Dodaj do ulubionych

Nurtuje mnie .....

03.06.04, 08:54
jedna taka rzecz ...
Mianowicie Arcyś kiedyś pisał na tym forum, że wybranka Jego serca nie moze
być ładna .....
Interesujące dla mnie jesyt - przyznaję - dlaczegóż to ???????
Rozwińcie tę myśl , co ??
Obserwuj wątek
    • arcykr Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 09:11
      kora3 napisała:

      > Mianowicie Arcyś kiedyś pisał na tym forum, że wybranka Jego serca nie moze
      > być ładna .....
      ???
      Nie przypominam sobie.
      • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 10:44
        było, było Arcy ... to była dygresja przy okazji jakiejśc naszej wspólnej
        dysputki w skłądzie stałym :)
        Zapytaj kochanicę ..ale zdaje sie było to w jej wątalu o gorsecie ..a arczej
        minimizerze :)
        • arcykr Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:25
          W tamtym watku napisalem, ze sam chcialem sie oszpecic.
          • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:29
            arcykr napisał:

            > W tamtym watku napisalem, ze sam chcialem sie oszpecic.


            Wiesz co arcyś, chyba powtórzę za kochanicą: głupiś. Wiesz co to turpizm?
    • mamalgosia Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 09:20
      Widzę, ze arcy nie pamięta, ale mniejsza z tym.
      Muszę powiedzieć, że rozumiem takie myślenie. Też nieco się boję pięknych osób.
      Tzn. każdy na swój sposób jest ładny i każdy może się podobać. Ale chodzi mi o
      takie osoby modelowo piękne i które sobie zdają sprawę z tej urody. Pewnie
      jestem niesprwiedliwa, ale podświadomie przypisuję im takie cechy jak zbytnia
      pewność siebie, zarozumialstwo , zbytnia dbałość o własne ciało itp. Czasem
      nawet nie mam okazji przekonać się, jaka jest naprawdę taka osoba, bo po prostu
      nie zawieram z nią bliższej znajomości.
      • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 10:45
        mamalgosia napisała:

        > Widzę, ze arcy nie pamięta, ale mniejsza z tym.
        > Muszę powiedzieć, że rozumiem takie myślenie. Też nieco się boję pięknych
        osób.
        >
        > Tzn. każdy na swój sposób jest ładny i każdy może się podobać. Ale chodzi mi
        o
        > takie osoby modelowo piękne i które sobie zdają sprawę z tej urody. Pewnie
        > jestem niesprwiedliwa, ale podświadomie przypisuję im takie cechy jak zbytnia
        > pewność siebie, zarozumialstwo , zbytnia dbałość o własne ciało itp. Czasem
        > nawet nie mam okazji przekonać się, jaka jest naprawdę taka osoba, bo po
        prostu
        >
        > nie zawieram z nią bliższej znajomości.

        Bez urazy moja mamałgosiu ..jak wiesz lubiana przeze mnie ...ale czy to czasem
        nie jest objaw małostkowości z Twojej strony ???
        Oceniasz ludzi po najbardziej powierzchownej powierzchowności tj po wyglądzie ??
        • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:15
          A ja uważam, że arcy ma rację. Piękna osoba zazwyczaj jest psuta przez
          otoczenie zachwytami, komplementami, powodzeniem. I z biegiem czasu staje się
          modliszką. Przyzwyczajona do hołdów zaczyna bezwzględnie traktować otoczenie i
          uważać się za coś lepszego ( no bo piękniejsza) i staje sie zarozumiała. Z
          takim człowiekiem nie da się żyć na poziomie równoprawności. U boku pięknisia
          można zażyć wzlotów ale i bardzo bolesnych upadków. Rzecz gustu. Ja wolę
          normalność. Powłoka zewnętrzna bardzo prędko zbrzydnie, ale zepsuty charakter
          nie wyładnieje.
          • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:25
            a000000 napisała:

            > A ja uważam, że arcy ma rację. Piękna osoba zazwyczaj jest psuta przez
            > otoczenie zachwytami, komplementami, powodzeniem. I z biegiem czasu staje się
            > modliszką.

            Ojojoj ...A000000 chyba sie zagalopowujesz troszkę !!!!
            Żeby było jasne - nie uważam się broń Boże za "piękną" powiedzmy za atrakcyjną,
            nie stroniącą od prób ponosznenia tej atrakcyjności ...:) Ale znam naprawdę
            superpiękne i zupełnie normalnie zachowujace się dziewczyny ...
            Bez urazy ..ale takie poglądy, jak Ty i Mamałgosi mnie wQrzaja !!!


            Przyzwyczajona do hołdów zaczyna bezwzględnie traktować otoczenie i
            > uważać się za coś lepszego ( no bo piękniejsza) i staje sie zarozumiała. Z
            > takim człowiekiem nie da się żyć na poziomie równoprawności. U boku pięknisia
            > można zażyć wzlotów ale i bardzo bolesnych upadków. Rzecz gustu. Ja wolę
            > normalność. Powłoka zewnętrzna bardzo prędko zbrzydnie, ale zepsuty charakter
            > nie wyładnieje.

            A poza tym wszystkim!~!!!
            Sorry ..ale na tej samej zasadzie ożnaby mówić,z e nieatrakcyjni są
            zgorzkniali, wredni i niesympatyczni ..bop przyzwyaczajeni, ze sie nie
            podobają ..absurd ...ale zfdarza się przecież ..
            • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:47
              kora3 napisała:
              .
              >
              > Ojojoj ...A000000 chyba sie zagalopowujesz troszkę !!!!


              Nie Korciu. Przecież nie mówimy o ładnych i atrakcyjnych. Mówimy o pięknych. A
              i wśród ładnych bywa różniście....choć w mniejszej skali.
              Moje poglądy wynikają z obserwacji.


              > Sorry ..ale na tej samej zasadzie ożnaby mówić,z e nieatrakcyjni są
              > zgorzkniali, wredni i niesympatyczni ..bop przyzwyaczajeni, ze sie nie
              > podobają ..absurd ...ale zfdarza się przecież ..

              Życie ze zgorzkniałym partnerem to koszmar. Piękność też może być zgorzkniała,
              bo nie dostała tego co chciała. Najlepsza jest NORMALNOŚĆ. A wiesz, że czasami
              człowiek fizycznie brzydki ma bardzo piękną duszę?
              >
              >
              • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 14:00
                a000000 napisała:

                > kora3 napisała:
                > .
                > >
                > > Ojojoj ...A000000 chyba sie zagalopowujesz troszkę !!!!
                >
                >
                > Nie Korciu. Przecież nie mówimy o ładnych i atrakcyjnych. Mówimy o pięknych.
                A
                > i wśród ładnych bywa różniście....choć w mniejszej skali.
                > Moje poglądy wynikają z obserwacji.

                Moje doświadczenie mówi mi co innego ..mianowicie odsetek zarozumiałych i
                nadętych rośnie z wiekiem raczej u skrycie zakompleksionych niż autentycznie
                czujących sie atrakcyjnymi ...
                Zresztą ....to nie biega tak naprawdę o faktyczną urodę ..tylko o to jak
                widzimy sibie :)

                >
                > > Sorry ..ale na tej samej zasadzie ożnaby mówić,z e nieatrakcyjni są
                > > zgorzkniali, wredni i niesympatyczni ..bop przyzwyaczajeni, ze sie nie
                > > podobają ..absurd ...ale zfdarza się przecież ..
                >
                > Życie ze zgorzkniałym partnerem to koszmar. Piękność też może być
                zgorzkniała,
                > bo nie dostała tego co chciała. Najlepsza jest NORMALNOŚĆ. A wiesz, że
                czasami
                >
                > człowiek fizycznie brzydki ma bardzo piękną duszę?
                > >
                Oczywiscie ...tylko pytanie czemu funkcjonują stereotypy typu: ładna - glupia,
                pusta, zarozumiała (adekwatnie przy facetach), brzydka (a raczej częściej po
                prostu zaniedbana, niechętna do robienia czegokolwiek z sobą zasłaniając się
                brakiem czasu i pieniędzy)- mądra, skromna wspaniala ??
                • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:08
                  kora3 napisała:

                  >
                  > Moje doświadczenie mówi mi co innego ..mianowicie odsetek zarozumiałych i
                  > nadętych rośnie z wiekiem raczej u skrycie zakompleksionych niż autentycznie
                  > czujących sie atrakcyjnymi ...


                  Również zaobserwowałam zmiany z biegiem lat, ale : te zakompleksiałe robią się
                  zgorzkniałe i jędzowate, a te atrakcyjne zapominają, że w planie Boskim jest
                  wpisane starzenie się człowieka i stanowią żywy dowód porzekadła: z tyłu
                  liceum, z przodu muzeum.






                  > Oczywiscie ...tylko pytanie czemu funkcjonują stereotypy typu: ładna -
                  glupia,
                  > pusta, zarozumiała (adekwatnie przy facetach), brzydka (a raczej częściej po
                  > prostu zaniedbana, niechętna do robienia czegokolwiek z sobą zasłaniając się
                  > brakiem czasu i pieniędzy)- mądra, skromna wspaniala ??


                  Ja nie powiedziałabym, że to stereotypy. To są wieloletnie obserwacje.
                  Większość pięknych dziewcząt cały swój czas i energię poświęcają upiększaniu
                  się i błyszczeniu jak piekny i podziwiany motyl. Dla urody zrobią wiele, nawet
                  poddają sie bzdurnym operacjom plastycznym. Stąd właśnie taka o nich opinia.
                  Natomiast te brzydkie (podejrzewam, że dużo by dały za jeden dzień
                  olśniewającej urody) wiedzą, że uroda nie została im dana, więc żyją normalnie,
                  uczą się, pracują, prowadzą domy, służą swoim rodzinom....Bo cóż im innego
                  pozostało? Są realistkami.
                  Korciu, mechanizm psucia człowieka i wbijania w pychę zaczyna się od pieluch.
                  Zauważ, jak otoczenie reaguje na dziecko śliczne, a jak na takie sobie. Każdy
                  człowiek woli patrzeć na coś pięknego. Zauważyłaś, że do ślicznego dzieciaczka
                  każdy się śmieje, natomiast od smutnego i zgorzkniałego starca wszyscy
                  uciekają.
                  Może te stereotypy o których piszesz, to zemsta tych brzydkich?
                  >
                  >
                  • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 16:03
                    a000000 napisała:

                    > Również zaobserwowałam zmiany z biegiem lat, ale : te zakompleksiałe robią
                    się
                    > zgorzkniałe i jędzowate, a te atrakcyjne zapominają, że w planie Boskim jest
                    > wpisane starzenie się człowieka i stanowią żywy dowód porzekadła: z tyłu
                    > liceum, z przodu muzeum.

                    Ej A000 znam wiele pięknych kobiet dojrzałych - pięknych i
                    zadbanych ..lśniących uirodą wieku dojrzałego i nie robiących z siebie
                    podstarzalych nastolatek ..widuję takowe niemal codziennie :) I co ??

                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > > Oczywiscie ...tylko pytanie czemu funkcjonują stereotypy typu: ładna -
                    > glupia,
                    > > pusta, zarozumiała (adekwatnie przy facetach), brzydka (a raczej częściej
                    > po
                    > > prostu zaniedbana, niechętna do robienia czegokolwiek z sobą zasłaniając s
                    > ię
                    > > brakiem czasu i pieniędzy)- mądra, skromna wspaniala ??
                    >
                    >
                    > Ja nie powiedziałabym, że to stereotypy. To są wieloletnie obserwacje.
                    > Większość pięknych dziewcząt cały swój czas i energię poświęcają upiększaniu
                    > się i błyszczeniu jak piekny i podziwiany motyl. Dla urody zrobią wiele,
                    nawet
                    > poddają sie bzdurnym operacjom plastycznym. Stąd właśnie taka o nich opinia.
                    > Natomiast te brzydkie (podejrzewam, że dużo by dały za jeden dzień
                    > olśniewającej urody) wiedzą, że uroda nie została im dana, więc żyją
                    normalnie,
                    >
                    > uczą się, pracują, prowadzą domy, służą swoim rodzinom....Bo cóż im innego
                    > pozostało? Są realistkami.

                    A00000 ....skąd tyle w Tobie malostkowości ??? Niew spodziewalam się ..Znam
                    wile atrakcyjnych i pięknych wręcz dziewcząt uczących się właśnie
                    pracujących ....ślicznych żon i mam ...Dziewczyno...zonbacz,z e średnio
                    statystycznie misskami :) zostają STUDENTKI !!! albo dziewczyny ktrótko pO
                    STUDIACH ..a zatem nie bałwanice - nieuki !!! Tylko chyba uczace się i
                    zamierzające pracować ???
                    Ze mną na uczelni uczyła się śliczna panna - II vice miss Polski ...całkiem
                    normalna w obejściu ..miła i fajna dziewczyna ..
                    A co do "służenia " no wiesz ...nie chciałaby,m być tarktowana jak
                    służąca ..nawet najpiękniejsza ..ba ...
                    > Korciu, mechanizm psucia człowieka i wbijania w pychę zaczyna się od pieluch.
                    > Zauważ, jak otoczenie reaguje na dziecko śliczne, a jak na takie sobie. Każdy
                    > człowiek woli patrzeć na coś pięknego. Zauważyłaś, że do ślicznego
                    dzieciaczka
                    > każdy się śmieje, natomiast od smutnego i zgorzkniałego starca wszyscy
                    > uciekają.
                    > Może te stereotypy o których piszesz, to zemsta tych brzydkich?
                    > >
                    > >
                    • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 16:37
                      kora3 napisała:

                      >
                      > Ej A000 znam wiele pięknych kobiet dojrzałych - pięknych i
                      > zadbanych ..lśniących uirodą wieku dojrzałego i nie robiących z siebie
                      > podstarzalych nastolatek ..widuję takowe niemal codziennie :) I co ??

                      A widziałaś cudaka zrobionego na małolatę? Na moim piętrze mieszka....
                      oczywiście, większość kobiet jest normalna.
                      >

                      > >




                      Dziewczyno...zonbacz,z e średnio
                      > statystycznie misskami :) zostają STUDENTKI !!!

                      Tak, tak. I każda interesuje się wyłącznie ekologią i biednymi dziećmi...


                      > A co do "służenia " no wiesz ...nie chciałaby,m być tarktowana jak
                      > służąca ..nawet najpiękniejsza ..ba ...

                      Korciu, specjalnie użyłam słowa: służyć. Wiedziałam, że nie będziesz chciała
                      być służącą. A czy myślisz, że ja chcę być czyjąkolwiek służącą????
                      Otóż: w małżeństwie małżonkowie sobie wzajemnie służą. Ja nie robię mojemu
                      mężowi łaski, że mu gotuję, on nie wymaga tego ode mnie. Ja to robię, bo chcę
                      służyć mojemu małżeństwu, chcę dawać do wspólnoty wszystko, co tylko potrafię.
                      Czy teraz rozumiesz, co to znaczy służyć w małżeństwie?
                      • kochanica.francuza No dobra,a załóżmy... 03.06.04, 17:21
                        , on nie wymaga tego ode mnie. Ja to robię, bo chcę
                        > służyć mojemu małżeństwu, chcę dawać do wspólnoty wszystko, co tylko potrafię.
                        > Czy teraz rozumiesz, co to znaczy służyć w małżeństwie?

                        że nie zechcesz mu gotować, i powiesz:ja chcę służyć małżeństwu tak i owak ?
                        • a000000 Re: No dobra,a załóżmy... 03.06.04, 17:35
                          kochanica.francuza napisała:

                          > , on nie wymaga tego ode mnie. Ja to robię, bo chcę
                          > > służyć mojemu małżeństwu, chcę dawać do wspólnoty wszystko, co tylko potra
                          > fię.
                          > > Czy teraz rozumiesz, co to znaczy służyć w małżeństwie?
                          >
                          > że nie zechcesz mu gotować, i powiesz:ja chcę służyć małżeństwu tak i owak ?

                          Nawet wtedy, kiedy mi się nie chce gotować, kiedy wiem, że mąż bez słowa zje
                          kawałek suchego chleba i nie zapyta dlaczego, nawet wtedy zbieram się w sobie i
                          drałuję do kuchni. Bo uważam, że budowanie jedności małżeńskiej polega również
                          i na dbałości o interesy współmałżonka. A gdy wybieram się z koleżankami na
                          jakieś "babskie gadania", to pierwej wszystko przygotuję w domu, aby nikt nie
                          poniósł uszczerbku z tytułu moich rozrywek. Dla mnie najważniejsza jest moja
                          rodzina.
                          Mickiewicz powiedział, że gdy na kobietę zawołają "żono" to ją żywcem
                          pogrzebiono. Pewnie wtedy tak było, teraz jest nieco inaczej, nie mniej jednak
                          każda para biorąca ślub powinna wiedzieć, że małżeństwo to nie tylko
                          przywileje, to przede wszystkim obowiązki.
                          • kochanica.francuza Re: No dobra,a załóżmy... 03.06.04, 17:38
                            a000000 napisała:
                            łużyć w małżeństwie?
                            > >
                            > > że nie zechcesz mu gotować, i powiesz:ja chcę służyć małżeństwu tak i owak
                            > ?
                            >
                            > Nawet wtedy, kiedy mi się nie chce gotować, kiedy wiem, że mąż bez słowa zje
                            > kawałek suchego chleba i nie zapyta dlaczego, nawet wtedy zbieram się w sobie i
                            >
                            > drałuję do kuchni. Bo uważam, że budowanie jedności małżeńskiej polega również
                            > i na dbałości o interesy współmałżonka. A gdy wybieram się z koleżankami na
                            > jakieś "babskie gadania", to pierwej wszystko przygotuję w domu, aby nikt nie
                            > poniósł uszczerbku z tytułu moich rozrywek. Dla mnie najważniejsza jest moja
                            > rodzina.

                            Chodzilo mi o to:gdzyby on mial gotować,Ty zarabiać?
                            > Mickiewicz powiedział, że gdy na kobietę zawołają "żono" to ją żywcem
                            > pogrzebiono. Pewnie wtedy tak było, teraz jest nieco inaczej, nie mniej jednak
                            > każda para biorąca ślub powinna wiedzieć, że małżeństwo to nie tylko
                            > przywileje, to przede wszystkim obowiązki.
                            • a000000 Re: No dobra,a załóżmy... 03.06.04, 17:53
                              kochanica.francuza napisała:

                              >
                              > Chodzilo mi o to:gdzyby on mial gotować,Ty zarabiać?

                              Gdybyśmy tak między sobą ustalili to by tak było. Tyle tylko, że każdy powinien
                              to robić do czego ma zdolności. On by nas potruł.
                              • kochanica.francuza Re: No dobra,a załóżmy... 03.06.04, 22:32
                                a000000 napisała:

                                > kochanica.francuza napisała:
                                >
                                > >
                                > > Chodzilo mi o to:gdzyby on mial gotować,Ty zarabiać?
                                >
                                > Gdybyśmy tak między sobą ustalili to by tak było.
                                A to co innego.
                                Tyle tylko, że każdy powinien
                                >
                                > to robić do czego ma zdolności. On by nas potruł.
                                Eeee, przesada.To tylko brak treningu
                          • kora3 Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 09:37
                            a000000 napisała:

                            >> Nawet wtedy, kiedy mi się nie chce gotować, kiedy wiem, że mąż bez słowa zje
                            > kawałek suchego chleba i nie zapyta dlaczego, nawet wtedy zbieram się w sobie
                            i
                            >
                            > drałuję do kuchni. Bo uważam, że budowanie jedności małżeńskiej polega
                            również
                            > i na dbałości o interesy współmałżonka. A gdy wybieram się z koleżankami na
                            > jakieś "babskie gadania", to pierwej wszystko przygotuję w domu, aby nikt nie
                            > poniósł uszczerbku z tytułu moich rozrywek. Dla mnie najważniejsza jest moja
                            > rodzina.

                            A00000 popieram !!! Że rodzina najważniejsza ...ale to całkiem zwyczajne, ze
                            nie olewasz faceta i zdieci i dajesz im jesć !!!!
                            Co do tych rozrywek ..hmmm no w zasadzie to Twój mężczyzna mógłby przecie sam
                            ugotować ...ale moze dłużej pracuje ..moze nie umie ...Ok ...
                            Tylko po jakie licho robić zarz młyn z "słuzeniem, wspólnotą" itepe ...Nadal
                            uwazam to za "obowiazki dorosłych ludz".. Moze być ??:)

                            > Mickiewicz powiedział, że gdy na kobietę zawołają "żono" to ją żywcem
                            > pogrzebiono. Pewnie wtedy tak było, teraz jest nieco inaczej, nie mniej
                            jednak
                            > każda para biorąca ślub powinna wiedzieć, że małżeństwo to nie tylko
                            > przywileje, to przede wszystkim obowiązki.

                            Hehe ..no cóż ..a ja nie mam ślubu ... no i gotujemy, sprzątamy,
                            pierzemy ...troszczymy sie o siebie ...normalnie , jak w zyciu :)
                            Co ma ślub do tego - to już nie rozumiem ..Mialąm męża po ślubie ..miał
                            wszystko w d***** ...a teraz nie mamy ślubu i mój facet nie ma w d**** ...Czyli
                            znaczy - nienormalna sytuacja ....
                            Powiem Ci prosto A000000 ..nie Twórzmy zbędnej ideologii ...Normalny człowiek
                            zwiazany z kimś (ślubem, uczuciem czy czym tam chce) jak z kimś mieszka to ma
                            nor,malnie obowiązki względem partnera, domku itepe ..ma też
                            normalne "przywileje" ....znaczy świadomość, ze normalny partner tudzież ma
                            obowiazki ..ot i wszystko ...
                            Takie mówienie o "słuzeniu, misji i wspólnocie" jest paradoksalne w swietle
                            najzyklejszych rzeczy, o których piszesz :) To tak jakbyśmy w firmie mówili,z e
                            służymy pracodawcy normalnie wykonujac swoje obowiazki i pobierając
                            wynagrodzenie :) To absurfdalne ....Oczywiscie relacje pracownik - pracodawca
                            są inne niż małzonków, czy partnerów ..ale chodziło mi o ideę :) Zresztą
                            wiesz :)
                            • a000000 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 11:06
                              kora3 napisała:

                              > Co do tych rozrywek ..hmmm no w zasadzie to Twój mężczyzna mógłby przecie sam
                              > ugotować ...ale moze dłużej pracuje ..moze nie umie ...Ok ...


                              I jedno i drugie. W kuchni to on potrafi tylko jeść. Kompletna noga. I żadne
                              przyuczania nie pomogły. Przy dziecku robił absolutnie wszystko: prał,
                              karmił,kąpał, usypiał, śpiewał kołysanki.... Tylko jedzonko musiało być gotowe.


                              > Tylko po jakie licho robić zarz młyn z "słuzeniem, wspólnotą" itepe ...Nadal
                              > uwazam to za "obowiazki dorosłych ludz".. Moze być ??:)

                              To nie jest młyn. Korciu, wiem, że mówisz z pozycji osoby bardzo zawiedzionej
                              wobec instytucji małżeństwa. W Twoim małżeństwie była podległość, właśnie taka
                              jak w pracy. A w normalnym małżeństwie jest równość, partnerstwo. I tak, jak
                              kapłani powinni służyć wiernym, tak i małżonkowie sobie wzajem. Widzę, że tego
                              nie rozumiesz, a ja nie potrafię Ci wytłumaczyć. Ale dam przykład: ja nie mam
                              obowiązków ludzi dorosłych, obowiązek się kojarzy z pracą z przymusu, ja robię,
                              bo CHCĘ aby mój mąż był zadowolony, mnie sprawia to przyjemność. Nie chcę i nie
                              mogę dbać tylko o moje potrzeby, bo my jesteśmy we dwoje.


                              >
                              > Hehe ..no cóż ..a ja nie mam ślubu ... no i gotujemy, sprzątamy,
                              > pierzemy ...troszczymy sie o siebie ...normalnie , jak w zyciu :)
                              > Co ma ślub do tego - to już nie rozumiem .

                              A więc staraj się usilnie, abyście się jak najszybciej ZAPRZYJAŹNILI, bo
                              zakochanie to ptak ulotny...A dojrzała przyjacielska miłość jest potrzebna i na
                              dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i biedzie.
                              Pytasz, co ma ślub do związku dwojga ludzi? Ano w czasie ślubu ludzie
                              publicznie, wobec Boga i rodziny ogłaszają swoją miłość i chęć dzielenia życia.
                              Niejako stawiają uwierzytelniającą pieczęć na dokumencie. Ja jestem heretyczka
                              i uważam, że w USC prawdziwie kochającym się ludziom Bóg błogosławi. Bo Bóg
                              zawsze błogosławi zgodę, jedność i miłość. Czy wiesz, że KRK małżeństwo cywilne
                              między ludźmi niewierzącymi traktuje jako nierozerwalne aż do śmierci? Niedawno
                              się o tym dowiedziałam, i muszę przyznać, że mnie to zaskoczyło. Niewierzący po
                              rozwodzie cywilnym, nie dostanie dyspensy na ślub katolicki. Może dlatego
                              współczesny świat preferuje "wolne związki" bo one nie skutkują żadnymi
                              zobowiązaniami wedle jakiegokolwiek prawa.



                              > Powiem Ci prosto A000000 ..nie Twórzmy zbędnej ideologii ...Normalny człowiek
                              > zwiazany z kimś (ślubem, uczuciem czy czym tam chce) jak z kimś mieszka to ma
                              > nor,malnie obowiązki względem partnera, domku itepe ..ma też
                              > normalne "przywileje" ....znaczy świadomość, ze normalny partner tudzież ma
                              > obowiazki ..ot i wszystko ...

                              Może i ot wszystko, ale czy ludzie o tym wiedzą? Nie znasz opowieści, jak to
                              przed ślubem było pięknie, a po ślubie jakby diabeł opętał?


                              > Takie mówienie o "słuzeniu, misji i wspólnocie" jest paradoksalne w swietle
                              > najzyklejszych rzeczy, o których piszesz :)
                              To tak jakbyśmy w firmie mówili,ze służymy pracodawcy normalnie wykonujac
                              swoje obowiazki i pobierając wynagrodzenie :)


                              To są dwie całkowicie nieporównywalne sytuacje. W małżeństwie - partnerstwo, w
                              pracy - podległość. Całkiem inny rodzaj służenia.

                              Widzisz Korciu, w kwestii małżeństwa, moje zdanie jest zbliżone do stanowiska
                              KRK. Dwoje ludzi jako jeden. Całkowita wspólnota, a więc i jedność celów,
                              trosk, radości...Takie służenie biblijne, nie takie ludzkie - pan ma brudne
                              buty, więc służka je czyści. Pan gdzieś jedzie - służka niesie za nim
                              toboły...To jest obrzydliwe, to jest zaprzeczenie istoty miłości i wspólnoty. A
                              znałam takie małżeństwo. Ona dla świętego spokoju była służącą, a mnie gul
                              dusił.
                              Rozumiem Korciu Twój negatywny stosunek do intytucji małżeństwa. Moja siostra
                              przeżyła takie piekło, że mężowi zostawiła absolutnie wszystko, i z 10-cio
                              letnim dzieckiem życie zaczęła od początku. Ale przysięgła, że już nigdy nie
                              uwierzy żadnemu mężczyźnie i jak dotąd przysięgi dotrzymuje. Ja miałam
                              szczęście, że nie spotkałam drania ani psychola i mnie jest łatwo chuchać w
                              domowe ognisko. I łatwo dotrzymać przysięgi o nierozerwalności....... Jestem
                              świadoma tego, że małżeńskie piekło czasem przekracza ludzkie możliwości,
                              dlatego NIGDY nie potepię ludzi, którzy zerwali przysięgę i założyli drugi
                              związek. Aby na temat rozwodów się wypowiedzieć, trzeba to przeżyć na własnej
                              skórze. Inaczej to jest gadanie ślepego o kolorach.


                              • kora3 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 14:34
                                a000000 napisała:

                                > kora3 napisała:
                                >
                                > > Co do tych rozrywek ..hmmm no w zasadzie to Twój mężczyzna mógłby przecie
                                > sam
                                > > ugotować ...ale moze dłużej pracuje ..moze nie umie ...Ok ...
                                >
                                >
                                > I jedno i drugie. W kuchni to on potrafi tylko jeść. Kompletna noga. I żadne
                                > przyuczania nie pomogły. Przy dziecku robił absolutnie wszystko: prał,
                                > karmił,kąpał, usypiał, śpiewał kołysanki.... Tylko jedzonko musiało być
                                gotowe.
                                >
                                Ok ok ..A000 ja tylko tak sobie dla porządku napisalam
                                :)

                                > > Tylko po jakie licho robić zarz młyn z "słuzeniem, wspólnotą" itepe ...Nad
                                > al
                                > > uwazam to za "obowiazki dorosłych ludz".. Moze być ??:)
                                >
                                > To nie jest młyn. Korciu, wiem, że mówisz z pozycji osoby bardzo zawiedzionej
                                > wobec instytucji małżeństwa. W Twoim małżeństwie była podległość, właśnie
                                taka
                                > jak w pracy. A w normalnym małżeństwie jest równość, partnerstwo. I tak, jak
                                > kapłani powinni służyć wiernym, tak i małżonkowie sobie wzajem. Widzę, że
                                tego
                                > nie rozumiesz, a ja nie potrafię Ci wytłumaczyć. Ale dam przykład: ja nie mam
                                > obowiązków ludzi dorosłych, obowiązek się kojarzy z pracą z przymusu, ja
                                robię,
                                >
                                > bo CHCĘ aby mój mąż był zadowolony, mnie sprawia to przyjemność. Nie chcę i
                                nie
                                >
                                > mogę dbać tylko o moje potrzeby, bo my jesteśmy we dwoje.
                                >

                                A0000 nie gniewaj się ..ale my też jesteśmy we dwoje :) I wcale nie odczuwam
                                przymusu, ze robię to czy tamto ..sądzę,z e mój facet też nie ...To nie o to
                                biega ...
                                I ma to niewiele wspólnego z moim byłym i nieudanym malzeństwem ..Po prostu
                                pewne rzeczy, czy czynisz je z miłości, czy z dbalości, czy z obowiazku są dosć
                                oczywiste ...
                                Sprząta sie i gotuje i pilnuje domowych spraw, czy mieszka się samemu, czy z
                                przyjaciółmi nawet, czy z dziećmi doroslymi, ..normalka ...to są zwykłe rzeczy
                                i nie uważam, bym miala widzieć w tym coś "mistyczno- duchowego" ...Troska o
                                pewne rzeczy takie jak aprowizacja, czy dom są zwiazane z bytem kazdego
                                człowieka i wszystkich domowników ....niekoniecznie zaraz sakramentalnych (czy
                                też nie :) małżonków ..o to mi chodzilo ...

                                > >
                                > > Hehe ..no cóż ..a ja nie mam ślubu ... no i gotujemy, sprzątamy,
                                > > pierzemy ...troszczymy sie o siebie ...normalnie , jak w zyciu :)
                                > > Co ma ślub do tego - to już nie rozumiem .
                                >
                                > A więc staraj się usilnie, abyście się jak najszybciej ZAPRZYJAŹNILI, bo
                                > zakochanie to ptak ulotny...A dojrzała przyjacielska miłość jest potrzebna i
                                na
                                >
                                > dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i biedzie.

                                A00000 lubię Cię i cenię, dlatego nie obrazilam się za tę rade, jak sądzę
                                płynącą z dobroci serca, ale jednak mającą w sobie zbyt daleko posunięte
                                protekcjonalne traktowanie :(
                                Naprawdę uważasz,z e wiazałabym sie z kimś kto nie jest moim przyjacielem,
                                zwlaszcza w swietle moim doświadczeń z ex - mezem ..Że budowałabym coś tylko na
                                namiętności, łóżku i seksie ???
                                Mam nadzieję,z e nie chciałaś mnie obrazić, bo byłoby mi przykro ...
                                Mojego partnera znam bardzo długo i nim staliśmy się parą byliśmy dobrymi
                                znajomymi, a zanim zamieszkalismy z sobą okazał się wielokrotnie niezawodnym
                                przyjacielem ....
                                Proszę nie traktuj mnie w przyszlości jak 15- latki !

                                > Pytasz, co ma ślub do związku dwojga ludzi? Ano w czasie ślubu ludzie
                                > publicznie, wobec Boga i rodziny ogłaszają swoją miłość i chęć dzielenia
                                życia.
                                >
                                > Niejako stawiają uwierzytelniającą pieczęć na dokumencie. Ja jestem
                                heretyczka
                                > i uważam, że w USC prawdziwie kochającym się ludziom Bóg błogosławi. Bo Bóg
                                > zawsze błogosławi zgodę, jedność i miłość. Czy wiesz, że KRK małżeństwo
                                cywilne
                                >
                                > między ludźmi niewierzącymi traktuje jako nierozerwalne aż do śmierci?
                                Niedawno
                                >
                                > się o tym dowiedziałam, i muszę przyznać, że mnie to zaskoczyło. Niewierzący
                                po
                                >
                                > rozwodzie cywilnym, nie dostanie dyspensy na ślub katolicki. Może dlatego
                                > współczesny świat preferuje "wolne związki" bo one nie skutkują żadnymi
                                > zobowiązaniami wedle jakiegokolwiek prawa.

                                A00000 bez urazy, ale nie mam zamiaru robic czegoś wbrew sobie dlatego,ze taka
                                jest twz. norma spoleczna ..już raz tak było i źle sie skończyło ....
                                Jeśli zechcemy ślubu ..weźmiemy ...a ślub miedzy nami mówiac daje zadne
                                gwarancje wierności, stabilności i szczęścia ..zresztą wiesz ..

                                >
                                >
                                >
                                > > Powiem Ci prosto A000000 ..nie Twórzmy zbędnej ideologii ...Normalny człow
                                > iek
                                > > zwiazany z kimś (ślubem, uczuciem czy czym tam chce) jak z kimś mieszka to
                                > ma
                                > > nor,malnie obowiązki względem partnera, domku itepe ..ma też
                                > > normalne "przywileje" ....znaczy świadomość, ze normalny partner tudzież m
                                > a
                                > > obowiazki ..ot i wszystko ...
                                >
                                > Może i ot wszystko, ale czy ludzie o tym wiedzą? Nie znasz opowieści, jak to
                                > przed ślubem było pięknie, a po ślubie jakby diabeł opętał?

                                hehe ..no włąśnie ....to moze ten ślub zaszkodziłby mi ???:)

                                >
                                >
                                > > Takie mówienie o "słuzeniu, misji i wspólnocie" jest paradoksalne w swietl
                                > e
                                > > najzyklejszych rzeczy, o których piszesz :)
                                > To tak jakbyśmy w firmie mówili,ze służymy pracodawcy normalnie wykonujac
                                > swoje obowiazki i pobierając wynagrodzenie :)
                                >
                                >
                                > To są dwie całkowicie nieporównywalne sytuacje. W małżeństwie - partnerstwo,
                                w
                                > pracy - podległość. Całkiem inny rodzaj służenia.
                                >
                                > Widzisz Korciu, w kwestii małżeństwa, moje zdanie jest zbliżone do stanowiska
                                > KRK. Dwoje ludzi jako jeden. Całkowita wspólnota, a więc i jedność celów,
                                > trosk, radości...Takie służenie biblijne, nie takie ludzkie - pan ma brudne
                                > buty, więc służka je czyści. Pan gdzieś jedzie - służka niesie za nim
                                > toboły...To jest obrzydliwe, to jest zaprzeczenie istoty miłości i wspólnoty.
                                A
                                >
                                > znałam takie małżeństwo. Ona dla świętego spokoju była służącą, a mnie gul
                                > dusił.
                                > Rozumiem Korciu Twój negatywny stosunek do intytucji małżeństwa. Moja siostra
                                > przeżyła takie piekło, że mężowi zostawiła absolutnie wszystko, i z 10-cio
                                > letnim dzieckiem życie zaczęła od początku. Ale przysięgła, że już nigdy nie
                                > uwierzy żadnemu mężczyźnie i jak dotąd przysięgi dotrzymuje. Ja miałam
                                > szczęście, że nie spotkałam drania ani psychola i mnie jest łatwo chuchać w
                                > domowe ognisko. I łatwo dotrzymać przysięgi o nierozerwalności....... Jestem
                                > świadoma tego, że małżeńskie piekło czasem przekracza ludzkie możliwości,
                                > dlatego NIGDY nie potepię ludzi, którzy zerwali przysięgę i założyli drugi
                                > związek. Aby na temat rozwodów się wypowiedzieć, trzeba to przeżyć na własnej
                                > skórze. Inaczej to jest gadanie ślepego o kolorach.
                                >
                                > ZGADZAM SIĘ w 100 % ..szkoda,z e są idioci myślący inaczej, a wiedzacy o tym
                                tyle co nic :(
                                Pozdrawiam
                                • a000000 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 15:04
                                  kora3 napisała:


                                  > Mam nadzieję,z e nie chciałaś mnie obrazić, bo byłoby mi przykro ...

                                  Korciu, lubię Cię i dlatego wybaczam. Nie jest w moim zwyczaju celowo obrażać
                                  kogokolwiek. Nie znasz mnie i stąd pochopne wnioski. Korciu, dlaczego każde
                                  słowo traktujesz tak bardzo osobiście?

                                  • kora3 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 16:00
                                    a000000 napisała:

                                    > kora3 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Mam nadzieję,z e nie chciałaś mnie obrazić, bo byłoby mi przykro ...
                                    >
                                    > Korciu, lubię Cię i dlatego wybaczam. Nie jest w moim zwyczaju celowo
                                    obrażać
                                    > kogokolwiek. Nie znasz mnie i stąd pochopne wnioski. Korciu, dlaczego każde
                                    > słowo traktujesz tak bardzo osobiście?

                                    Kochana A00000 nie tyle każde słowo traktuję osobiście, co napisałaś mi, ze JA
                                    powinnam jak najszybciej próbować zaprzyjaźnić się z MOIM mężczyzną ..stąd moje
                                    podejrzenie, ze to było personalnie dl nas ...
                                    Wiem,z e nie masz takiego zwyczaju, by obrazać, dlatego tylko wspomnialam op
                                    tym ...
                                    >
                                    • a000000 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 04.06.04, 16:38
                                      kora3 napisała:

                                      > Kochana A00000 nie tyle każde słowo traktuję osobiście, co napisałaś mi, ze
                                      JA
                                      > powinnam jak najszybciej próbować zaprzyjaźnić się z MOIM mężczyzną ..stąd
                                      moje podejrzenie, ze to było personalnie dl nas ...


                                      Korciu, ja jestem troszkę wcześniej urodzona niż Ty, więc więcej w życiu
                                      widziałam. Pewne małżeńskie sutuacje podbramkowe mam już za sobą i już wiem,
                                      jak pilnie i bez przerwy należy dmuchać w ognisko domowe, aby nie zgasło.
                                      Korzystaj z doświadczeń innych ludzi i nie odbieraj tego jak chęć wtrącania
                                      się. Bo przecież prawda jest taka, że każdy sam osobiście formuje swoje życie,
                                      tak jak chce i jak mu to odpowiada. Ale czasami warto zaczerpnąć z doświadczeń
                                      cudzych, aby nie robić podobnych błędów i nie cierpieć. Gdyby moja siostra
                                      posłuchała rad starszych, wiele łez zostałoby jej oszczędzonych, sama to
                                      przyznaje. Ale po szkodzie.

                                      • kora3 Re: Obowiązek, a nie "misja" ... 05.06.04, 09:37
                                        a000000 napisała:

                                        > kora3 napisała:
                                        >
                                        > > Kochana A00000 nie tyle każde słowo traktuję osobiście, co napisałaś mi, z
                                        > e
                                        > JA
                                        > > powinnam jak najszybciej próbować zaprzyjaźnić się z MOIM mężczyzną ..stąd
                                        >
                                        > moje podejrzenie, ze to było personalnie dl nas ...
                                        >
                                        >
                                        > Korciu, ja jestem troszkę wcześniej urodzona niż Ty, więc więcej w życiu
                                        > widziałam. Pewne małżeńskie sutuacje podbramkowe mam już za sobą i już wiem,
                                        > jak pilnie i bez przerwy należy dmuchać w ognisko domowe, aby nie zgasło.


                                        A000000 kochana ..urodzenie nic do tego w tym przypadku nie ma ..Ty masz za
                                        sobą dzięki Bogu tylko sytuacje "podbramkowe w małzęńśtwie" ( i oby tak
                                        dalej !!!) - ja zaś rozwód ....Doświadzcenie ma zwiazek z wiekiem - jasne, ale
                                        bywa, że młodsza osoba przezyje niestety coś, czego daj Boze starsza o parę lat
                                        nie doświadczy ...
                                        To raz ...
                                        Zresztą nieważne ..mozę Cię źle zrozumialam ..Po prostu odnioslam wrazenie,ze
                                        dajesz mi do zrozumienia, ze powinnam dażyć do głebszej emocjonalnej wiezi z
                                        moim partnerem (jak przyjaźń), co, przyznasz, sugeruje,z e tej więzi jeszcze
                                        nie ma ...a to nieprawda ..
                                        To wszystko ..

                                        > Korzystaj z doświadczeń innych ludzi i nie odbieraj tego jak chęć wtrącania
                                        > się. Bo przecież prawda jest taka, że każdy sam osobiście formuje swoje
                                        życie,
                                        > tak jak chce i jak mu to odpowiada. Ale czasami warto zaczerpnąć z
                                        doświadczeń
                                        > cudzych, aby nie robić podobnych błędów i nie cierpieć. Gdyby moja siostra
                                        > posłuchała rad starszych, wiele łez zostałoby jej oszczędzonych, sama to
                                        > przyznaje. Ale po szkodzie.

                                        Słuchaj A00000 ....mówiąc słowami poety "gdyby młodość wiedziala, a starość
                                        mogłą ..." no tak to jest, ze wszyscy znamy pewne zasady i wszyscy popełniamy
                                        podobne błedy ...nie da sie uchronić przed nimi nikogo ...
                                        Jak najbardziej uważam, ze trzeba korzystać z wiedzy i dosiadczenia innych
                                        ludzi ..
                                        I wcale nie twierdzę,z e nie chc ę korzystać ...
                                        po prostu Twoją wypowiedź odebralam , ajk do 15- latki, która "zakochałą się "
                                        w chłopaku z klasy, bo "ładnie tańczy" ...
                                        I ja mam doświadczenie (niestety!!) kochana A000000.....mogłabym
                                        powiedzieć "cóż ktoś wie o małzeństwie, jeśli nie przeżył rozwodu?' ..ale ja
                                        tak nie powiem ...Każdy ma swoje doświadczenia i nie należy traktować innych
                                        jak totalnie zbłąkane dzieci
                                        Całuski
                      • kora3 A000000 kochana ...... 04.06.04, 09:15
                        a000000 napisała:

                        > kora3 napisała:
                        >
                        > >
                        > > Ej A000 znam wiele pięknych kobiet dojrzałych - pięknych i
                        > > zadbanych ..lśniących uirodą wieku dojrzałego i nie robiących z siebie
                        > > podstarzalych nastolatek ..widuję takowe niemal codziennie :) I co ??
                        >
                        > A widziałaś cudaka zrobionego na małolatę? Na moim piętrze mieszka....
                        > oczywiście, większość kobiet jest normalna.

                        Jasne, ze widziałąm takie cudaczne baby .. Tak samo, jak totalnie
                        zaniedbane ...30- latki wyglądające na rówieśnice swoich mam ...ale to jest
                        patologia ....Nie - normalność ...
                        Tu sie z Tobą w pełni zgadzam ...

                        > >
                        >
                        > > >
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > Dziewczyno...zonbacz,z e średnio
                        > > statystycznie misskami :) zostają STUDENTKI !!!
                        >
                        > Tak, tak. I każda interesuje się wyłącznie ekologią i biednymi dziećmi...

                        Moze tak, może i nie ...ale faktem jest, ze to dziewczyny studiujące, a zatem
                        uczące sie ..często w trakcie studiów dorabiające , czasem jako hostessy, czy
                        fotomodelki, a czasem zupełnie zwyczajne,asystentki, sekretarki, referentki ....
                        Biegało mi tylko o fakty ...bo jakoś tak napisalaś, ze te "brzydkie' ucza
                        się ..pracują itepe ...a te "łądne" to niby co ??:)

                        >
                        >
                        > > A co do "służenia " no wiesz ...nie chciałaby,m być tarktowana jak
                        > > służąca ..nawet najpiękniejsza ..ba ...
                        >
                        > Korciu, specjalnie użyłam słowa: służyć. Wiedziałam, że nie będziesz chciała
                        > być służącą. A czy myślisz, że ja chcę być czyjąkolwiek służącą????
                        > Otóż: w małżeństwie małżonkowie sobie wzajemnie służą. Ja nie robię mojemu
                        > mężowi łaski, że mu gotuję, on nie wymaga tego ode mnie. Ja to robię, bo chcę
                        > służyć mojemu małżeństwu, chcę dawać do wspólnoty wszystko, co tylko
                        potrafię.
                        > Czy teraz rozumiesz, co to znaczy służyć w małżeństwie?

                        Oj moja kochana A000000 wiem o co Ci chodzi ...ale co to zaraz za "słuzenie" ??
                        To są zwykłe, prozaiczne domowe sprawy , całkiem zwyczajne obowiazki domowe :)
                        Po co mi zaraz ideologia,z e "służę" swojemu partnerowi, czy związkowi
                        (odpowiednio- mężowi, małżeństwu) ???? Ot ..po prostu robi się wszystko, by
                        było żarcie i nie zarosnać w brudzie (trywializuję, wiem:) ale wiesz o co mi
                        chodzi :)
                        Zwyczajne rzeczy ..ja po prostu nazywam zwyczajnie ..obowiazki dorosłego
                        zcłowieka to obowiazki jak dla mnie ..nie tam żadne ideologiczne "słuzenie
                        wspólnocie " ....Stąd moja uwaga ...
                        Całuski
            • arcykr Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:27
              kora3 napisała:

              > Żeby było jasne - nie uważam się broń Boże za "piękną" powiedzmy za
              atrakcyjną, nie stroniącą od prób ponosznenia tej atrakcyjności ...:)
              A mozesz mi przeslac swoje zdjecie?
              • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 16:04
                arcykr napisał:

                > kora3 napisała:
                >
                > > Żeby było jasne - nie uważam się broń Boże za "piękną" powiedzmy za
                > atrakcyjną, nie stroniącą od prób ponosznenia tej atrakcyjności ...:)
                > A mozesz mi przeslac swoje zdjecie?

                Jasne :) Tylko,z e niestety nie w tej chwili :( jestem w pracy i tu na kompie
                nie mam fotek :( postaram sie od rodziców mojego faceta ...moze być w week-
                end ???
        • mamalgosia do kory 03.06.04, 13:13
          Tak, zgadzam się z Tobą: to zapewne objaw małostkowości , chociaż ja to
          nazwałam po prostu niesprawiedlowością względem tego człowieka. Mam swoje wady,
          nie da się ukryć.
          Oczywiście przypisywanie z góry komuś pewnych cech jest krzywdzące i pracuję
          nad tym, zeby to zmienić. ALe wiesz jak to jest: pierwsze odczucie w stosunku
          do drugiego człowieka czasem bywa bardzo silne.
          Inna rzecz, ze wygląd czasem coś mówi o danym człowieku. Jeśli kobieta jest w
          pełnym makijażu, ubrana w mini ze skóry, do tego tipsy - to chociaż wiele o
          niej nie wiem, to jestem niemalże pewna, że nie mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.
          Porozmawiac o zcymś to owszem,ale nic więcej.
          • kora3 Re: do kory 03.06.04, 13:55
            mamalgosia napisała:

            > Tak, zgadzam się z Tobą: to zapewne objaw małostkowości , chociaż ja to
            > nazwałam po prostu niesprawiedlowością względem tego człowieka. Mam swoje
            wady,
            >
            > nie da się ukryć.
            > Oczywiście przypisywanie z góry komuś pewnych cech jest krzywdzące i pracuję
            > nad tym, zeby to zmienić. ALe wiesz jak to jest: pierwsze odczucie w stosunku
            > do drugiego człowieka czasem bywa bardzo silne.
            > Inna rzecz, ze wygląd czasem coś mówi o danym człowieku. Jeśli kobieta jest w
            > pełnym makijażu, ubrana w mini ze skóry, do tego tipsy - to chociaż wiele o
            > niej nie wiem, to jestem niemalże pewna, że nie mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.
            > Porozmawiac o zcymś to owszem,ale nic więcej.

            Hmmm no tak Malgosiu ...
            Ale pomyśl ....Odwracając sytuację mogłabym powiedzieć .."Jeśli widzę
            dziewczynę ubraną w szarobure bezkształtne ubranie, z zaniedbaną cerą i
            nienajświeższymi włosami ...przygaszoną i zakompleksioną ..jakąż ja mogę z Nią
            zawrzeć znajomość ??, "Co mnie intesresuje w ogóle taka osoba" " ..Tymczasem
            wiele zależy od tego dlaczego dana osoba w danym momencie tak wygląda ...tak w
            jedną jak i w drugą stronę ...A tak w ogóle nie widzę powodu zARAZ SIE Z KIMŚ
            ZAPRZYJAŹNIAĆ !!!! Wierz mi ..znam całą rzeszę ludzi , a przyjaciół mam
            kilkoro ...moje przyjaciółki są zadbane i łądne ...ale mają jako i ja
            wady ...ale starają sie o siebie dbać ..jkednak różnoimy się i sposobem
            ubierania i gustami ...w wielu dziedzuinach życia ..."Skreślanie " kogoś z
            punktu jest moim zdaniem naprawdę nie fair ...
            Ja "skreślam" też ..owszem ..brudasów i chamów ..ale szaromyszkowate dziewczyny
            są dla mnie równie interesujące jako rozmówczynie, jak sexbomby ....To samo
            faceci ..póki nie rozmawiam z kimś ..skad mogę wiedzieć o nim na tyle wiele,
            zeby zawyrokować " nadaje sie na Qmpla, Qmpelę lub nie " ???
            Dziwne to dla mnie
            Kochanica słusznie zauważyła,z e czasem osoby uważajace sie (lub faktycznie
            relatywnie bedąxe) mniej atrakcyjne od kogoś z zazdrości, żalu i poczucia
            krzywdy dorabiają ideologię typu: łądna - głupia, zarozumiała, pustota, próżna
            i co tylko najgorsze ..A zanuiedbana to ideał żony , matki, obywatelki i w
            ogóle (to samo u facetów) to zwykła zawisć i złość chyba na siebie, ze nie chcę
            się komuś trochę nad sobą popracować, poprawić trochę wygląd itepe ...po
            prostu "kjak mnie Boze stworzyłeś- tak mnie masz i teraz sie martw"?
            • mamalgosia Re: do kory 03.06.04, 14:33
              Tak więc przyznaję, że niesłusznie oceniam w ten sposób, przyznałam się.
              Napisałam rónież, ze pracuję nad zmianą tego, co tu wiele rozstrząsać?
              A skoro ty nie zaprzyjaźniałąbyś się z brudasem (popieram), to przecież może
              ktoś inny nie chcieć się zaprzyjaźniać z wypacykowaną lalą. Dla mnie to przepaść
              • kora3 Re: do kory 04.06.04, 09:21
                mamalgosia napisała:

                > Tak więc przyznaję, że niesłusznie oceniam w ten sposób, przyznałam się.
                > Napisałam rónież, ze pracuję nad zmianą tego, co tu wiele rozstrząsać?
                > A skoro ty nie zaprzyjaźniałąbyś się z brudasem (popieram), to przecież może
                > ktoś inny nie chcieć się zaprzyjaźniać z wypacykowaną lalą. Dla mnie to
                przepaś
                > ć

                Hmmmm ale przecież jak nie chcesz poznawać takich osób - to ja Cie nie
                zmuszam :)
                po prostu uważam, ze owa "przepaść" mozę sie ujawnić dopiero, jak zamienimy z
                kimś pare słów...
                Zresztą Ty opislaś taką kobietę (tę z tipsami i skórzanej mini) jakie widuje
                sie raczej na ulicach stojace w wiadomych celach lub w nocnych klubach
                ewentualnie dyskotekach ....Muszę rzec, ze w biurach takowe widuje sie raczej
                rzadko ...Z przyczyn pracodawcy najczęscie (choć przyznaję, ze się jeszcze
                zdarzają ) :)
                Czy wypacykowana "lala" to dla Ciebie kobieta zadbana ?? Tzn zadbane
                paznkokcie, dłonie, stopy, brak zbędnego owłosienia, łądne włosy, zdrowa cera i
                modny dostosowany do typu sylwetki i urody strój i makijaż ???
                • mamalgosia Re: do kory 04.06.04, 15:06
                  kora3 napisała:

                  > Zresztą Ty opislaś taką kobietę (tę z tipsami i skórzanej mini) jakie widuje
                  > sie raczej na ulicach stojace w wiadomych celach lub w nocnych klubach
                  > ewentualnie dyskotekach ....

                  Czyli sama widzisz : czasem wygląd jednak oddaje pewne cechy charakteru

                  > > >
                  >
                  • kora3 Re: do kory 04.06.04, 16:03
                    mamalgosia napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > Zresztą Ty opislaś taką kobietę (tę z tipsami i skórzanej mini) jakie widu
                    > je
                    > > sie raczej na ulicach stojace w wiadomych celach lub w nocnych klubach
                    > > ewentualnie dyskotekach ....
                    >
                    > Czyli sama widzisz : czasem wygląd jednak oddaje pewne cechy charakteru
                    >
                    Jasne ..tylko zdaje mi się, ze Ty też inzaczej ubierasz się do biura, czy
                    szkoły (zdaje mi się ,z e wspominałaś,z e uczysz, ale pewna nie
                    jestem ) ...inaczej na wesele, inaczej na prywatkę do znajomków, inaczej do
                    kościoła ....
                    Ja w kazdym razie zmieniam stroje w zależności od okazji ..i na koncert ubieram
                    sie inaczej niz do teatru ...
                    Załóżmy,z e ktoś mnie widzi na prywatce i już am ocenić mój charakter ?? A co,
                    jeśli nazajutrz zobaczy mnie na imieninach ciotki ??:) Nie odniesie wrazenia,
                    ze sie pomylił ???
                    > > > >
                    > >
                    • mamalgosia Re: do kory 04.06.04, 16:06
                      tak, inaczej ubieram się na różne okazje, ale np. nigdy nie jest to ten strój,
                      który opisałam wcześniej. Chodzi mi o to, że są osoby, które na żadną okazję
                      nie ubiorą skórzanej mini i nie wbiją sobie kolczyka w język.
                      Tolerować można każdy wygląd, ale nie każdy trzeba akceptować
                      • kora3 Re: do kory 04.06.04, 16:23
                        mamalgosia napisała:

                        > tak, inaczej ubieram się na różne okazje, ale np. nigdy nie jest to ten
                        strój,
                        > który opisałam wcześniej. Chodzi mi o to, że są osoby, które na żadną okazję
                        > nie ubiorą skórzanej mini i nie wbiją sobie kolczyka w język.
                        > Tolerować można każdy wygląd, ale nie każdy trzeba akceptować


                        Oczywiscie .....tyllko że znam superfajne dziewczyny ubierające sie zupełnie
                        inaczej niz ja :) Ale cóż ..są ludzie akceptujący tylko takich samych jak oni
                        sami ..poznałąm takie osoby ...są trudne we wzajemnych relacjach ...ale ..ja je
                        akceptuję :)
                        • a000000 Re: do kory 04.06.04, 16:42
                          kora3 napisała:


                          poznałąm takie osoby ...są trudne we wzajemnych relacjach ...ale ..ja je
                          >
                          > akceptuję :)

                          A ja je toleruję, ale nie akceptuję. Powiedzcie mi, co chce mi powiedzieć
                          dziewczyna, która w gołym pępku ma jakąś blachę, a na nosie kół. Przecież swoim
                          ubiorem przeważnie dajemy do zrozumienia, że szanujemy, miejsce, czas, czy
                          godność osób z którymi się spotykamy. Czy taka dziewczyna chce mi powiedzieć,
                          że mnie lekceważy? Że jestem przezroczysta? Zawsze mnie intrygował cel tego
                          typu ubiorów.
                          >
                          • kora3 Re: do kory 05.06.04, 09:45
                            a000000 napisała:

                            > kora3 napisała:
                            >
                            >
                            > poznałąm takie osoby ...są trudne we wzajemnych relacjach ...ale ..ja je
                            > >
                            > > akceptuję :)
                            >
                            > A ja je toleruję, ale nie akceptuję. Powiedzcie mi, co chce mi powiedzieć
                            > dziewczyna, która w gołym pępku ma jakąś blachę, a na nosie kół. Przecież
                            swoim
                            >
                            > ubiorem przeważnie dajemy do zrozumienia, że szanujemy, miejsce, czas, czy
                            > godność osób z którymi się spotykamy. Czy taka dziewczyna chce mi powiedzieć,
                            > że mnie lekceważy? Że jestem przezroczysta? Zawsze mnie intrygował cel tego
                            > typu ubiorów.
                            > >

                            Proste jak drut A000000 !! Taka osoba, zwlaszcza bardzo młoda, chce zwrócić na
                            siebie uwagę, podkreślić, ze lekceważy konwenanse :) ma potrzebę szokowania
                            otoczenia .... :)
                            raczej rzadko jest to potrzeba zlekceważenia konkretnej osoby ...:) Ale jeśli
                            się takowej młodej damie, czy gentalmanowi prawi morały i daje do zrozumienia,z
                            e ich strój szokuje to bankowo będą takiej osobie go eksponowały, bo o efekt
                            szoku właśnie im chodzi .....
                            A rózne dziwne dziwne i niekonwencjonalne ozdoby i stroje są zcasem też
                            zwyczajną chcęcią podkreślenia własnej indywidualności ....
                            Sama nie znoszę ubrań stereotypowych, jednostajnych, zbyt klasycznych w kroju i
                            kolorystyce jednocześnie ....Sobą czuję się, gdy mogę jakimiś elementami
                            podkreślić swoją osobowośc i anstrój ...:)

                            A swoją drogą sama nie wiem co chce swiatu pokazać i zademnonstrować młoda
                            kobieta zrobiona na matkę - Polkę ??? Zero fryzury, zaniedbana cetra, tragiczne
                            dłonie, tłuste włosy ..znałąm parę takich (z kręgu "świetych" znajomych mojego
                            ex) ..zgroza ...Czy one niechlujnym wyglądem okazywały skromność czy
                            lekceważenie dla otoczenia ?? na zasdzie "mam gdzieś jak wyglądam i pachnę..I
                            atak jestem lepsza od "malowanych lal" ??
                            Proszę , by mojej uwagi nikt z Was nie barł do siebie ..Ja tu naopisałam o
                            osobach, które WIDZIALAM - na jednym ze slubów wspólnotowych - całą gromadę !!!
                            Koszmar !!!
    • sunday Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:01
      > Mianowicie Arcyś kiedyś pisał na tym forum, że wybranka Jego serca
      > nie moze być ładna .....
      > Interesujące dla mnie jesyt - przyznaję - dlaczegóż to ???????
      > Rozwińcie tę myśl , co ??

      Szatan, jak wiadomo, działa przez piękne kobiety...
      A kopyta, jak wiadomo, na początku znajomości są schowane w bucikach,
      więc inaczej niż po piękności poznać go nie sposób. :)

      pozdrawiam,
      Luki
      • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:16
        sunday napisał:

        > Szatan, jak wiadomo, działa przez piękne kobiety...

        Nie tylko kobiety ......hehehe.
        • sunday Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:18
          > > Szatan, jak wiadomo, działa przez piękne kobiety...

          > Nie tylko kobiety ......hehehe.

          Mówisz, że atrybutem szatana też są rogi? :)

          Żartuję oczywiście. I nic a nic nie wierzę w przysłowie:
          gdzie diabeł nie może, tam ...

          :) Luki
          • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:41
            sunday napisał:

            >
            > Żartuję oczywiście. I nic a nic nie wierzę w przysłowie:
            > gdzie diabeł nie może, tam ...
            >
            Bo wierzy się w Boga, a nie w przysłowia. Ale akurat w tym powiedzieniu jest
            dużo prawdy.
          • kochanica.francuza Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:41
            sunday napisał:

            > > > Szatan, jak wiadomo, działa przez piękne kobiety...
            >
            > > Nie tylko kobiety ......hehehe.
            >
            > Mówisz, że atrybutem szatana też są rogi? :)
            > Nie czytałam Miltona,ale u niego szatan podobno jest niezwykle przystojnym
            mężczyzną.
            Moim zdaniem przesadzacie wszyscy: arcyś ma stresa,że piękna go nie zechce,i
            dorabia ideologię.
            Ja też,żebym wyszł.a z siebie, Pierwszą Laską Imprezową nie będę.
            Ale np.mój stary,nie mogąc poradzić sobie,biedulek,z powodzeniem mojej
            Mamy,obiecał sobie,że jego druga żona będzie brzydka - i słowa dotrzymał!
            Ale palant...
            • a000000 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 11:51
              kochanica.francuza napisała:


              > Ale np.mój stary,nie mogąc poradzić sobie,biedulek,z powodzeniem mojej
              > Mamy,obiecał sobie,że jego druga żona będzie brzydka - i słowa dotrzymał!
              > Ale palant...

              Bo taka jest psia natura człowieka. Najbardziej bolą cudze sukcesy.
              Z pięknymi żonami to jest jeszcze tak, że mężowie są zwyczajnie zazdrośni, a
              inni faceci dają ku temu powody.
              >
              >
              • kora3 Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 13:00
                a000000 napisała:

                > kochanica.francuza napisała:
                >
                >
                > > Ale np.mój stary,nie mogąc poradzić sobie,biedulek,z powodzeniem mojej
                > > Mamy,obiecał sobie,że jego druga żona będzie brzydka - i słowa dotrzymał!
                > > Ale palant...
                >
                > Bo taka jest psia natura człowieka. Najbardziej bolą cudze sukcesy.
                > Z pięknymi żonami to jest jeszcze tak, że mężowie są zwyczajnie zazdrośni, a
                > inni faceci dają ku temu powody.
                > >
                > >
                Faktycznie ..nie obraź sie kochanico, ale z Twoim ojcem nie jest
                najlepiej ....;-)
                A tak a'propos tematu przypomniało mie się adekwatene przysłowie :) "Z łądnej
                miski się nie najesz ! Ale z brzydkiej nie smakuje " :) coś w tym
                jest ...nieprawdaż ?? moi drodzy :)
                • kochanica.francuza Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 13:11
                  kora3 napisała:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > > kochanica.francuza napisała:
                  > >
                  > >
                  > > > Ale np.mój stary,nie mogąc poradzić sobie,biedulek,z powodzeniem moje
                  > j
                  > > > Mamy,obiecał sobie,że jego druga żona będzie brzydka - i słowa dotrzy
                  > mał!
                  > > > Ale palant...
                  > >
                  > > Bo taka jest psia natura człowieka. Najbardziej bolą cudze sukcesy.
                  > > Z pięknymi żonami to jest jeszcze tak, że mężowie są zwyczajnie zazdrośni,
                  > a
                  > > inni faceci dają ku temu powody.
                  > > >
                  > > >
                  > Faktycznie ..nie obraź sie kochanico, ale z Twoim ojcem nie jest
                  > najlepiej ....;-)

                  Ależ ja się wcale nie obrazam - a jeszcze na ciebie,kora? szkoda tylko,że stary
                  tu nie bywa...ale nie powiem dlaczego,bo jeszcze się wyda np.,że ktoś,kogo
                  lubię,ma absurdalne poglądy polityczne...

                  a jeśli nieładna - to niech Arcy poderwie Stephanie.
                  Specjalnie dla niego przełoże na francuski:
                  "Czy mógłbym cię zaprosić na katolicką mszę?"
                  >
                  • arcykr Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:29
                    kochanica.francuza napisała:

                    > a jeśli nieładna - to niech Arcy poderwie Stephanie.
                    > Specjalnie dla niego przełoże na francuski:
                    > "Czy mógłbym cię zaprosić na katolicką mszę?"
                    Po angielsku tez by zrozumiala.
                    • kochanica.francuza Re: Nurtuje mnie ..... 03.06.04, 15:34
                      arcykr napisał:

                      > kochanica.francuza napisała:
                      >
                      > > a jeśli nieładna - to niech Arcy poderwie Stephanie.
                      > > Specjalnie dla niego przełoże na francuski:
                      > > "Czy mógłbym cię zaprosić na katolicką mszę?"
                      > Po angielsku tez by zrozumiala.
                      Ale Francuzi wolą,jak się mówi po francusku.Lepsze wrażenie byś zrobił.
                      I na początek,może jednak do kina.Na mszę nieco później.;-)
                      • arcykr Re: Nurtuje mnie ..... 06.06.04, 14:00
                        kochanica.francuza napisała:

                        > Ale Francuzi wolą,jak się mówi po francusku.Lepsze wrażenie byś zrobił.
                        To co, mam dukac z kartki?
                        • kochanica.francuza Re: Nurtuje mnie ..... 06.06.04, 16:10
                          arcykr napisał:

                          > kochanica.francuza napisała:
                          >
                          > > Ale Francuzi wolą,jak się mówi po francusku.Lepsze wrażenie byś zrobił.
                          > To co, mam dukac z kartki?
                          No ja nie mogę.:-(((((
                          Wykuj na pamięć zdanie w rodzaju "podziwiam wasz niezwykle piękny język,ale nim
                          niestety nie władam,więc pozwól,że będę mówił po angielsku"
                          I dalej walisz po angielsku.
                          Jak zrobiłam taki francuski wstęp do posta po angielsku na forum francuskim,to
                          kupa luda się zleciała, a jak wszystko było po angielsku to guzik.:-)
    • kora3 Jak sądzicie ...??? 05.06.04, 13:11
      Na bazie tych moich dyskusji z takimi , jak ja weterankami Mamałgosią i A0000
      oraz Kochanicą ....nasuwa mi sie po raz kolejny to samo
      spostrzeżenie ....Mianowicie ciągle mam wrazenie, że wszelka odmiennosć
      poglądów i stylu życia ludzi w naszym "pięknym kraju" po pierwsze interesuje aż
      zanaddto, poza tym razi ....
      Co tu gadać o homoseksualistach, kiedy w naszym społeczeństwie dziwowiskiem
      jest już kobieta, która mając 30-tkę nie chce zakładać rodziny :)
      Tak tak moje panie i moi panowie ..nie raz i nie dwa spotkalam się i w realu i
      tutaj z opinią,z ę "absolutnie KAŻDA kobieta marzy o : mężu, gromadce dzieci a
      przede wszystkim o ślubie i białej sukni " ...Wime, ze nie każda i nie tam zara
      marzy ...ale opinia pokutuje ...
      Jak ktoś nie ma ochoty zaraz mieć dzieci - dziwadło, jak ktoś nie chce ślubu -
      dziwadło, jak kobieta chce odnosić sukcesy w pracy, a nie realizować sie przy
      kuchni i pralce - dziwadło .....
      Skąd się bierze ludzie ten "kult kury domowej " ????
      Nie, nie ..nie zrozumcie mnie źle !!!! Nie idzie mi o to, ze maja kobiety nie
      gotować i nie sprzątać tylko soiedzieć na traktorach :)
      Raczej o to, ze zrealizowana w innej działalności niż charytatywno - misyjna i
      przede wszystkim domowo - slużenej rodzinie roli kobiewta to zarz ktoś o
      zaburzeniach osobowości wręcz :)))
      Czemu tak jest ???
      Przyznaję się bez bicia- chcę mieć sukcesy w pracy i zarabiać godne pieniądze,
      chcę mieć rozrywki, chcę być atrakcyjna, chcę mieć fajne mieszkanie i chcę,z
      eby nam z facetem moim kochanym było dobrze: emocjonalnie, materialnie i w
      ogóle ..I moze się zdecydujemy na dziecko ...Czy jesteśmy dziwadła ???
      • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 05.06.04, 19:19
        k
        > C
        >
        > marzy ...ale opinia pokutuje ...
        > Jak ktoś nie ma ochoty zaraz mieć dzieci - dziwadło, jak ktoś nie chce ślubu -
        > dziwadło, jak kobieta chce odnosić sukcesy w pracy, a nie realizować sie przy
        > kuchni i pralce - dziwadło .....
        > Skąd się bierze ludzie ten "kult kury domowej " ????
        > Nie, nie ..nie zrozumcie mnie źle !!!! Nie idzie mi o to, ze maja kobiety nie
        > gotować i nie sprzątać tylko soiedzieć na traktorach :)
        >
        No właśnie - tłumaczysz się z tego,że wolność kobiety to nie marksizm(z którym
        Polacy często utożsamiają lekki feminizm typu "nie każda chce być zaraz Matką Polka)
        I to jest dopiero paranoja.
        Francjo,ojczyzno moja! kiedy Cię,do cholery,znów zobaczę?
        Soy la sonadora!
        • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 05.06.04, 21:31
          Korciu! a jak Ci to wyszło, że Matka - Polka to zaniedbana i brudna baba?

          Wiele się trzeba uczyć aby nie zbłądzić
          i każdemu należną powinność wyrządzić.
          (wieszcz)

          I tak kobieta powinna wiedzieć, że na całonocny bal maluje się i obwiesza
          świecidełkami, natomiast do pracy ubiera się skromnie i elegancko. A na ulicy
          nie pokazuje gołego pępka. Chcą prowokować? Zwrócić na siebie uwagę? No dobra,
          zwróciły, i co z tego? co dalej? Jeśli jutro nikogo nie zszokuje, to pojutrze
          wyjdzie całkiem naga? To nie jest sztuka ogolić się na łyso, pomalować w
          czerwone pasy i wytatuować w smoki i pluć do dwa kroki. To naprawdę żadna
          sztuka. To wielka głupota. I tak postrzegam dziewczyny, które swym wyglądem
          chcą prowokować.
          Kochaniczko kochana, my dwie wiemy, jak przykre jest zbytnie zainteresowanie
          naszym wyglądem. Czy rozumiesz dziewczyny, które wszystko zrobią aby ktoś się
          na nie gapił?

          • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 05.06.04, 21:38
            a000000 napisała:

            > Korciu! a jak Ci to wyszło, że Matka - Polka to zaniedbana i brudna baba?
            >
            > Wiele się trzeba uczyć aby nie zbłądzić
            > i każdemu należną powinność wyrządzić.
            > (wieszcz)
            >
            > I tak kobieta powinna wiedzieć, że na całonocny bal maluje się i obwiesza
            > świecidełkami, natomiast do pracy ubiera się skromnie i elegancko. A na ulicy
            > nie pokazuje gołego pępka. Chcą prowokować? Zwrócić na siebie uwagę? No dobra,
            > zwróciły, i co z tego? co dalej? Jeśli jutro nikogo nie zszokuje, to pojutrze
            > wyjdzie całkiem naga? To nie jest sztuka ogolić się na łyso, pomalować w
            > czerwone pasy i wytatuować w smoki i pluć do dwa kroki. To naprawdę żadna
            > sztuka. To wielka głupota. I tak postrzegam dziewczyny, które swym wyglądem
            > chcą prowokować.
            > Kochaniczko kochana, my dwie wiemy, jak przykre jest zbytnie zainteresowanie
            > naszym wyglądem. Czy rozumiesz dziewczyny, które wszystko zrobią aby ktoś się
            > na nie gapił?
            >
            Kochana, odsyłam do linka,czyli samouwielbienia,bo w tym linku JA polemizuję z
            pewnym kolegą indoktrynowanym przez epokę wolnościową.
          • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 07.06.04, 09:58
            a000000 napisała:

            > Korciu! a jak Ci to wyszło, że Matka - Polka to zaniedbana i brudna baba?

            A z oserwacji mi wyszło ..i kobinacji słó "matka Polka" z sarkazmem ..używamm
            bynajmniej nie do określania mich rodaczek mających zdieci tylko do pewnego
            rodzaju kobiet, które z faktu,z e powychopdziły za mąż i mają dzieciaczki
            robią "misję stulecia':)
            Zanm takich Qpę ze wspólnotki, do której należał mój ex :) Dla nich kosmetyki
            ti były narzędzia sztana ...sądząc po ich ogólny,m wyglądzie - niestety -
            szampon i mydło też były wrogami !!!

            >
            > Wiele się trzeba uczyć aby nie zbłądzić
            > i każdemu należną powinność wyrządzić.
            > (wieszcz)
            >
            > I tak kobieta powinna wiedzieć, że na całonocny bal maluje się i obwiesza
            > świecidełkami, natomiast do pracy ubiera się skromnie i elegancko.

            Kobieta obwieszona swiecidełkami niezależnie od tego, czy na balu, czy
            gdziekolwiek jest nieelegancka A00000 i jestem pewna,z e o tym wiesz :)

            A na ulicy
            > nie pokazuje gołego pępka.

            A mnie tam goły pępek nie przeszkadza :) Sama nosze na różne okazje biodiórki i
            fajnie to wygląda :) Ma sie rozumieć nie na kządą okazję, bo ja już w takim
            wieku, ze zawodowo mi nie pasuje :) Ale jak nastolatka z ślicznym opalonym
            brzuszkiem ma krótki topik cóżmnie to mialoby przeszkadzać ..Gorzej, jak czyni
            to opoba niezgrabna i miast budzić pozytywne uczucia wzbudza obrzydzenie ..:(

            Chcą prowokować? Zwrócić na siebie uwagę? No dobra,
            > zwróciły, i co z tego? co dalej?

            A co mnie to obchodzi ??? To jest sprawa tych osób a nie moja :)

            Jeśli jutro nikogo nie zszokuje, to pojutrze
            > wyjdzie całkiem naga?
            Nie raczej , bo to karalne :)

            To nie jest sztuka ogolić się na łyso, pomalować w
            > czerwone pasy i wytatuować w smoki i pluć do dwa kroki.
            Zrymowałaś przez przypadek, czy celowo? Bo fajne wyszło :)

            To naprawdę żadna
            > sztuka. To wielka głupota. I tak postrzegam dziewczyny, które swym wyglądem
            > chcą prowokować.

            Ależ postrzegaj jak chcesz !! Pytaląś dlaczego ktoś to robi i staralam sie
            odpowiedzieć ...Nie oceniam tego ....stwierdzam fakt !
            Zresztą nie wszystkie innowacje w modzie odpowiadją mnie i podobają mi is e,
            ale jak wspomnialam nie znoszę byc "szara myszką" ubraną tak, by tylko nie
            zwracać na siebie uwagi !
            Nie oceniam też negartywnie takich kobiet "kameleonóew"
            > Kochaniczko kochana, my dwie wiemy, jak przykre jest zbytnie zainteresowanie
            > naszym wyglądem. Czy rozumiesz dziewczyny, które wszystko zrobią aby ktoś się
            > na nie gapił?
            >
            • mamalgosia Re: Jak sądzicie ...??? 07.06.04, 13:57
              kora3 napisała:

              > Ale jak nastolatka z ślicznym opalonym
              > brzuszkiem ma krótki topik cóżmnie to mialoby przeszkadzać ..Gorzej, jak
              czyni
              > to opoba niezgrabna i miast budzić pozytywne uczucia wzbudza obrzydzenie ..:(


              > Kiedyś był już wątek na ten temat i padło pytanie -słuszne poniekąd - a
              dlaczego osoba nie uznawana obiektywnie za piękną nie może się ubierać jak ta
              piękna? Skąd u Ciebie taka pogarda dla "osób niezgrabnych" jak to nazwałaś?
              • mamalgosia Re: Jak sądzicie ...??? 07.06.04, 13:58
                wysłało mi się za szybko.
                Piszesz, ze wzbudza to w Tobie obrzydzenie - a oburzałaś się, że my z A000
                potrafimy coś tolerować, a nie akceptować. Jak wobec Twojej rzekomej akceptacji
                inności wyglądaję teraz słowa o tym, że widok czyjegoś ciała wzbudza w Tobie
                obrzydzenie?
              • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 13:34
                mamalgosia napisała:

                > kora3 napisała:
                >
                > > Ale jak nastolatka z ślicznym opalonym
                > > brzuszkiem ma krótki topik cóżmnie to mialoby przeszkadzać ..Gorzej, jak
                > czyni
                > > to opoba niezgrabna i miast budzić pozytywne uczucia wzbudza obrzydzenie .
                > .:(
                >
                >
                > > Kiedyś był już wątek na ten temat i padło pytanie -słuszne poniekąd - a
                > dlaczego osoba nie uznawana obiektywnie za piękną nie może się ubierać jak ta
                > piękna? Skąd u Ciebie taka pogarda dla "osób niezgrabnych" jak to nazwałaś?

                żadna pogarda ...po prostu jestem estetką :)
                moim zdaniem ubierać się może każdy jak chce , jeśli mu z tym dobrze, ale że
                budyi określone skojarzenia i uczucia - musi się liczyć i ten piękny i mniej
                piękny ,,,,
                • mamalgosia Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 14:40
                  kora3 napisała:
                  >
                  >> moim zdaniem ubierać się może każdy jak chce , jeśli mu z tym dobrze, ale że
                  > budyi określone skojarzenia i uczucia - musi się liczyć i ten piękny i mniej
                  > piękny ,,,,
                  > To jest właśnie tolerancja z brakiem akceptacji , a pisałaś, że wszystkich
                  akceptujesz, no no..
                  • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 15:25
                    mamalgosia napisała:

                    > kora3 napisała:
                    > >
                    > >> moim zdaniem ubierać się może każdy jak chce , jeśli mu z tym dobrze,
                    > ale że
                    > > budyi określone skojarzenia i uczucia - musi się liczyć i ten piękny i mni
                    > ej
                    > > piękny ,,,,
                    > > To jest właśnie tolerancja z brakiem akceptacji , a pisałaś, że wszystkich
                    >
                    > akceptujesz, no no..

                    Akceptuję, akceptuję ..a że nie budzi to we mnie zachwytu ?? Cóż nie musi
                    chyba , prawda ????
                    Wcale mi nie zależy, by nieodpowiednio ubrane kobiety znikneły z ulicy (jak owe
                    gole pępuszki) ...po prostu - patrzę i widzę :) le na pewno nie zamierzam
                    zwalczać i zaraz "dorabiać ideologii" kultu piękna ..Ot mój gust taki ...
                    • mamalgosia Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 15:44
                      obawiam się, że po prostu nie rozumiesz słowa akceptacja i utożsamiasz je z
                      tolerancją
                      • kora3 Rozumiem ... 09.06.04, 15:53
                        mamalgosia napisała:

                        > obawiam się, że po prostu nie rozumiesz słowa akceptacja i utożsamiasz je z
                        > tolerancją

                        Ależ doskonale rozumiem ..dla mnie taka opisana pzreze mnie osoba może mi się
                        nie podobać , ale mogę z Nią pogadać, może bliżej się poznać ..dostrzec Jej
                        zalety ...To Ty niendajesz szansy "malowanym lalom" z grutu "wiedząc" co zcują,
                        myśla i jakie to osoby ..Dla Ciebie to "pzrepaść" ..sama pisałaś ....
                        • mamalgosia Re: Rozumiem ... 09.06.04, 16:00
                          Tak, ja toleruję wiele rzeczy, ale nie wszystkie akceptuję, do czego się
                          przyznałam. A Ty uważasz, że kogoś akceptujesz, równocześnie pisząc, ze wzbudza
                          on w Tobie odrazę. Wybacz, ale dalsze zglębianie się w niuanse Twojego
                          specyficznego sposobu myślenia przerasta mnie. Niech Ci będzie co tam chcesz
                          • kora3 Re: Rozumiem ... 10.06.04, 18:15
                            mamalgosia napisała:

                            > Tak, ja toleruję wiele rzeczy, ale nie wszystkie akceptuję, do czego się
                            > przyznałam. A Ty uważasz, że kogoś akceptujesz, równocześnie pisząc, ze
                            wzbudza
                            >
                            > on w Tobie odrazę.

                            mamałgosiu święta :) Powiedz z ręką na sercu ..ale całkiem szczerze ...czy
                            WIDOK osoby pokrytej strupami nie wzbudza w Tobie odrazy ??? Chodzi o pierwszy
                            odruch ....
                            Moja siostra jako dziecko uległa poparzeniu ręki ...zostały blizny ..ale co tam
                            ręka (tym bardziej, ze sprawna i proporcjonalna w 100 %) skoro ja tam w
                            szpitalu w Siemianowicach widziałam ludzi wygladających po prostu
                            potwornie ....Jeden młody chłopak mial twarz jka wielka blizna ....po prostu
                            miazga ...lekarze widząc Go odwracali wzrok ... Jego wyglad budził
                            obrzydzenie ..nie tylko we mnie ...ale umiałam z Nim rozmawiać, grać w
                            warcaby ...czytać Mu ...jednak nigdy nie zapomniałam jego potwornej twarzy ...
                            Nie człowiek budził we mnie lęk i obrzydzenie !! Ale widok tak !! Ty też
                            miałabys ściśniete gardło i na dlugo zachowała tę potworność w pamięci ..przy
                            całej życzliwości i współzcuciu dla tego chłopca ....


                            Wybacz, ale dalsze zglębianie się w niuanse Twojego
                            > specyficznego sposobu myślenia przerasta mnie. Niech Ci będzie co tam chcesz

                            Przerasta Cię fakt .....
                • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 15:00
                  kora3 napisała:

                  >
                  > żadna pogarda ...po prostu jestem estetką :)
                  > moim zdaniem ubierać się może każdy jak chce , jeśli mu z tym dobrze, ale że
                  > budyi określone skojarzenia i uczucia - musi się liczyć i ten piękny i mniej
                  > piękny ,,,,

                  Nie każdego stać na bycie estetą. Nie każdy jest piękny młody i bogaty. Jak się
                  czuje "budząca określone skojarzenia" stara, gruba ( bo np ma cukrzycę) i
                  bardzo biedna rencistka, która nosi sukienkę z epoki Gierka, a na szampon
                  patrzy jak na rywala do kromki chleba? Czy ją stać na fryzjera? modne ciuchy?
                  kosmetyczkę? "Estetyczny" wygląd wymaga nakładów.
                  >
                  • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 15:42
                    a000000 napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > >
                    > > żadna pogarda ...po prostu jestem estetką :)
                    > > moim zdaniem ubierać się może każdy jak chce , jeśli mu z tym dobrze, ale
                    > że
                    > > budyi określone skojarzenia i uczucia - musi się liczyć i ten piękny i mni
                    > ej
                    > > piękny ,,,,
                    >
                    > Nie każdego stać na bycie estetą. Nie każdy jest piękny młody i bogaty.
                    terre fere A00000 sorki, ale to stara śpiewka, jakim to trza być bogatym, by
                    wygladać estetycznie ....Sorry, ale w większosci to bzdura ...


                    Jak się
                    >
                    > czuje "budząca określone skojarzenia" stara, gruba ( bo np ma cukrzycę) i
                    > bardzo biedna rencistka, która nosi sukienkę z epoki Gierka, a na szampon
                    > patrzy jak na rywala do kromki chleba?

                    Oczywiscie czuje się źle - tylko, ze przedtwiasz sytuację bardzo
                    ekstremalną ...Nikt nie powie "brudas" o człowieku, który porusza się na wózku
                    inwalidzkim i nie moze się sam umyć , w każdym arzie nikt kto myśli i czuje ....
                    Dla osoby chorej wyglad jest mniej wazny na pewno, a taki co mu na chleb
                    btrakuje na 100% nie myśli o salonie odnowy biologicznej i to zrozumiale ....

                    Troche wykręcasz kota ogonkiem A0000 droga ... ja pisałam o osobach
                    przeciętnych, i takowe znam ...
                    Ani chore, ani skrajnie biedne po prostu albo bezguscia (zdarzają się czsto
                    wśrób b. dobrze sytuowanych - wierz mi ) albo flejtuchy, które ze swojego
                    wyygladu robią ideologie "ach ja jestem żoną, matką nie będę tracić pieniędzy
                    na fiu bździu, ani zcasu jak ta (tu spojrzenie w kierunku zadbanej koleżanki),
                    która ma czas ikase na wszystko"
                    Nie będą skrajnie biednym i bardzo chorym można naprawdę niewielkim nakładem
                    kosztów i sił zadbać o siebie ...zamiast złościć sie na te co to
                    rzekomo "polują na facetów" (z reguły nie musza "polować" sami przychodzą :) ]

                    Nie wierzę, ze młoda matka nie wygospodaruje godzinki w miesiącu, czy w ciągu
                    dwóch miesięcy na strzyżenie ...że nie stać każdej z nich na wydatek rzędu 25
                    zł ... Jak wspomniałam mówię tu o znanych mi flejtuchach, o których wiem, ze
                    nie sa biedne ..a nawet lepiej sytuowane ode m,nie !!! (niektóre) ..
                    po prostu sie nie CHCE !!!!!
                    Więc się mówi, ze tak jest "po bożemu" a to bzdet nad bzdety !!!!
                    Wstyd o tym pisać , ale jakoś nie wierzę, ze takiej dziewczyny nie stac na
                    PUMEKS i na to by szmatką pzretrzeć buty z błota, kiedy na dworze od dawna
                    sucho !!! Że nie ma w domu żelazka ..Rozumiesz o jakim zjawisku ja piszę ???
                    Widziałam tłum takich bab na ślubie i weselu ...wszystko to były osoby
                    zdeklarowane przeciw konsupcyjnemu trybowi życia (ze wspólnoty) ..na miły
                    Bóg ....wygladały jak z maskarady !!! Jedna panna miala w kwietniu sandały do
                    kostiumu !!!! Inna była jako i małżonek Jej w swetrze ....Młoda para była
                    ubrana stosownie do okoliczności ..czy to czasem nie brak szacunku tak przyleźć
                    na ślub ????
                    Nie mów mi, ze to byli biedacy ....mieli i auta i kupili prezenty ....a na
                    mydło i pastę do obuwie, czy chocby najskromniejszy strój stosowny do sytuacji
                    nie starczyło już ???


                    Czy ją stać na fryzjera? modne ciuchy?
                    > kosmetyczkę? "Estetyczny" wygląd wymaga nakładów.
                    jak wyżej ..modnie i fajnie można się ubrać za wcale niewielką (relatywnie
                    kaskę) kwestia gustu ...a fryzjer nie musi być zaraz z Paryża ..sama na pewno
                    wiesz :)
                    • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 16:40
                      Droga Korciu! Ufff! zasypałaś mnie słowem! Dobrze rozumiem Twoje podejście do
                      sprawy. Oczywiście masz rację - każda kobieta, którą na to stać, powinna
                      wyglądać tak, aby nie budzić obrzydzenia. Mężczyzna też. To są podstawy
                      współżycia międzyludzkiego. Ale nie można tych, którzy z jakichś powodów się do
                      tego nie stosują wyszydzać. Czy wiesz, że wielu ludzi dbałość o wygląd uważają
                      za niegodną uwagi stratę czasu? I co im zrobisz? Znałam takiego profesora
                      zwyczajnego, genialny facet, a wyglądał jak bezdomny. A wiesz, że Einstein nie
                      nosił bielizny? Nie można człowieka oceniać po wyglądzie. Mam w rodzinie
                      przypadek, gdy z powodu choroby przemiany materii człowiek wydziela taki
                      zapach, że muchy padają w locie. Nie pomagają ani leki, ani diety, po kąpieli
                      się jeszcze nie wysuszy, a już śmierdzi. Horror. I co on ma zrobić, gdy na swej
                      drodze spotka Korcię i zobaczy jej "odruch wymiotny"? Ten człowiek żyje w
                      piekle, boi ludzi, jest mu wstyd.
                      Zgadzam się z Tobą, że jest część ludzi, którzy nie dbają o zdrowie i wygląd,
                      chociaż jest to w zasięgu ich możliwości. Po prostu mają taką "kulturę
                      osobistą". Ale w dalszym ciągu są to nasi bliźni, uciążliwi, ale jednak.
                      A co powiesz o ludziach, którzy wolą przeznaczyć ostatni grosz na wygląd, a
                      dzieci czy inna rodzina chodzą głodni? Fryzjer co miesiąc, a czynsz nie
                      zapłacony? A wiesz co ich do tego zmusza? Otóż presja środowiska. Muszą
                      wyglądać tak jak i reszta w pracy, bo inaczej wylecą za bramę i wtedy to już
                      będzie kanał... Korciu, wygląd to nie tylko sprawa estetyki, na to naprawdę
                      trzeba mieć pieniądze. A jakie pieniądze ma rodzina z trojgiem dzieci o
                      dochodzie 2000 zł? O tym się dowiesz, jak sama będziesz miała dzieci, nie
                      będziesz mogła z jakiegoś powodu pracować, a mąż o statystycznych zarobkach
                      będzie jedynym żywicielem. Czego Ci nie życzę.
                      A wiesz, że ja się nie spotkałam z postawą, którą opisujesz jako Matka-Polka?
                      Kobiet z dziećmi jest mnóstwo i nic w tym nie ma nadzwyczajnego. Masz w tym
                      względzie jakoweś kompleksy?
                      • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 10.06.04, 18:07
                        a000000 napisała:

                        > Droga Korciu! Ufff! zasypałaś mnie słowem! Dobrze rozumiem Twoje podejście do
                        > sprawy. Oczywiście masz rację - każda kobieta, którą na to stać, powinna
                        > wyglądać tak, aby nie budzić obrzydzenia. Mężczyzna też.
                        Racja ...jasne ,z e facet też ..pisałam o nas, bo o to trącił temat ...ale bez
                        podejrzeń o faworyzowaniw w tym względzie facetów :)

                        To są podstawy
                        > współżycia międzyludzkiego. Ale nie można tych, którzy z jakichś powodów się
                        do
                        >
                        > tego nie stosują wyszydzać. Czy wiesz, że wielu ludzi dbałość o wygląd
                        uważają
                        > za niegodną uwagi stratę czasu? I co im zrobisz? Znałam takiego profesora
                        > zwyczajnego, genialny facet, a wyglądał jak bezdomny. A wiesz, że Einstein
                        nie
                        > nosił bielizny? Nie można człowieka oceniać po wyglądzie. Mam w rodzinie
                        > przypadek, gdy z powodu choroby przemiany materii człowiek wydziela taki
                        > zapach, że muchy padają w locie. Nie pomagają ani leki, ani diety, po kąpieli
                        > się jeszcze nie wysuszy, a już śmierdzi. Horror. I co on ma zrobić, gdy na
                        swej
                        >
                        > drodze spotka Korcię i zobaczy jej "odruch wymiotny"? Ten człowiek żyje w
                        > piekle, boi ludzi, jest mu wstyd.

                        Człowiek chory to jest człowiek chory A0000 i dobrze wiesz o co mi chodziło !
                        Faktem jest, ze na pewno nie wącha sie go z pzryjemnością (nie uwierzę, ze Ci
                        to nie przeszakdza), ale sie rozumie ....tak samo jak biedaka ...Dobrze wiesz,z
                        e pisałam o czym innym ...

                        > Zgadzam się z Tobą, że jest część ludzi, którzy nie dbają o zdrowie i wygląd,
                        > chociaż jest to w zasięgu ich możliwości. Po prostu mają taką "kulturę
                        > osobistą".

                        Raczej BRAK KULTURY ..radzę Ci ..popracuj z takowym w jednym biurze z
                        miesiąc ..pojmiesz ...albo szybciej sie zwolnisz ..

                        Ale w dalszym ciągu są to nasi bliźni, uciążliwi, ale jednak.

                        Jasne, jasne tacy sami bliźni jak owe "malowane lale", o których pisała
                        Mamałgosia, jak nastolatki z gołymi pepkami ...jak wytatuowani
                        młodzieńcy ..tamci TO TEŻ BLIŹNI ..ale już do tych bliźnich masz jakby mniej
                        zrozumienia ...albi tak jakoś wychodzi, ze wszyscy bliźni sa równi, ale
                        niektórzy sa równiejsi :)) ??

                        > A co powiesz o ludziach, którzy wolą przeznaczyć ostatni grosz na wygląd, a
                        > dzieci czy inna rodzina chodzą głodni?

                        Wiesz ...raczej nie znam takich osób ...jasne, może rezygnują z czegoś tam na
                        rzecz kosmetyku, czy ciucha ...(nie mam bowiek Qmpli z beverly Hills :), ale
                        nie wyglada na to, by rodzina kosztem ich dbalości o wyglad przymierala
                        głodem ...
                        Pierwszym przykładem na to jest moja kochana Mama !!! Zawsze o siebie dbała na
                        miarę zcasów i finansów ...Nigdy nie przypominałą rozmemmłanej baby, a wierz mi
                        nie wdając sie w szczegóły nieraz Jej bywało nieławto ...wpoiła w nas dbałośc o
                        schludny i ładny wygląd swoim przykładem ...
                        Ostatnio w zeszłym roku miała zabieg operacyjny ...pierwszą rzeczą jaką
                        zrobiłam przy odwiedzinach po operacji było umycie i uczesanie
                        Muśki ....wiedziałam,z e to wazne dla Nije ...I nie robi się na
                        nastolatkę ...przeciwnie ..ubiera stosownie do wieku, ale nie robi z siebie
                        matrony, bo jest na emeryturze ...:)

                        Fryzjer co miesiąc, a czynsz nie
                        > zapłacony? A wiesz co ich do tego zmusza? Otóż presja środowiska. Muszą
                        > wyglądać tak jak i reszta w pracy, bo inaczej wylecą za bramę i wtedy to już
                        > będzie kanał...

                        Nieprawda ....Muszą wyglądać schludnie, a czasem pracodawca ..a nie samo
                        środowisko koleżanek, zcy kolegów w biurze narzuca standard
                        strojów ...Oczywiscie w kazdej pracy, zwłaszcza w takiej gdzuie się pracownik
                        stylka z klientami firmy jest źle widziany flejtuch ..ale raczej to nie
                        presja ..normalna rzezc ...

                        Korciu, wygląd to nie tylko sprawa estetyki, na to naprawdę
                        > trzeba mieć pieniądze.

                        Jakieś trzeba miec ..ale wcale nie tak wielkie ...
                        Nie musisz chodzić w markowych koszulkach ..mozesz kupić fajną i tanią na
                        bazarku ...wierz mi ..wcale się drogo nie ubieram !!!!
                        Wystarzcy chcieć ...

                        A jakie pieniądze ma rodzina z trojgiem dzieci o
                        > dochodzie 2000 zł? O tym się dowiesz, jak sama będziesz miała dzieci,

                        wiem, wiem ..w ogóle zacznę mieć mózg dopiero po dzieciach :)) Sorry, ale
                        ciagle to slyszę ..wczesniej słyszałam, ze pojmę dopiero, jak: zdam maturę,
                        potem pójdę na studia, potem skończę studia, potem pójdę do pracy, potem wyjdę
                        za mąż ..a tweraz jak już brak czego innego to zrozumiem jak narobie
                        dzieci ...:)


                        nie
                        > będziesz mogła z jakiegoś powodu pracować, a mąż o statystycznych zarobkach
                        > będzie jedynym żywicielem. Czego Ci nie życzę.

                        Wierzę, ze nie życzysz ....meża nie mam i nie będę mieć :)
                        a co do tych dzieci ..uwielbiam maluchy, ale uważam, ze niestety trzeba tak
                        planowac rodzinę, by utrzymać ja i siebie ...i to na jakimś
                        poziomie ...narobienie gromadki dzieci bez zaplacza materialnego to brak
                        odpowiedzialności ...

                        > A wiesz, że ja się nie spotkałam z postawą, którą opisujesz jako Matka-Polka?
                        > Kobiet z dziećmi jest mnóstwo i nic w tym nie ma nadzwyczajnego. Masz w tym
                        > względzie jakoweś kompleksy?
                        Nie :) mam doświadczenia ..z ludźmi z pewnego kręgu ..Nie obraź sie miła A0000,
                        ale to od tych ludzi usłyszałam poraz pierwszy, to co ty niedawno pisałaś ..że
                        bycie z kimś to "służba, misja i mistrzostwo śiata" ..Ja tymczasem [przychylam
                        sie do opinii, ze to nic nadzwyczajnego ....właśnie :)
                        • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 10.06.04, 21:45
                          kora3 napisała:

                          > Raczej BRAK KULTURY ..radzę Ci ..popracuj z takowym w jednym biurze z
                          > miesiąc ..pojmiesz ...albo szybciej sie zwolnisz ..

                          A jechałaś kiedyś autobusem w godzinie szczytu w dzień gorącego lata? To jest
                          dopiero przeżycie.


                          >
                          > Jasne, jasne tacy sami bliźni jak owe "malowane lale", o których pisała
                          > Mamałgosia, jak nastolatki z gołymi pepkami ...jak wytatuowani
                          > młodzieńcy ..tamci TO TEŻ BLIŹNI ..ale już do tych bliźnich masz jakby mniej
                          > zrozumienia ...albi tak jakoś wychodzi, ze wszyscy bliźni sa równi, ale
                          > niektórzy sa równiejsi :)) ??

                          Nie o to chodzi. Ja nie mam mniej zrozumienia dla dziwactw ludzi młodych. Tylko
                          tak jak potrafię pojąć lenistwo i abnegację osobniczą, tak trudno mi pojąć
                          tatuaże i kolczyki na powiekach, nosie, języku (przecież to przeszkadza!) czy
                          częściach intymnych. Nie rozumiem sensu i celu.



                          > Pierwszym przykładem na to jest moja kochana Mama !!!

                          Pozdrowienia dla szanownej mamuśki! Jak wiesz, mojej już nie pozdrowię.


                          >
                          > A jakie pieniądze ma rodzina z trojgiem dzieci o
                          > > dochodzie 2000 zł? O tym się dowiesz, jak sama będziesz miała dzieci,
                          >
                          > wiem, wiem ..w ogóle zacznę mieć mózg dopiero po dzieciach :)) Sorry, ale
                          > ciagle to slyszę ..wczesniej słyszałam, ze pojmę dopiero, jak: zdam maturę,
                          > potem pójdę na studia, potem skończę studia, potem pójdę do pracy, potem
                          wyjdę za mąż ..a tweraz jak już brak czego innego to zrozumiem jak narobie
                          > dzieci ...:)


                          Ja też to słyszałam. I wiesz, że to się sprawdza? Wiele spraw do mnie dotarło
                          dopiero wtedy, gdy stałam się odpowiedzialna za drugiego człowieka - dziecko.
                          I tak samo reagowałam złością jak i Ty Korciu. Teraz wiem, że niepotrzebnie. Bo
                          otoczenie niczego nie wymawia, tylko stwierdza nagi fakt.
                          >

                          > Wierzę, ze nie życzysz ....meża nie mam i nie będę mieć :)
                          > a co do tych dzieci ..uwielbiam maluchy, ale uważam, ze niestety trzeba tak
                          > planowac rodzinę, by utrzymać ja i siebie ...i to na jakimś
                          > poziomie ...narobienie gromadki dzieci bez zaplacza materialnego to brak
                          > odpowiedzialności ...

                          Zgadza się. Ale to prowadzi społeczeństwa Europejskie do zaniku. Za sto lat
                          takiej tendencji połowa świata to będą azjaci - Chińczycy i Hindusi, a połowa
                          Europy to będą muzułmanie. To wynika ze zwykłej analizy matematycznej.



                          > Nie :) mam doświadczenia ..z ludźmi z pewnego kręgu ..Nie obraź sie miła
                          A0000,
                          > ale to od tych ludzi usłyszałam poraz pierwszy, to co ty niedawno
                          pisałaś ..że
                          > bycie z kimś to "służba, misja i mistrzostwo śiata" ..Ja tymczasem
                          [przychylam
                          > sie do opinii, ze to nic nadzwyczajnego ....właśnie :)

                          Mistrzostwo świata to nie, ale bardzo trudna służba. Nawet z kochanym mężczyzną
                          przychodzą różne ciche lub głośne dni, i trzeba wówczas wiele cierpliwości,
                          wewnętrznej pracy i pokory, aby czegoś pochopnie nie zrobić. Ty Korciu kochana
                          jesteś na etapie zakochania, wówczas nic nie straszne, wszystko wspaniałe.
                          Początki wspólnego życia są fascynujące, ciekawe, poznajesz człowieka, warunki
                          nowe... Ale popatrz. Miałaś poprzedniego męża, i co? Związek nie przetrzymał
                          próby czasu i skrzeczącej rzeczywistości. W każdym małżeństwie są rozbieżności
                          zdań, różnice interesów...I właśnie wówczas życie z drugim człowiekiem traci
                          swą "normalność". Nic nadzwyczajnego nie jest, jak wszystko się układa po
                          myśli, natomiast w okresie "burzowym" potrzeba właśnie mistrzostwa i poczucia
                          misji. Cudownie, jak mistrzami są obydwoje małżonkowie, smutno, gdy tylko jedno.

                          >
                          • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 09:13
                            a000000 napisała:

                            > kora3 napisała:
                            >
                            > > Raczej BRAK KULTURY ..radzę Ci ..popracuj z takowym w jednym biurze z
                            > > miesiąc ..pojmiesz ...albo szybciej sie zwolnisz ..
                            >
                            > A jechałaś kiedyś autobusem w godzinie szczytu w dzień gorącego lata? To jest
                            > dopiero przeżycie.

                            fakt ..dawno nie jechalam - przyznaję ..ale i tak pamiętam :( błeeeeee

                            >
                            >
                            > >
                            > > Jasne, jasne tacy sami bliźni jak owe "malowane lale", o których pisała
                            > > Mamałgosia, jak nastolatki z gołymi pepkami ...jak wytatuowani
                            > > młodzieńcy ..tamci TO TEŻ BLIŹNI ..ale już do tych bliźnich masz jakby mni
                            > ej
                            > > zrozumienia ...albi tak jakoś wychodzi, ze wszyscy bliźni sa równi, ale
                            > > niektórzy sa równiejsi :)) ??
                            >
                            > Nie o to chodzi. Ja nie mam mniej zrozumienia dla dziwactw ludzi młodych.
                            Tylko
                            >
                            > tak jak potrafię pojąć lenistwo i abnegację osobniczą, tak trudno mi pojąć
                            > tatuaże i kolczyki na powiekach, nosie, języku (przecież to przeszkadza!) czy
                            > częściach intymnych. Nie rozumiem sensu i celu.

                            Nie musisz rozumieć ...nie musisz też sobie tego nigdzie umieszczać ...Po
                            prostu zjawisko ..jest i konuiec ....tylko niby dlaczego to Cię niby obraża, a
                            brudas nie ??

                            >
                            >
                            >
                            > > Pierwszym przykładem na to jest moja kochana Mama !!!
                            >
                            > Pozdrowienia dla szanownej mamuśki! Jak wiesz, mojej już nie pozdrowię.
                            >
                            >
                            Dzięki bardzo !!! I przykro mi z powodu Twojej Mamy .....

                            > > A jakie pieniądze ma rodzina z trojgiem dzieci o
                            > > > dochodzie 2000 zł? O tym się dowiesz, jak sama będziesz miała dzieci,
                            >
                            > >
                            > > wiem, wiem ..w ogóle zacznę mieć mózg dopiero po dzieciach :)) Sorry, ale
                            > > ciagle to slyszę ..wczesniej słyszałam, ze pojmę dopiero, jak: zdam maturę
                            > ,
                            > > potem pójdę na studia, potem skończę studia, potem pójdę do pracy, potem
                            > wyjdę za mąż ..a tweraz jak już brak czego innego to zrozumiem jak narobie
                            > > dzieci ...:)
                            >
                            >
                            > Ja też to słyszałam. I wiesz, że to się sprawdza? Wiele spraw do mnie dotarło
                            > dopiero wtedy, gdy stałam się odpowiedzialna za drugiego człowieka - dziecko.
                            > I tak samo reagowałam złością jak i Ty Korciu. Teraz wiem, że niepotrzebnie.
                            Bo
                            >
                            > otoczenie niczego nie wymawia, tylko stwierdza nagi fakt.

                            To zatem oznacza, ze osoba bezdzietna (np. na zawsze z wyboru lub z
                            koniecznosći) to z założenia życiowa fujara i idiota ... natomiast ci co
                            dzieci "pochowali w beczce" ...no Ci mieli doświadczenie :(((

                            > >
                            >
                            > > Wierzę, ze nie życzysz ....meża nie mam i nie będę mieć :)
                            > > a co do tych dzieci ..uwielbiam maluchy, ale uważam, ze niestety trzeba ta
                            > k
                            > > planowac rodzinę, by utrzymać ja i siebie ...i to na jakimś
                            > > poziomie ...narobienie gromadki dzieci bez zaplacza materialnego to brak
                            > > odpowiedzialności ...
                            >
                            > Zgadza się. Ale to prowadzi społeczeństwa Europejskie do zaniku. Za sto lat
                            > takiej tendencji połowa świata to będą azjaci - Chińczycy i Hindusi, a połowa
                            > Europy to będą muzułmanie. To wynika ze zwykłej analizy matematycznej.
                            >

                            A00000 sorka ..ale to demagogia ....:(((( Nie będę narażać siebie i swoich
                            dzieci na nżedzę,z eby bialych było więcej niż czarnoskórych, lub
                            Azjató ...Sorka ..nie stać mnie ...i już ....
                            Narobić białych biedaków ...nie sztuka ...a już na pewno fakt,z e będzie nas
                            mniej niż innych do mnie nie przemawia ..Jedna rasa jest bowiem A0000 - ludzka
                            rasa ..to moje zdanie ,....

                            >
                            > > Nie :) mam doświadczenia ..z ludźmi z pewnego kręgu ..Nie obraź sie miła
                            > A0000,
                            > > ale to od tych ludzi usłyszałam poraz pierwszy, to co ty niedawno
                            > pisałaś ..że
                            > > bycie z kimś to "służba, misja i mistrzostwo śiata" ..Ja tymczasem
                            > [przychylam
                            > > sie do opinii, ze to nic nadzwyczajnego ....właśnie :)
                            >
                            > Mistrzostwo świata to nie, ale bardzo trudna służba. Nawet z kochanym
                            mężczyzną
                            >
                            > przychodzą różne ciche lub głośne dni, i trzeba wówczas wiele cierpliwości,
                            > wewnętrznej pracy i pokory, aby czegoś pochopnie nie zrobić. Ty Korciu
                            kochana
                            > jesteś na etapie zakochania, wówczas nic nie straszne, wszystko wspaniałe.
                            > Początki wspólnego życia są fascynujące, ciekawe, poznajesz człowieka,
                            warunki
                            > nowe... Ale popatrz. Miałaś poprzedniego męża, i co? Związek nie przetrzymał
                            > próby czasu i skrzeczącej rzeczywistości.

                            A000 błągam Cię !!! Nie traktuj mnie jak szkółki niedzielnej !! Plizzzz ...nie
                            taka osoba jak Ty , bop to aż boli !!! :( Moje małzęństwo się rozpadło, bo
                            wyszłam za maż bez zastanowienia, za świra ..to była MoJA WINA ....
                            Ślub kościelny, sakramenty...nie mialo tu nic do rzeczy ...nie dało się z Nim
                            żyć ....to nie było normalne znudzenie, czy skok w bok tylko wiesz, jak
                            było ..wiec po co to ?? Żyłabyś z wariatem ?? No to po co ta gadka ??

                            W każdym małżeństwie są rozbieżności
                            > zdań, różnice interesów...I właśnie wówczas życie z drugim człowiekiem traci
                            > swą "normalność". Nic nadzwyczajnego nie jest, jak wszystko się układa po
                            > myśli, natomiast w okresie "burzowym" potrzeba właśnie mistrzostwa i poczucia
                            > misji. Cudownie, jak mistrzami są obydwoje małżonkowie, smutno, gdy tylko
                            jedno
                            >
                            Wieszz ...ja już miałam biurze z moim partnerem ..przeszliśmy razem wiele ..nie
                            mamy 18 lat ....też się sprzeczamy ...nadal nie uważam naszej działalności za
                            misyjną :) Po prostu jesteśmy razem, kochamy sie ...chcemy być z sobą ..dbamy o
                            siebie ..Jesli myślisz,z e tak łatwo jest zwiazać się z kimś w trakkcie rozwodu
                            z wariatem ...wyjechać na drugi koniec kraju ...to ..no to źle myslisz .....
                            Nie myśl też,.z e przyjechałąm tu do pałau, jako księżna , a życie nas oboje
                            tak pieści ....Jest zwyczajnie ...mamy kłopoty ....wiec nie mó mi ..w jakiej
                            fazie czego jestem ..normalnie żyję ,.,, z normalnym facetem
                            • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 11:10
                              kora3 napisała:

                              >
                              > Nie musisz rozumieć ...nie musisz też sobie tego nigdzie umieszczać ...Po
                              > prostu zjawisko ..jest i konuiec ....tylko niby dlaczego to Cię niby obraża,
                              a
                              > brudas nie ??

                              Brudas to brak możliwości fizycznych lub psychicznych na zachowanie standardu.
                              Natomiast podejrzewam, że te "koły" w nosie i w pępkach to świadoma
                              manifestacja przeciwko zastałemu porządkowi świata i okazanie lekceważenia
                              przeciwko moim wartościom, a przez to okazanie lekceważenia mojej osoby.
                              Mieszkam w troszkę większej aglomeracji niż średnia krajowa i widzę dużo takich
                              osobników butnych, zarozumiałych, zachowujących się wrzaskliwie, że nie wspomnę
                              o słownictwie. Oni nie liczą się z nikim ani z niczym. A niestety, Korciu,
                              nawet jeśli nie popieram np homków, nie upoważnia mnie to do lekceważenia i nie
                              okazywania im należnego, jako istocie ludzkiej, szacunku.
                              >



                              > To zatem oznacza, ze osoba bezdzietna (np. na zawsze z wyboru lub z
                              > koniecznosći) to z założenia życiowa fujara i idiota ... natomiast ci co
                              > dzieci "pochowali w beczce" ...no Ci mieli doświadczenie :(((

                              Przeginasz, moja pani. Ci od "dzieci w beczce" to zbrodniarze i psychole.
                              Natomiast osoby bezdzietne mają doświadczenia życiowe, lecz zupełnie inne, niż
                              osoby dzietne. Życie bezdzietne jest całkowicie odmienne. Mnie się wydaje, że
                              mają mniej i kłopotów i radości.
                              >



                              >
                              > A00000 sorka ..ale to demagogia ....:(((( Nie będę narażać siebie i swoich
                              > dzieci na nżedzę,z eby bialych było więcej niż czarnoskórych, lub
                              > Azjató ...Sorka ..nie stać mnie ...i już ....
                              > Narobić białych biedaków ...nie sztuka ...a już na pewno fakt,z e będzie nas
                              > mniej niż innych do mnie nie przemawia ..Jedna rasa jest bowiem A0000 -
                              ludzka
                              > rasa ..to moje zdanie ,....

                              Tak, to jest bardzo poważne zagadnienie, z którym wielu sobie nie radzi. Jak
                              widzisz, ja równiez sobie nie radzę, bo mam tylko jedno dziecko. Ale
                              historycznie rację mają ci wielodzietni. Nawet w Piśmie Świętym jest mowa, że
                              Bóg błogosławi poprzez liczebność dzieci. I w społeczeństwach, gdzie
                              fundamentem życia jest Pismo, rodziny wielodzietne to norma. Gdzieś czytałam,
                              że za czasów Jezusa kobieta bezdzietna nie miała szans na zaistnienie, a
                              bezdzietny mężczyzna był postrzegany podejrzliwie. Może właśnie dlatego z
                              celibatu uczyniono cnotę i akt poświęcenia się Bogu?
                              >


                              > A000 błągam Cię !!! Nie traktuj mnie jak szkółki niedzielnej !!
                              Plizzzz ...nie
                              > taka osoba jak Ty , bop to aż boli !!! :(

                              Ależ Korciu, dlaczego wszystko odnosisz do siebie? Przecież ja Ci żadnych kazań
                              nie prawię, wiem, że wyszłaś za świra. Moja siostra też wyszła za świra i po
                              dziesięciu latach uciekała, aby uratować życie. Robił się coraz bardziej
                              agresywny. Wiem co to za koszmar. Ja tylko przedstawiam mój "uśredniony" punkt
                              widzenia. Życie niesie wiele niespodzianek, więc są przypadki szczególne. Moje
                              życie to przypadek uśredniony, natomiast Twoje czy mojej siostry, to przypadki
                              szczególne. Ot i wszystko.





                              > ..Jesli myślisz,z e tak łatwo jest zwiazać się z kimś w trakkcie rozwodu
                              >
                              > z wariatem ..

                              Sądziłam, że jesteś już po rozwodzie.



                              > Nie myśl też,.z e przyjechałąm tu do pałacu, jako księżna , a życie nas
                              oboje tak pieści ...


                              A tak. Pojechałaś do pałacu jako księżna, bo kochasz i Twój książę kocha
                              Ciebie. A to wystarczy, aby "życie pieściło"... Nie jest ważne, czy
                              masz "salony" , czy siedzisz w wynajętym pokoiku. Gdy się kochacie, nic innego
                              sie nie liczy. Akurat to wiem bardzo dobrze.


                              Jasny gwint, chyba psuje mi się pompka w pralce, bo zaczyna warczeć. Na dodatek
                              zrobiło się zimno, w porywach wieje, niebo zachmurzone, a ja z praniem na
                              balkon....

                              • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 11:52
                                a000000 napisała:

                                > kora3 napisała:
                                >
                                > >
                                >
                                >
                                >
                                > Hej,przeczytaj "Bóg zapłacz" Kowalewskiego! Wyobraża on sobie dalsze losy
                                naszej kultury!
                                >
                                >
                                >
                                SPRZECIW WOBEC A000000!A jesli taka osoba opiekuje się całe życie np.chorą
                                siostrą? A jeśli ja zaczynam opiekować się Mamą?(nie,że jest chora,po prostu ja
                                wspieram). Czy obs...ane pieluszki są tu warunkiem sine qua non prawdziwego
                                człowieczeństwa?
                                A nawiązując do Korci - nasze społeczeństwo to straszni pouczacze.
                                Cieszę się,że mam 30,bo:jestem jeszcze mloda,ale:NIKT MI NIE MOŻE POWIEDZIEC ZE
                                OD ZIEMI NIE ODROSLAM.
                                A wieice,qwidzialam w autobusie kilkulatka.Oj jak biedaczek zwisał,oj jaki był
                                przemęczony.Mamusia odstawiła samochodzik do warsztatu? Raz tylko widzialam,jak
                                kobieta,ktorej dziecku ustąpiono miejsca,tlumaczyła,że "młode ma nogi,niech się
                                uczy stać".
                                > >
                                >
                                >
                                >
                                > >
                                > > rasa ..to moje zdanie
                                Prawda ,ale mnie się nie podoba,że w Marsylii jest więcej meczetów niż kosciołów
                                chreścijańskich.
                                Czarni OK,ale ich akurat mało.
                                >
                                >

                                >
                                >
                                >
                                >
                                > >
                                >
                                >
                                > A tak. Pojechałaś do pałacu jako księżna, bo kochasz i Twój książę kocha
                                > Ciebie.
                                >
                                >Oj tak,zgoda!
                                • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 12:15
                                  kochanica.francuza napisała:

                                  > >
                                  > SPRZECIW WOBEC A000000!A jesli taka osoba opiekuje się całe życie np.chorą
                                  > siostrą? A jeśli ja zaczynam opiekować się Mamą?(nie,że jest chora,po prostu
                                  ja
                                  > wspieram). Czy obs...ane pieluszki są tu warunkiem sine qua non prawdziwego
                                  > człowieczeństwa?


                                  Nie rozumiem. Przeciwko czemu Kochanico protestujesz? Jakie pieluszki
                                  gwarantują człowieczeństwo? Czy człowiek, który nigdy w życiu nie widział
                                  żadnych pieluch (tych dla dorosłych również), przestaje być człowiekiem? Ja
                                  tylko napisałam, że osoby bezdzietne mają INNE doświadczenia. I MOIM zdaniem
                                  mniej kłopotów ale i mniej radości.
                                  Wiesz Kochanico, starą matką, czy chorą siostrą należy się opiekować
                                  niezależnie od faktu posiadania dzieci.


                                  Raz tylko widzialam,jak
                                  > kobieta,ktorej dziecku ustąpiono miejsca,tlumaczyła,że "młode ma nogi,niech
                                  się uczy stać".


                                  Jest nawet taki kawał. Staruszek mówi do rozpartego w fotelu młodzieńca:
                                  odpoczywaj chłopcze, abyś miał siły do stania na starość.
                                  Ja kiedyś w autobusie ustąpiłam miejsca, młodszej, ale ze straaaaasznymi
                                  spuchniętymi i żylakowatymi nogami. Ona się krępowała, a ja jej na to, że ja
                                  mam młode i zdrowe nogi. Trzeba było widzieć minę rozpartych męskich
                                  równolatków. Jeden nawet wstał, wciągnął brzuch i stał obok pustego miejsca.
                                  hehehehehe
                                  A kiedyś facet (też w autobusie) ustąpił drugiemu, a ten: dziękuję, ale wie
                                  pan, ja jestem jeszcze młody, mam DOPIERO 80 lat. I faktycznie był dziarski.
                                  Trzeba było widzieć miny innych młodych "bysiów".




                                  • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 13:18
                                    >
                                    >
                                    > Nie rozumiem. Przeciwko czemu Kochanico protestujesz?
                                    Przeciwko wersji o nabywaniu rozumu dopiero z dziećmi.
                                    Zwłaszcza że jakoś nie mówi się tego mężczyznom.

                                    Klopotów miałam od cholery,trochę zmęczona jestem życiem.Czuję się mniej
                                    dziarsko niż ten dziadzio,zresztą "dziarskość" nigdy nie była moją mocną stroną.

                                    > Wiesz Kochanico, starą matką, czy chorą siostrą należy się opiekować
                                    > niezależnie od faktu posiadania dzieci.
                                    > Ja nie twierdzę,że to jakiś wielki gest z mojej strony.Ale to też pewne
                                    doświadczenie.
                                    >
                                    > Raz tylko widzialam,jak
                                    > > kobieta,ktorej dziecku ustąpiono miejsca,tlumaczyła,że "młode ma nogi,niec
                                    > h
                                    > się uczy stać".
                                    >
                                    >
                                    > Jest nawet taki kawał. Staruszek mówi do rozpartego w fotelu młodzieńca:
                                    > odpoczywaj chłopcze, abyś miał siły do stania na starość.
                                    > Ja kiedyś w autobusie ustąpiłam miejsca, młodszej, ale ze straaaaasznymi
                                    > spuchniętymi i żylakowatymi nogami. Ona się krępowała, a ja jej na to, że ja
                                    > mam młode i zdrowe nogi. Trzeba było widzieć minę rozpartych męskich
                                    > równolatków. Jeden nawet wstał, wciągnął brzuch i stał obok pustego miejsca.
                                    > hehehehehe
                                    Hehe,macho spóźniony.;-))))))
                                    A jak siedział,to brzuch mu nie przeszkadzał?;-)))))

                                    > "bysiów".
                                    Takich,co to usilnie patrzą w okno ,marząc o własnej beemce...ech.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 13:55
                                      kochanica.francuza napisała:


                                      > > Nie rozumiem. Przeciwko czemu Kochanico protestujesz?
                                      > Przeciwko wersji o nabywaniu rozumu dopiero z dziećmi.

                                      To nie tak. Dziecko to następny, ważny ale nie ostatni etap w rozwoju. Tak
                                      naprawdę, to człowiek uczy się całe życie i umiera głupi. Natomiast dziecko
                                      pozwala zrozumieć pewne prawdy. Jesteś odpowiedzialna za drugą istotę, od
                                      Twojego sposobu życia zależy jej los.... Pogadaj z mamą.


                                      > Zwłaszcza że jakoś nie mówi się tego mężczyznom.

                                      A cóż takiego powinno się stać, aby statystyczny facet dostał rozumu hehehehe?
                                      Zauważ Kochanico. Rodzi sie dziecko, matka cierpi, lula, karmi, śpiewa
                                      kołysanki, porzuca dotychczasowe rozrywki ...A co robi tatulek? Ano z kolesiami
                                      opija pępowinę. I to ma być rozum?


                                      >
                                      > Klopotów miałam od cholery,trochę zmęczona jestem życiem.Czuję się mniej
                                      > dziarsko niż ten dziadzio,zresztą "dziarskość" nigdy nie była moją mocną
                                      stroną


                                      Każdy człowiek jest poorany kłopotami. Tylko nie możemy się im poddawać. Trzeba
                                      powtarzać za Scarlett: przecież jutro jest nowy dzień!
                                      • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:32
                                        a000000 napisała:

                                        > kochanica.francuza napisała:
                                        >
                                        >
                                        > > > Nie rozumiem. Przeciwko czemu Kochanico protestujesz?
                                        > > Przeciwko wersji o nabywaniu rozumu dopiero z dziećmi.
                                        >
                                        > To nie tak. Dziecko to następny, ważny ale nie ostatni etap w rozwoju. Tak
                                        > naprawdę, to człowiek uczy się całe życie i umiera głupi. Natomiast dziecko
                                        > pozwala zrozumieć pewne prawdy. Jesteś odpowiedzialna za drugą istotę, od
                                        > Twojego sposobu życia zależy jej los...

                                        To straszne. To dla mnie za ciężkie!
                                        Ale nie tylko od mojego.A jeśli urodzi się kalekie,wpadnie pod samochód itd.?
                                        Nie narażę swego serca po raz trzeci - że powtórzę za Rhettem Butlerem.
                                        A zresztą nie chcę mieć dzieci.Jak sobie wyobrażam,że mam dziecko,to raczej
                                        wykluwa się sutyacja,że ono czegoś nie wie,a ja je pouczam.
                                        Radość z faktu,że "już umie pluć do zupki";-) wydaje mi się obca i nie
                                        drzemiąca we mnie.
                                        Ta kobiecość,którą okazuję - to nie są jakieś szczyty pokładów ukrytych w mej
                                        duszy - to jest,niestety,wszystko na co mnie stać!
                                        (Mówię to również seksistom,ale i tak mi nie wierzą.;-)
                                        >
                                        > > Zwłaszcza że jakoś nie mówi się tego mężczyznom.
                                        >
                                        > A cóż takiego powinno się stać, aby statystyczny facet dostał rozumu hehehehe?
                                        > Zauważ Kochanico. Rodzi sie dziecko, matka cierpi, lula, karmi, śpiewa
                                        > kołysanki, porzuca dotychczasowe rozrywki ...A co robi tatulek? Ano z kolesiami
                                        >
                                        > opija pępowinę. I to ma być rozum?
                                        Toteż byłabym za,jak to się ładnie mówi,socjalizacją facetów od przedszkola. Co
                                        to znaczy,że facet 50-letni nie umie ODGRZAC gotowego obiadu?WLACZYC pralki?
                                        Nie umie,bo od niego nie wymagano.Znałam taki przypadek:facio kompulsywny,w
                                        kolko mył ręce. Ale reszty nie mył,nie zmieniał koszuli,dniem i nocą chodził w
                                        tym samym podkoszulku. Nikt mu nie miał serca zwrócić uwagi,bo primo
                                        wiek(57),secundo był przesympatyczny,tertio musiałaby to potwierdzić grupa,a
                                        grupa by nie potwierdziła. Lubiany był powszechnie,ale np.pożegnanie z
                                        nim(połączone z przytuleniem) to było TRAUMATYCZNE doświadczenie. Jako mająca
                                        opinię najbardziej tupeciarskiej,zwróciłam mu uwagę,żeby częściej prał
                                        izmieniał koszule.Na więcej nie miałam odwagi. I jaka wdzięczność mnie spotyka
                                        ze strony kolegów?"Koszula inna,ale smród ten sam".
                                        Był to osobnik baaaaaaardzo tradycyjny,uważał,że jestem "feministką w
                                        kowbojkach[bojówkach],do której pasowałyby colty",i że rola kobiety ":seksowna w
                                        sukienusi" i "kucharka przy garach" to dwie różne role. Kłóciliśmy się o mój
                                        strój (także "terapeuci"to podkreślali,co jest osobnym tematem,ale mieli -
                                        lekarze! - takiego ogólnego "za...oba" na punkcie mojej kobiecości,jakby to była
                                        jakaś Szkoła Zon,a nie Klinika Nerwic.)Miał dwie córki.Później dzwoniłam do
                                        niego. Aha,bardzo wierzący był,kolezanka,ktora zdradziła męża,to wg niego "zła
                                        żona"(wkład męża do tej zdrady nie był tu istotny).cAŁA prawie grupa ją op...a
                                        "terapeutka" pozwalała na to pod hasłem "wyrażania emocji".
                                        No więc dzwoniłam do niego. I kiedyś odebrała żona.Miala taki dziwny głos,jakby
                                        była ciężko chora, a w tym okresie nic nie wspominał o złym samopoczuciu
                                        któregokolwiek z domowników...
                                        Tak więc socjalizujmy chłopców naszych,póki czas! Mój były zawsze dbał o zapas
                                        żarcia i robił mi śniadanie.No,ale on jest rocznik `80...


                                        >
                                        >
                                        > >
                                        > > Klopotów miałam od cholery,trochę zmęczona jestem życiem.Czuję się mniej
                                        > > dziarsko niż ten dziadzio,zresztą "dziarskość" nigdy nie była moją mocną
                                        > stroną
                                        >
                                        >
                                        > Każdy człowiek jest poorany kłopotami. Tylko nie możemy się im poddawać. Trzeba
                                        >
                                        > powtarzać za Scarlett: przecież jutro jest nowy dzień!
                                        • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 16:19
                                          kochanica.francuza napisała:

                                          > To straszne. To dla mnie za ciężkie!

                                          E, też tak gadałam, dopóki mały nie zaczął ryczeć i sikać. Potem to już nie ma
                                          czasu na głupie mysli.


                                          > Ale nie tylko od mojego.A jeśli urodzi się kalekie,wpadnie pod samochód itd.?


                                          Ho ho ho! A jeśli wejdę do drewnianego kościoła i cegła spadnie mi na łeb?
                                          Dziś przyszłości ciemnej nikt nie zgadnie. Życie to ryzyk - fizyk.


                                          > Nie narażę swego serca po raz trzeci - że powtórzę za Rhettem Butlerem.

                                          Mądry facet. Ale naraził. Dla córci.


                                          > A zresztą nie chcę mieć dzieci.Jak sobie wyobrażam,że mam dziecko,to raczej
                                          > wykluwa się sutyacja,że ono czegoś nie wie,a ja je pouczam.

                                          No bo taka jest rola matki. Ale nie przejmuj się. To nauczanie przychodzi samo.
                                          Mama, a cio to, a dlacego? Jesteś zasypana pytaniami i nawet nie wiesz, kiedy
                                          zaczynasz pouczać.


                                          > Radość z faktu,że "już umie pluć do zupki";-) wydaje mi się obca i nie
                                          > drzemiąca we mnie.

                                          Kochanico, mnie też ta radość była obca, niezrozumiała i głupia. Tak, tak,
                                          głupia. Do czasu. Aż mnie dopadło.


                                          > Ta kobiecość,którą okazuję - to nie są jakieś szczyty pokładów ukrytych w mej
                                          > duszy - to jest,niestety,wszystko na co mnie stać!

                                          Moja droga! a jaka jest definicja "kobiecości", że mówisz - niestety? Każdy
                                          człowiek jest inny, co innego daje i co innego bierze.



                                          > Toteż byłabym za,jak to się ładnie mówi,socjalizacją facetów od przedszkola.

                                          Ja też.




                                          > sukienusi" i "kucharka przy garach" to dwie różne role. Kłóciliśmy się o mój
                                          > strój (także "terapeuci"to podkreślali,co jest osobnym tematem,ale mieli -
                                          > lekarze! - takiego ogólnego "za...oba" na punkcie mojej kobiecości,jakby to
                                          był a jakaś Szkoła Zon,a nie Klinika Nerwic.)

                                          Bo widać w Twoim "braku kobiecości" upatrywali źródło kłopotów.



                                          > No więc dzwoniłam do niego. I kiedyś odebrała żona.Miala taki dziwny
                                          głos,jakby
                                          > była ciężko chora, a w tym okresie nic nie wspominał o złym samopoczuciu
                                          > któregokolwiek z domowników...

                                          Widać uznał to za nieistotne. Bo to JEGO problemy są godne uwagi. Ale baby też
                                          takie potrafią być.


                                          > Tak więc socjalizujmy chłopców naszych,póki czas! Mój były zawsze dbał o zapas
                                          > żarcia i robił mi śniadanie.No,ale on jest rocznik `80...


                                          To skarb. Szkoda, że były....
                                          >
                                          • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 19:33
                                            a000000 napisała:

                                            > kochanica.francuza napisała:
                                            >
                                            > > To straszne. To dla mnie za ciężkie!
                                            >
                                            > E, też tak gadałam, dopóki mały nie zaczął ryczeć i sikać. Potem to już nie ma
                                            > czasu na głupie mysli.
                                            Ja tam zawsze mam na to czas - tak już mam...
                                            Np.w trakcie przewijania...;-)
                                            >
                                            >
                                            > > Ale nie tylko od mojego.A jeśli urodzi się kalekie,wpadnie pod samochód it
                                            > d.?
                                            >
                                            >
                                            > Ho ho ho! A jeśli wejdę do drewnianego kościoła i cegła spadnie mi na łeb?
                                            Dobra,dobra,to Ty,a nie ktoś,za kogo odpowiadasz.
                                            >
                                            >
                                            > > Nie narażę swego serca po raz trzeci - że powtórzę za Rhettem Butlerem.
                                            >
                                            > Mądry facet. Ale naraził. Dla córci.
                                            No i co? Mało nie ześwirował na stałe.
                                            A poza tym,tylko dlatego,że S. go nie kochała i nie doceniała - niespełnione
                                            uczucie przelał na dziecko.
                                            A zresztą,on to chyba powiedzial już PO śmierci córki.
                                            >
                                            >
                                            > > A zresztą nie chcę mieć dzieci.Jak sobie wyobrażam,że mam dziecko,to racze
                                            > j
                                            > > wykluwa się sutyacja,że ono czegoś nie wie,a ja je pouczam.
                                            >
                                            > No bo taka jest rola matki. Ale nie przejmuj się. To nauczanie przychodzi samo.
                                            >
                                            > Mama, a cio to, a dlacego? Jesteś zasypana pytaniami i nawet nie wiesz, kiedy
                                            > zaczynasz pouczać.
                                            Nie nie - chodzi o to,że ja w tym układzie jestem najważniejsza,a dziecko to
                                            takie audytorium do pouczania i popisywania,jaka to mamusia mądra.
                                            >
                                            >
                                            > > Radość z faktu,że "już umie pluć do zupki";-) wydaje mi się obca i nie
                                            > > drzemiąca we mnie.
                                            >
                                            > Kochanico, mnie też ta radość była obca, niezrozumiała i głupia. Tak, tak,
                                            > głupia. Do czasu. Aż mnie dopadło.
                                            Nie,mnie się nie wydaje głupia.Po prostu obca.Tak jak radość ze złowienia
                                            taaaaakiej ryby.
                                            Uważaj a000000 - nie każdego dopada.
                                            Powiedziałabym,że jest wręcz wyjątkiem, i czyni się z niej mit.
                                            Polecam książkę Badinter - jak to mamusie z hajlajfu zaszczycały dziecię wizytą
                                            raz na tydzień,jak dzieci ZBIOROWO oddawano do wychowania na wieś,jak niemal
                                            pokotem jechały tam na wozach i często z nich spadały.
                                            >
                                            > > Ta kobiecość,którą okazuję - to nie są jakieś szczyty pokładów ukrytych w
                                            > mej
                                            > > duszy - to jest,niestety,wszystko na co mnie stać!
                                            >
                                            > Moja droga! a jaka jest definicja "kobiecości", że mówisz - niestety? Każdy
                                            > człowiek jest inny, co innego daje i co innego bierze.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > > Toteż byłabym za,jak to się ładnie mówi,socjalizacją facetów od przedszkol
                                            > a.
                                            >
                                            > Ja też.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > > sukienusi" i "kucharka przy garach" to dwie różne role. Kłóciliśmy się o m
                                            > ój
                                            > > strój (także "terapeuci"to podkreślali,co jest osobnym tematem,ale mieli -
                                            > > lekarze! - takiego ogólnego "za...oba" na punkcie mojej kobiecości,jakby t
                                            > o
                                            > był a jakaś Szkoła Zon,a nie Klinika Nerwic.)
                                            >
                                            > Bo widać w Twoim "braku kobiecości" upatrywali źródło kłopotów.
                                            Taaaa....zawsze u kobiet. gdy spytałam,dlaczego X umarła na anoreksję mimo
                                            "mienia" troskliwego męża.lekarz oświadczył,że nie pamięta takiej osoby!
                                            No wiesz,trudno zapomnieć dziewczynę 172 cm,30 kg,którą "rzucali" z OIOM-u do
                                            nas i na odwrót.
                                            Malo tego, "dr" MARIA GOLCZYŃSKA usiłowała udowodnić,że moja miłość do baletu
                                            to w gruncie rzeczy frustracja seksualna.
                                            Odpierdoliła się dopiero wtedy,kiedy przyznałam,że balet mi się śni.
                                            Wszelkie klopoty dziewczyn były sprowadzane do seksu,a jeśli facet miał takowe
                                            ewidentnie,to tłumaczono,że "problemy seksualne są wyrazem problemów
                                            nieseksualnych".
                                            Polska psychiatria nie opiera się na Freudzie! ona bije czołem przed jego fiutem!
                                            Przepraszam za brzydkie słowa,ale tym razem musiałam.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > > No więc dzwoniłam do niego. I kiedyś odebrała żona.Miala taki dziwny
                                            > głos,jakby
                                            > > była ciężko chora, a w tym okresie nic nie wspominał o złym samopoczuciu
                                            > > któregokolwiek z domowników...
                                            >
                                            > Widać uznał to za nieistotne. Bo to JEGO problemy są godne uwagi. Ale baby też
                                            > takie potrafią być.

                                            A ja uważam,że wcale nie była chora.Gdyby była,córki zwróciłyby mu uwagę.
                                            Myślę,że ona tak miała w wyniku współżycia (małżeńskiego - ale i seksualnego!) z
                                            nim.

                                            >
                                            >
                                            > > Tak więc socjalizujmy chłopców naszych,póki czas! Mój były zawsze dbał o z
                                            > apas
                                            > > żarcia i robił mi śniadanie.No,ale on jest rocznik `80...
                                            >
                                            >
                                            > To skarb. Szkoda, że były....
                                            > >
                                            • kochanica.francuza chyba Ci jednak nie polecam 14.06.04, 20:01

                                              >

                                              > >
                                              > > Kochan
                                              > Uważaj a000000 - nie każdego dopada.
                                              > Powiedziałabym,że jest wręcz wyjątkiem, i czyni się z niej mit.
                                              > Polecam książkę Badinter - jak to mamusie z hajlajfu zaszczycały dziecię wizytą
                                              > raz na tydzień,jak dzieci ZBIOROWO oddawano do wychowania na wieś,jak niemal
                                              > pokotem jechały tam na wozach i często z nich spadały.
                                              > >
                                              > >bo nie ma nic w necie po polsku.

                                              >

                                          • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 19:36
                                            a
                                            >
                                            >
                                            >
                                            >
                                            >

                                            >
                                            > To skarb. Szkoda, że były....
                                            Skarb ci jest istotnie. Facetów otóż są 4 kategorie:
                                            -dupki
                                            -świnie
                                            -dupki i świnie (czasem dupki z czasem przechodzą do tej kategorii)
                                            -ani dupek,ani świnia

                                            Mój były jest JEDYNYM,którego znam,należącym do tej ostatniej.
                                            Nie,nie szkoda. Może po mojej miłości nie potrafię już być z rodakiem? Tylko
                                            żabojady?
                                            > >
                                      • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:34
                                        a
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > Każdy człowiek jest poorany kłopotami. Tylko nie możemy się im poddawać. Trzeba
                                        >
                                        > powtarzać za Scarlett: przecież jutro jest nowy dzień!
                                        Nowy dzień tak,ale ja nie ta sama co dawniej.
                                        • kochanica.francuza Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:43
                                          Takiego pięknego maila wysmażyłam i poszly babsztyle.;-)
                                          To i ja se idę.:-)
                                          • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 16:22
                                            kochanica.francuza napisała:

                                            > Takiego pięknego maila wysmażyłam i poszly babsztyle.;-)
                                            > To i ja se idę.:-)

                                            Wiesz, to jest chamstwo. Nic się samo w domu nie chce zrobić!!!! Muszę
                                            zorganizować jakiś proteścik, może blokadę skrzyżowania czy cuś....
                                      • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:42
                                        a000000 napisała:

                                        >
                                        > > Zwłaszcza że jakoś nie mówi się tego mężczyznom.
                                        >
                                        > A cóż takiego powinno się stać, aby statystyczny facet dostał rozumu hehehehe?
                                        > Zauważ Kochanico. Rodzi sie dziecko, matka cierpi, lula, karmi, śpiewa
                                        > kołysanki, porzuca dotychczasowe rozrywki ...A co robi tatulek? Ano z
                                        kolesiami
                                        >
                                        > opija pępowinę. I to ma być rozum?

                                        Nieźle ....i jakoś mi nie do śmiechu ....jakoś wiem,z e mój facet nie jest
                                        statystyczny ....Opić pępowinkę moze jak najbardziej, ale wiem że zajmie się
                                        naszym dzieckiem ..I powiem Ci coś jeszcze ..ja jakos tych "niby
                                        statystycznych" znam niewielu .... ale mam szczęście co ??:)
                                        A statystycznego popędzić należy na 4 wiatry ....nie nadaje sie na ojca i nie
                                        powinien mieć dzieci ..Kropka ...
                                        >
                                        >
                                        > >
                                        >
                              • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 14:38
                                a000000 napisała:

                                > kora3 napisała:
                                >
                                > >
                                > > Nie musisz rozumieć ...nie musisz też sobie tego nigdzie umieszczać ...Po
                                > > prostu zjawisko ..jest i konuiec ....tylko niby dlaczego to Cię niby obraż
                                > a,
                                > a
                                > > brudas nie ??
                                >
                                > Brudas to brak możliwości fizycznych lub psychicznych na zachowanie
                                standardu.

                                Nieprawda...raczej rzadko ..często to niechęć do dbania ...


                                > Natomiast podejrzewam, że te "koły" w nosie i w pępkach to świadoma
                                > manifestacja przeciwko zastałemu porządkowi świata i okazanie lekceważenia
                                > przeciwko moim wartościom, a przez to okazanie lekceważenia mojej osoby.
                                > Mieszkam w troszkę większej aglomeracji niż średnia krajowa i widzę dużo
                                takich
                                >
                                > osobników butnych, zarozumiałych, zachowujących się wrzaskliwie, że nie
                                wspomnę
                                >
                                > o słownictwie. Oni nie liczą się z nikim ani z niczym. A niestety, Korciu,
                                > nawet jeśli nie popieram np homków, nie upoważnia mnie to do lekceważenia i
                                nie
                                >
                                > okazywania im należnego, jako istocie ludzkiej, szacunku.
                                > >
                                >
                                >
                                >
                                > > To zatem oznacza, ze osoba bezdzietna (np. na zawsze z wyboru lub z
                                > > koniecznosći) to z założenia życiowa fujara i idiota ... natomiast ci co
                                > > dzieci "pochowali w beczce" ...no Ci mieli doświadczenie :(((
                                >
                                > Przeginasz, moja pani. Ci od "dzieci w beczce" to zbrodniarze i psychole.
                                > Natomiast osoby bezdzietne mają doświadczenia życiowe, lecz zupełnie inne,
                                niż
                                > osoby dzietne. Życie bezdzietne jest całkowicie odmienne. Mnie się wydaje, że
                                > mają mniej i kłopotów i radości.
                                > >

                                Możliwe ..ale to nie znaczy,mz e sie na niczym nie znaja !!! Odpowiedzialnosć
                                polega na przewidywaniu takzę ...

                                >
                                >
                                >
                                > >
                                > > A00000 sorka ..ale to demagogia ....:(((( Nie będę narażać siebie i swoich
                                >
                                > > dzieci na nżedzę,z eby bialych było więcej niż czarnoskórych, lub
                                > > Azjató ...Sorka ..nie stać mnie ...i już ....
                                > > Narobić białych biedaków ...nie sztuka ...a już na pewno fakt,z e będzie n
                                > as
                                > > mniej niż innych do mnie nie przemawia ..Jedna rasa jest bowiem A0000 -
                                > ludzka
                                > > rasa ..to moje zdanie ,....
                                >
                                > Tak, to jest bardzo poważne zagadnienie, z którym wielu sobie nie radzi. Jak
                                > widzisz, ja równiez sobie nie radzę, bo mam tylko jedno dziecko. Ale
                                > historycznie rację mają ci wielodzietni. Nawet w Piśmie Świętym jest mowa, że
                                > Bóg błogosławi poprzez liczebność dzieci. I w społeczeństwach, gdzie
                                > fundamentem życia jest Pismo, rodziny wielodzietne to norma. Gdzieś czytałam,
                                > że za czasów Jezusa kobieta bezdzietna nie miała szans na zaistnienie, a
                                > bezdzietny mężczyzna był postrzegany podejrzliwie. Może właśnie dlatego z
                                > celibatu uczyniono cnotę i akt poświęcenia się Bogu?

                                Moze być jak chce ...ja uważam, ze posiadanie dzieci, którym nie moze sie
                                zapewnić bytru to zwykły brak odpoiwiedzialnoości ...

                                > >
                                >
                                >
                                > > A000 błągam Cię !!! Nie traktuj mnie jak szkółki niedzielnej !!
                                > Plizzzz ...nie
                                > > taka osoba jak Ty , bop to aż boli !!! :(
                                >
                                > Ależ Korciu, dlaczego wszystko odnosisz do siebie? Przecież ja Ci żadnych
                                kazań
                                >
                                > nie prawię, wiem, że wyszłaś za świra. Moja siostra też wyszła za świra i po
                                > dziesięciu latach uciekała, aby uratować życie. Robił się coraz bardziej
                                > agresywny. Wiem co to za koszmar. Ja tylko przedstawiam mój "uśredniony"
                                punkt
                                > widzenia. Życie niesie wiele niespodzianek, więc są przypadki szczególne.
                                Moje
                                > życie to przypadek uśredniony, natomiast Twoje czy mojej siostry, to
                                przypadki
                                > szczególne. Ot i wszystko.

                                Pisałaś DO MNIE, ze ja sie znajduję w fazie zakochanie i wszystko jest niby r
                                owżowe !!! Więc skoro DO MNIE to DO MNIE ..nie biorę wszystkiego do
                                siebie ..tylko jeśli piszesz do mnie i o mnie to jak mam brać ??

                                >
                                >
                                >
                                >
                                >
                                > > ..Jesli myślisz,z e tak łatwo jest zwiazać się z kimś w trakkcie rozwodu
                                > >
                                > > z wariatem ..
                                >
                                > Sądziłam, że jesteś już po rozwodzie.
                                >
                                Tak ..bardz9o dobrze sądziłąś ..ale z moim partnerem wiazałam sie nie mając
                                jeszcze formalnie rozwodu ....
                                Zreszta pisałąm o tym

                                >
                                > > Nie myśl też,.z e przyjechałąm tu do pałacu, jako księżna , a życie nas
                                > oboje tak pieści ...
                                >
                                >
                                > A tak. Pojechałaś do pałacu jako księżna, bo kochasz i Twój książę kocha
                                > Ciebie. A to wystarczy, aby "życie pieściło"... Nie jest ważne, czy
                                > masz "salony" , czy siedzisz w wynajętym pokoiku. Gdy się kochacie, nic
                                innego
                                > sie nie liczy. Akurat to wiem bardzo dobrze.

                                A0000 no przestań ...jasne ..kiedy sie kocgha wszystko jest prostsze...ale
                                trzeba jesć i płącić rachunki ...nie czarujmy sie :) Mam wspaniałego faceta
                                jest nam cudownie, ale mamy normalne obowiązki i problemy ludzi ...

                                >
                                > Jasny gwint, chyba psuje mi się pompka w pralce, bo zaczyna warczeć. Na
                                dodatek
                                >
                                > zrobiło się zimno, w porywach wieje, niebo zachmurzone, a ja z praniem na
                                > balkon....
                                >
                                u nas słonko ..na razie ..czego i Tobie życzę :) Uściski :)
                                • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:14
                                  kora3 napisała:

                                  > a000000 napisała:
                                  >
                                  > > kora3 napisała:
                                  > >
                                  > > >
                                  > > > Nie musisz rozumieć ...nie musisz też sobie tego nigdzie umieszczać .
                                  > ..Po
                                  > > > prostu zjawisko ..jest i konuiec ....tylko niby dlaczego to Cię niby
                                  > obraż
                                  > > a,
                                  > > a
                                  > > > brudas nie ??
                                  > >
                                  > > Brudas to brak możliwości fizycznych lub psychicznych na zachowanie
                                  > standardu.
                                  >
                                  > Nieprawda...raczej rzadko ..często to niechęć do dbania ...

                                  A więc brak możliwości psychicznych.


                                  >
                                  > Możliwe ..ale to nie znaczy,mz e sie na niczym nie znaja !!! Odpowiedzialnosć
                                  > polega na przewidywaniu takzę ...

                                  Wiesz, INNE doświadczenie to nie znaczy że gorsze czy lepsze.

                                  >


                                  > Moze być jak chce ...ja uważam, ze posiadanie dzieci, którym nie moze sie
                                  > zapewnić bytru to zwykły brak odpoiwiedzialnoości ...


                                  Owszem, tak nas naucza NASZA cywilizacja.
                                  >


                                  >
                                  > A0000 no przestań ...jasne ..kiedy sie kocgha wszystko jest prostsze...ale
                                  > trzeba jesć i płącić rachunki ...nie czarujmy sie :)


                                  Ano nie czarujmy. Płacenie rachunków jest sprawą tak przyziemną i zrozumiałą,
                                  że chyba nie warto o tym wspominać, jako o naszej szarzyźnie dnia codziennego.
                                  Każdego dotyka ten problem.


                                  Mam wspaniałego faceta
                                  > jest nam cudownie, ale mamy normalne obowiązki i problemy ludzi ...

                                  I ja też, i ja też, i ja też.... Życie każdemu skrzeczy, nieprawdaż Kochanico?
                                  >
                                  • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 14.06.04, 15:30
                                    a000000 napisała:

                                    >> >
                                    > > Nieprawda...raczej rzadko ..często to niechęć do dbania ...
                                    >
                                    > A więc brak możliwości psychicznych.

                                    Na tej samej logicznej zasadzie mozna dowodzic,z e takowy z kolczykiem w nosie,
                                    czy tatuaże,m ma takie właśnie możliwosci psychiczne oceny swego wyglądu :))
                                    Nieprawdaż ??

                                    >
                                    > >
                                    > > Możliwe ..ale to nie znaczy,mz e sie na niczym nie znaja !!! Odpowiedzialn
                                    > osć
                                    > > polega na przewidywaniu takzę ...
                                    >
                                    > Wiesz, INNE doświadczenie to nie znaczy że gorsze czy lepsze.

                                    NO włąśnie .....
                                    Zreszta nie oceniaj wszystkich swoją miarą ..:) Nie wiesz kto z zcego ma
                                    większą radość ...:) Każdy ma swoje marzenia :)

                                    >
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > > Moze być jak chce ...ja uważam, ze posiadanie dzieci, którym nie moze sie
                                    > > zapewnić bytru to zwykły brak odpoiwiedzialnoości ...
                                    >
                                    >
                                    > Owszem, tak nas naucza NASZA cywilizacja.
                                    > >
                                    Tak nam wskazuje takze zdrowy rozsądek ....i instynkt podtrzymywania
                                    gatunku ...:)

                                    >> >
                                    > > A0000 no przestań ...jasne ..kiedy sie kocgha wszystko jest prostsze...ale
                                    >
                                    > > trzeba jesć i płącić rachunki ...nie czarujmy sie :)
                                    >
                                    >
                                    > Ano nie czarujmy. Płacenie rachunków jest sprawą tak przyziemną i zrozumiałą,
                                    > że chyba nie warto o tym wspominać, jako o naszej szarzyźnie dnia
                                    codziennego.
                                    > Każdego dotyka ten problem.

                                    Jasne ..i dlatego ja to uważam za normalność, a nie za misyjne "bycie
                                    amlzęństwem" ..nie jestem 15 latką w fazie zakochania ..tylko dojrzałą
                                    kobietą ..zakochaną, doświadczoną , świadomą

                                    >
                                    > Mam wspaniałego faceta
                                    > > jest nam cudownie, ale mamy normalne obowiązki i problemy ludzi ...
                                    >
                                    > I ja też, i ja też, i ja też.... Życie każdemu skrzeczy, nieprawdaż
                                    Kochanico?

                                    Mnie nie skrzeczy wcale ..po prostu jest ....Tragedie to jest
                                    skrzeczenie ..cieżka choroba, bieda ....nie daj Bóg rodzinne jakieś
                                    tragedie ....Takie rzeczy są zwyczajne i nie robię z nich problemu, ale je
                                    dostrzegam ...mimo stanu zakochania ...to było zresztą a'propos Twojego
                                    personalnego postu do mnie o tymże włąsnie stanie "nieswiadomośći zakochanej
                                    idiotki" ....
                                    Po prostu małe rzeczy są dla mbnie małe ....a duże duże ..taki mam
                                    system :"wymiarowania' życia ...to wszytsko ...
                                    Obiad i rachunki to nie skrzeczenie i rzezc skrajnie mała..a nie "służebna
                                    rola" i "skrzeczenie życia" ...miłość to dla mnie rzecz wielka. ślub nieważna,
                                    dziecko bardzo poważna ..ot taka jestem
                                    Całuski
            • a000000 Re: Jak sądzicie ...??? 07.06.04, 19:04
              kora3 napisała:

              > a000000 napisała:
              >
              > > Korciu! a jak Ci to wyszło, że Matka - Polka to zaniedbana i brudna baba?
              >
              > A z oserwacji mi wyszło ..i kobinacji słó "matka Polka" z sarkazmem ..używamm
              > bynajmniej nie do określania mich rodaczek mających zdieci tylko do pewnego
              > rodzaju kobiet, które z faktu,z e powychopdziły za mąż i mają dzieciaczki
              > robią "misję stulecia':)


              Korciu, z Twoich słów wygląda do mnie jakieś brzydactwo. Zazdrościsz?
              Pogardzasz?


              > Zanm takich Qpę ze wspólnotki, do której należał mój ex :) Dla nich kosmetyki
              > ti były narzędzia sztana ...sądząc po ich ogólny,m wyglądzie - niestety -
              > szampon i mydło też były wrogami !!!

              No cóż. Również i dla mormonek kosmetyki to narzędzia szatana. Po co są
              stosowane? Aby zwodzić facetów! Bo jeśli powiesz mi Korciu, że dziewczyny się
              upiększają DLA SIEBIE, to nie uwierzę. Bo i jaki w tym byłby cel? Człowiek
              powinien się zaakceptować takim jakim jest, bez upiększaczy. Dziewczyna wyłazi
              rano z wyra i co? Nie poznaje się w lustrze? Nie chce się pogodzić z
              rzeczywistością i stroi sie w "cudze piórka"? Dla siebie wydaje kupę forsy?
              Przecież ona zna prawdę! Zakłada maskę? Każdy czyn ma jakiś cel. A więc po co
              ta maska? Udaje kogoś innego? Medycyna nazywa to rozdwojeniem jaźni.
              A z tym mydłem, to racja, niektóre osoby mydła unikają. Ale znowu powołam sie
              hehehe na medycynę. Słyszałam w radio, jak pani dermatolog mówiła, że
              faktycznie "częste mycie skraca życie". A najbardziej skracają życie mydła
              antybakteryjne. Tu nastąpił długi i mądry wywód, który pojęłam i
              zaakceptowałam. Niestety, natura stworzyła człowieka doskonałego, skóra sama
              się nawilża i natłuszcza w zależności od potrzeby. Mydło tą równowagę zakłóca.
              A czy Korciu wyobrażasz sobie często myjącego się czarnego ludka w Afryce? Toż
              to muchy i inne fruwacze by go zeżarły w locie, a tak pokryty jest naturalną
              warstwą ochronną i jako tako zabezpieczony. A że przy tym pachnie? Mój Boże!
              Człowiek cywilizowany nazwał to smrodem, natomiast człowiek żyjący w symbiozie
              z naturą wogóle tego problemu nie dostrzega.
              >
              > >

              > Kobieta obwieszona swiecidełkami niezależnie od tego, czy na balu, czy
              > gdziekolwiek jest nieelegancka A00000 i jestem pewna,z e o tym wiesz :)

              Elegancja to pojęcie baaaaaaaaaaardzo względne. Wiesz jak wygląda elegantka z
              puszczy amazońskiej czy jakiejś wyspy Oceanii?
              I tak jak na balu czy w teatrze świecidełka są dopuszczalne, tak goły pępek
              pasuje WYŁĄCZNIE na plaży lub w czterech ścianach. Nigdy na ulicy.
              >

              > A mnie tam goły pępek nie przeszkadza :) Sama nosze na różne okazje biodiórki
              i fajnie to wygląda :)

              Korciu! zapewniam Cię, że dla większości społeczeństwa pokazywanie nagich
              kawałków ciała (pomijając cel) wcale ładnie nie wygląda. Nawet jeśli jest to
              ciało modelki.


              >Ale jak nastolatka z ślicznym opalonym
              > brzuszkiem ma krótki topik cóżmnie to mialoby przeszkadzać ..

              A gdyby to była Twoja córka? Na widok której śliniłyby się różne zbereźniki? że
              o psycholach nie wspomnę?

              >Gorzej, jak czyni
              > to opoba niezgrabna i miast budzić pozytywne uczucia wzbudza obrzydzenie ..:(

              Tu podpisuję sie pod zapytaniem mamałgosi. Jednocześnie chciałabym, abyś
              opisała te "pozytywne uczucia" w męsko - seksistowskim aspekcie widoku.



              >
              > To nie jest sztuka ogolić się na łyso, pomalować w
              > > czerwone pasy i wytatuować w smoki i pluć do dwa kroki.
              > Zrymowałaś przez przypadek, czy celowo? Bo fajne wyszło :)

              Całkowicie przypadkiem. Chciałam powiedzieć, że szokować każdy może, to nie
              sztuka. Tylko dokąd to zaprowadzi? Takie gołe pępki na ulicy to takie samo
              przegięcie, jak i czarne arabskie szmaty.


              • kora3 Re: Jak sądzicie ...??? 09.06.04, 15:20
                a000000 napisała:

                ) kora3 napisała:
                )
                ) ) a000000 napisała:
                ) )
                ) ) ) Korciu! a jak Ci to wyszło, że Matka - Polka to zaniedbana i brudna b
                ) aba?
                ) )
                ) ) A z oserwacji mi wyszło ..i kobinacji słó "matka Polka" z sarkazmem ..używ
                ) amm
                ) ) bynajmniej nie do określania mich rodaczek mających zdieci tylko do pewneg
                ) o
                ) ) rodzaju kobiet, które z faktu,z e powychopdziły za mąż i mają dzieciaczki
                ) ) robią "misję stulecia':)
                )
                )
                ) Korciu, z Twoich słów wygląda do mnie jakieś brzydactwo. Zazdrościsz?
                ) Pogardzasz?

                Oj A000000 jak to cięzko być nierozumianym .....:(
                Nie zazdroszczę i tym bardziej nie pogardzam !!!1 Całkowicie pragne zdementować
                takowe podejrzenie :)
                Przeciwnie - podziwiam !!!
                Podziwiam te dziewczyny, które mając dzieci i pracę zawodową godzą to z życiem
                towarzyskim i kulturalnym i z zadbanym wygladem !!! No i oczywioście z
                prowadzeniem domu !!!!1
                Znam takowe i naprawdę jestem pod wrażeniem !!
                Po prostu drażni mnie kiedy rodzice robią wielkie "hallo" z tego ,ze "bo my
                mamy dzieci" ...Rozumiem, kiedy dziecko jest chore, czy specjalnej
                troski ...ale tak robią matki i ojcowie całkiem zdrowych i dzięki Bogu dobrze
                się chowających pociech !!!
                Jeden kolega z pracy mojej Mamy wiecznie podkreślał, przy dzielonych premiach,
                że On ma dzieci ...A przecież w pracy nie był przez to lepszy ani gorszy ...i
                ani mu się wiecej za to nie należało, ani mniej ( w kwestii wykonywanej pracy,
                a nie zasiłku rodzinnego oczywiście).....
                Jestem zdania, ze trzeba pójśc na rękę matce małych dzieci w pracy, czy na
                uczelni, ale na rękę, a nie pozwalać na olew obowiązków i zasłanianie się
                rodziną ..Wiem, ze można to pogodzić ..miałam przez wile lat przyklad z domu -
                moja Mama świetnie to godziłai nie labidziła wiecznie, ze ma dzieci, bo
                cieszyla się,z e ma :))

                Poza tym - nie jestem zdania, ze osoby zaniedbane nie mają prawa być jakie
                są !! Zrozumcie mnie wreszcie dobrze z Mamałgosią ...
                Uwaqżam jedynie, ze w większości owo zaniedbanie bierze się z niechęci zmiany
                swojego wyglądu, a nie z jakiejś "ideologii matki" a czasem słysze takie
                głosy "Ona to ma zcas, ja mam dzieci ..ani czasu , ani pieniędzy na to " tak mi
                kiedyś samorzutnie mówiła jedna koleżanka o drugiej ....nie znała tej
                dziewczyny :) to byla mama 3 - latki i swieżo urodzonego wcześniaka ...:) Jakoś
                się umiala "ogarnąć" ..zazwyczaj kwestia chęci :)


                )
                ) ) Zanm takich Qpę ze wspólnotki, do której należał mój ex :) Dla nich kosmet
                ) yki
                ) ) ti były narzędzia sztana ...sądząc po ich ogólny,m wyglądzie - niestety -
                ) ) szampon i mydło też były wrogami !!!
                )
                ) No cóż. Również i dla mormonek kosmetyki to narzędzia szatana.
                Biedne mormonki ...duża konkurencja i brak mozliwoścui tunningu :))))

                Po co są
                ) stosowane? Aby zwodzić facetów! Bo jeśli powiesz mi Korciu, że dziewczyny się
                ) upiększają DLA SIEBIE, to nie uwierzę. Bo i jaki w tym byłby cel?

                hmmmmm masz prawo do swojego zdania A00000 jeśli Ty sie ubierasz, czy
                pomalujesz DLA swojego mężczyzny (czy dla innego) Twoja sprawa ...
                Ja jestem zdania, ze kobiety czynią )nie tylko kobiety zresztą) to jednak dla
                siebie ..dla samopoczucia i dobrego nastroju ...
                Możesz mi nie wierzyć, ale ja czuję się dobrze umalowana i ubrana stosownie do
                okoliczności ..i nawet jak osobą, która widzi mnie w nienajlepszej formie jest
                moja najlepsza przyjaciółka to nie tyle się wstydzę, ale czuję nieswojo, choć
                mam do Nije całkowite zaufanie i bardzo Ją kocham !!
                Chyba nie uwqżasz,z e podrywam pzryjaciółkę, czy uwodze ..a jednak wolę, kiedy
                wygladam w obecności dowolnych ludzi dbrze, niż źle ...Dotyczy to luzdi obojga
                płci :) Nie wiem , jak to wytlumaczyć ....
                To troche tak, jak z oczkiem w pończosze pod spódnicą ..nikt nuie widzi, ale TY
                wiess, ze masz coś nie tak ...i są osoby czujące się niepewnie i nieswojo ...


                Człowiek
                ) powinien się zaakceptować takim jakim jest, bez upiększaczy. Dziewczyna
                wyłazi
                ) rano z wyra i co?

                Ja rano szybko wtsje ..ale ja akurat z łóżeczka ..nie wiem, co zcuje ktoś
                wstający z wyra :)

                Nie poznaje się w lustrze? Nie chce się pogodzić z
                ) rzeczywistością i stroi sie w "cudze piórka"?

                Mogę się pogodzic z rzeczywistością ...nawet mnie ona nie przeraża ..stroje się
                w swoje rzeczy :)

                Dla siebie wydaje kupę forsy?

                Teroche przesada z tą "kupą forsy" ...schludny, modny strój , fryzurka i
                normalny makijaż to nie "straty" rzędu tysięcy złotych, oczywiście
                przecietnie ...

                ) Przecież ona zna prawdę! Zakłada maskę? Każdy czyn ma jakiś cel. A więc po co
                ) ta maska? Udaje kogoś innego? Medycyna nazywa to rozdwojeniem jaźni.

                Oj ..nieprawda ....zaraz tam maska ..ot zwykla korekta ....
                Porównam to może drastycznie...ale ..co tam ...
                Po co osoba bez ręki nosi protezę ...??? Pzreciez i ona i otoczenie WIE, e ręki
                nie ...protezą na ogół nic nie zrobi się jak ręką ..ale jednak inwalida lepiej
                się czuje z protezą (przynajmniej część) ...
                Normalny makijaż to kotrekta wad urody, które posiada każda kobieta i kazdy
                meżczyzna ..próba podkreślenia zalet i zniwelowania widocznych wad ....nic w
                tym złego ...

                ) A z tym mydłem, to racja, niektóre osoby mydła unikają. Ale znowu powołam sie
                ) hehehe na medycynę. Słyszałam w radio, jak pani dermatolog mówiła, że
                ) faktycznie "częste mycie skraca życie". A najbardziej skracają życie mydła
                ) antybakteryjne. Tu nastąpił długi i mądry wywód, który pojęłam i
                ) zaakceptowałam. Niestety, natura stworzyła człowieka doskonałego, skóra sama
                ) się nawilża i natłuszcza w zależności od potrzeby. Mydło tą równowagę
                zakłóca.

                Możliwe ..moja równowagę "żołłłądkowa" zakłóca osoba cuchnąca starym potem,
                skarpetami niemytym ciałem i włosami ....

                ) A czy Korciu wyobrażasz sobie często myjącego się czarnego ludka w Afryce?
                Toż
                ) to muchy i inne fruwacze by go zeżarły w locie, a tak pokryty jest naturalną
                ) warstwą ochronną i jako tako zabezpieczony. A że przy tym pachnie? Mój Boże!
                ) Człowiek cywilizowany nazwał to smrodem, natomiast człowiek żyjący w
                symbiozie
                ) z naturą wogóle tego problemu nie dostrzega.

                Ale ja dostrzegam ...i w naszej kulturze smród jest uznawany za nieprzyjemny,
                a smierdząca osoba jest uciążliwa i okazuje brak szacunku otoczeniu ...

                ) )
                ) ) )
                )
                ) ) Kobieta obwieszona swiecidełkami niezależnie od tego, czy na balu, czy
                ) ) gdziekolwiek jest nieelegancka A00000 i jestem pewna,z e o tym wiesz :)
                )
                ) Elegancja to pojęcie baaaaaaaaaaardzo względne. Wiesz jak wygląda elegantka z
                ) puszczy amazońskiej czy jakiejś wyspy Oceanii?

                Sorry, zawęziłam swoje wywody do naszej części świata :) W amazońśkiej dżungi
                dopuszczalny jest zaś nie tylko goły pepuszek, ale i pupa i piersi ..noi idąc
                tym tropem zaprzeczysz sama sobie ...bo tam i tatuaże są dopuszcvzalne ...:)

                ) I tak jak na balu czy w teatrze świecidełka są dopuszczalne, tak goły pępek
                ) pasuje WYŁĄCZNIE na plaży lub w czterech ścianach. Nigdy na ulicy.

                A00000 przepraszam ....dla mnie (w odniesieniu do mojej skromnej osoby) tzw.
                świecidelka nie są objawem elegancji i nie nosze takowych ...chyba,z e Ty
                piszesz o biżuterii, bo to spora różnica ..Oczywiscie nie każde kolczyki pasują
                do biura, a już na pewno nie balowe....

                A co do golego pepka ...jeeli uwazasz,z e pasuje tylko w domu, czy na plaży to
                nie noś takichrzeczy, co odsłaniają pepek ..nadal uważam,z e z wyłączeniem
                określonych miejsc (świątynie np) widoczny pępek opalonego brzuszka młodej
                dziewczyny nie powinien być aż taką zbrodnią ..ale jasdne - podobac się moze
                bądź nie ...


                ) ) A mnie tam goły pępek nie przeszkadza :) Sama nosze na różne okazje biodió
                ) rki
                ) i fajnie to wygląda :)
                )
                ) Korciu! zapewniam Cię, że dla większości społeczeństwa pokazywanie nagich
                ) kawałków ciała (pomijając cel) wcale ładnie nie wygląda. Nawet jeśli jest to
                ) ciało modelki.
                )
                Jeszcze nie tak dawno, bo przed II wojną swiatowa niedopuszczalne i brzydko
                wygladające
    • kora3 Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 10.06.04, 18:33
      Mamałgosia zarzuca mi niezrozumienie znaczenia słów prostych :) a sobie zaś
      niezrozumienie "specyficznych niuansów mojego myślenia" :)
      To powiem cos prosto :) Duzo łatwiej byłoby mi w realu zrozumiec i nawiązać nić
      sympatii z osobą, która powiedziałaby mi - Słuchaj Korcia ..nie cierpię tej czy
      innej swoje wady w wyglądzie (biustu, nóg, szyi ..czegokolwie) ..wiem, wiem
      trza się zaakceptowac, ale jak ..jak patrzę chorerka w lustro i i tak
      chciałabym zmienić mimo, ze powtarzam sobie ..nic to masz piekne
      wnętrze " ....bo i ja czuje to samo :) Kazdy ma jakieś kompleksy dotyczące
      wygladu ...nawet najpieknijsze komodelki i aktorki ...
      Tak więc łatwiej byłoby mi nawiazać kontakt z kims takim ...domniemuję, ze taka
      byłaby Kochanica ...
      Niż z kimś kto mówiłby "Jestem jaka jestem ...kocham siebie całą, wszystko mi
      odpowiada, bo taka mnie stworzyła natura (geny??, Bóg??) i wcale nie myślę o
      swoim wygladzie, o tym,z e jestem kobietą ...Kobietą jestem, by służyć swojeu
      mężowi i rodzinie ....a nie po to by się nawet temu mężowi podobać ..a już
      komukolwiek innemu to byłby grzech !!!!...Nic mnie nie obchodzi, jak
      wygladam ...bliźni i tak mnie kochac mają ....nie mam kompleksów, ani nie
      pragnę niczego zmienić, bo jestem doskonala ...zresztą grzechem byłoby wydać na
      to nawet grosz ...skoro mam już męża i dzieci" ....Śmiem założyć, ze może
      Mamalgosia lub A0000 (może mniej)mopgłyby może nie aż tak jaskrawo ale
      podonbie się zaprezentować ....
      Po prostu nie daję temu wiary :) Świat jest złożony tak,. ze chcemy się
      podobać ..i nawet nie ma to nic wspólnego z flirtem ....czy "podrywaniem kogoś"
      pp prostu lepiej się czujemy "ładni we włsnych oczach" ....
      A tak a'propos partnera/ki ..o pardon ..męża/żony ;-) To czy zcasem im nie
      trzeba się podobać ???? Czy naprwdę sadzicie, ze zaniedbana kobieta budzi
      namietnosć w facecie i odwrotnie ??? Nie ..choćby był najsakramentalniejszym
      mezem na swiecie ...a mnie się coś zdaje, ze w linkach od Arcykra kiedyś o
      malżeństwie było coś o tym , ze nmałżonkowie winni dążyć do zwykłego podobania
      się sobie ...
      Pomijając już "sakramentalną " otoczkę ..to jak u licha ...no jak z
      tym "obowiązkiem malzeńskim" bez podniecenia...bez pociągu do siebie ...Jeśli
      to mialby być rzeczywiscie obowiązek .....to jest to dużo bardziej zwierzęce
      niźli owo kuszenie gołym pepuszkiem .....
      • a000000 Re: Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 10.06.04, 22:17
        kora3 napisała:

        ..
        > Tak więc łatwiej byłoby mi nawiazać kontakt z kims takim ...domniemuję, ze
        taka byłaby Kochanica ...

        Ja sobie Kochanicę wyobrażam podobnie. Z tym, że mogłabym się chyba
        zaprzyjaźnić i z Kochanicą, i z mamałgosią, i z Korcią i nawet z arcysiem. Ja
        was wszystkich lubię. Każdy jest wielką indywidualnością i ciekawą osobowością.


        ....Śmiem założyć, ze może
        > Mamalgosia lub A0000 (może mniej)mopgłyby może nie aż tak jaskrawo ale
        > podonbie się zaprezentować ....

        Nie Korciu. Miło mi gdy się podobam, zwłaszcza męzowi. Troszkę poprawiam
        wygląd, wszak jestem normalną babą. Służę mężowi bo chcę i sprawia mi to
        przyjemność, no i uważam to za rzecz naturalną, że małżonkowie sobie wzajem
        służą. Wiele spraw nie uważam za grzech, a juz na pewno nie podobanie się
        (tylko nie za każdą cenę - operacje plastyczne, silikony....to jest próżność).
        Obchodzi mnie jak wyglądam, ale zdanie zawistników mnie nie obchodzi. Bliźni
        nie muszą mnie kochać, to ja mam stosować sie do zaleceń ewangelicznych, co oni
        robią - ich biznes. Kompleksów nie mam, ale wiele chciałabym zmienić, lecz nie
        wszystko jest mi dane. Doskonała nie jestem. Uważam, że wydawanie pieniędzy na
        niektóre sprawy to grzech (np te silikony). Natomiast zdecydowanie nie chcę sie
        podobać obcym z kontekstem seksualnym. To byłoby dla mnie uwłaczające, i tak
        jest od dnia ślubu. Przedtem różnie to bywało jak i u wszystkich normalnych
        dziewcząt.
        I co Korciu? Poznałabyś mnie w realu?


        >
        > A tak a'propos partnera/ki ..o pardon ..męża/żony ;-) To czy zcasem im nie
        > trzeba się podobać ???? Czy naprwdę sadzicie, ze zaniedbana kobieta budzi
        > namietnosć w facecie i odwrotnie ???

        O, z tym to bywa bardzo różniście. Seksuolog by Ci duuuużo o tym opowiedział.


        > Pomijając już "sakramentalną " otoczkę ..to jak u licha ...no jak z
        > tym "obowiązkiem malzeńskim" bez podniecenia...bez pociągu do siebie ...Jeśli
        > to mialby być rzeczywiscie obowiązek .....to jest to dużo bardziej zwierzęce
        > niźli owo kuszenie gołym pepuszkiem .....

        W małżeństwie ważne jest coś innego, niż wygląd. Nigdy nie widziałaś
        przystojniaka z paskudną żoną? Każdy sie pyta: co on w niej widzi? A on nic nie
        widzi, on ją kocha. Tak po prostu. Kocha jej duszę, jej zapach, jej dźwięk
        głosu, jej uśmiech......Dla niego ona jest najpiękniejsza na świecie. I nie
        musi wcale go wabić "pępuszkiem" czy innymi akcesoriami, dla niego jest
        atrakcyjna również nieumalowana, w nieświeżym fartuchu, bo właśnie gotowała w
        kuchni dla rodziny, z podkrążonymi oczami, bo całą noc siedziała przy chorym
        dziecku. Korciu, życie we dwoje to coś znacznie, znacznie więcej, niż zwykłe
        zewnętrzne podobanie się.
        • a000000 Re: Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 10.06.04, 22:20
          I jeszcze uwaga. Życie ma znacznie wiecej kolorów i odcieni niż: kobieta
          elegancka i zawsze podobająca się i na antypodzie zaniedbana brzydula.
        • kora3 Re: Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 11.06.04, 13:30
          a000000 napisała:

          > kora3 napisała:
          >
          > ..
          > > Tak więc łatwiej byłoby mi nawiazać kontakt z kims takim ...domniemuję, ze
          >
          > taka byłaby Kochanica ...
          >
          > Ja sobie Kochanicę wyobrażam podobnie.
          Wszyscy myślą podobnie :) część sie przyznaje a część nie ... Ja wolę szczerą
          część :)

          Z tym, że mogłabym się chyba
          > zaprzyjaźnić i z Kochanicą, i z mamałgosią, i z Korcią i nawet z arcysiem. Ja
          > was wszystkich lubię. Każdy jest wielką indywidualnością i ciekawą
          osobowością.

          Ja też wszystkich lubię :) moze nie wszystkich i nie tak samo ...co do
          przyjaźni ..hmmm dla mnie to wielkie słowo i wielka rzecz ....ale zrozumiec
          staram sie kazdego i porozumieć staram się z kazdym :)

          >
          >
          > ....Śmiem założyć, ze może
          > > Mamalgosia lub A0000 (może mniej)mopgłyby może nie aż tak jaskrawo ale
          > > podonbie się zaprezentować ....
          >
          > Nie Korciu. Miło mi gdy się podobam, zwłaszcza męzowi. Troszkę poprawiam
          > wygląd, wszak jestem normalną babą.

          Cieszę sie :)

          Służę mężowi bo chcę i sprawia mi to
          > przyjemność, no i uważam to za rzecz naturalną, że małżonkowie sobie wzajem
          > służą.


          Tak, jak ja uwazam za naturalne,z e mam obowiazki i chcę być z facetem, którego
          kocham ...

          Wiele spraw nie uważam za grzech, a juz na pewno nie podobanie się
          > (tylko nie za każdą cenę - operacje plastyczne, silikony....to jest
          próżność).

          Próżny też człowiek ...miej tolerancję dla bliźnich ..Tobie ich próżnosc nie
          zaszkodzi przecie ...


          > Obchodzi mnie jak wyglądam, ale zdanie zawistników mnie nie obchodzi. Bliźni
          > nie muszą mnie kochać, to ja mam stosować sie do zaleceń ewangelicznych, co
          oni
          >
          > robią - ich biznes. Kompleksów nie mam, ale wiele chciałabym zmienić, lecz
          nie
          > wszystko jest mi dane. Doskonała nie jestem. Uważam, że wydawanie pieniędzy
          na
          >
          > niektóre sprawy to grzech (np te silikony).


          Nie doczytałąm sie nic o silikonie w Ewangelii ..ale skoro tak móisz >>

          Natomiast zdecydowanie nie chcę sie
          >
          > podobać obcym z kontekstem seksualnym. To byłoby dla mnie uwłaczające, i tak
          > jest od dnia ślubu. Przedtem różnie to bywało jak i u wszystkich normalnych
          > dziewcząt.
          > I co Korciu? Poznałabyś mnie w realu?
          Jasne ...czemu nie :) ??

          >
          >
          > >
          > > A tak a'propos partnera/ki ..o pardon ..męża/żony ;-) To czy zcasem im nie
          >
          > > trzeba się podobać ???? Czy naprwdę sadzicie, ze zaniedbana kobieta budzi
          > > namietnosć w facecie i odwrotnie ???
          >
          > O, z tym to bywa bardzo różniście. Seksuolog by Ci duuuużo o tym opowiedział.

          Ok ok ..ja nie mam tych problemów to i nie roztrząsam :)

          >
          >
          > > Pomijając już "sakramentalną " otoczkę ..to jak u licha ...no jak z
          > > tym "obowiązkiem malzeńskim" bez podniecenia...bez pociągu do siebie ...Je
          > śli
          > > to mialby być rzeczywiscie obowiązek .....to jest to dużo bardziej zwierzę
          > ce
          > > niźli owo kuszenie gołym pepuszkiem .....
          >
          > W małżeństwie ważne jest coś innego, niż wygląd. Nigdy nie widziałaś
          > przystojniaka z paskudną żoną? Każdy sie pyta: co on w niej widzi? A on nic
          nie
          >
          > widzi, on ją kocha. Tak po prostu. Kocha jej duszę, jej zapach, jej dźwięk
          > głosu, jej uśmiech......Dla niego ona jest najpiękniejsza na świecie.

          A0000 nie mów mi, ze facet sie kocha z kobietą załóżmy brudną, bo ją
          kocha ...choćbym nie wiem jak kochala ...budziłby we mnie flejtuch
          obrzydxzenie ...brrr

          I nie
          > musi wcale go wabić "pępuszkiem" czy innymi akcesoriami, dla niego jest
          > atrakcyjna również nieumalowana, w nieświeżym fartuchu, bo właśnie gotowała w
          > kuchni dla rodziny, z podkrążonymi oczami, bo całą noc siedziała przy chorym
          > dziecku. Korciu, życie we dwoje to coś znacznie, znacznie więcej, niż zwykłe
          > zewnętrzne podobanie się.

          A000 znów mi pobrzmiewasz mentorstwem i protekcjonalizmem :) Ale może już takl
          ma być :) Nie twierdzę,z e najważniejsze jest "podobanie się " ...ale wzajemna
          atrakcyjnosc parterów ...I nie mam tu na myśli wyłącznie określonego
          wyglądu ....Bo i każdy ma swój gust i to co jednemu sie podonba innemu -
          nie ...Chopdziło mi o tę właśnie wzajemną atrakcyjnośc ...nie polega ona na
          zmianie wyglądu dla partnera ....a arczej ....na staraniu o bycie zwyczajnie
          apetycznym ....
          Brudas ...np. flejtuch ...osoba, która się zaczyna zaniedbywać po ślubie (czy
          zamieszkaniu z partnerem - też !!!) "bo już nie muszę " ..zarówno mężczyzna,
          jak i kobieta ..podkreśla,z e olewa już partnera ... To mialam na myśli ...
          Nie sądx droga A000, ze ja śpię umalowana :), ze nie bywam chora,
          czy "padnięta" ....zdarza się ... i oczuy podkrążone ....i nienajlepsza
          kondycja ....Dziwnym trafem, choć nie mam ani sakramentu, ani nawet cywilnego
          ślubu nie ucieka mój facet ode mnie :) ....
          Inna rzecz, ze ja np. nie mam ochoty na miłosne igraszki, kiedy czuję się
          nieświeżo, czy nieatrakcyjnie ...Nieważne ...Chodziło mi o total zaniedbanie,
          nie zaś zwykłe życie ..za niezrozumienie - przepraszam :)
          Całuski
      • mamalgosia Re: Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 11.06.04, 11:32
        Wcale nie uważam, ze jestem doskonała - przeciwnie, im dalej w las, tym więcej
        drzew, czyli im więcej wiem, tym więcej widzę w sobie jeszcze do dopracowania,
        do zmienienia. Przykro mi, jeśli tak mnie odebrałaś i jeszcze wyczuwam pewną
        dozę złośliwości względem mnie - nie wiem sama czy z tego powodu bardziej mi
        przykro, czy jeszcze trudniej jest mi Cię zrozumieć, no i niestety mur i
        niechęć też rośnie. Mniejsza z tym.
        Na pewno real to coś zupełnie innego niż net. Gdy z kimś się rozmawia jest
        możliwość wyjaśnienia na bieżąco tego co się mówi, a w necie chyba jest większa
        możliwość nieporozumienia. Tak mi się wydaje.
        • kora3 Re: Do Kochanicy, A00000 i Mamałgosi ... 11.06.04, 15:29
          mamalgosia napisała:

          > Wcale nie uważam, ze jestem doskonała - przeciwnie, im dalej w las, tym
          więcej
          > drzew, czyli im więcej wiem, tym więcej widzę w sobie jeszcze do
          dopracowania,
          > do zmienienia.

          Każdy tak ma ...faceci rzadziej sie przyznają :)

          Przykro mi, jeśli tak mnie odebrałaś i jeszcze wyczuwam pewną
          > dozę złośliwości względem mnie - nie wiem sama czy z tego powodu bardziej mi
          > przykro, czy jeszcze trudniej jest mi Cię zrozumieć,

          Nie Mamałgosiu ...nie chcialąm być złośliwa ..a jeśli już tak wyszło, to na
          pewno nie chcialam byc taka w stosunku do Ciebie, jako osoby ...jeśli już to
          może mi tak wyszło w stosunku do wypowiedzi ...
          Ty mnie zreszta też parę razy dałaś do zrozumienia, ze jestem ograniczona i nie
          rozumiem znaczenia słów, ale odebrałąm to jako element polemiki, a nie
          złośliwości persolalnej ...
          Nawet gdybym chciala być złośliwa w stosunku do Ciebie to nie ma możliwosći
          faktycznie złośliwie komuś "dopiec na mecie" - nie znając Go ....
          no i niestety mur i
          > niechęć też rośnie. Mniejsza z tym.
          > Na pewno real to coś zupełnie innego niż net. Gdy z kimś się rozmawia jest
          > możliwość wyjaśnienia na bieżąco tego co się mówi, a w necie chyba jest
          większa
          >
          > możliwość nieporozumienia. Tak mi się wydaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka