czubata
07.10.11, 19:48
Bóg posłał Jonasza do Niniwy jako proroka zwiastującego ich zagładę. Niniwa jednak niespodziewanie przyjęła jego słowo i okazała skruchę, "nawróciła się". Bóg zatem postanowił nie unicestwiać Niniwy.
I dalej Biblia opisuje to tak:
A Jonaszowi bardzo się to nie podobało i zapałał gniewem. Modlił się więc do Jehowy i rzekł: „Ach, Jehowo, czyż nie to miałem na myśli, gdy jeszcze byłem na swej ziemi? Właśnie dlatego wyruszyłem i uciekałem do Tarszisz; bo wiedziałem, żeś ty Bóg łaskawy i miłosierny, nieskory do gniewu i obfitujący w lojalną życzliwość oraz żałujący nieszczęścia. A teraz, Jehowo, proszę, odbierz mi moją duszę, bo lepiej mi umrzeć, niż żyć”.
Jehowa zaś rzekł: „Czy słusznie zapałałeś gniewem?”
Wtedy Jonasz wyszedł z miasta i usiadł na wschód od miasta; i w końcu zrobił tam sobie szałas, aby pod nim siedzieć w cieniu, dopóki nie zobaczy, co się stanie z miastem. A Jehowa Bóg sprawił, że nad Jonaszem wyrosła tykwa i rzucała cień na jego głowę, aby go uwolnić od udręki. I Jonasz bardzo się ucieszył z tej tykwy.
Ale nazajutrz, gdy wstawał świt, prawdziwy Bóg posłał robaka, żeby podgryzł tykwę; i ta w końcu uschła. Kiedy zaświeciło słońce, Bóg posłał też wysuszający wiatr wschodni, a słońce prażyło Jonasza w głowę, tak iż omdlewał; i prosił, żeby jego dusza umarła, i mówił: „Lepiej mi umrzeć, niż żyć”.
A Bóg odezwał się do Jonasza: „Czy słusznie zapałałeś gniewem z powodu tej tykwy?”
Na to on rzekł: „Słusznie zapałałem gniewem, i to na śmierć”. Ale Jehowa powiedział: „Tobie żal tykwy, przy której się nie trudziłeś ani nie dałeś jej wzrostu, która wyrosła jednej nocy i zginęła jako coś, co wyrosło jednej nocy. Czy więc ja nie miałbym żałować Niniwy, wielkiego miasta, w którym jest więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi wcale nie umiejących odróżnić swej prawicy od lewicy, a do tego wiele zwierząt domowych?”
Bóg pertraktował z człowiekiem. Nie zapałał gniewem z powodu tego że Jonasz był zły i marudzący.Że miał do Boga żal o to że wyszedł na głupka a nie proroka. Krwiożerczy Bóg ze starego testamentu w tej chwili powinien był zgładzić niewdzięcznika i samoluba.Ale nie zrobił tego. Podszedł człowieka psychologicznym manewrem w sposób niby banalny,za pomocą tej tykwy,aby uświadomić jednemu malutkiemu człowiekowi, jak ważny jest dla Boga rodzaj ludzki. Bóg chciał aby sfrustrowany Jonasz zrozumiał w czym rzecz,aby już więcej nie czuć się sfrustrowanym.Jonasz z natury był frustratem i pesymistą. O tyle to pocieszające że taki właśnie człowiek został wybrany na proroka a nie inny "bohater". Manewr psychologiczny zdumiewa mnie na tyle,że w ogóle potężny bóg chciał z człowiekiem dyskutować na temat tego co nim kierowało że postąpił tak a nie inaczej. To jest też fajny przykład na to jak można pertraktować z własnymi dziećmi gdy mają jakieś pretensje.