Dodaj do ulubionych

Dla dociekliwych

01.05.20, 01:37
W innym temacie nasygnale60 odwoływała się do fizyki w sprawie temperatury.
Podała bzdurne stwierdzenie - "że zimo to tylko brak ciepła".
Skontrowałem te jej wpis i wyjaśniłem, że - "ciepło, to rodzaj energii" itd.
Widać zajrzała do fizyki i poprawnie napisała " owszem jest temperatura zera bezwzględnego
- 273,15 st. C". Ja chciałem wyjaśnić dokładniej ten problem.
Temperatura to podstawowa wielkość fizyczna w termodynamice i jest miarą energii kinetycznej
drgających atomów i cząsteczek w danym układzie. On nie określa energii ciepła, tylko podaje
w jakim stanie jest ta energia kinetyczna. Było kilka różnych skal temperatury (pierwsza to skala
Fahrenheita) ale przyjętą była skala Celsjusza. Aby ustalić taką skalę trzeba przyjąć
dwa charakterystyczne punkty. Za dolny punk do ustalenia skali Celsjusz przyjął za zero, temperaturę
w której lód topnieje, a woda zamarza. Za górny punkt temperaturę wrzenia wody pod ciśnieniem
jednej at czyli 100 st. C. Stosowano tą skalę jednak miała wady. Zależała od czynnika
termodynamicznego w przyrządach pomiarowych (spirytus niebieski, czerwony, rtęć itd.)
Szkocki fizyk Williams Thomson opracował doskonałą skalę i pozbawioną od wpływu czynnika
termodynamicznego (nie opiszę tego, bo zbyt jest to techniczne i byłoby to niezbyt zrozumiałe).
Skala jego oparta jest o skalę Celsjusza ale użył innych punktów charakterystycznych.
Za 0 (początek skali zwany zerem absolutnym) jest stan gdzie ustają wszelkie drgania
atomów i cząsteczek (lapidarnie - żaden atom i cząsteczka nie "śmie" drgnąć). Energia kinetyczna
jest 0. Żadna energia nie może być przekazana, może być tylko pobierana do układu. Ruch cząstek
elementarnych w jądrach atomowych jest i atomu istnieją.
Za drugi punkt charakterystyczny nie wybrał tego punktu co Celsjusz ale bardziej prawidłowy,
tz. potrójny punkt wody (w tej temperaturze jednocześnie występuje stan stały, ciekły i gazowy).
Ta temperatura jest o 0,15 st C wyższa od przyjętego przez Celsjusza i dlatego jest to 273,15 st. C.
Skala jest tak doskonała, że Williams Thomson otrzymał tytuł szlachecki i stał się lordem Kelvinem.
Tak też nazywa się jego skala temperaturowa. Różnica między skalą Kelvina i Celsjusza jest taka
sama i tylko dodajemy do 273,15 lub odejmujemy pomiar Celsjusza.
Temperatura zera bezwzględnego Kelvina nie występuje we Wszechświecie, zawsze jest w przesyle
energia od świecących gwiazd i galaktyk w formie fotonów. Foton to najmniejsza cząstka energii.
Pomiar temperatury w "pustce kosmosu" wykazał 4 st. Kelvina. Jak to zmierzono?
Użyto wzorca aluminiowego w kształcie sześcianu i umieszczono go na zewnątrz z pojazdu
rakiety. Po odpowiednim czasie nastąpiła równowaga między wypromieniowaniem energii
w formie fali elektomagnetycznej z tego wzorca, a przez wzorzec przyjętą od światła gwiazd
i galaktyk. Wtedy zmierzono temperaturę wzorca aluminiowego i było to 4 st. K.
Fala elektromagnetyczna to zaburzenie jednoczesne wektorów pola elektrycznego i magnetycznego
i są samo wzbudne, dlatego mogą się przemieszczać bez żadnego ośrodka.
Wektor pola elektrycznego tworzy kąt 90 st. z wektorem pola magnetycznego.
To tak najkrócej o temperaturze.
Obserwuj wątek
    • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 08:52
      Dzięki za to, że miałeś cierpliwość zacząć tłumaczyć nasygnale jak to jest z tym ciepłem.
      Odsyłałem ją kiedyś do ciebie, żeby dowiedziała się co to jest światło, więc przy okazji
      dostanie wytłumaczenie jakiej temperatury wymaga "ciemność" i dlaczego.

      Podejrzewam, że nie podejmie dyskusji i nie będziesz musiał tłumaczyć,
      co to jest stała gazowa, liczba Avogadro, stała Plancka, dlaczego przy definiowaniu
      ile to jest jeden kelwin powinniśmy wiedzieć, jaką prędkość ma światło w próżni
      i do czego ma nam posłużyć izotop cezu 133.

      A ja nie będę musiał ponownie tłumaczyć, że istnieje coś takiego jak liczba pi i ma dokładnie
      określoną wartość - jak kiedyś suenderowi. I że bez niej też nie byłoby fizyki współczesnej.

      Jeszcze raz dzięki.
      • feelek Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 14:04
        A co z niedookreślonością temp. zera bezwzględnego, co jest O Kelwinów?Pytam bo nie mogłem znaleźć.
        Czy dobrze zrozumiałem, że min. obserwowana temp. to 4 K?
        Czemu nie może być niższa?
        Sobie wykoncypowałem [, co ta pani mi zarzuciła, że przekleiłem z wiki], że temp. jest odwzorowaniem energii cieplnej cząstek - im energia cząstek większa, tym temp. wyższa. Gdy 0 K to te cząstki się nie ruszają, zamierają. Dobrze kombinuję, p. Termodynamiku?

        PS. może by jakieś korki [korepetycje] dla AJ [Awangardy Jehowy]
        • kociak40 Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 14:46

          "A co z niedookreślonością temp. zera bezwzględnego, co jest O Kelwinów?Pytam bo nie mogłem znaleźć.
          Czy dobrze zrozumiałem, że min. obserwowana temp. to 4 K?
          Czemu nie może być niższa?" - feelek

          Na końcu dobrze kombinujesz. Zero bezwzględne w skali Kelvina to zerowa energia kinetyczna atomów
          i cząstek. Już układ z taką temperaturą 0 st. K nie może przekazać żadnej energii, może tylko ją pobierać
          z układu zewnętrznego. Wszystkie atomy i cząsteczki są w bezruchu. To już tłumaczyłem.
          Dodam dla ścisłości - w tej temperaturze 0 st. K wewnątrz jąder atomowych cząstki elementarne
          dalej krążą, atomy dalej istnieją. Temperatura we wszechświecie może być wyższa, ale nie niższa
          niż 4 st. K, bo dostarczana jest energia od świecących gwiazd i galaktyk w postaci fal
          elektromagntycznych (fotony - najmniejsze "porcje" energii) do układu, który przyjmuje tą energię.
          Układ wypromieniowuje tą energię, ale otrzymuje taką samą i jest w równowadze temperatury
          4 st. K. Przyjmuje się, że w temperaturze 0 st. K (takiej nie ma, to założenie teoretyczne) entropia
          jest równa zeru. Tego sprawdzić praktycznie nie można.
        • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 15:25
          > Czemu nie może być niższa?

          Może. W MIT podobno zeszli już do 0.000000001 kelwina, a Niemcom
          w Monachium udało się zejść do podobnej wartości, ale już poniżej zera.
          www.nature.com/news/quantum-gas-goes-below-absolute-zero-1.12146
          Najbardziej w tej sprawie ciekawi mnie, ile kosztuje każde takie kolejne zero po przecinku.

          W mojej (informatycznej) branży projektowaną niezawodność serwerów określa się
          ilością dziewiątek (99,...9%). Zwykle kolejna dziewiątka zwiększała ceną o jeden rząd
          wielkości, czyli o jedno zero na końcu. Ale najciekawsze było to, że najczęściej psuły
          się właśnie dodatkowe układy zapewniające wyższą niezawodność.
          • feelek Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 15:34
            Czyli, że dobrze kombinowałem, że temp. może tylko asymptotycznie zbliżać się do O K?
            Czy 0 K ( zero Kelwinów) jest z założenia nieosiągalna czy tylko B. trudna i droga?
            Czy chodzi o to że to jest jak z wartością 1m. W istocie to nie 1 m, a 1, 000000(0) m?
            • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 15:52
              feelek napisał:

              > Czyli, że dobrze kombinowałem, że temp. może tylko asymptotycznie zbliżać się do O K?

              Trochę przypomina to matematyczną osobliwość.
              Im bardziej chcemy się do niej zbliżyć, tym dłuższą (i kosztowniejszą) drogę musimy przebyć.

              Choć w tym przypadku prof. Achim Rosch znalazł drogę na skróty do ujemnych temperatur.
              Jedynie szkoda, że czas w jakim utrzymywała się taka temperatura też ma wiele zer po przecinku.
          • kociak40 Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 15:44

            "W mojej (informatycznej) branży" - awariant

            To tak jako pewna ciekawostka. Jak byłem studentem nie było jeszcze w użyciu kalkulatorów,
            a tym bardziej komputerów. Wykładowcy wymawiali - "kompiuter" i nie wiedziałem o co chodzi.
            Miałem wykłady jak liczyć w układzie 2, 4, 8, 16. Nie wiedziałem po co to jest i jakie może być
            tego zastosowanie w "kompiuterach". Musiałem umieć liczyć w tych układach, ale nie rozumiałem
            zastosowania.
            • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 16:12
              kociak40 napisał:

              > To tak jako pewna ciekawostka. Jak byłem studentem nie było jeszcze w użyciu kalkulatorów,
              > a tym bardziej komputerów. Wykładowcy wymawiali - "kompiuter" i nie wiedziałem o co chodzi.
              > Miałem wykłady jak liczyć w układzie 2, 4, 8, 16.

              Teraz studenci mają łatwiej. Bajty są wszechobecne, zapis hexadecymalny ustandaryzowano,
              a na "kalkulatorach naukowych" są dodatkowo klawisze od A do F. Wystarczy znać układy 2, 10 i 16.
              Nie ma już tak jak dawniej - telegraf z kodowaniem 5-cio bitowym, mail i początki teletransmisji
              na kodowaniu 7-mio bitowym, a polskie ogonki, jak kto sobie wymyślił, tak miał.
              • feelek Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 16:37
                Rozrzewniłem się.
                Pamiętam jak na zajęciach z ETO się wypełniło formularz z napisanym programem - rozwiązaniem i oddawało paniom do wstukania. Po paru dniach B. często drogą zwrotną dostswałeś formularz z uwagami: error 734.... no tak, jak piszesz PRINT, to musi być spacja, inaczej nie pójdzie...
                Jak było OK, dostawałeś plik z uciętym rogiem, B. Popularne były kartki bo z dobrego cienkiego bristolu -przydatne do robienia notatek.
                kalkulatory Texas Instruments, wielk. pudełka papierosów -"rewolucja
                .
                .
                • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 17:28
                  Ja już załapałem się na samodzielne dziurkowanie i to na porządnych Juki, a nie Aritmach.
                  Ale z tasiemką perforowaną i jej korektami za pomocą durnej kliczki też bym sobie poradził.
      • kociak40 Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 23:01

        W innym temacie zadałem pytanie nasygnale60, w związku z jej opisem biblijnym potopu

        " Opis potopu podaje, że wody pokryły cały glob ziemski z najwyższymi górami.
        Napisz więc co by się stało z obrotami Ziemi względem własnej osi obrotu jakby to
        była prawda?"

        Nie otrzymałem odpowiedzi od nasygnale60, tak zakładałem, nie zna fizyki.
        Może inni forumowicze nie wiedzą o co chodzi? Wyjaśnie.
        Chodzi o zasadę zachowania krętu. Moment pędu (zwany krętem w ruchu obrotowym),
        to wektorowa wielkość fizyczna opisująca ruch ciała, zwłaszcza obrotowy względem
        własnej osi obrotu. Nasza planeta wykonuje taki ruch obrotowy względem własnej osi
        i zasada zachowania krętu obowiązuje. Tylko działanie siły zewnętrznej na ciało w ruchu obrotowym
        może ten kręt zmienić. Z wewnętrznego układu tego ciała w ruchu obrotowym, może zachodzić
        tylko zmiana obrotów przy zmianie momentu bezwładności (inne rozmieszczenie masy ciała).
        Wartość całkowita krętu nie ulega zmianie. Podam przykład dla zobrazowania tej zasady.
        Obserwujemy tańce łyżwiarzy figurowych na lodzie. Chodzi o pokazy solo. Łyżwiarz wykorzystując
        siłę tarcia łyżwy na lodzie nadaje swemu ciału ruch obrotowy. Jakby nie było oporu powietrza
        oraz tarcia na czubkach łyżew, kręcił by się tak do skończenia świata. Tylko działanie siły zewnętrznej
        na kręcącego się na czubkach łyżew mogłoby ten kręt zmienić.
        Łyżwiarz wyprostowuje ręce do poziomu i jego obroty ciała zwalniają, obraca się dużo wolniej.
        Przyciąga ręce do ciała, do pionu, i obroty ciała zwiększają się, obraca się dużo szybciej. I tak może
        kręcić się, raz szybciej, raz wolniej do końca świata (jeżeli nie zadziała siła zewnętrzna na niego).
        Zasada krętu jest zachowana, wartość krętu nie zmienia się. Co powoduje w tym układzie wewnętrznym
        rozłożenie rąk w poziomie, a później opuszczenie ich i przyciągnięcie do ciała. Powoduje inne
        rozłożenie masy w obracającym się ciele, czyli zmienia się moment bezwładności obracającego
        się ciała. Wzór K=Iw K - kręt I - moment bezwładności w - prędkość kątowa.
        Jeżeli K=const. to zmiana wartości I powoduje odpowiednią zmianę w i tyle.
        Teraz wróćmy do potopu. Biblia opisuje, że wody pokryły ziemski glob całkowicie łącznie z najwyższymi
        górami (Himalaje). Nie dociekamy skąd tyle wody się wzięło ale zmieniło to rozłożenie masy w obracającej
        się Ziemi. Zmiana momentu bezwładności zmienia prędkość kątową. Przy tak ogromnej zmianie momentu
        bezładności spowodowałaby, że całkowity obrót Ziemi względem własnej osi trwałby dziesiątki jak nie
        setki lat. To nie możliwe, zginęły by rośliny, zwierzęta, katastrofalne zmiany klimatyczne i temperaturowe.
        Biblijny opis potopu to tylko fantazja ludzka, zapewne na podstawie ustnych przekazów o jakiejś
        większej powodzi.
        • awariant Re: Dla dociekliwych 01.05.20, 23:58
          Ponieważ zmiana jest na poziomie raptem około promila średnicy Ziemi,
          to bardziej odpowiada to sytuacji, że łyżwiarz wyprostował jeden paluszek.
          Na moje wyczucie długość dnia zmieniłaby się o minuty, a nie miesiące.

          Natomiast problem skąd wzięło się tyle wody dla mnie jest ciekawszy.
          Jeśli skropliła by się cała para wodna (tu nastąpiłby ubytek masy, co też miałoby
          wpływ na moment bezwładności), to i tak nie ma jej na tyle, by zalać Ziemię
          kilkukilometrową warstwą. Nie wiem, czy kilkumetrowa by się uzbierała.

          Motyw potopu występuje w wielu religiach, więc może jest źródło tego motywu.
          Albo, geologicznie stosunkowo niedawne, ocieplenie klimatu i podniesienie się
          poziomu morza po stopieniu lodowców, co mogło zostawić ślad w jakichś
          legendach i przekazach ustnych, albo, co również sugerują niektórzy, zalanie
          basenu Morza Czarnego po przebiciu połączenia z Morzem Śródziemnym.
          Są tu tereny depresyjne, które mogły być wcześniej zaludnione.

          W każdym razie motyw ciekawy, bo nie ma śladów globalnego potopu. Na przykład
          powinny być znajdowane zbiorowiska szkieletów z tego okresu, a nie ma ich.
          • kociak40 Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 16:57

            "Ponieważ zmiana jest na poziomie raptem około promila średnicy Ziemi" - awariant

            Zdziwiłeś mnie tym zdaniem, bo z niego wynika, że nie rozumiesz zasady zachowania
            krętu w stosunku do obrotów Ziemi. Tu średnica nie ma nic do tego.
            Moment bezwładności dotyczy masy, jak ona jest rozmieszczona. Z opisu biblijnego potopu
            wynika, że woda pokryła najwyższe góry na świecie. Najwyższe góry to Himalaje mające
            ponad 8 000 m. Zastanów się, jaki to ciężar wody otaczający cały glob ziemski do takiej
            wysokości? średnica ziemi nie ma nic do tego, może pozostać bez zmiany.
            Ciekawi Cię skąd tak wiele wody? ŚJ mówią, że z wnętrza ziemi. Bzdura.
            Na całym świecie, na różnych skałach są ślady tego "potopu" i było to o 120 m wyżej niż
            obecny poziom wody w morzach i oceanach.
            Tą kwestie wyjaśniał A. Einstein. Wysunął pogląd, że lody bieguna północnego zostały
            przesunięte dość raptownie po powierzchni wodnej, na skutek zadziałania siły bezwładności
            od nierównomiernego rozłożenia masy. Tu dam przykład. Kiedyś miałem pralkę automatyczną
            produkcji rosyjskiej "Wiatka". Ważyła 90 kg i nie miała układu wyważającego. Wystarczyło
            aby koszulka gimnastyczna, była źle rozmieszczona w bębnie, a przy obrotach wirowania
            600 - 800 obrt/minuta cała pralka ważąca 90 kg podskakiwała do góry i "wychodziła" z łazienki.
            To przykład jak znikoma masa nierównomiernie rozłożona w obrotowym bębnie może
            dawać tak dużą siłę bezwładności. Na skutek jakichś zmian klimatycznych nastąpiło niewyważenie
            powłoki lodowej bieguna północnego i przy obrotach Ziemi względem własnej osi (~ 1667 km/h
            na równiku i 0 km/h na biegunie) powłoka lodowa została przesunięta.
            Część lodów znalazła się raptownie w strefie ciepłej i zaczęła szybko topnieć. Spowodowało to
            podniesienie się wód mórz o 120 m. Jednocześnie z drugiej strony wody zaczęły szybko zamarzać
            i po pewnym czasie wody opadły. Tak próbował to wytłumaczyć Albert.
              • kociak40 Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 18:05
                dunajec1 napisał:

                > Ale rzeka Tygrys i Eufrat mogl sie podniesc powiedzmy o 5 metrow i zalany byl s
                > wiat, tamtejszy, ile i jakie gory wysokie tam sa?

                Oczywiście. Tak też przypuszczają inni naukowcy. Mógł być inspiracją dla piszących
                Biblię przekaz ustny o takim pokryciu wodą (podają różne przyczyny) całe dorzecze
                tygrysu i Eufratu. Wtedy to był "cały świat" dla ludzi tam mieszkających. Widzieli tylko
                wodę i uważali, że cała ziemia jest pogrążona w wodzie. Na całym świecie, na odsłanianych
                przekrojach skalnych, są ślady, że poziom wód był o 120 m wyżej. To dotyczy
                większej skali odniesienia niż tylko tego dorzecza. To próbował wytłumaczyć Einstein.
            • awariant Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 18:52
              kociak40 napisał:

              > Zdziwiłeś mnie tym zdaniem, bo z niego wynika, że nie rozumiesz zasady zachowania
              > krętu w stosunku do obrotów Ziemi. Tu średnica nie ma nic do tego.

              To gdzie ty przykładasz ten wektor?
              Bo ja do promienia względem osi obrotu, a nie do jego delty.

              > Z opisu biblijnego potopu wynika, że woda pokryła najwyższe góry na świecie.
              > Najwyższe góry to Himalaje mające ponad 8 000 m.

              Ale to jest świat biblijny i nie ma w nim Himalajów, Karakokum, Andów, a jak podejrzewam nawet Alp.
              Najwyższym szczytem jest góra Ararat, bo góra Synaj zniknęła pod wodą lub akurat obserwator
              był gdzie indziej i najwyższe co widział, to góry Urartu.

              > Zastanów się, jaki to ciężar wody otaczający cały glob ziemski do takiej wysokości?
              > średnica ziemi nie ma nic do tego, może pozostać bez zmiany.

              Wydaje mi się, że następująca niebawem analogia z bębnem pralki Wiatka nie jest trafna.
              Bęben pralki, wyłączając ów podkoszulek, jest pusty, ale Ziemia nie była pusta w środku.

              > Kiedyś miałem pralkę automatyczną produkcji rosyjskiej "Wiatka". Ważyła 90 kg

              Też kiedyś miałem starą pralkę automatyczną i wiem skąd wzięła się taka waga balastu,
              by pralka nie skakała 10 razy na sekundę jak młot udarowy.

              > Tą kwestie wyjaśniał A. Einstein. Wysunął pogląd, że lody bieguna północnego zostały
              > przesunięte dość raptownie po powierzchni wodnej, na skutek zadziałania siły bezwładności
              > od nierównomiernego rozłożenia masy.

              Do teorii pływowych się nie ustosunkuję, ale na pierwszy rzut oka wyglądają lepiej.
              Nie był to raczej ruch płyt tektonicznych, bo okres nijak nie pasuje, czapa lodowa może
              być - ale datowanie potopu przesuwa się o wiele tysiącleci wstecz, daleko przed Genesis.
              Zresztą obraz potopu byłby wtedy bardziej urozmaicony, bo jego część trzeba by przypisać
              tsunami i pływom oceanicznym.
        • kociak40 Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 18:41


          Z innej "beczki":
          Obecnie prawie wszyscy posiadają samochody, a nawet po kilka.
          Zadam pytanie z teorii ruchu dotyczące pojazdów poruszających się na zasadzie tarcia.
          Oczywiście, są to wszystkie samochody bez względu na typ, pojazdy szynowe itd.

          "Czy przyspieszenie hamowania (zwane też opóźnieniem, przyspieszeniem ujemnym)
          w takich pojazdach - zależ, czy nie zależy od masy pojazdu?"

          Mógłby ktoś odpowiedzieć? Nawet krótko - "tak" lub "nie". Ciekawy jestem tego, zwłaszcza
          tych, którzy są kierowcami takich pojazdów.
          • awariant Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 19:03
            > "Czy przyspieszenie hamowania (zwane też opóźnieniem, przyspieszeniem ujemnym)
            > w takich pojazdach - zależ, czy nie zależy od masy pojazdu?"

            Oczywiście, że tak.
            Zamiast teoretyzować wystarczy dopakować samochód na maksa i sprawdzić.
              • kociak40 Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 21:07
                awariant napisał:

                > No i złapałeś mnie.
                > Jednak trzeba będzie poteoretyzować.

                Nie przejmuj się. ~ 40 % studentów mojego wydziału, mając zaliczone wszystkie kolokwia
                z Teorii Ruchu, na pytanie docenta dokonującego wpis do indeksu, jakby od niechcenia
                zadawał pytanie (trzymając już pióro do wpisu nad indeksem) - "czy przyspieszenie hamowania
                zależy od masy pojazdu?" i otrzymując odpowiedz - "tak". Cofał pióro i egzamin poprawkowy
                dla takiego studenta był we wrześniu. Mnie nie "złapał" umiem wyprowadzić ten wzór.

                Przyspieszenie hamowania ma słynny wzór ah=g x ni

                Zależy TYLKO od g - przyspieszenia ziemskiego na danej szerokości geograficznej i ni - współczynnika tarcia
                dla danych powierzchni.
                Współczynnik tarcia ustalany jest praktycznie dla rodzajów powierzchni.
                Sam wzór ah=g x ni wyprowadza się ze wzoru Newtona F=m x a.
                • awariant Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 23:03
                  kociak40 napisał:

                  > ... pytanie docenta dokonującego wpis do indeksu, jakby od niechcenia zadawał pytanie

                  Właśnie dlatego po wysłaniu odpowiedzi "tak" tknęło mnie, że droga jest równią pochyłą
                  o kącie nachylenia 0 i być może będziesz powoływał się na wzory dla równi pochyłej,
                  w których czynnik masy redukuje się i ostateczny wzór na przyspieszenie jej nie zawiera.


                  Zacząłem się zastanawiać, co takiego powoduje niezgodne z teorią pomiary drogowe.
                  Pierwsza rzecz, jaka mi przyszła na myśl, to ciśnienie w oponach. Zgodnie z instrukcją
                  eksploatacji należy je zwiększyć przy załadowanym samochodzie, a ja tego nie robię.
                  Ale z drugiej strony, gdybym to robił, to testowałbym inny samochód, bo nie tylko masa
                  uległa zmianie. Wiadomo również, że dłuższa droga hamowania, to i czas hamowania dłuższy.
                  Ale to też nie to, bo wyliczone lub zmierzone opóźnienia jednak będą różne.

                  Były jeszcze i dalsze pomysły, co wywołało błąd pomiarowy, ale będę się streszczał.
                  Od razu mam w rewanżu pytanie być może jeszcze trudniejsze - jaki to samochód?
                  Marka, model, stan licznika, opony, płyn hamulcowy i coś tam, coś tam, jeszcze.
                  Zorganizujesz, pokażesz i zarówno teoretycy, jak i empirycy będą w pełni happy.
                  Bo wiem, że się nie uda (plus dla empirii) choć teoretycznie powinno (plus dla teorii).
                  • awariant Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 23:21
                    > Były jeszcze i dalsze pomysły ...

                    Oj, mam jeszcze jeden pomysł, który wydał mi się obiecujący.
                    Jako nie mam sam do siebie zaufania, oczywiście poszukałem wyników eksperymentalnych.
                    Ale dopiero teraz tchnęło mnie, że wszystkie testowane samochody miały po cztery koła.
                    Więc gdyby doszło do prób praktycznych, dodatkowo sprawdźmy puste i załadowane taczki.

                    • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 00:27

                      Nie jest ważne ile kół ma samochód, jakie jest ciśnienie w kołach itd.
                      Trzeba zauważyć, że siła hamowania musi być równa sile tarcia.
                      Wzór na siłę tarcia z prostopadłej siły T=G x ni G - ciężar pojazdu (to siła
                      grawitacyjna). G = m x g aby przejść na masę pojazdu.
                      Ze wzoru Newtona F= m x a a - będzie przyspieszeniem hamowania ah
                      Przekształcając wzór Newtona - ah= G x ni/m czyli ah=m x g x ni/m
                      m jest w liczniku i mianowniku więc otrzymujemy ostateczny wzór:

                      ah=g x ni

                      On obowiązuje i w "drugą stronę". Jest to maksymalne przyspieszenie
                      siły napędowej pojazd w jeździe do przodu. Jak dodasz więcej "gazu",
                      to samochód nie przyspieszy ponad ten wzór tylko zabuksują koła.
                      Najważniejszym punktem do przyspieszania dodatniego i hamowania
                      jest punkt styku opony z jezdnią i tam występuje do dyspozycji siła tarcia.
                      Jak ją chciałbyś przekroczyć, to koła zabuksują lub przy hamowaniu zablokujesz
                      koła tylko wydłużysz drogę hamowania. ABS zabezpiecza blokowanie kół
                      przy hamowaniu i robi to automatycznie.
                      Dla suchego asfaltu ni jest 0,75
                      Wstawiając do wzoru otrzymamy a=9,81 x 0,75 = ~7,36 m/s2 Większego
                      przyspieszenia nie uzyskasz na tej jezdni bez względu na ogromną moc silnika.
                      Zapewne oglądałeś wyścigi samochodowe formuły 1. Część zawodników korzysta
                      w trakcie wyścigu z wymiany kół, a inni nie. Ci co korzystają mają opony, które
                      są tak dobrane materiałowo, że warstwa styku opony, topi się i siła tarcia nie jest
                      na powierzchni jezdni ale "ciut" wyżej w topiącej się gumie opony. To daje
                      ni - nawet 1. Jest wtedy większe przyspieszenie pojazdu ale niszczone opony i
                      trzeba wymieniać w trakcie wyścigu. Jeżeli czas wymiany opon nie straci tego
                      co zyskało się dla większego ni, to tak robią.
                      Dla pojazdów gąsienicowych ni jest 1,2 - 1,3. Droga hamowania zależy także
                      od czasu zamiany energii kinetycznej pojazdu w energię cieplną na szczękach
                      lub tarczach hamulcy itd. itd.
                      • awariant Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 02:04
                        kociak40 napisał:

                        > Nie jest ważne...

                        A jednak jest.

                        Przeoczyłeś fakt, że zanim napisałem, że trzeba będzie poteoretyzować
                        obejrzałem sobie wyniki pomiarów drogi hamowania dla samochodów
                        w zależności od obciążenia dla różnych rodzajów nawierzchni, prędkości,
                        klasy samochodu (ABS itp.) i wcale nie zmieniłem odpowiedzi na "nie".
                        Zmieniłem jedynie klasyfikację twojego pytania. Na takie z haczykiem,
                        do którego będziesz chciał przedstawić teorię, którą oprotestuję.

                        Jeżeli empiria nie zgadza się z teorią prościej popracować nad tą drugą.
                        Być może kiedyś uda się stworzyć pojazdy doskonałe, na razie są, jakie są.
                        Więc doświadczenia kierowców, motorniczych etc. pozostają aktualne.
                        • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 09:37

                          Żadnej teorii nie muszę zmieniać, weź podręcznik "Teoria Ruchu" i poczytaj.
                          Tylko dla ułatwienia twojego rozumowania podam jeszcze pewne ułatwienie.
                          Zapewne mylące jest dla ciebie przyspieszenie dodatnie.
                          Siła napędowa zależy od masy pojazdu, ale wywołane nią przyspieszenie
                          nie może drugi raz zależeć od masy. Masz do dyspozycji aby wywołać ruch
                          pojazdu tylko siłę tarcia na styku opony z jezdnią. Ta siła napędowa zależna
                          od masy pojazdu musi się dostosować do tego przyspieszenia jakie może
                          wywołać. Dokładniej już nie mogę tego wytłumaczyć.
                          • awariant Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 09:59
                            kociak40 napisał:
                            > Żadnej teorii nie muszę zmieniać, weź podręcznik "Teoria Ruchu"

                            Zamiast tego wziąłem pracę:
                            Symulacyjna analiza wpływu masy pojazdu na drogę zatrzymania
                            bo ciekawość kazała mi sprawdzić, jak wygląda to dla samochodów ciężarowych,
                            dla których różnica masy między masą własną a częściowym i pełnym załadunkiem
                            są bardziej spektakularne niż dla samochodu osobowego z kierowcą i takiego
                            samego samochodu z pięcioosobową rodziną wyjeżdżającą na wakacje.

                            Może te około 15% to nie jest znowu tak dużo, ale przegapić tego się nie da.
                            • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 11:20

                              Ja już nie wiem o co Ci chodzi. Tego słynnego wzoru nie "ruszysz"

                              ah = g x ni

                              On jest w każdym poradniku samochodowym, a nawet masz go w wikipedii
                              co załączam. Możesz nawet "zjeść" te swoje podręczniki, a wzór jest prawidłowy.
                              Świadczy to tylko, że nie możesz zrozumieć problemu. Zrób doświadczenie.
                              Oblicz przyspieszenie hamowania według tego wzoru przy odpowiednim
                              dla danej powierzchni ni. To przyspieszenie wstaw do wzorów obliczających
                              długość drogi hamowania i hamuj samochodem jakim tylko chcesz. Drogi hamowania krótszej od tej wyliczonej z tym przyspieszeniem, nie można
                              uzyskać, jest to niemożliwe. Może być tylko dłuższa jak zblokujesz koła.
                              Nie możesz zrozumieć, że do napędu lub hamowania może być TYLKO
                              siła tarcia na styku opony z jezdnią.
                              • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 11:34

                                Jeszcze uwaga. Ten wzór na maksymalne dodatnie przyspieszenie
                                nie obowiązuje dla pojazdów z napędem silnika odrzutowego lub rakietowego.
                                Obowiązuje tylko dla pojazdów poruszających się na zasadzie tarcia.
                                Silnik odrzutowy, to silnik pobierający tlen do spalania paliwa z przepływającego
                                powietrza, a silnik rakietowy ma w paliwie. Dlatego silnik odrzutowy
                                działa tylko do pewnej wysokości, a silnik rakietowy może działać w pustce
                                kosmicznej.
                              • awariant Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 12:20
                                kociak40 napisał:

                                > Ja już nie wiem o co Ci chodzi. Tego słynnego wzoru nie "ruszysz"

                                I wcale nie zamierzam. Gdyby twój docent zapytał, czy przyspieszenie idealnej kulki
                                staczającej się po równi pochyłej zależy od jej masy też bym przytoczył ten wzór.
                                Ale docent chciał być "mądrzejszy" i w pytaniu użył samochodu.

                                Ruch po równi pochyłej jest klasyczną ilustracją ruchu jednostajnie przyspieszonego.
                                Jeśli odwrócimy sytuację i rozpędzonej do określonej prędkości kulce każemy wtaczać
                                się pod górkę po równi pochyłej, będziemy mieli ruch jednostajnie opóźniony.
                                Niezależnie od masy kulki wtoczy się ona na tą samą wysokość (po czym stoczy się).

                                Kąt równi pochyłej w jednym przypadku symbolizuje nam "silnik", w drugim "hamulec".
                                Jeśli wolisz inaczej - równię można okleić papierem ściernym. Efekt będzie podobny.
                                Tyle, że samochód nie symbolizuje kulki.

                                Jeśli w zalinkowanym artykule widzisz jakiś poważniejszy błąd to wskaż ten błąd.
                                Jeśli jedno opracowanie nie wystarcza, mogę ci znaleźć kilka następnych.

                                Jeśli uważasz, że sąd uznałby twoje uzasadnienie za wystarczające do wytłumaczenia
                                kierowcy TIR-a, który uważa, że to jaki miał ładunek nie ma wpływu na drogę hamowania,
                                to biegłym sądowym nie masz szans zostać.

                                Reasumując przydługi wywód: samochód nie jest kulką, jest samochodem.
                                Poza tym wszystko się zgadza.
                                • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 22:49

                                  Nie rozumiem o co Ci chodzi. Podałem właściwy i obowiązujący wzór
                                  na przyspieszenie hamowania, jest on w każdym poradniku
                                  samochodowym i więcej na ten temat nie chcę dyskutować.
                                  Piszesz;
                                  "Ruch po równi pochyłej jest klasyczną ilustracją ruchu jednostajnie przyspieszonego."
                                  Tak jest. Takiej równi pochyłej użył Galileusz do swoich doświadczeń
                                  aby zbadać czy ówcześnie istniejące twierdzenie, że ciała cięższe
                                  spadają szybciej od lżejszych. Nie było wtedy pomp próżniowych
                                  i aby wykluczyć wpływ oporu powietrza na wynik, staczał kule o takich
                                  samych średnicach z różnych materiałów, czyli o różnych ciężarach.
                                  Anegdota takie próby przypisuje, że zrzucał takie kule z tej Krzywej Wieży.
                                  To nie jest prawdą. Użył skonstruowanej przez siebie równi pochyłej.
                                  To Galileusz dowiódł, że prędkość "spadania" w polu grawitacyjnym nie
                                  zależy od masy ciała. Kiedyś był w TV pokaz amerykańskiego kosmonauty
                                  na Księżycu. W podniesionym ręku do góry trzymał młotek i ptasie piórko.
                                  Puścił to, i jednocześnie spadło piórko i młotek na powierzchnię księżyca.
                                  Tam nie ma atmosfery i nie ma jej oporu.
                                  • awariant Re: Dla dociekliwych 04.05.20, 00:00
                                    kociak40 napisał:

                                    > Nie rozumiem o co Ci chodzi.

                                    O wyższość empirii nad teorią.
                                    Jeśli z doświadczenia wynika coś innego niż z wyliczeń teoretycznych, to teoria wymaga dopracowania.

                                    Zresztą, gdybyś uważniej doczytał Wikipedię do końca zauważyłbyś:
                                    Ze wzoru tego wynika, że droga hamowania jest proporcjonalna do kwadratu prędkości oraz zależy
                                    od opóźnienia samochodu podczas hamowania. Opóźnienie zależy głównie od warunków hamowania,
                                    a jego maksymalna wartość jest równa iloczynowi przyspieszenia ziemskiego i współczynnika tarcia
                                    opon o jezdnię, statycznego przy obracających się kołach lub kinetycznego przy zablokowanych kołach.
                                    Ze wzoru wynika również, że droga hamowania nie zależy od masy pojazdu, ale współczynnik tarcia
                                    częściowo zależy od siły nacisku.


                                    Mój docent od matematycznych metod fizyki powiedział na pierwszych zajęciach,
                                    że fizyków od matematyków odróżnia to, że fizycy potrafią policzyć, ale nie zawsze
                                    rozumieją co liczą, zaś matematycy rozumieją, co należy policzyć, ale nie zawsze to potrafią.
                                    • kociak40 Re: Dla dociekliwych 04.05.20, 15:11

                                      "a jego maksymalna wartość jest równa iloczynowi przyspieszenia ziemskiego i współczynnika tarcia
                                      opon o jezdnię, statycznego przy obracających się kołach lub kinetycznego przy zablokowanych kołach.
                                      Ze wzoru wynika również, że droga hamowania nie zależy od masy pojazdu, ale współczynnik tarcia
                                      częściowo zależy od siły nacisku." - awariant

                                      Dokładnie, właśnie to obejmuje ten podany słynny wzór.

                                      "częściowo zależy od siły nacisku." - awariant

                                      Tak jest, współczynnik tarcia jest ustalany praktycznie i jest tylko liczbą
                                      niemianowaną. Wyjaśniałem to, na przykładzie wyścigów formuły 1.
                                      Wzór na silę tarcia nie zależy od wielkości powierzchni, tylko od rodzaju
                                      powierzchni. Jest tylko ograniczenie, że powierzchnia nie może być zbyt duża
                                      lub zbyt mała.
                                      Nic nie wypowiedziałeś się w sprawie mojego wyjaśniania tego słynnego
                                      pytania, które naprowadziło A. Einsteina, że czas nie jest absolutny.
                                      Podałem przykłady dylatacji czasu itd. Podobało Ci się moje wyjaśnianie,
                                      jest zrozumiałe dla innych na tym forum, jak uważasz?
                                      Mam też takie pytanie z ciekawości. Na wydziałach mechanicznych
                                      matematyka jest dość w szerokim zakresie wykładana. Ja miałem
                                      "Matematyka" (taki wpis w indeksie) 4 semestry czyli pełne 2 lata,
                                      a Ty ile semestrów?
                                      • awariant Re: Dla dociekliwych 04.05.20, 17:32
                                        kociak40 napisał:

                                        > Tak jest, współczynnik tarcia jest ustalany praktycznie i jest tylko liczbą
                                        > niemianowaną.

                                        Zgadza się w przypadku kul o tej samej średnicy i różnych masach.
                                        Ale w naszym przykładzie występuje samochód o różnym ładunku
                                        i ustalone praktycznie współczynniki tarcia będą różne.

                                        W załączonej wcześniej przeze mnie pracy dr inż. Witolda Lutego z Wydziału Transportu
                                        Politechniki Warszawskiej, co by nie sądzić o jakości wykonywanych symulacji,
                                        są one wystarczające zgodne z wynikami rzeczywistych pomiarów drogi hamowania
                                        więc tylko przytoczę w skrócie jedną z konkluzji:

                                        Jednak najbardziej wymowny w skutkach wpływ zwiększenia masy pojazdu widać na rysunku 8.d.
                                        Przy nieznacznej początkowej prędkości jazdy (v0=60km/h), wzrost masy pojazdu od masy własnej
                                        do masy z częściowym i pełnym obciążeniem ładunkiem spowodował wydłużenie drogi zatrzymania
                                        odpowiednio o ok. 4m i 9m. [...] Jednak, z punktu widzenia bezpieczeństwa pojazdu oraz rekonstrukcji
                                        zdarzenia drogowego, istotne znaczenie ma zestawienie wyników na rysunku 8.d. Wyniki obliczeń pokazały,
                                        że w miejscu gdzie pojazd nieobciążony zatrzymał się, prędkość pojazdu obciążonego w połowie
                                        wynosiła jeszcze ponad 20km/h, a prędkość pojazdu całkowicie obciążonego wynosiła ponad 30 km/h.


                                        Chyba przyznasz, że nie są to różnice nieistotne i możliwe do pomięcia, aby twój wzór się zgadzał.
                                        Dlatego proponuję jednak pogodzić się z tym, że wyniki empiryczne z obserwacji i pomiarów mają
                                        istotne znaczenie przy wyborze matematycznego opisu danego zdarzenia, który powinien być
                                        z nimi możliwie zgodny.


              • kociak40 Re: Dla dociekliwych 02.05.20, 22:18

                Otworzyłem swój temat z myślą o dyskusjach bardziej rzeczywistych.
                Według mnie, należysz do elity tego forum, bardzo dobrze formułujesz
                odpowiedzi i żartobliwie (takie lubię, widać w nich "polot").
                Mogę podać Ci jako ciekawostkę nawet krótsze pytanie, niż te z Teorii Ruchu,
                a które było inspiracją do powstania Szczególnej Teorii Względności, nad
                odpowiedzią na te pytanie Albert Einstein myślał ponad 10 lat.
                Czy znasz je?
                  • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 00:37
                    awariant napisał:

                    > kociak40 napisał:
                    >
                    > > Czy znasz je?
                    >
                    > Być może, ale na poczekaniu nie kojarzę tej historii.

                    Chętnie to wytłumaczę i to bardzo dokładnie i zrozumiale.Wymaga to dość długiego
                    tekstu aby zrozumieć cały problem. Być może znasz ten problem, więc tylko zapytam
                    krótko - chodzi o to, czy poruszając się z falą elektromagnetyczną i trzymając lusterko
                    w wyciągniętym ręku, będzie widoczne odbicie twarzy w lusterku?
                  • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 10:54

                    Aby pytanie, nad którym tak głowili się naukowcy, było zrozumiałe, trzeba dać
                    pewien wstęp. Od zawsze uważano, że wszechświat jest jakby "zanurzony
                    w czasie", który jest jednakowy dla całego Kosmosu. I.Newton tworząc mechanikę
                    klasyczną jakby "potwierdził" taki pogląd. Newton twierdził - Interwały czasowe
                    i przestrzenne są absolutne.
                    Nauka znała i potwierdzała doświadczalnie dwie sprawy.
                    Zasadę względności Galileusza - "Każdy ruch jednostajny jest względny i nie może
                    być wykryty bez odniesienia do punktu zewnętrznego".
                    Wyjaśnienie: Jedziemy np. pociągiem ruchem jednostajnym, prostoliniowym.
                    mamy zasłonięte okna, nie ma stukotu kół na szynach. Nie można wykryć tego
                    ruchu z tego układu. Jak odsłonimy firanki na oknie, otrzymamy odniesienie
                    do "punktu zewnętrznego" czyli poza wagonem i wtedy jest możliwość określenia
                    tego ruchu wagonu. Inny przykład. Siedzimy sobie wygodnie w fotelu i nie możemy
                    wykryć tego, że poruszamy się z prędkością ~ 0,5 km/s w wyniku obrotu Ziemi
                    względem własnej osi. Prędkość jest dużo większa, bo jest jeszcze obrót Ziemi
                    wokół Słońca itd. Trzeba punkt odniesienia, który jest poza tym ruchem obrotowym.
                    Druga ważna sprawa. To zasada lub zwana też prawem Dopplera dla przemieszczającej
                    się fali. Zasada ta stwierdza, że prędkość ruchu falowego nie zależy od prędkości
                    źródła tej fali, ani od odbiornika, ale TYLKO wyłącznie od ośrodka, w którym
                    fala się przemieszcza. To bardzo ważne. Np. słyszymy z pojazdu straży pożarnej,
                    karetki sanitarnej, przejeżdżającego pociągu itd. sygnał dźwiękowy. To fala
                    dźwiękowa przemieszczająca się w powietrzu. Prędkość tej fali zależy TYLKO
                    od rodzaju ośrodka, w którym się przemieszcza. Zbliżanie się tej fali lub oddalanie
                    od nas, zmienia tylko częstotliwość jaką słyszymy ale prędkość fali nie ulega
                    zmianie. Te dwie "sprawy" były udowodnione doświadczalnie, opisane matematycznie,
                    nie podlegają dyskusji.
                    Gdy zmierzono prędkość światła (dokonywano tego różnymi metodami, otrzymywano
                    coraz dokładniejsze pomiary). Opisano istotę fali elektromagnetycznej itd.
                    Powstało pewne pytanie teoretyczne dla naukowców.
                    Jeżeli będziemy na grzbiecie takiej fali elektromagnetyczne (prędkość światła)
                    i będziemy w wyciągniętym ręku trzymać lusterko, to jak osiągniemy prędkość
                    światła, to będzie, czy nie będzie odbicie twarzy w lusterku? Wydaje się to da
                    laików głupie pytanie, ale dla naukowców było bardzo dużym problemem
                    teoretycznym. Te pytanie znali "wielcy" tego okresu, Planck, Bohr i inni,
                    a także Einstein. Nie można było na nie odpowiedzieć ani na "tak", ani na "nie".
                    Jeżeli będzie odbicie, to aby foton oderwał się od twarzy w stronę lusterka musiałby
                    mieć prędkość 2c, a to niemożliwe, bo prędkość fali zależy tylko od ośrodka,
                    w którym się przemieszcza. Poruszamy się w próżni i dla tego ośrodka jest stałe.
                    Zaprzeczeniem byłaby zasada Dopplera, a ta jest udowodniona.
                    Jeżeli przyjąć, że odbicia nie będzie, zaprzeczamy zasadzie względności Galileusza,
                    a ta jest udowodniona. Wiadomo by było w tym samym układzie, że mamy prędkość
                    światła, bo odbicie w lusterku znikło. Niemożliwe.
                    Ten problem najwięcej zaintrygował A.Einsteina. Myślał nad nim ponad 10 lat.
                    jak sam podaje do swojej biografii - "Byłem blisko rozstroju nerwowego".
                    Robił masę różnych doświadczeń, robił próby wykrycia tz. eteru, wyprowadzał
                    wzory opisu matematycznego itd.
                    I nagle !!!!! - jako pierwszy człowiek na świecie, zdał sobie sprawę, że coś dziwnego
                    dzieje się z czasem, nie jest on absolutny. To był "strzał w dziesiątkę".
                    Czas zależy od prędkości i grawitacji, w każdym punkcie wszechświata może
                    być inny. To był początek powstawania największego przełomu w nauce - Szczególna
                    Teoria Względności (czas i przestrzeń) i później - Ogólna teoria Względności,
                    do tej wcześniejszej dodanie grawitacji.
                    Teorie te to już inna "para kaloszy".
                    Trzeba wiedzieć - nie ma we wszechświecie oddziaływań natychmiastowych.
                    Największą możliwą prędkością oddziaływania jest prędkość fali elektromagnetycznej,
                    czyli prędkość światła w próżni. Do obliczeń przyjmuje się c=300 000 km/s.
                    Bardzo ważne jest także aby wiedzieć, że sumaryczna wielkość całkowita energii
                    we wszechświecie MUSI być równa 0 (zero). Składa się ona z dodatniej energii
                    masy i ujemnej energii grawitacji. Nic nie może się wydarzyć bez działania siły.
                    To na tyle.
                    • awariant Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 12:48
                      kociak40 napisał:
                      > ...jak osiągniemy prędkość światła, to będzie, czy nie będzie odbicie twarzy w lusterku?
                      > ...
                      > To na tyle.

                      Jeszcze nie.
                      Odpowiedzi na pytanie nie poznaliśmy.
                      • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 21:56

                        "Jeszcze nie.
                        Odpowiedzi na pytanie nie poznaliśmy." - awariant

                        Trochę mnie rozśmieszyłeś, chyba zażartowałeś.
                        To było pytanie teoretyczne na wykazanie, że "coś dziwnego dzieje się z czasem".
                        To tylko doprowadziło, że czas nie jest absolutny. Powtórzę zależność:
                        Czas zależy od prędkości i grawitacji i w każdym punkcie wszechświata może
                        być różny. Żadna, nawet elementarna cząstka masowa nie może osiągnąć
                        prędkości światła. Dlaczego? Bo wtedy miałaby masę nieskończenie wielką,
                        jej wymiar liniowy po wektorze prędkości byłby 0 (zero) i czas 0 (zero).
                        Natomiast może zbliżać się do tej prędkości nieskończenie, ale jej nie osiągnie.
                        Jak formułowano to pytanie, założenie było, że czas jest absolutny, tak opierano
                        się na stwierdzeniu Newtona. To co "odkrył" z czasem Einstein wykluczyło takie
                        pytanie jako absurd. Nie może być żadnej masy na "grzbiecie" przemieszczającej
                        się fali elektromagnetycznej. Lakonicznie - jakbyśmy np. dostarczali energię do
                        takiej cząstki masowej zbliżającej się do prędkości światła, to działanie siły
                        nie mieściłoby się w czasie.
                      • kociak40 Re: Dla dociekliwych 03.05.20, 22:26
                        Podam taki przykład z podręcznika dla studentów (mieli oni lepiej zrozumieć
                        dylatację czasu).
                        Oto ten przykład, który w skrócie opiszę swoimi słowami z pamięci.

                        Siedzisz sobie wygodnie w wagonie kolejowym po środku tego wagonu.
                        Przed tobą błyska żarówka w jednakowych odstępach czasu. Jak błyśnie,
                        to fotony jednocześnie dotrą do drzwi wagonu tylnych i przednich i otworzą
                        się te drzwi. jak zgaśnie, to drzwi się zamkną. Bez względu na prędkość z jaką
                        będzie się wagon przemieszczał, zawsze będziesz widział to samo.
                        Twój kolega stojący na nasypie kolejowym ( Ty jesteś w układzie ruchomym,
                        on w układzie spoczynkowym) będzie widział to inaczej i nie jest to złudzenie
                        optyczne tylko rzeczywistość. Będzie widział, że drzwi tylne otworzyły się
                        wcześniej, a przednie później i w odwrotnej kolejności się zamknęły z opóźnieniem.
                        Jak wagon będzie przemieszczał coraz szybciej, ta różnica
                        w czasie będzie coraz większa. Dylatacja czasu będzie coraz większa.
                        U ciebie w wagonie nic się nie zmieni, zawsze będzie to samo bez względu
                        na prędkość wagonu. Drzwi przednie i tylne będą otwierać się jednocześnie
                        i tak samo zamykać. Gdy prędkość wagony tak zbliży się do prędkości światła,
                        to kolega na nasypie zobaczyłby, że drzwi tylne otworzyły się, przednie już nie
                        otworzą się, a tylne po otwarciu nie zamkną. To jeden z przykładów na dylatację
                        czasu. Pamiętam jeszcze zadanie z kolokwium. Jest stodoła (podane wymiary
                        długościowe) i leży przed stodołą drabina o większej długości niż stodoła
                        (też podany wymiar długościowy). Trzeba było obliczyć wzorami Einsteina
                        jaką prędkość musi mieć drabina aby zmieściła się w stodole.
                • kociak40 Re: Dla dociekliwych 04.05.20, 19:17

                  Przerzuciłem do tego tematu swoją odpowiedz dla bytnar z tematu "życie"
                  nie dotyczy religii, o ten swój temat "Dla dociekliwych" własnie otworzyłem
                  do tematów nie związanych z religią.

                  Źle rozumujesz. Nie było żadnego przypadku. Już to kiedyś tłumaczyłem
                  na tym forum. Wielki Wybuch (to nazwa dziennikarska, która przyjęła się
                  do praktycznego określenia. Nie było, żadnego wybuchu na wzór wybuchu
                  bomby, czy granatu. "Z niematerialnego puntu, o niewyobrażalnej wielkiej
                  energii i temperatury, powstała przestrzeń, czas. oraz materia".
                  Wielki Wybuch wyzwolił ogrom elementarnych cząstek niematerialnych.
                  Nie mogły one z sobą oddziaływać, bo miały prędkość światła (największa
                  prędkość we Wszechświecie). Naukowiec Hoggs kilkadziesiąt lat temu,
                  opublikował tezę, że w milisekundach po Wielkim Wybuchu musiały być
                  cząstki elementarne, które oddziaływały na czasoprzestrzeń i powodowały
                  zmniejszenie prędkości cząstkom elementarnym bez masowym. Nazwano
                  wstępnie takie cząstki
                • kociak40 Re: Dla dociekliwych 04.05.20, 19:24

                  "Foton zachowuje się jak fala i cząstka.
                  Koty może coś nam o tym napiszą ?" - mim1652avo

                  Tak jest. Jest to trochę dziwne ale jest to potwierdzone doświadczalnie.
                  Zjawiska, które potwierdzają falową formę światła to : zjawisko Polaryzacji,
                  Interferencji, Dyfrakcji
                  Zachowywanie się fotonu (najmniejsza "porcja" energii) jako cząstka
                  potwierdza zjawisko fotoelekryczne, daje zgodność wzoru matematycznego
                  dla doświadczeń w zakresie fal długich i krótkich.
                  Tu krótkie wytłumaczenie. W ujęciu klasycznym zakładano zawsze, że energia
                  może przyjmować wszelkie wartości, a zatem zmiany energii mogą zachodzić
                  w sposób ciągły. To powodowało przy wyjaśnianiu zjawiska promieniowania
                  nie można było znaleźć wzoru matematycznego zgodnego z wynikami doświadczeń.
                  Była niezgodność wyników w zakresie fal długich i fal krótkich (aby to dokładnie
                  opisać musiałbym dać opis kilku stron, więc tylko podaje to w skrócie).
                  Wyjście z tego impasu fizyka zawdzięcza Planckowi (za to dostał Nagrodę Nobla).
                  Planck wprowadził całkowicie nowy obraz mechanizmu promieniowania.
                  Jego zdaniem zmiany energii atomowego źródła wysyłającego promieniowanie
                  mogą zachodzić TYLKO określonymi porcjami, to znaczy w sposób nieciągły.
                  Porcja wypromieniowanej energii E (zwana obecnie kwantem promieniowania
                  lub fotonem) wyraża się wzorem:

                  E = hv E - energia h - stała Plancka (można zobaczyć w dowolnym poradniku)
                  v - częstotliwość emitowanego promieniowania.
                  Podane równanie jest podstawą na której rozwinęła się teoria kwantowa
                  promieniowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka