Dodaj do ulubionych

świadomość

09.12.11, 10:39
Świadomość jest istotą naszego bytu. Wszystko czego doświadczamy, doświadczamy w świadomości. Świadomości nie da się policzyć, ani zmierzyć. To czyste doświadczenie bytu. Nawet to, że inni mają świadomość, w tym świecie możemy rozpoznać tylko pośrednio. Nie jest w istocie nawet definiowalna. Każdy kto ma świadomość, wie co to jest świadomość, tylko dlatego, że jej doświadcza.

Gdy w świadomości pojawia się pojęciowe myślenie, obrazy "zewnętrznego" świata i relacje z tym "światem" (lubienie, nielubienie, dążenie do czegoś, unikanie czegoś), to wszystko staje się treścią świadomości. Treścią świadomości staje się świat. Gdy tak dzieje się, nie jest poznawana świadomość jako czysty byt.

Gdy eliminujemy pojęciowe myślenie, obrazy "świata" i relacje z nim, objawia się czysta świadomość. To jest to co jest. To jest to, co gdy wraca pojęciowe myślenie, ale jeszcze trwa "pamięć" czystego bytu, mówi o sobie "jestem, który jestem".

Świadomość nigdy nie znika, jest wieczna, niezniszczalna i wszechmocna. Nie ma innej mocy poza świadomością, bo poza świadomością nic nie istnieje. Gdy pojawiają się treści świadomość, to są to tylko treści świadomości. Nikt nigdy bezpośrednio nie doświadczył czegoś takiego jak zewnętrzny świat.

Świadomość przepełniona treściami traci świadomość samej siebie. Uznaje treści pojawiające się w niej za obiektywną rzeczywistość, choć nadal są to tylko treści w świadomości.

Gdy treści znikają, wraca samo - świadomość. Świadomość poznaje siebie samą, doświadcza siebie samej, wiek kim jest. Nazywa się to ostatecznym poznaniem, jedyną podstawą rzeczywistości.

Gdy samo-świadomość staje się krystalicznie czysta, całkowicie wolna od iluzji treści świadomości nazywa się to Bogiem, nirwaną, odwiecznym polem buddów, matką, praduchem, stworzycielem, poruszycielem. "Nazywa się" tylko wtedy, gdy świadomości zagubionej w "wyświetlanych" treściach wskazywana jest droga. Gdy jest odnaleziona i cel osiągnięty "nie nazywa" się, bo nie ma iluzyjnych treści świadomości. Wtedy, poza pojęciowym myśleniem, świadomość doświadcza siebie jako Boga, stworzyciela, nieskończoność i wieczność, alfę i omegę. Tak jak ktoś może opisywać miłość, analizować, itd., to nie jest to miłością. Gdy kocha i doświadcza miłości, to znika pojęcie, opis i analiza.

Próba uchwycenia sensu projekcji, sensu treści świadomości, świata, nie ma sensu, gdyż one nie mają żadnego immanentnego sensu i celu. Można zanurzać się w nich i doświadczać iluzji dualistycznego świata. Sama świadomość jest niedualna, gdy poza nią nie ma nic.

Wyborem jest tylko to czego chcemy doświadczać, iluzji świata czy poznania siebie samych jako ostatecznej i najwyższej rzeczywistości.

Można tylko wskazać drogę. Każdy dokonuje wyboru sam. Kto chce widzieć materialny świat jako podstawę rzeczywistości będzie to widział, gdyż świadomość jest całkowicie wolna. Skoro nie ma nic oprócz świadomości, nie ma też nic co by ją mogło zniewolić.

Kto chce wierzyć w dobro i zło, i Boga, który stworzył świat, będzie widział świat z oscylującym dobrem i złem i wierzył w takiego Boga i mogą mu się nawet "wyświetlać" objawienia maryjne.

Przekonywanie innych, że jakaś wizja świata jest bardziej prawdziwa niż inna, nie ma sensu, gdyż jest to jak spór, który ze snów, śnionych przez dwie osoby, jest bardziej prawdziwy.

W poznaniu siebie jako najwyższej samoświadomości jest całkowita błogość, szczęście, radość, miłość. Nie jest to opisywalne, gdyż żadne z doświadczeń dostępnych w iluzji świata nie jest choćby w drobnej części tak wspaniałe i doskonałe.

Śmierć prawie nigdy nie prowadzi do najwyższego samopoznania, gdyż śmierć jest tylko treścią świadomości i prowadzi do innych treści, którą może być inne życie, nicość, itd., dalsze iluzje.

To co nazywamy Bogiem jest więc bliżej niż nasza skóra, bliżej nic cokolwiek, bo jak bardzo można oddalić się od siebie samego? Tylko w iluzji.
Obserwuj wątek
    • alifrominferno666 Re: świadomość 09.12.11, 10:58
      Wydaje mi się że można oddalić się od samego siebie bardzo daleko ...
      Dlaczego ??
      Otóż dlatego że ludzie którzy nie mają szczęścia - jak by go nie nazwać nie mają czystego umysłu a ich myślenie wizja świata jest rozmyta a obraz nie jest czytelny ...
      Więc nieszczęście prowadzi do oddalenia ...
      Ale tak samo w drugą stronę jeżeli mamy nadmiar szczęścia to nie potrafimy go doceniać ...
      Wydaje mi się że najlepszą drogą do poznania siebie - swojej świadomości jest samotność która pozwala na przemyślenie kim się właściwie jest ...
      Pośród ludzi człowiek się do nich upodabnia i zatraca siebie
      takie jest moje zdanie
      • kroniken Re: świadomość 09.12.11, 11:13
        Na pewno drogą do poznania jest widzenie "wewnątrz", bo świadomość nie jest nigdy nigdzie na "zewnątrz". A poznanie jest poznaniem siebie jako świadomości. W tym sensie tak.

        Jak to się dzieje? Jest pewnie nieskończoność dróg.

        Jedna osoba będzie medytować i oczyszczać świadomość. Ktoś inny będzie kontemplować świat, ktoś ideę Boga, a inny będzie próbować badać relacje z innymi, aż w końcu spostrzeże, że on je kreuje, a inni są nim, a on innymi. Ktoś inny będzie prosić (w istocie sam siebie), aż dozna wglądu.

        Kluczem zawsze jest pierwotna intencja, czego chcemy, czy poznania i zrozumienia, czy doświadczania świata. Nierzadko kierujemy się równocześnie wewnętrznie sprzecznymi intencjami. Chcemy poznania, ale także świata. Wtedy nie jest możliwe poznanie siebie jako ostatecznej, doskonałej rzeczywistości.

        • spin0za Re: świadomość 09.12.11, 17:14
          kroniken napisała:
          > Kluczem zawsze jest pierwotna intencja, czego chcemy, czy poznania i zrozumieni
          > a, czy doświadczania świata. Nierzadko kierujemy się równocześnie wewnętrznie s
          > przecznymi intencjami. Chcemy poznania, ale także świata. Wtedy nie jest możliw
          > e poznanie siebie jako ostatecznej, doskonałej rzeczywistości.

          Jak chcesz swoim umysłem badać swój umysł? Nie da się własnej prawej ręki złapać własną prawą ręką :)
          • kroniken Re: świadomość 11.12.11, 10:41
            spin0za napisał:

            > Jak chcesz swoim umysłem badać swój umysł? Nie da się własnej prawej ręki złapa
            > ć własną prawą ręką :)

            Nie możesz badać, możesz poznać. Nie możesz zobaczyć, czy dotknąć, itd. Umysł jest doświadczeniem, a to co jest nam dostępne to wyłącznie doświadczenie. Możesz doświadczyć umysłu wolnego od projekcji. Nie ma w tym percepcji, a więc nie ma żadnego badania.
      • kroniken Re: świadomość 09.12.11, 11:16
        Nie można jednak zatracić siebie, ani porzucić siebie, odejść od siebie. Można zatracić tylko poznanie siebie.
        • nehsa Re: świadomość 09.12.11, 16:11
          kroniken, bądź łaskaw odpowiedzieć.
          W cudzysłowach twoje obserwacje. Pod spodem moje pytania.

          1./ "Nie wszyscy mają świadomość."
          Zatem nie wszyscy są ludźmi?

          2./ "Gdy treścią świadomości nie jest świat, nie jest ona świadomość czystym bytem."
          No to jakim bytem jest ? W jaki sposób zanieczyszczonym?

          3./ "Świadomość jest wszechmocna."
          Co to znaczy wszechmocna?

          4./ "Swiadomość przepełniona treściami traci świadomość samej siebie".
          Skoro piszesz, że jest wszechmocna, to wyjaśnij, w jaki sposób można przepełnić świadomość?

          5./ "...Świadomość poznaje siebie samą, doświadcza siebie samej, wiek kim jest. Nazywa się to ostatecznym poznaniem, jedyną podstawą rzeczywistości...."
          Zatem podstawą rzeczywistości jest świadomość ? Świadomość człowieka???
          To narazie tyle, aby nie przedłużać postu
          • spin0za Re: świadomość 09.12.11, 17:16
            Co to znaczy wszechmocna?

            Że możesz w umyśle stworzyć wszystko. Istotę doskonałą -Boga.
            • nehsa Re: świadomość 09.12.11, 18:45
              spin0za napisał:
              > Co to znaczy wszechmocna?
              >
              > Że możesz w umyśle stworzyć wszystko. Istotę doskonałą -Boga."

              ***To jest NIEOGRANICZONOŚĆ.
              Wszechmoc, jak sama nazwa wskazuje, jest zdolnością uzależnienia WSZYSTKICH I WSZYSTKIEGO, czyli dowodem wszechmocy, jest zależność od wszechmogącego życia.

              A ponieważ ludzka świadomość jest niepostrzegalna w żaden sposób, to wszechmoc ludzkiej świadomości, jest równo warta jej niemocy.
              Stąd słowa Syna Ojca w nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca: "Nie wiecie wy, jakiegoście ducha."
              • spin0za Re: świadomość 09.12.11, 19:03
                Jeśli możesz w umyśle stworzyć wszechmogącego Boga, to znaczy, że może On istnieć realnie.
                • nehsa Re: świadomość 09.12.11, 20:40
                  spin0za napisał:
                  "> Jeśli możesz w umyśle stworzyć wszechmogącego Boga, to znaczy, że może On istni
                  > eć realnie. "

                  ***Ja żadnego Boga w świadomości nie tworzę. O przymiotach Dwóch Istot Boskich, bo istnienie jednego Boga jest wykluczone, dowiedziałem się z Nauki Ojca, Którą oznajmił ludzkości, tylko Syn Ojca.
                  • spin0za Re: świadomość 09.12.11, 22:10
                    To nowość, bo w wielu religiach to jest trzech bogów.
                    Ale Twoja religia to Nauka.
                    U mnie jest jeden Bóg=Wszechświat.
                    • nehsa Re: świadomość 09.12.11, 23:51
                      spin0za napisał:
                      "> To nowość, bo w wielu religiach to jest trzech bogów.
                      > Ale Twoja religia to Nauka.
                      > U mnie jest jeden Bóg=Wszechświat."

                      ***Spinoza!
                      O żadnej religii, nawet nie chce słyszeć. Wiedza, która staram się przekazać, pochodzi ze świadectw na wskroś świeckiej Nauki Ojca(WOLNOŚCI)=Dawcy Życia, Którą to Naukę, oznajmił ludzkości, tylko Syn Ojca, (ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM) ŻYCIE.

                      Nauka Wszechmogącego Ojca, jest zawarta w zakłamanych Czterech Ewangeliach, dlatego, aby uzyskać dostęp do Jej wiarygodnych treści, należy odkłamać Cztery Ewangelie, co też czynię na swoim niezbyt starannym forum.
                      --
          • kroniken Re: świadomość 11.12.11, 10:56
            nehsa napisał:

            > 1./ "Nie wszyscy mają świadomość."
            > Zatem nie wszyscy są ludźmi?

            Skąd to wytrzasnąłeś, że nie wszyscy mają świadomość? Raczej mało kto ma samo-świadomość, gdyż niemal wszyscy utożsamiają się z treściami swej świadomości, tracąc poznanie siebie.

            Poza tym z czego wynika założenie ograniczenie świadomości do ludzi? Ja go nie przyjąłem, choć wśród ludzi mówię o ludziach.
            >
            > 2./ "Gdy treścią świadomości nie jest świat, nie jest ona świadomość czy
            > stym bytem."
            > No to jakim bytem jest ? W jaki sposób zanieczyszczonym?

            Świadomość zawsze jest czystym bytem. Może tylko chwilowo utracić poznanie siebie jako czystego bytu.

            > 3./ "Świadomość jest wszechmocna."
            > Co to znaczy wszechmocna?
            >
            Np. to, że może kreować jak Bóg, albo stwarzać światy jak nasz. Nie ma nic, czego nie mogłaby dokonać, choć gdy wraca poznanie, to nie ma potrzeby czynienia niczego.

            > 4./ "Swiadomość przepełniona treściami traci świadomość samej siebie".
            > Skoro piszesz, że jest wszechmocna, to wyjaśnij, w jaki sposób można przepełnić
            > świadomość?
            >
            Wszechmoc polega na tym, że jeśli świadomość chce utracić poznanie siebie, to może to zrobić. Kreowany jest wtedy świat, np. tak skomplikowany jak nasz, w którym powrót poznania wydaje się niemal niemożliwy Gdy chce zaprzeczyć Bogu, kreuje świat bez Boga. Czyli by utracić poznanie czystości samo-świadomości, kreuje treści świadomości, które to poznanie zasłaniają.

            > 5./ "...Świadomość poznaje siebie samą, doświadcza siebie samej, wiek k
            > im jest. Nazywa się to ostatecznym poznaniem, jedyną podstawą rzeczywistości...
            > ."
            > Zatem podstawą rzeczywistości jest świadomość ? Świadomość człowieka???
            > To narazie tyle, aby nie przedłużać postu

            Dlaczego człowieka? Świadomość jest pierwotna i kompletnie niematerialna, nie ma nic, co można by wskazać jako jej formę, albo substancję, bo nic takiego nie istnieje. To jest pierwotna rzeczywistość, nazywana także Bogiem. Człowiek to projekcja świadomości, która utożsamiając się z daną formą, traci poznanie siebie jako całkowicie bezforemnej.
            • nehsa Re: świadomość 11.12.11, 12:05
              kroniken m.in.napisał:

              Ad.1. kopiuję
              że, "nehsa napisał:
              > 1./ "Nie wszyscy mają świadomość."
              > Zatem nie wszyscy są ludźmi?"
              i kroniken zapytał:
              "Skąd to wytrzasnąłeś, że nie wszyscy mają świadomość?"

              ***w odpowiedzi z twojego postu cytuje zdanie:
              "Każdy kto ma świadomość, wie co to jest świadomość, tylko dlatego, że jej doświadcza."
              Zatem, według treści tego zdania, są i tacy, którzy jej nie mają.

              Ad.2. kopiuję:
              "Gdy treścią świadomości nie jest świat, nie jest ona świadomość czystym bytem."
              > No to jakim bytem jest ? W jaki sposób zanieczyszczonym?
              kroniken odpowiedział:
              "Świadomość zawsze jest czystym bytem. Może tylko chwilowo utracić poznanie siebie jako czystego bytu."

              ***To znaczy, że gdy treścią świadomości są Istoty Boskie, albo abstrakcja, świadomość traci cechę czystości.
              Określanie świadomości, tak zwanym, czystym bytem, jest krańcowym niedookreśleniem wynikającym z twojej niewiedzy, czym ta świadomość jest.

              Ad.3.kopiuję:
              "Świadomość jest wszechmocna."
              > Co to znaczy wszechmocna?
              kroniken odpowiedział:
              "Np. to, że może kreować jak Bóg, albo stwarzać światy jak nasz. Nie ma nic, czego nie mogłaby dokonać, choć gdy wraca poznanie, to nie ma potrzeby czynienia niczego."

              ***Kroniken, trzymajmy się faktów.
              Nauka Ojca, Którą oznajmił Syn Ojca, to wiedza o przyczynach dziejącej się rzeczywistości. Wynika z Niej, że sens ludzkiej mowy, którego kreatorem jest Duch, a według ciebie świadomość, nie ma żadnej mocy sprawczej, i jest to fakt.

              Zatem sugerowana przez ciebie wszechmoc naszej świadomości sprowadza się do wyboru sposobu posłużenia się przez nas rzeczywistością.
              Tak rzeczywistością naszego ciała, które jest narzędziem naszego Ducha=świadomości, jak i rzeczywistością wszechświata.


              My,ludzie jesteśmy tylko przetwórcami każdej rzeczywistości, którą nam udostępnił z woli Ojca, Stwórca, czyli Syn Ojca, Światłość=Rozum.
              Kreujemy, tylko sposób posługiwania się, przetwarzania rzeczywistości, a nie rzeczywistość.
              M.in., kreujemy za pośrednictwem Ducha=świadomości NIEMATERIALNY SENS słowa naszej mowy.

              Odnośnie twoich odpowiedzi w pkt 4 i 5.
              Każdy skutek, ma swoją przyczynę. Nasza świadomość też ma swoją przyczynę, jest tą przyczyną Samoofiara Syna Ojca, Światłości=Rozumu.
              A racjonalnymi dowodami=faktami Tej Samoofiary Syna Ojca, Światłości=Rozumu, są fakty niezależności od nas PRACY NASZEJ ŚWIADOMOŚCI.
              • kroniken Re: świadomość 11.12.11, 13:22
                nehsa napisał:


                > ***w odpowiedzi z twojego postu cytuje zdanie:
                > "Każdy kto ma świadomość, wie co to jest świadomość, tylko dlatego, że j
                > ej doświadcza."
                > Zatem, według treści tego zdania, są i tacy, którzy jej nie mają.

                Miało to oznaczać, że każdy wie, że ma świadomość tylko dlatego, że jej bezpośrednio doświadcza.
                >
                > ***To znaczy, że gdy treścią świadomości są Istoty Boskie, albo abstrakcja, świ
                > adomość traci cechę czystości.
                > Określanie świadomości, tak zwanym, czystym bytem, jest krańcowym niedookreślen
                > iem wynikającym z twojej niewiedzy, czym ta świadomość jest.

                Gdy treścią świadomośc staje się pojęcie Istot Boskich czy czegokolwiek, to świadomość traci poznanie siebie. Bóg nie myśli o sobie, że jest Bogiem. Po prostu jest. Doświadczanie świadomości nie polega na mówieniu sobie "mam świadomość", itd., itp. Gdy zaś znika pojęciowe myślenie, nie ma Istot Boskich, Boga, itd., jest doświadczenie wykraczające poza wszelkie opisy, analizy, pojęcia.

                Tak jak np. z kolorem. Małe dziecko patrzy na kolor żółty, ale nie zna nazwy. Doświadcza widzenia koloru żółtego. Niewidomemu od urodzenia możesz przedstawić milion opisów żółtego, od poetyckich do chemiczno-fizycznych, a i tak nie będzie wiedział o czym mowa. To samo dotyczy Boga i wszelkich pojęć. Pojęcia to tylko bardzo ułomne symbole. Pomylenie pojęć z desygnatem to błąd poznawczy. Upieranie się, że jakieś pojęcia są tożsame z rzeczywistością to ten sam błąd.

                Nie mogę nie wiedzieć czym jest świadomość, gdyż ją mam. Nie możesz wiedzieć co wiem o świadomości, bo nie doświadczasz mojej świadomości.

                Świadomość jest doświadczana bezpośrednio i osobiście.
                > Ad.3.kopiuję:
                > "Świadomość jest wszechmocna."
                > > Co to znaczy wszechmocna?
                > kroniken odpowiedział:
                > "Np. to, że może kreować jak Bóg, albo stwarzać światy jak nasz. Nie ma nic, cz
                > ego nie mogłaby dokonać, choć gdy wraca poznanie, to nie ma potrzeby czynienia
                > niczego."
                >
                > ***Kroniken, trzymajmy się faktów.
                > Nauka Ojca, Którą oznajmił Syn Ojca, to wiedza o przyczynach dziejącej się rzec
                > zywistości. Wynika z Niej, że sens ludzkiej mowy, którego kreatorem jest Duch,[
                > b] a według ciebie świadomość[/b], nie ma żadnej mocy sprawczej, i jest to fakt
                > .
                >
                Dokładnie - świadomość jest wszechmocna, a nie jej projekcje, "wytwory". Zaprzeczasz pewnej tezie, a potem wskazujesz, że jest prawdziwa, ale jak rozumiem tylko pod warunkiem, że jest wyrażona przez Ciebie i za pomocą siatki pojęciowej, którą Ty się posługujesz.

                > Zatem sugerowana przez ciebie wszechmoc naszej świadomości sprowadza się
                > do wyboru sposobu posłużenia się
                przez nas rzeczywistością.
                > Tak rzeczywistością naszego ciała, które jest narzędziem naszego Ducha=świadomo
                > ści, jak i rzeczywistością wszechświata.

                >
                > My,ludzie jesteśmy tylko przetwórcami każdej rzeczywistości, którą nam udostępn
                > ił z woli Ojca, Stwórca, czyli Syn Ojca, Światłość=Rozum.
                > Kreujemy, tylko sposób posługiwania się, przetwarzania rzeczywistości, a
                > nie rzeczywistość.
                > M.in., kreujemy za pośrednictwem Ducha=świadomości NIEMATERIALNY SENS słowa nas
                > zej mowy.
                >
                Mógłbym powiedzieć tak: rzeczywistością jest świadomość, ona jest pierwotna wobec wszystkiego i nieprzemijająca. W istocie więc tylko świadomość jest rzeczywistością. W tym sensie, i z tym się zgadzam, świadomość nie kreuje rzeczywistości. Po prostu jest. Świadomość może zaś wytwarzać projekcje, przetwarzać je, itd., albo też może nie kreować i doświadczać siebie jako pierwotnej rzeczywistości.

                > Odnośnie twoich odpowiedzi w pkt 4 i 5.
                > Każdy skutek, ma swoją przyczynę. Nasza świadomość też ma swoją przyczynę, j
                > est tą przyczyną Samoofiara Syna Ojca, Światłości=Rozumu.

                > A racjonalnymi dowodami=faktami Tej Samoofiary Syna Ojca, Światłości=Rozumu, [b
                > ]są fakty niezależności od nas PRACY NASZEJ ŚWIADOMOŚCI. [/b]


                Tu wymiękam, to znamy od lat ;) Ale do tej pory nie rozumiem co to jest samoofiara i po co. Gdybym miał to zinterpretować po swojemu, to napisałbym tak: pierwotna świadomość jest niepodzielna i niepoliczalna, można mówić więc o jej części tylko pomocniczo. Więc część świadomości dokonała projekcji. Tę część świadomości możemy nazwać umownie Synem. Gdy dokonywana jest projekcja pojawia się dualistyczny świat (który staje się treścią świadomości). W dualistycznym świecie jest cierpienie. Dokonanie tej projekcji jest więc ofiarą. Syn składa ofiarę ze swego poznania Boga (najwyższej samo-świadomości), tzn. traci poznanie, bo dokonuje projekcji. Wtedy pojawia się świat, w którym musi cierpieć. Pojawia się wówczas człowiek. Cały czas jest to ta sama świadomość Syna, ale która postrzega siebie jako człowieka - świadomość utożsamia się z wyprojektowaną formą "człowiekiem". Gdy już dokona tego błędnego utożsamienia, wtedy może uważać, że to dzięki Bogu (może być po Twojemu - Bogu Synowi) powstał świat, bo już nie pamięta, że to ona sama (świadomość człowieka) jest tą samą świadomością, która stworzyła świat, tylko teraz "zaklętą" w formę człowieka. Może pobłogosławisz moją interpretację?
                • nehsa Re: świadomość 11.12.11, 14:30
                  kroniken!
                  napisałeś:
                  "> Miało to oznaczać, że każdy wie, że ma świadomość tylko dlatego, że jej bezpośr
                  > ednio doświadcza."

                  ***Czyli, że po prostu myśli.

                  i dalej napisałeś:
                  "> Gdy treścią świadomośc staje się pojęcie Istot Boskich czy czegokolwiek,
                  > to świadomość traci poznanie siebie. Bóg nie myśli o sobie, że jest Bogiem. Po
                  > prostu jest. Doświadczanie świadomości nie polega na mówieniu sobie "mam świad
                  > omość", itd., itp. Gdy zaś znika pojęciowe myślenie, nie ma Istot Boskich, Boga
                  > , itd., jest doświadczenie wykraczające poza wszelkie opisy, analizy, pojęcia."

                  kroniken przeanalizujmy ten tekst po kawałku:
                  "> Gdy treścią świadomośc staje się pojęcie Istot Boskich czy czegokolwiek,
                  > to świadomość traci poznanie siebie."


                  ***Byłoby dobrze, gdybyś zdefiniował swoje wyobrażenie świadomości.
                  Bo: Jeżeli świadomość traci poznanie siebie wskutek zakotwiczenia w niej treści CZEGOKOLWIEK, to tym samym staje się beztreściowa, wypełniona bez treścią, pustką, a tym samym unicestwiona.
                  Dlatego proszę, podaj definicję tej, twojej świadomości, której to prośby, nie zrealizujesz, gdyż powiadamiasz:
                  "Nie mogę nie wiedzieć czym jest świadomość, gdyż ją mam. Nie możesz wiedzieć co
                  > wiem o świadomości, bo nie doświadczasz mojej świadomości."


                  ***Zatem jesteś nieświadomy, działań swojej świadomości, tylko po prostu wierzysz, że masz świadomość, ale o tym nie wiesz.

                  I np. piszesz:
                  "Gdy zaś znika pojęciowe myślenie, nie ma Istot Boskich, Boga
                  > , itd., jest doświadczenie wykraczające poza wszelkie opisy, analizy, pojęcia."


                  ***Z mojego doświadczenia wynika, że bez-pojęciowe myślenie, jest niemożliwe. Byłoby zaprzeczeniem istnienia "twojej" świadomości, a "mojej" Cząstki Światłości=Rozumu.

                  A teraz, co do reszty treści w twoim poście:
                  Wcześniej, niż był ŚWIAT, istniało Dwóch Bogów(Bóg, to wyraz pomocniczy).
                  Istniał=pracował Ojciec, i istniał=pracował Syn Ojca. Bogowie są istotami niematerialnymi, duchami.
                  Przyczyną Dzieła Stworzenia Świata, była wola Ojca, która jest miłością, która stanowi o wiecznym, niezniszczalnym życiu Syna Ojca, a tym samym, o byciu Bogiem przez Syna Ojca, Który jest WYKONAWCĄ woli Ojca, czyli jest Stwórcą.

                  Przyczynami RZECZYWISTOŚCI=ŚWIATA, materii organicznej i nieorganicznej były RZECZY, czyli prawa, którym podporządkowana jest materia i natura.

                  A przyczynami NASZEGO POCZĄTKU, czyli obdarzenia ssaków naczelnych ŚWIADOMOŚCIĄ, była SAMOOFIARA SYNA OJCA ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU, wobec każdego ssaka "niegdyś, i każdego człowieka do dziś".

                  Co to jest ta SAMOOFIARA?

                  Ojciec(Bóg), jest duchem. I Syn Ojca(Bóg), jest duchem.
                  Ich praca musi polegać na SAMOOFIERZE, bo Oni, Ojciec, i Syn Ojca nie posiadają żadnych narzędzi pracy. Ich narzędziami pracy, SA ONI SAMI.
                  Dlatego dowodem miłości Ojca, jest Samoofiara Ojca wobec Syna Ojca.
                  A dowodem miłości Syna Ojca, jest Samoofiara Syna Ojca wobec nas, ludzi, których S Twórca obdarza niematerialną, nieśmiertelną Cząstką Samego Siebie, czyli Cząstką Światłości=Rozumu=Życia=Ducha.

                  Dlatego jesteśmy istotami nieśmiertelnymi.
                  • kroniken Re: świadomość 12.12.11, 13:46
                    Nie odróżniasz świadomości od myśli, czyli treści świadomości. Istnienie świadomości w ogóle nie zależy od myślenia.

                    A co do zdefiniowania świadomości - jest to niemożliwe. Świadomość jest doświadczeniem, które rozumiesz w tym sensie, że go doświadczasz. Faktem jest, że ogromna liczba osób nie potrafi wyłączyć monologu wewnętrznego i utożsamia się z nim, mylnie sądząc, że myśli to to samo co świadomość.

                    • nehsa Re: świadomość 12.12.11, 14:15
                      kroniken!
                      Ileś tam razy napisałem: Myślimy, dzięki wykorzystywaniu PRACY Cząstki Światłości=Rozumu, Którą w następstwie Samoofiary obdarzył nas Stwórca, Którym jest Syn Ojca, Drugi Bóg, Którego Imieniem jest ŚWIATŁOŚĆ.

                      A CO DO ZDEFINIOWANIA świadomości. Jest to możliwe.

                      kroniken, ta "twoja" świadomość, jest faktycznie Cząstką Stwórcy, czyli Światłością=Duchem.
                      I jej definicja, musi wynikać z tej wiedzy o Synu Ojca, Stwórcy, która została nam udostępniona w Nauce Ojca.
                      A ponieważ Syn Ojca, Światłość uosabia ŻYCIE, to "twoja" świadomość, nie jest niczym innym.
    • jam_eljasz Re: JESTES świadomość a nie neuonem 10.12.11, 09:50
      Transformacja teologii w kontekście nauk ścisłych.

      Czy człowiek poznał już pełny Obraz Stworzenia? - nawet nie zajrzał do przedsionka wiedzy, doświadczenia naukowe służą jedynie udowadnianiu Zycia bez udziału Boga.
      Nowe spojrzenie na zagadnienie świadomości, która nie jest wytworem zbiorów komórek nerwowych, mechanizm tworzenia stanów psychicznych, wyjaśnienie Istoty człowieczeństwa w syntezie obowiązujących doświadczeń naukowych i dawnej wiedzy Objawionej przez Biblię i przekazy starożytnych zapisków.

      Dorobek cywilizacyjny nauk humanistycznych i technicznych jaki dokonał się od zaistnienia człowieka na ziemi, jego dążenia do odkrycia swej Istoty, były planem prowadzącym do poznania działania Procesora, który jest źródłem tworzenia jego myśli oraz wszelkich systemów sterowania na poziomie kwantowym

      www.rozmowy.all.pl/
      LIVECHIP, PROCESOR
      obowiązujące doświadczania z zakresu informatyki i fizyki wykluczają, aby komórki nerwowe były źródłem tworzenia sygnałów "zero - jeden", które nazywamy myśleniem, a tylko przez brak odpowiedniego mechanizmu zastępczego, ciągle wmawia się iż człowiek myśli mózgiem.
      Wykład obala ten stereotyp udowadniając przez syntezę całościowej wiedzy o człowieku iż Jego istota ma dualistyczny charakter, a słowo duchowy oznacza informatyczny, duch - informacja.
    • jam_eljasz Re: JESTES świadomość a nie neuronem 10.12.11, 09:51
      Transformacja teologii w kontekście nauk ścisłych.

      Czy człowiek poznał już pełny Obraz Stworzenia? - nawet nie zajrzał do przedsionka wiedzy, doświadczenia naukowe służą jedynie udowadnianiu Zycia bez udziału Boga.
      Nowe spojrzenie na zagadnienie świadomości, która nie jest wytworem zbiorów komórek nerwowych, mechanizm tworzenia stanów psychicznych, wyjaśnienie Istoty człowieczeństwa w syntezie obowiązujących doświadczeń naukowych i dawnej wiedzy Objawionej przez Biblię i przekazy starożytnych zapisków.

      Dorobek cywilizacyjny nauk humanistycznych i technicznych jaki dokonał się od zaistnienia człowieka na ziemi, jego dążenia do odkrycia swej Istoty, były planem prowadzącym do poznania działania Procesora, który jest źródłem tworzenia jego myśli oraz wszelkich systemów sterowania na poziomie kwantowym

      www.rozmowy.all.pl/
      LIVECHIP, PROCESOR
      obowiązujące doświadczania z zakresu informatyki i fizyki wykluczają, aby komórki nerwowe były źródłem tworzenia sygnałów "zero - jeden", które nazywamy myśleniem, a tylko przez brak odpowiedniego mechanizmu zastępczego, ciągle wmawia się iż człowiek myśli mózgiem.
      Wykład obala ten stereotyp udowadniając przez syntezę całościowej wiedzy o człowieku iż Jego istota ma dualistyczny charakter, a słowo duchowy oznacza informatyczny, duch - informacja.
      • spin0za Re: JESTES świadomość a nie neuronem 10.12.11, 11:09
        Ks. prof. Włodzimierz Sedlak z KULu już w 1969 sformułował koncepcję elektromagnetycznej teorii życia mówiącą, iż wszystkie procesy życiowe zachodzą na poziomie kwantowym dzięki sprzężeniom reakcji chemicznych z procesami elektronicznymi w środowisku półprzewodnikowym takim jakim są białka i przejawiają się emisją światła lub innych fal elektromagnetycznych.
        W książce pt.Na początku było jednak światło wprowadził termin wszechpróżni (wszechniebytu), opisujący pierwotną, nieskończoną próżnię, która istniała przed powstaniem świata.
        Koncepcja wówczas rewolucyjna, dziś widać jak szybko się zestarzała.
        • nehsa Re: JESTES świadomość a nie neuronem 10.12.11, 14:30
          A ponieważ ja, nie dysponuje aż tak rozległą i dogłębną wiedzą, jak WY, to zgłębiam wiedzę jedynie w tych źródłach, gdzie jest ona podana w niezbyt skomplikowanych treściach.
          Dlatego też, moim źródełkiem są świadectwa Nauki Ojca=Dawcy Życia, które w Biblii stanowią mini cząsteczkę treści.

          Wynika z tych świadectw, było nie było, sprzed ponad dwóch tysięcy lat, że wykluczone jest istnienie jednego Boga, dlatego od zawsze, istnieje Dwie Istoty Boskie, Dwóch Bogów, czyli OJCIEC-WOLNOŚĆ, i SYN OJCA-ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM.

          A ponieważ Istoty Boskie w przeciwieństwie do ludzi, nie współpracują, tylko PRACUJĄ, to zasadnym jest wniosek, że w czasach przed stworzeniem świata=wszechświata była przestrzeń, która mogła być nieskończenie mała, ale i nieskończenie wielka.

          Informacja o istnieniu wszech niebytu, czy też wszech próżni, to całkiem świeża wiedza.
    • bez_seller Kroniken, 10.12.11, 23:08
      skad to wszystko wiesz?
      • kroniken Re: Kroniken, 11.12.11, 11:04
        bez_seller napisała:

        > skad to wszystko wiesz?

        Nie ma znaczenia czy wiem, bo nie jesteś w stanie tego zweryfikować. Wskazuję drogę, która wiedzie przez wiarę, a nie przez wiedzę, gdyż poznanie jest celem, a nie środkiem.

        Ktoś może powiedzieć - za lasem jest góra, a z niej można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Można uwierzyć lub nie. Uwierzywszy można wejść na górę lub nie.

        Można dążyć do uzyskania doskonałej samo-świadomości lub nie. Każdy robi co chce :)
        • bez_seller Re: Kroniken, 11.12.11, 11:20
          To co piszesz jest ciekawe, spotkalam sie juz z podobna teoria.
          • kroniken Re: Kroniken, 11.12.11, 13:25
            bez_seller napisała:

            > To co piszesz jest ciekawe, spotkalam sie juz z podobna teoria.

            Nie pretenduję do autorstwa. Jest to ta sama ścieżka, wskazywana cały czas w różnych formach :)
            • bez_seller Re: Kroniken, 11.12.11, 14:07
              Mozna do Ciebie napisac na priva?
              • kroniken.1234 Re: Kroniken, 12.12.11, 11:41
                bez_seller napisała:

                > Mozna do Ciebie napisac na priva?

                kroniken.1234@gmail.com
        • no_no Re: Kroniken, 11.12.11, 11:36
          kroniken napisała:

          > bez_seller napisała:
          >
          > > skad to wszystko wiesz?

          > Można dążyć do uzyskania doskonałej samo-świadomości lub nie. Każdy robi co chc
          > e :)

          No sorry Winnetou.
          Każdy robi nie to, co chce, a to co musi robić. W przyrodzie nie ma miejsca na chciejstwo, dowolność, przypadek, czy co tam jeszcze. Gdy myślisz, że jest inaczej, to znaczy że dałeś się uwieść kolejnej iluzji:)
          • kroniken Re: Kroniken, 11.12.11, 13:30
            > No sorry Winnetou.
            > Każdy robi nie to, co chce, a to co musi robić. W przyrodzie nie ma miej
            > sca na chciejstwo, dowolność, przypadek, czy co tam jeszcze. Gdy myślisz, że je
            > st inaczej, to znaczy że dałeś się uwieść kolejnej iluzji:)

            Jeśli chcesz, to wierzysz, jeśli nie, to nie. Jeśli chcesz to kroczysz ścieżką wiary, jeśli nie to nie. Zagadnienie wolnej woli jest nieopisywalne, tak jak świadomość. Kwestia wolnej woli jest zaś całkowicie rozumiana w poznaniu, choć nie ma tam pojęcia wolnej woli.
            • nehsa Re: Kroniken, 11.12.11, 14:48
              Napisaliście m.in., że:
              "Każdy robi nie to, co chce, a to co musi robić"
              i
              Zagadnienie wolnej woli jest nieopisywalne, tak jak św
              > iadomość. Kwestia wolnej woli jest zaś całkowicie rozumiana w poznaniu, choć n
              > ie ma tam pojęcia wolnej woli.


              ***Ludzie nie zostali obdarzeni wolną i nieprzymuszona wolą. Ale posiadają prawo decyzji wyboru jakości postępowania.
              Czym jest decyzja wyboru postępowania?
              Podejmowana w naszej świadomości decyzja, o wyborze postępowania, jest projekcją wykorzystania ciała człowieka, jako narzędzia międzyludzkiej współpracy.
            • no_no Re: Kroniken, 11.12.11, 20:00
              kroniken napisała:

              > Jeśli chcesz, to wierzysz, jeśli nie, to nie. Jeśli chcesz to kroczysz ścieżką
              > wiary, jeśli nie to nie.

              Przyjacielu, przyjaciółko. Każde z nas kroczy jakąś ścieżką wiary. Każde. Wybór jednak - tej, czy innej "ścieżki" nie jest zależny od nas. Gdy myślisz, że jest inaczej, że to Ty dokonujesz wyborów którą drogą pójdziesz, to znaczy że znowu dałeś się zwieść iluzji.
              Nie kłopocz się jednak tym, nie zaperzaj. Po prostu idź ... I nie pomyśl tylko, że iluzja to coś złego. Wprost przeciwnie - iluzje są piękne :) A jakby jeszcze tego było mało, to i potrzebne do zrozumienia, czym jesteś ...
              Szerokiej drogi przyjaciółko, przyjacielu.
              • nehsa Re: Kroniken, 11.12.11, 20:23
                no_no napisał:

                > kroniken napisała:
                >
                > > Jeśli chcesz, to wierzysz, jeśli nie, to nie. Jeśli chcesz to kroczysz ścieżką
                > > wiary, jeśli nie to nie.
                >
                > Przyjacielu, przyjaciółko. Każde z nas kroczy jakąś ścieżką wiary. Każde. Wybór
                > jednak - tej, czy innej "ścieżki" nie jest zależny od nas. Gdy myślisz, że jes
                > t inaczej, że to Ty dokonujesz wyborów którą drogą pójdziesz, to znaczy że znow
                > u dałeś się zwieść iluzji.
                > Nie kłopocz się jednak tym, nie zaperzaj. Po prostu idź ... I nie pomyśl tylko,
                > że iluzja to coś złego. Wprost przeciwnie - iluzje są piękne :) A jakby jeszcz
                > e tego było mało, to i potrzebne do zrozumienia, czym jesteś ...
                > Szerokiej drogi przyjaciółko, przyjacielu."

                ***NO_NO!
                Bądź uprzejmy dopowiedzieć: OD KOGÓŻ TO JEST ZALEŻNY WYBÓR TEJ CZY INNEJ ŚCIEŻKI, SKORO NIE OD NAS???
                • spin0za Re: Kroniken, 11.12.11, 21:26
                  W umysłach mamy podobno nośniki informacji kulturowej, religijnej itp.
                  Gdybyś urodził się w kraju muzułmańskim (zanim powstały media/internet), to wierzyłbyś w Allaha. Nie miałbyś innego wyboru.
                  • spin0za Re: Kroniken, 11.12.11, 21:28
                    Gdybyś żył w przed Naszą Erą, to byś nie znał "załganych Ewangelii", bo ich po prostu by jeszcze nie było.
                    Zatem nie mógłbyś opracować Nauki Ojca.
                    • voxave Re: Kroniken, 12.12.11, 00:33
                      O tak gdybym żyla w krajach arabskich to oficjalnie udawałabym że wierzę w Allacha, po to aby troche pożyć.:)
                    • nehsa Re: Kroniken, 12.12.11, 04:37
                      Spini!
                      W procesie myślenia jesteśmy nieograniczeni. Z czego wniosek, że posiadamy niczym nieograniczone prawo, zdolność wyboru problematyki, tematyki myślenia, w tym wyboru sensu postępowania, czyli sposobu posłużenia się naszym narzędziem=ciałem.
                      • no_no Re: Kroniken, 12.12.11, 20:20
                        nehsa napisał:

                        > Spini!
                        > W procesie myślenia jesteśmy nieograniczeni.

                        NEHSA, że też Ty się Boga Ojca i Jego Syna nie boisz, sadząc w ich imieniu takie kocopoły!
                        To, że myślisz, to Ci się tylko tak wydaje. Ty jedynie w sposób bardzo ograniczony, acz muszę przyznać, że dość niekonwencjonalny - przetwarzasz informacje, które są w zasięgu możliwości Twego ograniczonego odbiornika - mózgu. Tylko przetwarzasz to, co już jest.
                        Nic więcej. Jesteś katarynka:)

                        > Z czego wniosek, że posiadamy nicz
                        > ym nieograniczone prawo, zdolność wyboru problematyki, tematyki myślenia, w tym
                        > wyboru sensu postępowania, czyli sposobu posłużenia się naszym narzędziem=ciał
                        > em.

                        Z czego wnioski to ciąg dalszy kocopołów "made in" Nehsa.
                        • nehsa Re: Kroniken, 28.12.11, 16:12
                          no_no!
                          Nie zauważyłem twoich wpisów. I nie chce mi się ich oceniać.
                          Od ocen na tych forach, są tacy jak ty. Od faktów, zwanych "kocopołami", jestem ja.
                          • no_no Re: Kroniken, 03.01.12, 15:38
                            nehsa napisał:

                            > no_no!
                            > Nie zauważyłem twoich wpisów. I nie chce mi się ich oceniać.
                            > Od ocen na tych forach, są tacy jak ty. Od faktów, zwanych "kocopołami", jestem
                            > ja.

                            Dobrze Nehsa, synu Starego Kawalera imieniem Wolność.
                            Pozostań przy swoich kocopołach. Ja natomiast zajmę się oceną estetyki i wrażeń artystycznych. Bo CZYŻ nie o to chodzi byśmy kontenci byli i zadowoleni, każdy z siebie?
                            No właśnie.

                            P.S. Fajnego Ojca masz.
                • no_no Re: Kroniken, 12.12.11, 20:27
                  nehsa napisał:

                  > ***NO_NO!
                  > Bądź uprzejmy dopowiedzieć: OD KOGÓŻ TO JEST ZALEŻNY WYBÓR TEJ CZY INNEJ ŚCI
                  > EŻKI, SKORO NIE OD NAS???


                  No właśnie! Oto jest pytanie ...
                  O Mariollloo
                  muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/kazik-mariola,259937
    • fleuret Re: świadomość 14.12.11, 09:04
      Napisałeś/aś, że istotą naszego bytu jest coś, w czym doświadczamy wszystkiego, bo jesteśmy tym czymś Jak więc możemy jednocześnie tym nie być stając się iluzją? Jak możemy wyzuć się ze swej istoty i stać się czymś czego nie ma? Lub napełnić się czymś (co nazywasz treścią) czego nie ma?
      • kroniken Re: świadomość 14.12.11, 09:32
        fleuret napisała:

        > Napisałeś/aś, że istotą naszego bytu jest coś, w czym doświadczamy wszystkiego,
        > bo jesteśmy tym czymś Jak więc możemy jednocześnie tym nie być stając się iluz
        > ją? Jak możemy wyzuć się ze swej istoty i stać się czymś czego nie ma? Lub nap
        > ełnić się czymś (co nazywasz treścią) czego nie ma?

        Możesz na przykład uznać, że jesteś ciałem, że Twoja egzystencja zawiera się w ciele. Wtedy iluzje powstają lawinowo. Powstaje iluzja potrzeb, które stwarza ciało, iluzja chorób, starości, śmierci, itd. Oczywiście jeśli uważasz, że świadomość jest efektem aktywności mózgu, a materialny świat jest rzeczywisty, to nie rozpoznasz iluzji (i uznasz ideę, że to świadomość jest pierwotną świadomością za fałszywą).

        Można dać bardzo uproszczony przykład. Załóżmy, że za jakiś czas będzie można "wejść" do wirtualnych światów. Ktoś będzie leżał podłączony do komputera, system będzie go odżywiał, itd., a osoba będzie przeżywała swe życie w wirtualnej rzeczywistości. Załóżmy, że taka osoba spędzi kilka lat w grze i w pewnym momencie uzna, pomiesza jej się coś, że to gra jest rzeczywistym światem, a nie komputerową projekcją.

        Tak samo świadomość może uznać własną projekcję za obiektywny świat. Oczywiście z wirtualnej rzeczywistości można byłoby prawdopodobnie łatwo wyjść. Iluzja naszego świata jest dużo potężniejsza.

        Iluzja nie polega na staniu się kimś innym, na wyzuciu się siebie, bo to niemożliwe, jak słusznie wskazujesz (urzędnik, który uznałby się w swych chorobowych rojeniach za Mieszka I nie przestałby być sobą), ale na utracie poznania kim się jest i pomyleniu własnych projekcji z obiektywnym światem.
        • kroniken Re: świadomość 14.12.11, 09:33
          miało być oczywiście "pierwotną rzeczywistością" :)
        • fleuret Re: świadomość 14.12.11, 09:54
          kroniken napisała:

          > Iluzja nie polega na staniu się kimś innym, na wyzuciu się siebie, bo to niemoż
          > liwe, jak słusznie wskazujesz (urzędnik, który uznałby się w swych chorobowych
          > rojeniach za Mieszka I nie przestałby być sobą), ale na utracie poznania kim si
          > ę jest i pomyleniu własnych projekcji z obiektywnym światem.

          Dlaczego to coś nazwane przez Ciebie świadomością chciałoby się oszukiwać, mylić, tracić coś ze swej istoty? Czy taka utrata nie świadczy, że mamy teraz do czynienia z inną świadomością, że dokonał się rozłam?
          • kroniken Re: świadomość 20.12.11, 01:30
            fleuret napisała:

            > Dlaczego to coś nazwane przez Ciebie świadomością chciałoby się oszukiwać, myli
            > ć, tracić coś ze swej istoty? Czy taka utrata nie świadczy, że mamy teraz do
            > czynienia z inną świadomością, że dokonał się rozłam?

            Nie ma "innej" świadomości. Czy jesteś głodna czy nie, radosna, czy smutna, świadomość bytu, istnienia jest ta sama. Nie może dokonać się rozłam, nie da się podzielić świadomości. Można jednak mylić treść świadomości ze świadomością.

            Co do pierwszego pytania. Tu mnie masz:) Mało kto zadaje to proste, choć chyba najważniejsze pytanie. Niektórzy twierdzą, że to nieuchronnie cykliczne. Może rzeczywiście tak jest. Może doskonała samoświadomość wolna od złudzeń percepcji projektuje świat jako zabawę, odmianę, kontrapunkt, jako kompletny trip. W ten sposób doświadcza siebie jako ostatecznej rzeczywistości, w której poznaje siebie, poznaje istotę wszystkiego, zna siebie jako ostateczną abstrakcję, ale równocześnie we śnie śni sobie konkret, detal, śni ograniczone. Nieuchronne cierpienie nie ma znaczenia, tak jak wielu ludzi lubi śnić, pomimo, że wiadomo, że zdarzają się czasami koszmary, ale nie ma to znaczenia, gdyż wiadomo, że sen trwa chwilkę i każdy koszmar ma swój szczęśliwy finał w przebudzeniu. W ten sposób powstaje metadualistyczny świat. Niedualistyczna jawa przeplatana dualistycznym snem. Może to byłoby najbardziej kompletnym światem?

            Dla mnie osobiście przeciwko tej teorii przemawia ogrom cierpienia w świecie. Nie przechodzi mi przez serce pierwsza teoria, gdy pomyślę o naprawdę przerażających światach cierpienia niektórych ludzi. Przecież można byłoby sobie wyobrazić dużo "lepszy" sen, który np. zaczynałby się niedługo po okrutnej wojnie (co dałoby niezbędną w dualistycznym śnie oscylację dobra i zła), która istniałaby więc tylko w pamięci we śnie :) a potem byłoby już tylko lepiej i lepiej (obstrukcje, przeziębienia, mroźne zimy i wstrętny smak wódki można byłoby zostawić:) Przeciw przemawia także "doświadczenie wglądu". Przy wszelkich, choćby najmniejszych przebłyskach "czystej" samoświadomości, to co w świecie uznawane jest za najcenniejsze czy najpiękniejsze, jest tak brzydkie, płaskie i bezsensowne, że wydaje się niewiarygodne by dobrowolnie aplikować sobie takie tripy. Czy rzeczywiście boska istota, spożywająca doskonały boski nektar, będąc w doskonałej krainie od czasu do czasu serwowałaby sobie gówienko z obrzyganej gazety opisującej rzezie i wojny, tak dla kontrapunktu? Wątpię, ale może to złudne odczucie w złudzeniu czasu, bo w wieczności takie kontrapunkty są czasami mile widziane? Patrząc na świat wokół trudno mi jednak w to uwierzyć. Dla mojego serca to niemożliwe.

            Dużo bardziej przekonuje mnie inna teoria, w którą wierzę. Świadomość jest nieskończona, niepoliczalna, pozawymiarowa. "Czysta" samoświadomość jest tożsama z miłością. Miłość jest dawaniem. Miłość musi się więc szerzyć, nie może zatrzymać się na sobie. Musi więc tworzyć. Stworzone jest identyczne z tworzącym. Jednak może w stworzonej świadomości powstać idea bycia nie częścią całości i jedności lecz bycia "pierwszą", "pierwotnym stwórcą", "najlepszą", "inną", "odrębną". By tak się stało musi nastąpić "wyodrębnienie" z jedności. Czyli musi powstać odrębność. Idea odrębności wymaga idei materii i tak powstaje świat. By było lepsze, musi być gorsze, by było to musi być tamo, itd., więc świat musi być dualistyczny i tak powstaje sen o świecie, gdzie jest się "odrębnym", świat ego.

            Oczywiście możliwe są różne wariacje.

            A ty co obstawiasz?
            • fleuret Re: świadomość 27.12.11, 13:39
              kroniken napisała:

              "Czysta" samoświadomość jest tożsama z
              > miłością. Miłość jest dawaniem.

              dawaniem czego i komu?
              • kroniken Re: świadomość 28.12.11, 13:17
                fleuret napisała:

                > dawaniem czego i komu?

                Pamiętaj, że słowa są drogowskazem. Mówię "tęcza". Jeśli masz mocno zamknięte oczy, nie zobaczysz jej, może przypomnisz sobie inną tęczę, ale nie tę, którą widzę. Jeśli zaś zawsze miałeś zamknięte oczy, to słowo nic nie będzie znaczyć, dopóki nie otworzysz oczu. Jeśli masz otwarte oczy po prostu patrzysz na tęcze i słowa są zbędne.

                Miłość, tak jak i świadomość, jest wyłącznie doświadczeniem. Najkrótsza chwila wglądu, doskonałej błogości, doskonałego szczęścia, łagodności, doskonałej harmonii, w ułamku sekundy czyni jasnym to, czego nie nie dałoby się objaśnić słowami przez biliony lat. Wiadomo wówczas, że to musi być szerzone, musi być dawane. Nie jest to opisywalne.

                Czasami zdarza się echo tego odczuć w ziemskich relacjach, gdy wyzwalamy się z przedmiotowego traktowania innych ludzi, czy istot. Gdy inni przestają być po to, by coś nam dawać, zaspokajać jakieś nasze potrzeby. Gdy jedynym pragnieniem jest szczęście jakiekolwiek innej istoty. Wtedy paradoksalnie okazuje się, że tylko dając otrzymujemy, a biorąc całkowicie tracimy.

                Mam nadzieję, że choć raz czułeś/aś przez choćby sekundę bezwarunkową miłość kogokolwiek do Ciebie. Czułeś/aś się choć raz , choćby przez najkrótszą chwilę kochana całkowicie, bez żadnych warunków, żadnego handlu. Co wtedy otrzymałaś? Jak to opiszesz? Otrzymałaś miłość - tego nie da się opisać. Można tego tylko doświadczyć. Otwórz oczy, o ile nie masz otwartych, i zobacz tęczę.

                W niedualnym jest zaś tylko miłość - nieskończona.

                Ty decydujesz w co wierzysz i ostatecznie czego doświadczasz. Oczywiście możesz wybrać, że w to nie wierzysz.
                • fleuret Re: świadomość 28.12.11, 14:35
                  kroniken napisała:


                  > Miłość, tak jak i świadomość, jest wyłącznie doświadczeniem.

                  doświadczenie rozumiem jako jakieś dzianie się, zmiany w bycie
                  • kroniken Re: świadomość 04.01.12, 01:14
                    fleuret napisała:

                    > kroniken napisała:
                    >
                    >
                    > > Miłość, tak jak i świadomość, jest wyłącznie doświadczeniem.
                    >
                    > doświadczenie rozumiem jako jakieś dzianie się, zmiany w bycie


                    W ten sposób zakładasz, że rodzaj Twojego dotychczasowego doświadczenia określa możliwy zakres w ogóle dostępnego doświadczenia. Skąd takie założenie? Można doświadczać braku zmiany. Można doświadczać niezmiennego. Ale by tego doświadczyć, trzeba najpierw wierzyć, że to możliwe, a potem tego chcieć.

                    Nie ma tego jak zmierzyć, policzyć, itd. Tak samo jest ze świadomością. Zauważ, że świadomość, to co jest esencją naszego bytu, jest doświadczana, choć nikt nie potrafi powiedzieć czym jest w istocie. Ale każdy kto ma świadomość wiec czym jest, bo jej doświadcza, choć nie ma w zasadzie możliwości by sensownie wytłumaczył słowami czym jest.

                    Dlatego nie da się wyjaśnić słowami, zmierzyć, policzyć, doświadczenia miłości, Boga, niezmienności. Ale każdy kto tego doświadczył, wie. Wie, bo doświadczył. Nie ma innej drogi do zrozumienia miłości, Boga, niż doświadczenie.
                    • fleuret Re: świadomość 04.01.12, 08:45
                      kroniken napisała:

                      > W ten sposób zakładasz, że rodzaj Twojego dotychczasowego doświadczenia określa
                      > możliwy zakres w ogóle dostępnego doświadczenia. Skąd takie założenie? Można d
                      > oświadczać braku zmiany. Można doświadczać niezmiennego. Ale by tego doświadczy
                      > ć, trzeba najpierw wierzyć, że to możliwe, a potem tego chcieć.

                      W jaki sposób doświadczasz brak zmiany, w jaki sposób doświadczasz niezmiennego?

                      >
                      > Nie ma tego jak zmierzyć, policzyć, itd. Tak samo jest ze świadomością. Zauważ,
                      > że świadomość, to co jest esencją naszego bytu, jest doświadczana, choć nikt n
                      > ie potrafi powiedzieć czym jest w istocie. Ale każdy kto ma świadomość wiec czy
                      > m jest, bo jej doświadcza, choć nie ma w zasadzie możliwości by sensownie wytłu
                      > maczył słowami czym jest.
                      >
                      > Dlatego nie da się wyjaśnić słowami, zmierzyć, policzyć, doświadczenia miłości,
                      > Boga, niezmienności. Ale każdy kto tego doświadczył, wie. Wie, bo doświadczył.
                      > Nie ma innej drogi do zrozumienia miłości, Boga, niż doświadczenie.

                      Tu stawiasz znak równości między ludzką świadomością siebie i tą tajemniczą świadomością, której sensownie nie wyjaśniasz słowami usprawiedliwiając się, że nie da rady. Mnie się zdaje, że jeśli słowo nie staje się ciałem, musi być to słowo paskudne.
                      • kroniken Re: świadomość 05.01.12, 22:13
                        fleuret napisała:

                        >
                        > W jaki sposób doświadczasz brak zmiany, w jaki sposób doświadczasz niezmiennego
                        > ?
                        >
                        Jeśli jakaś osoba nie miała nigdy i nie ma zdolności postrzegania barw, to co mógłbym odpowiedzieć jej na pytanie o to jak doświadczam żółtego? Nie ma słów na to by opisać doświadczenie widzenia żółtego koloru. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy doświadczenie jest wspólne. Tylko wówczas słowa symbolicznie wskazują na wspólne doświadczenie.

                        Tak samo, a może tym bardziej dotyczy to wszelkich doświadczeń mistycznych, itp. Możesz tylko uznać, że takie doświadczenie jest możliwe i spróbować je uzyskać. Albo odrzucić zapewnienia innych o możliwości danego rodzaju doświadczenia, czy uznać wręcz, że mają np. uszkodzoną szyszynkę i to jest powodem ich doświadczeń. To Twój wybór.

                        > Tu stawiasz znak równości między ludzką świadomością siebie i tą tajemniczą św
                        > iadomością, której sensownie nie wyjaśniasz słowami usprawiedliwiając się, że n
                        > ie da rady. Mnie się zdaje, że jeśli słowo nie staje się ciałem, musi być to sł
                        > owo paskudne.

                        Nie. Tu pokazuję granicę między doświadczeniem a opisem. Opis jest zawsze symboliczny. Słowa nie wyznaczają zakresu rzeczywistości. Co najwyżej wyznaczają zakres wspólnego doświadczenia. Nic więcej. A ludzka świadomość jest bardzo tajemnicza. Nie ma żadnego opisu czym jest, jej miernika, itd. Jest doświadczana. Możemy o niej pisać tylko dlatego, że jest wspólnym doświadczeniem, a nie dlatego, że jest mierzalna i podlega opisowi naukowemu.

                        Polecam Penros'a "Cienie umysłu". Nie zgadzam się z jego tezą, ale jego myślenie jest imponujące. Przede wszystkim wskazuje na nieopisywalność i niemierzalność świadomości - z naukowego punktu widzenia. Odrzuca on mistyczny punkt widzenia, czyli uznanie autonomii świadomości wobec ciała. Ale wielu fanatycznych ateistów powinno go chyba uznać za mistyka, gdyż jego koncepcja świadomości zakłada istnienie w sposób obiektywny czegoś co możemy nazwać platońskim, niematerialnym światem idei (matematycznych).

                        • fleuret Re: świadomość 07.01.12, 21:15
                          Chociaż próba przekazania idei za pomocą języka nigdy nie jest do końca udana, to przecież zawsze jest podejmowana. Dlaczego doświadczenie świadomości ma stanowić wyjątek?
                          • kroniken Re: świadomość 07.01.12, 23:04
                            fleuret napisała:

                            > Chociaż próba przekazania idei za pomocą języka nigdy nie jest do końca udana,
                            > to przecież zawsze jest podejmowana. Dlaczego doświadczenie świadomości ma sta
                            > nowić wyjątek?


                            Proszę, przedstaw tu opis żółtego komuś kto nigdy nie widział kolorów, jest w ogóle niewidomy i nie ma wizualnych snów.

                            Jaki ten opis ma związek z widzeniem żółtego? Żaden. Może tylko wskazać niewidomemu, że jest obszar percepcji niedostępny mu. I tyle.

                            Jakiego opisu oczekujesz, jeśli chodzi o świadomość? "Codzienna" świadomość jest oczywista. Chwile innej świadomości można różnie przedstawiać. Pojawia się poznanie, jego echa przynajmniej, świadomość własnej nieśmiertelności, z pełną świadomością przemijalności ciała, życia w ciele, ale jasnym jest, że nie jest się ciałem, rolami społecznymi, itd., staje się jasnym, że byt, poczucie bytu pochodzi z nieprzemijającego i niezmiennego umysłu (słowa są ułomne - to jest jedno, byt, umysł, świadomość). To nie są myśli. To jest doświadczane jako wszystko przenikająca prawda. Pojawia się bezprzyczynowa radość, kompletnie niepowiązana z czymkolwiek ziemskim, choć wszystko ziemskie staje się radosne w blasku tej transcendentnej radości. Jest to radość z tego kim się jest i czym jest rzeczywistość, i wszyscy, wszystkie istoty. Gdy okazuje się, że nikt nie umiera, że wszystkich przeznaczeniem jest wieczna radość, nie da się opisać tego szczęścia. Pojawia się miłujące współczucie, chęć by każdy pojął kim jest, by nikt nie odczuwał smutku, żalu, lęku, strachu, rozpaczy, jakiegokolwiek bólu, z powodu fałszywych, błędnych myśli, by każdy odczuwał tę skrzącą się, lśniącą radość. Czasami pojawia się niesamowita energia, połączenie z energią wszystkiego. Nie ma tego jak opisać, nawet tych bladych ech, których doświadczałem. Znika wszelki, żal, jakiekolwiek poczucie niesprawiedliwości, niepewność. Sens wszystkiego jest całkowicie jasny - jest nim byt, bycie, ale bycie w niekończącej się radości, spełnieniu, miłosnym połączeniu ze wszystkim, które jest takim samym bytem. Byt zaś jest niematerialny, a wszystko percepowane jest kreacją bytu, wszystko co jest, to tylko myśli bytu, świadomości.

                            Jak opisać nieskończoność? Jest ona albo słowami - koncepcją filozoficzną czy matematyczną, albo doświadczeniem. Różnica jak między opisem a widzeniem np. żółtego koloru. Doświadczana nieskończoność ma "opisane" wyżej cechy.

                            A różni ludzie, będąc chwilowo w kondycji ludzkiej, różnie doświadczają wglądów w swoją prawdziwą, nieprzemijającą, choć zapomnianą chwilowo tożsamość. Jednak stałe elementy to nieopisywalna błogość, radość, szczęście, miłość, zjednoczenie :)








                            • fleuret Re: świadomość 09.01.12, 13:46
                              To brzmi jak opowieść o marzeniu sennym plasteliny. której śni się, że raz jest człowiekiem, raz hipopotamem a kiedy indziej dzbankiem lub pszenicą ale najszczęśliwsza jest kiedy obudzi się i stwierdzi, że jest plasteliną...
                              • kroniken Re: świadomość 10.01.12, 21:33
                                fleuret napisała:

                                > To brzmi jak opowieść o marzeniu sennym plasteliny. której śni się, że raz jest
                                > człowiekiem, raz hipopotamem a kiedy indziej dzbankiem lub pszenicą ale najsz
                                > częśliwsza jest kiedy obudzi się i stwierdzi, że jest plasteliną...

                                Gdy słowa są drogowskazem, nie należy mylić ich z celem, na który wskazują. Opis nie jest opisywaną rzeczywistością. Utożsamienie opisu i doświadczenia to pomyłka. Dlatego np. pojęciowa krytyka doświadczeń, których samemu/samej nie miało się, jest zupełnie bezcelowa.

                                Nawet w tak podstawowych sprawach jak percepcja tego co widzą np. dwie osoby patrzące w tym samym czasie na ten sam obiekt, komunikacja werbalna jest jedynie protezą, jest kalekim narzędziem. Jedna osoba może mieć doskonały wzrok, rozróżniać precyzyjnie subtelne odcienie kolorów, a druga mieć słabszy wzrok i z trudnością, albo w ogóle nie rozróżniać subtelniejszych odcieni tego samego koloru. Jedna może widzieć więc obraz skrzący się kolorami, przepełniony bogactwem barw, a druga rozmyte plamy w kilku kolorach. Pierwsza jest zachwycona obrazem, a druga rozczarowana, obie przypisują sobie wzajemnie zły gust. Jaki to ma sens? Żadnego.

                                Komunikacja werbalna jest wyłącznie symboliczna i nie może zastąpić opisywanego, tak jak symbol w najmniejszym nawet stopniu nie jest tym co symbolizuje.

                                Można uzyskiwać pewne stany świadomości, można wierzyć lub nie, że są osiągalne, można starać się spełnić warunki ich uzyskania.

                                Także dziękuję i pozdrawiam :)


                                • fleuret Re: świadomość 11.01.12, 09:01
                                  kroniken napisała:


                                  > Nawet w tak podstawowych sprawach jak percepcja tego co widzą np. dwie osoby pa
                                  > trzące w tym samym czasie na ten sam obiekt, komunikacja werbalna jest jedynie
                                  > protezą, jest kalekim narzędziem. Jedna osoba może mieć doskonały wzrok, rozró
                                  > żniać precyzyjnie subtelne odcienie kolorów, a druga mieć słabszy wzrok i z tru
                                  > dnością, albo w ogóle nie rozróżniać subtelniejszych odcieni tego samego koloru
                                  > . Jedna może widzieć więc obraz skrzący się kolorami, przepełniony bogactwem ba
                                  > rw, a druga rozmyte plamy w kilku kolorach. Pierwsza jest zachwycona obrazem, a
                                  > druga rozczarowana, obie przypisują sobie wzajemnie zły gust. Jaki to ma sens?
                                  > Żadnego.
                                  >
                                  > Komunikacja werbalna jest wyłącznie symboliczna i nie może zastąpić opisywanego
                                  > , tak jak symbol w najmniejszym nawet stopniu nie jest tym co symbolizuje.
                                  >

                                  Wydaje się, że problem nie polega na niedostatku środków i narzędzi do opisu tylko na tym czy jest co opisywać, analizować krytykować. Pewien malarz przypadkowo wylał trochę farby i wściekły zaczął rozcierać ją butami, a ponieważ był to malarz ceniony w opiniotwórczych kręgach, to krytyk ujrzawszy roztartą farbę z rewerencją zaczął obnosić ją przed oczami innych twierdząc, iż mamy do czynienia z czymś niezwykłym, ba! tak doskonałym, że w słowa nie da się ująć głębi tej sztuki papieru :). A prawda jest taka, że nie można było powiedzieć czegokolwiek, bo niczego tam nie było....


                                  > Można uzyskiwać pewne stany świadomości, można wierzyć lub nie, że są osiągalne
                                  > , można starać się spełnić warunki ich uzyskania.

                                  jak?
                                  • kroniken Re: świadomość 11.01.12, 15:47
                                    fleuret napisała:

                                    > Wydaje się, że problem nie polega na niedostatku środków i narzędzi do opisu ty
                                    > lko na tym czy jest co opisywać, analizować krytykować.

                                    Ktoś w jakieś książce przywołał powiedzenie, że robak w chrzanie myśli, że cały świat jest chrzanem. Każdy może zawsze uznać, że świat jest tylko taki, jakim ona/on go doświadcza :)

                                    Wiem, że możliwe są różne stany świadomości, odmienne od zwykłego umysłu wypełnionego ciągłym monologiem ego, myślami, itd., gdyż takich stanów doświadczam. Istnieje bardzo wiele świadectw różnorodnych odmiennych stanów świadomości, ludzi z różnych epok, z różnych miejsc. Można uznać je za wytwór chemii mózgu i nie interesować się tymi stanami. Można uznać je za wytwór chemii mózgu i zainteresować się nimi. Można nic nie uznawać i chcieć je osiągnąć lub nie. Możesz tez uznać, że kłamię (nie mam pomysłu po co miałbym to robić, ale i tak możesz uznać, że kłamię) i że świadectwa innych ludzi to bezsens. Twój wybór. Zachęcam do poznawania tych stanów choćby z tego powodu, że są one cudowne, przepiękne, niezwykłe, są nowym doświadczeniem (ludzie podejmują tysiące różnych aktywności, by zasmakować nowych doświadczeń, można choćby z tego powodu spróbować) i na ogół niezwykle pozytywnie wpływają na jakość życia w ogóle.
                                    >
                                    > > Można uzyskiwać pewne stany świadomości, można wierzyć lub nie, że są osi
                                    > ągalne
                                    > > , można starać się spełnić warunki ich uzyskania.

                                    > jak?

                                    Nie jest to proste. Tak jak nie jest proste uzyskanie super sprawności fizycznej, która poprawia jakość życia. Jednak możliwe jest dla osoby mało sprawnej, w średnim wieku, dojście do pełnego szpagatu i podciągania się na jednej ręce. Po to by np. do końca życia cieszyć się sprawnym ciałem. Konieczna jest cierpliwość, wytrwałość, determinacja, choć wcale nie jest konieczne poświęcanie na to dużej ilości czasu, nie jest potrzebny żaden sprzęt, żaden klub fitness, żadne pieniądze, itd.

                                    Podobnie jest z pracą nad własną świadomością (czynnik czasu chyba jednak jest nieco inny). Konieczna jest cierpliwość, wytrwałość i determinacja. Celem jest uzyskanie umysłu całkowicie wolnego od osądu, od oceniających myśli. To otwiera na zupełnie inny odbiór i ogląd rzeczywistości. Najpowszechniejszą drogą jest medytacja. Oczywiście może być różnie wykonywana, z różnymi intencjami i przynieść różne rezultaty. Można nigdy nie uzyskać "niezwykłych" wglądów, jeśli popełnia się błędy, nie jest się wytrwałym, itd., Podobnie jak w przypadku kalinistyki - część osób, która zaczyna ćwiczenia, nie dojdzie, z powodu braku metodyczności, cierpliwości, wytrwałości do podciągania się jedną ręką. Jednak w obu przypadkach nie ma żadnego ryzyka. Ktoś kto nie osiągnie poziomu mistrzowskiego i tak może zwiększyć swoją sprawność. Ktoś może nie uzyskać "wglądów", ale lepiej zrozumieć siebie, swój sposób działania, poznać różne mechanizmy psychologiczne, które do tej pory działały w ukryciu, uzyskać większą równowagę emocjonalną. Istotne jest też by raczej medytować bez intencji osiągnięcia czegokolwiek. Oczyszczamy umysł - to jest nasza praca, a efekty i zmiany dzieją się same, bez naszych ukierunkowanych intencji. Tak jakbyśmy oczyszczali przedmiot tak ubrudzony, że nie wiadomo czym jest. Czyścimy tylko, a to co się wyłania jest poza naszymi ukierunkowanymi intencjami. Medytacja nie jest polecana chyba tylko dla osób chorych na epilepsję (nie wiem dokładnie czy jednak nie jest możliwa, po spełnieniu określonych warunków). Osoby z zaburzeniami psychicznymi powinny skonsultować tę kwestię z lekarzem, i medytować raczej pod opieką.

                                    Polecam też nauczenie się świadomego śnienia - to naprawdę niezwykła przygoda.

                                    Niektórzy poszukujący wspomagają się także, czy jednorazowo inspirują, psychodelikami, czego zasadniczo nie polecam. Ale to osobna bajka. Nie jest to też wskazane jako sposób rozwoju, nie tędy droga. Choć znane są relacje osób, którym np. jedna sesja z DMT całkowicie pozytywnie zmieniła obraz świata, hierarchię wartości, itd.

                                    • fleuret Re: świadomość 11.01.12, 22:24
                                      Nie wątpię w prawdziwość Twoich relacji. Znam też świadectwa innych osób.
        • fleuret Re: świadomość 14.12.11, 10:06
          kroniken napisała:
          >
          > Możesz na przykład uznać, że jesteś ciałem, że Twoja egzystencja zawiera się w
          > ciele. Wtedy iluzje powstają lawinowo. Powstaje iluzja potrzeb, które stwarza c
          > iało, iluzja chorób, starości, śmierci, itd. Oczywiście jeśli uważasz, że świad
          > omość jest efektem aktywności mózgu, a materialny świat jest rzeczywisty, to n
          > ie rozpoznasz iluzji (i uznasz ideę, że to świadomość jest pierwotną świadomośc
          > ią za fałszywą).
          >

          Chcesz powiedzieć, że jesli świadomość nazwie siebie ciałem, to zacznie produkować iluzję potrzeb cielesnych, a jesli nazwie się kamieniem, to będzie produkowała iluzje potrzeb kamiennych? że wynika to z nazwania? że materii nie ma?

          • kroniken Re: świadomość 20.12.11, 01:46
            fleuret napisała:


            > Chcesz powiedzieć, że jesli świadomość nazwie siebie ciałem, to zacznie produk
            > ować iluzję potrzeb cielesnych, a jesli nazwie się kamieniem, to będzie produko
            > wała iluzje potrzeb kamiennych? że wynika to z nazwania? że materii nie ma?
            >
            Jeśli w nieoznaczonej świadomości, czyli poza przestrzenią, czasem i policzalnością powstanie idea odrębności, itd. By było odrębne musi być dualistyczne, dualistyczne widzisz zaś wszędzie wokół w pełnej rozciągłości dualizmu. Krótkie i długie, lepsze i gorsze, pożądane i odpychające, przyjemne i nie. Tylko w dualistycznym świecie może zaistnieć odrębne. By odrębne mogło się ucieleśnić, musi być w relacji z tym co jest od niego odrębne (inaczej idea odrębności nie może być ucieleśniona). Relacja oparta na dualizmie stworzy potrzeby, czy też bez potrzeb nie ma relacji. Odrębne jest więc tożsame z posiadającym potrzeby. Ciało to zrealizowana idea odrębności.

            Możemy to objaśniać i kwestionować bez końca, co zdaje się, że wiesz dobrze.

            Słowa mają tylko wskazać drogę ku doświadczeniu doskonałej miłości, doskonałości.
            • fleuret Re: świadomość 27.12.11, 13:43
              kroniken napisała:

              > Jeśli w nieoznaczonej świadomości, czyli poza przestrzenią, czasem i policzalno
              > ścią powstanie idea odrębności, itd. By było odrębne musi być dualistyczne,...

              czyli odrębne na niby?
              • kroniken Re: świadomość 28.12.11, 13:23
                fleuret napisała:

                > czyli odrębne na niby?

                Na niby, choć doświadczasz tego jako realnego. Można długo dyskutować, czy doświadczenia są równoważne, czy któreś jest bardziej realne, czy nie.

                W pewnym aspekcie to nie ma znaczenia. Teraz doświadczamy realnie ze wszystkimi tego konsekwencjami. Rozumiejąc te konsekwencje można wybrać, czy chce się ich doświadczać czy nie. Choć raczej należałoby powiedzieć, że nie rozumie się po to by ich doświadczać. Droga wiedzie przez wiarę, ale tak jest z każdą drogą.
                • fleuret Re: świadomość 28.12.11, 14:15
                  kroniken napisała:

                  > Na niby, choć doświadczasz tego jako realnego. Można długo dyskutować, czy dośw
                  > iadczenia są równoważne, czy któreś jest bardziej realne, czy nie.
                  >
                  > W pewnym aspekcie to nie ma znaczenia. Teraz doświadczamy realnie ze wszystkimi
                  > tego konsekwencjami. Rozumiejąc te konsekwencje można wybrać, czy chce się ich
                  > doświadczać czy nie. Choć raczej należałoby powiedzieć, że nie rozumie się po
                  > to by ich doświadczać

                  po co to wszystko?

                  > Droga wiedzie przez wiarę, ale tak jest z każdą drogą.

                  jaka wiara? dokąd droga?


                  • nehsa Re: świadomość 03.01.12, 17:09
                    kroniken!
                    Ja, zajmuje się zgłębianiem treści najprostszej, nieskończenie racjonalnej, uniwersalnej Nauki Ojca(Boga)=Dawcy Życia, Którą ludzkości oznajmił, tylko Jego Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM.

                    Kto, wg. Nauki Ojca, jest Celem, do Którego podążamy, jeżeli przestrzegamy Nauki Ojca?

                    Celem, jest Ojciec=Dawca Życia, Którego Imię brzmi, WOLNOŚĆ!

                    A co ma być sensem naszego postępowania, abyśmy nabyli prawa podążania do Naszego Ojca WOLNOŚCI?

                    Abyśmy nabyli prawa do podążania do WOLNOŚCI, a tym samym, abyśmy się stali ludźmi wolnymi, sensem naszego postępowania musi być sprawiedliwość, której jakość jest dobrem. I Nauka Ojca odpowiada na pytanie: Co jest tym sprawiedliwym dobrem.

                    Czytam kroniken twoje wynurzenia, i nie mogę skonstatować, co jest celem twojej filozofii, a co jest jej sensem.
                    Jak chcesz to poinformuj.
                    • kroniken Re: świadomość 04.01.12, 01:29
                      nehsa napisał:

                      > Jak chcesz to poinformuj.

                      Odsyłam np. do pierwszego postu w tym wątku :) Choć można to wyjaśniać na wiele różnych sposobów. Ścieżki do Boga są niezliczone w formie, gdyż Bóg każdego prowadzi w sposób najbardziej dla niego odpowiedni.
                      • nehsa Re: świadomość 04.01.12, 09:02
                        kroniken!
                        Z Wikipedii przytaczam definicję świadomości:
                        "Świadomość – podstawowy i fundamentalny stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)."

                        Ale ta definicja ma istotne braki, dlatego posłużę się moją nehsianą definicją pragmatyka, znajdującą oparcie w nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca.

                        Świadomość, to indywidualna zdolność do sprawiedliwej=obiektywnej oceny każdej rzeczywistości, i do podjęcia adekwatnej do tej oceny - decyzji proporcjonalnie(do tej oceny) sprawiedliwej współpracy.

                        Z inicjującego wątek postu m.in., wynika, że: "Gdy eliminujemy pojęciowe myślenie, obrazy "świata" i relacje z nim, objawia się czysta świadomość."
                        To znaczy nic! Nie objawia się, i nie może się objawić nic .

                        TY, po prostu nie zdajesz sobie sprawy z tego, o czym piszesz.
                  • kroniken Re: świadomość 04.01.12, 01:22
                    fleuret napisała:

                    > po co to wszystko?
                    >
                    Co masz na myśli? Mogę próbować się domyślić, o co się pytasz, ale domysłami piekło nieporozumień jest wybrukowane. Więc co masz na myśli pisząc "wszystko"?


                    > > Droga wiedzie przez wiarę, ale tak jest z każdą drogą.
                    >
                    > jaka wiara? dokąd droga?
                    >
                    Droga do poznania siebie, czyli doświadczenia Boga i natury rzeczywistości. Droga do poznania. Każda droga jest poprzedzona wiarą. Każde ludzkie odkrycie, wynalazek, dzieło, osiągnięcie, jest poprzedzone wiarą w możliwość jego realizacji.

                    Twoim wyborem, także uwarunkowanym wiarą w pewien kształt rzeczywistości, może być odrzucenie wszystkich duchowych, mistycznych idei (tak je umownie nazywam).
                    • fleuret Re: świadomość 04.01.12, 08:49
                      kroniken napisała:


                      > Co masz na myśli? Mogę próbować się domyślić, o co się pytasz, ale domysłami pi
                      > ekło nieporozumień jest wybrukowane. Więc co masz na myśli pisząc "wszystko"?

                      Pytam po co doświadczam ułudę? Po co komu taka manipulacja?


                      > Droga do poznania siebie, czyli doświadczenia Boga i natury rzeczywistości. Dro
                      > ga do poznania. Każda droga jest poprzedzona wiarą. Każde ludzkie odkrycie, wyn
                      > alazek, dzieło, osiągnięcie, jest poprzedzone wiarą w możliwość jego realizacji
                      > .
                      >
                      > Twoim wyborem, także uwarunkowanym wiarą w pewien kształt rzeczywistości, może
                      > być odrzucenie wszystkich duchowych, mistycznych idei (tak je umownie nazywam).

                      ok podejmuję działanie licząc na efekt. Nie rozumiem jednak zdania:"Droga do poznania siebie, czyli doświadczenia Boga i natury rzeczywistości"
                      • kroniken Re: świadomość 05.01.12, 22:21
                        fleuret napisała:

                        >
                        > Pytam po co doświadczam ułudę? Po co komu taka manipulacja?
                        >
                        Chyba odpowiedziałem już na to w poście z 20.12 z 1.30 :)

                        > ok podejmuję działanie licząc na efekt. Nie rozumiem jednak zdania:"Droga do po
                        > znania siebie, czyli doświadczenia Boga i natury rzeczywistości"

                        Jeśli uznajesz, że jesteś ciałem i wszystkie funkcje są funkcjami ciała, to raczej tylko poznanie naukowe mogłoby mieć sens, a zacytowane zdanie nie miałoby znaczenia. Jeśli zaś dopuszczasz autonomię świadomości wobec ciała, czy tak jak w pierwszym poście tego tematu, uznamy, że to czego doświadczamy jest wyłącznie funkcją świadomości niezależnej od ciała, to wówczas poznaniem siebie jest rozpoznanie tego poprzez doświadczenie. Rozpoznanie siebie jako czystej świadomości, która kreuje doświadczenie ciała, itd.
                        • fleuret Re: świadomość 07.01.12, 21:12
                          kroniken napisała:

                          > to czego doświadczamy jest wyłącznie
                          > funkcją świadomości niezależnej od ciała,

                          to po co ciało skoro doświadczenie nie zależy od ciała?

                          • kroniken Re: świadomość 07.01.12, 23:06
                            fleuret napisała:

                            > kroniken napisała:
                            >
                            > > to czego doświadczamy jest wyłącznie
                            > > funkcją świadomości niezależnej od ciała,
                            >
                            > to po co ciało skoro doświadczenie nie zależy od ciała?

                            Chyba to pytanie jest tożsame z pytaniem o sens ułudy, itd. Pozwól więc, że odeślę do tej samej odpowiedzi, co poprzednio, czyli postu chyba z 20.12, z 1.30, czy jakoś tak :)
                            >
                            • fleuret Re: świadomość 09.01.12, 13:47
                              kroniken napisała:

                              > Chyba to pytanie jest tożsame z pytaniem o sens ułudy, itd. Pozwól więc, że ode
                              > ślę do tej samej odpowiedzi, co poprzednio, czyli postu chyba z 20.12, z 1.30,
                              > czy jakoś tak :)

                              Czas kończyć. Dziękuję za wyjaśnienia i poświęcony czas.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka