enrque111
28.08.10, 11:03
Forsowany od czasu II Soboru Watykańskiego ekumenizm, który zaczęto wprowadzać w wyniki infiltracji kręgów kościelnych przec lewacko-masońską ideologię, jest jedną z głównych przyczyn osłabienia Kościoła katolickiego w zachodnim świecie i rozprzestrzeniania się postępactwa, toleraństwa, hedonizmu, relatywizmu i innych symptomów obecnie panującej cywilizacji śmierci. Na szczęście obecny papież Benedykt XVI oraz coraz większa rzesza biskupów i duchownych dostrzega błędność i wyjątkową szkodliwość tej drogi, prowadzącej na manowce ateizmu, a zrównującej wszystkie religie i wyznania. Powraca się (dzięki Bogu) do starej doktryny, że "poza Kościołem nie ma zbawienia".
U podstaw ekumenizmu legło przekonanie, iż w każdej religii znajdują się tzw. „ziarna prawdy”, więc dopiero ich wydobycie i umiejętne połączenie może doprowadzić do pełni. W przeciwnym razie „dialog międzyreligijny” nie miałby najmniejszego sensu. Czy tak jest rzeczywiście – to inna sprawa, ale wydaje się, że na tym przykładzie sprawdziła się trafność spostrzeżenia A. Huxleya, że z wielkich idei rodzą się wielkie nieszczęścia. Jeśli bowiem „ziarna prawdy” są rozsiane, to znaczy, że nie ma religii ABSOLUTNIE prawdziwej, a skoro tak, to czyż to nie wszystko jedno, w co się wierzy? Jeśli nie wszystko jedno, to tylko dlatego, że jedne religie są bardziej, a inne mniej wymagające, a zatem jedynym sensownym w tych warunkach kryterium wyboru może być wygoda. A najwygodniejsza jest niewątpliwie „religia” demokratyczna, głosząca, że dobre i słuszne jest to, co akurat większość jako dobre i słuszne zadekretuje. W ten oto sposób marksizm kulturowy i totalna demokracja stworzyły z ekumenizmem mieszkankę, która nie tylko podziałała odurzająco na wielu Europejczyków i Amerykanów, ale stanowi niezwykle silną truciznę dla cywilizacji łacińskiej. Pod wypływem tej trucizny cywilizacja ta obumiera, wytwarzając kulturową próżnię, wypełnianą z jednej strony na przykład przez islam, a z drugiej – przez nawet nie ateizm (bo ateizm, to jednak a-teizm), czy pogaństwo, bo pogaństwo to jednak zawsze jakaś religia, tylko przez konsumpcję i to w najprymitywniejszym jej znaczeniu – żeby wchłonąć w siebie możliwie największy kęs świata, zanim litościwa Natura, czy omnipotentna Większość, czyli po prostu Państwo, wyłączy prąd.
www.super-nowa.pl/art.php?i=17403