joannabarska
11.08.13, 13:22
Słyszeliśmy w seminarium dowcip o kapelanie wielkiego transatlantyku, który zaczął tonąć. Kapitan błagał kapelana, by odprawił mszę o ratunek. Kapelan widząc wdzierającą się zewsząd wodę odparł, że już nie zdąży. - To chociaż najważniejszą część – błagał kapitan. Kapelan wziął koszyczek i poszedł zbierać datki wśród rozbitków.
Jeden z księży, dobrze znanych w naszej diecezji, głosił innym księżom wyraziście i bez skrępowania, że pozostanie w powierzonej mu parafii, dopóki nie wydoi z parafian „bardzo wysokiej odprawy”.