niemcowa77 20.09.13, 00:44 Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dunajec1 Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 02:19 Ja nie wiem, mnie tam wtedy nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 05:49 niemcowa77 napisał: > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? Przestrzeni przecież nie było, jak twierdzą naukowcy, czasu też nie było przed t=0 :) Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? :) Jest równie ciekawe pytanie: Czy Bóg jest absolutna pustką ? Albo: Czy Bóg był żywy, czy absolutnie martwy, kiedy stwarzał życie ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
tekla.ja Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 05:53 Zapytaj Boga... Jesli bedzie miał czas i ochotę...moze odpowie.. Odpowiedz Link Zgłoś
billy.the.kid Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 07:21 gdzie był-tam był. to jergo sprawa, a chamstwu gó... do tego. ale bez względu na to, musiał się CHOLERYCZNIE NUDZIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 07:54 billy.the.kid napisał: > gdzie był-tam był. to jergo sprawa, a chamstwu gó... do tego. > ale bez względu na to, musiał się CHOLERYCZNIE NUDZIĆ. Oczywiście.Tylko z nudów mógł bóg wymyślać takie makabryczne lub idiotyczne zabawy ukochanymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:53 pocoo napisała: > billy.the.kid napisał: > > > gdzie był-tam był. to jergo sprawa, a chamstwu gó... do tego. > > ale bez względu na to, musiał się CHOLERYCZNIE NUDZIĆ. > > Oczywiście.Tylko z nudów mógł bóg wymyślać takie makabryczne lub idiotyczne zab > awy ukochanymi ludźmi. I tu też brak odpowiedzi... Faktycznie, można się na śmierć zanudzić :) Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:56 przemysl.rad napisał: > Faktycznie, można się na śmierć zanudzić > :) Liczę na to,że znajdziesz sobie zajęcie poza forum. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:57 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > Faktycznie, można się na śmierć zanudzić > > :) > Liczę na to,że znajdziesz sobie zajęcie poza forum. Kto wie, może mi się uda, choć szczerze wątpię... :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 07:45 przemysl.rad napisał: > pocoo napisała: > > Liczę na to,że znajdziesz sobie zajęcie poza forum. > > Kto wie, może mi się uda, choć szczerze wątpię... > :o/ > Teraz rozumiem dlaczego wszędzie ciebie pełno.Jesteś tutaj na etacie? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 07:51 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > pocoo napisała: > > > > Liczę na to,że znajdziesz sobie zajęcie poza forum. > > > > Kto wie, może mi się uda, choć szczerze wątpię... > > :o/ > > > Teraz rozumiem dlaczego wszędzie ciebie pełno.Jesteś tutaj na etacie? By było fantastycznie, móc robić to, co się lubi i jeszcze brać za to kasę, ale niestety, nie miałem takiego szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:32 Ależ to proste - wystarczy polubić to, co się robi. Robią tak np. masochista i sadysta. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:43 grgkh napisał: > Ależ to proste - wystarczy polubić to, co się robi. > > Robią tak np. masochista i sadysta. I biorą za to kasę ? :o/ > Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:56 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > Ależ to proste - wystarczy polubić to, co się robi. > > > > Robią tak np. masochista i sadysta. > > I biorą za to kasę ? :o/ Nie wiem, może biorą jacyś... Ale to nie jest wykluczone. Ja wybrałem inną drogę (zawodową) - zacząłem w pracy robić to, co dotyczyło innej niż ściśle zawodowa działalność i okazało się to czymś bardzo pożytecznym dla innych. Teraz mam przyjemne z pożytecznym i wyłączność na taką działalność (chociaż bezskutecznie szukam kontynuatora), bo nie mam konkurencji podobnie interdyscyplinarnej. :) Największe szanse są tam, gdzie łączy się rożne specjalizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:04 grgkh napisał: > Największe szanse są tam, gdzie łączy się rożne specjalizacje. Zgoda, dlatego zależy mi na połączeniu ateizmu i teizmu w jedno, zgodnie żyjące społeczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 13:16 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > Największe szanse są tam, gdzie łączy się rożne specjalizacje. > > Zgoda, dlatego zależy mi na połączeniu ateizmu i teizmu > w jedno, zgodnie żyjące społeczeństwo. Co chcesz łączyć, bo nie rozumiem? Teizm z jego brakiem? Czy chodzi Ci tylko o współistnienie teistów i ateistów, czy o coś więcej na polu idei? Ateizm NIE JEST IDEĄ. Twierdzenie, że bóg nie istnieje jest dodatkowym pytaniem hipotezy teistycznej, jej drugim wariantem, jest nią samą w gruncie rzeczy. Sprecyzuj, co chcesz łączyć? Po co? W jaki sposób? I na marginesie :) - kto Cię tu wysłał a ta misją? A może nie kto lecz "co" Cię wysłało? Musisz mieć jakąś elementarną inspirację. Z czego ona wynika? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 13:55 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > > > > > Największe szanse są tam, gdzie łączy się rożne specjalizacje. > > > > Zgoda, dlatego zależy mi na połączeniu ateizmu i teizmu > > w jedno, zgodnie żyjące społeczeństwo. > > Co chcesz łączyć, bo nie rozumiem? Teizm z jego brakiem? > > Czy chodzi Ci tylko o współistnienie teistów i ateistów, czy o coś więcej na po > lu idei? > > Ateizm NIE JEST IDEĄ. Twierdzenie, że bóg nie istnieje jest dodatkowym pytaniem > hipotezy teistycznej, jej drugim wariantem, jest nią samą w gruncie rzeczy. > > Sprecyzuj, co chcesz łączyć? Po co? W jaki sposób? Przecież pisałem, dla zgody ogólnonarodowej. > I na marginesie :) - kto Cię tu wysłał a ta misją? A może nie kto lecz "co" Cię > wysłało? Musisz mieć jakąś elementarną inspirację. Z czego ona wynika? W koncu jestem Polakiem i zalezy mi na tym, by nasz kraj sie rozwijał ku pożytkowi społecznemu. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 18:22 Powtarzam: ateizm nie jest ideą. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 18:32 grgkh napisał: > Powtarzam: ateizm nie jest ideą. Jak zwał, tak zwał. Co to ma w sumie za znaczenie ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 18:40 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > Powtarzam: ateizm nie jest ideą. > > Jak zwał, tak zwał. > Co to ma w sumie za znaczenie ? Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób przypisać żadnych intencji. Natomiast teistom bez problemu takie skutki da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 18:45 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > > > Powtarzam: ateizm nie jest ideą. > > > > Jak zwał, tak zwał. > > Co to ma w sumie za znaczenie ? > > Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób przypisać żadnych intencji. Nie posiadasz żadnych intencji ? :o/ > Natomiast t > eistom bez problemu takie skutki da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na > sumieniu. A ateizm ani trochę ? :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 19:38 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > przemysl.rad napisał: > > > > > grgkh napisał: > > > > > > > Powtarzam: ateizm nie jest ideą. > > > > > > Jak zwał, tak zwał. > > > Co to ma w sumie za znaczenie ? > > > > Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób przypisać żadnych intencji. > > Nie posiadasz żadnych intencji ? > :o/ Żadnych intencji związanych z brakiem teizmu. Czy Ty udajesz takiego, czy naprawdę taki jesteś? > > Natomiast teistom bez problemu takie skutki > > da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na > > sumieniu. > > A ateizm ani trochę ? :o/ Tak, ani trochę. Bo np. komunizm to nie jest ateizm. Rozumiesz to, czy chcesz porozmawiać? Aha, antyklerykalizm to też nie jest ateizm. Znajdziesz sobie definicje obu, czy też chcesz wykładu? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 20:03 grgkh napisał: > > > Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób przypisać żadnych intencji. > > > > > Nie posiadasz żadnych intencji ? > > :o/ > > Żadnych intencji związanych z brakiem teizmu. Ale jednak jakieś intencje posiadasz ? Możesz podać jakiś przykład ? > > Czy Ty udajesz takiego, czy naprawdę taki jesteś? Czyli jaki ? Dociekliwy ? Tak, jestem dociekliwy, to fakt. Chyba nie zaprzeczysz, tak ? > > > Natomiast teistom bez problemu takie skutki > > > da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na > > > sumieniu. > > > > A ateizm ani trochę ? :o/ > > Tak, ani trochę. Bo np. komunizm to nie jest ateizm. > Rozumiesz to, czy chcesz porozmawiać? Tak więc Twój ideał ateizmu jest absolutnie czysty od wszelkiego zła ? :o/ > Aha, antyklerykalizm to też nie jest ateizm. > Znajdziesz sobie definicje obu, czy też chcesz wykładu? Tak więc nic nie jest ateizmem, co posiada choćby pozór zła, tak ? Jeśli mogę wybrać, to zawsze wolę wykład, czyli żywe słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 20:25 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób > > > > przypisać żadnych intencji. > > > Nie posiadasz żadnych intencji ? > > > :o/ > > > > Żadnych intencji związanych z brakiem teizmu. > > Ale jednak jakieś intencje posiadasz ? > Możesz podać jakiś przykład ? Hipoteza teistyczna nie istnieje jako prawdziwa i AKTYWNIE nie kształtuje mnie wcale. Hipoteza " "bóg istnieje" nie wpływa u mnie na nic. Rozumiesz? A inne? Np. antyklerykalizm. Wpływa. Uważam, że religijne kłamstwa nie powinny mieć wpływu takiego, jaki mają na świat. Dotyczy to realnego istnienia organizacji religijnych i realnej działalności ludzi pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > > > Natomiast teistom bez problemu takie skutki > > > > da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na > > > > sumieniu. > > > > > > A ateizm ani trochę ? :o/ > > > > Tak, ani trochę. Bo np. komunizm to nie jest ateizm. > > Rozumiesz to, czy chcesz porozmawiać? > > Tak więc Twój ideał ateizmu jest absolutnie czysty > od wszelkiego zła ? > :o/ Ateizm jest BRAKIEM teizmu. To stan umysłu - brak pewnej idei uznanej przez innych za prawdę. > > Aha, antyklerykalizm to też nie jest ateizm. > > Znajdziesz sobie definicje obu, czy też chcesz wykładu? > > Tak więc nic nie jest ateizmem, co posiada choćby pozór zła, tak ? Ani zła, ani dobra. Ateizm jest pusty. Nie zawiera nic. To BRAK idei. Dziecko rodzi się ateistą. Każdy człowiek, który nie twierdzi, że WIERZY, jest ateistą. Ateista jest w chwili zwątpienia i przestaje być, gdy przestaje wątpić. To ogólna zasada kwalifikacji w zależności od stanu umysłu a nie szufladka na długo lub zawsze. > Jeśli mogę wybrać, to zawsze wolę wykład, czyli żywe słowo. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 20:32 grgkh napisał: > > > > > Ma, bo ateiście nie da się w ten sposób > > > > > przypisać żadnych intencji. > > > > > Nie posiadasz żadnych intencji ? > > > > :o/ > > > > > > Żadnych intencji związanych z brakiem teizmu. > > > > Ale jednak jakieś intencje posiadasz ? > > Możesz podać jakiś przykład ? > > Hipoteza teistyczna nie istnieje jako prawdziwa i AKTYWNIE nie kształtuje mnie > wcale. Hipoteza " "bóg istnieje" nie wpływa u mnie na nic. Rozumiesz? > > A inne? Np. antyklerykalizm. Wpływa. Uważam, że religijne kłamstwa nie powinny > mieć wpływu takiego, jaki mają na świat. Dotyczy to realnego istnienia organiza > cji religijnych i realnej działalności ludzi Zgoda. > pod wpływem fałszywej hipotezy rel > igijnej. Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. > > > > > > Natomiast teistom bez problemu takie skutki > > > > > da się przypisać. Teizm ma bardzo dużo zła na > > > > > sumieniu. > > > > > > > > A ateizm ani trochę ? :o/ > > > > > > Tak, ani trochę. Bo np. komunizm to nie jest ateizm. > > > Rozumiesz to, czy chcesz porozmawiać? > > > > Tak więc Twój ideał ateizmu jest absolutnie czysty > > od wszelkiego zła ? > > :o/ > > Ateizm jest BRAKIEM teizmu. To stan umysłu - brak pewnej idei uznanej przez inn > ych za prawdę. I co, wystarczy mieć ten brak, i już nie czyni się żadnego zła ? > > > Aha, antyklerykalizm to też nie jest ateizm. > > > Znajdziesz sobie definicje obu, czy też chcesz wykładu? > > > > Tak więc nic nie jest ateizmem, co posiada choćby pozór zła, tak ? > > Ani zła, ani dobra. Ateizm jest pusty. Nie zawiera nic. To BRAK idei. Dziecko r > odzi się ateistą. Nie sądzę, tak jak małych kociąt nie nazwiesz ateistami, tak ? >Każdy człowiek, który nie twierdzi, że WIERZY, jest ateistą. > Ateista jest w chwili zwątpienia i przestaje być, gdy przestaje wątpić. To ogól > na zasada kwalifikacji w zależności od stanu umysłu a nie szufladka na długo lu > b zawsze. Tak więc ateista wątpi we wszystko ? > > > Jeśli mogę wybrać, to zawsze wolę wykład, czyli żywe słowo. > > ??? Dziwi Cię to ? To po co piszesz na grupy, zamiast czytać książki ? I po co są jeszcze jacyś wykładowcy na uniwersytetach ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 22:26 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś > w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, > że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. Ona jest fałszywa. Prawda i fałsz zdefiniowane są przez logikę. To wynik rachunku zdań. Hipoteza "bóg istnieje" nie została poddana logicznej analizie. NIE WOLNO o niej mówić, że jest prawdziwa. Ona NIE JEST PRAWDZIWA. Czy wolno uznawać, że coś jest dogmatycznie, a więc absolutnie, niepodważalnie prawdziwe? A jak myślisz, KOMU i DLACZEGO zależy na tym, by ludzie w ogóle brali pod uwagę uznawanie dogmatów, WBREW LOGICE? Odpowiedź jest prosta - ktoś zarażony dogmatem jest mu posłuszny - i automatycznie staje się niewolnikiem dawcy dogmatu. Dogmat założycielski obrasta w religię lub inna ideologię. Ludzie mu podlegający zdolni są do każdego czynu, do morderstw niewinnych, do nienawiści, do największej agresji. Dogmat i ten styl myślenia zarządza ich mózgami. A wystarczyło jedno odstępstwo od logiki. I wątpienie. Tu nie chodzi o nasz świat lub zaświaty, o których TRZEBA coś wiedzieć. Nie trzeba. To zbędne. To pretekst. Ulokowanie w zaświatach źródła zabezpiecza przed kontrolą dogmatu, jego prawdziwości. Potem jest już tylko wciskanie kitu. A Ty wciąż w tych zaświatach tkwisz. Może wydaje Ci się, że jesteś ateistą, ale jesteś nadal dogmatykiem. Nadal wierzysz, że coś spoza naszego świata ma wpływ na nas. Nie. Dla nas ważny jest tylko opis świata. Możemy go, wątpiąc, odrzucając tymczasowe modele, czynić coraz doskonalszym. Chcesz chronić wierzących przed prawdą o fałszywości dogmatyzmu? Maja nadal takimi być? I nadal produkować podobnych sobie niewolników? Po co? Grasz w grę, którą zaplanowali cwani manipulatorzy od religii. > > Ateizm jest BRAKIEM teizmu. > >To stan umysłu - brak pewnej idei uznanej przez innych za prawdę. > > I co, wystarczy mieć ten brak, i już nie czyni się żadnego zła ? Nie, ale nie czyni się zła pod wpływem tej akurat idei. I, co najważniejsze, szuka się prawdy i nie jest się niewolnikiem dogmatu. Bo człowiek nie wie, dopóki tego nie sprawdzi. Szukanie i wiedza o świecie to właściwie jedyna droga dla ludzkości. > > > > Aha, antyklerykalizm to też nie jest ateizm. > > > > Znajdziesz sobie definicje obu, czy też chcesz wykładu? > > > > > > Tak więc nic nie jest ateizmem, co posiada choćby pozór zła, tak ? > > > > Ani zła, ani dobra. Ateizm jest pusty. Nie zawiera nic. > > To BRAK idei. Dziecko rodzi się ateistą. > > Nie sądzę, tak jak małych kociąt nie nazwiesz ateistami, tak ? Ateizm to BRAK w głowie takiej idei teistycznej, którą uznałbyś za prawdziwą. Niezbędny jest ten warunek prawdziwości. W przypadku dzieci ten warunek nie jest spełniony. > > Każdy człowiek, który nie twierdzi, że WIERZY, jest ateistą. > > Ateista jest w chwili zwątpienia i przestaje być, > > gdy przestaje wątpić. To ogólna zasada kwalifikacji > > w zależności od stanu umysłu a nie szufladka > > na długo lub zawsze. > > Tak więc ateista wątpi we wszystko ? Nie WE WSZYSTKO. Myślisz teraz o dogmatyku i niedogmatyku. W przypadku teisty chodzi wyłącznie o tę ideę. > > > Jeśli mogę wybrać, to zawsze wolę wykład, czyli żywe słowo. > > > > ??? > > Dziwi Cię to ? Nie wiem, o czym mówiłeś. > To po co piszesz na grupy, zamiast czytać książki ? > I po co są jeszcze jacyś wykładowcy na uniwersytetach ? Jestem na forum. Nie wiem, po co Ci ta dygresja... Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: No to coś wyjaśnijmy... 22.09.13, 23:03 grgkh napisał: > > > pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > > > Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś > > w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, > > że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. > > Ona jest fałszywa. Być może, ale ma charakter założenia pierwotnego. Co najwyżej możesz temu zaprzeczyć i przypisać wartość "fałsz", ale to będzie zawsze jedynie Twoje założenie. 50% na 50%. Taka jest logika. > Prawda i fałsz zdefiniowane są przez logikę. To wynik rachunku zdań. Owszem, to jest metoda dochodzenia prawdy, ale nie o założeniach pierwotnych. > Hipoteza "bóg istnieje" nie została poddana logicznej analizie. NIE WOLNO o nie > j mówić, że jest prawdziwa. Ona NIE JEST PRAWDZIWA. Nie udowodnisz tego na gruncie logiki. Mówię o Bogu jako wiecznej świadomości wykraczającej poza horyzonty myśli człowieka. > Czy wolno uznawać, że coś jest dogmatycznie, a więc absolutnie, niepodważalnie > prawdziwe? A jak myślisz, KOMU i DLACZEGO zależy na tym, by ludzie w ogóle bral > i pod uwagę uznawanie dogmatów, WBREW LOGICE? Dalej nic nie rozumiesz, mam wrażenie, że nie chcesz. > Odpowiedź jest prosta - ktoś zarażony dogmatem jest mu posłuszny - i automatycz > nie staje się niewolnikiem dawcy dogmatu. Dogmat założycielski obrasta w religi > ę lub inna ideologię. Ludzie mu podlegający zdolni są do każdego czynu, do mord > erstw niewinnych, do nienawiści, do największej agresji. Dogmat i ten styl myśl > enia zarządza ich mózgami. Zgoda, ale logika ma w nosie moralność :o/ > A wystarczyło jedno odstępstwo od logiki. I wątpienie. > > Tu nie chodzi o nasz świat lub zaświaty, o których TRZEBA coś wiedzieć. Nie trz > eba. To zbędne. To pretekst. Ulokowanie w zaświatach źródła zabezpiecza przed k > ontrolą dogmatu, jego prawdziwości. Potem jest już tylko wciskanie kitu. I tak bywa. Logika nic na to nie może poradzić. > A Ty wciąż w tych zaświatach tkwisz. Może wydaje Ci się, że jesteś ateistą, ale > jesteś nadal dogmatykiem. Nadal wierzysz, że coś spoza naszego świata ma wpływ > na nas. Czy ja tak mówiłem ? Coś mi imputujesz, kolego. A co do wpływu zewnętrza, to skąd Twoim zdaniem wzięło się promieniowanie tła ? Czyżby był to efekt odbicia materii-energii od końca świata ? > Nie. Dla nas ważny jest tylko opis świata. Możemy go, wątpiąc, odrzucając tymcz > asowe modele, czynić coraz doskonalszym. Zgoda. > Chcesz chronić wierzących przed prawdą o fałszywości dogmatyzmu? Maja nadal tak > imi być? I nadal produkować podobnych sobie niewolników? Po co? > > Grasz w grę, którą zaplanowali cwani manipulatorzy od religii. Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Wyjaśnijmy to dokładniej... 22.09.13, 23:53 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > > Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś > > > w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, > > > że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. > > > > Ona jest fałszywa. > > Być może, ale ma charakter założenia pierwotnego. > Co najwyżej możesz temu zaprzeczyć i przypisać wartość "fałsz", > ale to będzie zawsze jedynie Twoje założenie. > > 50% na 50%. > Taka jest logika. Znów nie znasz definicji i wytwarzasz jakiś "bełkot". Nie ma 50:50. Hipotezę oceniamy dwustopniowo, zawsze logiką dwuwartościową. Pierwszy stopień - "jest informacja" lub "nie ma informacji". Z tego drugiego nic nie wynika, hipoteza ląduje w poczekalni lub śmietniku, gdy nam nie zależy. Potem drugi stopień wynikający z pojawienia się informacji - "prawda" lub "fałsz". Gdy jest fałsz - to śmietnik. Gdy jest prawda - włączamy hipotezę do zbioru, do systemu. TYLKO WTEDY to wolno zrobić, gdy jest prawda. A system? Nigdy w nim nie ma na poły prawdziwej hipotezy. Albo jest pojawiła się prawda i hipoteza jest, albo prawda się nie pojawiła (mógł być fałsz ale niekoniecznie) i jej nie ma. Nie ma żadnej sytuacji pośredniej. Bredzisz o remisie. System tworzą tylko hipotezy uznane za prawdziwe. Reszty ich w nim nie ma. > > Prawda i fałsz zdefiniowane są przez logikę. To wynik rachunku zdań. > > Owszem, to jest metoda dochodzenia prawdy, > ale nie o założeniach pierwotnych. I tu znów masz lukę. Zanim założenia się pojawią MUSZĄ BYĆ SPRAWDZONE czy: 1) nie są wewnętrznie sprzeczne 2) nie są sprzeczne ze sobą. Dopiero potem rezygnujemy z dalszego ich testowania. Doucz się logiki i nie powtarzaj bredni religiantów, którzy tak fałszywie argumentują od wieków. Jesteś ich dobrym uczniem. > > Hipoteza "bóg istnieje" nie została poddana logicznej analizie. > > NIE WOLNO o niej mówić, że jest prawdziwa. > > Nie udowodnisz tego na gruncie logiki. > Mówię o Bogu jako wiecznej świadomości wykraczającej > poza horyzonty myśli człowieka. Bzdura. Albo mówisz: 1) o świecie - obserwacje i metoda naukowa 2) o zaświatach - tylko na jakiej podstawie twierdzisz, że to prawda, jeśli możesz o nich powiedzieć każdy idiotyzm? Jesteś religiantem. :) 100% > > Czy wolno uznawać, że coś jest dogmatycznie, > > a więc absolutnie, niepodważalnie prawdziwe? > > A jak myślisz, KOMU i DLACZEGO zależy na tym, > > by ludzie w ogóle brali pod uwagę uznawanie dogmatów, WBREW LOGICE? > > Dalej nic nie rozumiesz, mam wrażenie, że nie chcesz. Nie ma odpowiedzi? ;) > > Odpowiedź jest prosta - ktoś zarażony dogmatem jest mu posłuszny > Zgoda, ale logika ma w nosie moralność :o/ A mówiłem o moralności? Nie. Logika mówi, że nie każdy przetrwa i część ludzi można ogłupić i wykorzystać. I tak się dzieje. > > Ulokowanie w zaświatach źródła zabezpiecza przed kontrolą > > dogmatu > I tak bywa. Logika nic na to nie może poradzić. A co ma do tego logika? To Ty, religiant uczestniczysz w tym procederze ogłupiania dogmatami. > > Może wydaje Ci się, że jesteś ateistą, ale > > jesteś nadal dogmatykiem. > Czy ja tak mówiłem ? > Coś mi imputujesz, kolego. Nie mówiłeś, że jesteś ateistą? Coś pomyliłem? No to przepraszam, kolego religiancie. > A co do wpływu zewnętrza, to skąd Twoim zdaniem > wzięło się promieniowanie tła ? > Czyżby był to efekt odbicia > materii-energii od końca świata ? Nie zagłębiaj się za bardzo w obserwacje i ich interpretację. Poczytaj, jakie modele fizyki świata obecnie są na topie. Ja tu jestem od logiki, której ty wcale nie znasz. > Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym ? Tak, chcę, by ludzie przestali myśleć dogmatycznie, chcę ich stopniowo, bez przymusu, samymi argumentami przekonać do wątpienia i szukania prawdy. A nie zabijania w imię dogmatu, co właśnie robią w Kenii. Nie obchodzi mnie, w co ktoś wierzy. Ale nie ma prawa narzucać nikomu niczego, co wynika z dogmatów. Nie ma prawa zabraniać aborcji, wychowania seksualnego, i antykoncepcji. Nie wolno mu odebrać mi prawa do skorzystania z dobrodziejstwa eutanazji, gdybym się znalazł w potrzebie. Nie ma prawa indoktrynować dzieci, także moich, religią w szkołach. Ma obowiązek trzymać swoich kapłanów pedofilów z daleka od dzieci i nie chronić ich przed stosowaniem prawa wobec nich. Nie ma prawa kłamać, że bóg istnieje, podczas gdy logicznie istnienie wszystkich po kolei bogów jest WYKLUCZONE. Nie ma prawa szczuć jednych ludzi na drugich, organizować krucjat, wojen, oszukiwać ludzi, że bóg w tej akurat wojnie stoi po ich stronie. Nie ma prawa czynić kogokolwiek dogmatykiem i mówić, że to jest logicznie poprawne. Nie ma prawa korzystać z nadzwyczajnych przywilejów, którymi obdarzane są organizacje religijne. Religia to największe zło tego świata. To kłamstwo na kłamstwie. To tysiące lat straconych. To krew, cierpienie, nienawiść i agresja, które jakże często jest wyraźnie popierane przez organizacje religijne. Religie to szajs, jakiego drugiego takiego nie ma. Ale nikomu nie zabraniam wierzyć. Byle robił to sobie prywatnie, na swój własny użytek. To wolno. Prawie wszyscy ludzie, których znam, to ludzie wierzący. Ateistów jest jak na lekarstwo. Większość z tych wierzących to wspaniali ludzie, mimo tego że wierzą w bogów. Ale traktują to jako swoją prywatną sprawę. I niech tak zostanie. Religia to NARZĘDZIE WŁADZY ABSOLUTNEJ NAD MOZGAMI LUDZKIMI. Nikomu nie wolno przejmować władzy nad innymi ludźmi. Bo wolność jest bardzo ważna. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Wyjaśnijmy to dokładniej... 23.09.13, 05:25 grgkh napisał: > > > > > pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > > > > Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś > > > > w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, > > > > że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. > > > > > > Ona jest fałszywa. > > > > Być może, ale ma charakter założenia pierwotnego. > > Co najwyżej możesz temu zaprzeczyć i przypisać wartość "fałsz", > > ale to będzie zawsze jedynie Twoje założenie. > > > > 50% na 50%. > > Taka jest logika. > > Znów nie znasz definicji i wytwarzasz jakiś "bełkot". Nie ma 50:50. Hipotezę oc > eniamy dwustopniowo, zawsze logiką dwuwartościową. Pierwszy stopień - "jest inf > ormacja" lub "nie ma informacji". O czym konkretnie mowa ? > > I tu znów masz lukę. Zanim założenia się pojawią MUSZĄ BYĆ SPRAWDZONE czy: > 1) nie są wewnętrznie sprzeczne > 2) nie są sprzeczne ze sobą. Pokaż mi sprzeczność w twierdzeniu, że Bóg jest świadomą siebie i wiecznie żyjącą istotą.] > Bzdura. Albo mówisz: > 1) o świecie - obserwacje i metoda naukowa > 2) o zaświatach - tylko na jakiej podstawie twierdzisz, że to prawda, jeśli moż > esz o nich powiedzieć każdy idiotyzm? > > Jesteś religiantem. :) 100% Nie wiesz, o czym mówisz, tak mi się zdaje. > > Dalej nic nie rozumiesz, mam wrażenie, że nie chcesz. > > Nie ma odpowiedzi? ;) Na jakie pytanie konkretnie ? > > > Odpowiedź jest prosta - ktoś zarażony dogmatem jest mu posłuszny > > > Zgoda, ale logika ma w nosie moralność :o/ > > A mówiłem o moralności? Nie. > Logika mówi, że nie każdy przetrwa i część ludzi można ogłupić i wykorzystać. I > tak się dzieje. Zgoda, smutne, ale prawdziwe. > > > Ulokowanie w zaświatach źródła zabezpiecza przed kontrolą > > > dogmatu > > > I tak bywa. Logika nic na to nie może poradzić. > > A co ma do tego logika? To Ty, religiant uczestniczysz w tym procederze ogłupia > nia dogmatami. Naukowcy, którzy są zwolennikami teorii BB ogłupiają ludzi znacznie bardziej, cóż ja w sumie mogę. > > A co do wpływu zewnętrza, to skąd Twoim zdaniem > > wzięło się promieniowanie tła ? > > Czyżby był to efekt odbicia > > materii-energii od końca świata ? > > Nie zagłębiaj się za bardzo w obserwacje i ich interpretację. Poczytaj, jakie m > odele fizyki świata obecnie są na topie. Ja tu jestem od logiki, której ty wcal > e nie znasz. Zadałem w sumie bardzo proste pytanie. Co do logiki, to proponuję rzut monetą, w dłuższej perspektywie masz przynajmniej remis. Paradoksem jest, że nawet małpa może to zrobić. Bardzo mnie to interesuje, jakim cudem... Zawsze miałem się za coś więcej od małpy, a tu wychodzi na to, że jestem często mniej sprawny umysłowo. Bardzo bym chciał rozwiązać tę zagadkę... > > Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym ? > > Tak, chcę, by ludzie przestali myśleć dogmatycznie, chcę ich stopniowo, bez prz > ymusu, samymi argumentami przekonać do wątpienia i szukania prawdy. A nie zabi > jania w imię dogmatu, co właśnie robią w Kenii. Ok., jestem za, szczytny cel. Ja mam w sumie bardzo podobny. > Nie obchodzi mnie, w co ktoś wierzy. Ale nie ma prawa narzucać nikomu niczego, > co wynika z dogmatów. Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. > Nie ma prawa zabraniać aborcji, Zgoda. wychowania seksualnego, i antykoncepcji. zgoda, jak najbardziej zgoda :) >Nie wo > lno mu odebrać mi prawa do skorzystania z dobrodziejstwa eutanazji, Zgoda, podpisuję sie obiema łapami. Ja bym chciał ponad to, żeby mnie pochowano na warszawskim cmentarzu dla zwierząt :) > gdybym się > znalazł w potrzebie. Nie ma prawa indoktrynować dzieci, Religia precz z przedszkola i ze szkół. > także moich, religią w > szkołach. Ma obowiązek trzymać swoich kapłanów pedofilów z daleka od dzieci i n > ie chronić ich przed stosowaniem prawa wobec nich. To oczywiste. > Nie ma prawa kłamać, że bóg > istnieje, To nie jest fałsz, owszem, tylko z Twojego punktu widzenia, już Ci to tłumaczyłem ze sto razy, a Ty ciągle swoje. > podczas gdy logicznie istnienie wszystkich po kolei bogów jest WYKLUC > ZONE. Nie ma prawa szczuć jednych ludzi na drugich, organizować krucjat, wojen, Zgoda. > oszukiwać ludzi, że bóg w tej akurat wojnie stoi po ich stronie. Tu jak najbardziej zgoda. > Nie ma prawa > czynić kogokolwiek dogmatykiem i mówić, że to jest logicznie poprawne. Nie ma p > rawa korzystać z nadzwyczajnych przywilejów, którymi obdarzane są organizacje r > eligijne. Zgoda, przede wszystkim kapłani nie powinni być dotowani z kasy państwowej. > Religia to największe zło tego świata. Nie sądzę, najwiekszym złem tego świata jest gwałt i klamstwo. > To kłamstwo na kłamstwie. To tysiące lat > straconych. To krew, cierpienie, nienawiść i agresja, które jakże często jest > wyraźnie popierane przez organizacje religijne. To wcale nie oznacza, że mam odmówić wierzącym prawa do życia w społeczeństwie. > Religie to szajs, jakiego drugiego takiego nie ma. Bywają gorsze. > Ale nikomu nie zabraniam wierzyć. Byle robił to sobie prywatnie, na swój własny > użytek. To wolno. Ateizm też na wlasny użytek ? > Prawie wszyscy ludzie, których znam, to ludzie wierzący. Ateistów jest jak na l > ekarstwo. Większość z tych wierzących to wspaniali ludzie, mimo tego że wierzą > w bogów. Ale traktują to jako swoją prywatną sprawę. I niech tak zostanie. Nie bądź śmieszny. Chyba że ateizm chcesz tak samo potraktować. > Religia to NARZĘDZIE WŁADZY ABSOLUTNEJ NAD MOZGAMI LUDZKIMI. Zgoda. > Nikomu nie wolno przejmować władzy nad innymi ludźmi. Bo wolność > jest bardzo ważna. Ateistom też nie, prawda ? To czemu się nie odp. od wierzących ? :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh ... 1 24.09.13, 09:15 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > > > > pod wpływem fałszywej hipotezy religijnej. > > > > > > > Tego nie wiesz, a w każdym razie nie jesteś > > > > > w stanie logicznie udowodnić komuś, kto założył, > > > > > że dobry Bóg istnieje świadomie i żyje wiecznie. > > > > > > > > Ona jest fałszywa. > > > > > > Być może, ale ma charakter założenia pierwotnego. > > > Co najwyżej możesz temu zaprzeczyć i przypisać wartość "fałsz", > > > ale to będzie zawsze jedynie Twoje założenie. > > > > > > 50% na 50%. > > > Taka jest logika. > > > > Znów nie znasz definicji i wytwarzasz jakiś "bełkot". Nie ma 50:50. > > Hipotezę oceniamy dwustopniowo, zawsze logiką dwuwartościową. > > Pierwszy stopień - "jest informacja" lub "nie ma informacji". > > O czym konkretnie mowa ? O analizie prawdziwości hipotezy. Prawda jest definiowana przez logikę. > > I tu znów masz lukę. Zanim założenia się pojawią MUSZĄ BYĆ SPRAWDZONE czy > : > > 1) nie są wewnętrznie sprzeczne > > 2) nie są sprzeczne ze sobą. > > Pokaż mi sprzeczność w twierdzeniu, > że Bóg jest świadomą siebie i wiecznie żyjącą istotą.] Bóg-kreator, bo o takim mówimy. Już Ci to, pewnie więcej niż raz, uzasadniałem. Kreator nie może być wieczny (istnieć bez początku) i podczas swego istnienia zaliczać incydenty. To się wyklucza. A czy jest świadomy, tego nie analizuję. Równie dobrze mógłby być nieświadomy. Możesz mu w ten sposób przypisać dowolną cechę. Rozumujesz w sposób alogiczny, bo nie istnieje metoda udowodnienia Twojej tezy. Taka hipoteza nie przechodzi pierwszego etapu testu - nie otrzymamy informacji, ani na tak, ani na nie. Takie hipotezy odrzuca się, bo istnieje ich nieskończona ilość i nie opisują one żadnego systemu. A czy nieświadomy bóg nie mógłby stwarzać światów (przez rodzaj pączkowania)? Jest taki zakaz? Nie udowodnisz swojej tezy. > > Bzdura. Albo mówisz: > > 1) o świecie - obserwacje i metoda naukowa > > 2) o zaświatach - tylko na jakiej podstawie twierdzisz, > > że to prawda, jeśli możesz o nich powiedzieć każdy idiotyzm? > > > > Jesteś religiantem. :) 100% > > Nie wiesz, o czym mówisz, tak mi się zdaje. Brak odpowiedzi i erystyka. ;) Widzę tu u Ciebie sprzeczność. Nie podważasz wprost mojej odpowiedzi, a więc pośrednio zgadzasz się z nią, a jednocześnie usiłujesz stworzyć wrażenie, że była to treść fałszywa, bo tworzący ją ma złą u Ciebie opinię? Nie razi Cię taka sprzeczność? O co chodzi z ta niepoprawnością? Możesz to uzasadnić? > > > Dalej nic nie rozumiesz, mam wrażenie, że nie chcesz. > > > > Nie ma odpowiedzi? ;) > > Na jakie pytanie konkretnie ? Na temat ogólnych zasad logiki. > Naukowcy, którzy są zwolennikami teorii BB ogłupiają > ludzi znacznie bardziej, cóż ja w sumie mogę. Czym ogłupiają? W jaki sposób fizyczny model naukowy, dotyczący "prehistorii" świata, może motywować ludzi do bieżącego działania? Nauka proponuje wiele modeli i istnieją w świecie nauki konkurencyjne modele dla BB. Co jest złego, że nauka proponuje wersję inną niż religijna? Ogłupianiem jest właśnie sugerowanie, że coś wiemy na temat okresu PRZED początkiem świata. Nauka o tym nie mówi nic, twierdzi jedynie, że o tym nie należy mówić, bo jest to poza zakresem opisu świata. Jesteś przykładem człowieka, który kiedyś podlegał takiemu ogłupianiu religią i w dalszym ciągu posługuje się fałszywym, opartym na dogmacie sposobie "myślenia". > > > A co do wpływu zewnętrza, to skąd Twoim zdaniem > > > wzięło się promieniowanie tła ? > > > Czyżby był to efekt odbicia > > > materii-energii od końca świata ? > > > > Nie zagłębiaj się za bardzo w obserwacje i ich > > interpretację. Poczytaj, jakie modele fizyki świata > > obecnie są na topie. Ja tu jestem od logiki, > > której ty wcale nie znasz. > > Zadałem w sumie bardzo proste pytanie. > Co do logiki, to proponuję rzut monetą, w dłuższej > perspektywie masz przynajmniej remis. Nie rozumiem, co konkretnie rzut monetą ma zastąpić? > Paradoksem jest, że nawet małpa może to zrobić. Małpa nie wybiera modeli opisu rzeczywistości. Fałszywe modele odrzucamy rozumowo, jako niezgodne z logiką. > Bardzo mnie to interesuje, jakim cudem... > Zawsze miałem się za coś więcej od małpy, Ale w tej chwili proponujesz mnie małpie zachowanie. > a tu wychodzi na to, że jestem często mniej > sprawny umysłowo. > Bardzo bym chciał rozwiązać tę zagadkę... Jaką? Zagadkę, dlaczego wyznajesz dogmat, zamiast obciąć brzytwą Ockhama absurdalne teorie? > > > Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym ? > > > > Tak, chcę, by ludzie przestali myśleć dogmatycznie, > > chcę ich stopniowo, bez przymusu, samymi > > argumentami przekonać do wątpienia i szukania prawdy. > > A nie zabijania w imię dogmatu, co właśnie robią w Kenii. > > Ok., jestem za, szczytny cel. > Ja mam w sumie bardzo podobny. To po co "zalecasz" istnienie religii w przyszłości? > > Nie obchodzi mnie, w co ktoś wierzy. > > Ale nie ma prawa narzucać nikomu niczego, > > co wynika z dogmatów. > > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. Naukowcy proponują równolegle różne teorie. Jeśli potrafimy je poddać krytycznej analizie, to odrzuca je cały świat naukowy. Skąd Ci się wzięło, że nauka coś narzuca? To jest jakiś potworny bełkot. Usiłujesz zdyskredytować rolę całej nauki. Nie rozumiesz celu jej istnienia i sposobu działania. Jedynym celem, który masz na względzie, jest zachowanie uprzywilejowanej (niekrytykowanej przez naukę) pozycji religii. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... 1 24.09.13, 09:40 grgkh napisał: > > A czy nieświadomy bóg nie mógłby stwarzać światów (przez rodzaj pączkowania)? J > est taki zakaz? Nie udowodnisz swojej tezy. Zgoda, logika jest tu bezsilna. Możesz co najwyżej przyjąć założenie za TAK lub NIE i sprawdzić konsekwencje, ale to trochę jak gdybanie. > > > Bzdura. Albo mówisz: > > > 1) o świecie - obserwacje i metoda naukowa > > > 2) o zaświatach - tylko na jakiej podstawie twierdzisz, > > > że to prawda, jeśli możesz o nich powiedzieć każdy idiotyzm? > > > > > > Jesteś religiantem. :) 100% > > > > Nie wiesz, o czym mówisz, tak mi się zdaje. > > Brak odpowiedzi i erystyka. ;) Na co brak odpowiedzi, na zdanie twierdzące, e jestem religiantem ? Przyjąłeś takie założenie, trudno z tym dyskutować. > Widzę tu u Ciebie sprzeczność. Nie podważasz wprost mojej odpowiedzi, a więc po > średnio zgadzasz się z nią, a jednocześnie usiłujesz stworzyć wrażenie, że była > to treść fałszywa, bo tworzący ją ma złą u Ciebie opinię? Nie razi Cię taka sp > rzeczność? Podaj przykład i wyjaśnij, o co Ci konkretnie chodzi. > O co chodzi z ta niepoprawnością? Możesz to uzasadnić? Jaką znowu niepoprawnością ? :o/ > > > > Dalej nic nie rozumiesz, mam wrażenie, że nie chcesz. > > > Nie ma odpowiedzi? ;) > > Na jakie pytanie konkretnie ? > > Na temat ogólnych zasad logiki. Jakie to pytanie konkretnie ? > > Naukowcy, którzy są zwolennikami teorii BB ogłupiają > > ludzi znacznie bardziej, cóż ja w sumie mogę. > > Czym ogłupiają? W jaki sposób fizyczny model naukowy, dotyczący "prehistorii" ś > wiata, może motywować ludzi do bieżącego działania? A czy ogłupianie dotyczyć może tylko bieżącego działania ? :o/ >Nauka proponuje wiele model > i i istnieją w świecie nauki konkurencyjne modele dla BB. Co jest złego, że nau > ka proponuje wersję inną niż religijna? Nic, szkoda tylko, że to jest właśnie wersja religijna, a na pewno wywodzi się z religii i wiary w Stwórcę Kreatora. > Ogłupianiem jest właśnie sugerowanie, że coś wiemy na temat okresu PRZED począt > kiem świata. Nauka o tym nie mówi nic, Mówi, skoro mówi wyraźnie, czego nie było, a poza tym zakłada istnienie początku, co nie musi być prawdą. > twierdzi jedynie, że o tym nie należy mó > wić, bo jest to poza zakresem opisu świata. Podobnie mawiają kapłani. Ja tak nie uważam ani za stosowne, by zabraniać komuś mówić o tym, co było przed wybuchem tej czy innej Super Nowej. > Jesteś przykładem człowieka, który kiedyś podlegał takiemu ogłupianiu religią i > w dalszym ciągu posługuje się fałszywym, opartym na dogmacie sposobie "myśleni > a". Nie sądzę. Tak czy tak, mam przynajmniej 50% szans na to, że się nie mylę. To pewne, choć tylko w połowie, ale zawsze coś pewnego, o co się można spokojnie oprzeć podczas myślenia dedukcyjnego. > > > > A co do wpływu zewnętrza, to skąd Twoim zdaniem > > > > wzięło się promieniowanie tła ? > > > > Czyżby był to efekt odbicia > > > > materii-energii od końca świata ? > > > > > > Nie zagłębiaj się za bardzo w obserwacje i ich > > > interpretację. Poczytaj, jakie modele fizyki świata > > > obecnie są na topie. Ja tu jestem od logiki, > > > której ty wcale nie znasz. > > > > Zadałem w sumie bardzo proste pytanie. > > Co do logiki, to proponuję rzut monetą, w dłuższej > > perspektywie masz przynajmniej remis. > > Nie rozumiem, co konkretnie rzut monetą ma zastąpić? To się zastanów i czy lubisz przegrywać. Ja remisy w sumie bardzo lubię. To jak doskonale wyważona waga. > > Paradoksem jest, że nawet małpa może to zrobić. > > Małpa nie wybiera modeli opisu rzeczywistości. Fałszywe modele odrzucamy rozumo > wo, jako niezgodne z logiką. A ja rzucam monetą i mam przynajmniej 50%, że się nie mylę, zawsze, nawet jak jestem akurat pijany. :) > > Bardzo mnie to interesuje, jakim cudem... > > Zawsze miałem się za coś więcej od małpy, > > Ale w tej chwili proponujesz mnie małpie zachowanie. Jak tam chcesz, ja często rzucam monetą, a potem sprawdzam konsekwencje. > > a tu wychodzi na to, że jestem często mniej > > sprawny umysłowo. > > Bardzo bym chciał rozwiązać tę zagadkę... > > Jaką? Zagadkę, dlaczego wyznajesz dogmat, zamiast obciąć brzytwą Ockhama absurd > alne teorie? Obciąłem BB, czy mam obciąć coś więcej ? > > > > Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym ? > > > > > > Tak, chcę, by ludzie przestali myśleć dogmatycznie, > > > chcę ich stopniowo, bez przymusu, samymi > > > argumentami przekonać do wątpienia i szukania prawdy. > > > A nie zabijania w imię dogmatu, co właśnie robią w Kenii. > > > > Ok., jestem za, szczytny cel. > > Ja mam w sumie bardzo podobny. > > To po co "zalecasz" istnienie religii w przyszłości? Bo mam siostrę, która jest ultrakatoliczką, która to kocha, a ja ją kocham, więc w sumie nie mam wielkiego wyboru, jak tylko to zaakceptować. Jesteś może jedynakiem ? > > > Nie obchodzi mnie, w co ktoś wierzy. > > > Ale nie ma prawa narzucać nikomu niczego, > > > co wynika z dogmatów. > > > > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. > > Naukowcy proponują równolegle różne teorie. Aloe wszystkie odrzucają istnienie Boga. > Jeśli potrafimy je poddać krytyczne > j analizie, to odrzuca je cały świat naukowy. Skąd Ci się wzięło, że nauka coś > narzuca? To jest jakiś potworny bełkot. Usiłujesz zdyskredytować rolę całej nau > ki. Bez przesady, w końcu bez nauki byśmy sobie tak miło nie mogli podyskutować na odległość, tak ? Netu na pewno nie wymyślili kapłani KK :) > Nie rozumiesz celu jej istnienia i sposobu działania. Jedynym celem, który > masz na względzie, jest zachowanie uprzywilejowanej (niekrytykowanej przez nauk > ę) pozycji religii. Bzdura, ja pragnę jedynie pojednania wierzących z ateistami. Obu stronom wyjdzie to na dobre, a różnorodność poglądów jest bogactwem ludzi, tak jak różnorodność języków i kultur. Takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: ... 1 24.09.13, 23:17 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > A czy nieświadomy bóg nie mógłby stwarzać światów > > (przez rodzaj pączkowania)? Jest taki zakaz? > Zgoda, logika jest tu bezsilna. Nieprawda. Logika jest tu górą. Logika mówi, że to jest fałsz. A religie posługują się takimi fałszami świadomie i celowo. > Możesz co najwyżej przyjąć założenie za TAK lub NIE > i sprawdzić konsekwencje, ale to trochę jak gdybanie. Dopóki nie udowodnisz hipotezy, dopóty nie jest ona ani prawdziwa, ani fałszywa. Dopóty nie masz o niej informacji. Hipoteza nieokreślona nie opisuje systemu. > > > > Bzdura. Albo mówisz: > > > > 1) o świecie - obserwacje i metoda naukowa > > > > 2) o zaświatach - tylko na jakiej podstawie twierdzisz, > > > > że to prawda, jeśli możesz o nich powiedzieć każdy idiotyzm? > > > > Jesteś religiantem. :) 100% > > > Nie wiesz, o czym mówisz, tak mi się zdaje. > > Brak odpowiedzi i erystyka. ;) > Na co brak odpowiedzi, na zdanie twierdzące, > e jestem religiantem ? Odpowiedź "Nie wiesz, o czym mówisz" nie odpowiada na pytanie. To nie jest żaden argument. To pusta erystyka. > Przyjąłeś takie założenie, trudno z tym dyskutować. Jeśli uważasz, że jakieś założenie jest złe, to wykaż to. Znów tylko erystyka. > > Widzę tu u Ciebie sprzeczność. Nie podważasz > > wprost mojej odpowiedzi, a więc pośrednio > > zgadzasz się z nią, a jednocześnie usiłujesz > > stworzyć wrażenie, że była to treść fałszywa, > > bo tworzący ją ma złą u Ciebie opinię? > Podaj przykład i wyjaśnij, o co Ci konkretnie chodzi. O to, że nie odnosisz się do samej treści. > Jakie to pytanie konkretnie ? :) Widzę, że przekroczyłem Twoją zdolność pojmowania. Czy możesz określić, jakiego rodzaju zdania jeszcze przyswajasz, a jakich już nie? Czy to już za trudne pytanie? :o/ > > > Naukowcy, którzy są zwolennikami teorii BB ogłupiają > > > ludzi znacznie bardziej, cóż ja w sumie mogę. > > Czym ogłupiają? W jaki sposób fizyczny model naukowy, > > dotyczący "prehistorii" świata, może motywować ludzi > > do bieżącego działania? > > A czy ogłupianie dotyczyć może tylko bieżącego działania ? :o/ Tak. Określ, jakie są szkody ludzkości wynikające z teorii BB? Komu tego typu teoria zaszkodziła i porównaj to ze szkodami wynikającymi z przejścia ze sceptycyzmu na dogmatyzm za sprawą religii. > > Nauka proponuje wiele modeli i istnieją w świecie > > nauki konkurencyjne modele dla BB. Co jest złego, > > że nauka proponuje wersję inną niż religijna? > Nic, szkoda tylko, że to jest właśnie wersja religijna, > a na pewno wywodzi się z religii i wiary w Stwórcę Kreatora. Pierwsze słyszę, by Hawking twierdził, że Świat stworzył kreator. :o/ Błądzisz w oparach absurdu. > > Ogłupianiem jest właśnie sugerowanie, że coś > > wiemy na temat okresu PRZED początkiem świata. > > Nauka o tym nie mówi nic, > > Mówi, skoro mówi wyraźnie, czego nie było, > a poza tym zakłada istnienie początku, co nie musi być prawdą. Przed założeniami algorytmu świata nie było ich. Świat ewoluuje od prostoty do aktualnej komplikacji. To chyba jasne, że ekstrapolacja prowadzi do całkowitego braku czegokolwiek. > > twierdzi jedynie, że o tym nie należy mówić, > > bo jest to poza zakresem opisu świata. > > Podobnie mawiają kapłani. Nie, religie najczęściej na początku stawiają "wiecznego" boga-kreatora. > Ja tak nie uważam ani za stosowne, > by zabraniać komuś mówić o tym, > co było przed wybuchem tej czy innej Super Nowej. A czy ktoś komuś coś zabrania? Ja tylko mówię, że to kłamstwo, że na początku musiał być kreator. Że to jest alogiczne. > Nie sądzę. > Tak czy tak, mam przynajmniej 50% szans na to, > że się nie mylę. To pewne, choć tylko w połowie, > ale zawsze coś pewnego, o co się można > spokojnie oprzeć podczas myślenia dedukcyjnego. Mylisz się, bo Twoje założenia są fałszywe. Wykazywałem to nieraz. > To się zastanów i czy lubisz przegrywać. > Ja remisy w sumie bardzo lubię. > To jak doskonale wyważona waga. Dla mnie przegrana nie ma znaczenia. Celem jest szukanie prawdy. Nie przypuszczałem, że Tobą kierują tak niskie instynkty. > > > > > Chcesz odmówić wierzącym udziału w życiu społecznym? > Bo mam siostrę, która jest ultrakatoliczką, która to kocha, > a ja ją kocham, więc w sumie nie mam wielkiego wyboru, jak tylko > to zaakceptować. I po to przychodzisz na forum, żeby wygadywać bzdury? > Jesteś może jedynakiem ? Nie ujawniam swoich danych, a to, co tu piszę o sobie, może być celowo nieprawdziwe. I nie ma to nic wspólnego z tematem. > > > > Nie obchodzi mnie, w co ktoś wierzy. > > > > Ale nie ma prawa narzucać nikomu niczego, > > > > co wynika z dogmatów. > > > > > > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. > > > > Naukowcy proponują równolegle różne teorie. > > Aloe wszystkie odrzucają istnienie Boga. Inaczej - w żadnej naukowej hipotezie na temat świata nie może być bogów. > Bzdura, ja pragnę jedynie pojednania wierzących z ateistami. 1. Walczą wierzący, którzy używają religii jako narzędzi władzy. 2. Ateista z nikim nie walczy, bo ateizm to brak teizmu, który nie może motywować. Mylisz ateistę z antyteistami i antyklerykałami, a ci mają prawdziwy powód do oporu wobec agresji religii. 3. Rozmowa o fałszach religii nie jest walką. > Obu stronom wyjdzie to na dobre, a różnorodność poglądów > jest bogactwem ludzi, tak jak różnorodność języków i kultur. > Takie jest moje zdanie. Zgłoś się do tych, którzy kłamią czyli do teistów. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh ... 2 (logiczny dowód, że bóg nie istnieje) 24.09.13, 10:02 przemysl.rad napisał: > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. Religia to osobisty pogląd. Dyskusja o religii natomiast odbywa się w przestrzeni publicznej. Ty uważasz, że religianci mają prawo do mówienia w tej przestrzeni kłamstw, a inni ludzie (niekoniecznie nazywani naukowcami) nie mają prawa mówić prawdy o religii. Ponadto religia jest narzędziem władzy i manipulacji. I to religia wychodzi ze strefy prywatnej i na przykład mnie próbuje narzucić swoje kłamstwa. Ty mnie narzucasz w tej rozmowie alogiczne, bzdurne konstrukcje myślowe. Religia narzuca ludziom bełkot. > > Nie ma prawa kłamać, że bóg > > istnieje, > > To nie jest fałsz, owszem, tylko z Twojego punktu widzenia, > już Ci to tłumaczyłem ze sto razy, a Ty ciągle swoje. To JEST fałsz. Naszą świadomość wypełnia bez końca OPIS ŚWIATA a nie świat. I tylko w naszej świadomości podejmujemy decyzje, co jest prawdziwe, a co nie. Nie ma żadnego absolutu, do którego moglibyśmy się odnieść. Dla nas KAŻDA myśl, każda hipoteza może się okazać fałszywa. Mówisz, że bóg BYĆ MOŻE istnieje, ale nie wolno Ci odrzucać tezy odwrotnej, że bóg BYĆ MOŻE nie istnieje. Jak widzisz, jest to ten pierwszy etap - niewiedzy. I dlatego TERAZ nie wolno nam traktować tej hipotezy jako prawdziwej. TERAZ. A co było wczoraj? Jacyś bogowie byli (błędnie!!!) uznawani za istniejących (podobnie jak Ty chcesz to mieć dziś). A co będzie jutro? Tego nie wiadomo. Czy dociera do Ciebie, że jeśli nie wiadomo, to o hipotezie nic nie wiemy i nie ma jej skutku? Tylko prawdziwa hipoteza wywołuje skutek dla systemu - dla opisu świata w naszej świadomości. Ten skutek to uznanie istnienia. W tym opisie świata są tylko istnienia, a cała reszta, która nie jest istnieniami jest nieistnieniem. Istnienie to OBECNOŚĆ w naszym systemie opisu świata. Nieistnienie tez dotyczy tylko tego opisu świata. A Ty sobie myślisz, że to ma szerszy zasięg? :) Bzdura. Na tej właśnie manipulacji logiką zyskuje religia. To jest proste, ale tysiące lat kombinowania jak używać nieprawidłowo wieloznacznych definicji zrobiło swoje. > > Religia to największe zło tego świata. > > Nie sądzę, najwiekszym złem tego świata > jest gwałt i klamstwo. Oczywiście. Tylko że to ogólne cechy. Natomiast konkretnym systemem posługującym się kłamstwem ZAWSZE, zawsze manipulującym jest religia. Pokaż mi drugi taki system, który miałby takie znaczenie, zasięg i na temat którego zakazywałoby się mówienia o tym. To jest tym dziwniejsze, bo religia mówi o czymś POZA światem. A co nas to obchodzi? Mówi o dziwnym zachowaniu bogów, które nie mieści się w ludzkim pojęciu - przecież to jawna deklaracja, że religia jest fałszem. Bogowie niby to czegoś od ludzi wymagają (wymaga organizacja religijna po to, by ludźmi sterować), ale też nie rozliczają z tego. Niby są mściwi, ale tez wybaczają ZA COŚ. ZA COŚ to oznacza, że może robić byle co, ale potem sobie kupić wybaczenie. Jest reguła i jej nie ma, bo kasujemy ją wyjątkiem. :) To wszystko jest alogicznym bełkotem, bzdurami, kłamstwami. > > To kłamstwo na kłamstwie. To tysiące lat straconych. > > To krew, cierpienie, nienawiść i agresja, które jakże często > > jest wyraźnie popierane przez organizacje religijne. > > To wcale nie oznacza, że mam odmówić wierzącym > prawa do życia w społeczeństwie. A czy ja odmawiam? Czy wymagam, byś Ty odmawiał. Ale ci wierzący są ewidentnie zmanipulowani i teraz mówię o tym prawdę. > > Religie to szajs, jakiego drugiego takiego nie ma. > > Bywają gorsze. Jesteś tragiczny w logice. Jeśli jest coś gorszego, to "to" już nie jest złe? A jaki inny system powoduje tak wielkie spustoszenie, że ludzie zamiast wątpić i szukać prawdy, zaczynają ufać bezwzględnie dogmatom? Zamiast pracować nad znalezieniem zasad humanistycznego współistnienia słuchają nakazów organizacji religijnych, które powołują się na absolutny autorytet? I tego nie wolno podważać. Nie, nie ma drugiej takiej, mającej tyle zła na sumieniu ideologii. Innym to zło wykazujemy i staramy się go unikać. A o religii to i Ty tutaj twierdzisz, że NIE WOLNO jej krytykować, bo to jest odbierane jako prześladowanie wierzących. To religia wyrobiła w nich to fałszywe utożsamienie się z ideą. Krytykę dogmatu odbierają jako atak na siebie. Nikt nikomu nie zakazuje PRYWATNIE wierzyć, ale to nie może mieć skutków społecznych, bo przestaje być prywatne i staje się rządzeniem ludźmi. > > Ale nikomu nie zabraniam wierzyć. Byle robił to sobie prywatnie, > > na swój własny użytek. To wolno. > > Ateizm też na wlasny użytek ? Pieprzysz głupoty jak... Tłumaczę Ci, że ze wszystkimi ideami jest tak samo. Albo uznajesz je za swoje (stajesz się np. teistą) albo ignorujesz to uznanie za swoje (automatycznie nie jesteś teistą). Kto nie jest teistą, ten jest obojętny WOBEC idei. Tylko tyle. Dyskusja o teizmie, także krytyczna, mówiąca prawdę o kłamstwach religii jest mówieniem o religii. Nie jest ateizmem. To dyskusja. Ateista nie musi dyskutować. Ateista ma w dupie religię PRYWATNIE. Rozmowa krytyczna o religii nie czyni człowieka ateistą. Jeden teista mówi obrzydliwe rzeczy o drugim teiście wierzącym w coś innego. I co, jest wtedy ateistą? Masz kompletnie popieprzone definicje. I jest zaimpregnowany przez religię na normalne, logiczne ludzkie myślenie. > > Prawie wszyscy ludzie, których znam, to ludzie wierzący. > > Ateistów jest jak na lekarstwo. Większość z tych wierzących > > to wspaniali ludzie, mimo tego że wierzą w bogów. > > Ale traktują to jako swoją prywatną sprawę. I niech tak zostanie. > > Nie bądź śmieszny. > Chyba że ateizm chcesz tak samo potraktować. Kończ myśli, bo nie wiem, co chcesz powiedzieć. Jak niby mam traktować BRAK IDEI czyli ateizm? > > Religia to NARZĘDZIE WŁADZY ABSOLUTNEJ NAD MOZGAMI LUDZKIMI. > > Zgoda. > > > > Nikomu nie wolno przejmować władzy nad innymi ludźmi. > > Bo wolność jest bardzo ważna. > > Ateistom też nie, prawda ? Co ateistom "nie", bo nie rozumiem? Człowiek, bez względu na to, czy jest teistą, czy ateistą powinien szukać prawdy. Jak szukam prawdy jako człowiek, a nie jako ateista. Tak naprawdę, to nie wiesz o mnie tego, kim jestem. Opierasz się na deklaracji i przypuszczeniach. > To czemu się nie odp. od wierzących ? > :o/ A w jaki sposób człowiek chcący powiedzieć prawdę o religii w przestrzeni publicznej ma nie być posądzany o przypieprzanie się do wierzących. Ja nie mówię nic o wierzących. Mówię o idei i organizacji. Zrozumiałem, mam się odpierdzielić od organizacji religijnej i pozwalać jej na manipulowanie nami wszystkimi, także na agitowanie wśród ateistów, by stali się teistami. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... 2 (logiczny dowód, że bóg nie istnieje) 24.09.13, 10:12 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. > > Religia to osobisty pogląd. Dyskusja o religii natomiast odbywa się w przestrze > ni publicznej. A niby czemu ma się nie odbywać w przestrzeni publicznej ? :o/ > Ty uważasz, że religianci mają prawo do mówienia w tej przestrzeni kłamstw, a i > nni ludzie (niekoniecznie nazywani naukowcami) nie mają prawa mówić prawdy o re > ligii. Ja uważam, że jedni i drudzy mają prawo wygłaszać swoje poglądy. Chcesz ograniczyć wolność słowa ? :o/ > Ponadto religia jest narzędziem władzy i manipulacji. Nauka podobnie. > I to religia wychodzi ze > strefy prywatnej i na przykład mnie próbuje narzucić swoje kłamstwa. Ty mnie na > rzucasz w tej rozmowie alogiczne, bzdurne konstrukcje myślowe. Religia narzuca > ludziom bełkot. Przecież nie musisz tego przyjmować za prawdę, tak ? > > > Nie ma prawa kłamać, że bóg > > > istnieje, > > > > To nie jest fałsz, owszem, tylko z Twojego punktu widzenia, > > już Ci to tłumaczyłem ze sto razy, a Ty ciągle swoje. > > To JEST fałsz. Zgoda, takie jest Twoje założenie. Wierzący natomiast zakładają (moim zdaniem niesłusznie, ale mają takie prawo), że to PRAWDA. > > > Religia to największe zło tego świata. > > > > Nie sądzę, najwiekszym złem tego świata > > jest gwałt i klamstwo. > > Oczywiście. Tylko że to ogólne cechy. Natomiast konkretnym systemem posługujący > m się kłamstwem ZAWSZE, zawsze manipulującym jest religia. Pokaż mi drugi taki > system, który miałby takie znaczenie, zasięg i na temat którego zakazywałoby si > ę mówienia o tym. Polityka ? > > > To kłamstwo na kłamstwie. To tysiące lat straconych. > > > To krew, cierpienie, nienawiść i agresja, które jakże często > > > jest wyraźnie popierane przez organizacje religijne. > > > > To wcale nie oznacza, że mam odmówić wierzącym > > prawa do życia w społeczeństwie. > > A czy ja odmawiam? Czy wymagam, byś Ty odmawiał. Ale ci wierzący są ewidentnie > zmanipulowani i teraz mówię o tym prawdę. Nawet jeśli, to jeszcze nie powód, by zabraniać wierzacym głoszenia wlasnych pogladów. > > > Religie to szajs, jakiego drugiego takiego nie ma. > > > > Bywają gorsze. > > Jesteś tragiczny w logice. Rzucam monetą i mam co najmniej remis :) > > > Ale nikomu nie zabraniam wierzyć. Byle robił to sobie prywatnie, > > > na swój własny użytek. To wolno. > > > > Ateizm też na wlasny użytek ? > > Pieprzysz głupoty jak... Tłumaczę Ci, że ze wszystkimi ideami jest tak samo. Al > bo uznajesz je za swoje (stajesz się np. teistą) albo ignorujesz to uznanie za > swoje (automatycznie nie jesteś teistą). > > Kto nie jest teistą, ten jest obojętny WOBEC idei. Tylko tyle. Wobec jakiej konkretnie idei ateista jest zupełnie obojętny ? > Masz kompletnie popieprzone definicje. I jest zaimpregnowany przez religię na n > ormalne, logiczne ludzkie myślenie. No nie wiem, jak mam wątpliwości, to rzucam monetą i mam co najmniej 50% szans na to, że się nie mylę :) > > > Nikomu nie wolno przejmować władzy nad innymi ludźmi. > > > Bo wolność jest bardzo ważna. > > > > Ateistom też nie, prawda ? > > Co ateistom "nie", bo nie rozumiem? Ateistom też nie wolno przejmować władzy nad ludźmi, tak ? > > To czemu się nie odp. od wierzących ? > > :o/ > > A w jaki sposób człowiek chcący powiedzieć prawdę o religii w przestrzeni publi > cznej ma nie być posądzany o przypieprzanie się do wierzących. Jeśli podchodzi do wierzących z dobrą wolą, jeśli już nie z miłością, tak ? > Ja nie mówię nic o wierzących. Mówię o idei i organizacji. > > Zrozumiałem, mam się odpierdzielić od organizacji religijnej i pozwalać jej na > manipulowanie nami wszystkimi, także na agitowanie wśród ateistów, by stali się > teistami. Czy ja tak powiedziałem ? Może mnie źle zrozumiałeś ? :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: ... 2 (logiczny dowód, że bóg nie istnieje) 24.09.13, 20:21 Widzę, że mój dowód Ci się podobał i nieistnienie boga stało się dla Ciebie oczywiste, bo nie skomentowałeś tego elementu mojego posta. przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > przemysl.rad napisał: > > > Podobnie naukowcy nie mają prawa niczego narzucać wierzącym. > > Religia to osobisty pogląd. Dyskusja o religii natomiast > > odbywa się w przestrzeni publicznej. > A niby czemu ma się nie odbywać w przestrzeni publicznej ? > :o/ Masz jakiś problem z rozumieniem prostego tekstu? :o/ Ma się odbywać. Gdzie zobaczyłeś coś przeciwnego? :o/ > > Ty uważasz, że religianci mają prawo do mówienia w > > tej przestrzeni kłamstw, a inni ludzie (niekoniecznie > > nazywani naukowcami) nie mają prawa mówić > > prawdy o religii. > Ja uważam, że jedni i drudzy mają prawo wygłaszać > swoje poglądy. I dlatego twierdzisz sprzecznie, że ateiści (jak ja może) usiłuja "zabronić" wiary w bzdury? :o/ > Chcesz ograniczyć wolność słowa ? > :o/ I dlatego ateistom chcesz ograniczyć wolność wypowiedzi? :o/ > > Ponadto religia jest narzędziem władzy i manipulacji. > Nauka podobnie. Nie. Nauka zawsze twierdzi, że: 1) może się mylić i tak się przecież zdarza; 2) wciąż szuka prawdy, bo nie jest pewna tego, co opisuje; 3) nigdy nie głosi dogmatów a zdarza się, że proponuje sprzeczne ze sobą tezy prosząc o ich sfalsyfikowanie. Religia opiera się na wyłącznie dogmatach i nie pozwala się krytycznie odnosić do nich. Nauka nie używała stosów jako argumentów przekonywania do swoich racji. Religia przeciwnie, chętnie po takie środki sięgała. > > I to religia wychodzi ze strefy prywatnej i na przykład mnie > > próbuje narzucić swoje kłamstwa. Ty m nie narzucasz w tej > > rozmowie alogiczne, bzdurne konstrukcje myślowe. > > Religia narzuca ludziom bełkot. > Przecież nie musisz tego przyjmować za prawdę, tak ? I nie przyjmuję, ale są tacy, którzy przyjmują. W Nairobi działali religianci, którzy uważali, że istnieje prawda absolutna a religia jest najwyższą wartością, którą należy narzucać innym. Tych zakładników, niewinnych, przypadkowych ludzi, którzy nie chcieli się modlić do boga na rozkaz, zabijano. Powinieneś ich zapytać, czy przed śmiercią musieli przyjmować dogmaty za prawdę. :o/ Jak myślisz, istniał tam jakiś przymus ateistyczny lub teistyczny? Który? > > > > Nie ma prawa kłamać, że bóg istnieje, > > > To nie jest fałsz, owszem, tylko z Twojego punktu widzenia, > > > już Ci to tłumaczyłem ze sto razy, a Ty ciągle swoje. > > To JEST fałsz. > Zgoda, takie jest Twoje założenie. Tak. Moje założenie - nie powinno się ludzi okłamywać i manipulować nimi. Twoje założenie - wolno ludźmi manipulować. A może nawet należy - w imię dogmatu. :o/ > Wierzący natomiast zakładają (moim zdaniem niesłusznie, > ale mają takie prawo), że to PRAWDA. Moje założenie - prawda jest lepsza dla ludzi niż fałsz. > > > > Religia to największe zło tego świata. > > > Nie sądzę, najwiekszym złem tego świata > > > jest gwałt i klamstwo. > > Oczywiście. Tylko że to ogólne cechy. Natomiast > > konkretnym systemem posługującym się kłamstwem > > ZAWSZE, zawsze manipulującym jest religia. Pokaż > > mi drugi taki system, który miałby takie znaczenie, > > zasięg i na temat którego zakazywałoby się mówienia o tym. > Polityka ? Polityka to nie system. Zastrzeżenia do części polityków mam i ja. Ale to do konkretnych osób. Jeśli polityka to pewnie i demokracją się brzydzisz. Polityka ogólnie nie ma takiej wady. Szukaj dalej. Religii NIC nie przebije. Była od zawsze i wszędzie. Dopiero teraz się to zaczyna trochę zmieniać. > > > > To kłamstwo na kłamstwie. To tysiące lat straconych. > > > > To krew, cierpienie, nienawiść i agresja, które jakże często > > > > jest wyraźnie popierane przez organizacje religijne. > > > To wcale nie oznacza, że mam odmówić wierzącym > > > prawa do życia w społeczeństwie. > > A czy ja odmawiam? Czy wymagam, byś Ty odmawiał. > > Ale ci wierzący są ewidentnie > > zmanipulowani i teraz mówię o tym prawdę. > Nawet jeśli, to jeszcze nie powód, by zabraniać > wierzacym głoszenia wlasnych pogladów. Aha, teraz już tylko głoszenia? Wciąż to samo - ja mówię, że nie zabraniam wierzącym głoszenia poglądów. W czym masz problem? W tym, że równocześnie pokazywana jest ich fałszywość? To Ty chcesz zabronić krytyki religii. I niedopuszczalna jest indoktrynacja dzieci. Polega ona na tym, że uczy się ich (trasuje alogicznością), że człowiek nie musi być wątpiącym we wszystko. > > > > Religie to szajs, jakiego drugiego takiego nie ma. > > > Bywają gorsze. > > Jesteś tragiczny w logice. > Rzucam monetą i mam co najmniej remis :) Erystyka. Pokaż drugi taki szajs, który by tak degenerował sposób myślenia człowieka i który działałby na taką skalę. > > > > Ale nikomu nie zabraniam wierzyć. Byle robił to sobie > > > > prywatnie, na swój własny użytek. To wolno. > > > Ateizm też na wlasny użytek ? > > Pieprzysz głupoty jak... Tłumaczę Ci, że ze > > wszystkimi ideami jest tak samo. Albo uznajesz > > je za swoje (stajesz się np. teistą) albo ignorujesz > > to uznanie za swoje (automatycznie nie jesteś teistą). > > Kto nie jest teistą, ten jest obojętny WOBEC idei. Tylko tyle. > Wobec jakiej konkretnie idei ateista jest zupełnie obojętny ? Tylko wobec idei (hipotezy) teistycznej. > > Masz kompletnie popieprzone definicje. > > I jest zaimpregnowany przez religię na normalne, > > logiczne ludzkie myślenie. > No nie wiem, jak mam wątpliwości, to rzucam monetą > i mam co najmniej 50% szans na to, że się nie mylę :) Twoja rozmowa polega na tym, że nie potrafisz zrozumieć wielu kwestii. Wciąż rzucasz monetą, żeby wiedzieć, jak powinieneś myśleć. I wciąż Ci ta moneta zatrzymuje się na swojej krawędzi - i masz 50:50. :o/ > > > > Nikomu nie wolno przejmować władzy nad innymi ludźmi. > > > > Bo wolność jest bardzo ważna. > > > Ateistom też nie, prawda ? > > Co ateistom "nie", bo nie rozumiem? > Ateistom też nie wolno przejmować władzy nad ludźmi, tak ? Tak. ja nie przejmuję nad nikim władzy ani jej nie chcę. :o/ > > > To czemu się nie odp. od wierzących ? > > A w jaki sposób człowiek chcący powiedzieć prawdę > > o religii w przestrzeni publicznej ma nie być > > posądzany o przypieprzanie się do wierzących. > Jeśli podchodzi do wierzących z dobrą wolą, > jeśli już nie z miłością, tak ? Aha, to miłość jest cechą religii? A niewierzący jest jej pozbawiony? Ciekawa teoria. :o/ > > Ja nie mówię nic o wierzących. Mówię o idei i organizacji. > > Zrozumiałem, mam się odpierdzielić od organizacji > > religijnej i pozwalać jej na manipulowanie nami > > wszystkimi, także na agitowanie wśród ateistów, > > by stali się teistami. > Czy ja tak powiedziałem ? > Może mnie źle zrozumiałeś ? > :o/ Tak zrozumiałem. Jeśli nie to, to jakie zastrzeżenia masz do wszystkich ateistów (albo do ateizmu będącego brakiem idei teistycznej)? Robią zamachy na wierzących? Burzą świątynie? A może mówią prawdę o manipulacji religijnej? :o/ Czy ateistom (ze względu na motywację brakiem idei) można coś zarzucić? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:52 billy.the.kid napisał: > gdzie był-tam był. to jergo sprawa, a chamstwu gó... do tego. > ale bez względu na to, musiał się CHOLERYCZNIE NUDZIĆ. Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:57 przemysl.rad napisał: > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > To dlaczego czytasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:58 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > > > To dlaczego czytasz ? Bo jestem ciekawy odpowiedzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 03:40 przemysl.rad napisał: > pocoo napisała: > > > przemysl.rad napisał: > > > > > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > > > > > To dlaczego czytasz ? > > Bo jestem ciekawy odpowiedzi :) Na absurdalne pytania nie istnieją żadne odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 07:42 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > pocoo napisała: > > > > > przemysl.rad napisał: > > > > > > > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > > > > > > > To dlaczego czytasz ? > > > > Bo jestem ciekawy odpowiedzi :) > > Na absurdalne pytania nie istnieją żadne odpowiedzi. Powiedz to Sokratesowi. Mnie widać masz za osła. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:34 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > przemysl.rad napisał: > > > > > pocoo napisała: > > > > > > > przemysl.rad napisał: > > > > > > > > > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > > > > > > > > > To dlaczego czytasz ? > > > > > > Bo jestem ciekawy odpowiedzi :) > > > > Na absurdalne pytania nie istnieją żadne odpowiedzi. > > Powiedz to Sokratesowi. > Mnie widać masz za osła. A czy Sokrates otrzymał odpowiedź na takie pytanie? Może zadał je z przekory, jako przykład pytania o coś bez sensu? Jakie to pytanie? I czy na pewno on je zadał? :) Czy jeśli coś przypisze się "autorytetowi", bez kontekstu, to to coś jest automatycznie nobilitowane? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:44 grgkh napisał: > > > przemysl.rad napisał: > > > > > > > pocoo napisała: > > > > > > > > > przemysl.rad napisał: > > > > > > > > > > > Zwłaszcza jak czyta Twoje posty bez odpowiedzi :) > > > > > > > > > > > To dlaczego czytasz ? > > > > > > > > Bo jestem ciekawy odpowiedzi :) > > > > > > Na absurdalne pytania nie istnieją żadne odpowiedzi. > > > > Powiedz to Sokratesowi. > > Mnie widać masz za osła. > > A czy Sokrates otrzymał odpowiedź na takie pytanie? Może zadał je z przekory, j > ako przykład pytania o coś bez sensu? > > Jakie to pytanie? I czy na pewno on je zadał? :) > > Czy jeśli coś przypisze się "autorytetowi", bez kontekstu, to to coś jest autom > atycznie nobilitowane? Naprawdę masz mnie za osła ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:51 Nic nie sugeruję. To Ty sam powołałeś się na "autorytet", co miało mieć znaczenie w dyskusji o treści pytania. A ja pytam, dlaczego to zrobiłeś? Odpowiesz teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:54 grgkh napisał: > Nic nie sugeruję. > > To Ty sam powołałeś się na "autorytet", co miało mieć znaczenie w dyskusji o tr > eści pytania. > > A ja pytam, dlaczego to zrobiłeś? Odpowiesz teraz? To proste, skoro sam Sokrates nie był w stanie przekonać do siebie człowieka, który miał go za osła, a konkretnie małej dziewczynki..., to dlaczego ja mam się czuć winny z tego powodu, że nie potrafię ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:00 Nie wiem, o jakie pytanie Sokratesa chodzi. I czy sugestia, że to naprawdę on w tym uczestniczył, ma jakieś znaczenie dla treści problemu. Czy mi to przybliżysz? I przypomnij sobie, w jakiej formie zacząłeś mówić o Sokratesie. Ja takie erystyczne zagrania eliminuję z rozmowy w pierwszym kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:05 grgkh napisał: > Nie wiem, o jakie pytanie Sokratesa chodzi. I czy sugestia, że to naprawdę on w > tym uczestniczył, ma jakieś znaczenie dla treści problemu. > > Czy mi to przybliżysz? > > I przypomnij sobie, w jakiej formie zacząłeś mówić o Sokratesie. Ja takie eryst > yczne zagrania eliminuję z rozmowy w pierwszym kroku. Po co więc jeszcze do mnie piszesz ? > Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:19 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > Nie wiem, o jakie pytanie Sokratesa chodzi. I czy sugestia, że to naprawd > ę on w > > tym uczestniczył, ma jakieś znaczenie dla treści problemu. > > > > Czy mi to przybliżysz? > > > > I przypomnij sobie, w jakiej formie zacząłeś mówić o Sokratesie. Ja takie > eryst > > yczne zagrania eliminuję z rozmowy w pierwszym kroku. > > Po co więc jeszcze do mnie piszesz ? Co Ciebie? Dla mnie nie istniejesz jako osoba z krwi i kości. Jesteś treścią, która tu pojawiła się w poscie. Pytam, o co chodziło z tym Sokratesem? Im później przyznasz się do "błądzenia" tym będzie to boleśniejsze... ;) A samo przyznanie się to przejaw szukania prawdy i nie ma w tym niczego złego. Ja też błądzę czasem... No to o co chodzi? :) Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:57 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > > > Nie wiem, o jakie pytanie Sokratesa chodzi. I czy sugestia, że to n > aprawd > > ę on w > > > tym uczestniczył, ma jakieś znaczenie dla treści problemu. > > > > > > Czy mi to przybliżysz? > > > > > > I przypomnij sobie, w jakiej formie zacząłeś mówić o Sokratesie. Ja > takie > > eryst > > > yczne zagrania eliminuję z rozmowy w pierwszym kroku. > > > > Po co więc jeszcze do mnie piszesz ? > > Co Ciebie? Dla mnie nie istniejesz jako osoba z krwi i kości. Jesteś treścią, k > tóra tu pojawiła się w poscie. Pytam, o co chodziło z tym Sokratesem? Tłumaczyłem już chyba kilka razy, lepiej nie potrafię, sorry. > Im później przyznasz się do "błądzenia" tym będzie to boleśniejsze... ;) A samo > przyznanie się to przejaw szukania prawdy i nie ma w tym niczego złego. Ja też > błądzę czasem... > > No to o co chodzi? :) O prawdę i miłość, a może na odwrót lepiej ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 20.09.13, 08:51 tekla.ja napisała: > Zapytaj Boga... > Jesli bedzie miał czas i ochotę...moze odpowie.. A Ty co, nie jesteś ciekawa ? Jeśli nie, to po co w ogóle napisałaś ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
tekla.ja ciekawa? 20.09.13, 14:30 zapytano - odpowiedziałam... by do zródła się zwróciło, czyli do Boga.. bo jeśli to było PRZED stworzeniem czegokolwiek - to raczej nikt nie odpowie, oprócz samego Stwórcy, no nie??? a do ciekawosci...hmm, w boga/bogow nie wierzę, więc i niespecjalnie ciekawa-m gdzie przebywało cos, co nie istniało... tylko dobrej rady udzieliłam, bez nerwów ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ciekawa? 20.09.13, 14:38 tekla.ja napisała: > zapytano - odpowiedziałam... by do zródła się zwróciło, czyli do Boga.. > bo jeśli to było PRZED stworzeniem czegokolwiek - to raczej nikt nie odpowie, o > prócz samego Stwórcy, no nie??? Nie, nie tylko Stwórca umie logicznie myśleć. Zwłaszcza jak ma jakieś dzieci, tak ? > a do ciekawosci...hmm, w boga/bogow nie wierzę, więc i niespecjalnie ciekawa-m > gdzie przebywało cos, co nie istniało... > tylko dobrej rady udzieliłam, bez nerwów ;-) Dobrej rady w czym konkretnie ? :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 03:38 przemysl.rad napisał: > niemcowa77 napisał: > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > Przestrzeni przecież nie było, jak twierdzą naukowcy, > czasu też nie było przed t=0 :) Nie było przestrzeni, która jest elementem Wszechświata, ale nic nie wiemy o "przestrzeniach boga". :) Może jakieś miał, ale jakie? Nie wiadomo. I nikt nigdy się tego nie dowie. Ale jedno jest pewne - jeśli istniała taka boska przestrzeń, to musiałaby ona powstać PRZED bogiem lub równocześnie z nim. Pytanie - kto ją stworzył? - obala boga kreatora. Bo założenie jest takie, że kreator musiał być pierwszy od wszystkiego innego. I kreator taki nie nadaje się już na kreatora naszego świata. A czas? Też musiałby to być inny czas, czas kreatora, bo nasz czas zaczął się od powstania naszego świata. Ale kreator, który ma swój czas, nie mógłby być wieczny. Istnienie czasu organizuje fakty w chronologicznym porządku (nie są one jednoczesne) i tylko wtedy można dochodzić związków przyczynowo-skutkowych. Jeśli takie związki są (np. istnieje kreator i skutkiem jego działania miałoby być powstanie świata) to wszystkie działania intencyjne kreatora można ułożyć w chronologiczny ciąg i przed pierwszym z tych działań kreator NIE ISTNIAŁ. Bo to jest właśnie początek kreatora. Kreator, który tworzy cokolwiek musi mieć swój początek, swoje powstanie. A kto ma początek (kto nie jest wieczny), ten - zgodnie z tezą religiantów - musi mieć swojego kreatora. Kto stworzył tego kreatora? Istnienie kreatora zdefiniowanego jako KONIECZNY warunek powstania świata jest fałszywe. taki kreator jest wykluczony logicznie. > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? > :) A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? Co za różnica, czy pierwszy powstał sam Wszechświat (jakkolwiek, model nie jest tu istotny), czy kreator? Tak czy siak - to coś pierwszego musiało powstać z niczego. > Jest równie ciekawe pytanie: > Czy Bóg jest absolutna pustką ? Zajmowanie się opisem boga-kreatora świadczy o brakach w logicznym myśleniu. > Albo: Czy Bóg był żywy, czy absolutnie martwy, > kiedy stwarzał życie ? > :) Dalszy ciąg bezsensownego bredzenia o niczym. Ale to nie do Ciebie, do tych, którzy uważają, że można oczekiwać odpowiedzi na takie pytania. A ty przecież nie oczekujesz ich, prawda? I nie uważasz, że one mają sens? :) Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 07:49 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > niemcowa77 napisał: > > > > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > > > Przestrzeni przecież nie było, jak twierdzą naukowcy, > > czasu też nie było przed t=0 :) > > Nie było przestrzeni, która jest elementem Wszechświata, ale nic nie wiemy o "p > rzestrzeniach boga". :) Może jakieś miał, ale jakie? Nie wiadomo. Tak miał, przestrzeń Sierotki Marysi :) >I nikt nigdy > się tego nie dowie. Jasne, bo Ty tak zadecydowałeś. > Ale jedno jest pewne - jeśli istniała taka boska przestrzeń, to musiałaby ona p > owstać PRZED bogiem lub równocześnie z nim. Pytanie - kto ją stworzył? - obala > boga kreatora. Bo założenie jest takie, że kreator musiał być pierwszy od wszys > tkiego innego. I kreator taki nie nadaje się już na kreatora naszego świata. Z dziwnego założenie, jeszcze dziwniejsze wnioski. > A czas? > > Też musiałby to być inny czas, No jasne, czas Sierotki Marysi. > > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB > > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? > > :) > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? > > Co za różnica, czy pierwszy powstał sam Wszechświat (jakkolwiek, model nie jest > tu istotny), czy kreator? Tak czy siak - to coś pierwszego musiało powstać z n > iczego. Chyba, ze istnieje wiecznie. > > Jest równie ciekawe pytanie: > > Czy Bóg jest absolutna pustką ? > > Zajmowanie się opisem boga-kreatora świadczy o brakach w logicznym myśleniu. Chcesz odmówić wierzącym prawa do logiki ? A ateistom, którzy chcą pomóc wierzącym oprzytomnieć z zauroczenia ? > > Albo: Czy Bóg był żywy, czy absolutnie martwy, > > kiedy stwarzał życie ? > > :) > > Dalszy ciąg bezsensownego bredzenia o niczym. Po co więc odpisujesz ? :o/ > > Ale to nie do Ciebie, do tych, którzy uważają, że można oczekiwać odpowiedzi na > takie pytania. A ty przecież nie oczekujesz ich, prawda? I nie uważasz, że one > mają sens? :) Owszem, uważam że mają sens. Odpowiedź jest przecież logiczna. Jeśli Bóg był żywy, kiedy stwarzał świat, to nie mógł stworzyć życia. Mógł co najwyżej je przeszczepić. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 12:48 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > przemysl.rad napisał: > > > > > niemcowa77 napisał: > > > > > > > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > > > > > Przestrzeni przecież nie było, jak twierdzą naukowcy, > > > czasu też nie było przed t=0 :) > > > > Nie było przestrzeni, która jest elementem Wszechświata, ale nic nie wiem > y o "p > > rzestrzeniach boga". :) Może jakieś miał, ale jakie? Nie wiadomo. > > Tak miał, przestrzeń Sierotki Marysi :) Widzę, że masz jakieś poufne dane na ten temat. Możesz trochę więcej? > > I nikt nigdy się tego nie dowie. > > Jasne, bo Ty tak zadecydowałeś. Nie widzę związku logicznego Twojej odpowiedzi z moim zdaniem. > > Ale jedno jest pewne - jeśli istniała taka boska przestrzeń, to musiałaby > ona p > > owstać PRZED bogiem lub równocześnie z nim. Pytanie - kto ją stworzył? - > obala > > boga kreatora. Bo założenie jest takie, że kreator musiał być pierwszy od > wszys > > tkiego innego. I kreator taki nie nadaje się już na kreatora naszego świa > ta. > > Z dziwnego założenie, jeszcze dziwniejsze wnioski. Umiesz je logicznie podważyć, czy nie? > > A czas? > > > > Też musiałby to być inny czas, > > > No jasne, czas Sierotki Marysi. I odtąd już tylko na tym poziomie będziemy rozmawiać? > > > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB > > > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? > > > :) > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? Z niczego. I nadal "niczym" (poza informacją) jest. Istnieje wyłącznie sam dla siebie. > > Co za różnica, czy pierwszy powstał sam Wszechświat > > (jakkolwiek, model nie jest tu istotny), czy kreator? > > Tak czy siak - to coś pierwszego musiało powstać z niczego. > > Chyba, ze istnieje wiecznie. Wiecznie, to bez początku? To niemożliwe. Gdy istnieje zmienność, to można się cofać wzdłuż osi wydarzeń do początku. W przypadku istnienia przyczynowości nie może być "nieskończoności w każdym z dwóch kierunków. > > > Jest równie ciekawe pytanie: > > > Czy Bóg jest absolutna pustką ? > > > > Zajmowanie się opisem boga-kreatora świadczy > > o brakach w logicznym myśleniu. > Chcesz odmówić wierzącym prawa do logiki ? Oczywiście. Dogmatyk nie jest logiczny. Odmawiam mu prawa do logiki. :) > A ateistom, którzy chcą pomóc wierzącym > oprzytomnieć z zauroczenia ? Ateista niczego nie narzuca. Ateista IGNORUJE teizm. Dyskusja krytyczna o teizmie tez jest teistyczna. Podobnie jest w przypadku każdej innej idei. Dlaczego w przypadku religii miałoby być inaczej? Bo Ty chcesz jej uprzywilejowania? To jest alogiczne. Występujesz jako religijny dogmatyk. > > > Albo: Czy Bóg był żywy, czy absolutnie martwy, > > > kiedy stwarzał życie ? > > > :) > > > > Dalszy ciąg bezsensownego bredzenia o niczym. > > Po co więc odpisujesz ? :o/ Odpisuję, by powiedzieć prawdę o fałszach. Dlaczego uważasz, że to źle (lub że nie powinienem). > > Ale to nie do Ciebie, do tych, którzy uważają, > > że można oczekiwać odpowiedzi na takie pytania. > > A ty przecież nie oczekujesz ich, prawda? > > I nie uważasz, że one mają sens? :) > Owszem, uważam że mają sens. > Odpowiedź jest przecież logiczna. > Jeśli Bóg był żywy, kiedy stwarzał > świat, to nie mógł stworzyć życia. > Mógł co najwyżej je przeszczepić. Życie jest TYLKO jedną z form istnienia materii nieożywionej... www.youtube.com/watch?v=wZXBCZRAPzM Niczego nie trzeba przeszczepiać, bo wynika ono z właściwości naszego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:00 grgkh napisał: > > > A czas? > > > > > > Też musiałby to być inny czas, > > > > No jasne, czas Sierotki Marysi. > > I odtąd już tylko na tym poziomie będziemy rozmawiać? No, czyli na poziomie "osobliwości" BB, tak ? :) > > > > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB > > > > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko je > dną ? > > > > :) > > > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > > > A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? > > Z niczego. I nadal "niczym" (poza informacją) jest. Istnieje wyłącznie sam dla > siebie. Ty w te baje wierzysz, ale ja nie. > > > Co za różnica, czy pierwszy powstał sam Wszechświat > > > (jakkolwiek, model nie jest tu istotny), czy kreator? > > > Tak czy siak - to coś pierwszego musiało powstać z niczego. > > > > Chyba, ze istnieje wiecznie. > > Wiecznie, to bez początku? Dokładnie. > To niemożliwe. Twoim zdaniem, a moim jeszcze mniej możliwe jest powstanie czegoś z niczego. Założenie przeciw założeniu. Ja właśnie przyjąłem takie dla mojego rozumu, jako kamień filozoficzny, że coś materialno-energetycvznego nie może powstać z absolutnej pustki niczego. I to wszystko. Więcej założeń nie mam prócz tego o Ani. Mam przynajmniej 50%. A to wcale nie tak mało, bo daje przynajmniej remis. A Ty się ciągle upierasz przy swoim, że jest lepsze... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 18:20 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > I odtąd już tylko na tym poziomie będziemy rozmawiać? > > No, czyli na poziomie "osobliwości" BB, tak ? :) A co ma do tego BB? > > > > > Ale na co to może być dowód i czym > > > > > "osobliwość: BBróżni się od Boga ? > > > > > Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > > > > > A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? > > > > Z niczego. I nadal "niczym" (poza informacją) jest. > > Istnieje wyłącznie sam dla siebie. > > Ty w te baje wierzysz, ale ja nie. To nie są baje a ja w nic takiego nie "wierzę". Nauka nie pyta o przyczynę powstania świata. Ona podaje tylko propozycję matematycznej interpretacji obserwacji czyli opisuje epizod z okresu istnienia Wszechświata. Pytanie o przyczynę powstania jest absurdalne, bo nie ma "obserwacji" przyczyny więc nie da się o tym nic powiedzieć. NIC. Kto twierdzi, że "może to bóg" ten pokazuje, że nie umie logicznie myśleć. Bredzi. > > > > Co za różnica, czy pierwszy powstał sam Wszechświat > > > > (jakkolwiek, model nie jest tu istotny), czy kreator? > > > > Tak czy siak - to coś pierwszego musiało powstać z niczego. > > > > > > Chyba, ze istnieje wiecznie. > > > > Wiecznie, to bez początku? > > Dokładnie. Jeśli występuje zależność przyczynowa, a taka jest zmienność świata, to nie może nie być początku. > > To niemożliwe. > > Twoim zdaniem, a moim jeszcze mniej możliwe > jest powstanie czegoś z niczego. Znów wykraczasz poza strefę dopuszczalnych pytań i odpowiedzi. Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje myślenie, żeby wpaść w obsesję konieczności dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. > Założenie przeciw założeniu. Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było przed powstaniem naszego świata. Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć opis zewnętrza (coś, co jest przed jego założeniami czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata (fizyki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyki" z przyczynowością w jej działaniu. Tego nie rozumiesz. Po co to łączysz? > Ja właśnie przyjąłem takie dla mojego rozumu, > jako kamień filozoficzny, że coś materialno-energetycvznego > nie może powstać z absolutnej pustki niczego. Bzdura. > I to wszystko. > Więcej założeń nie mam prócz tego o Ani. Skończ z tym. To jest już nudne. > Mam przynajmniej 50%. > A to wcale nie tak mało, bo daje przynajmniej remis. > A Ty się ciągle upierasz przy swoim, że jest lepsze... > :) Rozgrywasz jakiś mecz? Kolejna bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 18:42 grgkh napisał: > > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > > > > > > > A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? > > > > > > Z niczego. I nadal "niczym" (poza informacją) jest. > > > Istnieje wyłącznie sam dla siebie. > > > > Ty w te baje wierzysz, ale ja nie. > > To nie są baje a ja w nic takiego nie "wierzę". Nauka nie pyta o przyczynę pows > tania świata. Ona podaje tylko propozycję matematycznej interpretacji obserwacj > i czyli opisuje epizod z okresu istnienia Wszechświata. Epizod bez przeszłości, w którym zrodziło się wszystko, co jest znane ludzkości ? > Pytanie o przyczynę powstania jest absurdalne, bo nie ma "obserwacji" przyczyny > więc nie da się o tym nic powiedzieć. NIC. Kto twierdzi, że "może to bóg" ten > pokazuje, że nie umie logicznie myśleć. Bredzi. Zgoda. Podobnie Ci, którzy twierdzą, że coś mogło powstać z absolutnie niczego. > > > > Chyba, ze istnieje wiecznie. > > > > > > Wiecznie, to bez początku? > > > > Dokładnie. > > Jeśli występuje zależność przyczynowa, a taka jest zmienność świata, to nie moż > e nie być początku. Owszem, nie może go być, bo inaczej materia-energia by musiała powstać z absolutnie pustego kapelusza, a to przypomina cyrk raczej, a nie naukę. > > > To niemożliwe. > > > > Twoim zdaniem, a moim jeszcze mniej możliwe > > jest powstanie czegoś z niczego. > > Znów wykraczasz poza strefę dopuszczalnych pytań i odpowiedzi. A Ty taką strefę zakreślasz na jakiej właściwie podstawie ? > Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje myślenie, żeby wpaść w obsesję k > onieczności dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. A co mnie obchodzi woja definicja ? mnie interesuje prawda, jestem po prostu ciekawy. > > Założenie przeciw założeniu. > > Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było przed powstaniem naszego świata. I co z tego ? Owszem, teoria BB mówi, czego nie było, a to w sumie na jedno wychodzi. > Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć opis zewnętrza (coś, co jest prz > ed jego założeniami czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata (fiz > yki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. > > Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyki" z przyczynowością w j > ej działaniu. Tego nie rozumiesz. Ty chyba sam nie rozumiesz, o czym piszesz. > Po co to łączysz? Co niby z czym ? Konkretnie proszę i najlepiej z przykładami. > > Ja właśnie przyjąłem takie dla mojego rozumu, > > jako kamień filozoficzny, że coś materialno-energetycvznego > > nie może powstać z absolutnej pustki niczego. > > Bzdura. Za bzdurę-baję uważam wszystko, co się z tym chce spierać, a już jak temu jasno zaprzecza, to wtedy mam pewność :) > > I to wszystko. > > Więcej założeń nie mam prócz tego o Ani. > > Skończ z tym. To jest już nudne. Niby z czym ? Ja mam tylko dwa założenia w życiu, jedno filozoficzne, drugie moralne. Czemu mam o tym nie mówić ? Gdybyś się nad tym w końcu zastanowił, to byś lepiej mnie poznał i moje [poglądy, z czego wlaściwie wynikają. > > Mam przynajmniej 50%. > > A to wcale nie tak mało, bo daje przynajmniej remis. > > A Ty się ciągle upierasz przy swoim, że jest lepsze... > > :) > > Rozgrywasz jakiś mecz? Kolejna bzdura. Rzucałes kiedyś monetą ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 20:00 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > > > > > > > > > A z czego powstał wszechświat zdaniem nauki ? > > > > > > > > Z niczego. I nadal "niczym" (poza informacją) jest. > > > > Istnieje wyłącznie sam dla siebie. > > > > > > Ty w te baje wierzysz, ale ja nie. > > > > To nie są baje a ja w nic takiego nie "wierzę". > > Nauka nie pyta o przyczynę powstania świata. > > Ona podaje tylko propozycję matematycznej > > interpretacji obserwacji czyli opisuje epizod z > > okresu istnienia Wszechświata. > > Epizod bez przeszłości, w którym zrodziło się wszystko, > co jest znane ludzkości ? Tak, bez przeszłości, bo czas Wszechświata zaczyna się od momentu, gdy JUŻ BYŁA jego fizyka. Zaskoczyło Cie to? > > Pytanie o przyczynę powstania jest absurdalne, > > bo nie ma "obserwacji" przyczyny > > więc nie da się o tym nic powiedzieć. NIC. > > Kto twierdzi, że "może to bóg" ten > > pokazuje, że nie umie logicznie myśleć. Bredzi. > > Zgoda. > Podobnie Ci, którzy twierdzą, że coś mogło > powstać z absolutnie niczego. Nauka nie mówi o tym NIC. To są odwieczne problemy RELIGII. To religie przemycają do codziennej świadomości nas wszystkich te idiotyzmy. To religie kształtują naszą kulturą debilizmem zadawania pytań poza zakresem działania nauki. Nauka opisuje SYSTEMY. Takim systemem jest Wszechświat. Opisujemy go na podstawie obserwacji. A co można zaobserwować z tego, co było ZANIM powstał świat? > > > > > Chyba, ze istnieje wiecznie. > > > > > > > > Wiecznie, to bez początku? > > > > > > Dokładnie. > > > > Jeśli występuje zależność przyczynowa, a taka > > jest zmienność świata, to nie może nie być początku. > > Owszem, nie może go być, bo inaczej materia-energia > by musiała powstać z absolutnie pustego kapelusza, > a to przypomina cyrk raczej, a nie naukę. Bredzisz. Twierdzisz, że wiesz, CO BYŁO PRZED POWSTANIEM ŚWIATA? :) Jesteś wierzącym religiantem. Nie zadaje się pytań, na które nie ma odpowiedzi z definicji. > > > > To niemożliwe. > > > > > > Twoim zdaniem, a moim jeszcze mniej możliwe > > > jest powstanie czegoś z niczego. > > > > Znów wykraczasz poza strefę dopuszczalnych pytań i odpowiedzi. > A Ty taką strefę zakreślasz na jakiej właściwie podstawie ? Ja opisuję świat i niczego więcej nie potrzebuję. Ty włączasz w strefę nauki religię. Kumasz? > > Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje > > myślenie, żeby wpaść w obsesję konieczności > > dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. > A co mnie obchodzi woja definicja ? > mnie interesuje prawda, jestem po prostu ciekawy. Nie obchodzą Cię definicje? ;) Która definicja Cię konkretnie nie obchodzi? > > > Założenie przeciw założeniu. > > Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było > > przed powstaniem naszego świata. > I co z tego ? > Owszem, teoria BB mówi, czego nie było, > a to w sumie na jedno wychodzi. Teoria BB opisuje pewne przemiany fizyczne za pomocą aparatu matematycznego. Tylko tyle. Ale może być błędna, bo to tylko kolejna przymiarka. Może zastąpić ją jakaś inna teoria i też będzie dobrze, bo obie będą opisywały podobny okres w dziejach świata. > > Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć > > opis zewnętrza (coś, co jest przed jego założeniami > > czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata > > (fizyki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. > > > > Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyki" > > z przyczynowością w jej działaniu. Tego nie rozumiesz. > > Ty chyba sam nie rozumiesz, o czym piszesz. Erystyka? ;) > > Po co to łączysz? > > Co niby z czym ? > Konkretnie proszę i najlepiej z przykładami. Po co do opisu świata włączasz to, co było PRZED nim? Stan przed powstaniem świata jest nieopisywalny, bo nie mamy na ten temat żadnych danych. Każda baśń o tym może być prawdziwa lub fałszywa. To nie należy do opisu świata. To należy do działu religia. Nauka to nie religia. Nie ma z nią nic wspólnego. A Ty naprawdę jesteś religiantem (dogmatykiem). > > > Ja właśnie przyjąłem takie dla mojego rozumu, > > > jako kamień filozoficzny, że coś materialno-energetycvznego > > > nie może powstać z absolutnej pustki niczego. > > > > Bzdura. > > Za bzdurę-baję uważam wszystko, > co się z tym chce spierać, a już jak temu > jasno zaprzecza, to wtedy mam pewność :) Kamień filozoficzny... ;) > > > I to wszystko. > > > Więcej założeń nie mam prócz tego o Ani. > > > > Skończ z tym. To jest już nudne. > > Niby z czym ? > > Ja mam tylko dwa założenia w życiu, jedno filozoficzne, > drugie moralne. > Czemu mam o tym nie mówić ? > Gdybyś się nad tym w końcu zastanowił, > to byś lepiej mnie poznał i moje [poglądy, > z czego wlaściwie wynikają. Mnie interesuje tylko szukanie prawdy, a nie czyichś poglądów. > > > Mam przynajmniej 50%. > > > A to wcale nie tak mało, bo daje przynajmniej remis. > > > A Ty się ciągle upierasz przy swoim, że jest lepsze... > > > :) > > > > Rozgrywasz jakiś mecz? Kolejna bzdura. > > Rzucałes kiedyś monetą ? Co to ma wspólnego z OBIEKTYWNYM dochodzeniem do prawdy? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 20:18 grgkh napisał: > > Epizod bez przeszłości, w którym zrodziło się wszystko, > > co jest znane ludzkości ? > > Tak, bez przeszłości, bo czas Wszechświata zaczyna się od momentu, gdy JUŻ BYŁA > jego fizyka. > > Zaskoczyło Cie to? Niby co ? > > > Pytanie o przyczynę powstania jest absurdalne, > > > bo nie ma "obserwacji" przyczyny > > > więc nie da się o tym nic powiedzieć. NIC. > > > Kto twierdzi, że "może to bóg" ten > > > pokazuje, że nie umie logicznie myśleć. Bredzi. > > > > Zgoda. > > Podobnie Ci, którzy twierdzą, że coś mogło > > powstać z absolutnie niczego. > > Nauka nie mówi o tym NIC. Owszem, teoria BB o tym mówi. > > > Jeśli występuje zależność przyczynowa, a taka > > > jest zmienność świata, to nie może nie być początku. > > > > Owszem, nie może go być, bo inaczej materia-energia > > by musiała powstać z absolutnie pustego kapelusza, > > a to przypomina cyrk raczej, a nie naukę. > > Bredzisz. Twierdzisz, że wiesz, CO BYŁO PRZED POWSTANIEM ŚWIATA? :) No bo przecież nie absolutna pustka, tak ? A [poza tym ja obstaję przy tym, że wszechświat istnieje bez początku. >Jesteś wier > zącym religiantem. Nie zadaje się pytań, na które nie ma odpowiedzi z definicji A co mnie obcho0dzi jakaś Twoja definicja ? Powaliło Cie czy co ? Ja mam od niej uzależniać los mojego rozumu ? > > > Znów wykraczasz poza strefę dopuszczalnych pytań i odpowiedzi. > > > A Ty taką strefę zakreślasz na jakiej właściwie podstawie ? > > Ja opisuję świat i niczego więcej nie potrzebuję. Ale tylko do punktu t=0, tak ? > Ty włączasz w strefę nauki religię. Kumasz? Jesteś w błędzie, ale tego na razie nie dostrzegasz. Tak mi się wydaje. > > > Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje > > > myślenie, żeby wpaść w obsesję konieczności > > > dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. > > > A co mnie obchodzi Twoja definicja ? > > mnie interesuje prawda, jestem po prostu ciekawy. > > Nie obchodzą Cię definicje? ;) Która definicja Cię konkretnie nie obchodzi? A o której konkretnie Ty mówisz ? > > > > Założenie przeciw założeniu. > > > > Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było > > > przed powstaniem naszego świata. > > > I co z tego ? > > Owszem, teoria BB mówi, czego nie było, > > a to w sumie na jedno wychodzi. > > Teoria BB opisuje pewne przemiany fizyczne za pomocą aparatu matematycznego. Ty > lko tyle. Ale może być błędna, bo to tylko kolejna przymiarka. Może zastąpić ją > jakaś inna teoria i też będzie dobrze, bo obie będą opisywały podobny okres w > dziejach świata. Czyli od t=0, tak ? > > > Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć > > > opis zewnętrza (coś, co jest przed jego założeniami > > > czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata > > > (fizyki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. > > > > > > Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyki" > > > z przyczynowością w jej działaniu. Tego nie rozumiesz. > > > > Ty chyba sam nie rozumiesz, o czym piszesz. > > Erystyka? ;) Taka sama jak Twoja, nie zauważyłeś ? Ja lubię remisy, i owszem, ale przegrywać nie lubię, więc Ci się nie bedę podkładał ani nadstawiał drugiego policzka :) > > > Po co to łączysz? > > > > Co niby z czym ? > > Konkretnie proszę i najlepiej z przykładami. > > Po co do opisu świata włączasz to, co było PRZED nim? Stan przed powstaniem świ > ata jest nieopisywalny, bo nie mamy na ten temat żadnych danych. Podobnie na to, że w ogóle był jakiś początek wszechświata albo że są jakieś jego granice. > A Ty naprawdę jesteś religiantem (dogmatykiem). Czy to nie jest erystyka ? :) I ja też czytałem Schopenhauera, spoko. > > > > > Ja właśnie przyjąłem takie dla mojego rozumu, > > > > jako kamień filozoficzny, że coś materialno-energetycvznego > > > > nie może powstać z absolutnej pustki niczego. > > > > > > Bzdura. > > > > Za bzdurę-baję uważam wszystko, > > co się z tym chce spierać, a już jak temu > > jasno zaprzecza, to wtedy mam pewność :) > > Kamień filozoficzny... ;) Tak to sobie nazwałem. > > > > I to wszystko. > > > > Więcej założeń nie mam prócz tego o Ani. > > > > > > Skończ z tym. To jest już nudne. > > > > Niby z czym ? > > > > Ja mam tylko dwa założenia w życiu, jedno filozoficzne, > > drugie moralne. > > Czemu mam o tym nie mówić ? > > Gdybyś się nad tym w końcu zastanowił, > > to byś lepiej mnie poznał i moje [poglądy, > > z czego wlaściwie wynikają. > > Mnie interesuje tylko szukanie prawdy, a nie czyichś poglądów. Jak tam chcesz. Ja lubię znać poglądy ludzi, z którymi dyskutuję oraz ich przyczyny. To bardzo ciekawe sprawy. > > > > Mam przynajmniej 50%. > > > > A to wcale nie tak mało, bo daje przynajmniej remis. > > > > A Ty się ciągle upierasz przy swoim, że jest lepsze... > > > > :) > > > > > > Rozgrywasz jakiś mecz? Kolejna bzdura. > > > > Rzucałes kiedyś monetą ? > > Co to ma wspólnego z OBIEKTYWNYM dochodzeniem do prawdy? Czy ja wiem. W każdym razie, rzucając jak małpa monetą, w dłuższej perspektywie nie pomylisz się bardziej niż o 50%. Bardzo mnie ten naukowy przecież przypadek ciekawi, a Ciebie nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 21:24 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > Epizod bez przeszłości, w którym zrodziło się wszystko, > > > co jest znane ludzkości ? > > > > Tak, bez przeszłości, bo czas Wszechświata zaczyna się > > od momentu, gdy JUŻ BYŁA jego fizyka. > > > > Zaskoczyło Cie to? > > Niby co ? Że opisujemy świat fizyką od momentu jego powstania, a nie chwilę wcześniej, jak sugerowałeś to religijnie? > > Nauka nie mówi o tym NIC. > Owszem, teoria BB o tym mówi. To model matematyczny ODNOSZĄCY się do konkretnych obserwacji. Nie mówi nic o tym, co było PRZED FIZYKĄ ŚWIATA. BB opisuje działanie fizyki. > > Twierdzisz, że wiesz, CO BYŁO PRZED POWSTANIEM ŚWIATA? :) > > No bo przecież nie absolutna pustka, tak ? Nie. Pustka to definicja dotycząca świata, który już istnieje, wiążąca się z parametrem przestrzeni. Skąd wiesz, co było PRZED powstaniem świata? > A [poza tym ja obstaję przy tym, że wszechświat > istnieje bez początku. Nie reagujesz na moje argumenty. Jesteś dogmatykiem... religijnym. O czymś przed powstaniem świata mówią religie. > > Jesteś wierzącym religiantem. Nie zadaje się pytań, > > na które nie ma odpowiedzi z definicji > > A co mnie obcho0dzi jakaś Twoja definicja ? > Powaliło Cie czy co ? > Ja mam od niej uzależniać los mojego rozumu ? Zmieniasz treść definicji, którymi posługuje się nauka, cały świat. Powaliło Cię, czy co? > > Ja opisuję świat i niczego więcej nie potrzebuję. > > Ale tylko do punktu t=0, tak ? Dokładnie tak. I ja i nauka OPISUJE ŚWIAT, a nie coś przed jego powstaniem. Poza tą granicą jest bredzenie religijne. > > Ty włączasz w strefę nauki religię. Kumasz? > > Jesteś w błędzie, ale tego na razie nie dostrzegasz. > Tak mi się wydaje. Przeciwnie, to Ty nie dostrzegasz, że nadal jesteś religiantem. Opisujesz nieopisywalne. Zadajesz absurdalne pytania. To nie jest naturalne. > > > > Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje > > > > myślenie, żeby wpaść w obsesję konieczności > > > > dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. > > > > > A co mnie obchodzi Twoja definicja ? > > > mnie interesuje prawda, jestem po prostu ciekawy. > > > > Nie obchodzą Cię definicje? ;) > > Która definicja Cię konkretnie nie obchodzi? > > A o której konkretnie Ty mówisz ? To Ty mówisz, że Cię nie obchodzi, więc chyba wiesz, o czym mówisz? > > > > > Założenie przeciw założeniu. > > > > > > Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było > > > > przed powstaniem naszego świata. > > > > > I co z tego ? > > > Owszem, teoria BB mówi, czego nie było, > > > a to w sumie na jedno wychodzi. > > > > Teoria BB opisuje pewne przemiany fizyczne za > > pomocą aparatu matematycznego. Tylko tyle. > > Ale może być błędna, bo to tylko kolejna przymiarka. > > Może zastąpić ją jakaś inna teoria i też będzie dobrze, > > bo obie będą opisywały podobny okres w > > dziejach świata. > > Czyli od t=0, tak ? Tak. Od czasu zaistnienia reguł fizyki. > > > > Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć > > > > opis zewnętrza (coś, co jest przed jego założeniami > > > > czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata > > > > (fizyki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. > > > > > > > > Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyki" > > > > z przyczynowością w jej działaniu. Tego nie rozumiesz. > > > > > > Ty chyba sam nie rozumiesz, o czym piszesz. > > > > Erystyka? ;) > > Taka sama jak Twoja, nie zauważyłeś ? Piszesz coś na mój temat. Pytałem, czy wiesz, że to erystyka? Widzę, że dopiero wtedy się "przyznajesz", gdy usprawiedliwisz to "moją erystyką". Tak? Ale faktem jest, że ją uprawiasz, prawda? > Ja lubię remisy, i owszem, > ale przegrywać nie lubię, > więc Ci się nie bedę podkładał > ani nadstawiał drugiego policzka :) Jeśli stoisz na fałszywej pozycji, to jesteś skazany na przegraną. Wiesz to? Właśnie udowodniłem, że jesteś dogmatykiem - o inklinacjach religijnych. Bo żadna inna ideologia, niż religijna, nie ma powodu by "bredzić" o czymś PRZED powstaniem świata. > > > > Po co to łączysz? > > > > > > Co niby z czym ? > > > Konkretnie proszę i najlepiej z przykładami. > > > > Po co do opisu świata włączasz to, co było PRZED nim? > > Stan przed powstaniem świata jest nieopisywalny, > > bo nie mamy na ten temat żadnych danych. > > Podobnie na to, że w ogóle był jakiś początek wszechświata > albo że są jakieś jego granice. Był początek. Pierwszy chronologicznie ślad w historii. A że potem ewolucja już tylko komplikowała świat coraz bardziej, to wiemy. Podważasz ewolucję wszechświata? Od prostoty do złożoności? > > A Ty naprawdę jesteś religiantem (dogmatykiem). > > Czy to nie jest erystyka ? > :) > I ja też czytałem Schopenhauera, spoko. No to pierwsze koty za płoty. Teraz sobie częściej przypominaj. > > Kamień filozoficzny... ;) > > Tak to sobie nazwałem. Mam skojarzenia... ;) Dziwi Cię to? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 21:39 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > > Epizod bez przeszłości, w którym zrodziło się wszystko > , > > > > co jest znane ludzkości ? > > > > > > Tak, bez przeszłości, bo czas Wszechświata zaczyna się > > > od momentu, gdy JUŻ BYŁA jego fizyka. > > > > > > Zaskoczyło Cie to? > > > > Niby co ? > > Że opisujemy świat fizyką od momentu jego powstania, a nie chwilę wcześniej, ja > k sugerowałeś to religijnie? To raczej nauka sugeruje religijnie, że nie było czasu przed t=0, a najgorsze, że zabrania tego badać. > > > Nauka nie mówi o tym NIC. > > Owszem, teoria BB o tym mówi. > > To model matematyczny ODNOSZĄCY się do konkretnych obserwacji. Nie mówi nic o t > ym, co było PRZED FIZYKĄ ŚWIATA. Mówi, czego nie było, na jedno wychodzi. Nie łapiesz tego ? > > > Twierdzisz, że wiesz, CO BYŁO PRZED POWSTANIEM ŚWIATA? :) > > No bo przecież nie absolutna pustka, tak ? > Nie. Pustka to definicja dotycząca świata, który już istnieje, wiążąca się z pa > rametrem przestrzeni. Ależ Ty komplikujesz prostą w sumie sprawę. Był czas przed BB czy nie ? Proste pytanie, prosta odpowiedź. > Skąd wiesz, co było PRZED powstaniem świata? Wiem, że przed dowolnym wybuchem materii-energii musiała być jakaś materia-energia i wcale nie nazywam tego początkiem wszechświata. > > A [poza tym ja obstaję przy tym, że wszechświat > > istnieje bez początku. > > Nie reagujesz na moje argumenty. Jesteś dogmatykiem... religijnym. O czymś p > rzed powstaniem świata mówią religie. Możesz zapodać te argumenta ? Wypunktuj, jeśli potrafisz, proszę, to coś Ci pokażę. > > > Jesteś wierzącym religiantem. Nie zadaje się pytań, > > > na które nie ma odpowiedzi z definicji > > > > A co mnie obcho0dzi jakaś Twoja definicja ? > > Powaliło Cie czy co ? > > Ja mam od niej uzależniać los mojego rozumu ? > > Zmieniasz treść definicji, którymi posługuje się nauka, cały świat. > > Powaliło Cię, czy co? A co, nauka się nigdy nie myli ? I jaką konkretnie def. zmieniam ? > > > Ja opisuję świat i niczego więcej nie potrzebuję. > > > > Ale tylko do punktu t=0, tak ? > > Dokładnie tak. I ja i nauka OPISUJE ŚWIAT, a nie coś przed jego powstaniem. > Poza tą granicą jest bredzenie religijne. Brednią jest powstawanie wszechświata w punkcie t=0 i na dodatek o nieskończonej gęstości. > > > Ty włączasz w strefę nauki religię. Kumasz? > > > > Jesteś w błędzie, ale tego na razie nie dostrzegasz. > > Tak mi się wydaje. > > Przeciwnie, to Ty nie dostrzegasz, że nadal jesteś religiantem. Opisujesz nieop > isywalne. Zadajesz absurdalne pytania. To nie jest naturalne. Jasne, nie wolno mi zwątpić w dogmaty nauki, tak ? A ja właśnie zwątpiłem, a zwłaszcza w ten o "osobliwości" BB :) > > > > > Nie rozumiem, jak można tak przekierować swoje > > > > > myślenie, żeby wpaść w obsesję konieczności > > > > > dowiedzenia się tego, co jest niemożliwe z definicji. > > > > > > > A co mnie obchodzi Twoja definicja ? > > > > mnie interesuje prawda, jestem po prostu ciekawy. > > > > > > Nie obchodzą Cię definicje? ;) > > > Która definicja Cię konkretnie nie obchodzi? > > > > A o której konkretnie Ty mówisz ? > > To Ty mówisz, że Cię nie obchodzi, więc chyba wiesz, o czym mówisz? Nie obchodzą mnie definicje, które chcą być dogmatami poza tą jedną i jej przeciwną, a konkretnie o powstawaniu czegoś z niczego. > > > > > > Założenie przeciw założeniu. > > > > > > > > Nieprawda. Ja nie mówię nic o tym, co było > > > > > przed powstaniem naszego świata. > > > > > > > I co z tego ? > > > > Owszem, teoria BB mówi, czego nie było, > > > > a to w sumie na jedno wychodzi. > > > > > > Teoria BB opisuje pewne przemiany fizyczne za > > > pomocą aparatu matematycznego. Tylko tyle. > > > Ale może być błędna, bo to tylko kolejna przymiarka. > > > Może zastąpić ją jakaś inna teoria i też będzie dobrze, > > > bo obie będą opisywały podobny okres w > > > dziejach świata. > > > > Czyli od t=0, tak ? > > Tak. Od czasu zaistnienia reguł fizyki. A wcześniej nie istniały ? Skąd o tym wiemy ? Z definicji ? :) Bądź zdrów, kolego. > > > > > Ty w opis świata (jego wnętrze) chcesz włączyć > > > > > opis zewnętrza (coś, co jest przed jego założeniami > > > > > czyli fizyką) czyli przyczynę powstania założeń świata > > > > > (fizyki). Dla wnętrza (opisu) nie ma to znaczenia. > > > > > > > > > > Nie ma związku przyczynowego "przyczyna powstania fizyk > i" > > > > > z przyczynowością w jej działaniu. Tego nie rozumiesz. > > > > > > > > Ty chyba sam nie rozumiesz, o czym piszesz. > > > > > > Erystyka? ;) > > > > Taka sama jak Twoja, nie zauważyłeś ? > > Piszesz coś na mój temat. Pytałem, czy wiesz, że to erystyka? Widzę, że dopiero > wtedy się "przyznajesz", gdy usprawiedliwisz to "moją erystyką". Tak? Ale fakt > em jest, że ją uprawiasz, prawda? Podobnie jak Ty. To zrozumiałe podczas dyskusji. > > Ja lubię remisy, i owszem, > > ale przegrywać nie lubię, > > więc Ci się nie bedę podkładał > > ani nadstawiał drugiego policzka :) > > Jeśli stoisz na fałszywej pozycji, to jesteś skazany na przegraną. Wiesz to? Tak, masz na to 50% szans w najlepszym wypadku. No cóż, bez ryzyka nie ma zabawy :) > Właśnie udowodniłem, że jesteś dogmatykiem - o inklinacjach religijnych. Bo żad > na inna ideologia, niż religijna, nie ma powodu by "bredzić" o czymś PRZED pows > taniem świata. - ha, ha! A kto sie upiera i dlaczego przy tym, że wszechświat musiał koniecznie powstawać ? :o/ > > > A Ty naprawdę jesteś religiantem (dogmatykiem). > > > Kamień filozoficzny... ;) > > > > Tak to sobie nazwałem. > > Mam skojarzenia... ;) Dziwi Cię to? Ani trochę, skojarzenia to normalka. Mnie na ten przykład demon kojarzy się z demokracją, a Tobie nie ? :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 23:12 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > To raczej nauka sugeruje religijnie, że nie było czasu przed t=0, > a najgorsze, że zabrania tego badać. I to jest prawda. Czasu, który dotyczy świata, który jest jego zmiennością nie było, zanim ta zmienność się nie zaczęła. Czas jest zmienną wewnętrzna naszego świata. To chyba logiczne? > > > > Nauka nie mówi o tym NIC. > > > Owszem, teoria BB o tym mówi. > > To model matematyczny ODNOSZĄCY się do konkretnych > > obserwacji. Nie mówi nic o tym, co było PRZED FIZYKĄ ŚWIATA. > Mówi, czego nie było, na jedno wychodzi. > Nie łapiesz tego ? Przed światem - nie było świata... Nie łapiesz tego? Opis świata, nasza wersja opisowa fizyki, powstaje na podstawie obserwacji, a obserwacje nie mogą dotyczyć czasu sprzed powstania świata, bo ich nie było. Ale jak już pojawiły się, to można ich teraz użyć do interpretacji. I jeszcze coś - to, co nazywamy "światem realnym", to jest też opis świata, który bez naszego świadomego udziału robi sobie sam mózg. Obserwacje są wtórne, przetworzone, zinterpretowane i dlatego musimy być bardzo ostrożni w przyjmowaniu ich prawdziwości. Musimy po wielokroć je powtarzać i przyglądać się, czy nie ma w tym jakiegoś fałszu. > > > > Twierdzisz, że wiesz, CO BYŁO PRZED POWSTANIEM ŚWIATA? :) > > > No bo przecież nie absolutna pustka, tak ? > > Nie. Pustka to definicja dotycząca świata, który już > > istnieje, wiążąca się z parametrem przestrzeni. > > Ależ Ty komplikujesz prostą w sumie sprawę. > Był czas przed BB czy nie ? > Proste pytanie, prosta odpowiedź. A co to jest czas? Świat się zmienia i dzięki zauważaniu różnic stanów przed i po doznajemy poczucia czasu. To jest czas względny, naszego mózgu. Ale świat zmienia się dzięki oddziaływaniom. Te pojedyncze oddziaływania też są skutkami, które pojawiają się (lub nie - jeśli skutek jest zerowy) dla skwantowanego czasu absolutnego. To jest tak, jakby świat był algorytmem działającym na nim całym - jednocześnie i rekurencyjnie. A więc krokami. Czas jest mierzony tymi krokami. Ponieważ czas jest zmienną tego algorytmu, więc nie istniał przed jego uruchomieniem. A zaczął się od pierwszego kroku. Czas to zmienna wewnętrzna Wszechświata. Nie istniał przed sformułowaniem jego założeń (przed powstaniem algorytmu-fizyki). > > Skąd wiesz, co było PRZED powstaniem świata? > Wiem, że przed dowolnym wybuchem materii-energii musiała być > jakaś materia-energia i wcale nie nazywam tego początkiem wszechświata. "Jakaś materia-energia" jest INTERPRETACJĄ pewnych zmiennych świata, które są informacją. Nie istnieje jako coś nieinformacyjnego. Jak kolory, smaki i zapachy. Twój mózg je identyfikuje, bo ma wzorzec, strukturę. Czy znasz doświadczenia z fantomowymi bólami? Ktoś nie ma kończyny ale odczuwa jej ból - mózg tworzy wrażenie. A to tylko struktura w mózgu, interpretacja. Materia też jest informacją i interpretacją... > > > A [poza tym ja obstaję przy tym, że wszechświat > > > istnieje bez początku. > > Nie reagujesz na moje argumenty. Jesteś dogmatykiem... > > religijnym. O czymś przed powstaniem świata > > mówią religie. > Możesz zapodać te argumenta ? > Wypunktuj, jeśli potrafisz, proszę, > to coś Ci pokażę. Czym się różni istnienie bez początku od istnienia z początkiem? Zewnętrzem? Czy myślisz, że jak powiesz, że początku nie ma, to pozbędziesz się religijnego pytania o to, co jest na zewnątrz świata? Zewnętrze świata dla świata NIE ISTNIEJE, bo świat nie ma o nim informacji i go nie wytwarza informacyjnie. NIE ISTNIEJE, bo nie ma informacji. Czy to rozumiesz? Świat jest informacją > Brednią jest powstawanie wszechświata w punkcie t=0 > i na dodatek o nieskończonej gęstości. Takie jest rozwiązanie jakichś równań. Może te równania są złe, ale na razie nikt nie zaproponował lepszego modelu matematycznego. Lepszy taki niż żaden. Do obliczeń rozkłady jazdy wystarczy model Newtona a względność Einsteina możemy olać. Tak jest z modelami. > Jasne, nie wolno mi zwątpić w dogmaty nauki, tak ? > A ja właśnie zwątpiłem, a zwłaszcza w ten o "osobliwości" BB :) W BB wątpi wielu fizyków. Ale to nie oznacza, że jakiś model jest dogmatem. Bredzisz. Nie znasz definicji dogmatu. Sam jesteś dogmatykiem z tym swoim śmiesznym "bez początku". > > > > > > Ja nie mówię nic o tym, co było > > > > > > przed powstaniem naszego świata. > > > > Teoria BB opisuje pewne przemiany fizyczne za > > > > pomocą aparatu matematycznego. Tylko tyle. > > > Czyli od t=0, tak ? > > Tak. Od czasu zaistnienia reguł fizyki. > > A wcześniej nie istniały ? Nie istniały ze względu na logikę i treść definicji. Obserwacje wskazują na ewolucję Wszechświata. Im wcześniejsze stany świata rekonstruujemy tym bardziej dochodzimy do czegoś bardzo prostego, co może być początkiem i nazywamy to UMOWNIE początkiem. Bo tak wychodzi z modelu - obserwacje plus interpretacja. > Skąd o tym wiemy ? > Z definicji ? > :) > Bądź zdrów, kolego. Tak, to jest początek ewolucji - najprostszy "widok" świata. A taki NA PEWNO był, bo to widać. > > Tak? Ale faktem jest, że ją uprawiasz, prawda? > > Podobnie jak Ty. > To zrozumiałe podczas dyskusji. Nie. Gdzie stosuję erystykę. Wskaż, który to punkt. > > > Ja lubię remisy, i owszem, > > > ale przegrywać nie lubię, > > > więc Ci się nie bedę podkładał > > > ani nadstawiał drugiego policzka :) > > Jeśli stoisz na fałszywej pozycji, to jesteś skazany > > na przegraną. Wiesz to? > Tak, masz na to 50% szans w najlepszym wypadku. > No cóż, bez ryzyka nie ma zabawy :) To absurd. Twierdzisz, że dwie sprzeczne ze sobą tezy mogą być prawdziwe po 50%. :):):) Ty naprawdę nie znasz logiki, matematyki i nie wiem czego jeszcze. > > Właśnie udowodniłem, że jesteś dogmatykiem - o > > inklinacjach religijnych. > > Bo żadna inna ideologia, niż religijna, nie ma powodu > > by "bredzić" o czymś PRZED powstaniem świata. > > - ha, ha! > A kto sie upiera i dlaczego przy tym, > że wszechświat musiał koniecznie powstawać ? > :o/ Inaczej - twierdzę, że wszechświat ewoluował od bardzo prymitywnej postaci do obecnie skomplikowanej. Temu nie zaprzeczysz chyba... A przed tą najprostszą swoją formą lokuję początek ewolucji. Możesz to tak nazwać. Niech będzie "początek ewolucji świata", jeśli przeszkadza ci ominięcie tej "ewolucji". Bo to zwyczajny skrót myślowy, który wszyscy robimy. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 23:24 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > To raczej nauka sugeruje religijnie, że nie było czasu przed t=0, > > a najgorsze, że zabrania tego badać. > > I to jest prawda. Czasu, który dotyczy świata, który jest jego zmiennością nie > było, zanim ta zmienność się nie zaczęła. Czas jest zmienną wewnętrzna naszego > świata. To chyba logiczne? Nie widzę w tym niczego logicznego :o/ > > Mówi, czego nie było, na jedno wychodzi. > > Nie łapiesz tego ? > > Przed światem - nie było świata... Ani czasu, ani przestrzeni, ani materii czy jakiejkolwiek formy energii ? Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 23.09.13, 00:03 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > Przed światem - nie było świata... > Ani czasu, ani przestrzeni, ani materii czy jakiejkolwiek formy energii ? Tak. Wszystko, co jest światem, współistnieje, współoddziałuje, stanowi jedność. Pochodzi z jednego źródła, od swoich aksjomatów (fizyki). Wszystko to jest informacją. I niczym więcej. Model świata fizyków to model matematyczny, to rodzaj algorytmu - teoria wszystkiego. Tym jest świat - dlatego że takie tłumaczenie jest najprostsze: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wszystkiego shell.cas.usf.edu/~wclark/ANKOS_reviews.html pl.wikipedia.org/wiki/Automat_kom%C3%B3rkowy pl.wikipedia.org/wiki/Gra_w_%C5%BCycie pl.wikipedia.org/wiki/Fraktal Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 23.09.13, 05:33 grgkh napisał: > > > Przed światem - nie było świata... > > > Ani czasu, ani przestrzeni, ani materii czy jakiejkolwiek formy energi > i ? > > Tak. Wszystko, co jest światem, współistnieje, współoddziałuje, stanowi jedność zgoda. > . Pochodzi z jednego źródła, od swoich aksjomatów (fizyki). Bzdura. > Wszystko to jest informacją. I niczym więcej. Bzdura, nie odróżniasz informacji od realnych obiektów. Popatrz w lustro, może oprzytomniejesz. Mnie to pomaga, poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Gdzie istnial bog? 24.09.13, 23:24 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > > Przed światem - nie było świata... > > > > > Ani czasu, ani przestrzeni, ani materii > > > czy jakiejkolwiek formy energii ? > > > > Tak. Wszystko, co jest światem, współistnieje, > > współoddziałuje, stanowi jedność > > zgoda. > > > . Pochodzi z jednego źródła, od swoich aksjomatów (fizyki). > > Bzdura. Wszystko nie pochodzi od fizyki? Wykaż to. > > Wszystko to jest informacją. I niczym więcej. > > Bzdura, nie odróżniasz informacji od realnych obiektów. Najnowsze modele świata opierają się już tylko na informacji - poczytaj sobie o strunach, m-teorii i modelu świata Stephena Wolframa: A New Kind of Science. > Popatrz w lustro, może oprzytomniejesz. > Mnie to pomaga, poważnie. Wiara pomaga. :o/ Ale nie daje argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Ej,przemysl.rad 22.09.13, 18:50 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość: BB > > > > > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a Bóg tylko jedną ? > > > > > :) > > > > > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? Wszystko ci się porypało.Ja nie jestem grgkh i to nie ze mną roztrząsałeś"osobliwość"BB. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Ej,przemysl.rad 22.09.13, 19:18 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > > > > > > Ale na co to może być dowód i czym "osobliwość > : BB > > > > > > różni się od Boga ? Bo ma dwie literki BB, a > Bóg tylko jedną ? > > > > > > :) > > > > > > > > > > A co ma do tego osobliwość, bo nie widzę związku? > > > Wszystko ci się porypało.Ja nie jestem grgkh i to nie ze mną roztrząsałeś"osobl > iwość"BB. Sorry, jakimś niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności pomyliłem Cię ze Stokrotką :o/ Chyba naprawdę jestem kretynem... Tak mnie nazwałaś i niestety masz słuszność. Teraz chyba powinienem się zastrzelić, tak ? By było honorowo... Darujesz mi życie, czy nie bardzo masz na to ochotę ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Ej,przemysl.rad 22.09.13, 20:07 przemysl.rad napisał: > Sorry, jakimś niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności > pomyliłem Cię ze Stokrotką :o/ Rzeczywiście dziwny "zbieg okolicznosci".A może za dużo stukasz w klawisze i rypie ci się wszystko. Nie wiem,czy zauważyłeś,ale poza tobą mnie nikt nie myli z kimkolwiek. > Chyba naprawdę jestem kretynem... > Tak mnie nazwałaś i niestety masz słuszność. Ja o tym wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Ej,przemysl.rad 22.09.13, 20:24 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > Sorry, jakimś niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności > > pomyliłem Cię ze Stokrotką :o/ > > Rzeczywiście dziwny "zbieg okolicznosci".A może za dużo stukasz w klawisze i ry > pie ci się wszystko. > Nie wiem,czy zauważyłeś,ale poza tobą mnie nikt nie myli z kimkolwiek. > > Chyba naprawdę jestem kretynem... > > Tak mnie nazwałaś i niestety masz słuszność. > Ja o tym wiem. Ok., to w sumie żaden problem. Chyba, że Cie w jakikolwiek sposób uraziłem, to klękam jednym kolanem na podłogę i bardzo przepraszam (mina misia:). Wybaczysz, Księżniczko ? Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: ... u Achimka... 20.09.13, 20:47 Gdzie istnial bog? niemcowa77 20.09.13, >Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? nawet ksiadz katolicki ci tego nie zdradzi, chyba, ze zadowoli cie odpowiedz : on istnial zawsze i to jest Wielka Tajemnica, nie do ogarniecia ludzkim rozumem tzn. -ksiadz Sam sie przyznaje , ze tego nie wie , nie rozumie , nie wie o czym mowi . ale ja to wiem, Bog sie strasznie nudzil i gral z Aniolami w niebie w karty . ktos zaczal kantowac w grze, Bog sie wkurzyl i Anioly wypieprzyl z nieba . reszte znami z bajek i legend Biblijnych, Szatan, Anioly wspozyjace cielesnie z kobietami rodzaju ludzkiego itd itp . Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 21.09.13, 01:05 karbat napisał: > Gdzie istnial bog? > niemcowa77 20.09.13, > > >Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > nawet ksiadz katolicki ci tego nie zdradzi, chyba, ze zadowoli cie odpowiedz : > on istnial zawsze i to jest Wielka Tajemnica, nie do ogarniecia ludzkim rozumem > > tzn. -ksiadz Sam sie przyznaje , ze tego nie wie , nie rozumie , nie wie o cz > ym mowi . > > ale ja to wiem, Bog sie strasznie nudzil i gral z Aniolami w niebie w karty . > > ktos zaczal kantowac w grze, Bog sie wkurzyl i Anioly wypieprzyl z nieba . > > reszte znami z bajek i legend Biblijnych, Szatan, Anioly > wspozyjace cielesnie z kobietami rodzaju ludzkiego itd itp . Tylko z kobietami ? :o/ To anioły są mężczyznami ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 21.09.13, 07:52 przemysl.rad napisał: > Tylko z kobietami ? :o/ Tak i to na dodatek z pięknymi.(Biblia) Z facetami to ino diabły(wymysł katolików) > To anioły są mężczyznami ? > No jak nie,jak tak.Tylko facet moze zapłodnić kobietę.A duch święty to jak Maryjkę zapłodnił? Cudem czy penisem? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 21.09.13, 08:31 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > Tylko z kobietami ? :o/ > > Tak i to na dodatek z pięknymi.(Biblia) > Z facetami to ino diabły(wymysł katolików) > > > To anioły są mężczyznami ? > > > No jak nie,jak tak. Nie wiedziałem, szkoda.... > Tylko facet moze zapłodnić kobietę. Samorództwo to lipa ? >A duch święty to jak Mary > jkę zapłodnił? Cudem czy penisem? To Duch św. jest aniołem ? Tak czy tak, to uważasz, że ojcem Jezusa jest osoba Ducha Św., a nie osoba Ojca ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 21.09.13, 08:44 przemysl.rad napisał: > Samorództwo to lipa ? > Widzę,że jesteś fanem "Seksmisji". Życia seksualnego innych zwierzątek nie biorę pod uwagę. > To Duch św. jest aniołem ? Duch święty może być kim chce i jaki chce.Nie doczytałeś? > Tak czy tak, to uważasz, że ojcem Jezusa > jest osoba Ducha Św., a nie osoba Ojca ? > Tylko Maria wiedziała,kto ją zapłodnił,ale ci nie powie. Nie znoszę plotek. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 21.09.13, 09:17 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > Samorództwo to lipa ? > > > Widzę,że jesteś fanem "Seksmisji". > Życia seksualnego innych zwierzątek nie biorę pod uwagę. Ok., i ja też, choć bywają ciekawe przypadki :) > > To Duch św. jest aniołem ? > Duch święty może być kim chce i jaki chce.Nie doczytałeś? Ojcem i synem też ? > > Tak czy tak, to uważasz, że ojcem Jezusa > > jest osoba Ducha Św., a nie osoba Ojca ? > > > Tylko Maria wiedziała,kto ją zapłodnił,ale ci nie powie. > Nie znoszę plotek. Nie w tym rzecz, nawet nie chodzi o prawdę, ale o to, na co powołują się trynitarze. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 21.09.13, 07:43 karbat napisał: > reszte znami z bajek i legend Biblijnych, Szatan, Anioly > wspozyjace cielesnie z kobietami rodzaju ludzkiego itd itp . Gdyby nie to anielskie współżycie ,to nie byłoby ani Rambo ani Terminatora.O Pudzianie nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 21.09.13, 10:51 sclavus napisał: > w pewnicy... Czy pisałam Tobie sclavus ,że jesteś boski? Odpowiedz Link Zgłoś
roll.nick Re: ... u Achimka... 21.09.13, 11:24 pocoo napisała: > sclavus napisał: > > > w pewnicy... > > Czy pisałam Tobie sclavus ,że jesteś boski? Jest całą rodzina Boskich. To on który? Na pewno ten komuch, czyli boski ateista Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 21.09.13, 11:29 roll.nick napisał(a): > Jest całą rodzina Boskich. To on który? > Na pewno ten komuch, czyli boski ateista Na pewno mój boski ateista.Należymy do jednej rodziny. Dlaczego komuch?Skąd wiesz? A co za różnica? Jestem ateistką a antykomunizm wyssałam z mlekiem matki. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 10:15 pocoo napisała: > Jestem ateistką a antykomunizm wyssałam z mlekiem matki. I Ty też uważasz, że idea pełnego zatrudnienia jest be ? Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 11:24 Może i nie jest be (arcyBe jest be), ale jest qrevską utopią... UTOPIĄ!! Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 12:01 sclavus napisał: > Może i nie jest be (arcyBe jest be), ale jest qrevską utopią... [ > b]UTOPIĄ!![/b] Idea pełnego zatrudnienia jest utopią ? A Ty masz pracę ? Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 14:40 Pudło!!! ... jestem sobie emerytem... A pełnia zatrudnienia jest utopią... nawet w komunizmie... - chyba, że są przekręty w zatrudnieniu, jak w PRLU (może jesteś za młody, żeby to wiedzieć?) Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 14:46 sclavus napisał: > Pudło!!! > ... jestem sobie emerytem... I dlatego masz to w nosie ? > A pełnia zatrudnienia jest utopią... nawet w komunizmie... - chyba, że są przek > ręty w zatrudnieniu, A w rodzinie wszyscy mają pracę ? jak w PRLU (może jesteś za młody, żeby to wiedzieć?) > ] Tak, a z czego wynika niemożliwość pełnego zatrudnienia ? istnieje jakieś realne prawo, które tego zabrania ? Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 17:35 ... a zasrany twój interes... :> Martw się o siebie i swoją!!! Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 17:44 sclavus napisał: > ... a zasrany twój interes... :> > Martw się o siebie i swoją!!! No ładnie, panie emerycie, ładnie... W sumie racja, ale to grupa dyskusyjna, padło pytanie o ideę pełnego zatrudnienia, którą uznałeś za utopię. No to zapytałem, jak to tam jest u Ciebie z pracą. No to ty na to, żeś emeryt. Ok., to nic złego. No ale ja dalej pytam o rodzinę, czy mają wszyscy pracę, bo to się jak najbardziej wiąże z tym pytaniem o ideę pełnego zatrudnienia To wszystko, nie ma co się tak denerwować. Jeszcze serduszko nie wytrzyma i będzie kłopot. A ubezpieczenie zdrowotne kto wymyślił, też kapitaliści ? A społeczne ? Emerytury robotnicze pewnie też, tak ? Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 21:38 ... masz jakąś praktykę w zadawaniu pytań??? Jakieś zaszłości rodzinne??? ... z tym związane??? Zrozumiałe, że kto pyta nie błądzi, ale równie prawdziwe jest, że kto pyta - kozła wywinąć może... Chciałeś cóś na temat "pełnego zatrudnienia" - dostałeś... Przeszedłeś na intymne sfery - dostało ci się a ty płaczesz... ... cóś qrva, nie tak z tobą!!! Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 21:47 sclavus napisał: > ... masz jakąś praktykę w zadawaniu pytań??? > Jakieś zaszłości rodzinne??? ... z tym związane??? > Zrozumiałe, że kto pyta nie błądzi, ale równie prawdziwe jest, że kto > pyta - kozła wywinąć może... Tego emeryci się chyba boją bardziej od młodzieży, tak ? Stare kości są ponoć bardziej kruche. > Chciałeś cóś na temat "pełnego zatrudnienia" - dostałeś... Nie, nie zauważyłem w każdym razie. Zatrzymałeś się na tym, że to utopia. Kiedy zadałem pytanie o rodzinę, zwymyślałeś mnie. > Przeszedłeś na intymne sfery - dostało ci się a ty płaczesz... Do Ciebie pisałem coś o intymności ? Jaja sobie ze mnie robisz czy szukasz partnera ? :o/ Jak do dyskusji, to na mnie możesz zawsze liczyć. > ... cóś qrva, nie tak z tobą!!! Czy ja wiem... Nie zauważam, żebym się jakoś specjalnie różnił od średniej w populacji. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 23.09.13, 07:18 sclavus napisał: > ... masz jakąś praktykę w zadawaniu pytań??? > ... cóś qrva, nie tak z tobą!!! Mam nadzieję,że nie jest uwiązany w domu i na grandę musi z kimś pogadać? Ciągle udaje kogoś innego. Nie wkurzaj się cymbałami.Lubię Ciebie sclavus. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 23.09.13, 08:10 pocoo napisała: > sclavus napisał: > > > ... masz jakąś praktykę w zadawaniu pytań??? > > > ... cóś qrva, nie tak z tobą!!! > > Mam nadzieję,że nie jest uwiązany w domu i na grandę musi z kimś pogadać? > Ciągle udaje kogoś innego. > Nie wkurzaj się cymbałami.Lubię Ciebie sclavus. I ja też lubię emerytów, a zwłaszcza emerytki :) Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 23.09.13, 08:24 przemysl.rad napisał: > I ja też lubię emerytów, a zwłaszcza emerytki :) > > Ja lubię tylko niektórych emerytów i niektóre emerytki. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 23.09.13, 09:42 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > I ja też lubię emerytów, a zwłaszcza emerytki :) > > > > > Ja lubię tylko niektórych emerytów i niektóre emerytki. Słuszna uwaga, ja tak samo :) Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 11:22 ... może pisałaś, ale ja nie jestem łatwowierny... (ze mną trzeba pochodzić ;)) Jednak, żebyś mogła spróbować ubrać mi głowę w złoty wieniec laurowy, to ci pokażę, jak to było dokładnie z Achimkiem i piwnicą: Kobieta z drugiego piętra, drze się przez okna, drzwi i ściany: Achimek!... Achimeeek!!! Kajśtyjes?? ... z podziemi głosik się wydobywa: w pewnicy - bo co??? A co ty tam w tyj pewnicy robisz??? - przerażony głos kobiecy pyta (ciągle z drugiego, przez okna, drzwi i ściany)... Dupca!!! - zapiszczał Achimek... ... mosz szczyńście pirunie bo jużech myślała, że te pieruńskie cigarety kurzyysz.... wrzasnęła - ale z słyszalnym spokojem - kobieta... przez okna, drzwi i ściany.... Taki to jest świat Achimka - w pewnicy... ... to i bóg też tam mógł się zagnieździć :D Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 12:05 sclavus napisał: > ... może pisałaś, ale ja nie jestem łatwowierny... ([i]ze mną trzeba pochodzić[ > /i] ;)) > Jednak, żebyś mogła spróbować ubrać mi głowę w złoty wieniec laurowy, to ci pok > ażę, jak to było dokładnie z Achimkiem i piwnicą: > Kobieta z drugiego piętra, drze się przez okna, drzwi i ściany: Achimek!... > Achimeeek!!! Kajśtyjes?? > ... z podziemi głosik się wydobywa: w pewnicy - bo co??? > A co ty tam w tyj pewnicy robisz??? - przerażony głos kobiecy pyta (ciągle z dr > ugiego, przez okna, drzwi i ściany)... > Dupca!!! - zapiszczał Achimek... > ... mosz szczyńście pirunie bo jużech myślała, że te pieruńskie cigarety kurzyy > sz.... - he, he :) Aż się zakrztusiłem dymem ze śmiechu. Dzięki. >wrzasnęła - ale z słyszalnym spokojem - kobieta... przez okna, drzwi i ś > ciany.... > Taki to jest świat Achimka - w pewnicy... > ... to i bóg też tam mógł się zagnieździć :D Wierzący mawiają, że Bóg jest poza światem, czyli w konsekwencji poza przestrzenią, materią i czasem. Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: ... u Achimka... 22.09.13, 14:42 Doopa! Wierzący mówią, że bóg jest wszędzie... ... dlatego właśnie, w Achimkowej pewnicy też!!! Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 14:47 sclavus napisał: > Doopa! > Wierzący mówią, że bóg jest wszędzie... > ... dlatego właśnie, w Achimkowej pewnicy też!!! Jak wszędzie, to wszędzie, zgoda. :) Odpowiedz Link Zgłoś
marina0321 Re: ... u Achimka... 22.09.13, 15:02 przemysl.rad napisał: > sclavus napisał: > > Doopa! > > Wierzący mówią, że bóg jest wszędzie... > > ... dlatego właśnie, w Achimkowej pewnicy też!!! > Jak wszędzie, to wszędzie, zgoda. Zgoda, tylko Achimek nie ma pewnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 15:06 marina0321 napisał(a): > przemysl.rad napisał: > > > sclavus napisał: > > > Doopa! > > > Wierzący mówią, że bóg jest wszędzie... > > > ... dlatego właśnie, w Achimkowej pewnicy też!!! > > > Jak wszędzie, to wszędzie, zgoda. > > Zgoda, tylko Achimek nie ma pewnicy. To gdzie dopcy ? :o/ :) > Odpowiedz Link Zgłoś
marina0321 Re: ... u Achimka... 22.09.13, 15:32 przemysl.rad napisał: > marina0321 napisał(a): > > Zgoda, tylko Achimek nie ma pewnicy. > To gdzie dopcy ? :o/ Zapytaj go. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 15:55 marina0321 napisał(a): > przemysl.rad napisał: > > > marina0321 napisał(a): > > > Zgoda, tylko Achimek nie ma pewnicy. > > > To gdzie dopcy ? :o/ > Zapytaj go. Bardzo chętnie, ale pewnie tak samo mi odpowie, jak i Bóg żydowski czy inny. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 22.09.13, 18:56 przemysl.rad napisał: > To gdzie dopcy ? :o/ > :) W twojej pewnicy.Nie wierzysz?Zobacz. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 19:20 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > To gdzie dopcy ? :o/ > > :) > > W twojej pewnicy.Nie wierzysz?Zobacz. Ja nie mam pewnicy... :o/ Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 22.09.13, 20:02 przemysl.rad napisał: > Ja nie mam pewnicy... :o/ > Masz,masz ,tylko o tym nie wiesz. Skad wiedziałam,że mi tak odpowiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 20:05 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > Ja nie mam pewnicy... :o/ > > > Masz,masz ,tylko o tym nie wiesz. > Skad wiedziałam,że mi tak odpowiesz? Nie wiem, może rzuciłaś monetą, ale faktycznie większość ludzi ma pewnice, więc sporo ryzykowałaś, a w sumie to niczym :) Bo gdybym odpowiedział, że mam, to byś wymyślila co innego. No dobra, zaciekawiłaś mnie. To gdzie ja mam te pewnicę ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: ... u Achimka... 22.09.13, 20:09 przemysl.rad napisał: > No dobra, zaciekawiłaś mnie. > To gdzie ja mam te pewnicę ? > To twoja pewnica i nic mi do niej. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: ... u Achimka... 22.09.13, 20:27 pocoo napisała: > przemysl.rad napisał: > > > No dobra, zaciekawiłaś mnie. > > To gdzie ja mam te pewnicę ? > > > To twoja pewnica i nic mi do niej. Hmm... Dziwna rozmowa, ale w sumie miła jesteś. Dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
roll.nick Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 10:06 niemcowa77 napisał: > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? Pytanie jest źle postawione, bo nigdy tak nie było, żeby niczego nie było. Jako rybak uważam, że Bóg był w morzu oraz unosił się na morzem. A morze jest wieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 10:15 roll.nick napisał(a): > Pytanie jest źle postawione, bo nigdy tak nie było, żeby niczego nie było. > Jako rybak uważam, że Bóg był w morzu oraz unosił się na morzem. A morze jest > wieczne. > I masz rację. Genesis 1;1,2. "Na początku stworzył bóg niebo i ziemię. A ziemia była niekształtowna i próżna i ciemność była nad przepaścią, A DUCH BOŻY UNASZAŁ SIĘ NAD WODAMI". Była woda i był duch boży. Odpowiedz Link Zgłoś
roll.nick Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 11:28 Bóg był samotny i zakochał się w swoim odbiciu w wodzie i potem było 2 Bogów. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 11:31 roll.nick napisał(a): > Bóg był samotny i zakochał się w swoim odbiciu w wodzie i potem było 2 Bogów. > Jeżeli ojciec i syn to ...jest to wg "nauki ojca" nehsy. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 10:18 pocoo napisała: > roll.nick napisał(a): > > > Bóg był samotny i zakochał się w swoim odbiciu w wodzie i potem było 2 Bo > gów. Nie, tak ponoć powstała kobieta :) > > > Jeżeli ojciec i syn to ...jest to wg "nauki ojca" nehsy. "nauki ojca" nehsy ? A jaki jest główny przekaz ? Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 13:00 przemysl.rad napisał: > "nauki ojca" nehsy ? > A jaki jest główny przekaz ? > Szukaj ,a znajdziesz. No i nie wywołuj wilka z lasu. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcowa77 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 01:28 Biblia mowi ze nic nie bylo wiec dlatego pytam gdzie byl bog..? Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 10:19 niemcowa77 napisał: > Biblia mowi ze nic nie bylo wiec dlatego pytam gdzie byl bog..? Może w pustej przestrzeni... Musiało być mu strasznie nudno... Odpowiedz Link Zgłoś
roll.nick wypracowanie z etyki na poniedziałek 21.09.13, 13:30 niemcowa77 napisał: > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? Dam Ci tu gotowca, bo widzę, że masz problem z wypracowaniem z etyki. W kwestii tego, gdzie znajduje się siedziba Boga, są aż trzy główne koncepcje. Teizm przyjmuje, że osobowy Bóg jest transcedentny (zewnętrzny) wobec świata, tzn. znajduje się poza światem i jest całkiem inny niż świat, choć może nań oddziaływać. Ten nurt jest reprezentowany przez wielkie religie monoteistyczne, w tym przez chrześcijaństwo. Panteizm utożsamia Boga ze światem, z przyrodą, pojmując go bezosobowo. Znany jest od starożytności, był głoszony m. in. przez stoików. Pogląd ten wyznawał również XVII-wieczny filozof – Baruch Spinoza. Panteizm jest niekiedy łączony z panpsychizmem, w myśl którego wszystko co istnieje ma świadomość, nawet najdrobniejszy okruch materii. Panenteizm stanowi niejako połączenie teizmu i panteizmu. Według tego poglądu Bóg nie jest oddzielony od świata, który jest jak gdyby jego cząstką czy emanacją. Ale Bóg to znacznie więcej. Chociaż świat istnieje w Bogu, to Bóg znacznie wykracza poza świat. Według panenteizmu Bóg jest więc Wszystkim Co Jest. Ten pogląd przebija w pewnych, również współczesnych, nurtach hinduizmu, w których świat jest pojmowany jako coś w rodzaju snu czy wyobrażenia Boga. Niektórzy uważają go nawet za ciało Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 10:23 roll.nick napisał(a): > niemcowa77 napisał: > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > Dam Ci tu gotowca, bo widzę, że masz problem z wypracowaniem z etyki. > > [i]W kwestii tego, gdzie znajduje się siedziba Boga, są aż trzy główne koncepcj > e. Teizm przyjmuje, że osobowy Bóg jest transcedentny (zewnętrzny) wobec świata > , tzn. znajduje się poza światem i jest całkiem inny niż świat, choć może nań o > ddziaływać. Ten nurt jest reprezentowany przez wielkie religie monoteistyczne, > w tym przez chrześcijaństwo. No chyba jednak niezupełnie "(zewnętrzny) wobec świata > , tzn. znajduje się poza światem i jest całkiem inny niż świat". Dz 17:27-29 27. aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. 28. Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: Jesteśmy bowiem z Jego rodu. (BT) > Panteizm utożsamia Boga ze światem, z przyrodą, pojmując go bezosobowo. Znany j > est od starożytności, był głoszony m. in. przez stoików. Pogląd ten wyznawał ró > wnież XVII-wieczny filozof – Baruch Spinoza. Panteizm jest niekiedy łączo > ny z panpsychizmem, w myśl którego wszystko co istnieje ma świadomość, nawet na > jdrobniejszy okruch materii. Może i ma, ale nie pogadasz z czymś takim, a w każdym razie taka rozmowa nie zastąpi Ci kontaktu z ludźmi podobnymi Tobie, tak mi się zdaje. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 13:12 roll.nick napisał(a): > niemcowa77 napisał: > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > Dam Ci tu gotowca, bo widzę, że masz problem z wypracowaniem z etyki. Nie widzę, dlaczego wobec różnorodności definicji boga, wciąż się "czepiamy" tego, że "coś takiego" MUSI istnieć? coś takiego czyli co? Nie wiemy. Nie wiemy ale MUSIMY? No to pytam, dlaczego musimy? Pytam religijnych dogmatyków. Nie zdarza mi się od takich usłyszeć, że zdają sobie sprawę z tego, że to ich PRYWATNY dogmat, ze jest jednak alogiczny. Zamiast tego jest jakieś chrzanienie, że jest to coś, co trzeba koniecznie siać na glebę umysłów wszystkich ludzi. Rozumiem... religia (dogmat) uzależnia, opanowuje bez końca funkcje umysłowe. Ktoś, czyj mózg "jest pod wpływem" będzie "wykonywał rozkazy" dawcy prawd objawionych. Nie widzę innej przyczyny potrzeby istnienia wierzeń w bogów o dowolnych definicjach. Władza, żądza władzy, żądza żerowania na innych. Religia nie zezwala na wolność myślenia. Religia to władza absolutna osiągana manipulacją. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 14:52 grgkh napisał: > Nie widzę, dlaczego wobec różnorodności definicji boga, wciąż się "czepiamy" te > go, że "coś takiego" MUSI istnieć? coś takiego czyli co? > > Nie wiemy. > Nie wiemy ale MUSIMY? > > No to pytam, dlaczego musimy? Pytam religijnych dogmatyków. Nie zdarza mi się o > d takich usłyszeć, że zdają sobie sprawę z tego, że to ich PRYWATNY dogmat, ze > jest jednak alogiczny. Dogmat nie jest alogiczny, co najwyżej wnioski z niego płynące. No chyba, że mieści się w jakimś wcześniejszym rozumowaniu. Tak czy tak, jeśli wierzący przyjmie, że Bóg jest świadomą istotą żyjącą wiecznie, to nie obalisz tego na fundamencie logiki. > Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 18:36 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > Nie widzę, dlaczego wobec różnorodności definicji boga, > > wciąż się "czepiamy" tego, że "coś takiego" MUSI istnieć? > > coś takiego czyli co? > > > > Nie wiemy. > > Nie wiemy ale MUSIMY? > > > > No to pytam, dlaczego musimy? Pytam religijnych dogmatyków. > > Nie zdarza mi się od takich usłyszeć, że zdają sobie sprawę > > z tego, że to ich PRYWATNY dogmat, ze jest jednak alogiczny. > Dogmat nie jest alogiczny, co najwyżej wnioski z niego płynące. Istnienie dogmatu jest alogiczne, jeśli nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Dogmat, jako konkurent wątpiącego poszukiwania prawdy, zawsze jest alogiczny. Logiczne jest, że prawdę trzeba dopiero ustalić. Tak w naszej świadomości mamy my, ludzie. Twierdzenie, że cokolwiek jest prawdziwe bez dowodu, to fałsz. > No chyba, że mieści się w jakimś wcześniejszym rozumowaniu. Nie, tak jest zawsze. Wynika to z definicji dogmatu, która nie istnienie w próżni ale dotyczy konkretnego kontekstu. > Tak czy tak, jeśli wierzący przyjmie, > że Bóg jest świadomą istotą żyjącą wiecznie, > to nie obalisz tego na fundamencie logiki. Powtarzam - prawda jest pojęciem logicznym i wynika z rachunku zdań. Nigdy, bez sprawdzenia, nie wolno twierdzić, że coś jest ABSOLUTNĄ, NIEPODWAŻALNĄ PRAWDĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 18:49 grgkh napisał: > > > No to pytam, dlaczego musimy? Pytam religijnych dogmatyków. > > > Nie zdarza mi się od takich usłyszeć, że zdają sobie sprawę > > > z tego, że to ich PRYWATNY dogmat, ze jest jednak alogiczny. > > > Dogmat nie jest alogiczny, co najwyżej wnioski z niego płynące. > > Istnienie dogmatu jest alogiczne, jeśli nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Dogmat > , jako konkurent wątpiącego poszukiwania prawdy, zawsze jest alogiczny. Logiczn > e jest, że prawdę trzeba dopiero ustalić. Tak w naszej świadomości mamy my, lud > zie. Twierdzenie, że cokolwiek jest prawdziwe bez dowodu, to fałsz. Tak więc dogmat nie musi być od razu fałszywy ? > > Tak czy tak, jeśli wierzący przyjmie, > > że Bóg jest świadomą istotą żyjącą wiecznie, > > to nie obalisz tego na fundamencie logiki. > > Powtarzam - prawda jest pojęciem logicznym i wynika z rachunku zdań. Nigdy, bez > sprawdzenia, nie wolno twierdzić, że coś jest ABSOLUTNĄ, NIEPODWAŻALNĄ PRAWDĄ. Rachunek zdań nie odpowiada na wszystkie pytania. Gdyby tak było, by nie były potrzebne nauki przyrodnicze ani techniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 20:07 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > Tak więc dogmat nie musi być od razu fałszywy ? Hipoteza nie musi być fałszywa. Dogmat ZAWSZE jest fałszywą oceną hipotezy. Dogmat jest zawsze fałszywy. > Rachunek zdań nie odpowiada na wszystkie pytania. Tylko że wtedy jest NIEWIEDZA. Niewiedza to nie jest ani prawda, ani fałsz. > Gdyby tak było, by nie były potrzebne > nauki przyrodnicze ani techniczne. Te nauki opierają się na logicznym wnioskowaniu zawsze. Bez niego nie istniałyby. Same obserwacje to za mało. Trzeba je uporządkować. Stworzyć OPIS świata. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 22.09.13, 20:38 grgkh napisał: > przemysl.rad napisał: > > > grgkh napisał: > > > Tak więc dogmat nie musi być od razu fałszywy ? > > Hipoteza nie musi być fałszywa. Dogmat ZAWSZE jest fałszywą oceną hipotezy. Czym ? :o/ Mozesz podać jakiś przykład ? > Dogmat jest zawsze fałszywy. Dogmat – twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające podważaniu. \ To jeszcze wcale nie oznacza jego fałszywości. "W starożytności również ustalenie prawne zgromadzenia ludu, senatu lub postanowienie władzy zwierzchniej miasta-państwa. Na gruncie bardziej ogólnym, jest to po prostu każde twierdzenie (świadomie lub nieświadomie), sens którego jest praktykowany. Wedle tej definicji, dogmatem może być na przykład kultura bądź społeczeństwo, w których bierze się udział choćby ze względu na brak jakiejkolwiek alternatywy." pl.wikipedia.org/wiki/Dogmat Tak więc najwyraźniej nie masz racji :o/ > > Rachunek zdań nie odpowiada na wszystkie pytania. > > Tylko że wtedy jest NIEWIEDZA. Niewiedza to nie jest ani prawda, ani fałsz. To czemu uważasz, że dogmat jest na pewno fałszem ? > > Gdyby tak było, by nie były potrzebne > > nauki przyrodnicze ani techniczne. > > Te nauki opierają się na logicznym wnioskowaniu zawsze. Bez niego nie istniałyb > y. Same obserwacje to za mało. Trzeba je uporządkować. Stworzyć OPIS świata. Nie o to chodzi, ale o to, że z samego rachunku zdań jeszcze niewiele wynika w sprawach materii-energii, a Ty się upierasz, że logika załatwia wszystkie problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 23.09.13, 00:27 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > Hipoteza nie musi być fałszywa. > > Dogmat ZAWSZE jest fałszywą oceną hipotezy. > Czym ? :o/ Jest błędnym logicznie przyjęciem prawdziwości. Logika ZABRANIA przyjmowania prawdziwości bez sprawdzenia zgodności z pozostałymi zdaniami systemu. Nawet gdyby taka hipoteza była prawdziwa, to NIE WOLNO TAK ROBIĆ. A przecież, jeśli nie sprawdziliśmy, to naprawdę nie wiemy, czy jest to prawda. > Mozesz podać jakiś przykład ? Wszystkie dogmaty są przykładami. Jeśli jednak później dogmat zostaje sprawdzony i prawdziwość potwierdzamy, to definicyjnie przestaje być dogmatem, bo sprawdzenie zostało dokonane. Dogmat to aktualna ocena hipotezy. Nie wolno posługiwać się dogmatami, bo wtedy nie wiemy, czy ten system nie staje się fałszywy w całości. Jeden dogmat podważa wiarygodność całego systemu - przestajemy mu ufać. > > Dogmat jest zawsze fałszywy. > > Dogmat – twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwa > runkowo i niepodlegające podważaniu. \ > > To jeszcze wcale nie oznacza jego fałszywości. Nie rozumiesz definicji. Fałsz pojawia się, tak jak prawda, po sprawdzeniu. Ale sprawdzenie odbywa się dwustopniowo. Najpierw uzyskujemy wiedzę lub jej nie uzyskujemy. Dopiero w drugim kroku wiedza może okazać się prawdą lub fałszem. Brak wiedzy o stanie hipotezy (bo nie było sprawdzenia) nie może skutkować ani prawdą, ani fałszem. Gdy ktoś twierdzi, że dogmat jest prawdziwy, to łamie zasadę tego pierwszego kroku. A więc mówi nieprawdę o dogmacie. To jest fałsz. W tym sensie dogmat jest ZAWSZE fałszywy, bo mówi, ze wiedza o dogmacie istniej, podczas gdy jej nie ma. > "W starożytności również ustalenie prawne zgromadzenia ludu, senatu lub postano > wienie władzy zwierzchniej miasta-państwa. Na gruncie bardziej ogólnym, jest to > po prostu każde twierdzenie (świadomie lub nieświadomie), sens którego jest pr > aktykowany. Wedle tej definicji, dogmatem może być na przykład kultura bądź spo > łeczeństwo, w których bierze się udział choćby ze względu na brak jakiejkolwiek > alternatywy." > pl.wikipedia.org/wiki/Dogmat > > Tak więc najwyraźniej nie masz racji :o/ Niektóre słowa mają wiele definicji. Nie oznacza to, że można je stosować jednocześnie, bo są to definicje kontekstowe (często sprzeczne ze sobą). W NASZYM KONTEKSCIE używamy tylko jednej definicji. To jest ta definicja, którą przytoczyłeś pierwszą. Podczas kontekstowej dyskusji nie wolno manipulować zmiennością definicji. Używanie wielu definicji to klasyczna erystyka świadcząca o nieznajomości reguł logiki. Powoływanie się na taki fałszywy argument kompromituje używającego go. > > > Rachunek zdań nie odpowiada na wszystkie pytania. > > Tylko że wtedy jest NIEWIEDZA. > >Niewiedza to nie jest ani prawda, ani fałsz. > To czemu uważasz, że dogmat jest na pewno fałszem ? Wyjaśniłem to powyżej. > > > Gdyby tak było, by nie były potrzebne > > > nauki przyrodnicze ani techniczne. > > Te nauki opierają się na logicznym wnioskowaniu zawsze. > > Bez niego nie istniałyby. Same obserwacje to za mało. > > Trzeba je uporządkować. Stworzyć OPIS świata. > Nie o to chodzi, ale o to, że z samego rachunku zdań > jeszcze niewiele wynika w sprawach materii-energii, > a Ty się upierasz, że logika załatwia wszystkie problemy. Nieprawda. Opis świata musi być w całości i bezwzględnie zgodny z logiką. To Ty łamiesz zasaady logiki tworząc swój opis świata. Np. mówisz, że wiesz coś o zaświatach, gdy logika wyklucza jakąkolwiek informację o nich. Nasz świat możemy opisywać WYŁĄCZNIE na podstawie obserwacji, które logicznie porządkujemy. Niczego zbędnego spoza nich nie włączamy - wyklucza to brzytwa Ockhama. A materia jest tylko informacją o materii, obserwacją, a nie samą materią. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 23.09.13, 05:36 grgkh napisał: > > > Hipoteza nie musi być fałszywa. > > > Dogmat ZAWSZE jest fałszywą oceną hipotezy. > > > Czym ? :o/ > > Jest błędnym logicznie przyjęciem prawdziwości. Logika ZABRANIA przyjmowania pr > awdziwości bez sprawdzenia zgodności z pozostałymi zdaniami systemu. Nawet gdyb > y taka hipoteza była prawdziwa, to NIE WOLNO TAK ROBIĆ. Na początku logika musi przyjąć jakiś wzór zdania za prawdę lub fałsz. Niestety, ale nie ma szans na udowodnienie żadnego z nich. Owszem, potrafi udowadniać na ich podstawie inne prawdy, mniej pierwotne. > A materia jest tylko informacją o materii, obserwacją, a nie samą materią. Kompletna bzdura. Nie odróżniasz informacji o obiektach od tych obiektów. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: wypracowanie z etyki na poniedziałek 24.09.13, 23:35 przemysl.rad napisał: > grgkh napisał: > > > > > > Hipoteza nie musi być fałszywa. > > > > Dogmat ZAWSZE jest fałszywą oceną hipotezy. > > > > > Czym ? :o/ > > > > Jest błędnym logicznie przyjęciem prawdziwości. Logika ZABRANIA przyjmowa > nia pr > > awdziwości bez sprawdzenia zgodności z pozostałymi zdaniami systemu. Nawe > t gdyb > > y taka hipoteza była prawdziwa, to NIE WOLNO TAK ROBIĆ. > > > Na początku logika musi przyjąć jakiś wzór zdania za prawdę > lub fałsz. Niestety, ale nie ma szans na udowodnienie > żadnego z nich. > Owszem, potrafi udowadniać na ich podstawie > inne prawdy, mniej pierwotne. W każdym systemie wolno przyjmować dowolne założenia, byle były one prawidłowe - niesprzeczne. Taki jest system opisujący świat - opiera się na interpretacji tego, co nam pokazuje świadomość. A założenia wybierane przez wiarę są fałszywe pod każdym względem: 1. Posługują się dogmatami. 2. Ignorują naukę i obserwacje pochodzące ze świata. 3. Opowiadają, że coś wiedzą o zaświatach. 4. Nie odpowiadają na krytykę wykazującą ich fałszywość. I tak dalej. Wiara jest fałszywa. > > A materia jest tylko informacją o materii, obserwacją, a nie samą materią. > > Kompletna bzdura. > Nie odróżniasz informacji o obiektach > od tych obiektów. Kompletna bzdura. Istnienie samej informacji wystarcza. Gdyby nasz świat był symulacją typu programu komputerowego, to wszystko wewnątrz niego byłoby takie samo jak jest, bez względu na jakim nośniku taki program byłby odtwarzany. I takiej wersji nie da się odrzucić. Jak z tego widać, obiekty (nośnik danych) są zbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
rafiner Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 18:27 (Psalm 90:2) Zanim się narodziły góry, nim zacząłeś jakby w bólach porodowych wydawać ziemię i żyzną krainę, już od czasu niezmierzonego po czas niezmierzony ty jesteś Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 22:36 rafiner napisał: > (Psalm 90:2) Zanim się narodziły góry, nim zacząłeś jakby w bólach porodowych w > ydawać ziemię i żyzną krainę, już od czasu niezmierzonego po czas niezmierzony > ty jesteś Bogiem. Bardzo mi się podoba to podpowiadanie bogu kim jest, od kiedy,po co i na co? I te czołobitne subiektywne psalmy... To ma być opis rzeczywistości?To zwyczajne kadzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
aderydy do pocoo 22.09.13, 07:34 tez podobają mi sie teksty chwalące przymioty boga;-) że wszechmocny - a diabełkow pokonać nie zdołał.. ze sprawiedliwy - a przymknął oko na morderstwo Dawida i jego figle z Batszebe... że kłamstwem się brzydzi - a namówil Abrahama, zeby oszukał faraona w sprawie niby-siostry Sary... ze miłosierny ogromnie- a kazał wyrzynac całe plemiona...i zwierzątka tez.... itd. itp. mam wrazenie, ze wierzący chcą wmówic swemu bogu, ze taki doskonały, bo moze wtedy on uwierzy i stanie się lepszy... bo kłamstwo powtórzone wielokrotnie staje się prawdą??? Odpowiedz Link Zgłoś
marina0321 Re: do pocoo 22.09.13, 08:08 aderydy napisał: > tez podobają mi sie teksty chwalące przymioty boga;-) > że wszechmocny - a diabełkow pokonać nie zdołał.. > ze sprawiedliwy - a przymknął oko na morderstwo Dawida i jego figle z Batszebe. > .. > że kłamstwem się brzydzi - a namówil Abrahama, zeby oszukał faraona w sprawie n > iby-siostry Sary... > ze miłosierny ogromnie- a kazał wyrzynac całe plemiona...i zwierzątka tez.... > itd. itp. > mam wrazenie, ze wierzący chcą wmówic swemu bogu, ze taki doskonały, bo moze wt > edy on uwierzy i stanie się lepszy... > bo kłamstwo powtórzone wielokrotnie staje się prawdą??? Biblia biblią, biblia to nie Bóg. Nie trzeba sięgać tysięcy lat wstecz. Wystarczy przeczytać GW, co mówi o aktualnym Franciszku i przeczytać Frondę, jak jego słowa interpretuje Terlikowski. Czy aktualnie nie mamy już sprzeczności? Co będą o nim czytać za 2000 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
aderydy marina! 22.09.13, 08:33 bluznisz! i to dwukrotnie! bluznisz, gdy zrównujesz boga z papieżem! i bluznisz, gdy piszesz, ze biblia to nie bóg! jak nie, jak tak! wszak bibla to slowo boze pisane pod jego, czyli bozym natchnieniem! nieładnie, marina, tak bluznic! i to jeszcze w dzien panski, czyli niedzielę! a swoją drogą to śmieszne i tragiczne, gdy pisze w biblii, co pisze, a wierzacy usiłują udowodnic, ze co innego pisze:-) te komentarze zydowskie, te tłumaczenia katolikow, ta żongerka cytatami świadkow itd....farsa i tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: marina! 22.09.13, 08:44 aderydy napisał: > nieładnie, marina, tak bluznic! i to jeszcze w dzien panski, czyli niedzielę! A pewnie.Poganka jedna... Od poniedziałku dopiero "bluźnierstwa" mają malutki ciężar. > a swoją drogą to śmieszne i tragiczne, gdy pisze w biblii, co pisze, a wierzacy > usiłują udowodnic, ze co innego pisze:-) Gdyby wszyscy wierzyli w to samo i tak samo to dopiero byłyby nudy... > te komentarze zydowskie, te tłumaczenia katolikow, ta żongerka cytatami świadko > w itd....farsa i tyle! Jaka farsa niedzielny bluźnierco.Słowo natchnione głoszą natchnieni przez natchnionego boga. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: do pocoo 22.09.13, 08:35 marina0321 napisał(a): > Biblia biblią, biblia to nie Bóg. A pewnie.Tylko z Biblii chrześcijanie wiedzą o bogu.No i ten wszech...wszech...wszech...bóg pozwolił na to,aby ci przez niego natchnieni wypisywali o nim absurdalne bzdety lub robili z niego "pełnego miłosierdzia" bezwzględnego,sadystycznego potwora. > Co będą o nim czytać za 2000 lat? Katolicy mają to do siebie ,że wystarczy im aby odeszlo parę pokoleń,zatarła się pamięć(tak im się wydaje) a ze względu na zapotrzebowanie z największego idioty lub szubrawca zrobią świętego,wsadzą do nieba i jeszcze się do niego modlą. Religia jest od tego ,aby idiocieć na całego. Odpowiedz Link Zgłoś
marina0321 Re: do pocoo 22.09.13, 10:04 pocoo napisała: > z największego idioty lub szubrawca zrobią świętego, > wsadzą do nieba i jeszcze się do niego modlą. Tego właśnie nie rozumiem. W KK niby wierzą w Boga, ale wolą modlić się do swoich bożków, których sami sobie wybrali i kanonizowali. Bałabym się modlić np. do Piusa IX, czy Piusa XII, czy in. im podobnych, w obawie, że ich złe duchy zaczną grasować mi po mieszkaniu. > Religia jest od tego ,aby idiocieć na całego. Efekty są widoczne na rydzykowych spędach. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: do pocoo 22.09.13, 10:27 marina0321 napisał(a): > aderydy napisał: > > bo kłamstwo powtórzone wielokrotnie staje się prawdą??? > > Biblia biblią, biblia to nie Bóg. Nie trzeba sięgać tysięcy lat wstecz. Wystarc > zy przeczytać GW, co mówi o aktualnym Franciszku i przeczytać Frondę, jak jego > słowa interpretuje Terlikowski. Czy aktualnie nie mamy już sprzeczności? Co będ > ą o nim czytać za 2000 lat? Że to był ten, co rozwalił kościół :) Moim zdaniem zmierza do tego prostą drogą, no prawie prostą, bo dalej ma różne zahamowania, no ale jest w końcu katolikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
marina0321 Re: do pocoo 22.09.13, 13:07 przemysl.rad napisał: > marina0321 napisał(a): > Co będą o nim czytać za 2000 lat? > Że to był ten, co rozwalił kościół :) Fronda to i tak przekręci, i powie, że to Palikot rozwalił kościół...hi,hi. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: do pocoo 22.09.13, 14:54 marina0321 napisał(a): > przemysl.rad napisał: > > > marina0321 napisał(a): > > Co będą o nim czytać za 2000 lat? > > > Że to był ten, co rozwalił kościół :) > > Fronda to i tak przekręci, i powie, że to Palikot rozwalił kościół...hi,hi. :) Palikot rozwali Watykan i jego sługusów, przynajmniej w Polsce, jeśli doprowadzi do podwójnej-symetrycznej prezydentury. Tak mi się zdaje, ze to niezły pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: A to ci dopiero... 22.09.13, 08:23 aderydy napisał: > że wszechmocny - a diabełkow pokonać nie zdołał.. A co ,nie?Ludzi potopił jak kociaki a diabełka ani jednego.Diabły(stworzenia boże) bardziej bogu przypadły do gustu niż ludzie. > że kłamstwem się brzydzi - a namówil Abrahama, zeby oszukał faraona w sprawie n > iby-siostry Sary... A potem bóg za kłamstwo uśmiercił Ananiasza i Safirę.Zabije bóg każdego za szmal? > mam wrazenie, ze wierzący chcą wmówic swemu bogu, ze taki doskonały, bo moze wt > edy on uwierzy i stanie się lepszy... > bo kłamstwo powtórzone wielokrotnie staje się prawdą??? Kiedy ludzie byli analfabetami to jak mieli utrwalać swoje wymysły?Głuchym telefonem. Aby durnoty nabrały odpowiedniego ciężaru przypisywali je wymyślonemu bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 10:25 rafiner napisał: > (Psalm 90:2) Zanim się narodziły góry, nim zacząłeś jakby w bólach porodowych w > ydawać ziemię i żyzną krainę, już od czasu niezmierzonego po czas niezmierzony > ty jesteś Bogiem. Ok., ale pytanie brzmiało: "gdzie istniał bóg?" Odpowiedz Link Zgłoś
tade-k53 Re: Gdzie istnial bog? 21.09.13, 20:50 Imię Boga: Jestem. Tylko Bóg jest. "Mniemasz, że żyjesz, a umarłym jesteś" Ap 3:1 tradycja-2007.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Straszne!! 22.09.13, 11:25 ... aleSZ ty źle wstałeś... - trzecią nogą???? :D Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: Straszne!! 22.09.13, 12:54 sclavus napisał: > ... aleSZ ty źle wstałeś... - trzecią nogą???? > :D Bez podpórki? No to tylko trzeba mu pogratulować. Ale komu? Pierwsza. Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 15:19 niemcowa77 napisał: > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? Zadajesz zbyt trudne pytanie tylko On sam może ci na to odpowiedzieć zapytaj Go. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 15:56 skomar102 napisał: > niemcowa77 napisał: > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > Zadajesz zbyt trudne pytanie tylko On sam może > ci na to odpowiedzieć zapytaj Go. A Ty jesteś ateistką ? Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 16:04 przemysl.rad napisał: > skomar102 napisał: > > > niemcowa77 napisał: > > > > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > > > Zadajesz zbyt trudne pytanie tylko On sam może > > ci na to odpowiedzieć zapytaj Go. > > A Ty jesteś ateistką ? > > Nie, nie jestem ;ateistką; Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 16:09 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > > skomar102 napisał: > > > > > niemcowa77 napisał: > > > > > > > > > > > Czy moze ktos wie gdzie istnial bog zanim cokolwiek stworzyl? > > > > > > Zadajesz zbyt trudne pytanie tylko On sam może > > > ci na to odpowiedzieć zapytaj Go. > > > > A Ty jesteś ateistką ? > > > > > Nie, nie jestem ;ateistką; A nie pytałaś się nigdy o to Boga ? Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 16:44 przemysl.rad napisał: > A nie pytałaś się nigdy o to Boga ? > > Nie, nie pytałem mnie to jest nie potrzebne do wiadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 16:53 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > > > A nie pytałaś się nigdy o to Boga ? > > > > > Nie, nie pytałem mnie to jest nie potrzebne do wiadomości. Czyli jesteś takim samym wierzącym, jak moja siostra... Też jej to nie obchodzi i wiele innych rzeczy. Chodzi na mszę do kościoła + jakieś spotkania + czasem pielgrzymka, a to, gdzie istniał Bóg ani trochę jej nie obchodzi. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 17:30 przemysl.rad napisał: > skomar102 napisał: > > Nie, nie pytałem mnie to jest nie potrzebne do wiadomości. > > Czyli jesteś takim samym wierzącym, jak moja siostra... > Też jej to nie obchodzi i wiele innych rzeczy. > Chodzi na mszę do kościoła + jakieś spotkania + czasem pielgrzymka, > a to, gdzie istniał Bóg ani trochę jej nie obchodzi. > > Szkoda. > > Czymś na co nie ma odpowiedzi nie zajmuje się i tobie też nie radzę, nie zbadasz tego. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 17:34 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > > skomar102 napisał: > > > > Nie, nie pytałem mnie to jest nie potrzebne do wiadomości. > > > > Czyli jesteś takim samym wierzącym, jak moja siostra... > > Też jej to nie obchodzi i wiele innych rzeczy. > > Chodzi na mszę do kościoła + jakieś spotkania + czasem pielgrzymka, > > a to, gdzie istniał Bóg ani trochę jej nie obchodzi. > > > > Szkoda. > > > > Czymś na co nie ma odpowiedzi nie zajmuje się > i tobie też nie radzę, nie zbadasz tego. Tak samo mówił pastor Adwentystów. Ja mu, że nie wierzę w Trójcę i już, a on, że to bez znaczenia, bo i tak nikt nie wie, jak to jest naprawdę, ale żebym wstąpił do kościoła Adwentystów. I ja, zamiast jednak szukać odpowiedzi, poddałem się. Nie zbadam, a może i zbadam, kto wie. Jedno jest pewne, Bóg mi nie zechciał udzielić odpowiedzi ani na to pytanie, ani na żadne z wielu innych. Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 17:42 przemysl.rad napisał: > Nie zbadam, a może i zbadam, kto wie. No cóż owocnych dociekań życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 17:47 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > > Nie zbadam, a może i zbadam, kto wie. > > No cóż owocnych dociekań życzę. Dzięki za wsparcie duchowe :) A co do koleżanki-demona Pocoo. Jak się domyśliłeś, że nie ma męża ? Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 17:52 przemysl.rad napisał: > skomar102 napisał: > > No cóż owocnych dociekań życzę. > > Dzięki za wsparcie duchowe :) Jak się dowiesz to napisz. > A co do koleżanki-demona Pocoo. > Jak się domyśliłeś, że nie ma męża ? Może nie mówmy o nie bez niej. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 18:01 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > > skomar102 napisał: > > > > No cóż owocnych dociekań życzę. > > > > Dzięki za wsparcie duchowe :) > > Jak się dowiesz to napisz. Już się dowiedziałem, skoro przestrzeń jest wieczna. > > A co do koleżanki-demona Pocoo. > > Jak się domyśliłeś, że nie ma męża ? > > Może nie mówmy o nie bez niej. Tak, słuszna uwaga, należy poskromić ciekawość, chyba :) Odpowiedz Link Zgłoś
skomar102 Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 18:16 przemysl.rad napisał: > Już się dowiedziałem, skoro przestrzeń jest wieczna. Tyle mówi Biblia 1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. A ty czego sie dowiedziałeś / > Tak, słuszna uwaga, należy poskromić ciekawość, > chyba :) Tez tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
przemysl.rad Re: Gdzie istnial bog? 22.09.13, 18:30 skomar102 napisał: > przemysl.rad napisał: > > Już się dowiedziałem, skoro przestrzeń jest wieczna. > > Tyle mówi Biblia > 1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkow > iem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wo > dami. A na niebie były już gwiazdy, czy jeszcze nie ? > A ty czego sie dowiedziałeś / No, tego, że skoro przestrzeń jest nieskończona i wieczna, to Bóg musiał istnieć w przestrzeni. > > Tak, słuszna uwaga, należy poskromić ciekawość, > > chyba :) > > Tez tak myślę. Amen. :) Odpowiedz Link Zgłoś