grgkh
17.05.14, 01:18
Premierem zostanie lider Ludowców, nowy idol Hindusów, Nerendra Modi
(...)
Modi nie jest do końca technokratą. To także, a może przede wszystkim nacjonalista, zapamiętały wegetarianin i zwolennik celibatu (choć formalnie za sprawą rodziców wstąpił w związki małżeńskie w wieku 18 lat).
Jest ascetą, nie pije ani kropli alkoholu i żyje samotnie, bez żony i dzieci. - Dla kogo miałbym kraść i dopuszczać się korupcji skoro nie mam rodziny? - pyta przekornie zwolenników.
(...)
Modi to dla wielu Hindusów chłopak z małego miasteczka, członek jednej z niższych kast.
(...)
Hinduski nacjonalizm kojarzony jest czasem na Zachodzie z niewinną religią czcicieli bogów we wcieleniu słoników i małp, kadzidełkami i refrenem „Kriszna, Kriszna” w wykonaniu The Beatles. W rzeczywistości jest ideologią mało tolerancyjną i ciężko strawną. Podobnie jak inne wielkie religie podawane w ostrym narodowym sosie. Sojusz Modiego ze skrajnymi hinduskimi nacjonalistami grozi więc na dłuższą metę wybuchem w Indiach konfliktów z muzułmanami - miejsc do konfrontacji nie zabraknie.
Modi nie wygląda tu na dobrego mediatora. Jest od lat oskarżany o bierność w obliczu pogromu wyznawców islamu w 2002 r. W stanie Gudżarat, którym wówczas administrował Modi, padło tysiąc ofiar zamieszek, w większości muzułmanów. Przyczyną był atak muzułmanów na pociąg wiozący hinduskich pielgrzymów. Pożar, w którym zginęło 59 osób pchnął Hindusów do krwawej zemsty. Powolnie reagująca policja, która wykonywała rozkazy rządu Modiego robiła wrażenie jakby kibicowała zemście. Modi nigdy za to nie przeprosił. Powiedział tylko, że żałuje przemocy tak jak żałuje się szczeniaka rozjechanego przez samochód. W konsekwencji do niedawna Modi był pariasem bojkotowanym przez stolice Zachodu.
Nowy premier Indii to człowiek znany z porywczego charakteru i zdecydowanych poglądów.
(...)
Zwolennicy Modiego liczą teraz na rządy czystych rąk i śmiałe reformy gospodarcze. Przeciwnicy obawiają się, że znany z autorytarnych zapędów i nacjonalistycznych pasji polityk podzieli Indie - kraj setek religii i języków. Mimo narodzin Pakistanu w Indiach liczących aż 1.25 mld mieszkańców jest dziś także około 150 milionów muzułmanów. To ogromna i licząca się mniejszość.
Zwycięstwo Modiego niepokoi także Islamabad. Oba państwa subkontynentu dysponujące bronią nuklearną stoczyły ze sobą w półwieczu aż cztery zbrojne konflikty.
(...)
Porywczy charakter nowego premiera jednego z najludniejszych i liczących się na arenie międzynarodowej państw świata, w którym są "setki języków i religii". Przypomnijmy sobie czas, gdy z niewoli kolonialnej powstawały Indie i Pakistan (wówczas wschodni i zachodni) – podczas migracji około 10 milionów muzułmanów z Indii do Pakistanu i nie-muzułmanów z Pakistanu do Indii zabitych zostało ponad milion osób. Potem też nie było zbyt spokojnie. Dwa wielkie powody powstawania nienawiści - religia i nacjonalizm. W obu chodzi o władzę absolutną i unicestwienie "konkurencji".
Wojny na tle religijnym były, są i będą. Zobaczymy, co nam czas przyniesie.