, alet to wszyscy >
                            uważają, że palenie nie wywołuje raka.

                            I tak może być ale to może też być skutkiem mniejszego zanieczyszczenia
                            środowiska lub gatunku papierosów ;).
                            Rozpatrywałabym kilka przyczyn, z czego nastawienie do palenia papierosów również.

                            > Od dwana mam podejrzenie, że ostrzeżenia na papierosach mają
                            > zaprogramować palących na to by chorowali.

                            Ja bym troszkę ostrzej sformułowała tę myśl.
                            Nie zapominaj, że chodzi o coś z czego ten przemysł żyje.
                            Może ta informacja działa jak samospełniająca się przepowiednia, ale w ten
                            sposób, że ktoś celowo zaplanował jak tę przepowiednię spełnić.
                            To nie byłoby takie dziwne jeśli chodzi o to, co ludzie gotowi są zrobić z
                            chciwości i poczucia krzywdy...
                            Myślę, że to coś w rodzaju morderstwa w białych rękawiczkach...
                            Czemu do tej pory nie odkryto jak zneutralizować szkodliwe skutki palenia?
                            Z tego samego powodu, co nie odkryto skutecznej metody na raka.
                            Jest to po prostu nieopłacalne...

                            > Jak dzień w dzień > czytasz, że to co robisz wywołuje raka, to jak w to
                            całkowicie się > uwierzy, to o tego raka juz łatwo.

                            Owszem, ale w przypadku ludzi słabszych psychicznie i ludzi, którzy mają
                            zaniżone poczucie własnej wartości.
                            Ich wszystko się ima...
                            Tak mają przez siebie zaprogramowany mózg ;).

                            pozdro :)
                      • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:34
                        > Gdybym była wierząca, musiałabym kochać Boga, który chciał
                        > Auschwitz, sprawia, że umierają małe dzieci, dobrzy ludzie giną w
                        > wypadkach, a źli się świetnie mają. Musiałabym ufać, że to taki
                        > boski plan, który ma jakiś cel i uznać, że jestem niegodna
                        > zrozumienia tego celu. A Bóg mnie kocha.

                        Twoje podejście jest bardzo nieracjonalne ...
                        Oczekujesz Raju na Ziemi ?!?...
                        • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:47
                          chasyd_666 napisał:

                          > Twoje podejście jest bardzo nieracjonalne ...
                          > Oczekujesz Raju na Ziemi ?!?.

                          Odpowiedz jak to rozumiesz ?

                          Mat 5,5
                          Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

                          To ponoć słowa Jezusa !!
              • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:25
                broceliande napisała:

                > Niestety, jeśli ktoś wierzy w gadającego węża, nie podchodzi do
                > rzeczywistości racjonalnie.
                >

                Twój dogmatyczny materializm jest nieracjonalny !


                --
                Ateizm ogłupia
          • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:15
            broceliande napisała:

            > Wierzący i racjonalista to dla mnie oksymoron.
            >

            Wierzysz w doskonałość ludzkiego rozumu ? :)
        • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:13
          oby.watel napisał:

          > Myślę, że spokojnie można być wierzącym racjonalistą

          Każdy światopogląd jest oparty na wierze...
          • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:26
            chasyd_666 napisał:

            > Każdy światopogląd jest oparty na wierze...

            Wierzysz w to?
          • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:45
            chasyd_666 napisał:

            > oby.watel napisał:
            >
            > > Myślę, że spokojnie można być wierzącym racjonalistą
            >
            > Każdy światopogląd jest oparty na wierze...

            Nazistowski antysemityzm który tu prezentujesz też ma swoją podbudówkę oparta na
            wierze ?
      • chasyd_666 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 09:00
        broceliande napisała:

        jestem racjonalistką.
        >

        Wiesz chociaż co to znaczy ?
    • kieprze_paczynskich Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 12:34
      Dość charakterystyczne- nie widzisz nic niewłaściwego w demonstrowaniu swojej
      wiary, natomiast nie właściwie jest demonstrowanie niewiary. Wszyscy mają
      milczeć jak paplasz o soim bogu? Zapomnij, to se ne wrati.
    • l.george.l Re: Niewierzący a ateiści 17.06.10, 16:31
      stanowczy_robert napisał:

      [...]> trzeci tutaj rządzą.
      [...]

      Nie podoba się, to idź do swoich na Frondę.

      >
      >
      >
    • kolter-xxl [...] 17.06.10, 19:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • krytykantka07 nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 21:57
      Na tym forum rządzę ja.
      A ostatnia rzecz jaką można o mnie powiedzieć, to to że jestem ateistką.
      Wierzę w Boga, o którym mówił Jezus, czyli takiego, który nic nie ma wspólnego z
      bredniami zawartymi w ST i w Jezusa.
      A z ateistami wcale się nie wykłócam nawet gdy wytaczają ciężkie działa.
      Wiem, że mają rację.
      Takiego boga, do którego modlą się wierzący po prostu nie ma.
      Dlatego marnowanie czasu na tłumaczenie sobie cytatów z mitów żydowskich jest
      zupełnie niepotrzebne.
      Jest tylko Bóg, o którym mówił Jezus.
      Jezus pokazał co zrobić, aby zapanowało niebo na ziemi.
      Ale niewypowiedziane nigdy przez Niego słowa : " Szawle dlaczego mnie
      prześladujesz " zmieniły bieg historii i stworzyły piekło dla ludzi gdy
      neojudaizm zaczął zdobywać zwolenników...
      • kolter-xxl Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:11
        krytykantka07 napisała:

        > Na tym forum rządzę ja.

        :) :) :)
        • krytykantka07 Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:16
          Prawda, że mam rację ? ;).
          Sami ateiści przyznają, że nie warto ze mną rozmawiać, ale i tak ich zamęczam,
          bo chcę aby ogłosili Jezusa idolem ateistów i królem Polski.
          Żaden ateista tak namolny nie jest ;).
          • kolter-xxl Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:19
            krytykantka07 napisała:

            > Sami ateiści przyznają, że nie warto ze mną rozmawiać, ale i tak ich zamęczam,

            Baśka zaręczam ci ze powód jest inny :)
            • krytykantka07 Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:24
              kolter-xxl napisał:

              > krytykantka07 napisała:
              >
              > > Sami ateiści przyznają, że nie warto ze mną rozmawiać, ale i tak ich zamę> czam,
              >
              > Baśka zaręczam ci ze powód jest inny :)

              Chcesz się wypowiadać w imieniu wszystkich ateistów? ;).
              Skoro jesteś taki pewny tego co wiesz...
              No więc jaki jest powód?
              • kolter-xxl Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:26
                krytykantka07 napisała:

                > Chcesz się wypowiadać w imieniu wszystkich ateistów? ;).

                Wszystkich nie ,ale z co najmniej dziesięcioma mam kontakt na GG ,wiec wiem co
                nieco :)

                > Skoro jesteś taki pewny tego co wiesz...

                Nie wiem wszystkiego :)

                > No więc jaki jest powód?

                Mamy rozejm o ile pamiętam ?
                • krytykantka07 Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:32
                  kolter-xxl napisał:

                  > krytykantka07 napisała:
                  >
                  > > Chcesz się wypowiadać w imieniu wszystkich ateistów? ;).
                  >
                  > Wszystkich nie ,ale z co najmniej dziesięcioma mam kontakt na GG ,wiec wiem co
                  > nieco :)
                  >
                  > > Skoro jesteś taki pewny tego co wiesz...
                  >
                  > Nie wiem wszystkiego :)
                  >
                  > > No więc jaki jest powód?
                  >
                  > Mamy rozejm o ile pamiętam ?

                  Pal diabli rozejm ;).
                  Mów śmiało...
                  Wcale nie zamierzam łamać rozejmu.
                  Nie dam sobie wmówić poczucia krzywdy...
                  • kolter-xxl Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:44
                    krytykantka07 napisała:

                    >
                    > Pal diabli rozejm ;).

                    Nie choć raz w roku udaje żem gentlemen :)

                    > Mów śmiało...

                    Nie i już!!

                    > Wcale nie zamierzam łamać rozejmu.

                    Ja też :))

                    > Nie dam sobie wmówić poczucia krzywdy...

                    Napij się mleka .
      • oby.watel Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:14
        krytykantka07 napisała:

        > Na tym forum rządzę ja.

        Jednak tym forum także opiekuje się Giwi.
        • krytykantka07 Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 22:22
          oby.watel napisał:

          > krytykantka07 napisała:
          >
          > > Na tym forum rządzę ja.
          >
          > Jednak tym forum także opiekuje się Giwi.

          Nie chodzi o to, kto opiekuje się forum.
          Chodzi o to, kto na nim jest najczęściej ;).
          Więc ja jestem częściej niż ateiści.
          Dlatego podział Roberta jest nietrafiony.
          • oby.watel Re: nie udał Ci się podział ;) 17.06.10, 23:13
            Jestem tu od niedawna. Ale skoro tak mówisz...

            Tym niemniej jeśli tym forum, podobnie jak Kraj opiekuje się Giwi, to i tu na
            pewno jest równie uroczo jak tam.
          • tlenek_wegla Re: nie udał Ci się podział ;) 18.06.10, 19:30
            > Chodzi o to, kto na nim jest najczęściej ;).
            > Więc ja jestem częściej niż ateiści.

            Ano. Jak by powiedzieli anglosasi: get a life.

    • stanowczy_robert Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 04:42
      Uderz w stół - nożyce się odezwą.

      Na podstawie wypowiedzi jakie umieszczono w odpowiedzi na post inicjujący ten
      wątek można by poszukać potwierdzenia niektórych moich tez, a także pokusić się
      o uzupełnienie charakterystyki ateistów.

      Sama tylko lektura tych wypowiedzi potwierdza pogląd, że ateiści są z natury
      zapalczywi i nastawieni wojowniczo. Sam fakt, że ktoś jest wierzący już ich
      wstępnie rozsierdza. W mojej wypowiedzi nie mówiłem nic o Bogu jako takim, kim
      jest, jaki jest, jak w niego wierzę, nie wyjawiłem jakiego jestem wyznania, ale
      już wstępnie posypały się obelgi, inwektywy, zaś ton wypowiedzi jest wrogi lub
      co najmniej nieprzychylny wobec tego w co wierzę (choć w ogóle o tym nie
      pisałem). Dowodem niech będzie wypowiedź kieprze_paczyńskich: "nie widzisz nic
      niewłaściwego w demonstrowaniu swojej wiary, natomiast nie właściwie jest
      demonstrowanie niewiary. Wszyscy mają
      milczeć jak paplasz o swoim bogu". Nic przecież o moim Bogu nie mówiłem (poza
      wzmianką żem wierzący), ale już "demonstruję" i "paplę". Hej, ateiści, luzu
      troszkę...

      Potwierdza się też, że tematyka religijna stanowi przedmiot zainteresowania oraz
      rozmów ateistów w sposób nadmiernie intensywny, ocierający się o obsesję.
      Spójrzmy, broceliande i oby.watel wymieniają cały szereg opinii na temat, który
      - jako że oboje są niewierzący - z definicji ani ich nie obchodzi, ani ich nie
      dotyczy a nadto jest im wielce niemiły, wzajemnie się nakręcając w swoim
      obrzydzeniu do obskuranckiej i nieracjonalnej wiary. Jaki w tym sens?

      A teraz trochę o tym, że ateiści nie lubią Boga, choć on nie istnieje.
      Posłuchajmy borceliande: "Gdybym była wierząca, musiałabym kochać Boga, który
      chciał Auschwitz, sprawia, że umierają małe dzieci, dobrzy ludzie giną w
      wypadkach." Jednym słowem Boga nie ma, bo jest niedobry. Ateistyczna logika.

      Oprócz tego że agresywni i niezrozumiali, dałem jeszcze do zrozumienia, że
      ateiści są męczący. Piwi77 jest ciekaw jak można komuś na forum nie dawać
      spokoju. Nie napisałem wcale, że "nie dają spokoju" tylko "zamęczają" a to
      trochę co innego. Na forum można przecież nie wchodzić i o spokój łatwo. Ale jak
      zaczynasz rozmawiać z ateistą, to choćbyś dał ostateczną odpowiedź na jego
      pytanie lub przedstawił mu do końca swoje poglądy, nie daje za wygraną i jak już
      nie ma argumentów, zawsze może wyskoczyć z jakimś idiotycznym pytaniem typu "a
      dlaczego wszechmmocny Bóg nie może stworzyć kamienia, którego sam nie jest w
      stanie udźwignąć? itp. W ogóle wydaje mi się, że ateiści żywią głębokie
      przekonanie, że zadawanie głupich pytań jest wyrazem ich ponadprzeciętnej
      inteligencji oraz erystycznej sprawności. A dla mnie samo czytanie/słuchanie
      głupich pytań, których celem nie jest wcale uzyskanie odpowiedzi ale
      skonfundowanie wierzącego jest wielce męczące. Na przykład oby.watel na tym
      wątku mnoży takie pytania, na które wcale nie oczekuje odpowiedzi, ze
      sprawnością linii produkcyjnej np. "Jak
      to możliwe, że ktoś, kto stworzył faunę i florę, Ziemię, Słońce, Galaktyki i w
      ogóle wszystko, nie płacił sługom swoim? Nie wynagradzał im trudu i znoju
      posługi?" Coś takiego nazywam zamęczaniem i ateiści w realu i na forum są w tym
      nie do zarąbania.

      Co do "rządzenia". Użyłem tego słowa w znaczeniu metaforyczno-potocznym. Tak jak
      na przykład pisze się: "Lech rządzi w lidze." Albo fan muzyki metalowej powie:
      "Metallica rządzi". Nie miałem tu na myśli że ateiści kierują tym forum, lecz że
      na nim dominują, wszędzie ich pełno i wykazują zaskakującą (biorąc pod uwagę
      obmierzłą im tematykę) hiperaktywność. Dla rozwiania wątpliwości: nie mam nic
      przeciwko temu. Ale moja teza od nadreprezentacji ateistów na forum znajduje
      potwierdzenie także i w tym wątku. Nie przestanie mnie to zaskakiwać, bo jakoś
      nie wyobrażam sobie np. nadreprezentacji niełowiących na forum rybołówstwo.

      Będę musiał używać języka mniej figuratywnego, bo widzę, że do niektórych nie
      docieram ze swoim przekazem. Nie dziwię się temu. Ateizm generalnie kojarzy mi
      się ze znacznym upośledzeniem wyobraźni. A brak wyobraźni często wiążę się z
      brakiem dystansu do siebie - stąd to zacietrzewienie. No i z brakiem poczucia
      humoru - choć, co dziwne, większość ateistów uważa siebie samych za wybornych
      satyryków i ironistów. Tak naprawdę jednak niebyli by w stanie rozpoznać ironii
      nawet gdyby ona sama wyskoczyła na nich zza krzaka i kopnęła ich w dupę. A byłby
      to przecież dowcip jak najbardziej na ich poziomie. Szczyty ateistycznego
      dowcipu i poczucia humoru objawił nam niezawodny kolter: "Zmień nick na
      ;stanowczy głupol". Ach, wyborne, po prostu boki zrywać...

      • wayout Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 05:35
        stanowczy_robert napisał:

        > Uderz w stół - nożyce się odezwą.
        >
        > Na podstawie wypowiedzi jakie umieszczono w odpowiedzi na post
        inicjujący ten
        > wątek można by poszukać potwierdzenia niektórych moich tez, a
        także pokusić się
        > o uzupełnienie charakterystyki ateistów.
        >
        > Sama tylko lektura tych wypowiedzi potwierdza pogląd, że ateiści
        są z natury
        > zapalczywi i nastawieni wojowniczo. Sam fakt, że ktoś jest
        wierzący już ich
        > wstępnie rozsierdza. W mojej wypowiedzi nie mówiłem nic o Bogu
        jako takim, kim
        > jest, jaki jest, jak w niego wierzę, nie wyjawiłem jakiego jestem
        wyznania, ale
        > już wstępnie posypały się obelgi, inwektywy, zaś ton wypowiedzi
        jest wrogi lub
        > co najmniej nieprzychylny wobec tego w co wierzę (choć w ogóle o
        tym nie
        > pisałem). Dowodem niech będzie wypowiedź kieprze_paczyńskich: "nie
        widzisz nic
        > niewłaściwego w demonstrowaniu swojej wiary, natomiast nie
        właściwie jest
        > demonstrowanie niewiary. Wszyscy mają
        > milczeć jak paplasz o swoim bogu". Nic przecież o moim Bogu nie
        mówiłem (poza
        > wzmianką żem wierzący), ale już "demonstruję" i "paplę". Hej,
        ateiści, luzu
        > troszkę...
        >
        > Potwierdza się też, że tematyka religijna stanowi przedmiot
        zainteresowania ora
        > z
        > rozmów ateistów w sposób nadmiernie intensywny, ocierający się o
        obsesję.
        > Spójrzmy, broceliande i oby.watel wymieniają cały szereg opinii na
        temat, który
        > - jako że oboje są niewierzący - z definicji ani ich nie obchodzi,
        ani ich nie
        > dotyczy a nadto jest im wielce niemiły, wzajemnie się nakręcając w
        swoim
        > obrzydzeniu do obskuranckiej i nieracjonalnej wiary. Jaki w tym
        sens?
        >
        > A teraz trochę o tym, że ateiści nie lubią Boga, choć on nie
        istnieje.
        > Posłuchajmy borceliande: "Gdybym była wierząca, musiałabym kochać
        Boga, który
        > chciał Auschwitz, sprawia, że umierają małe dzieci, dobrzy ludzie
        giną w
        > wypadkach." Jednym słowem Boga nie ma, bo jest niedobry.
        Ateistyczna logika.
        >
        > Oprócz tego że agresywni i niezrozumiali, dałem jeszcze do
        zrozumienia, że
        > ateiści są męczący. Piwi77 jest ciekaw jak można komuś na forum
        nie dawać
        > spokoju. Nie napisałem wcale, że "nie dają spokoju"
        tylko "zamęczają" a to
        > trochę co innego. Na forum można przecież nie wchodzić i o spokój
        łatwo. Ale ja
        > k
        > zaczynasz rozmawiać z ateistą, to choćbyś dał ostateczną odpowiedź
        na jego
        > pytanie lub przedstawił mu do końca swoje poglądy, nie daje za
        wygraną i jak ju
        > ż
        > nie ma argumentów, zawsze może wyskoczyć z jakimś idiotycznym
        pytaniem typu "a
        > dlaczego wszechmmocny Bóg nie może stworzyć kamienia, którego sam
        nie jest w
        > stanie udźwignąć? itp. W ogóle wydaje mi się, że ateiści żywią
        głębokie
        > przekonanie, że zadawanie głupich pytań jest wyrazem ich
        ponadprzeciętnej
        > inteligencji oraz erystycznej sprawności. A dla mnie samo
        czytanie/słuchanie
        > głupich pytań, których celem nie jest wcale uzyskanie odpowiedzi
        ale
        > skonfundowanie wierzącego jest wielce męczące. Na przykład
        oby.watel na tym
        > wątku mnoży takie pytania, na które wcale nie oczekuje odpowiedzi,
        ze
        > sprawnością linii produkcyjnej np. "Jak
        > to możliwe, że ktoś, kto stworzył faunę i florę, Ziemię, Słońce,
        Galaktyki i w
        > ogóle wszystko, nie płacił sługom swoim? Nie wynagradzał im trudu
        i znoju
        > posługi?" Coś takiego nazywam zamęczaniem i ateiści w realu i na
        forum są w tym
        > nie do zarąbania.
        >
        > Co do "rządzenia". Użyłem tego słowa w znaczeniu metaforyczno-
        potocznym. Tak ja
        > k
        > na przykład pisze się: "Lech rządzi w lidze." Albo fan muzyki
        metalowej powie:
        > "Metallica rządzi". Nie miałem tu na myśli że ateiści kierują tym
        forum, lecz ż
        > e
        > na nim dominują, wszędzie ich pełno i wykazują zaskakującą (biorąc
        pod uwagę
        > obmierzłą im tematykę) hiperaktywność. Dla rozwiania wątpliwości:
        nie mam nic
        > przeciwko temu. Ale moja teza od nadreprezentacji ateistów na
        forum znajduje
        > potwierdzenie także i w tym wątku. Nie przestanie mnie to
        zaskakiwać, bo jakoś
        > nie wyobrażam sobie np. nadreprezentacji niełowiących na forum
        rybołówstwo.
        >
        > Będę musiał używać języka mniej figuratywnego, bo widzę, że do
        niektórych nie
        > docieram ze swoim przekazem. Nie dziwię się temu. Ateizm
        generalnie kojarzy mi
        > się ze znacznym upośledzeniem wyobraźni. A brak wyobraźni często
        wiążę się z
        > brakiem dystansu do siebie - stąd to zacietrzewienie. No i z
        brakiem poczucia
        > humoru - choć, co dziwne, większość ateistów uważa siebie samych
        za wybornych
        > satyryków i ironistów. Tak naprawdę jednak niebyli by w stanie
        rozpoznać ironii
        > nawet gdyby ona sama wyskoczyła na nich zza krzaka i kopnęła ich w
        dupę. A byłb
        > y
        > to przecież dowcip jak najbardziej na ich poziomie. Szczyty
        ateistycznego
        > dowcipu i poczucia humoru objawił nam niezawodny kolter: "Zmień
        nick na
        > ;stanowczy głupol". Ach, wyborne, po prostu boki zrywać...
        >
        >
      • wayout Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 05:59
        stanowczy_robert napisał:

        > Uderz w stół - nożyce się odezwą.
        >
        Bratem moim jesteś. Wszyscy są, ale w niektórych, to braterskie
        podobieństwo widzę szybciej:) Rozpocząłem kiedyś podobną dyskusję,
        tylko trochę w innym ujęciu (to był wątek wiara a ateim, albo wiara
        i ateizm). Ale wiesz co, czy nie jesteś momentami nieco stronniczy?
        Czy nie uważasz, że część wierzących tak samo zapalczywie, bez
        wyobraźni, i w męczący sposób dowodzi racji nie tyle wiary, co
        różnych dogmatów, w które wierzą? Ty nie. Ale czy zaciekłość
        ateistów nie jest swoistym odbiciem wahadła, nie jest reakcją na
        nietolerancyjny, wielosetletni dogamtyzm wielu religii? Poza tym
        wydaje mi się, że część osób wierzących, których wiara była dość
        płytka, które raczej nie wychodziły poza pewną obrzędowość, które
        nie badadły uczciwie swojej wiary, nie badały siebie, bardzo zraziła
        się do widocznych, szokujacych błędów przedstawicieli
        zinstytucjonalizowanych religii. I zmieniła front, odwróciła się od
        religii, ale tak samo nadal nie bada swego wnętrza. Może tak też
        jest. Poza tym na forum jest kilka osób,które deklarują się jako
        ateiści, ale które rozmawiają, nie są zapalczywe, są uczciwie i
        życzliwe, i potrafią rozmawiać, w przeciwieństwie chyba do
        większości wierzących, obecnych na tym forum. Pozdrawiam
        serdecznie :)
        • krytykantka07 też stanę w obronie ateistów 18.06.10, 07:56
          No cóż przyjacielu jak można było się domyślić Robert nie zrozumiał wypowiedzi
          ateistów.
          Nie mógł, bo popatrzył na nie poprzez poczucie krzywdy, które w nim tkwi.
          Nie zrozumiał ( choć wierzący ) ani jednego słowa Jezusa.
          Ale to dowód na to, że samodzielnie nie myśli i kieruje się poczuciem krzywdy,
          które jego przewodnicy duchowi skutecznie w nim zaszczepili.
          Nie oczyścił swojej duszy i nie wyzbył się swojego ego poprzez które patrzy na
          innych ludzi
          Postawił fałszywą tezę i zrobił wszystko, aby ją uzasadnić.
          To jest właśnie to, co ja nazywam rozwiązywaniem problemów zastępczych albo
          urojonych.
          Gdyby zobaczył w ateistach ludzi, którzy dyskutują o urojonym bogu dlatego, że
          tenże urojony bóg ma wpływ na ich życie to musiałby zmienić założenia.
          Ateiści bardziej niż wierzący ponoszą skutki działania w wierzących urojonego
          przez nich boga.
          Dlatego mają prawo być wkurzeni na głupotę wierzących, którzy nie rozumieją do
          czego doprowadzili...

          pozdro :)
        • stanowczy_robert Do wayout 18.06.10, 08:16
          A więc, Bracie:
          1. Zgadzam się z tezą o "odbiciu wahadła".
          2. Też jestem zdania, że wielu ludzi o dość "powierzchownej" wierze mogło ją
          porzucić pod wpływem tzw. zgorszenia. Potwierdza to właśnie ową wiary płytkość,
          niestety.
          3. Mój podział dokonany na wstępie jest zupełnie arbitralny. Zaobserwowałem, że
          osoby odrzucające wiarę w Boga bez obowiązkowego wiązania tego z pogardą wobec
          wierzących częściej określają się jako niewierzący, osoby traktujące wiarę jako
          godne wytępienia zło częściej określają się jako ateiści. Nie są to obserwacje o
          charakterze naukowym, nie prowadzę też stosownych statystyk. Na własny użytek
          określam jednych jako niewierzących a drugich jako ateistów. Chodzi mi po prostu
          że są dwie odmienne postawy w przeżywaniu swojej niewiary, z których jedna
          wydaje mi się szkodliwie fanatyczna i zdumiewająco irracjonalna.
          3. Zgadzam się, wśród wierzących jest wielu agresywnie zapalczywych,
          pozbawionych wyobraźni i wykorzystujących wybiórczo traktowaną religię (bo
          przecież nie wiarę) jako środek ekspresji dla potrzeb promocji własnych
          uprzedzeń. Wierzących można by podzielić w sposób znacznie bardziej zróżnicowany
          niż niewierzacych (mój podział to: wspólnotowcy, tradycjonaliści, obrzędownicy,
          tumiwisiści i oszołomy). Można by także sklasyfikować na przykład kapłanów (np.
          powołaniowcy - czyli prawdziwie wierzący i z przekonaniem realizujący to, co w
          tym powołaniu najlepsze, z szacunkiem dla wszystkich ludzi, niezależnie od
          wiary; zawodowcy - skupiający się głównie na świadczeniu usług obrzędowych za
          wynagrodzenie; biznesmeni - vide znani prałaci i dyrektorzy; inkwizytorzy -
          wiadomo i katabasy - też wiadomo). Lecz tego rodzaju klasyfikacje nikogo by nie
          obchodziły na forum Religia, które - paradoksalnie - skupia głównie tych, którzy
          najbardziej życzyliby sobie by wszelkie religie i wiary znikły.
          4. Jeśli chodzi o ateistów - tych, według mojej klasyfikacji, to znaleźć wśród
          nich zrównoważonego i uczciwego rozmówcę, nie rozpalonego pogardą jest równie
          łatwo jak znaleźć kogoś o takich cechach wśród słuchaczy wiadomego Radia.

          Szalom, Bracie, Pax et Bonum.
      • kolter-xxl [...] 18.06.10, 08:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • stanowczy_robert Przerwa na reklamę: KOLTER XXL 18.06.10, 08:55
          - Kolter... hmmm ... Kolter... gdzieś już o tym słyszałem. Czy to nie jest
          czasem ta znana marka maszyny do mielenia frazesów?
          - Ależ tak! Od dawna obecna na forum! I niezawodna! Można ją uruchomić na
          dowolnym wątku, a niezależnie od tematu zawsze będzie wytwarzać te same trociny.
          - To jest to. Szeroka gama modeli. Urządzenie dostępne także w rozmiarze XXL. Ze
          specjalną przystawką umożliwiającą także produkcję sieczki.
          - I co najważniejsze: nie trzeba zamawiać. Sama przyjedzie.
          KOLTER XXL. NAJBANALNIEJSZE FRAZESY W NAJNUDNIEJSZY SPOSÓB!
          • karbat Re: Przerwa na reklamę: KOLTER XXL 18.06.10, 09:11
            stanowczy_robert napisał:

            > rzeciętnemu wierzącemu (do jakich się zaliczam) niewierzący jawią
            >się zatem jako sympatyczni i zrozumiali, antyklerykałowie
            >antypatyczni i zrozumiali, zaś ateiści antypatyczni i
            niezrozumiali.

            >Z pierwszymi da się żyć, drugich można przekonywać, trzecich trzeba
            >znosić (nieraz zaciskając zęby). Pierwsi (o wierze) nie chcą gadać,
            >z drugimi da się podyskutować, z trzecimi nie warto -ale i tak
            >zamęczą.

            Niewierzacy jak piszesz sa sympatyczni i... zarozumiali , bo o
            wierze ... nie chca gadac ,
            zarozumialcy ... bo nie daja sie przerobic na modle wielebnych
            cwaniakow ?

            • stanowczy_robert Zrozumiali, rozumiesz? Powtarzam: Zrozumiali!!! 18.06.10, 09:22
              karbat napisał:

              Niewierzacy jak piszesz sa sympatyczni i... zarozumiali , bo o
              wierze ... nie chca gadac ,
              zarozumialcy ... bo nie daja sie przerobic na modle wielebnych
              cwaniakow ?

              Nie napisałem z(A)rozumiali tylko ZROZUMIALI. Czyli tacy, których da się
              zrozumieć. W przeciwieństwie do ateistów, którzy wydają mi się NIEZROZUMIALI i
              pełni sprzeczności.

              Capisci?
          • kolter-xxl [...] 18.06.10, 09:19
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 11:37
        W przeciwieństwie do wierzących z ateistami nie da się rozmawiać. Tak
        postawioną tezę należy udowodnić. Podjął się tego stanowczy_robert i wydaje się,
        że z powodzeniem. Ponieważ tak ważne kwestie nie są łatwe do wychwycenia w
        słowotoku watro uświadomić sobie podstawowe powody.

        Pierwszym dowodem na agresywność ateistów i brak chęci porozumienia się jest
        stawianie pytań, na które wierzący nie jest w stanie odpowiedzieć.

        > ... jak zaczynasz rozmawiać z ateistą, to choćbyś dał
        > ostateczną odpowiedź na jego pytanie lub przedstawił mu do
        > końca swoje poglądy, nie daje za wygraną i jak już nie ma
        > argumentów, zawsze może wyskoczyć z jakimś idiotycznym
        > pytaniem ...

        Wniosek 1: Jak postąpić z pytaniem, na które nie potrafi odpowiedzieć ani
        kuria, ani nawet papież? Zaliczyć je do kategorii "idiotyczne".

        Drugim dowodem na agresywność ateistów i brak chęci porozumienia się jest
        interpretacja Pisma Świętego w zależności od potrzeb. Z innej dyskusji:

        > Wszystko Ci się miesza. Po pierwsze NAJPIERW jest Bóg. Potem
        > jest Pismo Święte. Potem jest sprawa Jego interpretacji, bo
        > tylko szaleńcy myślą, że trzeba Je rozumieć dosłownie.

        Wniosek 2: Mija się z celem cytowanie wierzącemu Biblii i oczekiwanie, że
        przyjmie do wiadomości i zrozumie sens zacytowanych słów. Wręcz przeciwnie. Uzna
        cytującego za idiotę, bo Biblii nie należy rozumieć dosłownie. Celują w takim
        podejściu Świadkowie Jehowy, których fanziny roją się od cytatów, będących
        nierzadko fragmentami dłuższych wypowiedzi, a mających zilustrować postawioną
        tezę. Gdy jednak zacytować fragment będący jej zaprzeczeniem - argumentacja j.w.

        Trzecim dowodem na agresywność ateistów i brak chęci porozumienia się jest
        dawanie odpowiedzi będących w sprzeczności z logiką i zdrowym rozsądkiem, ale
        zgodnych z wiarą.

        Wniosek 3: Jeśli nie rozumiesz i dopytujesz, to nie jest wina wierzącego, tylko
        ograniczenia twego. Skoro bowiem Bóg jest, to udowodnij, że jest inaczej.

        Żeby wywodu nie przeciągać ponad miarę skupię się na koniec na poczuciu humoru.
        Otóż poczucie humoru ateisty jest kompletnie od czapy:

        > ... Szczyty ateistycznego dowcipu i poczucia humoru objawił
        > nam niezawodny kolter: "Zmień nick na ;stanowczy głupol". Ach,
        > wyborne, po prostu boki zrywać..

        W przeciwieństwie od poczucia humoru wierzącego, który jest prima sort, choć
        trochę przydługawe i nudnawe, ale kawa na ławę:

        > Kolter... hmmm ... Kolter... gdzieś już o tym słyszałem. Czy to
        > nie jest czasem ta znana marka maszyny do mielenia frazesów?
        > - Ależ tak! Od dawna obecna na forum! I niezawodna! Można ją
        > uruchomić na dowolnym wątku, a niezależnie od tematu zawsze
        > będzie wytwarzać te same trociny.
        > - To jest to. Szeroka gama modeli. Urządzenie dostępne także w
        > rozmiarze XXL. Ze specjalną przystawką umożliwiającą także
        > produkcję sieczki.
        > - I co najważniejsze: nie trzeba zamawiać. Sama przyjedzie.
        > KOLTER XXL. NAJBANALNIEJSZE FRAZESY W NAJNUDNIEJSZY SPOSÓB!

        I tym śmiesznym i jakże merytorycznym przykładem miażdżącej przewagi wierzącego
        nad niewierzącym kończę. Już na sam samiusieńki koniec chciałbym pokornie prosić
        o wykładnię, jak rozumieć te oto słowa Pisma Świętego:

        Kto z mądrym przestaje - nabywa mądrości, towarzysz głupców poniesie szkodę.

        Czyżby z tego wynikało, że jednak trzeba się kumplować z wykształciuchami, a nie
        z durniami? Tylko pytam.
      • jeepwdyzlu stanowczy jesteś bardzo zabawny 18.06.10, 15:13
        zakładasz prowokacyjny wątek, juz w pierwszym poscie piszesz:
        -Co innego ateista. Spotkasz takiego i dasz do zrozumienia żeś
        wierzący - nie zaznasz spokoju.
        -ale by ci to udowodnić ateista gotów jest ględzić o tym dwukrotnie
        dłużej niż przeciętny kapłan lub świadek Jehowy.
        -Ateiści są jeszcze bardziej upierdliwi w podważaniu, szydzeniu i
        atakowaniu wiary, a przy tym zupełnie niezrozumiali

        dalej Twoje niezwykle elganckie wywody brzmią tak:
        -Ateizm generalnie kojarzy mi się ze znacznym upośledzeniem
        wyobraźni. A brak wyobraźni często wiążę się z brakiem dystansu do
        siebie - stąd to zacietrzewienie.
        -Tak naprawdę jednak niebyli by w stanie rozpoznać ironii
        nawet gdyby ona sama wyskoczyła na nich zza krzaka i kopnęła ich
        (ATEISTÓW przyp. jeep) w dupę. A byłby to przecież dowcip jak
        najbardziej na ich poziomie.

        ---------------------

        używasz takiego języka - i DZIWISZ się reakcji?
        nie - jestes przeciez inteligentny...
        Prowokujesz i dziwisz się skutkom?

        Co chcesz udowodnić? Że ateiści sa upośledzeni?
        Poczucie posiadania racji daje Ci satysfkację?
        Twój światopogląd - jest lepszy niz mój.
        ok, co z tego wynika?
        Generujesz kolejny konflikt. I pokazujesz, jakiego kalibru jestes
        człowiekiem..

        jeep

    • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 13:38
      Masz duzo racji, na tym forum Twoja teza sie sprawdza, a kolter
      jest pieknym przypadkiem przyrodniczym. Niechby napisac cokolwiek co
      nie jest w 100% ateistyczne, wyleci z jakims wyzwiskiem. Mysle, ze
      on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi miec powody.

      Z wymieninych przez Ciebie swiatopogladow zaden nie dotyczy mnie.
      Niewiarygodne wydaje sie - w tej grozie zycia, powszechnego bolu i
      strachu - istnienie tzw. Boga. Jednoczesnie patrzac na cuda natury,
      piekno i porzadek swiata, doswiadczac zycia na wielu plaszczyznach,
      trudno nie pomyslec, ze jest cos z tym Bogiem na rzeczy.
      Wiele razy, nawet w ciagu jednego dnia bije sie z ambiwalentnymi
      myslami, ze Bog musi istniec i, ze istniec w zadnym wypadku nie
      moze. Zatem, tak dla porzadku, do wierzacych, niewierzacych i
      ateistow dodam niezdecydowanych (niezdeklarowanych, a moze
      watpiacych we wszystko).

      Nie ma tez nic dziwnego w tym co opisujesz. Czlowiek potrafi byc w
      przedstawianiu poglodow skarajny i wypelnic szczelnie cala
      przestrzen pomiedzy skrajnosciami. Dobrze, ze sa fora. Tutaj mozemy
      spierac sie do woli, przedstawiac swoje wizje. Poki co, nie
      rozpalamy stosow, nie wyciagamy armat. Ten postep trzeba docenic.
      • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 13:46
        bez_seller napisała:

        > Mysle, ze on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi
        > miec powody.

        Czy idea może stworzyć coś materialnego?

        P.S. Czy przypadkiem nie jest nadużywany rzeczownik "nienawiść"? Czy przypadkiem
        zasugerowanie komuś, że "nienawidzi" nie stawia go od razu w określonej pozycji,
        nie szufladkuje, nie krzywdzi? Czy ktoś, komu przykładowo film się nie podobał
        "nienawidzi" kogoś, komu się podobał? I vice versa?
        • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 14:33
          oby.watel napisał:
          > bez_seller napisała:
          >
          > > Mysle, ze on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi
          > > miec powody.
          >
          > Czy idea może stworzyć coś materialnego?

          Czasem nazywam Boga idea. Jest istniejacym bytem, czy wymyslem ludzi?


          > P.S. Czy przypadkiem nie jest nadużywany rzeczownik "nienawiść"?
          Czy przypadkie
          > m
          > zasugerowanie komuś, że "nienawidzi" nie stawia go od razu w
          określonej pozycji
          > ,
          > nie szufladkuje, nie krzywdzi? Czy ktoś, komu przykładowo film się
          nie podobał
          > "nienawidzi" kogoś, komu się podobał? I vice versa?

          Nienawisc jest jedym z wielu ludzkich uczuc. Nie oceniam czy dobrym
          czy zlym, dlatego nie szufladkuje.
          • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 15:21
            bez_seller napisała:

            > Czasem nazywam Boga idea. Jest istniejacym bytem, czy wymyslem
            > ludzi?

            Mnie pytasz? Sugerujesz, że to człowiek stworzył Boga na obraz i podobieństwo
            swoje? Może coś w tym być, bo nic nie wiadomo o tym, by Bóg wstydził się
            jakiejkolwiek części swojego ciała. A ludzie i owszem. Gdzieniegdzie nawet twarzy.

            > Nienawisc jest jedym z wielu ludzkich uczuc. Nie oceniam czy dobrym
            > czy zlym, dlatego nie szufladkuje.

            Ale są tacy, co znają język, w którym rozmawiają i po prostu rozumieją znaczenie
            słów. Co innego powiedzieć "różnimy się w pewnych kwestiach", a co innego
            "nienawidzisz mnie, dlatego się ze mną nie zgadzasz". Przypisanie komuś uczucia,
            którym on nikogo nie darzy jest - delikatnie mówiąc - nadużyciem. Skoro nikogo
            nie oceniasz, jak zapewniasz, to rozważ możliwość unikania określeń
            sprawiających rozmówcy przykrość, czy negatywnie kwalifikujacych.
            • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 16:00
              oby.watel napisał:

              > Mnie pytasz? Sugerujesz, że to człowiek stworzył Boga na obraz i
              podobieństwo
              > swoje? Może coś w tym być, bo nic nie wiadomo o tym, by Bóg
              wstydził się
              > jakiejkolwiek części swojego ciała. A ludzie i owszem.
              Gdzieniegdzie nawet twarzy.

              Zapytales czy idea moze stworzyc materie?
              Sugerujesz, ze Bog ja stworzyl?

              > Ale są tacy, co znają język, w którym rozmawiają i po prostu
              rozumieją znaczeni
              > e
              > słów. Co innego powiedzieć "różnimy się w pewnych kwestiach", a co
              innego
              > "nienawidzisz mnie, dlatego się ze mną nie zgadzasz".

              To zadanie:
              "Mysle, ze
              on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi miec powody."

              ukazuje moje tylko domysly. Czy nie moge sie domyslac, ze kolter
              idei Boga nienawidzi? A czy zdanie - mysle, ze kolter idei nazizmu
              nienawidzi - byloby Twoim zdaniem w porzadku?






              • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 16:43
                bez_seller napisała:

                ukazuje moje tylko domysly. Czy nie moge sie domyslac, ze kolter
                > idei Boga nienawidzi?

                Podaj powód dla którego miałbym nienawidzić ?

                A czy zdanie - mysle, ze kolter idei nazizmu
                > nienawidzi - byloby Twoim zdaniem w porzadku?

                Brzydzę się skrajnościami a wiara w boga czy nazizm to skrajność .
              • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 18:07
                bez_seller napisała:

                > To zadanie:
                > "Mysle, ze
                > on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi miec
                > powody."
                >
                > ukazuje moje tylko domysly. Czy nie moge sie domyslac, ze kolter
                > idei Boga nienawidzi? A czy zdanie - mysle, ze kolter idei nazizmu
                > nienawidzi - byloby Twoim zdaniem w porzadku?

                Zarówno jedno jak i drugie jest nie w porządku. Dlaczego zakładasz, że rozmówca
                odczuwa negatywnie? A jeśli tak podejrzewasz, dlaczego o to po prostu nie
                zapytasz? Różne idiotyzmy można wygłaszać w ten sposób. "Myślę, że jesteś
                lesbijką". Myślę, że nienawidzisz męża". Jakie tego typu "myślenie" ma
                uzasadnienie poza wywołaniem w rozmówcy poczucia winy i skłonieniem go obrony?
                To raczej rozpaczliwa próba wybrnięcia z twarzą wtedy, gdy argumentacja jest
                mikra, albo wcale jej brak.
                • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 20:34
                  oby.watel napisał:

                  > Zarówno jedno jak i drugie jest nie w porządku. Dlaczego
                  zakładasz, że rozmówca
                  > odczuwa negatywnie? A jeśli tak podejrzewasz, dlaczego o to po
                  prostu nie
                  > zapytasz? Różne idiotyzmy można wygłaszać w ten sposób. "Myślę, że
                  jesteś
                  > lesbijką". Myślę, że nienawidzisz męża". Jakie tego
                  typu "myślenie" ma
                  > uzasadnienie poza wywołaniem w rozmówcy poczucia winy i
                  skłonieniem go obrony?
                  > To raczej rozpaczliwa próba wybrnięcia z twarzą wtedy, gdy
                  argumentacja jest
                  > mikra, albo wcale jej brak.


                  Kolter na forum nie pisze od wczoraj. Nie trzeba pytac, wystarczy
                  poczytac jego posty.
                  Gdybym deklarowala, ze nie znosze mezczyzn, mialbys prawo
                  podejrzewac, ze jestem lesbijka. Podobnie z nienawiscia do meza.
                  Pare postow opisujacych jaki to sku...el i juz w legnie sie w Twojej
                  glowie podejrzenie, ze go nienawidze.
                  Nie dbam o "wychodzenie z twarza". Nie przejmuje sie ocenami mojej
                  osoby. Zupelnie mi to wisi.
                  • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 20:47
                    No widzisz? Ja podałem pierwsze lepsze i wydawało mi się najgłupsze przykłady
                    jakie przyszły mi do głowy, a Ty się już tłumaczysz. Jestem tu od niedawna i nie
                    znam wszystkich. Poza tym nie przyszedłem tu oceniać rozmówców, ale z nimi
                    trochę popolemizować.

                    A zwróciłem Ci najdelikatniej w moim mniemaniu, a dość obcesowo jak się okazało
                    w praktyce uwagę, że rozmowy nie ułatwia posądzanie rozmówcy o niecne czyny,
                    chucie, uczucia czy zamiary. I daleki jestem od podejrzewania Ciebie o żywienie
                    nienawiści do kogokolwiek, skoro przeczytałem raptem kilka Twoich postów.
                    • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:08
                      oby.watel napisał:

                      > No widzisz? Ja podałem pierwsze lepsze i wydawało mi się
                      najgłupsze przykłady
                      > jakie przyszły mi do głowy, a Ty się już tłumaczysz.

                      Ranyboskie, gdzie sie tlumacze?

                      > A zwróciłem Ci najdelikatniej w moim mniemaniu, a dość obcesowo
                      jak się okazało
                      > w praktyce uwagę, że rozmowy nie ułatwia posądzanie rozmówcy o
                      niecne czyny,
                      > chucie, uczucia czy zamiary. I daleki jestem od podejrzewania
                      Ciebie o żywienie
                      > nienawiści do kogokolwiek, skoro przeczytałem raptem kilka Twoich
                      postów.

                      To prawda, delkatnie zwrociles mi uwage, tyle, ze bez sensu. Kolter
                      znany jest z dosadnych wypowiedzi w tonie nienawistnym. Od dewotow i
                      religiantow wyzywa kazdego, kto mu sie nawinie. Mnie to malo
                      dotyczy, bo nie wyznaje zadnej wiary.
                      • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:13
                        bez_seller napisała:

                        Kolter
                        > znany jest z dosadnych wypowiedzi w tonie nienawistnym. Od dewotow i
                        > religiantow wyzywa kazdego, kto mu sie nawinie

                        Już ustaliliśmy ze w pogardliwym a nie nienawistnym.
                        • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:19
                          kolter-xxl napisał:

                          > Już ustaliliśmy ze w pogardliwym a nie nienawistnym.

                          OK, niech bedzie.
                          • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:29
                            bez_seller napisała:

                            > kolter-xxl napisał:
                            >
                            > > Już ustaliliśmy ze w pogardliwym a nie nienawistnym.
                            >
                            > OK, niech bedzie.

                            Nie niech będzie , bo to wygląda ze chcesz za wszelką cenę mnie zrobić tu tym
                            najgorszym , choć wcale tak naprawdę mi to nie przeszkadza :))
                            • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:59
                              kolter-xxl napisał:

                              > Nie niech będzie , bo to wygląda ze chcesz za wszelką cenę mnie
                              zrobić tu tym
                              > najgorszym , choć wcale tak naprawdę mi to nie przeszkadza :))

                              Nie chce Cie zrobic najgorszym ani nawet gorszym. Gdybym miala
                              wiecej czasu, napisalbym inaczej. Czuje w Tobie jakas wrecz odraze
                              do spraw religii i niejednokrotnie przyszlo mi do glowy, ze Ty sie
                              jakby zbuntowales. Moze Hiob troche jestes, tylko, ze pokazales Bogu
                              takiego wala. A moze jest tak, ze doswiadczenia zyciowe nie
                              pozwalaja nawet w najmniejszym stopniu dopuscic mysli o istnieniu
                              Boga. Krotko mowiac, nie tylko przez rozum nie wierzysz.
                              • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 22:23
                                bez_seller napisała:

                                >
                                > Nie chce Cie zrobic najgorszym ani nawet gorszym.

                                Już to zrobiłaś pisząc ze w 100% kiedy chodzi o religię kogoś obrażam(coś w tym
                                tonie ) .

                                Gdybym miala
                                > wiecej czasu, napisalbym inaczej.

                                To poszukaj go, zwolnij.

                                Czuje w Tobie jakas wrecz odraze
                                > do spraw religii i niejednokrotnie

                                Nie ,to błędne myślenie religia a zwłaszcza chrześcijaństwo to moje hobby !!

                                przyszlo mi do glowy, ze Ty sie
                                > jakby zbuntowales.

                                Też nie , po prostu widziałem ze ludzi którzy mieli gęby pełne morałów szczycili
                                się swoją pobożnością, tak naprawdę nie wiedzą czego od nich oczekuje ich bóg
                                opisany w Biblii .

                                Moze Hiob troche jestes, tylko, ze pokazales Bogu
                                > takiego wala.

                                Nie , nigdy nie czułem się w jakiś szczególny sposób uderzony przez boga , w
                                którego wydawało mi się ze wierze przez sporo lat.

                                A moze jest tak, ze doswiadczenia zyciowe nie
                                > pozwalaja nawet w najmniejszym stopniu dopuscic mysli o istnieniu
                                > Boga.

                                To prędzej ! za dobrze poznałem Biblie żeby wierzyć w to ze ktoś natchnął tych
                                ludzi do jej spisania opisując takie czy nie inne bzdury.

                                Krotko mowiac, nie tylko przez rozum nie wierzysz.

                                Nie, naprawdę nie czuję sie skrzywdzonym przez tego nieistniejącego boga ,ani
                                przez jakiegokolwiek samozwańczego tu jego kapłana :)))
                                • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 22:56
                                  kolter-xxl napisał:
                                  > > Nie chce Cie zrobic najgorszym ani nawet gorszym.
                                  >
                                  > Już to zrobiłaś pisząc ze w 100% kiedy chodzi o religię kogoś
                                  obrażam(coś w ty
                                  > m
                                  > tonie ) .

                                  Nie wierze, ze tak myslisz.

                                  > Nie ,to błędne myślenie religia a zwłaszcza chrześcijaństwo to
                                  moje hobby !!

                                  To dobrze, ze jestem w bledzie. Dobrze, ze nie spotkalo Cie zadne
                                  nieszczescie. Moja intuicja mnie zawiodla.
                                  • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 23:03
                                    bez_seller napisała:

                                    > Nie wierze, ze tak myslisz.

                                    No pewno ze nie :)) wole być najgorszym niż nudnym średniakiem :))

                                    To dobrze, ze jestem w bledzie. Dobrze, ze nie spotkalo Cie zadne
                                    > nieszczescie. Moja intuicja mnie zawiodla.

                                    No nie pierwszy tu na forum psycholog amator z ciebie .
                      • oby.watel Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 21:25
                        bez_seller napisała:

                        > Kolter znany jest z dosadnych wypowiedzi w tonie nienawistnym.
                        > Od dewotow i religiantow wyzywa kazdego, kto mu sie nawinie.
                        > Mnie to malo dotyczy, bo nie wyznaje zadnej wiary.

                        Mogłabyś dla mnie poświecić trochę czasu i przytoczyć próbkę tego "nienawistnego
                        tonu"? Bo chyba z tego, że kogoś masz za idiotę nie wynika automatycznie, że go
                        nienawidzisz? Zwłaszcza, ze nie może Cię obrazić wyzwisko dewot, pedał,
                        religiant czy dowolne inne równie idiotyczne. Nie każdy jest w stanie się
                        pohamować jak rozmawia - w swoim mniemaniu - z durniem. Albo jak argumentów
                        brak. Tobie się nigdy nie zdarzyło?
                        • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 22:04
                          oby.watel napisał:

                          Nie każdy jest w stanie się
                          > pohamować jak rozmawia - w swoim mniemaniu - z durniem. Albo jak
                          argumentów
                          > brak. Tobie się nigdy nie zdarzyło?

                          Oj, zdarzylo mi sie.
                          To forum jest moderowane, wiec niektore posty Koltera sa skasowane.
                          • kolter-xxl [...] 18.06.10, 22:30
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 20:54
                    bez_seller napisała:


                    > Kolter na forum nie pisze od wczoraj. Nie trzeba pytac, wystarczy
                    > poczytac jego posty.

                    Ano i sporo w nich słów nienawidzę , zabije cie za ,to czy podobnych ?
      • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 16:39
        bez_seller napisała:

        > Masz duzo racji, na tym forum Twoja teza sie sprawdza, a kolter
        > jest pieknym przypadkiem przyrodniczym. Niechby napisac cokolwiek co
        > nie jest w 100% ateistyczne, wyleci z jakims wyzwiskiem.

        Pisanie prawdy jest wyzwiskiem ? poza tym łżesz jak no ... wiesz ,udowodnij ze
        tak na 100 % tak jest !! no dawaj !!

        Mysle, ze
        > on idei Boga (zwlaszcza katolickiego) nienawidzi i musi miec powody.

        Nienawiść jest dobra dla religiantów , mnie tylko postawa dewocyjna brzydzi to
        tym się różnimy !!
        • bez_seller Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 17:33
          kolter-xxl napisał:

          > Nienawiść jest dobra dla religiantów , mnie tylko postawa
          dewocyjna brzydzi to
          > tym się różnimy !!

          Nich bedzie. Powiedzmy, ze idea Boga Cie brzydzi.

          > Pisanie prawdy jest wyzwiskiem ?


          Nazywasz ludzi religiantami, dewotami, podczas gdy nie maja oni z
          religia nic wspolnego.
          • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 18.06.10, 20:52
            bez_seller napisała:

            > Nazywasz ludzi religiantami, dewotami, podczas gdy nie maja oni z
            > religia nic wspolnego.

            W 100 % swoich na ten temat wypowiedzi ?
    • calun_torunski przeciw dyktaturze religijnej w Polsce 19.06.10, 11:03
      Tak, to poniekąd synonimy, ale gdy głębiej w rzecz się wgrążyć,
      wynika z moich
      obserwacji, że pola znaczeniowe tych dwóch terminów nie pokrywają
      się w stu
      procentach.

      Na ogół jeśli spotykam człowieka który określa siebie
      jako "niewierzący",
      oznacza to że Bóg i wiara są dla niego pojęciami pustymi, nie
      poruszają go w
      najmniejszym stopniu, nie jest zainteresowany rozmową o nich, temat
      ten jest
      dla niego obojętny i/lub nudny. Na ogół bez problemów przyjmuje fakt
      że inni
      są wierzący, traktuje to jako odmienną postawę życiową lub obce mu
      hobby. Fakt
      istnienia religii i ludzi wierzących nie rozjusza go (tak jak nie
      wścieka go
      zbieranie znaczków i filateliści) ani nie przyprawia o białą
      gorączkę. Po
      prostu go nie dotyczy ani nie obchodzi.

      - podales doskonaly opis organizmow jednokomorkowych, ktorych
      interesuje wylacznie zaspokojenie swoich podstawowych,
      nieskomplikowanych popedow


      Co innego ateista. Spotkasz takiego i dasz do zrozumienia żeś
      wierzący - nie
      zaznasz spokoju. Poznasz też jak dalece umysł ludzki jest w stanie
      uwikłać się
      w sprzeczności z przyczyny wojowniczego zacietrzewienia. Dowiesz się
      że wiara
      to niewarte zachodu zabobony i bzdury na które szkoda czasu, ale by
      ci to
      udowodnić ateista gotów jest ględzić o tym dwukrotnie dłużej niż
      przeciętny
      kapłan lub świadek Jehowy.

      - z analizy rzeczywistosci wydaje mi sie to nie niemozliwe -
      pomijajc koscioly, ktorych sama forma jest juz przekazem ale i
      doniosly dzwiek dzwonow nie moga pozostac bez echa, mamy takze z
      postepujaco ekspansja religijnej wizji swiata w radiu, telewicji,
      gazetach przy kazdej mozliwej okazji, nie ma juz zadnego swieta w
      tym krajach, ktore nie staloby sie wypelnione trescia religijna - w
      tej sytuacji nie istnieje mozliwosc 'gledzania' dluzej nie
      przecietny kaplan - tego bowiem zastepuja kolejny z nastepna
      porcja 'dobrej nowiny' o smierci na krzyzu


      Dowiesz się że Bóg absolutnie nie istnieje, lecz
      ten kto Ci to objawi będzie cały czas sprawiał wrażenie jakby ten
      nieistniejący wymysł był jego osobistym i zapiekłym wrogiem. Powiem
      więcej:
      znam całe tabuny wierzących, którzy nie traktują Boga tak serio jak
      ateiści.

      - sam tego jestes najlepszym przykladem - dla was bog to po prostu
      uniwersalne narzedzie - nie majacy ani odrobiny wplywu na to jacy
      jestescie naprawde - mozecie krasc, obrazac, obzerac sie, brac
      lapowki, gzic sie w sloneczko - bo kto by boga bral na serio - a
      potem bog honor i ojczyzna - zenada

      Właściwsza byłaby tu nazwa "antyteiści" bo w bezpośredniej rozmowie
      osiągają
      nieraz takie poziomy zapalczywości, że ma sie nieodparte odczucie,
      że tak
      naprawdę to chyba by chcieli żeby ten nieistniejący Bóg zaistniał
      aby móc
      osobiście skopać mu dupę.

      - raczej chodzi o to, ze ci sami ludzie, ktorzy tak naprawde boga na
      serio nie biora nie moga zniesc, gdy inni ida krok dalej - skoro bog
      tak naprawde to wszystko olewa - to po co mi taki bog ?? i wtedy
      nagle zwieraja szeregi i chca innym tego boga wtloczyc do radia,
      telewizji, szkoly, urzed,

      Kiedyś na wystawnym przyjęciu siadłem koło zaangażowanego
      ideologicznie
      wegetarianina, który przy każdym moim sięgnięciu po mięso lub
      wędlinę
      wygłaszał wykład na temat okrucieństwa wobec braci zwierząt,
      nieprzystosowania
      ludzkiego układu pokarmowego do trawienia białka odzwierzęcego,
      niezdrowości
      cholesterolu...itp. aż wszystko kołkiem w gębie stawało. Ateiści są
      jeszcze
      bardziej upierdliwi w podważaniu, szydzeniu i atakowaniu wiary, a
      przy tym
      zupełnie niezrozumiali. No bo w końcu wegetarianie bronią
      rzeczywiście
      istniejących zwierząt, zaś ateiści wytaczają armaty przeciw
      nieistniejącemu
      urojeniu. Normalnie, schizofrenia.

      - a moze by tak na temat ??? co maja do tego wegetarianie ???

      Osobnym zjawiskiem są antylkerykałowie, czyli ci co nie lubią
      kościołów,
      instytucji religijnych a zwłaszcza kapłanów.

      - a moze raczej nieuzasadnionych obciazen budzetu panstwa na
      utrzymywanie armii nierobow ? a moze raczej nieuzadnionego wplywu
      istytucji nie majacej nic wspolnego z demokracja na instytucje i
      organy demokratycznego panstwa ? w swoim wywiadzie nowy prymas
      Polski byl laskaw skrytykowac obowiazujaca ordynacje wyborcza - a
      moze by sie najpierw przyjrzal systemowi fedalnemu obowiazujacemu w
      instytucji kosciola - swieckiej instytucji nastawionej na zysk


      Należą do nich wszyscy ateiści,

      - taaaak ??? tylko jedno uogolnienie jest prawdziwe - o falszywosci
      wszystkich innych uogolnien
      to sie zreszta nie nadaje na zarzut !!!

      sporo niewierzących i niektórzy wierzący. Tych denerwują przede
      wszystkim
      ludzkie słabości i niegodziwości u przedstawicieli społeczności, po
      której
      spodziewają się - nie wiedzieć czemu - świętości z racji samego
      członkostwa w
      tejże. Cóż, jest to poniekąd zrozumiałe i czasem oparte na racji.

      - to o co chodzi ???

      Przeciętnemu wierzącemu (do jakich się zaliczam) niewierzący jawią
      się zatem
      jako sympatyczni i zrozumiali, antyklerykałowie antypatyczni i
      zrozumiali, zaś
      ateiści antypatyczni i niezrozumiali. Z pierwszymi da się żyć,
      drugich można
      przekonywać, trzecich trzeba znosić (nieraz zaciskając zęby).
      Pierwsi (o
      wierze) nie chcą gadać, z drugimi da się podyskutować, z trzecimi
      nie warto -
      ale i tak zamęczą.

      - skoro powazyles sie na krytyke - innych, dales im prawo do
      odniesienia sie

      Pierwszych się na tym forum nie spotyka, drudzy czasem wpadną,
      trzeci tutaj
      rządzą.

      - i dobrze ze w wolnym, demokratycznym forum do glosu moga dojsc
      ludzie, skazani na milczenie w opanowanych przez religijna wizje
      swiata publikatorach, ateista krytykujacy pazernosc kosciola moze co
      najwyzej przybic swoje tezy na drzwiach katedry - za co zostanie
      skazany na dwa lata wiezienia - na pewno nie zostanie dopuszczony do
      polemiki z ambony
    • znanypolityk Brawo Robert 19.06.10, 12:23
      Dołożyłeś tym zakompleksionym ateistom.
      Jak piskorze się wiją, heh, he.
      • kolter-xxl Re: Brawo Robert 19.06.10, 12:35
        znanypolityk napisał:

        > Dołożyłeś tym zakompleksionym ateistom.
        > Jak piskorze się wiją, heh, he.

        Oj Robert musisz sie logować pod innym nickiem żeby sam sobie udzielić poparcia :)))
        • znanypolityk Re: Brawo Robert 19.06.10, 14:14
          Udowodnij!
          • kolter-xxl Re: Brawo Robert 19.06.10, 14:16
            znanypolityk napisał:

            > Udowodnij!

            teraz sam udowodniłeś :)
            • znanypolityk Re: Brawo Robert 19.06.10, 15:17
              Udowodnij, że sam udowodniłem.
              • kolter-xxl Re: Brawo Robert 19.06.10, 15:38
                znanypolityk napisał:

                > Udowodnij, że sam udowodniłem.

                Czyli mg2005 alias chasyd coś tam z głową to teraz znanypolityk :))
      • wayout Re: Brawo Robert 20.06.10, 10:52
        znanypolityk napisał:

        > Dołożyłeś tym zakompleksionym ateistom.
        > Jak piskorze się wiją, heh, he.

        Czy nie przypisujesz Robertowi intencji, której nie ma? Wydaje mi
        się, nie było nią "dołożenie" komukolwiek. Mam odczucie, że spotkał
        akurat takich ateistów, z którymi nie udało mu się nawiązać
        kosntruktywnej komunikacji. To spowodowało pewien dyskomfort bycia
        nierozumianym, pewien, nazwijmy to umownie, żal. I ten żal tutaj
        przedtsawił w takiej czy innej formie. Jeśli tak jest, to w istocie,
        poza formą wypowiedzi, można dostrzec intencję jak najleszpej
        komunikacji i rodzaj smutku, że nie zawsze to się udaje.
        Nie widzę też by ktokoliwek tu się wił. Nie jestem ateistą, więc w
        ogóle mnie to nie dotyczy. Mam natomiast wrażenie, że ateiści
        poczuli się niesprawiedliwie ocenieni. I zareagowali na to w różny
        sposób. W sumie podobnie jak Robert. Poza formą ich wypowiedzi
        słychać żal, że nie są rozumiani, że ktoś uważa ich za
        intencjonalnie złych, za niemądrych. Nie wierzę, że ktokolwiek jest
        intencjonalnie zły. Nawet najwiekszy zbrodniarz jest w istocie
        bardzo, bardzo zagubiony. Jest wręcz oślepiony tym zagubieniem i
        brakiem zrozumienia i dlatego działa tak, a nie inaczej. Co dopiero
        mówić o ateistach, którzy najczęściej są intencjonalnie bardzo
        dobrymi ludźmi. I często mają na tyle zrozumienia, że powodują wiele
        dobra w świecie. Nie wiem jaka jest Twoja wiara. Jesli
        chrześcijańska, to zważ, że takiego właśnie spojrzenia nauczał nas
        Jezus. Pozdrawiam serdecznie :)
        • znanypolityk Re: Brawo Robert 20.06.10, 14:52
          Gadasz jak ciepłe kluchy.
          Trzeba się opowiedzieć po jakiej stronie jesteś a ty siedzisz jak matoł okrakiem
          na barykadzie. Jajka sobie otrzesz.
          Nie lubię takiej gadki, ten to, tamten sro.
    • wielki_szuwarek Re: Niewierzący a ateiści 20.06.10, 19:55
      ateizm to tez wiara...
      • tlenek_wegla Re: Niewierzący a ateiści 20.06.10, 20:16
        A leżenie w łóżku to sprint.
      • kolter-xxl Re: Niewierzący a ateiści 20.06.10, 20:18
        wielki_szuwarek napisał:

        > ateizm to tez wiara...

        W keryłki .
      • frankafiranka1 Re: Niewierzący a ateiści 23.06.10, 10:25
        Nie zbieram znaczków, takie już mam dziwne hobby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka