z2006
16.11.06, 09:34
www.mateusz.pl/czytania/20061116.htm
"Dopóki doświadczenia, chociażby najcięższe, pozostają na płaszczyźnie zewnętrznych kolei życia, lecz nie odbierają pogody ducha, można je znieść stosunkowo łatwo. Wspaniała jest pod tym względem postawa Hioba: utrata całego mienia, śmierć dzieci, straszliwa choroba doprowadzająca do rozpaczliwej samotności nie niszczą jego wiary i zostają przyjęte z przedziwnym poddaniem się Bogu, „Dobro przyjęliśmy z ręki Boga, czemu zła przyjąć nie możemy?” (Hi 2, 10). Lecz kiedy ogrom cierpienia ogarnia jego ducha, wzbudzając wrażenie, że Bóg odrzucił go i opuścił, doświadcza niewymownego utrapienia graniczącego z rozpaczą. „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda... Czekałem na szczęście — a przyszło zło, szukałem światła, a nastał mrok” (Hi 3, 24; 30, 26). Bóg, który ongiś okazywał mu taką życzliwość, opiekował się nim i był mu tak bliski, teraz zdaje się już więcej nie troszczyć o niego. Hiob zadręcza się nie mogąc Go znaleźć i nie mogąc zrozumieć powodu tak wielkiej surowości: „Czemu chowasz swoje oblicze? czemu mnie poczytujesz za wroga?... Ciebie błagałem o pomoc. Bez echa. Stałem, a nie zważałeś na mnie” (Hi 13, 24; 30, 20). Cierpienie wywołuje jego jęki w dzień i w nocy. Myśl jego jest jednak nieustannie zwrócona ku Bogu, którego nie przestaje szukać. Samo szukanie jest jednak przyczyną nowego utrapienia: „Pójdę na wschód: tam Go nie ma; na zachód — nie mogę Go dostrzec, na lewo nie widzę Go, na prawo się kryje; nie dojrzę” (Hi 23, 8-9). I jeszcze: „Nagły strach mnie ogarnął, jak burza porwał mi szczęście. Uciecha minęła jak chmura. We łzach rozpływa się dusza” (Hi 30,15-16). Wielki dramat Hioba dowodzi, jak dotkliwe mogą być utrapienia tych, których Bóg przeprowadza przez straszliwą noc ducha. Pod naporem cierpień, jakie przenikają całą istotę i zdają się nie mieć końca, wydaje się, że Bóg sam niejako gasi swoją ręką ostatnie światła wiary i nadziei; w rzeczywistości jednak wtedy właśnie wiara i nadzieja nabierają niezłomnej mocy. „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje — wola Hiob. —. .. To właśnie ja Boga zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny” (Hi 19, 25-27). Bóg podtrzymuje duszę, którą doświadcza, i od czasu do czasu budzi w niej przebłyski nie tylko nadziei, lecz pewności swojej pomocy. Wyjdzie ona z nocy jak złoto oczyszczone w tyglu, odnajdzie swojego Pana i będzie Go oglądała."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 447