Dodaj do ulubionych

Czy KK powinien być konsekwentny

22.01.11, 15:32
KK chrzci nieświadome niczego niemowlaki, zakłada im teczkę.
Głosi że człowiekiem się jest od poczęcia.
Nieochrzczone zmarłe płody są odsyłane do otchłani . ( za co ?)
Mam taki projekt racjonalizatorski :
1 Chrzcić po stwierdzeniu ciąży.
2 Na wszelki wypadek po każdym ciurlaniu.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 04:11
      Nie jesteś na czasie Aeki. Papież Ratzinger kilka lat temu oficjalnie zakazał Jahwe strącanie nieochrzczonych dziatek do Otchłani.

      A co do punktu 2., to od dawna postuluję aby wprowadzić obowiązek badania krwi miesiączkowej na obecność w niej człowieka. Niestety, mój głos uznawany jest za szyderstwo lub szaleństwo, a ja właśnie pragnę tylko i wyłącznie konsekwencji i zgodności tego co się głosi z tym co się mówi. Ale to chyba zbyt wiele....
      • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 07:44
        0golone_jajka napisał:

        > Papież Ratzinger kilka lat temu oficjalnie zakazał Jahwe strącanie nieochrzczonych dziatek do Otchłani.

        Pomijając bluźnierstwo, to papież dał tylko nadzieję zachęcającą do pełnej zawierzenia modlitwy. Dogmatu żadnego niie ogłosił...

        A człowiek sam się "strącił" przez grzech pierworodny.
        >
        > A co do punktu 2., to od dawna postuluję aby wprowadzić obowiązek badania krwi
        > miesiączkowej na obecność w niej człowieka.

        Sakramenty są dla żywych a nie dla zmarłych.
        • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 12:06
          Ja nie upieram się przy udzielaniu sakramentów zarodkom, ale przy traktowaniu ich tak jak każdego innego zmarłego człowieka, skoro KK traktuje połączoną komórkę jajową i plemnika jako homo sapiens. Dlaczego KK żadnych kroków w tym kierunku nie podejmuje?
          • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 12:17
            Powoli podejmuje...
            • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 17:13
              jakie to kroki KK podejmuje w sprawie blisko 200 tysięcy ludzi, którzy niezauważenie przychodzą i odchodzą z tego świata.
              • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 17:36
                dotyczy Polaków, w skali świata są to pewnie dziesiątki milionów!
              • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 18:02
                Czasami ksiądz się zgadza na pochówek dziecka zmarłego przed porodem.
                • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 19:24
                  Mnie się rozchodzi o te niewinne dzieci, które niezauważenie zostają wydalone z organizmu matki podczas miesiączki. O te dzieci KK zbytnio chyba nie dba niestety.
                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 19:31
                    A jak to sobie wyobrażasz?
                    • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 23.01.11, 20:19
                      No wyobrażam sobie, że KK powinien otoczyć troską takie dzieci, a udaje że ich nie ma.
                      • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 24.01.11, 21:38
                        Pytałem się JAK...
                        • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 24.01.11, 22:33
                          No tak jak z każdym innym zmarłym człowiekiem (o ile rodzina wierząca i sobie tego życzy), czyli: nabożeństwo, pogrzeb...
                          • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 24.01.11, 22:36
                            Nabożeństwo z powodu czegoś, co nie zostało zauważone?
                            • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 24.01.11, 22:58
                              No właśnie mi o to chodzi, że Kościół powinien zadbać, by coś tak ważnego, jak powstanie nowego życia, wniknięcie duszy w ciało, a następnie śmierć i smutny los duszy po śmierci NIE ZOSTAŁO NIEZAUWAŻONE! Przecież to jest niemal odbieranie duszy prawa do życia wiecznego w niebie! Jeszcze jakiś czas temu mędrcy katoliccy uważali, że takowe dusze spędzają wieczność w otchłani - pustce bez Jahwe. Na szczęście krest temu położył nowy papież, wyrażając nadzieję, że jednak Jahwe ma plan dla takich dusz (popraw mnie jeśli się mylę)! Niemniej nie widzę NICZEGO, co Kościół (jakikolwiek) robiłby by przeciwdziałać temu okropieństwu! A chyba odpowiedni rytuał pośmiertny mógłby tu coś pomóc, nie? Poza tym rodzicom katolickim byłoby chyba milej wiedzieć, że wszystkie obrzędy zostały wykonane zgodnie z prawem. Bo przyznasz chyba, że wyrzucanie LUDZI do śmietnika to straszna niegodziwość i grzech!!!
                              • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 25.01.11, 06:32
                                0golone_jajka napisał:

                                > No właśnie mi o to chodzi, że Kościół powinien zadbać, by coś tak ważnego, jak
                                > powstanie nowego życia, wniknięcie duszy w ciało, a następnie śmierć i smutny l
                                > os duszy po śmierci NIE ZOSTAŁO NIEZAUWAŻONE!

                                Opracowanie odpowiednich testów to nie jest zadanie Koscioła.

                                > A chyba odpowiedni rytuał pośmiertny mógłby tu coś pomóc, nie?

                                Nie. Na religii w podstawówce katechetka powiedziała, że jezeli ktoś umrze z nieodpuszczonym grzechem śmiertelnym, nie pomoże mu w wejściu do nieba nawet sto mszy odprawionych przez samego papieża.

                                Parę lat temu ksiądz na kazaniu powiedział, że odprawienie katolickiego pogrzebu czy mszy za zmarłych nie ma nic wspólnego ze zbawieniem: kto umarł w łasce uświęcającej i tak trafi do nieba (choć niekoniecznie od razu), a kto bez niej - ten już jest w piekle. Lasciate ogni speranza, voi ch'intrate (Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie lub Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją). Dzieci zmarłe bez chrztu to wyjątek - nie trafiają do piekła w sensie ścisłym, ale do otchłani.

                                > Bo przyznasz chyba, że wyrzucanie LUDZI do śmi
                                > etnika
                                to straszna niegodziwość i grzech!!!

                                Mówiłeś o przypadku, kiedy zarodek był "niewykrywalny", czy jak to tam nazwałeś.
                                • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 25.01.11, 10:35
                                  > Opracowanie odpowiednich testów to nie jest zadanie Koscioła.

                                  Dlaczego? Przecież zadaniem Kościoła jest zadbać o to by ludzie mieli szansę na życie wieczne. Tymczasem Kościół nie robi nic w sprawie dziesiątek milionów ludzi!!!


                                  > > A chyba odpowiedni rytuał pośmiertny mógłby tu coś pomóc, nie?
                                  >
                                  > Nie. Na religii w podstawówce katechetka powiedziała, że jezeli ktoś umrze z ni
                                  > eodpuszczonym grzechem śmiertelnym, nie pomoże mu w wejściu do nieba nawet sto
                                  > mszy odprawionych przez samego papieża.

                                  Ale jednak urządza się pogrzeby dla wcześniaków czy dzieci poronionych. Bez sensu?


                                  > Dzieci zmarłe bez chrztu to wyjątek - nie trafiają do piekła w
                                  > sensie ścisłym, ale do otchłani.

                                  Co nie znaczy, że nie mają szansy na zbawienie, jak zawyrokował kilka lat temu obecny papież, uznając tym samym teorię otchłani jako miejsca pozbawionego boga, ale niebędącego piekłem, w którym nieochrzczone a zmarłe dzieci (czemu tylko dzieci?) spędzą cały swój żywot wieczny za wielce wątpliwą i wyraził nadzieję, że prędzej czy później zbawienie nastąpi.


                                  > > Bo przyznasz chyba, że wyrzucanie LUDZI do śmi
                                  > > etnika
                                  to straszna niegodziwość i grzech!!!
                                  >
                                  > Mówiłeś o przypadku, kiedy zarodek był "niewykrywalny", czy jak to tam nazwałeś.

                                  Nie pamiętam jak to nazwałem, ale chodziło mi o nieświadomość kobiety, że nosi w łonie nowego człowieka. Nie zmienia to jednak faktu, że miliony ludzi lądują w śmietnikach lub toaletach. Czy to się godzi?
                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 26.01.11, 17:52
                                    0golone_jajka napisał:

                                    > > Opracowanie odpowiednich testów to nie jest zadanie Koscioła.
                                    >
                                    > Dlaczego?

                                    Bo to raczej zadanie medyków.

                                    Przecież zadaniem Kościoła jest zadbać o to by ludzie mieli szansę na
                                    > życie wieczne.

                                    Zarodki w wydalinach z ciała kobiety już nie zyją. Los wieczny ustala się w chwili śmierci.
                                    >
                                    > Ale jednak urządza się pogrzeby dla wcześniaków czy dzieci poronionych.

                                    Dla uszanowania ich ciał i ułatwienia rodzicom przezywania żaloby.>
                                    >
                                    > Co nie znaczy, że nie mają szansy na zbawienie, jak zawyrokował kilka lat temu
                                    > obecny papież,

                                    Nie zawwyrokował - danie nadziei nazywasz wyerokiem/

                                    > za wielce wątpliwą

                                    Dlaczego "wielce"?
                                    >
                                    > > > Bo przyznasz chyba, że [b]wyrzucanie LUDZI do śmi

                                    > Nie pamiętam jak to nazwałem, ale chodziło mi o nieświadomość kobiety, że nosi
                                    > w łonie nowego człowieka. Nie zmienia to jednak faktu, że miliony ludzi lądują
                                    > w śmietnikach lub toaletach. Czy to się godzi?

                                    Do tego przyda się wykształcenie medyczne, nie teologiczne...
                                    • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 01:46
                                      > > > Opracowanie odpowiednich testów to nie jest zadanie Koscioła.
                                      > >
                                      > > Dlaczego?
                                      >
                                      > Bo to raczej zadanie medyków.

                                      Oj, nie bądź taki dosłowny. Wiadomo, że testów nie opracuje Głódź ani Ratzinger, ale ktoś kto się na tym zna (czyli właśnie medyk) NA ZLECENIE Kościoła...czemu Kościół tego nie zleca?


                                      > Nie zawwyrokował - danie nadziei nazywasz wyerokiem/

                                      No skoro sam papież tak stwierdził, to chyba to jest wiążące, a więc można powiedzieć, że tak rozstrzygnął tę wątpliwą kwestię.


                                      miliony ludzi l
                                      > ądują
                                      > > w śmietnikach lub toaletach. Czy to się godzi?
                                      >
                                      > Do tego przyda się wykształcenie medyczne, nie teologiczne...

                                      Dziwi mnie po prostu, że Kościół zdaje się w ogóle nie widzieć tego problemu. A to są setki milionów dusz rocznie!!! Potępionych! I to Kościoła nie obchodzi???
                                      • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 06:04
                                        0golone_jajka napisał:

                                        > Wiadomo, że testów nie opracuje Głódź ani Ratzinger
                                        > , ale ktoś kto się na tym zna (czyli właśnie medyk) NA ZLECENIE Kościoła...czem
                                        > u Kościół tego nie zleca?

                                        Nie wiem, w każdym razie duszxom tych zarodków to i tak nie pomoże - chrzest jest dla żywych.
                                        >
                                        > > Nie zawwyrokował - danie nadziei nazywasz wyerokiem/
                                        >
                                        > No skoro sam papież tak stwierdził, to chyba to jest wiążące, a więc można powi
                                        > edzieć, że tak rozstrzygnął tę wątpliwą kwestię.

                                        Jak to rozstrzygnła, skoro nie rozstrzygnął? Dał tylko nadzieję...
                                        >
                                        > Dziwi mnie po prostu, że Kościół zdaje się w ogóle nie widzieć tego problemu

                                        Ty masz za nic problemy, które dostrzega Kosciół.
                                        .
                                        > A to są setki milionów dusz rocznie!!! Potępionych!

                                        Przeciez one nie trafiaja do piekła.

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Potępienie
                                        > I to Kościoła nie obchodzi???
                                        >
                                        A co mógłby zrobić?
                                        • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 08:16
                                          > Przeciez one nie trafiaja do piekła.

                                          No chyba masz rację. Ale i tak wesoło nie mają. I ja mam wewnętrzne poczucie niesprawiedliwości i pragnienie pomocy takim duszom. Ale nie wiem jak to zrobić. Patrz poniżej.

                                          > > I to Kościoła nie obchodzi???
                                          > >
                                          > A co mógłby zrobić?

                                          No JA nie wiem. Ale ja nie jestem Magisterium Kościoła. To ci faceci są od tego by coś wymyślić. Tak jak ostatnio Ratzinger wymyślił, że jednak duszyczki nieochrzczone mają szansę. Może wymyślą coś jeszcze? Mnie po prostu, jak już tłumaczyłem, zastanawia całkowita obojętność Kościoła w tej sprawie. Totalne ignorowanie problemu. A może nawet jego nieświadomość? Ale liczę na jakiś gest. Może tym razem się nie zawiode?
                                          • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 08:44
                                            0golone_jajka napisał:

                                            > Ale i tak wesoło nie mają.

                                            Skąd wiesz?

                                            I ja mam wewnętrzne poczucie ni
                                            > esprawiedliwości i pragnienie pomocy takim duszom. Ale nie wiem jak to zrobić.

                                            Mógłbyś się modlić, gdybyś był wierzący.

                                            > > > I to Kościoła nie obchodzi???
                                            > > >
                                            > > A co mógłby zrobić?
                                            >
                                            > No JA nie wiem. Ale ja nie jestem Magisterium Kościoła. To ci faceci są od tego
                                            > by coś wymyślić.

                                            Magisterium nie wymyśla, ale głosi to, co mówi mu Duch Święty.

                                            > Tak jak ostatnio Ratzinger

                                            A czy to Twój kolega?
                                            • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 09:23
                                              >> Ale i tak wesoło nie mają.

                                              >Skąd wiesz?

                                              Tak mi się wydaje. Skoro mają tylko nieznanej wielkości szansę na zbawienie, to pewnie nie są zbyt szczęśliwe z tego powodu, bo pełnia szczęścia jest możliwa tylko w niebie.

                                              > Magisterium nie wymyśla, ale głosi to, co mówi mu Duch Święty.

                                              Na jedno wychodzi :)


                                              > > Tak jak ostatnio Ratzinger
                                              >
                                              > A czy to Twój kolega?

                                              To po nazwisku nie można?? Jak mówię o premierze to często mówię po prostu Tusk i to wcale nie oznacza, że się w ogóle znamy. Co innego gdybym powiedział o Ratzingerze Józek.
                                              • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 11:21
                                                0golone_jajka napisał:

                                                > Tak mi się wydaje. Skoro mają tylko nieznanej wielkości szansę na zbawienie, to
                                                > pewnie nie są zbyt szczęśliwe z tego powodu, bo pełnia szczęścia jest możliwa
                                                > tylko w niebie.

                                                Czyli że są zazdrosne? równie dobrze mógłbys napisać, że większość niebian zazdrości Matce Boskiej...
                                                >
                                                > > Magisterium nie wymyśla, ale głosi to, co mówi mu Duch Święty.
                                                >
                                                > Na jedno wychodzi :)

                                                Co Ty napisałeś...
                                                >
                                                "Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym."

                                                pl.wikipedia.org/wiki/Grzech_przeciwko_Duchowi_Świętemu
                                                W nauczaniu Kościoła wyróżniamy ich sześć:

                                                Grzeszyć licząc zuchwale na miłosierdzie Boże,
                                                Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże,
                                                Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
                                                Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
                                                Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień,
                                                Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie.

                                                mateusz.pl/pow/011206.htm
                                                > > > Tak jak ostatnio Ratzinger
                                                > >
                                                > > A czy to Twój kolega?
                                                >
                                                > To po nazwisku nie można?? Jak mówię o premierze to często mówię po prostu Tusk
                                                > i to wcale nie oznacza, że się w ogóle znamy.

                                                Ale papieżowi należy się większy szacunek.
                                                • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 12:08
                                                  > Czyli że są zazdrosne? równie dobrze mógłbys napisać, że większość niebian zazd
                                                  > rości Matce Boskiej...

                                                  Nie wiem czy są zazdrosne. WIem, że wg teorii katolickiej nie dostępują łaski zbawienia (a przynajmniej nie jest to pewne), więc jeśli mają jakieś uczucia, to muszą się martwić.

                                                  > W nauczaniu Kościoła wyróżniamy ich sześć:

                                                  No to tylko na pierwszy grzech się nie załapuję.


                                                  > Ale papieżowi należy się większy szacunek.

                                                  Dlaczego?
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 13:38
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Nie wiem czy są zazdrosne. WIem, że wg teorii katolickiej nie dostępują łaski z
                                                    > bawienia (a przynajmniej nie jest to pewne), więc jeśli mają jakieś uczucia, to
                                                    > muszą się martwić.

                                                    Czy Ty się martwisz, że nie jesteś synem Elżbiety II?
                                                    >
                                                    > No to tylko na pierwszy grzech się nie załapuję.

                                                    :-)
                                                    >
                                                    > > Ale papieżowi należy się większy szacunek.
                                                    >
                                                    > Dlaczego?

                                                    Bo jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi.
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 14:21
                                                    > Czy Ty się martwisz, że nie jesteś synem Elżbiety II?

                                                    Czy Ty porównujesz życie wieczne u bogu Jahwe do bycia synem królowej???

                                                    > Bo jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi.

                                                    I czy odniesienie do niego po nazwisku mu uwłacza w jakis sposób???
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 07:39
                                                    olone_jajka napisał:

                                                    > Czy Ty porównujesz życie wieczne u bogu Jahwe do bycia synem królowej???

                                                    Za św. Tomaszem z Akwinu.
                                                    >
                                                    > I czy odniesienie do niego po nazwisku mu uwłacza w jakis sposób???

                                                    A czy Ty zwraczsz się do swojego szefa po nazwisku? Ewentualnie, jakbyś zareagował, gdyby któryś z Twoich podwładnych tak się do Ciebie zwrócił?
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 10:32
                                                    > Za św. Tomaszem z Akwinu.

                                                    No to gratuluję autorytetu.
                                                    „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.” (św. Tomasz z Akwinu)

                                                    > A czy Ty zwraczsz się do swojego szefa po nazwisku? Ewentualnie, jakbyś zareago
                                                    > wał, gdyby któryś z Twoich podwładnych tak się do Ciebie zwrócił?

                                                    A czy ja się ZWRACAŁEM do kogoś??
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 16:19
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > No to gratuluję autorytetu.
                                                    > „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński
                                                    > po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgo
                                                    > tnych wiatrów.” (św. Tomasz z Akwinu)

                                                    To nie jest autorytet absolutny.
                                                    >
                                                    > > A czy Ty zwraczsz się do swojego szefa po nazwisku? Ewentualnie, jakbyś z
                                                    > areago
                                                    > > wał, gdyby któryś z Twoich podwładnych tak się do Ciebie zwrócił?
                                                    >
                                                    > A czy ja się ZWRACAŁEM do kogoś??

                                                    A nie do samej osoby, tylko pisać na dostępnym z całego świata forum to już wolno?
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 16:25
                                                    > To nie jest autorytet absolutny.

                                                    Całe szczęście. Może lepiej jednak skreślic go z listy nieabsolutnych autorytetów za takie teoryjki?

                                                    > A nie do samej osoby, tylko pisać na dostępnym z całego świata forum to już wol
                                                    > no?

                                                    A o prezydencie można na forum pisać per Obama? Czy trzeba jakoś wykwintniej?
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 16:32
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Całe szczęście. Może lepiej jednak skreślic go z listy nieabsolutnych autorytet
                                                    > ów za takie teoryjki?

                                                    Einsteina też byś skreślił za jego błędy? ;-)
                                                    >
                                                    > A o prezydencie można na forum pisać per Obama?

                                                    A kto tak pisze?

                                                    Można, ale nie wolno...
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 16:45
                                                    > Einsteina też byś skreślił za jego błędy? ;-)

                                                    Gdyby wyrażał absurdalne sądy w fizyce i przy nich obstawał, to kto by poważnie traktował pozostałe jego prace? Tyle, że to akurat jest chybiony przykład, bo twierdzenia fizyczne można najczęściej zweryfikować, a filozoficznych czy religijnych nie.

                                                    > > A o prezydencie można na forum pisać per Obama?
                                                    >
                                                    > A kto tak pisze?
                                                    >
                                                    > Można, ale nie wolno...

                                                    Wyszukiwarka forumowa pokazuje wiele osób tak piszących. Azerka, Maria, Gumpel, Wkkr i kilka innych osób. I nikt z nich nie uzna tego za obraźliwe czy nawet niestosowne, założę się.
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 17:26
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Gdyby wyrażał absurdalne sądy w fizyce i przy nich obstawał, to kto by poważnie
                                                    > traktował pozostałe jego prace?

                                                    Za czasów św. Tomasza jego poglądy o chłopcach i dziewczynkach nie uchodziły za absurdalne. Ciekawe, co ludzie będa myśleć o dorobku Einsteina po wielu wiekach?

                                                    Tyle, że to akurat jest chybiony przykład, bo
                                                    > twierdzenia fizyczne można najczęściej zweryfikować, a filozoficznych czy relig
                                                    > ijnych nie.

                                                    Co do filozoficznych - niektóre podobno można kopiąc w kamień.

                                                    Religijne każdy z nas zweryfikuje po co najpóźniej kilkudzisięciu latach...
                                                    >
                                                    > Wyszukiwarka forumowa pokazuje wiele osób tak piszących. Azerka, Maria, Gumpel,
                                                    > Wkkr i kilka innych osób. I nikt z nich nie uzna tego za obraźliwe czy nawet n
                                                    > iestosowne, założę się.

                                                    Niniejszym JA uznaję. ;-)
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 20:19
                                                    Ciekawe, co ludzie będa myśleć o dorobku Einsteina po wielu wiekac
                                                    > h?

                                                    Jego dorobek jest OBIEKTYWNIE ZGODNY Z RZECZYWISTOŚCIĄ, a więc nigdy nie będzie można powiedzieć, że to bzdury i absurdy.

                                                    > Religijne każdy z nas zweryfikuje po co najpóźniej kilkudzisięciu latach...

                                                    Albo i nie. NIE WIEMY co będzie. Może to samo co przed urodzeniem?

                                                    > Niniejszym JA uznaję. ;-)

                                                    Jesteś osobliwy.
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 29.01.11, 07:54
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Jego dorobek jest OBIEKTYWNIE ZGODNY Z RZECZYWISTOŚCIĄ,

                                                    Skąd WIESZ?

                                                    a więc nigdy nie będzie
                                                    > można powiedzieć, że to bzdury i absurdy.

                                                    Nigdy nie mów nigdy.
                                                    >
                                                    > Albo i nie. NIE WIEMY co będzie. Może to samo co przed urodzeniem?

                                                    "Wiem, Komu zawierzyłem."
                                                    >
                                                    > > Niniejszym JA uznaję. ;-)
                                                    >
                                                    > Jesteś osobliwy.
                                                    >
                                                    Ale też najbardziej ortodoksyjny na tym forum.
                                                  • 0golone_jajka Re: Czy KK powinien być konsekwentny 30.01.11, 12:32
                                                    > Skąd WIESZ?

                                                    Bo mój zegarek na baterie słoneczne obiektywnie rzecz biorąc działa! I milikony innych zegarków i urządzeń na baterie słoneczne, niezależnie od tego kto to sprawdzi.

                                                    > "Wiem, Komu zawierzyłem."

                                                    Ja też wiem. Zawierzyłeś pisarzom Biblii :) Masz prawo im wierzyć.
                                                  • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 04.02.11, 17:45
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    > Bo mój zegarek na baterie słoneczne obiektywnie rzecz biorąc działa! I milikony
                                                    > innych zegarków i urządzeń na baterie słoneczne, niezależnie od tego kto to sp
                                                    > rawdzi.

                                                    A może to tylko Twoje urojenie?
                                                    >
                                                    > > "Wiem, Komu zawierzyłem."
                                                    >
                                                    > Ja też wiem. Zawierzyłeś pisarzom Biblii :)

                                                    Nie, zawierzyłem księżom, którymi kieruje arcypiskup Zimoń

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Damian_Zimoń
                                                    który zawierzył poprzednim pokoleniom biskupów, którzy zawierzyli pierwszym z nich - apostołom, którzy zawierzyli Chrystusowi.
                                • aeki Re: Czy KK powinien być konsekwentny 25.01.11, 11:00
                                  > Parę lat temu ksiądz na kazaniu powiedział, że odprawienie katolickiego pogrzeb
                                  > u czy mszy za zmarłych nie ma nic wspólnego ze zbawieniem: kto umarł w łasce uś
                                  > więcającej i tak trafi do nieba (choć niekoniecznie od razu), a kto bez niej -
                                  > ten już jest w piekle.

                                  Pytania:
                                  1. Od jakiego wieku kończy się dla dziecka otchłań, a zaczyna ogień piekielny.
                                  Czy jest granica wieku np. 3 miesiące, Lub od momentu jak zaczyna chodzić, mówić ???

                                  2. Z kazania księdza wynika,że dzieci Masajów mają przerąbane i ci przed Jezusem.
                                  • a000000 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 25.01.11, 12:59
                                    aeki napisał:

                                    > Pytania:
                                    > 1. Od jakiego wieku kończy się dla dziecka otchłań, a zaczyna ogień piekielny.

                                    od świadomego przekroczenia Bożych przykazań i uporczywego w nich trwania. Ogień piekielny człowiek sobie sam wybiera.
                                    brak chrztu - otchłań
                                    chrzest -niebo -
                                    grzech i trwanie w nim - piekło.

                                    Czyli między otchłanią a ogniem jest świadomy grzech.

                                    To nie jest tak, że śmierć bez łaski uświęcającej prowadzi z automatu do piekła... do piekła prowadzi świadome ODRZUCENIE Boga - to człowiek decyduje - chce żyć BEZ Boga - nikt go nie zmusza. Wolna wola. A jedynym w nieskończoności miejscem BEZ BOGA jest piekło.


                                    > 2. Z kazania księdza wynika,że dzieci Masajów mają przerąbane i ci przed Jezusem.

                                    Dzieci Masajów mają tak samo przerąbane jak i dzieci ateistów. A w chwili gdy same uwierzą w Boga (może być ten od Masajów - monoteiczny Enka) - wówczas gdy czynią dobro - już przerąbane nie mają...

                                    Co do tych PRZED Jezusem :

                                    u Boga czas nie istnieje... i ci wszyscy którzy zmarli PRZED - czekali na Odkupienie w otchłani - tam się Jezus udał po swej śmierci a przed Zmartwychwstaniem - i wszystkich sprawiedliwych stamtąd wyprowadził. Czas biegnie tylko dla żywych. Dusze są wieczne.

                                    Bóg jest SPRAWIEDLIWY - czyli nigdy nie karze niewinnych. Stąd nie wydaje mi się aby niewinni byli w jakikolwiek sposób poszkodowani po Sądzie Ostatecznym - wówczas będą zważone winy - a przy braku win - dusze z otchłani pójdą prosto do nieba. Również dzieci Masajów czy ateistów.
                                    Tak sądzę.



                                    • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 26.01.11, 17:59
                                      a000000 napisała:

                                      > A w chwili gdy s
                                      > ame uwierzą w Boga (może być ten od Masajów - monoteiczny Enka) -

                                      Szanowna a000000 mądrzejsza od Pana Jezusa?

                                      "Nie ma żadnego innego Imienia, pod którym moglibyćie być zbawieni." "Nikt nie może przyjść do mojego Ojca inczej, niż przez Mnie."

                                      mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_03.htm
                                      > Bóg jest SPRAWIEDLIWY - czyli nigdy nie karze niewinnych.

                                      Powtarzam: Niekt nie ZASŁUGUJE, by oglądać Boga.
                                      • a000000 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 26.01.11, 21:26
                                        z2006 napisał:

                                        > Szanowna a000000 mądrzejsza od Pana Jezusa?

                                        hehehe, nie spodziewałam się, że dożyję chwili w której powiem: Arcyś, nie bluźnij! Nawet ze znakiem zapytania podobna teza jest bluźnierstwem.


                                        > "Nie ma żadnego innego Imienia, pod którym moglibyćie być zbawieni." "Nikt nie
                                        > może przyjść do mojego Ojca inczej, niż przez Mnie."

                                        a wiesz co to jest "droga Jezusa"? Bo chyba nie sadzisz, że zbawionym może być ten który mówi: panie, panie....a bliźnich nie miłuje, dobra nie czyni...


                                        • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 27.01.11, 06:08
                                          a000000 napisała:

                                          > z2006 napisał:
                                          >
                                          > > Szanowna a000000 mądrzejsza od Pana Jezusa?
                                          >
                                          > hehehe, nie spodziewałam się, że dożyję chwili w której powiem: Arcyś, nie bluź
                                          > nij! Nawet ze znakiem zapytania podobna teza jest bluźnierstwem.

                                          Ona zawarta jest implicite w tym, co piszesz. O. Salij napisał o zwolennikach dopuszczenia rozwodów przez Kosciół, że tacy ludzie uważają sie za mądrzejszych od Pana Jezusa.

                                          > "Nie ma żadnego innego Imienia, pod którym moglibyćie być zbawieni." "Nik
                                          > t nie
                                          > > może przyjść do mojego Ojca inczej, niż przez Mnie."
                                          >
                                          > a wiesz co to jest "droga Jezusa"?

                                          On sam jest Drogą.

                                          > Bo chyba nie sadzisz, że zbawionym może być
                                          > ten który mówi: panie, panie....a bliźnich nie miłuje, dobra nie czyni...
                                          >
                                          Oczywiście, źe tak nie myślę. Ale czy czytałaś List do Rzymian?
                                        • jurek_z_berlina Dwa ciekawe cytaty :) 28.01.11, 12:46
                                          „Są ludzie, którzy nie przyjmują pełnej chrześcijańskiej nauki o Chrystusie, a jednak sam Chrystus pociąga ich tak silnie, że należą do Niego w znacznie głębszym sensie, niżby to sami mogli zrozumieć. Są ludzie żyjący w innych religiach, którzy za sprawą tajemnego Bożego działania skupiają się na niektórych aspektach swojej religii zgodnych z chrześcijaństwem i w ten sposób nieświadomie przynależą do Chrystusa. Na przyklad Bóg może pokierować buddystą dobrej woli, aby skupiał się coraz bardziej na buddyjskim nauczaniu o miłosierdziu, cała zaś resztę pozostawiał na drugim planie (choć nadal mógłby twierdzić, że w nią wierzy). Wielu dobrych pogan znalazło się być może w tym położeniu na długo przed narodzinami Chrystusa.” ( ... )

                                          „W zasadzie ludzkość została już „zbawiona”. Każdy z nas musi tylko chcieć przyjąć to zbawienie. Jednak najtrudniejsze zadanie – do którego bylibyśmy niezdolni sami z siebie – zostało już spełnione za nas. Nie musimy już własnym wysiłkiem wspinać się na wyżyny duchowego życia – życie duchowe zstąpiło do ludzkości. Jeśli tylko otworzymy się bez reszty na jedynego Człowieka, w którym to życie było w pełni obecne, Człowieka, który był Bogiem, a zarazem prawdziwym człowiekiem, wówczas On sam uczyni to w nas i dla nas. Przypomnijmy sobie to, co mówiłem o „dobrym zarażeniu”. Oto ktoś z naszego własnego rodu posiada nowe życie – jeśli się do Niego zbliżymy, być może zdołamy się tym życiem od Niego zarazić.

                                          Oczywiście można to wyrazić na bardzo wiele sposobów. Można powiedzieć, że Chrystus umarł za nasze grzechy. Można powiedzieć, że Ojciec przebaczył nam, bo Chrystus uczynił coś, co powinniśmy byli zrobić sami. Można powiedzieć, że zostaliśmy obmyci w krwi Baranka. Można powiedzieć, że Chrystus zwyciężył śmierć. To wszystko prawda. Jeśli któreś z tych sformułowań nie przemawia do ciebie, porzuć je i trzymaj się takiego, które będzie Ci odpowiadać. Jednak przede wszystkim nie zaczynaj się kłócić z innymi, że używają innego sformułowania niż ty.


                                          ( C. S. Lewis „Chrześcijaństwo po prostu” ISBN 978-83-7278-042,3 Strony: 178; 201-202; podkreślenie moje )
                                          • z2006 Re: Dwa ciekawe cytaty :) 28.01.11, 16:20
                                            Czy ta książka ma imprimatur?
                                            • jurek_z_berlina Nie ma... 29.01.11, 08:44
                                              ...bo autor jest anglikaninem. W/g mnie nie ma to jednak żadnego znaczenia, bo Lewis po nawróceniu się na chrześcijaństwo we wszystkich swych książkach celowo unika spornych kwestii między poszczególnymi odłamami chrześcijaństwa, skupiając się na rzeczach wspólnych. Pisze o tym bardzo szczegółowo we wstępie do zacytowanej przeze mnie książki.

                                              Urywek z Wikipedii:
                                              „Po drugiej wojnie światowej Lewis stał się powszechnie szanowanym autorytetem w Kościele anglikańskim i wśród innych chrześcijan.“

                                              To prawda. Ksiażki Lewisa poleca wielu duchownych katolickich, zwaszcza tym czytelnikom, którzy, jak to napisano w okładce polskiego wydania: „chcieliby uwierzyć, ale intelekt im nie pozwala“. O ile się orientuję, wchodzą one też w zakres lektur alumnów katolickich seminariów duchownych.

                                              Jeśli chcesz, możemy sobie na temat Lewisa i jego książek podyskutować prywatnie. Mam też możliwość przesłania Ci tej książki w formie plików PDF. Napisz, jeśli sobie tego życzysz.

                                              Istnieje też możliwość zakupu Chrześcijaństwa po prostu w Polsce nagranego na płytce CD. Książkę czyta (doskonale!) ś.p. Zbigniew Zapasiewicz.

                                              Tak między nami mówiąc, jak dotąd nie nadknąłem się na żadne stwierdzenie Lewisa, które stałoby w sprzeczności z naukami Kościoła Katolickiego, czy też z interpretacami Twojego (i mojego!) ulubieńca, o. Jacka Salija.

                                              Pozdrawiam

                                              Jurek
                                              • 0golone_jajka Re: Nie ma... 30.01.11, 14:29
                                                jurek_z_berlina napisał:

                                                > Mam też możliwość przesłania Ci tej książki w formie plików PDF. Napisz, jeś
                                                > li sobie tego życzysz.


                                                Czy to nie jest aby niezgodne z prawem?
                                                • jurek_z_berlina Re: Nie ma... 31.01.11, 08:34
                                                  To mnie zadenunciuj :)

                                                  Czy jak kupię książkę i po po przeczytaniu pożyczę lub podaruję ją znajomemu, to też łamię prawo? Przecież ja na tym nie zarabiam, no nie? Nie bądźmy małostkowi, Jajko. Takich „przestępstw” odbywa się obecnie na świecie miliony dziennie.

                                                  Tak a`propos, czy absolutnie wszystkie zainstalowane na Twoim komputerze programy rzeczywiście osobiście kupiłeś? Czy wszystkie piosenki, być może fotki, filmy i inne objęte prawem autorskim materiały, które na nim zarchiwowałeś, uzyskałeś absolutnie legalnie? Jeśli tak, to należysz do absolutnych wyjątków, przyjacielu...

                                                  Tak nawiasem mówiąc, Arcyk nie wykazał zainteresowania moją propozycją, więc przynajmniej w jego przypadku do „przestępstwa” nie doszło, więc wyluzuj...

                                                  • 0golone_jajka Re: Nie ma... 31.01.11, 09:07
                                                    Ja tylko stwierdzam FAKT.
                                                    Sądziłem też, że ortodoksyjny katolik powinien mieć nieco inne podejście do siódmego przykazania...widać się myliłem. To że inni kradą jest wystarczającym usprawiedliwieniem. Ciekawe co na to Jezus?
                                                  • jurek_z_berlina Re: Nie ma... 31.01.11, 09:53
                                                    Natomiast ortodoksyjny ateista już takiego stosunku do siódmego przykazania mieć nie musi, prawda? Poza tym nie odpowiedziałeś mi na pytanie, czy rzeczywiście wszystko co masz na swoim komputerze zdobyłeś legalnie, pomijając już fakt, że jako ateista nie musisz łamać sobie głowy tym, co na to powiedziałby Pan Jezus? ;)

                                                    Jak myślisz, na ile lat więzienia skazano by mnie za moje niedoszłe „przestępstwo”, bo to że za samą chęć udostępnienia ciekawego materiału innemu forumowiczowi pójdę na całą wieczność do piekła, dla takiego speca od Dekalogu jak Ty, z pewnością nie podlega dyskusji, prawda ?
                                                  • 0golone_jajka Re: Nie ma... 31.01.11, 10:41
                                                    Grzech jest grzechem, tym bardziej jeśli trwasz w nim uporczywie i nie wyrażasz skruchy. Nie wiem na ile by Cię za to skazano i jak Jezus Cię ukarze - wiem, że Jezus by tak nie postąpił, bo to niezgodne z jego zasadami. No ale z Twoimi najwyraźniej tak.



                                                    Rzeczywiście, nie mogę powiedzieć, że absolutnie wszystko co mam jest legalne - przyznaję.
                                                  • jurek_z_berlina Re: Nie ma... 31.01.11, 10:57
                                                    "Rzeczywiście, nie mogę powiedzieć, że absolutnie wszystko co mam jest legalne -
                                                    przyznaję."

                                                    W takim razie, do zobaczenia w piekle ;)
                                                  • 0golone_jajka Re: Nie ma... 31.01.11, 11:12
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,92767,121459832,121469420,Re_Czy_spedzilibyscie_dzien_w_kiciu_za_13_tys_z.html
                                                  • jurek_z_berlina Ten „żart”, to nic nowego :( 31.01.11, 15:54
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/foru/w,92767,121459832,121469420,Re_Czy_spedzilibyscie_dzien_w_kiciu_za_13_tys_z.html

                                                    „Bywają też ludzie, którzy przedstawiają piekło ze złymi duchami jako miejsce uciech i radości, lepsze dla człowieka niż „nudne” niebo. Wszystkie te formy kłamstw usiłują utwierdzić w człowieku zgubne zaufanie do szatana i odciągnąć od Boga oraz ofiarowanego przez Niego zbawienia.”

                                                    Źródło: www.teologia.pl/m_k/zag03-11.htm#2
                                                  • 0golone_jajka Re: Ten „żart”, to nic nowego :( 31.01.11, 16:09
                                                    No więc mamy słowo przeciw słowu. Na szczęście każdy może wierzyć tak jak mu wygodnie.
                                                  • jurek_z_berlina Re: Ten „żart”, to nic nowego :( 31.01.11, 20:00
                                                    0golone_jajka napisał:

                                                    No więc mamy słowo przeciw słowu. Na szczęście każdy może wierzyć tak jak mu wygodnie.

                                                    To i tak dobrze, że przyznałeś się do tego, iż tylko „wierzysz“ w rzekomą absurdalność rzeczy nadnaturalnych. Cały czas wydawało mi się, że zostałeś o niej przekonany jakimiś absolutnie racjonalnymi faktami, którch tylko ci niepoprawni, „tępawi“ religianci nie są w stanie zrozumieć.

                                                    ;)
                                                  • 0golone_jajka Re: Ten „żart”, to nic nowego :( 31.01.11, 23:57
                                                    Cały czas wydawało mi się, że został
                                                    > eś o niej przekonany jakimiś absolutnie racjonalnymi faktami

                                                    O, świetnie że to podniosłeś. TO typowy mit katolików o niewierzących. Wierzący, zgodnie z nazwą, NIE WIERZĄ, co nie znaczy, że WIEDZĄ że coś istnieje albo nie. Cieszę się, że nasza dyskusja Cię oświeciła w tej mierze.
                                                  • 0golone_jajka korekta 31.01.11, 23:58
                                                    Miało być naturalnie:

                                                    Niewierzący , zgodnie z nazwą, NIE WIERZĄ, co nie znaczy, że WIEDZĄ że coś istnieje albo nie. Cieszę się, że nasza dyskusja Cię oświeciła w tej mierze.
                                              • z2006 Re: Nie ma... 04.02.11, 17:48
                                                jurek_z_berlina napisał:

                                                > Jeśli chcesz, możemy sobie na temat Lewisa i jego książek podyskutować prywatni
                                                > e. Mam też możliwość przesłania Ci tej książki w formie plików PDF. Napisz, jeś
                                                > li sobie tego życzysz.

                                                Przepraszam, ale nie mam na to czasu a sam temat nie bardzo mnie interesuje.
    • z2006 Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 07:40
      gdyby nagle zaczął.

      aeki napisał:

      > Głosi że człowiekiem się jest od poczęcia.

      Znowu mam cytować wikipedię? ;-)

      > Nieochrzczone zmarłe płody są odsyłane do otchłani . ( za co ?)

      Wybacz, ale to jest głupie pytanie.

      Równie dobrze mógłbyś się zapytać, za co nie jesteś synem np. Elżbiety II...

      Chrzest jest znakiem łaski, a do niej nikt nie ma prawa - ona jest ŁASKĄ.

      > 1 Chrzcić po stwierdzeniu ciąży.

      Chrzest wymaga zanurzenia lub polania wodą - jak to zrobić przed porodem?

      > 2 Na wszelki wypadek po każdym ciurlaniu.

      Jesteś wulgarny.
      • aeki Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 10:47
        > Znowu mam cytować wikipedię? ;-)

        A po co wikipedia. Kościół tak głosi, ja i ty to wiemy.

        > Równie dobrze mógłbyś się zapytać, za co nie jesteś synem np. Elżbiety I

        Wybacz , ale to jest głupie.

        > Chrzest wymaga zanurzenia lub polania wodą - jak to zrobić przed porodem?
        >
        Płód pływa w wodach ustrojowych. Pan papież mógłby wymyślić jakieś nowe zaklęcie na taką okoliczność. Ile dusz by przeniósł z otchłani do nieba ???

        > > 2 Na wszelki wypadek po każdym ciurlaniu.
        >
        > Jesteś wulgarny.

        Nie jestem wulgarny. Pewno nie wiesz że ok 40% zapłodnionych jajeczek jest samoistnie wydalanych, a kobiety o tym nie wiedzą.
        Ile dusz by można przesunąć do nieba Ehhhhh
        • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 12:16
          aeki napisał:

          > > Znowu mam cytować wikipedię? ;-)
          >
          > A po co wikipedia. Kościół tak głosi, ja i ty to wiemy.

          Ale nie głosi na podstawie Objawienia, tylko w oparciu współczesny stan wiedzy.

          > > Równie dobrze mógłbyś się zapytać, za co nie jesteś synem np. Elżb
          > iety I
          >
          > Wybacz , ale to jest głupie.

          No własnie. Łaska jest przywilejem - nikomu się nie NALEŻY.
          >
          > Płód pływa w wodach ustrojowych.

          A chrzest wymaga uzycia wody.

          > Pan papież

          A ty co? Starozakonny jesteś? ;-)

          > mógłby wymyślić jakieś nowe zaklęcie na taką okoliczność.

          Sakramenty ustanowił Chrystus a nie żaden papież.

          > Ile dusz by przeniósł z otchłani do nieba ???

          Papież jest tylko namiestnikiem Chrystusa.
          >
          > Nie jestem wulgarny.

          Jaki autor, takie dzieło.

          > Pewno nie wiesz że ok 40% zapłodnionych jajeczek jest samo
          > istnie wydalanych, a kobiety o tym nie wiedzą.

          Nie wiem, bo różne źródła różnie podają...

          > Ile dusz by można przesunąć do nieba

          Niebo nikomu sie nie nalezy.
          • aeki Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 16:27
            > Ale nie głosi na podstawie Objawienia, tylko w oparciu współczesny stan wiedzy.

            Na jakiej podstawie głosi tego nie wiem. Jaki jest jego stan wiedzy tego też nie wiem.
            Wiem że nauka stwierdza (biologia) , że jest to zlepek komórek b podobny jak u osła i szczura.
            Różni się ułamkiem 1 procenta zapisu DNA.

            > > Płód pływa w wodach ustrojowych.
            >
            > A chrzest wymaga uzycia wody.

            Wodę już mamy teraz należy wymyślić odpowiednie gusła.

            > > Pan papież
            >
            > A ty co? Starozakonny jesteś? ;-)
            >

            Nie jestem starozakonny ,a pytanie pan papież nie jest panem . Kastrują ich ????

            > Sakramenty ustanowił Chrystus a nie żaden papież.

            Zacytuj z biblii.

            Na marginesie . Dlaczego Jezus przyjął chrzest i co by było gdyby go nie przyjął ? Otchłań ?
            ???


            > Niebo nikomu sie nie nalezy.

            I to mnie u was katolików najbardziej zadziwia .
            Jak się podaje projekt rozwiązania zbawienia dla większej ilości dusz, to odpowiadasz że się nie należy.
            Wyobraź sobie że masz kwilące niemowlę w domu , a ja mówię że mleko i ciepło mu się nie należą.
            Ot takie boże miłosierdzie.
            Nakarmię cię i ogrzeję ,jak rodzice zapiszą cię do mojej partii, inaczej wara.
            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 18:29
              aeki napisał:

              > Na jakiej podstawie głosi tego nie wiem.

              No to ja Ci piszę.

              Jaki jest jego stan wiedzy tego też ni
              > e wiem.

              Chodzi o stan wiedzy naukowej.

              > Wiem że nauka stwierdza (biologia) , że jest to zlepek komórek b podobny jak u
              > osła i szczura.

              Z zewnątrz. Np. liczba chromosów jest chyba inna.

              > Różni się ułamkiem 1 procenta zapisu DNA.

              Tak jak w przypadku dorosłego człowieka i dorosłego szczura.
              >
              Wodę już mamy

              Wody płodowe to nie jest czysta woda. Poza tym chodzi o ZNAK zanurzenia lub polania...

              > teraz należy wymyślić odpowiednie gusła.

              Powtarzam: chrzest nie został wymyślony.
              >
              > Kastrują ich ???

              Po co jesteś bezczelny?
              > ?>
              > Zacytuj z biblii.

              Czemu piszesz mała literą?

              "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody chrzcząc ja w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".

              We read in the Acts of the Apostles (8:14-17) that after the Samaritan converts had been baptized by Philip the deacon, the Apostles "sent unto them Peter and John, who, when they were come, prayed for them, that they might receive the Holy Ghost; for he was not yet come upon any of them, but they were only baptized in the name of the Lord Jesus; then they laid their hands upon them, and they received the Holy Ghost".

              Again (19:1-6): St. Paul "came to Ephesus, and found certain disciples; and he said to them: Have you received the Holy Ghost since ye believed? But they said to him: We have not so much as heard whether there be a Holy Ghost. And he said: In what then were you baptized? Who said: In John's baptism. Then Paul said: John baptized the people with the baptism of penance . . . Having heard these things, they were baptized in the name of the Lord Jesus. And when Paul had imposed his hands on them, the Holy Ghost came upon them, and they spoke with tongues and prophesied".

              www.newadvent.org/cathen/04215b.htm
              "Komu odpuściciegrzechy,będzieim odpuszczone."

              "To czyńcie na Moją pamiątkę"

              "14 Is any man sick among you? Let him bring in the priests of the church and let them pray over him, anointing him with oil in the name of the Lord. 15 And the prayer of faith shall save the sick man. And the Lord shall raise him up: and if he be in sins, they shall be forgiven him."

              www.newadvent.org/bible/jam005.htm#vrs14
              "To czyńcie na Moją pamiątkę." "Jak Mój Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam."

              "Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest mężczyźnie nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 1 Kor 7, 1-4

              Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: "Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela!" Mt 19, 4b-6

              Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. 1 Ef 5, 25-27

              Tajemnica[1] to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła Ef 5,25.31-32

              We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane Hbr 13,4"

              pl.wikipedia.org/wiki/Sakrament_małżeństwa
              >
              > Na marginesie . Dlaczego Jezus przyjął chrzest

              Żeby przejąć nasze grzechy - w pewnym sensie samemu stać się "grzechem".

              > > Niebo nikomu sie nie nalezy.
              >
              > Jak się podaje projekt rozwiązania zbawienia dla większej ilości dusz, to odpow
              > iadasz że się nie należy.

              Bo to sprawa łaski - Bóg nic nie musi.

              > Wyobraź sobie że masz kwilące niemowlę w domu , a ja mówię że mleko i ciepło mu
              > się nie należą.

              Prawo do wyżywienia przysługujego każdemu człowiekowi, bo to wynika jego natury. Natomiast nikt nie ma przyrodzonego prawa oglądania Boga.

              > Nakarmię cię i ogrzeję ,jak rodzice zapiszą cię do mojej partii,

              Kosiół nie jest partią.

              > inaczej wara.

              Rodzice są odpowiedzialni za chrześcijańskie wychowania dziecka, które przynoszą do chrztu - jak mieliby zapewnić to niewierzący albo np. muzułmanie?
              >
              >
      • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 18:20

        >
        > Wybacz, ale to jest głupie pytanie.

        Wcale nie. Dlaczego do otchłani?
        >
        > Równie dobrze mógłbyś się zapytać, za co nie jesteś synem np. Elżbiety I
        > I...
        >
        Za co, ludzie, nie jestem córką Elżbiety I? No za co?


        > Chrzest wymaga zanurzenia lub polania wodą - jak to zrobić przed porodem?

        Polać brzuch ciężarnej.
        >
        • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 18:45
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > > Wybacz, ale to jest głupie pytanie.
          >
          > Wcale nie. Dlaczego do otchłani?

          Zgodzisz się chyba, że dziecko, które nie popełniło samo żadnego osobistego grzechu, nie powinno trafić do piekła.

          Z drugiej strony nie może trafić też do nieba - "miejsca" oglądania Boga, ponieważ Pan Jezus powiedział "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą". Nieochrzczone dzieci są obciążaone grzechem pierworodnym, więc ich serce jest nieczyste. Są więc w stanie "pogranicza" zwanym po łacinie "limbus" - "krawędź, granica".
          > >
          > Za co, ludzie, nie jestem córką Elżbiety I?

          Ja pisałem o obecnej królowej Anglii (spójrz na mój pierwszy post w tym wątku) - to aeki coś się obcięlo...

          > No za co?
          >
          No właśnie - za nic, tak samo jak nieochrzczone dzieci za nic nie są (nawet przybranymi) dziecmi Boga.
          >
          > > Chrzest wymaga zanurzenia lub polania wodą - jak to zrobić przed porodem?
          >
          > Polać brzuch ciężarnej.
          > >
          Ale chodzi o chrzest dziecka... Równie odbrze mogłabyć chcieć, żeby np. ktoś za Ciebie przyjął komunię...
          • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 21:18
            \
            > > >
            > Ale chodzi o chrzest dziecka...

            Dziecko jest w środku.

            Naprawdę ci się wydaje, że 2-miesięczny niemowlak jest bardziej świadomy chrztu niż dziecko w brzuchu?
            • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 23.01.11, 21:23
              Poza tym jest coś takiego jak chrzest wśródmaciczny
              • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 21:43
                Jest czy było?
                • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:34
                  Sposób JEST, ale nie wiem czy się go stosuje obecnie. Wydaje się, że z jakiegoś powodu zaniechano.
                  • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:37
                    No to w jakim sensie jest?
                    • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 23:04
                      No w takim, że jest znany, że wiadomo jak go stosować. Teoria jest. Praktyka - nie wiem.
                      • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 06:34
                        Jakby to stosowano, dopiero byłyby dyskusje na forum (i gdzie indziej)....
                        • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 10:36
                          Oczywiście że by były. Bo to jest chore i średniowieczne. Niemniej metoda istnieje - o to mi tylko chodziło.
                          • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 26.01.11, 18:01
                            Tylko co z tego wynika?
                            • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 01:47
                              Wynika z tego to, że istnieje sprawdzona metoda ratowania dusz przed potępieniem. I nie jest stosowana. To przerażające.
                              • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 06:09
                                Przed żadnym potepieniem.
                                • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 08:18
                                  Słusznie, nie przed potępieniem, ale przed niepewnym losem. To nieco mniej przerażająca, ale nadal dość ponura wizja.
                                  • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 08:45
                                    Dlaczego ponura?
                                  • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 09:23
                                    Bo bezbożna.
                                    • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 11:24
                                      Bezbożnoscią był grzech pierworodny.
                                      • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 12:09
                                        Pozostawanie bez kontaktu ze światłem boga musi być jednak przykre. No chyba, że dusze nie mają uczuć i czucia i jest im de facto wszystko jedno (to moja teoria).
                                        • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 13:39
                                          0golone_jajka napisał:

                                          > Pozostawanie bez kontaktu ze światłem boga musi być jednak przykre.

                                          Dlaczego?
                                          • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 19:44
                                            Co jest Twoim celem ostatecznym?
                                            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 07:41
                                              Ja jestem ochrzczony, przez co mam dar wiary teologalnej. Myślisz, że Bóg specjalnie pokazuje dzieciom bez osobistego grzechu rozkosze nieba, żeby im było żal?
                                              • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 10:33
                                                Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
                                                • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:23
                                                  Odpowiedź wprost i ograniczona do wąskiego sensu Twojego pytania jest oczywista, więc jej nie napisałem.
                                                  • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:26
                                                    To co dla Ciebie jest oczywiste, nie musi być oczywiste dla mnie. Wolałbym się źle nie domyślić. A więc?
                                                  • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:30
                                                    Zajrzył do "Sumy teologii" wiadomego Autora.
                                                  • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:34
                                                    Hmm, ciekawe czemu wymigujesz się od odpowiedzi na proste pytanie?
                                                    Zatem przyjmę, że Twoim celem ostatecznym jest zbawienie i życie wieczne w niebie w świetle Jahwe. Jak sądzisz, co będziesz czuł (jako duch/dusza), jesli jednak nie będzie Ci to dane (czego nie życzę)? Smutek, radość, obojętność?
                                                  • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:46
                                                    Jakbym miał takie życie, jak wymieniony już Berlusconi, (oczwiście bez jego grzechów i wydarzeń typu cios miniaturą mediolańskiej katedry), to pewnie byłym raczej zadowolony... ;-)

                                                    Inny przykład: jak jechałem TGV, to jakoś nie żałowałem, że nie stac mnie na 1 klasę. ;-)
                                                  • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:51
                                                    Czyli w czyśćcu czy otchłani dusze są i tak zadowolone tak bardzo, że nie pragną boskiej światłości? Tak to mam rozumieć?

                                                    Coś się plączesz przyaprty do muru :)
                                                  • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 17:27
                                                    Być może - to wszystko nie jest zdogmatyzowane.
                                                  • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 20:21
                                                    > Być może - to wszystko nie jest zdogmatyzowane.

                                                    Czyli jest pole do popisu dla wielkich uczonych w teologii :D
            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 21:42
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Dziecko jest w środku.

              No właśnie. Czy można ochrzcić dorosłego człowieka polewając ścianę domu, w którym przebywa?
              >
              > Naprawdę ci się wydaje, że 2-miesięczny niemowlak jest bardziej świadomy chrztu
              > niż dziecko w brzuchu?

              Znowu rozmywasz temat. Czy w odpowiedzi na pytanie na klasówce z fizyki odnoszące się do magnetyzmu pisałać na temat elektrostatyki? ;-)
              • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:10
                \
                > No właśnie. Czy można ochrzcić dorosłego człowieka polewając ścianę domu, w któ
                > rym przebywa?
                > >
                Jeśli nie może on się wydostać z tego domu i nie ma do niego żadnego dostępu, powinno to być możliwe.

                > > Naprawdę ci się wydaje, że 2-miesięczny niemowlak jest bardziej świadomy
                > chrztu
                > > niż dziecko w brzuchu?
                >
                > Znowu rozmywasz temat. Czy w odpowiedzi na pytanie na klasówce z fizyki odnoszą
                > ce się do magnetyzmu pisałać na temat elektrostatyki? ;-)

                Z fizyki zawsze byłam noga, a poza tym skończyłam szkołę 18 lat temu i nie pamiętam.

                Wcale nie rozmywam, mówimy o chrzcie, czyż nie tak?
                • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:43
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > Jeśli nie może on się wydostać z tego domu i nie ma do niego żadnego dostępu, p
                  > owinno to być możliwe.

                  Co nie znaczy, że jest.
                  >
                  > > Znowu rozmywasz temat. Czy w odpowiedzi na pytanie na klasówce z fizyki o
                  > dnoszą
                  > > ce się do magnetyzmu pisałać na temat elektrostatyki? ;-)
                  >
                  > Z fizyki zawsze byłam noga,

                  Nie dziwi mnie to zważywszy poziom sprawności rozumowania, jaki reprezentujesz na forum. ;-)

                  > a poza tym skończyłam szkołę 18 lat temu i nie pamiętam.

                  Ale z jakichś przedmiotów chyba nie byłaś noga - czy np. pisałaś lub odpowadałaś ustnie na temat "Ludzi bezdomnych" wtedy, gdy zadane pytanie dotyczyło "Przedwiośnia"?
                  >
                  > Wcale nie rozmywam, mówimy o chrzcie, czyż nie tak?

                  Ale o innym jego aspekcie, tak jak elektrostatyka i magnetostatyka są róznymi aspektami naszej wiedzy o elektromagnetyźmie.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:46
                    z
                    > Co nie znaczy, że jest.

                    A szkoda.
                    >
                    >
                    > Nie dziwi mnie to zważywszy poziom sprawności rozumowania, jaki reprezentujesz
                    > na forum. ;-)

                    Twoje szanse spadły właśnie do zera dzięki tej wypowiedzi.
                    >
                    > > a poza tym skończyłam szkołę 18 lat temu i nie pamiętam.
                    >
                    > Ale z jakichś przedmiotów chyba nie byłaś noga - czy np. pisałaś lub odpowadała
                    > ś ustnie na temat "Ludzi bezdomnych" wtedy, gdy zadane pytanie dotyczyło "Przed
                    > wiośnia"?

                    Jeśli było to uzasadnione - ten sam autor, podobne motywy...
                    > >
                    > > Wcale nie rozmywam, mówimy o chrzcie, czyż nie tak?
                    >
                    > Ale o innym jego aspekcie

                    No to co?
                    • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 06:42
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > A szkoda.

                      A mnie szkoda wielu innych rzeczy...
                      > >> >
                      > Twoje szanse spadły właśnie do zera dzięki tej wypowiedzi.

                      Szanse na co? Na to, że zaczniesz chodzić do kościoła, czy że zaczniesz prowadzić zdrowszy tryb życia?
                      > >
                      > > Ale z jakichś przedmiotów chyba nie byłaś noga - czy np. pisałaś lub odpo
                      > wadała
                      > > ś ustnie na temat "Ludzi bezdomnych" wtedy, gdy zadane pytanie dotyczyło
                      > "Przedwiośnia"?
                      >
                      > Jeśli było to uzasadnione - ten sam autor, podobne motywy...

                      Ale pisanie tutaj o stanie świadomości przyjmującego chrzest jest odbieganiem od tematu.
                      > > >
                      > > Ale o innym jego aspekcie
                      >
                      > No to co?

                      Że lepiej byłoby założyć osobny wątek - łatwiej byłoby się "poruszać" po tym forum. Bo teraz tak jest, że jest jeden "megawątek" o wpływie religjności na długość życia i kilkanaście wąteczków (często kończących się na pierwszym poście)...
                  • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:47

                    > Nie dziwi mnie to zważywszy poziom sprawności rozumowania, jaki reprezentujesz
                    > na forum. ;-)

                    Rozumiem. Arcyś jest fizykiem, więc będzie obrażał wszystkich nieznających fizyki.

                    A teraz idź pomiatać innymi bliźnimi i cytować im mateusze. U mnie szanse straciłeś. Bye.
                    • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 22:48
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      >
                      > > Nie dziwi mnie to zważywszy poziom sprawności rozumowania, jaki reprezent
                      > ujesz
                      > > na forum. ;-)

                      A to twoim zdaniem był wyraz czego z twojej strony? Bo moim zdaniem pychy i pogardy.
                      • 0golone_jajka Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 23:07
                        No bez przesady, przecież Arcy oczkiem mrugnął. Fakt, że nie był to szczyt francuskiego rezerwuaru, ale do pychy i pogardy to ciut brakowało.
                        • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 24.01.11, 23:08
                          0golone_jajka napisał:

                          > No bez przesady, przecież Arcy oczkiem mrugnął.

                          Łaskawca cholerny.
                          • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 06:55
                            maitresse.d.un.francais napisała:

                            > Łaskawca cholerny.

                            A to był szczyt francuskiej elegancji. :-)
                      • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 06:54
                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        > A to twoim zdaniem był wyraz czego z twojej strony? Bo moim zdaniem pychy i pog
                        > ardy.

                        To, że byłaś noga, sama przyznałaś. A problemom z logicznym rozumowaniem nie potrafisz zaprzeczyć. Dlaczego tak poruszyło Cię zsyntezowanie tego w jednym zdaniu? ;-)
                    • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 06:48
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > Rozumiem. Arcyś jest fizykiem, więc będzie obrażał wszystkich nieznających fizy
                      > ki.

                      Nie chodziło mi o poziom wiedzy, ale o sprawność logicznego rozumowania.
                      >
                      > A teraz idź pomiatać innymi bliźnimi i cytować im mateusze.

                      Jakąkolwiek krytykę uważasz za pomiatanie?
                      • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 14:45
                        Odpowiadam na wszystkie:

                        1. Naucz się odrózniać jakąkolwiek krytykę od pomiatania. Wkkr, A000000 i mnóstwo innych osób mnie słusznie krytykuje. Ty - pomiatasz.

                        2. Nawet jeśli zaprzeczę, jakobym nie umiała myśleć logicznie, i uzasadnię, to i tak ty wiesz lepiej, prawda?

                        3. O francuskiej elegancji to ty masz akurat takie pojęcie jak krowa o lataniu.

                        A w ogóle spadanko, arcyndo nadęta jak purchawa. Pan Pouczalski-Wtrącalski herbu Wścibski niech popracuje nad sobą.
                        • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 25.01.11, 14:46
                          m\
                          >
                          > 3. O francuskiej elegancji to ty masz akurat takie pojęcie jak krowa o lataniu.

                          O żartowaniu podobne.
                        • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 26.01.11, 18:09
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          > 1. Naucz się odrózniać jakąkolwiek krytykę od pomiatania. Wkkr, A000000 i mnóst
                          > wo innych osób mnie słusznie krytykuje. Ty - pomiatasz.

                          Ale to nie wyjaśnia, na czym Twoim zdaniem polega słuszna krytyka - tych krytycznych tekstów Wkkr i A000000 nie widzę na forum. A te pisane na priva są dla mnie niedostępne i wcale Cię nie namawiam do wyjawiania mi, co oni Ci piszą. ;-) Lepiej napisz ogólnie, na czym polega różnica między pomiataniem a krytyką...
                          >
                          > 2. Nawet jeśli zaprzeczę, jakobym nie umiała myśleć logicznie, i uzasadnię, to
                          > i tak ty wiesz lepiej, prawda?

                          Skoro wiem lepiej, to się dostosuj. :-) "Prawda was wyzwoli."
                          >
                          > 3. O francuskiej elegancji to ty masz akurat takie pojęcie jak krowa o lataniu.

                          No tak, we Francji prawie ciągle siedziałem na francuskiej, zawalonej psimi kupami prowincji. W Paryżu byłem kilka godzin. ;-)
                          >
                          > A w ogóle spadanko, arcyndo nadęta jak purchawa. Pan Pouczalski-Wtrącalski herb
                          > u Wścibski niech popracuje nad sobą.

                          Pracuję, pracuję...
                          • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 26.01.11, 21:11

                            > Ale to nie wyjaśnia, na czym Twoim zdaniem polega słuszna krytyka - tych krytyc
                            > znych tekstów Wkkr i A000000 nie widzę na forum.

                            Bo nie umiesz patrzeć, purchawo.



                            >
                            > Skoro wiem lepiej, to się dostosuj. :-)

                            To ironia była. Cokolwiek napiszę, i tak BĘDZIESZ ZACHWYCONY SOBĄ I PRZEKONANY, ŻE WIESZ LEPIEJ.

                            Co do pracy nad sobą - jakoś nie widać efektów.
                            • 0golone_jajka czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURCHAWĄ? 27.01.11, 01:50
                              Co na to adminka kasująca wpisy tylko jednego forumowicza?
                              • maitresse.d.un.francais Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 27.01.11, 15:35
                                Tak jest, obrażam, w nadziei, że się odp...eli.

                                • z2006 Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 28.01.11, 07:44
                                  To se ne da. :-)
                                  • maitresse.d.un.francais Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 28.01.11, 14:31

                                    z2006 napisał:

                                    > To se ne da. :-)

                                    Znaczy cokolwiek zrobię nie odp...isz się? Toś gorszy niż świerzb, wszy i szarańcza razem wzięte.
                                    • z2006 Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 28.01.11, 16:28
                                      maitresse.d.un.francais napisała:

                                      > Znaczy cokolwiek zrobię nie odp...isz się?

                                      Czy cokolwiek, to nie wiem. ;-) W kazdym razie słowo "purchawa" wcale mnie nie wzrusza.

                                      > Toś gorszy niż świerzb, wszy i szar ńcza razem wzięte.

                                      "Kto sądzi, ten błądzi."

                                      www.youtube.com/watch?v=y4y97AyCtks
                                      • maitresse.d.un.francais Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 28.01.11, 20:13

                                        > > Toś gorszy niż świerzb, wszy i szar ńcza razem wzięte.
                                        >
                                        > "Kto sądzi, ten błądzi."

                                        Ty nie sądzisz nigdy.
                                        • z2006 Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 29.01.11, 07:56
                                          Katolicak (w odróznieniu od ewngelicko-reformowanej) zasada jest taka, że nie wolno sądzić ludzi, ale czasem należy - ich postępowanie.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 29.01.11, 17:39
                                            z2006 napisał:

                                            > Katolicak (w odróznieniu od ewngelicko-reformowanej) zasada jest taka, że nie w
                                            > olno sądzić ludzi

                                            I nigdy ludzi nie sądzisz.

                                            jak mnie nadal będziesz wkurzał, to cię będę wyzywać od matołów

                                            rzadko się do takich chwytów zniżam, ale szlag mnie trafia

                                            jeśli odniesiesz się do powyższych z głupimi pytaniami "dlaczego?" odpowiedź będzie zawierała jedno ze słów: matole, cymbale, idioto, głupku - lub wszystkie.
                                            • z2006 Re: czy Kochanica obraża Arcego nazywając go PURC 04.02.11, 17:53
                                              maitresse.d.un.francais napisała:

                                              > I nigdy ludzi nie sądzisz.

                                              To zacytuj jakiś mój osąd.
                                              >
                                              > jak mnie nadal będziesz wkurzał, to cię będę wyzywać od matołów

                                              1. Zauważyłaś już chyba sama, że mam naturę "męczennika".

                                              2. Moją chorobę cechuje stępienie afektu, więc się tym nie przejmuję.
                            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 06:12
                              maitresse.d.un.francais napisała:

                              > Bo nie umiesz patrzeć, purchawo.
                              >
                              To mi pokaż te ich krytyczne wpisy.
                              > >
                              > To ironia była. Cokolwiek napiszę, i tak BĘDZIESZ ZACHWYCONY SOBĄ I PRZEKONANY,
                              > ŻE WIESZ LEPIEJ.

                              To udowodnij choć raz, że jest inaczej.
                              >
                              > Co do pracy nad sobą - jakoś nie widać efektów.

                              A jak miałyby wyglądać?
                              • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 27.01.11, 15:38

                                > To mi pokaż te ich krytyczne wpisy.
                                > > >
                                Kto szuka, ten znajduje.
                                >
                                > To udowodnij choć raz, że jest inaczej.

                                To nic nie da. Choćby ci to udowodnił sam Einstein do spółki z Hawkingiem, nadal będziesz przekonany, że to TY MASZ RACJĘ. Nikt i nic, żadna ludzka siła nie jest w stanie przekonać się, że NIE JESTEŚ NIEOMYLNY.

                                Jedynie skuteczne byłoby, gdyby objawiłby ci się Bóg i oznajmił, że czasem nie miewasz racji. Ale gdyby nie wymienił kiedy jej nie miewasz, to sam byś nie wpadł, o które sytuacje Mu chodziło.
                                > >

                                >
                                > A jak miałyby wyglądać?

                                A zapytaj wiesz kogo.
                                • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 07:52
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  > Kto szuka, ten znajduje.

                                  Dowodzić powinien ten, kto stawia zarzuty...
                                  > >
                                  > To nic nie da. Choćby ci to udowodnił sam Einstein do spółki z Hawkingiem, nada
                                  > l będziesz przekonany, że to TY MASZ RACJĘ.

                                  A umiesz to uzasadnić? ;-)

                                  Nikt i nic, żadna ludzka siła nie j
                                  > est w stanie przekonać się, że NIE JESTEŚ NIEOMYLNY.

                                  Dlaczego tak uważasz?
                                  >
                                  > Jedynie skuteczne byłoby, gdyby objawiłby ci się Bóg i oznajmił, że czasem nie
                                  > miewasz racji. Ale gdyby nie wymienił kiedy jej nie miewasz, to sam byś nie wpa
                                  > dł, o które sytuacje Mu chodziło.

                                  Najwyższy nie musiałby nic wymieniać. W pracy zdarzją mi się dorbne pomyłki - czasem wpiszę złą cyferkę, więc muszę ją poprawic . ;-)

                                  Pisząc na forum czasem zrobię jakś literówkę...
                                  > > >
                                  > > A jak miałyby wyglądać?
                                  >
                                  > A zapytaj wiesz kogo.

                                  Tak nikogo nie przekonałabyś.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 14:34

                                    > , nada
                                    > > l będziesz przekonany, że to TY MASZ RACJĘ.
                                    >
                                    > A umiesz to uzasadnić? ;-)

                                    Że będziesz przekonany o swojej racji - to mam uzasadniać?
                                    >
                                    > Nikt i nic, żadna ludzka siła nie j
                                    > > est w stanie przekonać się, że NIE JESTEŚ NIEOMYLNY.
                                    >
                                    > Dlaczego tak uważasz?

                                    No dobrze... może ksiądz biskup, może papież, ale nikt z laikatu.
                                    > >

                                    > Najwyższy nie musiałby nic wymieniać. W pracy zdarzją mi się dorbne pomyłki - c
                                    > zasem wpiszę złą cyferkę, więc muszę ją poprawic . ;-)

                                    A poza tym jesteś nieomylny.
                                    >
                                    > Pisząc na forum czasem zrobię jakś literówkę...
                                    > > > >
                                    > > > A jak miałyby wyglądać?
                                    > >
                                    > > A zapytaj wiesz kogo.
                                    >
                                    > Tak nikogo nie przekonałabyś.

                                    Wiele osób przekonałabym w ten sposób - prócz ciebie. Gdybym powiedziała Przyjaciółce, że ma zapytać wiesz kogo, czy ma (Przyjaciółka) problem X, toby zapytała, a dopiero potem dałaby mi odpowiedź.
                                    • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 16:42
                                      maitresse.d.un.francais napisała:

                                      > Że będziesz przekonany o swojej racji - to mam uzasadniać?

                                      Dokładniej: Że będę przekonany o racji pomimo wykazania mi błędu.
                                      > >
                                      > > Dlaczego tak uważasz?
                                      >
                                      > No dobrze... może ksiądz biskup, może papież, ale nikt z laikatu.

                                      Pytałem: Dlaczego?
                                      > > >
                                      > > > Najwyższy nie musiałby nic wymieniać. W pracy zdarzją mi się dorbne pomył
                                      > ki - c
                                      > > zasem wpiszę złą cyferkę, więc muszę ją poprawic . ;-)
                                      >
                                      > A poza tym jesteś nieomylny.

                                      O poważniejszych błędach mogę napisac na priva - tu wstyd się przynać.
                                      > >
                                      > Wiele osób przekonałabym w ten sposób - prócz ciebie. Gdybym powiedziała Przyja
                                      > ciółce, że ma zapytać wiesz kogo, czy ma (Przyjaciółka) problem X, toby zapytał
                                      > a, a dopiero potem dałaby mi odpowiedź.

                                      Masz dziwną przyjaciółkę. ;-)
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 28.01.11, 20:15


                                        >
                                        > Masz dziwną przyjaciółkę. ;-)

                                        Oczywiście, oczywiście. Wszyscy są dziwni, tylko nie ty.

                                        Mnie ta Przyjaciółka znakomicie odpowiada. To ty wiesz wszystko lepiej BEZ konsultacji z fachowcami (tu: wiesz kim).
                                        • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 29.01.11, 07:59
                                          maitresse.d.un.francais napisała:

                                          > Oczywiście, oczywiście. Wszyscy są dziwni, tylko nie ty.

                                          Każdy jest trochę dziwny.
                                          >
                                          > Mnie ta Przyjaciółka znakomicie odpowiada.

                                          Bo przymyka oczy na Twoje wady?

                                          To ty wiesz wszystko lepiej BEZ kons
                                          > ultacji z fachowcami (tu: wiesz kim).

                                          Myślisz tak dlatego, że ostatnio staram się pisać własnymi słowami, a nie wklejać linków i cytatów?
                                          • maitresse.d.un.francais Re: Byłby niekonsekwenty... 29.01.11, 17:40
                                            z2006 napisał:

                                            > >
                                            > > Mnie ta Przyjaciółka znakomicie odpowiada.
                                            >
                                            > Bo przymyka oczy na Twoje wady?

                                            Nie przymyka. Zdziwiony, matole?
                                            >
                                            > To ty wiesz wszystko lepiej BEZ kons
                                            > > ultacji z fachowcami (tu: wiesz kim).
                                            >
                                            > Myślisz tak dlatego, że ostatnio staram się pisać własnymi słowami, a nie wklej
                                            > ać linków i cytatów?

                                            Nie dlatego.
                                            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 04.02.11, 17:56
                                              maitresse.d.un.francais napisała:

                                              > > Bo przymyka oczy na Twoje wady?
                                              >
                                              > Nie przymyka.

                                              Czyli Cię krytykuje? To dlaczego jej krytyka Cię nie wkurza, a moja - tak?
                                              > >
                                              > > Myślisz tak dlatego, że ostatnio staram się pisać własnymi słowami, a nie
                                              > wklejać linków i cytatów?
                                              >
                                              > Nie dlatego.

                                              No więc dlaczego?
          • marcinlet Re: Byłby niekonsekwenty... 31.01.11, 11:10
            z2006 napisał:
            > Zgodzisz się chyba, że dziecko, które nie popełniło samo żadnego osobistego grz
            > echu, nie powinno trafić do piekła.
            To nie jest kwestia tego, co my sobie wyobrażamy, że powinno czy nie. Nieochrzczony do piekła. Zasady są proste. Bóg wie, co robi.
            • z2006 Re: Byłby niekonsekwenty... 04.02.11, 17:57
              marcinlet napisał:

              > Nieochrzczony do piekła. Zasady są proste.

              Gdzie wyczytałeś tę zasadę?
    • aeki Podsumowanie 26.01.11, 16:49
      Czyż nie jest to groteskowe i żałosne jednocześnie , że KK głosi o miłosiernym Bogu, który uzależnia dwa skrajne warunki bytu, od spełnienia jakiegoś rytuału polegający na oblaniu wodą i wypowiedzeniu jakichś guseł ???
      Z pobłażaniem i zainteresowaniem oglądam w TV szamańskie obrządki mające sprawić dobre łowy , deszcz lub urodzaj.
      Czym się to różni ????
      Gdzie w biblii jest napisane o obowiązującym chrzcie ????
      • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 26.01.11, 17:00
        No chyba jest.
        Kto uwierzy i ochrzczony zostanie....
        Więc coś tam o chrzcie jest. No ale nie ma nic o chrzczeniu niemowląt chyba? Jezus ochrzcił się będąc dorosłym. I to jest wzór do naśladowania, a nie pokropek nieświadomych niczego osesków.
        • z2006 Re: Podsumowanie 26.01.11, 18:16
          0golone_jajka napisał:

          > No ale nie ma nic o chrzczeniu niemowląt chyba?

          "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogladąc bedą."

          > Jezus ochrzcił się będąc dorosłym. I to jest wzór do naśladowania, a nie pokropek
          > nieświadomych niczego osesków.

          mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_48.htm
      • z2006 Re: Podsumowanie 26.01.11, 18:13
        aeki napisał:

        > Czyż nie jest to groteskowe i żałosne jednocześnie , że KK głosi o miłosiern
        > ym
        Bogu, który uzależnia dwa skrajne warunki bytu, od spełnienia jakiegoś r
        > ytuału polegający na oblaniu wodą i wypowiedzeniu jakichś guseł ???

        Miłosierdzie Boże jest nieskończone, ale nie bezwarunkowe.Jezus wie lepiej, jakie to są warunki.

        Nieochrzczone dzieci pośmierci doświadczają moim skromnym zdaniem "naturalnego" szczęścia, ale nie oglądają Boga, bo mają nieczyste serca. Wielu ludzi na tej ziemi też jest dość zadowlona...
        • aeki Re: Podsumowanie 26.01.11, 21:53
          Tak jak myślałem odpowiedz bzdurna nie na temat lub brak
          • z2006 Re: Podsumowanie 27.01.11, 06:14
            Jak najbardziej na temat - pytałeś o Miłosierdzie Boze. A co w niej niby bzdurnego?
        • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 27.01.11, 01:49
          > Nieochrzczone dzieci pośmierci doświadczają moim skromnym zdaniem "naturalnego"
          > szczęścia, ale nie oglądają Boga, bo mają nieczyste serca

          I to jest jeden z wielu powodów, dla któych chrześcijaństwo jest dla mnie nie do przyjęcia jako niesprawiedliwe i niemoralne.
          • z2006 Re: Podsumowanie 27.01.11, 06:16
            Niemoralny to był grzech pierowrodny. Złe czyny mają złe konsekwencje.

            pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholowy_zespół_płodowy
            • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 27.01.11, 08:19
              Przchodzenie odpowiedzialności z pokolenia na pokolenie jest niemoralne. Każdy człowiek jest oddzielnym bytem i syn nie może odpowiadać za ojca, a za praprzodka sprzed tysiącleci tymbardziej.
              • z2006 Re: Podsumowanie 27.01.11, 08:49
                0golone_jajka napisał:

                > Każdy człowiek jest oddzielnym bytem i syn nie może odpowiadać za ojca,

                A jak ojciec wszytko przepił lub wydał na hazard? A jak matka piła lub paliła w czasie ciąży?

                a za praprzod
                > ka sprzed tysiącleci tymbardziej.

                To nie jest osobna kara Boża. To po prostu brak.
                • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 27.01.11, 09:29
                  Z braku pieniędzy czy zdrowia można się samodzielnie wykaraskać. Chory i biedny też może szczęśliwie żyć. Dzięki własnej pracy i/lub pomocy innych.
                  Nieochrzczona dusza do niedawna była skazana na nieciekawą wieczność (przy założeniu, że dążeniem każdej duszy jest zbawienie), dopiero ostatnio wymyślono że jednak jest nadzieja.

                  Nie podoba mi się po prostu taka teoria.
                  • z2006 Re: Podsumowanie 27.01.11, 11:26
                    0golone_jajka napisał:

                    > Z braku pieniędzy czy zdrowia można się samodzielnie wykaraskać.

                    Nie zawsze.

                    > Nieochrzczona dusza do niedawna była skazana na nieciekawą wieczność (przy zało
                    > żeniu, że dążeniem każdej duszy jest zbawienie),

                    Taki Berlusconi ma (teraz) nieciekawe zycie?

                    > dopiero ostatnio wymyślono że jednak jest nadzieja.

                    Wcale nie wymyślono i wcale nie ostatnio - wczesniej niektórzy ludzie mieli takie przypuszczenia.
                    >
                    > Nie podoba mi się po prostu taka teoria.

                    Twoje upodobania niewiele tu znaczą.
                    • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 27.01.11, 12:13
                      > > Z braku pieniędzy czy zdrowia można się samodzielnie wykaraskać.
                      >
                      > Nie zawsze.

                      Jasne, ale nie można założyć, że wszyscy biedni i chorzy mają przewalone do końca życia, bo ich rodzice dali ciała. Mogą sobie pomóc. A nieochrzczony człowiek sam sobie pomóc nie może jak rozumiem.

                      > Taki Berlusconi ma (teraz) nieciekawe zycie?
                      No ale on żyje, a my chyba mówimy o duchach osób zmarłych?

                      > Wcale nie wymyślono i wcale nie ostatnio - wczesniej niektórzy ludzie mieli tak
                      > ie przypuszczenia.

                      Przypuszczenia... raczej fantazje, bo tego nie można nijak sprawdzić. I ostatnio w tych fantazjach utwierdził wiernych szef Kościoła kat.

                      > > Nie podoba mi się po prostu taka teoria.
                      >
                      > Twoje upodobania niewiele tu znaczą.

                      Dla Ciebie niewiele, dla mnie to wystarczający powód by odrzucić teorie katolickie. Co innego, gdyby były dowody.... z faktami się nie dyskutuje, ale z fantazjami można
                      • z2006 Re: Podsumowanie 27.01.11, 13:42
                        0golone_jajka napisał:

                        > Jasne, ale nie można założyć, że wszyscy biedni i chorzy mają przewalone do koń
                        > ca życia, bo ich rodzice dali ciała.

                        Bo w ich przypadku chodzi o problemy z dobrami naturalnymi.

                        > A nieochrzczony człowiek
                        > sam sobie pomóc nie może jak rozumiem.

                        Choćbyś skakał nie wiem jak wysoko, nie doskoczysz nawet do Księżyca.
                        >
                        > No ale on żyje, a my chyba mówimy o duchach osób zmarłych?

                        Dla Boga wszyscy żyją.
                        >
                        > Dla Ciebie niewiele, dla mnie to wystarczający powód by odrzucić teorie katolic
                        > kie.

                        Masz nieomylny gust?
                        • 0golone_jajka Re: Podsumowanie 27.01.11, 14:23
                          Gusta się zmieniają. Nie wykluczam, że kiedyś zostanę księdzem.
    • aeki Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 17:50
      Ponieważ dyskusja zmienia temat, przypominam jako założyciel wątku:

      Pytanie

      Jaki magiczny sens ma obrządek opryskania wodą i wygłoszenie zaklęć nad kimkolwiek ?? Czy wygłoszenie innych guseł tamtych nie likwiduje . Dlaczego ? One są mocniejsze ?

      Najważniejsze

      Jak się nie spryska dziecka ,płodu , zarodku to ma przerąbane w wieczność

      Oto to Bóg miłosierdzia i zbawiciel , który przyszedł zbawić wszystkich ludzi
      • z2006 Re: Czy KK powinien być konsekwentny 28.01.11, 18:09
        aeki napisał:

        > Jaki magiczny sens ma obrządek opryskania wodą i wygłoszenie zaklęć nad kimkolw
        > iek ??

        Magiczny - żaden. To jest obrządek rekigijny, nie magiczny.

        > Czy wygłoszenie innych guseł tamtych nie likwiduje . Dlaczego ?

        Ba diabeł nie jest mocniejszy od Boga.
        >
        > Jak się nie spryska dziecka ,płodu , zarodku to ma przerąbane w wieczność

        Ja tak nie twierdzę.
        >
        > Oto to Bóg miłosierdzia i zbawiciel , który przyszedł zbawić wszystkich ludzi

        Istnienie ludzi z zaniedbanymi włosami nie jest dowodem nieistnienia fryzjerów.
    • marcinlet Re: Czy KK powinien być konsekwentny 31.01.11, 10:55
      aeki napisał:

      > KK chrzci nieświadome niczego niemowlaki, zakłada im teczkę.
      > Głosi że człowiekiem się jest od poczęcia.
      > Nieochrzczone zmarłe płody są odsyłane do otchłani . ( za co ?)
      Za to, że nie zostały ochrzczone. Bóg nie kieruje się sentymentami.
    • marcinlet Re: Czy KK powinien być konsekwentny 31.01.11, 11:26
      Po śmierci idzie się albo do nieba albo piekła albo czyśćca. Nie ma takiego czegoś jak otchłań niemowląt, ateistów, pogan itd. Powiem więcej, do piekła idą nie tylko płody i dzieci zmarłe przed chrztem, ale również dzieci zmarłe przed przystąpieniem do sakramentu Komunii Świętej czyli przed 8 albo 9 rokiem życia. Nie ma w sobie Chrystusa = piekło. Nie możemy kierować się ludzkimi sentymentami.
      • jurek_z_berlina Re: Czy KK powinien być konsekwentny 31.01.11, 13:48
        marcinlet napisał:

        Po śmierci idzie się albo do nieba albo piekła albo czyśćca. Nie ma takiego czegoś jak otchłań niemowląt, ateistów, pogan itd. Powiem więcej, do piekła idą nie tylko płody i dzieci zmarłe przed chrztem, ale również dzieci zmarłe przed przystąpieniem do sakramentu Komunii Świętej czyli przed 8 albo 9 rokiem życia. Nie ma w sobie Chrystusa = piekło. Nie możemy kierować się ludzkimi sentymentami.


        Chyba jednak nie jesteś odpowiednio poinformowany, przypisując tego typu radykalną wykładnię Kościołowi Katolickiemu.

        „Kościół nie twierdzi, że wszyscy niechrześcijanie zostaną potępieni dlatego tylko, że urodzili się poza chrześcijaństwem. Naucza jednak, że jeśli osiągają oni zbawienie, to nie poza Chrystusem, nie poza oddziaływaniem Ducha Świętego ani nie poza Kościołem. Istnieje bowiem jedyne dla wszystkich ludzi Źródło zbawczej łaski. Jest nim Jezus Chrystus, Syna Boży i prawdziwy człowiek, oraz Duch Święty.”

        ( ... )

        „Sobór Watykański II wyróżnia trzy różne formy powiązania z Kościołem ustanowionym przez Chrystusa. Inaczej mówiąc, według Soboru, istnieją trzy grupy przynależących do Kościoła. Pierwszą określa on mianem należących w pełni; druga to należący w sposób niepełny; trzecia zaś bardzo liczna grupa – to tzw. przyporządkowani do Ludu Bożego. Każda z tych trzech form powiązania z Kościołem, opisanych powyżej, umożliwia osiągnięcie zbawienia. Tak więc poza Kościołem nie ma zbawienia, jednak nie oznacza to, że poza kościołem katolickim nie można się zbawić.”

        Źródło: www.teologia.pl/m_k/zag05-03.htm#0

        Jeśli zatem nawet nieochrzczeni niechrześcijanie, a już na pewno niekatolicy mogą zostać zbawieni, to co dopiero niewinne niczemu (chociaż obciążone grzechem pierworodnym) dzieci? Myślę, że sprawę należy pozostawić Bogu Ojcu, Jego Synowi i Duchowi Św., czyli Bogu w Trójcy Jedynemu, który jest suwerenny w działaniu i dla nas niepojęty.

        Poza tym zamiast łamać sobie głowę cudzym zbawieniem, przede wszystkim należałoby zadbać o własne. Ciekawe, że najbardziej temat ten drążyć lubią ateiści, którzy i tak odrzucają wiarę w Boga jako absurdalny, nielogiczny zabobon, podczas gdy ludzie wierzący nie miewają zwykle takich rozterek...

        Zupełnie jakby ateistom koniecznie zależało na udowodnieniu samym sobie słuszności światopoglądowego wyboru. Często wygląda to tak, że wymyślają sobie jakąś prościutką wersję chrześcijaństwa, będącą konglomeratem dziecinnych, absurdalnych wierzeń i ignoranckiego niedoinformowania, a następnie zaciekle te własne, godne siedmiolatków, wierzenia atakują...

        Poważne zajęcie się zagadnieniem wygląda inaczej, ale wtedy trzeba by może dojść do wniosku, że to całe chrześcijaństwo nie jest jednak pozbawione sensu, a na takie wnioski nie ma się raczej ochoty, prawda? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka