Dodaj do ulubionych

Mniejszosc katolicka w Polsce

28.06.12, 17:02
Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Polsce jest tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wiec szanowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzimisie w kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach publicznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. Wobec tych liczb bezwzglednie powinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12028944,40_proc__chodzi_na_msze__459_apostazji_w_2010_r___.html
Obserwuj wątek
    • voxave Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 05:10
      Tę informacje podala wczoraj nasza tv.
      Ale religianci siedza cicho.
      • przestrzep A z uplywem lat bedzie tylko coraz... 09.07.12, 18:22
        voxave napisała:

        > Tę informacje podala wczoraj nasza tv.
        > Ale religianci siedza cicho.

        A z uplywem lat bedzie tylko coraz gorzej - to znaczy dla kosciola, i coraz lepiej dla spoleczenstwa...
    • kontik_71 Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 09:09
      Odnosze wrazenie, ze ta statystyka jest jednak napompowana. Chcialbym zobaczyc jak to widza osrodki badan publicznych.
      • voxave Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 10:05
        Coś tutaj nie gra------widze ,że Kościoły sa pełne...:)
        • krzyc_h Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 10:47
          Ale kiedyś nie tylko kościoły były pełne ale też te place przed kościołami.
        • yan.nick Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 06.07.12, 10:17
          "Coś tutaj nie gra------widze ,że Kościoły sa pełne...:) "

          - Też mi się tak wydawało, aż pewnej niedzieli, wracając przez Kujawy widzę, że ludzie stoją na zewnątrz a kościół ładny zajrzałem do środka (na zewnątrz stali ludzie) - a w środku rzadkość widzę, że 10 razy tyle by się zmieściło. A wieś to była. Na zewnątrz można i pogadać i się pokazać.
    • jeepwdyzlu tchórze, siedzą w dziurach 29.06.12, 18:17
      www.iskk.pl/kosciolnaswiecie/169-dominicantes-2011.html
      no i gdzie oszołomy, chasydy i inne katolickie gupki?
      Gdzie????
      szczury pochowały się do dziur, tchórze!

      jeep
    • enrque111 Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 19:02
      andrzej256 napisał:

      > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Polsce jes
      > t tylko 40% katolikow.

      Tak, tak, twoje rozumowanie (to chyba zbyt dumne słowo, jak na procesy, które zachodzą w twojej mózgoczaszce) można porównać do "małżeństwa jednopłciowego", które ani nie jest małżeństwem, ani w żaden sposób nie rodzi najmniejszych skutków normalnego małżeństwa, a jest jedynie trywialną, błazeńską parodią związku dwojga ludzi pragnących założyć rodzinę.
      Idąc twym tokiem "rozumowania" - osoby, które publicznie nie manifestują swojej przynależności narodowej w święta państwowe i nie wywieszają flag na swoich domach, to nie są Polacy, a więc w naszym kraju jest ich mniej, niż 10% :)))

      > Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wiec sza
      > nowac katolikow,

      Katolików powinno szanować 100% społeczeństwa, a zwłaszcza ta część, która za katolików się nie uważa, gdyż żyje właśnie na koszt katolików.

      > ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzimisie

      To nie są "katolickie widzimisie", tylko prawa naturalne - stałe, niezmienne i niezależne od żadnej koniunktury, mody, ideologii, czy "antykatolickiego widzimisie".

      > w kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach publ
      > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy.

      Aborcja jest zabójstwem i powinna być karana. "In vitro" jest selekcją, eugeniką, moralnie wynaturzoną formą cudzołóstwa, sztucznej inseminacji oraz obrotu "żywym towarem". "Krzyże w miejscach publicznych" są prawem człowieka do wyrażania swoich poglądów, ważniejszym, niż manifestowanie swojej przynależności narodowej poprzez eksponowanie barw swojego kraju. Krycie pedofilii jest niedopuszczalne i to nie tylko wśród księży (jak dowodzą badania rzekomi pedofile wśród księży to w rzeczywistości homoseksualiści).

      > Wobec tych liczb bezwzglednie p
      > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.

      :) Podobnie jak WF i kilka innych przedmiotów :))
      • grgkh Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 30.06.12, 08:23
        enrque111 napisał:

        > andrzej256 napisał:
        >
        > > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Pols
        > ce jes
        > > t tylko 40% katolikow.
        >
        > Tak, tak, twoje rozumowanie (to chyba zbyt dumne słowo, jak na procesy, które z
        > achodzą w twojej mózgoczaszce)

        Czy zgadłem? Chciałeś poniżyć, obrazić komentującego przed Tobą?

        > można porównać do "małżeństwa jednopłciowego",

        Homofob? Nieodrodny syn organizacji szerzącej ideologię nienawiści.

        > k
        > tóre ani nie jest małżeństwem,

        A co ma organizacja religijna do sposobu w jaki ludzie chcą ze sobą utrzymywać kontakt, jeśli to nikomu nie czyni krzywdy? Po co się wtrącasz w życie innych ludzi? Trzymaj się od nich z daleka.

        > ani w żaden sposób nie rodzi najmniejszych skutk
        > ów normalnego małżeństwa,

        Normalne, nienormalne... Nie Twoja sprawa.

        > a jest jedynie trywialną, błazeńską parodią związku d
        > wojga ludzi pragnących założyć rodzinę.

        Parodia jest twoje zainteresowanie i wtykanie nosa w nie swoje sprawy. Odczep się od innych.

        > Idąc twym tokiem "rozumowania" - osoby, które publicznie nie manifestują swojej
        > przynależności narodowej w święta państwowe i nie wywieszają flag na swoich do
        > mach, to nie są Polacy, a więc w naszym kraju jest ich mniej, niż 10% :)))

        To Twój tok rozumowania i jest on błędny. O tym, kto jest Polakiem decydują INNE względy. Nie przypisuj swoich odchyleń w normalnym, logicznym rozumowaniu innym ludziom.

        > > Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wiec sza
        > > nowac katolikow,
        >
        > Katolików powinno szanować 100% społeczeństwa,

        Ja szanuję wszystkich ludzi, a ich wyznanie jest nieistotne. Ale głupich katolików i katolików wtrącających się w życie innych ludzi mam prawo nazywać głupimi i wtrącającymi się bezpodstawnie.

        > a zwłaszcza ta część, która za k
        > atolików się nie uważa, gdyż żyje właśnie na koszt katolików.

        A to ciekawe. Poproszę Cię o koszty tego życia w liczbach.

        > > ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzimisie
        >
        > To nie są "katolickie widzimisie", tylko prawa naturalne

        Prawo naturalne to:
        - zjadanie samca przez samicę w przypadku modliszki po zapłodnieniu;
        - zmiana płci np. ślimaka na taką, jaka w danej chwili jest potrzebna, by możliwe było zapłodnienie jednego z nich;
        - pożeranie przez lwa lwiąt pochodzacych od innego samca;
        - produkcja nadmiaru tysięcy potomków, specjalnie po to, by tylko niektórym udało się przeżyć, a pozostałe służyły za pożywienie;
        - produkcja u potencjalnych rodziców nadmiarowych komórek jajowych i plemników, z których część MUSI ulec zagładzie;
        - naturalne poronienia wynikające np. z niezagnieżdżenia się zarodka lub innych zakłoceń;
        - zachowanie się mojego psa, który symulował kopulację z innymi zwierzętami lub przedmiotami;
        - odczuwanie szczególnej rozkoszy w czasie seksu, co ma skłaniać WSZYSTKIE stworzenia do poddawnia się instynktowi rozmnażania się, bez względu na inne uwarunkowania;
        - wszystkie możliwe do wyobrażenia sobie przez nas modele opieki rodziców nad potomstwem lub całkowite ignorowanie takowej (w świecie zwierząt nie istnieje cos takiego jak małżeństwo).

        To jest natura i to są "prawa naturalne". Bogów ludzie wymyślali tysiące i bogowie nie są naturalni, bo służą wprowadzaniu różnych wersji wybranych praw.

        Twoja wiedza o tym temacie jest żenująco nędzna.

        > - stałe, niezmi
        > enne i niezależne od żadnej koniunktury, mody, ideologii, czy "antykatolickiego
        > widzimisie".

        Katolicyzm nie jest JEDYNĄ opcją. Możliwe są inne religie lub ich brak. Twoja fobia mnie nie obchodzi i niech Ciebie przestanie interesować, jak sobie inni ludzie chcą urządzić swoje życie.

        > > w kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejsc
        > ach publ
        > > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy.
        >
        > Aborcja jest zabójstwem

        Bzdury opowiadasz. Aborcja jest prawnie dopuszczona.

        > i powinna być karana.

        Nie wtrącaj się w życie innych ludzi, bo nie masz prawa nimi rządzić. Władzy absolutnej Ci się zachciało?

        > "In vitro" jest selekcją,

        Dzięki in vitro urodziło się wiele dzieci, które mogą żyć w rodzinach, w których sa kochane i szczęśliwe. Przeszkadza ci to? Nienawidzisz innych, bo są szczęśliwi? Gdyby nie in vitro, to te komórki jajowe i plemniki spłynęłyby do kanalizacji. JUak trzeba być ograniczonym umysłowo, żeby tego nie pojmować? Jak bardzo religia lasuje mózg, żeby tak bezmyslnie powtarzać bzdury, które ona wtłacza w mózgi? Co ta ideologia robi z ludzkimi mózgami?

        > eugenik
        > ą,

        Eugenikę wymyślili i pierwsi stosowali religijni Amerykanie.

        > moralnie wynaturzoną formą cudzołóstwa,

        Seks jest naturalny, a ty pilnuj własnych genitaliów i nie zaglądaj innym pod kołdrę.

        > sztucznej inseminacji

        Sztuczna inseminacja daje potomstwo, które jest pożądane i oczekiwanie w odróżnieniu od nienaturalnego, bydlęcego rozpłodu religijnego z bożkami w tle.

        > oraz obrotu "żywym towarem".

        Obrót żywym towarem to traktowanie przez religie wszystkich ludzi, jako potncjalną zdobycz, o którą się walczy nienawiścią, szczuciem, oczernianiem, kamieniowaniem, obrzezaniem, kłamstwem, obłudą itp.

        > "Krzyże w miejscach publicznych" są prawem człowieka do wyrażani
        > a swoich poglądów,

        I takim samym prawem jest żadanie nienarzucania tego symbolu, bo gdy spotkaja się symbole dwóch religii i żaden nie chce ustąpić, to musi się polać krew. Właśnie z tej nieustępliwości. A prywatnie, w domu, możesz sobie robić, co chcesz.

        > ważniejszym, niż manifestowanie swojej przynależności narodo
        > wej poprzez eksponowanie barw swojego kraju.

        Symbole państwowe eksponuje się PUBLICZNIE, bo dotyczą WSZYSTKICH, a symbole prywatnej wiary - prywatnie.

        > Krycie pedofilii jest niedopuszcza
        > lne i to nie tylko wśród księży (jak dowodzą badania rzekomi pedofile wśród ksi
        > ęży to w rzeczywistości homoseksualiści).

        Często, ale nie zawsze. Ale to wskazuje na patologiczność organizacji religijnej, która sprzyja zamiast wyplenić zło z własnych szeregów.

        > > Wobec tych liczb bezwzglednie p
        > > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.
        >
        > :) Podobnie jak WF i kilka innych przedmiotów :))

        Uzasadnij, DLACZEGO TAK SAMO JAK WF? I "innych", to jakich innych? Chcę od Ciebie uzyskać to uzasadnienie lub przyznanie się do absurdalności porównania. Nie uda Ci się wykręcić od komentarza. Wyegzekwuję go od Ciebie. :)
      • jeepwdyzlu enrique 30.06.12, 09:57
        po co się oszukiwać?
        zamiast 95% teoretycznie wierzących lepiej jest się policzyć i stwierdzić: jest nas 40%
        Za to praktykujemy, przyjmujemy komunię, wiara jest dla nas ważna.
        Szanujcie nas, my będziemy szanowali Was.

        Twój post jest pełen nienawiści...
        Jak będziesz dalej żyć w społeczeństwie popierającym in vitro, zlewającym regulacje dotyczącym aborcji (mamy restrykcyjną ustawę i co? Nie ma aborcji... enrique - nie da się nad tym zapanować - tabletki i gumki są wszędzie...), popierającym jakieś prawa gejów (może bez prawa do wychowywania dzieci)
        Co dalej skoro życzysz wymarcia ateistom?
        Nie wierzę, że tam myślisz, dałeś sie ponieść falom polemiki...
        Więcej uśmiechu!
        jeep
        • kolter-xl Re: enrique 01.07.12, 17:51
          jeepwdyzlu napisał:


          > Nie wierzę, że tam myślisz, dałeś sie ponieść falom polemiki...
          > Więcej uśmiechu!

          Eniu dawno nas nie odwiedzał ,ale uwierz mi takiego indywiduum ciężko ze świecą szukać :))
          Tyle złej woli co nim jest to w 50 religiantach nie spotkasz .
      • kolter-xl Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 01.07.12, 17:45
        enrque111 napisał:

        > Katolików powinno szanować 100% społeczeństwa, a zwłaszcza ta część, która za k
        > atolików się nie uważa, gdyż żyje właśnie na koszt katolików.

        Na szacunek należy sobie zapracować to raz a dwa kler w końcu podatki zaczął płacić ??

        > :) Podobnie jak WF i kilka innych przedmiotów :))

        Bieganie po boisku jest o tyle pożyteczne ze trochę tłuszczy się spali a wasza religia do czego jest potrzebna poza napędzaniem kasy grubasom w kieckach duchownych
    • katrina_bush ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 29.06.12, 21:40
      andrzej256 napisał:

      > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Polsce jes
      > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wiec sza
      > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzimisie w
      > kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach publ
      > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. Wobec tych liczb bezwzglednie p
      > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.

      ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ?

      • enrque111 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 29.06.12, 22:13
        katrina_bush napisała:

        > andrzej256 napisał:
        >
        > > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Pols
        > ce jes
        > > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wi
        > ec sza
        > > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego wid
        > zimisie w


        > ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ?

        Tak, budzą się - szkoda, że tak powoli (również boję się tego snu lewackiego relatywizmu, ateizmu, feminizmu i innego lewackiego rozwydrzenia) ........... zanim wszyscy się "obudzą", to zapanuje szariat i w podskokach zaczną biegać do meczetów, zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)
        Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem wcześniej wymrą, gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci, więc i tak ludzie religijni (którzy wiedzą co to jest rodzina i jaka jest rola kobiety) zapanują nad Ziemią :)))
        • jeanie_mccake Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 29.06.12, 22:28
          enrque111 napisał:

          > zan
          > im wszyscy się "obudzą", to zapanuje szariat i w podskokach zaczną biegać do me
          > czetów

          Będziemy w przyszłości musieli udawać dobrych muzulmanów jeśli nie zaczniemy już teraz udawać dobrych katolików?

          > Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem wcześniej wy
          > mrą, gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci

          Nie znam się na stereotypach, czy naprawdę chronią przed myśleniem?

          , więc i tak ludzie reli
          > gijni (którzy wiedzą co to jest rodzina i jaka jest rola kobiety) zapanują nad
          > Ziemią :)))

          A jaka jest rola kobiety według ludzi religijnych?
          • enrque111 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 30.06.12, 11:34
            jeanie_mccake napisała:

            > Będziemy w przyszłości musieli udawać dobrych muzulmanów jeśli nie zaczniemy ju
            > ż teraz udawać dobrych katolików?

            :) Ty nawet udawać nie potrafisz (do tego również potrzeba rozumu), więc bez obawy pozostań sobą .......... muzułmanie i takich potrafią zagospodarować :)

            > Nie znam się na stereotypach, czy naprawdę chronią przed myśleniem?

            A na czym się znasz ?

            > A jaka jest rola kobiety według ludzi religijnych?

            Z pewnością nie taka, jaką forsują feministki, próbując upodobnić kobiety do mężczyzn (co już ma miejsce w tzw "kulturze gender"). Rola kobiety (również mężczyzny) została określona w Biblii oraz nauczaniu Kościoła i przez tysiąclecia bardzo dobrze się miała, czego dowody mamy do dnia dzisiejszego, gdy zaczyna się od tych wzorców odchodzić - społeczeństwa się starzeją i wymierają.
            • kolter-xl Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 01.07.12, 17:55
              enrque111 napisał:

              > Z pewnością nie taka, jaką forsują feministki, próbując upodobnić kobiety do mę
              > żczyzn (co już ma miejsce w tzw "kulturze gender"). Rola kobiety (również mężcz
              > yzny) została określona w Biblii oraz nauczaniu Kościoła i przez tysiąclecia ba
              > rdzo dobrze się miała, czego dowody mamy do dnia dzisiejszego, gdy zaczyna się
              > od tych wzorców odchodzić - społeczeństwa się starzeją i wymierają.

              Eniu ale aż 30% waszego kapłaństwa to kobiety , przynajmniej w duszy :))
            • jeanie_mccake Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 03.07.12, 13:26
              enrque111 napisał:

              > :) Ty nawet udawać nie potrafisz (do tego również potrzeba rozumu), więc bez ob
              > awy pozostań sobą .......... muzułmanie i takich potrafią zagospodarować :)

              To przynajmniej nie zostanę "zagospodarowana" na kolanach, bo hipokrytką nie jestem. Tacy, jak ty będą mieli lepiej bo temu, kto potrafi wierzyć w zabobony watykańskie łatwo przyjąć te muzulmańskie.

              > > Nie znam się na stereotypach, czy naprawdę chronią przed myśleniem?
              >
              > A na czym się znasz ?

              Na samodzielniym myśleniu, na przykład.

              > Z pewnością nie taka, jaką forsują feministki

              Ty naprawdę uwielbiasz te stereotypy, Heniu, no nie?

              Rola kobiety (również mężcz
              > yzny) została określona w Biblii oraz nauczaniu Kościoła

              Rola określona w zbiorze mitów i bajek oraz przez jedną z wielu sekt. Super.
              • enrque111 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 05.07.12, 08:52
                jeanie_mccake napisała:

                > enrque111 napisał:
                >
                > > :) Ty nawet udawać nie potrafisz (do tego również potrzeba rozumu), więc
                > bez ob
                > > awy pozostań sobą .......... muzułmanie i takich potrafią zagospodarować
                > :)
                >
                > To przynajmniej nie zostanę "zagospodarowana" na kolanach, bo hipokrytką nie je
                > stem. Tacy, jak ty będą mieli lepiej bo temu, kto potrafi wierzyć w zabobony wa
                > tykańskie łatwo przyjąć te muzulmańskie.

                :) Ty cały czas jesteś na kolanach, podejrzewam nawet, że nie znasz innej pozycji :)
                Tacy jak ty klękają przed każdym, kto tylko im coś obieca, nastraszy, albo zmusi, albo poczują powiew innej historii - widać to było wyraźnie, po tzw. "transformacji ustrojowej", kiedy to komuchy zaczęły zapełniać kościoły i chrzcić ostentacyjnie swoje dzieci :)

                > > > Nie znam się na stereotypach, czy naprawdę chronią przed myśleniem?
                > >
                > > A na czym się znasz ?
                >
                > Na samodzielniym myśleniu, na przykład.

                :)) Jakoś twoje "samodzielne myślenie" dziwnie współgra z tym co mówią w TVN i piszą w GW :)))

                > > Z pewnością nie taka, jaką forsują feministki
                >
                > Ty naprawdę uwielbiasz te stereotypy, Heniu, no nie?

                Nie wiem, jaka jest twoja definicja "stereotypu" ?

                > Rola kobiety (również mężcz
                > > yzny) została określona w Biblii oraz nauczaniu Kościoła
                >
                > Rola określona w zbiorze mitów i bajek oraz przez jedną z wielu sekt. Super.

                W mity i bajki nikt nie wierzy (chyba, że małe dzieci), a jeśli chodzi o różne sekty, to również nie słyszałem, żeby swoją wiarę któraś opierała na jakiejś mitologii, czy tez zbiorze bajek :))
                • kolter-xl Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 05.07.12, 09:17
                  enrque111 napisał:

                  > :) Ty cały czas jesteś na kolanach, podejrzewam nawet, że nie znasz innej pozyc
                  > ji :)

                  Eniu ty o sobie .

                  > Tacy jak ty klękają przed każdym, kto tylko im coś obieca, nastraszy, albo zmus
                  > i, albo poczują powiew innej historii - widać to było wyraźnie, po tzw. "transf
                  > ormacji ustrojowej", kiedy to komuchy zaczęły zapełniać kościoły i chrzcić oste
                  > ntacyjnie swoje dzieci :)

                  Ciekawi mnie jakim śmieciem był kapłan katolicki który chrzcił w czasach komuny dzieci komuchów , czemu nie wygnał ich ze świątyni ??

                  >
                  > :)) Jakoś twoje "samodzielne myślenie" dziwnie współgra z tym co mówią w TVN i
                  > piszą w GW :)))

                  No u ciebie sprawa jest jasna Natanek pierdnął eniu całymi płucami wdycha.

                  > W mity i bajki nikt nie wierzy (chyba, że małe dzieci), a jeśli chodzi o różne
                  > sekty, to również nie słyszałem, żeby swoją wiarę któraś opierała na jakiejś mi
                  > tologii, czy tez zbiorze bajek :))

                  Jedna z waszych definicji sekty mówi o zagarnięciu świętych ksiąg , jak to się ma u was w kwestii choćby ST ?
        • grgkh Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 30.06.12, 07:27
          enrque111 napisał:

          > katrina_bush napisała:
          >
          > > andrzej256 napisał:
          > >
          > > > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to
          > w Pols
          > > ce jes
          > > > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powi
          > nno wi
          > > ec sza
          > > > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickie
          > go wid
          > > zimisie w

          >
          > > ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ?
          >
          > Tak, budzą się - szkoda,

          Zaczynają samodzielnie i krytycznie myśleć. Przestają być niewolnikami i automatami.

          > że tak powoli (również boję się

          Mnie się nie bój, heniu.

          > tego snu lewackiego

          Lewakiem był Jezus, spodziewam się Twojej deklaracji, że się boisz jego i jego wyznawców.

          > re
          > latywizmu,

          Relatywizm polegający na wiecznej INTERPRETACJI PO SWOJEMU pism świętych doprowadził do tego, że obecne chrześcijaństwo w praktyce jest czymś odwrotnym od tego, które sobie wyobrażał Jezus. Trzeba się tej jego wersji bać.

          > ateizmu,

          Ateizm może byc różny (staram się bardzo, by mój był porządny), ale przynajmniej jest wolny od wad, które bezpośrednio powoduje uzależnienie religijne i wypaczenia organizacji żerującej na ideach religijnych.

          > feminizmu i innego lewackiego rozwydrzenia)

          Rozwydrzenia też nie lubię i się go boję - zwłaszcza rozwydrzenia obdarzonych nadzwyczjnymi przywilejami i stawiających się ponad prawem oraz chcących za wszelka ceną rządzić mną organizacji religijnych.

          > ........... zan
          > im wszyscy się "obudzą",

          Ja nie śpię. Czuwam i ostrzegam.

          > to zapanuje szariat

          Dobrze robisz, że ostrzegasz przed religią.

          > i w podskokach zaczną biegać do me
          > czetów,

          Ja nie będę biegać ani podskakiwać z tego powodu.

          > zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)

          To mamy innych przodków. Moi przodkowie wierzyli w światowida. A może i Ty zapomniałeś, kto jest Twoim przodkiem?

          > Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem

          Nie bądź niegrzeczny wobec tych, których deklarujesz jako swoich wrogów. Ja Ci jestem przyjacielem.

          > wcześniej wy
          > mrą,

          Na razie wymierają w Polsce wierzący.

          > gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci,

          A to jest dobry kierunek, bo ludzi na świecie jest z 10 razy za dużo.

          > więc i tak ludzie reli
          > gijni (którzy wiedzą co to jest rodzina i jaka jest rola kobiety)

          Rola kobiety? Zapachniało mi patrirachatem.

          > zapanują nad
          > Ziemią :)))

          Bardziej niż panować, chciałbym współistnieć w pokoju.
          • enrque111 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 30.06.12, 12:42
            grgkh napisał:

            > Zaczynają samodzielnie i krytycznie myśleć. Przestają być niewolnikami i automa
            > tami.

            Jak zwykle rozumujesz na opak. Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami", nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego zdania, zanim nie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN.

            > Mnie się nie bój, heniu.

            :)) Nie zaliczam się do osobników bojaźliwych, a tak w ogóle, czy jest ktoś, kto ciebie się boi ?

            > Lewakiem był Jezus, spodziewam się Twojej deklaracji, że się boisz jego i jego
            > wyznawców.

            Tą bzdurną teorię próbują szerzyć jedynie osobnicy, którzy mają bardzo nikłą wiedzę o Jezusie. Owszem, niektórych "wyznawców" Jezusa się boję - szczególnie tych, którzy nie mają pojęcia czego On nauczał, lub nie zrozumieli w pełni Jego nauk.

            > Relatywizm polegający na wiecznej INTERPRETACJI PO SWOJEMU pism świętych doprow
            > adził do tego, że obecne chrześcijaństwo w praktyce jest czymś odwrotnym od teg
            > o, które sobie wyobrażał Jezus. Trzeba się tej jego wersji bać.

            Relatywizm nie polega na wiecznej INTERPRETACJI PO SWOJEMU pism świętych. Relatywizm odrzuca (w dużym skrócie) możliwość wartościowania, chrześcijaństwo zaś zawsze wartościowało i odróżniało (za swoim mistrzem) dobro od zła.

            > Ateizm może byc różny (staram się bardzo, by mój był porządny), ale przynajmnie
            > j jest wolny od wad, które bezpośrednio powoduje uzależnienie religijne i wypac
            > zenia organizacji żerującej na ideach religijnych.

            Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Ateizm również jest religią. W sposób wręcz doskonały udowodnił to Stanisław Michalkiewicz:
            Jeśli ateista twierdzi, że "nie wierzy", to oczywiście kłamie, bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że "nie wierzy", sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ taka wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Jednakże deklarując, jakoby "nie wierzyli", sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy.

            > Rozwydrzenia też nie lubię i się go boję - zwłaszcza rozwydrzenia obdarzonych n
            > adzwyczjnymi przywilejami i stawiających się ponad prawem oraz chcących za wsze
            > lka ceną rządzić mną organizacji religijnych.

            Zawsze ktoś nami rządzi (chyba, że jesteśmy sami jakimiś despotami) - tego uniknąć się nie da. Zdarzają się również organizacje religijne, które uzurpują władzę, jednakże (szczególnie dziś) nic takiego się nie zdarza w naszym kręgu kulturowym.

            > Ja nie śpię. Czuwam i ostrzegam.

            Udaj się zatem na spoczynek, gdyż z tego zmęczenia "czuwaniem i ostrzeganiem" miesza ci się w głowie :)

            > Dobrze robisz, że ostrzegasz przed religią.

            Dziękuję za dobre słowo - tak, zawsze ostrzegałem i będę ostrzegał przed religiami fałszywymi i herezjami zagrażającymi człowiekowi i zbawieniu jego duszy.

            > > i w podskokach zaczną biegać do me
            > > czetów,
            >
            > Ja nie będę biegać ani podskakiwać z tego powodu.

            :) Gdy tylko wprowadzą szariat, pobiegniesz jako jeden z pierwszych, tak jak "pryncypialni komuniści" po 1989 r. pobiegli do kościoła, a nawet ostentacyjnie zaczęli uczestniczyć we Mszy i chrzcić swoje dzieci, by teraz, gdy na mieście inne są już treście równie ostentacyjnie dokonywać "aktów apostazji" :)))

            > > zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)
            >
            > To mamy innych przodków. Moi przodkowie wierzyli w światowida. A może i Ty zapo
            > mniałeś, kto jest Twoim przodkiem?

            :) Może ty i masz z 1000 lat, ja tam tego dochodził nie będę, ale moi przodkowie, zarówno ci których znałem, jak i ci których nie znałem byli chrześcijanami.

            > > Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem
            >
            > Nie bądź niegrzeczny wobec tych, których deklarujesz jako swoich wrogów. Ja Ci
            > jestem przyjacielem.

            Pisałem te słowa nie do ciebie lecz do niejakiej katrina_bush, ale nawet jej nie uważam za swego wroga - w ogóle jako chrześcijanin obnoszę się z miłością do wszystkich. Miłość jednakże nie polega na pobłażliwości dla zła.

            > Na razie wymierają w Polsce wierzący.

            :)) A, gdzieś ty to wyczytał ??? :)))

            > > gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci,
            >
            > A to jest dobry kierunek, bo ludzi na świecie jest z 10 razy za dużo.

            Kto ci to naopowiadał ? Gdyby całą ludzkość zgromadzić w jednym miejscu, obok siebie, to dając 1 m2 na osobę, zajęliby powierzchnię jednej (i to nie całej) wyspy Krety. Dla porównania - w samych Chinach są miasta, gdzie mieści się pięć osób na 1 m2.

            > Rola kobiety? Zapachniało mi patrirachatem.

            Nie wymyślono jeszcze nic lepszego.
            • grgkh do henia - 1 30.06.12, 19:41
              enrque111 napisał:

              > grgkh napisał:
              >
              > > Zaczynają samodzielnie i krytycznie myśleć.
              > > Przestają być niewolnikami i automatami.
              >
              > Jak zwykle rozumujesz na opak.

              A co jest na opak w tym, co zacytowałeś? :)

              > Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami",
              > nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego zdania,
              > zanim nie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN.

              A konkretnie kogo masz na myśli? Nie znam nikogo, kto by pasował do tego schematu.

              W związku z tym, co powiedziałeś Ty NA PEWNO czytasz i słuchasz coś więcej niż tylko prasę religijną i radyjo takowe. Czy zdarza Ci się kiedyś przeczytać GW i pooglądać TVN? Teoretycznie, żeby nie pasować do mojego schematu, powinieneś tak czynić. Czynisz?

              > > Mnie się nie bój, heniu.
              >
              > :)) Nie zaliczam się do osobników bojaźliwych, a tak w ogóle, czy jest ktoś, kt
              > o ciebie się boi ?

              Nie wiem tego i nie chcę wiedzieć. Zrób ankietę. Nie chciałbym, żeby się mnie ktoś bał, ale Ty sprawiałeś takie wrażenie. Wyprostowałeś, a ja przyjmuję do wiadomości. Odtąd będę Cię traktował jak człowieka odważnego, który potrafi krzyżem zakatować ateistę. :) Jak porządni, historyczni i ODWAŻNI chrześcijanie, którzy wiele takich uczynków mają na sumieniu.

              > > Lewakiem był Jezus, spodziewam się Twojej deklaracji,
              > > że się boisz jego i jego wyznawców.
              >
              > Tą bzdurną teorię próbują szerzyć jedynie osobnicy,
              > którzy mają bardzo nikłą wiedzę o Jezusie.
              > Owszem, niektórych "wyznawców" Jezusa się boję - szczególnie
              > tych, którzy nie mają pojęcia czego On nauczał,
              > lub nie zrozumieli w pełni Jego nauk.

              A przecież Jezus, jak Marks, chciał wszystkim dać po równo. Tak samo traktowali ludzi, jako ideały, które pod wpływem idealnej ideologii staną się idealne i tak samo nic z tego nie wyszło.

              A Lenin też dziwił się, że ludzie nie rozumieją jego nauk.

              > > Relatywizm polegający na wiecznej INTERPRETACJI PO SWOJEMU
              > > pism świętych doprowadził do tego, że obecne chrześcijaństwo
              > > w praktyce jest czymś odwrotnym od tego, które sobie wyobrażał
              > > Jezus. Trzeba się tej jego wersji bać.
              >
              > Relatywizm nie polega na wiecznej INTERPRETACJI PO SWOJEMU
              > pism świętych
              . Relatywizm odrzuca (w dużym skrócie)
              > możliwość wartościowania, chrześcijaństwo zaś zawsze wartościowało
              > i odróżniało (za swoim mistrzem) dobro od zła.

              O właśnie o tym samym mówimy obaj - dobro i zło jest względne, relatywne. Zabijać nie trzeba, ale jak trzeba to i zabić trzeba.

              A interpretacja pism świętych jest czynieniem ich niedosłownymi czyli względnymi, zależnymi od interpretującego.

              Wyszło na moje.

              > > Ateizm może być różny (staram się bardzo, by mój był porządny),
              > > ale przynajmniej jest wolny od wad, które bezpośrednio powoduje
              > > uzależnienie religijne i wypaczenia organizacji żerującej na ideach religijnych.
              >
              > Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Ateizm również jest religią.

              Coś Ci się pomyliło, jak zwykle. Logicznie brak czegoś nie może być czymś. A taka jest definicja. Ja nie jestem teistą i dlatego nazywam siebie ateistą.

              > W
              > sposób wręcz doskonały udowodnił to Stanisław Michalkiewicz:
              > Jeśli ateista twierdzi, że "nie wierzy", to oczywiście kłamie,

              Ja nie wierzę w nic. Wiara to pewność absolutna bez dowodu. Ja zakładam pewne prawdopodobieństwo prawdziwości lub ignoruję hipotezy (jak teistyczną). A profesor, o którym mówisz jest niedouczony. Pewnie dyplom kupił na targowisku.

              > bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny.

              No widzisz, nawet definicji nie umie poprawnie sformułować. ;)

              > Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to,
              > że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej,
              > że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy

              Bez dowodu hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, a wierzący - błędnie - zakłada, że jest prawdziwa. Wierzący błądzi i gwałci logikę.

              > - i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe.

              Nie. To jest alogiczne, co wykazałem powyżej. Hipoteza jest prawdziwa dopiero po dowodzie. Wcześniej nie wolno tak o niej mówić. Kto mówi inaczej, nie zna logiki.

              > Tymczasem ateista, twierdząc, że "nie wierzy",

              Ja IGNORUJĘ Twoja hipotezę. Ponieważ u mnie nie ma tej hipotezy, więc nie ma jej skutku czyli istnienia.

              > sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma.

              Mam wiedzę, że nie mam tej hipotezy i jej skutku. A Ty masz tę hipotezę, ale fałszywie. Ty się mylisz i jesteś alogiczny.

              > Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje,

              Tymczasem to żaden z wierzących nie dysponuje wiedzą o hipotezie boga, a jednak fałszywie przyjmuje, że taką wiedzą dysponuje, bo widzi jej skutek.

              > ponieważ taka wiedza nie istnieje.

              Ponieważ nie istnieje taka wiedza, więc nie istnieje dowód, a bez dowodu nie może się pojawić prawdziwość hipotezy istnienia bożków.

              > Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma.

              Nie. Oni - i ja też - ignorujemy. Analogicznie ignoruję krasnoludki, bo też nie ma dowodu na ich istnienie. Dowód to podstawa. Nic nie istnieje bez dowodu.

              > Jednakże deklarując, jakoby "nie wierzyli", sugerują,
              > że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy.

              Kłamią wierzący, bo udają, że mieli dowód na istnienie boga, podczas gdy nie mają takiego dowodu. Kłamią w żywe oczy.
              • enrque111 Re: do henia - 1 01.07.12, 10:53
                grgkh napisał:

                > > Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami",
                > > nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego zdania,
                > > zanim nie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN.
                >
                > A konkretnie kogo masz na myśli? Nie znam nikogo, kto by pasował do tego schematu

                Ty sam doskonale z nim harmonizujesz.

                > W związku z tym, co powiedziałeś Ty NA PEWNO czytasz i słuchasz coś więcej niż
                > tylko prasę religijną i radyjo takowe. Czy zdarza Ci się kiedyś przeczytać GW i
                > pooglądać TVN? Teoretycznie, żeby nie pasować do mojego schematu, powinieneś t
                > ak czynić. Czynisz?

                Czynię.

                > Nie wiem tego i nie chcę wiedzieć. Zrób ankietę. Nie chciałbym, żeby się mnie k
                > toś bał, ale Ty sprawiałeś takie wrażenie. Wyprostowałeś, a ja przyjmuję do wia
                > domości. Odtąd będę Cię traktował jak człowieka odważnego, który potrafi krzyże
                > m zakatować ateistę. :) Jak porządni, historyczni i ODWAŻNI chrześcijanie, któr
                > zy wiele takich uczynków mają na sumieniu.

                Ankiety ze zrozumiałych względów robić nie zamierzam, nie wiem natomiast na jakich przesłankach oparłeś swoje przypuszczenie, że się ciebie boję ? Co do rzekomego atakowania ateistów krzyżami, to z pewnością jest kolejny twój chory wymysł – nie znam takich przypadków, znane są zaś powszechnie fakty atakowania i mordowania chrześcijan przez ateistów.

                > A przecież Jezus, jak Marks, chciał wszystkim dać po równo. Tak samo traktowali
                > ludzi, jako ideały, które pod wpływem idealnej ideologii staną się idealne i t
                > ak samo nic z tego nie wyszło.

                Nic podobnego. Choćby już na tym przykładzie widać, że kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Jezus Chrystus nigdy czegoś podobnego nawet nie sugerował, a wręcz przeciwnie – nakazywał rozdzielać dobra, zasługi i pracę sprawiedliwie np.: Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności (Mat 25:15). Tym bardziej Jezus nie „traktował ludzi, jako ideały” – znane są jego słowa: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mat 18:3).

                > A Lenin też dziwił się, że ludzie nie rozumieją jego nauk.

                Nauki Lenina były zbrodnicze i antyludzkie, doprowadziły do największych zbrodni w dziejach ludzkości, a on sam był ich promotorem.

                > O właśnie o tym samym mówimy obaj - dobro i zło jest względne, relatywne. Zabij
                > ać nie trzeba, ale jak trzeba to i zabić trzeba.

                Kolejny raz się mylisz, nie mówimy o tym samym. Zabijanie utożsamiasz z mordowaniem – różnica jest kolosalna, a wywodzi się z zasad moralnych. Ja dopuszczam zabijanie w imię sprawiedliwości – ty nie, ponieważ hołdujesz relatywizmowi.

                > A interpretacja pism świętych jest czynieniem ich niedosłownymi czyli względny
                > mi, zależnymi od interpretującego.

                Prawdopodobnie masz na myśli interpretatorów świeckich i heretyckich, gdyż Kościół od samego początku miał i nadal posiada jedną i tą samą interpretację Pisma Świętego.

                > Wyszło na moje.

                Co takiego wyszło, czyżbym coś przeoczył ?

                > > Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Ateizm również jest religią.
                >
                > Coś Ci się pomyliło, jak zwykle. Logicznie brak czegoś nie może być c
                > zymś
                . A taka jest definicja. Ja nie jestem teistą i dlatego nazywam siebie
                > ateistą.

                Z logiką zawsze miałeś duże kłopoty, na co wielokrotnie zwracałem ci uwagę. Różnicowanie semantyczne nic w tej kwestii nie zmienia, równie dobrze mógłbym się określić jako "aateista".

                > Ja nie wierzę w nic. Wiara to pewność absolutna bez dowodu. Ja zakładam pewne p
                > rawdopodobieństwo prawdziwości lub ignoruję hipotezy (jak teistyczną). A profes
                > or, o którym mówisz jest niedouczony. Pewnie dyplom kupił na targowisku.

                Kłamiesz, ponieważ nie możesz nie wierzyć w nic – każdy i zawsze w coś wierzy. Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców, że twoimi przodkami byli ci, o których mówią rodzinne przekazy, a wcale nie musieli przyczynić się do przedłużenia twojego rodu itd. itp.

                > No widzisz, nawet definicji nie umie poprawnie sformułować. ;)

                Nie ma tu mowy o żadnej definicji, zawarty jest jedynie logiczny opis rzeczywistości.

                > > Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to,
                > > że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej,
                > > że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy
                >
                > Bez dowodu hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, a wierzący - błędnie
                > - zakłada, że jest prawdziwa. Wierzący błądzi i gwałci logikę.

                Mylisz ciągle wiarę z hipotezą, zapominając (lub nie wiedząc), że są to różne pojęcia. To tak, jakbyś mylił wiedzę z hipotezą. Hipoteza jest jedynie instrumentem, narzędziem poprzez który można osiągnąć jakąś wiedzę, aczkolwiek niekoniecznie. Wiara jest zupełnie czymś innym, nie zakłada wątpliwości, co ma miejsce w hipotezie. Naukowiec stawiając hipotezę stara się ją zweryfikować, zakłada, że jest ona prawdziwa, lecz jednocześnie liczy się z tym iż może okazać się fałszywa. Wiara nie posiada takowych założeń. Człowiek wierzący jest pewien tego, w co wierzy – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym, lecz agnostykiem (tacy również istnieją). Jest to jak najbardziej logiczne, tak jak wiara, że np. twój pradziadek jest faktycznie twoim pradziadkiem, chociaż mógł nim nie być, bo wyręczył go w tym sąsiad, a zarazem przyjaciel twojej babci – nie jesteś w stanie tego zweryfikować, lecz wierzysz.

                > Nie. To jest alogiczne, co wykazałem powyżej. Hipoteza jest prawdziwa dopiero p
                > o dowodzie. Wcześniej nie wolno tak o niej mówić. Kto mówi inaczej, nie zna logiki.

                Nic nie wykazałeś. To ja wykazałem, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą, z którą ją utożsamiasz, a logika nigdy nie była twoją najmocniejszą stroną.

                > > Tymczasem ateista, twierdząc, że "nie wierzy",
                >
                > Ja IGNORUJĘ Twoja hipotezę. Ponieważ u mnie nie ma tej hipotezy, więc nie ma je
                > j skutku czyli istnienia.

                Nie wiem, co u ciebie jest, a czego niema. Z całą jednak pewnością brak u ciebie elementarnej logiki. Każda hipoteza ma jakieś skutki – inaczej byłaby czczym wymysłem, który również może rodzić jakieś skutki.

                > Mam wiedzę, że nie mam tej hipotezy i jej skutku. A Ty masz tę hipotezę, ale fa
                > łszywie. Ty się mylisz i jesteś alogiczny.

                Mogę się mylić w wielu kwestiach, ale nie będzie to równoznaczne z brakiem logiki :)
                Wciąż błędnie utożsamiasz wiarę z hipotezą !

                > Tymczasem to żaden z wierzących nie dysponuje wiedzą o hipotezie boga, a jednak
                > fałszywie przyjmuje, że taką wiedzą dysponuje, bo widzi jej skutek.

                Skutek działania Boga jest jak najbardziej widzialny i poznawalny. Nikt inny nie potrafi stworzyć wszechświata ani życia – te fakty są niepodważalne, bez względu jakie hipotezy na ten temat byśmy nie wysnuwali :)

                > Ponieważ nie istnieje taka wiedza, więc nie istnieje dowód, a bez dowodu nie mo
                > że się pojawić prawdziwość hipotezy istnienia bożków.

                Toteż nie o bożkach tak cierpliwie z tobą (jak z nikim innym na tym forum) rozprawiam, lecz o Bogu, logice oraz wierze.

                > > Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma.
                >
                > Nie. Oni - i ja też - ignorujemy. Analogicznie ignoruję krasnoludki, bo też nie
                > ma dowodu na ich istnienie. Dowód to podstawa. Nic nie istnieje bez dowodu.

                Znowu kłamiesz (jakie to jest charakterystyczne dla ateistów), nic nie ignorujecie (przynajmniej nie wy wszyscy), ponieważ wciąż walczycie z wiarą, próbujecie dorobić do swojej niewiary jakąś filozofię i usilnie nakłonić do jej uznania wszystkich pozostałych, czyli niczym nie różnicie się od ludzi głęboko wierzących o silnych inklinacjach ewangelizacyjnych. Dla porządku (logicznego) doda
                • grgkh Re: do henia - 1.1 05.07.12, 22:06
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > > Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami",
                  > > > nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego zdania,
                  > > > zanim nie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN.
                  > >
                  > > A konkretnie kogo masz na myśli? Nie znam nikogo,
                  > > kto by pasował do tego schematu
                  >
                  > Ty sam doskonale z nim harmonizujesz.

                  Przecież powiedziałem, że ja czytam wszystko. Masz kłopoty z pamięcią.

                  > > Czynisz?
                  >
                  > Czynię.

                  Czy nie czynisz?

                  > nie wiem natomiast na jak
                  > ich przesłankach oparłeś swoje przypuszczenie, że się ciebie boję ?

                  I znów nie zrozumiałeś tekstu. Gdzie tak napisałem?
                  Może kup sobie nowy monitor lub idź do okulisty?

                  > Co do rzeko
                  > mego atakowania ateistów krzyżami, to z pewnością jest kolejny twój chor
                  > y wymysł

                  Krzyż, jako symbol prywatnego światopoglądu religijnego, nie powinien wisieć w urzędach i klasach szkolnych. Te miejsca nie są ŚWIĄTYNIAMI, ale miejscami neutralnymi. Gdy tam wiszą, są przejawem agresji religii, oznaką znaczenia tych miejsc jako własne, jak przypadku psów szczających na swoim terenie.

                  > – nie znam takich przypadków,

                  Brak wiedzy to twój problem. Nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od podporządkowania się mu.

                  > znane są zaś powszechnie fakty atakowania
                  > i mordowania chrześcijan przez ateistów.

                  Możliwe. Ateista tez człowiek. Zrozumiałem to tak, że obarczasz mnie odpowiedzialnością zbiorową za ten czyn. Nie zostało Ci nic innego, jak ciągać mnie po sądach lub zastosować jakieś inne środki odwetowe. Czego się powinienem spodziewać po kochającym swego bliźniego, niemówiącym o nim złego słowa, chrześcijaninie?

                  Jak wszyscy tu teraz to widzimy, nas przyjaciel henio stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Nieodrodny syn i dobry uczeń, który wkuł dekalog na pamięć. Jest jak jego pani władca bóg, którego sługusem został. Będzie się mścił na każdym ateiście do czwartego pokolenia. Na wszelki wypadek wytępi wszystkich.

                  > > A przecież Jezus, jak Marks, chciał wszystkim dać po równo.
                  > > Tak samo traktowali ludzi, jako ideały, które pod wpływem
                  > > idealnej ideologii staną się idealne i tak samo nic z tego nie wyszło.
                  >
                  > Nic podobnego. Choćby już na tym przykładzie widać,
                  > że kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Jezus Chrystus
                  > nigdy czegoś podobnego nawet nie sugerował, a wręcz
                  > przeciwnie – nakazywał rozdzielać dobra, zasługi i pracę
                  > sprawiedliwie

                  A więc jak Marks. ;) To Ty nie wiesz, o czym mówisz. Widzę ogromne podobieństwo komunizmu i nauk Jezusa.

                  > np
                  > .: Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według
                  > jego zdolności
                  (Mat 25:15).

                  Według zdolności czyli ilości włożonej pracy. Zdolni zrobili więcej, niezdolni nic. Marks chciał tak samo. Bo chyba Jezus nie nagradzałby niesprawiedliwie i leniom więcej dawał niż pracowitym? :)

                  Obaj nie chcieli nieuczciwości, niesprawiedliwości i wyzysku, prawda?

                  > Tym bardziej Jezus nie „traktował ludzi,
                  > jako ideały” – znane są jego słowa: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśl
                  > i się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa ni
                  > ebieskiego
                  (Mat 18:3).

                  Marks też ich nie traktował jako ideały. Nie znajdziesz na to przykładu. Nadal ja mam rację.

                  > > A Lenin też dziwił się, że ludzie nie rozumieją jego nauk.
                  >
                  > Nauki Lenina były zbrodnicze i antyludzkie, doprowadziły do
                  > największych zbrodni w dziejach ludzkości, a on sam był ich promotorem.

                  Nauki Jezusa były zbrodnicze i antyludzkie. Doprowadziły do
                  największych zbrodni w dziejach ludzkości. Ma na swych rękach krew milionów ludzi, m.in. Indian obu Ameryk. Organizacja powołująca się na te nauki jest fałszywa, zakłamana, obłudna, pedofilska i chroni pedofilów wbrew prawu.

                  > > O właśnie o tym samym mówimy obaj - dobro i zło
                  > > jest względne, relatywne.
                  > Zabijać nie trzeba, ale jak trzeba to i zabić trzeba.
                  >
                  > Kolejny raz się mylisz, nie mówimy o tym samym.
                  > Zabijanie utożsamiasz z mordowaniem –

                  Wydaje Ci się, że jak nie wali się w mordę, to już nie jest mordowanie? Mylisz się.

                  > różnica jest kolosalna, a wywodzi się z zasad moralnych.

                  Mówimy o ogólnym zabijaniu, pozbawianiu ludzi życia. Znów kombinujesz z definicjami, ale nie trafiłeś na głupiego, który się da na to nabrać.

                  > Ja dopuszczam zabijanie w imię sprawiedliwości – ty nie,
                  > ponieważ hołdujesz relatywizmowi.

                  Dla mnie każde życie jest warte tego, żeby je zachować. Nie rozumiem tej chrześcijańskiej obłudy i chęci odwetu (czy na tym ma polegać sprawiedliwość?). To jest obrzydliwe.

                  > > A interpretacja pism świętych jest czynieniem ich niedosłownymi
                  > > czyli względnymi, zależnymi od interpretującego.
                  >
                  > Prawdopodobnie masz na myśli interpretatorów świeckich i heretyckich,
                  > gdyż Kościół od samego początku miał i nadal posiada jedną i tą samą
                  > interpretację Pisma Świętego.

                  Świat stworzony w tydzień? Zwierzęta w arce Noego i ilość wody w czasie potopu? Anioły ze skrzydłem wyrastającymi z łopatki? Drabina Jakuba do nieba (jakiej była długości)? To jest dosłowność? Bo kiedyś była.

                  > > > Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz.
                  > > > Ateizm również jest religią.
                  > >
                  > > Coś Ci się pomyliło, jak zwykle.
                  > > Logicznie brak czegoś nie może być czymś.
                  > > A taka jest definicja. Ja nie jestem teistą i dlatego
                  > > nazywam siebie ateistą.
                  >
                  > Z logiką zawsze miałeś duże kłopoty, na co wielokrotnie zwracałem ci uwagę.

                  Zachowujesz się jak kiedyś chasyd. OK. Wpisuję Cię na listę niegrzecznych. Odtąd będę te miejsca punktował, podkreślając, że jest to skutek religii.

                  To jest atak personalny, klasyczna erystyka. Kto się nią posługuje, ten pokazuje, że nie ma argumentów.

                  > Róż
                  > nicowanie semantyczne nic w tej kwestii nie zmienia, równie dobrze mógłbym się
                  > określić jako "aateista".

                  Powtarzam. Nie jestem teistą. Jestem więc kimś, kto nie podlega teizmowi czyli ateistą.

                  > > Ja nie wierzę w nic. Wiara to pewność absolutna bez dowodu.
                  > > Ja zakładam pewne prawdopodobieństwo prawdziwości lub
                  > > ignoruję hipotezy (jak teistyczną). A profesor, o którym mówisz jest niedouczony.
                  > > Pewnie dyplom kupił na targowisku.
                  >
                  > Kłamiesz, ponieważ nie możesz nie wierzyć w nic

                  Nie wierzę w tym sensie, żeby zakładać, że coś jest NA PEWNO PRAWDZIWE, choć przesłanki wskazują na fałszywość. Ty tak robisz. Religia ta czyni i Ciebie wprowadziła w błąd.

                  Np. uważasz, że bóg istnieje, choć nie potwierdzasz dowodem prawdziwości tej hipotezy. To jest sprzeczne z logiką. Hipoteza nieudowodniona NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA. Nie wolno tak mówić, bo to sprzeczne z logiką.

                  > – każdy i zawsze w coś wierzy.

                  Tak jak mówiłem o sobie - zakładając prawdopodobieństwo i tylko tymczasowo, a gdy to dotyczy świata to jedynie w zakresie niezbędnym do jego interpretacji. Bóg jest zbędny.

                  > Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców,

                  Mam na to dowody.

                  > że twoimi przodkami byli ci, o których mówią rodzinne przekazy,

                  Też są na to dowody, ale im dawniejszych zdarzeń to dotyczy, tym prawdopodobieństwo prawdziwości jest mniejsze i gotów jestem zrezygnować z tkwienia przy takim przeświadczeniu.

                  > a wcale nie musieli przyczynić się do przedłużenia twojego rodu itd. itp.

                  Jak widzisz, nie jest to ta sama definicja. A Ty próbujesz manipulować, zrównując je ze sobą. To jest brak znajomości reguł poprawnego, logicznego myślenia.

                  > > No widzisz, nawet definicji nie umie poprawnie sfo
                  • enrque111 Re: do henia - 1.1 07.07.12, 12:36
                    grgkh napisał:

                    > > > > Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami",
                    > > > > nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego z
                    > dania,
                    > > > > zanim nie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN.
                    > > >
                    > > > A konkretnie kogo masz na myśli? Nie znam nikogo,
                    > > > kto by pasował do tego schematu
                    > >
                    > > Ty sam doskonale z nim harmonizujesz.
                    >
                    > Przecież powiedziałem, że ja czytam wszystko. Masz kłopoty z pamięcią.

                    Jak każde dziecko, albo kobieta (bo nadal łudzę się, że jesteś przy zdrowych zmysłach) jesteś nie konsekwentny. Przecież napisałem wyraźnie, że harmonizujesz z osobnikami, które nie mają własnego zdania, zanim nie przedstawi je TVN lub GW. Poza tym mijasz się z prawdą, że „czytasz wszystko”, ponieważ sam stwierdziłeś, że nauki historyczne cię nie obchodzą.

                    > > > Czynisz?
                    > >
                    > > Czynię.
                    >
                    > Czy nie czynisz?

                    A jaką ci dałem odpowiedź na to pytanie ? ……… musisz brać (albo zaprzestać) jakieś leki.

                    > > nie wiem natomiast na jak
                    > > ich przesłankach oparłeś swoje przypuszczenie, że się ciebie boję ?
                    >
                    > I znów nie zrozumiałeś tekstu. Gdzie tak napisałem?
                    > Może kup sobie nowy monitor lub idź do okulisty?

                    Przeczytaj własny wpis, a sam się przekonasz :)

                    > > Co do rzeko
                    > > mego atakowania ateistów krzyżami, to z pewnością jest kolejny twó
                    > j chor
                    > > y wymysł
                    >
                    > Krzyż, jako symbol prywatnego światopoglądu religijnego, nie powinien wisieć w
                    > urzędach i klasach szkolnych. Te miejsca nie są ŚWIĄTYNIAMI, ale miejscami neut
                    > ralnymi. Gdy tam wiszą, są przejawem agresji religii, oznaką znaczenia tych mie
                    > jsc jako własne, jak przypadku psów szczających na swoim terenie.

                    A jak to się ma do wierutnej twojej bredni, że ktoś „atakuje ateistów krzyżami” ???
                    Krzyże powinny wisieć tam, gdzie chcą je widzieć wierni, tym bardziej w klasach szkolnych, gdyż dzieci powinny uczyć się o Bogu i poznawać religię, która stała się podwalinami Państwa Polskiego oraz uratowała naród od zagłady.

                    > > – nie znam takich przypadków,
                    >
                    > Brak wiedzy to twój problem. Nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od podpor
                    > ządkowania się mu.

                    Nie ma to nic wspólnego z przepisami prawa – znowu bredzisz nie na temat.

                    > > znane są zaś powszechnie fakty atakowania
                    > > i mordowania chrześcijan przez ateistów.
                    >
                    > Możliwe. Ateista tez człowiek. Zrozumiałem to tak, że obarczasz mnie odpowiedzi
                    > alnością zbiorową za ten czyn. Nie zostało Ci nic innego, jak ciągać mnie po są
                    > dach lub zastosować jakieś inne środki odwetowe. Czego się powinienem spodziewa
                    > ć po kochającym swego bliźniego, niemówiącym o nim złego słowa, chrześcijaninie

                    To domena ateistów obarczać Kościół błędami wszystkich ludzi z przeszłości, czyżby bolało cię takie porównanie ?

                    > Jak wszyscy tu teraz to widzimy, nas przyjaciel henio stosuje zasadę odpowiedzi
                    > alności zbiorowej. Nieodrodny syn i dobry uczeń, który wkuł dekalog na pamięć.
                    > Jest jak jego pani władca bóg, którego sługusem został. Będzie się mścił na każ
                    > dym ateiście do czwartego pokolenia. Na wszelki wypadek wytępi wszystkich.

                    :))) Śmieszny jesteś w swojej dziecięcej bezradności. W którym miejscu obarczyłem cię winą za zbrodnie ateistów ??? Twierdzę i zawsze to czyniłem, zgodnie z faktami, że największych zbrodni przeciw ludzkości dopuszczali się i nadal dopuszczają ateiści (rewolucjoniści francuscy, naziści, bolszewicy, komuniści Mao, Pol Pota, dynastii Kimów itd.).

                    > A więc jak Marks. ;) To Ty nie wiesz, o czym mówisz. Widzę ogromne podobieństwo
                    > komunizmu i nauk Jezusa.

                    :)) Teraz się temu nie dziwię, skoro już wiem, że jesteś dzieckiem i nie masz dostatecznego wykształcenia :)))

                    > > np
                    > > .: Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu w
                    > edług
                    > > jego zdolności
                    (Mat 25:15).
                    >
                    > Według zdolności czyli ilości włożonej pracy. Zdolni zrobili więcej, nie
                    > zdolni nic. Marks chciał tak samo. Bo chyba Jezus nie nagradzałby niesprawiedli
                    > wie i leniom więcej dawał niż pracowitym? :)

                    Brak logiki to twoja domena. Zdolności nie wpływają na wielkość wykonywanej pracy. Można być świetnym chirurgiem i operować jednego pacjenta dziennie, oraz miernym chirurgiem i robić kilkakrotnie więcej. Co Marks chciał tak samo ?
                    Czy dawał jednemu worek kartofli i oczekiwał, że sprzeda on je drożej, niż inny, któremu również wręczył taki sam worek ? Czy może zdolnemu (jak on go ocenił, ten Marks) dał worek, a mniej zdolnemu dwa ?

                    > Obaj nie chcieli nieuczciwości, niesprawiedliwości i wyzysku, prawda?

                    Marks chciał wyzysku i wyraźnie o tym pisał, bo w jaki inny sposób chciał po równo wszystkich obdzielić ? Ale, czy „po równo” to znaczy sprawiedliwie ?

                    > Marks też ich nie traktował jako ideały. Nie znajdziesz na to przykładu. Nadal
                    > ja mam rację.

                    To ty mi podaj dowód, że ich „nie traktował jako ideały” ? Na tobie ciąży dowiedzenie tego, co próbujesz wmówić (ja na poparcie swego podałem cytat).

                    > Nauki Jezusa były zbrodnicze i antyludzkie. Doprowadziły do
                    > największych zbrodni w dziejach ludzkości. Ma na swych rękach krew milionów lud
                    > zi, m.in. Indian obu Ameryk. Organizacja powołująca się na te nauki jest fałszy
                    > wa, zakłamana, obłudna, pedofilska i chroni pedofilów wbrew prawu.

                    Kolejna pokutująca wśród ateistów i antyklerykałów bajka. Indianie sami bardziej się wymordowywali, niż w wyniku miecza konkwistadorów (nie mam tu na myśli Ameryki Północnej opanowanej przez Anglosasów), na co są relacje współczesnych, że pomagali Hiszpanom w zlikwidowaniu krwiożerczych reżimów. Najwięcej umarło ich z powodu chorób przywleczonych z Europy, ale to jest i tak nic w porównaniu ilu ludzi w samej Europie pochłonęły różne epidemie.

                    > > Kolejny raz się mylisz, nie mówimy o tym samym.
                    > > Zabijanie utożsamiasz z mordowaniem –
                    >
                    > Wydaje Ci się, że jak nie wali się w mordę, to już nie jest mordowanie? Mylisz
                    > się.

                    A ty tak uważasz ? Nie odróżniasz walnięcia pięścią w twarz od poderżnięcia gardła ?

                    > > różnica jest kolosalna, a wywodzi się z zasad moralnych.
                    >
                    > Mówimy o ogólnym zabijaniu, pozbawianiu ludzi życia. Znów kombinujesz z definic
                    > jami, ale nie trafiłeś na głupiego, który się da na to nabrać.

                    Trafiłem i bardzo dobrze się bawię. Na tym samym poziomie jak widzę stawiasz np. zdesperowaną kobietę, która odpychając gwałtownie napastnika, spowodowała jego śmierć, od bandyty który po zgwałceniu kobiety z premedytacją zarzyna ją, aby nie było świadków jego zbrodni ???

                    > > Ja dopuszczam zabijanie w imię sprawiedliwości – ty nie,
                    > > ponieważ hołdujesz relatywizmowi.
                    >
                    > Dla mnie każde życie jest warte tego, żeby je zachować. Nie rozumiem tej chrześ
                    > cijańskiej obłudy i chęci odwetu (czy na tym ma polegać sprawiedliwość?). To je
                    > st obrzydliwe.

                    Obrzydliwe jest niesprawiedliwe traktowanie napastnika i ofiary. Ten pierwszy dostaje od was prawo zabijania, a ten drugi nie – to właśnie jest obrzydliwe.
                    • grgkh Re: do henia - 1.1.1 07.07.12, 21:30

                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > > > > Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatami",
                      > > > > > nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi
                      >
                      > > > > > własnego zdania, zanim nie przeczytają GW lub
                      > > > > > nie wysłuchają opinii w TVN.

                      > > > > A konkretnie kogo masz na myśli? Nie znam nikogo,
                      > > > > kto by pasował do tego schematu

                      > > > Ty sam doskonale z nim harmonizujesz.

                      > > Przecież powiedziałem, że ja czytam wszystko. Masz kłopoty z pamięcią.

                      > Jak każde dziecko, albo kobieta (bo nadal łudzę się, że jesteś przy zdrowych
                      > zmysłach)

                      Ktoś, kto publicznie deklaruje, że jest to bez sensu, ale robi to coś bez sensu (łudzi się) na pewno nie jest przy zdrowych zmysłach (nie myśli logicznie). Masz już ostateczną diagnozę, której autorem jesteś Ty sam.

                      > jesteś nie konsekwentny.

                      Ciekawe...

                      > Przecież napisałem wyraźnie, że harmonizujesz
                      > z osobnikami, które nie mają własnego zdania,
                      > zanim nie przedstawi je TVN lub GW.

                      Ja nie muszę czekać na TVN lub GW, żeby sobie wyrobić własne zdanie, bo myślę logicznie.

                      > Poza tym mijasz się z prawdą, że „czytasz wszystko”, ponieważ
                      > sam stwierdziłeś, że nauki historyczne cię nie obchodzą.

                      Czytam również i tematy historyczne. Ale w pewnych momentach te lub inne nauki mogą mnie nie obchodzić. Jedno drugiego nie wyklucza, czego ktoś nieumiejący myśleć logicznie nie zauważy. To się takim ludziom zdarza.

                      > > > > Czynisz?
                      > > >
                      > > > Czynię.
                      > >
                      > > Czy nie czynisz?
                      >
                      > A jaką ci dałem odpowiedź na to pytanie ? ……… musisz brać (al
                      > bo zaprzestać) jakieś leki.

                      Alogiczną. Odnoszę się do tego, co skomentowałeś wpisem o "czynieniu".

                      Opanuj się, heniu. Puszczają Ci nerwy? Raz za razem usiłujesz mnie sprowokować do pyskówki i obrażania, Jak typowy, alogiczny wierzący w urojone bóstwa. Ale ja jestem porządnym ateistą, który jest spokojny i odporny na takie zagrywki.

                      > > > nie wiem natomiast na jakich przesłankach
                      > > > oparłeś swoje przypuszczenie, że się ciebie boję ?
                      > >
                      > > I znów nie zrozumiałeś tekstu. Gdzie tak napisałem?
                      > > Może kup sobie nowy monitor lub idź do okulisty?
                      >
                      > Przeczytaj własny wpis, a sam się przekonasz :)

                      Nie ma cytatu i linkowania, a więc znów symulujesz. ;)

                      > > > Co do rzekomego atakowania ateistów krzyżami,
                      > > > to z pewnością jest kolejny twój chory wymysł
                      > >
                      > > Krzyż, jako symbol prywatnego światopoglądu religijnego,
                      > > nie powinien wisieć w urzędach i klasach szkolnych.
                      > > Te miejsca nie są ŚWIĄTYNIAMI, ale miejscami neutralnymi.
                      > > Gdy tam wiszą, są przejawem agresji religii, oznaką znaczenia
                      > > tych miejsc jako własne, jak przypadku psów szczających
                      > > na swoim terenie.
                      >
                      > A jak to się ma do wierutnej twojej bredni,

                      Znów mocne słowa. Ach te emocje. ;)

                      > że ktoś „atakuje ateistów krzyżami” ???

                      Tak, jak to wynika z poprzedniego tekstu. Nie zrozumiałeś go? Podejrzewałem, że będzie za trudny, bo zawiera zbyt dużo elementów logiki, której umysł wierzącego nie toleruje.

                      > Krzyże powinny wisieć tam, gdzie chcą je widzieć wierni,

                      Nie dotarło? Za trudne? Niech wierni zechcą, by wisiały w świątyniach i domach prywatnych. Religia jest PRYWATNA, a NIE PAŃSTWOWA, chyba że uważasz odwrotnie.

                      > tym bardziej w klasach szkolnych,
                      > gdyż dzieci powinny uczyć się o Bogu

                      Którym bogu? Jest ich tysiące. I dlaczego o tym jednym urojeniu, a nie o innych? To nie ma logicznego uzasadnienia. Wytłumacz mi, dlaczego nie można by się uczyć o WSZYSTKICH bogach jednocześnie?, nie narzucając żadnego? Na religioznawstwie.

                      > i poznawać religię, która stała się podwalinami
                      > Państwa Polskiego oraz uratowała naród od zagłady.

                      Nieprawda. Od tzw. chrztu Polski nasz kraj, PRZY OBECNOŚCI TEJU RELIGII popadł w niewolę i zabory. Gdzie była wtedy ta religia i dlaczego nas przed zaborami nie uchroniła? Widzisz, jak nie logicznie tu myślisz? ;)

                      > > > – nie znam takich przypadków,
                      > >
                      > > Brak wiedzy to twój problem. Nieznajomość przepisów
                      > > prawa nie zwalnia od podporządkowania się mu.
                      >
                      > Nie ma to nic wspólnego z przepisami prawa – znowu bredzisz nie na temat.

                      Bredzisz? Kultury za grosz nie masz. Typowy przedstawiciel religii. Bez argumentów, wciąż obraża.

                      > > > znane są zaś powszechnie fakty atakowania
                      > > > i mordowania chrześcijan przez ateistów.
                      > >
                      > > Możliwe. Ateista tez człowiek. Zrozumiałem to tak,
                      > > że obarczasz mnie odpowiedzialnością zbiorową za ten czyn.
                      > > Nie zostało Ci nic innego, jak ciągać mnie po sądach
                      > > lub zastosować jakieś inne środki odwetowe. Czego się
                      > > powinienem spodziewać po kochającym swego bliźniego,
                      > > niemówiącym o nim złego słowa, chrześcijaninie
                      >
                      > To domena ateistów obarczać Kościół błędami wszystkich
                      > ludzi z przeszłości, czyżby bolało cię takie porównanie ?

                      Na razie to Ty ateistów zaatakowałeś (popatrz dwa akapity do tyłu) i wydaje Ci się, że teraz odwrócisz kota ogonem. I znów erystyka i manipulacja. I znów brak argumentów.

                      A do tego, co pisałem poprzednio dodam to: Znane są powszechnie przypadki mordowania ateistów przez chrześcijan. Na przykład taki Kazimierz Łyszczyński. Byliście pierwsi, wspaniali chrześcijanie, z atakami i mordowaniem.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.1.1 09.07.12, 06:48
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        > > Jak każde dziecko, albo kobieta (bo nadal łudzę się, że jesteś przy zdrow
                        > ych
                        > > zmysłach)
                        >
                        > Ktoś, kto publicznie deklaruje, że jest to bez sensu, ale robi to coś bez sensu
                        > (łudzi się) na pewno nie jest przy zdrowych zmysłach (nie myśli logicznie). Ma
                        > sz już ostateczną diagnozę, której autorem jesteś Ty sam.

                        Tak, złudzenia są przyjemne, pozwalają dobrze myśleć o wszystkich :)

                        > > jesteś nie konsekwentny.
                        >
                        > Ciekawe...

                        Mnie to już przestało zadziwiać :)

                        > > Przecież napisałem wyraźnie, że harmonizujesz
                        > > z osobnikami, które nie mają własnego zdania,
                        > > zanim nie przedstawi je TVN lub GW.
                        >
                        > Ja nie muszę czekać na TVN lub GW, żeby sobie wyrobić własne zdanie, bo myślę l
                        > ogicznie.

                        Dowiodłem wielokrotnie, że jest wręcz przeciwnie.

                        > > Poza tym mijasz się z prawdą, że „czytasz wszystko”, ponieważ
                        >
                        > > sam stwierdziłeś, że nauki historyczne cię nie obchodzą.
                        >
                        > Czytam również i tematy historyczne. Ale w pewnych momentach te lub inne nauki
                        > mogą mnie nie obchodzić. Jedno drugiego nie wyklucza, czego ktoś nieumiejący my
                        > śleć logicznie nie zauważy. To się takim ludziom zdarza.

                        Nie musisz się teraz gmatwać w swoich wywodach, gdy cię chwyciłem za jaja, to teraz piszczysz cieńszym głosem :))))

                        > > > > > Czynisz?
                        > > > >
                        > > > > Czynię.
                        > > >
                        > > > Czy nie czynisz?
                        > >
                        > > A jaką ci dałem odpowiedź na to pytanie ? ……… musisz br
                        > ać (al
                        > > bo zaprzestać) jakieś leki.
                        >
                        > Alogiczną. Odnoszę się do tego, co skomentowałeś wpisem o "czynieniu".

                        Tu jest kolejny przykład braku logicznego myślenia (wersja optymistyczna) lub zwykłej głupoty (pesymistyczna). Na twoje pytanie odpowiedziałem jednoznacznie, a więc dlaczego zapytałeś ponownie ?

                        > Opanuj się, heniu. Puszczają Ci nerwy? Raz za razem usiłujesz mnie sprowokować
                        > do pyskówki i obrażania, Jak typowy, alogiczny wierzący w urojone bóstwa. Ale j
                        > a jestem porządnym ateistą, który jest spokojny i odporny na takie zagrywki.

                        :) Nerwy mam ze stali, a ty jesteś chyba ostatni, który mógłby je naruszyć :)
                        Bądź więc spokojny i dawaj dalej.

                        > > Przeczytaj własny wpis, a sam się przekonasz :)
                        >
                        > Nie ma cytatu i linkowania, a więc znów symulujesz. ;)

                        :) Widzę, że pogubiłeś się w swoich wywodach i bez linkowania nie potrafisz podtrzymać wątku :)

                        > > A jak to się ma do wierutnej twojej bredni,
                        >
                        > Znów mocne słowa. Ach te emocje. ;)

                        Jeśli w dyskusji z tobą unoszę się jakimiś emocjami, to są wyłącznie emocje pozytywne, okraszone śmiechem i dobrym samopoczuciem.

                        > > że ktoś „atakuje ateistów krzyżami” ???
                        >
                        > Tak, jak to wynika z poprzedniego tekstu. Nie zrozumiałeś go? Podejrzewałem, że
                        > będzie za trudny, bo zawiera zbyt dużo elementów logiki, której umysł wierzące
                        > go nie toleruje.

                        Nie mędrkuj, bo sam widzisz, żeś napisał głupotę, a teraz nie wiesz jak się z niej wycofać :)

                        > > Krzyże powinny wisieć tam, gdzie chcą je widzieć wierni,
                        >
                        > Nie dotarło? Za trudne? Niech wierni zechcą, by wisiały w świątyniach i domach
                        > prywatnych. Religia jest PRYWATNA, a NIE PAŃSTWOWA, chyba że uważasz odwrotnie.

                        Państwo jest dla ludzi, a nie odwrotnie. Demokracja również jest po to, aby władza wykonywała oczekiwania większości, a ta chce jak na razie krzyży w „przestrzeni publicznej”.

                        > > tym bardziej w klasach szkolnych,
                        > > gdyż dzieci powinny uczyć się o Bogu
                        >
                        > Którym bogu? Jest ich tysiące. I dlaczego o tym jednym urojeniu, a nie o innych
                        > ? To nie ma logicznego uzasadnienia. Wytłumacz mi, dlaczego nie można by się uc
                        > zyć o WSZYSTKICH bogach jednocześnie?, nie narzucając żadnego? Na religioznawst
                        > wie.

                        Nie wiem ilu jest bogów, może mi powiesz ? Dlaczego w Polsce dzieci mają się uczyć o jakichś demonach, zamiast o Bogu Stwórcy Nieba i Ziemi ?

                        > > i poznawać religię, która stała się podwalinami
                        > > Państwa Polskiego oraz uratowała naród od zagłady.
                        >
                        > Nieprawda. Od tzw. chrztu Polski nasz kraj, PRZY OBECNOŚCI TEJU RELIGII popadł
                        > w niewolę i zabory. Gdzie była wtedy ta religia i dlaczego nas przed zaborami n
                        > ie uchroniła? Widzisz, jak nie logicznie tu myślisz? ;)

                        Popadł w niewolę również „przy obecności” języka polskiego, a więc należy go zmienić na inny ? Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ?

                        > > Nie ma to nic wspólnego z przepisami prawa – znowu bredzisz nie na
                        > temat.
                        >
                        > Bredzisz? Kultury za grosz nie masz. Typowy przedstawiciel religii. Bez argumen
                        > tów, wciąż obraża.

                        Zobacz co to słowo oznacza w słowniku i nie bądź, jak pan Jourdain.

                        > Na razie to Ty ateistów zaatakowałeś (popatrz dwa akapity do tyłu) i wydaje Ci
                        > się, że teraz odwrócisz kota ogonem. I znów erystyka i manipulacja. I znów brak
                        > argumentów.

                        Argumentów na zbrodnie ateistyczne podałem aż nadto, lecz jeśli chcesz, to je powtórzę ?

                        > A do tego, co pisałem poprzednio dodam to: Znane są powszechnie przypadki mordo
                        > wania ateistów przez chrześcijan. Na przykład taki Kazimierz Łyszczyński. Byliś
                        > cie pierwsi, wspaniali chrześcijanie, z atakami i mordowaniem.

                        Jak to się mówi ? …. „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Tak, zapewne wierzący byli pierwszymi mordercami, wszak już Kain w Boga wierzył, lecz to nie usprawiedliwia wcale ateistów, że w tak krótkim czasie dziejów ludzkości dokonali aż tylu zbrodni, że gdyby policzyć, to być może ich liczba dorównałaby lub przekroczyła wszystkie zbrodnie, jakie poczyniła ludzkość do ich pojawienia się.
                        • grgkh Re: do henia - 1.1.1.1 09.07.12, 13:33
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > enrque111 napisał:
                          > > > Jak każde dziecko, albo kobieta (bo nadal łudzę się, że jesteś przy
                          > zdrow
                          > > ych
                          > > > zmysłach)
                          > >
                          > > Ktoś, kto publicznie deklaruje, że jest to bez sensu, ale robi to coś bez
                          > sensu
                          > > (łudzi się) na pewno nie jest przy zdrowych zmysłach (nie myśli logiczni
                          > e). Ma
                          > > sz już ostateczną diagnozę, której autorem jesteś Ty sam.
                          >
                          > Tak, złudzenia są przyjemne, pozwalają dobrze myśleć o wszystkich :)

                          I jest następny efekt mojej edukacyjnej orki na Twoim ugorze. Zaczynasz dobrze myśleć o innych. Wreszcie, bo religia nie potrafiła Cię tego nauczyć. Musiał ateista.

                          > > > jesteś nie konsekwentny.
                          > >
                          > > Ciekawe...
                          >
                          > Mnie to już przestało zadziwiać :)

                          Grzeczny uczeń. ;) Dostajesz plusik.

                          > > > Przecież napisałem wyraźnie, że harmonizujesz
                          > > > z osobnikami, które nie mają własnego zdania,
                          > > > zanim nie przedstawi je TVN lub GW.
                          > >
                          > > Ja nie muszę czekać na TVN lub GW, żeby sobie wyrobić
                          > > własne zdanie, bo myślę logicznie.
                          >
                          > Dowiodłem wielokrotnie, że jest wręcz przeciwnie.

                          To przedstaw tu jeszcze raz taki dowód, bo według mnie, nie był on poprawnym dowodem. I sprawa się rypła.

                          > > > Poza tym mijasz się z prawdą, że „czytasz wszystko”, ponieważ
                          > > > sam stwierdziłeś, że nauki historyczne cię nie obchodzą.
                          > >
                          > > Czytam również i tematy historyczne.
                          > > Ale w pewnych momentach te lub inne nauki
                          > > mogą mnie nie obchodzić. Jedno drugiego nie wyklucza,
                          > > czego ktoś nieumiejący myśleć logicznie nie zauważy.
                          > > To się takim ludziom zdarza.
                          >
                          > Nie musisz się teraz gmatwać w swoich wywodach, gdy cię chwyciłem za jaja, to t
                          > eraz piszczysz cieńszym głosem :))))

                          Może kogoś chwytałeś i doznawaliście rozkoszy (widzę duże zadowolenie w obszernym uśmiechu), ale nie byłem to na pewno ja. Daruj sobie kiepskie wycieczki w seks. Trzymaj się tematu, bo to oznaka, że nie masz argumentów.

                          > > > > > > Czynisz?
                          > > > > >
                          > > > > > Czynię.
                          > > > >
                          > > > > Czy nie czynisz?
                          > > >
                          > > > A jaką ci dałem odpowiedź na to pytanie ? ……… mus
                          > isz br
                          > > ać (al
                          > > > bo zaprzestać) jakieś leki.
                          > >
                          > > Alogiczną. Odnoszę się do tego, co skomentowałeś wpisem o "czynieniu".
                          >
                          > Tu jest kolejny przykład braku logicznego myślenia (wersja optymistyczna) lub z
                          > wykłej głupoty (pesymistyczna). Na twoje pytanie odpowiedziałem jednoznacznie,
                          > a więc dlaczego zapytałeś ponownie ?

                          Bo odpowiedź była alogiczna, więc chciałem się upewnić, czy to nie jest literówka. Czy tak trudno się tego domyślić?

                          > > Opanuj się, heniu. Puszczają Ci nerwy? Raz za razem usiłujesz
                          > > mnie sprowokować do pyskówki i obrażania, Jak typowy,
                          > > alogiczny wierzący w urojone bóstwa.
                          >
                          > > Ale ja jestem porządnym ateistą, który jest spokojny
                          > > i odporny na takie zagrywki.
                          >
                          > :) Nerwy mam ze stali, a ty jesteś chyba ostatni, który mógłby je naruszyć :)
                          > Bądź więc spokojny i dawaj dalej.

                          Nerwy masz ze stali ale logiki ani odrobiny. Miło mi odnotować sukces - skutecznie uczę Cię kultury pisania na forum.

                          > > > Przeczytaj własny wpis, a sam się przekonasz :)
                          > >
                          > > Nie ma cytatu i linkowania, a więc znów symulujesz. ;)
                          >
                          > :) Widzę, że pogubiłeś się w swoich wywodach i bez linkowania nie potrafisz pod
                          > trzymać wątku :)

                          OK. Nie ma linku, to nie ma dowodu. :) I znów pokazałeś, że brakuje Ci argumentów.
                        • grgkh Re: do henia - 1.1.1.2 09.07.12, 13:43
                          > > > A jak to się ma do wierutnej twojej bredni,
                          > >
                          > > Znów mocne słowa. Ach te emocje. ;)
                          >
                          > Jeśli w dyskusji z tobą unoszę się jakimiś emocjami, to są wyłącznie emocje poz
                          > ytywne, okraszone śmiechem i dobrym samopoczuciem.

                          To moja zasługa. Kiedyś zdarzało Ci się bluzgać i oczerniać innych raz za razem. Ale na własnej skórze przekonałeś się, że to nie popłaca.

                          > > > że ktoś „atakuje ateistów krzyżami” ???
                          > >
                          > > Tak, jak to wynika z poprzedniego tekstu. Nie zrozumiałeś go? Podejrzewał
                          > em, że
                          > > będzie za trudny, bo zawiera zbyt dużo elementów logiki, której umysł wi
                          > erzące
                          > > go nie toleruje.
                          >
                          > Nie mędrkuj, bo sam widzisz, żeś napisał głupotę, a teraz nie wiesz jak się z n
                          > iej wycofać :)

                          I znów ten brak kultury mający zastąpić argumentację. Ech, ta religijna przeszłość...

                          Widzę tu tylko przekomarzanie - a czego ono dotyczyło, od czego się zaczęło? Wyciąłeś, bo nie było Ci wygodne? Stara i zgrana metoda erystyczna.

                          > > > Krzyże powinny wisieć tam, gdzie chcą je widzieć wierni,

                          A czy zgodziłbyś się, żebyśmy wieszali "sierp i młot"? :) To też symbol, w który ktoś może wierzyć.

                          > > Nie dotarło? Za trudne? Niech wierni zechcą, by wisiały w świątyniach i d
                          > omach
                          > > prywatnych. Religia jest PRYWATNA, a NIE PAŃSTWOWA, chyba że uważasz odwr
                          > otnie.
                          >
                          > Państwo jest dla ludzi, a nie odwrotnie.

                          Ale religia jest prywatna, a nie odwrotnie - państwowa.

                          > Demokracja również jest po to, aby władza wykonywała oczekiwania większości,

                          Ale światopogląd wyznaniowy jest sprawą prywatną i niektórzy ludzie mogą sobie nie życzyć narzucania go. Na przykład ja.

                          > a ta chce jak na razie krzyży w „przestrzeni publicznej”.

                          Na świątyniach Ci wolno. Dalej już się nie godzę. MOJEJ zgody, wobec Twojego przymusu w stosunku do mnie, na to nie masz.

                          > > > tym bardziej w klasach szkolnych,
                          > > > gdyż dzieci powinny uczyć się o Bogu
                          > >
                          > > Którym bogu? Jest ich tysiące. I dlaczego o tym jednym urojeniu,
                          > > a nie o innych? To nie ma logicznego uzasadnienia.
                          > > Wytłumacz mi, dlaczego nie można by się uczyć o WSZYSTKICH
                          > > bogach jednocześnie?, nie narzucając żadnego?
                          > > Na religioznawstwie.

                          > Nie wiem ilu jest bogów, może mi powiesz ?

                          Teoretycznie - nieskończenie wiele. Są wymyślani.

                          > Dlaczego w Polsce dzieci mają się uczyć o jakichś demonach,
                          > zamiast o Bogu Stwórcy Nieba i Ziemi ?

                          Przecież Twój bóg to demon, bo "stworzył" szatana. :)))

                          A dlaczego dzieci mają się w ogóle uczyć o nieistniejącym i tylko tym jednym bogu? Uważam, że innym religiom trzeba dać taką sama szansę. :) Dzieci powinny zrozumieć, że religię można sobie swobodnie wybrać lub z niej zrezygnować. A "Twój" system edukacji nie dopuszcza innego wariantu niż tylko jeden.

                          > > > i poznawać religię, która stała się podwalinami
                          > > > Państwa Polskiego oraz uratowała naród od zagłady.
                          > >
                          > > Nieprawda. Od tzw. chrztu Polski nasz kraj,
                          > > PRZY OBECNOŚCI TEJ RELIGII popadł w niewolę i zabory.
                          > > Gdzie była wtedy ta religia i dlaczego nas przed zaborami
                          > > nie uchroniła? Widzisz, jak nielogicznie tu myślisz? ;)
                          >
                          > Popadł w niewolę również „przy obecności” języka polskiego,

                          OK. Ale jedno jest pewne, że nieprawdziwa jest Twoja teza, jakoby religia nas wyzwoliła z niewoli, bo tak samo można powiedzieć, że nas wpędziła w nią. Twoja teza jest fałszywa. :) Widzisz, jak łatwo ją obaliłem?

                          > a więc należy go zmienić na inny ?

                          O, i tu masz rację. Ja osobiście nie uważam, by warto było życie ludzkie poświęcać dla idei - w tym przypadku języka. I tak, codziennie niemal, wymierają na naszej planecie, wraz z ostatnimi używającymi ich, jakieś języki narodowe. To naturalna ewolucja. A jeśli wszyscy odrzucimy głupie założenia, że warto dla takich i podobnych idei prowadzić wojny, to znikną powody ich istnienia. Taki świat będzie lepszy.

                          Ale wróćmy do tematu - na pewno religia nie wyciągnęła nas z niewoli, a my nie mamy obowiązku spłacać wobec organizacji religijnej długu wdzięczności. ;) A dzisiejsza religia, motywując waśnie i wojny, może nas ponownie w jakąś niewolę wciągnąć.

                          > Czy ty jesteś przy zdrowych zmysłach ?

                          Nędzny argument. :) Na lepszy Cię nie stać? To oczywiste, bo religii - inaczej niż erystyką - nie daje się bronić. I Ty o tym wiesz.

                          > > > Nie ma to nic wspólnego z przepisami prawa – znowu bredzisz n
                          > ie na
                          > > temat.
                          > >
                          > > Bredzisz? Kultury za grosz nie masz.
                          > > Typowy przedstawiciel religii. Bez argumentów, wciąż obraża.
                          >
                          > Zobacz co to słowo oznacza w słowniku i nie bądź, jak pan Jourdain.

                          A co miało znaczyć to "bredzisz"? Argumentuj i powstrzymuj się od ataku personalnego. Chyba że argumentów nie masz. ;)

                          > > Na razie to Ty ateistów zaatakowałeś
                          > > (popatrz dwa akapity do tyłu) i wydaje Ci się,
                          > > że teraz odwrócisz kota ogonem. I znów erystyka i manipulacja.
                          > > I znów brak argumentów.
                          >
                          > Argumentów na zbrodnie ateistyczne podałem aż nadto, lecz jeśli chcesz,
                          > to je powtórzę ?

                          Na zbrodnie ludzkie, nie ateistyczne. Ateizm jest BRAKIEM teizmu i logicznie nie mógłby do niczego motywować. Brak jest pusty, jest niczym.

                          A te zbrodnie nękają ludzkość od zawsze i dzieją się nawet w tej chwili, w obecności i za sprawa religii. Popatrz, co dzieje się w Iraku i alawickiej Syrii. Religia współistnieje ze zbrodniami od zawsze.

                          > > A do tego, co pisałem poprzednio dodam to:
                          > > Znane są powszechnie przypadki mordowania
                          > > ateistów przez chrześcijan. Na przykład taki Kazimierz Łyszczyński.
                          > > Byliście pierwsi, wspaniali chrześcijanie, z atakami i mordowaniem.
                          >
                          > Jak to się mówi ? ... „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”.

                          Dla Ciebie zamordowanie człowieka jest mało istotne. Dla mnie każda śmierć tego typu jest niepotrzebna i obciąża tego, kto ją inspiruje.

                          A co myślisz o twórczości Łyszczyńskiego? Mówił prawdę?

                          > Tak,
                          > zapewne wierzący byli pierwszymi mordercami, wszak już Kain w Boga wierzył, lec
                          > z to nie usprawiedliwia wcale ateistów, że w tak krótkim czasie dziejów ludzkoś
                          > ci dokonali aż tylu zbrodni, że gdyby policzyć, to być może ich liczba dorównał
                          > aby lub przekroczyła wszystkie zbrodnie, jakie poczyniła ludzkość do ich pojawi
                          > enia się.

                          Weź przykład ze mnie. Ateista, który uczy Ciebie, teistę kultury, grzeczności i pokojowego współistnienia ze wszystkimi ludźmi. W tym przypadku brak teizmu jest lepszy od samego teizmu. :)
                    • grgkh Re: do henia - 1.1.2 07.07.12, 21:33
                      > > Jak wszyscy tu teraz to widzimy, nas przyjaciel henio
                      > > stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Nieodrodny
                      > > syn i dobry uczeń, który wkuł dekalog na pamięć.
                      > > Jest jak jego pani władca bóg, którego sługusem został.
                      > > Będzie się mścił na każdym ateiście do czwartego pokolenia.
                      > Na wszelki wypadek wytępi wszystkich.
                      >
                      > :))) Śmieszny jesteś w swojej dziecięcej bezradności.

                      Jestem spokojny, a Ciebie nerwy roznoszą, co widać po atakach.

                      > W którym miejscu obarczyłem cię winą za zbrodnie ateistów ???

                      Mogłeś napisać, że niektórzy ateiści (ale nie napisałeś, napisałeś o ateistach, jakby to był każdy z nich). A przecież powinieneś dodać, że identycznie zachowują się niektórzy teiści, atakujący teistów i ateistów.

                      Religia nie potrafi powstrzymać ludzi przed tym, by byli oni zbrodniarzami, a więc traci prawo do wyłączności w zakresie nauk moralnych. I upadł mit. I na nic się nie zdała Twoja manipulacja. A przy okazji widać, jak ogołocenie myślenia z logiki negatywnie wpływa na zdolność do analizy takich zdarzeń. Nie potrafisz tego zrobić.

                      > Twierdzę i zawsze to czyniłem, zgodnie z faktami,
                      > że największych zbrodni przeciw ludzkości dopuszczali
                      > się i nadal dopuszczają ateiści (rewolucjoniści francuscy,
                      > naziści, bolszewicy, komuniści Mao, Pol Pota, dynastii Kimów itd.).

                      Co do nędzy komunizmu, to zgadzam się z Tobą w pełni. Ale ateista i komunista to nie jest to samo. Czego Twój umysł już nie daje rady pojąć, bo to dlań za trudne. Najpierw utożsamiasz ateizm (brak teizmu) z komunizmem, co jest błędem i wie o tym nawet dziecko, ale nie wytresowany na katechezie fundamentalista katolicki. A potem stosujesz zasadę odpowiedzialności zbiorowej, przypisując niecne uczynki jakichś komunistów ateistom w ogóle, bo do ograniczonego katechetycznym nakazem umysłu nie dociera, że tylko niektórzy komuniści byli zbrodniarzami. Oczywiście zapominając o ogromnej rzeszy zbrodniarzy teistycznych wszystkich religii po kolei, od prehistorii.

                      Straszne ubóstwo wiedzy historycznej i zdolności do obiektywnej interpretacji oraz logicznego myślenia. Skompromitowałeś swoją, religijną szkołę historyczną. Brawo. Pisz dalej w tym stylu.

                      > > A więc jak Marks. ;) To Ty nie wiesz, o czym mówisz.
                      > > Widzę ogromne podobieństwo komunizmu i nauk Jezusa.
                      >
                      > :)) Teraz się temu nie dziwię, skoro już wiem,
                      > że jesteś dzieckiem

                      Oczywiście, że jestem dzieckiem swoich rodziców. Ale żadnej innej wiedzy o mnie nie masz i przestań używać argumentów erystycznych. Nie masz innych? To jest żałosne. To twoja porażka. :)

                      > i nie masz dostatecznego wykształcenia :)))

                      Co mam, to nie jest ważne. Istotne jest, że z absurdami, które tu wypisujesz rozprawiam się bez problemu.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.1.2 09.07.12, 13:38
                        grgkh napisał:

                        > > :))) Śmieszny jesteś w swojej dziecięcej bezradności.
                        >
                        > Jestem spokojny, a Ciebie nerwy roznoszą, co widać po atakach.

                        :) Jeśli ci to sprawia jakąś ulgę, to oczywiście możesz się łudzić moimi rzekomymi „nerwami” :)

                        > > W którym miejscu obarczyłem cię winą za zbrodnie ateistów ???
                        >
                        > Mogłeś napisać, że niektórzy ateiści (ale nie napisałeś, napisałeś o ateistach,
                        > jakby to był każdy z nich). A przecież powinieneś dodać, że identycznie zachow
                        > ują się niektórzy teiści, atakujący teistów i ateistów.

                        Sam wciąż generalizujesz, a obruszasz się gdy ktoś czyni to samo ???

                        > Religia nie potrafi powstrzymać ludzi przed tym, by byli oni zbrodniarzami, a w
                        > ięc traci prawo do wyłączności w zakresie nauk moralnych. I upadł mit. I na nic
                        > się nie zdała Twoja manipulacja. A przy okazji widać, jak ogołocenie myślenia
                        > z logiki negatywnie wpływa na zdolność do analizy takich zdarzeń. Nie potrafisz
                        > tego zrobić.

                        O właśnie ! „religia nie potrafi” – uogólnienie, a za chwilę będziesz oburzony, jak napiszę, że ateizm nie potrafi powstrzymać ludzi od zbrodni.

                        > > Twierdzę i zawsze to czyniłem, zgodnie z faktami,
                        > > że największych zbrodni przeciw ludzkości dopuszczali
                        > > się i nadal dopuszczają ateiści (rewolucjoniści francuscy,
                        > > naziści, bolszewicy, komuniści Mao, Pol Pota, dynastii Kimów itd.).
                        >
                        > Co do nędzy komunizmu, to zgadzam się z Tobą w pełni. Ale ateista i komunista t
                        > o nie jest to samo. Czego Twój umysł już nie daje rady pojąć, bo to dlań za tru
                        > dne. Najpierw utożsamiasz ateizm (brak teizmu) z komunizmem, co jest błędem i w
                        > ie o tym nawet dziecko, ale nie wytresowany na katechezie fundamentalista katol
                        > icki. A potem stosujesz zasadę odpowiedzialności zbiorowej, przypisując niecne
                        > uczynki jakichś komunistów ateistom w ogóle, bo do ograniczonego katechetycznym
                        > nakazem umysłu nie dociera, że tylko niektórzy komuniści byli zbrodniarzami. O
                        > czywiście zapominając o ogromnej rzeszy zbrodniarzy teistycznych wszystkich rel
                        > igii po kolei, od prehistorii.

                        Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł być komunistą i osobą religijną. To nonsens. Chyba, że ktoś tylko udaje komunistę z jakiegoś powodu. Komunizm jest nierozerwalnie złączony z ateizmem, ponieważ ideologiczna „równość” sprowadza się również do równości religii, a właściwie takich podziałów nie ma prawa być w ogóle, a więc nie może być żadnej religii.

                        > Straszne ubóstwo wiedzy historycznej i zdolności do obiektywnej interpretacji o
                        > raz logicznego myślenia. Skompromitowałeś swoją, religijną szkołę historyczną.
                        > Brawo. Pisz dalej w tym stylu.

                        :) Jestem pod wielkim wrażeniem twojej „wiedzy historycznej”, szczególnie w kontekście twojego wyznania, że „nauki historyczne nie interesują mnie wcale” :)))

                        > > :)) Teraz się temu nie dziwię, skoro już wiem,
                        > > że jesteś dzieckiem
                        >
                        > Oczywiście, że jestem dzieckiem swoich rodziców. Ale żadnej innej wiedzy o mnie
                        > nie masz i przestań używać argumentów erystycznych. Nie masz innych? To jest ż
                        > ałosne. To twoja porażka. :)

                        Ciesz się zatem moją „porażką” a swoim „zwycięstwem” :)

                        > > i nie masz dostatecznego wykształcenia :)))
                        >
                        > Co mam, to nie jest ważne. Istotne jest, że z absurdami, które tu wypisujesz ro
                        > zprawiam się bez problemu.
                        :) Dzielny jesteś i strasznie się ze mną rozprawiasz, zacznę się bać, jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu :)))
                        • grgkh Re: do henia - 1.1.2 09.07.12, 13:55
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > > :))) Śmieszny jesteś w swojej dziecięcej bezradności.
                          > >
                          > > Jestem spokojny, a Ciebie nerwy roznoszą, co widać po atakach.
                          >
                          > :) Jeśli ci to sprawia jakąś ulgę, to oczywiście możesz się
                          > łudzić moimi rzekomymi „nerwami” :)

                          Ja się nie łudzę, bo ja wiem, co jest prawdą, ale obserwatorzy tej rozmowy też to widzą.

                          > > > W którym miejscu obarczyłem cię winą za zbrodnie ateistów ???
                          > >
                          > > Mogłeś napisać, że niektórzy ateiści (ale nie napisałeś, napisałeś o atei
                          > stach,
                          > > jakby to był każdy z nich). A przecież powinieneś dodać, że identycznie
                          > zachow
                          > > ują się niektórzy teiści, atakujący teistów i ateistów.
                          >
                          > Sam wciąż generalizujesz, a obruszasz się gdy ktoś czyni to samo ???

                          Odpuszczasz. OK. ;)

                          > > Religia nie potrafi powstrzymać ludzi przed tym, by byli oni zbrodniarzam
                          > i, a w
                          > > ięc traci prawo do wyłączności w zakresie nauk moralnych. I upadł mit. I
                          > na nic
                          > > się nie zdała Twoja manipulacja. A przy okazji widać, jak ogołocenie myś
                          > lenia
                          > > z logiki negatywnie wpływa na zdolność do analizy takich zdarzeń. Nie pot
                          > rafisz
                          > > tego zrobić.
                          >
                          > O właśnie ! „religia nie potrafi” – uogólnienie, a za chwilę
                          > będziesz oburzony, jak napiszę, że ateizm nie potrafi powstrzymać ludzi od zbro
                          > dni.

                          Ateizm jest BRAKIEM idei i ani potrafi, ani nie potrafi. :) Ateizmowi nie uda Ci się przypisać NICZEGO! :)))

                          > > > Twierdzę i zawsze to czyniłem, zgodnie z faktami,
                          > > > że największych zbrodni przeciw ludzkości dopuszczali
                          > > > się i nadal dopuszczają ateiści (rewolucjoniści francuscy,
                          > > > naziści, bolszewicy, komuniści Mao, Pol Pota, dynastii Kimów itd.).
                          > >
                          > > Co do nędzy komunizmu, to zgadzam się z Tobą w pełni. Ale ateista i komun
                          > ista t
                          > > o nie jest to samo. Czego Twój umysł już nie daje rady pojąć, bo to dlań
                          > za tru
                          > > dne. Najpierw utożsamiasz ateizm (brak teizmu) z komunizmem, co jest błęd
                          > em i w
                          > > ie o tym nawet dziecko, ale nie wytresowany na katechezie fundamentalista
                          > katol
                          > > icki. A potem stosujesz zasadę odpowiedzialności zbiorowej, przypisując n
                          > iecne
                          > > uczynki jakichś komunistów ateistom w ogóle, bo do ograniczonego katechet
                          > ycznym
                          > > nakazem umysłu nie dociera, że tylko niektórzy komuniści byli zbrodniarz
                          > ami. O
                          > > czywiście zapominając o ogromnej rzeszy zbrodniarzy teistycznych wszystki
                          > ch rel
                          > > igii po kolei, od prehistorii.
                          >
                          > Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł być komunistą i osobą religijną.

                          Nie używaj ograniczenia swojej wyobraźni publicznie, bo się narazisz na jej negatywą ocenę.
                          Komunizm zaczynał się nie w Rosji bolszewickiej i na pewno było wielu teistów, którzy ulegali zauroczeniu ideami równości dzielenia się z innymi.

                          > To nonsens.
                          > Chyba, że ktoś tylko udaje komunistę z jakiegoś powodu. Komunizm jest nierozer
                          > walnie złączony z ateizmem,

                          Co nie jest prawdziwe w drugą stronę, bo ja jestem ateistą, ale nie jestem komunistą. Reguły logicznego wnioskowania są Ci obce.

                          > ponieważ ideologiczna „równość” sprowad
                          > za się również do równości religii, a właściwie takich podziałów nie ma prawa b
                          > yć w ogóle, a więc nie może być żadnej religii.

                          Ja pozwalam istnieć religiom, ale domagam się, by w przekazie publicznym istniała równowaga dla ich kłamstw i fałszów. I sugeruję, że religie, jak prywatne i błędne logicznie zdanie o istnieniu nieistniejącego nie tworzyło organizacji, którym dawałoby się przywileje i władzę w strefie publicznej. Prywatnie możesz sobie wierzyć.

                          > > Straszne ubóstwo wiedzy historycznej i zdolności do obiektywnej interpret
                          > acji o
                          > > raz logicznego myślenia. Skompromitowałeś swoją, religijną szkołę history
                          > czną.
                          > > Brawo. Pisz dalej w tym stylu.
                          >
                          > :) Jestem pod wielkim wrażeniem twojej „wiedzy historycznej”, szcze
                          > gólnie w kontekście twojego wyznania, że „nauki historyczne nie interesuj
                          > ą mnie wcale” :)))

                          Akceptacja. OK, dziękuję.

                          > > > :)) Teraz się temu nie dziwię, skoro już wiem,
                          > > > że jesteś dzieckiem
                          > >
                          > > Oczywiście, że jestem dzieckiem swoich rodziców. Ale żadnej innej wiedzy
                          > o mnie
                          > > nie masz i przestań używać argumentów erystycznych. Nie masz innych? To
                          > jest ż
                          > > ałosne. To twoja porażka. :)
                          >
                          > Ciesz się zatem moją „porażką” a swoim „zwycięstwem” :)

                          OK, dziękuję.

                          > > > i nie masz dostatecznego wykształcenia :)))
                          > >
                          > > Co mam, to nie jest ważne. Istotne jest, że z absurdami, które tu wypisuj
                          > esz ro
                          > > zprawiam się bez problemu.

                          > :) Dzielny jesteś i strasznie się ze mną rozprawiasz, zacznę się bać, jak tylko
                          > znajdę chwilę wolnego czasu :)))

                          Już Cię lubię. Nie zamierzam się nad Tobą znęcać. Możemy zostać przyjaciółmi. ;)
                    • grgkh Re: do henia - 1.1 07.07.12, 21:36
                      > > > np.: Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa,
                      > > > trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności
                      (Mat 25:15).
                      > >
                      > > Według zdolności czyli ilości włożonej pracy.
                      > > Zdolni zrobili więcej, niezdolni nic. Marks chciał tak samo.
                      > > Bo chyba Jezus nie nagradzałby niesprawiedliwie i
                      > > leniom więcej dawał niż pracowitym? :)
                      >
                      > Brak logiki to twoja domena.

                      Najpierw argument, kolego, a komentarz i do tego najlepiej nieerystyczny, na końcu.

                      > Zdolności nie wpływają na wielkość wykonywanej pracy.

                      Mogę przyjąć Twoją interpretację i się na niż powoływać w przyszłości? Dziękuję. Dałeś mi świetny argument. Oto Twój Jezus nagradza za lenistwo i nicnierobienie także, bo same "zdolności" wystarczą. Można nic nie robić, a Jezus to nagrodzi. Brawo. To jest system. Zdolność manipulacji - tę pewnie stawiał Jezus na pierwszym miejscu?

                      > Można być świetnym chirurgiem i operować jednego pacjenta dziennie,
                      > oraz miernym chirurgiem i robić kilkakrotnie więcej. Co Marks chciał tak samo ?

                      Można być świetnym chirurgiem i nie operować wcale, a Jezus i tak nagrodzi. ;) To jest logiczne rozwinięcie, kolego, który logikę masz za nic. :) Pewne warianty nie mają szansy zaistnieć w głowie broniącego dogmatu. ;)

                      > Czy dawał jednemu worek kartofli i oczekiwał, że sprzeda on je drożej, niż inny
                      > , któremu również wręczył taki sam worek ? Czy może zdolnemu (jak on go ocenił,
                      > ten Marks) dał worek, a mniej zdolnemu dwa ?

                      Zarówno Marks, jak i Jezus byli przeciwni nagromadzaniu bogactwa w jednym ręku, bo to się kojarzy ze spychaniem części społeczeństwa w najgorszą nędzę. A co Jezus mówił o tych, którzy byli najsłabsi pod względem umiejętności. Czy uważał, że można ich zostawić samych sobie, żeby zdychali w nędzy?

                      > > Obaj nie chcieli nieuczciwości, niesprawiedliwości i wyzysku, prawda?
                      >
                      > Marks chciał wyzysku i wyraźnie o tym pisał, bo w jaki inny sposób
                      > chciał po równo wszystkich obdzielić ? Ale, czy „po równo” to znaczy
                      > sprawiedliwie ?

                      Po równo czyli lepiej niż nie dawać części z nich nic, biorąc dla siebie wszystko.

                      > > > Tym bardziej Jezus nie „traktował ludzi,
                      > > > jako ideały” – znane są jego słowa: Zaprawdę, powiadam wam:
                      > > > Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci,
                      > > > nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mat 18:3).

                      > > Marks też ich nie traktował jako ideały.
                      > > Nie znajdziesz na to przykładu. Nadal ja mam rację.
                      >
                      > To ty mi podaj dowód, że ich „nie traktował jako ideały” ?

                      Tak mi się wydaje. Ale jeśli umiesz to podważyć, to poproszę Cię o odpowiedni cytat. ;)

                      > Na tobie ciąży dowiedzenie tego, co próbujesz wmówić
                      > (ja na poparcie swego podałem cytat).

                      Ja tylko coś sugeruję w sprawie, którą ty zacząłeś. Żeby tę sugestię odrzucić, TY MUSIAŁBYŚ znaleźć odpowiedni cytat. Taka jest logika, kolego.

                      To Ty pierwszy zacząłeś pisać o ideałach tak, jakby tylko Jezusa to dotyczyło.

                      > > Nauki Jezusa były zbrodnicze i antyludzkie.
                      > > Doprowadziły do największych zbrodni w dziejach ludzkości.
                      > > Ma na swych rękach krew milionów ludzi, m.in. Indian obu Ameryk.
                      > > Organizacja powołująca się na te nauki jest fałszywa,
                      > > zakłamana, obłudna, pedofilska i chroni pedofilów wbrew prawu.
                      >
                      > Kolejna pokutująca wśród ateistów i antyklerykałów bajka.
                      > Indianie sami bardziej się wymordowywali, niż w wyniku miecza
                      > konkwistadorów (nie mam tu na myśli Ameryki Północnej
                      > opanowanej przez Anglosasów), na co są relacje współczesnych,
                      > że pomagali Hiszpanom w zlikwidowaniu krwiożerczych reżimów.
                      > Najwięcej umarło ich z powodu chorób przywleczonych z Europy,
                      > ale to jest i tak nic w porównaniu
                      > ilu ludzi w samej Europie pochłonęły różne epidemie.

                      Żyło ich wiele milionów i czekali z tym samowymordowaniem się na przyjazd Europejczyków chrześcijan. Komu Ty chcesz ten kit wciskać?

                      > > > Kolejny raz się mylisz, nie mówimy o tym samym.
                      > > > Zabijanie utożsamiasz z mordowaniem –
                      > >
                      > > Wydaje Ci się, że jak nie wali się w mordę,
                      > > to już nie jest mordowanie? Mylisz się.
                      >
                      > A ty tak uważasz ? Nie odróżniasz walnięcia pięścią
                      > w twarz od poderżnięcia gardła ?

                      Zabijanie i mordowanie w tej sytuacji jest dla mnie jednoznacznie tym samym.

                      > > > różnica jest kolosalna, a wywodzi się z zasad moralnych.
                      > >
                      > > Mówimy o ogólnym zabijaniu, pozbawianiu ludzi życia.
                      > > Znów kombinujesz z definicjami, ale nie trafiłeś na
                      > > głupiego, który się da na to nabrać.
                      >
                      > Trafiłem i bardzo dobrze się bawię.

                      To się baw tak dalej. I mnie się też podoba sposób, w którym bawiąc się kompromitujesz religię, w imieniu której występujesz. Wszystko idzie po mojej myśli. Założyłem sobie, że pokieruję rozmową w ten sposób, by wydobyć z Ciebie najciemniejsze cechy charakteru i na razie mi to dobrze idzie. Tańczysz dokładnie według mojego scenariusza. I będziesz dalej tak samo tańczył, przekonasz się, jako agresywny i alogiczny teista wobec spokojnego i logicznego ateisty. To są nasze role według mojej woli. :)

                      > Na tym samym poziomie jak widzę stawiasz
                      > np. zdesperowaną kobietę, która odpychając
                      > gwałtownie napastnika, spowodowała jego śmierć,
                      > od bandyty który po zgwałceniu kobiety z premedytacją
                      > zarzyna ją, aby nie było świadków jego zbrodni ???

                      Nic nie stawiam. To Ty stawiasz sobie coś urojonego przez siebie i twierdzisz, że to moje słowa. To absurd.

                      Ja mówię - śmierć jest śmiercią, to fakt. Faktem jest jej zadanie. I nic więcej.

                      >
                      > > > Ja dopuszczam zabijanie w imię sprawiedliwości
                      > > > – ty nie, ponieważ hołdujesz relatywizmowi.

                      > > Dla mnie każde życie jest warte tego,
                      > > żeby je zachować. Nie rozumiem tej chrześcijańskiej
                      > > obłudy i chęci odwetu (czy na tym ma polegać sprawiedliwość?).
                      > > To jest obrzydliwe.

                      > Obrzydliwe jest niesprawiedliwe traktowanie
                      > napastnika i ofiary. Ten pierwszy dostaje od was
                      > prawo zabijania, a ten drugi nie – to właśnie jest obrzydliwe.

                      Jeśli ktoś zabija, to nam to nie daje prawa, by jemu także odbierać życia, bo w ten sposób moralnie bym się z nim zrównywał. Dla Ciebie ważny jest tylko odwet - oko za oko, ząb za ząb, według recepty Twojego okrutnego, mściwego i obrzydliwego bożka. Gardzę nim i tym, co on zaleca. To jest niegodne zasad humanitaryzmu, które temu bożkowi są obce.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.1 09.07.12, 13:44
                        grgkh napisał:

                        > > Brak logiki to twoja domena.
                        >
                        > Najpierw argument, kolego, a komentarz i do tego najlepiej nieerystyczny, na ko
                        > ńcu.

                        Czytaj mój wpis do końca (zapominasz o tym nagminnie), a później komentuj.

                        > > Zdolności nie wpływają na wielkość wykonywanej pracy.
                        >
                        > Mogę przyjąć Twoją interpretację i się na niż powoływać w przyszłości? Dziękuję
                        > . Dałeś mi świetny argument. Oto Twój Jezus nagradza za lenistwo i nicnierobien
                        > ie także, bo same "zdolności" wystarczą. Można nic nie robić, a Jezus to nagrod
                        > zi. Brawo. To jest system. Zdolność manipulacji - tę pewnie stawiał Jezus na pi
                        > erwszym miejscu?

                        Oczywiście nie spodziewałem się po ateuszu i do tego nie douczonym, aby zrozumiał jakakolwiek naukę Jezusa. Nie zawiodłeś mnie.

                        > > Można być świetnym chirurgiem i operować jednego pacjenta dziennie,
                        > > oraz miernym chirurgiem i robić kilkakrotnie więcej. Co Marks chciał tak
                        > samo ?
                        >
                        > Można być świetnym chirurgiem i nie operować wcale, a Jezus i tak nagrodzi. ;)
                        > To jest logiczne rozwinięcie, kolego, który logikę masz za nic. :) Pewne warian
                        > ty nie mają szansy zaistnieć w głowie broniącego dogmatu. ;)

                        Zakładasz więc (logicznie), że mierny chirurg, który partoli dwie operacje na pięć wykonanych powinien być lepiej wynagradzany od świetnego specjalisty, który wykuje tylko dwie i to bezbłędnie ?

                        > > Czy dawał jednemu worek kartofli i oczekiwał, że sprzeda on je drożej, ni
                        > ż inny
                        > > , któremu również wręczył taki sam worek ? Czy może zdolnemu (jak on go o
                        > cenił,
                        > > ten Marks) dał worek, a mniej zdolnemu dwa ?
                        >
                        > Zarówno Marks, jak i Jezus byli przeciwni nagromadzaniu bogactwa w jednym ręku,
                        > bo to się kojarzy ze spychaniem części społeczeństwa w najgorszą nędzę. A co J
                        > ezus mówił o tych, którzy byli najsłabsi pod względem umiejętności. Czy uważał,
                        > że można ich zostawić samych sobie, żeby zdychali w nędzy?

                        Nic takiego nie ma miejsca w nauczaniu Jezusa, zaś Marks chciał, aby jedni bogacili się kosztem pracy innych, czyli zachwalał zwykłą kradzież. Jałmużna jest jedną z podstawowych powinności chrześcijanina. Marksizm zakłada zabieranie czyli kradzież i dzielenie ukradzionego przez urzędników, którzy również muszą partycypować w kradzionym.

                        > Po równo czyli lepiej niż nie dawać części z nich nic, biorąc dla siebie wszyst
                        > ko.

                        Co to znaczy „biorąc dla siebie wszystko” ? Gdzie to leży, aby móc to wziąć ? Czyje to jest ?

                        > > > Marks też ich nie traktował jako ideały.
                        > > > Nie znajdziesz na to przykładu. Nadal ja mam rację.
                        > >
                        > > To ty mi podaj dowód, że ich „nie traktował jako ideały” ?
                        >
                        > Tak mi się wydaje. Ale jeśli umiesz to podważyć, to poproszę Cię o odpowiedni c
                        > ytat. ;)

                        Aha ……….. wydaje ci się ? To przecież twój ideologiczny przywódca, a nie mój, więc dlaczego mnie pytasz (ja cytat z Jezusa podałem) ? Poza tym sam napisałeś: „Marks też ich nie traktował jako ideały”, a więc oczekuję stosownego cytatu od ciebie ?

                        > > Na tobie ciąży dowiedzenie tego, co próbujesz wmówić
                        > > (ja na poparcie swego podałem cytat).
                        >
                        > Ja tylko coś sugeruję w sprawie, którą ty zacząłeś. Żeby tę sugestię odrzucić,
                        > TY MUSIAŁBYŚ znaleźć odpowiedni cytat. Taka jest logika, kolego.

                        O logice to ty się lepiej nie wypowiadaj, gdyż zbłaźniłeś się na niej wielokrotnie :)))
                        Jeśli „coś sugerujesz”, to powinieneś mieć stosowny dowód, gdyż w przeciwnym razie ja również mogę zasugerować np. że „jesteś złodziejem”, a dowodu na to nie podać. Ucz się dalej logiki, gdyż bardzo słabo ci z nią idzie.

                        > To Ty pierwszy zacząłeś pisać o ideałach tak, jakby tylko Jezusa to dotyczyło.

                        Tak, idealny może być tylko Bóg.

                        > Żyło ich wiele milionów i czekali z tym samowymordowaniem się na przyjazd Europ
                        > ejczyków chrześcijan. Komu Ty chcesz ten kit wciskać?

                        Czyżbym twierdził, że było ich mniej niż „wiele milionów” ? Europejczycy również sami się bratobójczo mordowali i co z tego ?

                        > > A ty tak uważasz ? Nie odróżniasz walnięcia pięścią
                        > > w twarz od poderżnięcia gardła ?
                        >
                        > Zabijanie i mordowanie w tej sytuacji jest dla mnie jednoznacznie tym samym.

                        A więc taką samą karę wymierzyłbyś kobiecie, która broniąc się zabiła napastnika i mordercę, który dla pieniędzy zarżnął całą rodzinę wraz z dziećmi ???
                        Opowiedz coś o tym swoim patologicznym rozumowaniu ?

                        > > Trafiłem i bardzo dobrze się bawię.
                        >
                        > To się baw tak dalej. I mnie się też podoba sposób, w którym bawiąc się komprom
                        > itujesz religię, w imieniu której występujesz. Wszystko idzie po mojej myśli. Z
                        > ałożyłem sobie, że pokieruję rozmową w ten sposób, by wydobyć z Ciebie najciemn
                        > iejsze cechy charakteru i na razie mi to dobrze idzie. Tańczysz dokładnie wedłu
                        > g mojego scenariusza. I będziesz dalej tak samo tańczył, przekonasz się, jako a
                        > gresywny i alogiczny teista wobec spokojnego i logicznego ateisty. To są nasze
                        > role według mojej woli. :)

                        Mało mnie zajmuje, co ja twoim zdaniem kompromituję. Możesz być zadowolony z własnej głupoty, bo niewątpliwie jesteś bufonem, a mnie to bawi. Do czasu kiedy się nie znudzę zamierzam kontynuować tą konwersację, lecz ostrzegam nie potrwa to długo, gdyż poznałem już niemal wszystkie twoje erystyczne chwyty, sposób argumentacji oraz zakres wiedzy, który daleko nie odbiega od przeciętnej na tym forum :)

                        > > Na tym samym poziomie jak widzę stawiasz
                        > > np. zdesperowaną kobietę, która odpychając
                        > > gwałtownie napastnika, spowodowała jego śmierć,
                        > > od bandyty który po zgwałceniu kobiety z premedytacją
                        > > zarzyna ją, aby nie było świadków jego zbrodni ???
                        >
                        > Nic nie stawiam. To Ty stawiasz sobie coś urojonego przez siebie i twierdzisz,
                        > że to moje słowa. To absurd.

                        Sam powyżej przecież stwierdziłeś, że zabijanie i mordowanie „jest dla mnie jednoznacznie tym samym” ! Czyżby twoja lewica nie wiedziała co czyni prawica ?

                        > Ja mówię - śmierć jest śmiercią, to fakt. Faktem jest jej zadanie. I nic więcej

                        Zawsze jest „coś więcej” i nie możemy się wykpić od skutków śmierci. Próbujesz to zbagatelizować ?

                        > Jeśli ktoś zabija, to nam to nie daje prawa, by jemu także odbierać życia, bo w
                        > ten sposób moralnie bym się z nim zrównywał. Dla Ciebie ważny jest tylko odwet
                        > - oko za oko, ząb za ząb, według recepty Twojego okrutnego, mściwego i obrzydl
                        > iwego bożka. Gardzę nim i tym, co on zaleca. To jest niegodne zasad humanitaryz
                        > mu, które temu bożkowi są obce.

                        Społeczeństwo musi chronić swoich członków, a więc eliminować wszystkie zagrożenia. Poza tym sprawiedliwość wymaga kary, gdyż inaczej nie byłoby sprawiedliwości. Sprawiedliwość wymaga aby za małe przestępstwo karać mniej, niż za duże, a za okrutną zbrodnię jedyną sprawiedliwą karą może być tylko kara śmierci. Dziwi mnie, że wszelkie lewactwo tak pochyla się nada niedolą bandyty, a jednocześnie posyła na śmierć tysiące, miliony niewinnych istot, czerpiąc niebywałe zyski z przemysłu aborcyjnego, oraz eliminuje bez mrugnięcia powieką starców, rzekomo chcąc ulżyć ich nieszczęściu. Obłuda, fałsz i zwyrodnialstwo.
                        • grgkh Re: do henia - 1.1.3.1 09.07.12, 14:49
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > > Brak logiki to twoja domena.
                          > >
                          > > Najpierw argument, kolego, a komentarz i do tego najlepiej nieerystyczny,
                          > na ko
                          > > ńcu.
                          >
                          > Czytaj mój wpis do końca (zapominasz o tym nagminnie), a później komentuj.

                          Everybody ma swoje metody. Moje są dobre i skuteczne.

                          > > > Zdolności nie wpływają na wielkość wykonywanej pracy.
                          > >
                          > > Mogę przyjąć Twoją interpretację i się na niż powoływać w przyszłości? Dz
                          > iękuję
                          > > . Dałeś mi świetny argument. Oto Twój Jezus nagradza za lenistwo i nicnie
                          > robien
                          > > ie także, bo same "zdolności" wystarczą. Można nic nie robić, a Jezus to
                          > nagrod
                          > > zi. Brawo. To jest system. Zdolność manipulacji - tę pewnie stawiał Jezus
                          > na pi
                          > > erwszym miejscu?
                          >
                          > Oczywiście nie spodziewałem się po ateuszu i do tego nie douczonym, aby zrozumi
                          > ał jakakolwiek naukę Jezusa. Nie zawiodłeś mnie.

                          I znów ta niechęć do mojej osoby. I znów to fałszywe świadectwo. Nie spodziewałem się tego po uczniu Jezusa. Najwidoczniej marne to nauki.

                          > > > Można być świetnym chirurgiem i operować jednego pacjenta dziennie,
                          >
                          > > > oraz miernym chirurgiem i robić kilkakrotnie więcej. Co Marks chcia
                          > ł tak
                          > > samo ?
                          > >
                          > > Można być świetnym chirurgiem i nie operować wcale, a Jezus i tak nagrodz
                          > i. ;)
                          > > To jest logiczne rozwinięcie, kolego, który logikę masz za nic. :) Pewne
                          > warian
                          > > ty nie mają szansy zaistnieć w głowie broniącego dogmatu. ;)
                          >
                          > Zakładasz więc (logicznie), że mierny chirurg, który partoli dwie operacje na p
                          > ięć wykonanych powinien być lepiej wynagradzany od świetnego specjalisty, który
                          > wykuje tylko dwie i to bezbłędnie ?

                          Niech decyduje prawo popytu i podaży oraz obiektywna ocena. Ale najsłabszym z nas powinno się pomagać żyć. Zbyt duże dysproporcje budzą poczucie krzywdy i dyskomfort, na którym żerują takie wredne ideologie jak religie.

                          > > > Czy dawał jednemu worek kartofli i oczekiwał, że sprzeda on je droż
                          > ej, ni
                          > > ż inny
                          > > > , któremu również wręczył taki sam worek ? Czy może zdolnemu (jak o
                          > n go o
                          > > cenił,
                          > > > ten Marks) dał worek, a mniej zdolnemu dwa ?
                          > >
                          > > Zarówno Marks, jak i Jezus byli przeciwni nagromadzaniu bogactwa w jednym
                          > ręku,
                          > > bo to się kojarzy ze spychaniem części społeczeństwa w najgorszą nędzę.
                          > A co J
                          > > ezus mówił o tych, którzy byli najsłabsi pod względem umiejętności. Czy u
                          > ważał,
                          > > że można ich zostawić samych sobie, żeby zdychali w nędzy?
                          >
                          > Nic takiego nie ma miejsca w nauczaniu Jezusa, zaś Marks chciał, aby jedni boga
                          > cili się kosztem pracy innych, czyli zachwalał zwykłą kradzież.

                          Obaj ujmowali się za skrzywdzonymi i najbiedniejszymi.

                          > Jałmużna jest j
                          > edną z podstawowych powinności chrześcijanina. Marksizm zakłada zabieranie czyl
                          > i kradzież i dzielenie ukradzionego przez urzędników, którzy również muszą part
                          > ycypować w kradzionym.

                          Odbieranie jest cechą rewolucji, zmiany tego, co jest, a więc nie jest to cecha samego systemu. To przejście od jednego systemu do drugiego. Popatrz, co się dzieje teraz w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

                          > > Po równo czyli lepiej niż nie dawać części z nich nic, biorąc dla siebie
                          > wszyst
                          > > ko.
                          >
                          > Co to znaczy „biorąc dla siebie wszystko” ? Gdzie to leży, aby móc
                          > to wziąć ? Czyje to jest ?

                          Maksymalny wyzysk, bez liczenia się z tym, w jaką nędzę spycha się ludzi. Trzeba mieć umiar. Potęgę i bogactwo państwa papieskiego zbudowano na krzywdzie i cierpieniu milionów ludzi. To hipokryzja.

                          > > > > Marks też ich nie traktował jako ideały.
                          > > > > Nie znajdziesz na to przykładu. Nadal ja mam rację.
                          > > >
                          > > > To ty mi podaj dowód, że ich „nie traktował jako ideały”
                          > ; ?
                          > >
                          > > Tak mi się wydaje. Ale jeśli umiesz to podważyć, to poproszę Cię o odpowi
                          > edni c
                          > > ytat. ;)
                          >
                          > Aha ……….. wydaje ci się ? To przecież twój ideologiczny przyw
                          > ódca, a nie mój,

                          Mój? Ja o nim wiem bardzo niewiele. To Ty go tu wprowadzasz do naszej dyskusji. I zabraniam Ci w przyszłości porównywać mnie i ateizm z komunizmem i Marksem, bo to jest fałsz.

                          > więc dlaczego mnie pytasz (ja cytat z Jezusa podałem) ? Poza t
                          > ym sam napisałeś: „Marks też ich nie traktował jako ideały”, a więc
                          > oczekuję stosownego cytatu od ciebie ?

                          No to podaj cytat z Marksa, że mówił DOKŁADNIE NA ODWRÓT. Ty wiesz o tym, jaki on był zły i mnie do niego przyrównujesz. ;) Ja mam ograniczona wiedzę o obu tych panach, ale chętnie się od Ciebie czegoś dowiem. Tylko muszą to być konkrety.
                        • grgkh Re: do henia - 1.1.3.2 09.07.12, 14:52
                          enrque111 napisał:

                          > > > Na tobie ciąży dowiedzenie tego, co próbujesz wmówić
                          > > > (ja na poparcie swego podałem cytat).
                          > >
                          > > Ja tylko coś sugeruję w sprawie, którą ty zacząłeś. Żeby tę sugestię odrz
                          > ucić,
                          > > TY MUSIAŁBYŚ znaleźć odpowiedni cytat. Taka jest logika, kolego.
                          >
                          > O logice to ty się lepiej nie wypowiadaj,
                          > gdyż zbłaźniłeś się na niej wielokrotnie :)))

                          Mój przyjaciel chasyd już tę drogę przeszedł. Próbował używać moich cytatów, jakby były jego, ale się na tym przejechał i zaniechał tej taktyki. Widzę, że chcesz i Ty to przećwiczyć. OK. zaczynamy:

                          Podaj kilka przykładów choćby jednego mojego "zbłaźnienia się na logice". Czekam na to, i wszyscy obserwatorzy też tego oczekują. Jeśli się używa takich opinii, to powinny byc one łatwe do udowodnienia.

                          Widzisz, kolego. Ja mówię w ten sposób WYŁĄCZNIE w odniesieniu do tego, co jest w tym samym poscie, tuż obok, wcześniej i co jest widoczne. To sprawa kontekstu. Ty nie rozumiesz tego, że takie ocenianie działa tylko w jednym kontekscie, tam, gdzie widać argument. To ja Cię tego nauczę.

                          Czekam na uzasadnienie. ;) Jego brak w następnym poscie, to będzie potwierdzenie, że nie myślisz logicznie, nie umiesz dyskutować i stosujesz metody erystyki, by pokryć nimi braki argumentów i swoją porażkę.

                          > Jeśli „coś sugerujesz”, to powinieneś mieć stosowny dowód, gdyż w p
                          > rzeciwnym razie ja również mogę zasugerować np. że „jesteś złodziejem",

                          Co ukradłem? Poproszę o rozwinięcie tej sugestii? Śmiało, sugeruj. Ale potwierdź to argumentami od razu.

                          > a dowodu na to nie podać.

                          Dowodami są twoje wypowiedzi, które starannie komentuję. Dowody są podane.

                          > Ucz się dalej logiki, gdyż bardzo słabo ci z nią idzie.

                          Poproszę o przykłady braku logiki w moich wypowiedziach. Mają być natychmiast, w następnym poscie, a ich brak uznam za próbę manipulacji i erystykę. Zresztą bardzo nędzną, widywałem lepszych od Ciebie.

                          > > To Ty pierwszy zacząłeś pisać o ideałach tak, jakby tylko Jezusa to dotyc
                          > zyło.
                          >
                          > Tak, idealny może być tylko Bóg.

                          1) Skąd masz wiedzę o bogu, który jest poza zakresem wiedzy?
                          2) Podaj przykład IDEALNEJ cechy boga, a ja Ci udowodnię, że to jest bzdura. To jest moje hobby. ;)

                          > > Żyło ich wiele milionów i czekali z tym samowymordowaniem
                          > > się na przyjazd Europejczyków chrześcijan. Komu Ty chcesz ten kit wciskać?
                          >
                          > Czyżbym twierdził, że było ich mniej niż „wiele milionów” ? Europej
                          > czycy również sami się bratobójczo mordowali i co z tego ?

                          Unik? Mowa była o tym, że "samowymordowali" się DOKŁADNIE w momencie przyjazdu (najazdu) chrześcijan, którzy ich zaczęli traktować jak zwierzęta a ich wiarę jak konkurencję.

                          > > > A ty tak uważasz ? Nie odróżniasz walnięcia pięścią
                          > > > w twarz od poderżnięcia gardła ?
                          > >
                          > > Zabijanie i mordowanie w tej sytuacji jest dla mnie jednoznacznie tym sam
                          > ym.
                          >
                          > A więc taką samą karę wymierzyłbyś kobiecie,

                          Nie jestem sędzią.

                          > która broniąc się zabiła napastnik
                          > a i mordercę, który dla pieniędzy zarżnął całą rodzinę wraz z dziećmi ???
                          > Opowiedz coś o tym swoim patologicznym rozumowaniu ?

                          I prosiłem Cię, żebyś wreszcie przestał mojej osobie przypisywać swoje CHORE urojenia. To atak personalny. To erystyka. To patologia, bo powtarza się u Ciebie jako agresywna metoda rozprawiania się z adwersarzami.

                          > > > Trafiłem i bardzo dobrze się bawię.
                          > >
                          > > To się baw tak dalej. I mnie się też podoba sposób, w którym bawiąc się k
                          > omprom
                          > > itujesz religię, w imieniu której występujesz. Wszystko idzie po mojej my
                          > śli. Z
                          > > ałożyłem sobie, że pokieruję rozmową w ten sposób, by wydobyć z Ciebie na
                          > jciemn
                          > > iejsze cechy charakteru i na razie mi to dobrze idzie. Tańczysz dokładnie
                          > wedłu
                          > > g mojego scenariusza. I będziesz dalej tak samo tańczył, przekonasz się,
                          > jako a
                          > > gresywny i alogiczny teista wobec spokojnego i logicznego ateisty. To są
                          > nasze
                          > > role według mojej woli. :)
                          >
                          > Mało mnie zajmuje, co ja twoim zdaniem kompromituję.

                          To i dobrze. :) Najwięcej "dobrego" robisz "przy okazji" religii, swojej ideologii. To jest to, o co mi chodzi.

                          > Możesz być zadowolony z wł
                          > asnej głupoty, bo niewątpliwie jesteś bufonem, a mnie to bawi.

                          I niech Cię bawi dalej. ;)

                          > Do czasu kiedy s
                          > ię nie znudzę zamierzam kontynuować tą konwersację,

                          Czyżbyś wymiękał? :) Nie dajesz rady?

                          > lecz ostrzegam nie potrwa t
                          > o długo, gdyż poznałem już niemal wszystkie twoje erystyczne chwyty, sposób arg
                          > umentacji oraz zakres wiedzy, który daleko nie odbiega od przeciętnej na tym fo
                          > rum :)

                          Ja z twoją erystyką radzę sobie bez problemu. Spróbuj robić tak samo. :)

                          > > > Na tym samym poziomie jak widzę stawiasz
                          > > > np. zdesperowaną kobietę, która odpychając
                          > > > gwałtownie napastnika, spowodowała jego śmierć,
                          > > > od bandyty który po zgwałceniu kobiety z premedytacją
                          > > > zarzyna ją, aby nie było świadków jego zbrodni ???
                          > >
                          > > Nic nie stawiam. To Ty stawiasz sobie coś urojonego przez siebie i twierd
                          > zisz,
                          > > że to moje słowa. To absurd.
                          >
                          > Sam powyżej przecież stwierdziłeś, że zabijanie i mordowanie „jest dla mn
                          > ie jednoznacznie tym samym” ! Czyżby twoja lewica nie wiedziała co czyni
                          > prawica ?

                          Takie mam definicje, jeśli chodzi o SKUTEK. Nie dopuszczam pozbawiania nikogo życia z dowolnego powodu. Jakem ateista. ;)

                          > > Ja mówię - śmierć jest śmiercią, to fakt. Faktem jest jej zadanie. I nic
                          > więcej
                          >
                          > Zawsze jest „coś więcej” i nie możemy się wykpić od skutków śmierci
                          > . Próbujesz to zbagatelizować ?

                          Robisz unik? Pozwalasz na pozbawianie życia, czy nie? A co myślisz o eutanazji? Powinieneś na nią "pozwolić"?

                          > > Jeśli ktoś zabija, to nam to nie daje prawa, by jemu także odbierać życia
                          > , bo w
                          > > ten sposób moralnie bym się z nim zrównywał. Dla Ciebie ważny jest tylko
                          > odwet
                          > > - oko za oko, ząb za ząb, według recepty Twojego okrutnego, mściwego i o
                          > brzydl
                          > > iwego bożka. Gardzę nim i tym, co on zaleca. To jest niegodne zasad human
                          > itaryz
                          > > mu, które temu bożkowi są obce.
                          >
                          > Społeczeństwo musi chronić swoich członków, a więc eliminować wszystkie zagroże
                          > nia. Poza tym sprawiedliwość wymaga kary, gdyż inaczej nie byłoby sprawiedliwoś
                          > ci. Sprawiedliwość wymaga aby za małe przestępstwo karać mniej, niż za duż

                          Kara to oznaka nieudolności i dopuszczenia do tego, że stało się coś złego. To odwet na istocie ludzkiej, której nie potrafiliśmy przekazać reguł współistnienia rozumowo. To nasza porażka.

                          Ale też nie zamierzam kwestionować karania w ogóle, bo nie istnieje sposób, by idealnie nas uczyć tego, jak nie popełniać czynów, za które karzemy. Ale - przypomnij sobie - istnieje możliwość oceny takich czynów jako okoliczności szczególnych i wtedy odstępujemy od karania. A więc krok w tym kierunku już zrośliśmy. Teraz trzeba się skupić na edukacji, moralności i nauce samodzielności myślenia. Bez bezmyślności podlegania systemom takim, jak religie i ogłupiania nimi ludzi. Bóg nie istnieje. Ani ten, ani inny. Jesteśmy sami i sami MUSIMY umieć, musimy STARAĆ się umieć współistnieć. Religie to manipulacja i pasożytowanie.
                          • jeepwdyzlu grghk po co się onanizujesz? 09.07.12, 15:15
                            dyskusjami z koz ojebcą?
                            te lizanie się po fiu tach:
                            Dzielny jesteś i strasznie się ze mną rozprawiasz, zacznę się bać, jak tylko
                            > znajdę chwilę wolnego czasu :)))

                            Już Cię lubię. Nie zamierzam się nad Tobą znęcać. Możemy zostać przyjaciółmi. ;)
                            ------------
                            chory jesteś?
                            przecież to kretyn
                            sądzisz, że go czegoś nauczysz?
                            że ta "dyskusja" do czegokolwiek zmierza?
                            tylko dowartościowujesz tę pełną nienawiści karykaturę chrześcijanina

                            zdziwiony jeep
                            • grgkh Bo onanizm to fajna sprawa ;) 09.07.12, 16:51
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > dyskusjami z koz ojebcą?
                              > te lizanie się po fiu tach:
                              > Dzielny jesteś i strasznie się ze mną rozprawiasz, zacznę się bać, jak tylko
                              > > znajdę chwilę wolnego czasu :)))
                              >
                              > Już Cię lubię. Nie zamierzam się nad Tobą znęcać. Możemy zostać przyjaciółmi. ;
                              > )
                              > ------------
                              > chory jesteś?
                              > przecież to kretyn
                              > sądzisz, że go czegoś nauczysz?
                              > że ta "dyskusja" do czegokolwiek zmierza?
                              > tylko dowartościowujesz tę pełną nienawiści karykaturę chrześcijanina
                              >
                              > zdziwiony jeep

                              Chory w tej chwili - chyba :) - nie jestem.

                              Czy to kretyn? Nie wiem. Na pewno troll, wierzący itp. A dlaczego Ty używasz tak samo agresywnego języka jak on? Przecież nakręcanie spirali agresji nie prowadzi do niczego pozytywnego. A to jest jeden z głównych celów takich dyskusji. Chce pokazać jemu, ale także i każdemu, kto chce to przeczytać, że udaje się nie odpowiadać agresją na agresję.

                              Czy go czegoś nauczę? Na pewno nauczę. Już to się stało, bo całkowicie inaczej rozmawia ze mną obecnie niż na początku. Nauczę go tego, że troll nie jest wszechwładny i bezkarny. Także i tego, że brak logiki i pisanie bzdur kończy się ripostą, wobec której poczuje się bezradny. Czy sądzisz, że będzie z tą świadomością zasypiał równie spokojnie jak dotąd?

                              A dokąd to zmierza? Dla mnie to zabawa, ale - przyznam - że czegoś się podczas niej sam uczę - sztuki dyskutowania i tego, by panować nad własnymi emocjami. Umiem to robić coraz lepiej. No i odrobina satysfakcji z tego, że jednak prawdą fałsz można pokonać. Nie jest to zawsze tak łatwe ani oczywiste.

                              I z tym jego dowartościowaniem to nie masz racji. Tak było na początku, ale teraz jest w defensywie. I tak już pozostanie. Nabiera dla mnie szacunku. Staje się ostrożniejszy, mniej agresywny, zmienia się. Oczywiście ateisty z niego nie zrobię, ale kto wie, może jakiś obserwator naszych wypocin skorzysta z ułamka tego, co przeczyta?

                              A na marginesie - co ci przeszkadza, że sobie z nim tu gawędzę? :)

                              Lubię sobie Ciebie poczytać, ale fajnie by było, gdybyś bardziej unikał agresji. ;)

                              I, standardowo, serdeczne pozdrowienia. :)

                              P.S. Czy zauważyłeś, jak się zmieniła retoryka chasyda, gdy z nim przez dłuższy czas podobnie sobie pogadałem? Podobne spostrzeżenia mam odnośnie kilku innych osób z tego forum.
                              • jeepwdyzlu fajna? Może dla dzieciaków... 09.07.12, 17:28
                                Lubię sobie Ciebie poczytać, ale fajnie by było, gdybyś bardziej unikał agresji. ;)
                                --------------
                                nie jestem agresywny wobec ludzi w miarę grzecznych
                                nie oczekuję cudów - w końcu to forum
                                z chasydem usiłowałem normalnie rozmawiać
                                obrażał mnie, moich bliskich
                                on nie potrafi się zatrzymać
                                brnie aż do zachłyśnięcia
                                i nienawidzi
                                nawet nie chodzi o elementarny szacunek wobec człowieka
                                chodzi o tę pewność, identyczną mieli inkwizytorzy
                                to pozwala przeciwnika niszczyć wszelkimi środkami
                                z pieśnią na ustach i jezusem w sercu

                                Tracisz czas. To nie tyle troll. To człowiek niebezpieczny. Tacy jak on stawali się w określonych warunkach mordercami.

                                Czy mi przeszkadza że z nim rozmawiasz?
                                Tak - bo takich ludzi powinno się izolować. A Ty łechcesz jego ego Pochlebiasz sobie sądząc, że Ciebie czy Twoje poglądy szanuje. Jesteś naiwny żeby nie powiedzieć dosadniej.
                                jeep
                                • grgkh Nie tylko, a po co Ty tu przychodzisz? 09.07.12, 19:35
                                  jeepwdyzlu napisał:

                                  > Lubię sobie Ciebie poczytać, ale fajnie by było, gdybyś bardziej unikał agresji
                                  > . ;)
                                  > --------------
                                  > nie jestem agresywny wobec ludzi w miarę grzecznych

                                  Kiedyś też tak mi się wydawało. Ale za często, wciągany w spiralę agresji, traciłem efekt używania prawdziwych argumentów. Wygrywa ten, kto sprowokuje adwersarza i prawdę utopi w bagnie - bo np. nikt tego nie przeczyta, bo tego się z reguły nie czyta.

                                  Następny etap to było szkolenie, może w to nie uwierzysz, ale zastosowane właśnie wobec mnie przez religianta, choć w dyskusji z religijnym oszołomem, w której stanął po mojej stronie i właśnie tylko dzięki spokojowi i samodyscyplinie pomógł mi wygrać ważny dla mnie pojedynek na tematy naukowe. I to był przełom.

                                  Nie od razu zmieniłem taktykę. Ale ją szlifuję. Naprawdę, zachęcam Cię do spróbowania. To nic nie kosztuje. Na początek nie odpowiadaj od razu po przeczytaniu, a potem, po napisaniu, gdy emocje opadną, przeczytaj swój komentarz i popraw na wersję spokojniejszą.

                                  A druga, ważna sprawa, to do tego, co się pisze samemu, podchodzić bardzo krytycznie starając się zauważyć każdy szczegół, który mógłby być punktem zaczepienia dla odpowiadającego.

                                  Gdyby wszyscy odpowiadali agresywniej niż ich przedmówca, to nasz świat byłby straszny. Ktoś musi hamować. Ja postanowiłem, że tak będę robił.

                                  > nie oczekuję cudów - w końcu to forum
                                  > z chasydem usiłowałem normalnie rozmawiać
                                  > obrażał mnie, moich bliskich
                                  > on nie potrafi się zatrzymać
                                  > brnie aż do zachłyśnięcia
                                  > i nienawidzi

                                  Ale mnie już "szanuje", choć poglądy nadal mamy takie jak na początku.

                                  > nawet nie chodzi o elementarny szacunek wobec człowieka
                                  > chodzi o tę pewność, identyczną mieli inkwizytorzy
                                  > to pozwala przeciwnika niszczyć wszelkimi środkami
                                  > z pieśnią na ustach i jezusem w sercu
                                  >
                                  > Tracisz czas. To nie tyle troll. To człowiek niebezpieczny. Tacy jak on stawali
                                  > się w określonych warunkach mordercami.

                                  Tu jest forum. Działam tylko w tej konwencji i tylko w czasie teraźniejszym. Posty spadają na drugą stronę i nie zdarza się niemal, by ktoś do nich wracał. To, co jest teraz, może ktoś przeczytać. A ja, oprócz możliwości przedstawienia swojej prawdy, dostaję satysfakcję bycia tym, który zachował zimną krew. I niemal pewność, że moje racje, przedstawiane spokojnie, mają większy zasięg. A po to piszę. Nie do oszołomów, z którymi gadam, ale do tych, którzy to tylko przeczytają.

                                  > Czy mi przeszkadza że z nim rozmawiasz?
                                  > Tak - bo takich ludzi powinno się izolować.

                                  To incydent. Nie wiem, czy jutro sobie nie odpuszczę. Czy pamiętasz konkurs, który urządził tu noveyyy. Byłem tam tak samo konsekwentny i upierdliwy. Czepiłem się go, i chyba nie było to dla niego zbyt przyjemne, bo - może dlatego, a może z innego powodu - odpuścił.

                                  Inny przykład - kiwaczek. Kiedyś on za mną latał, przeszkadzał mi, wciągał nie w pyskówki, prowokował, a ja się temu poddawałem. Ale od czasu zmiany taktyki uciszyłem go, wyłączyłem i to on mnie unika.

                                  I cała masa innych, z którymi miałem podobne doświadczenia. Z trollami nie jest łatwo, ale każdy troll ma swoja słabą stronę i można go w to miejsce przycisnąć. A dla mnie cieszy, gdy ten slaby punkt odnajduję.

                                  > A Ty łechcesz jego ego

                                  Niech tak właśnie myśli. Dokładnie o to mi chodzi - by mu się wydawało, że mu dobrze idzie. To jest część mojej strategii. ;)

                                  > Pochlebiasz
                                  > sobie sądząc, że Ciebie czy Twoje poglądy szanuje.

                                  Nie łudzę się. Wykorzystuję go. Gra według moich planów. Im jest obrzydliwszy, tym lepszą antyreklamę robi religii.

                                  > Jesteś naiwny żeby nie powiedzieć dosadniej.

                                  To jest przemyślane i mnie wcale nie dotyka. To nie jest film akcji. Tu liczą się wyłącznie argumenty i przyjemność ich wyszukiwania.

                                  Powtarzam - rozmawiam z nim nie dla niego, ale DLA OBSERWATORÓW. I dla nich, tych przypadkowych, czasem jednorazowych odwiedzających staram się o jakość tego, co mówię. Odpuszczenie spowodowałoby, że forum zostałoby zdominowane przez szajs.

                                  Zachęcam Cię do przemyślenia sprawy, bo masz dużo fajnych rzeczy do powiedzenia i gdy podasz to w "odpowiedni" sposób, zwiększysz szansę na skuteczność swoich myśli.

                                  > jeep

                                  Pozdrawiam Cię.
                  • enrque111 Re: do henia - 1.1 07.07.12, 12:39
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    > > Prawdopodobnie masz na myśli interpretatorów świeckich i heretyckich,
                    > > gdyż Kościół od samego początku miał i nadal posiada jedną i tą samą
                    > > interpretację Pisma Świętego.
                    >
                    > Świat stworzony w tydzień? Zwierzęta w arce Noego i ilość wody w czasie potopu?
                    > Anioły ze skrzydłem wyrastającymi z łopatki? Drabina Jakuba do nieba (jakiej b
                    > yła długości)? To jest dosłowność? Bo kiedyś była.

                    To wszystko są twoje interpretacje, ponieważ nie masz wiedzy. Czas jest związany z materią, więc przed powstaniem czegokolwiek nie mogło być czasu. Autorzy Pisma musieli jednak określić Objawienie wg znanego sobie systemu postrzegania rzeczywistości (nie byli tacy „lotni” jak ty). Tydzień Boski przełożyli na ziemski – mógł się równać naszemu ale nie musiał. Potop również dotyczył całej ziemi (w oryginale oznacza również „kraina”). Skrzydła aniołów przedstawiane są przez malarzy, lecz na wielu obrazach aniołowie występują bez skrzydeł, również w Biblii. Drabina Jakuba mogła sięgać nieba, wszak i dziś spoglądając w górę mówimy o niebie. Tak, to jest dosłowność, aczkolwiek Kościół nigdy niew traktował poszczególnych opowieści jako aksjomatu, pewne historie (nawet opowiadane przez Jezusa) miały zobrazować ludziom przesłanie moralne, które jest podstawą, a nie fakt historyczny.

                    > > Z logiką zawsze miałeś duże kłopoty, na co wielokrotnie zwracałem ci uwag
                    > ę.
                    >
                    > Zachowujesz się jak kiedyś chasyd. OK. Wpisuję Cię na listę niegrzecznych. Odtą
                    > d będę te miejsca punktował, podkreślając, że jest to skutek religii.

                    Nie wiem, jak kiedyś zachowywał się chasyd, ale to zapewne ty znasz z rodzinnych opowieści. Punktować sobie możesz swój łeb dużym młotkiem, co mi do tego :)

                    > To jest atak personalny, klasyczna erystyka. Kto się nią posługuje, ten pokazuj
                    > e, że nie ma argumentów.

                    To ty nie masz argumentów, więc podobnie do kotleta starasz się pisać nie na temat.

                    > Powtarzam. Nie jestem teistą. Jestem więc kimś, kto nie podlega teizmowi czyli
                    > ateistą.

                    Tak, rozumiem, a ja jestem aateistą:)

                    > > Kłamiesz, ponieważ nie możesz nie wierzyć w nic
                    >
                    > Nie wierzę w tym sensie, żeby zakładać, że coś jest NA PEWNO PRAWDZIWE, choć pr
                    > zesłanki wskazują na fałszywość. Ty tak robisz. Religia ta czyni i Ciebie wprow
                    > adziła w błąd.

                    Nie masz żadnych przesłanek na fałszywość, ba ! – istnieją nawet dowody na prawdziwość chrześcijaństwa, a ty dalej swoje :)

                    > Np. uważasz, że bóg istnieje, choć nie potwierdzasz dowodem prawdziwości tej hi
                    > potezy. To jest sprzeczne z logiką. Hipoteza nieudowodniona NIE MOŻE BYĆ PRAWDZ
                    > IWA. Nie wolno tak mówić, bo to sprzeczne z logiką.

                    Nigdzie nie napisałem, że istnieje jakikolwiek bóg !!! Gdzie ty to wyczytałeś ???

                    > > – każdy i zawsze w coś wierzy.
                    >
                    > Tak ja

                    No widzisz – sam się przyznajesz :)
                    • kolter-xl Re: do henia - 1.1 07.07.12, 14:33
                      Eniu namalował :))

                      > To ty nie masz argumentów, więc podobnie do kotleta starasz się pisać nie na temat.

                      Masz ze mną zgryz , nie raz cię tu ośmieszyłem pustaku :)))
                    • grgkh Re: do henia - 1.1 07.07.12, 22:35
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > enrque111 napisał:
                      > > > Prawdopodobnie masz na myśli interpretatorów świeckich
                      > > > i heretyckich, gdyż Kościół od samego początku miał i nadal
                      > > > posiada jedną i tą samą interpretację Pisma Świętego.
                      > >
                      > > Świat stworzony w tydzień? Zwierzęta w arce Noego
                      > > i ilość wody w czasie potopu?
                      > > Anioły ze skrzydłem wyrastającymi z łopatki?
                      > > Drabina Jakuba do nieba (jakiej była długości)?
                      > > To jest dosłowność? Bo kiedyś była.
                      >
                      > To wszystko są twoje interpretacje, ponieważ nie masz wiedzy.

                      Pytam Cię, czy powinienem to traktować dosłownie?

                      > Czas jest związany z materią, więc przed powstaniem
                      > czegokolwiek nie mogło być czasu.

                      O, sięgasz po naukę do interpretacji? Przecież nauka jest logiczna, więc musiałbyś i resztę religijnego bełkotu przepuścić przez takie sito.

                      > Autorzy Pisma musieli jednak określić Objawienie wg
                      > znanego sobie systemu postrzegania rzeczywistości
                      > (nie byli tacy „lotni” jak ty).

                      To wasz bożek był na tyle głupi, że nie potrafił ludziom przekazać brakujących definicji. :) Bo ludzie myśleli wtedy tak samo logicznie, tą samą logiką, co dziś.

                      > Tydzień Boski przełożyli na ziemski – mógł się równać naszemu ale nie musiał.

                      Ale potem czas życia długowiecznych patriarchów już liczono dużymi liczbami? :)
                      A Sumerowie i Akadyjczycy, przed zapisami biblijnymi posługiwali się systemami liczbowymi dużo bardziej złożonymi, np. sześćdziesiątkowym.

                      > Potop również dotyczył całej ziemi (w oryginale oznacza również „kraina”).

                      A skąd się wzięła taka ilość wody i gdzie potem zniknęła? :)

                      > Skrzydła aniołów przedstawiane są przez malarzy,
                      > lecz na wielu obrazach aniołowie występują bez skrzydeł,
                      > również w Biblii.

                      I w Biblii nie ma nic o skrzydłach anielskich i archanielskich? :)

                      > Drabina Jakuba mogła sięgać nieba,

                      Czyli czego? Gdzie się zaczynała "siedziba" bożka? Na jakiej wysokości? I dokąd się stamtąd wyniósł? Gdzie jest dzisiaj? :)

                      > wszak i dziś spoglądając w górę mówimy o niebie.

                      No właśnie, bo to TEN SAM OBIEKT. ;)

                      > Tak, to jest dosłowność, aczkolwiek Kościół nigdy niew
                      > traktował poszczególnych opowieści jako aksjomatu,

                      Czyli jednak INTERPRETOWAŁ? A przed chwilą zaprzeczałeś temu. :) Nie pomyliło Ci się coś?

                      > pewne historie (nawet opowiadane przez Jezusa)
                      > miały zobrazować ludziom przesłanie moralne,
                      > które jest podstawą, a nie fakt historyczny.

                      Czyli przyznajesz, że były sfałszowane? Po to by manipulować? Po co? Czy bóg musi traktować ludzi jak idiotów? Czy może to ludzie religii traktują tłum jak jeleni, których trzeba oszukać, by "uwierzyli", a potem "jakoś to będzie", bo pozbawieni logiki zgodzą się na wszystko. Szambo, kolego, szambo.

                      > > > Z logiką zawsze miałeś duże kłopoty, na
                      > > > co wielokrotnie zwracałem ci uwagę.
                      > >
                      > > Zachowujesz się jak kiedyś chasyd. OK.
                      > > Wpisuję Cię na listę niegrzecznych. Odtąd będę te
                      > > miejsca punktował, podkreślając, że jest to skutek religii.
                      >
                      > Nie wiem, jak kiedyś zachowywał się chasyd,

                      Popatrz, jak zachowuje się teraz. ;)

                      > ale to zapewne ty znasz z rodzinnych opowieści.

                      Masz szansę powtórzyć jego drogę. Im dłużej będziesz po niej kroczył, tym gorzej dla Ciebie, bo nikt zapewne Twoich wyczynów słownych nie usunie z forum i będą po wieki świadczyły o Tobie.

                      > Punktować sobie możesz swój łeb dużym młotkiem, co mi do tego :)

                      No proszę, jaki "kulturalny", "argumentujący" wierzący w urojonego bożka absurdu. :)

                      > > To jest atak personalny, klasyczna erystyka.
                      > > Kto się nią posługuje, ten pokazuje, że nie ma argumentów.
                      >
                      > To ty nie masz argumentów, więc podobnie do kotleta
                      > starasz się pisać nie na temat.

                      Nudny jesteś z tymi przezwiskami. ;)

                      > > Powtarzam. Nie jestem teistą. Jestem więc kimś,
                      > > kto nie podlega teizmowi czyli ateistą.
                      >
                      > Tak, rozumiem, a ja jestem aateistą:)

                      Ręka Ci się trzęsie, gdy piszesz literę a. Parkinson?

                      Nieważne, jak Ty to sobie nazywasz, bo i tak wiesz, o czym JA piszę, gdyż podałem Ci swoją definicję. Czyli komplet. A jeśli nie zrozumiałeś, to Twój problem, świadczący o braku zdolności rozumienia prostego tekstu.

                      Oczywiście czytelnicy też rozumieją i wyrabiają sobie o Tobie odpowiednią opinię.

                      > > > Kłamiesz, ponieważ nie możesz nie wierzyć w nic
                      > >
                      > > Nie wierzę w tym sensie, żeby zakładać, że coś jest
                      > > NA PEWNO PRAWDZIWE, choć przesłanki wskazują na fałszywość.
                      > > Ty tak robisz. Religia ta czyni i Ciebie wprowadziła w błąd.
                      >
                      > Nie masz żadnych przesłanek na fałszywość,

                      Mam. Bóg NIE ISTNIEJE ze względów logicznych. Potrafię tego dowieść.

                      > ba ! – istnieją nawet dowody na prawdziwość chrześcijaństwa,
                      > a ty dalej swoje :)

                      Nie, kolego, ja mówię o istnieniu boga. Bo Jezus jako człowiek mógł istnieć lub nie istnieć i nie ma to do odniesienia o bogu żadnego znaczenia. Chrześcijaństwo to skutek próby reformowania poprzedniej wersji religii. Przez ludzi. I wytwarzania kolejnej mitologii.

                      Bóg jest urojeniem - to fakt.

                      > > Np. uważasz, że bóg istnieje, choć nie potwierdzasz
                      > > dowodem prawdziwości tej hipotezy.
                      > > To jest sprzeczne z logiką. Hipoteza nieudowodniona
                      > > NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA.
                      > > Nie wolno tak mówić, bo to sprzeczne z logiką.
                      >
                      > Nigdzie nie napisałem, że istnieje jakikolwiek bóg !!!
                      > Gdzie ty to wyczytałeś ???

                      To świetnie, zostałeś ateistą, dzięki mnie, choć szkoda, że nadal jesteś zakłamany i brniesz w sprzeczności.

                      > > > – każdy i zawsze w coś wierzy.
                      > >
                      > > Tak ja
                      >
                      > No widzisz – sam się przyznajesz :)

                      Co za ubóstwo w rozumieniu działania komputera. :) Przecież to prawdopodobnie Twoja przeglądarka obcięła Ci tekst, gdy go komentowałeś w okienku i przekroczyłeś dozwoloną ilość znaków.

                      Ja odpisałem całym zdaniem, a Tobie się nie chciało sięgnąć do tekstu źródłowego. Albo... :) Tak, zapewne SPECJALNIE manipulujesz tekstem w nadziei, że nikt tych praktyk nie zauważy.
                      Oto jak było:
                      Tak jak mówiłem o sobie - zakładając prawdopodobieństwo i tylko tymczasowo, a gdy to dotyczy świata to jedynie w zakresie niezbędnym do jego interpretacji. Bóg jest zbędny.

                      > Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców,

                      Mam na to dowody.

                      > że twoimi przodkami byli ci, o których mówią rodzinne przekazy,

                      Też są na to dowody, ale im dawniejszych zdarzeń to dotyczy, tym prawdopodobieństwo prawdziwości jest mniejsze i gotów jestem zrezygnować z tkwienia przy takim przeświadczeniu.

                      > a wcale nie musieli przyczynić się do przedłużenia twojego rodu itd. itp.

                      Jak widzisz, nie jest to ta sama definicja. A Ty próbujesz manipulować, zrównując je ze sobą. To jest brak znajomości reguł poprawnego, logicznego myślenia.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.1 09.07.12, 13:47
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        > > To wszystko są twoje interpretacje, ponieważ nie masz wiedzy.
                        >
                        > Pytam Cię, czy powinienem to traktować dosłownie?

                        Zależy co masz na myśli pisząc dosłownie ? Przecież wyjaśniłem, że jedno słowo ma wiele znaczeń np. po hebrajsku słowo „ziemia” oznacza również kraj, więc w zależności od tłumaczenia może zdanie mieć inne znaczenie. Zapytaj swojego kamrata o ksywce kotlet, a zapewne potwierdzi, że nawet przecinek zmienia sens zdania całkowicie :)

                        > > Czas jest związany z materią, więc przed powstaniem
                        > > czegokolwiek nie mogło być czasu.
                        >
                        > O, sięgasz po naukę do interpretacji? Przecież nauka jest logiczna, więc musiał
                        > byś i resztę religijnego bełkotu przepuścić przez takie sito.

                        Wiara nie jest sprzeczna z nauką, gdybyś się uczył, to zapewne wiedziałbyś, że nauka w kwestiach wiary nie wypowiada się w ogóle, ale wiara jak najbardziej :)
                        Czyżby moje wyjaśnienia były sprzeczne z twoim oglądem tego problemu ?

                        > > Autorzy Pisma musieli jednak określić Objawienie wg
                        > > znanego sobie systemu postrzegania rzeczywistości
                        > > (nie byli tacy „lotni” jak ty).
                        >
                        > To wasz bożek był na tyle głupi, że nie potrafił ludziom przekazać brakujących
                        > definicji. :) Bo ludzie myśleli wtedy tak samo logicznie, tą samą logiką, co dziś

                        Nie wiem nic o przekazywaniu jakichś definicji przez bożków, ale może od ciebie czegoś na ten temat się dowiem ?

                        > > Tydzień Boski przełożyli na ziemski – mógł się równać naszemu ale n
                        > ie musiał.
                        >
                        > Ale potem czas życia długowiecznych patriarchów już liczono dużymi liczbami? :)
                        > A Sumerowie i Akadyjczycy, przed zapisami biblijnymi posługiwali się systemami
                        > liczbowymi dużo bardziej złożonymi, np. sześćdziesiątkowym.

                        I jaki jest z tego morał ?

                        > > Potop również dotyczył całej ziemi (w oryginale oznacza również „kr
                        > aina”).
                        >
                        > A skąd się wzięła taka ilość wody i gdzie potem zniknęła? :)

                        Może ją wypili ?

                        > > Skrzydła aniołów przedstawiane są przez malarzy,
                        > > lecz na wielu obrazach aniołowie występują bez skrzydeł,
                        > > również w Biblii.
                        >
                        > I w Biblii nie ma nic o skrzydłach anielskich i archanielskich? :)

                        Przynajmniej ja o nich nie czytałem …… możesz podać jakiś cytat ?

                        > > Drabina Jakuba mogła sięgać nieba,
                        >
                        > Czyli czego? Gdzie się zaczynała "siedziba" bożka? Na jakiej wysokości? I dokąd
                        > się stamtąd wyniósł? Gdzie jest dzisiaj? :)

                        Nie wiem, gdzie jest siedziba bożka ………… może w piekle ?

                        > > wszak i dziś spoglądając w górę mówimy o niebie.
                        >
                        > No właśnie, bo to TEN SAM OBIEKT. ;)

                        Aha ………. a gdzie on się kończy ?

                        > > Tak, to jest dosłowność, aczkolwiek Kościół nigdy niew
                        > > traktował poszczególnych opowieści jako aksjomatu,
                        >
                        > Czyli jednak INTERPRETOWAŁ? A przed chwilą zaprzeczałeś temu. :) Nie pomyliło C
                        > i się coś?

                        Każde tłumaczenie jest interpretacją, jak myślisz skąd się biorą sekty ……. Z własnego interpretowania Pisma :)
                        Napisane zaś jest: „"To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia.” 2P 1,20.

                        > Czyli przyznajesz, że były sfałszowane? Po to by manipulować? Po co? Czy bóg mu
                        > si traktować ludzi jak idiotów? Czy może to ludzie religii traktują tłum jak je
                        > leni, których trzeba oszukać, by "uwierzyli", a potem "jakoś to będzie", bo poz
                        > bawieni logiki zgodzą się na wszystko. Szambo, kolego, szambo.

                        Nie wiem o jakich bogach pleciesz ?

                        > > Nie wiem, jak kiedyś zachowywał się chasyd,
                        >
                        > Popatrz, jak zachowuje się teraz. ;)

                        Nadal nie wiem jak zachowywał się chasyd ……….. był normalnym człowiekiem ?

                        > > ale to zapewne ty znasz z rodzinnych opowieści.
                        >
                        > Masz szansę powtórzyć jego drogę. Im dłużej będziesz po niej kroczył, tym gorze
                        > j dla Ciebie, bo nikt zapewne Twoich wyczynów słownych nie usunie z forum i będ
                        > ą po wieki świadczyły o Tobie.

                        Niech tak się stanie.

                        > > Punktować sobie możesz swój łeb dużym młotkiem, co mi do tego :)
                        >
                        > No proszę, jaki "kulturalny", "argumentujący" wierzący w urojonego bożka absurdu

                        Zaczynam podejrzewać, że to ty jesteś wyznawcą tego bożka, o którym z takim zapałem rozprawiasz i tylko się ze mną droczysz …. Filut z ciebie :)))

                        > > To ty nie masz argumentów, więc podobnie do kotleta
                        > > starasz się pisać nie na temat.
                        >
                        > Nudny jesteś z tymi przezwiskami. ;)

                        Skoro jestem nudny, to możesz ze mną nie polemizować.

                        > > Tak, rozumiem, a ja jestem aateistą:)
                        >
                        > Ręka Ci się trzęsie, gdy piszesz literę a. Parkinson?

                        Widzisz, sam również potrafisz być złośliwy, a ja ci tego nie mam za złe :))

                        > Nieważne, jak Ty to sobie nazywasz, bo i tak wiesz, o czym JA piszę, gdyż podał
                        > em Ci swoją definicję. Czyli komplet. A jeśli nie zrozumiałeś, to Twój problem,
                        > świadczący o braku zdolności rozumienia prostego tekstu.

                        A ty, jak się domyślam wiesz o czym ja piszę.

                        > Oczywiście czytelnicy też rozumieją i wyrabiają sobie o Tobie odpowiednią opinię

                        Skoro są tacy bystrzy, to należy tylko z tego się cieszyć :)

                        > > Nie masz żadnych przesłanek na fałszywość,
                        >
                        > Mam. Bóg NIE ISTNIEJE ze względów logicznych. Potrafię tego dowieść.

                        Względy logiczne nie potrafią wytłumaczyć pewnych zjawisk i faktów, ale to nie oznacza, że ich nie ma.

                        > > ba ! – istnieją nawet dowody na prawdziwość chrześcijaństwa,
                        > > a ty dalej swoje :)
                        >
                        > Nie, kolego, ja mówię o istnieniu boga. Bo Jezus jako człowiek mógł istnieć lub
                        > nie istnieć i nie ma to do odniesienia o bogu żadnego znaczenia. Chrześcijańst
                        > wo to skutek próby reformowania poprzedniej wersji religii. Przez ludzi. I wytw
                        > arzania kolejnej mitologii.

                        Ależ ja również podzielam twoje stanowisko, że bogów nie ma. Dalsze twoje dywagacje są bez sensu.

                        > Bóg jest urojeniem - to fakt.

                        Nie, to tytuł książki Dawkinsa, którą mógł przekonać do swego stanowiska tylko już przekonanych ……… nawiasem, to również świetnie się bawiłem czytając ją :)

                        > > Nigdzie nie napisałem, że istnieje jakikolwiek bóg !!!
                        > > Gdzie ty to wyczytałeś ???
                        >
                        > To świetnie, zostałeś ateistą, dzięki mnie, choć szkoda, że nadal jesteś zakłam
                        > any i brniesz w sprzeczności.

                        Jak mogę być ateistą wierząc jednocześnie w Boga ??? Gdzie twoja logika ?

                        > > > > – każdy i zawsze w coś wierzy.
                        > > >
                        > > > Tak ja
                        > >
                        > > No widzisz – sam się przyznajesz :)
                        >
                        > Co za ubóstwo w rozumieniu działania komputera. :) Przecież to prawdopodobnie T
                        > woja przeglądarka obcięła Ci tekst, gdy go komentowałeś w okienku i przekroczył
                        > eś dozwoloną ilość znaków.
                        >
                        > Ja odpisałem całym zdaniem, a Tobie się nie chciało sięgnąć do tekstu źródłoweg
                        > o. Albo... :) Tak, zapewne SPECJALNIE manipulujesz tekstem w nadziei, że nikt t
                        > ych praktyk nie zauważy.
                        > Oto jak było:
                        > [url=https://forum.gazeta.pl/forum/w,721,136989209,137181181,Re_do_henia_1_1.htm
                        > l]Tak jak mówiłem o sobie - zakładając prawdopodobieństwo i tylko tymczasowo, a
                        > gdy to dotyczy świata to jedynie w zakresie niezbędnym do jego interpretacji.
                        > Bóg jest zbędny.

                        Specjalnie zostawiam powyższy twój wpis, aby każdy mógł zobaczyć, jak się wijesz i miotasz aby wykręcić się od tego co sam przyznałeś :)

                        > > Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców,
                        >
                        > Mam na to dowody.

                        Zapewne n
                        • kolter-xl Re: do henia - 1.1 09.07.12, 13:58
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > enrque111 napisał:
                          > > > To wszystko są twoje interpretacje, ponieważ nie masz wiedzy.
                          > >
                          > > Pytam Cię, czy powinienem to traktować dosłownie?
                          >
                          > Zależy co masz na myśli pisząc dosłownie ? Przecież wyjaśniłem, że jedno słowo
                          > ma wiele znaczeń np. po hebrajsku słowo „ziemia” oznacza również kr
                          > aj, więc w zależności od tłumaczenia może zdanie mieć inne znaczenie. Zapytaj s
                          > wojego kamrata o ksywce kotlet, a zapewne potwierdzi, że nawet przecinek zmieni
                          > a sens zdania całkowicie :)

                          Wiem eniu twoja sekta jest znana z tego ze Jezusa wsadziła do raju w dniu śmierci przez jeden dwukropek :))
                        • grgkh Re: do henia - 1.1 09.07.12, 17:17
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > enrque111 napisał:

                          > > > To wszystko są twoje interpretacje, ponieważ nie masz wiedzy.
                          > >
                          > > Pytam Cię, czy powinienem to traktować dosłownie?
                          >
                          > Zależy co masz na myśli pisząc dosłownie ? Przecież wyjaśniłem, że jedno słowo
                          > ma wiele znaczeń np. po hebrajsku słowo „ziemia” oznacza również kr
                          > aj, więc w zależności od tłumaczenia może zdanie mieć inne znaczenie.

                          Nie musiałeś wyjaśniać. Temat znam ze szkoły podstawowej. Nie traktuje innych jak głąbów. Skąd Ci się wzięło to, że domyślnie tak traktujesz ludzi? Obracasz się w takim środowisku?

                          > Zapytaj swojego kamrata o ksywce kotlet,

                          Nie znam nikogo takiego i nie mam na tym forum kamratów. Jestem tu sam i niezależny.

                          > a zapewne potwierdzi, że nawet przecinek zmienia sens zdania całkowicie :)

                          Sensy to Ty sam lubisz zmieniać. A potem mówisz, że trzeba było interpretować czyli naciągać i manipulować. ;)

                          > > > Czas jest związany z materią, więc przed powstaniem
                          > > > czegokolwiek nie mogło być czasu.
                          > >
                          > > O, sięgasz po naukę do interpretacji? Przecież nauka jest logiczna, więc
                          > musiał
                          > > byś i resztę religijnego bełkotu przepuścić przez takie sito.
                          >
                          > Wiara nie jest sprzeczna z nauką,

                          Wiara jest sprzeczna z nauką. Nauka wątpi, a wiara jest absolutnie pewna. Nauka odnosi się do obserwacji świata, a wiara je ignoruje. Nauka zawsze jest zgodna z logiką, a wiara najczęściej ja gwałci. Ale też ma pretensje do tego, by świat opisywać.

                          > gdybyś się uczył,

                          Nie napisałem Ci, że się nie uczyłem, skąd więc ten śmiały wniosek? Jest skutkiem Twojej wiary? No i widzisz, do czego wiara potrafi doprowadzić? Do fałszywego obrazu świata.

                          Wiara jest denna.

                          > to zapewne wiedziałbyś, że
                          > nauka w kwestiach wiary nie wypowiada się w ogóle,

                          Wypowiada się - pocenia ja jako fałszywą.

                          > ale wiara jak najbardziej :)

                          To jasne. Ale błędnie, bo wbrew logice i obserwacjom, co wiedziałbyś, gdybyś się uczył. Ale tego dokładnie nie wiesz.

                          > Czyżby moje wyjaśnienia były sprzeczne z twoim oglądem tego problemu ?

                          Tak, są sprzeczne. ;)

                          > > > Autorzy Pisma musieli jednak określić Objawienie wg
                          > > > znanego sobie systemu postrzegania rzeczywistości
                          > > > (nie byli tacy „lotni” jak ty).
                          > >
                          > > To wasz bożek był na tyle głupi, że nie potrafił ludziom przekazać brakuj
                          > ących
                          > > definicji. :) Bo ludzie myśleli wtedy tak samo logicznie, tą samą logiką,
                          > co dziś
                          >
                          > Nie wiem nic o przekazywaniu jakichś definicji przez bożków, ale może od ciebie
                          > czegoś na ten temat się dowiem ?

                          Przecież wierzysz w jakiegoś bożka. Czy jesteś ateistą?

                          Dlaczego Twój bożek przekazywał wiedzę o sobie wierzącym w niego w formie niejednoznacznej, niedodefiniowanej, tak jakby sam jej nie posiadał? To jakiś durny bożek, prawda?

                          > > > Tydzień Boski przełożyli na ziemski – mógł się równać naszemu
                          > ale n
                          > > ie musiał.
                          > >
                          > > Ale potem czas życia długowiecznych patriarchów już liczono dużymi liczba
                          > mi? :)
                          > > A Sumerowie i Akadyjczycy, przed zapisami biblijnymi posługiwali się sys
                          > temami
                          > > liczbowymi dużo bardziej złożonymi, np. sześćdziesiątkowym.
                          >
                          > I jaki jest z tego morał ?

                          Taki, że ten bożek jest nieudolny w przekazywaniu informacji ludziom. Karykatura kreatora. ;)

                          > > > Potop również dotyczył całej ziemi
                          > > > (w oryginale oznacza również "kraina”).
                          > >
                          > > A skąd się wzięła taka ilość wody i gdzie potem zniknęła? :)
                          >
                          > Może ją wypili ?

                          A to była woda ognista?

                          (...)

                          Powtarzasz posty? Czy mam drugi raz odpowiadać na to samo?
                      • enrque111 Re: do henia - 1.1 09.07.12, 13:49
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        > > Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców,
                        >
                        > Mam na to dowody.

                        Zapewne nie kupione na bazarze ?

                        > > że twoimi przodkami byli ci, o których mówią rodzinne przekazy,
                        >
                        > Też są na to dowody, ale im dawniejszych zdarzeń to dotyczy, tym prawdopodobień
                        > stwo prawdziwości jest mniejsze i gotów jestem zrezygnować z tkwienia przy taki
                        > m przeświadczeniu.

                        Brawo.

                        > > a wcale nie musieli przyczynić się do przedłużenia twojego rodu itd. itp.
                        >
                        > Jak widzisz, nie jest to ta sama definicja. A Ty próbujesz m
                        Nic o jakiejkolwiek definicji nie pisałem.
                        • grgkh Re: do henia - 1.1 09.07.12, 16:58
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > enrque111 napisał:
                          > > > Zapewne wierzysz, że jesteś dzieckiem swoich rodziców,
                          > >
                          > > Mam na to dowody.
                          >
                          > Zapewne nie kupione na bazarze ?

                          Kupione, nie kupione... :) co to ma do dyskusji o religii? :) Czy widzisz jakiś związek? Bo ja żadnego.

                          Mówiłem, ale nie rozumiesz tego, może za trudne było, rozmowa o mojej osobie nie jest rozmową o naszych poglądach. A ja chcę się skupić wyłącznie na tym drugim. A jeśli Ci zależy na tym pierwszym, to zapisz się do bezpieki.

                          > > > że twoimi przodkami byli ci, o których mówią rodzinne przekazy,
                          > >
                          > > Też są na to dowody, ale im dawniejszych zdarzeń to dotyczy, tym prawdopo
                          > dobień
                          > > stwo prawdziwości jest mniejsze i gotów jestem zrezygnować z tkwienia prz
                          > y taki
                          > > m przeświadczeniu.
                          >
                          > Brawo.

                          Wspaniale, podobają Ci się moje poglądy. Nauka nie idzie w las i mój czas nie jest stracony.

                          > > > a wcale nie musieli przyczynić się do przedłużenia twojego rodu itd
                          > . itp.
                          > >
                          > > Jak widzisz, nie jest to ta sama definicja. A Ty próbujesz m
                          > Nic o jakiejkolwiek definicji nie pisałem.

                          O jakiej, bo wycinasz sprytnie, żeby nie było wiadomo, o co chodzi?

                          Ale pisać o definicjach nie możesz także i wtedy, jeśli nie znasz ich treści dla siebie.
                • grgkh Re: do henia - 1.2 05.07.12, 22:16
                  enrque111 napisał:

                  > > > Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to,
                  > > > że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej,
                  > > > że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy
                  > >
                  > > Bez dowodu hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa,
                  > > a wierzący - błędnie - zakłada, że jest prawdziwa.
                  > > Wierzący błądzi i gwałci logikę.
                  >
                  > Mylisz ciągle wiarę z hipotezą, zapominając (lub nie wiedząc),

                  Hipoteza to "bóg istnieje".

                  Czy jest prawdziwa? Nie wiadomo, dopóki nie zostanie potwierdzona prawdziwość.

                  Wiara - pewność absolutna, że powyższa hipoteza jest prawdziwa.
                  Tak, jakby ten dowód istniał, a przecież nie istnieje, a wiec wiara jest fałszywym, alogicznym założeniem.

                  > że są to różne pojęcia.

                  Jak widzisz z powyższego, definiuję poprawnie.

                  > To tak, jakbyś mylił wiedzę z hipotezą.

                  Pozwól, że ja sam będę mówił, jak ja definiuję. Nie wyręczaj mnie w tym, bo nie potrafisz.

                  > Hipoteza jest jedynie instrumentem, narzędziem poprzez
                  > który można osiągnąć jakąś wiedzę, aczkolwiek niekoniecznie.

                  Czyli czym? Podaj definicję, a nie omawiaj, do czego Ci się podobna wydaje.

                  > Wiara jest zupełnie czymś innym, nie zakłada wątpliwości,

                  Pewność? Absolutną? Przecież tak mówię. Nie ma dowodu, a jest pewność. Nieuzasadniona. W tym sęk.

                  > co ma miejsce w hipotezie.

                  Hipoteza o istnieniu boga ma stan nieustalony.

                  > Naukowiec stawiając hipotezę stara się ją zweryfikować, zakłada, że
                  > jest ona prawdziwa,

                  OK. Bo tak trzeba zawsze robić z hipotezami. Każdy myślący człowiek tak MUSI robić. Sprawdzać, czy ona jest prawdziwa lub fałszywa. gdy się nic nie uda, to hipoteza jest nieokreślona i NIE WOLNO o niej mówić, że jest prawdziwa. Hipoteza o stanie nieokreślonym - to ważne - nie opisuje systemu (mówimy o opisie świata realnego), nie należy do niego, bo TYLKO DOWÓD może ją z systemem powiązać.

                  > lecz jednocześnie liczy się z tym iż może okazać się fałszywa.

                  Oczywiście, jak będzie na to dowód.

                  > Wiara nie posiada takowych założeń.

                  Bo wiara gwałci logikę. Właśnie Ci to mówię. Taka wiara jest błędna logicznie.

                  > Człowiek wierzący jest pewien tego, w co wierzy

                  I to jest nieprawidłowe. Taki przykład: wierzę, że chcesz mnie zabić i zabijam Ciebie "w obronie własnej". Ponieważ wierzyłem głęboko i szczerze, to powinieneś się zgodzić, że moje postępowanie było słuszne.

                  To jest zgodne z Twoimi założeniami. Czy widzisz, do jakich absurdów to prowadzi?

                  Świat wokół nas możemy oceniać wyłącznie na podstawie hipotez, które uznaliśmy prawdziwe dzięki dowodom. Bez dowodu nie ma prawdy. Wiara w prawdę bez dowodu jest fałszowaniem rzeczywistości.

                  > – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym,

                  Uprość to - byłby niewierzącym.

                  > lecz agnostykiem (tacy również istnieją).

                  Rozmywasz temat. Jeśli są teiści - bo wyznają teizm, to ci, którzy go nie wyznają - powinni mieć jakąś wspólną nazwę. Dlaczego to nie miałby być ateizm? Po co wydzielać sztucznie jakieś podgrupy?

                  > Jest to jak najbardziej logiczne, tak jak wiara, że np.
                  > twój pradziadek jest faktycznie twoim pradziadkiem,
                  > chociaż mógł nim nie być, bo wyręczył go w tym sąsiad,
                  > a zarazem przyjaciel twojej babci – nie jesteś w stanie
                  > tego zweryfikować, lecz wierzysz.

                  E tam, a po co tak komplikować życie? Jak są dowody, np. metryka, to uznajemy, że to prawda. Jak się tę prawdę podważy, to znaczy, że tamten dowód był zły, a nowy jest dobry i teraz prawdą znów jest dokładnie to, na co jest dowód. Prawda jest zawsze skutkiem dowodu. Prawda jest teraz. A jak będzie w przyszłości to w przyszłości się dowiemy. I to jest poprawne. Prawda jest tymczasowa i kontekstowa.

                  > > Nie. To jest alogiczne, co wykazałem powyżej.
                  > > Hipoteza jest prawdziwa dopiero po dowodzie.
                  > > Wcześniej nie wolno tak o niej mówić. Kto mówi inaczej,
                  > > nie zna logiki.
                  >
                  > Nic nie wykazałeś.

                  Co, kto wykazał, to niech ocenią Ci, którzy umieją myśleć logicznie. :)

                  > To ja wykazałem, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą,

                  Ma. Wiara to jest uznanie hipotezy za prawdziwą bez dowodu.

                  > z którą ją utożsamiasz,

                  Nie utożsamiam.

                  > a logika nigdy nie była twoją najmocniejszą stroną.

                  I znów erystyka, bo atakujesz personalnie. I jaki z tego wniosek? Że nie masz argumentu. ;) Za często się to powtarza. Psujesz sobie opinię.
                  • enrque111 Re: do henia - 1.2 07.07.12, 12:44
                    grgkh napisał:

                    > Hipoteza to "bóg istnieje".

                    Żaden chrześcijanin takiej hipotezy nie stawia, ponieważ wie, że żadnych bogów nie ma. Wiara natomiast już ze swego założenia nie może być hipotezą, ponieważ ta druga dopuszcza element niepewności. W wierze nie może być cienia niepewności, gdyby ją ktoś miał, to nie byłby wierzącym lecz agnostykiem (takich również jest bardzo dużo więc zapewne mylisz ich z ludźmi wierzącymi).

                    > Czy jest prawdziwa? Nie wiadomo, dopóki nie zostanie potwierdzona prawdziwość.

                    Wiara nie podlega pod metody badawcze, nauka nią się nie zajmuje, a więc żaden naukowiec nawet nie stawia takich hipotez, a później próbuje ich dowieść. Powtórzę, gdyby wiarę można było dowieść metodami naukowymi, to przestałaby być wiarą, a stałaby się faktem materialnym, zmysłowym, nie byłoby miejsca na zwątpienie, dylematy moralne, a nawet własną wolę niewiary – wszyscy byliby „wierzący” :)

                    > Wiara - pewność absolutna, że powyższa hipoteza jest prawdziwa.
                    > Tak, jakby ten dowód istniał, a przecież nie istnieje, a wiec wiara jest fałszy
                    > wym, alogicznym założeniem.

                    Nie chce mi się powtarzać w nieskończoność tego samego, więc odsyłam cię do wcześniejszych moich wpisów, w których dowodzę, że wiara nie jest poddawana procesom badawczym przez naukowców (nauka zajmuje się czym innym niż wiara), więc nie można przykładać do niej „narzędzi naukowych” – mija się to z celem. Badając dzieło – Wszechświat nie możesz poznać jego stwórcy – Boga, może On dać się poznać przez Objawienie, analogicznie badając skonstruowany przez człowieka zegarek nie możesz poznać człowieka, musi on się pokazać (objawić).

                    > > że są to różne pojęcia.
                    >
                    > Jak widzisz z powyższego, definiuję poprawnie.

                    Całkowicie błędnie, co już wykazałem powyżej.

                    > > To tak, jakbyś mylił wiedzę z hipotezą.
                    >
                    > Pozwól, że ja sam będę mówił, jak ja definiuję. Nie wyręczaj mnie w tym, bo nie
                    > potrafisz.

                    Nikt nie zabrania ci błądzić. Masz wolną wolę.

                    > > Hipoteza jest jedynie instrumentem, narzędziem poprzez
                    > > który można osiągnąć jakąś wiedzę, aczkolwiek niekoniecznie.
                    >
                    > Czyli czym? Podaj definicję, a nie omawiaj, do czego Ci się podobna wydaje.

                    Definicję czego ? Definicję wymyśloną przez kogo ? Podałem ci w sposób opisowy zasadę, której trzyma się nauka – nie zajmuje się dowodzeniem wiary i tyle. Jeśli uważasz, że jest inaczej, to podaj nazwisko choćby jednego naukowca, który postawił hipotezę istnienia jakiegokolwiek „boga”, a później metodami naukowymi próbował ją dowodzić ?

                    > > Wiara jest zupełnie czymś innym, nie zakłada wątpliwości,
                    >
                    > Pewność? Absolutną? Przecież tak mówię. Nie ma dowodu, a jest pewność. Nieuzasa
                    > dniona. W tym sęk.

                    Każda pewność musi być uzasadniona, inaczej nie jest pewnością. Oczywiście pewność może być oparta na błędnych przesłankach, ale zawsze jest uzasadniona. Stąd mamy właśnie liczne „wiary fałszywe”, o których pisałeś.

                    > Hipoteza o istnieniu boga ma stan nieustalony.

                    Nie ma takich hipotez, jeżeli są to stawiają je tylko ludzie niewierzący (tacy jak ty), rozpaczliwie szukający potwierdzenia zasadności swego bezsensownego istnienia.

                    > > Naukowiec stawiając hipotezę stara się ją zweryfikować, zakłada, że
                    > > jest ona prawdziwa,
                    >
                    > OK. Bo tak trzeba zawsze robić z hipotezami. Każdy myślący człowiek tak MUSI ro
                    > bić. Sprawdzać, czy ona jest prawdziwa lub fałszywa. gdy się nic nie uda, to hi
                    > poteza jest nieokreślona i NIE WOLNO o niej mówić, że jest prawdziwa. Hipoteza
                    > o stanie nieokreślonym - to ważne - nie opisuje systemu (mówimy o opisie świata
                    > realnego), nie należy do niego, bo TYLKO DOWÓD może ją z systemem powiązać.

                    Sęk w tym, że naukowcy nie zajmują się dowodzeniem istnienia „bogów”, ani innych pozamaterialnych bytów. Zatem nikt (poza ateistycznymi dyletantami) nie stawia takich hipotez, ani nie szuka na to dowodów – one zresztą istnieją w nadmiarze, tylko że nie dają się wyjaśnić „metodami naukowymi”.

                    > > lecz jednocześnie liczy się z tym iż może okazać się fałszywa.
                    >
                    > Oczywiście, jak będzie na to dowód.

                    O tym przecież mówię.

                    > > Wiara nie posiada takowych założeń.
                    >
                    > Bo wiara gwałci logikę. Właśnie Ci to mówię. Taka wiara jest błędna logicznie.

                    Twoje rozumowanie ma właśnie tą skazę. Wiara jak najbardziej jest logiczna, wypływa z logicznych założeń, posiada dowody, których nie potrafią obalić nawet ateiści, którzy zresztą również są ludźmi głęboko wierzącymi, tylko że np. w „samo ożywienie materii”, którego również nie potrafią udowodnić :)

                    > > Człowiek wierzący jest pewien tego, w co wierzy
                    >
                    > I to jest nieprawidłowe. Taki przykład: wierzę, że chcesz mnie zabić i zabijam
                    > Ciebie "w obronie własnej". Ponieważ wierzyłem głęboko i szczerze, to powiniene
                    > ś się zgodzić, że moje postępowanie było słuszne.
                    > To jest zgodne z Twoimi założeniami. Czy widzisz, do jakich absurdów to prowadzi?

                    Wiara religijna w Boga jest czym innym, niż wiara w człowieka. Wiadomo powszechnie, że człowiek jest istotą ułomną, którego dzieła również są naznaczone ułomnością. Wszechświat – dzieło Stwórcy jest dziełem doskonałym, co stwierdzają nawet ateistyczni naukowcy, a więc rządzi się prawami: matematyki, fizyki, przyrody, logiki. Wiara w niezmienność praw np. matematyki jest czym innym, niż np. moja wiara w to, że jeszcze przed śmiercią zdążysz się nawrócić i uzyskać zbawienie wieczne. Nie widzę tu żadnego absurdu.

                    > Świat wokół nas możemy oceniać wyłącznie na podstawie hipotez, które uznaliśmy
                    > prawdziwe dzięki dowodom. Bez dowodu nie ma prawdy. Wiara w prawdę bez dowodu j
                    > est fałszowaniem rzeczywistości.

                    Dalej forsujesz swoje dziecięce wywody. Świat wokół nas oceniamy i poznajemy dzięki prawom, o których napisałem powyżej. Tak doskonała harmonia Wszechświata istnieje i funkcjonuje dzięki tym prawom, które zostały ustanowione przez Boga, abyśmy mogli logicznie poznawać rzeczywistość w której żyjemy. Oczywiście masz prawo wierzyć, że to sama bezrozumna materia w wyniku jakiejś nieskończonej liczby przypadków wykształciła ową harmonię, ożywiła się samoistnie, a nawet posiadła inteligencję i samoświadomość i to wszystko przez przypadek. Niestety, ja aż tak wierzący nie jestem :)

                    > > – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym,
                    >
                    > Uprość to - byłby niewierzącym.

                    Czy napisałem coś przeciwnego ?

                    > > lecz agnostykiem (tacy również istnieją).
                    >
                    > Rozmywasz temat. Jeśli są teiści - bo wyznają teizm, to ci, którzy go nie wyzna
                    > ją - powinni mieć jakąś wspólną nazwę. Dlaczego to nie miałby być ateizm? Po co
                    > wydzielać sztucznie jakieś podgrupy?

                    Ponieważ „czysty” ateizm jest prawie niespotykany, byłby z resztą bezsensowny. Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie, a więc zweryfikować poprzez obserwacje. Zatem ateizm jest podobnie jak teizm filozoficznym zbiorem twierdzeń, a więc nie poddających się weryfikacji. Dotyczy to zarówno powstania Wszechświata (przed tzw. „wielkim wybuchem”), początków życia, wykształcenia się inteligencji itd. Nawet nauki przyrodnicze obecnie nie są oparte wyłącznie na faktach, a na teoriach, których nie sposób dowieść empirycznie, a w które ateiści wierzą tak, jak katolicy w Trójcę Świętą.

                    > E tam, a po co tak komplikować życie? Jak są dowody, np. metryka, to uznajemy,
                    > że to prawda. Jak się tę prawdę podważy, to znaczy, że tamten dowód był zły, a
                    > nowy jest dobry i teraz prawdą znów jest dokładnie to, na co jest dowód. Prawda
                    > jest zawsze skutkiem dowodu. Prawda jest teraz. A jak
                    • kolter-xl Re: do henia - 1.2 07.07.12, 14:38
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Hipoteza to "bóg istnieje".
                      >
                      > Żaden chrześcijanin takiej hipotezy nie stawia, ponieważ wie, że żadnych bogów
                      > nie ma

                      Chrześcijanin tak , ale nie katolik który ma cały tabun bóstw !!

                      Wiara natomiast już ze swego założenia nie może być hipotezą, ponieważ
                      > ta druga dopuszcza element niepewności. W wierze nie może być cienia niepewnośc
                      > i, gdyby ją ktoś miał, to nie byłby wierzącym lecz agnostykiem (takich również
                      > jest bardzo dużo więc zapewne mylisz ich z ludźmi wierzącymi).

                      Ty eniu w co poza Natankiem wierzysz ??
                    • grgkh Re: do henia - 1.2.1 08.07.12, 00:00
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Hipoteza to "bóg istnieje".
                      >
                      > Żaden chrześcijanin takiej hipotezy nie stawia, ponieważ wie, że żadnych bogów
                      > nie ma.

                      Żaden? :) Znam takich, którzy uważają, że bogowie istnieją. Np: Jahwe, Szatan i Jezus. Wszyscy panowie. Stąd patriarchalne widzenie świata.

                      > Wiara natomiast już ze swego założenia nie może być hipotezą, ponieważ
                      > ta druga dopuszcza element niepewności.

                      Wiara nie jest hipotezą. To sposób traktowania hipotezy o istnieniu bogów.

                      > W wierze nie może być cienia niepewnośc
                      > i, gdyby ją ktoś miał, to nie byłby wierzącym lecz agnostykiem (takich również
                      > jest bardzo dużo więc zapewne mylisz ich z ludźmi wierzącymi).

                      Podzielmy jakoś ludzi ze względu na to, czy według nich bóg istnieje (wierzący w istnienie boga, teiści) czy ignorujący istnienie boga (pozostali czyli ateiści). Inne podziały są nieistotne dla wiary i jej braku.

                      > > Czy jest prawdziwa? Nie wiadomo, dopóki nie zostanie
                      > > potwierdzona prawdziwość.
                      >
                      > Wiara nie podlega pod metody badawcze, nauka nią się nie zajmuje,

                      Ale mówi coś o świecie? Mówi. A świat badamy i opisujemy metodą naukową? Opisujemy. Więc to Ty nie wtrącaj się do opisu świata z wiarą.

                      > a więc żaden naukowiec nawet nie stawia takich hipotez,
                      > a później próbuje ich dowieść.

                      Są naukowcy, opisujący naukowo świat, którzy zachowują się czasem niegodnie i niezgodnie z zasadami logiki. Nie masz racji w powyższym.

                      > Powtórzę,

                      Powtórzenie nie spowoduje, że to, co było fałszywe stanie się prawdziwe. Powtórzę i ja: hipoteza istnienia boga, jeśli ma dotyczyć świata, MUSI być weryfikowana dowodem. Bez weryfikacji NIE WOLNO uważać jej za prawdziwą.

                      > gdyby wiarę można było dowieść metodami naukowymi,
                      > to przestałaby być wiarą, a stałaby się faktem materialnym,
                      > zmysłowym, nie byłoby miejsca na zwątpienie, dylematy moralne,
                      > a nawet własną wolę niewiary – wszyscy byliby „wierzący” :)

                      Bajki i opowiadasz. Nauka, posługując się weryfikacją, nie może być nazywana wiarą. Wiara, rezygnując z weryfikacji, nie ma prawa opisywać świata, który weryfikacją badamy.

                      > > Wiara - pewność absolutna, że powyższa hipoteza jest prawdziwa.
                      > > Tak, jakby ten dowód istniał, a przecież nie istnieje,
                      > > a wiec wiara jest fałszywym, alogicznym założeniem.
                      >
                      > Nie chce mi się powtarzać w nieskończoność tego samego,
                      > więc odsyłam cię do wcześniejszych moich wpisów, w których dowodzę,
                      > że wiara nie jest poddawana procesom badawczym przez naukowców

                      Przecież ja też tak mówię. ;)

                      > (nauka zajmuje się czym innym niż wiara),

                      I to jest prawda.

                      > więc nie można przykładać do niej „narzędzi naukowych”
                      > – mija się to z celem.

                      Więc nie wolno przy pomocy wiary opisywać wszewchświata, bo jedyną metodą jego opisu jest naukowa weryfikacja.

                      > Badając dzieło – Wszechświat

                      Jakie dzieło? ;) Udowodniłeś, że to dzieło?

                      > nie możesz poznać jego stwórcy Boga,

                      Bogów nie boga. Bo bogów są tysiące a może nieskończenie wiele, tyle, ile ich ludzie mogliby wymyślić. Udowodnij, że Twój jest jedyny możliwy?

                      > może On dać się poznać przez Objawienie,

                      W innych religiach też się zdarzają objawienia.

                      > analogicznie badając skonstruowany przez człowieka zegarek
                      > nie możesz poznać człowieka, musi on się pokazać (objawić).

                      I znów przykład, który nie jest dokładnie odpowiedni.

                      Badając świat (doznanie wewnątrz niego, które jest jego produktem - zwane przez Ciebie objawieniem) nie możesz uważać, że posiadłeś wiedzę SPOZA ŚWIATA. I doznając objawienie BADASZ przy jego pomocy elementy świata, a badając zaczynasz jednak posługiwać się metodą naukową czyli włączasz naukę do wiary.

                      Plączesz się w logice. Jesteś sprzeczny.

                      Naukowcy, badacze świata odnoszą się do obserwacji, a objawienie to przecież taka sama obserwacja jak wszystkie inne wewnątrz świata.

                      Widzisz, jak Ci się mylą definicje? ;)

                      > > > że są to różne pojęcia.
                      > >
                      > > Jak widzisz z powyższego, definiuję poprawnie.
                      >
                      > Całkowicie błędnie, co już wykazałem powyżej.

                      Wszystko, co "wykazujesz" natychmiast podważam. Nie zostało w tego nic. ;)

                      > > > To tak, jakbyś mylił wiedzę z hipotezą.
                      > >
                      > > Pozwól, że ja sam będę mówił, jak ja definiuję.
                      > > Nie wyręczaj mnie w tym, bo nie potrafisz.
                      >
                      > Nikt nie zabrania ci błądzić. Masz wolną wolę.

                      Najpierw musisz udowodnić, że błądzę.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.2.1 09.07.12, 13:51
                        grgkh napisał:

                        > Żaden? :) Znam takich, którzy uważają, że bogowie istnieją. Np: Jahwe, Szatan i
                        > Jezus. Wszyscy panowie. Stąd patriarchalne widzenie świata.

                        Być może, poniekąd masz rację, tylko wszystko mylisz, jak przystało na ateistę. Wymieniłeś imiona, ale to nie są bogowie, no może poza szatanem („szatan” jest określeniem złego ducha, tak jak diabeł, a nie imieniem). Natomiast imiona Jahwe oraz Jezus są imionami Boga a nie boga, gdyż ten ostatni może być jedynie demonem. Komentarz zaś pozostawiam bez własnego odniesienia, gdyż jest jeszcze większym bełkotem :)

                        > > Wiara natomiast już ze swego założenia nie może być hipotezą, ponieważ
                        > > ta druga dopuszcza element niepewności.
                        >
                        > Wiara nie jest hipotezą. To sposób traktowania hipotezy o istnieniu bogów.

                        Prawdopodobnie dla osobników prostych i nie douczonych, oraz ateistów, którzy wiedzą na ten temat jeszcze mniej.

                        > > W wierze nie może być cienia niepewnośc
                        > > i, gdyby ją ktoś miał, to nie byłby wierzącym lecz agnostykiem (takich ró
                        > wnież
                        > > jest bardzo dużo więc zapewne mylisz ich z ludźmi wierzącymi).
                        >
                        > Podzielmy jakoś ludzi ze względu na to, czy według nich bóg istnieje (wierzący
                        > w istnienie boga, teiści) czy ignorujący istnienie boga (pozostali czyli ateiśc
                        > i). Inne podziały są nieistotne dla wiary i jej braku.

                        Ależ są jak najbardziej istotne. Jak np. zaklasyfikujesz osobę, która twierdzi, że „nie wie czy istnieje Bóg” ? A jak tą, która twierdzi, że „nie wierzy, ale jeśli ktoś przedstawi dowód który go przekona to uwierzy” (tacy bardzo często pod wpływem różnych czynników się nawracają, np. ateistyczni naukowcy badający „Całun Turyński”) ?

                        > > > Czy jest prawdziwa? Nie wiadomo, dopóki nie zostanie
                        > > > potwierdzona prawdziwość.
                        > >
                        > > Wiara nie podlega pod metody badawcze, nauka nią się nie zajmuje,
                        >
                        > Ale mówi coś o świecie? Mówi. A świat badamy i opisujemy metodą naukową? Opisuj
                        > emy. Więc to Ty nie wtrącaj się do opisu świata z wiarą.

                        Znowu mieszasz. Metodą naukową, to możesz zbadać świat materialny. Obszar niematerialny nie podlega prawom fizyki, więc nie można zbadać go metodami naukowymi. Jak np. zbadasz piękno, sprawiedliwość, miłość, dobro, myśl itd. ? Wiara dotyczy spraw niematerialnych, a zatem nauka nią się nie zajmuje.

                        > > a więc żaden naukowiec nawet nie stawia takich hipotez,
                        > > a później próbuje ich dowieść.
                        >
                        > Są naukowcy, opisujący naukowo świat, którzy zachowują się czasem niegodnie i n
                        > iezgodnie z zasadami logiki. Nie masz racji w powyższym.

                        Duch nie musi być logiczny, więc np. możesz kochać kobietę, która cię nienawidzi i wyrządza ci krzywdę – przyznasz, że kochanie jej jest nielogiczne. Albo ktoś zachwyca się jakimś bohomazem, który z miejsca wyrzuciłbyś na śmietnik, gdyż nie przedstawia niczego realnego, nic poza chaotycznie rozmazanymi farbami – również zachwyt tego osobnika jest dla nas nie logiczny. To dotyczy właśnie spraw niematerialnych, one nie podlegają prawom logiki. Wiara zaś jak najbardziej jest logiczna, gdyż jest wynikiem faktów materialnych, a nie wymysłów. W wymyśloną mitologię, czy bajki nikt nie wierzy, poza małymi dziećmi, a wiara w Boga jest wieczna.

                        > > Powtórzę,
                        >
                        > Powtórzenie nie spowoduje, że to, co było fałszywe stanie się prawdziwe. Powtór
                        > zę i ja: hipoteza istnienia boga, jeśli ma dotyczyć świata, MUSI być weryfikowa
                        > na dowodem. Bez weryfikacji NIE WOLNO uważać jej za prawdziwą.

                        Niektórym, umysłom prostym i chwiejnym, a za taki zaczynam uważać twój, trzeba powtarzać.

                        > Bajki i opowiadasz. Nauka, posługując się weryfikacją, nie może być nazywana wi
                        > arą. Wiara, rezygnując z weryfikacji, nie ma prawa opisywać świata, który weryf
                        > ikacją badamy.

                        Mylisz się, wiara w sposób logiczny, bardziej niż logiczny, gdyż transcendentalny opisuje istniejący świat. Ma do tego większe prawo, gdyż poprzez Objawienie jest pełna, nauka zaś sprowadzona jedynie do materii, ułomna.

                        > > Nie chce mi się powtarzać w nieskończoność tego samego,
                        > > więc odsyłam cię do wcześniejszych moich wpisów, w których dowodzę,
                        > > że wiara nie jest poddawana procesom badawczym przez naukowców
                        >
                        > Przecież ja też tak mówię. ;)

                        Cieszę się więc, że nareszcie to zrozumiałeś i nie będziesz plótł o „hipotezach” w wierze.

                        > > (nauka zajmuje się czym innym niż wiara),
                        >
                        > I to jest prawda.

                        Zgadzamy się zatem.

                        > > więc nie można przykładać do niej „narzędzi naukowych”
                        > > – mija się to z celem.
                        >
                        > Więc nie wolno przy pomocy wiary opisywać wszewchświata, bo jedyną metodą jego
                        > opisu jest naukowa weryfikacja.
                        >
                        > > Badając dzieło – Wszechświat
                        >
                        > Jakie dzieło? ;) Udowodniłeś, że to dzieło?

                        Tak, ponieważ nikt inny nie byłby w stanie stworzyć Wszechświata, niż Bóg. Chyba, że przedstawisz dowody na to, że jakaś materia (skąd się ona wzięła?), pod wpływem czegoś (czego?) wybuchła i w sposób niezwykle uporządkowany (kto to uporządkował?) ułożyła się we Wszechświat, a później jakoś sama się ożywiła (jak można samemu się ożywić?), by w końcu wytworzyć inteligencję samą z siebie (co graniczy z jeszcze większym cudem !) – tak, aby w to wierzyć trzeba być osobnikiem niezwykle silnej wiary, tym bardziej, że wygadując takie brednie, żadnego dowodu się nie ma – ja takim wierzącym nie jestem :)))

                        > > nie możesz poznać jego stwórcy Boga,
                        >
                        > Bogów nie boga. Bo bogów są tysiące a może nieskończenie wiele, tyle, ile ich l
                        > udzie mogliby wymyślić. Udowodnij, że Twój jest jedyny możliwy?

                        Myślałem, że zrozumiałeś, a ty dalej swoje – czy jesteś zdrów na umyśle ???

                        > > może On dać się poznać przez Objawienie,
                        >
                        > W innych religiach też się zdarzają objawienia.

                        Nie wiem, co się zdarza w religiach fałszywych i mało mnie to zajmuje.

                        > > analogicznie badając skonstruowany przez człowieka zegarek
                        > > nie możesz poznać człowieka, musi on się pokazać (objawić).
                        >
                        > I znów przykład, który nie jest dokładnie odpowiedni.

                        Dlaczego nie jest dokładnie odpowiedni ?

                        > Badając świat (doznanie wewnątrz niego, które jest jego produktem - zwane przez
                        > Ciebie objawieniem) nie możesz uważać, że posiadłeś wiedzę SPOZA ŚWIATA. I doz
                        > nając objawienie BADASZ przy jego pomocy elementy świata, a badając zaczynasz j
                        > ednak posługiwać się metodą naukową czyli włączasz naukę do wiary.

                        Ależ świat jest wytworem Boga, poprzez dzieło poznajesz Stwórcę. To jest elementarna logika. Gdy oglądasz jakiś film, to również możesz na jego podstawie wyciągnąć wnioski o jego twórcy.

                        > Plączesz się w logice. Jesteś sprzeczny.

                        Sam się lepiej ucz logiki, zanim zaczniesz kogoś oceniać.

                        > Naukowcy, badacze świata odnoszą się do obserwacji, a objawienie to przecież ta
                        > ka sama obserwacja jak wszystkie inne wewnątrz świata.
                        >
                        > Widzisz, jak Ci się mylą definicje? ;)
                        Żadne „definicje” mi się nie mogą mylić, ponieważ żadnej nie używam, stosuję logikę, a nie definicje, które mogą odzwierciedlać jedynie sposób myślenia ich autorów, nie zawsze adekwatny do rzeczywistości.

                        > > Całkowicie błędnie, co już wykazałem powyżej.
                        >
                        > Wszystko, co "wykazujesz" natychmiast podważam. Nie zostało w tego nic. ;)

                        Jeszcze nic nie zdołałeś podważyć – próby podniesienia góry nie oznaczają, że została ona podniesiona :)))

                        > > Nikt nie zabrania ci błądzić. Masz wolną wolę.
                        >
                        > Najpierw musisz udowodnić, że błądzę.

                        Czynię to bez przerwy, a ty nadal miotasz się i taplasz w swym ateistycznym, nielogicznym bajorku i my
                        • kolter-xl Re: do henia - 1.2.1 09.07.12, 14:12
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > Żaden? :) Znam takich, którzy uważają, że bogowie istnieją. Np: Jahwe, Sz
                          > atan i
                          > > Jezus. Wszyscy panowie. Stąd patriarchalne widzenie świata.
                          >
                          > Być może, poniekąd masz rację, tylko wszystko mylisz, jak przystało na ateistę.
                          > Wymieniłeś imiona, ale to nie są bogowie, no może poza szatanem („szatan
                          > ” jest określeniem złego ducha, tak jak diabeł, a nie imieniem). Natomias
                          > t imiona Jahwe oraz Jezus są imionami Boga a nie boga, gdyż ten ostatni może by
                          > ć jedynie demonem. Komentarz zaś pozostawiam bez własnego odniesienia, gdyż jes
                          > t jeszcze większym bełkotem :)

                          Eniu gratuluje wiedzy biblijnej , Przeciez nie kto inny a założyciel chrześcijaństwa ( nie myl z katolicyzmem ) Paweł nazwał Diabła bogiem , możesz to krynico wiedzy jakoś wyjaśnić ??

                          dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewnagelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga.
                        • grgkh Re: do henia - 1.2.1.1 09.07.12, 18:00
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > Żaden? :) Znam takich, którzy uważają, że bogowie istnieją. Np: Jahwe, Sz
                          > atan i
                          > > Jezus. Wszyscy panowie. Stąd patriarchalne widzenie świata.
                          >
                          > Być może, poniekąd masz rację, tylko wszystko mylisz, jak przystało na ateistę.

                          Zaraz mi to wyjaśnisz. Fajnie.

                          > Wymieniłeś imiona, ale to nie są bogowie, no może poza szatanem („szatan
                          > ” jest określeniem złego ducha, tak jak diabeł, a nie imieniem).

                          A duch to nie bóg? To TEN SAM bóg? Też dobry tylko kochający inaczej? W schizofrenicznej wersji z rozdwojeniem jaźni?

                          > Natomias
                          > t imiona Jahwe oraz Jezus są imionami Boga a nie boga,

                          W powszechnej świadomości ludzkości bóg to ogólna nazwa wszystkich nazwanym imionami bogów, także i Twojego pisanego dużą literą. No więc jakie imiona ma Twój bóg? Ile ich ma? W ilu wariantach występuje? Czy stwory typu aniołów to też bóg (przecież mają pewne cechy nadludzkie)? Jeśli mają takie cechy, to łapią się na definicję boga. Nawet o tym nie wiesz, w ile tych bogów wierzysz.

                          > gdyż ten ostatni może być jedynie demonem.

                          Demon to bardziej człowiek czy bardziej bóg? Bo jeśli nie człowiek, lecz istota nadprzyrodzona, to bóg, choć mniej ważny.

                          > Komentarz zaś pozostawiam bez własnego odniesienia,
                          > gdyż jest jeszcze większym bełkotem :)

                          Definicje bogów i bałagan w nich to bełkot? Dobrze mówisz.

                          > > > Wiara natomiast już ze swego założenia nie może być hipotezą, ponie
                          > waż
                          > > > ta druga dopuszcza element niepewności.
                          > >
                          > > Wiara nie jest hipotezą. To sposób traktowania hipotezy o istnieniu bogów
                          > .
                          >
                          > Prawdopodobnie dla osobników prostych i nie douczonych, oraz ateistów, którzy w
                          > iedzą na ten temat jeszcze mniej.

                          No to podaj definicje hipotezy i wiary. Zobaczymy, ile wiesz.

                          > > > W wierze nie może być cienia niepewnośc
                          > > > i, gdyby ją ktoś miał, to nie byłby wierzącym lecz agnostykiem (tak
                          > ich ró
                          > > wnież
                          > > > jest bardzo dużo więc zapewne mylisz ich z ludźmi wierzącymi).
                          > >
                          > > Podzielmy jakoś ludzi ze względu na to, czy według nich bóg istnieje (wie
                          > rzący
                          > > w istnienie boga, teiści) czy ignorujący istnienie boga (pozostali czyli
                          > ateiśc
                          > > i). Inne podziały są nieistotne dla wiary i jej braku.
                          >
                          > Ależ są jak najbardziej istotne. Jak np. zaklasyfikujesz osobę, która twierdzi,
                          > że „nie wie czy istnieje Bóg” ?

                          Na jeden z dwóch sposobów: jeśli nie wiedząc dopuszcza taką możliwość, to wierzy, a jeśli ignoruje (nie uważa, by istotne to dla niej było) to nie wierzy.

                          > A jak tą, która twierdzi, że nie wierzy,

                          Czyli nie dopuszcza? - Ateista.

                          > ale jeśli ktoś przedstawi dowód który go przekona to uwierzy

                          Tez ateista, bo W TEJ CHWILI nie wierzy.

                          > (tacy bardzo często pod wpływem różnych czynników się nawracają,
                          > np. ateistyczni naukowcy badający „Całun Turyński”) ?

                          Jeśli uwierzyli, to przestali być ateistami. Zdanie wolno zmieniać dowolna ilość razy. Nieważne czym byli wcześniej.

                          > > > > Czy jest prawdziwa? Nie wiadomo, dopóki nie zostanie
                          > > > > potwierdzona prawdziwość.
                          > > >
                          > > > Wiara nie podlega pod metody badawcze, nauka nią się nie zajmuje,
                          > >
                          > > Ale mówi coś o świecie? Mówi. A świat badamy i opisujemy metodą naukową?
                          > Opisuj
                          > > emy. Więc to Ty nie wtrącaj się do opisu świata z wiarą.
                          >
                          > Znowu mieszasz. Metodą naukową, to możesz zbadać świat materialny.

                          Jedyny, który istnieje dla nas. Nie ma innego świata.

                          > Obszar niema
                          > terialny nie podlega prawom fizyki,

                          Nie ma dowodów, więc nie ma świata i wiedzy o nim. Skąd masz wiedzę o tym, o czym wiedzy być nie może z definicji?

                          > więc nie można zbadać go metodami naukowymi
                          > . Jak np. zbadasz piękno, sprawiedliwość, miłość, dobro, myśl itd. ?

                          Przy pomocy odpowiednich kryteriów. Piękno? - zgodność ze wzorcami uznanymi subiektywnie za piękne. Sprawiedliwość? - zgodność z wzorcem równego traktowania. Miłość? - siła oddziaływania neuroprzekaźników. Dobro? - względna zgodność z korzystnymi skutkami. Myśl? - stan aktywności pewnej struktury informacyjnej połączeń pomiędzy neuronami w powiązaniu ze struktura jaźni (identyfikacji siebie).

                          Czego jeszcze nie wiesz?
                        • grgkh Re: do henia - 1.2.1.2 09.07.12, 18:03
                          enrque111 napisał:

                          > Wiara doty
                          > czy spraw niematerialnych, a zatem nauka nią się nie zajmuje.

                          A więc wiara nie ma prawa opisywać świata materialnego. A opisuje.

                          > > > a więc żaden naukowiec nawet nie stawia takich hipotez,
                          > > > a później próbuje ich dowieść.
                          > >
                          > > Są naukowcy, opisujący naukowo świat, którzy zachowują się czasem niegodn
                          > ie i n
                          > > iezgodnie z zasadami logiki. Nie masz racji w powyższym.
                          >
                          > Duch nie musi być logiczny,

                          Myślisz o duchu bełkotliwym? Znasz ten stan?

                          > więc np. możesz kochać kobietę, która cię nienawidz
                          > i i wyrządza ci krzywdę – przyznasz, że kochanie jej jest nielogiczne.

                          Dlaczego? Logiczne jest, bo jest jego przyczyna - hormony itp. Ale jest bez widoków ze względu np. na wzajemne rozumienie się i traktowanie.

                          > Al
                          > bo ktoś zachwyca się jakimś bohomazem, który z miejsca wyrzuciłbyś na śmietnik,
                          > gdyż nie przedstawia niczego realnego, nic poza chaotycznie rozmazanymi farbam
                          > i – również zachwyt tego osobnika jest dla nas nie logiczny.

                          Dla mnie jest logiczny. Co w tym nielogicznego?

                          > To dotyczy w
                          > łaśnie spraw niematerialnych, one nie podlegają prawom logiki.

                          Mylisz się. Obiekt kochany i obraz to sprawy materialne.

                          > Wiara zaś jak na
                          > jbardziej jest logiczna, gdyż jest wynikiem faktów materialnych,

                          Wiara jest alogiczna, bo logika nie pozwala hipotez nieudowodnionych nazywać prawdziwymi.

                          > a nie wymysłów
                          > . W wymyśloną mitologię, czy bajki nikt nie wierzy, poza małymi dziećmi, a wiar
                          > a w Boga jest wieczna.

                          Wiara umiera z wierzącym. Czy ktoś dziś wierzy w bogów jaskiniowców? Nie. Ta wiara umarła.

                          > > > Powtórzę,
                          > >
                          > > Powtórzenie nie spowoduje, że to, co było fałszywe stanie się prawdziwe.
                          > Powtór
                          > > zę i ja: hipoteza istnienia boga, jeśli ma dotyczyć świata, MUSI być wery
                          > fikowa
                          > > na dowodem. Bez weryfikacji NIE WOLNO uważać jej za prawdziwą.
                          >
                          > Niektórym, umysłom prostym i chwiejnym, a za taki zaczynam uważać twój, trzeba
                          > powtarzać.

                          To powtarzaj. ;) Na razie to mój umysł ma przewagę nad Twoim. ;)

                          > > Bajki i opowiadasz. Nauka, posługując się weryfikacją, nie może być nazyw
                          > ana wi
                          > > arą. Wiara, rezygnując z weryfikacji, nie ma prawa opisywać świata, który
                          > weryf
                          > > ikacją badamy.
                          >
                          > Mylisz się, wiara w sposób logiczny, bardziej niż logiczny, gdyż transcendental
                          > ny opisuje istniejący świat.

                          Świat opisuje się interpretując informacje w sposób naukowy. Nie wiarą.

                          > Ma do tego większe prawo, gdyż poprzez Objawienie
                          > jest pełna, nauka zaś sprowadzona jedynie do materii, ułomna.

                          Wiara jest sprzeczna z logiką.

                          > > > Nie chce mi się powtarzać w nieskończoność tego samego,
                          > > > więc odsyłam cię do wcześniejszych moich wpisów, w których dowodzę,
                          > > > że wiara nie jest poddawana procesom badawczym przez naukowców
                          > >
                          > > Przecież ja też tak mówię. ;)
                          >
                          > Cieszę się więc, że nareszcie to zrozumiałeś i nie będziesz plótł o „hipo
                          > tezach” w wierze.

                          Naukowcy nie zajmują się wiarą. Mówimy to jednakowo. No i wychodzi na to, że wiara jednak jest sprzeczna z nauką, bo dotyczy tego samego obiektu, świata. ;)

                          > > > (nauka zajmuje się czym innym niż wiara),
                          > >
                          > > I to jest prawda.
                          >
                          > Zgadzamy się zatem.

                          Tam, gdzie prawda, tam powinniśmy się zgadzać.

                          > > > więc nie można przykładać do niej „narzędzi naukowych”
                          > > > – mija się to z celem.
                          > >
                          > > Więc nie wolno przy pomocy wiary opisywać wszewchświata, bo jedyną metodą
                          > jego
                          > > opisu jest naukowa weryfikacja.
                          > >
                          > > > Badając dzieło – Wszechświat
                          > >
                          > > Jakie dzieło? ;) Udowodniłeś, że to dzieło?
                          >
                          > Tak, ponieważ nikt inny nie byłby w stanie stworzyć Wszechświata, niż Bóg.

                          A kto stworzył boga? Sam powstał? Taki wspaniały i skomplikowany? To niemożliwe. Musieli stworzyć go ludzie. :)

                          > Chyb
                          > a, że przedstawisz dowody na to, że jakaś materia (skąd się ona wzięła?), pod w
                          > pływem czegoś (czego?) wybuchła i w sposób niezwykle uporządkowany (kto to upor
                          > ządkował?) ułożyła się we Wszechświat, a później jakoś sama się ożywiła (jak mo
                          > żna samemu się ożywić?), by w końcu wytworzyć inteligencję samą z siebie (co gr
                          > aniczy z jeszcze większym cudem !) – tak, aby w to wierzyć trzeba być oso
                          > bnikiem niezwykle silnej wiary, tym bardziej, że wygadując takie brednie, żadne
                          > go dowodu się nie ma – ja takim wierzącym nie jestem :)))

                          A czy bóg tez powstał w wybuchu?

                          > > > nie możesz poznać jego stwórcy Boga,
                          > >
                          > > Bogów nie boga. Bo bogów są tysiące a może nieskończenie wiele, tyle, ile
                          > ich l
                          > > udzie mogliby wymyślić. Udowodnij, że Twój jest jedyny możliwy?
                          >
                          > Myślałem, że zrozumiałeś, a ty dalej swoje – czy jesteś zdrów na umyśle ?
                          > ??

                          Tak, jestem zdrowy.

                          > > > może On dać się poznać przez Objawienie,
                          > >
                          > > W innych religiach też się zdarzają objawienia.
                          >
                          > Nie wiem, co się zdarza w religiach fałszywych i mało mnie to zajmuje.

                          A jak odróżnia się religie prawdziwe od fałszywych? :)

                          > > > analogicznie badając skonstruowany przez człowieka zegarek
                          > > > nie możesz poznać człowieka, musi on się pokazać (objawić).
                          > >
                          > > I znów przykład, który nie jest dokładnie odpowiedni.
                          >
                          > Dlaczego nie jest dokładnie odpowiedni ?

                          Bo dotyczy nieco innego kontekstu.

                          > > Badając świat (doznanie wewnątrz niego, które jest jego produktem - zwane
                          > przez
                          > > Ciebie objawieniem) nie możesz uważać, że posiadłeś wiedzę SPOZA ŚWIATA.
                          > I doz
                          > > nając objawienie BADASZ przy jego pomocy elementy świata, a badając zaczy
                          > nasz j
                          > > ednak posługiwać się metodą naukową czyli włączasz naukę do wiary.
                          >
                          > Ależ świat jest wytworem Boga, poprzez dzieło poznajesz Stwórcę.

                          Kto stworzył boga?

                          > To jest elementarna logika.

                          To jest elementarne pytanie.

                          > Gdy oglądasz jakiś film, to również możesz na jego podstawie wyc
                          > iągnąć wnioski o jego twórcy.

                          Ale ten twórca należy do świata materialnego i dzięki temu mamy o nim informacje.

                          > > Plączesz się w logice. Jesteś sprzeczny.
                          >
                          > Sam się lepiej ucz logiki, zanim zaczniesz kogoś oceniać.

                          Nie uciekaj od odpowiedzi. Dlaczego jesteś sprzeczny?
                    • grgkh Re: do henia - 1.2.2 08.07.12, 00:02
                      > > > Hipoteza jest jedynie instrumentem, narzędziem poprzez
                      > > > który można osiągnąć jakąś wiedzę, aczkolwiek niekoniecznie.
                      > >
                      > > Czyli czym? Podaj definicję, a nie omawiaj,
                      > > do czego Ci się podobna wydaje.
                      >
                      > Definicję czego ? Definicję wymyśloną przez kogo ?

                      Podaj SWOJĄ definicję hipotezy. Znów nie rozumiesz?

                      > Podałem ci w sposób opisowy zasadę, której trzyma się nauka
                      > – nie zajmuje się dowodzeniem wiary i tyle.

                      Czekam na Twoją definicję hipotezy. Nie manipuluj.

                      > Jeśli uważasz, że jest inaczej, to podaj nazwisko
                      > choćby jednego naukowca, który postawił hipotezę
                      > istnienia jakiegokolwiek „boga”, a później metodami
                      > naukowymi próbował ją dowodzić ?

                      A co Ty z tą hipotezą robisz? Przypisujesz jej prawdziwość, choć bez dowodu jest to wciąż tylko hipoteza. Nie wolno Ci uciekać od jednolitego jej traktowania, bo ona DOTYCZY świata. Chyba że nie dotyczy go, wtedy róbta, co chceta. ;)


                      > > > Wiara jest zupełnie czymś innym, nie zakłada wątpliwości,
                      > >
                      > > Pewność? Absolutną? Przecież tak mówię.
                      > > Nie ma dowodu, a jest pewność. Nieuzasadniona. W tym sęk.
                      >
                      > Każda pewność musi być uzasadniona, inaczej nie jest pewnością.

                      To dlaczego bez dowodu wierzący uważają, że mają taką pewność?

                      > Oczywiście pewność może być oparta na błędnych przesłankach,

                      Właśnie ta jest. Bo bogowie nie istnieją, żadni bogowie.

                      > ale zawsze jest uzasadniona. Stąd
                      > mamy właśnie liczne „wiary fałszywe”, o których pisałeś.

                      A czy istnieje jakaś metoda, by odróżnić wiarę fałszywą od prawdziwej? Nie istnieje. Wobec tego braku metody pewność wiary jest fałszywa.

                      > > Hipoteza o istnieniu boga ma stan nieustalony.
                      >
                      > Nie ma takich hipotez, jeżeli są to stawiają je tylko ludzie niewierzący (tacy
                      > jak ty), rozpaczliwie szukający potwierdzenia zasadności swego bezsensownego is
                      > tnienia.

                      Są takie hipotezy. Np. taka, czy istnieją inne wszechświaty. Ponieważ nie da się wydostać na zewnątrz naszego, by to stwierdzić, więc nigdy tej hipotezy nie zweryfikujemy.

                      > > > Naukowiec stawiając hipotezę stara się ją zweryfikować,
                      > > > zakłada, że jest ona prawdziwa,
                      > >
                      > > OK. Bo tak trzeba zawsze robić z hipotezami.
                      > > Każdy myślący człowiek tak MUSI robić. Sprawdzać,
                      > > czy ona jest prawdziwa lub fałszywa. gdy się nic nie uda,
                      > > to hipoteza jest nieokreślona i NIE WOLNO o niej mówić,
                      > > że jest prawdziwa. Hipoteza o stanie nieokreślonym
                      > > - to ważne - nie opisuje systemu (mówimy o opisie świata
                      > > realnego), nie należy do niego, bo TYLKO DOWÓD może ją
                      > > z systemem powiązać.
                      >
                      > Sęk w tym, że naukowcy nie zajmują się dowodzeniem
                      > istnienia „bogów”, ani innych pozamaterialnych bytów.

                      Mówimy ogólnie o ludzkim myśleniu. Każdy człowiek staje się naukowcem wtedy, gdy posługuje się choćby przez chwilę naukową metodą badania świata. Tak wynika z definicji. A potem może zwariować i doznawać "przez chwilę objawień" wierząc w ich prawdziwość. A później znów być naukowcem. Ważne jest co i jak się w danym momencie robi.

                      > Zatem nikt (poza ateistycznymi dyletantami)

                      I znów nie masz argumentu, bo zaczynasz z erystyką. Kompromitujesz siebie i religię.

                      > nie stawia takich hipotez, ani nie szuka na to dowodów

                      Jak nie szuka dowodów, to nie wolno mu wiązać hipotez o bogach ze światem.

                      > – one zresztą istnieją w nadmiarze,
                      > tylko że nie dają się wyjaśnić „metodami naukowymi".

                      Znów sprzeczność. Jeśli ISTNIEJĄ, to znaczy, że mogą być dostępne do badania metodami naukowymi, jak typowe obserwacje świata.

                      > > > lecz jednocześnie liczy się z tym iż może okazać się fałszywa.
                      > >
                      > > Oczywiście, jak będzie na to dowód.
                      >
                      > O tym przecież mówię.

                      O tym piszesz. Świetnie. Potwierdzasz, że jeśli nie ma dowodu, to bóg nie istnieje.

                      > > > Wiara nie posiada takowych założeń.
                      > >
                      > > Bo wiara gwałci logikę. Właśnie Ci to mówię.
                      > > Taka wiara jest błędna logicznie.
                      >
                      > Twoje rozumowanie ma właśnie tą skazę.

                      Najpierw dowód, potem tego typu wnioski.

                      > Wiara jak najbardziej jest logiczna,

                      Wiara jest alogiczna, bo hipotezę bez dowodu traktuje jakby była dowiedziona. To jest sprzeczne z logiką.

                      > wypływa z logicznych założeń, posiada dowody,
                      > których nie potrafią obalić nawet ateiści,

                      Potrafią je obalać inni teiści, którzy wierzą w prawdziwszych - według nich - bogów. ;)

                      > którzy zresztą również są ludźmi głęboko wierzącymi,

                      Już Ci się zupełnie pokałapućkało. :))))))))))

                      > tylko że np. w "samo ożywienie materii”, którego również nie potrafią udowodnić :)

                      A co tu udowadniać? Na początku są pierwiastki chemiczne, nieożywione. Potem wskutek samych tylko reakcji chemicznych powstają organizmy żywe. To się dzieje wokół nas codziennie. :) To normalka dla świata.

                      > > > Człowiek wierzący jest pewien tego, w co wierzy
                      > >
                      > > I to jest nieprawidłowe.

                      > > Taki przykład: wierzę, że chcesz mnie zabić
                      > > i zabijam Ciebie "w obronie własnej". Ponieważ wierzyłem
                      > > głęboko i szczerze, to powinieneś się zgodzić, że moje
                      > > postępowanie było słuszne.
                      > > To jest zgodne z Twoimi założeniami. Czy widzisz,
                      > > do jakich absurdów to prowadzi?
                      >
                      > Wiara religijna w Boga jest czym innym, niż wiara w człowieka.

                      Jest logicznie tym samym. Założeniem, że coś jest prawdziwe, choć nie wiadomo, jakie to jest.

                      > Wiadomo powszech
                      > nie, że człowiek jest istotą ułomną, którego dzieła również są naznaczone ułomn
                      > ością. Wszechświat – dzieło Stwórcy jest dziełem doskonałym,

                      Najpierw udowodnij, że istniał stwórca.

                      > co stwierdza
                      > ją nawet ateistyczni naukowcy,

                      Wszyscy? Niektórzy? :)

                      Napisałeś powyżej, że człowiek jest istotą ułomną, a naukowiec to człowiek, więc nie powołuj się na to jak na pewnik, bo stajesz się sprzeczny. Piszesz bez sensu, coraz to sam sobie przeczysz. :)

                      > a więc rządzi się prawami: matematyki, fizyki, przyrody, logiki.
                      > Wiara w niezmienność praw np. matematyki jest czym innym, niż
                      > np. moja wiara w to, że jeszcze przed śmiercią zdążysz się nawrócić i uzyskać z
                      > bawienie wieczne. Nie widzę tu żadnego absurdu.

                      To zrozumiałe, że nie widzisz. Religijno-dogmatyczne zaślepienie.
                      • enrque111 Re: do henia - 1.2.2 09.07.12, 15:12
                        grgkh napisał:

                        > > Definicję czego ? Definicję wymyśloną przez kogo ?
                        >
                        > Podaj SWOJĄ definicję hipotezy. Znów nie rozumiesz?

                        Nie posługuję się definicjami, to głupie.

                        > Czekam na Twoją definicję hipotezy. Nie manipuluj.

                        Nie mam swojej „definicji hipotezy” – posługiwanie się na każdym kroku definicjami jest idiotyzmem :)

                        > A co Ty z tą hipotezą robisz? Przypisujesz jej prawdziwość, choć bez dowodu jes
                        > t to wciąż tylko hipoteza. Nie wolno Ci uciekać od jednolitego jej traktowania,
                        > bo ona DOTYCZY świata. Chyba że nie dotyczy go, wtedy róbta, co chceta. ;)

                        Nie ma i nie może być takiej hipotezy, mogą ją stawiać tylko ludzie bezrozumni, którzy nie znają nawet podstawowych pojęć.

                        > > Każda pewność musi być uzasadniona, inaczej nie jest pewnością.
                        >
                        > To dlaczego bez dowodu wierzący uważają, że mają taką pewność?

                        Pewność wypływa z wiary.

                        > > Oczywiście pewność może być oparta na błędnych przesłankach,
                        >
                        > Właśnie ta jest. Bo bogowie nie istnieją, żadni bogowie.

                        Również tego jestem pewien.

                        > > ale zawsze jest uzasadniona. Stąd
                        > > mamy właśnie liczne „wiary fałszywe”, o których pisałeś.
                        >
                        > A czy istnieje jakaś metoda, by odróżnić wiarę fałszywą od prawdziwej? Nie istn
                        > ieje. Wobec tego braku metody pewność wiary jest fałszywa.

                        Ta, która rodzi dobre owoce jest prawdziwa, ta która złe jest fałszywa.

                        > Są takie hipotezy. Np. taka, czy istnieją inne wszechświaty. Ponieważ nie da si
                        > ę wydostać na zewnątrz naszego, by to stwierdzić, więc nigdy tej hipotezy nie z
                        > weryfikujemy.

                        A niech sobie będą, co mi do tego ? Nauka może sobie takie hipotezy stawiać. Wiara takich hipotez nie ma, ponieważ wiara oparta jest na Objawieniu a nie na hipotezach.

                        > > Sęk w tym, że naukowcy nie zajmują się dowodzeniem
                        > > istnienia „bogów”, ani innych pozamaterialnych bytów.
                        >
                        > Mówimy ogólnie o ludzkim myśleniu. Każdy człowiek staje się naukowcem wtedy, gd
                        > y posługuje się choćby przez chwilę naukową metodą badania świata. Tak wynika z
                        > definicji. A potem może zwariować i doznawać "przez chwilę objawień" wierząc w
                        > ich prawdziwość. A później znów być naukowcem. Ważne jest co i jak się w danym
                        > momencie robi.

                        Z punktu widzenia nauki to jest zasadne. Naukowiec, również wierzący stawia różne hipotezy, ponieważ Bóg stworzył Wszechświat, abyśmy go poznawali.

                        > > Zatem nikt (poza ateistycznymi dyletantami)
                        >
                        > I znów nie masz argumentu, bo zaczynasz z erystyką. Kompromitujesz siebie i rel
                        > igię.

                        Nie martw się o mnie, ani tym bardziej o religię.

                        > > nie stawia takich hipotez, ani nie szuka na to dowodów
                        >
                        > Jak nie szuka dowodów, to nie wolno mu wiązać hipotez o bogach ze światem.

                        Zaufaj mi żaden wierzący nie stawia takich hipotez, bądź spokojny.

                        > > – one zresztą istnieją w nadmiarze,
                        > > tylko że nie dają się wyjaśnić „metodami naukowymi".
                        >
                        > Znów sprzeczność. Jeśli ISTNIEJĄ, to znaczy, że mogą być dostępne do badania me
                        > todami naukowymi, jak typowe obserwacje świata.

                        Nie dają się wyjaśnić metodami naukowymi, chociaż są dostępne (vide np. „Całun Turyński”).

                        > O tym piszesz. Świetnie. Potwierdzasz, że jeśli nie ma dowodu, to bóg nie istni
                        > eje.

                        Zawsze przecież twierdziłem, że nie ma żadnych bogów, więc dlaczego tak się teraz ekscytujesz ?

                        > > > > Wiara nie posiada takowych założeń.
                        > > >
                        > > > Bo wiara gwałci logikę. Właśnie Ci to mówię.
                        > > > Taka wiara jest błędna logicznie.
                        > >
                        > > Twoje rozumowanie ma właśnie tą skazę.
                        >
                        > Najpierw dowód, potem tego typu wnioski.

                        Dowodem są twoje własne słowa. Wierzysz, że wiara stawia jakieś hipotezy.

                        > > Wiara jak najbardziej jest logiczna,
                        >
                        > Wiara jest alogiczna, bo hipotezę bez dowodu traktuje jakby była dowiedziona. T
                        > o jest sprzeczne z logiką.

                        Twoje rozumowanie jest sprzeczne z logiką. Jeśli ktoś stawia hipotezę, to nie posiada wiary, lecz dopuszcza różne rozwiązania, częstokroć ze sobą sprzeczne, W wierze nic takiego nie może mieć miejsca.

                        > > wypływa z logicznych założeń, posiada dowody,
                        > > których nie potrafią obalić nawet ateiści,
                        >
                        > Potrafią je obalać inni teiści, którzy wierzą w prawdziwszych - według nich - b
                        > ogów. ;)

                        Nie ma żadnych bogów, z czym już się chyba zgodziliśmy ?

                        > > którzy zresztą również są ludźmi głęboko wierzącymi,
                        >
                        > Już Ci się zupełnie pokałapućkało. :))))))))))

                        Ależ nie, już przedstawiałem dowody na wiarę ateistów, np. samo ożywienia materii.

                        > > tylko że np. w "samo ożywienie materii”, którego również nie potraf
                        > ią udowodnić :)
                        >
                        > A co tu udowadniać? Na początku są pierwiastki chemiczne, nieożywione. Potem ws
                        > kutek samych tylko reakcji chemicznych powstają organizmy żywe. To się dzieje w
                        > okół nas codziennie. :) To normalka dla świata.

                        Bzdura. Skąd mogą się brać owe „reakcje chemiczne” ? Czyżbyś wierzył, że od początku (czyli od kiedy?) materia była zróżnicowana (kto ją zróżnicował?) i w sposób logiczny się sama poukładała ? Jakie jest tego prawdopodobieństwo ? Jeśli zaś dalej się upierasz, to stwóż jakieś życie, które jeszcze jest nieznane w przyrodzie ……… możesz skorzystać z już istniejących wszelkich odczynników chemicznych :)))))))

                        > > Wiara religijna w Boga jest czym innym, niż wiara w człowieka.
                        >
                        > Jest logicznie tym samym. Założeniem, że coś jest prawdziwe, choć nie wiadomo,
                        > jakie to jest.

                        Wiadomym jest, że człowiek doskonałym nie jest. Doskonałym jest Bóg. Zatem w człowieka wierzyć można, ale w Boga trzeba.

                        > Najpierw udowodnij, że istniał stwórca.

                        Wierzę na podstawie dzieł Jego, które same powstać nie mogły.

                        > > co stwierdza
                        > > ją nawet ateistyczni naukowcy,
                        >
                        > Wszyscy? Niektórzy? :)

                        Wszystkich nie znam a nawet nie chcę znać, ale skoro powątpiewasz, to zapewne znasz takich, którzy uważają inaczej ? Zacytuj któregoś.

                        > Napisałeś powyżej, że człowiek jest istotą ułomną, a naukowiec to człowiek, wię
                        > c nie powołuj się na to jak na pewnik, bo stajesz się sprzeczny. Piszesz bez se
                        > nsu, coraz to sam sobie przeczysz. :)

                        W czym sobie zaprzeczyłem ?

                        > > a więc rządzi się prawami: matematyki, fizyki, przyrody, logiki.
                        > > Wiara w niezmienność praw np. matematyki jest czym innym, niż
                        > > np. moja wiara w to, że jeszcze przed śmiercią zdążysz się nawrócić i uzy
                        > skać z
                        > > bawienie wieczne. Nie widzę tu żadnego absurdu.
                        >
                        > To zrozumiałe, że nie widzisz. Religijno-dogmatyczne zaślepienie.

                        Masz wielką wiarę :))))
                        • grgkh Re: do henia - 1.2.2 09.07.12, 22:01
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:

                          > > > Definicję czego ? Definicję wymyśloną przez kogo ?

                          > > Podaj SWOJĄ definicję hipotezy. Znów nie rozumiesz?

                          > Nie posługuję się definicjami, to głupie.

                          Chaos myślowy? Piękne. Ilustracja alogicznego myślenia religijnego.

                          > > Czekam na Twoją definicję hipotezy. Nie manipuluj.

                          > Nie mam swojej „definicji hipotezy” – posługiwanie się na każ
                          > dym kroku definicjami jest idiotyzmem :)

                          :)

                          > > A co Ty z tą hipotezą robisz? Przypisujesz jej prawdziwość,
                          > > choć bez dowodu jest to wciąż tylko hipoteza.

                          > Nie ma i nie może być takiej hipotezy, mogą ją stawiać tylko ludzie bezrozumni,
                          > którzy nie znają nawet podstawowych pojęć.

                          :)

                          > > > Każda pewność musi być uzasadniona, inaczej nie jest pewnością.

                          > > To dlaczego bez dowodu wierzący uważają, że mają taką pewność?

                          > Pewność wypływa z wiary.

                          Z tym się zgadzam. To jest zgodne z definicją.

                          > > > Oczywiście pewność może być oparta na błędnych przesłankach,

                          > > Właśnie ta jest. Bo bogowie nie istnieją, żadni bogowie.

                          > Również tego jestem pewien.

                          :) Tak jest, żadni bogowie nie istnieją. A zwłaszcza potrójni, bo to najmniej logiczne.

                          > > > ale zawsze jest uzasadniona. Stąd
                          > > > mamy właśnie liczne „wiary fałszywe”, o których pisałeś .

                          > > A czy istnieje jakaś metoda, by odróżnić wiarę fałszywą od prawdziwej?
                          > > Nie istnieje. Wobec tego braku metody pewność wiary jest fałszywa.

                          > Ta, która rodzi dobre owoce jest prawdziwa, ta która złe jest fałszywa.

                          A jak rodzi nienawiść do innych idei, to są to dobre owoce?

                          > > Są takie hipotezy. Np. taka, czy istnieją inne wszechświaty.
                          > > Ponieważ nie da się wydostać na zewnątrz naszego, by to stwierdzić,
                          > > więc nigdy tej hipotezy nie zweryfikujemy.

                          > A niech sobie będą, co mi do tego ? Nauka może sobie takie hipotezy stawiać. Wi
                          > ara takich hipotez nie ma, ponieważ wiara oparta jest na Objawieniu a nie na hi
                          > potezach.

                          Na objawieniu w którego boga? Bo każda religia miewa "objawienia".

                          > > > Sęk w tym, że naukowcy nie zajmują się dowodzeniem
                          > > > istnienia „bogów”, ani innych pozamaterialnych bytów.

                          > > Mówimy ogólnie o ludzkim myśleniu. Każdy człowiek staje się naukowcem
                          > > wtedy, gdy posługuje się choćby przez chwilę naukową metodą badania świata.
                          > > Tak wynika z definicji. A potem może zwariować i doznawać
                          > > "przez chwilę objawień" wierząc w ich prawdziwość. A później znów być naukowcem.
                          > > Ważne jest co i jak się w danym momencie robi.

                          > Z punktu widzenia nauki to jest zasadne. Naukowiec, również wierzący
                          > stawia różne hipotezy, ponieważ Bóg stworzył Wszechświat, abyśmy go poznawali.

                          A kto stworzył boga? Człowiek?

                          > > > Zatem nikt (poza ateistycznymi dyletantami)

                          > > I znów nie masz argumentu, bo zaczynasz z erystyką.
                          > > Kompromitujesz siebie i religię.
                          >
                          > Nie martw się o mnie, ani tym bardziej o religię.

                          Cieszę się tym. :)

                          > > > nie stawia takich hipotez, ani nie szuka na to dowodów

                          > > Jak nie szuka dowodów, to nie wolno mu wiązać hipotez o bogach ze światem.

                          > Zaufaj mi żaden wierzący nie stawia takich hipotez, bądź spokojny.

                          Jestem spokojny.

                          > > > – one zresztą istnieją w nadmiarze,
                          > > > tylko że nie dają się wyjaśnić „metodami naukowymi".

                          > > Znów sprzeczność. Jeśli ISTNIEJĄ, to znaczy, że mogą być dostępne
                          > > do badania metodami naukowymi, jak typowe obserwacje świata.
                          >
                          > Nie dają się wyjaśnić metodami naukowymi, chociaż są
                          > dostępne (vide np. „Całun Turyński”).

                          Materia, która powstała na skutek niematerialnego oddziaływania? Czarodziejska różdżka? Czary są możliwe? Fizykę daje się obejść?

                          > > O tym piszesz. Świetnie. Potwierdzasz, że jeśli nie ma dowodu,
                          > > to bóg nie istnieje.
                          >
                          > Zawsze przecież twierdziłem, że nie ma żadnych bogów,
                          > więc dlaczego tak się teraz ekscytujesz ?

                          Nie ekscytuję się.

                          > > > > > Wiara nie posiada takowych założeń.

                          > > > > Bo wiara gwałci logikę. Właśnie Ci to mówię.
                          > > > > Taka wiara jest błędna logicznie.

                          > > > Twoje rozumowanie ma właśnie tą skazę.

                          > > Najpierw dowód, potem tego typu wnioski.

                          > Dowodem są twoje własne słowa. Wierzysz, że wiara stawia jakieś hipotezy.

                          Istnienie wymaga dowodu. Bez tego hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa.

                          > > > Wiara jak najbardziej jest logiczna,

                          > > Wiara jest alogiczna, bo hipotezę bez dowodu traktuje jakby
                          > > była dowiedziona. To jest sprzeczne z logiką.

                          > Twoje rozumowanie jest sprzeczne z logiką. Jeśli ktoś stawia hipotezę, to nie p
                          > osiada wiary, lecz dopuszcza różne rozwiązania, częstokroć ze sobą sprzeczne, W
                          > wierze nic takiego nie może mieć miejsca.

                          I dlatego wiara jest sprzeczna z logiką.

                          > > > wypływa z logicznych założeń, posiada dowody,
                          > > > których nie potrafią obalić nawet ateiści,

                          > > Potrafią je obalać inni teiści, którzy wierzą w prawdziwszych -
                          > > według nich - bogów. ;)
                          >
                          > Nie ma żadnych bogów, z czym już się chyba zgodziliśmy ?

                          Wniosek: wiara to zakładanie, że istnieje coś, czego nie ma.

                          > > > którzy zresztą również są ludźmi głęboko wierzącymi,

                          > > Już Ci się zupełnie pokałapućkało. :))))))))))

                          > Ależ nie, już przedstawiałem dowody na wiarę ateistów,
                          > np. samo ożywienia materii.

                          Czy związki chemiczne, z których składa się organizm żywy są żywe?

                          > > > tylko że np. w "samo ożywienie materii”, którego
                          > > > również nie potrafią udowodnić :)

                          > > A co tu udowadniać? Na początku są pierwiastki chemiczne, nieożywione.
                          > > Potem wskutek samych tylko reakcji chemicznych powstają organizmy żywe.
                          > > To się dzieje wokół nas codziennie. :) To normalka dla świata.

                          > Bzdura. Skąd mogą się brać owe „reakcje chemiczne” ?

                          Z reguł fizyki, z oddziaływań, które są matematyką.

                          > Czyżbyś wierzył, że od początku (czyli od kiedy?) materia była zróżnicowana
                          > (kto ją zróżnicował?) i w sposób logiczny się sama poukładała ?

                          Oczywiście. A czy program komputerowy potrafi coś "sam" zrobić? Np. wyświetlić obraz lub z Tobą porozmawiać? A przecież składa się tylko z bitów informacji działających zgodnie z fizyką.

                          > Jakie jest tego prawdopodobieństwo ?

                          Niezerowe.

                          > Jeśli zaś dalej się upierasz, to stwóż jakieś życie, które jeszcze jest ni
                          > eznane w przyrodzie ……… możesz skorzystać z już istniejących
                          > wszelkich odczynników chemicznych :)))))))

                          Już takie wirusy stworzono, np. nową odmianę wirusa ptasiej grypy

                          > > > Wiara religijna w Boga jest czym innym, niż wiara w człowieka.

                          > > Jest logicznie tym samym. Założeniem, że coś jest prawdziwe,
                          > > choć nie wiadomo, jakie to jest.

                          > Wiadomym jest, że człowiek doskonałym nie jest. Doskonałym jest Bóg.

                          Bóg nie ma żadnej doskonałej cechy.

                          > Zatem w człowieka wierzyć można, ale w Boga trzeba.

                          Sprzecznego?

                          > > Najpierw udowodnij, że istniał stwórca.
                          >
                          > Wierzę na podstawie dzieł Jego, które same powstać nie mogły.

                          :) Udowodnij.

                          > > > co stwierdzają nawet ateistyczni naukowcy,
                          
                    • grgkh Re: do henia - 1.2.3 08.07.12, 00:04
                      > > Świat wokół nas możemy oceniać wyłącznie na podstawie hipotez,
                      > > które uznaliśmy prawdziwe dzięki dowodom. Bez dowodu nie ma
                      > > prawdy. Wiara w prawdę bez dowodu jest fałszowaniem rzeczywistości.
                      >
                      > Dalej forsujesz swoje dziecięce wywody.

                      I znów czujesz, że nie masz argumentu, bo sięgasz po erystykę.

                      > Świat wokół nas oceniamy i poznajemy dz
                      > ięki prawom, o których napisałem powyżej.

                      Nie. Świat oceniamy dzięki logice, obserwacjom i ich interpretacji, a nie jakimś prawom.

                      > Tak doskonała harmonia Wszechświata i
                      > stnieje i funkcjonuje dzięki tym prawom, które zostały ustanowione przez Boga,

                      Udowodnij, że bóg istnieje. Kto stworzył doskonałego boga?

                      > abyśmy mogli logicznie poznawać rzeczywistość w której żyjemy. Oczywiście masz
                      > prawo wierzyć, że to sama bezrozumna materia w wyniku jakiejś nieskończonej lic
                      > zby przypadków wykształciła ową harmonię, ożywiła się samoistnie, a nawet posia
                      > dła inteligencję i samoświadomość i to wszystko przez przypadek. Niestety, ja a
                      > ż tak wierzący nie jestem :)

                      Harmonia istnieje dzięki aksjomatom, na których oparty jest matematyczny model działania świata.

                      > > > – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym,
                      > >
                      > > Uprość to - byłby niewierzącym.
                      >
                      > Czy napisałem coś przeciwnego ?

                      Wcześniej napisałeś mnóstwo zbędnego tekstu. Upraszczaj, jak tutaj.

                      > > > lecz agnostykiem (tacy również istnieją).
                      > >
                      > > Rozmywasz temat. Jeśli są teiści - bo wyznają teizm,
                      > > to ci, którzy go nie wyznają - powinni mieć jakąś wspólną nazwę.
                      > > Dlaczego to nie miałby być ateizm?
                      > > Po co wydzielać sztucznie jakieś podgrupy?
                      >
                      > Ponieważ „czysty” ateizm jest prawie niespotykany,

                      Nieprawda. Liczy się samo założenie, wiara lub jej brak. Wszyscy, którzy jakkolwiek "wierzą" są wierzący, reszta nie wierzy i to są niewierzący. Czy to za trudne?

                      > byłby z resztą bezsensowny.

                      Dlaczego ignorowanie hipotezy istnienia boga jest bezsensowne?

                      > Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na
                      > twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie,
                      > a więc zweryfikować poprzez obserwacje.

                      Ja nie jestem najżarliwszym. Ja tylko ignoruję, a więc nie muszę niczego udowadniać. To Ty możesz się martwić, że wierzysz w coś, czego nie chcesz dowodzić.

                      Poza tym jesteś alogiczny, bo domagasz się ode mnie dowodu na nieistnienie, a sam rezygnujesz z dowodu na istnienie. I to Ty opierasz się na twierdzeniach, których nie sposób zweryfikować poprzez obserwacje. Nie widziałem większego absurdu. :)
                      • enrque111 Re: do henia - 1.2.3 09.07.12, 15:14
                        grgkh napisał:

                        > > Dalej forsujesz swoje dziecięce wywody.
                        >
                        > I znów czujesz, że nie masz argumentu, bo sięgasz po erystykę.
                        Argumentu na co ? Wszystkie twoje wątpliwości rozwiałem w poprzednich wpisach.

                        > > Świat wokół nas oceniamy i poznajemy dz
                        > > ięki prawom, o których napisałem powyżej.
                        >
                        > Nie. Świat oceniamy dzięki logice, obserwacjom i ich interpretacji, a nie jakim
                        > ś prawom.

                        Gdyby nie owe prawa, to twoje obserwacje przypominałyby spoglądanie w kręcący się bęben maszyny lotto i zgadywanie, jakie wypadną numerki :))))

                        > > Tak doskonała harmonia Wszechświata i
                        > > stnieje i funkcjonuje dzięki tym prawom, które zostały ustanowione przez
                        > Boga,
                        >
                        > Udowodnij, że bóg istnieje. Kto stworzył doskonałego boga?

                        Nie ma żadnych bogów, czyżbyś zaczął w to wątpić ?

                        > Harmonia istnieje dzięki aksjomatom, na których oparty jest matematyczny model
                        > działania świata.

                        Który samoistnie wyłonił się z chaosu ?

                        > > > > – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym,
                        > > >
                        > > > Uprość to - byłby niewierzącym.
                        > >
                        > > Czy napisałem coś przeciwnego ?
                        >
                        > Wcześniej napisałeś mnóstwo zbędnego tekstu. Upraszczaj, jak tutaj.

                        Nie rób uników, kiedy starasz się coś wyjaśnić, sam wikłasz się w erystykę, którą mi wytykałeś, oczywiście bezzasadnie.

                        > > Ponieważ „czysty” ateizm jest prawie niespotykany,
                        >
                        > Nieprawda. Liczy się samo założenie, wiara lub jej brak. Wszyscy, którzy jakkol
                        > wiek "wierzą" są wierzący, reszta nie wierzy i to są niewierzący. Czy to za tru
                        > dne?

                        „Czysty ateista” twierdzi, że Boga nie ma i na tym koniec, nie wikła się w dywagacje, hipotezy, przypuszczenia, dowody, polemiki itp. Taki wszelako nie istnieje, gdyż każdy człowiek posiada jakiś światopogląd, który musi przynajmniej w części opierać się na wierze. Nie istnieje bowiem jakikolwiek światopogląd bez wiary.

                        > > byłby z resztą bezsensowny.
                        >
                        > Dlaczego ignorowanie hipotezy istnienia boga jest bezsensowne?

                        Owszem był taki naukowiec, który postawił hipotezę i spróbował jej dowieść, może nie istnienia boga (bo już ustaliliśmy, że takich nie ma), ale powstania życia, jak ty wierząc, że powstało w wyniku reakcji chemicznych. Naukowiec ów zwał się Stanley Miller, który w wyniku licznych eksperymentów laboratoryjnych musiał przyznać, że na temat początków życia „nie można powiedzieć nic, co byłoby empirycznie sprawdzalne”.

                        > > Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na
                        > > twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie,
                        > > a więc zweryfikować poprzez obserwacje.
                        >
                        > Ja nie jestem najżarliwszym. Ja tylko ignoruję, a więc nie muszę niczego udowad
                        > niać. To Ty możesz się martwić, że wierzysz w coś, czego nie chcesz dowodzić.

                        Wiara nie musi być weryfikowalna naukowo. Ty natomiast popełniasz typowy błąd „ex silentio”.

                        > Poza tym jesteś alogiczny, bo domagasz się ode mnie dowodu na nieistnienie, a s
                        > am rezygnujesz z dowodu na istnienie. I to Ty opierasz się na twierdzeniach, kt
                        > órych nie sposób zweryfikować poprzez obserwacje. Nie widziałem większego absur
                        > du. :)

                        Sam brak przekonania do istnienia czegoś, nie przeczy wcale istnienia tego. Nawet nauka wielokrotnie tego dowodziła. Na tej zasadzie mógłbym również twierdzić, że nie wierzę w istnienie ateistów, ponieważ żaden człowiek na świecie nie jest w stanie mi udowodnić, że jest ateistą.
                        • grgkh Re: do henia - 1.2.3 09.07.12, 22:18
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > > Dalej forsujesz swoje dziecięce wywody.
                          > >
                          > > I znów czujesz, że nie masz argumentu, bo sięgasz po erystykę.
                          > Argumentu na co ? Wszystkie twoje wątpliwości rozwiałem w poprzednich wpisach.

                          Próbujesz dyskredytować moją osobę. Tak robią Ci, którzy nie mają argumentów.

                          > > > Świat wokół nas oceniamy i poznajemy dz
                          > > > ięki prawom, o których napisałem powyżej.
                          > >
                          > > Nie. Świat oceniamy dzięki logice, obserwacjom i ich interpretacji, a nie
                          > jakim
                          > > ś prawom.
                          >
                          > Gdyby nie owe prawa, to twoje obserwacje przypominałyby spoglądanie w kręcący s
                          > ię bęben maszyny lotto i zgadywanie, jakie wypadną numerki :))))

                          Te prawa formułujemy dopiero w oparciu o obserwacje i fałszywe z nich odrzucamy.

                          > > > Tak doskonała harmonia Wszechświata i
                          > > > stnieje i funkcjonuje dzięki tym prawom, które zostały ustanowione
                          > przez
                          > > Boga,
                          > >
                          > > Udowodnij, że bóg istnieje. Kto stworzył doskonałego boga?
                          >
                          > Nie ma żadnych bogów, czyżbyś zaczął w to wątpić ?

                          Nie. Ale lubię patrzeć, jak to piszesz wciąż od nowa, i myślę sobie, jak to miło, gdy to czytają inni. ;)

                          > > Harmonia istnieje dzięki aksjomatom, na których oparty jest matematyczny
                          > model
                          > > działania świata.
                          >
                          > Który samoistnie wyłonił się z chaosu ?

                          Nie z chaosu. Z niczego.

                          > > > > > – w przeciwnym wypadku nie byłby wierzącym,
                          > > > >
                          > > > > Uprość to - byłby niewierzącym.
                          > > >
                          > > > Czy napisałem coś przeciwnego ?
                          > >
                          > > Wcześniej napisałeś mnóstwo zbędnego tekstu. Upraszczaj, jak tutaj.
                          >
                          > Nie rób uników, kiedy starasz się coś wyjaśnić, sam wikłasz się w erystykę, któ
                          > rą mi wytykałeś, oczywiście bezzasadnie.

                          Fajnie, o czym mam Ci napisać? :) Śmiało. Uzupełnię lukę.

                          > > > Ponieważ „czysty” ateizm jest prawie niespotykany,
                          > >
                          > > Nieprawda. Liczy się samo założenie, wiara lub jej brak. Wszyscy, którzy
                          > jakkol
                          > > wiek "wierzą" są wierzący, reszta nie wierzy i to są niewierzący. Czy to
                          > za tru
                          > > dne?
                          >
                          > „Czysty ateista” twierdzi, że Boga nie ma i na tym koniec, nie wikł
                          > a się w dywagacje, hipotezy, przypuszczenia, dowody, polemiki itp.

                          Czysty ateista ignoruje hipotezy o bogach i nawet nie próbuje o nich myśleć. A ja jestem antyklerykałem, który w ten sposób podważa rolę religii w naszej kulturze. Pokazuję, jakim ona jest chłamem.

                          > Taki wszelak
                          > o nie istnieje, gdyż każdy człowiek posiada jakiś światopogląd, który musi przy
                          > najmniej w części opierać się na wierze. Nie istnieje bowiem jakikolwiek świato
                          > pogląd bez wiary.

                          Mój wiary nie zawiera. Ani jednego bitu. Taka wiara to pewność absolutna bez dowodu.

                          > > > byłby z resztą bezsensowny.
                          > >
                          > > Dlaczego ignorowanie hipotezy istnienia boga jest bezsensowne?
                          >
                          > Owszem był taki naukowiec, który postawił hipotezę i spróbował jej dowieść, moż
                          > e nie istnienia boga (bo już ustaliliśmy, że takich nie ma), ale powstania życi
                          > a, jak ty wierząc, że powstało w wyniku reakcji chemicznych. Naukowiec ów zwał
                          > się Stanley Miller, który w wyniku licznych eksperymentów laboratoryjnych musi
                          > ał przyznać, że na temat początków życia „nie można powiedzieć nic, co by
                          > łoby empirycznie sprawdzalne”.

                          To głupi naukowiec. ;) A w istnienie kosmitów wierzysz? Przecież naukowcy ich dotąd nie znaleźli.

                          > > > Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na
                          > > > twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie,
                          > > > a więc zweryfikować poprzez obserwacje.
                          > >
                          > > Ja nie jestem najżarliwszym. Ja tylko ignoruję, a więc nie muszę niczego
                          > udowad
                          > > niać. To Ty możesz się martwić, że wierzysz w coś, czego nie chcesz dowod
                          > zić.
                          >
                          > Wiara nie musi być weryfikowalna naukowo.
                          > Ty natomiast popełniasz typowy błąd "ex silentio”.

                          Oczywiście, że NIE MUSI, tylko że to nie jest logiczne i nie opisuje świata.

                          > > Poza tym jesteś alogiczny, bo domagasz się ode mnie dowodu na nieistnieni
                          > e, a s
                          > > am rezygnujesz z dowodu na istnienie. I to Ty opierasz się na twierdzenia
                          > ch, kt
                          > > órych nie sposób zweryfikować poprzez obserwacje. Nie widziałem większego
                          > absur
                          > > du. :)
                          >
                          > Sam brak przekonania do istnienia czegoś, nie przeczy wcale istnienia tego.

                          Nie "istnienia tego", ale "szansy na istnienie tego". To inne pojęcia.

                          I pod warunkiem, że reszta jest logiczna. Bóg żyje poza światem, więc dla wnętrza świata nie istnieje. Gdyby żył wewnątrz świata, to musiałby być weryfikowalny doświadczalnie, jak reszta jego elementów. Taka jest logika tego.

                          > Naw
                          > et nauka wielokrotnie tego dowodziła. Na tej zasadzie mógłbym również twierdzić
                          > , że nie wierzę w istnienie ateistów, ponieważ żaden człowiek na świecie nie je
                          > st w stanie mi udowodnić, że jest ateistą.

                          Ateistą się jest w momencie składania takiej deklaracji, a w chwilę później już można nim nie być. I na odwrót. I tu też nie trzeba wiary, ale dowodu, a ta deklaracja jest takim dowodem obserwacyjnym.
                  • enrque111 Re: do henia - 1.2 07.07.12, 12:46
                    grgkh napisał:

                    > E tam, a po co tak komplikować życie? Jak są dowody, np. metryka, to uznajemy,
                    > że to prawda. Jak się tę prawdę podważy, to znaczy, że tamten dowód był zły, a
                    > nowy jest dobry i teraz prawdą znów jest dokładnie to, na co jest dowód. Prawda
                    > jest zawsze skutkiem dowodu. Prawda jest teraz. A jak będzie w przyszłości to
                    > w przyszłości się dowiemy. I to jest poprawne. Prawda jest tymczasowa i konteks
                    > towa.

                    To właśnie jest relatywizm, któremu hołdują wszystkie małe umysły, nie zdolne do uznawania Prawdy Absolutnej. Dla relatywisty każda prawda jest względna, nie ma nic stałego, niezmiennego, nawet uczucia nie mogą być stałe, zależą od obecnych czynników i uwarunkowań, tu i teraz. Takich ludzi należy się obawiać, tacy ludzie byli sprawcami największych zbrodni i niegodziwości.

                    > > Nic nie wykazałeś.
                    >
                    > Co, kto wykazał, to niech ocenią Ci, którzy umieją myśleć logicznie. :)

                    Racja, twoje wywody z logiką mają tyle wspólnego, co mój pies z nagrodą Nobla.

                    > > To ja wykazałem, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą,
                    >
                    > Ma. Wiara to jest uznanie hipotezy za prawdziwą bez dowodu.

                    O właśnie – gdzie jest tu choćby cień logiki ? Wiara i nauka. Hipoteza jest narzędziem nauki. Zaufanie narzędziem wiary. Hipoteza zakłada, że jakieś twierdzenie można potwierdzić lub uznać je za błędne w wyniku doświadczenia. Czegoś takiego nie zakłada wiara. Ona WIE, że nie można jej doświadczalnie, metodami naukowymi zweryfikować, a więc nie może być hipotezą. Wiara jest pewnością, opartą na dowodach pozanaukowych, nieweryfikowalnych materialnie.

                    > > z którą ją utożsamiasz,
                    >
                    > Nie utożsamiam.

                    Przecież cały czas twierdzisz, że wiara jest hipotezą, co jest nonsensem. Czyżbyś teraz zmienił zdanie ?

                    > > a logika nigdy nie była twoją najmocniejszą stroną.
                    >
                    > I znów erystyka, bo atakujesz personalnie. I jaki z tego wniosek? Że nie masz a
                    > rgumentu. ;) Za często się to powtarza. Psujesz sobie opinię.

                    Nie zależy mi na dobrej opinii wśród nieuków, a ludzie światli i tak podzielają moje poglądy.
                    "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” (Ga 1.10)
                    • kolter-xl Re: do henia - 1.2 07.07.12, 14:40
                      enrque111 napisał:

                      Nie zależy mi na dobrej opinii wśród nieuków, a ludzie światli i tak podzielają
                      > moje poglądy.
                      > "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” (Ga 1.
                      > 10)

                      No bez jaj ty eniu jesteś sługą Jezusa :)))))))))))))))))))))
                    • grgkh Re: do henia - 1.2.4. 08.07.12, 00:16
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > E tam, a po co tak komplikować życie? Jak są dowody, np. metryka, to uzna
                      > jemy,
                      > > że to prawda. Jak się tę prawdę podważy, to znaczy, że tamten dowód był z
                      > ły, a
                      > > nowy jest dobry i teraz prawdą znów jest dokładnie to, na co jest dowód.
                      > Prawda
                      > > jest zawsze skutkiem dowodu. Prawda jest teraz. A jak będzie w przyszłoś
                      > ci to
                      > > w przyszłości się dowiemy. I to jest poprawne. Prawda jest tymczasowa i k
                      > onteks
                      > > towa.
                      >
                      > To właśnie jest relatywizm,

                      To jest jedyna rozsądna metoda obserwowania i interpretowania obserwacji, która daje nam coraz to prawdziwszy obraz świata. Tak działa nauka i na pewno ona opisuje świat.

                      > któremu hołdują wszystkie małe umysły, nie zdolne d
                      > o uznawania Prawdy Absolutnej.

                      Czyli bełkotu wszystkich, przeczących sobie wzajemnie religii. :)

                      > Dla relatywisty każda prawda jest względna, nie
                      > ma nic stałego, niezmiennego, nawet uczucia nie mogą być stałe, zależą od obecn
                      > ych czynników i uwarunkowań, tu i teraz. Takich ludzi należy się obawiać, tacy
                      > ludzie byli sprawcami największych zbrodni i niegodziwości.

                      Przesadzasz. Najwięcej zbrodni mają na sumieniu ci, którzy nie chcą poddawać się ciągłej weryfikacji i twierdzą, że mają rację absolutną. To wszyscy tyrani.

                      > > > Nic nie wykazałeś.
                      > >
                      > > Co, kto wykazał, to niech ocenią Ci, którzy umieją myśleć logicznie. :)
                      >
                      > Racja, twoje wywody z logiką mają tyle wspólnego, co mój pies z nagrodą Nobla.

                      No to masz psa mądrzejszego od Ciebie. :) Dziwne, ale oceniając Twoją tutejszą twórczość (psa nie znam), chyba jednak prawdziwe.

                      > > > To ja wykazałem, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą,
                      > >
                      > > Ma. Wiara to jest uznanie hipotezy za prawdziwą bez dowodu.
                      >
                      > O właśnie – gdzie jest tu choćby cień logiki ? Wiara i nauka. Hipoteza je
                      > st narzędziem nauki.

                      Hipoteza to dowolne zdanie, które próbuje opisywać jakiś fragment systemu - tutaj jest nim świat.

                      Np. stawiam hipotezę, że jesteś łysy i masz zeza. A teraz Twoja kolej. Zweryfikuj ją, czy jest prawdziwa i przedstaw nam jej wynik wynikający z twojej obserwacji. A my ją przyjmiemy za prawdę, choć nie jesteśmy wielkimi naukowcami.

                      Jak widzisz, bez hipotez ani rusz.

                      No to jaki jest wynik mojej hipotezy?

                      > Zaufanie narzędziem wiary. Hipoteza zakłada, że jakieś twi
                      > erdzenie można potwierdzić lub uznać je za błędne w wyniku doświadczenia. Czego
                      > ś takiego nie zakłada wiara. Ona WIE, że nie można jej doświadczalnie, metodami
                      > naukowymi zweryfikować, a więc nie może być hipotezą. Wiara jest pewnością, op
                      > artą na dowodach pozanaukowych, nieweryfikowalnych materialnie.

                      Bo wiara to absurd.

                      > > > z którą ją utożsamiasz,
                      > >
                      > > Nie utożsamiam.
                      >
                      > Przecież cały czas twierdzisz, że wiara jest hipotezą,

                      Nie pojmujesz prostych treści. Nie twierdzę tak. Coś Ci się pomyliło.

                      > co jest nonsensem. Czyżbyś teraz zmienił zdanie ?

                      :) O tobie? ;) Nie.

                      > > > a logika nigdy nie była twoją najmocniejszą stroną.
                      > >
                      > > I znów erystyka, bo atakujesz personalnie. I jaki z tego wniosek? Że nie
                      > masz a
                      > > rgumentu. ;) Za często się to powtarza. Psujesz sobie opinię.
                      >
                      > Nie zależy mi na dobrej opinii wśród nieuków, a ludzie światli i tak podzielają
                      > moje poglądy.

                      To jest opina Twoich "fanów". ;)

                      > "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” (Ga 1.
                      > 10)

                      Sługa. Na sługę to się nadajesz świetnie. ;)
                      • enrque111 Re: do henia - 1.2.4. 09.07.12, 19:53
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        > > To właśnie jest relatywizm,
                        >
                        > To jest jedyna rozsądna metoda obserwowania i interpretowania obserwacji, która
                        > daje nam coraz to prawdziwszy obraz świata. Tak działa nauka i na pewno ona op
                        > isuje świat.

                        :) Relatywizm jest jedyną i to rozsądną metodą obserwowania i interpretowania obserwacji ??? Czy przypadkiem się nie zagalopowałeś w tym bełkocie ???

                        > > któremu hołdują wszystkie małe umysły, nie zdolne d
                        > > o uznawania Prawdy Absolutnej.
                        >
                        > Czyli bełkotu wszystkich, przeczących sobie wzajemnie religii. :)

                        Nie wiem, czy wszystkie religie sobie przeczą, być może tak, ale nie obchodzą mnie religie fałszywe.

                        > > Dla relatywisty każda prawda jest względna, nie
                        > > ma nic stałego, niezmiennego, nawet uczucia nie mogą być stałe, zależą od
                        > obecn
                        > > ych czynników i uwarunkowań, tu i teraz. Takich ludzi należy się obawiać,
                        > tacy
                        > > ludzie byli sprawcami największych zbrodni i niegodziwości.
                        >
                        > Przesadzasz. Najwięcej zbrodni mają na sumieniu ci, którzy nie chcą poddawać si
                        > ę ciągłej weryfikacji i twierdzą, że mają rację absolutną. To wszyscy tyrani.

                        Ależ wszystko można poddawać weryfikacji, tylko nie wiem co masz na myśli ? Nawet pozwolono na wielokrotne badania naukowe „Całunu Turyńskiego” i osiągnięto jedynie to, że jest znacznie więcej pytań, niż było wcześniej.

                        > > Racja, twoje wywody z logiką mają tyle wspólnego, co mój pies z nagrodą N
                        > obla.
                        >
                        > No to masz psa mądrzejszego od Ciebie. :) Dziwne, ale oceniając Twoją tutejszą
                        > twórczość (psa nie znam), chyba jednak prawdziwe.

                        Skoro jest mądrzejszy ode mnie, to tym bardziej ty nie masz szans z nim rywalizować :)

                        > > O właśnie – gdzie jest tu choćby cień logiki ? Wiara i nauka. Hipot
                        > eza je
                        > > st narzędziem nauki.
                        >
                        > Hipoteza to dowolne zdanie, które próbuje opisywać jakiś fragment systemu - tut
                        > aj jest nim świat.

                        Wiara nie jest hipotezą, ani na hipotezach się nie opiera. Wiara wypływa z zaufania i pewności.

                        > Np. stawiam hipotezę, że jesteś łysy i masz zeza. A teraz Twoja kolej. Zweryfik
                        > uj ją, czy jest prawdziwa i przedstaw nam jej wynik wynikający z twojej obserwa
                        > cji. A my ją przyjmiemy za prawdę, choć nie jesteśmy wielkimi naukowcami.
                        >
                        > Jak widzisz, bez hipotez ani rusz.

                        Pisałem już (staje się już to nudne), że hipotetycznie można rozważać sferę materii i jej zachowań, a nie sferę ducha. Dziecinny jesteś.

                        > No to jaki jest wynik mojej hipotezy?

                        Nic mnie on nie obchodzi. Myślałem, że jesteś jednak inteligentniejszy. Cóż złudzenia są piękne, ale skonfrontowane z rzeczywistością pryskają jak bańka mydlana.

                        > Bo wiara to absurd.

                        Więc dlaczego się nią zajmujesz ?

                        > > > > z którą ją utożsamiasz,
                        > > >
                        > > > Nie utożsamiam.
                        > >
                        > > Przecież cały czas twierdzisz, że wiara jest hipotezą,
                        >
                        > Nie pojmujesz prostych treści. Nie twierdzę tak. Coś Ci się pomyliło.

                        Wszystko ci się już miesza.

                        > > co jest nonsensem. Czyżbyś teraz zmienił zdanie ?
                        >
                        > :) O tobie? ;) Nie.

                        I bardzo dobrze, gdyby głupcy zaczęli mnie chwalić, to czułbym się zaniepokojony :)

                        > > Nie zależy mi na dobrej opinii wśród nieuków, a ludzie światli i tak podz
                        > ielają
                        > > moje poglądy.
                        >
                        > To jest opina Twoich "fanów". ;)

                        Nie zależy mi na żadnych „fanach”, to przecież ty się im podlizujesz i mizdrzysz, jak stara kokota :))))

                        > > "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa”
                        > (Ga 1.
                        > > 10)
                        >
                        > Sługa. Na sługę to się nadajesz świetnie. ;)

                        Poczytuję sobie za zaszczyt być najniższym sługą Chrystusa i wiedzieć o tym, niż być, jak ty utaplanym w sprośnościach Niebu obrzydłych niewolnikiem szatana i żyć w nieświadomości.
                        Znudziła mnie dyskusja z tobą, okazałeś się do bólu przewidywalny, brak ci elementarnej wiedzy oraz nie chcesz się uczyć logicznego myślenia. Owszem, na tle innych ateistów i antyklerykałów na niniejszym forum wypadasz nieco lepiej, więc starałem się przez długi czas cierpliwie tłumaczyć ci pewne prawdy, ale zawiodłem się i nie wiem, czy będę jeszcze miał ochotę na rzeczową polemikę z tobą. Pewnie będziesz wmawiać innym, że pokonałeś mnie argumentacją – zwisają mi takie kłamstwa, jesteś nudny i przewidywalny. Nie mam czasu w kółko odnosić się do tych samych idiotycznych pytań i dziecinnych przechwałek mitomana :))
                        Być może, jeśli uznam za godne mojej uwagi jakieś twoje zdanie, to może raczę ci odpowiedzieć ale nie przywiązuj się zbytnio do tej myśli :)
                        • kolter-xl Eniu dezerter :)))) 09.07.12, 21:00
                          enrque111 napisał:

                          > Poczytuję sobie za zaszczyt być najniższym sługą Chrystusa i wiedzieć o tym, niż być, jak ty utaplanym w sprośnościach Niebu obrzydłych niewolnikiem szatana i żyć w nieświadomości.

                          Eniu o ile istniałby w niebie bóg to twoja sekta jest dziełem Szatana na 100%.Tyle szmaciarzy to grono wydało ty jesteś tylko dupkiem ale w dobrym gronie stada pedofilii i pederastów w kieckach duchownych .

                          > Znudziła mnie dyskusja z tobą, okazałeś się do bólu przewidywalny, brak ci elem
                          > entarnej wiedzy oraz nie chcesz się uczyć logicznego myślenia.

                          No to mnie dobiło :)) eniu pustak nr na forum :))))

                          >Owszem, na tle i nnych ateistów i antyklerykałów

                          Którym do pięt nie sięgasz intelektualnie .

                          więc starałem się przez długi czas cierpliwie tłumaczyć ci pewne prawdy, ale zawiod
                          > łem się i nie wiem, czy będę jeszcze miał ochotę na rzeczową polemikę z tobą.

                          Tak durnych argumentów używasz i masz nadzieje ze ktoś ten debilizm łyknie ??

                          Pewnie będziesz wmawiać innym, że pokonałeś mnie argumentacją – zwisają mi
                          > takie kłamstwa, jesteś nudny i przewidywalny.

                          On nie musi nikomu tego wmawiać to jest fakt; skopał cię słownie jak przysłowiowego kundla :))

                          >Nie mam czasu w kółko odnosić się do tych samych idiotycznych pytań i dziecinnych przechwałek mitomana :))

                          Mitoman ? a nie ty przypadkiem mitów tu nie rozsiewasz ??




                        • grgkh Re: do henia - 1.2.4. 09.07.12, 22:37
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > enrque111 napisał:
                          > > > To właśnie jest relatywizm,
                          > >
                          > > To jest jedyna rozsądna metoda obserwowania i interpretowania obserwacji,
                          > która
                          > > daje nam coraz to prawdziwszy obraz świata. Tak działa nauka i na pewno
                          > ona op
                          > > isuje świat.
                          >
                          > :) Relatywizm jest jedyną i to rozsądną metodą obserwowania i interpretowania o
                          > bserwacji ??? Czy przypadkiem się nie zagalopowałeś w tym bełkocie ???

                          Nie "relatywizm", ale "to". ;) Znów nie widzisz, że istnieje inna interpretacja.

                          > > > któremu hołdują wszystkie małe umysły, nie zdolne d
                          > > > o uznawania Prawdy Absolutnej.
                          > >
                          > > Czyli bełkotu wszystkich, przeczących sobie wzajemnie religii. :)
                          >
                          > Nie wiem, czy wszystkie religie sobie przeczą, być może tak, ale nie obchodzą m
                          > nie religie fałszywe.

                          Skąd wiesz, że TYLKO TWOJA nie jest fałszywa? Inni mówią tak samo.

                          > > > Dla relatywisty każda prawda jest względna, nie
                          > > > ma nic stałego, niezmiennego, nawet uczucia nie mogą być stałe, zal
                          > eżą od
                          > > obecn
                          > > > ych czynników i uwarunkowań, tu i teraz. Takich ludzi należy się ob
                          > awiać,
                          > > tacy
                          > > > ludzie byli sprawcami największych zbrodni i niegodziwości.
                          > >
                          > > Przesadzasz. Najwięcej zbrodni mają na sumieniu ci, którzy nie chcą podda
                          > wać si
                          > > ę ciągłej weryfikacji i twierdzą, że mają rację absolutną. To wszyscy tyr
                          > ani.
                          >
                          > Ależ wszystko można poddawać weryfikacji, tylko nie wiem co masz na myśli ? Naw
                          > et pozwolono na wielokrotne badania naukowe „Całunu Turyńskiego” i
                          > osiągnięto jedynie to, że jest znacznie więcej pytań, niż było wcześniej.

                          Całun turyński przyleciał do nas z zaświatów? :) Jego materia jest jakaś inna? :) To zwykła szmata z naniesionym obrazem.

                          > > > Racja, twoje wywody z logiką mają tyle wspólnego, co mój pies z nag
                          > rodą N
                          > > obla.
                          > >
                          > > No to masz psa mądrzejszego od Ciebie. :) Dziwne, ale oceniając Twoją tut
                          > ejszą
                          > > twórczość (psa nie znam), chyba jednak prawdziwe.
                          >
                          > Skoro jest mądrzejszy ode mnie, to tym bardziej ty nie masz szans z nim rywaliz
                          > ować :)

                          I znów atak personalny. ;) Śmieszny jesteś.

                          > > > O właśnie – gdzie jest tu choćby cień logiki ? Wiara i nauka.
                          > Hipot
                          > > eza je
                          > > > st narzędziem nauki.
                          > >
                          > > Hipoteza to dowolne zdanie, które próbuje opisywać jakiś fragment systemu
                          > - tut
                          > > aj jest nim świat.
                          >
                          > Wiara nie jest hipotezą, ani na hipotezach się nie opiera. Wiara wypływa z zauf
                          > ania i pewności.

                          Wiara jest uznaniem hipotezy za ABSOLUTNIE prawdziwą, choć nie ma na to dowodu.

                          > > Np. stawiam hipotezę, że jesteś łysy i masz zeza. A teraz Twoja kolej. Zw
                          > eryfik
                          > > uj ją, czy jest prawdziwa i przedstaw nam jej wynik wynikający z twojej o
                          > bserwa
                          > > cji. A my ją przyjmiemy za prawdę, choć nie jesteśmy wielkimi naukowcami.
                          > >
                          > > Jak widzisz, bez hipotez ani rusz.
                          >
                          > Pisałem już (staje się już to nudne), że hipotetycznie można rozważać sferę mat
                          > erii i jej zachowań, a nie sferę ducha. Dziecinny jesteś.

                          Jak nudne, to przestań mi odpisywać. ;) Mnie nie nudzi. Sfera ducha (uporządkowanie informacji w głowie) powinna być logiczna.

                          > > No to jaki jest wynik mojej hipotezy?
                          >
                          > Nic mnie on nie obchodzi.

                          Wszystko (dosłownie) Ci zwisa, ciuchy są brudne, lodówka pusta, głowa Cię boli... a wszystko przez religię.

                          > Myślałem, że jesteś jednak inteligentniejszy.

                          Napisz - wierzyłeś. Wiadomo, jak to z wiarą.

                          > Cóż złu
                          > dzenia są piękne, ale skonfrontowane z rzeczywistością pryskają jak bańka mydla
                          > na.

                          Współczuję Ci, co ta religia robi z ludźmi.

                          > > Bo wiara to absurd.
                          >
                          > Więc dlaczego się nią zajmujesz ?

                          Zajmuję się wpływem religii na dyskomfort życia mojego i moich przyjaciół. ;) Zabierz ją sobie do strefy prywatnej, a dam Ci spokój z tą rozmową.

                          > > > > > z którą ją utożsamiasz,
                          > > > >
                          > > > > Nie utożsamiam.
                          > > >
                          > > > Przecież cały czas twierdzisz, że wiara jest hipotezą,
                          > >
                          > > Nie pojmujesz prostych treści. Nie twierdzę tak. Coś Ci się pomyliło.
                          >
                          > Wszystko ci się już miesza.

                          Mną się nie zajmuj. Umiem o siebie zadbać.

                          > > > co jest nonsensem. Czyżbyś teraz zmienił zdanie ?
                          > >
                          > > :) O tobie? ;) Nie.
                          >
                          > I bardzo dobrze, gdyby głupcy zaczęli mnie chwalić, to czułbym się zaniepokojon
                          > y :)

                          Na razie Cię nie chwalę, ale może kiedyś... ;)

                          > > > Nie zależy mi na dobrej opinii wśród nieuków, a ludzie światli i ta
                          > k podz
                          > > ielają
                          > > > moje poglądy.
                          > >
                          > > To jest opina Twoich "fanów". ;)
                          >
                          > Nie zależy mi na żadnych „fanach”, to przecież ty się im podlizujes
                          > z i mizdrzysz, jak stara kokota :))))

                          I znów obrażanie. Ech, to wychowanie w kruchcie.

                          > > > "Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa"
                          > > (Ga 1.10)
                          > >
                          > > Sługa. Na sługę to się nadajesz świetnie. ;)
                          >
                          > Poczytuję sobie za zaszczyt być najniższym sługą Chrystusa i wiedzieć o tym, ni
                          > ż być, jak ty utaplanym w sprośnościach Niebu obrzydłych niewolnikiem szatana
                          > i żyć w nieświadomości.

                          Sługa... ;) Przynieś, wynieś, pozamiataj... Dobra rola na całe życie. Takimi was formatują. Piorą mózgi. Uzależniają. Ogłupiają.

                          A przecież wystarczy jedna decyzja i stalibyście się normalnymi homo sapiens.

                          > Znudziła mnie dyskusja z tobą, okazałeś się do bólu przewidywalny, brak ci elem
                          > entarnej wiedzy oraz nie chcesz się uczyć logicznego myślenia. Owszem, na tle i
                          > nnych ateistów i antyklerykałów na niniejszym forum wypadasz nieco lepiej, więc
                          > starałem się przez długi czas cierpliwie tłumaczyć ci pewne prawdy, ale zawiod
                          > łem się i nie wiem, czy będę jeszcze miał ochotę na rzeczową polemikę z tobą. P
                          > ewnie będziesz wmawiać innym, że pokonałeś mnie argumentacją – zwisają mi
                          > takie kłamstwa, jesteś nudny i przewidywalny.

                          Nie. Nie jestem mściwy. Ale przypilnuję Twojej obecności tutaj. Każda aktywność może poskutkować moją ripostą.

                          > Nie mam czasu w kółko odnosić si
                          > ę do tych samych idiotycznych pytań i dziecinnych przechwałek mitomana :))

                          Nie masz czasu? I tyle mi go poświęciłeś? Na co liczyłeś? Że brakiem logiki pokonasz logikę? Jakże bezkrytycznymi wobec siebie was religia tworzy.

                          > Być może, jeśli uznam za godne mojej uwagi jakieś twoje zdanie, to może raczę c
                          > i odpowiedzieć ale nie przywiązuj się zbytnio do tej myśli :)

                          Ja jestem wolny i do niczego się nie muszę przywiązywać.
                        • jeepwdyzlu grghk ja wiedziałem że tak będzie .... 10.07.12, 09:17
                          Poczytuję sobie za zaszczyt być najniższym sługą Chrystusa i wiedzieć o tym, niż być, jak ty utaplanym w sprośnościach Niebu obrzydłych niewolnikiem szatana i żyć w nieświadomości.
                          Znudziła mnie dyskusja z tobą, okazałeś się do bólu przewidywalny, brak ci elementarnej wiedzy oraz nie chcesz się uczyć logicznego myślenia. Owszem, na tle innych ateistów i antyklerykałów na niniejszym forum wypadasz nieco lepiej, więc starałem się przez długi czas cierpliwie tłumaczyć ci pewne prawdy, ale zawiodłem się i nie wiem, czy będę jeszcze miał ochotę na rzeczową polemikę z tobą. Pewnie będziesz wmawiać innym, że pokonałeś mnie argumentacją – zwisają mi takie kłamstwa, jesteś nudny i przewidywalny. Nie mam czasu w kółko odnosić się do tych samych idiotycznych pytań i dziecinnych przechwałek mitomana :))
                          Być może, jeśli uznam za godne mojej uwagi jakieś twoje zdanie, to może raczę ci odpowiedzieć ale nie przywiązuj się zbytnio do tej myśli :)
                          -------------------------
                          wiedziałem że tak będzie.... :-)
                          traciłeś czas, bo nikt nie śledził (może kilka osób) Twoich argumentów
                          a przeciwnik - jak zawsze tchórz...
                          Pozdrawiam
                          jeep
                          • kolter-xl Re: grghk ja wiedziałem że tak będzie .... 10.07.12, 10:04
                            jeepwdyzlu napisał:

                            > -------------------------
                            > wiedziałem że tak będzie.... :-)
                            > traciłeś czas, bo nikt nie śledził (może kilka osób) Twoich argumentów
                            > a przeciwnik - jak zawsze tchórz...


                            E tam eniu dalej by jęzor strzępił ,ale on niemota chyba gdzieś do roboty jeździ bo znika nawet na kilkanaście tygodni wpada na kilka dni i znowu znika. Sezon na truskawki w końcu trwa w Hiszpanii cały rok :))
                          • grgkh Re: grghk ja wiedziałem że tak będzie .... 11.07.12, 00:06
                            jeepwdyzlu napisał:

                            > wiedziałem że tak będzie.... :-)

                            Czyli jak? Na razie henio działa zgodnie z moim przewidywaniem. Ja też wiedziałem.

                            > traciłeś czas, bo nikt nie śledził (może kilka osób) Twoich argumentów
                            > a przeciwnik - jak zawsze tchórz...

                            Ty śledziłeś, jak widzę. Czy dało Ci coś to, że moje argumenty, głoszone spokojnie, okazywały się skuteczniejsze od argumentów henia? Czy lepiej jest, gdy dyskutuje się agresywnie i czy wtedy można coś więcej osiągnąć?

                            To nawet dobrze, że o tym mówimy w tej chwili, bo od samego "pokonania" henia ważniejsze chyba jest to w jaki sposób można to zrobić.

                            A moja akcja z nim to także moja praca nad samym sobą, nad tym, w jaki sposób rozmawiać. Czas poświęcony temu nie jest dla mnie zmarnowany. Poza tym - ja wiem, że go w każdej chwili potrafię swoimi argumentami przycisnąć... i on to także już wie. I jeszcze jego "edukacji" nie zakończyłem, choć on już ogłaszał, że ma dość i chciałby tego :), co nie znaczy, że traktuję go jak kogoś, kto powinien dostać promocję do następnej klasy. ;) On jest tylko narzędziem, którym ja się posługuję.

                            > Pozdrawiam
                            > jeep

                            Pozdrawiam.
                • grgkh Re: do henia - 1.3 (z happy endem) 05.07.12, 22:34
                  > > > Tymczasem ateista, twierdząc, że "nie wierzy",
                  > >
                  > > Ja IGNORUJĘ Twoją hipotezę. Ponieważ u mnie nie ma
                  > > tej hipotezy, więc nie ma jej skutku czyli istnienia.
                  >
                  > Nie wiem, co u ciebie jest, a czego niema.

                  Może weź korepetycje z rozumienia tekstu pisanego? Przecież piszę to wyraźnie. Popatrz troszkę w górę? Już? Teraz widzisz i wiesz?

                  > Z całą jednak pewnością brak u ciebie elementarnej logiki.

                  E tam, jest - tylko Ty nie jesteś w stanie jej zobaczyć. Ale to Twój problem. Nie dam rady go przeskoczyć. I nie atakuj personalnie, bo sobie psujesz opinię. Zachowuj się grzecznie i kulturalnie. Nie szkaluj, nie oczerniaj, nie mów złego zdania o bliźnim swoim, bo Cię Twój bóg wyśle do piekła. ;) Za karę, bo jest mściwy, ale... sprawiedliwy. ;)

                  > Każda hipoteza ma jakieś skutki – inaczej byłaby czczym wymysłem,

                  No właśnie. hipoteza o istnieniu boga jest czczym wymysłem. Brawo. Świetnie wnioskujesz. Jeszcze będą z Ciebie ludzie. To znaczy ateiści. :)

                  > który również może rodzić jakieś skutki.

                  Czczy wymysł i skutki? Tylko poprzez ogłupianie i manipulację, jak w przypadku religii. Skutki to wiara w poprawność wiary i sens religii.

                  > > Mam wiedzę, że nie mam tej hipotezy i jej skutku.
                  > > A Ty masz tę hipotezę, ale fałszywie.
                  > > Ty się mylisz i jesteś alogiczny.
                  >
                  > Mogę się mylić w wielu kwestiach, ale nie będzie
                  > to równoznaczne z brakiem logiki :)

                  To prawda. Ale w Twoim przypadku występują oba te problemy.

                  > Wciąż błędnie utożsamiasz wiarę z hipotezą !

                  Nie utożsamiam. Wmawiasz, że coś utożsamiam - to erystyka. Kto się nią posługuje, ten nie ma argumentów.

                  > > Tymczasem to żaden z wierzących nie dysponuje wiedzą
                  > > o hipotezie boga, a jednak fałszywie przyjmuje,
                  > > że taką wiedzą dysponuje, bo widzi jej skutek.
                  >
                  > Skutek działania Boga jest jak najbardziej widzialny i poznawalny.

                  A to znaczy, że masz na to dowody. Idź z tymi dowodami czym prędzej do naukowców. Twój bóg realnie istnieje dzięki dowodom na to istnienie. :) Tyle tysięcy lat czekania i wreszcie masz te dowody. Brawo.

                  > Nikt inny nie potrafi stworzyć wszechświata ani życia
                  > – te fakty są niepodważalne, bez względu jakie hipotezy
                  > na ten temat byśmy nie wysnuwali :)

                  A dlaczego KTOŚ musiałby stworzyć to wszystko? Bo nic samo powstać nie może? Ale przecież bóg powstał sam. A więc "coś" może powstawać samo, czyli bóg jest zbędny. I już znów nie ma dowodu. I znów bóg nie istnieje.

                  Amen.

                  > > Ponieważ nie istnieje taka wiedza,
                  > > więc nie istnieje dowód, a bez dowodu nie może się
                  > > pojawić prawdziwość hipotezy istnienia bożków.

                  > Toteż nie o bożkach tak cierpliwie z tobą
                  > (jak z nikim innym na tym forum)
                  > rozprawiam, lecz o Bogu, logice oraz wierze.

                  Bóg to bożek. Dla mnie to to samo, takie mam prywatnie definicje. Wolno mi.

                  > > > Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma.
                  >
                  > > Nie. Oni - i ja też - ignorujemy.
                  > > Analogicznie ignoruję krasnoludki, bo też nie
                  > > ma dowodu na ich istnienie. Dowód to podstawa.
                  > > Nic nie istnieje bez dowodu.

                  > Znowu kłamiesz

                  Czy znasz definicję kłamstwa? Ja nie kłamię, bo jestem przekonany, że to co mówię, jest prawdą. A teraz powiedz, że mówiłeś nieprawdę o mnie. ;) Bo przecież mówiłeś i tu powyżej jest na to dowód.

                  > (jakie to jest charakterystyczne dla ateistów),

                  Nie. Jedyna cecha wspólna ateistów to brak wiary w bóstwa. Co do reszty to jesteśmy zróżnicowani. Możemy być głupcami lub mędrcami, jak ja :). Masz szczęście, że na mnie trafiłeś, że Cię wyróżniam z tłumu i - na razie - mam dla Ciebie czas. Zrobię z Ciebie ateistę. Nie od razu. Czytaj i staraj się rozumieć to, co piszę, a stanie się to na pewno. ;)

                  > nic nie ignorujecie (przynajmniej nie wy wszyscy),

                  Ja ignoruję WSZYSTKICH bogów, tysiące, miliardy bogów i bogiń. Podobnie jak Ty, tylko że Ty bez jednego. Ale to drobiazg, pozbędziesz się kiedyś i tego ostatniego, zaczniesz i jego ignorować. Zrezygnujesz z niego, gdy zrozumiesz, jak alogicznie myślałeś. Na serio, heniu.

                  > ponieważ wciąż walczycie z wiarą,

                  Co Ty opowiadasz? Jak można "walczyć z ideą"? Z ludźmi owładniętymi ideą, owszem, ale z samą ideą? Jakieś bzdury. Rozmawiam o niej. Boisz się prawdy, która w takiej rozmowie może się publicznie ukazać? Im dłużej sobie tu rozmawiamy, tym więcej tej prawdy na forum będzie się pokazywało.

                  > próbujecie dorobić do swojej niewiary
                  > jakąś filozofię i usilnie nakłonić do jej uznania wszystkich
                  > pozostałych, czyli niczym nie różnicie się od ludzi głęboko
                  > wierzących o silnych inklinacjach ewangelizacyjnych.

                  Ja rozmawiam wyłącznie o filozofii religii, bo religia to idea, która ją posiada. Brak idei nie posiada nic. Taka jest logika.


                  > Dla porządku (logicznego) doda

                  Nie chciałeś przypadkiem napisać tego z dużej litery? Tak, Doda ma problemy właśnie ze względu na religię, która dąży do absolutnej władzy nad wszystkimi ludźmi. Ale ma dużą szansę wygrać i kibicuję jej w tym pojedynku z ludźmi owładniętymi ideą.
                  • enrque111 Re: do henia - 1.3 (z happy endem) 07.07.12, 18:24
                    grgkh napisał:

                    > Może weź korepetycje z rozumienia tekstu pisanego? Przecież piszę to wyraźnie.
                    > Popatrz troszkę w górę? Już? Teraz widzisz i wiesz?

                    To, że tak piszesz, nie oznacza, że tak faktycznie jest. Sam określiłeś się wyznawcą relatywizmu, a więc Prawda Absolutna w twoim wypadku nie istnieje. Twój tekst zazwyczaj posiada błędy logiczne, chaos poznawczy oraz zmienność tematu – charakterystyczne to jest dla dzieci oraz większości kobiet.

                    > > Z całą jednak pewnością brak u ciebie elementarnej logiki.
                    >
                    > E tam, jest - tylko Ty nie jesteś w stanie jej zobaczyć. Ale to Twój problem. N
                    > ie dam rady go przeskoczyć. I nie atakuj personalnie, bo sobie psujesz opinię.
                    > Zachowuj się grzecznie i kulturalnie. Nie szkaluj, nie oczerniaj, nie mów złego
                    > zdania o bliźnim swoim, bo Cię Twój bóg wyśle do piekła. ;) Za karę, bo jest m
                    > ściwy, ale... sprawiedliwy. ;)

                    Zaiste, nie jestem w stanie dostrzec logiki w większości wypowiadanych przez ciebie twierdzeń, ale się temu nie dziwię, gdyż charakteryzuje to wszystkich ateistów wypowiadających się na tematy wiary. Oczywiście, wbrew temu co sugerujesz, nie mam najmniejszych z tym problemów (są to problemy ateistów), a ich opinia na mój temat mało mnie zajmuje. Nikogo nie szkaluję, a wręcz przeciwnie, napominam w duchu chrześcijańskiej miłości. Także już wielokrotnie ci pisałem (masz kolosalne trudności z percepcją – to są oznaki jakiejś choroby), że nie mam żadnego boga i nic nie wiem o jego mściwości czy sprawiedliwości :)

                    > > Każda hipoteza ma jakieś skutki – inaczej byłaby czczym wymysłem,
                    >
                    > No właśnie. hipoteza o istnieniu boga jest czczym wymysłem. Brawo. Świetnie wni
                    > oskujesz. Jeszcze będą z Ciebie ludzie. To znaczy ateiści. :)

                    Powtarzam: nie ma żadnych bogów, hipoteza nie dotyczy wiary, ateiści zwykle są alogiczni :)

                    > > który również może rodzić jakieś skutki.
                    >
                    > Czczy wymysł i skutki? Tylko poprzez ogłupianie i manipulację, jak w przypadku
                    > religii. Skutki to wiara w poprawność wiary i sens religii.

                    Zaczynasz wreszcie myśleć logicznie, aczkolwiek wysnuwasz jak zwykle błędne konstatacje.

                    > > Mogę się mylić w wielu kwestiach, ale nie będzie
                    > > to równoznaczne z brakiem logiki :)
                    >
                    > To prawda. Ale w Twoim przypadku występują oba te problemy.

                    Jeszcze nikt tego nie potrafił dowieść :)

                    > > Wciąż błędnie utożsamiasz wiarę z hipotezą !
                    >
                    > Nie utożsamiam. Wmawiasz, że coś utożsamiam - to erystyka. Kto się nią posługuj
                    > e, ten nie ma argumentów.

                    Cieszę się więc, że zmieniłeś zdanie. Do tej pory wmawiałeś, że wiara jest hipotezą.

                    > > Skutek działania Boga jest jak najbardziej widzialny i poznawalny.
                    >
                    > A to znaczy, że masz na to dowody. Idź z tymi dowodami czym prędzej do naukowcó
                    > w. Twój bóg realnie istnieje dzięki dowodom na to istnienie. :) Tyle tysięcy la
                    > t czekania i wreszcie masz te dowody. Brawo.

                    Nie muszę chodzić do naukowców – oni sami przychodzą, aby badać te dowody. Od lat próbują np. dowieść, że „Całun Turyński” jest dziełem człowieka i coraz bardziej opadają im ręce, a wielu ateistów w wyniku tych badań nawróciło się i są dziś ludźmi wierzącymi :)

                    > A dlaczego KTOŚ musiałby stworzyć to wszystko? Bo nic samo powstać nie może? Al
                    > e przecież bóg powstał sam. A więc "coś" może powstawać samo, czyli bóg jest zb
                    > ędny. I już znów nie ma dowodu. I znów bóg nie istnieje.

                    Tu już sam wychodzisz poza sferę nauki i pytasz „dlaczego” a nie „jak”. Oczywiście, że „nic samo powstać nie może”, czyżbyś w to wątpił ? Nie wiem nic o tym żeby był jakiś bóg, a tym bardziej, że sam powstał – jeśli masz na to jakieś dowody to je przedstaw ? Wikłasz się w sprzeczności i piszesz nielogicznie – raz, że jakiś bóg, który sam rzekomo powstał istnieje, a w zdaniu następnym twierdzisz coś przeciwnego. Zdecyduj się, bo z takim dzieckiem, które samo nie wie co pisze nie będę dyskutował.

                    > Amen.

                    Amen.

                    > > Toteż nie o bożkach tak cierpliwie z tobą
                    > > (jak z nikim innym na tym forum)
                    > > rozprawiam, lecz o Bogu, logice oraz wierze.
                    >
                    > Bóg to bożek. Dla mnie to to samo, takie mam prywatnie definicje. Wolno mi.

                    Nic mnie twoje „prywatne definicje” nie obchodzą, jeśli chcesz abym poważnie z tobą dyskutował to używaj właściwej, powszechnie przyjętej nomenklatury, a nie swojej prywatnej. To co ci się zdaje, może ma jakąś wartość dla podobnych tobie i we własnym gronie zapewne dobrze się rozumiecie, lecz jeśli chcesz, to mogę cię traktować również nie poważnie, jak kotleta, czy innego krawata ?

                    > > Znowu kłamiesz
                    >
                    > Czy znasz definicję kłamstwa? Ja nie kłamię, bo jestem przekonany, że to co mów
                    > ię, jest prawdą. A teraz powiedz, że mówiłeś nieprawdę o mnie. ;) Bo przecież m
                    > ówiłeś i tu powyżej jest na to dowód.

                    Zatem swoje przekonanie opierasz na wierze – twierdzisz, że nie kłamiesz, bo jesteś o tym przekonany. To mi wystarczy. Przedstaw ów „dowód” ?

                    > > (jakie to jest charakterystyczne dla ateistów),
                    >
                    > Nie. Jedyna cecha wspólna ateistów to brak wiary w bóstwa. Co do reszty to jest
                    > eśmy zróżnicowani. Możemy być głupcami lub mędrcami, jak ja :). Masz szczęście,
                    > że na mnie trafiłeś, że Cię wyróżniam z tłumu i - na razie - mam dla Ciebie cz
                    > as. Zrobię z Ciebie ateistę. Nie od razu. Czytaj i staraj się rozumieć to, co p
                    > iszę, a stanie się to na pewno. ;)

                    Brakiem wiary w bóstwa również charakteryzują się ludzie wierzący np. chrześcijanie, a więc nie jest to wyłączna cecha ateistów. Bawisz mnie, więc jeszcze masz zaszczyt ze mną polemizować, aczkolwiek jestem człowiekiem zajętym różnymi sprawami, więc nie wiem na jak długo starczy mi cierpliwości, aby dyletanta uczyć najprostszych rzeczy o otaczającej go rzeczywistości :)

                    > Ja ignoruję WSZYSTKICH bogów, tysiące, miliardy bogów i bogiń. Podobnie jak Ty,
                    > tylko że Ty bez jednego. Ale to drobiazg, pozbędziesz się kiedyś i tego ostatn
                    > iego, zaczniesz i jego ignorować. Zrezygnujesz z niego, gdy zrozumiesz, jak alo
                    > gicznie myślałeś. Na serio, heniu.

                    Mylisz się po raz kolejny, ja nie ignoruję żadnych bogów, ale twierdzę, że nie ma ani jednego, nawet tego jednego, którego mi przypisujesz. Nie ignoruję ich ponieważ są wyznawcy owych bogów, z którymi muszę się liczyć a czasami odpierać ich ataki – owi bogowie, których czczą ich wyznawcy mogą być demonami, a w nie oczywiście wierzę.

                    > > ponieważ wciąż walczycie z wiarą,
                    >
                    > Co Ty opowiadasz? Jak można "walczyć z ideą"? Z ludźmi owładniętymi ideą, owsze
                    > m, ale z samą ideą? Jakieś bzdury. Rozmawiam o niej. Boisz się prawdy, która w
                    > takiej rozmowie może się publicznie ukazać? Im dłużej sobie tu rozmawiamy, tym
                    > więcej tej prawdy na forum będzie się pokazywało.

                    Nie pojmuję, jak może ktoś rozumny walczyć z ludźmi ideowymi ? Z takimi się nie walczy, z nimi należy polemizować, tak jak ja to czynię z tobą, który owładnięty jesteś bezrozumną ideą ateizmu.

                    > > próbujecie dorobić do swojej niewiary
                    > > jakąś filozofię i usilnie nakłonić do jej uznania wszystkich
                    > > pozostałych, czyli niczym nie różnicie się od ludzi głęboko
                    > > wierzących o silnych inklinacjach ewangelizacyjnych.
                    >
                    > Ja rozmawiam wyłącznie o filozofii religii, bo religia to idea, która ją posiad
                    > a. Brak idei nie posiada nic. Taka jest logika.

                    Mącisz i podejrzewam, że sam nie rozumiesz o czym piszesz. Co to np. znaczy, że „brak idei nie posiada nic” ? Bezrozumny bełkot, masło maślane, a gdzie w tym logika ? :)
                    Ty nie rozumiesz co to jest filozofia, abstrahując już od tego, że filozofia religii leży daleko poza zasięgi
                    • grgkh Re: do henia - 1.3.1 (z happy endem) 09.07.12, 18:59
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Może weź korepetycje z rozumienia tekstu pisanego? Przecież piszę to wyra
                      > źnie.
                      > > Popatrz troszkę w górę? Już? Teraz widzisz i wiesz?
                      >
                      > To, że tak piszesz, nie oznacza, że tak faktycznie jest.

                      Owszem, oznacza, dopóki nie znajdziesz błędu, który by to podważał.

                      > Sam określiłeś się wyz
                      > nawcą relatywizmu, a więc Prawda Absolutna w twoim wypadku nie istnieje.

                      Prawda absolutna na temat świata nie istnieje. A na temat zaświatów nie istnieje żadna prawda, bo to zakres poza definiowalnym horyzontem poznawczym.

                      > Twój tekst zazwyczaj posiada błędy logiczne,

                      Pokaż je. ;)

                      > chaos poznawczy

                      Za dużo naraz dla Twojego umysłu? Gubisz się?

                      > oraz zmienność tematu charakterystyczne to jest dla dzieci oraz większości kobiet.

                      Czekam na konkrety. Takimi ogólnikami to możesz na katechezie operować.

                      Nie wstyd Ci, że z pogardą traktujesz kobiety? To znana cecha Twojej religii i Twojego bożka-samca.

                      > > > Z całą jednak pewnością brak u ciebie elementarnej logiki.
                      > >
                      > > E tam, jest - tylko Ty nie jesteś w stanie jej zobaczyć. Ale to Twój prob
                      > lem. N
                      > > ie dam rady go przeskoczyć. I nie atakuj personalnie, bo sobie psujesz op
                      > inię.
                      > > Zachowuj się grzecznie i kulturalnie. Nie szkaluj, nie oczerniaj, nie mów
                      > złego
                      > > zdania o bliźnim swoim, bo Cię Twój bóg wyśle do piekła. ;) Za karę, bo
                      > jest m
                      > > ściwy, ale... sprawiedliwy. ;)
                      >
                      > Zaiste, nie jestem w stanie dostrzec logiki w większości wypowiadanych przez ci
                      > ebie twierdzeń, ale się temu nie dziwię, gdyż charakteryzuje to wszystkich atei
                      > stów wypowiadających się na tematy wiary.

                      I znów nie dostrzegasz? Nie wiesz, co to jest logika, więc to naturalne, że jej nie umiesz dostrzec.

                      > Oczywiście, wbrew temu co sugerujesz,
                      > nie mam najmniejszych z tym problemów (są to problemy ateistów),

                      Problemem ateistów są zakusy religii chcącej rządzić ateistami. Problem alogiczności i bełkotliwości religijnych dogmatów to problem teistów.

                      > a ich opinia
                      > na mój temat mało mnie zajmuje. Nikogo nie szkaluję, a wręcz przeciwnie, napomi
                      > nam w duchu chrześcijańskiej miłości.

                      Nie szkalujesz? A kobiety powyżej? Kłamczuszek.

                      > Także już wielokrotnie ci pisałem (masz k
                      > olosalne trudności z percepcją – to są oznaki jakiejś choroby),

                      I znów atak personalny. I szkalowanie, któremu właśnie zaprzeczyłeś. :) Tragedia z Tą Twoją pamięcią.

                      > że nie ma
                      > m żadnego boga i nic nie wiem o jego mściwości czy sprawiedliwości :)

                      Twój "Bóg" to nie jest bóg? A co to takiego?

                      > > > Każda hipoteza ma jakieś skutki – inaczej byłaby czczym wymys
                      > łem,
                      > >
                      > > No właśnie. hipoteza o istnieniu boga jest czczym wymysłem. Brawo. Świetn
                      > ie wni
                      > > oskujesz. Jeszcze będą z Ciebie ludzie. To znaczy ateiści. :)
                      >
                      > Powtarzam: nie ma żadnych bogów, hipoteza nie dotyczy wiary, ateiści zwykle są
                      > alogiczni :)

                      Jak żadnych to Twojego też nie ma. ;) To logiczne.

                      > Zaczynasz wreszcie myśleć logicznie, aczkolwiek wysnuwasz jak zwykle błędne kon
                      > statacje.

                      Mydlę logicznie aczkolwiek myślę alogicznie? Bój się boga, heniu. ;)

                      > > > Mogę się mylić w wielu kwestiach, ale nie będzie
                      > > > to równoznaczne z brakiem logiki :)
                      > >
                      > > To prawda. Ale w Twoim przypadku występują oba te problemy.
                      >
                      > Jeszcze nikt tego nie potrafił dowieść :)

                      Ja tego dowiodłem w naszych rozmowach wielokrotnie.

                      > > > Wciąż błędnie utożsamiasz wiarę z hipotezą !
                      > >
                      > > Nie utożsamiam. Wmawiasz, że coś utożsamiam - to erystyka. Kto się nią po
                      > sługuj
                      > > e, ten nie ma argumentów.
                      >
                      > Cieszę się więc, że zmieniłeś zdanie. Do tej pory wmawiałeś, że wiara jest hipo
                      > tezą.

                      Prawdziwą hipotezą, choć dowodów na to nie ma. ;)

                      > > > Skutek działania Boga jest jak najbardziej widzialny i poznawalny.
                      > >
                      > > A to znaczy, że masz na to dowody. Idź z tymi dowodami czym prędzej do na
                      > ukowcó
                      > > w. Twój bóg realnie istnieje dzięki dowodom na to istnienie. :) Tyle tysi
                      > ęcy la
                      > > t czekania i wreszcie masz te dowody. Brawo.
                      >
                      > Nie muszę chodzić do naukowców – oni sami przychodzą, aby badać te dowody
                      > . Od lat próbują np. dowieść, że „Całun Turyński” jest dziełem czło
                      > wieka i coraz bardziej opadają im ręce, a wielu ateistów w wyniku tych badań na
                      > wróciło się i są dziś ludźmi wierzącymi :)

                      OK, czyli że można dowodzić obserwacyjnie istnienia bogów i POWINNO SIĘ TAK ROBIĆ? Czy to znaczy, że jeśli kiedyś całun zostanie zweryfikowany negatywnie, to Twój bóg przestanie istnieć?

                      > > A dlaczego KTOŚ musiałby stworzyć to wszystko? Bo nic samo powstać nie mo
                      > że? Al
                      > > e przecież bóg powstał sam. A więc "coś" może powstawać samo, czyli bóg j
                      > est zb
                      > > ędny. I już znów nie ma dowodu. I znów bóg nie istnieje.
                      >
                      > Oczywiście, że „nic samo powstać nie może”, czyżby
                      > ś w to wątpił ?

                      Ależ to Ty tak mówisz. Twierdzisz, że bóg powstał sam.

                      > Nie wiem nic o tym żeby był jakiś bóg, a tym bardziej, że sam p
                      > owstał – jeśli masz na to jakieś dowody to je przedstaw ?

                      Jeśli sam nie powstał, to go nie ma. ;) Uśmierciłeś swojego bożka. :(
                      :)))
                    • grgkh Re: do henia - 1.3.2 (z happy endem) 09.07.12, 19:02
                      enrque111 napisał:

                      > Wikłasz się w s
                      > przeczności i piszesz nielogicznie – raz, że jakiś bóg, który sam rzekomo
                      > powstał istnieje, a w zdaniu następnym twierdzisz coś przeciwnego. Zdecyduj si
                      > ę, bo z takim dzieckiem, które samo nie wie co pisze nie będę dyskutował.

                      Zachowujesz się niegrzecznie, a to widoczny wpływ kontaktu z Twoją religią. Używasz erystyki i znów atakujesz personalnie, a więc nie masz argumentów.

                      > > > Toteż nie o bożkach tak cierpliwie z tobą
                      > > > (jak z nikim innym na tym forum)
                      > > > rozprawiam, lecz o Bogu, logice oraz wierze.
                      > >
                      > > Bóg to bożek. Dla mnie to to samo, takie mam prywatnie definicje. Wolno m
                      > i.
                      >
                      > Nic mnie twoje „prywatne definicje” nie obchodzą, jeśli chcesz abym
                      > poważnie z tobą dyskutował to używaj właściwej, powszechnie przyjętej nomenkla
                      > tury, a nie swojej prywatnej.

                      Twój Bóg to przecież bóg według powszechnej definicji, jeden z nieskończonej ilości bogów. Dla mnie bożków. :)

                      > To co ci się zdaje, może ma jakąś wartość dla pod
                      > obnych tobie i we własnym gronie zapewne dobrze się rozumiecie, lecz jeśli chce
                      > sz, to mogę cię traktować również nie poważnie, jak kotleta, czy innego krawata
                      > ?

                      Ważne jest tylko to, czy kwestie religijne, które tu przedstawiasz, są zgodne z logiką. Jeśli nie, to korzyść z tego wyciągną obserwatorzy naszej rozmowy. Dostarczamy wiedzy o religii i bogach. Ja jestem z jej postępu zadowolony. A Ty możesz sobie myśleć, co chcesz. ;)

                      > > > Znowu kłamiesz
                      > >
                      > > Czy znasz definicję kłamstwa? Ja nie kłamię, bo jestem przekonany, że to
                      > co mów
                      > > ię, jest prawdą. A teraz powiedz, że mówiłeś nieprawdę o mnie. ;) Bo prze
                      > cież m
                      > > ówiłeś i tu powyżej jest na to dowód.
                      >
                      > Zatem swoje przekonanie opierasz na wierze – twierdzisz, że nie kłamiesz,
                      > bo jesteś o tym przekonany. To mi wystarczy. Przedstaw ów „dowód”
                      > ?

                      Dowód jest powyżej, a obecnie w poprzednim poscie.

                      > > > (jakie to jest charakterystyczne dla ateistów),
                      > >
                      > > Nie. Jedyna cecha wspólna ateistów to brak wiary w bóstwa. Co do reszty t
                      > o jest
                      > > eśmy zróżnicowani. Możemy być głupcami lub mędrcami, jak ja :). Masz szcz
                      > ęście,
                      > > że na mnie trafiłeś, że Cię wyróżniam z tłumu i - na razie - mam dla Cie
                      > bie cz
                      > > as. Zrobię z Ciebie ateistę. Nie od razu. Czytaj i staraj się rozumieć to
                      > , co p
                      > > iszę, a stanie się to na pewno. ;)
                      >
                      > Brakiem wiary w bóstwa również charakteryzują się ludzie wierzący np. chrześcij
                      > anie, a więc nie jest to wyłączna cecha ateistów.

                      Wierzący są niewierzący? :) Coś Ci się pomieszało?

                      > Bawisz mnie, więc jeszcze mas
                      > z zaszczyt ze mną polemizować, aczkolwiek jestem człowiekiem zajętym różnymi sp
                      > rawami, więc nie wiem na jak długo starczy mi cierpliwości, aby dyletanta uczyć
                      > najprostszych rzeczy o otaczającej go rzeczywistości :)

                      Znów atak personalny, heniu, i znów bez argumentów. :)

                      > > Ja ignoruję WSZYSTKICH bogów, tysiące, miliardy bogów i bogiń. Podobnie j
                      > ak Ty,
                      > > tylko że Ty bez jednego. Ale to drobiazg, pozbędziesz się kiedyś i tego
                      > ostatn
                      > > iego, zaczniesz i jego ignorować. Zrezygnujesz z niego, gdy zrozumiesz, j
                      > ak alo
                      > > gicznie myślałeś. Na serio, heniu.
                      >
                      > Mylisz się po raz kolejny, ja nie ignoruję żadnych bogów, ale twierdzę, że nie
                      > ma ani jednego, nawet tego jednego, którego mi przypisujesz.

                      Tylko że nie masz prawa twierdzić, że żadnego innego boga nie ma, bo są to bogowie, w których inni ludzie wierzyli lub wierzą. Oni "powstali" dokładnie według tej samej recepty - hipotezę o ich istnieniu ktoś uznał bez dowodów za prawdziwą.

                      > Nie ignoruję ich p
                      > onieważ są wyznawcy owych bogów, z którymi muszę się liczyć a czasami odpierać
                      > ich ataki – owi bogowie, których czczą ich wyznawcy mogą być demonami, a
                      > w nie oczywiście wierzę.

                      Ale oni wierzą, a ich wiara jest tak samo skuteczna, jak Twoja. Ich nieistniejący bogowie tak samo pozornie istnieją jak Twój bożek. Przecież wierzysz w bożka i to potrójnego z całym stadem pomocników, w których istnienie tak samo wierzysz. ;)

                      > > > ponieważ wciąż walczycie z wiarą,
                      > >
                      > > Co Ty opowiadasz? Jak można "walczyć z ideą"? Z ludźmi owładniętymi ideą,
                      > owsze
                      > > m, ale z samą ideą? Jakieś bzdury. Rozmawiam o niej. Boisz się prawdy, kt
                      > óra w
                      > > takiej rozmowie może się publicznie ukazać? Im dłużej sobie tu rozmawiamy
                      > , tym
                      > > więcej tej prawdy na forum będzie się pokazywało.
                      >
                      > Nie pojmuję, jak może ktoś rozumny walczyć z ludźmi ideowymi ?

                      Z nikim nie walczę. Piszę, że rozmawiam. Nie widzisz tego?

                      > Z takimi się nie
                      > walczy, z nimi należy polemizować, tak jak ja to czynię z tobą, który owładnię
                      > ty jesteś bezrozumną ideą ateizmu.

                      Polemizujesz sam ze sobą, bo wymyślasz coś na mój temat, a potem to komentujesz. :)

                      > > > próbujecie dorobić do swojej niewiary
                      > > > jakąś filozofię i usilnie nakłonić do jej uznania wszystkich
                      > > > pozostałych, czyli niczym nie różnicie się od ludzi głęboko
                      > > > wierzących o silnych inklinacjach ewangelizacyjnych.
                      > >
                      > > Ja rozmawiam wyłącznie o filozofii religii, bo religia to idea, która ją
                      > posiad
                      > > a. Brak idei nie posiada nic. Taka jest logika.
                      >
                      > Mącisz i podejrzewam, że sam nie rozumiesz o czym piszesz. Co to np. znaczy, że
                      > „brak idei nie posiada nic” ?

                      Idea ma treść. Brak idei nie ma treści. Za trudne było?

                      > Bezrozumny bełkot, masło maślane, a gdzie w tym logika ? :)

                      Dokładnie tak, gdzie logika w tym komentarzu? Całe szczęście, że obserwatorzy potrafię myśleć samodzielni i widzą, co jest grane.

                      > Ty nie rozumiesz co to jest filozofia, abstrahując już od tego, że filozofia re
                      > ligii leży daleko poza zasięgi

                      Coś Ci obcięło. ;) Bolało?
              • enrque111 Re: do henia - 1 01.07.12, 11:02
                grgkh napisał:

                To, co napisał, a ja dokończę to, co nie zmieściło się w poprzednim moim wpisie, ze względu na szacunek do mego adwersarza, który co prawda logiką nie grzeszy, ale nie grzeszy również debilizmem tak charakterystycznym dla zdecydowanej większości tutejszych ateistycznych forumowiczów. Jako osoba w ostatnio bardzo zajęta, nadmienię, że postaram się ci odpisać na kolejną część w chwili gdy będę dysponował stosownym czasem (długie wpisy mnie nużą więc wymagają refleksji - dla kretynów odpisuję szybko i krótko).

                Dla porządku (logicznego) dodam, że bez dowodu nie istnieje wiedza – wiara może się bez niego obyć.

                > Kłamią wierzący, bo udają, że mieli dowód na istnienie boga, podczas gdy nie ma
                > ją takiego dowodu. Kłamią w żywe oczy.

                Ponownie kłania się logika. Gdyby był dowód (w sensie naukowym, materialnym), to nie byłoby wiary lecz wiedza. Amen.
                • grgkh Re: do henia - 1.4 05.07.12, 22:49
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > To, co napisał, a ja dokończę to, co nie zmieściło się w poprzednim moim wpisie
                  > , ze względu na szacunek do mego adwersarza,
                  > który co prawda logiką nie grzeszy, ale nie grzeszy również debilizmem
                  > tak charakterystycznym dla zdecydowanej większości tutejszych ateistycznych
                  > forumowiczów. Jako osoba w ostatnio bardzo za
                  > jęta, nadmienię, że postaram się ci odpisać na kolejną część w chwili gdy będę
                  > dysponował stosownym czasem (długie wpisy mnie nużą więc wymagają refleksji - d
                  > la kretynów odpisuję szybko i krótko).

                  Heniu, lejesz miód na moje serce. Pokazujesz na czym polega dyskusja teisty z ateistą.

                  Wydawało ci się, że poniżając adwersarza osiągniesz korzystny dla siebie skutek? Popatrz, co osiągnąłeś. Mogę teraz spokojnie skomentować, że nie umiesz zachowywać się kulturalnie, że zamiast argumentów stosujesz nagminnie atak personalny, obrażasz, oczerniasz rozmówcę.

                  > Dla porządku (logicznego) dodam,

                  A, tu się ukrywała ta Doda... w dodawaniu logicznym. Wyszło szydło z worka.

                  > że bez dowodu nie istnieje wiedza – wiara może się bez niego obyć.

                  To oczywiste, że wiara MUSI się bez dowodów obywać w związku z czym jest mnóstwo takich przypadków wiary, gdy jest ona fałszywa, sprzeczna z - jednak - istniejącymi lecz ignorowanymi przez wierzącego dowodami na coś przeciwnego.

                  Wiara ma to w nosie. To wszyscy wiemy. Ale świat opisujemy prawdą, a nie urojeniami czyli wiarą.

                  > > Kłamią wierzący, bo udają, że mieli dowód na istnienie boga,
                  > > podczas gdy nie mają takiego dowodu. Kłamią w żywe oczy.
                  >
                  > Ponownie kłania się logika.

                  To się jej odkłonię, bo lubię ją i szanuję.

                  > Gdyby był dowód (w sensie naukowym, materialnym),
                  > to nie byłoby wiary lecz wiedza.

                  Pełna zgoda. Tylko po co nam ta wiara, jeśli nie dotyczy świata? No, chyba że chcesz cichcem to przemycić. A to nieładnie.

                  > Amen.

                  A men? In english?
                  • enrque111 Re: do henia - 1.4 07.07.12, 18:39
                    grgkh napisał:

                    > Heniu, lejesz miód na moje serce. Pokazujesz na czym polega dyskusja teisty z a
                    > teistą.

                    Nie robi na mnie najmniejszego wrażenia twoja na mój temat opinia, podobnie jak innych jeszcze głupszych ateistów i antyklerykałów na niniejszym forum :)

                    > Wydawało ci się, że poniżając adwersarza osiągniesz korzystny dla siebie skutek
                    > ? Popatrz, co osiągnąłeś. Mogę teraz spokojnie skomentować, że nie umiesz zacho
                    > wywać się kulturalnie, że zamiast argumentów stosujesz nagminnie atak personaln
                    > y, obrażasz, oczerniasz rozmówcę.

                    Możesz pisać co ci się podoba i na co zezwoli administracja - nie rusza mnie to. Nie tacy już próbowali brać mnie pod ambicje, kręcąc i matacząc, wycierając swoje brudne gęby kulturą, dobrymi manierami a nawet cytatami z Pisma.

                    > > Dla porządku (logicznego) dodam,
                    >
                    > A, tu się ukrywała ta Doda... w dodawaniu logicznym. Wyszło szydło z worka.

                    :) No, wreszcie skapowałeś :)))

                    > > że bez dowodu nie istnieje wiedza – wiara może się bez niego obyć.
                    >
                    > To oczywiste, że wiara MUSI się bez dowodów obywać w związku z czym jest mnóstw
                    > o takich przypadków wiary, gdy jest ona fałszywa, sprzeczna z - jednak - istnie
                    > jącymi lecz ignorowanymi przez wierzącego dowodami na coś przeciwnego.

                    Robisz postępy, co mnie osobiście cieszy – nauka jednak nie idzie w las :)

                    > Wiara ma to w nosie. To wszyscy wiemy. Ale świat opisujemy prawdą, a nie urojen
                    > iami czyli wiarą.

                    Wiara nie jest urojeniem, znacznie większym są niektóre teorie, przyjmowane przez ateistów jako niepodważalne dogmaty wiary, a oparte faktycznie na urojeniach.

                    > > > Kłamią wierzący, bo udają, że mieli dowód na istnienie boga,
                    > > > podczas gdy nie mają takiego dowodu. Kłamią w żywe oczy.
                    > >
                    > > Ponownie kłania się logika.
                    >
                    > To się jej odkłonię, bo lubię ją i szanuję.

                    Tak, jak lubi się i szanuje osobę, z którą nie ma się szans nigdy spotkać :)

                    > > Gdyby był dowód (w sensie naukowym, materialnym),
                    > > to nie byłoby wiary lecz wiedza.
                    >
                    > Pełna zgoda. Tylko po co nam ta wiara, jeśli nie dotyczy świata? No, chyba że c
                    > hcesz cichcem to przemycić. A to nieładnie.

                    Dotyczy nie tylko świata, ale również Wszechświata.

                    > > Amen.
                    >
                    > A men? In english?

                    No, in a Hebrew manner. Czyżbyś chwilowo zapomniał ojczystego języka ?
                    • grgkh Re: do henia - 1.4 09.07.12, 22:45
                      enrque111 napisał:

                      > > > Dla porządku (logicznego) dodam,
                      > >
                      > > A, tu się ukrywała ta Doda... w dodawaniu logicznym. Wyszło szydło z work
                      > a.
                      >
                      > :) No, wreszcie skapowałeś :)))

                      Jestem szaradzistą wyczulonym na takie gierki słowne. Korzystam z każdej okazji. I kapuję szybciej niż Ty zdążysz mrugnąć powieką. :)

                      > > > że bez dowodu nie istnieje wiedza – wiara może się bez niego
                      > obyć.
                      > >
                      > > To oczywiste, że wiara MUSI się bez dowodów obywać w związku z czym jest
                      > mnóstw
                      > > o takich przypadków wiary, gdy jest ona fałszywa, sprzeczna z - jednak -
                      > istnie
                      > > jącymi lecz ignorowanymi przez wierzącego dowodami na coś przeciwnego.
                      >
                      > Robisz postępy, co mnie osobiście cieszy – nauka jednak nie idzie w las :
                      > )

                      Ja robię postępy codziennie, bo lubię się uczyć. A do lasu też lubię chodzić (z nauką w głowie).

                      > > Wiara ma to w nosie. To wszyscy wiemy. Ale świat opisujemy prawdą, a nie
                      > urojen
                      > > iami czyli wiarą.
                      >
                      > Wiara nie jest urojeniem, znacznie większym są niektóre teorie, przyjmowane prz
                      > ez ateistów jako niepodważalne dogmaty wiary, a oparte faktycznie na urojeniach
                      > .

                      Wiara jest alogicznym urojeniem, ze coś bez dowodu jest absolutnie prawdziwe.

                      > > > > Kłamią wierzący, bo udają, że mieli dowód na istnienie boga,
                      > > > > podczas gdy nie mają takiego dowodu. Kłamią w żywe oczy.
                      > > >
                      > > > Ponownie kłania się logika.
                      > >
                      > > To się jej odkłonię, bo lubię ją i szanuję.
                      >
                      > Tak, jak lubi się i szanuje osobę, z którą nie ma się szans nigdy spotkać :)

                      :) I znów chcesz mnie przedstawić w złym świetle. Co ja Ci takiego zrobiłem, że chwytasz się tak nędznych sztuczek?

                      > > > Gdyby był dowód (w sensie naukowym, materialnym),
                      > > > to nie byłoby wiary lecz wiedza.
                      > >
                      > > Pełna zgoda. Tylko po co nam ta wiara, jeśli nie dotyczy świata? No, chyb
                      > a że c
                      > > hcesz cichcem to przemycić. A to nieładnie.
                      >
                      > Dotyczy nie tylko świata, ale również Wszechświata.

                      W tym kontekscie możemy uznać, że te terminy się pokrywają znaczeniowo.

                      > > > Amen.
                      > >
                      > > A men? In english?
                      >
                      > No, in a Hebrew manner. Czyżbyś chwilowo zapomniał ojczystego języka ?

                      A jaki jest ojczysty język niewierzącego w żadnego bożka? Jest jakaś reguła?
                      • kolter-xl Re: do henia - 1.4 09.07.12, 23:05
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        >
                        > > > > Dla porządku (logicznego) dodam,
                        > > >
                        > > > A, tu się ukrywała ta Doda... w dodawaniu logicznym. Wyszło szydło
                        > z work
                        > > a.
                        > >
                        > > :) No, wreszcie skapowałeś :)))
                        >
                        > Jestem szaradzistą wyczulonym na takie gierki słowne. Korzystam z każdej okazji
                        > . I kapuję szybciej niż Ty zdążysz mrugnąć powieką. :)

                        Eniu jest znany z tego ze szybciej kłamie niz myśli .
            • grgkh do henia - 2 30.06.12, 19:54
              > > Rozwydrzenia też nie lubię i się go boję - zwłaszcza rozwydrzenia
              > > obdarzonych nadzwyczajnymi przywilejami i stawiających się ponad
              > > prawem oraz chcących za wszelką ceną rządzić mną organizacji religijnych.
              >
              > Zawsze ktoś nami rządzi (chyba, że jesteśmy sami jakimiś despotami)
              > - tego uniknąć się nie da.

              Czasem rządzi, a czasem nie. Ja współistnieję, a to zobowiązanie obustronne. Ale religii, która jest zbiorem absurdów, sobą rządzić nie pozwalam. Odwrotnie niż Ty.

              > Zdarzają się również organizacje religijne, które uzurpują władzę,
              > jednakże (szczególnie dziś) nic takiego się nie zdarza w naszym
              > kręgu kulturowym.

              Musieli Cię nieźle zmanipulować, że przestałeś to zauważać. Widzisz, jacy są skuteczni?

              > > Ja nie śpię. Czuwam i ostrzegam.
              >
              > Udaj się zatem na spoczynek, gdyż z tego zmęczenia
              > "czuwaniem i ostrzeganiem" miesza ci się w głowie :)

              Nie jesteś grzeczny wobec tych, z którymi rozmawiasz. Zauważam to u wielu spośród wierzących w boga dobra. Ten bóg to musi być duża ściema. To jest bóg zła.

              Brak argumentów zastępujesz epitetami.

              > > Dobrze robisz, że ostrzegasz przed religią.
              >
              > Dziękuję za dobre słowo - tak, zawsze ostrzegałem i będę
              > ostrzegał przed religiami fałszywymi i herezjami zagrażającymi
              > człowiekowi i zbawieniu jego duszy.

              Wszystkie religie są fałszywe, bo żadna nie opiera si na dowodach. Zresztą każda z religii mówi to samo o pozostałych. :)

              > > > i w podskokach zaczną biegać do meczetów,
              > >
              > > Ja nie będę biegać ani podskakiwać z tego powodu.
              >
              > :) Gdy tylko wprowadzą szariat, pobiegniesz jako jeden z pierwszych,

              Nie wypowiadaj się za mnie, bo zawsze wychodzi Ci na odwrót.

              > tak jak "pryncypialni komuniści" po 1989 r. pobiegli do kościoła,
              > a nawet ostentacyjnie zaczęli uczestniczyć we Mszy i chrzcić swoje
              > dzieci, by teraz, gdy na mieście inne są już treście
              > równie ostentacyjnie dokonywać "aktów apostazji" :)))

              Ci, o których mówisz, byli na pewno typowymi katolikami, którzy udawali komunistów.

              > > > zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)
              > >
              > > To mamy innych przodków. Moi przodkowie wierzyli w światowida.
              > > A może i Ty zapomniałeś, kto jest Twoim przodkiem?
              >
              > :) Może ty i masz z 1000 lat, ja tam tego dochodził nie będę, ale moi przodkowi
              > e, zarówno ci których znałem, jak i ci których nie znałem byli chrześcijanami.

              Moi rodzice też byli katolikami, ale to nie ma żadnego znaczenia. Chrześcijaństwo nie jest religią, która na ziemiach polskich była pierwsza i to chrześcijaństwo przechwyciło z religii pogańskich niektóre ich obrzędy. Chrześcijaństwo to obecnie zlepek religii, który na ziemie polskie wprowadzono siłą, a nie żadne korzenie.

              > > > Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem
              > >
              > > Nie bądź niegrzeczny wobec tych, których deklarujesz jako swoich wrogów.
              > > Ja Ci jestem przyjacielem.
              >
              > Pisałem te słowa nie do ciebie lecz do niejakiej katrina_bush, ale nawet
              > jej nie uważam za swego wroga - w ogóle jako chrześcijanin obnoszę się z miłoś
              > cią do wszystkich. Miłość jednakże nie polega na pobłażliwości dla zła.

              Ale teraz raz za razem zachowujesz się agresywnie i próbujesz mnie obrażać. I jako akt miłości przypisujesz mi swoje urojenia. Cała wasza religia taka fałszywa jak prezentujesz się tutaj teraz Ty.

              > > Na razie wymierają w Polsce wierzący.
              >
              > :)) A, gdzieś ty to wyczytał ??? :)))

              Widzę to na tym forum, w szkołach i w swoim otoczeniu. To fakt.

              > > > gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci,
              > >
              > > A to jest dobry kierunek, bo ludzi na świecie jest z 10 razy za dużo.
              >
              > Kto ci to naopowiadał ? Gdyby całą ludzkość zgromadzić w
              > jednym miejscu, obok siebie, to dając 1 m2 na osobę,
              > zajęliby powierzchnię jednej (i to nie całej) wyspy Krety.
              > Dla porównania - w samych Chinach są miasta, gdzie mieści
              > się pięć osób na 1 m2.

              Planeta ginie, bo nie może podołać obciążeniu jakim dla niej jesteśmy. Niszczymy środowisko, zatruwamy wodę i powietrze, bezpowrotnie unicestwiamy tysiące gatunków. To jest nieodpowiedzialna rzeź życia biologicznego i bogactw naturalnych. Dla naszych dzieci zostawimy pobojowisko. Ale Ty tego nie wiesz.

              > > Rola kobiety? Zapachniało mi patriarchatem.
              >
              > Nie wymyślono jeszcze nic lepszego.

              Ty nie wymyśliłeś. Wyrażaj się precyzyjniej. Ale inni umieją.
              • enrque111 Re: do henia - 2 01.07.12, 13:13
                grgkh napisał:

                > Czasem rządzi, a czasem nie. Ja współistnieję, a to zobowiązanie obustronne. Al
                > e religii, która jest zbiorem absurdów, sobą rządzić nie pozwalam. Odwrotnie ni
                > ż Ty.

                Czasami odnoszę wrażenie, że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowego kotleta, krawata lub innej voxary :) Jak współistnienie może być zobowiązaniem ? To, że współistniejesz jest decyzją twoich rodziców oraz wolą Bożą – żadnego zobowiązania z twojej strony nikt nie oczekiwał i nie oczekuje – masz się podporządkować: rodzicom, konwenansom, obyczajom, przepisom prawa – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany. Religia również narzuca pewne normy lecz natury ogólnej, moralnej, wynikającej z praw naturalnych ustanowionych przez Boga – ich naruszenie, na dłuższa metę rodzi znacznie poważniejsze skutki, niż naruszenie prawa stanowionego.

                > > Zdarzają się również organizacje religijne, które uzurpują władzę,
                > > jednakże (szczególnie dziś) nic takiego się nie zdarza w naszym
                > > kręgu kulturowym.
                >
                > Musieli Cię nieźle zmanipulować, że przestałeś to zauważać. Widzisz, jacy są sk
                > uteczni?

                :) Cieszę się, że ty jesteś nie zmanipulowany i zaraz mnie w tym oświecisz :)

                > Nie jesteś grzeczny wobec tych, z którymi rozmawiasz. Zauważam to u wielu spośr
                > ód wierzących w boga dobra. Ten bóg to musi być duża ściema. To jest bóg zła.

                Nie znam "boga dobra" i również uważam, że to musi być duża ściema :)

                > Brak argumentów zastępujesz epitetami.

                Nie używam "epitetów", a moje argumenty są aż nadto widoczne, szczególnie we wpisach skierowanych do ciebie.

                > > > Dobrze robisz, że ostrzegasz przed religią.
                > >
                > > Dziękuję za dobre słowo - tak, zawsze ostrzegałem i będę
                > > ostrzegał przed religiami fałszywymi i herezjami zagrażającymi
                > > człowiekowi i zbawieniu jego duszy.
                >
                > Wszystkie religie są fałszywe, bo żadna nie opiera si na dowodach. Zresztą każd
                > a z religii mówi to samo o pozostałych. :)

                Mylisz się, co już wykazałem w poprzednim poście i wciąż nie rozumujesz logicznie. Nie odróżniasz wiary od nauki i to właśnie jest twój problem. Nie jest również prawdą, że "każda z religii mówi to samo o pozostałych" – poza chrześcijaństwem tak uważa jedynie islam. Prezentujesz jednak bardzo rozpowszechniony mit ateistyczno-racjonalistyczny, głoszący, że chrześcijaństwo nie może być prawdziwą religią, ponieważ są inne religie, które również głoszą, że są prawdziwe. To tak, jakby zakładać z góry, że spośród wszystkich uczniów rozwiązujących zadanie, któryś twierdzący, że dobrze je rozwiązał pomyliłby się, i na tej podstawie należałoby uznać, że każdy uczeń rozwiązujący zadanie i twierdzący, że robi to dobrze, musi się mylić. Analogicznie należałoby uznać, że skoro jakiś świadek w sądzie kłamie, to również wszyscy inni świadkowie są kłamcami.

                > Nie wypowiadaj się za mnie, bo zawsze wychodzi Ci na odwrót.

                Kiedy "wyszło mi na odwrót" ?

                > Ci, o których mówisz, byli na pewno typowymi katolikami, którzy udawali komunis
                > tów.

                Czyżbyś np. pana redaktora A. Michnika uważał za typowego katolika ???

                > Moi rodzice też byli katolikami, ale to nie ma żadnego znaczenia. Chrześcijańst
                > wo nie jest religią, która na ziemiach polskich była pierwsza i to chrześcijańs
                > two przechwyciło z religii pogańskich niektóre ich obrzędy. Chrześcijaństwo to
                > obecnie zlepek religii, który na ziemie polskie wprowadzono siłą, a nie żadne k
                > orzenie.

                Nie wiem, jakie znaczenie ma adaptacja niektórych symboli, zwyczajów czy dni świątecznych dla wartości religii, ani jakie ma znaczenie czas przyjęcia chrześcijaństwa na danym terenie ? Nie jest również prawdą, że chrześcijaństwo zaprowadzano siłą (aczkolwiek w niektórych przypadkach tak w rzeczywistości było). Czy powiedziałbyś, że np. pomoc dla bankrutującej dziś Grecji również wprowadzana jest przez Unię Europejską siłą ?

                > Ale teraz raz za razem zachowujesz się agresywnie i próbujesz mnie obrażać. I j
                > ako akt miłości przypisujesz mi swoje urojenia. Cała wasza religia taka fałszyw
                > a jak prezentujesz się tutaj teraz Ty.

                Jesteś bardzo drażliwy pomimo, że staram się zachowywać wobec ciebie z wyjątkową atencją. To ty jesteś agresywny i niegrzeczny wmawiając mi urojenia, fałsz itp. bez najmniejszych nawet dowodów.

                > > > Na razie wymierają w Polsce wierzący.
                > >
                > > :)) A, gdzieś ty to wyczytał ??? :)))
                >
                > Widzę to na tym forum, w szkołach i w swoim otoczeniu. To fakt.

                To nie jest żaden dowód (jako tzw. "racjonalista" powinieneś o tym wiedzieć). Doświadczenie życiowe np. uczy nas, że jesteśmy nieśmiertelni, ponieważ wokół różni ludzie umierają, a my wciąż żyjemy :))

                > > > > gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci,
                > > >
                > > > A to jest dobry kierunek, bo ludzi na świecie jest z 10 razy za duż
                > o.
                > >
                > > Kto ci to naopowiadał ? Gdyby całą ludzkość zgromadzić w
                > > jednym miejscu, obok siebie, to dając 1 m2 na osobę,
                > > zajęliby powierzchnię jednej (i to nie całej) wyspy Krety.
                > > Dla porównania - w samych Chinach są miasta, gdzie mieści
                > > się pięć osób na 1 m2.
                >
                > Planeta ginie, bo nie może podołać obciążeniu jakim dla niej jesteśmy. Niszczym
                > y środowisko, zatruwamy wodę i powietrze, bezpowrotnie unicestwiamy tysiące gat
                > unków. To jest nieodpowiedzialna rzeź życia biologicznego i bogactw naturalnych
                > . Dla naszych dzieci zostawimy pobojowisko. Ale Ty tego nie wiesz.

                Powielasz znowu wyświechtaną, lewacką brednię, nie mająca nic z prawdy. Planeta ma się bardzo dobrze, jeśli wierzyć (zwróć uwagę na to słowo) naukowcom, to w epoce dinozaurów była w stokroć trudniejszej sytuacji, a wpływ człowieka na zmiany klimatyczne jest marginalny, wręcz nieistotny. W Internecie jest sporo filmów i artykułów obnażających wpływowe lobby tzw. "zielonych" oraz walczących z "globalnym ocipieniem". Wymieranie gatunków w historii ziemi było wielokrotnie i odradzały się nowe, nawet dziś codziennie powstają nowe, nieznane wcześniej bakterie. Problem z wami "racjonalistami" jest jeszcze jeden – forsujecie "teorię ewolucji" a jednocześnie chcecie zatrzymać w stanie niezmienionym wszystkie żyjące dziś gatunki :)

                > > > Rola kobiety? Zapachniało mi patriarchatem.
                > >
                > > Nie wymyślono jeszcze nic lepszego.
                >
                > Ty nie wymyśliłeś. Wyrażaj się precyzyjniej. Ale inni umieją.

                A, co takiego lepszego wymyślili ?
                • grgkh Re: do henia - 2.1 03.07.12, 09:24
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > Czasem rządzi, a czasem nie. Ja współistnieję, a to zobowiązanie
                  > > obustronne. Ale religii, która jest zbiorem absurdów, sobą rządzić
                  > > nie pozwalam. Odwrotnie niż Ty.
                  >
                  > Czasami odnoszę wrażenie,

                  Subiektywne, co nie znaczy, że prawdziwe.

                  > że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowego
                  > kotleta, krawata lub innej voxary :)

                  Kto nie ma argumentu, ten sięga po poniżanie adwersarza. To oczywiste. To cienka erystyka. Ja nie muszę się posługiwać takimi metodami.

                  > Jak współistnienie może być zobowiązaniem ?

                  Może. Deklaracja współistnienia to zobowiązanie do nieagresji i równego traktowania się. Chcę istnieć wraz z innymi istotami, nie zwalczać się wzajemnie. Nie potrzebuję wojny i zniszczenia kogoś. Jak widzę, jest Ci to obce.

                  > To, że współistniejesz

                  Chciałeś powiedzieć "istniejesz"? Jakieś braki w podstawowym słownictwie? Nie znasz tego pojęcia?

                  > jest decyzją twoich rodziców

                  Albo przypadkiem wynikającym z naturalnej, wykształconej ewolucyjnie potrzeby zachowań seksualnych. Najczęściej właśnie tak to się odbywa.

                  > oraz wolą Bożą

                  Którego boga, której religii? Wszyscy bogowie są fałszywi, urojeni.

                  > – żadnego zobowiązania

                  W ramach współistnienia obie strony ZOBOWIĄZUJĄ się do przestrzegania zasad równego traktowania siebie i unikania konfliktów.

                  > z twojej strony nikt nie oczekiwał i nie oczekuje

                  Są tacy, którzy oczekują i rewanżują mi się tym samym. Ty zachowujesz się agresywnie i znasz innej metody istnienia dla siebie. Wszyscy powinni się Ciebie wystrzegać.

                  > – masz się podporządkować: rodzicom,

                  Jeśli uznam, że ich wymagania są sensowne, to tak.

                  > konwenansom, obyczajom,

                  Też tylko tym, które ja uważam za rozsądne. Nie jestem bezmyślnym manekinem, którym chciałbyś, żeby inni byli.

                  > przepisom prawa

                  Dla wszystkich są jednakowe. Wszyscy im podlegają, Ty także.

                  > – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany.

                  Jak mnie złapią i udowodnią winę. ;) Ale nie ze względu na karę unikam łamania prawa. Przestrzegam dowolnych reguł, których ustalenia wiążą mnie z innymi.

                  > Religia również narzuca pewne normy

                  Religia opiera się na fałszywych założeniach. Jeśli narzuca coś, to tylko tym, którzy nie myślą samodzielnie i maja naturę niewolników oraz tym, którzy wcześniej podlegali praniu mózgów i stali się ofiarami tego procederu. Religia to totalitaryzm.

                  > lecz natury ogólnej, moralnej, wynikającej z praw naturalnych

                  Praw naturalne to wszystkie reguły, które zdarzają się w świecie zwierząt. To każde zachowanie, które można zaobserwować i kopiować je dla pożytku ogółu. Homo sapiens po to ma rozum, żeby osobiście decydować, co jest dla niego dobre.

                  > ustanowionych przez Boga

                  Bóg nie istnieje, bo który bóg i której religii? Wszystkie religie chciałyby tego samego, a dotąd nie uzgodniły wspólnego stanowiska.

                  > – ich naruszenie, na dłuższa metę rodzi znacznie poważniejsze skutki,
                  > niż naruszenie prawa stanowionego.

                  Ich naruszenie jest kłopotem tych, którzy się boją urojonego bożka. To Twój kłopot i nie angażuj nas w to, idź z tym do lekarza psychiatry.

                  > > > Zdarzają się również organizacje religijne, które uzurpują władzę,
                  > > > jednakże (szczególnie dziś) nic takiego się nie zdarza w naszym
                  > > > kręgu kulturowym.
                  > >
                  > > Musieli Cię nieźle zmanipulować, że przestałeś to zauważać.
                  > > Widzisz, jacy są skuteczni?
                  >
                  > :) Cieszę się, że ty jesteś nie zmanipulowany i zaraz mnie w tym oświecisz :)

                  Nie chce mi się Ciebie oświecać. Radź sobie sam.

                  > > Nie jesteś grzeczny wobec tych, z którymi rozmawiasz.
                  > > Zauważam to u wielu spośród wierzących w boga dobra.
                  > > Ten bóg to musi być duża ściema. To jest bóg zła.
                  >
                  > Nie znam "boga dobra" i również uważam, że to musi być duża ściema :)

                  A jakie cechy ma Twój prywatny bóg? Zaciekawiłeś mnie. Czy twój bóg nie kocha ludzi lub są mu oni obojętni?

                  > > Brak argumentów zastępujesz epitetami.
                  >
                  > Nie używam "epitetów",

                  Używasz. Zerknij na początek tego posta i przeczytaj sobie, co Twoja alternatywna, niekontrolowana przez Ciebie, osobowość napisała. Zrób coś z tym rozdwojeniem jaźni, bo to się źle dla Ciebie skończy.

                  > a moje argumenty są aż nadto widoczne,
                  > szczególnie we wpisach skierowanych do ciebie.

                  Twoje „argumenty” są takie, jak je tu widzimy. ;)

                  > > > > Dobrze robisz, że ostrzegasz przed religią.

                  > > > Dziękuję za dobre słowo - tak, zawsze ostrzegałem i będę
                  > > > ostrzegał przed religiami fałszywymi i herezjami zagrażającymi
                  > > > człowiekowi i zbawieniu jego duszy.

                  > > Wszystkie religie są fałszywe, bo żadna nie opiera
                  > > się na dowodach. Zresztą każda z religii mówi to samo o pozostałych. :)
                  >
                  > Mylisz się, co już wykazałem w poprzednim poście

                  Nic nie wykazałeś w poprzednim poscie.

                  > i wciąż nie rozumujesz logicznie.

                  Wciąż rozumuję logicznie.

                  > Nie odróżniasz wiary od nauki i to właśnie jest twój problem.

                  Nauka to wątpienie we wszystko i poszukiwanie prawdy. Wiara to absolutna i alogiczna pewność, że coś jest prawdziwe, choć nie ma na to dowodów. Jak widzisz, rozróżniam.

                  > Nie jest również prawdą, że "każda z religii mówi to samo o pozostałych"

                  Prawdą jest, że wszystkie religie twierdzą, że tylko one są prawdziwe, a pozostałe są fałszywe. To oczywisty nonsens, bo żadna nie przedstawia dowodów. Wobec tego wszystkie religie są jednakowo fałszywe.

                  > – poza chrześcijaństwem tak uważa jedynie islam.

                  Naprawdę? Masz bardzo ograniczoną wiedzę na ten temat – wszystkie religie twierdzą jak napisałem powyżej.

                  > Prezentujesz jednak bardzo rozpowszechniony
                  > mit ateistyczno-racjonalistyczny, głoszący, że
                  > chrześcijaństwo nie może ]być prawdziwą religią,
                  > ponieważ są inne religie, które również głoszą, że są prawdziwe.

                  Ja rejestruję to, co mówią o sobie religie. Wszystkie. Nie kombinuj z ateizmem, bo nic Ci to nie da. Nie wymyślaj wroga, którego nie masz we mnie. Ja Ciebie i religie IGNORUJĘ. Mam was gdzieś.

                  > To tak, jakby zakładać z góry, że spośród wszystkich
                  > uczniów rozwiązujących zadanie, któryś twierdzący,
                  > że dobrze je rozwiązał pomyliłby się, i na tej podstawie
                  > należałoby uznać, że każdy uczeń rozwiązujący zadanie
                  > i twierdzący, że robi to dobrze, musi się mylić.
                  > Analogicznie należałoby uznać, że skoro jakiś świadek
                  > w sądzie kłamie, to również wszyscy inni świadkowie są kłamcami.

                  Nie wysilaj się na przykłady nie pasujące do tematu. Uzgodnij z innymi religiami, żeby przyznały, że są fałszywe to ten problem rozwiążesz. Tylko nie wyobrażam sobie, jak można by to zrobić, bo musiałbyś zapytać o to wszystkich wyznawców, także tych, którzy już nie istnieją.

                  > > Nie wypowiadaj się za mnie, bo zawsze wychodzi Ci na odwrót.
                  >
                  > Kiedy "wyszło mi na odwrót" ?

                  Nie zauważyłeś? Każda Twoja próba wnioskowania zawiera jakieś błędy logiczne.

                  > > Ci, o których mówisz, byli na pewno typowymi katolikami,
                  > > którzy udawali komunistów.
                  >
                  > Czyżbyś np. pana redaktora A. Michnika uważał za typowego katolika ???

                  A co mnie obchodzi jednostkowy przykład? Mówimy o religii i jej fałszywości. Religia to stek bzdur.
                  • enrque111 Re: do henia - 2.1 05.07.12, 08:28
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    > > Czasami odnoszę wrażenie,
                    >
                    > Subiektywne, co nie znaczy, że prawdziwe.

                    Wszystkie wrażenia są subiektywne, co nie oznacza, że nie odzwierciedlają prawdy – kolejny raz kłania się logika, której uparcie nie chcesz zgłębiać.

                    > > że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowego
                    > > kotleta, krawata lub innej voxary :)
                    >
                    > Kto nie ma argumentu, ten sięga po poniżanie adwersarza. To oczywiste. To cienk
                    > a erystyka. Ja nie muszę się posługiwać takimi metodami.

                    To jest twoja ocena, która jak sam zauważyłeś: "nie znaczy, że prawdziwa". Poza tym nikogo nie poniżam, chyba że sam uznajesz swoich kumpli, których ksywki wymieniłem, za ostatnich kretynów :)

                    > > Jak współistnienie może być zobowiązaniem ?
                    >
                    > Może. Deklaracja współistnienia to zobowiązanie do nieagresji i równego traktow
                    > ania się. Chcę istnieć wraz z innymi istotami, nie zwalczać się wzajemnie. Nie
                    > potrzebuję wojny i zniszczenia kogoś. Jak widzę, jest Ci to obce.

                    Swoją definicję (jak zauważyłem lubisz wszystko ubierać w różne definicje), jak wszystko inne odrywasz od logiki. Współistnienie nie oznacza „równego traktowania” np. w krajach muzułmańskich od zawsze "współistnieli" chrześcijanie, lecz w żadnym z tych krajów nie byli nigdy traktowani na równi z muzułmanami.

                    > > To, że współistniejesz
                    >
                    > Chciałeś powiedzieć "istniejesz"? Jakieś braki w podstawowym słownictwie? Nie z
                    > nasz tego pojęcia?

                    Sam go użyłeś pierwszy, więc dlaczego nie mam się posłużyć nim komentując twoje słowa ?

                    > > jest decyzją twoich rodziców
                    >
                    > Albo przypadkiem wynikającym z naturalnej, wykształconej ewolucyjnie potrzeby z
                    > achowań seksualnych. Najczęściej właśnie tak to się odbywa.

                    Nie ma przypadków – jest zwykle logiczny ciąg zdarzeń. Co zaś do ewolucji, to jak już wielokrotnie pisałem jest ona coraz mniej wiarygodna, wciąż brak jest dowodów na jej potwierdzenie (poza tzw. mikroewolucją, która znana była już przed epoką Darwina), a nawet sami jej zwolennicy z bólem przyznają, że jest zaledwie teorią (co prawda bardzo lansowaną i wpajaną od przedszkola na całym świecie).

                    > > oraz wolą Bożą
                    >
                    > Którego boga, której religii? Wszyscy bogowie są fałszywi, urojeni.

                    Nie znam żadnego istniejącego boga i nigdy się na takowego nie powoływałem, więc nie wiem o czym piszesz.

                    > > – żadnego zobowiązania
                    >
                    > W ramach współistnienia obie strony ZOBOWIĄZUJĄ się do przestrzegania zasad rów
                    > nego traktowania siebie i unikania konfliktów.

                    Znowu piszesz nieprawdę. Zawsze strona silniejsza narzuca stronie słabszej swoje warunki (w niektórych przypadkach dochodzi do kompromisu – jeśli brak zdecydowanej przewagi), a to że mogą zawrzeć porozumienie , w którym będzie napisane "zobowiązanie" – to niczego nie zmienia. To jest truizm.

                    > > z twojej strony nikt nie oczekiwał i nie oczekuje
                    >
                    > Są tacy, którzy oczekują i rewanżują mi się tym samym. Ty zachowujesz się agres
                    > ywnie i znasz innej metody istnienia dla siebie. Wszyscy powinni się Ciebie wys
                    > trzegać.

                    Nie znasz wobec tego swoich ateistycznych kumpli z niniejszego forum – poczytaj sobie ich wpisy na mój temat, to przekonasz się co to znaczy agresja.

                    > > – masz się podporządkować: rodzicom,
                    >
                    > Jeśli uznam, że ich wymagania są sensowne, to tak.

                    Dziecko nie ma prawa decydować co jest sensowne wg niego.

                    > > konwenansom, obyczajom,
                    >
                    > Też tylko tym, które ja uważam za rozsądne. Nie jestem bezmyślnym manekinem, kt
                    > órym chciałbyś, żeby inni byli.

                    Więc dlaczego nie dajesz prawa innym, aby postępowali wg obyczajów "które uważają za rozsądne" ?

                    > > przepisom prawa
                    >
                    > Dla wszystkich są jednakowe. Wszyscy im podlegają, Ty także.

                    Też i w tym przypadku mijasz się z prawdą. Prawa ustanawiają silniejsi, a co za tym idzie nie wszyscy podlegają tym samym prawom.

                    > > – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany.
                    >
                    > Jak mnie złapią i udowodnią winę. ;) Ale nie ze względu na karę unikam łamania
                    > prawa. Przestrzegam dowolnych reguł, których ustalenia wiążą mnie z innymi.

                    Byłbyś świetnym nazistą – oni również działali na tej zasadzie.

                    > > Religia również narzuca pewne normy
                    >
                    > Religia opiera się na fałszywych założeniach.

                    Twoje subiektywne odczucie w tym przypadku się nie liczy. Zdecydowana większość ludzkości, nawet wybitni myśliciele uważali i uważają inaczej.

                    Jeśli narzuca coś, to tylko tym,
                    > którzy nie myślą samodzielnie i maja naturę niewolników oraz tym, którzy wcześn
                    > iej podlegali praniu mózgów i stali się ofiarami tego procederu. Religia to tot
                    > alitaryzm.

                    Uważam, że to samo można przypisać tobie. Ateizm jest większym totalitaryzmem – tam gdzie zdobywał władzę, kończyło się największymi zbrodniami w dziejach ludzkości. Pranie mózgu niewątpliwie przeszedłeś sam, czego dowody dajesz w każdym wypowiadanym zdaniu. Twoje poglądy są sztampowe dla osobników mało wykształconych, indoktrynowanych ideologicznie przez środowiska masońskie i antyklerykalne.

                    > > lecz natury ogólnej, moralnej, wynikającej z praw naturalnych
                    >
                    > Praw naturalne to wszystkie reguły, które zdarzają się w świecie zwierząt. To k
                    > ażde zachowanie, które można zaobserwować i kopiować je dla pożytku ogółu. Homo
                    > sapiens po to ma rozum, żeby osobiście decydować, co jest dla niego dobre.

                    Nie. Gdyby "homo sapiens" decydował w oderwaniu od praw naturalnych (rozróżniam je od "praw natury", czego ty nie potrafisz), to prawo stanowione mogłoby krzywdzić innych (co miało i ma miejsce na całym świecie). Rozum każdego osobnika jest inny, więc albo silniejszy narzuca wolę słabszemu, albo w sposób "demokratyczny" podejmuje się decyzje np. o tym, że jakaś grupa ludzi musi zachowywać się tak, jak chce tego większość.

                    > > ustanowionych przez Boga
                    >
                    > Bóg nie istnieje, bo który bóg i której religii? Wszystkie religie chciałyby te
                    > go samego, a dotąd nie uzgodniły wspólnego stanowiska.

                    Nie wiem nic o istnieniu jakichkolwiek bogów – jest tylko jeden Bóg.

                    > > – ich naruszenie, na dłuższa metę rodzi znacznie poważniejsze skutk
                    > i,
                    > > niż naruszenie prawa stanowionego.
                    >
                    > Ich naruszenie jest kłopotem tych, którzy się boją urojonego bożka. To Twój kło
                    > pot i nie angażuj nas w to, idź z tym do lekarza psychiatry.

                    Żadnych bożków się nie boję, ponieważ ich nie ma …. no, może poza bożkami którym hołdy oddają ateiści (mamona, "prawa człowieka", demokracja, tolerancja itd.) ale przecież to twój kłopot :)

                    > > :) Cieszę się, że ty jesteś nie zmanipulowany i zaraz mnie w tym oświecis
                    > z :)
                    >
                    > Nie chce mi się Ciebie oświecać. Radź sobie sam.

                    Doskonale sobie radzę.

                    > A jakie cechy ma Twój prywatny bóg? Zaciekawiłeś mnie. Czy twój bóg nie kocha l
                    > udzi lub są mu oni obojętni?

                    Pisałem już wielokrotnie (do niektórych, jak widać proste słowa nie trafiają), że nie ma żadnych bogów, a więc nie mogę mieć prywatnego boga.

                    > > > Brak argumentów zastępujesz epitetami.
                    > >
                    > > Nie używam "epitetów",
                    >
                    > Używasz. Zerknij na początek tego posta i przeczytaj sobie, co Twoja alternatyw
                    > na, niekontrolowana przez Ciebie, osobowość napisała. Zrób coś z tym rozdwojeni
                    > em jaźni, bo to się źle dla Ciebie skończy.

                    Spojrzałem i nic tam nagannego nie dostrzegłem, czyżbyś miał urojenia ?

                    > > a moje argumenty są aż nadto widoczne,
                    > > szczególnie we wpisach skierowanych do ciebie.
                    >
                    > Twoje "argumenty" są takie, jak je tu widzi
                    • grgkh Re: do henia - 2.1.1 06.07.12, 00:37
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > enrque111 napisał:
                      > > > Czasami odnoszę wrażenie,
                      > >
                      > > Subiektywne, co nie znaczy, że prawdziwe.
                      >
                      > Wszystkie wrażenia są subiektywne,
                      > co nie oznacza, że nie odzwierciedlają prawdy –

                      To prawda. Ale nie widzę, co chcesz zarzucić poprawności mojego stwierdzenia.

                      > kolejny raz kłania się logika,

                      Kolejny raz się jej odkłaniam. :)

                      > której uparcie nie chcesz zgłębiać.

                      Znam ją dobrze. Już dawno zgłębiłem wszystko, co potrzeba.

                      Nie oczerniaj adwersarza, nie mów fałszywego świadectwa... nie używaj erystyki (ataku personalnego), bo sobie robisz krzywdę.

                      > > > że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowego
                      > > > kotleta, krawata lub innej voxary :)
                      > >
                      > > Kto nie ma argumentu, ten sięga po poniżanie adwersarza.
                      > > To oczywiste. To cienka erystyka.
                      > > Ja nie muszę się posługiwać takimi metodami.
                      >
                      > To jest twoja ocena,

                      Nie jestem pewien, czy zauważyłeś, ale Twoją ocenę można rozumieć dwojako - że wymienieni przez Ciebie - chyba - forumowicze są poziomu umysłowego porównywalnego z moim, co nie oznacza, że jest to niski poziom.

                      Ja przyjmuję, że takie właśnie były Twoje chrześcijańskie intencje.

                      > która jak sam zauważyłeś: "nie znaczy, że prawdziwa".

                      Ty jesteś wierzący. Dla Ciebie dowolna hipoteza, którą sobie uroisz, może być prawdziwa, bo sobie tak założysz i już. To jest ten problem wierzących, to skrzywienie ich "logicznego" pomyślunku. A ja zawsze odnoszę się do jakichś dowodów.

                      Ty "odnosisz wrażenie" i wtedy staje się cud: wrażenie jest dla ciebie prawdą, bo w nie wierzysz. Co u mnie nie jest możliwe.

                      > Poza tym nikogo nie poniżam, chyba że sam uznajesz
                      > swoich kumpli, których ksywki wymieniłem, za ostatnich kretynów :)

                      I znów atak personalny. Co ta religia zrobiła z Twoją kulturą i moralnością. Kompletna porażka. Religijna niewydolność systemowa.

                      > > > Jak współistnienie może być zobowiązaniem ?
                      > >
                      > > Może. Deklaracja współistnienia to zobowiązanie
                      > > do nieagresji i równego traktowania się.
                      > > Chcę istnieć wraz z innymi istotami, nie zwalczać
                      > > się wzajemnie. Nie potrzebuję wojny i zniszczenia kogoś.
                      > > Jak widzę, jest Ci to obce.
                      >
                      > Swoją definicję (jak zauważyłem lubisz wszystko ubierać w różne definicje), jak
                      > wszystko inne odrywasz od logiki. Współistnienie nie oznacza „równego tr
                      > aktowania” np. w krajach muzułmańskich od zawsze "współistnieli" chrześci
                      > janie, lecz w żadnym z tych krajów nie byli nigdy traktowani na równi z muzułma
                      > nami.

                      Wszystkie religie są siebie warte. Jednakowo degenerują myślenie logiczne.

                      > > > To, że współistniejesz
                      > >
                      > > Chciałeś powiedzieć "istniejesz"? Jakieś braki w podstawowym słownictwie?
                      > > Nie znasz tego pojęcia?
                      >
                      > Sam go użyłeś pierwszy, więc dlaczego nie mam się posłużyć nim komentując twoje
                      > słowa ?

                      Moi rodzice zadecydowali, że ja współistnieję?

                      > > > jest decyzją twoich rodziców
                      > >
                      > > Albo przypadkiem wynikającym z naturalnej, wykształconej ewolucyjnie
                      > > potrzeby zachowań seksualnych. Najczęściej właśnie tak to się odbywa.
                      >
                      > Nie ma przypadków – jest zwykle logiczny ciąg zdarzeń.

                      To jak się zdarzy coś, czego nie mogę opisać dokładną regułą, to już nie wolno mi powiedzieć, że to przypadek? A jak rzucę kostką do gry lub trafię milion w lotto to to też nie będzie przypadek? Czy nie idziesz za bardzo w zaparte? ;)

                      > Co zaś do ewolucji, to jak już wielokrotnie pisałem
                      > jest ona coraz mniej wiarygodna,

                      Dla Ciebie, bo Ty wierzysz. :) To normalne i logiczne, bo do tego prowadzi kontakt z wiarą religijną. Degeneruje myślenie logiczne. Ale nie dla świata nauki, który posługuje się dowodami.

                      > wciąż brak jest dowodów na jej potwierdzenie
                      > (poza tzw. mikroewolucją, która znana była już przed epoką Darwina),

                      Przeciwnie, dowodów jest coraz więcej. Coraz mniej wiarygodni są bogowie. W wielu z nich już nikt nie wierzy. A dowodów na istnienie żadnego jak nie było, tak nie ma. ;)

                      > a nawet sami jej zwolennicy z bólem przyznają,

                      Jestem zwolennikiem i nie przyznaję. Mijasz się z prawdą.

                      > że jest zaledwie teorią (co prawda bardzo lansowaną
                      > i wpajaną od przedszkola na całym świecie).

                      Jest teorią ale opartą na dowodach. Tak samo mocnych, jak układ heliocentryczny i kulistość Ziemi.
                      • enrque111 Re: do henia - 2.1.1 07.07.12, 20:02
                        grgkh napisał:

                        > > > Subiektywne, co nie znaczy, że prawdziwe.
                        > >
                        > > Wszystkie wrażenia są subiektywne,
                        > > co nie oznacza, że nie odzwierciedlają prawdy –
                        >
                        > To prawda. Ale nie widzę, co chcesz zarzucić poprawności mojego stwierdzenia.

                        Napisałeś truizm, więc go rozwinąłem.

                        > > kolejny raz kłania się logika,
                        >
                        > Kolejny raz się jej odkłaniam. :)

                        To miłe :)

                        > > której uparcie nie chcesz zgłębiać.
                        >
                        > Znam ją dobrze. Już dawno zgłębiłem wszystko, co potrzeba.

                        Dobrze, to umiesz się tylko przechwalać, ale jak widać z twoich wypowiedzi są to tylko przechwałki.

                        > Nie oczerniaj adwersarza, nie mów fałszywego świadectwa... nie używaj erystyki
                        > (ataku personalnego), bo sobie robisz krzywdę.

                        Pozwól, że o własne bezpieczeństwo zadbam sam.

                        > > > > że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowego
                        > > > > kotleta, krawata lub innej voxary :)
                        > > >
                        > > > Kto nie ma argumentu, ten sięga po poniżanie adwersarza.
                        > > > To oczywiste. To cienka erystyka.
                        > > > Ja nie muszę się posługiwać takimi metodami.
                        > >
                        > > To jest twoja ocena,
                        >
                        > Nie jestem pewien, czy zauważyłeś, ale Twoją ocenę można rozumieć dwojako - że
                        > wymienieni przez Ciebie - chyba - forumowicze są poziomu umysłowego porównywaln
                        > ego z moim, co nie oznacza, że jest to niski poziom.

                        Więc dlaczego się oburzyłeś, że „poniżam adwersarza”, skoro ci osobnicy są na twoim poziomie ?

                        > Ja przyjmuję, że takie właśnie były Twoje chrześcijańskie intencje.

                        Takie właśnie były.

                        > > która jak sam zauważyłeś: "nie znaczy, że prawdziwa".
                        >
                        > Ty jesteś wierzący. Dla Ciebie dowolna hipoteza, którą sobie uroisz, może być p
                        > rawdziwa, bo sobie tak założysz i już. To jest ten problem wierzących, to skrzy
                        > wienie ich "logicznego" pomyślunku. A ja zawsze odnoszę się do jakichś dowodów.

                        Nie jestem naukowcem, a więc nie stawiam żadnych hipotez. Nie mam z tym najmniejszych nawet problemów. Ty natomiast do niczego się nie odnosisz, tylko do bredni, które zasłyszałeś w ateistycznej, prymitywnej literaturze.

                        > Ty "odnosisz wrażenie" i wtedy staje się cud: wrażenie jest dla ciebie prawdą,
                        > bo w nie wierzysz. Co u mnie nie jest możliwe.

                        Bo u ciebie brak logicznego myślenia, na co wielokrotnie zwracałem uwagę.

                        > > Poza tym nikogo nie poniżam, chyba że sam uznajesz
                        > > swoich kumpli, których ksywki wymieniłem, za ostatnich kretynów :)
                        >
                        > I znów atak personalny. Co ta religia zrobiła z Twoją kulturą i moralnością. Ko
                        > mpletna porażka. Religijna niewydolność systemowa.

                        Nie stwierdziłem tu nic, co można uznać za niekulturalne – wyciągnąłem jedynie wnioski z twego rozumowania.

                        > Wszystkie religie są siebie warte. Jednakowo degenerują myślenie logiczne.

                        Tym stwierdzeniem jeszcze bardziej odsłaniasz własną ignorancję, zakładam więc, że może być prawdą inne zdanie, które mówi, że wszyscy ateiści są głupi ?

                        > > > Nie znasz tego pojęcia?
                        > >
                        > > Sam go użyłeś pierwszy, więc dlaczego nie mam się posłużyć nim komentując
                        > twoje
                        > > słowa ?
                        >
                        > Moi rodzice zadecydowali, że ja współistnieję?

                        Sam coś zacząłeś bredzić o współistnieniu, a teraz ocknąłeś się, że nie ma to sensu ?

                        > > Nie ma przypadków – jest zwykle logiczny ciąg zdarzeń.
                        >
                        > To jak się zdarzy coś, czego nie mogę opisać dokładną regułą, to już nie wolno
                        > mi powiedzieć, że to przypadek? A jak rzucę kostką do gry lub trafię milion w l
                        > otto to to też nie będzie przypadek? Czy nie idziesz za bardzo w zaparte? ;)

                        Nie muszę. Nawet w grach losowych można każdy wynik uzasadnić naukowo. Nie ma żadnych przypadków, są tylko związki przyczynowo-skutkowe, o czym jest potężna literatura scholastyczna, filozoficzna i prawna. Przerasta to jednak zarówno twoją percepcję, zakres niniejszego forum, oraz czas, który musiałbym poświęcić na objaśnianie tego dyletantom.

                        > > Co zaś do ewolucji, to jak już wielokrotnie pisałem
                        > > jest ona coraz mniej wiarygodna,
                        >
                        > Dla Ciebie, bo Ty wierzysz. :) To normalne i logiczne, bo do tego prowadzi kont
                        > akt z wiarą religijną. Degeneruje myślenie logiczne. Ale nie dla świata nauki,
                        > który posługuje się dowodami.

                        Znowu wkręcasz w dyskusję swoje dyrdymały, które może i robią wrażenie na naiwnych panienkach, lub na ateistycznych przygłupach z tego forum, ale nie na mnie. Możesz je sobie darować w dyskusji ze mną.
                        Darwinizm stał się przeżytkiem już dawno, obecnie neodarwinizm strącany jest z piedestałów, a wkrótce okaże się, że cała teoria Darwina legnie w gruzach, co zresztą od dawna wieszczyli ludzie myślący.
                        www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/neodarwinizm__skonczy_jak_marksizm_22366
                        > > wciąż brak jest dowodów na jej potwierdzenie
                        > > (poza tzw. mikroewolucją, która znana była już przed epoką Darwina),
                        >
                        > Przeciwnie, dowodów jest coraz więcej. Coraz mniej wiarygodni są bogowie. W wie
                        > lu z nich już nikt nie wierzy. A dowodów na istnienie żadnego jak nie było, tak
                        > nie ma. ;)

                        Nie zaklinaj rzeczywistości, fakty same mówią za siebie, poza powyższym linkiem podam ci jeszcze jeden, bo nie chce mi się więcej szukać:
                        bioslawek.wordpress.com/

                        > > a nawet sami jej zwolennicy z bólem przyznają,
                        >
                        > Jestem zwolennikiem i nie przyznaję. Mijasz się z prawdą.

                        Nigdy się z nią nie mijam. Twój przypadek jest beznadziejny, po prostu zamykasz oczy na rzeczywistość, jeśli nie odpowiada ona twojemu wyobrażeniu, to tym gorzej dla rzeczywistości.

                        > > że jest zaledwie teorią (co prawda bardzo lansowaną
                        > > i wpajaną od przedszkola na całym świecie).
                        >
                        > Jest teorią ale opartą na dowodach. Tak samo mocnych, jak układ heliocentryczny
                        > i kulistość Ziemi.

                        Jest teorią w takim samym zakresie (uważam, że nawet mniejszym) jak wiara w bogów :)
                        • grgkh Re: do henia - 2.1.1 09.07.12, 23:03
                          enrque111 napisał:

                          > > > kolejny raz kłania się logika,
                          > >
                          > > Kolejny raz się jej odkłaniam. :)
                          >
                          > To miłe :)

                          Taki jestem i już.


                          > > Nie oczerniaj adwersarza, nie mów fałszywego świadectwa...
                          > > nie używaj erystyki (ataku personalnego), bo sobie robisz krzywdę.
                          >
                          > Pozwól, że o własne bezpieczeństwo zadbam sam.

                          To kwestia kultury wypowiedzi w strefie publicznej. Bądź bardziej kulturalny.

                          > > > > > że poziomem umysłowym nie odbiegasz od jakiegoś formowe
                          > go
                          > > > > > kotleta, krawata lub innej voxary
                          > :)
                          > > > >
                          > > > > Kto nie ma argumentu, ten sięga po poniżanie adwersarza.
                          > > > > To oczywiste. To cienka erystyka.
                          > > > > Ja nie muszę się posługiwać takimi metodami.
                          > > >
                          > > > To jest twoja ocena,
                          > >
                          > > Nie jestem pewien, czy zauważyłeś, ale Twoją ocenę można rozumieć dwojako
                          > - że
                          > > wymienieni przez Ciebie - chyba - forumowicze są poziomu umysłowego porów
                          > nywaln
                          > > ego z moim, co nie oznacza, że jest to niski poziom.
                          >
                          > Więc dlaczego się oburzyłeś, że „poniżam adwersarza”, skoro ci osob
                          > nicy są na twoim poziomie ?

                          Nie powinno się poniżać nikogo. Tak uważam.

                          > > Ja przyjmuję, że takie właśnie były Twoje chrześcijańskie intencje.
                          >
                          > Takie właśnie były.

                          Chrześcijańskie z zamiarem poniżenia?

                          > > > która jak sam zauważyłeś: "nie znaczy, że prawdziwa".
                          > >
                          > > Ty jesteś wierzący. Dla Ciebie dowolna hipoteza, którą sobie uroisz, może
                          > być p
                          > > rawdziwa, bo sobie tak założysz i już. To jest ten problem wierzących, to
                          > skrzy
                          > > wienie ich "logicznego" pomyślunku. A ja zawsze odnoszę się do jakichś do
                          > wodów.
                          >
                          > Nie jestem naukowcem, a więc nie stawiam żadnych hipotez.

                          To nieprawda. Znaczna część naszego myślenia to właśnie stawianie hipotez i weryfikowanie, czy to, co nam przyszło do głowy, ma sens.

                          > Nie mam z tym najmnie
                          > jszych nawet problemów. Ty natomiast do niczego się nie odnosisz, tylko do bred
                          > ni, które zasłyszałeś w ateistycznej, prymitywnej literaturze.

                          I znów jakieś obelgi i artykułowanie niechęci.

                          > > Ty "odnosisz wrażenie" i wtedy staje się cud: wrażenie jest dla ciebie pr
                          > awdą,
                          > > bo w nie wierzysz. Co u mnie nie jest możliwe.
                          >
                          > Bo u ciebie brak logicznego myślenia, na co wielokrotnie zwracałem uwagę.

                          :) Powtarzasz to, co - być może - kiedyś napisałem ja, ale w innym kontekscie ma to zupełnie inne znaczenie. I nie wyszło. ;)

                          > > > Poza tym nikogo nie poniżam, chyba że sam uznajesz
                          > > > swoich kumpli, których ksywki wymieniłem, za ostatnich kretynów :)
                          > >
                          > > I znów atak personalny. Co ta religia zrobiła z Twoją kulturą i moralnośc
                          > ią. Ko
                          > > mpletna porażka. Religijna niewydolność systemowa.
                          >
                          > Nie stwierdziłem tu nic, co można uznać za niekulturalne – wyciągnąłem je
                          > dynie wnioski z twego rozumowania.

                          Jaki autor, takie wnioski. :)

                          > > Wszystkie religie są siebie warte. Jednakowo degenerują myślenie logiczne
                          > .
                          >
                          > Tym stwierdzeniem jeszcze bardziej odsłaniasz własną ignorancję, zakładam więc,
                          > że może być prawdą inne zdanie, które mówi, że wszyscy ateiści są głupi ?

                          I znów bezpodstawne oczernianie - chrześcijańska miłość bliźniego swego. Piękny przykład stosowania nauk Jezusa przez pilnego ucznia.

                          > > > > Nie znasz tego pojęcia?
                          > > >
                          > > > Sam go użyłeś pierwszy, więc dlaczego nie mam się posłużyć nim kome
                          > ntując
                          > > twoje
                          > > > słowa ?
                          > >
                          > > Moi rodzice zadecydowali, że ja współistnieję?
                          >
                          > Sam coś zacząłeś bredzić o współistnieniu, a teraz ocknąłeś się, że nie ma to s
                          > ensu ?

                          Współistnienie to moja relacja z innymi. Rodzice nie mają z tym nic wspólnego.

                          > > > Nie ma przypadków – jest zwykle logiczny ciąg zdarzeń.
                          > >
                          > > To jak się zdarzy coś, czego nie mogę opisać dokładną regułą, to już nie
                          > wolno
                          > > mi powiedzieć, że to przypadek? A jak rzucę kostką do gry lub trafię mili
                          > on w l
                          > > otto to to też nie będzie przypadek? Czy nie idziesz za bardzo w zaparte?
                          > ;)
                          >
                          > Nie muszę. Nawet w grach losowych można każdy wynik uzasadnić naukowo. Nie ma ż
                          > adnych przypadków, są tylko związki przyczynowo-skutkowe, o czym jest potężna l
                          > iteratura scholastyczna, filozoficzna i prawna.

                          Ale i tak liczy się TYLKO statystyka.

                          > Przerasta to jednak zarówno two
                          > ją percepcję, zakres niniejszego forum, oraz czas, który musiałbym poświęcić na
                          > objaśnianie tego dyletantom.

                          :) Ech, znów atak personalny...

                          > > > Co zaś do ewolucji, to jak już wielokrotnie pisałem
                          > > > jest ona coraz mniej wiarygodna,
                          > >
                          > > Dla Ciebie, bo Ty wierzysz. :) To normalne i logiczne, bo do tego prowadz
                          > i kont
                          > > akt z wiarą religijną. Degeneruje myślenie logiczne. Ale nie dla świata n
                          > auki,
                          > > który posługuje się dowodami.
                          >
                          > Znowu wkręcasz w dyskusję swoje dyrdymały, które może i robią wrażenie na naiwn
                          > ych panienkach, lub na ateistycznych przygłupach z tego forum, ale nie na mnie.
                          > Możesz je sobie darować w dyskusji ze mną.

                          Więcej kultury, kolego miły... dzieci mogą czytać. Jaki przykład im dajesz?

                          > Darwinizm stał się przeżytkiem już dawno, obecnie neodarwinizm strącany jest z
                          > piedestałów, a wkrótce okaże się, że cała teoria Darwina legnie w gruzach, co z
                          > resztą od dawna wieszczyli ludzie myślący.

                          Pobożne życzenia. :) Nic z tego strącania nie będzie.

                          > neodarwinizm__skonczy_jak_marksizm

                          :) Czary-mary, hokus-pokus? Skończył?

                          > > > wciąż brak jest dowodów na jej potwierdzenie
                          > > > (poza tzw. mikroewolucją, która znana była już przed epoką Darwina)
                          > ,
                          > >
                          > > Przeciwnie, dowodów jest coraz więcej. Coraz mniej wiarygodni są bogowie.
                          > W wie
                          > > lu z nich już nikt nie wierzy. A dowodów na istnienie żadnego jak nie był
                          > o, tak
                          > > nie ma. ;)
                          >
                          > Nie zaklinaj rzeczywistości, fakty same mówią za siebie, poza powyższym linkiem
                          > podam ci jeszcze jeden, bo nie chce mi się więcej szukać:

                          O, znów ten biosławek, to ten sam, co od novwyyya?

                          > bioslawek.wordpress.com/
                          >
                          > > > a nawet sami jej zwolennicy z bólem przyznają,
                          > >
                          > > Jestem zwolennikiem i nie przyznaję. Mijasz się z prawdą.
                          >
                          > Nigdy się z nią nie mijam. Twój przypadek jest beznadziejny, po prostu zamykasz
                          > oczy na rzeczywistość, jeśli nie odpowiada ona twojemu wyobrażeniu, to tym gor
                          > zej dla rzeczywistości.

                          :)

                          > > > że jest zaledwie teorią (co prawda bardzo lansowaną
                          > > > i wpajaną od przedszkola na całym świecie).
                          > >
                          > > Jest teorią ale opartą na dowodach. Tak samo mocnych, jak układ heliocent
                          > ryczny
                          > > i kulistość Ziemi.
                          >
                          > Jest teorią w takim samym zakresie (uważam, że nawet mniejszym) jak wiara w bog
                          > ów :)

                          Zaczynasz wątpić w swoich bogów? O, to pewnie skutek zbyt długiego przebywania w towarzystwie ateistów. Nie uciekaj, zapraszam Cię na ciąg dalszy...
                          • enrque111 Re: do henia - 2.1.1 10.07.12, 18:44
                            grgkh napisał:

                            > enrque111 napisał:
                            > > Bo u ciebie brak logicznego myślenia, na co wielokrotnie zwracałem uwagę.
                            >
                            > :) Powtarzasz to, co - być może - kiedyś napisałem ja, ale w innym kontekscie ma
                            > to upełnie inne znaczenie. I nie wyszło. ;)

                            To ja pierwszy, kilka lat temu zwróciłem uwagę na ciebie, gdy równie ochoczo, jak teraz ze mną wymądrzałeś się z kim innym na temat Wszechświata. Po analizie twoich oraz twego adwersarza wypowiedziach (twoje były nad zwyczaj cudaczne i zabawne), nie miałem najmniejszych wątpliwości, że z logiką w życiu się nie zetknąłeś i właśnie to ci wytknąłem :)

                            > > >Wszystkie religie są siebie warte. Jednakowo degenerują myślenie logiczne
                            > > .
                            > > Tym stwierdzeniem jeszcze bardziej odsłaniasz własną ignorancję, zakładam więc,
                            > > że może być prawdą inne zdanie, które mówi, że wszyscy ateiści są głupi ?
                            >
                            > I znów bezpodstawne oczernianie - chrześcijańska miłość bliźniego swego. Piękny przykład > stosowania nauk Jezusa przez pilnego ucznia.

                            Możesz oczywiście być w sposób obłudny niezwykle drażliwy, nie wzrusza mnie to. Powołując się w tym wypadku na Jezusa dajesz tylko kolejny popis własnej indolencji oraz potwierdzasz moje twierdzenie, że wszyscy ateiści są głupi. Zakładam, że nawet sam Jezus tak uważał, skoro nawet zapisane jest to stwierdzenie w Biblii :)

                            > > Jest teorią w takim samym zakresie (uważam, że nawet mniejszym) jak wiara w bog
                            > > ów :)
                            >
                            > Zaczynasz wątpić w swoich bogów? O, to pewnie skutek zbyt długiego
                            > przebywania w towarzystwie ateistów. Nie uciekaj, zapraszam Cię na ciąg dalszy...

                            Ty biedaku wciąż nie potrafisz pojąć, że żadnych bogów nie ma ??? Musisz być krypto wierzącym ale jednak religiantem, skoro z uporem maniaka piszesz o jakichś bogach, tak jakby oni faktycznie istnieli :)))
                            Ja zawsze twierdziłem i będę wciąż powtarzał (wbrew twoim sugestiom), że bogów nie ma. Zaczynam już wierzyć (starasz się mnie do tego usilnie przekonać), że ateiści w ogóle nie istnieją …. Owszem, podający się za takich (również i ty) mówią, że są ateistami, ale to musi być tylko taka poza, ściema, bałamut, aby zakamuflować swoją głęboką wiarę …. a może macie jakieś tajemne misteria, na których przysięgacie, że nie ujawnicie własnej wiary oraz, że oficjalnie przedstawiać się będziecie jako ateiści, zaprzeczając wszelkiej wierze ? Wszak funkcjonują jeszcze dziś ludzie i organizacje, które wierzą, że Ziemia jest płaska :)
                            Powiedz, czy nie zgadłem ?
                            Zdajecie się być bardzo prymitywną, ale zwartą sektą religijną, atakującą wszystkich , którzy nie chcą się do was przyłączyć oraz eksponującą w dość zabawny sposób własne wierzenia i zabobony pod postacią hipotez i teorii, określając je mianem „naukowe”. Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu Wszechświata, życia i człowieka :)
                            Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za dużo :)
                            • grgkh Re: do henia - 2.1.1 11.07.12, 00:32
                              enrque111 napisał:

                              > grgkh napisał:
                              >
                              > > enrque111 napisał:
                              > > > Bo u ciebie brak logicznego myślenia, na co wielokrotnie zwracałem
                              > uwagę.
                              > >
                              > > :) Powtarzasz to, co - być może - kiedyś napisałem ja, ale w innym kontek
                              > scie ma
                              > > to upełnie inne znaczenie. I nie wyszło. ;)
                              >
                              > To ja pierwszy, kilka lat temu zwróciłem uwagę na ciebie, gdy równie ochoczo, j
                              > ak teraz ze mną wymądrzałeś się z kim innym na temat Wszechświata. Po analizie
                              > twoich oraz twego adwersarza wypowiedziach (twoje były nad zwyczaj cudaczne i z
                              > abawne), nie miałem najmniejszych wątpliwości, że z logiką w życiu się nie zetk
                              > nąłeś i właśnie to ci wytknąłem :)

                              Rzeczywiście, wytknąłeś mi to w akapicie powyżej, ale to wytknięcie nie jest podparte żadnym argumentem.

                              A z logiką u Ciebie to rzeczywiście raczej się nie stykałem. Masz rację.

                              > > > > Wszystkie religie są siebie warte. Jednakowo degenerują
                              > > > > myślenie logiczne.

                              > > > Tym stwierdzeniem jeszcze bardziej odsłaniasz własną
                              > > > ignorancję, zakładam więc, że może być prawdą inne zdanie,
                              > > > które mówi, że wszyscy ateiści są głupi ?
                              > >
                              > > I znów bezpodstawne oczernianie - chrześcijańska miłość bliźniego swego.
                              > > Piękny przykład > stosowania nauk Jezusa przez pilnego ucznia.
                              >
                              > Możesz oczywiście być w sposób obłudny niezwykle drażliwy, nie wzrusza mnie to.

                              O co chodzi? ;) O Twoje prywatne wzruszenia? Wzruszam ramionami i idę dalej.

                              > Powołując się w tym wypadku na Jezusa dajesz tylko kolejny popis własnej indol
                              > encji oraz potwierdzasz moje twierdzenie, że wszyscy ateiści są głupi.

                              Oto przykład logiki henia: Rozmawiasz ze mną, (który tylko deklaruje, że jest ateistą, ale tak naprawdę to przecież nie wiesz, czy nie kłamię) i rozciągasz swoją opinię na wszystkich ateistów. Znasz ich wszystkich?

                              > Zakładam, że nawet sam Jezus tak uważał,
                              > skoro nawet zapisane jest to stwierdzenie w Biblii :)

                              I wkładasz w usta Jezusa słowa, które zakładasz. "Przepotężny i bardzo logiczny" argument. ;) Godny wierzącego w nieistniejące.

                              > > > Jest teorią w takim samym zakresie (uważam, że nawet mniejszym) jak
                              > > > wiara w bogów :)
                              > >
                              > > Zaczynasz wątpić w swoich bogów? O, to pewnie skutek zbyt długiego
                              > > przebywania w towarzystwie ateistów. Nie uciekaj, zapraszam Cię
                              > > na ciąg dalszy...
                              >
                              > Ty biedaku

                              Nie jestem biedny.

                              > wciąż nie potrafisz pojąć, że żadnych bogów nie ma ???

                              Owszem, są. W głowach ludzi istnieją bogowie, w których oni wierzą. Tak jak w Twojej.

                              > Musisz być kr
                              > ypto wierzącym ale jednak religiantem, skoro z uporem maniaka piszesz o jakichś
                              > bogach, tak jakby oni faktycznie istnieli :)))

                              Muszę... :) Nieprawda, nie muszę.

                              > Ja zawsze twierdziłem i będę wciąż powtarzał (wbrew twoim sugestiom), że bogów
                              > nie ma.

                              Ale w tym się mylisz, bo są. Przecież ludzie w nich wierzą, rozmawiają nawet z nimi, doświadczają od nich objawień itp.

                              > Zaczynam już wierzyć (starasz się mnie do tego usilnie przekonać), że a
                              > teiści w ogóle nie istnieją ….

                              Oto stan Twojego umysłu. :)

                              > Owszem, podający się za takich (również i
                              > ty) mówią, że są ateistami, ale to musi być tylko taka poza, ściema, bałamut, a
                              > by zakamuflować swoją głęboką wiarę …. a może macie jakieś tajemne mister
                              > ia, na których przysięgacie, że nie ujawnicie własnej wiary oraz, że oficjalni
                              > e przedstawiać się będziecie jako ateiści, zaprzeczając wszelkiej wierze ?

                              Nie jesteś ateistą, to skąd masz o nich tyle wiedzy? W żadnym szczególe nie zgadza się ona z opisem mojej osoby. Masz urojenia. Idź z tym do lekarza.

                              > Wsza
                              > k funkcjonują jeszcze dziś ludzie i organizacje, które wierzą, że Ziemia jest
                              > płaska :)

                              Może istnieją. To mało prawdopodobne ale nie niemożliwe. Ale jeśli masz o tym wiedzę, to pewnie do takiego towarzystwa należysz? Opowiesz nam o tym więcej? :)

                              > Powiedz, czy nie zgadłem ?

                              Zmartwię Cię. Niczego nie zgadłeś. :)

                              > Zdajecie się być bardzo prymitywną, ale zwartą sektą religijną,

                              Ateiści sekta religijną? Nie znasz elementarnych definicji. :))) Kompromitacja, heniu.

                              > atakującą wszystkich ,

                              Czy ja Ciebie tu atakuję, czy Ty mnie? A czy jest jakiś zakaz rozmawiania o religiach i wierze? Nie wolno odkrywać ich błędów i alogiczności? Dlaczego?

                              > którzy nie chcą się do was przyłączyć oraz eksponującą w dość zabawny
                              > sposób własne wierzenia i zabobony pod postacią hipotez i teorii,

                              Kolego miły, prywatnie to możesz sobie robić, co chcesz, ale publicznie zachowuj się tak, żeby to was nie posądzano o narzucanie innym swoich idei. To religia jest ideą, a ja jestem kimś, kto z niej zrezygnował i dzięki temu jest lepszy, bo nie szkaluje i nie zachowuje się agresywnie, jak Ty.

                              > określając je
                              > mianem „naukowe”.

                              Czyżbyś miano naukowości rezerwował wyłącznie dla religii?

                              > Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu
                              > Wszechświata, życia i człowieka :)

                              Pewnie mamy jakąś wiedzę o tym.

                              > Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za dużo :)

                              Chętnie. Zadaj pytanie, a ja, jeśli będę wiedział, to Ci odpowiem. Lubię uczyć takich, którzy chcą wiedzieć więcej.
                              • spitfiremkxv Re: do henia - 2.1.1 11.07.12, 09:32
                                spisane beda czyny i slowa...grgkh :) masz niesamowita cierpliwosc i wyrozumialosc...godna podziwu ....standardy dyskusji niezachwiane ...czyzbys spedzil wiele lat gdzies w jakiejs pustelni w Himalajach? doprawdy masz cierpliwosc buddyjskiego mnicha ...
                                • jeepwdyzlu perły, wieprze i katole 11.07.12, 09:44

                                  grghk - upieram się, że rzucasz perły przed wieprze :-)
                                  Co z tego, że czytam Twoje argumenty z przyjemnością, skoro Twój wywód nie jest skierowany do mnie, a Twój interlokutor ma IQ poniżej poziomu pralek automatycznych i jest całkowicie impregnowany.
                                  Nawiasem mówiąc - stosujesz cytaty - w efekcie przebicie się - wielokrotne - przez cudze wypowiedzi - zaciemnia i utrudnia śledzenie dyskusji. Przemyśl, aby odnieść się do kwestii najważniejszych - cytując najwyżej zdanie czy dwa.
                                  Pozdrawiam
                                  jeep
                                  • grgkh Re: perły, wieprze i katole 11.07.12, 10:45
                                    jeepwdyzlu napisał:

                                    > grghk - upieram się, że rzucasz perły przed wieprze :-)

                                    Ja tego tak ostrym językiem nie nazywam, ale... zgadzam się z Tobą. Rzucam, ale... zrozum... taki jest mój wybór. Czy uprzesz się, że mam ten wybór zmienić? ;) Czy nie przesadzasz? Popatrz, do czego prowadzi przekonanie o tym, że się ma absolutną rację - chcesz, zeby inni myśleli i robili dokładnie tak, jak chcesz Ty.

                                    Jeśli my akceptujemy przemoc u siebie, to musimy się zgodzić na taką samą przemoc u naszych przeciwników, albo inaczej - jeśli u siebie nie chcemy odrzucić przemocy, to nie wolno nam tego domagać się od innych.

                                    Ja myślę inaczej. Chcę pozwalać wszystkim ludziom myśleć tak, jak chcą, pozwalać im wybierać, ale odnoszę to do presji skłonienia ich do edukacji i racjonalności myślenia.

                                    Dopóki tego się nie nauczymy, dopóty będziemy się kręcili w kółko.

                                    > Co z tego, że czytam Twoje argumenty z przyjemnością, skoro Twój wywód nie jest
                                    > skierowany do mnie, a Twój interlokutor ma IQ poniżej poziomu pralek automatyc
                                    > znych i jest całkowicie impregnowany.

                                    I znów pełna zgoda. Ale, zrozum, pewna część społeczeństwa zawsze będzie "poniżej" jakiegoś poziomu i to nie znaczy, że trzeba ich wykluczać lub traktować agresywnie. Musimy współistnieć z nimi. A o poziomie relacji zadecydować możemy my. Uspokojenie tych relacji wszystkim przyniesie korzyść.

                                    > Nawiasem mówiąc - stosujesz cytaty - w efekcie przebicie się - wielokrotne - pr
                                    > zez cudze wypowiedzi - zaciemnia i utrudnia śledzenie dyskusji.

                                    Wiem, że to niezgodne z regułami sztuki i to zaciemnia, zniechęca do czytania itp. Wiem to. Ale nasze dyskusje tutaj nie są w stanie utrzymać się ściśle jednego tematu, bo odnoszą się wciąż do WSZYSTKIEGO, co dotyczy religii. A ja, tak obszernie komentując, mam poczucie, że nie pomijam czegoś - być może dla kogoś - istotnego.

                                    I dlatego lubię czytać innych, którzy nie piszą tak rozwlekle i... trochę im zazdroszczę, że umieją tak to robić. ;)

                                    > Przemyśl, aby o
                                    > dnieść się do kwestii najważniejszych - cytując najwyżej zdanie czy dwa.
                                    > Pozdrawiam
                                    > jeep

                                    Mam to przemyślane, będę się starał, ale pozwól mi czasem popisać obszernie? ok? Potrzebuję tego w takich "akcjach specjalnych", gdy sobie kogoś upatrzę i chcę go przycisnąć do muru. :) Na tym to polega - powtarzam wciąż to samo, do znudzenia, bo bywa że to, co dla mnie jest oczywiste, nie jest takie nawet dla całkiem rezolutnych uczestników tego forum. Jak np. taka zasada, że ateizm, będąc brakiem idei, jest pusty i nie niesie ze sobą niczego. Nikt, oprócz mnie, chyba nigdy nie używał na tym forum tego BARDZO WAŻNEGO argumentu. Chcę z tym ludzi oswoić, żeby przestali się go bać, bo jak "czegoś nie ma" to odruchowo wydaje się nam "to" nieważne lub gorsze. Nie widzę innej metody edukacji jak powtarzanie takich poglądów w kółko i niepozostawianie negujących je bez odpowiedzi. Na tym bazuje od zawsze religia - gada, gada, gada, a inni nie odpowiadają. Na tym bazują chrzescijańsko-nacjonalistyczne oszołomy szkalujące wszystkich przeciwników: na braku odpowiedzi, spokojnej, ale konsekwentnej, wymagającej poświęcania swego czasu na nią. A potem się dziwimy, że w Polsce jest tylu naiwnych, którzy uwierzyli w teorie spiskowe. Oni się tacy nie urodzili. To jest NASZ grzech - brak edukacji, brak odpowiedzi, zgoda na zaistnienie w przestrzeni medialnej tylko jednego, fałszywego, spiskowego wariantu, który stopniowo urabia mózgi. Sami jesteśmy winni lekceważenia tej sytuacji.

                                    Pozdrawiam.
                                    • jeepwdyzlu miało być krótko a niestety 11.07.12, 14:09
                                      grghk:
                                      Jeśli my akceptujemy przemoc u siebie, to musimy się zgodzić na taką samą przemoc u naszych przeciwników, albo inaczej - jeśli u siebie nie chcemy odrzucić przemocy, to nie wolno nam tego domagać się od innych.
                                      -------------------------
                                      Przesadzasz.
                                      To ja doświadczam przemocy państwa wyznaniowego. Mnie się dyskryminuje, zmusza do akceptacji krzyży w sejmie, religii w szkołach (i braku etyki), ciągłych mszy. Partie, politycy i urzędnicy liżą dupę kościołowi, nie widząc, że praktykuje 40% a wmiastach 20%
                                      Ergo - większości wmawia się, że jest mniejszością.

                                      Mylisz się również twierdząc, że:
                                      "....Jak np. taka zasada, że ateizm, będąc brakiem idei, jest pusty i nie niesie ze sobą niczego"

                                      Mam to w dupie i nie muszę się przed nikim tłumaczyć. A już zwłaszcza przed członkami kościoła katolickiego - organizacji zanurzonej w oparach XIX wieku, nie potrafiącej odpowiadać na ŻADNE wyzwania współczesności, nie mającej ŻADNEJ oferty dla wykluczonych, zaplątanej we własne afery począwszy od finansowych, przez homoseksualane a na pedofilii kończąc. Organizacji dramatycznie ostro krytykowanej przez własne elity - choćby kardynałów w Austrii, Holandii, USA, czy bunty zakonnic albo apele DZIESIĄTKÓW tysięcy księży o zniesienie celibatu.
                                      Kto ma wewnętrzne życie duchowe, którego nie mają ateiści? Pseudo katolicy CHODZĄCY do kościoła? Zauważ ironię tego określenia. Nie idą na mszę doświadczać eucharystii tylko do kościoła. A wiedzą coś o Jezusie? Jego nauczaniu? Gówno wiedzą. Trywializują wiarę w sposób dramatyczny. Te tysiące koszmarnych pomników JPII jest najlepszym dowodem plastikowo chamskiego stylu polskiego katolicyzmu. A wypowiedzi hierachów? Wtrącanie się do polityki? Żenujące afery finansowe? Tolerowanie prostaka z Torunia? Te doktoraty, brzuchy, poziom intelektualny? To jest elita kapłanów? Jaki dyskurs prowadzi dziś kościół w Polsce? Jaką proponuje ustawę in vitro? Zakaz?
                                      To banda głupców nie warta poświęcania im jednej chwili.
                                      Ich opinie - i ich bezrozumnych wiernych o o ateistach - nie mają żadnego znaczenia.
                                      Czemu? Oni się skończyli. Odeszli. Nie ma ich już.
                                      Jeszcze tylko o tym nie wiedzą...

                                      Czas grghk im poświęcany - zwłaszcza w świetle pełnych nienawiści postów tych z nich którzy są tak bliscy jezusowi - jest czasem straconym.
                                      Z życzliwością i troską zwracam Ci na to uwagę :-)
                                      ciao
                                      jeep

                                      lastboyscout napisał:
                                      "Tak wiec w Polsce czerwoni dostali amnestie, rozowi koryto, czarni za darmo majatek i konkordat, policja i wojsko wczesniejsze i kosmiczne emerytury, pracownicy wielkich zakladow pracy lapowki w formie akcji (aby nie strajowala jedyna sila do tego zdolna...), pozyteczni idioci zludzenia, ze otworza biznes, emeryci po $400 emerytury z cudzych skladek, mlodzi paszporty do zmywaka, bufony wakacje w Egipcie, wyksztaciuchy kolorowe dyplomy uczelni ukrywajace ich kretynizm"
                                      • grgkh ale sobie pogadaliśmy, to też jest dobre 11.07.12, 18:09
                                        jeepwdyzlu napisał:

                                        > grghk:
                                        > Jeśli my akceptujemy przemoc u siebie, to musimy się zgodzić na taką samą przem
                                        > oc u naszych przeciwników, albo inaczej - jeśli u siebie nie chcemy odrzucić pr
                                        > zemocy, to nie wolno nam tego domagać się od innych.
                                        > -------------------------
                                        > Przesadzasz.

                                        Ja przesadzam, a Ty już nie przesadzasz? :)

                                        > To ja doświadczam przemocy państwa wyznaniowego.

                                        Ja tak samo. Podejrzewam, że jesteśmy analogicznie wkurzeni.

                                        > Mnie się dyskryminuje, zmusza
                                        > do akceptacji krzyży w sejmie, religii w szkołach (i braku etyki), ciągłych msz
                                        > y.

                                        I mnie.

                                        > Partie, politycy i urzędnicy liżą dupę kościołowi, nie widząc, że praktykuje
                                        > 40% a wmiastach 20%

                                        Dokładnie tak samo myślę.

                                        > Ergo - większości wmawia się, że jest mniejszością.

                                        Tak jest.

                                        > Mylisz się również twierdząc, że:
                                        > "....Jak np. taka zasada, że ateizm, będąc brakiem idei, jest pusty i nie niesi
                                        > e ze sobą niczego"

                                        A dlaczego uważasz, że to jest zła definicja? Przecież w krajach, gdzie jest ateistów dużo, oni najzwyczajniej IGNORUJĄ religię, która jest obok nich. Nie widzą jej. Żyją swoim, niezależnym życiem. Są zwyczajnymi ludźmi, dobrymi lub złymi, twórczymi lub leniwymi...

                                        Teizm jest przyjęciem DLA SIEBIE pewnego założenia - reszta to jego skutki. Ateizm jest TYLKO rezygnacją z przyjmowania tego założenia, a co będzie potem, tego nie wiadomo, ale pewne jest, że zabraknie tej religijnej motywacji.

                                        > Mam to w dupie i nie muszę się przed nikim tłumaczyć.

                                        Ja to też tam mam i też się nie tłumaczę.

                                        > A już zwłaszcza przed czł
                                        > onkami kościoła katolickiego - organizacji zanurzonej w oparach XIX wieku, nie
                                        > potrafiącej odpowiadać na ŻADNE wyzwania współczesności, nie mającej ŻADNEJ ofe
                                        > rty dla wykluczonych, zaplątanej we własne afery począwszy od finansowych, prze
                                        > z homoseksualane a na pedofilii kończąc. Organizacji dramatycznie ostro krytyko
                                        > wanej przez własne elity - choćby kardynałów w Austrii, Holandii, USA, czy bunt
                                        > y zakonnic albo apele DZIESIĄTKÓW tysięcy księży o zniesienie celibatu.

                                        Ze wszystkim się zgadzam.

                                        > Kto ma wewnętrzne życie duchowe, którego nie mają ateiści?

                                        Większość moich przyjaciół i znajomych, cała rodzina :), to wierzący, choć czasem bardzo letnio, dla towarzystwa, z tradycji i nie chciałbym ich stawiać intelektualnie i duchowo poniżej siebie. Nie wszyscy religianci są wojującymi fundamentalistami. :)

                                        > Pseudo katolicy CHOD
                                        > ZĄCY do kościoła? Zauważ ironię tego określenia. Nie idą na mszę doświadczać eu
                                        > charystii tylko do kościoła.

                                        Wielu nie chodzi wcale do kościoła, ale nie powiedzą o sobie, że są ateistami. O kwalifikacji decyduje założenie o istnieniu, dopuszczeniu takiego istnienia (ALOGICZNE).

                                        Według innego kryterium powinniśmy ich inaczej nazywać.

                                        > A wiedzą coś o Jezusie? Jego nauczaniu? Gówno wied
                                        > zą. Trywializują wiarę w sposób dramatyczny. Te tysiące koszmarnych pomników JP
                                        > II jest najlepszym dowodem plastikowo chamskiego stylu polskiego katolicyzmu. A
                                        > wypowiedzi hierachów? Wtrącanie się do polityki? Żenujące afery finansowe? Tol
                                        > erowanie prostaka z Torunia? Te doktoraty, brzuchy, poziom intelektualny? To je
                                        > st elita kapłanów? Jaki dyskurs prowadzi dziś kościół w Polsce? Jaką proponuje
                                        > ustawę in vitro? Zakaz?

                                        Tylko że to są ci mocno zmanipulowani, wytresowani, nie wszyscy.

                                        > To banda głupców nie warta poświęcania im jednej chwili.

                                        OK. A co nazywasz tu "poświęcaniem"? Sam im tutaj "poświęcasz" swój czas. No może niedokładnie im - systemowi, którego są istotnym składnikiem.

                                        > Ich opinie - i ich bezrozumnych wiernych o o ateistach - nie mają żadnego znacz
                                        > enia.

                                        Mają. Głupie gadanie trzeba równoważyć naszą aktywnością, bo chcą wymalować nam opinię ze szkodą dla sprawy.

                                        > Czemu? Oni się skończyli. Odeszli. Nie ma ich już.
                                        > Jeszcze tylko o tym nie wiedzą...

                                        Nie spoczywajmy na laurach (chyba, że jest to Laura, która tego pragnie). Ktoś musi tę gadzinę dobić. :)

                                        > Czas grghk im poświęcany - zwłaszcza w świetle pełnych nienawiści postów tych z
                                        > nich którzy są tak bliscy jezusowi - jest czasem straconym.

                                        Część mojego czasu może jest stracona, inną mógłbym pewnie wykorzystać lepiej, osiągając więcej, ale działamy w niewiedzy o przyszłości.

                                        Ale - czy to bierzesz pod uwagę? - i tak wszyscy umrzemy, odejdziemy z teatru naszych zmagań i oddamy pole. Czy warto w ogóle cokolwiek robić, jeśli nie wiadomo, kto po nas nastąpi i co zrobi? - ale mówię to żartem, żeby nie było wątpliwości. :)

                                        > Z życzliwością i troską zwracam Ci na to uwagę :-)

                                        OK, dziękuję, skłoniło mnie to do pomyślenia o temacie.

                                        > ciao
                                        > jeep

                                        ciao, grgkh

                                        > lastboyscout napisał:
                                        > "Tak wiec w Polsce czerwoni dostali amnestie, rozowi koryto, czarni za darmo ma
                                        > jatek i konkordat, policja i wojsko wczesniejsze i kosmiczne emerytury, pracown
                                        > icy wielkich zakladow pracy lapowki w formie akcji (aby nie strajowala jedyna s
                                        > ila do tego zdolna...), pozyteczni idioci zludzenia, ze otworza biznes, emeryci
                                        > po $400 emerytury z cudzych skladek, mlodzi paszporty do zmywaka, bufony wakac
                                        > je w Egipcie, wyksztaciuchy kolorowe dyplomy uczelni ukrywajace ich kretynizm"

                                        I taki jest świat. Tak było od zawsze. Kto się łudzi, że "coś" z nas uczyni ideały, ten "wierzy w bajki". Jedyną nadzieją jest logika, prawda i wiedza. I dążenie, by każdemu dać do nich dostęp. Nie będzie idealnie, ale lepiej.
                                • grgkh Re: do henia - 2.1.1 11.07.12, 10:50
                                  spitfiremkxv napisał:

                                  > spisane beda czyny i slowa...grgkh :) masz niesamowita cierpliwosc i wyrozumia
                                  > losc...godna podziwu ....standardy dyskusji niezachwiane ...czyzbys spedzil wie
                                  > le lat gdzies w jakiejs pustelni w Himalajach? doprawdy masz cierpliwosc buddyj
                                  > skiego mnicha ...

                                  Już to pisałem gdzieś tutaj - stosunkowo niedawno pomógł mi to zrozumieć pewien "katol". Spróbowałem, przekonałem się, że to jest skuteczne, a sukces mobilizuje mnie do tego, by iść w tym kierunku dalej.
                                  • grgkh Re: do henia - 2.1.1 11.07.12, 10:55
                                    grgkh napisał:

                                    > spitfiremkxv napisał (...)

                                    I jeszcze jeden ważny w moim przypadku element - w ten sposób można zakosztować czegoś, co jest bardzo motywujące - prawdziwej władzy nad ludźmi, umiejętności sterowania nimi, nie przez manipulację, ale otwarcie im to pokazując. :) Trzeba tylko być wiernym jednemu - prawdzie. I do niej dążyć samemu.
                              • enrque111 Re: do henia - 2.1.1 11.07.12, 18:59
                                grgkh napisał:

                                jak zwykle idiotyzmy, ale ja lubię się pośmiać, szczególnie, gdy jakiś tępy mitoman mniema, a nawet się tym chełpi, że potrafi "przycisnąć mnie do muru" :))))

                                > > > enrque111 napisał:
                                > > > > Bo u ciebie brak logicznego myślenia, na co wielokrotnie zwra
                                > całem
                                > > uwagę.
                                > > >
                                > > > :) Powtarzasz to, co - być może - kiedyś napisałem ja, ale w innym
                                > kontek
                                > > scie ma
                                > > > to upełnie inne znaczenie. I nie wyszło. ;)
                                > >
                                > > To ja pierwszy, kilka lat temu zwróciłem uwagę na ciebie, gdy równie ocho
                                > czo, j
                                > > ak teraz ze mną wymądrzałeś się z kim innym na temat Wszechświata. Po ana
                                > lizie
                                > > twoich oraz twego adwersarza wypowiedziach (twoje były nad zwyczaj cudacz
                                > ne i z
                                > > abawne), nie miałem najmniejszych wątpliwości, że z logiką w życiu się ni
                                > e zetk
                                > > nąłeś i właśnie to ci wytknąłem :)
                                >
                                > Rzeczywiście, wytknąłeś mi to w akapicie powyżej, ale to wytknięcie nie jest po
                                > dparte żadnym argumentem.

                                Znowu kontynuujesz swoje nielogiczne dywagacje. Podałem argument w postaci zdarzenia, powołując się na okoliczności. To właśnie ty bredzisz (jak przystało na bufona i cymbała) o rzekomych swoich wypowiedziach, których nota bene nie jesteś sam pewny. Kretynizmy jak widać są twoją cechą wrodzoną :)

                                > A z logiką u Ciebie to rzeczywiście raczej się nie stykałem. Masz rację.

                                Właśnie i w tym, głupkowatym zdaniu brak jakichkolwiek argumentów :)

                                > > Powołując się w tym wypadku na Jezusa dajesz tylko kolejny popis własnej
                                > indol
                                > > encji oraz potwierdzasz moje twierdzenie, że wszyscy ateiści są głupi.
                                >
                                > Oto przykład logiki henia: Rozmawiasz ze mną, (który tylko deklaruje, że jest a
                                > teistą, ale tak naprawdę to przecież nie wiesz, czy nie kłamię) i rozciągasz sw
                                > oją opinię na wszystkich ateistów. Znasz ich wszystkich?

                                Ależ ja wiem, że kłamiesz, chyba że robisz to nieświadomie – wówczas potwierdzasz moją opinię, że niesteś nie douczonym prostakiem :)
                                Wszystkich ateistów nie muszę znać, tak jak nie znam wszystkich np. murzynów, aby wiedzieć, że są czarni, a nawet jeśli zdarzy się jakiś albinos, to jedynie potwierdza regułę.

                                > > Zakładam, że nawet sam Jezus tak uważał,
                                > > skoro nawet zapisane jest to stwierdzenie w Biblii :)
                                >
                                > I wkładasz w usta Jezusa słowa, które zakładasz. "Przepotężny i bardzo logiczny
                                > " argument. ;) Godny wierzącego w nieistniejące.

                                Nie wiem, co tym nielogicznym bełkotem chciałeś wyrazić, ale domyślam się, że powątpiewasz tym sposobem w Jezusa :)

                                > > wciąż nie potrafisz pojąć, że żadnych bogów nie ma ???
                                >
                                > Owszem, są. W głowach ludzi istnieją bogowie, w których oni wierzą. Tak jak w T
                                > wojej.

                                To już jakiś postęp. Zaczynasz przyznawać się do wiary :)

                                > > Musisz być kr
                                > > ypto wierzącym ale jednak religiantem, skoro z uporem maniaka piszesz o j
                                > akichś
                                > > bogach, tak jakby oni faktycznie istnieli :)))
                                >
                                > Muszę... :) Nieprawda, nie muszę.

                                Gdybyś nie musiał, to byś tego nie czynił. Kolejny przykład braku logiki w twoim rozumowaniu.

                                > > Ja zawsze twierdziłem i będę wciąż powtarzał (wbrew twoim sugestiom), że
                                > bogów
                                > > nie ma.
                                >
                                > Ale w tym się mylisz, bo są. Przecież ludzie w nich wierzą, rozmawiają nawet z
                                > nimi, doświadczają od nich objawień itp.

                                Dobrze, przekonałeś mnie. Tak już wiem, jesteś wierzący w jakichś bogów, nie musisz mnie dalej przekonywać – ja jednak w nich nie wierzę :)

                                > > Zaczynam już wierzyć (starasz się mnie do tego usilnie przekonać), że a
                                > > teiści w ogóle nie istnieją ….
                                >
                                > Oto stan Twojego umysłu. :)

                                Każdy ma jakiś stan, czyżbyś ty go nie miał ?

                                > > Owszem, podający się za takich (również i
                                > > ty) mówią, że są ateistami, ale to musi być tylko taka poza, ściema, bała
                                > mut, a
                                > > by zakamuflować swoją głęboką wiarę …. a może macie jakieś tajemne
                                > mister
                                > > ia, na których przysięgacie, że nie ujawnicie własnej wiary oraz, że ofi
                                > cjalni
                                > > e przedstawiać się będziecie jako ateiści, zaprzeczając wszelkiej wierze
                                > ?
                                >
                                > Nie jesteś ateistą, to skąd masz o nich tyle wiedzy? W żadnym szczególe nie zga
                                > dza się ona z opisem mojej osoby. Masz urojenia. Idź z tym do lekarza.

                                Nie ma takiej potrzeby, to raczej martwiłbym się będąc na twoim miejscu :)
                                Czyli nie potrafisz mi udowodnić, że nie jesteś ateistą, który przysięgał, że będzie zawsze zaprzeczał, że jest osobą wierzącą ?


                                > > Wsza
                                > > k funkcjonują jeszcze dziś ludzie i organizacje, które wierzą, że Ziemia
                                > jest
                                > > płaska :)
                                >
                                > Może istnieją. To mało prawdopodobne ale nie niemożliwe. Ale jeśli masz o tym w
                                > iedzę, to pewnie do takiego towarzystwa należysz? Opowiesz nam o tym więcej? :)

                                Tak, od dawna wiedziałem, że (poza brakiem logiki) masz bardzo małą wiedzę ogólną :)

                                > > Powiedz, czy nie zgadłem ?
                                >
                                > Zmartwię Cię. Niczego nie zgadłeś. :)

                                Wciąż mnie przekonujesz, że od samego początku jednak cię rozgryzłem, ale przez pewien czas jeszcze miałem złudzenia, że się mylę co do twojej umysłowej konduity :)

                                > > Zdajecie się być bardzo prymitywną, ale zwartą sektą religijną,
                                >
                                > Ateiści sekta religijną? Nie znasz elementarnych definicji. :))) Kompromitacja,
                                > heniu.

                                :) Podtrzymuję swoje stanowisko :)

                                > > atakującą wszystkich ,
                                >
                                > Czy ja Ciebie tu atakuję, czy Ty mnie? A czy jest jakiś zakaz rozmawiania o rel
                                > igiach i wierze? Nie wolno odkrywać ich błędów i alogiczności? Dlaczego?

                                Czy ja pierwszy zacząłem z tobą polemikę ? Czy to nie ty zacząłeś przechwalać się (jak mitoman, albo małe dziecko) wszem i wobec, że wykazujesz rzekomą swoją wyższość (to mnie najbardziej bawi) w dyskusji ze mną ? Czy to nie ty mieszasz wiarę z nauką, a byty niematerialne chcesz sprawdzać fizycznie, czym dajesz popis kompletnego braku logiki ?

                                > > którzy nie chcą się do was przyłączyć oraz eksponującą w dość zabawny
                                > > sposób własne wierzenia i zabobony pod postacią hipotez i teorii,
                                >
                                > Kolego miły, prywatnie to możesz sobie robić, co chcesz, ale publicznie zachowu
                                > j się tak, żeby to was nie posądzano o narzucanie innym swoich idei. To religia
                                > jest ideą, a ja jestem kimś, kto z niej zrezygnował i dzięki temu jest lepszy,
                                > bo nie szkaluje i nie zachowuje się agresywnie, jak Ty.

                                Przecież, to ty próbujesz mi i innym narzucić swoje (niezwykle zabawne) idee, a nawet podskakujesz z radości, gdy tylko mniemasz (jak zawsze błędnie), że do czegoś mnie przekonałeś :)
                                Owszem, jesteś lepszy w bredzeniu bez logiki, w mataczeniu kłamstwach oraz w głębszej wierze, niż ja :)

                                > > określając je
                                > > mianem „naukowe”.
                                >
                                > Czyżbyś miano naukowości rezerwował wyłącznie dla religii?

                                Widzę niemoto, że nie czytałeś, lub nie zrozumiałeś, co do ciebie pisałem od dłuższego czasu – nauka nie zajmuje się wiarą (czyli dowodzeniem poszczególnych prawd wiary, czy dogmatów), aczkolwiek istnieje taka dziedzina, jak „religioznawstwo” :)

                                > > Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu
                                > > Wszechświata, życia i człowieka :)
                                >
                                > Pewnie mamy jakąś wiedzę o tym.

                                :) Chętnie wysłucham – lubię takie opowiastki :)))

                                > > Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za dużo :)
                                >
                                > Chętnie. Zadaj pytanie, a ja, jeśli będę wiedział, to Ci odpowiem. Lubię uczyć
                                > takich, którzy chcą wiedzieć więcej.

                                Cieszę się – opowiedz np. jak sama ożywiła się materia
                                • grgkh Re: do henia - 2.1.1.A (oto henio) 11.07.12, 23:19
                                  enrque111 napisał:

                                  > jak zwykle idiotyzmy, ale ja lubię się pośmiać, szczególnie, gdy jakiś tępy mit
                                  > oman mniema, a nawet się tym chełpi, że potrafi "przycisnąć mnie do muru" :))))

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Znowu kontynuujesz swoje nielogiczne dywagacje. Podałem argument w postaci zdar
                                  > zenia, powołując się na okoliczności. To właśnie ty bredzisz (jak przystało na
                                  > bufona i cymbała) o rzekomych swoich wypowiedziach, których nota bene nie jeste
                                  > ś sam pewny. Kretynizmy jak widać są twoją cechą wrodzoną :)

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Właśnie i w tym, głupkowatym zdaniu brak jakichkolwiek argumentów :)

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Ależ ja wiem, że kłamiesz, chyba że robisz to nieświadomie – wówczas potw
                                  > ierdzasz moją opinię, że niesteś nie douczonym prostakiem :)
                                  > Wszystkich ateistów nie muszę znać, tak jak nie znam wszystkich np. murzynów, a
                                  > by wiedzieć, że są czarni, a nawet jeśli zdarzy się jakiś albinos, to jedynie p
                                  > otwierdza regułę.

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Nie wiem, co tym nielogicznym bełkotem chciałeś wyrazić, ale domyślam się, że p
                                  > owątpiewasz tym sposobem w Jezusa :)

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Gdybyś nie musiał, to byś tego nie czynił. Kolejny przykład braku logiki w twoi
                                  > m rozumowaniu.

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > Dobrze, przekonałeś mnie. Tak już wiem, jesteś wierzący w jakichś bogów, nie mu
                                  > sisz mnie dalej przekonywać – ja jednak w nich nie wierzę :)

                                  Nie wierzysz w bogów, ale wierzysz w nich? Zwłaszcza w tego potrójnego (co trzech, to nie jeden).

                                  > > > Zaczynam już wierzyć (starasz się mnie do tego usilnie przekonać),
                                  > > > że ateiści w ogóle nie istnieją ….
                                  > >
                                  > > Oto stan Twojego umysłu. :)
                                  >
                                  > Każdy ma jakiś stan, czyżbyś ty go nie miał ?

                                  Ale przyjrzyjmy się stanowi Twojego umysłu, który zaczął wierzyć, że bogowie potrójni istnieją, ale ateiści wcale.

                                  > > Nie jesteś ateistą, to skąd masz o nich tyle wiedzy? W żadnym szczególe n
                                  > ie zga
                                  > > dza się ona z opisem mojej osoby. Masz urojenia. Idź z tym do lekarza.
                                  >
                                  > Nie ma takiej potrzeby, to raczej martwiłbym się będąc na twoim miejscu :)
                                  > Czyli nie potrafisz mi udowodnić, że nie jesteś ateistą, który przysięgał, że b
                                  > ędzie zawsze zaprzeczał, że jest osobą wierzącą ?

                                  A po co Ci dowody na mój temat? Przecież nie o mnie tu rozmawiamy, ale o bezsensie wiary w bogów i boginie, jak tej z Gwadelupy z kamerą w oku. :)))

                                  > > > Wszak funkcjonują jeszcze dziś ludzie i organizacje,
                                  > > > które wierzą, że Ziemia jest płaska :)
                                  > >
                                  > > Może istnieją. To mało prawdopodobne ale nie niemożliwe.
                                  > > Ale jeśli masz o tym wiedzę, to pewnie do takiego towarzystwa należysz?
                                  > > Opowiesz nam o tym więcej? :)
                                  >
                                  > Tak, od dawna wiedziałem, że (poza brakiem logiki) masz bardzo małą
                                  > wiedzę ogólną :)

                                  Miałeś opowiedzieć o tej organizacji. W końcu masz wiedzę ogólną, to się nią pochwal.

                                  > > > Powiedz, czy nie zgadłem ?
                                  > >
                                  > > Zmartwię Cię. Niczego nie zgadłeś. :)
                                  >
                                  > Wciąż mnie przekonujesz, że od samego początku jednak cię rozgryzłem, ale przez
                                  > pewien czas jeszcze miałem złudzenia, że się mylę co do twojej umysłowej kondu
                                  > ity :)

                                  Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                  > > > Zdajecie się być bardzo prymitywną, ale zwartą sektą religijną,
                                  > >
                                  > > Ateiści sekta religijną? Nie znasz elementarnych definicji. :)))
                                  > > Kompromitacja, heniu.
                                  >
                                  > :) Podtrzymuję swoje stanowisko :)

                                  Podtrzymujesz swoją kompromitację. to dopiero się obserwatorzy z Ciebie nabijają: ateista czyli ktoś nie będący teistą maiłby być członkiem sekty religijnej. :)

                                  > > > atakującą wszystkich ,
                                  > >
                                  > > Czy ja Ciebie tu atakuję, czy Ty mnie? A czy jest jakiś zakaz rozmawiania
                                  > o rel
                                  > > igiach i wierze? Nie wolno odkrywać ich błędów i alogiczności? Dlaczego?
                                  >
                                  > Czy ja pierwszy zacząłem z tobą polemikę ?

                                  Oczywiście, że Ty pierwszy. Teista zawsze jest pierwszy - najpierw definiuje się teizm, a dopiero z niego wynika ateizm, którego definicji bez teizmu nie da się sformułować. To teiści zaczynają od wymyślania głupot, które potem inni teiści lub ateiści omawiają z uśmiechem politowania.

                                  > Czy to nie ty zacząłeś przechwalać s
                                  > ię (jak mitoman, albo małe dziecko) wszem i wobec, że wykazujesz rzekomą swoją
                                  > wyższość (to mnie najbardziej bawi) w dyskusji ze mną ?

                                  To ja Tobą steruję w tej rozmowie. Jestem spokojny i logiczny. A Ty się miotasz, atakujesz personalnie (erystyka), co jest przejawem braku argumentów. Dzięki Twojej postawie, zgodnej z moimi przewidywaniami, zebrałem tu ogromny materiał o nędznej kulturze osobistej człowieka wierzącego z gusła (czyli henia) oraz nieudolności metod religijnych, które zamiast go wychować na grzecznego i nadstawiającego policzki, potęgują w nim agresję.

                                  Takie jest to wasze fałszywe chrześcijaństwo. Taki jesteś Ty, typowy jego przedstawiciel. I taki naiwny i dający sobą sterować. I teraz oczekuję na następną porcję inwektyw z twojej strony i oszczerstw pod moim adresem.

                                  Kto jeszcze nie jest pewien, czym jest ta religia, i czego można oczekiwać po jej wyznawcach, ten niech sobie poczyta, co tu wypisujesz. Zapraszam wszystkich do czytania i oglądania. Oto wierzący w potrójnego bożka, potrójnie agresywny, bluzgający, kłamiący. Kto? - henio.

                                  > Czy to nie ty mieszasz
                                  > wiarę z nauką, a byty niematerialne chcesz sprawdzać fizycznie, czym dajesz pop
                                  > is kompletnego braku logiki ?

                                  Świetnie. A co wasi naukowcy sprawdzili MATERIALNIE w Gwaledupie? Byt niematerialny dokumentujesz fizycznym dowodem? No proszę. Sam sobie przeczysz.

                                  Natychmiast odrzuć te wszystkie "dowody", bo to są sprawdzenia fizyczne bytów niematerialnych. :)))

                                  Ale komedia z Tobą, heniu...

                                  • kotekali Re: do henia - 2.1.1.A (oto henio) 12.07.12, 13:33
                                    spisane beda czyny i slowa...i przeczytane...
                                  • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.A (oto henio) 12.07.12, 17:48
                                    grgkh napisał:

                                    > Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                    Cześć mitomanie – czekam na kolejne twoje przechwałki i nadymania własnego ego :)

                                    > > Znowu kontynuujesz swoje nielogiczne dywagacje. Podałem argument w postac
                                    > i zdar
                                    > > zenia, powołując się na okoliczności. To właśnie ty bredzisz (jak przysta
                                    > ło na
                                    > > bufona i cymbała) o rzekomych swoich wypowiedziach, których nota bene nie
                                    > jeste
                                    > > ś sam pewny. Kretynizmy jak widać są twoją cechą wrodzoną :)
                                    >
                                    > Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                    Czekam na dalsze „mądre” gromienie ciemnogrodu – dalej, baw mnie :))))

                                    > > Właśnie i w tym, głupkowatym zdaniu brak jakichkolwiek argumentów :)
                                    >
                                    > Atak personalny - jedyny rodzaj argumentu.

                                    Czekam cierpliwie i dalej już nie czytam, gdyż widzę, że się zaciąłeś :)
                                    • grgkh Re: do henia - 2.1.1.A (oto cały henio) 12.07.12, 19:20
                                      Postawiłeś kropkę nad i. Takiej się spodziewałem, bo do takiej sytuacji dążyłem i Cię do niej wreszcie doprowadziłem. :)

                                      Heniu, jeśli miałbyś argumenty, to w tym miejscu mogły się one pojawić. Nie skorzystałeś z okazji - a w końcu po to przychodzimy na forum, żeby się wymieniać argumentami - bo tych argumentów nie masz. A notoryczne używanie erystyki nic nie daje.

                                      A na moje komentarze Twojej twórczości możesz (od czasu do czasu) liczyć. Brak logiki potocznie zwany głupotą jest łatwy do rozpoznania, a u Ciebie go nie brakuje, to i radości z tego było wiele i wiele się pewnie jeszcze zdarzy.

                                      Pozdrawiam. :)

                                      P.S. Zadziwia, jak bardzo jesteś odporny na uczenie Cię kulturalnego zachowania. Czy Twoja religijność ma coś z tym wspólnego? :)
                                      • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.A (oto cały henio) 13.07.12, 18:32
                                        grgkh napisał:

                                        > Postawiłeś kropkę nad i. Takiej się spodziewałem, bo do takiej sytuacji dążyłem
                                        > i Cię do niej wreszcie doprowadziłem. :)

                                        :) Ja również bardzo się cieszę z twojego zadowolenia (zawsze to miło obserwować rozweselenie innych), że wreszcie postawiłeś „kropkę nad i”, że się tego spodziewałeś oraz że do tego dążyłeś i wreszcie do tego doprowadziłeś – oby tak dalej, Alleluja i do przodu, jak mawia klasyk :))))

                                        > Heniu, jeśli miałbyś argumenty, to w tym miejscu mogły się one pojawić. Nie sko
                                        > rzystałeś z okazji - a w końcu po to przychodzimy na forum, żeby się wymieniać
                                        > argumentami - bo tych argumentów nie masz. A notoryczne używanie erystyki nic n
                                        > ie daje.

                                        Do tej pory, to właśnie ja podawałem wszystkie argumenty, dowody i odpowiedzi na rozliczne twoje pytania i wątpliwości, jak również uczyłem cię sztuki polemizowania oraz logicznego myślenia.

                                        > A na moje komentarze Twojej twórczości możesz (od czasu do czasu) liczyć. Brak
                                        > logiki potocznie zwany głupotą jest łatwy do rozpoznania, a u Ciebie go nie bra
                                        > kuje, to i radości z tego było wiele i wiele się pewnie jeszcze zdarzy.

                                        Twoje „komentarze” przeważnie są na żenująco niskim poziomie, lub dotyczą spraw nie związanych z meritum. Również świetnie się bawię obserwując twoje wysiłki aby sprostać mi intelektualnie oraz z twoich nieustannych przechwałek, które przyprawiają o zażenowanie chyba już wszystkich twoich wiernych kibiców, lizusów i klakierów :))

                                        > Pozdrawiam. :)
                                        >
                                        > P.S. Zadziwia, jak bardzo jesteś odporny na uczenie Cię kulturalnego zachowania
                                        > . Czy Twoja religijność ma coś z tym wspólnego? :)

                                        Moje religijność jest tak głęboka, że nie zdoła jej zachwiać nawet twoja prymitywna próba odwoływania się do kultury, o której zapewne wiesz nie wiele więcej, niż ja o twoim życiu intymnym :)
                                        • kolter-xl Eniu :)) 13.07.12, 18:37
                                          enrque111 napisał:

                                          > Twoje „komentarze” przeważnie są na żenująco niskim poziomie, lub d
                                          > otyczą spraw nie związanych z meritum. Również świetnie się bawię obserwując tw
                                          > oje wysiłki aby sprostać mi intelektualnie oraz z twoich nieustannych przechwał
                                          > ek, które przyprawiają o zażenowanie chyba już wszystkich twoich wiernych kibic
                                          > ów, lizusów i klakierów :))

                                          Eniu takiego bufona jak ty do ego prymitywa świat jeszcze nie widział :)) Co do tych lizusów czy klakieró to masz zapewne na myśli środowisko związane z rydzykiem , sobecka czy inne czarneckie włazidupy ??
                                        • grgkh Re: do henia - 2.1.1.A (oto cały henio) 24.07.12, 11:38
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:
                                          >
                                          > > Postawiłeś kropkę nad i. Takiej się spodziewałem, bo do takiej sytuacji d
                                          > ążyłem
                                          > > i Cię do niej wreszcie doprowadziłem. :)
                                          >
                                          > :) Ja również bardzo się cieszę z twojego zadowolenia (zawsze to miło obserwowa
                                          > ć rozweselenie innych), że wreszcie postawiłeś „kropkę nad i”, że s
                                          > ię tego spodziewałeś oraz że do tego dążyłeś i wreszcie do tego doprowadziłeś &
                                          > #8211; oby tak dalej, Alleluja i do przodu, jak mawia klasyk :))))
                                          >
                                          > > Heniu, jeśli miałbyś argumenty, to w tym miejscu mogły się one pojawić. N
                                          > ie sko
                                          > > rzystałeś z okazji - a w końcu po to przychodzimy na forum, żeby się wymi
                                          > eniać
                                          > > argumentami - bo tych argumentów nie masz. A notoryczne używanie erystyki
                                          > nic n
                                          > > ie daje.
                                          >
                                          > Do tej pory, to właśnie ja podawałem wszystkie argumenty, dowody i odpowiedzi n
                                          > a rozliczne twoje pytania i wątpliwości, jak również uczyłem cię sztuki polemiz
                                          > owania oraz logicznego myślenia.

                                          Jeśli były "rozliczne", to nie będziesz miał problemu, żeby zacytować i zalinklować np. trzy takie sytuacje. Działaj. ;)

                                          > > A na moje komentarze Twojej twórczości możesz (od czasu do czasu) liczyć.
                                          > Brak
                                          > > logiki potocznie zwany głupotą jest łatwy do rozpoznania, a u Ciebie go n
                                          > ie bra
                                          > > kuje, to i radości z tego było wiele i wiele się pewnie jeszcze zdarzy.
                                          >
                                          > Twoje „komentarze” przeważnie są na żenująco niskim poziomie, lub d
                                          > otyczą spraw nie związanych z meritum.

                                          Jesli "przeważnie" to także nie będziesz miał problemu ze znalezieniem przykładów. Poproszę o nie.

                                          > Również świetnie się bawię obserwując tw
                                          > oje wysiłki aby sprostać mi intelektualnie oraz z twoich nieustannych przechwał
                                          > ek, które przyprawiają o zażenowanie chyba już wszystkich twoich wiernych kibic
                                          > ów, lizusów i klakierów :))

                                          :) I o to mi chodziło, żebyś sie dobrze bawił. Osiągnąłem zamierzony cel. :)

                                          > > Pozdrawiam. :)
                                          > >
                                          > > P.S. Zadziwia, jak bardzo jesteś odporny na uczenie Cię kulturalnego zach
                                          > owania
                                          > > . Czy Twoja religijność ma coś z tym wspólnego? :)
                                          >
                                          > Moje religijność jest tak głęboka,

                                          Bezdenna?

                                          > że nie zdoła jej zachwiać nawet twoja prymit
                                          > ywna próba odwoływania się do kultury,
                                          > o której zapewne wiesz nie wiele więcej,
                                          > niż ja o twoim życiu intymnym :)

                                          To proste. Oceniam to, co tu wypisujesz. Do niczego innego się nie odnoszę. A wszyscy widzą, na co Cię stać. Fakty mówią za siebie. :)
                                          • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.A (oto cały henio) 27.07.12, 21:44
                                            grgkh napisał:

                                            > enrque111 napisał:
                                            >
                                            > > Do tej pory, to właśnie ja podawałem wszystkie argumenty, dowody i odpowi
                                            > edzi n
                                            > > a rozliczne twoje pytania i wątpliwości, jak również uczyłem cię sztuki p
                                            > olemiz
                                            > > owania oraz logicznego myślenia.
                                            >
                                            > Jeśli były "rozliczne", to nie będziesz miał problemu, żeby zacytować i zalinkl
                                            > ować np. trzy takie sytuacje. Działaj. ;)

                                            Nie muszę działać, skoro już to uczyniłem. Wystarczy, że zajrzysz do któregokolwiek z poprzednich moich wpisów.

                                            > > Twoje „komentarze” przeważnie są na żenująco niskim poziomie,
                                            > lub d
                                            > > otyczą spraw nie związanych z meritum.
                                            >
                                            > Jesli "przeważnie" to także nie będziesz miał problemu ze znalezieniem przykład
                                            > ów. Poproszę o nie.

                                            Proszę bardzo. Wystarczy, że zajrzysz do któregokolwiek z poprzednich swoich wpisów.

                                            > > Również świetnie się bawię obserwując tw
                                            > > oje wysiłki aby sprostać mi intelektualnie oraz z twoich nieustannych prz
                                            > echwał
                                            > > ek, które przyprawiają o zażenowanie chyba już wszystkich twoich wiernych
                                            > kibic
                                            > > ów, lizusów i klakierów :))
                                            >
                                            > :) I o to mi chodziło, żebyś sie dobrze bawił. Osiągnąłem zamierzony cel. :)

                                            Dziękuję, jesteś bardzo uczynny :)

                                            > > > Pozdrawiam. :)
                                            > > >
                                            > > > P.S. Zadziwia, jak bardzo jesteś odporny na uczenie Cię kulturalneg
                                            > o zach
                                            > > owania
                                            > > > . Czy Twoja religijność ma coś z tym wspólnego? :)
                                            > >
                                            > > Moje religijność jest tak głęboka,
                                            >
                                            > Bezdenna?

                                            Bezdenna, a więc nieskończona, może być tylko głupota ateistów, a można ją porównać jedynie z Boską cierpliwością.

                                            > > że nie zdoła jej zachwiać nawet twoja prymit
                                            > > ywna próba odwoływania się do kultury,
                                            > > o której zapewne wiesz nie wiele więcej,
                                            > > niż ja o twoim życiu intymnym :)
                                            >
                                            > To proste. Oceniam to, co tu wypisujesz. Do niczego innego się nie odnoszę. A w
                                            > szyscy widzą, na co Cię stać. Fakty mówią za siebie. :)

                                            Bardzo dobrze, tylko o to mi chodzi, aby fakty mówiły za siebie, a nad wszystkim triumfowała prawda.
                                  • marina0321 Re: do henia - 2.1.1.A (oto henio) 13.07.12, 23:11
                                    o...la..la...za dłuuuuuuuuugie do czytania. To są już powieści na tomy. Idę dalej...
                                • grgkh Re: do henia - 2.1.1.B (oto henio) 11.07.12, 23:21
                                  enrque111 napisał:

                                  > > > którzy nie chcą się do was przyłączyć oraz eksponującą
                                  > > > w dość zabawny sposób własne wierzenia i zabobony pod
                                  > > > postacią hipotez i teorii,
                                  > >
                                  > > Kolego miły, prywatnie to możesz sobie robić, co chcesz,
                                  > > ale publicznie zachowuj się tak, żeby to was nie posądzano
                                  > > o narzucanie innym swoich idei. To religia jest ideą,
                                  > > a ja jestem kimś, kto z niej zrezygnował i dzięki temu jest lepszy,
                                  > > bo nie szkaluje i nie zachowuje się agresywnie, jak Ty.
                                  >
                                  > Przecież, to ty próbujesz mi i innym narzucić swoje (niezwykle zabawne) idee, a
                                  > nawet podskakujesz z radości, gdy tylko mniemasz (jak zawsze błędnie), że do c
                                  > zegoś mnie przekonałeś :)

                                  Nie. Ja nic nie narzucam. Ja wyłącznie rozmawiam o Twoich absurdalnych hipotezach. Czy zapomniałeś, że to jest forum, a nie kruchta?

                                  > Owszem, jesteś lepszy w bredzeniu bez logiki, w mataczeniu kłamstwach
                                  > oraz w głębszej wierze, niż ja :)

                                  To oczywiste, że jestem lepszy. A Ty możesz co najwyżej spróbować erystyki.

                                  > > > określając je mianem „naukowe”.
                                  >
                                  > > Czyżbyś miano naukowości rezerwował wyłącznie dla religii?

                                  > Widzę niemoto, że nie czytałeś, lub nie zrozumiałeś,
                                  > co do ciebie pisałem od dłuższego czasu – nauka nie zajmuje się wiarą
                                  > (czyli dowodzeniem poszczególnych prawd wiary, czy dogmatów),
                                  > aczkolwiek istnieje taka dziedzina, jak „religioznawstwo” :)

                                  I znów erystyka i inwektywy - typowy chrześcijanin. A jeśli pisałeś coś takiego, to rozmawiałeś sam ze sobą, bo na pewno nie ze mną o tym. A teraz własne tezy obalasz. Tylko za bardzo się nie zmęcz.

                                  > > > Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu
                                  > > > Wszechświata, życia i człowieka :)
                                  >
                                  > > Pewnie mamy jakąś wiedzę o tym.

                                  > :) Chętnie wysłucham – lubię takie opowiastki :)))

                                  Jak lubisz, to zacznij kupować "Wiedzę i Życie" i "Świat Nauki".

                                  > > > Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za dużo :)
                                  > >
                                  > > Chętnie. Zadaj pytanie, a ja, jeśli będę wiedział, to Ci odpowiem. Lubię uczyć
                                  > > takich, którzy chcą wiedzieć więcej.

                                  > Cieszę się – opowiedz np. jak sama ożywiła się materia

                                  To proste. W moim pokoju był w powietrzu ditlenek węgla. Gdy wstało słońce i oświetliło wnętrze, rośliny stojące w doniczkach na parapecie okna zasymilowały ten związek nieorganiczny i zamieniały go w część swojego organizmu. W taki lub podobny sposób świat nieożywiony zamienia się w życie, bo nieorganiczne węgiel i tlen stają się częścią organizmów żywych - "materia sama się ożywia".

                                  Przyswoiłeś, czy powtórzyć w łatwiejszej wersji? Dzieci sąsiadów to znają. Chodziłeś kiedyś do szkoły podstawowej? Przecież tego tam uczą. OK. Lubisz takie opowiastki. Teraz zadaj następne pytanie. :)
                                  • jeepwdyzlu (oto henio) - małe postscriptum 12.07.12, 12:37
                                    Dzięki Twojej postawie, zgodnej z moimi przewidywaniami, zebrałem tu ogromny materiał o nędznej kulturze osobistej człowieka wierzącego z gusła (czyli henia) oraz nieudolności metod religijnych, które zamiast go wychować na grzecznego i nadstawiającego policzki, potęgują w nim agresję.

                                    Takie jest to wasze fałszywe chrześcijaństwo. Taki jesteś Ty, typowy jego przedstawiciel. I taki naiwny i dający sobą sterować. I teraz oczekuję na następną porcję inwektyw z twojej strony i oszczerstw pod moim adresem.

                                    Kto jeszcze nie jest pewien, czym jest ta religia, i czego można oczekiwać po jej wyznawcach, ten niech sobie poczyta, co tu wypisujesz. Zapraszam wszystkich do czytania i oglądania. Oto wierzący w potrójnego bożka, potrójnie agresywny, bluzgający, kłamiący. Kto? - henio.
                                    ------------------
                                    nie mówmy o nim henio...
                                    proponuję bardziej adekwatnie: kozojebca

                                    jeep
                                    • grgkh Re: (oto henio) - małe postscriptum 12.07.12, 20:06
                                      jeepwdyzlu napisał:

                                      > nie mówmy o nim henio...
                                      > proponuję bardziej adekwatnie: kozojebca
                                      >
                                      > jeep

                                      Nie skorzystam z tej propozycji. Jeśli ja zacznę go przezywać, to on nie pozostanie mi dłużny. Będziemy wtedy obaj niskiej kultury, a tak to kulturą mogę nad nim górować, a on nie ma żadnej szansy, by w tym mi dorównać. I chcę, żeby o tym wciąż wiedział.

                                      Pozdrawiam
                                      • jeepwdyzlu Re: (oto henio) - małe postscriptum 13.07.12, 13:10
                                        a tak to kulturą mogę nad nim górować, a
                                        ----------
                                        górujesz nad nim wszystkim
                                        a przede wszystkim - nie bzykasz kóz, to widać w Twoich postach :-))
                                        ciao
                                        jeep
                                        • grgkh Re: (oto henio) - małe postscriptum 13.07.12, 15:34
                                          Chyba mam jakieś braki w wiedzy. Zastanawiałem się, czy bzykanie kóz to jest tylko to, czego się najdomyślniej domyślam, czy ukryte jest pod tym jeszcze coś innego, czego nie chwytam?

                                          No bo jeśli to jest to domyślne, to nie możesz być pewien, czy nie jestem jakimś kryptozoofilem? Prawda? :)

                                          A henia już zaczynam oswajać w swej świadomości, jak to się stało z chasydem. Co by nie napisał, jest to odcięte całkowicie od emocji. Jak jakaś rozrywka, do której sobie zasiadam by popykać jak w tetrisa - chociaż jest to pretekst do tego, by wyłowić w sobie jakąś ciekawą inspirację, nową myśl, skojarzenie. Nie pociąga mnie przytakiwanie innym, wolę stan konfrontacji, mobilizację do pomyślenia, którego dostarczają mi "inaczej myślący".

                                          Wydaje mi się, że jestem bliski polubienia go, jak chasyda, któremu czasem powiem coś ostrzejszego, ale tylko w ramach kontrargumentu, a nie po to, by się nad nim znęcać.

                                          Pozdrawiam
                                  • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.B (oto henio) 12.07.12, 18:29
                                    grgkh napisał:

                                    > enrque111 napisał:
                                    >
                                    > > Przecież, to ty próbujesz mi i innym narzucić swoje (niezwykle zabawne) i
                                    > dee, a
                                    > > nawet podskakujesz z radości, gdy tylko mniemasz (jak zawsze błędnie), że
                                    > do c
                                    > > zegoś mnie przekonałeś :)
                                    >
                                    > Nie. Ja nic nie narzucam. Ja wyłącznie rozmawiam o Twoich absurdalnych hipoteza
                                    > ch. Czy zapomniałeś, że to jest forum, a nie kruchta?

                                    Nie możesz rozmawiać ze mną o hipotezach, gdyż ich nie stawiam. Czy ty chociaż rozumiesz, co to jest hipoteza ?

                                    > > Owszem, jesteś lepszy w bredzeniu bez logiki, w mataczeniu kłamstwach
                                    > > oraz w głębszej wierze, niż ja :)
                                    >
                                    > To oczywiste, że jestem lepszy. A Ty możesz co najwyżej spróbować erystyki.

                                    :) Cześć mitomanie, bardzo lubię czytać twoje przechwałki – opowiedz w czym jeszcze jesteś lepszy ? …. chyba nie w logice, gdyż już to dawno wykazałem, że w tym błądzisz po omacku.

                                    > > Widzę niemoto, że nie czytałeś, lub nie zrozumiałeś,
                                    > > co do ciebie pisałem od dłuższego czasu – nauka nie zajmuje się wia
                                    > rą
                                    > > (czyli dowodzeniem poszczególnych prawd wiary, czy dogmatów),
                                    > > aczkolwiek istnieje taka dziedzina, jak „religioznawstwo” :)
                                    >
                                    > I znów erystyka i inwektywy - typowy chrześcijanin. A jeśli pisałeś coś takiego
                                    > , to rozmawiałeś sam ze sobą, bo na pewno nie ze mną o tym. A teraz własne tezy
                                    > obalasz. Tylko za bardzo się nie zmęcz.

                                    Aha …… rozumiem, uważasz więc że wiara jest nauką ? ………… opowiedz coś o tym :)

                                    > > > > Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu
                                    > > > > Wszechświata, życia i człowieka :)
                                    > >
                                    > > > Pewnie mamy jakąś wiedzę o tym.
                                    >
                                    > > :) Chętnie wysłucham – lubię takie opowiastki :)))
                                    >
                                    > Jak lubisz, to zacznij kupować "Wiedzę i Życie" i "Świat Nauki".

                                    Po co, myślę że zaraz mi tu wszystko wyłuszczysz ? Przecież ja również mógłbym zbyć cię odesłaniem do „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli”, a jednak cierpliwie wyjaśniam.

                                    > > > > Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za
                                    > dużo :)
                                    > > >
                                    > > > Chętnie. Zadaj pytanie, a ja, jeśli będę wiedział, to Ci odpowiem.
                                    > Lubię uczyć
                                    > > > takich, którzy chcą wiedzieć więcej.
                                    >
                                    > > Cieszę się – opowiedz np. jak sama ożywiła się materia
                                    >
                                    > To proste. W moim pokoju był w powietrzu ditlenek węgla. Gdy wstało słońce i oś
                                    > wietliło wnętrze, rośliny stojące w doniczkach na parapecie okna zasymilowały t
                                    > en związek nieorganiczny i zamieniały go w część swojego organizmu. W taki lub
                                    > podobny sposób świat nieożywiony zamienia się w życie, bo nieorganiczne węgiel
                                    > i tlen stają się częścią organizmów żywych - "materia sama się ożywia".

                                    :))) Takie głodne kawałki to możesz opowiadać swoim dzieciom na dobranoc, pod warunkiem, że kiedyś je będziesz miał :))))
                                    Bardzo interesująca bajka, tylko skąd w twoim pokoju mógł się sam zrobić „ditlenek węgla” (co to takiego?) …………. A zatem prawisz, że Wszechświat zaczął się w twoim pokoju ….. opowiadaj dalej, twój przypadek jest naprawdę bardzo ciekawy :)))))))))))

                                    > Przyswoiłeś, czy powtórzyć w łatwiejszej wersji? Dzieci sąsiadów to znają. Chod
                                    > ziłeś kiedyś do szkoły podstawowej? Przecież tego tam uczą. OK. Lubisz takie op
                                    > owiastki. Teraz zadaj następne pytanie. :)

                                    :)) No popatrz, nawet wybitni naukowcy nie są pewni, jak do tego doszło, a dzieci twoich sąsiadów to wiedzą :))
                                    Zadaję więc następne pytanie, czy nie mógłbyś przedstawić tych wybitnych pociech twoich sąsiadów owym naukowcom, żeby się czegoś nauczyli (oczywiście naukowcy od dzieci) ?
                                    • grgkh Re: do henia - 2.1.1.B (oto cały henio) 12.07.12, 19:59
                                      enrque111 napisał:

                                      > grgkh napisał:
                                      >
                                      > > enrque111 napisał:
                                      > >
                                      > > > Przecież, to ty próbujesz mi i innym narzucić swoje
                                      > > > (niezwykle zabawne) idee, a nawet podskakujesz z radości,
                                      > > > gdy tylko mniemasz (jak zawsze błędnie), że do czegoś mnie przekonałeś :)
                                      > >
                                      > > Nie. Ja nic nie narzucam.
                                      > > Ja wyłącznie rozmawiam o Twoich absurdalnych hipotezach.
                                      > > Czy zapomniałeś, że to jest forum, a nie kruchta?
                                      >
                                      > Nie możesz rozmawiać ze mną o hipotezach, gdyż ich nie stawiam.
                                      > Czy ty chociaż rozumiesz, co to jest hipoteza ?

                                      Stawiasz, stawiasz, tylko nie umiesz tego rozpoznać. :) Każda myśl, która Ci przychodzi do głowy, zanim nabierzesz przeświadczenia, że jest prawdziwa lub fałszywa, jest hipotezą.

                                      Cóż, henio nie wie, co to jest hipoteza. Tego można się było spodziewać, bo tego na katechezach nie uczą. Religia daje bardzo nędzną wiedzę. A najgorzej mają ci, którzy swoją edukację kończą na religii.

                                      > > > Owszem, jesteś lepszy w bredzeniu bez logiki,
                                      > > > w mataczeniu kłamstwach oraz w głębszej wierze, niż ja :)
                                      > >
                                      > > To oczywiste, że jestem lepszy.
                                      > > A Ty możesz co najwyżej spróbować erystyki.
                                      >
                                      > :) Cześć mitomanie, bardzo lubię czytać twoje przechwałki –

                                      Ale robię to w atrakcyjny sposób, bo nie możesz się oprzeć, żeby nie poczytać tego, co piszę. :) Przywiązałem Cię do siebie i jest to jeden z punktów mojego planu w stosunku do Ciebie.

                                      > opowiedz w czym jeszcze jesteś lepszy ? …. chyba nie w logice,

                                      Na przykład w tym, że rozumiem, co to jest hipoteza, a Ty tak podstawowych definicji nie umiesz zrozumieć. Współczuję tym, którzy muszą z Tobą być na co dzień.

                                      > gdyż już to dawno wykazałem, że w tym błądzisz po omacku.

                                      To wykazuj dalej. Będzie więcej śmiechu. Dla mnie nie ma problemu błądzenia po omacku, bo zawsze mam w pogotowiu kaganek oświaty.

                                      > > > Widzę niemoto, że nie czytałeś, lub nie zrozumiałeś,
                                      > > > co do ciebie pisałem od dłuższego czasu – nauka nie zajmuje
                                      > > > się wiarą
                                      > > > (czyli dowodzeniem poszczególnych prawd wiary, czy dogmatów),
                                      > > > aczkolwiek istnieje taka dziedzina, jak „religioznawstwo" :)
                                      > >
                                      > > I znów erystyka i inwektywy - typowy chrześcijanin.
                                      > > A jeśli pisałeś coś takiego, to rozmawiałeś sam ze sobą,
                                      > > bo na pewno nie ze mną o tym. A teraz własne tezy
                                      > > obalasz. Tylko za bardzo się nie zmęcz.
                                      >
                                      > Aha …… rozumiem, uważasz więc że wiara jest nauką ? ……… opowiedz coś o tym :)

                                      Aha, Twoja teza na mój temat i ja mam dowodzić jej prawdziwości? :) Ty nam opowiedz jej dalszy ciąg.

                                      > > > > > Najbardziej lubię, jak rozprawiacie o powstaniu
                                      > > > > > Wszechświata, życia i człowieka :)
                                      > > >
                                      > > > > Pewnie mamy jakąś wiedzę o tym.
                                      > >
                                      > > > :) Chętnie wysłucham – lubię takie opowiastki :)))
                                      > >
                                      > > Jak lubisz, to zacznij kupować "Wiedzę i Życie" i "Świat Nauki".
                                      >
                                      > Po co, myślę że zaraz mi tu wszystko wyłuszczysz ?

                                      Myślisz? Jesteś pewien, że tak to powinieneś nazywać?
                                      No to się zawiedziesz. Na takie tematy rozmawiam z tymi, którzy rokują ich rozumienie.

                                      > Przecież ja również mógłbym zbyć cię odesłaniem
                                      > do „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli", a jednak cierpliwie wyjaśniam.

                                      Każdy odsyła do tego, co najbardziej lubi i co namiętnie czytuje. Wiem, że jest to Twoja podstawowa, a może jedyna, karma duchowa. Mógłbyś mnie do niej odesłać, ale chyba nie skorzystałbym z tej propozycji, bo szkoda by mi było czasu na nią.

                                      > > > > > Może coś o tym byś opowiedział ? ….. rozrywki nigdy za dużo :)
                                      > > > >
                                      > > > > Chętnie. Zadaj pytanie, a ja, jeśli będę wiedział,
                                      > > > > to Ci odpowiem. Lubię uczyć takich, którzy chcą wiedzieć więcej.
                                      > >
                                      > > > Cieszę się – opowiedz np. jak sama ożywiła się materia
                                      > >
                                      > > To proste. W moim pokoju był w powietrzu ditlenek węgla.
                                      > > Gdy wstało słońce i oświetliło wnętrze, rośliny stojące w doniczkach
                                      > > na parapecie okna zasymilowały ten związek nieorganiczny
                                      > > i zamieniały go w część swojego organizmu. W taki lub
                                      > > podobny sposób świat nieożywiony zamienia się w życie,
                                      > > bo nieorganiczne węgiel i tlen stają się częścią organizmów żywych
                                      > > - "materia sama się ożywia".
                                      >
                                      > :))) Takie głodne kawałki to możesz opowiadać swoim dzieciom na dobranoc,

                                      No proszę, nie wierzysz w asymilację? :) W Gościu o tym nie pisali? Pewnie nie...

                                      > pod warunkiem, że kiedyś je będziesz miał :))))
                                      > Bardzo interesująca bajka,

                                      Bajka? Przecież to zwyczajna chemia... i fizyka, a nie bajka.

                                      > tylko skąd w twoim pokoju mógł się sam zrobić „ditlenek węgla” (co to takiego?)

                                      Sam się zrobić? Zrobił się SAM za sprawą jednej fizyki, która steruje całą zmiennością naszego świata. Czy słyszałeś o fizyce, czy i w tym przypadku powiesz, że to bajka?

                                      > …………. A zatem prawisz, że Wszechświat zaczął się w twoim pokoju

                                      Nie zaczął, gdzieś się tego doczytał? Pokój jest częścią Wszechświata.

                                      A ja chciałbym mojego pokoju dać trochę i Tobie, co byś nie był taki agresywny. Weźmiesz sobie, czy ta idea jest Ci wredną?

                                      > ….. opowiadaj dalej, twój przypadek jest naprawdę bardzo ciekawy :)))))))))))

                                      A konkretniej, to co mam opowiadać? Zadaj jakieś pytanie.

                                      > > Przyswoiłeś, czy powtórzyć w łatwiejszej wersji?
                                      > > Dzieci sąsiadów to znają. Chodziłeś kiedyś do szkoły podstawowej?
                                      > > Przecież tego tam uczą. OK. Lubisz takie opowiastki.
                                      > > Teraz zadaj następne pytanie. :)
                                      >
                                      > :)) No popatrz, nawet wybitni naukowcy nie są pewni, jak do tego doszło,

                                      Do czego "tego"?

                                      > a dzieci twoich sąsiadów to wiedzą :))

                                      Mam bardzo inteligentnych sąsiadów. I nie wiem, czy to teiści, czy ateiści? :) Nie ujawniali swych przekonań i tak jest dobrze. Im ze mną i mnie z nimi. Pokój między nami.

                                      > Zadaję więc następne pytanie, czy nie mógłbyś przedstawić
                                      > tych wybitnych pociech twoich sąsiadów owym naukowcom,
                                      > żeby się czegoś nauczyli (oczywiście naukowcy od dzieci) ?

                                      To nie moje dzieci i nie zamierzam ingerować w życie osobiste sąsiadów. Koniec odpowiedzi.

                                      Mało miałeś pytań. Nie wyglądasz na głodnego wiedzy. :)
                                      • kotekali Re: do henia - 2.1.1.B (oto cały henio) 13.07.12, 13:42
                                        spisane beda czyny i slowa... :)
                                      • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.B (oto cały henio) 13.07.12, 19:54
                                        grgkh napisał:

                                        > Każda myśl, która Ci pr
                                        > zychodzi do głowy, zanim nabierzesz przeświadczenia, że jest prawdziwa lub fałs
                                        > zywa, jest hipotezą.

                                        Kolejne bzdury powielasz, jak bezmyślny nieuk na maturze. Myśl nie jest hipotezą co jest oczywiste chyba nawet dla ucznia szkoły podstawowej :)

                                        > Cóż, henio nie wie, co to jest hipoteza. Tego można się było spodziewać, bo teg
                                        > o na katechezach nie uczą. Religia daje bardzo nędzną wiedzę. A najgorzej mają
                                        > ci, którzy swoją edukację kończą na religii.

                                        Jak zwykle głupi komentarz, jak zwykle głupie wnioski, jak zwykle głupie rozumowanie, czy w związku z tym mądrym może być autor wypowiedzi ? Sam nie wiesz co to jest hipoteza więc po co się wymądrzasz i robisz z siebie durnia ?

                                        > > :) Cześć mitomanie, bardzo lubię czytać twoje przechwałki –
                                        >
                                        > Ale robię to w atrakcyjny sposób, bo nie możesz się oprzeć, żeby nie poczytać t
                                        > ego, co piszę. :) Przywiązałem Cię do siebie i jest to jeden z punktów mojego p
                                        > lanu w stosunku do Ciebie.

                                        Czytam również innych dziwaków, ale nielicznym odpisuję. Możesz być dumny, że jesteś wyjątkiem :) Tak, realizuj swój plan wobec mnie, jaki by on nie był, to zakładam, że i tak odtrąbisz sukces, o czym będę miał niewątpliwą satysfakcję od ciebie się dowiedzieć :)))

                                        > > opowiedz w czym jeszcze jesteś lepszy ? …. chyba nie w logice,
                                        >
                                        > Na przykład w tym, że rozumiem, co to jest hipoteza, a Ty tak podstawowych defi
                                        > nicji nie umiesz zrozumieć. Współczuję tym, którzy muszą z Tobą być na co dzień

                                        Co do tego, to jeszcześ nikogo nie przekonał (chyba, że najdurniejszych swoich lizusów), bo wiarę ciągle mylisz z hipotezą, a ostatnio nawet z „myślą” ………. Ciekawe na czym skończysz :)

                                        > > gdyż już to dawno wykazałem, że w tym błądzisz po omacku.
                                        >
                                        > To wykazuj dalej. Będzie więcej śmiechu. Dla mnie nie ma problemu błądzenia po
                                        > omacku, bo zawsze mam w pogotowiu kaganek oświaty.

                                        Tak, to widać, słychać i czuć – ów kaganek przyprawiony jest z pewnością jakimś zielem, którego oddziaływanie najwyraźniej szkodzi twoim zdrowym zmysłom :)

                                        > > Aha …… rozumiem, uważasz więc że wiara jest nauką ? …
                                        > >… opowiedz coś o tym :)
                                        >
                                        > Aha, Twoja teza na mój temat i ja mam dowodzić jej prawdziwości? :) Ty nam opow
                                        > iedz jej dalszy ciąg.

                                        To nie jest „teza na twój temat”, tylko wniosek z twoich wypowiedzi. Skoro twierdzisz, że nauka rządzi się takimi samymi prawami, jak wiara, gdyż ma hipotezy, to znaczy że można każdą wiarę rozpatrywać naukowo i wyciągać wnioski, a więc poddać badaniom np. wiarę w czyjeś uczucia. Czekam z niecierpliwością na twoje opowieści.

                                        > > Po co, myślę że zaraz mi tu wszystko wyłuszczysz ?
                                        >
                                        > Myślisz? Jesteś pewien, że tak to powinieneś nazywać?
                                        > No to się zawiedziesz. Na takie tematy rozmawiam z tymi, którzy rokują ich rozu
                                        > mienie.
                                        >
                                        > > Przecież ja również mógłbym zbyć cię odesłaniem
                                        > > do „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli", a jednak cierpl
                                        > iwie wyjaśniam.

                                        Przecież przed swoim kamratem (bodajże jełopemzdylu) chełpiłeś się, że nie prowadzisz dysputy ze mną dla mnie samego, ale żeby uświadamiać innych ……… czyżbyś już zmienił zdanie ???

                                        > Każdy odsyła do tego, co najbardziej lubi i co namiętnie czytuje. Wiem, że jest
                                        > to Twoja podstawowa, a może jedyna, karma duchowa. Mógłbyś mnie do niej odesła
                                        > ć, ale chyba nie skorzystałbym z tej propozycji, bo szkoda by mi było czasu na
                                        > nią.

                                        Zaiste, niewiele o mnie wiesz, ale ja już przejrzałem cię na wylot :)

                                        > > :))) Takie głodne kawałki to możesz opowiadać swoim dzieciom na dobranoc,
                                        >
                                        > No proszę, nie wierzysz w asymilację? :) W Gościu o tym nie pisali? Pewnie nie.

                                        Asymilacja nie jest przedmiotem wiary, szkoda że tego nie wiesz.

                                        > > pod warunkiem, że kiedyś je będziesz miał :))))
                                        > > Bardzo interesująca bajka,
                                        >
                                        > Bajka? Przecież to zwyczajna chemia... i fizyka, a nie bajka.

                                        Bajka, którą opowiedziałeś dotyczy już istniejącej rzeczywistości, a nie powstania życia we Wszechświecie, kiedy jak przypuszczają naukowcy materia jeszcze nie uległa podziałowi. Domyślam się, że to jest zbyt trudne, abyś mógł swoim skołatanym rozumkiem to objąć, a co dopiero wytłumaczyć – po prostu wierzysz, że martwa materia wydała życie :)

                                        > > tylko skąd w twoim pokoju mógł się sam zrobić „ditlenek węgla”
                                        > ; (co to takiego?)
                                        >
                                        > Sam się zrobić? Zrobił się SAM za sprawą jednej fizyki, która steruje całą zmie
                                        > nnością naszego świata. Czy słyszałeś o fizyce, czy i w tym przypadku powiesz,
                                        > że to bajka?

                                        Nigdy nie kwestionowałem fizyki, chemii, ani innych szacownych nauk. Widzę, że albo jesteś tak głupi, jak podejrzewam, albo mataczysz celowo żeby tylko uniknąć zaplątania się w tłumaczenie wiary w samoożywienie materii.

                                        > > …………. A zatem prawisz, że Wszechświat zaczął się
                                        > w twoim pokoju
                                        >
                                        > Nie zaczął, gdzieś się tego doczytał? Pokój jest częścią Wszechświata.

                                        Tak, jak wszystko co nas otacza, nie wyjaśnia to jednak ożywienia materii …… lecz rozumiem, dlaczego wciskasz takiego bałacha :)))

                                        > A ja chciałbym mojego pokoju dać trochę i Tobie, co byś nie był taki agresywny.
                                        > Weźmiesz sobie, czy ta idea jest Ci wredną?

                                        :) Z pewnością twoi akolici i inne lizusy będą zachwyceni twoją szczodrobliwością :)

                                        > > ….. opowiadaj dalej, twój przypadek jest naprawdę bardzo ciekawy :)
                                        >
                                        > A konkretniej, to co mam opowiadać? Zadaj jakieś pytanie.

                                        Zadałem, lecz poza głupkowatą historyjką o twoim pokoju, nie uzyskałem odpowiedzi: jak np doszło do podziału materii, ruchu, ciśnienia i pozostałych zjawisk fizycznych, chemicznych, a w rezultacie życia.

                                        > > :)) No popatrz, nawet wybitni naukowcy nie są pewni, jak do tego doszło,
                                        >
                                        > Do czego "tego"?

                                        A, prawda, wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że cierpisz również na amnezję.
                                        Do powstania Wszechświata i samo ożywienia materii. Chyba nie powiesz, że bajka o jakimś „ditlenku węgla” w twoim pokoju jest odpowiedzią na to pytanie ?

                                        > > a dzieci twoich sąsiadów to wiedzą :))
                                        >
                                        > Mam bardzo inteligentnych sąsiadów. I nie wiem, czy to teiści, czy ateiści? :)
                                        > Nie ujawniali swych przekonań i tak jest dobrze. Im ze mną i mnie z nimi. Pokój
                                        > między nami.

                                        Zapewne, muszę wierzyć, że są inteligentniejsze od ciebie, wszak to ty się nimi zachwycasz, ja ich nie znam.

                                        > > Zadaję więc następne pytanie, czy nie mógłbyś przedstawić
                                        > > tych wybitnych pociech twoich sąsiadów owym naukowcom,
                                        > > żeby się czegoś nauczyli (oczywiście naukowcy od dzieci) ?
                                        >
                                        > To nie moje dzieci i nie zamierzam ingerować w życie osobiste sąsiadów. Koniec
                                        > odpowiedzi.

                                        Szkoda, z pewnością naukowcy by się od nich dużo nauczyli.

                                        > Mało miałeś pytań. Nie wyglądasz na głodnego wiedzy. :)

                                        Zadałem wystarczająco, aby nie przeciążyć twojego biednego umysłu, ale i tak okazało się to zbyt wiele :)
                                        • grgkh Re: do henia - 2.1.1.B.1 (oto cały henio) 24.07.12, 12:37
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:

                                          > > Każda myśl, która Ci przychodzi do głowy, zanim
                                          > > nabierzesz przeświadczenia, że jest prawdziwa
                                          > > lub fałszywa, jest hipotezą.

                                          > Kolejne bzdury powielasz, jak bezmyślny nieuk na maturze.
                                          > Myśl nie jest hipotezą co jest oczywiste chyba nawet dla
                                          > ucznia szkoły podstawowej :)

                                          Twierdzisz, że myśl nie może być hipotezą? :)

                                          > > Cóż, henio nie wie, co to jest hipoteza.
                                          > > Tego można się było spodziewać, bo tego na katechezach
                                          > > nie uczą. Religia daje bardzo nędzną wiedzę. A najgorzej
                                          > > mają ci, którzy swoją edukację kończą na religii.

                                          > Jak zwykle głupi komentarz, jak zwykle głupie wnioski,
                                          > jak zwykle głupie rozumowanie, czy w związku z tym
                                          > mądrym może być autor wypowiedzi ? Sam nie wiesz co
                                          > to jest hipoteza więc po co się wymądrzasz i robisz z siebie durnia ?

                                          Wiem: pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza

                                          > > > Cześć mitomanie, bardzo lubię czytać twoje przechwałki –

                                          > > Ale robię to w atrakcyjny sposób, bo nie możesz się oprzeć,
                                          > > żeby nie poczytać tego, co piszę. :) Przywiązałem Cię do siebie
                                          > > i jest to jeden z punktów mojego planu w stosunku do Ciebie.

                                          > Czytam również innych dziwaków, ale nielicznym odpisuję.
                                          > Możesz być dumny, że jesteś wyjątkiem :) Tak, realizuj swój
                                          > plan wobec mnie, jaki by on nie był, to zakładam, że i tak odtrąbisz
                                          > sukces, o czym będę miał niewątpliwą satysfakcję od
                                          > ciebie się dowiedzieć :)))

                                          :)

                                          > > > opowiedz w czym jeszcze jesteś lepszy ? …. chyba nie w logice,

                                          > > Na przykład w tym, że rozumiem, co to jest hipoteza,
                                          > > a Ty tak podstawowych definicji nie umiesz zrozumieć.
                                          > > Współczuję tym, którzy muszą z Tobą być na co dzień

                                          > Co do tego, to jeszcześ nikogo nie przekonał (chyba, że najdurniejszych swoich
                                          > lizusów), bo wiarę ciągle mylisz z hipotezą, a ostatnio nawet z „myślą”…
                                          > Ciekawe na czym skończysz :)

                                          :)

                                          > > > gdyż już to dawno wykazałem, że w tym błądzisz po omacku.
                                          > > To wykazuj dalej. Będzie więcej śmiechu. Dla mnie nie ma
                                          > > problemu błądzenia po omacku, bo zawsze mam w pogotowiu kaganek oświaty.

                                          > Tak, to widać, słychać i czuć – ów kaganek przyprawiony jest z pewnością
                                          > jakimś zielem, którego oddziaływanie najwyraźniej szkodzi twoim zdrowym zmysłom

                                          :)

                                          > > > Aha …… rozumiem, uważasz więc że wiara jest nauką ?
                                          > > Aha, Twoja teza na mój temat i ja mam dowodzić jej prawdziwości? :)
                                          > > Ty nam opowiedz jej dalszy ciąg.

                                          > To nie jest „teza na twój temat”, tylko wniosek z twoich wypowiedzi
                                          > . Skoro twierdzisz, że nauka rządzi się takimi samymi prawami, jak wiara, gdyż
                                          > ma hipotezy, to znaczy że można każdą wiarę rozpatrywać naukowo i wyciągać wnio
                                          > ski, a więc poddać badaniom np. wiarę w czyjeś uczucia. Czekam z niecierpliwośc
                                          > ią na twoje opowieści.

                                          Ja twierdzę, że nauka i wiara to przeciwieństwa.

                                          > > > Po co, myślę że zaraz mi tu wszystko wyłuszczysz ?

                                          > > Myślisz? Jesteś pewien, że tak to powinieneś nazywać?
                                          > > No to się zawiedziesz. Na takie tematy rozmawiam z tymi,
                                          > > którzy rokują ich rozumienie.

                                          > > > Przecież ja również mógłbym zbyć cię odesłaniem
                                          > > > do „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli", a jednak
                                          > > cierpliwie wyjaśniam.

                                          Wyjaśniasz tak, jak to jest napisane w GN lub N? To cytujesz stamtąd.

                                          > Przecież przed swoim kamratem (bodajże jełopemzdylu) chełpiłeś się,
                                          > że nie prowadzisz dysputy ze mną dla mnie samego, ale żeby
                                          > uświadamiać innych … czyżbyś już zmienił zdanie ???

                                          Jesteś chamski, wydaje Ci się, że jak kogoś nazwiesz obraźliwie, to będziesz górą? Religia przesyciła Cię nienawiścią.

                                          > > Każdy odsyła do tego, co najbardziej lubi i co namiętnie czytuje.
                                          > > Wiem, że jest to Twoja podstawowa, a może jedyna, karma duchowa.
                                          > > Mógłbyś mnie do niej odesłać, ale chyba nie skorzystałbym z tej
                                          > > propozycji, bo szkoda by mi było czasu na nią.

                                          > Zaiste, niewiele o mnie wiesz, ale ja już przejrzałem cię na wylot :)

                                          > > > :))) Takie głodne kawałki to możesz opowiadać swoim
                                          > > > dzieciom na dobranoc,

                                          > > No proszę, nie wierzysz w asymilację? :) W Gościu o tym nie pisali?
                                          > > Pewnie nie.

                                          > Asymilacja nie jest przedmiotem wiary, szkoda że tego nie wiesz.

                                          Asymilacja jest przedmiotem wiedzy, ale zademonstrowałeś jej nieznajomość.

                                          > > > pod warunkiem, że kiedyś je będziesz miał :))))
                                          > > > Bardzo interesująca bajka,

                                          > > Bajka? Przecież to zwyczajna chemia... i fizyka, a nie bajka.

                                          > Bajka, którą opowiedziałeś dotyczy już istniejącej rzeczywistości, a nie powsta
                                          > nia życia we Wszechświecie, kiedy jak przypuszczają naukowcy materia jeszcze ni
                                          > e uległa podziałowi. Domyślam się, że to jest zbyt trudne, abyś mógł swoim skoł
                                          > atanym rozumkiem to objąć, a co dopiero wytłumaczyć – po prostu wierzysz,
                                          > że martwa materia wydała życie :)

                                          Materia nie uległa podziałowi… ;)

                                          > > > tylko skąd w twoim pokoju mógł się sam zrobić „ditlenek węgla”
                                          > > (co to takiego?)

                                          A gdzie Twój komentarz?
                                          Nie wiesz, co to jest ditlenek węgla? W której klasie tego uczą?

                                          > > Sam się zrobić? Zrobił się SAM za sprawą jednej fizyki,
                                          > > która steruje całą zmiennością naszego świata.
                                          > > Czy słyszałeś o fizyce, czy i w tym przypadku powiesz,
                                          > > że to bajka?

                                          > Nigdy nie kwestionowałem fizyki, chemii, ani innych szacownych nauk.

                                          Ale nie wiesz, co to ditlenek? I „materia się podzieliła”? Z czego się podzieliła?

                                          > Widzę, że albo jesteś tak głupi, jak podejrzewam, albo
                                          > mataczysz celowo żeby tylko uniknąć zaplątania się
                                          > w tłumaczenie wiary w samoożywienie materii.

                                          Czy ziarno rośliny jest materią ożywioną czy nieożywioną? A poszczególne składniki chemiczne ziarna jaką są materią?

                                          > > > A zatem prawisz, że Wszechświat zaczął się
                                          > > > w twoim pokoju

                                          > > Nie zaczął, gdzieś się tego doczytał? Pokój jest częścią Wszechświata.

                                          > Tak, jak wszystko co nas otacza, nie wyjaśnia to jednak
                                          > ożywienia materii… lecz rozumiem, dlaczego wciskasz takiego bałacha :)))

                                          Wszystkie reakcje chemiczne zachodzące w materii ożywionej są takimi samymi reakcjami chemicznymi, jakie mogą zajść poza nią. Nie ma reakcji chemicznych zarezerwowanych dla życia. W sensie chemii i fizyki życie jest tym samym, co reszta świata. Materia NIE ZOSTAŁA OŻYWIONA. ;)

                                          Życie jest szczególnym przypadkiem normalnej zmienności materii Wszechświata.
                                          • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.B.1 (oto cały henio) 27.07.12, 21:51
                                            grgkh napisał:

                                            > enrque111 napisał:
                                            >
                                            > > Kolejne bzdury powielasz, jak bezmyślny nieuk na maturze.
                                            > > Myśl nie jest hipotezą co jest oczywiste chyba nawet dla
                                            > > ucznia szkoły podstawowej :)
                                            >
                                            > Twierdzisz, że myśl nie może być hipotezą? :)

                                            :) Myśl jest faktem …….. pod warunkiem, że ktoś potrafi myśleć i nie jest „rośliną” :)
                                            A, tak a propo, czyżbyś zakładał, że myśli nie istnieją, a są jedynie hipotezami ? To bardzo ciekawa teoria, opowiedz coś o tym ?

                                            > > > Cóż, henio nie wie, co to jest hipoteza.
                                            > > > Tego można się było spodziewać, bo tego na katechezach
                                            > > > nie uczą. Religia daje bardzo nędzną wiedzę. A najgorzej
                                            > > > mają ci, którzy swoją edukację kończą na religii.
                                            >
                                            > > Jak zwykle głupi komentarz, jak zwykle głupie wnioski,
                                            > > jak zwykle głupie rozumowanie, czy w związku z tym
                                            > > mądrym może być autor wypowiedzi ? Sam nie wiesz co
                                            > > to jest hipoteza więc po co się wymądrzasz i robisz z siebie durnia ?
                                            >
                                            > Wiem: pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza

                                            A więc sam widzisz, że hipoteza jest „przypuszczeniem”, natomiast osoba religijna ma „pewność” (gdyby nie miała pewności nie byłaby osobą religijną, jej wiara byłaby bezsensowna), zatem w stosunku do osób wierzących oraz religii błędnie używasz tego pojęcia, na co zwracałem ci wielokrotnie uwagę.

                                            > > To nie jest „teza na twój temat”, tylko wniosek z twoich wypo
                                            > wiedzi
                                            > > . Skoro twierdzisz, że nauka rządzi się takimi samymi prawami, jak wiara,
                                            > gdyż
                                            > > ma hipotezy, to znaczy że można każdą wiarę rozpatrywać naukowo i wyciąga
                                            > ć wnio
                                            > > ski, a więc poddać badaniom np. wiarę w czyjeś uczucia. Czekam z niecierp
                                            > liwośc
                                            > > ią na twoje opowieści.
                                            >
                                            > Ja twierdzę, że nauka i wiara to przeciwieństwa.

                                            Ja też tak uważam i wciąż cię do tego przekonywałem, tłumacząc że nie można w stosunku do tych dwóch procesów stosować jednakowych narzędzi np. „hipotezy”. Cieszę się, że w końcu załapałeś (długo to trwało) i zaczynasz powolny proces wkraczania na terytorium logicznego myślenia :)

                                            > > > > Przecież ja również mógłbym zbyć cię odesłaniem
                                            > > > > do „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli", a j
                                            > ednak
                                            > > > cierpliwie wyjaśniam.
                                            >
                                            > Wyjaśniasz tak, jak to jest napisane w GN lub N? To cytujesz stamtąd.

                                            Jeśli cytuję, to używam kursywy lub cudzysłowu ……. wiesz co to takiego ? :)

                                            > > Przecież przed swoim kamratem (bodajże jełopemzdylu) chełpiłeś się,
                                            > > że nie prowadzisz dysputy ze mną dla mnie samego, ale żeby
                                            > > uświadamiać innych … czyżbyś już zmienił zdanie ???
                                            >
                                            > Jesteś chamski, wydaje Ci się, że jak kogoś nazwiesz obraźliwie, to będziesz gó
                                            > rą? Religia przesyciła Cię nienawiścią.

                                            Nie odpowiadasz na pytanie…… i przestań się zapluwać :)

                                            > > > > :))) Takie głodne kawałki to możesz opowiadać swoim
                                            > > > > dzieciom na dobranoc,
                                            >
                                            > > > No proszę, nie wierzysz w asymilację? :) W Gościu o tym nie pisali?
                                            > > > Pewnie nie.
                                            >
                                            > > Asymilacja nie jest przedmiotem wiary, szkoda że tego nie wiesz.
                                            >
                                            > Asymilacja jest przedmiotem wiedzy, ale zademonstrowałeś jej nieznajomość.

                                            :) Nic podobnego nie uczyniłem ………… nadal masz zwidy ?

                                            > Materia nie uległa podziałowi… ;)

                                            Aha ……… nie uległa podziałowi ………. czyli składa się z jednego tylko pierwiastka ?

                                            > Nie wiesz, co to jest ditlenek węgla? W której klasie tego uczą?

                                            Zapewne w ośrodku, do którego cię skierowano :)

                                            > > Nigdy nie kwestionowałem fizyki, chemii, ani innych szacownych nauk.
                                            >
                                            > Ale nie wiesz, co to ditlenek? I „materia się podzieliła”? Z czego
                                            > się podzieliła?

                                            No właśnie ! Zakładasz, że „na początku” samoistnie wyłoniły się wszystkie pierwiastki naraz, a może po kolei (jaka zatem była kolejność wyłaniania się ich z nicości ?), czy może jednak był tylko jeden pierwiastek, a dopiero później się podzielił na całą „tablicę Mendelejewa” ? To bardzo ciekawa wiara – opowiedz coś o niej :)
                                            Nie wiem co to „ditlenek”, ale domyślam się, że to coś podobnego do istoty dinożnej albo orła digłowego :))

                                            > > Widzę, że albo jesteś tak głupi, jak podejrzewam, albo
                                            > > mataczysz celowo żeby tylko uniknąć zaplątania się
                                            > > w tłumaczenie wiary w samoożywienie materii.
                                            >
                                            > Czy ziarno rośliny jest materią ożywioną czy nieożywioną? A poszczególne składn
                                            > iki chemiczne ziarna jaką są materią?

                                            A skąd się owe ziarno wzięło ? Czyżbyś wierzył, że świat powstał z ziarna rośliny ???
                                            Opowiedz coś o tym, stajesz się coraz zabawniejszy, a ja utwierdzam się tylko w przekonaniu, że ateiści, to jednak skończeni idioci :)

                                            > Wszystkie reakcje chemiczne zachodzące w materii ożywionej są takimi samymi rea
                                            > kcjami chemicznymi, jakie mogą zajść poza nią. Nie ma reakcji chemicznych zarez
                                            > erwowanych dla życia. W sensie chemii i fizyki życie jest tym samym, co reszta
                                            > świata. Materia NIE ZOSTAŁA OŻYWIONA. ;)

                                            Aha …. Czyli ożywiony może być tylko duch ? Ciekawe …….

                                            > Życie jest szczególnym przypadkiem normalnej zmienności materii Wszechświata.

                                            Czyli jednak materia ożyła ?
                                        • grgkh Re: do henia - 2.1.1.B.2 (oto cały henio) 24.07.12, 12:40
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał:

                                          > > A ja chciałbym mojego pokoju dać trochę i Tobie,
                                          > > co byś nie był taki agresywny.
                                          > > Weźmiesz sobie, czy ta idea jest Ci wredną?

                                          > :) Z pewnością twoi akolici i inne lizusy będą zachwyceni
                                          > twoją szczodrobliwością :)

                                          Czym? :))))

                                          > > > opowiadaj dalej, twój przypadek jest naprawdę
                                          > > > bardzo ciekawy :)

                                          > > A konkretniej, to co mam opowiadać? Zadaj jakieś pytanie.

                                          > Zadałem, lecz poza głupkowatą historyjką o twoim pokoju,
                                          > nie uzyskałem odpowiedzi: jak np doszło do podziału materii,
                                          > ruchu, ciśnienia i pozostałych zjawisk fizycznych, chemicznych,
                                          > a w rezultacie życia.

                                          Nie musiało „dochodzić”. Nasz świat to gigantyczny program, algorytm, to czysta matematyka. Wszystko się dzieje dzięki takim a nie innym aksjomatom.

                                          > > > No popatrz, nawet wybitni naukowcy nie są pewni,
                                          > > > jak do tego doszło,

                                          > > Do czego "tego"?

                                          > A, prawda, wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że cierpisz
                                          > również na amnezję.

                                          Nie. Mówisz o wielu sprawach naraz. Pytam o szczegóły.

                                          > Do powstania Wszechświata i samo ożywienia materii.

                                          No i napisałeś.

                                          > Chyba nie powiesz, że bajka o jakimś „ditlenku węgla”
                                          > w twoim pokoju jest odpowiedzią na to pytanie ?

                                          Chemia to bajka? To był przykład. Jak go zrozumiałeś?

                                          > > > a dzieci twoich sąsiadów to wiedzą :))

                                          > > Mam bardzo inteligentnych sąsiadów. I nie wiem,
                                          > > czy to teiści, czy ateiści? :)
                                          > > Nie ujawniali swych przekonań i tak jest dobrze.
                                          > > Im ze mną i mnie z nimi. Pokój między nami.

                                          > Zapewne, muszę wierzyć, że są inteligentniejsze od ciebie,
                                          > wszak to ty się nimi zachwycasz, ja ich nie znam.

                                          Nie napisałem, że są inteligentniejsi. Nie umiesz jakoś inaczej siebie dowartościować? :)

                                          > > > Zadaję więc następne pytanie, czy nie mógłbyś przedstawić
                                          > > > tych wybitnych pociech twoich sąsiadów owym naukowcom,
                                          > > > żeby się czegoś nauczyli (oczywiście naukowcy od dzieci) ?

                                          > > To nie moje dzieci i nie zamierzam ingerować w życie
                                          > > osobiste sąsiadów. Koniec odpowiedzi.

                                          > Szkoda, z pewnością naukowcy by się od nich dużo nauczyli.

                                          Jakieś głupoty wypisujesz.

                                          > > Mało miałeś pytań. Nie wyglądasz na głodnego wiedzy. :)

                                          > Zadałem wystarczająco, aby nie przeciążyć twojego
                                          > biednego umysłu, ale i tak okazało się to zbyt wiele :)

                                          Wykrętne tłumaczenie. Nie miałeś pomysłu na inne pytania, prawda? :) Skończyły się pomysły?
                                          • enrque111 Re: do henia - 2.1.1.B.2 (oto cały henio) 27.07.12, 21:56
                                            grgkh napisał:

                                            > enrque111 napisał:
                                            >
                                            > > grgkh napisał:
                                            >
                                            > > > A ja chciałbym mojego pokoju dać trochę i Tobie,
                                            > > > co byś nie był taki agresywny.
                                            > > > Weźmiesz sobie, czy ta idea jest Ci wredną?
                                            >
                                            > > :) Z pewnością twoi akolici i inne lizusy będą zachwyceni
                                            > > twoją szczodrobliwością :)
                                            >
                                            > Czym? :))))

                                            Szczodrobliwością …. to takie polskie słowo, które oznacza hojność :)

                                            > > > > opowiadaj dalej, twój przypadek jest naprawdę
                                            > > > > bardzo ciekawy :)
                                            >
                                            > > > A konkretniej, to co mam opowiadać? Zadaj jakieś pytanie.
                                            >
                                            > > Zadałem, lecz poza głupkowatą historyjką o twoim pokoju,
                                            > > nie uzyskałem odpowiedzi: jak np doszło do podziału materii,
                                            > > ruchu, ciśnienia i pozostałych zjawisk fizycznych, chemicznych,
                                            > > a w rezultacie życia.
                                            >
                                            > Nie musiało „dochodzić”. Nasz świat to gigantyczny program, algoryt
                                            > m, to czysta matematyka. Wszystko się dzieje dzięki takim a nie innym aksjomatom

                                            :) Tak, tak, i to wszystko, cała ta matematyka z „gigantycznym algorytmem” powstała w drodze przypadku, wyłoniła się z chaosu ? Zaprawdę wielką masz wiarę :)))

                                            > > > > No popatrz, nawet wybitni naukowcy nie są pewni,
                                            > > > > jak do tego doszło,
                                            >
                                            > > > Do czego "tego"?
                                            >
                                            > > A, prawda, wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że cierpisz
                                            > > również na amnezję.
                                            >
                                            > Nie. Mówisz o wielu sprawach naraz. Pytam o szczegóły.

                                            Więc pytaj, a nie głupkowato rozdrabniasz się na słówka :)
                                            Mówię wciąż o powstaniu Wszechświata, który twoim zdaniem wyłonił się sam z nicości i jeszcze na dodatek w jakiś magiczny sposób się ożywił ………… albo (ponieważ jeszcze tego nie wyjaśniłeś) wyłonił się już z gotową, uporządkowaną „tablicą Mendelejewa” i zaczął wg jakiegoś „programu” tworzyć matematykę z „gigantycznym algorytmem”, a to wszystko nastąpiło jeszcze przed powstaniem życia …… bardzo jest to interesujące, a pytania mnożą się w zastraszającym tempie …….. naukowcy nie są pewni jak do „tego” doszło, ale widzę, że ty masz na to gotową receptę, która niezmiernie mnie bawi :)))

                                            > > Do powstania Wszechświata i samo ożywienia materii.
                                            >
                                            > No i napisałeś.

                                            Napisałem, lecz odpowiedzi od ciebie nie uzyskałem, poza kuriozalnymi dyrdymałami o „ziarnie rośliny” z którego wyłonił się Wszechświat i „gigantycznych algorytmach”, które wykluły się z nicości, a jak twierdzisz są „aksjomatami” – takie i tym podobne wciskasz bałachy, myśląc, że ktoś zdrowy na umyśle to przełknie ? Zakładam, że tylko forumowi debile oraz twoi ateistyczni niedouczeni kamraci, cmokierzy i lizusy :)

                                            > > Chyba nie powiesz, że bajka o jakimś „ditlenku węgla”
                                            > > w twoim pokoju jest odpowiedzią na to pytanie ?
                                            >
                                            > Chemia to bajka? To był przykład. Jak go zrozumiałeś?

                                            Trzeba być debilem, aby rozumieć debilny przykład powstania Wszechświata w pokoju jakiegoś pomyleńca :)

                                            > > Zapewne, muszę wierzyć, że są inteligentniejsze od ciebie,
                                            > > wszak to ty się nimi zachwycasz, ja ich nie znam.
                                            >
                                            > Nie napisałem, że są inteligentniejsi. Nie umiesz jakoś inaczej siebie dowartoś
                                            > ciować? :)

                                            Jestem wystarczająco dowartościowany. Co do owych sąsiadów, to przecież ty napisałeś, że mają bardzo rozumne dzieci i sami są inteligentni, więc zakładam, że owe dzieci są znacznie bardziej inteligentne, niż ty byłeś w ich wieku, co nie jest trudno przypuścić, widząc twoje nieudaczne próby wyjaśniania spraw podstawowych, kręcenie, mącenie i podawanie debilnych przykładów, przypuszczeń oraz naiwnych teorii :)

                                            > > > > Zadaję więc następne pytanie, czy nie mógłbyś przedstawić
                                            > > > > tych wybitnych pociech twoich sąsiadów owym naukowcom,
                                            > > > > żeby się czegoś nauczyli (oczywiście naukowcy od dzieci) ?
                                            >
                                            > > > To nie moje dzieci i nie zamierzam ingerować w życie
                                            > > > osobiste sąsiadów. Koniec odpowiedzi.
                                            >
                                            > > Szkoda, z pewnością naukowcy by się od nich dużo nauczyli.
                                            >
                                            > Jakieś głupoty wypisujesz.

                                            Jeśli czegoś nie rozumiesz, to pytaj.

                                            > > > Mało miałeś pytań. Nie wyglądasz na głodnego wiedzy. :)
                                            >
                                            > > Zadałem wystarczająco, aby nie przeciążyć twojego
                                            > > biednego umysłu, ale i tak okazało się to zbyt wiele :)
                                            >
                                            > Wykrętne tłumaczenie. Nie miałeś pomysłu na inne pytania, prawda? :) Skończyły
                                            > się pomysły?

                                            :) Mam ich moc, a pojawiają się wciąż nowe :)
                                            Poczekam jednak, aż wyciśniesz z siebie odpowiedź na te, które już zadałem powyżej.
                    • grgkh Re: do henia - 2.1.2 06.07.12, 00:38
                      > > > oraz wolą Bożą
                      > >
                      > > Którego boga, której religii? Wszyscy bogowie są fałszywi, urojeni.
                      >
                      > Nie znam żadnego istniejącego boga

                      Osobiście nie znasz? I nie wierzysz w istnienie żadnego?

                      > i nigdy się na takowego nie powoływałem,
                      > więc nie wiem o czym piszesz.

                      No to sukces. A mówiłem, że zrobię z Ciebie ateistę, ale nie przypuszczałem, że pójdzie mi to tak szybko.

                      > Znowu piszesz nieprawdę.
                      > Zawsze strona silniejsza narzuca stronie słabszej swoje warunki

                      Zawsze?!?!

                      > (w niektórych przypadkach dochodzi do kompromisu

                      Ale nie zawsze?!?!

                      > – jeśli brak zdecydowanej przewagi),
                      > a to że mogą zawrzeć porozumienie , w którym będzie napisane "zobowiązanie"
                      > – to niczego nie zmienia. To jest truizm.

                      Ja na pewno mam nad Tobą przewagę, ale deklaruję to publicznie, przy wszystkich - nie będę Ci narzucał żadnych warunków. I Twoja regułka jest do bani. :)

                      > > > z twojej strony nikt nie oczekiwał i nie oczekuje
                      > >
                      > > Są tacy, którzy oczekują i rewanżują mi się tym samym.
                      > > Ty zachowujesz się agresywnie i znasz innej metody
                      > > istnienia dla siebie. Wszyscy powinni się Ciebie wystrzegać.
                      >
                      > Nie znasz wobec tego swoich ateistycznych kumpli z niniejszego forum – po
                      > czytaj sobie ich wpisy na mój temat, to przekonasz się co to znaczy agresja.

                      Nie przesadzaj. Ja też - powiem Ci to w tajemnicy - kiedyś zachowywałem się agresywnie. Ale ewoluuję (to jest kolejny dowód na istnienie ewolucji). I powiem Ci, że Ciebie też spróbuję trochę przeinaczyć, żebyś się zachowywał kulturalniej. Zobaczysz, że ze mną nie da się inaczej. Agresja nie popłaca. Nauczę Ci tego.

                      > > > – masz się podporządkować: rodzicom,
                      > >
                      > > Jeśli uznam, że ich wymagania są sensowne, to tak.
                      >
                      > Dziecko nie ma prawa decydować co jest sensowne wg niego.

                      Na ogół, ale bywa też na odwrót.

                      > > > konwenansom, obyczajom,
                      > >
                      > > Też tylko tym, które ja uważam za rozsądne.
                      > > Nie jestem bezmyślnym manekinem, którym chciałbyś, żeby inni byli.
                      >
                      > Więc dlaczego nie dajesz prawa innym, aby postępowali
                      > wg obyczajów "które uważają za rozsądne" ?

                      Postępuj, jak chcesz. Ale ja, jako ateista, nie narzucam Ci W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ, NEUTRALNEJ niczego. A religia w tej przestrzeni narzuca innym swoje reguły - np. zabrania sprzedawania pewnych specyfików w aptekach (klauzula sumienia) lub aborcji, gdy dopuszcza ją prawo. Nie wiedziałeś o tym?

                      > > > przepisom prawa
                      > >
                      > > Dla wszystkich są jednakowe. Wszyscy im podlegają, Ty także.
                      >
                      > Też i w tym przypadku mijasz się z prawdą.

                      Mijam się? Nie wszyscy im podlegają? Tak, wierzący stawiają siebie ponad prawem - to jest ten wyjątek - bo uważają, że podlegają przede wszystkim swojemu urojonemu bóstwu i wtedy wolno im ignorować prawo. Wskutek tego katoliccy pedofile w sutannach unikali rozliczenia swych postępków przez prawo.

                      > Prawa ustanawiają silniejsi, a co za
                      > tym idzie nie wszyscy podlegają tym samym prawom.

                      Co to za nonsensy wypisujesz?

                      > > > – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany.
                      > >
                      > > Jak mnie złapią i udowodnią winę. ;)
                      > > Ale nie ze względu na karę unikam łamania prawa.
                      > > Przestrzegam dowolnych reguł, których ustalenia
                      > > wiążą mnie z innymi.
                      >
                      > Byłbyś świetnym nazistą – oni również działali na tej zasadzie.

                      I znów erystyka. I znów atak personalny. Znów przypisywanie mi czegoś bez uzasadnienia. Czy musisz być tak agresywny i nienawidzący? Czy to jest nauka Twojego Jezusa? Mówienie fałszywego świadectwa? Nie boisz się kary bóstwa? Urojone, to można się nie bać, prawda? Wierzysz w boga? Co to za wiara? Co za religia? Jaka fałszywa. Co ona robi z wami, że tak nienawidzicie inaczej myślących i tak, za wszelką cenę, pomówieniami chcecie ich zniszczyć?

                      Sobie robisz krzywdę, heniu. Nie krocz tą drogą dalej. Mówię Ci to ja, ateista, moralnie wyżej stojący od takich jak Ty, teistów. Już na zawsze na takich forach jak to zostanie ślad Twojego zachowania.
                      • enrque111 Re: do henia - 2.1.2 08.07.12, 11:43
                        grgkh napisał:

                        > Osobiście nie znasz? I nie wierzysz w istnienie żadnego?

                        Przecież wielokrotnie pisałem, że nie ma żadnych bogów, jest tylko jeden Bóg.

                        > > i nigdy się na takowego nie powoływałem,
                        > > więc nie wiem o czym piszesz.
                        >
                        > No to sukces. A mówiłem, że zrobię z Ciebie ateistę, ale nie przypuszczałem, że
                        > pójdzie mi to tak szybko.

                        Nie wiem, z czego się cieszysz, że wierzę w jednego Jedynego Boga ? To chyba dobrze, ale co to ma wspólnego z ateizmem ???

                        > > Znowu piszesz nieprawdę.
                        > > Zawsze strona silniejsza narzuca stronie słabszej swoje warunki
                        >
                        > Zawsze?!?!

                        Tak, zawsze.

                        > > (w niektórych przypadkach dochodzi do kompromisu
                        >
                        > Ale nie zawsze?!?!

                        Nie zawsze, czasami, gdy strona silniejsza się na to godzi z różnych względów, lub gdy koszty weryfikacji kto jest silniejszy, mogą być większe, niż kompromis.

                        > > – jeśli brak zdecydowanej przewagi),
                        > > a to że mogą zawrzeć porozumienie , w którym będzie napisane "zobowiązani
                        > e"
                        > > – to niczego nie zmienia. To jest truizm.
                        >
                        > Ja na pewno mam nad Tobą przewagę, ale deklaruję to publicznie, przy wszystkich
                        > - nie będę Ci narzucał żadnych warunków. I Twoja regułka jest do bani. :)

                        Mało mnie zajmuje, co uważasz za swoją „przewagę”, równie dobrze możesz być majętniejszy, znać na pamięć wszystkich sułtanów tureckich, czy mieć „dziadka w Wermachcie”, nie jestem przedszkolakiem aby się tym emocjonować – mądry z durniem nie licytuje się posiadaną wiedzą :)

                        > Nie przesadzaj. Ja też - powiem Ci to w tajemnicy - kiedyś zachowywałem się agr
                        > esywnie. Ale ewoluuję (to jest kolejny dowód na istnienie ewolucji). I powiem C
                        > i, że Ciebie też spróbuję trochę przeinaczyć, żebyś się zachowywał kulturalniej
                        > . Zobaczysz, że ze mną nie da się inaczej. Agresja nie popłaca. Nauczę Ci tego.

                        :) Jeśli to cię bawi, to miłej zabawy – ucz mnie :)
                        W moim odczuciu jestem bardzo kulturalnym, dobrze ułożonym, elokwentnym i pełnym wdzięku polemistą, który jednakże nie z każdym chce wdawać się w dysputy, znając maksymę, że nie wolno „rzucać pereł przed wieprze”.

                        > > Dziecko nie ma prawa decydować co jest sensowne wg niego.
                        >
                        > Na ogół, ale bywa też na odwrót.

                        Tak, przecież wiemy, że wyjątki potwierdzają … itd. Nie znam przypadku (może wśród marginesu społecznego się to zdarza?), w którym dziecko steruje sensownie dorosłym bez szkody dla nikogo.

                        > Postępuj, jak chcesz. Ale ja, jako ateista, nie narzucam Ci W PRZESTRZENI PUBLI
                        > CZNEJ, NEUTRALNEJ niczego. A religia w tej przestrzeni narzuca innym swoje regu
                        > ły - np. zabrania sprzedawania pewnych specyfików w aptekach (klauzula sumienia
                        > ) lub aborcji, gdy dopuszcza ją prawo. Nie wiedziałeś o tym?

                        Nie jest prawdą to co piszesz. „Przestrzeń publiczna, neutralna”, czy też „państwo neutralne światopoglądowo” to są sztandarowe hasła marksizmu kulturowego, narzucane nam przez współczesne ustawodawstwo Unii Europejskiej, a wdrażane również w naszym kraju. Oczywiście są one nonsensowne (owe hasła), ponieważ każde państwo ma za zadanie ustanawianie praw, które arbitralnie określają jakie mają być obowiązujące na terenie publicznym normy, również moralne (etykę). Zarzucając jedne normy etyczne, a eksponując inne, państwo opowiada się za określonym światopoglądem, dlatego te hasła „neutralnej przestrzeni publicznej”, czy o „neutralnym światopoglądowo państwie” są kłamstwem mającym na celu wyrugowanie etyki chrześcijańskiej i zastąpienie jej etyką ateistycznego kulturowego marksizmu.

                        > > Też i w tym przypadku mijasz się z prawdą.
                        >
                        > Mijam się? Nie wszyscy im podlegają? Tak, wierzący stawiają siebie ponad prawem
                        > - to jest ten wyjątek - bo uważają, że podlegają przede wszystkim swojemu uroj
                        > onemu bóstwu i wtedy wolno im ignorować prawo. Wskutek tego katoliccy pedofile
                        > w sutannach unikali rozliczenia swych postępków przez prawo.

                        Znowu wygłaszasz głupi bolszewicki manifest ateistyczny (nadawałbyś się w tamtym czasie na redaktora pisma „Bezbożnik”). Prawa ustanawiają silniejsi i nie dla wszystkich są jednakowe, np. bierne prawo wyborcze nie dotyczy obywateli poniżej 21 roku życia.

                        > > Prawa ustanawiają silniejsi, a co za
                        > > tym idzie nie wszyscy podlegają tym samym prawom.
                        >
                        > Co to za nonsensy wypisujesz?

                        Powyżej podałem przykład, mogę podać ich więcej: np. kobiety wcześniej nabywają prawa do emerytury, niż mężczyźni, niektóre grupy zawodowe są w tym względzie szczególnie uprzywilejowane w stosunku do innych itd., itp.

                        > > > > – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany.
                        > > >
                        > > > Jak mnie złapią i udowodnią winę. ;)
                        > > > Ale nie ze względu na karę unikam łamania prawa.
                        > > > Przestrzegam dowolnych reguł, których ustalenia
                        > > > wiążą mnie z innymi.
                        > >
                        > > Byłbyś świetnym nazistą – oni również działali na tej zasadzie.
                        >
                        > I znów erystyka. I znów atak personalny. Znów przypisywanie mi czegoś bez uzasa
                        > dnienia. Czy musisz być tak agresywny i nienawidzący? Czy to jest nauka Twojego
                        > Jezusa? Mówienie fałszywego świadectwa? Nie boisz się kary bóstwa? Urojone, to
                        > można się nie bać, prawda? Wierzysz w boga? Co to za wiara? Co za religia? Jak
                        > a fałszywa. Co ona robi z wami, że tak nienawidzicie inaczej myślących i tak, z
                        > a wszelką cenę, pomówieniami chcecie ich zniszczyć?

                        Wciąż zasłaniasz się moją rzekomą agresywnością, gdy tylko dowodzę ci powiązania z jakąś szczególną, niemiłą ci grupą, ideą, bądź postępowaniem, którego nie pochwalasz. Wtedy wybuchasz, wielce się oburzasz i chaotycznie, bez sensu wypisujesz coś o jakichś bogach, religii, wierze, nauce, agresji, atakach i Bóg wie co jeszcze – opanuj się i dyskutuj merytorycznie ! Opanuj się – trochę godności !

                        > Sobie robisz krzywdę, heniu. Nie krocz tą drogą dalej. Mówię Ci to ja, ateista,
                        > moralnie wyżej stojący od takich jak Ty, teistów. Już na zawsze na takich fora
                        > ch jak to zostanie ślad Twojego zachowania.

                        Miło, że potrafisz w tak prosty sposób sam siebie pocieszyć – zapewne podtrzymuje to cię w równowadze psychicznej w chwilach zwątpienia we własną, nędzną egzystencję :)))
                        • kolter-xl Re: do henia - 2.1.2 08.07.12, 13:46
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > Osobiście nie znasz? I nie wierzysz w istnienie żadnego?
                          >
                          > Przecież wielokrotnie pisałem, że nie ma żadnych bogów, jest tylko jeden Bóg.

                          Nikomu kompletnym brakiem znajomości choćby biblii nie musisz tam manifestacyjnie okazywać .

                          Np ten bóg założył wasz kościół;

                          dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewnagelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga.

                          Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie, gdyż w ten sposób ukarał tych, co się nimi pysznili.

                          Nie wiem, z czego się cieszysz, że wierzę w jednego Jedynego Boga ? To chyba do
                          > brze, ale co to ma wspólnego z ateizmem ???

                          Ty eniu wierzysz w setki bogów o których mowa w waszym katechizmie .
                        • grgkh Re: do henia - 2.1.2.1 09.07.12, 12:46
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > Osobiście nie znasz? I nie wierzysz w istnienie żadnego?
                          >
                          > Przecież wielokrotnie pisałem, że nie ma żadnych bogów, jest tylko jeden Bóg.

                          Pisałeś wielokrotnie, to fakt, ale to jest niezgodne z logiką. Jeśli NIE MA ŻADNYCH, to nie może być nawet JEDNEGO.

                          Gardzisz logiką? Uważasz, że jest bez sensu?

                          > > > i nigdy się na takowego nie powoływałem,
                          > > > więc nie wiem o czym piszesz.
                          > >
                          > > No to sukces. A mówiłem, że zrobię z Ciebie ateistę,
                          > > ale nie przypuszczałem, że pójdzie mi to tak szybko.
                          >
                          > Nie wiem, z czego się cieszysz,

                          Cieszę? Stwierdzam fakt.

                          > że wierzę w jednego Jedynego Boga ?

                          Ale w trzech osobach? No to wierzysz co najmniej w trzech bogów. Masz problem z policzeniem?

                          Bogów jest tysiące, wszyscy dokładnie tak samo nieudowodnieni, a Ty wierzysz tylko w jednego? Dlaczego. Wytłumacz nam to. W czym ten

                          jeden jest PEWNIEJSZY od tamtych, jeśli na istnienie wszystkich brak dowodów?

                          > To chyba dobrze, ale co to ma wspólnego z ateizmem ???

                          A ma. Ateista to ktoś, kto twierdzi jak Ty, że nie ma żadnych bogów (żeby coś było uznane za istniejące, trzeba to udowodnić). Niby jesteś ateistą, ale jednocześnie teistą. Jak to możliwe?

                          Zabrnąłeś w ślepą uliczkę. Logicznie tego nie rozwiążesz. A nielogiczne, mętne tłumaczenie, to rozpoznawalna przez myślących ludzi manipulacja. W ten sposób SOBIE psujesz reputację.

                          > > > Znowu piszesz nieprawdę.
                          > > > Zawsze strona silniejsza narzuca stronie słabszej swoje warunki
                          > >
                          > > Zawsze?!?!
                          >
                          > Tak, zawsze.

                          A Ty jesteś słabszy czy silniejszy? Poproszę o deklarację. Jeśli jesteś silniejszy, to według jakiego kryterium? Czy narzucisz mi wtedy warunek o istnieniu/nieistnieniu? Przecież on jest alogiczny. Chcesz mi narzucić coś alogicznego, bo jesteś silniejszy? A może jesteś słabszy? To i tak do chrzanu, bo ja Ci niczego nie zamierzam narzucać. To jest moja deklaracja, której prawdziwości Ty sam dowodzisz, pokazując, że Ci wciąż nic nie narzuciłem. A rozmowa to nie jest narzucanie. Możesz sobie stąd pójść i wymiana zdań się skończy. ;)

                          A teraz znajdź w powyższym rozumowaniu lukę, która mogłaby je podważyć, a jeśli nie znajdziesz to powinieneś (ale nie musisz, bo ja Ci nic nie narzucam) potwierdzić, że mówisz bez sensu. Tak czy siak, tę i inne podobne wypowiedzi będę miał na przyszłość jako przykłady Twojego mówienia bez sensu. :) Gromadzisz solidne materiały na swój temat.

                          > > > (w niektórych przypadkach dochodzi do kompromisu
                          > >
                          > > Ale nie zawsze?!?!
                          >
                          > Nie zawsze, czasami, gdy strona silniejsza się na to godzi z różnych względów,
                          > lub gdy koszty weryfikacji kto jest silniejszy, mogą być większe, niż kompromis
                          > .

                          A jak miałby wyglądać kompromis w przypadku istnienia/nieistnienia bogów? Opisz go.

                          > > > – jeśli brak zdecydowanej przewagi),
                          > > > a to że mogą zawrzeć porozumienie , w którym będzie napisane
                          > > > "zobowiązanie" – to niczego nie zmienia. To jest truizm.
                          > >
                          > > Ja na pewno mam nad Tobą przewagę, ale deklaruję to publicznie,
                          > > przy wszystkich - nie będę Ci narzucał żadnych warunków.
                          > > I Twoja regułka jest do bani. :)
                          >
                          > Mało mnie zajmuje, co uważasz za swoją „przewagę”,

                          Co się dzieje z Tobą, to dla mnie nieistotne, ale obserwatorzy to widzą. :)

                          > równie dobrze możesz być majętniejszy, znać na pamięć
                          > wszystkich sułtanów tureckich, czy mieć "dziadka w Wermachcie”,
                          > nie jestem przedszkolakiem aby się tym emocjonować –
                          > mądry z durniem nie licytuje się posiadaną wiedzą :)

                          Tutaj nie chodzi o wiedzę, ale o myślenie logiczne. Wykazuję, że nie potrafisz tak myśleć, znajduję błędy w Twoim rozumowaniu, a to idzie na konto ideologii religijnej, której bronisz. Kompromitujesz ja przy okazji, zgodnie z tym, co ja sobie założyłem. Taki mam program - znaleźć wierzących, na przykładzie których będę mógł pokazać, że religia jest absurdalna, nielogiczna, sprzeczna. Pomagasz mi w tym. Dziękuję za współpracę.

                          A pokazujesz jeszcze coś bardzo mi sprzyjającego - agresywny sposób zachowania się TYPOWEGO teisty, zarozumiałego pyszałka, który twierdzi, że tylko jego bóg istnieje, a bogowie innych religii nie istnieją. Przezabawne. ;)
                        • grgkh Re: do henia - 2.1.2.2 09.07.12, 12:49
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:

                          > > Nie przesadzaj. Ja też - powiem Ci to w tajemnicy -
                          > > kiedyś zachowywałem się agresywnie. Ale ewoluuję
                          > > (to jest kolejny dowód na istnienie ewolucji).
                          > > I powiem Ci, że Ciebie też spróbuję trochę przeinaczyć,
                          > > żebyś się zachowywał kulturalniej.
                          > > Zobaczysz, że ze mną nie da się inaczej. Agresja nie popłaca.
                          > > Nauczę Cię tego.
                          >
                          > :) Jeśli to cię bawi, to miłej zabawy – ucz mnie :)

                          Już zachowujesz się inaczej niż na początku naszych rozmów. Jak widzisz, ateista może zaoferować teiście coś, czego nie potrafiła mu dać religia. W tym mój ateizm jest lepszy od Twojego teizmu. ;)

                          > W moim odczuciu jestem bardzo kulturalnym, dobrze ułożonym, elokwentnym i pełny
                          > m wdzięku polemistą, który jednakże nie z każdym chce wdawać się w dysputy, zna
                          > jąc maksymę, że nie wolno „rzucać pereł przed wieprze”.

                          No proszę, jak nauczyłem Cię szacunku do mnie - bo ze mną się wdajesz. :) A nawet zabiegasz o moje względy, bo tłumaczysz się publicznie, dlaczego od razu nie odpisałeś. Miło to czytać. Ale z samochwalstwem to nie przesadzaj. Najpierw popracuj nad swoim brakiem logiki w myśleniu. Wiesz, że to dyskredytuje? Nie wiedziałeś? To jeszcze i tej wiedzy Ci brakuje. Ale porozmawiaj ze mną dłużej, a może w końcu i tego się nauczysz.

                          > > > Dziecko nie ma prawa decydować co jest sensowne wg niego.
                          > >
                          > > Na ogół, ale bywa też na odwrót.
                          >
                          > Tak, przecież wiemy, że wyjątki potwierdzają … itd.

                          To jest sofizmat. Gdyby ta reguła była prawdziwa to i od niej musiałby istnieć wyjątek, a więc byłyby reguły od których wyjątków nie ma.

                          Nie zetknąłeś się nigdy z sofizmatami? Religia się nimi posługuje często. Aż wierzący, jak Ty w tym przypadku, przestaje zauważać na czym to polega. Tego też powinienem Cię nauczyć. Jak sądzisz, uda mi się? Tyle masz tych braków... nie wiem, czy podołasz. A jak Ty oceniasz swoje możliwości? Wystarczy ich?

                          > Nie znam przypadku (może wśród marginesu społecznego się to zdarza?),
                          > w którym dziecko steruje sensownie dorosłym bez szkody dla nikogo.

                          Spokojnie, ja steruję Tobą z pozycji dorosłego. Dowód osobisty już mam. Ale uwierz mi na słowo.

                          > > Postępuj, jak chcesz. Ale ja, jako ateista, nie narzucam
                          > > Ci W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ, NEUTRALNEJ niczego. A religia
                          > > w tej przestrzeni narzuca innym swoje reguły - np. zabrania
                          > > sprzedawania pewnych specyfików w aptekach (klauzula sumienia)
                          > > lub aborcji, gdy dopuszcza ją prawo. Nie wiedziałeś o tym?
                          >
                          > Nie jest prawdą to co piszesz.

                          Zaraz będzie tego dowód, poczytajmy.

                          > „Przestrzeń publiczna, neutralna”, czy też
                          > „państwo neutralne światopoglądowo” to są sztandarowe hasła
                          > marksizmu kulturowego,

                          I co z tego. Widoczne niektóre hasła "marksizmu kulturowego" (nie wiem, co to jest i się z tym nie identyfikuję) są w porządku.

                          > narzucane nam przez współczesne ustawodawstwo
                          > Unii Europejskiej, a wdrażane również w naszym kraju.

                          Możesz się wyprowadzić do Watykanu, Twojej ojczyzny ideowej.

                          > Oczywiście są one nonsensowne (owe hasła), ponieważ
                          > każde państwo ma za zadanie ustanawianie praw, które arbitralnie
                          > określają jakie mają być obowiązujące na terenie publicznym normy,
                          > również moralne (etykę). Zarzucając jedne normy etyczne,
                          > a eksponując inne, państwo opowiada się za określonym światopoglądem,
                          > dlatego te hasła „neutralnej przestrzeni publicznej”,
                          > czy o „neutralnym światopoglądowo państwie" są kłamstwem mającym
                          > na celu wyrugowanie etyki chrześcijańskiej i zastąpienie jej
                          > etyką ateistycznego kulturowego marksizmu.

                          Cała kupa bzdur;:
                          1) w przestrzeni prywatnej pozwalam Ci być chrześcijaninem i nic nie ruguję, ani ja, ani UE;
                          2) państwo musi zważać tylko na to, by nie działa się obywatelom krzywda, a Tobie się za sprawą ograniczenia przywilejów religijnych w przestrzeni publicznej nie dzieje;
                          3) wszystko to, co nie powoduje krzywdy, powinno być dozwolone, bo w przeciwnym przypadku mogłoby być traktowane jako ograniczanie i narzucanie, na które się sam powołujesz;
                          4) forsowanie reguł wynikających z założeń Twojej religii jako obowiązujących wszystkich obywateli jest narzucaniem im światopoglądu prywatnego (Twojego) - ja mam takie samo prawo narzucić Ci światopogląd dokładnie odwrotny;

                          5) nie odpowiedziałeś na zarzut nierespektowania przepisów prawa przez obywateli wierzących w gusła (np. prawem dopuszczona aborcja i niesprzedawanie przez farmaceutów środków służących antykoncepcji);

                          > > > Też i w tym przypadku mijasz się z prawdą.
                          > >
                          > > Mijam się? Nie wszyscy im podlegają? Tak, wierzący
                          > > stawiają siebie ponad prawem - to jest ten wyjątek - bo uważają,
                          > > że podlegają przede wszystkim swojemu urojonemu bóstwu
                          > > i wtedy wolno im ignorować prawo. Wskutek tego katoliccy pedofile
                          > > w sutannach unikali rozliczenia swych postępków przez prawo.
                          >
                          > Znowu wygłaszasz głupi bolszewicki manifest ateistyczny

                          Ależ to Twoje poglądy są bardziej bolszewickie niż moje:
                          1) tkwisz po uszy w kulcie jednostki (człowieka) wiecznie żywy jp2 i jego relikwie jak wiecznie żywy Lenin w szklanej trumnie w mauzoleum, a także czczony ale będący gniotem zbiór pism wszystkich wielkiego wodza. ;)
                          2) ateizm jest wyłącznie brakiem teizmu, nie jest więc światopoglądem - jest pusty, nie zawiera żadnych założeń;
                          3) A ja domagam się nienarzucania mi Twojego, bolszewicko-teistycznego światopoglądu. :)

                          > (nadawałbyś się w tamtym czasie na redaktora pisma „Bezbożnik”).

                          A przyjemnością pełniłbym taką funkcję, ale pozostaw mnie decyzję o tym, co mam w życiu robić. Znów erystycznie sugerujesz coś na mój temat, by potem na tym opierać dalszy ciąg rozumowania. To oczywisty błąd logiczny.

                          > Prawa ustanawiają silniejsi

                          I dlatego domagasz się dla siebie władzy poprzez religię. Ale nade mną władzy Ci nie oddam.

                          > i nie dla wszystkich są jednakowe,
                          > np. bierne prawo wyborcze nie dotyczy obywateli poniżej 21 roku życia.

                          To zrozumiałe. Chorych psychicznie się ich pozbawia. A głupcy i niemyślący logicznie jednak dostają takie prawa, bo kto miałby decydować, kto już lub jeszcze jest głupcem? Tak więc głupiec, choć jest "słabszy" i może być manipulowany, ma wpływ na prawa.

                          > > > Prawa ustanawiają silniejsi, a co za
                          > > > tym idzie nie wszyscy podlegają tym samym prawom.
                          > >
                          > > Co to za nonsensy wypisujesz?
                          >
                          > Powyżej podałem przykład, mogę podać ich więcej: np. kobiety wcześniej nabywają
                          > prawa do emerytury, niż mężczyźni, niektóre grupy zawodowe są w tym względzie
                          > szczególnie uprzywilejowane w stosunku do innych itd., itp.

                          Przywileje są dawane i zabierane. To sprawa koniunktury. Niektórych trzeba chronić i pomagać im.

                          Ale religia to światopogląd, a ten jest prywatny i nie powinien podlegać uprzywilejowanej ochronie.
                        • grgkh Re: do henia - 2.1.2.3 09.07.12, 12:50
                          enrque111 napisał:

                          > > > > > – w przeciwnym razie zostaniesz ukarany.
                          > > > >
                          > > > > Jak mnie złapią i udowodnią winę. ;)
                          > > > > Ale nie ze względu na karę unikam łamania prawa.
                          > > > > Przestrzegam dowolnych reguł, których ustalenia
                          > > > > wiążą mnie z innymi.
                          > > >
                          > > > Byłbyś świetnym nazistą – oni również działali
                          > > > na tej zasadzie.
                          > >
                          > > I znów erystyka. I znów atak personalny.
                          > > Znów przypisywanie mi czegoś bez uzasadnienia.
                          > > Czy musisz być tak agresywny i nienawidzący?
                          > > Czy to jest nauka Twojego Jezusa?
                          > > Mówienie fałszywego świadectwa?
                          > > Nie boisz się kary bóstwa?
                          > > Urojone, to można się nie bać, prawda? Wierzysz w boga?
                          > > Co to za wiara? Co za religia? Jaka fałszywa.
                          > > Co ona robi z wami, że tak nienawidzicie inaczej myślących
                          > > i tak, za wszelką cenę, pomówieniami chcecie ich zniszczyć?
                          >
                          > Wciąż zasłaniasz się moją rzekomą agresywnością, gdy tylko dowodzę ci powiązani
                          > a z jakąś szczególną, niemiłą ci grupą, ideą, bądź postępowaniem,

                          To nie jest powiązanie, bo nie potrafiłbyś tej tezy udowodnić. Poza tym nie znasz mnie. Sugerujesz, że kimś byłbym. To klasyczne dawanie o kimś fałszywego świadectwa. Taka jest twoja religia?

                          Dlaczego oczerniasz innych ludzi? Dlaczego sięgasz po "argumenty" personalne? Przecież nie rozmawiamy o nas, ale o religii.

                          > którego nie pochwalasz.

                          Skąd Ci to przyszło do głowy? :) Ja to pochwalam. :) Im więcej używasz argumentów erystycznych, tym gorzej dla Ciebie. ;) Przecież to Ty siebie dyskredytujesz. Uciekasz od argumentowania na temat i opisujesz moją osobę, a to nie ma związku.

                          > Wtedy wybuchasz, wielce się oburzasz i chaotycznie,

                          Gdzie Ty tu widzisz "wybuch"? ;)

                          > bez sensu wypisu
                          > jesz coś o jakichś bogach, religii, wierze, nauce, agresji, atakach i Bóg wie c
                          > o jeszcze – opanuj się i dyskutuj merytorycznie ! Opanuj się – troc
                          > hę godności !

                          A to jest forum religijne, więc dlaczego nie miałbym o religii pisać? Po to tu przychodzę. Zabawny jesteś.

                          > > Sobie robisz krzywdę, heniu. Nie krocz tą drogą dalej.
                          > > Mówię Ci to ja, ateista, moralnie wyżej stojący od takich
                          > > jak Ty, teistów. Już na zawsze na takich forach jak to
                          > > zostanie ślad Twojego zachowania.
                          >
                          > Miło, że potrafisz w tak prosty sposób sam siebie pocieszyć –

                          Miło, że mogę Ci to napisać, a Ty i obserwatorzy przeczytają to, co obaj tu piszemy. :)

                          > zapewne podtrzymuje to cię w równowadze psychicznej
                          > w chwilach zwątpienia we własną, nędzną egzystencję :)))

                          I znów się zajmujesz moją egzystencją, a nie religią jako tematem nadrzędnym. Dziękuję za troskę, ale sobie sam będę radził. ;)
                    • grgkh Re: do henia - 2.1.3 06.07.12, 00:41
                      > > > Religia również narzuca pewne normy
                      > >
                      > > Religia opiera się na fałszywych założeniach.
                      >
                      > Twoje subiektywne odczucie w tym przypadku się nie liczy.

                      To jest obiektywny obraz. Wszyscy widzą, jak się tu zachowujesz.

                      > Zdecydowana większość ludzkości,
                      > nawet wybitni myśliciele uważali i uważają inaczej.

                      Religia opiera się na fałszywym przekonaniu, że hipoteza jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu. Każdy, kto myśli logicznie, widzi, że tak jest.

                      > > Jeśli narzuca coś, to tylko tym, którzy nie myślą
                      > > samodzielnie i maja naturę niewolników oraz tym,
                      > > którzy wcześniej podlegali praniu mózgów i stali
                      > > się ofiarami tego procederu. Religia to totalitaryzm.
                      >
                      > Uważam, że to samo można przypisać tobie.

                      Piorę Twój mózg? :)

                      > Ateizm jest większym totalitaryzmem

                      Ateizm jest pusty. Nie zawiera NIC, to BRAK IDEI TEISTYCZNEJ. Brak, pustka nie może zawierać żadnych cech.

                      > tam gdzie zdobywał władzę,

                      Ludzie zdobywali władzę, a nie idea.

                      > kończyło się największymi zbrodniami w dziejach ludzkości.

                      Francja od dawna stara się być światopoglądowo neutralna (można powiedzieć, że nie rządzi tam teizm). Zgodnie z Twoją regułą, powinny się tam dziać największe zbrodnie. Czy możesz podać ich szczegóły? A ja Ci podaję przykład Iranu i totalitarnego terroru, o którym wszyscy wiedzą. To jest przykład, gdy cała władza jest w rękach teistów.

                      > Pranie mózgu niewątpliwie przeszedłeś sam, czego dowody dajesz w
                      > każdym wypowiadanym zdaniu. Twoje poglądy są sztampowe
                      > dla osobników mało wykształconych, indoktrynowanych ideologicznie
                      > przez środowiska masońskie i antyklerykalne.

                      Heniu, ja o Tobie tu nie mówię nic, a Ty wciąż skupiasz si na nieudowodnionych pomówieniach. Opanuj się. Licz si z regułami, które powinieneś znać jako chrześcijanin. No, chyba że w chrześcijaństwie dokładnie o to chodzi. Jest tak? Nakazują wam nienawidzić i szkalować inaczej myślących?

                      > > > lecz natury ogólnej, moralnej, wynikającej z praw naturalnych
                      > >
                      > > Praw naturalne to wszystkie reguły, które zdarzają się
                      > > w świecie zwierząt. To każde zachowanie, które można
                      > > zaobserwować i kopiować je dla pożytku ogółu. Homo sapiens
                      > > po to ma rozum, żeby osobiście decydować, co jest dla niego dobre.
                      >
                      > Nie. Gdyby "homo sapiens" decydował w oderwaniu od praw naturalnych
                      > (rozróżniam je od "praw natury", czego ty nie potrafisz),

                      Używam racjonalnych definicji. Czy prawa natury nie są prawami naturalnymi? Są sztuczne? Skąd pochodzą?

                      > to prawo stanowione mogłoby krzywdzić innych
                      > (co miało i ma miejsce na całym świecie).

                      Przecież tak się właśnie dzieje. Papież zalecał odrzucenie antykoncepcji, używania prezerwatyw, co poskutkowało ogromną ilością zakażeń HIV. Religia jest przyczyną zła, cierpienia, śmierci.

                      > Rozum każdego osobnika jest inny,
                      > więc albo silniejszy narzuca wolę słabszemu,
                      > albo w sposób "demokratyczny" podejmuje się decyzje
                      > np. o tym, że jakaś grupa ludzi musi zachowywać się tak,
                      > jak chce tego większość.

                      Zrozumiałem. Nie wierzysz w to, że człowiek potrafi być mądry, racjonalnie (z pożytkiem dla ogółu) myśleć i podejmować decyzje. I religia ma być tym panaceum na wszystko? Która religia? Z jakimi prawami? Są sprzeczne.

                      > > > ustanowionych przez Boga
                      > >
                      > > Bóg nie istnieje, bo który bóg i której religii?
                      > > Wszystkie religie chciałyby tego samego, a dotąd
                      > > nie uzgodniły wspólnego stanowiska.
                      >
                      > Nie wiem nic o istnieniu jakichkolwiek bogów – jest tylko jeden Bóg.

                      O... A w hinduizmie? To nie jest religia? :) Masz duże luki w wiedzy o bogach.

                      > > > – ich naruszenie, na dłuższa metę rodzi znacznie
                      > > > poważniejsze skutki, niż naruszenie prawa stanowionego.
                      > >
                      > > Ich naruszenie jest kłopotem tych, którzy się boją
                      > > urojonego bożka. To Twój kłopot i nie angażuj nas w to,
                      > > idź z tym do lekarza psychiatry.
                      >
                      > Żadnych bożków się nie boję, ponieważ ich nie ma ….

                      A Twój bożek? Też go nie ma?

                      > no, może poza bożkami którym hołdy oddają ateiści

                      Ja nie oddaję hołdów żadnym bożkom, więc nie uogólniaj. Licz się ze słowami, bo jeszcze parę oczernień, a odszukam Cię i pójdziemy do sądu i zapłacisz za to żywą mamoną.

                      > (mamona,

                      Czy oddasz całą swoją mamonę potrzebującym biedakom?

                      > "prawa człowieka", demokracja, tolerancja itd.)

                      I to wszystko Ci przeszkadza? Dlaczego? Co Ci szkodzi, że tych zasad używają inni? Ładnie się nam tu prezentujesz. I swoją religię stawiasz też w niezbyt dobrym świetle.

                      > ale przecież to twój kłopot :)

                      Nie. To jest to, co uważam za zdobycze mądrości ludzkiej.
                      • enrque111 Re: do henia - 2.1.3 08.07.12, 11:57
                        grgkh napisał:

                        > Religia opiera się na fałszywym przekonaniu, że hipoteza jest prawdziwa, choć n
                        > ie ma na to dowodu. Każdy, kto myśli logicznie, widzi, że tak jest.

                        Odsyłam do swego wcześniejszego wykładu, w którym dowodzę, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą. Nie czytasz moich wpisów ?

                        > > Uważam, że to samo można przypisać tobie.
                        >
                        > Piorę Twój mózg? :)

                        Usiłujesz, ale to tak, jakbyś wygrażał motyką słońcu, że świeci :))

                        > > Ateizm jest większym totalitaryzmem
                        >
                        > Ateizm jest pusty. Nie zawiera NIC, to BRAK IDEI TEISTYCZNEJ. Brak, pustka nie
                        > może zawierać żadnych cech.

                        Tu wreszcie mogę z tobą się zgodzić, tak – Ateizm jest pusty.

                        > > tam gdzie zdobywał władzę,
                        >
                        > Ludzie zdobywali władzę, a nie idea.

                        Niech ci będzie, ludzie oczadzeni ideą ateistyczną.

                        > > kończyło się największymi zbrodniami w dziejach ludzkości.
                        >
                        > Francja od dawna stara się być światopoglądowo neutralna (można powiedzieć, że
                        > nie rządzi tam teizm). Zgodnie z Twoją regułą, powinny się tam dziać największe
                        > zbrodnie. Czy możesz podać ich szczegóły? A ja Ci podaję przykład Iranu i tota
                        > litarnego terroru, o którym wszyscy wiedzą. To jest przykład, gdy cała władza j
                        > est w rękach teistów.

                        We Francji już dawno działy się największe zbrodnie i terror. Obecnie rządzą nie stricte ateiści (tacy na świecie stanowią śladową ilość – są zbyt głupi aby mądrze rządzić, kończą zwykle jako zbrodniarze), lecz masoni (większość establishmentu politycznego w tym kraju należy do masonerii), a więc rządzi teizm w postaci agnostycko-masońskiej, a w Iranie w wersji szyickiej (nie wiem, co jest lepsze).

                        > Heniu, ja o Tobie tu nie mówię nic, a Ty wciąż skupiasz si na nieudowodnionych
                        > pomówieniach. Opanuj się. Licz si z regułami, które powinieneś znać jako chrześ
                        > cijanin. No, chyba że w chrześcijaństwie dokładnie o to chodzi. Jest tak? Nakaz
                        > ują wam nienawidzić i szkalować inaczej myślących?

                        To zabawne, że ateiści powołują się na zasady chrześcijańskie, gdy jakiś chrześcijanin stara się używać argumentacji w ich stylu, bądź gdy nie mają rzeczowej odpowiedzi :)

                        > > Nie. Gdyby "homo sapiens" decydował w oderwaniu od praw naturalnych
                        > ]
                        > > (rozróżniam je od "praw natury", czego ty nie potrafisz),
                        >
                        > Używam racjonalnych definicji. Czy prawa natury nie są prawami naturalnymi? Są
                        > sztuczne? Skąd pochodzą?

                        Niekoniecznie są tożsame, chociaż niektórzy mówią o nich zamiennie, a wcześniej prawa natury obejmowały również prawa naturalne. Te ostatnie dotyczą jednak człowieka i jego sfery moralno-duchowej, a te drugie zaczynają być tożsame z prawami przyrody, o których wspominałeś w kontekście zachowań zwierzęcych.

                        > > to prawo stanowione mogłoby krzywdzić innych
                        > > (co miało i ma miejsce na całym świecie).
                        >
                        > Przecież tak się właśnie dzieje. Papież zalecał odrzucenie antykoncepcji, używa
                        > nia prezerwatyw, co poskutkowało ogromną ilością zakażeń HIV. Religia jest przy
                        > czyną zła, cierpienia, śmierci.

                        Znowu wszystko mylisz i przekręcasz. „Ogromna ilość zakażeń HIV” była skutkiem rozwiązłości, niemoralnego prowadzenia się i rozpasanych zboczeń, a nie brakiem używania prezerwatyw. To wielki światowy, ateistyczny biznes nakręca przemysł rozrywkowy, promując rozwiązłość seksualną, szkoląc w tym nawet dzieci od przedszkola, a później zbija kapitał na przemyśle aborcyjnym, antykoncepcyjnym, na „in vitro” oraz lekach przeciw HIV.

                        > > Rozum każdego osobnika jest inny,
                        > > więc albo silniejszy narzuca wolę słabszemu,
                        > > albo w sposób "demokratyczny" podejmuje się decyzje
                        > > np. o tym, że jakaś grupa ludzi musi zachowywać się tak,
                        > > jak chce tego większość.
                        >
                        > Zrozumiałem. Nie wierzysz w to, że człowiek potrafi być mądry, racjonalnie (z p
                        > ożytkiem dla ogółu) myśleć i podejmować decyzje. I religia ma być tym panaceum
                        > na wszystko? Która religia? Z jakimi prawami? Są sprzeczne.

                        Wierzę, że człowiek jest dobry, ale grzeszny. Dobro jest trudniej osiągalne, niż zło. Łatwiej jest niszczyć, niż budować. Hedonizm jest przyjemniejszy, niż cnota. Głupszych jest więcej, niż mądrych. Religia, a właściwie Bóg ustanowił porządek moralny, po przekroczeniu którego czynimy sami sobie piekło na ziemi.

                        > > Nie wiem nic o istnieniu jakichkolwiek bogów – jest tylko jeden Bóg
                        >
                        > O... A w hinduizmie? To nie jest religia? :) Masz duże luki w wiedzy o bogach.

                        Nie znam żadnych bogów – jest tylko jeden Bóg. Napisane wszak jest, że: „wszyscy bogowie pogan to demony”.

                        > > Żadnych bożków się nie boję, ponieważ ich nie ma ….
                        >
                        > A Twój bożek? Też go nie ma?

                        Czy ty się leczysz w jakimś zakładzie dla obłąkanych, że wielokrotnie pytasz o to samo i nie rozumiesz odpowiedzi ? Powtarzałem wielokrotnie, że nie ma żadnych bogów, więc nie mogę mieć żadnego bożka, a bogowie pogan do demony oraz, że jest tylko jeden Bóg. Wyucz się tego na pamięć, to być może nie będziesz musiał kolejny raz mnie o to pytać :)

                        > > no, może poza bożkami którym hołdy oddają ateiści
                        >
                        > Ja nie oddaję hołdów żadnym bożkom, więc nie uogólniaj. Licz się ze słowami, bo
                        > jeszcze parę oczernień, a odszukam Cię i pójdziemy do sądu i zapłacisz za to ż
                        > ywą mamoną.

                        Proszę cię bardzo, odszukaj mnie, nie zamierzam się ukrywać. Powtórzę jeszcze raz z pełnym przekonaniem: ateiści również, jak poganie posiadają swoich bożków, którym hołdują i jest to m.in. mamona.

                        > Czy oddasz całą swoją mamonę potrzebującym biedakom?

                        Całej nie oddam, ale potrzebującym zawsze daję, czego po tobie się nie spodziewam.

                        > > "prawa człowieka", demokracja, tolerancja itd.)
                        >
                        > I to wszystko Ci przeszkadza? Dlaczego? Co Ci szkodzi, że tych zasad używają in
                        > ni? Ładnie się nam tu prezentujesz. I swoją religię stawiasz też w niezbyt dobr
                        > ym świetle.

                        Pod przykrywką tych pozornie szczytnych haseł, promuje się zabójstwa najsłabszych, tłumienie wolności słowa, prześladowania religijne, promowanie dewiacji, demoralizację dzieci, wynaturzenia, niesprawiedliwość, zniewolenie, kradzież dorobku ludzkiego oraz przemoc.

                        > > ale przecież to twój kłopot :)
                        >
                        > Nie. To jest to, co uważam za zdobycze mądrości ludzkiej.

                        Najwidoczniej „mądrość ludzka” zaczęła już oznaczać co innego, niż do tej pory.
                        • tanebo Re: do henia - 2.1.3 08.07.12, 12:27
                          "Znowu wszystko mylisz i przekręcasz. „Ogromna ilość zakażeń HIV” była skutkiem rozwiązłości, niemoralnego prowadzenia się i rozpasanych zboczeń, a nie brakiem używania prezerwatyw." Co ty bredzisz? Do lwiej części zakażeń dochodzi w małżeństwach. Czy żona kochająca się z mężem oddaje się rozpuści?
                  • enrque111 Re: do henia - 2.1 05.07.12, 08:44
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    > > a moje argumenty są aż nadto widoczne,
                    > > szczególnie we wpisach skierowanych do ciebie.
                    >
                    > Twoje „argumenty” są takie, jak je tu widzimy. ;)

                    Również się cieszę, że je dostrzegasz :)

                    > > Mylisz się, co już wykazałem w poprzednim poście
                    >
                    > Nic nie wykazałeś w poprzednim poscie.

                    Ponieważ albo go nie przeczytałeś, albo nie zrozumiałeś.

                    > > i wciąż nie rozumujesz logicznie.
                    >
                    > Wciąż rozumuję logicznie.

                    Nawet w niniejszym poście wykazałem, że jest wręcz przeciwnie.

                    > > Nie odróżniasz wiary od nauki i to właśnie jest twój problem.
                    >
                    > Nauka to wątpienie we wszystko i poszukiwanie prawdy. Wiara to absolutna i alog
                    > iczna pewność, że coś jest prawdziwe, choć nie ma na to dowodów. Jak widzisz, r
                    > ozróżniam.

                    Tzw. "nauka" za absolutną prawdę uznaje "ewolucję", na którą nie ma dowodów, a te które miały nimi być okazały się falsyfikatami, nawet sami wielbiciele nazywają ją (skądinąd słusznie) "teorią", a wszystkich wątpiących wyklinają od czci i zapędzają do "ciemnogrodu". Tak więc kolejny raz mijasz się z prawdą. Wiara nigdy nie jest alogiczna, lecz zawsze wypływa z realnych, logicznych przesłanek (nawet wiara ateistów).

                    > > Nie jest również prawdą, że "każda z religii mówi to samo o pozostałych"
                    >
                    > Prawdą jest, że wszystkie religie twierdzą, że tylko one są prawdziwe, a pozost
                    > ałe są fałszywe.

                    Nie udowodnisz tego, ponieważ jest to kłamstwo ukute przez ateistów. Napisałem, że poza chrześcijaństwem do "religii prawdziwej" rości pretensje tylko islam.

                    > To oczywisty nonsens, bo żadna nie przedstawia dowodów. Wobec
                    > tego wszystkie religie są jednakowo fałszywe.

                    Ponownie kłamiesz. Gdyby były dowody materialne (w sensie powtarzalności ich oglądu), to mielibyśmy do czynienia nie z wiarą, a z nauką. Przyłóż się w reszcie do ślęczenia nad podręcznikami, jak już wielokrotnie ci radziłem.

                    > > – poza chrześcijaństwem tak uważa jedynie islam.
                    >
                    > Naprawdę? Masz bardzo ograniczoną wiedzę na ten temat – wszystkie religie
                    > twierdzą jak napisałem powyżej.

                    Mam nadzieję, że za chwilę przedstawisz jakieś dowody na tą bzdurę :)

                    > Ja rejestruję to, co mówią o sobie religie. Wszystkie.

                    :) Musisz być wobec tego jakimś komputerem, albo co najmniej znawcą "wszystkich religii" :)

                    > Nie kombinuj z ateizmem,
                    > bo nic Ci to nie da. Nie wymyślaj wroga, którego nie masz we mnie. Ja Ciebie i
                    > religie IGNORUJĘ. Mam was gdzieś.

                    Z ateizmem nie ma co "kombinować" – jest prymitywną formą postrzegania rzeczywistości, niewiele różniącą się od postrzegania zwierząt.
                    Kolejne kłamstwo zawarłeś w ostatnim zdaniu (dlaczego ateiści wciąż muszą kłamać ?). Otóż, gdybyś "ignorował mnie i religie", to nie rozprawiałbyś ze mną godzinami, ani nie uaktywniał się gdy mowa jest o religii :)

                    > > To tak, jakby zakładać z góry, że spośród wszystkich
                    > > uczniów rozwiązujących zadanie, któryś twierdzący,
                    > > że dobrze je rozwiązał pomyliłby się, i na tej podstawie
                    > > należałoby uznać, że każdy uczeń rozwiązujący zadanie
                    > > i twierdzący, że robi to dobrze, musi się mylić.
                    > > Analogicznie należałoby uznać, że skoro jakiś świadek
                    > > w sądzie kłamie, to również wszyscy inni świadkowie są kłamcami.
                    >
                    > Nie wysilaj się na przykłady nie pasujące do tematu. Uzgodnij z innymi religiam
                    > i, żeby przyznały, że są fałszywe to ten problem rozwiążesz.

                    Ten problem jest jedynie w twojej, nieszczęsnej głowie – jest to problem urojony.

                    > Tylko nie wyobraża
                    > m sobie, jak można by to zrobić, bo musiałbyś zapytać o to wszystkich wyznawców
                    > , także tych, którzy już nie istnieją.

                    To ty powinieneś pytać o różne rzeczy starszych i mądrzejszych, ponieważ twoja wiedza oscyluje na poziomie dziesięciolatka, a w sprawach religii (szczególnie chrześcijańskiej) na poziomie dziecka "przedkomunijnego" :)
                    • grgkh Re: do henia - 2.1 13.07.12, 17:15
                      enrque111 napisał:

                      > Również się cieszę, że je dostrzegasz :)

                      > Ponieważ albo go nie przeczytałeś, albo nie zrozumiałeś.

                      > Nawet w niniejszym poście wykazałem, że jest wręcz przeciwnie.

                      Bez komentarza.

                      > Tzw. "nauka" za absolutną prawdę uznaje "ewolucję",

                      Żadna teoria naukowa nie jest absolutnie prawdziwa. Ewolucja to najogólniej zmienność, przechodzenie do innego stanu. Nie musi oznaczać doskonalenia się.

                      > na którą nie ma dowodów,

                      Mylisz się. Są dowody. Wszystko się wokół nas zmienia. To jest dowód na ewolucję Wszechświata, a ewolucja świata ożywionego jest przypadkiem szczególnym ewolucji całości.

                      > a
                      > te które miały nimi być okazały się falsyfikatami,

                      :) Dla Ciebie. Twoje zdanie nie ma tu znaczenia. Nie posługujesz się logiką ani metodą naukową badania świata.

                      > nawet sami wielbiciele nazyw
                      > ają ją (skądinąd słusznie) "teorią", a wszystkich wątpiących wyklinają od czci
                      > i zapędzają do "ciemnogrodu".

                      Bo to prawda.

                      > Tak więc kolejny raz mijasz się z prawdą.

                      Kłaniam się jej i przyjmuję pod swój dach, by tam została na dłużej.

                      > Wiara n
                      > igdy nie jest alogiczna, lecz zawsze wypływa z realnych, logicznych przesłanek
                      > (nawet wiara ateistów).

                      Ateizm jest ignorowaniem reguł teizmu. Jest pusty i nie zawiera żadnych zasad.

                      A wiara jest alogiczna, bo uznaje za prawdę coś bez dowodu tego.

                      > > > Nie jest również prawdą, że "każda z religii mówi to samo o pozosta
                      > łych"
                      > >
                      > > Prawdą jest, że wszystkie religie twierdzą, że tylko one są prawdziwe, a
                      > pozost
                      > > ałe są fałszywe.
                      >
                      > Nie udowodnisz tego, ponieważ jest to kłamstwo ukute przez ateistów. Napisałem,
                      > że poza chrześcijaństwem do "religii prawdziwej" rości pretensje tylko islam.

                      Nie to jest prawdą, co Ty napisałeś, tylko to, co zostało udowodnione, że jest prawdziwe. Napisanie przez Ciebie nie czyni automatycznie prawdą.

                      > > To oczywisty nonsens, bo żadna nie przedstawia dowodów. Wobec
                      > > tego wszystkie religie są jednakowo fałszywe.
                      >
                      > Ponownie kłamiesz. Gdyby były dowody materialne (w sensie powtarzalności ich og
                      > lądu), to mielibyśmy do czynienia nie z wiarą, a z nauką. Przyłóż się w reszcie
                      > do ślęczenia nad podręcznikami, jak już wielokrotnie ci radziłem.

                      Nudne i absurdalne.

                      > > > – poza chrześcijaństwem tak uważa jedynie islam.
                      > >
                      > > Naprawdę? Masz bardzo ograniczoną wiedzę na ten temat – wszystkie r
                      > eligie
                      > > twierdzą jak napisałem powyżej.
                      >
                      > Mam nadzieję, że za chwilę przedstawisz jakieś dowody na tą bzdurę :)

                      Nie ma to sensu. Napisałeś, że jest to bzdura, a więc co bym nie napisał, to jako człowiek wierzący i tak nie zmienisz zdania.

                      > > Ja rejestruję to, co mówią o sobie religie. Wszystkie.
                      >
                      > :) Musisz być wobec tego jakimś komputerem, albo co najmniej znawcą "wszystkich
                      > religii" :)

                      Założeniem wszystkich religii jest istnienie bogów bez dowodu.

                      > > Nie kombinuj z ateizmem,
                      > > bo nic Ci to nie da. Nie wymyślaj wroga, którego nie masz we mnie. Ja Ci
                      > ebie i
                      > > religie IGNORUJĘ. Mam was gdzieś.
                      >
                      > Z ateizmem nie ma co "kombinować" – jest prymitywną formą postrzegania rz
                      > eczywistości,

                      Ateizm jest pusty, bo jest BRAKIEM TEIZMU. A to nie upośledza, wręcz przeciwnie daje szansę na oparcie się na logice i prawdzie.

                      Postrzeganie rzeczywistości, to obserwowanie jej, a więc materialistyczny stosunek do świata. Nadprzyrodzonego się nie postrzega, wymyśla się to i nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.

                      > niewiele różniącą się od postrzegania zwierząt.

                      A to prawda. Niektóre zwierzęta postrzegają znacznie więcej ode mnie - widzą więcej barw, znają więcej zapachów, smaków i sprawniej się orientują w tych sygnałach. Jestem dumny z tego, że są one moimi kuzynami.

                      > Kolejne kłamstwo zawarłeś w ostatnim zdaniu (dlaczego ateiści wciąż muszą kłama
                      > ć ?).

                      Ja nie kłamię wcale.

                      > Otóż, gdybyś "ignorował mnie i religie", to nie rozprawiałbyś ze mną godz
                      > inami, ani nie uaktywniał się gdy mowa jest o religii :)

                      Ignoruję te hipotezy jako takie, którymi miałbym opisywać świat. A rozmawiać lubię o wszystkim i nie Twój interes, by to kontrolować.

                      > Ten problem jest jedynie w twojej, nieszczęsnej głowie – jest to problem
                      > urojony.

                      :) Ale się wysiliłeś na komentarz.

                      > > Tylko nie wyobraża
                      > > m sobie, jak można by to zrobić, bo musiałbyś zapytać o to wszystkich wyz
                      > nawców
                      > > , także tych, którzy już nie istnieją.
                      >
                      > To ty powinieneś pytać o różne rzeczy starszych i mądrzejszych, ponieważ twoja
                      > wiedza oscyluje na poziomie dziesięciolatka, a w sprawach religii (szczególnie
                      > chrześcijańskiej) na poziomie dziecka "przedkomunijnego" :)

                      Nienawiść do inności wynikająca z religii. Religia to idea władzy absolutnej nad mózgiem.
                • grgkh Re: do henia - 2.2 03.07.12, 09:26
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:

                  > > Moi rodzice też byli katolikami, ale to nie ma żadnego znaczenia.
                  > > Chrześcijaństwo nie jest religią, która na ziemiach polskich
                  > > była pierwsza i to chrześcijaństwo przechwyciło z religii
                  > > pogańskich niektóre ich obrzędy. Chrześcijaństwo to obecnie
                  > > zlepek religii, który na ziemie polskie wprowadzono siłą,
                  > > a nie żadne korzenie.
                  >
                  > Nie wiem, jakie znaczenie ma adaptacja niektórych symboli,

                  Takie, że pochodzą one od INNYCH bogów, co podważa unikalność każdego, skłonność do ewolucji zasobów religii i manipulacji na naiwnych wierzących.

                  > zwyczajów czy dni świątecznych dla wartości religii,
                  > ani jakie ma znaczenie czas przyjęcia chrześcijaństwa
                  > na danym terenie ?

                  Znaczenie ma takie, że chrześcijaństwo siłą wprowadzało swoje panowanie, a wyznawcy wcześniejszych religii zapłacili za tę akcję cierpieniami, a czasem i życiem.

                  Nie dość, że nieustaleni bogowie, który jest prawdziwszy, to jeszcze hordy agresorów żądnych przejęcia władzy nad nimi. Religia to zło w pigułce.

                  > Nie jest również prawdą, że chrześcijaństwo zaprowadzano siłą
                  > (aczkolwiek w niektórych przypadkach tak w rzeczywistości było).

                  Czy Ty nie umiesz logicznie się wyrażać? Czy widzisz bezsens takich sprzecznych, jak powyższe, zdań? :) Nie jest to prawda, choć jest to prawda. :) Oj, Heniu, Heniu…

                  > Czy powiedziałbyś, że np. pomoc dla bankrutującej dziś Grecji
                  > również wprowadzana jest przez Unię Europejską siłą ?

                  Nie znam się na tym. Trzymaj się tematu.

                  > > Ale teraz raz za razem zachowujesz się agresywnie
                  > > i próbujesz mnie obrażać. I jako akt miłości przypisujesz
                  > > mi swoje urojenia. Cała wasza religia taka fałszywa
                  > > jak prezentujesz się tutaj teraz Ty.
                  >
                  > Jesteś bardzo drażliwy

                  A gdybym nie był „bardzo drażliwy”, to miałbyś prawo mnie obrażać?

                  > pomimo, że staram się zachowywać wobec ciebie
                  > z wyjątkową atencją.

                  Atencją czyli uwagą? Co mnie Twoja uwaga może obchodzić? Ale traktujesz innych bez grzeczności i kultury. To bez łaski. O sobie dajesz tu świadectwo. I o religii, i jej zaleceniach, które lekceważysz. Ta religia nie potrafi wychowywać ludzi. Jest moralnie denna.

                  > To ty jesteś agresywny i niegrzeczny wmawiając mi urojenia,
                  > fałsz itp. bez najmniejszych nawet dowodów.

                  Ja tylko wskazuję, co piszesz. Komentuję Twoje BIEŻĄCE wpisy. Znów nie wiesz, co przed chwilą tu napisałeś? Popatrz na początek posta.

                  > > > > Na razie wymierają w Polsce wierzący.
                  > > >
                  > > > :)) A, gdzieś ty to wyczytał ??? :)))
                  > >
                  > > Widzę to na tym forum, w szkołach i w swoim otoczeniu. To fakt.
                  >
                  > To nie jest żaden dowód

                  Taki dowód jakie dane liczbowe na podstawie obserwacji mojego otoczenia. Pewnie twoje otoczenie jest jakieś inne. Może mieszkasz na Marsie?

                  > (jako tzw. "racjonalista" powinieneś o tym wiedzieć).

                  Ja wiem, tylko widzę, że Ty nie wiesz, bo racjonalistą nie jesteś. Przekwalifikuj się. Warto.

                  > Doświadczenie życiowe np. uczy nas, że jesteśmy
                  > nieśmiertelni, ponieważ wokół różni ludzie umierają,
                  > a my wciąż żyjemy :))

                  Radzę Ci jednak, zostań racjonalistą, to nie będziesz wyciągał tak irracjonalnych wniosków, jak powyższy.

                  > > > > > gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci,
                  > > > >
                  > > > > A to jest dobry kierunek, bo ludzi na świecie jest
                  > > > > z 10 razy za dużo.
                  > > >
                  > > > Kto ci to naopowiadał ? Gdyby całą ludzkość zgromadzić w
                  > > > jednym miejscu, obok siebie, to dając 1 m2 na osobę,
                  > > > zajęliby powierzchnię jednej (i to nie całej) wyspy Krety.
                  > > > Dla porównania - w samych Chinach są miasta, gdzie mieści
                  > > > się pięć osób na 1 m2.
                  > >
                  > > Planeta ginie, bo nie może podołać obciążeniu jakim
                  > > dla niej jesteśmy. Niszczymy środowisko, zatruwamy
                  > > wodę i powietrze, bezpowrotnie unicestwiamy tysiące
                  > > gatunków. To jest nieodpowiedzialna rzeź życia
                  > > biologicznego i bogactw naturalnych. Dla naszych dzieci
                  > zostawimy pobojowisko. Ale Ty tego nie wiesz.
                  >
                  > Powielasz znowu wyświechtaną, lewacką brednię,
                  > nie mająca nic z prawdy. Planeta ma się bardzo dobrze,
                  > jeśli wierzyć (zwróć uwagę na to słowo) naukowcom,
                  > to w epoce dinozaurów była w stokroć trudniejszej
                  > sytuacji, a wpływ człowieka na zmiany klimatyczne
                  > jest marginalny, wręcz nieistotny. W Internecie jest
                  > sporo filmów i artykułów obnażających wpływowe
                  > lobby tzw. "zielonych" oraz walczących z "globalnym ocipieniem".
                  > Wymieranie gatunków w historii ziemi było wielokrotnie i
                  > odradzały się nowe, nawet dziś codziennie powstają nowe,
                  > nieznane wcześniej bakterie. Problem z wami "racjonalistami"
                  > jest jeszcze jeden – forsujecie "teorię ewolucji" a jednocześnie
                  > chcecie zatrzymać w stanie niezmienionym wszystkie żyjące dziś gatunki :)

                  Szkoda czasu na komentowanie tego. Nie widzisz zagrożeń dla biosfery, to jasne. To wpływ religii i nieracjonalności myślenia.

                  > > > > Rola kobiety? Zapachniało mi patriarchatem.
                  > > >
                  > > > Nie wymyślono jeszcze nic lepszego.
                  > >
                  > > Ty nie wymyśliłeś. Wyrażaj się precyzyjniej. Ale inni umieją.
                  >
                  > A, co takiego lepszego wymyślili ?

                  Wróćmy do tematu. Nie chcesz, by kobiety i mężczyzn traktowano identycznie?
                  • enrque111 Re: do henia - 2.2 05.07.12, 17:32
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    > > Nie wiem, jakie znaczenie ma adaptacja niektórych symboli,
                    >
                    > Takie, że pochodzą one od INNYCH bogów, co podważa unikalność każdego, skłonnoś
                    > ć do ewolucji zasobów religii i manipulacji na naiwnych wierzących.

                    Nic nie jest unikalne, ponieważ wszystko zaczęło się od Boga. Nawet dzisiejszy telewizor nie jest unikalny, można go porównać do przedstawień średniowiecznych w pudełkach-szopkach, a idąc dalej nawet do obrazów naskalnych jaskiniowców, którzy z lubością oglądali namalowane na ścianie historie polowań :)

                    > > zwyczajów czy dni świątecznych dla wartości religii,
                    > > ani jakie ma znaczenie czas przyjęcia chrześcijaństwa
                    > > na danym terenie ?
                    >
                    > Znaczenie ma takie, że chrześcijaństwo siłą wprowadzało swoje panowanie, a wyzn
                    > awcy wcześniejszych religii zapłacili za tę akcję cierpieniami, a czasem i życi
                    > em.

                    Wypisujesz popularne wśród tępych ateistów oraz niedouczonych prostaków brednie. Chrześcijaństwo od samego początku do dnia dzisiejszego jest najbardziej prześladowaną religią – dowody znajdziesz bez trudu w Internecie. Prześladowania i cierpienia były również przed chrześcijaństwem i pomimo niego, ludzkość zawsze prowadziła wojny, a niekiedy motywowała to religijnie.

                    > Nie dość, że nieustaleni bogowie, który jest prawdziwszy, to jeszcze hordy agre
                    > sorów żądnych przejęcia władzy nad nimi. Religia to zło w pigułce.

                    Największe zbrodnie ludzkości odbywały się w imię ideologii antyreligijnych i ateistycznych – to są fakty.

                    > > Nie jest również prawdą, że chrześcijaństwo zaprowadzano siłą
                    > > (aczkolwiek w niektórych przypadkach tak w rzeczywistości było).
                    >
                    > Czy Ty nie umiesz logicznie się wyrażać? Czy widzisz bezsens takich sprzecznych
                    > , jak powyższe, zdań? :) Nie jest to prawda, choć jest to prawda. :) Oj, Heniu,
                    > Heniu…

                    Jeśli w rodzinie masz jednego mordercę, to czy powiesz że pochodzisz z rodu morderców ?

                    > > Czy powiedziałbyś, że np. pomoc dla bankrutującej dziś Grecji
                    > > również wprowadzana jest przez Unię Europejską siłą ?
                    >
                    > Nie znam się na tym. Trzymaj się tematu.

                    Cały czas trzymam się tematu, ale ty jak widzę (charakterystyczne to jest dla umysłów prostszych) nie lubisz analogii :)

                    > > Jesteś bardzo drażliwy
                    >
                    > A gdybym nie był „bardzo drażliwy”, to miałbyś prawo mnie obrażać?

                    Nikogo nie obrażam.

                    > > pomimo, że staram się zachowywać wobec ciebie
                    > > z wyjątkową atencją.
                    >
                    > Atencją czyli uwagą? Co mnie Twoja uwaga może obchodzić? Ale traktujesz innych
                    > bez grzeczności i kultury. To bez łaski. O sobie dajesz tu świadectwo. I o reli
                    > gii, i jej zaleceniach, które lekceważysz. Ta religia nie potrafi wychowywać lu
                    > dzi. Jest moralnie denna.

                    Jeśli komuś poświęcasz uwagę, to znaczy, że go nie lekceważysz, a więc uważasz go za godnego polemiki, czyli traktujesz go z szacunkiem, aczkolwiek szacunek (bądź lekceważenie) może być różny.

                    > > To ty jesteś agresywny i niegrzeczny wmawiając mi urojenia,
                    > > fałsz itp. bez najmniejszych nawet dowodów.
                    >
                    > Ja tylko wskazuję, co piszesz. Komentuję Twoje BIEŻĄCE wpisy. Znów nie wiesz, c
                    > o przed chwilą tu napisałeś? Popatrz na początek posta.

                    Doskonale się w tym rozeznaję – ja również „komentuję wpisy”.

                    > > To nie jest żaden dowód
                    >
                    > Taki dowód jakie dane liczbowe na podstawie obserwacji mojego otoczenia. Pewnie
                    > twoje otoczenie jest jakieś inne. Może mieszkasz na Marsie?

                    Tobie wciąż coś się miesza. Podaj więc dane statystyczne (lubisz takie dowody, jak każdy „racjonalista”), że wymierają w Polsce głównie osoby wierzące ?

                    > > (jako tzw. "racjonalista" powinieneś o tym wiedzieć).
                    >
                    > Ja wiem, tylko widzę, że Ty nie wiesz, bo racjonalistą nie jesteś. Przekwalifik
                    > uj się. Warto.

                    Nadal czekam na dane statystyczne.

                    > > Doświadczenie życiowe np. uczy nas, że jesteśmy
                    > > nieśmiertelni, ponieważ wokół różni ludzie umierają,
                    > > a my wciąż żyjemy :))
                    >
                    > Radzę Ci jednak, zostań racjonalistą, to nie będziesz wyciągał tak irracjonalny
                    > ch wniosków, jak powyższy.

                    Czyżbyś uważał, że żądanie od ciebie danych statystycznych na poparcie jakiegoś stwierdzenia natury liczbowej jest irracjonalne ?

                    > Szkoda czasu na komentowanie tego. Nie widzisz zagrożeń dla biosfery, to jasne.
                    > To wpływ religii i nieracjonalności myślenia.

                    Nie widzę i nikt rozsądny, uczciwy i o zdrowych zmysłach tego nie dostrzega. „Zagrożenia dla biosfery” i inne środowiskowe brednie są forsowane przez cwaniaków pokroju Ala Gora, który dorobił się na lobowaniu GLOBCIA fortuny i nagrody Nobla :)

                    > Wróćmy do tematu. Nie chcesz, by kobiety i mężczyzn traktowano identycznie?

                    Nie, nie chcę, a jestem nawet pewien, że zdecydowana większość kobiet i mężczyzn tego nie chce. Trzeba być wyjątkowym debilem żeby tego chcieć. Czy chciałbyś np, aby kobiety pracowały w górnictwie pod ziemią, rąbały drzewo do kominka, dźwigały takie same ciężary, jak mężczyźni, przepuszczały ich przodem przez drzwi i całowały w rękę ?
                    • kolter-xl Re: do henia - 2.2 05.07.12, 22:53
                      enrque111 napisał:

                      , a idąc dalej nawet do obrazów naskalnych jaskiniowców, k
                      > tórzy z lubością oglądali namalowane na ścianie historie polowań :)

                      Eniu niemoto a ty czym różnisz się od jaskiniowca ? oni też na pysk padali przed malowidłami .

                      > Wypisujesz popularne wśród tępych ateistów oraz niedouczonych prostaków brednie

                      Eniu jesteś przezabawny dodają sobie tymi prymitywnymi tekstami animuszu .

                      > . Chrześcijaństwo od samego początku do dnia dzisiejszego jest najbardziej prze
                      > śladowaną religią

                      Fakt od IV wieku mocno prześladowane przez katolicyzm .

                      > – dowody znajdziesz bez trudu w Internecie.

                      No np tutaj masz :))

                      " W roku 1999 chociaż w tym kraju zagwarantowana została wolność wyznania, nastąpiło nasilenie prześladowań. Rozpoczęto masowo konfiskować publikacje Świadków Jehowy. W kwietniu władze celne oświadczyły, że wydadzą ją tylko za zgodą patriarchy, zwierzchnika gruzińskiego Kościoła prawosławnego."

                      > Prześladowania i cierpienia były również przed chrześcijaństwem i pomimo niego, ludzkość z
                      > awsze prowadziła wojny, a niekiedy motywowała to religijnie.

                      Niekiedy ?

                      Największe zbrodnie ludzkości odbywały się w imię ideologii antyreligijnych i a
                      > teistycznych – to są fakty.

                      Faktem jest tez ze najwięksi zbrodniarze w historii świata byli z wychowania katolikami , (potem im we łbach się pomieszało pewno od razów w głowę jakich doznawali podczas katechez:)) ) których głowa kościoła katolickiego nigdy nie potępiła za zbrodnie.
                    • grgkh Re: do henia - 2.2.1 06.07.12, 23:52
                      enrque111 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > enrque111 napisał:
                      > > > Nie wiem, jakie znaczenie ma adaptacja niektórych symboli,
                      > >
                      > > Takie, że pochodzą one od INNYCH bogów,
                      > > co podważa unikalność każdego, skłonność do ewolucji
                      > > zasobów religii i manipulacji na naiwnych wierzących.
                      >
                      > Nic nie jest unikalne, ponieważ wszystko zaczęło się od Boga.

                      A może jednak od Józka?

                      Nie ma dowodów na istnienie boga, więc Twoja hipoteza nie ma znaczenia. Daj nam najpierw te dowody.

                      > Nawet dzisiejszy telewizor nie jest unikalny,

                      Struktura wewnątrz Wszechświata, który jest produktem JEDNEJ fizyki.

                      > można go porównać do przedstawień średniowiecznych
                      > w pudełkach-szopkach, a idąc dalej nawet do obrazów naskalnych jaskiniowców,
                      > którzy z lubością oglądali namalowane na ścianie historie polowań :)

                      I co z tego wynika dla tego, co powiedziałem poprzednio? Nic.

                      Dawaj dalej.

                      > > > zwyczajów czy dni świątecznych dla wartości religii,
                      > > > ani jakie ma znaczenie czas przyjęcia chrześcijaństwa
                      > > > na danym terenie ?
                      > >
                      > > Znaczenie ma takie, że chrześcijaństwo siłą wprowadzało
                      > > swoje panowanie, a wyznawcy wcześniejszych religii zapłacili
                      > > za tę akcję cierpieniami, a czasem i życiem.
                      >
                      > Wypisujesz popularne wśród tępych ateistów
                      > oraz niedouczonych prostaków brednie.

                      Wiedziałem, że inaczej nie umiesz. Musi być coś o mnie, bo jestem tępy, bo jestem ateistą czyli kimś, kto zignorował Twoją, Świętą, Przenajświętszą ideologię. Atak personalny. Non stop. Bez argumentów. Zamiast nich.

                      > Chrześcijaństwo od samego początku do dnia dzisiejszego
                      > jest najbardziej

                      Najbardziej. Musiało być najbardziej, bo to jest argument. :) Gdyby było trochę mniej niż najbardziej, to Twój argument ległby w gruzach.

                      > prześladowaną religią

                      Która sama nikogo nigdy nie prześladowała. :)

                      > – dowody znajdziesz bez trudu w Internecie.
                      Poszukałem. Czytałeś coś Karlheinza Dreschnera? Np. "Kryminalna Historia Chrześcijaństwa" :)

                      > Prześladowania i cierpienia były również przed chrześcijaństwem
                      > i pomimo niego, ludzkość zawsze prowadziła wojny, a niekiedy motywowała to religijnie.

                      Bogowie zawsze siedzieli w głowach tych, którzy prowadzili wojny. Wniosek - bogowie nie są od tego, by nas przed wojnami strzec. A najczęściej im sprzyjają. Po co nam tacy bogowie? Może bez nich uda się żyć lepiej?

                      Jestem usposobiony pokojowo i jestem ateistą. Przyjmij mój przykład jako taki, o którym warto wspominać, gdy będziesz z kimś o takich sprawach rozmawiał. Proszę cię bardzo, nie zapominaj o moim przykładzie.

                      > > Nie dość, że nieustaleni bogowie, który jest prawdziwszy,
                      > > to jeszcze hordy agresorów żądnych przejęcia władzy nad nimi.
                      > > Religia to zło w pigułce.
                      >
                      > Największe zbrodnie ludzkości odbywały się w imię ideologii
                      > antyreligijnych i ateistycznych – to są fakty.

                      Nie licytujmy się, bo masz tylko kilka drobnych przykładów z XX wieku i to nieprzekonujących. Cała reszta historii ludzkości i KAŻDA ofiara, która poza tymi przykładami się zdarzyła to konto religii. Poza tym nie uda Ci się dowód, że KAŻDY ateista to zbrodniarz, bo ja jestem ateistą i nie jestem zbrodniarzem.

                      Konto religii jest tysiące razy bardziej obciążone niż konto... czyje?

                      Zbrodniarzami są ludzie. To ludzie są dobrzy i źli, ale religia ogłupia i czyni swych wyznawców fundamentalistami, ze względu na dogmatyzm. Weź sobie za przykład islamistów od WTC. Jeden bóg - podobno - jeden pies. chyba że dopuszczasz istnienie obok siebie dwóch bogów. Dopuszczasz?

                      > > > Nie jest również prawdą, że chrześcijaństwo zaprowadzano siłą
                      > > > (aczkolwiek w niektórych przypadkach tak w rzeczywistości było).
                      > >
                      > > Czy Ty nie umiesz logicznie się wyrażać? Czy widzisz bezsens
                      > > takich sprzecznych, jak powyższe, zdań? :) Nie jest to prawda,
                      > > choć jest to prawda. :) Oj, Heniu, Heniu…
                      >
                      > Jeśli w rodzinie masz jednego mordercę, to czy powiesz że
                      > pochodzisz z rodu morderców ?

                      Powiedziałbym, gdybym miał. :) W końcu to prawda. ;) A ja nigdy nie kłamię. Bo jestem bardzo porządnym ateistą. A Ty, jak to wyczuwam, nie powiedziałbyś (tego oczekiwałeś ode mnie?). Bo jesteś zakłamanym teistą. I tak udowodniłeś, kto z nas jest "lepszy". Dziękuję. ;)

                      > > > Czy powiedziałbyś, że np. pomoc dla bankrutującej dziś Grecji
                      > > > również wprowadzana jest przez Unię Europejską siłą ?
                      > >
                      > > Nie znam się na tym. Trzymaj się tematu.
                      >
                      > Cały czas trzymam się tematu, ale ty jak widzę (charakterystyczne
                      > to jest dla umysłów prostszych) nie lubisz analogii :)

                      Powiedziałem, że ten przykład NIE JEST ANALOGIĄ. Bo nie jest. Trzymaj się tematu. Nie klucz, nie kombinuj, bo jesteś na to za cienki i ja takie manipulacyjnki rozpoznaję i ogłaszam. ;) A wtedy ich autor traci twarz. Ze mną nie wygrasz nic, dyskutując w tak prymitywny sposób.
                      • enrque111 Re: do henia - 2.2.1 09.07.12, 06:42
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        > > Nic nie jest unikalne, ponieważ wszystko zaczęło się od Boga.
                        >
                        > A może jednak od Józka?

                        Nie wiem jak było konkretnie w twoim przypadku. Dla ciebie faktycznie, wszystko mogło zacząć się od Józka …… czy to nie jakiś przyjaciel twojej matki ?

                        > Nie ma dowodów na istnienie boga, więc Twoja hipoteza nie ma znaczenia. Daj nam
                        > najpierw te dowody.

                        Przecież już od dawna i to wielokrotnie przyznawałem, że żadnych bogów nie ma, więc dlaczego wciąż o tym piszesz ? Pisałem również, że wiara nie ma nic wspólnego z hipotezą, gdyż wiara nie jest nauką, więc nie może opierać się na hipotezach.

                        > > Nawet dzisiejszy telewizor nie jest unikalny,
                        >
                        > Struktura wewnątrz Wszechświata, który jest produktem JEDNEJ fizyki.

                        :) A co jest na zewnątrz Wszechświata ? :)
                        Czyżby fizyka utworzyła Wszechświat ……… a skąd ona się wzięła ?
                        Czekam na z niecierpliwością na twoje bajanie :))

                        > I co z tego wynika dla tego, co powiedziałem poprzednio? Nic.
                        > Dawaj dalej.

                        Ano to, że rozumując po twojemu, to nic nie jest unikalne :))))

                        > > Wypisujesz popularne wśród tępych ateistów
                        > > oraz niedouczonych prostaków brednie.
                        >
                        > Wiedziałem, że inaczej nie umiesz. Musi być coś o mnie, bo jestem tępy, bo jest
                        > em ateistą czyli kimś, kto zignorował Twoją, Świętą, Przenajświętszą ideologię.
                        > Atak personalny. Non stop. Bez argumentów. Zamiast nich.

                        Na dziecinne bajki nie ma merytorycznej odpowiedzi. Masz szczęście, że i tak nie traktuję cię jak innych na tym forum, lecz prowadzę grzeczną polemikę, pomimo twoich nie popartych najmniejszymi dowodami bredni.

                        > > Chrześcijaństwo od samego początku do dnia dzisiejszego
                        > > jest najbardziej
                        >
                        > Najbardziej. Musiało być najbardziej, bo to jest argument. :) Gdyby było trochę
                        > mniej niż najbardziej, to Twój argument ległby w gruzach.

                        To jest właśnie przykład twojego sposobu rozumowania, postrzegania i polemiki. Nie doczytasz do końca zdania, nie usłyszysz wszystkiego, nie zrozumiesz istoty problemu, a już wypowiadasz jakieś banialuki, ot to, co ci przychodzi w tym momencie do skołatanej głowy :)

                        > > prześladowaną religią
                        >
                        > Która sama nikogo nigdy nie prześladowała. :)

                        Błąd logiczny. Sama idea nie mogła nikogo prześladować – robią to zawsze ludzie, którzy pod wpływem danej idei, lub błędnie ją rozumiawszy dopuszczają się prześladowań. Chrześcijaństwo (w przeciwieństwie do innych ideologii np. islamu, czy marksizmu) jest pacyfistyczne.

                        > > – dowody znajdziesz bez trudu w Internecie.
                        > Poszukałem. Czytałeś coś K
                        > arlheinza Dreschnera
                        ? Np. "Kryminalna Historia Chrześcijaństwa" :)

                        Tam nie ma najmniejszych nawet dowodów. Owszem, czytałem ją, a nawet wypowiadałem się na ten temat na niniejszym forum. To jest chory mitoman, którego żaden poważny historyk nie traktuje poważnie (znajdź mi choćby jedną naukową publikację, która w bibliografii powoływałaby się na Deschnera ?).

                        > Bogowie zawsze siedzieli w głowach tych, którzy prowadzili wojny. Wniosek - bog
                        > owie nie są od tego, by nas przed wojnami strzec. A najczęściej im sprzyjają. P
                        > o co nam tacy bogowie? Może bez nich uda się żyć lepiej?

                        Zapewne wiesz co piszesz, bowiem jacyś bogowie musieli kierować poczynaniami: Robespierr’a, Hitlera, Lenina, Stalina, Pol Pota, Kim Ir Sena i jego następców.

                        > Jestem usposobiony pokojowo i jestem ateistą. Przyjmij mój przykład jako taki,
                        > o którym warto wspominać, gdy będziesz z kimś o takich sprawach rozmawiał. Pros
                        > zę cię bardzo, nie zapominaj o moim przykładzie.

                        Wszyscy złoczyńcy i zbrodniarze, zanim nie dorwali się do władzy, stroili się w gołębie piórka i chcieli wszystkim nieba przychylić.

                        > > Największe zbrodnie ludzkości odbywały się w imię ideologii
                        > > antyreligijnych i ateistycznych – to są fakty.
                        >
                        > Nie licytujmy się, bo masz tylko kilka drobnych przykładów z XX wieku i to niep
                        > rzekonujących. Cała reszta historii ludzkości i KAŻDA ofiara, która poza tymi p
                        > rzykładami się zdarzyła to konto religii. Poza tym nie uda Ci się dowód, że KAŻ
                        > DY ateista to zbrodniarz, bo ja jestem ateistą i nie jestem zbrodniarzem.

                        Na szczęście aż do rewolucji francuskiej ateistów prawie nie było lub siedzieli cicho, urabiając grunt dla zbrodniczych swoich ideologii, jak Holbach, czy Diderot.

                        > Konto religii jest tysiące razy bardziej obciążone niż konto... czyje?

                        Ateizm pochłonął niewyobrażalną wcześniej liczbę istnień ludzkich.

                        > Zbrodniarzami są ludzie. To ludzie są dobrzy i źli, ale religia ogłupia i czyni
                        > swych wyznawców fundamentalistami, ze względu na dogmatyzm. Weź sobie za przyk
                        > ład islamistów od WTC. Jeden bóg - podobno - jeden pies. chyba że dopuszczasz i
                        > stnienie obok siebie dwóch bogów. Dopuszczasz?

                        Kolejny raz powtarzam (już do mnie dociera, że jednak jesteś chory), że nie ma żadnych bogów. Islam faktycznie jest ideologią zbrodniczą.

                        > > Jeśli w rodzinie masz jednego mordercę, to czy powiesz że
                        > > pochodzisz z rodu morderców ?
                        >
                        > Powiedziałbym, gdybym miał. :) W końcu to prawda. ;) A ja nigdy nie kłamię. Bo
                        > jestem bardzo porządnym ateistą. A Ty, jak to wyczuwam, nie powiedziałbyś (tego
                        > oczekiwałeś ode mnie?). Bo jesteś zakłamanym teistą. I tak udowodniłeś, kto z
                        > nas jest "lepszy". Dziękuję. ;)

                        Im bardziej się chełpisz, tym większe mam wątpliwości co do twojej prawdomówności, nie mówiąc już o twojej kondycji psychicznej :)

                        > Powiedziałem, że ten przykład NIE JEST ANALOGIĄ. Bo nie jest. Trzymaj się temat
                        > u. Nie klucz, nie kombinuj, bo jesteś na to za cienki i ja takie manipulacyjnki
                        > rozpoznaję i ogłaszam. ;) A wtedy ich autor traci twarz. Ze mną nie wygrasz ni
                        > c, dyskutując w tak prymitywny sposób.

                        Aha ……. „nie jest bo nie jest” ….. rozumiem :)
                        Opowiedz jeszcze w czym jesteś ode mnie lepszy …………. Bardzo lubię czytać ucieszne ględzioły.
                    • grgkh Re: do henia - 2.2.2 06.07.12, 23:55
                      > > > Jesteś bardzo drażliwy
                      > >
                      > > A gdybym nie był „bardzo drażliwy”,
                      > > to miałbyś prawo mnie obrażać?
                      >
                      > Nikogo nie obrażam.

                      E tam. Nazwałeś ateistów... jak? Nazwałeś ogólnie, wszystkich, bez warunków szczegółowych. A ja jestem ateistą. Obrażasz i nawet tego nie umiesz zauważyć. Co się dzieje z Twoją świadomością? Nie rozumiesz sensu tego, co wypowiadasz? Czy jesteś pewien, że powinieneś się ośmieszać w ten sposób na forum, przy ludziach? Nie wstyd Ci? Skorzystaj z mojego upomnienia i przestań obrażać ludzi. :)

                      > > > pomimo, że staram się zachowywać wobec ciebie
                      > > > z wyjątkową atencją.
                      > >
                      > > Atencją czyli uwagą? Co mnie Twoja uwaga może obchodzić?
                      > > Ale traktujesz innych bez grzeczności i kultury.
                      > > To bez łaski. O sobie dajesz tu świadectwo. I o religii,
                      > > i jej zaleceniach, które lekceważysz.
                      > > Ta religia nie potrafi wychowywać ludzi. Jest moralnie denna.
                      >
                      > Jeśli komuś poświęcasz uwagę, to znaczy, że go nie lekceważysz,

                      I to ma być ten WAŻNY warunek? Jak piszesz? Uwaga --> brak lekceważenia. Czy to znaczy, że zbrodniarz katujący z uwagą swą ofiarę jej nie lekceważy? Skąd Ci przychodzą do głowy takie rewelacyjne regułki? Co chcesz przy pomocy fałszywych, manipulujących założeń udowodnić? Czyż nie jest tak, że nauczyłeś się tego od religii, która manipuluje i kłamie bez przerwy?

                      > a więc uważasz go za godnego polemiki,
                      > czyli traktujesz go z szacunkiem,

                      O, jest dalszy ciąg... Wynikać by z niego mogło, że taki zbrodniarz darzy szacunkiem swa ofiarę. Kuriozalne reguły poznałeś. Gdzie? Skąd? Od kogo? kto był Twym mistrzem? Ślad prowadzi do kruchty... Jeśli się mylę, to wskaż kogoś innego.

                      > aczkolwiek szacunek (bądź lekceważenie) może być różny.

                      Niektórzy mawiają - szacunek "inaczej". To normalka wśród wyznawców boga pojedynczego acz potrójnego, czego nie należy traktować jako alogiczne lecz mądre "inaczej". :)

                      > > > To ty jesteś agresywny i niegrzeczny wmawiając mi urojenia,
                      > > > fałsz itp. bez najmniejszych nawet dowodów.
                      > >
                      > > Ja tylko wskazuję, co piszesz. Komentuję Twoje BIEŻĄCE wpisy.
                      > > Znów nie wiesz, co przed chwilą tu napisałeś?
                      > > Popatrz na początek posta.
                      >
                      > Doskonale się w tym rozeznaję – ja również „komentuję wpisy”.

                      Tylko że wypisując fałsze, jak np. ten, że ateista jest tępy (skąd Ci się to wzięło? udowodnij to) nie zauważasz, że PRÓBUJESZ obrazić mnie. A to jest fałsz. Udowodnij, że jestem tępy. ;) Czekam.

                      > > > To nie jest żaden dowód
                      > >
                      > > Taki dowód jakie dane liczbowe na podstawie
                      > > obserwacji mojego otoczenia.
                      > > Pewnie twoje otoczenie jest jakieś inne.
                      > > Może mieszkasz na Marsie?
                      >
                      > Tobie wciąż coś się miesza.

                      Poproszę o linki i cytaty, co mi się pomieszało, a jak tego nie podasz, to poproszę Cię grzecznie o sprostowanie tego pomówienia.

                      > Podaj więc dane statystyczne
                      > (lubisz takie dowody, jak każdy „racjonalista”),
                      > że wymierają w Polsce głównie osoby wierzące ?

                      Najpierw mi podaj, ile - według Ciebie - jest osób wierzących w Polsce obecnie i ile było przed IIWŚ. Matematykę zawsze lubiłem i resztę Ci opracuję, bo widzę, że zdajesz się na mnie. Pomogę Ci.

                      > > > (jako tzw. "racjonalista" powinieneś o tym wiedzieć).
                      > >
                      > > Ja wiem, tylko widzę, że Ty nie wiesz, bo racjonalistą
                      > > nie jesteś. Przekwalifikuj się. Warto.
                      >
                      > Nadal czekam na dane statystyczne.

                      Nadal czekam na dane do tej statystyki.

                      > > > Doświadczenie życiowe np. uczy nas, że jesteśmy
                      > > > nieśmiertelni, ponieważ wokół różni ludzie umierają,
                      > > > a my wciąż żyjemy :))
                      > >
                      > > Radzę Ci jednak, zostań racjonalistą, to nie będziesz
                      > > wyciągał tak irracjonalnych wniosków, jak powyższy.
                      >
                      > Czyżbyś uważał, że żądanie od ciebie danych statystycznych
                      > na poparcie jakiegoś stwierdzenia natury liczbowej jest irracjonalne ?

                      Nie, kolego miły. Spójrz, co napisałeś, to kilka wierszy wcześniej. Otóż uważasz, że KTOŚ (kto? pewnie Ty) wnioskuje, że jeśli inni umierają, a Ty żyjesz, to jesteś nieśmiertelny. Otóż ja do takich wniosków - IRRACJONALNYCH - nie dochodzę.

                      > > Szkoda czasu na komentowanie tego. Nie widzisz
                      > > zagrożeń dla biosfery, to jasne.
                      > > To wpływ religii i nieracjonalności myślenia.
                      >
                      > Nie widzę i nikt rozsądny, uczciwy i o zdrowych zmysłach tego nie dostrzega.
                      > "Zagrożenia dla biosfery” i inne środowiskowe brednie są forsowane przez
                      > cwaniaków pokroju Ala Gora, który dorobił się na lobowaniu GLOBCIA fortuny
                      > i nagrody Nobla :)

                      OK. Powtórzyłeś to. Nadal nie będę komentował. :)

                      > > Wróćmy do tematu. Nie chcesz, by kobiety i mężczyzn
                      > > traktowano identycznie?
                      >
                      > Nie, nie chcę, a jestem nawet pewien, że zdecydowana większość kobiet i mężczyz
                      > n tego nie chce. Trzeba być wyjątkowym debilem żeby tego chcieć. Czy chciałbyś
                      > np, aby kobiety pracowały w górnictwie pod ziemią, rąbały drzewo do kominka, dź
                      > wigały takie same ciężary, jak mężczyźni, przepuszczały ich przodem przez drzwi
                      > i całowały w rękę ?

                      Ja sam kobiet w rękę przy powitaniu nie całuję, bo uważam, że to głupi zwyczaj. Ale wiesz, że nie o to chodzi, ale o dyskryminację kobiet. Religia ewidentnie dyskryminuje kobiety i za jej sprawą przenika to do całej kultury tzw. chrześcijańskiej.
                      • enrque111 Re: do henia - 2.2.2 09.07.12, 06:44
                        grgkh napisał:

                        > E tam. Nazwałeś ateistów... jak? Nazwałeś ogólnie, wszystkich, bez warunków szc
                        > zegółowych. A ja jestem ateistą. Obrażasz i nawet tego nie umiesz zauważyć. Co
                        > się dzieje z Twoją świadomością? Nie rozumiesz sensu tego, co wypowiadasz? Czy
                        > jesteś pewien, że powinieneś się ośmieszać w ten sposób na forum, przy ludziach
                        > ? Nie wstyd Ci? Skorzystaj z mojego upomnienia i przestań obrażać ludzi. :)

                        Nikogo nie obrażam, wspomniałem tylko jakie krąży popularne powiedzenie o ateistach, a jest ono zapewne pochodną tekstu biblijnego, gdyż już starożytni, którzy byli bardziej spostrzegawczy od nam współczesnych, mieli swój wyrobiony pogląd: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»„ Ps. 53. Tak więc widzisz masz bardzo starych protoplastów :)

                        > > Jeśli komuś poświęcasz uwagę, to znaczy, że go nie lekceważysz,
                        >
                        > I to ma być ten WAŻNY warunek? Jak piszesz? Uwaga --> brak lekceważenia. Cz
                        > y to znaczy, że zbrodniarz katujący z uwagą swą ofiarę jej nie lekceważy? Skąd
                        > Ci przychodzą do głowy takie rewelacyjne regułki? Co chcesz przy pomocy fałszyw
                        > ych, manipulujących założeń udowodnić? Czyż nie jest tak, że nauczyłeś się tego
                        > od religii, która manipuluje i kłamie bez przerwy?

                        Czy ja ciebie katuję ? ……….. sam nie proszony zacząłeś za mną polemikę, którą z lubością kontynuujesz, czym tylko dajesz wyraz, że na tym forum nie ma godniejszego ode mnie. Ze swej strony ja również, kosztem swego niewątpliwie cenniejszego czasu, cierpliwie odpowiadam ci i tłumaczę otaczającą rzeczywistość, w której poruszasz się jak ślepiec we mgle. Traktuję cię niezwykle pobłażliwie, znosząc wszelkie kalumnie i oszczerstwa, które rzucasz, oskarżając mnie o rzekome kłamstwa i manipulację. Czyż to nie jest prawdziwie chrześcijańska postawa z mojej strony, cierpliwie znosić zniewagi i nadstawiać drugi policzek ?

                        > Niektórzy mawiają - szacunek "inaczej". To normalka wśród wyznawców boga pojedy
                        > nczego acz potrójnego, czego nie należy traktować jako alogiczne lecz mądre "in
                        > aczej". :)

                        Nie znam żadnego boga, więc nie wiem o czym prawisz…

                        > Tylko że wypisując fałsze, jak np. ten, że ateista jest tępy (skąd Ci się to wz
                        > ięło? udowodnij to) nie zauważasz, że PRÓBUJESZ obrazić mnie. A to jest fałsz.
                        > Udowodnij, że jestem tępy. ;) Czekam.

                        Cały czas ci to dowodzę – wmawiasz mi np. wiarę w jakiegoś „boga”, pomimo że wielokrotnie tłumaczyłem, że żadnych bogów nie ma – czy ktoś, kto nie jest tępy nadal by to wmawiał ?

                        > > Tobie wciąż coś się miesza.
                        >
                        > Poproszę o linki i cytaty, co mi się pomieszało, a jak tego nie podasz, to popr
                        > oszę Cię grzecznie o sprostowanie tego pomówienia.

                        Nie będę grzebał w starych wpisach, ale przypomnę (pamięć jeszcze mam znakomitą), że mieszasz wiarę z nauką, przypisując jej, że posiada hipotezy, mieszasz bogów z demonami i jeszcze wmawiasz mi, że ja jestem wyznawcą jednego z nich, mieszasz prawa przyrody z prawami naturalnymi i mógłbym przytoczyć więcej przykładów ale mi się nie chce.

                        > > Podaj więc dane statystyczne
                        > > (lubisz takie dowody, jak każdy „racjonalista”),
                        > > że wymierają w Polsce głównie osoby wierzące ?
                        >
                        > Najpierw mi podaj, ile - według Ciebie - jest osób wierzących w Polsce obecnie
                        > i ile było przed IIWŚ. Matematykę zawsze lubiłem i resztę Ci opracuję, bo widzę
                        > , że zdajesz się na mnie. Pomogę Ci.

                        Proszę bardzo. Stosując nawet popularne kryteria, mówiące, że ochrzczeni są zaliczani do katolików (co nie jest prawdą), to pozostali wyznawcy religii stanowią jakieś 3-4%, a więc powinno być nominalnych ateistów ok. 1-2%. Biorąc pod uwagę, że im większa (głębsza) religijność, tym więcej dzieci, to oznacza, że proporcjonalnie zmniejsza się populacja osób niewierzących, obojętnych religijnie i mało wierzących na rzecz mocno wierzących. Dostrzegam to wokół siebie – rodziny, które pomimo deklaracji, ze SA wierzące, ale żadnych praktyk religijnych nie kultywują, a kierują się w życiu świecką ideologią konsumpcjonizmu dzieci w ogóle nie posiadają, lub zadowalają się jednym. Wszystkie natomiast rodziny religijne w praktyce, posiadają co najmniej dwoje lub troje dzieci, a mam również wśród swoich znajomych takich, którzy mają większą liczbę dzieci. Możesz sobie teraz zastosować swoją matematykę i obliczyć, po jakim czasie znikną ludzie niewierzący, a po jakim obojętni religijnie :)

                        > > > Ja wiem, tylko widzę, że Ty nie wiesz, bo racjonalistą
                        > > > nie jesteś. Przekwalifikuj się. Warto.
                        > >
                        > > Nadal czekam na dane statystyczne.
                        >
                        > Nadal czekam na dane do tej statystyki.

                        Przecież to twoje twierdzenia, a nie moje, ba nawet przyznajesz, że „wiesz” – skoro wiesz to proszę podaj dane :)

                        > > Czyżbyś uważał, że żądanie od ciebie danych statystycznych
                        > > na poparcie jakiegoś stwierdzenia natury liczbowej jest irracjonalne ?
                        >
                        > Nie, kolego miły. Spójrz, co napisałeś, to kilka wierszy wcześniej. Otóż uważas
                        > z, że KTOŚ (kto? pewnie Ty) wnioskuje, że jeśli inni umierają, a Ty żyjesz, to
                        > jesteś nieśmiertelny. Otóż ja do takich wniosków - IRRACJONALNYCH - nie dochodzę

                        Naucz się logicznie myśleć, a wówczas na ten temat porozmawiamy. Zacznij może od tego co to jest „doświadczenie życiowe”.

                        > OK. Powtórzyłeś to. Nadal nie będę komentował. :)

                        Wcale się nie dziwię, tylko byś się zbłaźnił.

                        > Ja sam kobiet w rękę przy powitaniu nie całuję, bo uważam, że to głupi zwyczaj.
                        > Ale wiesz, że nie o to chodzi, ale o dyskryminację kobiet. Religia ewidentnie
                        > dyskryminuje kobiety i za jej sprawą przenika to do całej kultury tzw. chrześci
                        > jańskiej.

                        Bzdury wypisujesz, co mnie przestało dziwić, gdy zorientowałem się, że oczadzony jesteś lewacką ideologią marksizmu i feminizmu.
                        • kolter-xl Re: do henia - 2.2.2 09.07.12, 09:13
                          enrque111 napisał:


                          > Nikogo nie obrażam, wspomniałem tylko jakie krąży popularne powiedzenie o ateistach,

                          Jak bardzo jest popularne skoro tylko ty je używasz ??

                          >a jest ono zapewne pochodną tekstu biblijnego, gdyż już starożytni, którz
                          > y byli bardziej spostrzegawczy od nam współczesnych, mieli swój wyrobiony poglą
                          > d: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»„ Ps. 53. Tak
                          > więc widzisz masz bardzo starych protoplastów :)

                          No popatrz eniu z siebie nowego proroka robi :)) widać kuracja nie zadziałała :((
                          • kotekali Re: do henia - 2.2.2 09.07.12, 15:10
                            pacholek chciwego kleru ..ten enio :)
                        • grgkh Re: do henia - 2.2.2.1 13.07.12, 16:24
                          enrque111 napisał:

                          > grgkh napisał:
                          >
                          > > E tam. Nazwałeś ateistów... jak? Nazwałeś ogólnie, wszystkich, bez warunk
                          > ów szc
                          > > zegółowych. A ja jestem ateistą. Obrażasz i nawet tego nie umiesz zauważy
                          > ć. Co
                          > > się dzieje z Twoją świadomością? Nie rozumiesz sensu tego, co wypowiadasz
                          > ? Czy
                          > > jesteś pewien, że powinieneś się ośmieszać w ten sposób na forum, przy lu
                          > dziach
                          > > ? Nie wstyd Ci? Skorzystaj z mojego upomnienia i przestań obrażać ludzi.
                          > :)
                          >
                          > Nikogo nie obrażam, wspomniałem tylko jakie krąży popularne powiedzenie o ateis
                          > tach, a jest ono zapewne pochodną tekstu biblijnego, gdyż już starożytni, którz
                          > y byli bardziej spostrzegawczy od nam współczesnych, mieli swój wyrobiony poglą
                          > d: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»„ Ps. 53. Tak
                          > więc widzisz masz bardzo starych protoplastów :)

                          Ja tak nie mówię, bo mówienie nie odczaruje rzeczywistości. A Ty próbujesz rzeczywistość zaczarować. Ja bogów IGNORUJĘ. Nie istnieją, bo żeby cokolwiek zaistniało, MUSIMY na to wyrazić swoją zgodę, potwierdzić prawdziwość. Dla mnie hipotezy o bogach są głupie, naiwne, nie dotyczą świata, nie opisują go bo to niemożliwe według ich definicji.

                          Ignorowanie, a nie ignorancja, heniu...

                          > > > Jeśli komuś poświęcasz uwagę, to znaczy, że go nie lekceważysz,
                          > >
                          > > I to ma być ten WAŻNY warunek? Jak piszesz? Uwaga --> brak lekceważen
                          > ia. Cz
                          > > y to znaczy, że zbrodniarz katujący z uwagą swą ofiarę jej nie lekceważy?
                          > Skąd
                          > > Ci przychodzą do głowy takie rewelacyjne regułki? Co chcesz przy pomocy f
                          > ałszyw
                          > > ych, manipulujących założeń udowodnić? Czyż nie jest tak, że nauczyłeś si
                          > ę tego
                          > > od religii, która manipuluje i kłamie bez przerwy?
                          >
                          > Czy ja ciebie katuję ? ………..

                          Przecież nie mógłbyś, bo to nie ten poziom. :) A ja Ciebie używam sobie, jako domyślnego pretekstu religijnego do pogadania o absurdach tego tematu. Do tego potrzebny mi jesteś, ale jeśli nie Ty, to znalazłby się ktoś inny.

                          > sam nie proszony zacząłeś za mną
                          > polemikę, którą z lubością kontynuujesz, czym tylko dajesz wyraz, że na tym fo
                          > rum nie ma godniejszego ode mnie.

                          Z jednej strony jesteś trudnym adwersarzem ;), ale ja lubię trudne wyzwania; a z drugiej strony to, co tu przedstawiasz, jest tak żenująco niskiego lotu, że bez problemu sobie z tym radzę.

                          Używam sobie Ciebie do kompromitowania tez religijnych. Ty je tu wypisujesz, a ja się z nimi rozprawiam.

                          > Ze swej strony ja również, kosztem swego niew
                          > ątpliwie cenniejszego czasu, cierpliwie odpowiadam ci i tłumaczę otaczającą rze
                          > czywistość, w której poruszasz się jak ślepiec we mgle.

                          :)

                          > Traktuję cię niezwykle
                          > pobłażliwie, znosząc wszelkie kalumnie i oszczerstwa, które rzucasz, oskarżając
                          > mnie o rzekome kłamstwa i manipulację. Czyż to nie jest prawdziwie chrześcijań
                          > ska postawa z mojej strony, cierpliwie znosić zniewagi i nadstawiać drugi polic
                          > zek ?

                          Prawdziwie chrześcijańska postawa przejawia się w szkalowaniu mnie. Staram się to uwypuklić, żeby ludzie zobaczyli, na czym ona polega. Każdy przejaw tej postawy to punkt dla ateizmu.

                          > > Niektórzy mawiają - szacunek "inaczej". To normalka wśród wyznawców boga
                          > pojedy
                          > > nczego acz potrójnego, czego nie należy traktować jako alogiczne lecz mąd
                          > re "in
                          > > aczej". :)
                          >
                          > Nie znam żadnego boga, więc nie wiem o czym prawisz…

                          Nudny jesteś. Znasz. Bóg o imieniu Pan (gdzieś to widziałem w Twoim komentarzu), zupełnie jak taki sam bożek u starożytnych Greków. :)

                          > > Tylko że wypisując fałsze, jak np. ten, że ateista jest tępy (skąd Ci się
                          > to wz
                          > > ięło? udowodnij to) nie zauważasz, że PRÓBUJESZ obrazić mnie. A to jest f
                          > ałsz.
                          > > Udowodnij, że jestem tępy. ;) Czekam.
                          >
                          > Cały czas ci to dowodzę – wmawiasz mi np. wiarę w jakiegoś „boga",
                          > pomimo że wielokrotnie tłumaczyłem, że żadnych bogów nie ma –
                          > czy ktoś, kto nie jest tępy nadal by to wmawiał ?

                          To już naprawdę nudne. Wierzysz w boga.

                          > > > Tobie wciąż coś się miesza.
                          > >
                          > > Poproszę o linki i cytaty, co mi się pomieszało, a jak tego nie podasz, t
                          > o popr
                          > > oszę Cię grzecznie o sprostowanie tego pomówienia.
                          >
                          > Nie będę grzebał w starych wpisach, ale przypomnę (pamięć jeszcze mam znakomitą
                          > ), że mieszasz wiarę z nauką, przypisując jej, że posiada hipotezy,

                          Heniu, hipoteza to jest sposób formułowania myśli, to sama, pojawiająca się w głowie "znikąd" myśl - dopóki jeszcze nie podejmiesz decyzji czy ona jest prawdziwa. Każda taka myśl, niespojona z resztą uprawdopodobnionego poglądu na świat lub jakiś inny system, to hipoteza. A nauka to SPOSÓB w jaki się te hipotezy traktuje.

                          > mieszasz bo
                          > gów z demonami

                          Demony to też, jak bogowie, istoty nadprzyrodzone. Jeden pies, jedna suka.

                          > i jeszcze wmawiasz mi, że ja jestem wyznawcą jednego z nich, mie
                          > szasz prawa przyrody z prawami naturalnymi i mógłbym przytoczyć więcej przykład
                          > ów ale mi się nie chce.

                          Bo Twój bóg nie rożni się w sposobie powstania niczym od innych bogów. Istnieje w głowie za sprawą osobistej decyzji właściciela głowy. Na zewnątrz głowy jest tylko przepis na boga - takiego lub siakiego.
                        • grgkh Re: do henia - 2.2.2.2 13.07.12, 16:25
                          > > > Podaj więc dane statystyczne
                          > > > (lubisz takie dowody, jak każdy „racjonalista”),
                          > > > że wymierają w Polsce głównie osoby wierzące ?
                          > >
                          > > Najpierw mi podaj, ile - według Ciebie - jest osób wierzących w Polsce ob
                          > ecnie
                          > > i ile było przed IIWŚ. Matematykę zawsze lubiłem i resztę Ci opracuję, bo
                          > widzę
                          > > , że zdajesz się na mnie. Pomogę Ci.
                          >
                          > Proszę bardzo. Stosując nawet popularne kryteria, mówiące, że ochrzczeni są zal
                          > iczani do katolików (co nie jest prawdą), to pozostali wyznawcy religii stanowi
                          > ą jakieś 3-4%, a więc powinno być nominalnych ateistów ok. 1-2%. Biorąc pod uw
                          > agę, że im większa (głębsza) religijność, tym więcej dzieci, to oznacza, że pro
                          > porcjonalnie zmniejsza się populacja osób niewierzących, obojętnych religijnie
                          > i mało wierzących na rzecz mocno wierzących. Dostrzegam to wokół siebie –
                          > rodziny, które pomimo deklaracji, ze SA wierzące, ale żadnych praktyk religijn
                          > ych nie kultywują, a kierują się w życiu świecką ideologią konsumpcjonizmu dzie
                          > ci w ogóle nie posiadają, lub zadowalają się jednym. Wszystkie natomiast rodzin
                          > y religijne w praktyce, posiadają co najmniej dwoje lub troje dzieci, a mam rów
                          > nież wśród swoich znajomych takich, którzy mają większą liczbę dzieci. Możesz s
                          > obie teraz zastosować swoją matematykę i obliczyć, po jakim czasie znikną ludzi
                          > e niewierzący, a po jakim obojętni religijnie :)

                          Widzę, że mnie wyręczyłeś, ale nie oparłeś tego na liczbach. Poproszę o liczby. Nie domniemane, ale prawdziwe.

                          > > > > Ja wiem, tylko widzę, że Ty nie wiesz, bo racjonalistą
                          > > > > nie jesteś. Przekwalifikuj się. Warto.
                          > > >
                          > > > Nadal czekam na dane statystyczne.
                          > >
                          > > Nadal czekam na dane do tej statystyki.
                          >
                          > Przecież to twoje twierdzenia, a nie moje, ba nawet przyznajesz, że „wies
                          > z” – skoro wiesz to proszę podaj dane :)

                          W mojej rodzinie jestem pierwszym ateistą, o którym wiem. A to znaczy, że ilość ateistów w mojej rodzinie wzrosła.

                          Udowodniłem moją tezę.

                          Aha, moje dorosłe dzieci już przestały chodzić do kościoła, z własnej, nieprzymuszonej woli. To jest ewolucja, na którą żadnym naciskiem nie wpływałem.

                          > > > Czyżbyś uważał, że żądanie od ciebie danych statystycznych
                          > > > na poparcie jakiegoś stwierdzenia natury liczbowej jest irracjonaln
                          > e ?
                          > >
                          > > Nie, kolego miły. Spójrz, co napisałeś, to kilka wierszy wcześniej. Otóż
                          > uważas
                          > > z, że KTOŚ (kto? pewnie Ty) wnioskuje, że jeśli inni umierają, a Ty żyjes
                          > z, to
                          > > jesteś nieśmiertelny. Otóż ja do takich wniosków - IRRACJONALNYCH - nie d
                          > ochodzę
                          >
                          > Naucz się logicznie myśleć, a wówczas na ten temat porozmawiamy. Zacznij może o
                          > d tego co to jest „doświadczenie życiowe”.

                          Wnioskuję na podstawie Twojego przykładu. Widzisz, do jakich wniosków on prowadzi? Nie umiesz znaleźć przykładu na poparcie swoich tez.

                          > > OK. Powtórzyłeś to. Nadal nie będę komentował. :)
                          >
                          > Wcale się nie dziwię, tylko byś się zbłaźnił.

                          :) Atak personalny? Nie dziwi mnie to.

                          > > Ja sam kobiet w rękę przy powitaniu nie całuję, bo uważam, że to głupi zw
                          > yczaj.
                          > > Ale wiesz, że nie o to chodzi, ale o dyskryminację kobiet. Religia ewide
                          > ntnie
                          > > dyskryminuje kobiety i za jej sprawą przenika to do całej kultury tzw. ch
                          > rześci
                          > > jańskiej.
                          >
                          > Bzdury wypisujesz, co mnie przestało dziwić, gdy zorientowałem się, że oczadzon
                          > y jesteś lewacką ideologią marksizmu i feminizmu.

                          O ideach innych niż religijne, którymi byłbym zauroczony, nie mówiłem Ci, więc nie masz o tym wiedzy.
                • marina0321 Re: do henia - 2 06.07.12, 07:34
                  enrque111 napisał:

                  >"..... Religia również narzuca pewne normy lecz natury ogólnej, moralnej, wynikającej z praw natur
                  > alnych ustanowionych przez Boga – ich naruszenie, na dłuższa metę rodzi znacznie
                  > poważniejsze skutki, niż naruszenie prawa stanowionego....."

                  Jakie prawa ustanowione przez Boga masz na myśli?
                • marina0321 Re: do henia - 2 06.07.12, 08:19
                  enrque111 napisał:

                  > Powielasz znowu wyświechtaną, lewacką brednię, nie mająca nic z prawdy. Planeta
                  > ma się bardzo dobrze

                  ...to ty chyba śpisz.

                  ...jeśli wierzyć (zwróć uwagę na to słowo) naukowcom, to w
                  > epoce dinozaurów była w stokroć trudniejszej sytuacji, a wpływ człowieka na zmi
                  > any klimatyczne jest marginalny, wręcz nieistotny.

                  Tylko wpływ człowieka powoduje klimatyczną katastrofę. Człowiek w ostatnich 40 latach wyciął ponad połowę lasów tropikalnych, które stanowią płuca planety Ziemi. Dostarczają one 30% tlenu. Wiesz na pewno o tym, że człowiek wdycha tlen, a wydycha dwutlenek węgla, a drzewa odwrotnie. Nie będzie drzew, nie będziemy mogli istnieć. Karczowanie lasów na całym świecie powoduje powodzie, silne wichury, ulewy, głobałne ocieplenie i inne wybryki pogody. (Jeszcze więcej religii w szkołach, a z nauk o przyrodzie zero wiadomości = zero pojęcia o realiach tego świata).

                  W Internecie jest sporo film
                  > ów i artykułów obnażających wpływowe lobby tzw. "zielonych" oraz walczących z "
                  > globalnym ocipieniem". Wymieranie gatunków w historii ziemi było wielokrotnie i
                  > odradzały się nowe, nawet dziś codziennie powstają nowe, nieznane wcześniej ba
                  > kterie. Problem z wami "racjonalistami" jest jeszcze jeden – forsujecie "
                  > teorię ewolucji" a jednocześnie chcecie zatrzymać w stanie niezmienionym wszyst
                  > kie żyjące dziś gatunki :)

                  Gatunki wymierają, bo człowiek je niszczy przez codzienne polowanie. Ponadto przez niszczenie i karczowanie lasów zabiera im środowisko i wyżywienie. Wiele gatunków zwierząt jest już dzisiaj pod ochroną, grozi im wyginięce PRZEZ CZLOWIEKA. Od kilku lat nastał poważny problem apropo pszczół. Wyginą pszczoły, wyginie człowiek. Nie wygląda różowo. Jeżeli człowiek nie zmieni myślenia i nie zacznie działać, wynik będzie taki, że jeszcze dwie generacje - i po nas. Apokalipse sami sobie robimy. To nie kara Boża, to głupota i pazerność człowieka.




                  • enrque111 Re: do henia - 2 06.07.12, 14:06
                    marina0321 napisał(a):

                    > Tylko wpływ człowieka powoduje klimatyczną katastrofę. Człowiek w ostatnich 40
                    > latach wyciął ponad połowę lasów tropikalnych, które stanowią płuca planety Zie
                    > mi. Dostarczają one 30% tlenu. Wiesz na pewno o tym, że człowiek wdycha tlen, a
                    > wydycha dwutlenek węgla, a drzewa odwrotnie. Nie będzie drzew, nie będziemy mo
                    > gli istnieć. Karczowanie lasów na całym świecie powoduje powodzie, silne wichu
                    > ry, ulewy, głobałne ocieplenie i inne wybryki pogody. (Jeszcze więcej religii w
                    > szkołach, a z nauk o przyrodzie zero wiadomości = zero pojęcia o realiach teg
                    > o świata).

                    Nafaszerowałaś się lewackimi bredniami, produkowanymi dla idiotów. Lobby klimatyczne jest niezwykle potężne i ma do rozdzielenia niesamowicie dużą kasę, więc nic dziwnego, że chodzą im na smyczy "niezależni naukowcy" dostający olbrzymie granty za podtrzymywanie i uzasadnianie tej teorii oraz opiniotwórcze media zainteresowane stwarzaniem historii apokaliptycznych, pomijając już względy finansowe. Niestety prawda jest całkiem inna, wpływ człowieka na klimat jest znikomy (o ile w ogóle można o takim mówić), a choćby wycięto wszystkie lasy na Ziemi, to największym producentem tlenu i tak pozostaną oceany.
                    zmianynaziemi.pl/wiadomosc/globalne-ocieplenie-czy-globalne-oszustwo
                    > Gatunki wymierają, bo człowiek je niszczy przez codzienne polowanie. Ponadto p
                    > rzez niszczenie i karczowanie lasów zabiera im środowisko i wyżywienie. Wiele g
                    > atunków zwierząt jest już dzisiaj pod ochroną, grozi im wyginięce PRZEZ CZLOWIE
                    > KA. Od kilku lat nastał poważny problem apropo pszczół. Wyginą pszczoły, wygini
                    > e człowiek. Nie wygląda różowo. Jeżeli człowiek nie zmieni myślenia i nie zaczn
                    > ie działać, wynik będzie taki, że jeszcze dwie generacje - i po nas. Apokalipse
                    > sami sobie robimy. To nie kara Boża, to głupota i pazerność człowieka.

                    No i dobrze - każda pustka zostaje zagospodarowana. Archeologia dowodzi, że w przeciągu tysięcy i milionów lat było i znikało z różnych powodów znacznie więcej gatunków, niż istnieje dzisiaj ................. ale, ale, czy wg "teorii ewolucji" nie powinno być odwrotnie, że powinno powstawać coraz więcej gatunków i form pośrednich ? Trudno wszystko wytłumaczyć wpływem człowieka, wszak on ma zadziwiająco krótką historię w stosunku do Ziemi :)
                    • marina0321 Re: do henia - 2 06.07.12, 16:07
                      enrque111 napisał:

                      > Nafaszerowałaś się lewackimi bredniami, produkowanymi dla idiotów. Lobby klimat
                      > yczne jest niezwykle potężne i ma do rozdzielenia niesamowicie dużą kasę, więc
                      > nic dziwnego, że chodzą im na smyczy "niezależni naukowcy" dostający olbrzymie
                      > granty za podtrzymywanie i uzasadnianie tej teorii oraz opiniotwórcze media zai
                      > nteresowane stwarzaniem historii apokaliptycznych, pomijając już względy finans
                      > owe. Niestety prawda jest całkiem inna, wpływ człowieka na klimat jest znikomy
                      > (o ile w ogóle można o takim mówić), a choćby wycięto wszystkie lasy na Ziemi,
                      > to największym producentem tlenu i tak pozostaną oceany.
                      > zmianynaziemi.pl/wiadomosc/globalne-ocieplenie-czy-globalne-oszustwo

                      Oczywiście, że odpowiedzialni za katastrofę klimatu nie chcą teraz nic odkręcać, bo uderzyłoby to poważnie w ich profit. Wiedzą, że muszą coś robić, przyczyn szukają gdzie indziej (abgazy, spaliny,puszki, plastiki i inne duperele). Dalej wykorzystują zwykłych pionków, takich jak my, wymyślając eko-podatki, udając, że coś w tym kierunku działają, a w rzeczywistości szukają dalszego napełniania kasy. To nie jest w odniesieniu tylko do Polski, ale do wszystkich krajów na świecie. (jedne więcej, inne mniej).

                      a choćby wycięto wszystkie lasy na Ziemi,
                      > to największym producentem tlenu i tak pozostaną oceany.

                      Tu mogę tylko odpowiedzieć twoją logiką: Jak już się pozbędziesz resztek mózgu, z twoich pozostałości, to się nie przejmuj - i tak w twojej głowie pozostanie jeszcze woda.

                      Koniecznie polecam:

                      www.zss5dg.com/strona_zss5dg/pomoce/technika/zanieczyszczenie.htm
                      • enrque111 Re: do henia - 2 06.07.12, 18:54
                        marina0321 napisał(a):

                        > Oczywiście, że odpowiedzialni za katastrofę klimatu nie chcą teraz nic odkręca
                        > ć, bo uderzyłoby to poważnie w ich profit. Wiedzą, że muszą coś robić, przyczyn
                        > szukają gdzie indziej (abgazy, spaliny,puszki, plastiki i inne duperele). Dale
                        > j wykorzystują zwykłych pionków, takich jak my, wymyślając eko-podatki, udając,
                        > że coś w tym kierunku działają, a w rzeczywistości szukają dalszego napełniani
                        > a kasy. To nie jest w odniesieniu tylko do Polski, ale do wszystkich krajów na
                        > świecie. (jedne więcej, inne mniej).

                        Za rzekomą "katastrofę klimatu" (lewacki wymysł, pozwalający różnym cwaniakom czerpać obfite granty) nie może być odpowiedzialny człowiek, ponieważ jak dowiedziono wybuch jednego wulkanu wprowadza do atmosfery więcej gazów i pyłów, niż cała ludzkość razem wzięta.

                        > a choćby wycięto wszystkie lasy na Ziemi,
                        > > to największym producentem tlenu i tak pozostaną oceany.
                        >
                        > Tu mogę tylko odpowiedzieć twoją logiką: Jak już się pozbędziesz resztek mózgu
                        > , z twoich pozostałości, to się nie przejmuj - i tak w twojej głowie pozostani
                        > e jeszcze woda.

                        Domyślam się, że w ten sposób próbujesz zakryć swój brak argumentów, bo logiki (na którą się powołujesz) nie ma w tym żadnej :)
                        • kolter-xl Re: do henia - 2 06.07.12, 21:31
                          enrque111 napisał:


                          > Za rzekomą "katastrofę klimatu" (lewacki wymysł, pozwalający różnym cwaniakom c
                          > zerpać obfite granty) nie może być odpowiedzialny człowiek, ponieważ jak dowied
                          > ziono wybuch jednego wulkanu wprowadza do atmosfery więcej gazów i pyłów, niż c
                          > ała ludzkość razem wzięta.

                          Eniu jak bozia może kogoś tak pokarać debilizmem ??

                          > Domyślam się, że w ten sposób próbujesz zakryć swój brak argumentów, bo logiki
                          > (na którą się powołujesz) nie ma w tym żadnej :)

                          Zostałes bardzo celnie opisany
                        • marina0321 Re: do henia - 2 07.07.12, 15:39
                          enrque111 napisał:

                          > Za rzekomą "katastrofę klimatu" (lewacki wymysł, pozwalający różnym cwaniakom c
                          > zerpać obfite granty) nie może być odpowiedzialny człowiek, ponieważ jak dowied
                          > ziono wybuch jednego wulkanu wprowadza do atmosfery więcej gazów i pyłów, niż c
                          > ała ludzkość razem wzięta.

                          Ty naprawdę nie masz ZIELONEGO POJECIA o naturze, którą Bóg stworzył i tak wspaniale ją zharmonizował. W jakiego Boga ty wierzysz, jako katolik?
                          Wulkany mimo wszystko oczyszczają ziemię z syfu, jakim zanieczyszcza ją człowiek. Każdy rolnik to wie, (nie wiem, czy katolicki rolnik też ), że po wybuchu wulkanów gleba się oczyszcza, staje się bardziej żyzna i wydaje lepsze plony.

                          Duchowni na seminariach nie powinny szukać Boga naukami filozofii, tylko za pomocą nauk przyrody. Mniej byłoby wśród nich KSIEZY ATEISTOW.
                          • enrque111 Re: do henia - 2 07.07.12, 18:36
                            marina0321 napisał(a):

                            > Ty naprawdę nie masz ZIELONEGO POJECIA o naturze, którą Bóg stworzył i tak wspa
                            > niale ją zharmonizował. W jakiego Boga ty wierzysz, jako katolik?
                            > Wulkany mimo wszystko oczyszczają ziemię z syfu, jakim zanieczyszcza ją człowie
                            > k. Każdy rolnik to wie, (nie wiem, czy katolicki rolnik też ), że po wybuchu wu
                            > lkanów gleba się oczyszcza, staje się bardziej żyzna i wydaje lepsze plony.

                            To, że faktycznie gleba wulkaniczna jest żyzna, to jednak znajduje się jedynie w bezpośrednim sąsiedztwie wulkanu, więc nie ma istotnego znaczenia dla ludzkości, ale wydobywające się pyły i dwutlenek węgla już tak. Odniosłaś się więc do marginalnej sprawy, pominąwszy najistotniejszą.
            • kolter-xl Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 01.07.12, 17:56
              enrque111 napisał:

              >
              > Jak zwykle rozumujesz na opak. Właśnie dziś stają się "niewolnikami i automatam
              > i", nie potrafiącymi samodzielnie myśleć, nie mającymi własnego zdania, zanim n
              > ie przeczytają GW lub nie wysłuchają opinii w TVN

              Eniu bywa tu nieustanie twój duchowy brat kóry jak z rana nie poczyta terlikowskiego to zapomina jak się buty sznuruje .
            • hanka78 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 11.07.12, 15:10
              enrque111 napisał:

              > Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Ateizm również jest religią. W
              > sposób wręcz doskonały udowodnił to Stanisław Michalkiewicz:

              > Jeśli ateista twierdzi, że "nie wierzy", to oczywiście kłamie, bo przecież w
              > ierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny w
              > ierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmn
              > iej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w porządku
              > , to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że "nie w
              > ierzy", sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma. Tymczasem żad
              > en z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ taka wiedza nie istnieje. Oni
              > zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Jednakże deklarując, jakoby
              > "nie wierzyli", sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe
              > oczy.


              nie zrozumiałeś tego pana
              wierzy oznacza tu tyle co ma poglądy (stoi na stanowisku),
              ten pan nie napisał, że ateista jest wyznawca religii - ateizm,
              to, że ktoś w coś wierzy, nie znaczy że, to w co wierzy jest religią.... co nie?

              religie mają pewne wspólne cechy:

              Chyba stanowisko ateistyczne nie ma żadnej z cech religii:

              Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.(...)

              *ateiści nie mają sacrum i świętości (BOGA) a co za tym idzie również żadnych określonych relacji między swoim świętością (której nie mają) a społeczeństwem...

              (...) Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara) (...),

              *Doktryna – z łac. doctrina – nauczanie, wiedza; oznacza zespół twierdzeń, założeń i dogmatów religijnych, filozoficznych, politycznych lub wojskowych. System działania, myślenia.

              - widzisz więc, że ateizmowi brakuje również tej cechy "religii" - bo chyba nie nazwiesz jednego trzy wyrazowego zdania, które brzmi: Nie ma bogów - zespołem twierdzeń i założeń, co? :) (chociaż nie zdziwiła bym się zbytnio :D)


              (...)w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka) (...)


              * gdzie widziałeś jakiś ateistyczny kościół?
              * na czym polegają praktyki i rytuały religii - ateizm, jak się ta religia realizuje?

              Poza tym, nie znalazłam tu religii ateizm (błąd?):

              pl.wikipedia.org/wiki/Religia
              (może przeredaguj ten tekst, skoro wg ciebie jest błędny i podpisz się imieniem i nazwiskiem. Nie, nie chcesz się narażać na pośmiewisko co...? tu anonimowo możesz bełkotać do woli)
              • jeepwdyzlu Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 11.07.12, 16:30
                hanka cytowanie Michalkiewicza pokazuje jakim człowiekiem jest enrque -
                przywoływanie słów antysemickiego, rasistowskiego błazna - w dodatku tak idiotycznie dobranego, bełkotliwego cytatu - mówi wiele o cytującym...

                jeep
        • katrina_bush twoje zachowanie budzi we mnie obrzydzenie. 30.06.12, 10:51
          do enrque111:

          twoje zachowanie budzi we mnie tylko obrzydzenie.

          twoje zboczone poglady na "prawo naturalne" to twoja sprawa

          ale smrodliwego werbalnego rozwolnienia nie znosze !
          • jeepwdyzlu kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 30.06.12, 14:12
            Rola kobiety (również mężczyzny) została określona w Biblii oraz nauczaniu Kościoła i przez tysiąclecia bardzo dobrze się miała, czego dowody mamy do dnia dzisiejszego, gdy zaczyna się od tych wzorców odchodzić - społeczeństwa się starzeją i wymierają.
            ------------------
            eeee tysiąclecia?
            chrześcjaństwo ma 2000 lat, stary testament 800 lat więcej.. to ułamek w historii ludzkości
            Dwa - chrześcijanie stanowią mniejszość...
            Trzy - czy kobietom przez tysiąclecia dominacji kobiet było dobrze - śmiem wątpić...
            Cztery - to se ne vrati...
            Zacznij sie przyzwyczajać enrique - stary model NIGDY nie wróci. Kto posmakował wolnosci wyboru - nie zazna szczęscia w kajdanach. Kobiety wywalczyły równe prawa i ich nie oddadzą. Więcej - niedługo będą wyświęcane - to kwestia lat nie stuleci. Ludzie o Twoich poglądach - stanowią mniejszość nawet w obrębie Kościoła...
            Pozdrawiam
            jeep
            • enrque111 Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 30.06.12, 21:54
              jeepwdyzlu napisał:

              > eeee tysiąclecia?
              > chrześcjaństwo ma 2000 lat, stary testament 800 lat więcej.. to ułamek w histor
              > ii ludzkości

              Masz na myśli (?) zapewne pisaną historię ludzkości. Stary Testament biedaku dotyczy historii ludzkości od jej powstania.

              > Dwa - chrześcijanie stanowią mniejszość...

              W stosunku do kogo ? W pierwszym wieku stanowili ułamek procenta nawet w Imperium Rzymskim i co z tego ?

              > Trzy - czy kobietom przez tysiąclecia dominacji kobiet było dobrze - śmiem wątp
              > ić...

              Śmiej - to nic nie kosztuje. Na pewno nie było kobietom relatywnie gorzej, niż w dzisiejszych czasach.

              > Cztery - to se ne vrati...

              Może nie, a może tak - mądre kobiety już dziś rozumieją, że tzw. równouprawnienie jest oszustwem, nakładającym na nie więcej obowiązków, odpowiedzialności, wysiłku, przy jednoczesnym braku szacunku, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.

              > Zacznij sie przyzwyczajać enrique - stary model NIGDY nie wróci.

              Nigdy nie mów nigdy. Był niegdyś nawet ustrój zwany matriarchatem :)

              Kto posmakował
              > wolnosci wyboru - nie zazna szczęscia w kajdanach. Kobiety wywalczyły równe pr
              > awa i ich nie oddadzą.

              Nie kobiety a feministki, a te przecież nie są prawdziwymi kobietami. Wywalczyły zaś upodlenie kobiet, a nie wolność.

              Więcej - niedługo będą wyświęcane - to kwestia lat nie s
              > tuleci. Ludzie o Twoich poglądach - stanowią mniejszość nawet w obrębie Kościoła

              Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Co to znaczy "wyświęcane" ? - na pewno nie stanie się to w Kościele katolickim, gdyż przestałby on być wówczas katolickim. Moje poglądy są poglądami Kościoła, a że w jego obrębie są również inne, to oznacza, że nie wszyscy rozumieją jego nauczanie i po SVII zapanował pewien zamęt, który jest elementem przejściowym.
              • jeepwdyzlu Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 11:15
                Stary Testament biedaku dotyczy historii ludzkości od jej powstania.
                ----------------
                stary testament jest stosunkowo młody - ma 2800-3000 lat
                I jest wtórny - widoczne są w nim wpływy egipskie i sumeryjskie. Linkowałem jakis czas temu odpowiednie teksty.
                A że dotyczy całej historii świata? To Twoje zdanie - całkiem ahistoryczne...

                Co do reszty - masz swoje zdanie, ja mam swoje. Moje kobiety nie są feministkami ale na pewno nigdy nie zaakceptują ról, jakie im pisał przez 2 000 lat Twój kościół.
                Co do święceń - zobaczymy...
                :-)
                jeep
                • enrque111 Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 11:39
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > stary testament jest stosunkowo młody - ma 2800-3000 lat

                  Podaj więc inne, starsze dzieło takiego znaczenia jak ST ?

                  > I jest wtórny - widoczne są w nim wpływy egipskie i sumeryjskie. Linkowałem jak
                  > is czas temu odpowiednie teksty.

                  Wtórny wobec czego ? To, że jakieś fakty oparte są na innych przekazach, to świadczy jedynie o jego wyjątkowej wartości i rzetelności.

                  > A że dotyczy całej historii świata? To Twoje zdanie - całkiem ahistoryczne...

                  Ależ, jak najbardziej historyczne - sami historycy pełnymi garściami czerpią z Pisma Świętego. Dowody archeologiczne potwierdzają w całej rozciągłości informacje biblijne, chociaż pisano je ze względów moralno-religijnych a nie kronikarskiej ścisłości faktograficznej.

                  > Co do reszty - masz swoje zdanie, ja mam swoje. Moje kobiety nie są feministkam
                  > i ale na pewno nigdy nie zaakceptują ról, jakie im pisał przez 2 000 lat Twój k
                  > ościół.

                  Nie ma mojego ani twojego kościoła - Kościół jest jeden, a czy w nim jesteś, czy poza nim, to już twój problem. Nie wiem jakie są "twoje kobiety" (sugerujesz, że posiadasz harem lub korzystasz z usług kobiet sprzedajnych), ale z całą pewnością nie chciałbym z takimi mieć nic do czynienia :)

                  > Co do święceń - zobaczymy...

                  Obawiam się, że tego nie doczekasz :)
                  • jeepwdyzlu Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 16:29
                    sugerujesz, że posiadasz harem lub korzystasz z usług kobiet sprzedajnych), ale z całą pewnością nie chciałbym z takimi mieć nic do czynienia
                    -----------------------
                    Mam matkę, żonę i córkę
                    koniec enrique - nie potrafisz się spierać, szkoda
                    j.
                    • enrque111 Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 20:04
                      jeepwdyzlu napisał:

                      > Mam matkę, żonę i córkę
                      > koniec enrique - nie potrafisz się spierać, szkoda

                      Tak,tak, niejaki kotlet, który jest zadeklarowanym homoseksualistą (biadolił onegdaj, że odszedł z Kościoła i przystał do swądkówjehowy, gdy porzucił go jakiś kapłan dla młodszego osobnika) również nieustannie się przechwala, a to swoją rzekomą jurnością, a to znajomością Biblii, a z jego tekstów cuchnie prymitywizmem i głupotą, a poruszana tematyka wciąż zahacza o srom i odbyt :)))
                      • kolter-xl Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 20:17
                        enrque111 napisał:

                        > jeepwdyzlu napisał:
                        >
                        > > Mam matkę, żonę i córkę
                        > > koniec enrique - nie potrafisz się spierać, szkoda
                        >
                        > Tak,tak, niejaki kotlet, który jest zadeklarowanym homoseksualistą (bia
                        > dolił onegdaj, że odszedł z Kościoła i przystał do swądkówjehowy, gdy porzucił
                        > go jakiś kapłan dla młodszego osobnika) również nieustannie się przechwala, a t
                        > o swoją rzekomą jurnością, a to znajomością Biblii, a z jego tekstów cuchnie pr
                        > ymitywizmem i głupotą, a poruszana tematyka wciąż zahacza o srom i odbyt :)))

                        Eniu jak kocham te chwile w których ujawniasz bezpardonowo to ze nawet wstyd ciebie nazwać katolikiem :)) Natanek nie mówił żeby fałszywie nie pieprzyc na forach ? :))
                        • enrque111 Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 22:38
                          kolter-xl napisał:

                          nieustannie się przechwal
                          > a, a t
                          > > o swoją rzekomą jurnością, a to znajomością Biblii, a z jego tekstów cuch
                          > nie pr
                          > > ymitywizmem i głupotą, a poruszana tematyka wciąż zahacza o srom i odbyt
                          > :)))
                          >
                          > Eniu jak kocham te chwile w których ujawniasz bezpardonowo to ze nawet wstyd ci
                          > ebie nazwać katolikiem :)) Natanek nie mówił żeby fałszywie nie pieprzyc na fo
                          > rach ? :))

                          O twojej dewiacji seksualnej każdy może się przekonać na co dzień - nie ma dnia abyś nie obnażył się publicznie na tym forum, rozpisując się z lubością o różnego rodzaju kopulacjach, dewiacjach, homoseksualnych pozycjach, wyuzdanych stosunkach, siurkach i innych intymnych częściach ciała. Poza tym, gdy ktoś będzie chciał grzebać się w wydalanych przez ciebie nieczystościach (w postaci obrzydliwych postów), to z pewnością znajdzie twoje wynurzenia, zdradzone w chwili słabości, gdzie przyznałeś się do swojej zboczonej przypadłości - dla ułatwienia szukania, osobom bardzo zdeterminowanym podpowiem, że miało to miejsce ok. 3 lat temu. Miłej zabawy kotlecie :)))
                          • kolter-xl Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 23:00
                            enrque111 napisał:

                            >
                            > O twojej dewiacji seksualnej każdy może się przekonać na co dzień - nie ma dnia
                            > abyś nie obnażył się publicznie na tym forum, rozpisując się z lubością o różn
                            > ego rodzaju kopulacjach, dewiacjach, homoseksualnych pozycjach, wyuzdanych stos
                            > unkach, siurkach i innych intymnych częściach ciała. Poza tym, gdy ktoś będzie
                            > chciał grzebać się w wydalanych przez ciebie nieczystościach (w postaci obrzyd
                            > liwych postów), to z pewnością znajdzie twoje wynurzenia, zdradzone w chwili sł
                            > abości, gdzie przyznałeś się do swojej zboczonej przypadłości - dla ułatwienia
                            > szukania, osobom bardzo zdeterminowanym podpowiem, że miało to miejsce ok. 3 la
                            > t temu. Miłej zabawy kotlecie :)))

                            Dobrze eniu ze wszyscy tu wiedzą ze jesteś czubkiem , bo jeszcze by ci ktoś w to uwierzył :)))

                            Zresztą sam jestem ciekawy co za rewelacje wynalazłeś :))) Jesteś tu znany z tego ze szybciej kłamiesz niz myślisz :))
                  • kolter-xl Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 18:11
                    enrque111 napisał:

                    > jeepwdyzlu napisał:
                    >
                    > > stary testament jest stosunkowo młody - ma 2800-3000 lat
                    >
                    > Podaj więc inne, starsze dzieło takiego znaczenia jak ST ?

                    Wedy . tak samo stare .

                    > Nie ma mojego ani twojego kościoła - Kościół jest jeden,

                    Ta ,a w Polsce jest ich ze sto :))

                    a czy w nim jesteś, cz y poza nim, to już twój problem. Nie wiem jakie są "twoje kobiety" (sugerujesz,
                    > że posiadasz harem lub korzystasz z usług kobiet sprzedajnych), ale z całą pew
                    > nością nie chciałbym z takimi mieć nic do czynienia :)

                    eniu , nie tłumacz się my jesteśmy tolerancyjni i wcale nam nie przeszkadza twój pociąg do męskiego przyrodzenia.
              • kolter-xl Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 18:06
                enrque111 napisał:

                >
                > Masz na myśli (?) zapewne pisaną historię ludzkości. Stary Testament biedaku do
                > tyczy historii ludzkości od jej powstania.

                Eniu twoje ex sekta katolicyzm od lat juz nikomu nie wciska kitu o tym ze Adam ma 6 tys lat :))

                > W stosunku do kogo ? W pierwszym wieku stanowili ułamek procenta nawet w Imperi um Rzymskim i co z tego ?

                No i to ze zanim chrześcijaństwo się rozwinęło połknął je Konstantyn a wypluł katolicyzm i tyle , tak zakończył sie żywot nauk Jezusa .

                Śmiej - to nic nie kosztuje. Na pewno nie było kobietom relatywnie gorzej, niż
                > w dzisiejszych czasach.

                Gorzej to maja w społeczeństwach gdzie religijne gusła dominują.

                > Mylisz się, jak zresztą we wszystkim co piszesz. Co to znaczy "wyświęcane" ? -

                Ano to ze cie pokropi niewiasta a nie tłusty pan :))

                > na pewno nie stanie się to w Kościele katolickim, gdyż przestałby on być wówczas katolickim.

                Samo słowo katolicki zobowiązuje do tego żeby kobieta miała te same prawa .

                >Moje poglądy są poglądami Kościoła,

                Nie kłam cały czas krytykujesz biskupów

                a że w jego obrębie są równie
                > ż inne, to oznacza, że nie wszyscy rozumieją jego nauczanie i po SVII zapanował
                > pewien zamęt, który jest elementem przejściowym.

                No i burdel trwa już 50 lat a był taki jeden z Polski co ponoć był niezwykłym papcia, jak widac dupa z niego był a nie organizator :))
            • kolter-xl Re: kobiety ech kobiety i ich znawca enrique :-) 01.07.12, 17:59
              jeepwdyzlu napisał:

              > Ludzie o Twoich poglądach - stanowią mniejszość nawet w obrębie Kościoła...

              Eniu juz nie jest w Krk razem z Natankiem zostali zawieszeni przez Dziwisza ;))
        • kolter-xl Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 01.07.12, 17:48
          enrque111 napisał:

          > Tak, budzą się - szkoda, że tak powoli (również boję się tego snu lewackiego re
          > latywizmu, ateizmu, feminizmu i innego lewackiego rozwydrzenia) ........... zan
          > im wszyscy się "obudzą", to zapanuje szariat i w podskokach zaczną biegać do me
          > czetów, zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)
          > Mam jednakże nadzieję, że bezmózgie indywidua walczące z Kościołem wcześniej wy
          > mrą, gdyż z lenistwa i wygodnictwa nie chcą mieć dzieci, więc i tak ludzie reli
          > gijni (którzy wiedzą co to jest rodzina i jaka jest rola kobiety) zapanują nad
          > Ziemią :)))

          Tak wam sekta od tysiąca co najmniej lat pierze w tym miejscu gdzie inni maja mózgi . Od tysiąca lat straszą was islamem i jak widać eniu idiota dalej ten kit chce sprzedawać nam tu
          Eniu niemoto umysłowa mamy XXI wiek nikt mi nie narzuci w co chce wierzyć a jak na razie Islam jest za cieniutki żeby nami rządzić .
        • porannakawa01 Re: ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ? 03.07.12, 03:41
          enrque111 napisał:

          ........... zan
          > im wszyscy się "obudzą", to zapanuje szariat i w podskokach zaczną biegać do me
          > czetów, zapomniawszy, że wywodzą się od chrześcijańskich przodków :)

          Zapomniałeś?
          Uważasz, że na naszych ziemiach było tylko chrześjaństwo?
          Jest tutaj zaledwie tysiąc lat.
          Weszło, ogniem i mieczem rycerzy Chrystusa wytępiło i zapanowało chrześcjańswtwo.
          Piszesz o przodkach?
          Jak daleko i dlaczego zatrzymałeś się na przodkach sprzed tylko tysiąca lat?
      • andrzej256 Ludzie raczej po prostu trzezwieja... 30.06.12, 19:50
        katrina_bush napisała:

        > andrzej256 napisał:
        >
        > > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Pols
        > ce jes
        > > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wi
        > ec sza
        > > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego wid
        > zimisie w

        > > kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w m
        > iejscach publ
        > > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. Wobec tych liczb bezwzgle
        > dnie p
        > > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.
        >
        > ludzie jednak budza sie powoli ze zlego snu ?

        Ludzie raczej po prostu trzezwieja z otumanienia religijnego.
    • dzi1a Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 22:28
      ci kościelni statystycy manipulują danymi , równo 40,0 % ,no patrz pan panie jaka równa liczba ,jak w mordę strzelił 40 ,0 % :))))
      boją się przekroczyc magicznej granicy 39,9 % ? nie lękajcie się kościelni statystycy.
      no i to ogłoszenie jesiennego liczenia traf chciał że wypadło to na początku wakacji i w czasie EURO 2012 :))

      --
      laickie.pl/telefon-zaufania-dla-ksiezy-ateistow-polskie-stowarzyszenie-racjonalistow/
      • jeanie_mccake Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 29.06.12, 22:32
        dzi1a napisała:

        > ci kościelni statystycy manipulują danymi , równo 40,0 % ,no patrz pan panie ja
        > ka równa liczba ,jak w mordę strzelił 40 ,0 % :))))
        > boją się przekroczyc magicznej granicy 39,9 % ? nie lękajcie się kościelni stat
        > ystycy.

        Nie, to się nazywa pokora. Chwalić się, że to naprawdę 40,01 % to by była pycha, tak obca kościelnym.
    • miniofilka Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 30.06.12, 13:12
      miejsce religii nie tylko rzymskokatolickiej jest w kościele/meczecie itp
    • dzi1a Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 30.06.12, 17:27
      kościoły pustoszeją ,coraz więcej ludzi nie wierzy już w te bliskowschodnie bajki z mchu i paproci ,taca coraz cieńsza więc sukienkowi cwaniacy załatwiają sobie etaty katechetów i tzw kapelanów w straży pożarnej ,klubach piłkarskich , szpitalach urzędach skarbowych , ABW , BOR ,itp

      www.se.pl/wydarzenia/kraj/polacy-nie-chca-wierzyc-w-boga-coraz-mniej-osob-w-niedziele-w-kosciolach-na-mszy-sw_266018.html
    • pit_444 Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 01.07.12, 00:58
      Tak naprawdę to jest dużo mniej niż 40%.
      Jako bazę (100% dominicantes) Kościół traktuje liczbę obywateli zmniejszoną o 5% (bez chrztu) i zmniejszoną o 18% (starcy, dzieci, chorzy). Baza 100% dominicantes to 78% obywateli, więc te 40% dominicantes to 31,2 ogółu obywateli
      • ferro2 Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 03.07.12, 08:39

        wszedzie gdzie nie popatrzysz to ilosc a nie jakosc, statystyki, liczenia, nie liczy sie czlowiek....

        Nie ma ko­lej­ki do nieba, tam przychodzi tyl­ko zasłużona kolej.
      • dzi1a Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 03.07.12, 21:50
        liczenie owieczek przeprowadzają jesienią...proboszczowie i dane przekazują warszawskiego ISKK a ISKK mieli to przez 8 m-cy dodaje i odejmuje i wyniki ogłasza 28 VI tj na progu wakacji i podczas Euro 2012
        liczenie jest lipą a to opracowanie materiału jaki napływa z parafii to druga lipa
        wyniki liczenie są 2 krotnie naciągane ,po raz pierwszy przez proboszczów a po raz drugi przez ISKK
        • pit_444 Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 04.07.12, 03:25
          I dodatkowo proboszcz ogłasza tydzień wcześniej, że takie liczenie będzie :)
    • jeepwdyzlu enrique mały fiutek i kultura polemiczna 05.07.12, 09:28
      Z ateizmem nie ma co "kombinować" – jest prymitywną formą postrzegania rzeczywistości, niewiele różniącą się od postrzegania zwierząt.
      -------------------------------------------------------
      no wyszło szydło z worka
      jesteś zakompleksionym kozojebcą, intelektualnym zerem
      spier dalaj stąd i idź leczyć kompleksy na forum dla impotentów

      jeep
      • kolter-xl Re: enrique mały fiutek i kultura polemiczna 05.07.12, 09:35
        jeepwdyzlu napisał:

        > Z ateizmem nie ma co "kombinować" – jest prymitywną formą postrzegania rz
        > eczywistości, niewiele różniącą się od postrzegania zwierząt.
        > -------------------------------------------------------
        > no wyszło szydło z worka

        Jak wyszło skoro od kiedy tu jest nigdy się nie schowało :))

        > jesteś zakompleksionym kozojebcą, intelektualnym zerem
        > spier dalaj stąd i idź leczyć kompleksy na forum dla impotentów

        On woli oazę Natanka tam sobie używa
    • no_no Re: Mniejszosc katolicka w Polsce 06.07.12, 10:05
      andrzej256 napisał:

      > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Polsce jes
      > t tylko 40% katolikow.

      A wszyscy z tych 40% katolików, jak jeden mąż i żona, chodzą do kościółka powodowani atawistycznymi odruchami. Bo ojciec i matka też chodzili.

      Nie musisz myśleć wiele
      Wystarczy, że w niedzielę
      Stawisz się w kościele.
      Bóg zapłać, Bóg zapłać
    • przestrzep Ciekawe jak bedzie za 20 lat... 22.07.12, 16:19
      andrzej256 napisał:

      > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Polsce jes
      > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wiec sza
      > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzimisie w
      > kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach publ
      > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. Wobec tych liczb bezwzglednie p
      > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.
      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12028944,40_proc__chodzi_na_msze__459_apostazji_w_2010_r___.html

      Ciekawe jak bedzie za 20 lat...
      • enrque111 Re: Ciekawe jak bedzie za 20 lat... 22.07.12, 20:12
        przestrzep napisał:

        > andrzej256 napisał:
        >
        > > Jesli przez katolikow bedziemy rozumiec osoby chodzace na msze, to w Pols
        > ce jes
        > > t tylko 40% katolikow. Pozostale 60%, wiekszosc spoleczenstwa, powinno wi
        > ec sza
        > > nowac katolikow, ale nie powinno dawac sobie narzucac katolickiego widzim
        > isie w
        > > kazdej sprawie - np. w sprawie aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscac
        > h publ
        > > icznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. Wobec tych liczb bezwzgle
        > dnie p
        > > owinna byc tez wycofana religia rzymsko-katolicka ze szkol.
        >
        > Ciekawe jak bedzie za 20 lat...

        A jakie to ma znaczenie ?
        Samo nie "chodzenie na msze" wcale nie oznacza , że ktoś nie uważa się za katolika i ma inne zdanie na temat aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach publicznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy. niż ten, który na msze chodzi. Ty lepiej przestrzep sobie łeb, zanim zaczniesz przenosić na forum jego zgniłe wydzieliny :)
        • przestrzep Re: Ciekawe jak bedzie za 20 lat... 22.07.12, 23:40
          enrque111 napisał:

          ...
          > A jakie to ma znaczenie ?
          > Samo nie "chodzenie na msze" wcale nie oznacza , że ktoś nie uważa się za katol
          > ika i ma inne zdanie na temat aborcji, antykoncepcji, krzyzy w miejscach pub
          > licznych, in vitro, czy krycia pedofilii ksiezy

          Uwazac sie moze, ale co to za katolik, ktory nie chodzi na msze?


          niż ten, który na msze c
          > hodzi. Ty lepiej przestrzep sobie łeb, zanim zaczniesz przenosić na forum jego
          > zgniłe wydzieliny :)
          >

          Jestes niekulturalne.
        • grgkh Re: Ciekawe jak bedzie za 20 lat... 24.07.12, 12:44
          enrque111 napisał:

          > przestrzep napisał:

          (...)

          > Ty lepiej przestrzep sobie łeb, zanim zaczniesz przenosić na forum jego
          > zgniłe wydzieliny :)

          Totalne chamstwo typowego, nawiedzonego katolika. Ta sekta to jest dno. Zero kultury. Zero porządnej moralności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka