Dodaj do ulubionych

Argumenty przeciwko istnieniu Boga. (1)

23.06.07, 03:23
Argumenty przeciwko istnieniu judeo-chrzescijanskiego Boga. (1)

Jeżeli dobry, wszechmocny i wszechwiedzacy, sprawiedliwy, czyli judeo-
chrzescijanski Bog istnieje, nie ma dla niego problemu wyposazyc swoje
stworzenia w wiedze, ze istnieje.

Powinien zrobic to:
- aby być dla tych stworzen dobry. (Stworzenia te uniknelyby wówczas kary za
nieprzestrzeganie jego przykazan);
- i aby być dla nich sprawiedliwy.

Powinien zrobic to również po to, aby te stworzenia modlily się do niego, czy
w inny sposób oddawaly mu holdy-jeżeli to lubi.

Wyposazyc w wiedze to znaczy wpisac w ich psychike, czy tez jakos inaczej
zrobic, aby dla tych stworzen nie było watpliwosci, ze taki judeo-
chrzescijanski Bog istnieje, i ze ma takie a nie inne cechy. Ta wiedza,
jeżeli ma być udzielona na sposób dobry i sprawiedliwy, powinna być czyms
oczywistym i latwo sprawdzalnym zmyslami w które wyposazone sa jego
stworzenia.

Z obserwacji stworzen widzimy, ze w stosunku do swoich stworzen nie zrobil
tego wogole-za wyjatkiem czlowieka, a w stosunku do czlowieka zrobil to tylko
w stosunku do niektórych ludzi, a nawet wśród tych niektórych jest daleko
idaca rozbieznosc pogladow, jaki On jest, a wiec zrobil to w stosunku do nich
niesprawiedliwie.

Nie spelnia się wiec zalozenie, jakie przyjezlismy powyzej, ze jeżeli
istnieje, to jest on dobry i sprawiedliwy.
Obserwuj wątek
    • abmiros Argumenty (2). Bog i stworzenie wszechswiata. 24.06.07, 04:41
      1. Wsystko, z czym mielismy i mamy empirycznie, eksperymentalnie, zmyslowo, do
      czynienia, i zaliczamy do obiektow stworzonych, zostalo stworzone przez istoty
      posiadajace cialo. (samochody, skarpety, pierogi, tamy na rzekach przez bobry,
      kopce mrowek, nasiona przez rosliny, itd.)

      2. Zalozmy, ze wszechswiat zostal stworzony. Na podstawie calego naszego
      doswiadczenia musimy wtedy stwierdzic, ze zostal stworzony przez istote lub
      istoty cielesne, bo z doswiadczenia zmyslowego nie znamy innego typu obiektow
      stworzonych.

      3. Jeżeli istote która stworzyla swiat nazwiemy Bogiem, to na podstawie 1. i 2.
      musimy przyjac, ze Bog jest istota cielesna.

      4. Bog teistow, jako istota bezcielesna, nie mogl wiec być stworca
      wszechswiata.

      5. Wiec albo Bog teistow istnieje, ale jako istota bezcielesna nie jest stworca
      wszechswiata. Ale Bog teistow z zalozenia jest stworca wszechswiata. Skoro
      analizujemy istnienie Boga teistow, ten wniosek, ze Bog teistow istnieje,
      należy odrzucic;

      b) albo Bog teistow nie istnieje. I to jest w naszym rozumowaniu, wychodzacym
      z odserwacji wszechswiata, jedynym wnioskiem logicznie bezpiecznym.
      ________________________________________________________________________

      Sprzecznosc w jaka wchodza teisci jest zalozenie, ze Bog jest istota
      bezcielesna i stworca wszechswiata.
      _________________________________________________________________________

      Mozna zaatakowac ten wywod nastepujaco: "stworzyc" to znaczy powolac do
      istnienia z niczego. Kiedy juz wszechswiat, tak stworzony przez Boga,
      zaistnial, wszystko inne jest przetwarzaniem, produkowaniem,
      wytworczoscia.Mowiac o cechach Boga nie nalezy mieszac tych dwoch spraw.

      Ale w ten sposob mowiac o cechach Boga odrywamy sie od wszelkiej empirii,
      wszelkiego doswiadczenia, zamykamy sie w obszar abstrakcyjny w ktorym tracimy
      logiczny grunt do sprawdzania naszych twierdzen o swiecie realnym. Bog teistow
      podlega prawom logiki, bo odwoluja sie oni do praw logiki twierdzac, ze
      istnieje.
      • abmiros Re: Argumenty (3). Czy Bog moze... 24.06.07, 17:31
        Paradoks „Czy Bog może stworzyc kamien którego nie będzie mogl podniesc?”
        wywolal obszerna literature. Teisci nadal nie umieja sobie z tym paradoksem
        poradzic wsposob przekonywujacy.
        • abmiros Re: Argumenty (4). Obrona z wolnej woli. 26.06.07, 05:09
          Zlo jako argumet przeciwko dobremu Bogu.

          Grecki Filozof Epikur(341-270 przed Chrystusem) rozwinal nastepujace zarzuty
          przeciwko dobremu Bogu, jezeli taki istnieje:

          -Bog albo chce usunac zlo, i nie nie moze; albo moze, lecz nie chce; albo chce
          i może. Jeżeli chce a nie może, to jest slaby, co nie jest zgodne z pojeciem
          Boga; jeżeli może ale nie chce, to jest nieprzyjemny, co podobnie nie jest
          zgodne z pojeciem Boga; jeżeli i nie chce, i nie może, jest rownoczesnie i
          slaby i nieprzyjemny, a wiec nie jest Bogiem; jeżeli chce i może, co jest
          zgodne z pojeciem Boga, skad wiec bierze się zlo?; lub dlaczego on je nie
          usuwa?-

          Argument przeciwko istnieniu Boga z faktu, ze istnieje zlo, był przez wieki
          dyskutowany w najrozniejszych sformulowaniach. Obrona koncepcji istnienia
          dobrego Boga nawet gdy istnieje zlo daje się przesledzic wstecz co najmniej do
          sw.Augustyna (354-430).

          Obrona z wolnej woli obecnie zajmuje się zlem moralnym, czynionym przez ludzi,
          ale bywa i rozciagana na zlo naturalne.

          Obrona ta polega na nastepujacym argumencie: Boga nie można obarczac wina za
          istnienie zla moralnego. Dal on ludziom wolna wole chociaz wiedzial, ze moga
          oni ja naduzyc, ponieważ swiat z mozliwoscia wolnych wyborow jest bardziej
          pozadany, niż swiat bez mozliwosci wyboru.

          Ateisci zarzucaja tej obronie np. to, ze czlowiek nie ma tej wolnej woli, jaka
          bylaby potrzebna aby uzasadnic twierdzenia obroncow istnienia Boga z wolnej
          woli. Inny argument ateistow mowi, ze Bog mogl stworzyc ludzi rownoczesnie
          majacych wolna wole i nigdy nie popelniajacych moralnego zla, albo ze Bog,
          bedac stworca ludzi, dalej, chociaz posrednio, jest moralnie odpowiedzialny za
          zlo które oni popelniaja.
          • abmiros Re: Argumenty (5). Bog z Pisma Swietego. 28.06.07, 19:20
            Bog z Pisma Swietego.

            32,39Patrzcie teraz, ze Ja jestem, Ja jeden,
            i nie ma ze Mna zadnego boga,
            Ja zabijam i Ja sam ozywiam,
            Ja ranie i Ja sam uzdrawiam,
            ze nikt z mojej reki nie uwalnia.
            Podnosze reke ku niebu
            I mowie: Tak, Ja zyje na wieki,
            Gdy miecz blyszczacy wyostrze
            i wyrok wykona ma reka,
            na swoich wrogach się pomszcze,
            odplace tym, którzy Mnie nienawidza.
            (32,42)Upoje krwia moje strzaly,
            mój miecz napasie się miesem,
            krwia poleglych i uprowadzonych,
            glowami dowodcow nieprzyjacielskich.

            (Pismo Swiete, Ksiega Powtorzonego Prawa,
            32,39-42). (Strona 202-203 Biblii Tysiaclecia,
            wydanie z 1990 r.)

            Coz tu filozofowac, kiedy samo Pismo Swiete mowi,
            ze Bog to cos w rodzaju demona zemsty.
            • abmiros Re: Arg.(6). Bog falszywy i Bog transcendentntny. 01.07.07, 23:41
              Stajac na pozycji ateistycznej trzeba przyznac, ze nie wszystkie gadki
              religijne sa bez sensu. Np. gadka prostych ludzi o Bogu podobnym do czlowieka,
              tyle ze „wszechmocnym”, „wszechwiedzacym”, „nieskonczenie dobrym”, itd., jest
              po prostu falszywa, bo nie ma kogos takiego i być nie może chociazby dlatego,
              ze cechy przypisywane takiemu komus sa wzajemnie sprzeczne.

              Ale Bog, który ma jakas siedzibe gdzies „w niebie”, czyli gdzies we
              wszechswiecie przeciez penetrowanym przez astronomow, Bog który stamtad „ma
              oko” na Ziemie, sprawdza kto jest dobry a kto zly, to postac latwa aby ja sobie
              wyobrazic, chociazby przez ekstrapolacje kogos takiego jak ziemski policjant.
              Wielu uprzednio wierzacych w Boga porzucilo te wiare, np. rozczarowanych do
              bezskutecznosci swoich modlow.

              Ludzie maja falszywe wyobrazenia nie tylko o Bogu, ale w wielu innych sprawach.
              Falszywe wyobrazenia sa motorem dzialan ludzkich tak samo, jak prawdziwe
              wyobrazenia. Antropomorficzny Bog ludzi prostych jest ich falszywym
              wyobrazeniem, a wiemy to w swietle faktu, ze nie ma sladu dowodu aby tak
              wyobrazony Bog istnial, ale nie ma problemu z wyobrazeniem sobie takiego Boga,
              wioemy jak wyglada i gdzie go szukac-w ramach naszego czasu i przestrzeni.
              Szukamy i nie znjajdujemy, ale szukac nie przestaniemy, chociazby dla
              zaspokojenia ciekawosci, co nie znaczy, abysmy dawali wiare temu co mowia
              ksieza czy kaplani innych religii, ze taki Bog istnieje.

              Gorzej z sensem u tych, co twierdza, ze Bog to postac poza czasem i
              przestrzenia.(Bog transcendentny) Takie twierdzenia nie maja sensu, ponieważ
              nie wiemy, co to znaczy być „poza czasem i przestrzenia”. Nie mamy sposobu
              sprawdzic takich twierdzen w czasie i przestrzeni, ale nie tylko sprawdzic,
              lecz również i pojac. Jeżeli jest cos „poza naszym czasem i przestrzenia”, co
              się daje przez nas sprawdzic, to automatycznie to cos wchodzi w nasza
              czasoprzestrzen.
              • amm06 Re: Arg.(6). Bog falszywy i Bog transcendentntny 02.07.07, 06:47
                abmiros napisał:

                > Ludzie maja falszywe wyobrazenia nie tylko o Bogu, ale w wielu innych
                sprawach.

                To ze czlowiek ma falszywe wyobrazenie o Bogu nie dowodzi jednak tego ze Bog
                nie istnieje.

                > Szukamy i nie znjajdujemy, ale szukac nie przestaniemy

                Byc moze nie szukamy tam gdzie powinnismy?

                "Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział
                im: «Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest"
                albo: "Tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest»." Lk 17, 20-21, Biblia
                Tysiaclecia

                tymczasem tlumaczenie angielskie jest odrobine bardziej frapujace:

                Now when He was asked by the Pharisees when the kingdom of God would come, He
                answered them and said, “The kingdom of God does not come with observation; nor
                will they say, ‘See here!’ or ‘See there!’ For indeed, the kingdom of God is
                within you.” Luke 17, 20-21, New King James Version

                Within you. Na mysl przychodzi swiadomosc. "Niebo i pieklo to stany
                swiadomosci", pisal James Allen. Byc moze wiec nasza swiadomosc jest niczym
                innym jak czastka Bozej swiadomosci? I w ten sposob, jestesmy "stworzeni na
                Jego obraz i podobienstwo"?

                "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i
                ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi
                z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i
                oddech, i wszystko. On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki,
                aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice
                ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w
                rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy
                się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: "Jesteśmy
                bowiem z Jego rodu". Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo
                jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli
                człowieka. Dz, 17, 24-29

                Dla porownania tlumaczenie angielskie:

                "God, who made the world and everything in it, since He is Lord of heaven and
                earth, does not dwell in temples made with hands. Nor is He worshiped with
                men’s hands, as though He needed anything, since He gives to all life, breath,
                and all things. And He has made from one blood[a] every nation of men to dwell
                on all the face of the earth, and has determined their preappointed times and
                the boundaries of their dwellings, so that they should seek the Lord, in the
                hope that they might grope for Him and find Him, though He is not far from each
                one of us; for in Him we live and move and have our being, as also some of your
                own poets have said, ‘For we are also His offspring.’ Therefore, since we are
                the offspring of God, we ought not to think that the Divine Nature is like gold
                or silver or stone, something shaped by art and man’s devising." Acts 17, 24-29

                Byc moze aby odnalezc Boga nalezy po prostu osiagnac inny stan swiadomosci,
                uswiadomic sobie ze jest sie (w pewnym sensie) NIM?
                • abmiros amm06 budzi wiele refleksji. 04.07.07, 23:31
                  amm06 budzi wiele refleksji.

                  Ja na co dzien nazywam siebie ateista, bo to wywoluje najmniej nieporozumien z
                  tymi, z ktorymi rozmawiam. Okreslenie "ateizm" jest szybciej rozpoznawalne
                  niz "agnostycyzm". Ale wole okreslac siebie jako agnostyka. Agnostycyzm
                  przyszedl mi z lekturami Bertranda Russela.

                  Daje sie zauwazyc, ze najpierw kaplani okreslaja jaki Bog jest, co chce, czego
                  nie chce; a natepnie ateisci twierdza, ze takiego Boga nie ma. I nawiasem
                  mowiac, jak dotad, prawdopodobienstwo jest daleko po stonie ateistow.

                  Wg Russela, od ktorego wzialem moj agnostycyzm, tak chrzescijanie jak i
                  ateisci maja to ze soba wspolne, ze twierdza, ze mozna wiedziec, czy Bog
                  istnieje, czy Bog nie istnieje. Chrzescijanie twierdza, ze Bog istnieje,
                  ateisci twierdza, ze Bog nie istnieje.

                  Agnostycy twierdza, ze nie da sie wykazac, ani ze Bog istnieje, ani ze Bog nie
                  istnieje, a jedynie da sie sprowadzic do bardzo malych procentow
                  prawdopodobienstwo istnienia Boga takiego, jak byl on i jest on okreslany przez
                  rozne religie. Innymi slowy widze agnostycym jako szczyt tego, co do tej pory
                  filozoficznie osiagnela ludzkosc w tej materii.

                  Nie nalezy tutaj mieszac praktycznych (narodowosciowych, moralnych, rasowych,
                  spolecznych, i jakich tam jeszcze) skutkow roznych filozofii. Np. filozofia
                  chrzescijanska wywoluje okreslone skutki w sprawach imigracyjnych, a obecnie
                  Wielka Brytania, w ramach swojej chrzescijanskiej tolerancji na rozne rasy i
                  rozne religie, nie umie sie radykalnie uporac z muzulmanskim terroryzmem.

                  Zajmujac sie religia nie ma sposobu uniknac filozofii, a zajmujac sie filozofia
                  nie ma sposobu uniknac religii. Czytajac amm06 nasuwa mi sie, czy podane przez
                  nia cytaty nie sa pierwszymi w literaturze filozoficznej przejawami
                  agnostycyzmu? Nasuwa mi sie rowniez, ze konsekwetnie postepujac po drodze
                  proponowanej przez amm06 dojdziemy do Boga ktory sie rozmnaza, wszczepiajac w
                  kazdego z nas wieksza czy mniejsza czastke samego siebie. Mozliwe ze widzi w
                  tym jakas frajde, Bogu wszystko wolno. Ale skoro Bog, poprzez nas, ludzi, dazy
                  do wlasnej prokreacji, dlaczego zwleka, rozdrabnia sie, wlecze ten proces w
                  nieskonczonosc? Prosi sie podpowiedziec Mu: wstrzyknij w kazdego z nas od razu
                  maksymalna potrzebna Ci do wlasnej prokreacji czastke samego siebie, unikniemy
                  wielu cierpien!-jezeli wolno cokolwiek podpowiadac Bogu. Jezeli Bog jest
                  egocentrykiem, to nie wolno, ale nawet wtedy chyba wolno nam zastanawiac sie,
                  jaki ten Bog jest-jezeli jest. Bezmyslne przejmowanie wyjasnien kleru byloby
                  nie wykorzystaniem, zlekcewazeniem, daru myslenia i daru wolnosci, ktorymi nas
                  obdarowal.

                  Na zakonczenie amm06 pisze:

                  > Byc moze aby odnalezc Boga nalezy po prostu osiagnac inny stan swiadomosci,
                  > uswiadomic sobie ze jest sie (w pewnym sensie) NIM?

                  I tutaj kryje sie chyba najwiekszy problem praktyczny. Swiadomosc ludzka
                  ksztaltowana jest przez otoczenie, za tym idzie u ludzi ksztaltowanie w swoich
                  swiadomosciach najrozniejszych wyobrazen Boga. Wracamy do punktu wyjscia,czyli
                  do stanu istniejacego, otrzymujemy tyle Bogow, ilu juz ich mamy obecnie w
                  ludzkich swiadomosciach.
                  • abmiros Re: amm06 budzi wiele refleksji. (2) 05.07.07, 08:40
                    amm06 napisala:

                    > Byc moze aby odnalezc Boga nalezy po prostu osiagnac inny stan swiadomosci,
                    > uswiadomic sobie ze jest sie (w pewnym sensie) NIM?

                    Najblizsi takiemu pojeciu Boga sa chyba kwakrzy. Kwakrzy to czlonkowie
                    Religijnego Stowarzyszenia Payjaciol, (Religious Society of Friends), czyli
                    tych, co wierza ze w kazdym czlowieku jest Bog.

                    Kwakrzy wierza, ze w kazdym czlowieku jest "wewnetrzne swiatlo", ktore jest tym
                    czyms boskim, co wplywa na swiadomosc i rzeksztalca ja, aby byla prawdziwym
                    przewodnikiem w zyciu. Wg kwakrow ta wewnetrzna swiatlosc umozliwia czlowiekowi
                    uswiadamianie sobie i przezywanie Boga.

                    Najistotniejsza czescia tradycji kwakrow jest ich osobiste swiadectwo jakie
                    daja temu, w co wierza. Wyrazem tego jest ich wystepowanie przeciwko wojnie,
                    przeciwko karze smierci, przeciwko niewolnictwu, diskryminacji i segregacji, za
                    wymiana kulturalna, za ekonomia przesycona idealami sprawiedliwosci i
                    wspoludzialu w korzystaniu z dobr, za porzadkiem publicznym i przestrzeganiem
                    prawa, itd.

                    Jasne i zdecydowane zaprzeczenie istnienia planu, wg ktorego mialby powstac i
                    rozwijac sie swiat zywy, przyszlo w latach szescdziesiatych ubieglego stulecia
                    z biologii. Osiagniecia biologii podsumowal w wydanej w 1971 r. ksiazce
                    francuski biolog Jacques Monod(1910-1976). Monod konkluduje w niej, ze
                    wszystkie formy zycia sa wynikiem przypadkowych mutacji (przypadek), i
                    darwinowskiego dostosowania do warunkow otoczenia (koniecznosc). Istoty zywe
                    ksztaltuje nie boski, wczesniej istniejacy plan, lecz przypadek i koniecznosc,
                    a czlowiek musi sam uswiadamiac sobie swoje cele i sposoby ich osiagniecia, w
                    tym ich strone etyczna. Wszechswiat jest na to wszystko obojetny. Za swoje
                    osiagniecia w biologii Monod byl oznaczony nagroda Nobla.


                    • abmiros Religia a nauka, 1) religia. 07.07.07, 10:25
                      Nauka i religia, 1) religia.

                      Slowo „religia” ma oczywiście wiele znaczen, podobnie jak slowo „nauka”. Z tych
                      wszystkich znaczen interesuja mnie tutaj tylko te znaczenia, kiedy tak religia,
                      jak i nauka, wyjasniaja swiat w którym zyjemy.

                      Religia i nauka to proby zrozumienia otaczajacego nas swiata i proby
                      uporzadkowania tej wiedzy. W tych probach na poczatku były religie, ich
                      arogancka pewnosc siebie, i ich antropomorficzne sposoby wyjasniania swiata.
                      Silom i zjawiskom przyrody nadawaly one cechy ludzkie lub widzialy w nich
                      przejawy dzialalnosci bardzo poteznych ludzi, czyli bogow, którzy obok swoich
                      poteznych, nadludzkich mocy, przejawiajacych się w burzach, porunach, i innych
                      zjawiskach przyrody, mieli również bardzo ludzkie zamilowania, bywa ze
                      zamilowania bardzo malego formatu, jak zamilowanie do tych, którzy padali
                      przed tymi bogami na kolana i blagali ich o litosc i dobrodziejstwa. Trudno
                      miec uznanie dla ludzi ktorzy budowali takie koncepcje.

                      Było i jest wiele prob bezposredniego powiazania religii z nauka. Jest np.grupa
                      religijna która w swojej nazwie ma slowo „naukowcy”; „The First Church of
                      Christ, Scientists”, a siebie nazywaja oni „Christian
                      Scientists”, „Chrzescijanskimi Naukowcami”. Kosciol ten zostal zalozony przez
                      Mary Baker Eddy w 1876 r. Jej glowne odejscie od tradycji chrzescijanskiej
                      polegalo na zastapieniu cotygnodniowych mszy z pouczeniami przez cotygodniowe
                      wyklady z podawaniem do przemyslenia takich pojec
                      jak „Bog”, „czlowiek”, „rzeczywistosc”, „biblia i zdrowie”. Ze swoim duchowym
                      wyjasnianiem rzeczywistosci nadal to jest jednak znacznie bardziej religia niż
                      nauka.

                      Religijni naukowcy z epoki atomowej wychodza ze spostrzezen, ze naukowe
                      obserwacje nigdy nie sa pozbawione subiektywizmu, zawsze sa zalezne od
                      obserwatora i warunkow obserwacji, ze każdy wyrazony liczbowo pomiar podlega
                      ludzkiej interpretacji, i ze w nauce obowiazuje zasada niepewnosci.
                      Wyprowadzaja oni stad wniosek, ze w nauce pewnosc jest tylko pozorna, natomiast
                      w jej podstawach lezy niepewnosc co jest co, i szukaja pewnosci w religii, ale
                      te swoja religijnosc widza zwykle na swój „naukowy” sposób.

                      Jeden z tych religijnych naukowcow, znany i oznaczony wieloma pozycjami i
                      tytulami matematyk Warren Weaver (1894-1978) pisze, ze kiedy studiuje podawany
                      przez wspolczesna fizyke opis zachowania się czastek elementarnych z których
                      zbudowana jest wszelka materia, to jest przekonany, ze nie obylo się to bez
                      wczesniejszego planu. Weaver oczyma swojej wyobrazni widzi we wszechswiecie
                      Boga jako konstruktora tego wspanialego wszechswiata. Do tradycyjnych religii
                      wnosi jednak istotna poprawke, ze Bog-konstruktor takiego wspanialego planu nie
                      przeszkadzalby zadnymi cudami w funkcjonowaniu tego planu. Ale te jego
                      podejscia, wraz z poetycznymi zachwytami nad tym planem, to podroz w swiat
                      fantazji, niezaleznie jakim ten podroznik jest naukowcem.
                      • abmiros Re: Religia a nauka, 2) nauka. 07.07.07, 10:33
                        Religia i nauka, 2) nauka.

                        Sklonnosc do antropomorfizowania swiata jest trudna do unikniecia, dlatego
                        nadal istnieja religie. Nauka powstawala i nadal powstaje jako sposób usuwania
                        z tego antropomorficznego wyjasniania swiata wszystkiego, co jest w nim
                        antropomorficzne. To co pozostaje to twierdzenia o swiecie oparte na
                        doswiadczeniu, eksperymencie, wiedza empiryczna, wiedza zdobywana metoda
                        obserwacji faktow, formulowania hipotez , i weryfikacji tych hipotez przez
                        obserwacje kolejnych faktow.

                        Kiedy bez dogmatow trzymamy się nauk empirycznych w wyjasnianiu swiata, jest
                        zawsze miejsce na poprawke. Naukowe wyjasnienia otaczajacej nas rzeczywistosci
                        sa znacznie ostrozniejsze niż wyjasnienia religijne. Naukowe wyjasnienia gotowe
                        sa w kazdej chwili do weryfikacji, jezeli znajda się nieznane do tej pory
                        fakty. Nauka jest gotowa do ulepszenia swojego rozumienia swiata, i w kazdej
                        chwili gotowa poddac to rozumienie sprawdzeniu. Etyka w tym naukowo wyjasnianym
                        swiecie daje się wyprowadzic bez koncepcji Boga, i taka agnostyczna etyka
                        będzie lepiej zabezpieczala kontynuacje zycia od etyki religijnej.
                        • abmiros Argument Pascala. (1) 09.07.07, 20:50
                          Argument Pascala.

                          Blaise Pascal (1623-1662)-francuski matematyk (przeciecia stozka, teoria
                          prawdopodobienstwa, teoria gier, cykloida); fizyk (cisnienie atmosferyczne,
                          proznia, prawa hydrauliki, metody pomiarow fizycznych); i pisarz religijny (w
                          1646 r. wraz z cala rodzina przeszedl na jansenizm, ruch reformatorski w
                          kosciele katolickim wzywajacy do uczciwego przestrzegania przykazan wiary,
                          skromnosci i poswiecenia się dla innych. Pascal jako pisarz religijny
                          wystepowal przeciwko jezuitom i ich metodom dowodzenia, gdzie naginali
                          argumenty dla uzasadnienia falszywej tezy. Pisal również o skorumpowanej
                          naturze ludzkiej. Wg Pascala czlowiek, ze względu na swoja ludzka skorumpowana
                          nature, nie może widziec Boga inaczej, jak tylko poprzez Jezusa, który
                          przyszedl do czlowieka jako poslany przez Boga zbawiciel).

                          W przeciwienstwie do deizmu racjonalistow, jego religijnosc była emocjonalna,
                          scentralizowana na Biblii i Jezusie. We Francji przez wieki ciagnal się
                          gallikanizm, rodzaj francuskiego nacjonalizmu, który przejawial się w
                          najprzerozniejszych sposobach demonstrowania niezaleznosci od papiestwa i
                          Rzymu, czy wrecz w tendencjach do podporzadkowania papieza i biskupow krolom
                          francuskim.

                          Pascal, fizyk i matematyk, był przekonany, ze ze względu na skorumpowana nature
                          ludzka czlowiek nie ma fizycznej, zmyslowej mozliwosci zauwazenia istnienia
                          Boga, ani logicznego argumentu za jego istnieniem. W ramach odkupienia Bog
                          poslal nam Jezusa Chrystusa i poprzez niego poznajemy Boga. Wg Pascala teoria
                          gier w ramach ludzkiej natury dostarcza dobry logiczny posredni argument za
                          istnieniem Boga.

                          „Rozwaz”-powiada Pascal-„zysk i strate, zakladajac ze Bog jest. Ocen te dwie
                          mozliwosci. Jeżeli wygrasz, wygrasz wszystko, jeżeli przegrasz, nie stracisz
                          nic. Bez wahania zaloz wiec, ze Bog jest”.

                          Inaczej mowiac Pascal sugeruje ateistom i agnostykom, ze postepuja niemadrze,
                          bo gdyby nawet prawdopodobienstwo istnienia Boga nie było wysokie, to z punktu
                          widzeniu potencjalnych zyskow i strat nieskonczenie rozsadniej jest w niego
                          wierzyc niż nie wierzyc. Pascal sadzil, ze swoim argumentem daje wiernym
                          racjonalna podstawe do udzialu w sakramentach i obrzedach.religijnych.
                          • abmiros Argument Pascala. (2) 09.07.07, 20:56
                            Argument Pascala, usunieciu z niego bledow i po rozwinieciu, jest jednak
                            argumentem za ateizmem czy agnostycyzmem. Otrzymujemy do rozwazenia cztery
                            mozliwosci:

                            1) nie ma dobrego Boga; (ateizm, agnostycyzm);
                            2) nie ma zlego Boga, (ateizm, agnostycyzm);
                            Jeżeli wiec zalozymy ateizm czy agnostycyzm, to 1)-jeżeli jest, to jest dobry,
                            a wiec nas nie skrzywdzi, 2)-jeżeli jest, to jest zly, wiec i tak nas
                            skrzywdzi.

                            Pozostale dwie mozliwosci to:
                            3) jest dobry Bog, (rozne odmiany teizmu, ile ich tam jest);
                            4) jest zly Bog, (rozne odmiany teizmu, gdzie prawie kazda ma obok dobrego Boga
                            jakiegos zlego Boga, Diabla, Szatana, Lotana, Lewiatana, Siwe, Mitre,
                            Arymana.aby nic nie było w religii za bardzo proste).

                            Jeżeli wiec zalozymy teizm, to 3) nie zyskujemy wiecej, niż pod 2), bo i tak
                            nas nie skrzywdzi jako dobry i sprawiedliwy, a stracimy duzo, bardzo duzo, bo
                            popadniemy w cale to pomieszanie z poplataniem, jakie niosa za soba wszystkie
                            religie.
                            Jeżeli jest jak pod 4) to niezaleznie od wszystkiego i tak da nam po krzyzu, bo
                            taka jego boska natura.

                            Pascal rozwazal istnienie lub nie istnienie tylko dobrego Boga. 3) i 4) sa
                            koniecznym logicznym rozwinieciem argumentu Pascala.

                            Z teorii gier wynika wiec, ze jedynie ateizm i agnostycyzm który zaklada bardzo
                            male prawdopodobienstwo istnienia jakiegokolwiek boga, sa wskazowkami, jak
                            dzialac w sytuacji niepewnosci co do istnienia Boga.

                            Zyski praktyczne z ateizmu czy agnostycyzmu sa wyrazne i jednoznaczne,
                            przestajemy podlegac koncepcjom religijnym, które zawsze sa pomieszane,
                            poplatane, wymagajace wiary i poddanstwa, odrzucenia logiki, i nieustannie
                            dopominajace się o zrzutke na tace.
                            • abmiros Re: Argument Pascala. (2) (poprawiony). 10.07.07, 08:08
                              Argument Pascala, po usunieciu z niego bledow i po rozwinieciu, jest jednak
                              argumentem za ateizmem czy agnostycyzmem. Otrzymujemy do rozwazenia cztery
                              mozliwosci:

                              1) nie ma dobrego Boga; (ateizm, agnostycyzm);
                              2) nie ma zlego Boga, (ateizm, agnostycyzm);
                              Jeżeli wiec zalozymy ateizm czy agnostycyzm, to 1)-jeżeli jest, to jest dobry,
                              a wiec nas nie skrzywdzi, 2)-jeżeli jest, to jest zly, wiec i tak nas
                              skrzywdzi.

                              Pozostale dwie mozliwosci to:
                              3) jest dobry Bog, (rozne odmiany teizmu, ile ich tam jest);
                              4) jest zly Bog, (rozne odmiany teizmu, gdzie prawie kazda ma obok dobrego Boga
                              jakiegos zlego Boga, Diabla, Szatana, Lotana, Lewiatana, Siwe, Mitre,
                              Arymana.aby nic nie było w religii za bardzo proste).

                              Jeżeli wiec zalozymy teizm, to 3) nie zyskujemy wiecej, niż pod 1), bo i tak
                              nas nie skrzywdzi jako dobry i sprawiedliwy, a stracimy duzo, bardzo duzo, bo
                              popadniemy w cale to pomieszanie z poplataniem, jakie niosa za soba wszystkie
                              religie.
                              Jeżeli jest jak pod 4) to niezaleznie od wszystkiego i tak da nam po kulach.

                              Pascal rozwazal istnienie lub nie istnienie tylko dobrego Boga. 2) i 4) sa
                              koniecznym logicznym rozwinieciem argumentu Pascala.
                              • abmiros Bog J.Tischnera. 13.07.07, 02:56
                                Nie ma nic bardziej kuszacego w interpretacji zjawisk, (deszczu, burzy, glodu,
                                obfitosci, chorobie, smierci, itd.), niż wyjasnienie, ze dzialy się lub dzieja
                                z woli jakiegos boga, i potwierdzaja zalozenia o cechach charakteru tego boga,
                                jego moralnosci, dobroci, madrosci, jeżeli to ma być dobry bog, czy dla odmiany
                                niemoralnosci, zlosci, glupocie, jeżeli to ma byc zly bog. Wszystko się wtedy
                                daje „wykazac”. Jeżeli zalozymy, ze jest dobry-bez problemu daje się wykazac,
                                ze jest dobry, bo na „dowod” przytaczamy te dobre rzeczy, które mialy albo
                                maja miejsce, a na swiecie dzieja się dobre rzeczy, nie tylko zle. Jeżeli
                                zalozymy, ze istnieje zly bog, przytaczajac kleski czy choroby „wykazujemy” zle
                                cechy jego charakteru. Swiatowa literatura religijna od tysiecy lat zajmuje
                                się „walka dobrego boga ze zlym bogiem”, chociaz w dzisiejszej dobie ta walka
                                wyrazana jest w bardziej przemyslny sposób, i osiagnela w opisach tej walki
                                wysoki stopien wyrafinowania, który przejawia się np. w pismach J.Tischnera.
                                Lubie zreszta czytac to co pisze Tischner, bo pisze bardzo potoczyscie, bez
                                teologicznego przynudzania. Ale gdyby chodzilo o nagrode w kazuistyce, to
                                Tischner zdobylby pirwsza z dalekim wyprzedzeniem w stosunku do wszystkich
                                amerykanskich „priczerow” których sluchalem, a sluchalem ich sporo.

                                Pisarze religijni i teolodzy jak swiat swiatem nie umieli jednak stworzyc
                                konsekwentnie moralnej i konsekwentnie logicznej postaci dobrego boga. Nacisk w
                                poprzednim zdaniu jest na slowie „konsekwentnie”. Pisarze religijni, którzy
                                obok dobrego boga stwarzaja postac zlego boga, i dzieki temu sadza, ze dobry
                                bog pozostaje konsekwentnie dobry, bo wszystko co zle spada na zlego Boga. Na
                                dobrego boga pozornie nie spada wówczas odpowiedzialnosc za zlo, bo przejmuje
                                ja zly bog, ale tylko pozornie. Jeżeli taki dobry Bog nie usuwa ze swiata zlego
                                Boga, to jest albo bezsilny, czyli nie jest wszechmocny, albo akceptuje i
                                bierze na siebie cale zlo, które wyrzadza zly bog.

                                Oswietlajac to samo pod nieco innym katem: wszechmocny bog z zalozenia może
                                przewidziec skutki swoich czynow. Jeżeli istnieje swiat, na którym sa i dobro i
                                zlo obok siebie, to wszechmocny bog który stworzyl taki swiat stworzyl zlo na
                                swiecie swiadomie, wiec jest niemoralny. Nie ma logicznej postaci dobrego boga,
                                przynajmniej w wydaniu chrzescijanskim, a wiec i bog Tischnera, niezaleznie jak
                                elokwentny bylby sam Tischner, jest postacia niekonsekwentna.

                                W ksiazce „Wokół Biblii” (Znak 2005) Tischner powiada, ze nauka szuka nie tylko
                                prawdy, ale i wladzy, a religia ostrzega przed wladza (str.8). Z tym to ja się
                                zgadzam Ale tym samym religia ostrzega również i przed prawda.

                                Tischner sam sobie wykoncypowal swojego Boga, a ten jego Bog jest wyszukany i
                                skomplikowany w swoich pocczynaniach, i nielatwo go chwycic na goracym uczynku
                                niekonsekwencji czy niemoralnosci, chociaz jest w ostatecznym rachunku
                                niemoralny. Gdzie Bog Tischnera jest niemoralny? Bo Bog Tischnera, jak Tischner
                                mowi o tym na stronach swojej ksiazki, daje czlowiekowi jakies zakazy, (nie
                                zjadaj owocu z tego drzewa), daje czlowiekowi wolnosc i mozliwosc przekroczenia
                                tych zakazow (Adam i Ewa zjadaja), a potem karze ich wygnaniem z raju. Na
                                dodatek, aby nic nie było zbyt proste, zamiast samemu jednym skinieniem swojego
                                wszechmocnego malego palca sprostowac to wszystko, zsyla ludziom zbawiciela
                                przez narodziny z dziewicy, krzyzuje go, zmartwychwstaje, itd.,
                                itd. „Wszechmocny” na pewno nie umie jednego, zastosowania prostych rozwiazan.
                                Ale to nie przeszkadza, aby czytac Tischnera i traktowac to co pisze jako zart,
                                bo inaczej chyba nie można.
                                • abmiros Bog z Katechizmu. 17.07.07, 06:51
                                  Katechizm na samym poczatku, we wstepie, stwierdza ze: „Życie człowieka - znać
                                  i kochać Boga”, oraz ze: „[Bog] Powoluje go [czlowieka] i pomaga mu szukać,
                                  poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił”.

                                  Inaczej mowiac, Bog z Katechizmu to postac czlekosztaltna, lubi być milowany, i
                                  aby miał go kto milowac, stworzyl czlowieka.

                                  Dalej we wstepie czytamy, ze Bog „Wszystkich ludzi rozproszonych przez grzech
                                  zwołuje, by zjednoczyć ich w swojej rodzinie - w Kościele. Aby to zrealizować,
                                  posłał swego Syna jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W
                                  Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego
                                  przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia".

                                  Bardzo to skomplikowane i zawile sposoby, na które Bog czyni swoje przybrane
                                  dzieci szczesliwymi-przez meke krzyzowania. Ale skoro już o tym mowa, to my,
                                  ludzie, nie jestesmy „dziecmi Boga”, a tylko „przybranymi dziecmi Boga”? W czym
                                  jestesmy gorsi od prawdziwych dzieci Boga? Pytam z czystej ciekawosci i bez
                                  zadnych pretensji. Dlatego, ze my bylismy poczeci przez naszych rodzicow z
                                  grzechem, a Jezus nie?

                                  Z Katechizmu wynika, ze Bog może robic absolutnie wszystko co chce, mogl wiec
                                  obrac jakas inna droge, inny sposób wyrazania tej swojej „milosci” do ludzi.
                                  Dlaczego obral droge poprzez meke krzyzowania? Ludzi ukrzyzowanych było
                                  tysiace! Ale ludzie to ludzie, tylko „przybrane” dzieci Boga, ale dlaczego
                                  wysyla na meke krzyzowania swojego syna, Jezusa? Jakie "wyzsze" potrzeby to
                                  zaspokaja?

                                  Bog chce, aby ludzie stali się jego przybranymi dziecmi. Posyla wiec Jezusa, a
                                  ten, bedac na ziemi, posyla apostolow. Katechizm mowi: „Aby to Boże wezwanie
                                  zabrzmiało w całym świecie, Chrystus posłał Apostołów, których wybrał, dając im
                                  nakaz głoszenia Ewangelii: "Idźcie... i nauczajcie wszystkie narody, udzielając
                                  im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko,
                                  co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do
                                  skończenia świata" (Mt 28, 19-20). Mocą tego posłania Apostołowie "poszli i
                                  głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę
                                  znakami, które jej towarzyszyły" (Mk 16, 20)”.

                                  Nie obeszlo się wiec bez znakow, czyli cudow, ale skoro Bog zaangazowal znaki,
                                  czyli cuda, dla potwierdzenia tego co glosil Jezus i apostolowie, to dlaczego
                                  nie zrobil cudu od razu, i nie tchnal we wszystkich ludzi za jednym zamachem-
                                  tego co chcial? Żeby nie naruszac ich wolnej woli?

                                  Tym którzy nie ida za Jezusem i apostolami i tak grozi pieklo, czyli tak czy
                                  inaczej, dla ludzi to jest sytuacja przymusowa: albo idz za Jezusem i
                                  apostolami, albo pojdziesz do piekla”. To nie jest sytuacja wolnej woli.

                                  Już tylko krotkie zetkniecie się z kilkoma zdaniami z Katechizmu poddaje w
                                  watpliwosc możliwosc skonstruowania czlekoksztaltnego Boga, a przeciez
                                  Katechizm to wynik wielu wiekow przemyslen ludzi, którzy zastanawiali się jaki
                                  jest Bog. To co wymyslili i co zostalo zebrane w Katechizmie nie jest
                                  szczególnie przekonywujace.
                                  • amm06 Re: Bog z Katechizmu. 18.07.07, 07:50
                                    Witaj Abmirosie :) Zaznacze z gory ze nie jestem zwolenniczka katechizmu gdyz
                                    nie zgadzam sie z interpretacjami tam zawartymi. Ale czytajac Twoja wypowiedz
                                    nasunelo mi sie kilka komentarzy.

                                    > Z Katechizmu wynika, ze Bog może robic absolutnie wszystko co chce, mogl wiec
                                    > obrac jakas inna droge, inny sposób wyrazania tej swojej „milosci”
                                    > do ludzi.
                                    > Dlaczego obral droge poprzez meke krzyzowania? Ludzi ukrzyzowanych było
                                    > tysiace! Ale ludzie to ludzie, tylko „przybrane” dzieci Boga, ale d
                                    > laczego
                                    > wysyla na meke krzyzowania swojego syna, Jezusa? Jakie "wyzsze" potrzeby to
                                    > zaspokaja?

                                    Wydaje sie iz byl to popularny sposob usmiercania wtedy. A dlaczego smierc,
                                    meczenska w dodatku, w ogole? A jak dobitniej uswiadomic czlowiekowi kim jest
                                    (nieodlaczna czescia Boga) i ze jako taki, czlowiek (Syn Bozy), jest
                                    niesmiertelny i niezniszczalny? Istota tej ostatniej i najwiekszej nauki
                                    Jezusa, umyka jednak kiedy uwaga uczniow skierowana jest ku ukrzyzowaniu
                                    zamiast ku zmartwychwstaniu.

                                    "W obliczu dokonanego dzieła

                                    To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła
                                    godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy
                                    udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem1 dał życie wieczne wszystkim
                                    tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego
                                    prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja Ciebie
                                    otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do
                                    wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u
                                    Ciebie pierwej, zanim świat powstał." J 17, 1-5

                                    > Tym którzy nie ida za Jezusem i apostolami i tak grozi pieklo, czyli tak czy
                                    > inaczej, dla ludzi to jest sytuacja przymusowa: albo idz za Jezusem i
                                    > apostolami, albo pojdziesz do piekla”. To nie jest sytuacja wolnej woli.

                                    Jest. Jak w sygnaturce: Niebo i pieklo to stany swiadomosci. A wyzszy stopien
                                    swiadomosci mozna osiagnac jesli sie tego pragnie i nad tym pracuje ("Proście,
                                    a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam." Mt 7,7)
                                    czyli jest to kwestia naszej wolnej woli :)
                                    • abmiros Re: Bog z Katechizmu. 19.07.07, 03:10
                                      amm06 m.in. napisała:

                                      Jest. Jak w sygnaturce: Niebo i pieklo to stany swiadomosci. A wyzszy stopien
                                      >
                                      > swiadomosci mozna osiagnac jesli sie tego pragnie i nad tym pracuje
                                      ("Proście,
                                      > a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam." Mt
                                      7,7)
                                      > czyli jest to kwestia naszej wolnej woli :)

                                      Sygnaturka to maly dzwon koscielny, to co mowisz rozumiem wiec, ze niebo i
                                      pieklo to sa sygnaly przypominajace czlowiekowi o czyms, dzwoneczki ktore
                                      zabrzmiewaja kiedy czlowiek robi "zle" (pieklo), lub "dobrze" (niebo). Takich
                                      sygnalow przypominajacych wymyslano wiele, np. "memento mori"-pamietaj o
                                      smierci, slowa powitania i pozegnania uzywane w zakonach trapistow i kamedulow.

                                      Moze nie bezposrednio, ale posrednio wynika mi z Twojego tekstu, ze to wszystko
                                      odnosi sie do doczesnosci. W takim ujeciu jak Twoje znika "zycie pozagrobowe"
                                      jako cos obiektywnego, poza sswiadomoscia, bo ze smiercia swiadomosc przestaje
                                      dzialac.

                                      Inaczej mowiac: nie ma swiadomosci po smierci, bo jest ona funkcja zywego
                                      organizmu, i jest jego funkcja nierozlaczna, ze smiercia tego organizmu gina
                                      rowniez jego funkcje-bo na tym smierc polega. Nie wszystkie od razu, stopniowo,
                                      jak o tym mowia nauki lekarskie. Pierwsza ofiara smierci wyobrazam sobie
                                      sa "wyzsze" funkcje mozgu, a wiec m.in. swiadomosc.

                                      Kiedy juz sciagniemy napowrot na ziemie wszystkich tych co sie od niej odrywaja
                                      unoszeni przez wyobraznie w "duchowosc", okaze sie, ze takie pojecia
                                      jak "pieklo" czy "niebo" praktyce pracowaly nad przeksztalceniem plemion
                                      niechrzescijanskich w chrzescijanskie. Moze to i zbozne uzasadnienie tej fikcji
                                      piekla i nieba: nastracszyc pieklem i obiecac niebo, i w ten sposob zjednoczyc
                                      i zasymilowac. Ale nawet tak usprawiedliwiajac chrzescijanstwo, czy nie czas
                                      wyzwolic sie od tej fikcji ktora juz chyba zrobila swoje i moze odejsc, nawet
                                      zakladajac, ze byla w czyms pozyteczna.


                                      • amm06 Re: Bog z Katechizmu. 19.07.07, 07:18
                                        "Gdyby nauka Jezusa zostala prawidlowo zinterpretowana, caly tok historii
                                        uleglby zmianie." - Frederick Bailes
                                        • amm06 Re: Bog z Katechizmu. 19.07.07, 07:41
                                          A tak nawiasem mowiac, Abmirosie, jak na kogos kto nie wierzy w istnienie Boga,
                                          zdajesz sie poswiecac Mu zadziwiajaco sporo uwagi ;)
                                          • abmiros Re: Bog z Katechizmu. Znaleziono kosci Jezusa. 19.07.07, 13:31
                                            amm06 napisała:

                                            > A tak nawiasem mowiac, Abmirosie, jak na kogos kto nie wierzy w istnienie
                                            Boga,
                                            >
                                            > zdajesz sie poswiecac Mu zadziwiajaco sporo uwagi ;)

                                            Fakt. I dochodze do wniosku, ze Bog to jest pojecie z ludzkiej wyobrazni, przy
                                            pomocy ktorego ludzie probuja wyjasniac sobie swiat i uzasadniac swoje
                                            poczynania. Znajduje, ze zalozenie, ze Bog istnieje obiektywnie, poza nasza
                                            wyobraznia, jest niepoprawne.


                                            amm06 napisała rowniez:

                                            > "Gdyby nauka Jezusa zostala prawidlowo zinterpretowana, caly tok historii
                                            > uleglby zmianie." - Frederick Bailes

                                            Kazda z odmian chrzescijanstwa, a jest ich sporo, twierdzi, ze ona wie, jak
                                            nalezy "prawidlowo" interpretowac Jezusa. I kazda interpretuje inaczej. A ile
                                            przy tej okazji jazgotu i halasu! Czas ktory ja temu poswiecam to cwierc kropli
                                            wobec morza.

                                            Przy okazji: wczoraj mialem w reku ksiazke napisana przez autorow z Izraela,
                                            ktorzy twierdza, ze wsrod tysiecy ossariow jakie znaleziono w Izraelu,
                                            znaleziono rowniez kosci Jezusa, syna Jozefa.

                                            Jezeli to prawda, ze znaleziono kosci Jezusa, tego z Biblii, a wyglada na to,
                                            ze to jest prawda, bo ksiazka jest dobrze zilustrowana fotografiami ktore nie
                                            budza watpliwosci,i dobrze zargumentowana z punktu widzenia archeologicznego,
                                            to w oparciu o dowod rzeczowy upada koncepcja wniebowstapienia.

                                            Mila amm06, czy nie warto koncepcji Boga przyjrzec sie uwaznie, szczegolnie
                                            przy tej wielkiej rozmaitosci i mnogosci jej odmian, i na tle tych wszystkich
                                            czynow, dla ktorych koncepcje Boga maja byc uzasadnieniem?
                                            • konsumentx Re: Bog z Katechizmu. Znaleziono kosci Jezusa. 20.07.07, 01:31
                                              Abmiros o jakich kościach, książce mówisz? Z tego co wiem to Jezus jest postacią
                                              mitologiczną po raz pierwszy opisaną w ewangelii ok 100ne. Żadne inne księgi
                                              historyków z tych czasów nie mówią o Jezusie. Nowy Testament składający się z
                                              ewangelii powstałych między 1oo-300ne (w większości połączenie mitów z domieszką
                                              faktów)jest jedyną taką księgą. Nie jestem zbytnim znawcą historii tamtych
                                              czasów, ale chętnie poznam nazwę książki o której mówisz, czy inne księgi
                                              historyków tamtych czasów opisujących losy Jezusa. Choć z tego co wiem tamten
                                              czas, w tym miejscu, w którym rzekomo Jezus powstał, jest w miarę dobrze
                                              opisany, przez ówczesnych historyków i nie wspomina żadnego syna Juzefa. Jeśli
                                              znasz jakąś księgę starożytnych historyków temu synowi boga poświęconą to
                                              chętnie poznam nazwę, aby się zapoznać.
                                              • konsumentx Re: Bog z Katechizmu. Znaleziono kosci Jezusa. 20.07.07, 16:15
                                                Oj przepraszam pomyliłem się. Oczywiście Ewangelie powstawały między rokiem 70,
                                                a 100. W każdym razie nie przypominam sobie, aby były gdzieś wcześniejsze zapisy
                                                na temat tego konkretnego zbawiciela.
                                                • abmiros Re: Bog z Katechizmu. Znaleziono kosci Jezusa. 20.07.07, 18:50
                                                  Ja naleze do tych ktorzy sadza, ze Jezus syn Jozefa byl postacia historyczna,
                                                  czlowiekiem z krwi i kosci, i ze jak tysiace innych zostal ukrzyzowany. Losy
                                                  ciala Jezusa sa do dyskusji. W jednej wersji po zdjeciu z krzyza cialo zostalo
                                                  wrzucone do jakiegos plytkiego wspolnego grobu i tam latwe do odkopania i
                                                  rozszarpania przez hieny, a wiec informacje o znalezionych kosciach nalezy
                                                  traktowac ostroznie.

                                                  Ewangelie raczej potwierdzaja wersje z grobowcem. W tej wersji cialo Jezusa
                                                  byloby przeniesione do rodzinnego grobowca, tam wg zwyczajow owczesnych Zydow w
                                                  niszy pozostawione do rozpadu, a pozniej kosci zebrane do glinianej urny,
                                                  ossarium, i pozostawione w grobowcu rodzinnym, na ktory przypadkiem trafiono w
                                                  naszych czasach, podobnie jak trafiono na wiele innych grobowcow.

                                                  Kiedy bede mial ponownie te ksiazke w reku, spisze dla Ciebie tytul i autorow.
                                                  Analize calej sprawy pozostawiam historykom. Jak na sceptyka przystalo nie
                                                  akceptuje wersji wniebowstapienia, wiec przyjme do wiadomosci kazdy werdykt
                                                  historykow, jezeli bedzie w miare jednolity i bez cudow. Jezeli, jak to czesto
                                                  bywa, historycy beda podzieleni pomiedzy wersje z grobowcem i wersje z cialem
                                                  porzuconym na lup dzikich zwierzat, wybiore ta ktora bedzie na mnie robila
                                                  wrazenie bardziej prawdopodobnej.

                                                  W ewangeliach mozna znalezc wzmianki wskazujace, ze Jezus z Nazaretu byl w
                                                  strukturze rodzinnej i probowal sie od niej uniezaleznic. Spoleczenstwo
                                                  zydowskie w tamtych czasach mialo struktura rodzinna silniejsza od struktury
                                                  narodowej. Tej struktury rodzinnej Zydzi do tej pory tak zupelnie nie
                                                  zatracili. Rodzina Jezusa probowala wykorzystac go do swoich celow, i tutaj
                                                  ewangelie stanowia wylom z tradycji zydowskich, kiedy rozszerzaja pojecie
                                                  rodziny na nie-zydow. Tak z Pawlem z Tarsu narodzilo sie chrzescijanstwo.
                                                  • abmiros The Jesus Family Tomb 21.07.07, 02:28
                                                    Ta ksiazka o ktorej mowilismy to:

                                                    The Jesus Family Tomb. The Discovery, the Investigation, and the Evidence That
                                                    Could Change History. Simcha Jakobovici and Charles Pellegrino.
                                                    HarperSanFrancisco, copyright 2007. Stron 218. Ilustracji 31.

                                                  • abmiros Od Jezusa do procentow od pozyczek, (1). 21.07.07, 19:48
                                                    Od Jezusa do procentow od pozyczek. (1)

                                                    „The Jesus Dynasty nie ma zwiazku z popularyzowana ostatnio wnioskiem, ze Jezus
                                                    się ozenil i był ojcem dzieci Marii Magdaleny. Ta fikcja ma za soba dlugie
                                                    okresy spekulacji i krotkie wykazy dowodow. Ale jak to zwykle ma miejsce ,
                                                    prawda jest jeszcze bardziej zaskakujaca niż fikcja-i nieustannie intrygujaca.

                                                    W ksiazce The Jesus Dynasty [James D. Tabor, Simon and Schuster, copyright
                                                    2007] odkryjesz, ze Jezus był pierworodnym synem rodziny pochodzenia
                                                    krolewskiego-potomkiem krola Dawida z czasow starozytnego Izraela. Jezus
                                                    rzeczywiscie był ogloszony „Krolem Zydow” i zostal stracony przez Rzymian za ta
                                                    pretensje. Raczej nie Kosciol, lub nowa religie, jak to jest powszechnie
                                                    rozumiane, nowa dynastie krolewska, zlozona z jego wlasnych braci i
                                                    bezposredniej rodziny zalozyl Jezus. Nie był zalozycielem kosciola, lecz
                                                    pretendentem do tronu zydowskiego. Jezus zgodnie z prorokami hebrajskimi był
                                                    Mesjaszem, potomkiem Dawida, który poprowadzilby narod Izraela przez dni
                                                    ostatnie. Miał on pojawic się na swiecie w ramach tej szczegolnej rodziny krola
                                                    Dawida.

                                                    Ostatnio udostepnione porcje Zwojow z Morza Martwego rzucily dalsze swiatlo na
                                                    czym konkretnie te zydowskie oczekiwania z I w.n.e. polegaly. Ta oczekiwana
                                                    rodzina, rodzina z krwi krolewskiej, rodzina Dawida, z jej [w I w. n. e.]
                                                    radykalnym potencjalem rewolucyjnym, była dobrze znana rodzinie krola Heroda
                                                    która w tamtych czasach rzadzila Palestyna z ramienia Rzymian. Ale rodzina
                                                    krola Dawida była również znana tym przedstawicielom Rzymu, którzy wówczas byli
                                                    namiestnikami w Palestynie, jak również dobrze znana cesarzom rzymskim. Ci
                                                    potencjalni krolowie Zydow, jako ze z rodziny Dawida, nie tylko byli na uwadze,
                                                    ale w krytycznych sytuacjach również wylapywani przez Heroda i Rzymian, i
                                                    traceni.

                                                    Krotko przed smiercia Jezus zalozyl „prowizoryczny rzad” z dwunastu
                                                    przedstawicieli, po jednym z dwunastu plemion lub regionow Izraela, i postawil
                                                    swojego brata Jamesa na czele tego nieopierzonego rzadu. James stal się
                                                    niekwestionowanym przywodca wczesnego chrzescijanstwa. Ten historyczny fakt
                                                    jest glownie zapominany, lub co jest bardziej prawdopodobne, ukrywany.
                                                    Wlasciwie rozumiany zmienia on wszystko co wiemy na temat Jezusa, jego misji, i
                                                    jego poslania. Każdy slyszal o Piotrze, Pawle, Janie, ale centralna rola
                                                    Jamesa , ukochanego ucznia i mlodszego brata Jezusa, zostala skutecznie
                                                    zamazana z pamieci chrzescijanskiej”. [Ewangelia wg sw. Jana, 21,20-23].

                                                    To tyle co wzialem z ksiazki „The Jesus Dynasty”, która napisal J. D. Tabor,
                                                    Przewodniczacy Studiow Religijnych uniwersytetu Polnosnej Karoliny w Charlotte.
                                                    Jest on jednym z ekspertow zwiazanych z odkryciem grobu rodziny Jezusa.
                                            • abmiros Strach przed smiercia a prokreacja. 20.07.07, 18:02

                                              Obawa smierci to podstawowy w przyrodzie zywej instynkt, który czlowiek dzieli
                                              z cala zywa przyroda. Czlowieka wyroznia to od reszty przyrody zywej, ze u
                                              czlowieka istnieje swiadomosc smierci, co raz bardziej wyrazna w miare
                                              dojrzewania i nastepnie starzenia się. Gromada w ktorej czlowiek zyje może
                                              wplywac na swiadomosc smierci u jej czlonkow, a kaplani staraja się kontrolowac
                                              instynkt strachu przed smiercia. Np. kaplani chrzescijanstwa wymyslili w tym
                                              celu pojecie zycia pozagrobowego, nieba, piekla. Grozba piekla przywoluja do
                                              porzadku tych, co nie postepuja tak jak nakazuja kaplani, obietnica nieba
                                              nagradzaja poslusznych.

                                              Wspolczesna cywilizacja wymyslila srodki techniczne, jak komunikacja
                                              samochodowa i samolotowa, telefony komorkowe, telewizja, masowe imprezy, w tym
                                              imprezy muzyczne. Za tym wszystkim nie nadazaja kaplani. Dodatkowo nauka,
                                              badajac swiat i wszechswiat instrumentalnie i opracowujac teoretycznie wyniki
                                              tych badan nie znajduje potwierdzenia wyobrazen religijnych, a to powoduje
                                              ksztaltowanie się grupy ludzi którzy w oparciu o badania naukowe sa sceptyczni
                                              do koncepcji religijnych.

                                              Kaplanom generalnie nie można zarzucic obludy, wierza w to co mowia. Ale można
                                              im zarzucic eksploatowanie poczucia strachu przed smiercia, ignorowanie faktow,
                                              i beztroskie fantazjowanie.

                                              Mezczyzni zapominaja o perspektywie smierci w zwiazku z seksem, w czasie walki
                                              o bezpieczenstwo swoje i bliskich, oraz w czasie zabiegow o pokarm. Mezczyzni
                                              którym nie latwo o seks, ale latwo o bezpieczenstwo i o pokarm, jak np. w
                                              zakonach, popadaja bywa ze w obsesyjne myslenie o smierci.

                                              Kobiety zapominaja o perspektywie smierci kiedy staja się matkami. Ucieczka w
                                              potomstwo jest naturalna ucieczka przed smiercia, zreszta jedyna praktycznie
                                              skuteczna, bo rodzice w swoich dzieciach ponownie przychodza na swiat,
                                              odradzaja się, w potomstwie przedluzaja swoje wlasne zycie. Kobiety wydaja
                                              dzieci na swiat i opiekuja się nimi, mezczyzni dbaja o ich wyzywienie i
                                              bezpieczenstwo. Dla czlonkow grupy tak zaangazowanych perspektywa smierci
                                              przestaje budzic przerazenie, widok dobrze prosperujacego potomstwa lagodzi
                                              strach przed smiercia. Prokreacja odsuwa strach przed smiercia w nieokreslona
                                              przyszlosc.
                                            • amm06 Re: Bog z Katechizmu. Znaleziono kosci Jezusa. 22.07.07, 05:53
                                              abmiros napisał:

                                              > Jezeli to prawda, ze znaleziono kosci Jezusa, tego z Biblii, a wyglada na to,
                                              > ze to jest prawda, bo ksiazka jest dobrze zilustrowana fotografiami ktore nie
                                              > budza watpliwosci,i dobrze zargumentowana z punktu widzenia archeologicznego,
                                              > to w oparciu o dowod rzeczowy upada koncepcja wniebowstapienia.

                                              Z pewnoscia upada, lecz tylko ta ktora zaklada ze do Nieba wstepuje sie w
                                              butach i z kosciami, do kompletu ;)

                                              > czy nie warto koncepcji Boga przyjrzec sie uwaznie, szczegolnie
                                              > przy tej wielkiej rozmaitosci i mnogosci jej odmian, i na tle tych wszystkich
                                              > czynow, dla ktorych koncepcje Boga maja byc uzasadnieniem?

                                              Byc moze warto, lecz przygladajac sie im nalezy pamietac ze patrzymy nie na
                                              Boga lecz na Jego koncepcje. Sadze ze duzo lepsza droga poszukiwan Boga sa
                                              wlasne obserwacje i spostrzezenia. W moim przypadku, koncepcje ktore
                                              postanowilam zglebic dokladniej, wybralam na podstawie tego, iz pozostaja w
                                              zgodzie z moimi wlasnymi wnioskami. Zglebiam je, poniewaz odnajduje w nich
                                              logike i zastosowanie w praktyce, co w ten sposob przekonuje mnie iz
                                              sa "wiarygodne" :). W tym sensie, nie "wierze", lecz wiem, bo "poznacie ich po
                                              ich owocach" Mt 7, 20.
                                              • abmiros Od Jezusa do procentow od pozyczek (2). Re: amm06 23.07.07, 08:12
                                                amm06 napisała:

                                                > abmiros napisał:
                                                >
                                                > > Jezeli to prawda, ze znaleziono kosci Jezusa, tego z Biblii, a wyglada na
                                                > to,
                                                > > ze to jest prawda, bo ksiazka jest dobrze zilustrowana fotografiami ktore
                                                > nie
                                                > > budza watpliwosci,i dobrze zargumentowana z punktu widzenia archeologiczn
                                                > ego,
                                                > > to w oparciu o dowod rzeczowy upada koncepcja wniebowstapienia.
                                                >
                                                > Z pewnoscia upada, lecz tylko ta ktora zaklada ze do Nieba wstepuje sie w
                                                > butach i z kosciami, do kompletu ;)
                                                >
                                                > > czy nie warto koncepcji Boga przyjrzec sie uwaznie, szczegolnie
                                                > > przy tej wielkiej rozmaitosci i mnogosci jej odmian, i na tle tych wszyst
                                                > kich
                                                > > czynow, dla ktorych koncepcje Boga maja byc uzasadnieniem?
                                                >
                                                > Byc moze warto, lecz przygladajac sie im nalezy pamietac ze patrzymy nie na
                                                > Boga lecz na Jego koncepcje. Sadze ze duzo lepsza droga poszukiwan Boga sa
                                                > wlasne obserwacje i spostrzezenia. W moim przypadku, koncepcje ktore
                                                > postanowilam zglebic dokladniej, wybralam na podstawie tego, iz pozostaja w
                                                > zgodzie z moimi wlasnymi wnioskami. Zglebiam je, poniewaz odnajduje w nich
                                                > logike i zastosowanie w praktyce, co w ten sposob przekonuje mnie iz
                                                > sa "wiarygodne" :). W tym sensie, nie "wierze", lecz wiem, bo "poznacie ich
                                                po
                                                > ich owocach" Mt 7, 20.
                                                >
                                                Podoba mi sie takie ujecie zagadnienia. Sadze, ze ja mowie to samo, tyle ze
                                                innymi slowami, bardziej bezposrednio, mniej delikatnie. No i Ty, amm06,
                                                ujmujesz to pozytywnie, ja-negatywnie. Ja mowie "nie ma Boga", Ty mowisz: -nie
                                                wierze lecz wiem, bo sprawdzam empirycznie, "poznaje ich po ich owocach", jak
                                                mowi Ewangelia wg Mateusza w 7,20.

                                                Ewangelie, tak te cztery ktore sa w Biblii, jak i pozostale ktore byly
                                                napisane, a ktore zostaly poza Biblia, (takich znamy 17 roznych, nazywa
                                                sie je ewangeliami niekanonicznymi, znane sa niektore w calosci, niektore we
                                                fragmentach, niektore tylko z nazwy), nazywam (bez sladu
                                                intencji obrazy) propaganda polityczna. Religia sprowadza sie do kontroli nad
                                                wiernymi, czyli do walki o wladze.

                                                Ludzkosc powoli dojrzewa do uzgadniania zasad postepowania jednostek i
                                                wspolzycia w gromadzie bez powolywania sie na fikcje Boga, lecz poprzez
                                                zastepowanie tej fikcji przez "Zglebianie [tych zasad postepowania],
                                                odnajdywanie w nich logiki, i zastosowanie w praktyce, co w ten sposob
                                                przekonuje [nie tylko amm06, ale i mnie rowniez], iz sa wiarygodne".

                                                W Palestynie I w. n.e. powolywac sie na Boga i na pochodzenie z rodu Dawida
                                                nioslo ze soba duze szanse wygranej-gdyby nie Rzymianie, ktorzy nie wierzyli w
                                                zydowskich bogow i wygrywali pod sztandarami swoich wlasnych-jacy tam byli ci
                                                bogowie rzymskich legionow, a bylo duzo roznych.

                                                Joseph ben Mattahias bylo jego oryginalne nazwisko, po upadku powstania
                                                przeciwko Rzymianom doszedl do wniosku, ze bog zydowski przeszedl na rzymska
                                                strone, bo Rzymianie wygrali. Domyslam sie, ze on sam poczul sie
                                                usprawiedliwiony pojsc sladami zydowskiego Boga i przeszedl na strone Rzymian.
                                                Jako obywatel rzymski przybral imie Josephus Flavius i napisal cenione
                                                opracowania historyczne.

                                                Rzymianie 3 wieki pozniej zaadoptowali zydowskiego Boga do swojego panteonu-
                                                swiatyni w ktorej czczono wszystkie bostwa. W postaci jaka nadalo temu
                                                zydowskiemu Bogu chrzescijanstwo, ten Bog rozprawil sie z wszystkimi innymi
                                                bogami tego panteonu i tak umarla rzymska tolerancja religijna, aby w Europie
                                                przybrac postac wojen religijnych i morderstw religijnych. Ludzie musza dojrzec
                                                do panteonu.

                                                Jezeli w wyborach ma miejsce powolywanie sie na Boga, warto zauwazyc, ze jezeli
                                                Bog jest, zydowski czy niezydowski, to wcale mu na tym powolywaniu sie na niego
                                                nie zalezy. Inaczej partie ktore padaja przed nim na kolana powinny wygrywac w
                                                wyborach, szczegolnie te partie, ktore robia to padanie na kolana z wiekszym
                                                halasem.
                                                • abmiros Od Jezusa do procentow od pozyczek (3). 23.07.07, 18:08
                                                  Takie pojecia jak Bog, Jezus (jako syn bozy), czy procent od pozyczki, wpisane
                                                  w umysl drugiego czlowieka z odpowiedniem ladunkiem zobowiazan, nakazow,
                                                  zakazow czy grozb, pozwalaja sprawowac wladze nad drugim czlowiekiem,
                                                  kontrolowac go. Z procentami od pozyczek czesc zarobkow pracownika idzie do
                                                  kieszeni pozyczkodawcy, ktory nic nie robi a tylko zbiera procenty. No, musi
                                                  przy tym myslec i glowkowac, ale kto nie musi, kto chce miec sukces zyciowy.
                                                  Dawniej kontrolowanie pojecia boga przynosilo takie procenty.
                                                  • abmiros Lichwa, czyli pozyczanie pieniedzy na procent (1) 26.07.07, 02:13
                                                    Lichwa czyli pozyczanie pieniedzy na procent.
                                                    Wybiorczo postepuje Kosciol z tym swoim zydowskim Bogiem. Co mu u tego Boga
                                                    niewygodne, Kosciol ignoruje.
                                                    Pozyczanie pieniedzy na procent jest sprzeczne z tym, co domagal sie od swoich
                                                    wiernych Bog biblijny. W Starym Testamencie jest podkreslana koniecznosc
                                                    darowania dlugow.
                                                    Kosciol Katolicki przez wieki, az do tej pory, byl zalezny od bogatych, wiec
                                                    jezeli poruszal ten biblijny zakaz gnebienia blizniego procentami od pozyczek,
                                                    jak i biblijnego nakaz darowania dlugow, to tak, ze nie mialo to zadnego
                                                    praktycznego skutku.
                                                    Jezeli w parafii proboszcz jest bardzo zalezny od parafian bogatych, a tak było
                                                    zawsze i wszedzie, to taki proboszcz nie bedzie szczegolnie wyraznie podnosil
                                                    idei, aby parafianie dzielili się miedzy soba majatkiem, chociazby nawet byly
                                                    to idee z Biblii. Biblia w Ksiedze Ezechiela, 18,5-17 mowi np.:

                                                    Ktokolwiek jest sprawiedliwy i przestrzega prawa i sprawiedliwości,
                                                    kto nie jada mięsa z krwią i oczu nie podnosi ku bożkom domu Izraela, nie
                                                    bezcześci żony bliźniego, nie zbliża się do żony w okresie jej nieczystości,
                                                    nie krzywdzi nikogo, zwraca zastaw dłużnikowi, nie popełnia rozboju, łaknącemu
                                                    udziela swego chleba, nagiego przyodziewa szatą,
                                                    nie uprawia lichwy, nie żąda odsetek, odsuwa swą rękę od nieprawości,
                                                    sprawiedliwie rozsądza między jednym człowiekiem a drugim,
                                                    stosuje się do moich ustaw i zachowuje wiernie moje przykazania, postępując
                                                    uczciwie - ten na pewno żyć będzie - wyrocznia Pana Boga.
                                                    Lecz jeśliby zrodził syna gwałtownika i rozlewającego krew, winnego jednej z
                                                    tych zbrodni -
                                                    choć sam żadnej z nich nie popełnił - syna, który jadł mięso z krwią, syna,
                                                    który bezcześcił żonę swego bliźniego,
                                                    uciskał biednego i potrzebującego, popełniał rozboje, nie oddawał zastawu,
                                                    podnosił oczy ku bożkom, dopuszczał się obrzydliwości,
                                                    uprawiał lichwę i żądał odsetek - ten nie będzie żył, bo popełnił wszystkie te
                                                    bezeceństwa. Ten na pewno umrze, a [odpowiedzialność za] krew jego spadnie na
                                                    niego samego.
                                                    Natomiast gdyby zrodził syna, który by widział wszystkie grzechy popełniane
                                                    przez swego ojca i uląkł się, a nie naśladował go w nich,
                                                    a więc nie jadał mięsa z krwią, nie podnosił oczu ku bożkom izraelskim, nie
                                                    bezcześcił żony bliźniego,
                                                    nie uciskał nikogo, nie zwlekał z płaceniem długów, nie popełniał gwałtów,
                                                    łaknącemu udzielał chleba, przyodziewał nagiego,
                                                    odwracał rękę od zła, nie uprawiał lichwy, nie żądał odsetek, wypełniał moje
                                                    nakazy i postępował według moich ustaw: ten nie umrze skutkiem wykroczeń swego
                                                    ojca, ale żyć będzie.
                                                    (Wzialem z Biblii Tysiaclecia, str. 1000).
                                                  • abmiros Lichwa, czyli pozyczanie pieniedzy na procent (2) 27.07.07, 01:45
                                                    Lichwa, czyli pozyczenie pieniedzy na procent. (2)

                                                    Oprocentowanie-oplata za uzywanie pieniedzy, zwykle wyrazana w rocznym
                                                    procencie od kwoty pozyczonej. Oplata za uzywanie pieniedzy znana była od
                                                    starozytnosci, i od starozytnosci była dyskutowana z punktu widzenia moralnosci
                                                    i dobra spolecznego. Dyskusje te były prowadzone w ramach religii, ale w
                                                    tamtych czasach wszystko co narodowo i spolecznie wazne było dyskutowane w
                                                    ramach religii, z powolywaniem się na Boga lub bogow.
                                                    Starozytni Zydzi i pierwsi chrzescijanie zakazywali pobierania procentow od
                                                    pozyczek, (lichwy), ale w ramach swojej wlasnej grupy, zydzi wśród zydow,
                                                    chrzescijanie wśród chrzescijan. Pierwsi chrzescijanie przeniesli zydowskie
                                                    poczucie wspolnoty narodowej na wszystkich nawroconych. Ulatwiony dostepn do
                                                    pozyczek i ograniczenia procentowe jakie obowiazywaly wśród zydow były dla nie-
                                                    zydow jeszcze jednym argumentem do nawracania na chrzescijanstwo, jeszcze jedna
                                                    z obiecywanych szczesliwosci chrzescijanstwa.
                                                    Stopniowo, w miare uplywu lat i wiekow, oslabialy się w chrzescijanstwie
                                                    zakazy lichwy, i ostatecznie w chrzescijanskich spoleczenstwach zaczeto
                                                    rozrozniac pomiedzy niskim oprocentowaniem i wysokim oprocentowaniem, lichwa
                                                    nazywano tylko wysokie oprocentowanie.
                                                    Prawo amerykanskie nakladalo gorna granice na oprocentowanie pozyczek, co
                                                    wynikalo z wplywow opierajacych się na Biblii amerykanskich protestantow, ale
                                                    kiedy w 1981 r. oprocentowanie skoczylo wysoko, do ponad 20%, niektóre ciala
                                                    prawodawcze w Stanach obalily gorne granice oprocentowania. Sklonily ich do
                                                    tego obawy inflacyjne-obawy gwaltownej utraty wartosci pieniadza. Utrate
                                                    wartosci pieniadza pamieta Europa z okresow po I i po II wojnach swiatowych,
                                                    jak i okres po tych wojnach, kiedy tylko dolar byl ceniony.

                                                    Istnieja obawy, ze amerykanski rzad jest obecnie tak nieodpowiedzialny, ze
                                                    sytuacja z lat 1981 powtorzy się w gorszym wydaniu. Dolar amerykanski już teraz
                                                    szybko traci na rynkach swiatowych na wartosci, a w Ameryce mowi się z obawa o
                                                    amerykanskim zadluzeniu do Chin. Spoleczenstwo amerykanskie skarzy się, ze
                                                    pracuje na procenty od pieniadzy pozyczonych przez rzad.
                                                  • abmiros Biologiczny ojciec Jezusa (1). 29.07.07, 03:55
                                                    Biologiczny ojciec Jezusa (1).

                                                    Z Nowego Testamentu wynika, ze Jezus był dzieckiem nieslubnym, przedmalzenskim.
                                                    Nie z tego robie w tym tekscie sprawe, takimi dziecmi jest bardzo wielu z nas,
                                                    szczególnie kiedy rodzice nie czekaja na slub by się nacieszyc soba wzajemnie.
                                                    Zmierzam w tym tekscie do wskazania, na kogo wspolczesna archeologia wskazuje
                                                    jako na prawdopodobnego biologicznego ojca Jezusa.

                                                    W Nowym Testamencie, w Ewangelii wg Jana, ojciec i matka Jezusa wymieniani sa
                                                    po imieniu:

                                                    I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my
                                                    znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem.

                                                    Ewangelie wg Marka (6,3) i Mateusza (15,55) wymieniaja tylko matke Jezusa:
                                                    Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i
                                                    Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim.

                                                    Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam,
                                                    a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda?

                                                    (W tamtych czasach dzieci nazywane byly imieniem matki tylko wtedy, kiedy
                                                    ojciec byl nieznany).

                                                    W Ewangelii wg Lukasza (w rozdziale 1), mamy rozbudowana mitologie na temat
                                                    urodzin Jezusa. Lukasz laczy narodziny Jezusa z narodzinami Jana Chrzciciela:

                                                    W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei,
                                                    zwanego Nazaret,
                                                    do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a
                                                    Dziewicy było na imię Maryja.
                                                    Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z
                                                    Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>.
                                                    Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to
                                                    pozdrowienie.
                                                    Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę
                                                    u Boga.
                                                    Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.
                                                    Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu
                                                    tron Jego praojca, Dawida.
                                                    Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie
                                                    końca.
                                                    Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam
                                                    męża?
                                                    Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego
                                                    osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.
                                                    A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i
                                                    jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną.
                                                    Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
                                                    Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie
                                                    według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
                                                    W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do
                                                    pewnego miasta w [pokoleniu] Judy.
                                                    Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
                                                    Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w
                                                    jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.
                                                    ...
                                                    Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

                                                    W ewangelii wg Mateusza (1,18-19) czytamy:

                                                    Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z
                                                    Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha
                                                    Świętego.
                                                    Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na
                                                    zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

                                                    U Mateusza jest kwintesencja sytuacji w jakiej była Maria kiedy zaszla w ciaze
                                                    z ktorej urodzil się Jezus?. Kto był tym ojcem? Wspolczesna biblistyka ma na
                                                    ten temat interesujace spostrzezenia, oparte na starozytnych tekstach i na
                                                    archeologii, w tym na odkryciach z ostatnich lat.
                                                  • abmiros Re: Biologiczny ojciec Jezusa (2). 29.07.07, 21:16
                                                    Palestyna w czasach kiedy zyl Jezus była wstrzasana powstaniami zydowskimi,
                                                    Zydzi probowali zrzucic rzymska okupacje i odzyskac niepodleglosc. Kazdy
                                                    przywodca takiego powstania, a były one liczne, miał ambicje zostac krolem
                                                    zydowskim niezaleznym od Rzymu. Szanse takiego przywodcy aby być uznanym przez
                                                    Zydow za krola wzrastaly niepomiernie jeżeli mogl wykazac, ze pochodzi od krola
                                                    Dawida.

                                                    Rzym staral sie utrzymac wladze w Palestynie okresami przez narzucone przez
                                                    siebie marionetki, takie jak Herod Wielki i jeden z jego synow, Herod Antypas,
                                                    o ktorych mowi NT, okresami sprawujac ja przez swoich namiestnikow, Rzymian,
                                                    jak Poncjusz Pilat.

                                                    Jezus i jego rodzina byly przedmiotem szczegolnego zainteresowania tak Zydow
                                                    jak i Rzymian, bo rodzina Jezusa wyprowadzala swoja genealogie od krola Dawida,
                                                    a wg judaizmu potomek Dawida miał być krolem Zydow.

                                                    Ewangelia wg Mateusza wyprowadza pochodzenie Jezusa z rodu Dawida przez
                                                    genealogie meza Marii, Jozefa, ale i tak w ostatnich wierszach (1,16) sprowadza
                                                    ja do samej Marii, jak gdyby tylko ona była tutaj istotna.

                                                    Ewangelia wg Lukasza wyprowadza pochodzenie Jezusa w odwrotnym porzadku,
                                                    zaczynajac od Jezusa. Poprzez jego matke Marie idzie do krola Dawida, ale
                                                    idzie inna linia genealogiczna niż Ewangelia wg Mateusza. Jezus nie musial
                                                    mieć Jozefa za biologicznego ojca, bo poprzez swoja matke, Marie, Jezus
                                                    powolywal się na pochodzenie od krola Dawida.

                                                    To pochodzenie poprzez matke było wazne, bo Ewangelie nie ukrywaja, lecz
                                                    podkreslaja, ze Jozef nie był ojcem Jezusa. Maria była z rodu Dawida, wiec
                                                    Jezus miał tradycyjne prawo do zydowskiego tronu.

                                                    Po niedawnym rzymskim podboju Palestyna była najbardziej wrzacym rejonem w
                                                    owczesnym rzymskim swiecie, podobnie jak obszar od Iraku doAfganistanu jest
                                                    obecnie wrzacym rejonem naszego swiata. W naszym swiecie nafta decyduje o tym
                                                    wrzeniu, w okresie I w.n.e. nie było zbytnio inaczej, Palestyna była bogactwem
                                                    Rzymu dzieki podatkom które Rzym sciagal z Palestyny.

                                                    Jezus jako potomek krola Dawida wywieral na masy zydowskie magnetyczny wplyw,
                                                    dlatego Jezus jak i jego przyrodni bracia, (James, Joses, Judas, i Simon), byli
                                                    pilnie obserwowani tak przez Rzymian, jak i przez rzymskie marionetki osadzone
                                                    na zydowskim tronie i sprawujace wladze w imieniu Rzymu, jak Herod Wielki i
                                                    Herod Antypas. Rzymianie i ich marionetki zabijali potencjalnych aspirantow do
                                                    zydowskiego tronu.

                                                    Ale losy Jezusa i jego braci jako potomkow krolewskiego rodu Dawida byly tez
                                                    pilnie obserwowane i opisywane przez skrybow zydowskich, tak powstaly Ewangelie
                                                    i wiele innych pism z tamtych czasow. Wszystkie te pisma, niezaleznie z jakiej
                                                    pozycji pisane, były pismami politycznymi. Autorzy dosmaczali te polityczne
                                                    pisma przez odwolywanie się do bogow, bo religia była w tamtych czasach scisle
                                                    powiazana z polityka, a placenie podatkow było nakazem religijnym.

                                                    Jezus był Zydem i nigdy nie wyniosl swojego zydowskiego Boga do innych narodow.
                                                    Zrobil to dopiero pozniej inny Zyd, Pawel z Tarsu (sw.Pawel). Pawel z Tarsu,
                                                    pierwszy chrzescijanin, uwierzyl w zmartwychwstanie Jezusa i na tym
                                                    zmartwychwstaniu zbudowal swoja wiare w Jezusa, a i cale chrzescijanstwo. Pawel
                                                    z Tarsu pisze (Pierwszy list do Koryntian, 15,14): „A jeśli Chrystus nie
                                                    zmartwychwstal, daremne jest nasze nauczanie, prozna jest także nasza wiara”.

                                                    Wg Pawla chrzescijanstwo zawislo wiec nie na pochodzeniu Jezusa od Boga, wielu
                                                    grecko-rzymskich bohaterow mialo boskie pochodzenie. Tak jak zydowski Bog
                                                    miał „zejsc” na Marie i poczac Jezusa, tak Zeus miał „zejsc” na Alkmene i
                                                    poczac Herkulesa. Przypisanie Boskiego pochodzenia Jezusowi było wiec jeszcze
                                                    jedna z wielu manier kulturalnych swiata grecko-rzymskiego. Pawla nie
                                                    to „wzielo” u Jezusa, lecz jego zmartwychwstanie, i w oparciu o to przezycie
                                                    zmartwychwstania przez Pawla narodzilo się chrzescijanstwo. Najnowsza
                                                    biblistyka i archeologia dobieraja się i do tego „cudu zmartwychwstania”.
                                                  • abmiros Biologiczny ojciec Jezusa (3). 30.07.07, 19:08
                                                    Biologiczny ojciec Jezusa (3).
                                                    Problem kto byl ojcem Jezusa ciagnie sie przez wszystkie cztery ewangelie
                                                    nowotestamentowe. W niedawno odkrytej ewangelii, ktora jako jedna z wielu byla
                                                    poza nowym testamentem, t.zw. Ewangelii Tomasza, napisanej w koncu I wieku
                                                    n.e., jest aluzja ze Jezus byl synem kobiety lekkich obyczajow.

                                                    Grecki filozof Celsus w II w.n.e. napisal, ze Mary zostala wprowadzona w ciaze
                                                    przez rzymskiego zolnierza imieniem Pantera, i jako niedzadnica zostala
                                                    odrzucona przez swojego meza. Ze Jozef mial plany odrzucenia Marii potwierdza
                                                    Ewangelia Mateusza. Ze Jozef nie byl ojcem Jezusa potwierdzaja wszystkie
                                                    ewangelie.

                                                    Rabbi Eliezer of Hyrcanus, ktory zyl przy koncu pierszego wieku n.e., pisze o
                                                    informacji ktora uzyskal od jednego ze zwolennikow Jezusa imieniem Jakub z
                                                    Sephoris, dawnej stolicy Galilei, blisko ktorej byl polozony Nazaret, siedziba
                                                    rodziny Jezusa. Jakub przekazal Eliezerowi informacje o Jezusie, synu Pantery.
                                                    Nazywanie Jezusa synem Pantery nie mialo intencji obrazliwych. W judaizmie byla
                                                    zasada identyfikowania czlowieka przez imie jego ojca- jezeli ktos znal imie
                                                    jego ojca, a przez imie jego matki, jezeli ojciec byl mu nieznany. Ktoz mogl
                                                    lepiej znac, co sie dzieje w rodzinie Marii w Nazarecie, niz ktos z blisko
                                                    polozonej Sephoris. Badania historykow wskazaly, ze wsrod rzymskich zolnierzy
                                                    przydomek Pantera byl powszechny.

                                                    W Niemczech znaleziono na rzymskim cmentarz nagrobek zolnierza rzymskiego, na
                                                    ktorego kamieniu nagrobnym jest wyrzezbione, co po przelozeniu na polski
                                                    brzmi: „Tiberius Julius Abdes Pantera z Sidon, 62 lat, zolnierz przez 40 lat
                                                    kohorty lucznikow tutaj lezy”. Historycy przypuszczaja, ze ten Pantera byl
                                                    Zydem, niewolnikiem, ktory zaciagnal sie do sluzby w armii rzymskiej i
                                                    poswiecil zycie karierze wojskowej, przez co sie wyzwoli. Jego legien pozniej
                                                    zostal przeniesiony do Niemiec, tam Pantera umarl i zostal pochowany na
                                                    miescowym cmentarzu. Jego grob wraz z grobami dziewieciu innych zolnierzy
                                                    rzymskich znaleziono na miejscowym cmentarzu. Historycy zwrocili szczegolna
                                                    uwage na nagrobek Pantery, bo wszystko co sie dowiedzieli o tym zolnierzu
                                                    pasuje do Jezusa tak, jak jego zyciorys badany jest przez historykow.

                                                    Tradycja, ze imie Pantera bylo zwiazane z rodzina Jezusa przetrwala dlugo w
                                                    chrzescijanstwie. W 4 w. n.e. ortodoksyjny pisarz chrzescijanski Epiphanius
                                                    zaklada, ze w imieniu Panthera jest pewna doza prawdy-dla niego ojciec Jozefa,
                                                    meza Marii, mial miec na imie Panthera. W 8 wieku pisarz chrzescijanski, Jan z
                                                    Damaszku, przekazuje tradycje, ze dla odmiany pra-pradziadek Marii mial miec na
                                                    imie Pantera.

                                                    James D. Tabor, profesor Uniwersytetu w Charlotte, Polnocna Karolina, w swojej
                                                    bogato ilustrowanej ksiazce „The Jesus Dynasty. The Hidden History of Jesus,
                                                    His Royal Family, and the Birth of Christianity” (Simon & Schuster, 2006),
                                                    pisze, ze nigdy nie bedziemy mieli pewnosci kto byl biologicznym ojcem Jezusa,
                                                    ale ze ciagnaca sie przez wieki za Jezusem tradycja Pantery wymaga szczegolnej
                                                    uwagi. W muzeum w Niemczech przechowywane sa kamienie nagrobne odkopane na
                                                    rzymskim cmentarzu w niemieckiej miejscowosci Bingerbruck. Legion w ktorym
                                                    sluzyl Pantera walczyl w Palestynie, zanim zostal przeniesiony do Niemiec. Jest
                                                    mozliwosc, ze uda sie pobrac probke kosci tego Pantery. Jest rowniez mozliwosc,
                                                    ze w wyniku odkryc archeologicznych w rejonie Jerozolimy uda sie pobrac probke
                                                    kosci Jezusa. Umozliwiloby to potwierdzenie biologicznego pokrewienstwa
                                                    pomiedzy Jezusem a tym zolnierzem rzymskim Pantera z cmentarza w Bingerbruck.

                                                    Jezeli badanie genetyczne nie przyniesie potwierdzenia, pytanie kto byl
                                                    biologicznym ojcem Jezusa pozostaloby po prostu nadal otwarte, bo Jezus musial
                                                    miec biologicznego ojca, jezeli byl czlowiekiem.
                                                  • abmiros Jezus to postac historyczna. 05.08.07, 02:14
                                                    Jezus to postac historyczna.

                                                    Mesjasz: 1 -w chrzescijanstwie-Jezus Chrystus, który zostal seslany przez Boga
                                                    na swiat aby uratowac ludzi od zla i grzechu; 2-w Judaizmie-krol, który zostal
                                                    zeslany przez Boga aby aby uratowac Zydow. [Wzialem z Oxford Advanced Lerner’s
                                                    Dictionary].

                                                    Jezus urodzil się prawdopodobnie w 5 r. n.e., za czasow panowania Heroda
                                                    Wielkiego, zostal ukrzyzowany prawdopodobnie w 30 r.n..e. za czasow panowania
                                                    Heroda Antipasa Tak Herod Wielki, jak i jego syn Herod Antipas, byli przy
                                                    wladzy z ramienia Rzymu.

                                                    Rzymianie i ich zydowskie marionetki obawiali się zamieszek w Jerozolimie.
                                                    Jezus mogl wywolac zamieszki, bo pochodzil (poprzez matke, Marie), z rodu
                                                    Dawida, tradycyjnego zydowskiego rodu krolewskiego, o którym jest mowa w
                                                    Biblii, (patrz Ewangelie Mateusza i Lukasza za genealogiami Jezusa). Jezus
                                                    nauczal o Krolestwie Bozym na ziemi. Wg judaizmu Zydzi sa narodem wybranym
                                                    przez Boga.

                                                    Jezus zyskal wielu zwolennikow- jak to jest opisane w Ewangeliach. Stal się
                                                    niebezpieczny dla rzadzacych w Jerozolimie, wiec zostal ukrzyzowany. Jezus
                                                    przygotowal swoje powstanie bardzo dobrze ideologicznie, wspolpracowal w tym z
                                                    Janem Chrzcicielem, ale bardzo zle militarnie, bo nie miał zadnego zaplecza
                                                    wojskowego, a armia rzymska była najlepsza armia tamtego swiata. W tamtych
                                                    czasach ukrzyzowani za powstanie przeciwko Rzymowi liczyli się na tysiace.
                                                    Jezus wyroznial się swoim pochodzeniem z tradycyjnego rodu krolewskiego. Mescy
                                                    czlonkowie tego rodu byli już przez sam fakt swojego pochodzenia zabijani,
                                                    jeżeli się ujawnili, a Jezus się ujawnil i pociagnal za soba tlumy-jak to
                                                    opisuja Ewangelie.

                                                    Zydzi w tamtych czasach przez dlugie wieki walczyli o niepodleglosc przeciwko
                                                    najezdzcom z sasiednich krajow, Babilonczykom, Persom, Egipcjanom, Syryjczykom,
                                                    Grekom, Rzymianom. Zydowski przywodca powstania był nazywany Mesjaszem.
                                                    Ostatni z szeregu takich mesjaszy, Bar Kosiba, był przywodca powstania w latach
                                                    132-135. Rzymianie sprowadzali z Brytanii legiony aby pokonac to powstanie, bo
                                                    to powstanie było znacznie lepiej przygotowane militarnie, niz wszystkie
                                                    poprzednie zydowskie powstania.
                                                  • abmiros Historyczna, ale nie nadprzyrodzona. 05.08.07, 18:08
                                                    Mial te przewage, ze za swojego przodka mial krola Dawida, a w tamtych czasach
                                                    linie rodzinne byly kultywowane, zapamietywane, genealogie byly przekazywane z
                                                    pokolenia na pokolenie. Mial chyba rowniez umiejetnosc przekonywania, zwracania
                                                    sie do tlumow, dyskutowania. Zydzi do tego byli narodem w znacznym stopniu
                                                    pismiennym, co poglebialo znaczenie przekazow genealogicznych.
                                                    Jezus zawiodl sie na swoich przekonaniach na temat Boga. Wyrazal swoje
                                                    zdziwienie ze Bog go zawiodl, ale to nie Bog go zawiodl, bo nie ma takiego
                                                    Boga, ktory by spelnial ludzkie wyobrazenia o Bogu, dlatego tych wyobrazen
                                                    najlepiej nie miec, lecz patrzec na sprawy realistycznie
                                                  • srilankowiec Re: Historyczna, ale nie nadprzyrodzona. 05.08.07, 19:53
                                                    Trafilem ostatnio na dwie ciekawe ksiazki na Jego temat:
                                                    Jezus - więcej niż cieśla www.ewangelia.com/page.php3?_text=ciesla
                                                    Sprawa zmartwychwstania agape.pl/index/?
                                                    id=8dd48d6a2e2cad213179a3992c0be53c
                                                  • srilankowiec Re: Historyczna, ale nie nadprzyrodzona. 05.08.07, 19:54
                                                    agape.pl/index/?id=8dd48d6a2e2cad213179a3992c0be53c
                                                  • abmiros Dowod metodami nauk przyrodniczych.. 06.08.07, 03:03
                                                    Odpowiadajac cytuje ze zrodla ktore mi srilankowiec poleca:

                                                    "Wielu ludzi twierdzi, że nic nie może być przyjęte za prawdę, jeżeli nie może
                                                    być udowodnione metodami nauk przyrodniczych. Gdy wykładam na temat
                                                    historycznych aspektów zmartwychwstania na uniwersytetach, zawsze pojawia się
                                                    pytanie: "Czy możesz to udowodnić metodami nauk przyrodniczych?" Natychmiast
                                                    odpowiadam: "Nie". Nowoczesne metody przyrodnicze nie znajdują zastosowania
                                                    przy badaniu prawdziwości wydarzeń dotyczących śmierci, pogrzebu i
                                                    zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, bowiem nie są w stanie ich zbadać".

                                                    Z grobem rodziny Jezusa pojawia sie dowod metodami nauk przyrodniczych,
                                                    przeczacy zmartwychwstaniu Jezusa.
                                                  • abmiros Oddajmy Zydom co zydowskie. 06.08.07, 06:37
                                                    srilankowiec napisał:

                                                    > Trafilem ostatnio na dwie ciekawe ksiazki na Jego temat:
                                                    > Jezus - więcej niż cieśla www.ewangelia.com/page.php3?_text=ciesla
                                                    > Sprawa zmartwychwstania agape.pl/index/?

                                                    Ja juz zajmuje sie tematem powstania chrzescijanstwa sporo lat i przez moje
                                                    rece przeszlo sporo ksiazek. Niektore studiowalem. Nie sadze, aby kolejna
                                                    ksiazka przyniosla zmiane moich przekonan. Natomiast co raz bardziej interesuje
                                                    mnie sposob, na jaki uzywamy naszego jezyka, sposob na jaki sie porozumiewamy.
                                                    Tutaj bylbym bardzo ciekaw jakiejs ksiazki, ktora w wachlarzu "prawd" z jezyka
                                                    naszej kultury zrobilaby porzadek pozwalajacy nam porozumiewac sie wzajemnie.
                                                    Zakreslilbym w tym wachlarzu obszar "prawd" spolecznie szkodliwych, bo
                                                    szkodzacych tym, ktorzy w nie uwierza. Np. Zydzi z I w.n.e. tak swiecie
                                                    wierzyli, ze Bog jest "po ich stronie", ze zatracali trzezwa ocene sytuacji i
                                                    gineli tysiacami, az w koncu zostali wypedzeni z Jerozolimy, Jerozolima zostala
                                                    zburzona przez Rzymian, a Zydzi rozproszeni.

                                                    Mozna postawic sprawe tak: Bog pomaga dobrze przygotowanym, majacym wiedze,
                                                    znajacym prawa przyrody, pracowitym, majacym dobry wywiad, umiejacym czytac
                                                    francuskie znaki i ostrzezenia drogowe kiedy wybieraja sie do Francji- itd.,
                                                    itd., ale jezeli tak, to po co ten "Bog" na poczatku tej listy? Czy jest ktos,
                                                    kto glosi, ze modlitwa moze zastapic przygotowanie sie z przepisow ruchu
                                                    drogowego? A na dodatek im bardziej wyrafinowana religia ktora tego Boga glosi,
                                                    tym wyrazniej przyznaje ona, ze nic na temat tego Boga nie wie, az w koncu te u
                                                    szczytu wyrafinowania przeksztalcaja sie w agnostycyzm i ateizm-przestaja
                                                    zawracac sobie Bogiem glowe.

                                                    Nie ma ani jednej dziedziny zycia indywidualnego, rodzinnego czy spolecznego,
                                                    gdzie czlowiek nie mogly sie obejsc bez koncepcji Boga-z pozytkiem dla tej
                                                    dziedziny, jezeli w zamian siegnie po wiedze wynikajaca z nauk. Armia Izraela
                                                    jest obecnie najlepiej uzbrojona i wyszkolona armia na swiecie, a wywiad
                                                    izraelski..., tysiace lat doswiadczen swoje robi. Koncepcja, ze wystarczy wziac
                                                    od Zydow ich Boga, i ewentualnie nieco go zmodyfikowac, aby objac nim rowniez i
                                                    nas, jest najprymitywniejsza z mozliwych, a taka koncepcje glosi Katechizm
                                                    Kosciola Katolickiego.


                                                  • abmiros Superzmartwychwstanie. 07.08.07, 04:05
                                                    Superzmartwychwstanie.
                                                    Tak jak to opisuje profesor uniwersytetu, mr. James D. Tabor, oryginalna wersja
                                                    Ewangelii wg Marka konczy sie na (16,8), ze kobiety uciekly z pustego grobu. W
                                                    oryginale nie ma nic o zmartwychwstaniu Jezusa-mowi Tabor. Koncowka ewangelii
                                                    wg Marka, tak jak ja teraz znamy, z opisem zmartwychwstania (16,9-20) zostala
                                                    dopisana przez przepisywaczy cztery wieki pozniej na zasadzie, ze nie ma
                                                    chrzescijanstwa bez zmartwychwstania Jezusa, a ewangelie to byly pisma
                                                    propagandowe.
                                                    Najwczesniejsza informacja o zmartwychwstaniu jest u Pawla, w I Liscie do
                                                    Koryntian, napisanym przez Pawla w 54 r., czyli 24 lata po smierci Jezusa, ale
                                                    Pawel mowi tam o zjawie Jezusa. Pawel nie mowi o czlowieku z krwi i kosci ktory
                                                    zmartwychwstal. Zjawa to jest to, co krztaltuje sie w wyobrazni tego ktory
                                                    patrzy.

                                                    Ewangelie wg Mateusza, Jana i Lukasza pisane byly pozniej niz I List Pawla do
                                                    Koryntian, i wziely ukazywanie sie Jezusa albo od Pawla, albo ze zrodel ktore
                                                    inspirowaly Pawla, albo same pozmyslaly to wydarzenie, bo byly pisma
                                                    propagandowe chrzescijanstwa. Propaganda byla tak skuteczna, ze dwa wieki
                                                    pozniej Rzym przyjal chrzescijanstwo.

                                                    Kazda ewangelia daje inny opis tego wydarzenia. W tamtych czasach nie bylo
                                                    obawy, ze rozne wersje ewangelii beda wzajemnie konfrontowane, a i dzisiaj nie
                                                    wszyscy ludzie rozrozniaja pomiedzy tym co „prawdziwe” a co „falszywe”.
                                                    Zwrocmy uwage, jak stawia te sprawe Katechizm Kosciola Katolickiego na uzytek
                                                    wspolczesnego czytelnika, Przepisuje ponizej z Katechizmu.

                                                    KKK par. 640. „Dlaczego szukacie wsrod zmarlych? Nie ma go tutaj,
                                                    zmartwychwstal” (Lk 24,5-6). Pierwszym elementem w ramach wydarzen paschalnych
                                                    jest pusty grob. Nie jest to sam w sobie bezposredni dowod. Nieobecnosc ciala
                                                    Chrystusa w grobie mozna by wytlumaczyc inaczej. Mimo to pusty grob stanowil
                                                    dla wszystkich istotny znak. Jego odkrycie przez uczniow bylo pierwszym krokiem
                                                    w kierunku rozpoznania samego faktu zmartwychwstania Chrystusa. Najpierw mialo
                                                    to miesce w przypadku poboznych kobiet, potem Piotra. „Uczen ktorego Jezus
                                                    kochal” (J 20,2) stwierdza, ze wchodzac do pustego grobu i widzac „lezace
                                                    plotna” (J 20,6), „ujrzal i uwierzyl”. Zaklada to, ze widzac pusty grob uznal,
                                                    iz nieobecnosc ciala Jezusa nie mogla byc dzielem ludzkim i ze Jezus nie
                                                    powrocil po prostu do zycia ziemskiego, jak to stalo sie w przypadku Lazarza”.
                                                    (Koniec cytatu z Katechizmu).

                                                    Jezeli zmartwychwstanie Jezusa bylo inne, niz zmartwychwstanie Lazarza, (ktore
                                                    rowniez nalezy miedzy bajki wlozyc), to Kosciolowi, jak widac, dla Jezusa nie
                                                    wystarcza "normalne" zmartwychwstanie jak u Lazarza. Dla Jezusa Kosciol
                                                    przyjmuje jakies „superzmartwychwstanie”. Pietrzy sie ta hierarchia cudow w
                                                    Kosciele.
                                                  • abmiros Podsumowujac 07.08.07, 14:49
                                                    Trzymaj sie od wiary w Boga z daleka, bo ona przynosi nieszczescie.
                                                  • amm06 Re: Podsumowujac 07.08.07, 20:54
                                                    abmiros napisał:

                                                    > Trzymaj sie od wiary w Boga z daleka, bo ona przynosi nieszczescie.

                                                    Abmirosie, Twoje argumenty ukazuja braki i luki koncepcji Boga
                                                    przedstawianej przez katechizm, kosciol katolicki etc., lecz
                                                    przeciez ta koncepcja Boga i Bog to nie jedno i to samo. Nie bardzo
                                                    rozumiem dlaczego stawiasz pomiedzy nimi znak rownania?
                                                  • abmiros Bog jest czym albo kim? 08.08.07, 01:48
                                                    amm06 napisała:

                                                    > abmiros napisał:
                                                    >
                                                    > > Trzymaj sie od wiary w Boga z daleka, bo ona przynosi nieszczescie.
                                                    >
                                                    > Abmirosie, Twoje argumenty ukazuja braki i luki koncepcji Boga
                                                    > przedstawianej przez katechizm, kosciol katolicki etc., lecz
                                                    > przeciez ta koncepcja Boga i Bog to nie jedno i to samo. Nie bardzo
                                                    > rozumiem dlaczego stawiasz pomiedzy nimi znak rownania?

                                                    Nie ma czegos takiego jak "bog" czy "Bog", jak by to cos nie pisac. Jest
                                                    tylko "koncepcja boga", a tych koncepcji jest duzo roznych. Czy Twoje
                                                    doswiadczenia zmyslowe (dotyk, sluch, wzrok, zapach, smak) mowia Ci, posrednio
                                                    czy bezposrednio, ze bog "jest"? Owszem, "jest" wyobrazenie boga oparte na
                                                    tysiace lat liczacych tradycjach religijnych.
                                                    ************
                                                    Katechizm w par. 370 powiada: "Bog w zadnym wypadku nie jest obrazem czlowieka.
                                                    Nie jest ani mezczyzna, ani kobieta. Bog jest czystym duchem, w ktorym nie ma
                                                    miejsca na roznice plci. "Doskonalosc" mezczyzny i kobiety odzwierciedla cos z
                                                    nieskonczonej doskonalosci Boga, doskonalosci matki, oraz doskonalosci ojca i
                                                    malzonka".
                                                    ************
                                                    I teraz w calym Katechizmie masz czlekoksztaltnego Boga i wiele cytatow do
                                                    Biblii w ktorej czlekosztaltny Bog (nie zaden duch), chodzi po ziemi, a potomek
                                                    tego ducha z kobieta wisi na krzyzu. Gorzej. Temu czlekoksztaltnemu Bogu
                                                    przypisuje sie ludzkie uczucia, niektore dobre,
                                                    niektore zle, i ludzkie slabosci, z glowna slaboscia na czele: on nie jest dosc
                                                    wszechmocny aby pokonac zlo raz na zawsze, a jego "syn" musi cierpiec.
                                                    Wszechmocny Bog nie chce pokonac zla? W imie czego
                                                    ma tego nie chciec?
                                                    Z katechizmu otrzymujesz niekonsekwentne wyobrazenie czlekoksztaltnego Boga.
                                                    Jezeli ma to byc "duch", jakie prawo maja teologowie cokolwiek o nim
                                                    powiedziec? Wiazki elektronow, promieniowania, fale, itd, mozna obserwowac
                                                    posrednio, poprzez przyrzady. Jakim "przyrzadem" mozna obserwowac boga, ktory
                                                    jest "czystym duchem", to znaczy Bog jest czym?




                                                  • abmiros Zmartwychwstanie. 08.08.07, 08:50
                                                    Wysluchalem godzinnego wykladu telewizyjnego dr. Gene Scott ze Stanford
                                                    University nt zmartwychwstania. Bronil prawdziwosci tego wydarzenia tak jak je
                                                    opisuja Ewangelie, koncentrujac sie na centralnym wydarzeniu jakim byl pusty
                                                    grob. Wbrew temu, co usilowal osiagnac swoim wykladem, utwierdzil mnie w
                                                    przekonaniu, ze to "zmartwychwstanie" trzeba wlozyc miedzy zmyslenia, ktorych
                                                    ciag zapoczatkowal Pawel z Tarsu. Jego argumentacja nie odbiegala zreszta od
                                                    argumentacji w Katechizmie Kosciola Katolickiego. Z tymi facetami z
                                                    uniwersytetow trzeba tak samo ostroznie, jak ze wszystkimi innymi, ktorzy
                                                    cokolwiek twierdza na jakikolwiek temat. Samo pojecie prawdy jest bardzo
                                                    wzgledne.
                                                  • abmiros Religia: nic nie znaczace z zdania. 08.08.07, 17:39
                                                    Religia to sa nic nie znaczace poznawczo zdania, natomiast te zdania
                                                    wywoluja wielkie oczekiwania, tym wieksze, im bardziej wyrafinowana
                                                    jest religia. "Jutro przyjdzie tutaj ktos, kto ci przyniesie 100 000
                                                    zlotych". Jezeli "uwierze", bede czekal do jutra z nadzieja, ze tak
                                                    sie stanie. Oczywiscie tak sie nie stanie, chociaz nie ma zadnego
                                                    fizycznego powodu aby sie stalo czy nie stalo. Patrzac realistycznie
                                                    Nikt nie przyjdzie i nie przyniesie mi 100 000 zlotych, to wiem z
                                                    pozycji mojego trzezwego spojrzenia na swiat. Jednak w mojej
                                                    ludzkiej naturze jest malenka kropelka nadziei, statystycznie
                                                    znikoma, zadna, ze "moze jednak". Ale - nie dajmy sie zwariowac, bo
                                                    zadne "moze jednak" nie nastapi

                                                    Otwieram Katechizm na chybil trafil. Trafiam na
                                                    ******************************
                                                    769: "Kosciol osiagnie swoje wypelnienie tylko w chwale nieba, w
                                                    chwili chwalebnego powrotu Pana. Do tego dnia "Kosciol kontynuuje
                                                    swoja pielgrzymke wsrod przesladowan swiata i pocieszen Boga". Tu na
                                                    ziemi czuje sie na wygnaniu, z daleka od Pana, "teskni do Krolestwa
                                                    w pelni dokonanego... i pragnie polaczenia sie z krolem swoim w
                                                    chwale". Wypelnienie Kosciola w chwale - a za jego posrednictwem
                                                    wypelnienie swiata - dokona sie jedynie przez przejscie ciezkich
                                                    prob. Tylko wtedy "wszyscy sprawiedliwi", poczynajac od Adama, "od
                                                    Abla sprawiedliwego az po ostatniego wybranego , zostana zgromadzeni
                                                    w Kosciele powszechnym u Ojca"
                                                    **************************

                                                    Tutaj juz mamy spietrzenie slow w zdania ktorych czesc to nie tylko
                                                    puste przepowiednie, ale przepowiednie przeczace fizyce, bo mowa o
                                                    ludziach ktorzy juz dawno pomarli, tak jakby ci ludzie kiedys w
                                                    przyszlosci mieli ozyc.

                                                    Gloszenie takich przepowiedni to wysilki w kierunku wyprodukowania
                                                    ludzi umyslowo chorych, bo ignorujacych realia rzeczywistosci, prawa
                                                    fizyki i biologii.
                                                  • amm06 Re: Bog jest czym albo kim? 11.08.07, 07:15
                                                    abmiros napisał:

                                                    >Czy Twoje doswiadczenia zmyslowe (dotyk, sluch, wzrok, zapach,
                                                    smak) mowia Ci, posrednio czy bezposrednio, ze bog "jest"?

                                                    Im wiecej obserwuje, tym wiecej ladu i skladu dostrzegam, naturalna
                                                    konkluzja jest to ze stoi za tym Wyzsza Inteligencja.

                                                    > I teraz w calym Katechizmie masz czlekoksztaltnego Boga i wiele
                                                    cytatow do Biblii w ktorej czlekosztaltny Bog (nie zaden duch),
                                                    chodzi po ziemi, a potomek tego ducha z kobieta wisi na krzyzu.

                                                    "Bog jest duchem" (J 4, 24), "Duch daje zycie" (J 6,63) a wiec,
                                                    mozna by przyjac ze jestesmy manifestacja ducha - w tym sensie kazdy
                                                    z nas jest czlekoksztaltnym Bogiem! :)

                                                    > Wszechmocny Bog nie chce pokonac zla? W imie czego
                                                    > ma tego nie chciec?

                                                    "Nie bojcie sie tych ktorzy zabijaja cialo, lecz duszy zabic nie
                                                    moga." Mt 10, 28

                                                    Jesli Bog jest duchem, czlowiek jako stworzony na Jego obraz i
                                                    podobienstwo rowniez jest przede wszystkim duchem. Konsekwentnie,
                                                    jezeli Duch jest niesmiertelny i niezniszczalny, zlo nie jest w
                                                    stanie przyniesc Mu zadnego realnego uszczerbku. Bog jest
                                                    Wszechmocny - poniewaz jest jedyna moca we Wszechswiecie.

                                                    > Jakim "przyrzadem" mozna obserwowac boga, ktory
                                                    > jest "czystym duchem", to znaczy Bog jest czym?

                                                    Mysle ze mozna obserwowac Boga poprzez obserwacje Jego stworzenia
                                                    (gdyz jest ono Jego manifestacja).

                                                    "Na to powiedzieli Mu: «Gdzie jest Twój Ojciec?» Jezus
                                                    odpowiedział: «Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie
                                                    poznali, poznalibyście i Ojca mego»." J 8,19
                                                  • abmiros Re: Bog jest czym albo kim? 11.08.07, 08:18
                                                    amm06 napisała sporo na temat mojego postu pt "Bog jest czym albo
                                                    kim?" Na kazde jej zdanie mam kontrzdanie, ale taka zabawa juz nie
                                                    prowadzi do niczego. W takiej dyskusji do niczego nie dojdziemy. Aby
                                                    cos uzgodnic, musimy miec jakies wspolne punkty wyjscia, a jeden z
                                                    podstawowych musialby polegac na odroznieniu swiata zmyslowego od
                                                    swiata wyobrazni, i nazwaniu jednego z nich swiatem rzeczywistym,
                                                    mozliwym do uzgodnienia jako "istniejacy", a drugi dowolnym. Nie
                                                    tylko my, ale (prawie) wszyscy dyskutujacy nie potrafia to zrobic.
                                                    Pozostan Ty przy swoim, ja pozostane przy swoim.

                                                    Na pewno jestes sympatyczna, ale kiedy rozmyslam jak Ty moglabys
                                                    przekonac mnie do swiata z Twojej wyobrazni, nic mi nie przychodzi
                                                    na mysl, co moglbym Ci poradzic poza tym, co powyzej. To w grubym
                                                    (bardzo grubym) uproszczeniu sprowadza sie do odwolania sie do
                                                    swiadectwa zmyslowego. Wyobraznia to jest to co czyni nas ludzmi,
                                                    ale wszystko co z wyobrazni trzeba konfrontowac z rzeczywistoscia,
                                                    bo bedac ludzmi nie przestajemy byc istotami biologicznymi,
                                                    zwierzetami.

                                                    Pozdrawiam.




                                                  • abmiros Dobrze jest skonfrontow zalozenia z rzeczywistosci 11.08.07, 08:47
                                                    Mr. Tabor w swojej ksiazce “The Jesus Dynasty” napisal: (cytuje ze
                                                    str. 310):

                                                    Kiedy Herod Antipas nieoczekiwanie i brutalnie zamordowal Jana
                                                    [Chrziciela], Jezus wierzyl, ze jego przeznaczeniem jest isc do
                                                    Jerozolimy, wejsc do Swiatyni, i bezposrednio skonfrontowac
                                                    religijne i polityczne autorytety z gloszona przez siebie
                                                    koniecznoscia radykalnych reform. Bardzo możliwe, ze on zdawal sobie
                                                    sprawe, ze ta konfrontacja może calkiem dobrze spowodowac jego
                                                    aresztowanie lub nawet jego egzekucje. Tutaj nie mamy sposobu aby
                                                    wiedziec co myslal i jakie były motywacje Jezusa, ale ja [mr. Tabor]
                                                    jestem przekonany, w oparciu o cytaty biblijne które najwyrazniej
                                                    były jego przewodnikami, ze on oczekiwal, ze Bog będzie
                                                    interweniowal aby uchronic go od jego wrogow w sytuacjach
                                                    ostatecznych, i bedzie jego przewodnikiem w Krolestwie Bozym.
                                                    Inaczej niż inni z jego pokolenia, którzy mieli uzbrojonch
                                                    zwolennikow aby opierac się rzymskiej okupacji militarnej, Jezus był
                                                    przekonany, ze jeżeli będzie dzialal w wierze, Bog będzie
                                                    interweniowal”.

                                                    Moj komentarz [abmiros]: zanim przystapi się do dzialania, dobrze
                                                    jest posprawdzac zalozenia, jakie się przyjmuje do tego dzialania.
                                                  • amm06 Re: Bog jest czym albo kim? 13.08.07, 20:11
                                                    abmiros napisał:

                                                    > amm06 napisała sporo na temat mojego postu pt "Bog jest czym albo
                                                    > kim?" Na kazde jej zdanie mam kontrzdanie, ale taka zabawa juz nie
                                                    > prowadzi do niczego. W takiej dyskusji do niczego nie dojdziemy.
                                                    Aby
                                                    > cos uzgodnic, musimy miec jakies wspolne punkty wyjscia, a jeden z
                                                    > podstawowych musialby polegac na odroznieniu swiata zmyslowego od
                                                    > swiata wyobrazni, i nazwaniu jednego z nich swiatem rzeczywistym,
                                                    > mozliwym do uzgodnienia jako "istniejacy", a drugi dowolnym. Nie
                                                    > tylko my, ale (prawie) wszyscy dyskutujacy nie potrafia to zrobic.
                                                    > Pozostan Ty przy swoim, ja pozostane przy swoim.
                                                    >
                                                    > Na pewno jestes sympatyczna, ale kiedy rozmyslam jak Ty moglabys
                                                    > przekonac mnie do swiata z Twojej wyobrazni, nic mi nie przychodzi
                                                    > na mysl, co moglbym Ci poradzic poza tym, co powyzej. To w grubym
                                                    > (bardzo grubym) uproszczeniu sprowadza sie do odwolania sie do
                                                    > swiadectwa zmyslowego. Wyobraznia to jest to co czyni nas ludzmi,
                                                    > ale wszystko co z wyobrazni trzeba konfrontowac z rzeczywistoscia,
                                                    > bo bedac ludzmi nie przestajemy byc istotami biologicznymi,
                                                    > zwierzetami.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam.


                                                    "There are only two ways to live your life. One is as though
                                                    nothing is a miracle. The other is as though everything is." -
                                                    Albert Einstein

                                                    Ja rowniez mysle ze na pewno jestes sympatyczny, Abmirosie. Po
                                                    prostu patrzymy na wszystko z innej perspektywy i to jest jak
                                                    najbardziej OK.
                                                    Pozdrawiam i znikam ;)
                                                  • abmiros Re: Bog jest czym albo kim? 14.08.07, 03:13
                                                    amm006. Ja tam wierze (niezaleznie od Einsteina, ale skoro on jest w
                                                    moim obozie, to niech bedzie), ze na swiecie jest wiele cudow, i ze
                                                    w mojej kulturze te cuda rozpoznac mozna po tym, ze nosza sukienki
                                                    lub spodnice. Niechby te cuda nie zniknely, bo swiat stracilby swoje
                                                    wzruszajace piekno, i swoj potencjal zycia, wiec i Ty nie znikaj!

                                                    Abmiros
                                                  • amm06 Re: Bog jest czym albo kim? 14.08.07, 06:46
                                                    abmiros napisał:

                                                    > amm006. Ja tam wierze (niezaleznie od Einsteina, ale skoro on jest
                                                    w
                                                    > moim obozie, to niech bedzie), ze na swiecie jest wiele cudow, i
                                                    ze
                                                    > w mojej kulturze te cuda rozpoznac mozna po tym, ze nosza sukienki
                                                    > lub spodnice. Niechby te cuda nie zniknely, bo swiat stracilby
                                                    swoje
                                                    > wzruszajace piekno, i swoj potencjal zycia, wiec i Ty nie znikaj!
                                                    >
                                                    > Abmiros


                                                    :) Wreszcie jakies godne rozwazenia argumenty ;)
                                                  • abmiros Re: Bog jest czym albo kim? 14.08.07, 08:32

                                                    amm006 napisala:

                                                    >> :) Wreszcie jakies godne rozwazenia argumenty ;)

                                                    Z ciekawoscia oczekuje na wynik Jej rozwazan.

                                                    abmiros.


                                                  • amm06 Re: Bog jest czym albo kim? 14.08.07, 09:09
                                                    Wynik rozwazan: I'd rather be happy than right :)
                                                  • abmiros Re: Bog jest czym albo kim? 14.08.07, 17:16
                                                    A man walking along a California beach was deep in prayer.

                                                    All of a sudden he said aloud, "Lord, grant me one wish. Suddenly
                                                    the sky clouded above his head and in a booming voice, the LORD
                                                    said. "Because you have TRIED to be faithful to me in all ways, I
                                                    will grant you one wish".
                                                    The man said "Please, Lord build a bridge to Hawaii so I can drive
                                                    over anytime I wish".
                                                    The Lord said "Your request is very materialistic, think of the
                                                    enormous challenges for that kind of undertaking, the supports
                                                    require to reach the bottom of the Pacific, the concrete and steel
                                                    it would take! I can do it, but it is hard for me to justify your
                                                    desire for worldly things. Take a little more time and think of
                                                    another wish, a wish you think would honor and glorify me"

                                                    The man thought about it for a long time. Finally he said, "Lord I
                                                    wish that I could understand women, I want to know how they feel
                                                    inside, what they are thinking when they give me the silent
                                                    treatment, why they cry, what they mean when they say "nothing" and
                                                    how I can make a woman truly happy".



                                                    The Lord said "Do you want two or four lanes on that bridge?"

                                                  • abmiros Niebo I pieklo to stany swiadomosci. (1) 11.08.07, 19:56


                                                    amm06 napisala 11.08.07, 07:15
                                                    >Im wiecej obserwuje, tym wiecej ladu i skladu dostrzegam, naturalna
                                                    >konkluzja jest to ze stoi za tym Wyzsza Inteligencja.

                                                    Zauwaz u siebie dwie fazy tego procesu, pierwsza-zmyslowy
                                                    („dostrzegam”), druga intelektualny („naturalna konkluzja”). W
                                                    sferze intelektualnej zawsze mniej czy bardziej
                                                    antropomorfizujemy . Chodzi o to, aby robic to mozliwie minimalnie.
                                                    Konstruujac np. samolot, skonstruujemy go m.in. tym bardziej
                                                    bezpiecznie, im wiecej przyrodniczych wzgledow wezmiemy pod uwage, a
                                                    im mniej wlozymy w niego ludzkich, niesprawdzonych wyobrazen czy
                                                    nadziei.

                                                    >"Bog jest duchem" (J 4, 24),
                                                    Skad autor zwany Janem to wie? - odpowiadam- z wyobrazen Zydow. Oni
                                                    do tych wyobrazen doszli interpretujac swoje spostrzezenia,
                                                    obserwacje zmyslowe. Ale to jest ten drugi, intelektualny,
                                                    wyobrazeniowy etap procesu ludzkiego poznawania rzeczywistosci.
                                                    Wnioski, do których się dochodzi w tym etapie trzeba nieustannie,
                                                    (jeżeli trzeba, to przez wieki), weryfikowac tak, aby ostatecznie
                                                    wyeliminowac z nich wszystko nadnaturalne. Tak zostali bogowie
                                                    wyeliminowani ze zjawisk elektrycznych, (pioruny kiedys były
                                                    przypisywane Bogom), tak się stalo ze zjawiskami zwiazanymi ze
                                                    zdrowiem, obecnie kontrolujemy lekarstwami to, co kiedys było
                                                    przypisywane bogom, itd. Religie niestety zawieraja w sobie warunki
                                                    zakazujace takich weryfikacji, klatwy na tych co to robia, nazywanie
                                                    ich bluzniercami, itp.

                                                    >"Duch daje zycie" (J 6,63) a wiec,
                                                    >mozna by przyjac ze jestesmy manifestacja ducha - w tym sensie
                                                    kazdy
                                                    >z nas jest czlekoksztaltnym Bogiem!
                                                    Jana i Twoje, amm006, dowolne zalozenia i dowolne wnioski.

                                                    Ja abmiros napisalem: >> Wszechmocny Bog nie chce pokonac zla? W
                                                    imie czego
                                                    >> ma tego nie chciec?
                                                    Ty amm006 na to napisalas: >"Nie bojcie sie tych ktorzy zabijaja
                                                    cialo, lecz duszy zabic nie moga." Mt 10, 28.<
                                                    Pierwsi chrzescijanie to robili. Mahometanie to robia. Proponujesz
                                                    aby dla wiary poswiecac zycie? Religie kiedy nie umieja przekonac
                                                    inaczej odwoluja się do fanatyzmu. Ty, amm006, tez?
                                                    cdn
                                                  • abmiros Re: Niebo I pieklo to stany swiadomosci. (2) 11.08.07, 19:59
                                                    Ty, amm006, napisalas również
                                                    >Jesli Bog jest duchem, czlowiek jako stworzony na Jego obraz i
                                                    >podobienstwo rowniez jest przede wszystkim duchem. Konsekwentnie,
                                                    >jezeli Duch jest niesmiertelny i niezniszczalny, zlo nie jest w
                                                    >stanie przyniesc Mu zadnego realnego uszczerbku. Bog jest
                                                    >Wszechmocny - poniewaz jest jedyna moca we Wszechswiecie.
                                                    W tym co piszesz powyzej sa zalozenia, ze Bog jest duchem
                                                    niezmiszczalnym i niesmiertelnym. Wyjasniajac sobie zjawiska robimy
                                                    najprzerozniejsze zalozenia-

                                                    -ale to zalozenie, ze bog jest duchem niezniszczalnym i
                                                    niesmiertelnym, było robione przez ludzi odkad wogole zaczeli uzywac
                                                    swojego mozgu do spekulatywnego myslenia i wymyslili boga. Historia
                                                    tego procesu jest bardzo interesujaca, Rzymianie np. czynili bogami
                                                    swoich cesarzy (stad ubostwienie Jezusa przez pierwszych
                                                    chrzescijan, bo Jezus jako pochodzacy z dynastii Dawida był krolem,
                                                    a jako krol (cesarz w kulturze rzymskiej) po smierci stawal się
                                                    Bogiem)

                                                    To zalozenie, ze Bog jest taki a taki, np. ze jest duchem,
                                                    wszystkie zalozenia odnosnie Boga czy bogow, były nastepnie
                                                    weryfikowane. Agnostycyzm (poglad negujacy mozliwosc calkowitego
                                                    poznania obiektywnej rzeczywistosci), i ateizm (poglad odrzucajacy
                                                    istnienie boga takiego, jakim wyobrazaja go sobie teistyczne
                                                    religie) sa najbardziej biezacymi weryfikacjami pogladow na temat
                                                    boga.

                                                    Ja napisalem>> Jakim "przyrzadem" mozna obserwowac boga, ktory
                                                    >> jest "czystym duchem", to znaczy Bog jest czym?
                                                    Ty, amm006 odpowiedzialas: >Mysle ze mozna obserwowac Boga poprzez
                                                    >obserwacje Jego stworzenia (gdyz jest ono Jego manifestacja).

                                                    Zgoda. Ja tez to samo robie, obserwuje, lecz we wnioskach z moich
                                                    obserwacji nie widze boga weryfikowalnego zmyslowo, a jako agnostyk
                                                    jestem ostrozny z wyciaganiem zbyt pochopnych wnioskow. To nas
                                                    rozni, a jeżeli to nas rozni, male szanse abym ja przekonal Ciebie
                                                    albo Ty mnie. Mamy rozne podstawowe zalozenia, a ja nie widze
                                                    powodu, aby zrezygnowac z mojego odwolywania się do rzeczywistosci,
                                                    do swiata sprawdzalnego zmyslowy, jako do ostatecznego kryterium
                                                    prawdy. Niby dlaczego ja mam wierzyc, ze Jezus był bogiem, albo ze
                                                    cesarz Vespazjan był bogiem, , albo Kaligula (któremu nawet
                                                    Rzymianie ostatecznie odmowili tego tytulu).

                                                    Odpowiedzialas również: >"Na to powiedzieli Mu: «Gdzie jest Twój
                                                    Ojciec?» Jezus
                                                    odpowiedział: «Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie
                                                    poznali, poznalibyście i Ojca mego»." J 8,19<.
                                                    I to jest prawda. Nie znamy ojca Jezusa, snujemy jedynie
                                                    przypuszczenia, kto to był, wiedzac jedynie na pewno, ze jakis był,
                                                    i ze był to czlowiek. Możliwe, ze Panthera, możliwe, ze kto inny.
                                                    Zydzi w I w.n.e. robili znacznie bardziej czlekoksztaltne zalozenia
                                                    odnosnie osoby Boga, niż robia to Zydzi obecnie, a Pawel, w polowie
                                                    faryzeusz, a w polowie czlowiek kultury z rzymskiego wówczas Tarsu,
                                                    gdzie toczono krew z boskiego byka, pomieszal kulture rzymska z
                                                    kultura zydowska i w ten sposób powstalo kanibalistyczne
                                                    chrzescijanstwo, zupelnie obce Zydom, w którym to chrzescijanstwie
                                                    pije się boska krew i spozywa boskie cialo.
                                                  • abmiros Re: Niebo I pieklo to stany swiadomosci. (3) 11.08.07, 21:48
                                                    Niebo i pieklo to graniczne stany swiadomosci, przypisywane
                                                    szlencom, np. "szalencom bozym". Bozy czy nie bozy, wystarczy
                                                    powiedziec: "Pieklo i niebo to stany swiadomosci przypisywane
                                                    szalencom". Charakterystyczna cecha tych ludzi jest brak rownowagi
                                                    psychicznej. Niektorzy sa z tego dumni. Realistyczne zycie ziemskie
                                                    nie ma dla nich wartosci.
                                                  • abmiros Bog cie kocha. 12.08.07, 03:48
                                                    Religia przekonala ludzi, ze jest niewidzialny czlowiek-zyjacy w
                                                    niebie-który obserwuje wszystko co robisz, w kazdej minucie kazdego
                                                    dnia. Ten niewidzialny czlowiek ma specjalna liste dziesieciu rzeczy
                                                    które które on nie chce abys robil. A jeżeli zrobisz jakakolwiek z
                                                    tych dziesieciu rzeczy, on ma specjalne miejsce pelne ognia i dymu,
                                                    gdzie on posle cie abys tam zyl, cierpial i spalal się, krztusil się
                                                    i wyl i plakal zawsze i zawsze az do konca czasu....Lecz on cie
                                                    kocha.
                                                    -GEORGE CARLIN

                                                    (Wzialem z Richard Dawkins, The God Delusion. 2006. Str. 279).
                                                  • abmiros Poczytajmy Biblie. Ksiega Sedziow, (1,1-21). 13.08.07, 01:10
                                                    Biblia to kawal historii Izraela, wiec już chociazby z tego punktu
                                                    widzenia warto poczytac Biblie. Ci, co maja przekonanie, ze Bog z
                                                    Biblii to cos opiekunczego dla niezydow, powinni chyba również
                                                    poczytac. Ci którzy probuja oprzec noralnosc na wskazowkach
                                                    biblijnego Boga również chyba powinni poczytac. Czyzbym się mylil?
                                                    _____________________________________________________________________
                                                    __
                                                    Biblia. Ksiega Sedziow, 1,1-21.
                                                    Po śmierci Jozuego Izraelici tak się pytali Pana: Któż z nas
                                                    pierwszy wystąpi do walki przeciwko Kananejczykom?
                                                    Pan odpowiedział: Wystąpi Juda. Oto daję tę ziemię w jego ręce.
                                                    Zwrócił się więc Juda do Symeona, swego brata: Pójdź ze mną na
                                                    ziemię wyznaczoną mi losem, a będziemy walczyli z
                                                    Kananejczykami. Z kolei i ja także będę pomagał ci walczyć na
                                                    wyznaczonej tobie ziemi. I Symeon poszedł z nim.
                                                    Wystąpił więc Juda do walki i Pan wydał Kananejczyków i
                                                    Peryzzytów w ich ręce. A w Bezek zabili dziesięć tysięcy mężczyzn.
                                                    Kiedy w Bezek natknęli się na Adoni-Bezeka, wydali mu bitwę i
                                                    pokonali Kananejczyków i Peryzzytów.
                                                    Uciekł Adoni-Bezek, lecz oni ścigali go, schwycili i odcięli mu
                                                    kciuki rąk i nóg.
                                                    Powiedział wtedy Adoni-Bezek: Siedemdziesięciu królów z odciętymi
                                                    kciukami u rąk i nóg zbierało okruchy pod moim stołem. Oto jak ja
                                                    postąpiłem, tak i mnie oddał Bóg. Odprowadzono go do Jerozolimy i
                                                    tam umarł.
                                                    Synowie Judy uderzyli na Jerozolimę, zdobyli ją, lud wycięli
                                                    ostrzem miecza, a miasto spalili.
                                                    Potem zeszli potomkowie Judy, aby uderzyć na Kananejczyków,
                                                    którzy zamieszkiwali góry, Negeb i Szefelę.
                                                    Następnie wyruszył Juda przeciw Kananejczykom, którzy zajmowali
                                                    Hebron - nazwa Hebronu brzmiała niegdyś Kiriat-Arba - i pobił
                                                    Szeszaja, Achimana i Talmaja.
                                                    Stamtąd wyruszył przeciwko mieszkańcom Debiru - nazwa Debiru
                                                    brzmiała przedtem Kiriat-Sefer.
                                                    Wtedy właśnie powiedział Kaleb: Temu, kto zdobędzie Kiriat-Sefer
                                                    i zajmie je, dam moją córkę Aksę za żonę.
                                                    Zdobył je Otniel, syn Kenaza, młodszego brata Kaleba, i Kaleb dał
                                                    mu za żonę swoją córkę Aksę.
                                                    Gdy ona przybyła, skłoniła go, aby zażądał pola od jej ojca.
                                                    Następnie zsiadła z osła, a Kaleb ją zapytał: Czego sobie życzysz?
                                                    Wtedy odrzekła mu: Okaż mi łaskę przez dar! Skoro mi dałeś ziemię
                                                    Negeb, dajże mi źródła wód. I dał jej źródła na wyżynie i na nizinie.
                                                    Synowie Kenity, teścia Mojżesza, wyruszyli z synami Judy z Miasta
                                                    Palm i udali się na pustynię judzką, leżącą w Negebie koło Arad, i
                                                    tam zamieszkali z ludem.
                                                    Potem ruszył Juda z Symeonem, bratem swoim, na podbój
                                                    Kananejczyków zamieszkujących Sefat, które obłożyli klątwą, i
                                                    stąd nadano temu miastu nazwę Chorma.
                                                    Zdobył też Juda Gazę i jej okolice, Aszkelon i jego okolice oraz
                                                    Ekron i jego okolice.
                                                    A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast
                                                    nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne
                                                    rydwany
                                                    Kalebowi dano w posiadanie Hebron, zgodnie z podziałem dokonanym
                                                    przez Mojżesza, a ten pozbawił tam posiadłości trzech synów Anaka.
                                                    Natomiast synowie Beniamina nie wyrzucili z Jerozolimy
                                                    mieszkających w niej Jebusytów, tak że ci mieszkają w Jerozolimie
                                                    wspólnie z synami Beniamina aż po dziś dzień.
                                                  • abmiros Poczytajmy Biblie (2). Ksiega Sedziow, (1,22-26). 14.08.07, 03:34
                                                    Ksiega Sedziow, 1,22-26
                                                    Z kolei i pokolenie Józefa udało się ku Betel, a Pan był z nim.
                                                    Pokolenie Józefa posłało najpierw wywiadowców do Betel - a nazwa
                                                    tego miasta brzmiała niegdyś Luz.
                                                    I spotkali wywiadowcy człowieka wychodzącego z miasta. Wskaż nam
                                                    wejście do miasta - powiedział do niego - a okażemy ci łaskę.
                                                    Ten wskazał im wejście do miasta, a oni wycięli ostrzem miecza
                                                    miasto, tego zaś człowieka wraz z całą jego rodziną wypuścili na
                                                    wolność.
                                                    Udał się więc ten człowiek do ziemi Chetytów, gdzie zbudował miasto,
                                                    któremu dał nazwę Luz, i nazwa ta istnieje aż do dnia dzisiejszego.

                                                    ____________________________________________________________
                                                    Moj komentarz (abmiros).
                                                    Bog z Biblii to bog ludzi z epoki kamiennej, brazu, poczatkow epoki
                                                    zelaza, wiec ten bog jest taki, jakim ksztaltowal sie w glowach
                                                    ludzi z tych epok, a jego moralnosc byla taka, jaka obowiazywala w
                                                    tamtych epokach. Izraelici zdobywszy na owe czasy "miasto", na nasze
                                                    czasy osiedle, wyrzynali mieszkancow w pien albo zamieniali ich w
                                                    niewolnikow i aby nie uciekli-kaleczyli, np. lamali im nogi. Tak
                                                    robili Izraelici tym ktorych podbili, tak robili ci inni Izraelitom,
                                                    jezeli pokonali Izraelitow. Izraelici ksztaltowali boga na obraz i
                                                    podobienstwo swoje, bo czlowiek nie potrafi inaczej ksztaltujac boga.

                                                    Moralnosc to cos co jest zwiazane z "moda na czasie". Taka byla w
                                                    tamtych czasach moda wojowania, jak to pokazuje Biblia, do tej mody
                                                    domaliwywana byla postac boga, bo bog (bogowie) zawsze byl, jest i
                                                    bedzie ksztaltowany przez czlowieka stosownie do mody na czasie w
                                                    danej grupie ludzi. Czy bog Izraelitow wyroznial sie czymsc lepszym
                                                    od bogow innych plemion? Takim znawca to ja nie jestem, aby
                                                    odpowiedziec na to pytanie, wydaje mi sie jednak, ze sam fakt, ze
                                                    zostal opisany, i ze ten opis przetrwal do naszych czasow (jako
                                                    bestseller) czyms ten opis wyroznia. Izraelici mocno uwierzyli w
                                                    tego boga, i tutaj znowu wydaje mi sie, ze z tego powodu Izraelici w
                                                    koncu przegrali, bo nie moze wygrywac ten, kto nie ma krytycyzmu, w
                                                    pierwszym rzedzie krytycyzmu swoich wlasnych urojen.
                                                  • abmiros Poczytajmy Biblie (3) Ksiega Sedziow, (1,27-36) 15.08.07, 04:35
                                                    Ksiega Sedziow, 1,27-1-36
                                                    Natomiast Manasses nie zdobył Bet-Szean i miejscowości przynależnych
                                                    ani Tanaku i miejscowości przynależnych, ani [nie wypędził]
                                                    mieszkańców Dor i miejscowości przynależnych, ani mieszkańców
                                                    Jibleam i miejscowości przynależnych, ani mieszkańców Megiddo i
                                                    miejscowości przynależnych. Kananejczycy mieszkają w tej ziemi aż do
                                                    dnia dzisiejszego.
                                                    Jednakże kiedy Izrael się wzmocnił, poddał wprawdzie Kananejczyków
                                                    robotom przymusowym, ale ich nie wypędził.
                                                    Efraim również nie wypędził Kananejczyków mieszkających w Gezer:
                                                    Kananejczycy mieszkali pośrodku nich w Gezer.
                                                    Zabulon nie wypędził mieszkańców Kitron ani Nahalol, tak że
                                                    Kananejczycy mieszkali wśród nich i wykonywali roboty przymusowe.
                                                    Aser nie wypędził mieszkańców Akko ani Sydonu, ani Achlab, ani
                                                    Akzib, ani Chelba, ani Afik, ani Rechob.
                                                    Mieszkali więc Aseryci wśród Kananejczyków, zamieszkujących kraj, bo
                                                    ich nie wypędzili.
                                                    Neftali nie wypędził mieszkańców z Bet-Szemesz ani mieszkańców z Bet-
                                                    Anat i mieszkał wśród Kananejczyków zajmujących tę ziemię. Jednakże
                                                    mieszkańcy z Bet-Szemesz i Bet-Anat zostali przeznaczeni do robót
                                                    przymusowych na jego korzyść.
                                                    Amoryci zaś wypchnęli synów Dana na góry i nie pozwalali im zejść do
                                                    doliny.
                                                    Amoryci trzymali się więc w Har-Cheres, Ajjalonie i w Szaalbin, lecz
                                                    kiedy zaciążyła ręka pokolenia Józefa, wykonywali roboty przymusowe.
                                                    Posiadłości zaś Edomitów rozciągały się od Wzgórza Skorpionów, od
                                                    Skały i wyżej.
                                                  • abmiros Moralnosc Jezusa (1). 16.08.07, 06:04


                                                    Mr. Tabor, autor o którym już mowilem poprzednio, wskazuje w swojej
                                                    ksiazce, ze Jezus był Zydem, uwazal się za Zyda, uwazal się za
                                                    potomka krola Dawida, glosil pretensje do tronu zydowskiego i do
                                                    krolowania z woli zydowskiego boga nad wszystkimi ludzmi jako
                                                    potomek Dawida, tak nad Zydami jak i niezydami. Mr. Tabor wykazuje
                                                    to przekonywujaco.

                                                    Mr. Tabor poswieca swoja ksiazke wskazaniu, ze Jezus rozumial swoje
                                                    krolestwo na ziemi, nie w niebie. Ono mialo być podobne do tego
                                                    krolestwa w niebie, ale mialo być na ziemi. Mr. Tabor wykazuje to
                                                    przekonywujaco.

                                                    Mr. Tabor poswieca swoja ksiazke wskazaniu, ze nauki Jezusa, były
                                                    wysoce moralne.
                                                    Ale nauki przypisywane Jezusowi w Nowym Testamencie były gloszone
                                                    przez Zydow od setek lat przed Jezusem. Jezus tych nauk nie
                                                    wymyslil, on je powtarzal za ludzmi swojego plemienia-Zydami.

                                                    Jeżeli Mr. Tabor sugeruje, ze Jezus był wysoce moralny, i ze moralni
                                                    byli Zydzi jego czasow, to mr.Tabor przemilcza istotna ceche
                                                    moralnosci Jezusa. To samo co robi mr.Tabor, robi Katechizm.

                                                    Katechizm [2196] podaje, ze Jezus powiedzial:
                                                    „Na pytanie, jakie jest pierwsze przykazanie, Jezus
                                                    odpowiada: „Pierwsze jest: Sluchaj Izraelu. Pan Bog nasz, Pan jest
                                                    jeden. Będziesz milowal Pana , Boga swego, calym swoim sercem, cala
                                                    swoja dusza, calym swoim umyslem i cala swoja moca. Drugie jest to:
                                                    Będziesz milowal blizniego swego jak siebie samego. Nie ma innego
                                                    przykazania wiekszego od tych. (Mk 12, 29-31)”.

                                                    Gdzie tutaj jest przemilczenie? W tym, ze dla Jezusa „bliznim” był
                                                    tylko Zyd.

                                                    Richard Dawkins w swojej ksiazce „The God Delusion” pisze (Str.
                                                    253):
                                                    „Chrzescijanie rzadko zdaja sobie sprawe, ze znaczna czesc moralnych
                                                    wzgledow dla innych, które w sposób oczywisty podnoszone sa w Starym
                                                    i Nowym Testamencie, oryginalnie była zamierzona do zastosowania
                                                    tylko do wasko zdefiniowanej grupy. „Kochaj sasiada” nie znaczylo to
                                                    co nam się wydaje. Ono znaczylo „Kochaj drugiego Zyda”. Dewastujaco
                                                    wykazal to amerykanski antropolog, John Hartung. Napisal on godne
                                                    uwagi opracowanie na temat ewolucji biblijnej, wewnatrz-grupowej
                                                    moralnosci, kladac nacisk na jej odwrotna strone-zewnatrz-grupowa
                                                    wrogosc”. (…)
                                                  • abmiros Re: Moralnosc Jezusa (2). 16.08.07, 06:06
                                                    Moralnosc Jezusa (2)

                                                    (Kontynuuje Dawkisna).

                                                    „Jezus ograniczal swoja wewnetrzna grupe zbawionych scisle do Zydow,
                                                    w czym pielegnowal on tradycje starotestamentowa, jedyna która znal.
                                                    Hartung jasno pokazuje, ze „Nie zabijaj” nigdy nie było zamierzone
                                                    aby znaczylo to, co my teraz myslimy ze znaczy. Znaczylo ono, bardzo
                                                    specyficznie, abys nie zabijal Zydow. I wszystkie te przykazania,
                                                    które odnosza się do „sasiada” sa rownie ekskluzywne. „Sasiad”
                                                    znaczylo drugiego Zyda. Mozes Maimonides, wysoko ceniony rabbi i
                                                    lekarz z dwunastego wieku, wyjasnia pelne znaczenie „Nie zabijaj”
                                                    jak nastepuje:

                                                    „Jeżeli ktos zabije jednego Izraelite, on przekracza zakazujace
                                                    przykazanie, bo Pismo powiada, nie będziesz mordowal. Jeżeli ktos
                                                    morduje z wlasnej woli w obecnosci swiadkow, wymierzana jest mu
                                                    smierc od miecza. Nie potrzeba mowic, ze komus nie jest wymierzana
                                                    smierc, jeżeli on zabije poganina”.

                                                    Hartung cytuje Sanhedrin (zydowski Sad Najwyzszy, z Najwyzszym
                                                    Kaplanem na czele), w analogicznym sensie-jako uwolnionienie
                                                    czlowieka który hipotetycznie zabil Izraelite przez pomylke, kiedy
                                                    miał intencje zabic zwierze lub poganina. Ta niewielka, moralnie
                                                    nielatwa lamiglowka, eksponuje znaczacy sens. Co by było, gdybysmy
                                                    rzucili kamien na grupe dziesieciu osob, w tym dziewieciu pogan i
                                                    jednego Izraelite, i mieli nieszczescie zabic Izraelite? Hm, trudna
                                                    sprawa! Ale odpowiedz jest natychmiastowa. „Wtedy jego brak
                                                    odpowiedzialnosci może być wyprowadzony z faktu, ze wiekszosc
                                                    stanowili poganie”.(…)
                                                    „W drugiej czesci opracowania Hartunga mowi on o Nowym Testamencie.
                                                    Dajmy zwiezle podsumowanie jego tez. Jezus był moralnie po stronie
                                                    tej samej wewnetrznej grupy, i przeciwko tym samym zewnetrznym
                                                    grupom, które były jako oczywiste opisywane w Starym Testamencie.
                                                    Jezus był lojalnym Zydem. To był Pawel, który wymyslil przeniesienie
                                                    zydowskiego Boga do pogan. Hartung stawia to bardziej bezposrednio
                                                    niż ja bym się osmielil: Jezus by się przewrocil w grobie gdyby
                                                    wiedzial, ze Pawel przemosi jego zamiary do swin”.
                                                  • kasiap75 Re: Moralnosc Jezusa (2). 16.08.07, 09:41
                                                    abmiros napisał:

                                                    > Gdzie tutaj jest przemilczenie? W tym, ze dla Jezusa „bliznim” był
                                                    tylko Zyd.

                                                    > „Jezus ograniczal swoja wewnetrzna grupe zbawionych scisle do Zydow,
                                                    > w czym pielegnowal on tradycje starotestamentowa, jedyna która znal.

                                                    Abmiros, czy sam czytałeś kiedyś to, co Jezus nauczał, czy sugerujesz się tylko
                                                    czyimiś wypowiedziami na ten temat?

                                                    Te dwa urywki, które cytuję, są do obalenia na podstawie wypowiedzi Jezusa
                                                    zawartych w Biblii.
                                                  • abmiros Re: Moralnosc Jezusa (2). 17.08.07, 03:46
                                                    kasiap75 napisała:

                                                    > abmiros napisał:
                                                    >
                                                    > > Gdzie tutaj jest przemilczenie? W tym, ze dla Jezusa „bliznim”
                                                    > ; był
                                                    > tylko Zyd.
                                                    >
                                                    > > „Jezus ograniczal swoja wewnetrzna grupe zbawionych scisle do
                                                    Zydow
                                                    > ,
                                                    > > w czym pielegnowal on tradycje starotestamentowa, jedyna która
                                                    znal.
                                                    >
                                                    Kasiap75, piszesz: > Abmiros, czy sam czytałeś kiedyś to, co Jezus
                                                    nauczał, czy sugerujesz się tylko
                                                    > czyimiś wypowiedziami na ten temat?

                                                    Odpowiadam: Czytalem uwaznie Biblie (Stary i Nowy Testament) i
                                                    Katechizm Kosciola Katolickiego. Bywa, ze cytuje Biblie i Katechizm
                                                    w moich wypowiedziach na Forum.

                                                    Co Jezus nauczal, a czego nie nauczal, mozemy sie tylko domyslac, bo
                                                    sam nie napisal ani jednego slowa. Pisali o nim inni, ale nie tak,
                                                    jak sie obecnie pisze historie, lecz tak, jak wierzacy pisza obecnie
                                                    teologie, czyli jako ubostwionej postaci z wyobrazni. Wtedy byla
                                                    moda na ubostwianie, wielu cesarzy bylo ubostwianych. Jezeli Jezus
                                                    nauczal, to nauczal to, co sam umial, a to mozemy wiedziec z duza
                                                    pewnoscia chociazby stad, ze w jego naukach nie ma nic wiecej, niz w
                                                    naukach Zydow z jego czasow. Napisz wyraznie, co chcesz obalac.

                                                    Owszem, ja sugeruje sie tym co napisali inni, bo sam nie jestem
                                                    biblista. Kryteria doboru naszkicowalem w mojej wypowiedzi z dnia
                                                    11.08.07, 08:18 na tym watku. Chcesz podjac sie dyskusji z
                                                    Hartungiem, tak jak pisze o nim Dawkins i jak ja przetlumaczylem w
                                                    moim poscie? Czy moze siegniesz do zrodla, t.zn. do Hartunga lub
                                                    Dawkinsa?

                                                    Kasiap75, piszesz: > Te dwa urywki, które cytuję, są do obalenia na
                                                    podstawie wypowiedzi Jezusa
                                                    > zawartych w Biblii.

                                                    Odpowiadam: obalaj. Dlaczego tego nie robisz?

                                                  • abmiros Argument z istnienia zla. 21.08.07, 07:13
                                                    Argument z istnienia zla zostal pierwszy raz sformulowany przez
                                                    greckiego filozofa Epikura (341-272 p.n.e.) w nastepujacej postaci:

                                                    Bog albo chcialby uchronic nas od zla, ale nie jest w stanie, albo
                                                    jest w stanie, ale nie chce, albo jest w stanie i chce. Jeżeli chce,
                                                    a nie jest w stanie, jest slaby i nieskuteczny, co nie jest zgodne z
                                                    jego boskim charakterem. Jeżeli jest w stanie, a nie chce, nie jest
                                                    dobry dla tych, których zlo dotyka, co również nie jest zgodne z
                                                    atrubutami Boga. Jeżeli nie chce i nie może, on jest rownoczesnie
                                                    zly i nieskuteczny, a wiec nie jest Bogiem. Jeżeli rownoczesnie chce
                                                    i może, co jedynie zgodne jest z jego boskimi przymiotami, skad się
                                                    bierze zlo, albo dlaczego on je nie usuwa? [Wziete z John Hick.
                                                    Evil and the God of Love. New York, Harper & Row, 1977. Tlum. z ang.
                                                    moje.]
                                                  • abmiros Kiedy wiara przyjmuje niebezpieczna postac. 22.08.07, 00:37
                                                    Wiara niestety codziennie przyjmuje niebezpieczna postac, bo jak
                                                    dluga historia zawsze wiazala sie z poswieceniem "za wiare",
                                                    torturami juz chociazby w imie "przepedzania diabla", jak to ma
                                                    mieksce w przypadku ktory jest biezaco przed sadem w
                                                    Stanach, "szalencami bozymi", itd.

                                                    Wczoraj w wywiadzie telewizyjnym kandydat na prezydenta U.S.,
                                                    McCain, zwrocil uwage, ze nie można przypisac terroryzmu ciemnocie,
                                                    bo takimi fanatykami religijnymi, którzy sa gotowi zabijac losowo
                                                    kogo popadnie, a sami przy okazji ginac jako terrorysci-samobojcy,
                                                    bywaja ludzie wysoce wiksztalceni. Upor w wierze może przyjac postac
                                                    bardzo niebezpieczna dla otoczenia.

                                                    Religie jako jeden z glownych czynnikow ksztaltuja swoje lokalne
                                                    srodowisko intelektualne. W dobie atomowej religie dzialaja z dwoch
                                                    koncow skali niebezpieczenstwa. Religie polozone z jednego konca
                                                    skali niebezpieczenstwa nadmierna tolerancja dla terrorystow
                                                    dezaktywuja dzialania obronne. Religie polozone z drugiego konca-
                                                    produkuja terrorystow-samobojcow.

                                                    W „swietych ksiegach” religijnych można wyczytac co się chce, bo sa
                                                    one nielogiczne i niekonsekwentne, dlatego nie nalezy zbytnio
                                                    sugerowac się „swietymi ksiegami”, na które powoluja się kaplani.
                                                    Oni wybieraja ze swoich swietych ksiag to, co im jest potrzebne dla
                                                    biezacej propagandy.
                                                  • abmiros Jest argument za istnieniem Boga! 23.08.07, 01:13
                                                    Ewelina Karpinska bardzo inteligentnie pisze w swoim artykule:

                                                    „Nawet osoby deklarujące się jako niewierzące zastanawiają się nad
                                                    istnieniem Boga, próbują odnaleźć logiczne argumenty przemawiające
                                                    za tym, że jednak Go nie ma. Przewrotnie. Czy takie poszukiwanie,
                                                    wątpienie i usilne wynajdywanie racjonalnych przesłanek, że Bóg nie
                                                    istnieje, nie są właśnie zalążkiem silnej wiary?”

                                                    Mowiac to samo innymi slowami, Ewelina Karpinska twierdzi: „Bog na
                                                    pewno istnieje, bo ateisci twierdza, ze Go nie ma”.

                                                    U mnie to jest zalazek silnej wiary w potege argumentacji
                                                    wierzacych.
                                                  • amm06 Re: Jest argument za istnieniem Boga! 23.08.07, 06:15
                                                    Abmirosie, interpretuje powyzszy fragment ktory przytoczyles
                                                    inaczej - oczywiscie :)) Wydaje mi sie ze autorka ma na mysli:
                                                    Kiedy nie wierze w krasnoludki, nie probuje zerkac przez ramie aby
                                                    upewnic sie ze ich tam na pewno nie ma... ;) Pozdrawiam.
                                                  • abmiros Bog JEST ale tylko w ludzkiej wyobrazni. 24.08.07, 01:34
                                                    Ewelina Karpinska, która już cytowalem poprzednio, pisze:
                                                    „Dawkins w wywiadzie dla "Przekroju" stwierdził, że odczuwa litość
                                                    wobec Polski - kraju, w którym 90 proc. ludzi deklaruje wiarę w
                                                    Boga. Stwierdził również, że nie można oszukiwać ludzi i należy ich
                                                    przekonać do tego, że Boga nie ma. Autor poczuwa się do bycia
                                                    lekarzem, który powie milionom wiernych, że są śmiertelnie chorzy
                                                    (chorzy na Boga) i choć prawda będzie dla nich ciosem, warto ich
                                                    uświadomić”.
                                                    Jeżeli rzeczywiscie Dawkins tak powiedzial, (Do Eweliny Karpinskiej
                                                    mam zaufanie jak do kazdego dziennikarza), to Dawkins popelnia blad
                                                    nie wskazujac, ze koncepcja Boga istnieje w wyobrazni kazdego
                                                    czlowieka, w ramach jego biologicznych zdolnosci do budowania fikcji
                                                    wyobrazeniowych.

                                                    Opisy przebiegu wydarzen przez roznych naocznych swiadkow doskonale
                                                    znane sa z rozbieznosci swiadczacych, jak ludzie potrafia
                                                    fantazjowac, czyli zmyslac. Sa dziedziny dzialalnosci, które
                                                    polegaja na zdolnosci do uruchamiania wyobrazni. Np. uogolniamy w
                                                    wyidealizowane fikcje projekty domow. Do tych fikcji staramy się
                                                    potem zblizyc, budujac dom. Czasami w tych fikcjach nie bierzemy
                                                    jakiegos czynnika pod uwage, nie dosc starannie budujemy je na
                                                    rzeczywistosci, i dom się wali.

                                                    Wszystkie fikcje polegajace na budowaniu koncepcji Boga wala się
                                                    wczesniej czy pozniej. Dlatego Ratzinger był tak ostrozny piszac
                                                    Katechizm, i nieustannie powolujac się, ze Bog nadal pozostaje
                                                    tajemnica.

                                                    Kaplani od dziecka umacniaja swoich wiernych w przekonaniu, ze
                                                    fikcyjne twory ich kaplanskiej wyobrazni istnieja w swiecie
                                                    rzeczywistym, i to jest to, co Dawkins zbyt slabo podkresla w
                                                    swoich, slusznych poza tym wywodach. Kaplani WYMAZUJA w umyslach
                                                    dzieci zdolnosc odrozniania fikcji od rzeczywistosci., I TYM ROBIA
                                                    KRZYWDE SPOLECZENSTWU. W jakim obszarze Bog istnieje, a w jakim nie
                                                    istnieje, wymyka się Dawkinsowi z jego wywodow. Bog nie istnieje w
                                                    rzeczywistosci, natomiast istnieje w ludzkiej wyobrazni, dlatego
                                                    wyobrazen Boga jest tyle, ilu jest ludzi, a wiele z nich to
                                                    wyobrazenia zbrodnicze.

                                                    Nieszczerzy, falszywi ludzie, których Dawkins slusznie zwalcza,
                                                    nigdy nie powiedza wyraznie, co maja na mysli uzywajac
                                                    slowa „istnieje”. Zawsze zostawia sobie furtke aby potem
                                                    wyjasniac, „w jakim sensie” powiedzieli to, co mowili.
                                                  • abmiros Za co JPII wymaga szacunku. 25.08.07, 02:12
                                                    Jeszcze raz siegam do artykulu Eweliny Karpinskiej, ale atakujac
                                                    problematyke religijna otworzyla ona kopalnie tematow. Tym razem
                                                    chodzi mi o nastepujacy fragment jej artykulu:
                                                    "Nadchodzi noc polskiego chrześcijaństwa. Powoli i nieubłaganie
                                                    zapadamy w sen wiary" - napisał Łukasz Musiał w artykule "Czy umiera
                                                    nam Bóg?". Autor podkreślał szczególną rolę infantylnego kultu Jana
                                                    Pawła II w wyniszczaniu wiary - kult ten "wypycha Boga z naszych
                                                    umysłów, serc, domów i świątyń". W tym, co powiedział jest wiele
                                                    przesady, chociaż... tuziny plastikowych figurek Ojca Świętego - w
                                                    tym wersja ogrodowa i mnóstwo innego kiczu, jaki przebojowi
                                                    sprzedawcy serwują wiernym, jest porażająca”. (koniec cytatu z
                                                    Karpinskiej.

                                                    Ja, abmiros, do Karola Wojtyly mam duzo sympatii za jego wysilek w
                                                    kierunku pojednania wszystkich skloconych na swiecie. Gotow był
                                                    rozmawiac z kazdym, kto by przyblizyl swiat do idealu w którym nie
                                                    ma nienawisci, a spory i napiecia rozwiazywane sa pojednawczo.

                                                    Niewiele lat minelo od swierci JPII, a polski katolicyzm już to
                                                    zgubil, jeżeli kiedykolwiek zdawal sobie z tego sprawe, co w
                                                    publicznej dzialalnosci JPII było najwazniejsze.

                                                    JPII przegral swoje poslanie. Swiat dzisiejszy jest bardziej
                                                    wypelniony krzyzujacymi się nienawisciami, niż był kiedy JPII z
                                                    niego odchodzil. Kaplani najrozniejszych religii poczuli się
                                                    zagrozeni i zaktywizowali się w zagarnianiu monopolistycznej wladzy
                                                    nad duszami swoich wiernych.Ale ktos musial te probe podjac, aby
                                                    swiat upewnil sie w tej przegranej.

                                                    Do pokoju swiatowego, koniecznego w dobie atomowej i w okresie
                                                    smiertelnego zagrozenia srodowiska, droga nie poprzez Boga, lecz
                                                    poprzez sekularyzm, w sensie uwolnienia sie od wplywow religii.
                                                    Religie pielegnuja tradycje zemsty i nienawisci.
                                                  • abmiros Ratzingera wewnetrzna konsekwencja dogmatu. 26.08.07, 21:33
                                                    Ratzingera wewnetrzna konsekwencja dogmatu.

                                                    Pomiedzy mna a Ratzingerem jest ta roznica, ze ja zaczynam od
                                                    rzeczywistosci zmyslowej, i dla mnie tutaj bierze swój poczatek
                                                    znaczenie slow. On, Ratzinger, zaczyna od dogmatu, i dla niego
                                                    tutaj, w dogmacie, bierze swój poczatek znaczenie slow.

                                                    Cytuje Ratzingera (str. 203 polskiego tlumaczenia "Wprowadzenia w
                                                    Chrzescijanstwo):

                                                    „…rozwiniety dogmat chrystologiczny wyznaje Jezusa, który jest
                                                    bezspornie Chrystusem, co domaga się aby był Synem; to ze jest
                                                    Synem, zawiera w sobie, iż jest Bogiem; tylko w tym rozumieniu jest
                                                    to wypowiedz zrozumiala, odpowiadajaca Logosowi, podczas gdy nie
                                                    przyjmujac tej konsekwencji cofamy się do mitu. Niemniej jednak
                                                    stanowczo wyznaje się, ze Jezus, tak radykalnie oddany sluzeniu,
                                                    jest najbardziej ludzkim sposrod ludzi, jest prawdziwym czlowiekiem.
                                                    Tutaj schodzi się w jedno teologia i antropologia i na tym odtad
                                                    polega to, co najbardziej wzrusza w chrzescijanskiej wierze.

                                                    To samo w moim rozumieniu brzmi nastepujaco: Jezus był Chrystusem
                                                    (Mesjaszem) bo biologicznie, z linii matki, pochodzil z rodu Dawida.
                                                    Jako kandydat do zydowskiego tronu deklarowal swoja sluzbe Zydom,
                                                    tak jak to robia wszyscy kandydaci do kazdego tronu w okresie
                                                    kampanii wyborczej. Kampania Jezusa skonczyla się szybko
                                                    ukrzyzowaniem, bo tak zalatwiali się Rzymianie ze wszystkimi
                                                    kandydatami do zydowskiego tronu. Kult krzyza, cierpienia,
                                                    ukrzyzowania odrzuca w chrzescijanskiej wierze.
                                                  • abmiros Re: Ratzingera wewnetrzna konsekwencja dogmatu. 28.08.07, 06:05
                                                  • abmiros Listy dzieci do Boga. 28.08.07, 06:16

                                                    Mam ksiazeczke z listami dzieci do Boga. Bawia, wzruszaja, i daja do
                                                    myslenia. Podaje kilka przykladow. (tlum. moje)


                                                    Kochany Boze!

                                                    Robilismy zdjecia w naszej Szkolce Niedzielnej, ale nasz pastor nie
                                                    wyszedl. Czy wszyscy Twoi pracownicy nie wychodza na zdjeciach?
                                                    Dlaczego? Chcesz pozostac w tajemnicy?

                                                    Frieda (wiek9)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Dlaczego brat Mojzesza, Aren, zostal pierwszym wielkim kaplanem?
                                                    Miał to zapewnione ponieważ był wyzszy, czy cos w tym rodzaju?
                                                    Szczerze oddana,
                                                    Lorraine (wiek 10)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Staram się jak mogę jak najwiecej nauczyc się o Tobie i mojej
                                                    religii. Mój pastor jest mily i on usiluje nauczyc wszystkie dzieci
                                                    jakimi być należy.
                                                    Ale ja mysle, ze niektóre z nas, dzieci, to tepaki. Mam wiec
                                                    nadzieje, ze nie będziesz niecierpliwy żeby wszyscy byli doskonali.
                                                    Z miloscia,
                                                    Anita (wiek 11)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Mój tatus jest diakonem w naszym kosciele, wiec musisz nas znac. Ja
                                                    tez chce być diakonem, wiec badzmy w kontakcie.
                                                    Wszystkiego najlepszego i podobnych rzeczy
                                                    Dawid (wiek 11)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Kobiety powinny pozwolic innym dziewczynkom zostac ksiedzami i
                                                    pastorami. Mezczyzni tez. Tylko to jest fair. Tak samo jak chlopcy,
                                                    my tez możemy tak zrobic, ze ludzie będą dawali na biednych.
                                                    Z miloscia,
                                                    Anne (wiek 10)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Nasz pastor jest bardzo chory na problemy medyczne. Pamietaj o nim,
                                                    kiedy będziesz się modlil!
                                                    Cory (wiek 8)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Chciałbym dowiedziec się, czy masz Wiceboga, jak oni maja w
                                                    Waszyngtonie. Mysle, ze to by był dobry pomysl, moglby on dzialac
                                                    jako Bog kiedy Ty przejdziesz na emeryture. W miedzyczasie moglby on
                                                    również dzialac jako aniol i skladac wizyty w innych krajach i
                                                    planetach.
                                                    Z szacunkiem
                                                    Kiki (wiek 11)

                                                    Boze!
                                                    Jak powiedzialem na spowiedzi, zaluje. Proszę, wybacz mi. I zrob
                                                    tak, aby na pewno ojciec Ryan nie powiedzial o tym nikomu.
                                                    Dziekuje.
                                                    Patrick (wiek 11)

                                                    Boze!
                                                    Lubie wszystko dokladnie tak jak to stworzyles. Mysle, ze ludzie w
                                                    Kosciele którzy sa przeciwko muzyce rockowej nie maja racji. Dla
                                                    Ciebie to musi być w porzadku, inaczej bys ich na samym poczatku
                                                    pozabijal.
                                                    Pia (wiek 8)
                                                  • abmiros Aggiornamento. 29.08.07, 18:46
                                                    Aggiornamento.

                                                    U Ratzingera, we „Wprowadzeniu w Chrzescijanstwo” [Str. 32], jest
                                                    przytoczone opowiadanie, kiedy w czasie pozaru cyrku do wsi po
                                                    ratunek zostal wyslany gotowy do wystepu blazen. Ale wiesniacy
                                                    uwazali krzyki blazna tylko za swietny trik propagandowy, który ma
                                                    zwabic jak najwiecej ludzi na przedstawienie: klaskali i smiali się
                                                    do lez. Blazen miał ochote raczej plakac, niż się smiac, daremnie
                                                    probowal blagac ludzi i tlumaczyc im, ze nie ma tu zadnego udawania,
                                                    zadnego triku, ze to gorzka prawda, ze cyrk się rzeczywiscie pali.
                                                    Az wreszcie ogien przeniosl się do wsi, na pomoc było za pozno, tak,
                                                    ze zarówno wies jak i cyrk splonely.

                                                    Ratzinger ma swietne pioro w sensie, ze z potrafi rozdzielic wlos na
                                                    tyle, ze na kazdej czesci pomiesci się jakas odmiana
                                                    chrzescijanstwa. Ratzinger przytacza to opowiadanie o blaznie jako
                                                    polemike z wezwanien papieza Jana XXIII* do odnowy w Kosciele (t.zw.
                                                    aggiornamento). Polemike z przekonaniem, ze wystarczy aby blazen
                                                    zmienil swój ubior, starl szminke, a ludzie zaczna gasic pozar
                                                    wskazywany przez teologow.

                                                    Ja tutaj zgadzam się z Ratzingerem. Nie wystarczy. Ale nie wystarczy
                                                    z innych powodow, niż Ratzinger na to wskazuje, probujac dalej
                                                    rozdzielac wlos. Moim przekonaniem jest, ze ten ratzingerowski
                                                    blazen, religia, wskazuje na fikcyjne problemy i nazywa je pozarem.

                                                    Niebo i pieklo to sa tylko stany swiadomosci, a sa one wtorne,
                                                    regulowane stanami biologicznymi, fizjologicznymi, tym co jest
                                                    rzeczywiste, realne, zmyslowe, fizyczne, regulowane tym czy mamy
                                                    sraczke czy regularny zdrowy stolec, a nie zmyslone, ubrane w szaty
                                                    diablow i aniolow, przeniesione w zaswiaty i celebrowane w cieniu
                                                    krzyza.

                                                    *Pius XII (1939-1958), Jan XXIII (1958-1963), Pawel VI (1963-1978),
                                                    Jan Pawel I (1978), Jan Pawel II (1978-2005), Bemedykt XVI
                                                    (Ratzinger) (2005-)
                                                  • abmiros Dzieki Bogu, nadal jestem ateista. 31.08.07, 02:00
                                                    Dzieki Bogu, nadal jestem ateista.
                                                    LUIS BUNUEL

                                                    Nie chce mieć nic wspolnego z religia która utrzymuje masy w stanie
                                                    satysfakcji z zycia w glodzie, brudzie i ignorancji. Nie chce mieć
                                                    nic wspolnego zakonem, religijnym czy innym, który nie uczy ludzi,
                                                    ze oni mogą stac się bardziej szczesliwi i bardziej cywilizowani.
                                                    JAWAHARLAL NEHRU.

                                                    Ja jestem przygotowany na spotkanie z moim Stworca. Czy mój stworca
                                                    jest przygotowany na spotkanie ze mna, to osobna sprawa.
                                                    WINSTON CHURCHILL

                                                    Szanuje religie, ale watpliwosc to jest to, w wyniku czego czlowiek
                                                    się edukuje.
                                                    WILSON MIZNER

                                                    Wierze w Boga dlatego, ze zwatpilem w rozum i postep mysli.
                                                    BEN HECHT

                                                    Mogę udowodnic Boga statystycznie.
                                                    GEORGE GALLUP

                                                    Nie wierze w Boga, ale wierze w Jego swietych.
                                                    EDITH WHARTON

                                                    Wierze wszystkim religiom. Nie chciałbym zepsuc przyszlego zycia
                                                    przez jakies nieistotne techniczne roznice pomiedzy nimi.
                                                    BOB HOPE


                                                    Dzieki Bogu, nadal jestem ateista.
                                                    LUIS BUNUEL
                                                  • amm06 Re: Orderly harmony otherwise known as God... 01.09.07, 06:08
                                                    "God reveals himself in the orderly harmony of what exists."

                                                    "The human mind is not capable of grasping the Universe. We are like
                                                    a little child entering a huge library. The walls are covered to the
                                                    ceilings with books in many different tongues. The child knows that
                                                    someone must have written these books. It does not know who or how.
                                                    It does not understand the languages in which they are written. But
                                                    the child notes a definite plan in the arrangement of the books - a
                                                    mysterious order which it does not comprehend, but only dimly
                                                    suspects."

                                                    "The most beautiful experience we can have is the mysterious. It's
                                                    the fundamental emotion which stands at the cradle of true art and
                                                    science. Whoever does not know it can no longer wander, no longer
                                                    marvel, is as good as dead, and his eyes are dimmed."

                                                    "The important thing is not to stop questioning. Curiosity has its
                                                    own reason for existing. One cannot help but be in awe when he
                                                    contemplates the mysteries of eternity, of life, of the marvelous
                                                    structure of reality. It is enough if one tries merely to comprehend
                                                    a little of this mystery every day. Never lose a holy curiosity."


                                                    - Albert Einstein

                                                  • abmiros Re(1): Orderly harmony otherwise known as God... 01.09.07, 08:22
                                                    I don’t try to imagine a personal God; it suffices to stand in awe
                                                    at the structure of the world, insofar as it allows our inadequate
                                                    senses to appreciate it.

                                                    ALBERT EINSTEIN

                                                    (Wzialem z Richard Dawkins “The God Delusion”).
                                                  • abmiros Re(2): Orderly harmony otherwise known as God... 01.09.07, 08:26
                                                    The Nobel Prize-winning physicist (and atheist) Steven Weinberg
                                                    made the point as well as anybody in 'Dreams of a Final Theory':

                                                    “Some people have views of Good that are so broad and flexible that
                                                    it is inevitable that they will find God whenever they look for him.
                                                    One hears it said that “God is the ultimate” or “God is our better
                                                    nature” or “God is the universe”. Of course, like any other word,
                                                    the word “God” can be given any meaning we like. If you want to say
                                                    that “God is energy” than you can find God in a lump of coal”.

                                                    Weiberg is surely right that, if the word God is not to become
                                                    completely useless, it should be used in the way people have
                                                    generally understood it: to denote a supernatural creator that
                                                    is “appropriate for us to worship”.


                                                    Wzialem z Richard Dawkins “The God Delusion”, str. 12-13.
                                                  • abmiros Scholastycyzm i „brzytwa Ockhama”. 02.09.07, 06:14
                                                    Scholastycyzm to sposob analizy zjawisk rozwiniety w spoleczenstwach
                                                    przednaukowych, bioracy swój poczatek w starozytnej Grecji.
                                                    Scholastycyzm zakladal, ze wystarcza myslenie i wymiana mysli
                                                    pomiedzy dyskutantami, aby dojsc do prawdy w kazdej kwestii,
                                                    poczawszy od istnienia Boga, a skonczywszy na cyklu zyciowym komara
                                                    czy sposobie, na jaki powstaje u czlowieka choroba. Jeżeli
                                                    dostatecznie duzo ludzi poswieci dostatecznie duzo czasu na dyskusje
                                                    zagadnienia, to oni mogą osiagnac zgodnosc, a ta zgodnosc będzie
                                                    prawda. Nie ma potrzeby eksperymentu i doswiadczalnego sprawdzania,
                                                    nie ma potrzeby obserwacji i gromadzenia spostrzezen. Myslenie i
                                                    dyskusja sa wszystkim, co jest potrzebne.

                                                    Scholastyka dominowala filozofie, religie, i socjologie przez
                                                    tysiaclecia, i nadal przetrwala w mysleniu religijnym i prawnym
                                                    wielu spoleczenstw. W Europie zdegenerowala się ona w dyskusje na
                                                    takie tematy, jak rozmiary aniolow, lub rodzaj duszy u motyla, az
                                                    zostala scieta w XIV wieku przez Williama Ockhama zasada, ze nie
                                                    należy mnozyc bytow niepotrzebnie, ze wszystko co nie ma zwiazku z
                                                    wyjasnieniem zagadnienia powinno być przystrzyzone, stad do tej
                                                    zasady ekonomii myslenia naukowego stosowana bywa nazwa „brzytwa
                                                    Ockhama”
                                                  • abmiros Porownania: zydzi, rzymskokatolicy, protestanci. 04.09.07, 01:35
                                                    Zydzi.
                                                    Jest jeden Bog, osobisty i uniwersalny, poza mozliwoscia pojecia
                                                    przez czlowieka, ktorego rzeczywiste istnienie daje swiatu powod do
                                                    istnienia. Nikt nie moze byc posrednikiem pomiedzy czlowiekiem a
                                                    Bogiem. Wielu akceptuje Jezusa jako dziecko Boga, jako proroka, i
                                                    jako nauczyciela, ale bez wladzy nad silami nadprzyrodzonymi. Zydzi
                                                    nie akceptuja boskosci Chrystusa i poswiecenia Chrystusa na krzyzu
                                                    za grzechy.

                                                    Rzymskokatolicy.
                                                    Bog to Najwyzsza Istota,nieskonczenie doskonala, stworzyla wszystko
                                                    i utrzymuje to wszystko przy istnieniu. Bog jest tylko jeden, ale ma
                                                    trzy boskie osoby, Ojca, Syna i Ducha Swietego. Ojawil sie poprzez
                                                    Jezusa Chrystusa, Syna Bozego, ktory naucza poprzez Kosciol
                                                    Katolicki. Chrystus jest ucielesnieniem Boga, Bogiem ktorym stal sie
                                                    czlowiekiem przez urodzenie sie z Marii Dziewicy, odpokutowal za
                                                    grzechy ludzkie, zmartwychwstal, druga osoba Trojcy, Chrystus to tak
                                                    Bog jak i czlowiek. Msza jest manifestacja jego poswiecenia sie na
                                                    krzyzu

                                                    Protestanci.
                                                    Jest jeden Bog, objawiajacy sie przez Ojca, Syna i Ducha Swietego.
                                                    Protestanci wierza w znacznie mniej zinstytucjonalizowane, bardziej
                                                    indywidualne i bezposrednie podejscie do Boga niz rzymskokatolicy.
                                                    Wiekszy nacisk niz u rzymskokatolikow polozony jest na milosc do
                                                    Boga tak, jak sie ona objawila w Jezusie Chrystusie, niz na Boga
                                                    prawa i sprawiedliwosci. Akceptuja Chrystusa jako syna Boga. Dla
                                                    nich Chrystus jest starszym bratem, przewodnikiem moralnym, tak samo
                                                    jak Mesjaszem i Zbawca.
                                                  • abmiros Porownania:ateisci,agnostycy,teis ci,monoteisci,pol 05.09.07, 02:54
                                                    Po poprzednich „porownaniach” przyszlo mi na mysl, zo to o czym
                                                    poprzednio pisalem, jak judaizm, katolicyzm, protestantyzm, czy jak
                                                    tutaj ateizm itd., to jest wiecej niż slowa, bo za tym u niektórych
                                                    ida przezycia czy wrecz wstrzasy psychiczne, a u wszystkich-
                                                    postepowania. Licze, ze jeśli będą czytane, to te teksty będą
                                                    czytane z tym w pamieci.


                                                    Ateizm.

                                                    Zaprzeczenie istnienia boga lub bogow pojmowanych jako osobniki
                                                    istniejace w swiecie materialnym i rzadzace tym swiatem, ale nie
                                                    majace zadnych ograniczen wynikajacych z przynaleznosci do tego
                                                    swiata, osobniki o mozliwosciach umyslowych i fizycznych
                                                    nieograniczonych.. Ateizm to odrzucenie kazdej wiary w boga lub
                                                    bogow. Przekonanie, ze wiara w boga lub bogow jest powierzchowna,
                                                    pozbawiona wewnetrznej logiki i konsekwencji, spietrzajaca
                                                    wydarzenia przeczace prawom tego swiata, prymitywny sposób
                                                    wyjasniania wydarzen. Ateisci twierdza, ze jest brak materialnych
                                                    dowodow istnienia boga lub bogow, i ze odwolywanie się do boga lub
                                                    bogow jako tworcow wszechswiata i wydarzen jest poznawczo
                                                    bezwartosciowe, bo nie daje zadnej mozliwosci sprawdzenia. Można je
                                                    tylko przyjmowac na wiare, czyli bez uzasadnienia.

                                                    Agnostycyzm.

                                                    Przekonanie, ze istnienie boga nie może być poznane, ponieważ nie
                                                    może być wykazane. Możliwe ze bog jest, możliwe, ze go nie ma, ale
                                                    czy jest, czy go nie ma, nigdy nie będziemy wiedzieli. T.H. Huxley w
                                                    1869 r. był pierwszym który uzyl terminu agnostycyzm w kontekscie
                                                    sceptycyzmu religijnego. Obecnie agnostycyzm bywa uzywany jako zycie
                                                    bez religii. Bywa uzywany również jako synonim ateizmu bez wdawania
                                                    się w uzasadnienia ateizmu

                                                    Teizm, monoteizm, politeizm, panteizm, pananteizm.

                                                    Teizm-wiara w jednego boga, który po akcie stworzenia nie ingeruje w
                                                    sprawy wszechswiata. Monoteizm-wiara ze istnieje tylko jeden bog,
                                                    aktywny w sprawach swiata (judaizm, islam). Politeizm-wiara, ze
                                                    istnieje wiele bogow (starozytna Grecja i Rzym, i wiele innych
                                                    religii, zydzi i muzulmanie uwazaja chrzescijanstwo za
                                                    politeistyczne). Panteizm-wiara, ze bog i wszechswiat sa identyczne.
                                                    Pananteizm-wiara, ze bog jest wiekszy niż wszechswiat, ze
                                                    wszechswiat jest czescia boga.

                                                    Sekularyzm.

                                                    Neutralnosc religijna wladz swieckich i praw swieckich, np. przez
                                                    nieakceptowanie autorytetow religijnych we wladzach narodowych i
                                                    intytucjach wielonarodowych, nie powolywanie się praw swieckich na
                                                    prawa religijne i pojecia religijne, nadprzyrodzone, nadnaturalne.
                                                    Ograniczenie do spraw ziemskich problematyki która zajmuja się
                                                    wladze narodowe i instytucje wielonarodowe. Sekularyzmu wymagaja
                                                    m.in. co raz liczniejsze i scislejsze kontakty miedzynarodowe.
                                                  • abmiros Nie mialem i nie mam watpliwosci. 06.09.07, 05:45
                                                    Ratzinger we “Wprowadzeniu w chrzescijanstwo pisze” (str.37)

                                                    „Podobnie jak wierzacemu zdarza się, ze będzie się dlawil slona woda
                                                    zwatpienia,…, tak samo niewierzacy watpi w swa niewiare, w
                                                    rzeczywista calkowitosc swiata, który zdecydowal się uznac za
                                                    wszystko”.

                                                    To nie jest tak, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Ja po pierwsze
                                                    nie zakladam calkowitosci mojego pojmowania swiata, po drugie nigdy
                                                    nie miałem watpliwosci do mojej niewiary. Cala teologia to
                                                    sprzeczka miedzy wierzacymi na temat „jak należy rozumiec”, jedyny
                                                    pretest dla teologow aby miec o czym pisac. Bez tego teologiamiesci
                                                    się w credo i tam sama sie wystarczajaco krytykuje. Tak jest od
                                                    wiekow. Dawniej było jeszcze tak, ze teologowie zamykali swoich
                                                    przeciwnikow teologicznych do lochow na dozywocie, palili na stosie
                                                    lub lamali kolem. Chrzescijanska milosc blizniego poprzez dzieje
                                                    wyrazala się na rozne sposoby.

                                                    Może trzeba twierdzenia Ratzingera wyjasniac jego ograniczonoscia
                                                    umyslowa, jakiej przykład daje w powyzej cytowanej ksiazce? On
                                                    wychodzi z wiary w falszywa interpretacje zle opisanej historii i
                                                    kladzie budzacy podejrzenie nacisk na milosc. Moze wie, co ludzie
                                                    potrafia robic w imie boga?. W tej manierze co ewangelie były
                                                    również pisane rzymskie i greckie teksty religijne z czasow
                                                    przedchrzescijanskich, które nikt obecnie nie bierze powaznie.
                                                    Ewangelie nie zasluguja na nic innego.

                                                    Ratzinger stara się nadac jeszcze jedno nowe rozumienie starej
                                                    manierze literackiej, która w ten sposób i przy zasiegu jaki on ma,
                                                    przeradza się w stan udzielajacego się otoczeniu niezrownowazenia
                                                    umyslowego.
                                                  • abmiros Wiara. 07.09.07, 07:20
                                                    Dogmat to nic innego, jak wyrazny zakaz myslenia.
                                                    Ludwik Feuerbach

                                                    Jest pewne, ze o religie chrzescijanska bardziej walcza ci, którzy z
                                                    niej zyja, niż ci, którzy sa przekonani o jej slusznosci.
                                                    Georg Christian Lichtenberg

                                                    Nie znam wiekszego grzechu, niż uciskanie slabszych w imieniu Boga.
                                                    Mahatma Gandhi

                                                    Obecnie kobiecie katolickiej wolno unikac ciazy przy pomocy
                                                    matematyki, ale surowo zakazane jest uciekanie się do chemii lub
                                                    fizyki.
                                                    Henry Louis Mencken

                                                    Religio! Ilez nieszczesc możesz spowodowac!
                                                    Lukrecjusz

                                                    Tak jak naturalnym jest uwierzyc w wiele rzeczy bez dowodow, tak tez
                                                    naturalnym jest watpic w wiele innych brew dowodom.
                                                    Luc Vauvenargues

                                                    To zdumiewajace, ze bogactwo ludzi Kosciola wzielo swój poczatek z
                                                    zasady ubostwa.
                                                    Charles Montesquieu

                                                    W gruncie rzeczy religia jest odpoczynkiem dla duszy, nadzieja,
                                                    kolem ratunkowym dla nieszczesliwych.
                                                    Napoleon Bonaparte

                                                    W kazdej religii czlowiek religijny jest wyjątkiem.
                                                    Friedrich Nietzsche

                                                    W swiecie zachodnim Boga zastapiono szacownoscia i klimatyzacja.
                                                    Leroi Jones

                                                    Wiekszosc swoich kazan papiez przekazuje dzis wiekszej liczbie ludzi
                                                    niż Chrystus w ciagu calego swojego zycia.
                                                    Billy Graham

                                                    Wszelki dogmat jest czyms smiesznym i zlowrogim. Wszelki przymus
                                                    wyznawania dogmatu jest czyms wstretnym. Rozkaz by uwierzyc jest
                                                    absurdem.
                                                    Voltaire
                                                  • abmiros Polacy maja ladna karte tolerancji religijnej w hi 08.09.07, 03:12
                                                    Polacy maja ladna karte tolerancji religijnej w historii Europy.
                                                    Szkoda, ze JPII wpuscil w ten interes Ratzingera, ktory nie szuka
                                                    formuly mogacej rozszerzyc pojednanie narodow na sprawy religijne, a
                                                    wrecz okopuje sie w swoim dogmatyzmie. Bron atomowa pilnie domaga
                                                    sie poszukiwania takiej formuly, jednoczacej, tolerancyjnej,
                                                    akceptujacej rozne podejscia do sprawy Boga, bez fanatycznego
                                                    trwania przy jednym przekonaniu. Wiodaca role w poszukiwaniu takiej
                                                    formuly przejeli ateisci i agnostycy.

                                                    Narzucanie przekonan religijnych dzieciom to jest przestepcze
                                                    zarazanie ich mlodych umyslow chorobami umyslowymi starszych. Wyniki
                                                    widzimy np. islamie.
                                                  • abmiros Idealizowanie (1) 09.09.07, 23:25
                                                    Na watku „O Bogu - lzejsze spojrzenie” - „Nie ma czegos takiego jak
                                                    Bog” znalazlem wypowiedz w ktorej iswiss uzasadnia swoja wiare w
                                                    Boga nastepujaco (cytuje):

                                                    „Opowiem Ci pewną historyjkę.

                                                    Otóż pewna pani jest w ciąży bliźniaczej. I te dwa bliźniaczki
                                                    rozmawiają (bliźniak 1=B1, bliźniak 2=B2):

                                                    B1: Jak myślisz, istnieje życie po porodzie czy nie ?
                                                    B2: Tak, wierzę, napewno istnieje. Myślę, że nasze życie jest tylko
                                                    przygotowaniem do życia po porodzie.
                                                    B1: Eeee, bez sensu, ja tam nie wierzę. Niby jak to miałoby yglądać ?
                                                    B2: Myślę, że tam jest jasno, że będziemy biegać, jeść ustami.
                                                    B1: Biegać ? - przecież to niemożliwe ! A po co mielibyśmy jeść
                                                    ustami - przecież wszsytko daje nam pępowina.
                                                    B2: Ale przecież tam czeka na nas mama, która nas kocha, będzie się
                                                    nami opiekować. Czyż to nie piękne, nie tęsknisz już za nią ?
                                                    B1: Mama ? A co to w ogóle jest ?
                                                    B2: Mama to jest to wszystko co nas otacza, słyszymy ją, dzięki niej
                                                    żyjemy,istniejemy.
                                                    B1: Eeee nie wierzę. Nie widziałem mamy, to znaczy, że ona nie
                                                    istnieje i już.
                                                    B2: A ja wierzę, że ona jest, i nie może się na nas doczekać, i że
                                                    tam jest pięknie. Zobaczysz.

                                                    Historyjka ta jest wymyślona oczywiście, ale bardzo fajnie
                                                    odzwierciedla różnice pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi. A jaki
                                                    był finał tej historyjki? Oczywiście mama jednak istniała i nie
                                                    zależało to od tego, czy bliźniak w to wierzył czy nie. Pomyśl,
                                                    poczuj, może podobnie jest teraz w naszym poporodowym i
                                                    prześmiertelnym życiu ?”

                                                    Koniec cytatu.

                                                    W wypowiedzi która zatytuluje „Idealizowanie (2)” zajme stanowisko
                                                    do tego interesujacego argumentu za istnieniem Boga.
                                                  • abmiros Idealizowanie (2) 10.09.07, 07:14

                                                    Blizniaki urodzily się i po urodzeniu dowiedzialy się, ze jest Bog i
                                                    ze jest zycie pozagrobowe. Jeden z nich uwierzyl w Boga i zycie
                                                    pozagrobowe, (B2), drugi nie uwierzyl, (B1). Po jakims czasie
                                                    ziemskiego zycia miał miejsce nastepujacy dialog:

                                                    B1: Jak myślisz, istnieje życie pozagrobowe, czy nie?
                                                    B2: Tak, wierzę, ze na pewno istnieje. Myślę, że nasze życie jest
                                                    tylko przygotowaniem do życia po pozagrobowego.
                                                    B1: Eeee, bez sensu, ja tam nie wierzę. Niby jak to miałoby
                                                    wyglądać ?
                                                    B2: Myślę, że tam jest jasno, i ze tam będziemy nieustannie glosic
                                                    chwale Boga.
                                                    B1: Zawsze jasno? Nigdy nie będzie można usnac? Przeciez będzie się
                                                    nam bardzo chcialo spac!
                                                    B2: Ale przecież tam czeka na nas Bog, który nas kocha. Będzie się
                                                    nami opiekowal. Czyż to nie piękne, nie tęsknisz za Bogiem?
                                                    B1: Bog? A co to w ogóle jest ?
                                                    B2: Bog, to jest wszystko co nas otacza, dzięki niemu żyjemy,
                                                    istniejemy.
                                                    B1: I będziemy nieustannie glosic chwale Boga? Jak dlugo można kogos
                                                    wychwalac, nawet kiedy on na to zasluguje? Czy ten Bog na to
                                                    zasluguje, kiedy urzadzil dla nas zycie takie jak na ziemi? I czy
                                                    ten Bog tego wychwalania potrzebuje? Jeżeli on tego potrzebuje, to
                                                    on ma kompleks niedowartosciowania, jest psychicznie chory.
                                                    Wyobrazasz sobie wpasc w rece kogos takiego? Eeee nie wierzę. Nie
                                                    mam zadnych bezposrednich ani posrednich wskazowek na istnienie
                                                    takiego Boga, to znaczy, że on nie istnieje i już.
                                                    B2: A ja wierzę, że on jest, i ze nie może się na nas doczekać, i że
                                                    tam jest pięknie.
                                                    B1: Kiedy byliśmy w lonie matki, mowiles, ze tu na ziemi jest
                                                    pieknie, i co się okazalo? To ja miałem przeczucia, które się
                                                    sprawdzily, ze jak wyjdziemy z lona matki, już nie będzie tak
                                                    pieknie. Pamietasz, ze pierwsze co dostalismy po opuszczeniu lona
                                                    matki, to klapsy, abysmy zaczeli plakac? Pamietasz, ze pierwsze
                                                    dzwieki które wydalismy, to placz? I ze pozniej, żeby przezyc,
                                                    musielismy zabrac się do roboty? Mam nadzieje, ze po tym ziemskim
                                                    zyciu nie czeka nas żadne inne, bo będzie kolejno jeszcze gorsze,
                                                    niż zycie w lonie matki i to ziemskie. Wiem, ze nie czeka, bo po
                                                    smierci rozpadniemy się na skladniki jakie istnialy zanim zaczelismy
                                                    zyc, i licze na posmiertny stan nieistnienia tak samo wspanialy, jak
                                                    ten który mielismy przed zaistnieniem w ludzkiej postaci.
                                                  • abmiros Powod dla ktorego ateizm jest rozsadny. 11.09.07, 04:57
                                                    Jest rozsadne przekonanie, ze Bog nie istnieje, skoro nie ma
                                                    mozliwosci wykazac, ze Bog istnieje. Ateizm jest wiec rozsadny.
                                                  • abmiros Intelekt, dusza, schizofrenia. 12.09.07, 18:00
                                                    Zabawilem się w poszukiwanie podstawych pojec wiary katolickiej. Sa
                                                    dwa, "Jezus" i "dusza". "Jezus" to Bog-czlowiek, cos przeczacego
                                                    naszym doswiadczeniom zmyslowym, „dusza” to cos, co w zyciu swieckim
                                                    okreslane jest slowem intelekt, ale w teologii "dusza" znacznie
                                                    wiecej niż intelekt. Mozg daje baze materialna dla intelektu, bez
                                                    mozgu nie ma intelektu. Dusza to cos, co nie potrzebuje mozgu, nie
                                                    potrzebuje bazy materialnej, wg Katechizmu dusza istnieje
                                                    niezaleznie od materii, jak gdyby była zbudowana z jakiejs
                                                    specjalnej „duchowej substancji”.

                                                    Teologia i nauka to swiaty poslugujace się sprzecznymi jezykami.
                                                    Nawracanie przez jeden z nich na drugi polega przekonywaniu do
                                                    porzucenia konwencji wyobrazeniowych tego drugiego. W odroznieniu od
                                                    nauki Katechizm uwaza, ze to co „materialne” jest smiertelne, rodzi
                                                    się i umiera, rozpada się i gnije, a to co „duchowe” ma poczatek w
                                                    Bogu [patrz par. 33 Katechizmu], jest niesmiertelne, [990].
                                                    Niesmiertelnosc duszy pozwala w Katechizmie roztoczyc perspektywy
                                                    raju przed poslusznymi naukom Kosciola, i perspektywy piekla przed
                                                    nieposlusznymi, czyli grzesznikami, [1021], [1022], [1035]).

                                                    Nauki dziela się na indukcyjne, w których podstawa twierdzen sa
                                                    zdania oparte na doswiadczeniu zmyslowym, i dedukcuyjne, w których
                                                    twierdzenia wyprowadza się z twierdzen już znanych i uznanych.
                                                    Teologia nie spelnia wymagan ani jednej, ani drugiej dziedziny
                                                    nauk, lecz stanowi zbior twierdzen sprzecznych z twierdzeniami nauk
                                                    indukcyjnych i dedukcyjnych. Nauczanie teologii może mieć miejsce
                                                    tylko przez ignorowanie kontaktu z otoczeniem i wnioskow
                                                    wyplywajacych z tego kontaktu. Katechizm wszczepia w umysly ludzkie
                                                    ignorowanie wnioskow wyplywajacych z kontaktu z otoczeniem. Skrajna,
                                                    chorobowa postac takiego ignorowania nazywana jest schizofrenia.
                                                  • abmiros Antropologia, filozofia, religia. 14.09.07, 15:38
                                                    Antropologia, filozofia i religia to rozne sposoby porzedkowania
                                                    tego samego: praw i zasad rzadzacych zyciem czlowieka. Antropologia
                                                    porzadkuje w oparciu o obserwacje biologiczne i spoleczne, filozofia-
                                                    w oparciu o rozumowania podlegajace rygorom logicznym, religia-w
                                                    oparciu o przekonania tak jak one ksztaltowaly się w historii i
                                                    traktowaniu jednego z tych zespolow przekonan jako dogmat.
                                                  • abmiros Psychologia spoleczna. 16.09.07, 07:56
                                                    Psychologia spoleczna.

                                                    Każdy czlowiek sprawdza swoje subiektywne przekonania na ich
                                                    zgodnosc z rzeczywistoscia, a sprawdzianem sa albo wlasne obserwacje
                                                    sprawdzajacego, albo informacje które sprawdzajacy otrzymuje od
                                                    innych ludzi. Wiekszosc naszych przekonan o rzeczywistosci w ktorej
                                                    zyjemy pochodzi od innych ludzi, i na tym polega rozprzestrzenianie
                                                    się przekonan religijnych. Ludzie sprawdzajac zgodnosc swoich
                                                    przekonan z przekonaniami otoczenia, nie ida w tym sprawdzaniu zbyt
                                                    gleboko.

                                                    W ramach psychologii spolecznej przeprowadzono eksperymenty (Stanley
                                                    Milgram), jak silny jest wplyw osob i instytucji z autorytetem
                                                    spolecznym na jednostki. Wyniki tych badan wskazaly, ze wplyw ten
                                                    jest wyjatkowo silny, np. stojac wobec wyboru, czy zadawac ludziom
                                                    tortury, czy sprzeciwic się autorytetom ktore te tortury nakazuja,
                                                    wiekszosc ludzi wybierze zadawanie tortu, byle nie sprzeciwiac się
                                                    autorytetom spolecznym. W tym, ze czlowiek ma bardzo silne instynkty
                                                    spoleczne, ma swoje zrodlo trwalosc przekonan religijnych, które jak
                                                    widac z historii roznych religii, bardzo często były, i bardzo
                                                    często nadal sa bardzo falszywe. Dla wiernych za sprawdzian
                                                    poprawnosci ich przekonan wystarczylo porownanie ich z przekonaniami
                                                    otoczenia.

                                                    Przekonania propagowane przez religie moga byc bardzo niebezpieczne
                                                    dla innych grup religijnych, np. niebezpieczny jest islam ze swoja
                                                    propaganda nienawisci.
                                                  • abmiros W przekonaniach religijnych zmiesci sie kazda bzd 18.09.07, 00:10


                                                    Statystyki wskazuja, ze w Ameryce wiara w Boga stoi wysoko. 90%
                                                    czlonkow Kongresu stwierdza, ze przed glosowaniem nad ustawami
                                                    konsultuja swoje przekonania religijne. Staystyki wskazuja, ze
                                                    Ameryka jest bardziej chrzescijanska, niż Izrael jest zydowski.

                                                    Rownoczesnie badania wskazuja, ze Amerykanie niewiele wiedza na
                                                    temat swojej religii. Wiekszosc Amerykanow nie potrafi nazwac ani
                                                    jednej ewangelii. 10% Amerykanow sadzi, ze Joanna d’Arc była zona
                                                    Noego, bo im się kojarzy z arka nowego, maja jedynie problemy, co
                                                    pisac z duzej litery. 1/3 uczniow szkol srednich sadzi, ze Sodoma i
                                                    Gomora (po angielsku Sodom, Gomorrach) to byli maz i zona. 60%
                                                    Amerykanow sadzi, ze Jezus urodzil się w Jerozolimie.

                                                    Podobnymi ignorantami sa Amerykanie na temat innych religii, np.
                                                    wiekszosc Amerykanow nie potrafi wymienic ani jednej swietej ksiegi
                                                    hinduizmu ani wskazac, na czym polega roznica pomiedzy szyitami i
                                                    sunnitami.

                                                    Potwierdza się teza, ze przekonania religijne maja wszystko wspolne
                                                    z lojalnoscia grupowa, natomiac nic nie maja wspolnego z tym, co
                                                    glosi dana religia. W przekonaniach religijnych zmiesci się kazda
                                                    bzdura. Ludzie sprawdzaja swoje przekonania konsultujac je na
                                                    zgodnosc z otoczeniem.
                                                  • kasiap75 Re: Powod dla ktorego wiara jest rozsadna. 18.09.07, 10:00
                                                    Jest rozsądne przekonanie, że Bóg istnieje, skoro nie ma możliwości wykazać, że
                                                    Bóg nie istnieje. Wiara jest więc rozsądna.
                                                  • abmiros Re: Powod dla ktorego wiara jest rozsadna. 19.09.07, 04:32
                                                    kasiap75 napisała:

                                                    > Jest rozsądne przekonanie, że Bóg istnieje, skoro nie ma
                                                    możliwości wykazać, że
                                                    > Bóg nie istnieje. Wiara jest więc rozsądna.

                                                    Kasiap75, definiujesz wiare, a "rozsadek" uzywasz dowolnie.

                                                    My juz poprzednio przymierzalismy sie do siebie ze swoimi pogladami,
                                                    pamietasz? To sa dwie rozne, rownolegle plaszczyzny, ktore nie maja
                                                    punktow stycznych.

                                                    Sadzisz, ze masz bardziej przekonywujace argumenty za wiara, niz
                                                    Katechizm?

                                                  • abmiros Rozczarowanie do Jezusa. 20.09.07, 05:20
                                                    Mowie o chrzescijanskim Jezusie z Nazaretu. O jakim Jezusie mowa
                                                    nigdy nie zaszkodzi powiedziec, bo w tamtych czasach to bylo
                                                    pospolite imie zydowskie. Historia wymienia roznych Jesusow. Z
                                                    Jezusa z Nazaretu chrzescijanie zrobili Boga.

                                                    Dzisiaj w amerykanskiej rozglosni radiowej wypowiadal sie czlowiek,
                                                    ktory rozczarowal sie do Kosciola, a poprzez Kosciol do
                                                    chrzescijanskiego Jezusa. Odczuwal pustke w zyciu, miał problemy
                                                    zawodowe, klopoty rodzinne, ale ktos skierowal go do katolickiej
                                                    grupy religijnej, wśród nich odrodzil się w wierze i odnalazl cel
                                                    zycia. Klopoty rodzinne zniknely, dostal posade jaka zawsze chcial
                                                    miec-dziennikarza piszacego na tematy religijne.

                                                    Po jakims czasie swojej dziennikarki dostal polecenie opisania
                                                    czytelnikom procesu przeciwko katolickiemu duchownemu skazanemu na
                                                    wielomilionowe odszkodowania za seksualne molestowanie nieletniej
                                                    ofiary. Przygladajac się sprawie znalazl tyle brudu i obludy po
                                                    stronie zamieszanego duchowienstwa, ze stracil wiare w nauki
                                                    Kosciola.

                                                    Oni wszyscy to byli i to sa ludzie. Trzeba ostroznie z ludzka
                                                    gotowoscia do ubostwiania.
                                                  • abmiros Amerykanskie a rzymskokatolickie pojmowanie Boga. 22.09.07, 05:08
                                                    Kiedy mowie „amerykanskie pojmowanie Boga”, mam na mysli takie, jak
                                                    u konserwatywnych amerykanskich politykow, (w Ameryce wspolzyje
                                                    wiele religii i denominacji o granicznie roznych sposobach
                                                    pojmowania Boga); szczególnie tych amerykanskich politykow z partii
                                                    republikanskiej, którzy odwoluja się do Amerykanow z prowincji,
                                                    farmerow, hodowcow, ludnosci zyjacych z hotelikow, restauracyjek,
                                                    sklepikow w malych miasteczkach, obslugi stacji beznzynowych,
                                                    naprawiaczy sprzetu zmechanizowanego, budowniczych itp. Dla nich Bog
                                                    jest gwarantem ich praw i wolnosci.

                                                    Ci Amerykanie twierdza w przenosni, która w ich rozumieniu nie jest
                                                    daleka od sensu stricto, ze Deklaracja Niepodleglosci (1776) była im
                                                    dana przez Boga , a Konstytucja uchwalona w 1787 r. była im dana i
                                                    jest im dawana przez Boga na biezaco, bo to jest zywy dokument, na
                                                    biezaco zmieniany i ulepszany przez ludzi przy boskiej pomocy.
                                                    Pierwsze dziesiec poprawek do Konstytucji bylo uchwalone w 1789 r.,
                                                    ratyfikowane w 1791 przez wymagana wiekszosc dwoch trzecich stanow,
                                                    ale ostatnie stany ratyfikowaly te poprawki w 1939 r. XXVI
                                                    poprawka do amerykanskiej konstytucji zostala ratyfikowana w 1971 r.

                                                    Kiedy mowie „rzymskokatolickie pojmowanie Boga”, mam na mysli takie,
                                                    jakie prezentowane jest w Katechizmie wydanym przez Watykan w 1992r.

                                                    W Katechizmie można wyczytac, ze Bog katolicyzmu „objawia się
                                                    przez „zamysl zyczliwosci” dla czlowieka, i to objawianie się
                                                    czlowiekowi Bog katolikow podzielil na etapy. Na poczatku „pozwalil
                                                    się poznac” osobiscie, pozniej zawarl przymierze z Noem i jego
                                                    rodzina, a wszystkich innych utopil, nastepnie uczynil Abrahama
                                                    swoim ulubiencen, az w koncu wybral swój „ukochany lud”, i uformowal
                                                    go w panstwo Izrael. Oczekuje od tego ludu posluszenstwa i przemawia
                                                    do tego ukochanego ludu jezykami który ten lud rozumie, po hebrajsku
                                                    i aramejsku w Starym Testamencie.

                                                    W pewnym momencie ten rzymskokatolicki Bog wkurza się na „swój
                                                    ukochany lud”, i szuka nowego sposobu dogadania się z nim.
                                                    Wyszukuje w tym ludzie dla siebie kobiete, robi sobie z nia syna, i
                                                    kaze temu swojemu synowi cierpiec na krzyzu za wszystkie przeszle i
                                                    przyszle grzechy tego ludu, który kocha, nie oszczedzajac zreszta
                                                    również i temu ludowi cierpien za zycia.

                                                    Ten syn, widocznie znajac okrutna nature swojego ojca, znosi te meki
                                                    w pokorze, i czasie tych cierpien pozornie umiera, ale-nadal wg
                                                    katolicyzmu tak jak ja go odczytuje- w rzeczywistosci zostaje
                                                    przeniesiony do nieba, skad przyjdzie w dniu ostatecznym sadzic
                                                    zywych i umarlych. Kosciol Katolicki wzywa swoich wiernych, aby
                                                    wzorem tego syna znosili meki swojego zycia w pokorze, to po smierci
                                                    w nagrode zostana tak jak ten syn wzieci do nieba do wiecznej
                                                    szczesliwosci.

                                                    Bog Amerykanow w ustach amerykanskich politykow to cos w rodzaju
                                                    praw natury, praw którymi natura obdarzyla czlowieka: a mianowicie
                                                    wolnoscia, cielesna nienaruszalnoscia, nienaruszalnoscia majatkowa,
                                                    wolnoscia slowa, rownoscia wobec prawa, itd., itd.

                                                    Rzymskokatolicki Bog to model udzielnego wladcy z minionych wiekow,
                                                    generalnie biorac laskawy i kochajacy, ale okrutny w wymuszaniu
                                                    swojej woli i domagajacy się modlitwy i czolobitnosci.
                                                  • abmiros Jezeli juz, to nie bog lecz Bogini. 23.09.07, 20:40
                                                    I nie plaska, dwuwumiarowa, jak u Michala Aniola, Rembrandta, czy ze
                                                    szkla z witraza, ale trojwymiarowa i krztaltna aby piescic ja
                                                    wzrokiem i dotykiem. I nie martwa, zimna i zesztywniala, jak marmur
                                                    Afrodyty z Milo, czy braz kopenhaskiej syrenki, ale zywa, ciepla, i
                                                    bliska na wyciagniecie reki, jak ktos na co dzien. I jeżeli już
                                                    jako Bogini, to jako pokusa do wiernej milosci i do wielobostwa.
                                                  • abmiros Mity (1) 25.09.07, 06:54
                                                    Mity (1)

                                                    Wszystkie religie maja swoje historie. Kazda religia swoje historie
                                                    podaje jako prawdziwe, natomiast historie podawane przez inne
                                                    religie nazywa mitami. To wszystko co tutaj, pisze w nastroju
                                                    rozgoryczenia, ze chrzescijanstwo zniszczylo nasze, slowianskie
                                                    historie mityczne.

                                                    Chrzescijanstwo wzielo swoje mity od zydow. Jeden z zydowskich
                                                    zbiorow opowiesci mitycznych, Biblie, chrzescijanstwo uznaje za
                                                    swoje Pismo Swiete.

                                                    O biblijnych mitach informuja Robert Graves i Raphael Patai w
                                                    ksiazce „Mity Hebrajskie, Ksiega Rodzaju” (Mój egzemplarz:
                                                    Wydawnictwo Cyklady, 1993, tlumaczyla z angielskiego
                                                    oryginalu „Hebrew Myths. The Book of Genesis” Regina Gromacka).

                                                    We wstepie czytamy: „Wszystkie swiete dokumenty przedbiblijne które
                                                    spisano w jezyku hebrajskim zaginely lub zostaly celowo zniszczone.
                                                    (…) Dokumentow religijnych pozniejszych niż Biblia jest bez liku.
                                                    (…) jednakze w przeciwienstwie do ksiag kanonicznych. które uznano
                                                    za natchnione przez Boga i dlatego starano się usunac z nich
                                                    najmniejsze slady politeizmu, ksiegi apokryficzne potraktowano
                                                    bardziej poblazliwie”.
                                                    Religie sa bezwzgledne w stosunku do konkurencji.

                                                    Biblii nie zdolano jednak wyczyscic bez reszty ze sladow jej
                                                    mitycznych poczatkow, tak, ze Biblia zawiera „drobne aluzje do
                                                    zaginionych mitologicznych bogactw. Wzmianka bywa jednak często tak
                                                    lapidarna, ze może pozostac nie zauwazona. Na przykład niewiele
                                                    osob, czytajac fragment: „Po nim był Szamgar, syn Anat. Pobil on
                                                    oscieniem na woly Filistynow w liczbie szesciuset ludzi-i on także
                                                    wybawil Izraela”. (Ks.Sedziow 3,31), skojarzy matke Szamgar z
                                                    krwiozercza ugarycka boginia milosci, dziewica Anat, na czesc ktorej
                                                    kaplanskiemu miastu Jeremiasza nadano nazwe Anatot. Mitu o Szamgarze
                                                    nie da sie odtworzyc, jednakze jego bohater z pewnoscia odziedziczyl
                                                    swoje wojenne mestwo po swojej dziewiczej matce, zas oscien na woly,
                                                    ktorym pobil Filistynow, byl niewatpliwie darem jej ojca, boga-byka
                                                    Ela".
                                                  • abmiros Re: Mity (2) 27.09.07, 01:21
                                                    Realizacja wszystkich idei w fizyce wymaga pewnej dozy zdrowego
                                                    rozsądku; idee fizyczne nie są ideami czysto matematycznymi lub
                                                    abstrakcjami
                                                    Ryszard Feynman (1918-1988)
                                                    Nie chce poprawiac jednego z najwiekszych we wspolczesnej fizyce,
                                                    ale korci mnie aby go rozszerzyc:

                                                    „Realizacja wszystkich idei (...) wymaga pewnej dozy zdrowego
                                                    rozsądku; idee (…) nie są ideami czysto matematycznymi lub
                                                    abstrakcjami”
                                                    ***
                                                    Encyklopedie i slowniki mowia, ze mity to sposób wyjasniania
                                                    podstawowych zagadnien zycia i smierci, dobra i zla, powstania
                                                    swiata i jego historii, ubrany w postac opowiesci z udzialem bogow,
                                                    demonow, ludzi zmyslonych, wydarzen nadprzyrodzonych,
                                                    fantastycznych. W tym spostrzezeniu jest droga do lepszego
                                                    okreslenia i mitu, i nauki: mit to sposób wyjasniania zagadnien
                                                    zycia i smierci obecnie już zarzucony na rzecz nowego sposobu, który
                                                    poki nie zastapimy go kolejnym nowym, i nie przesuniemy do mitow,
                                                    nazywamy sposobem naukowym. Mowiac to samo inaczej: nauka to zbior
                                                    kolejnych mitow o rzeczywistosci, obecnie uwazany za prawdziwy..

                                                    Nauka, czyli wspolczesne nam mity, już nie siegaja po bogow, bo sily
                                                    którymi poslugiwali się bogowie z dawnych mitow zostaly oddzielone
                                                    przez nowych kaplanow tego swiata, naukowcow, od wyidealizowanych
                                                    ludzi, czyli bogow, i sily te już dzialaja bez potrzeby miesni, czy
                                                    to miesni Krasnoludkow, czy Tytanow. Pojecie sily jak obecnie w
                                                    fizyce, to moce dawnych bogow z dawnych mitow, sprowadzone do
                                                    abstrakcyjnego fizycznego monoteizmu. Ale fizyczne pojecie sily nie
                                                    stracilo poczucia swojego ludzkiego pochodzenia
                                                  • abmiros Zycie, smierc, (1). 28.09.07, 22:38
                                                    Zycie, smierc, (1).
                                                    Obserwujac swiat zauwazamy, obiekty dziela sie na zywe i martwe.
                                                    Obiekty zywe maja np. zdolnosc samodzielnego poruszania, się wbrew
                                                    sile grawitacji. Arystoteles (ur.384 p.n.e., zm. 322 p.n.e.)
                                                    wyjasnial to i wszystkie inne przejawy zycia posiadaniem przez te
                                                    obiekty szczegolnej „sily zyciowej” (vis vitalis). Hipoteza ta
                                                    zostala obalona eksperymentalnie przez Wohlera (1800-1882) który w
                                                    1828 r. zsyntetyzowal mocznik. Do Wohlera mocznik był uwazany za
                                                    substancje, możliwa do zsyntetyzowania tylko w organizmach zywych
                                                    dzieki tej sile zyciowej. Wohler zsyntetyzowal ja bez zadnego
                                                    procesu zyciowego, w laboratorium, wychodzac z sybstancji martwych.

                                                    Obiekty zywe reprodukuja się, to znaczy maja zdolnosc odtwarzania
                                                    swojej postaci, przez wydzielenie z siebie kolejnego osobnika,
                                                    bedacego zywa kontynuacja swojego poprzednika. Zycie nie polega wiec
                                                    na pojedynczych osobnikach, jak to w domysle zaklada Katechizm
                                                    Kosciola Katolickiego, lecz zycie polega na lancuchu osobnikow,
                                                    czyli na prokreacji. Nie ma zycia bez prokreacji. Prokreacja to jest
                                                    najbardziej uniwersalna cecha wszystkich odmian zycia. Smierc jest
                                                    wielokrotnie powtarzajacym się skladnikiem kazdego z tych roznych
                                                    lancuchow, wszystkiego co zyje.

                                                    Mowiac o smierci wyrozniamy smierc zycia wogole (np. w fantazjach
                                                    lub hipotezach kosmogonicznych), smierc gatunku, i smierc osobnika.
                                                    Smierc osobnika to jest zanik wszelkich objawow zycia u tego
                                                    osobnika, Smierc osobnika jest fragmentem lancucha zycia, tak jak
                                                    osobnik jest fragmentem lancucha zycia. Umierajac jako osobnik nie
                                                    umieramy jako lancuch zycia-jeżeli pozostawiamy po sobie potomstwo.
                                                    Rezygnujac z potomstwa, dobrowolnie przynosimy smierc tego lancucha,
                                                    którego ostatnie ogniwo my reprezentujemy. Np. celibat rownoznaczny
                                                    jest z zaakceptowaniem smierci tej odmiany zycia, ktora
                                                    reprezentujemy.
                                                  • abmiros Zycie, smierc, (2). 29.09.07, 01:32
                                                    Zycie, smierc, (2).
                                                    Po smierci osobnika nie pozostaje po nim nic materialnego, co by
                                                    moglo zaliczac tego osobnika który umarl do obiektow zywych, nie
                                                    pozostaje wiec żadna, samodzielna, niezalezna od zyjacego
                                                    czlowieka „dusza”, która wg katolicyzmu opuszcza cialo w
                                                    katolickiej ”chwili smierci”, która jak wszystko w katolicyzmie jest
                                                    nieprecyzyjnie okreslona, i ktorej, nalezaloby od tego zaczac, nigdy
                                                    w czlowieku nie bylo.

                                                    Kosciol mowie „chwili smierci”. T.zn. w jakiej chwili? Organizmy nie
                                                    umieraja w jednej „chwili smierci", lecz etapami. Np. komorki
                                                    wlosowe umieraja po jakim czasie od smierci klinicznej, serce
                                                    przestaje bic jako jeden z pierwszych organow, mozg przestaje albo
                                                    nie przestaje funkcjonowac, zeleznie od stanu innych organow.

                                                    W chrzescijanskiej koncepcji zycia i smierci, która burzy
                                                    wspolczesne nam rozumienie tych zjawisk biologicznych, odroznia się
                                                    zycie czlowieka i zycie wszystkich innych organizmow zywych. W
                                                    przejawy zycia tych innych organizmow Kosciol nie wchodzi zadnymi
                                                    szczegolnymi hipotezami, ale np. ludzie, którzy ukochali swoje
                                                    domowe zwierzeta, traktuja je podobnie jak Kosciol traktuje ludzi,
                                                    sprawiaja im pogrzeby, nagrobki. W ceremoniach pogrzebowych
                                                    czlowieka wyraza sie uczucie ktore otoczenie mialo do zmarlego kiedy
                                                    zyl.

                                                    Kosciol odroznia ludzi od zwierzat tym, ze w czlowieku jest fragment
                                                    Boga, który wg Kosciola ten Bog „tchnal” w czlowieka kiedy
                                                    go „tworzyl”. Wg chrzescijanstwa tylko ludzie posiadaja ten fragment
                                                    Boga. Nie jest precyzyjnie powiedziane w Katechizmie, co to jest to,
                                                    co Bog tchnal w czlowieka, na czym ta „dusza” polega, i gdzie się
                                                    miesci. Czasami Katechizm rozumie przez „dusze” ludzki intelekt,
                                                    (par. 37), a wiec nalezaloby jej szukac w mozgu. Na podstawie opisu
                                                    aktu stworzenia czlowieka przez Boga nalezaloby sadzic, ze „dusza”
                                                    miesci się w kazdym fragmencie organizmu czlowieka, bo tam ja
                                                    Bog „tchnal”. Nie można mieć do nich pretensji ze dawniej ludzie tak
                                                    to opisali. Można mieć pretensje do Kosciola ze te wszystkie
                                                    starocie Kosciol powtarza jako prawde, zasmiecajac tym glowy
                                                    wiernych, i ignorujac wszystko co na ten temat wiemy. Ale nauka,
                                                    czyli wspolczesna religia, w wyjasnianiu zjawisk przyrody zywej i
                                                    martwej starannie unika antropomorfizowania, chociaz i jej się to
                                                    zdarza.
                                                  • abmiros Katolicki Bog lekcewazy sluby koscielne. 02.10.07, 09:07

                                                    „Kosciol naucza, ze kazda dusza duchowa jest jest bezposrednio
                                                    stworzona przez Boga - nie jest ona „produktem” rodzicow - i jest
                                                    niesmiertelna; nie ginie wiec po jej oddaleniu się od ciala w chwili
                                                    smierci i polaczy się na nowo z cialem w chwili ostatecznego
                                                    zmartwychwstania”. [Paragraf 366 Katechizmu Kosciola Katolickiego].

                                                    „Krol Krolujacych i Pan Panujacych, jedyny majacy niesmiertelnosc,
                                                    który zamieszkuje swiatlosc niedostepna, którego żaden z ludzi nie
                                                    widzial ani nie może zobaczyc, jemu czesc i moc wiekuista, Amen”. [
                                                    1 Tim 6:16]

                                                    Czyli, konsekwentnie, należy się domyslac, ze wg Kosciola w kazdym
                                                    czlowieku jest oddzielna dusza wstawiana tam przez Boga kiedy się
                                                    pojawia na swiecie dzieki wspolpracy rodzicow - i Boga. Dusza jest
                                                    niesmiertelna, a wiec musi ona być fragmentem Boga, skoro tylko Bog
                                                    jest niesmiertelny.

                                                    Nie gra wiec dla Boga roli, czy dziecko jest slubne, czy nieslubne,
                                                    skoro Bog nie zwraca na to uwagi i kazdemu dziecku wstawia czastke
                                                    siebie samego czyli dusze. Również tym dzieciom, które poczynaja się
                                                    w probowce. Bog najwyrazniej wiec lekcewazy koscielne przykazania
                                                    odnosnie sposobu poczynania dzieci i zawierania slubow.
                                                  • abmiros Jezeli nawet Bog jest fikcja, to fikcja ta przynos 03.10.07, 20:09
                                                    Jezeli nawet Bog jest fikcja, to fikcja ta przynosi wiecej korzysci
                                                    niz szkody. Nieprawdaz? Czy moze przynosi wiecej szkody niz
                                                    korzysci? Mozna te korzysci ujac ogolnie: czlowiek ktory wierzy w
                                                    fikcje Boga wchodzi w spolecznie zaakceptowane ramy postepowania,
                                                    wie co wolno a co nie wolno. Nieprawdaz?

                                                    No i czlowiek z fikcja Boga ani przez sekunde nie jest samotny, a
                                                    czlowiek ma tak silne instynkty spoleczne, ze dla niego
                                                    podswiadomie, a i najczesciej swiadomie, najwazniejsze jest nie byc
                                                    samotny. Tak to jest, czy nie tak?


                                                    -
                                                  • abmiros One flaw in a woman 04.10.07, 07:29
                                                    One Flaw in Women

                                                    By the time the Lord made woman,
                                                    He was into his sixth day of working overtime.
                                                    An angel appeared and said,
                                                    'Why are you spending so much time on this one?'
                                                    And the Lord answered, 'Have you seen my spec sheet on her?
                                                    She has to be completely washable, but not plastic,
                                                    have over 200 movable parts, all replaceable
                                                    and able to run on diet coke and leftovers,
                                                    have a lap that can hold four children at one time,
                                                    have a kiss that can cure anything from a scraped knee to a broken
                                                    heart
                                                    -and she will do everything
                                                    with only two hands.'

                                                    The angel was astounded at the requirements.
                                                    'Only two hands!? No way!
                                                    And that's just on the standard model?
                                                    That's too much work for one day.
                                                    Wait until tomorrow to finish.'

                                                    'But I won't,' the Lord protested.
                                                    'I am so close to finishing this creation that is so close to my own
                                                    heart.
                                                    She already heals herself when she is sick
                                                    AND can work 18 hour days.'

                                                    The angel moved closer and touched the woman.
                                                    'But you have made her so soft, Lord.'

                                                    'She is soft,' the Lord agreed,
                                                    'but I have also made her tough.
                                                    You have no idea what she can endure or accomplish.'

                                                    'Will she be able to think?', asked the angel.

                                                    The Lord replied,
                                                    'Not only will she be able to think,
                                                    she will be able to reason and negotiate.'

                                                    The angel then noticed something,
                                                    and reaching out, touched the woman's cheek.
                                                    'Oops, it looks like you have a leak in this model.
                                                    I told you that you were trying to put too much into this one.'

                                                    'That's not a leak,'
                                                    the Lord corrected,
                                                    'that's a tear!'
                                                    'What's the tear for?' the angel asked.

                                                    The Lord said, 'The tear is her way of expressing her joy,
                                                    her sorrow, her pain, her disappointment, her love,
                                                    her loneliness, her grief and her pride.'
                                                    The angel was impressed.
                                                    'You are a genius, Lord.
                                                    You thought of everything!
                                                    Woman is truly amazing.'

                                                    And she is!
                                                    Women have strengths that amaze men.
                                                    They bear hardships and they carry burdens,
                                                    but they hold happiness,
                                                    love and joy.
                                                    They smile when they want to scream.
                                                    They sing when they want to cry.
                                                    They cry when they are happy
                                                    and laugh when they are nervous.
                                                    They fight for what they believe in.
                                                    They stand up to injustice.
                                                    They don't take 'no' for an answer
                                                    when they believe there is a better solution.
                                                    They go without so their family can have.
                                                    They go to the doctor with a frightened friend.
                                                    They love unconditionally.
                                                    They cry when their children excel
                                                    and cheer when their friends get awards.
                                                    They are happy when they hear about
                                                    a birth or a wedding.
                                                    Their hearts break when a friend dies.
                                                    They grieve at the loss of a family member,
                                                    yet they are strong when they think there is no strength left.
                                                    They know that a hug and a kiss
                                                    can heal a broken heart.
                                                    Women come in all shapes, sizes and colors.
                                                    They'll drive, fly, walk, run or e-mail you
                                                    to show how much they care about you.
                                                    The heart of a woman is what makes the world keep turning.
                                                    They bring joy, hope and love.
                                                    They have compassion and ideals.
                                                    They give moral support to their family and friends.
                                                    Women have vital things to say and everything to give.

                                                    HOWEVER, IF THERE IS ONE FLAW IN WOMEN,
                                                    IT IS THAT THEY FORGET THEIR WORTH.
                                                  • abmiros Kobieta nie jest grzechem. 10.10.07, 05:02
                                                    Mam ksiazke "Kobieta nie jest grzechem", opowiedziana przez siostre
                                                    zakonna (z wyzszym wyksztalceniem i szeregiem dyplomow). Ta ksiazka
                                                    jest w formie wywiadu ktory z siostra Anna Balchan przeprowadzila
                                                    Katarzyna Wisniewska, i zaczyna sie od nastepujacych zdan:
                                                    _______________________________________
                                                    Katarzyna Wisniewska: Nazywaja siostre zakonnica od prostytutek ...

                                                    Siostra Anna Balchan: Tak, raz nawet ktos powiedzial do
                                                    mnie: "Siostra to podobno prostytucja sie zajmuje" (smiech).
                                                    Odparowalam mu: "Tak, ale tylko w wolnych chwilach". Potem ugryzlam
                                                    sie w jezyk. Zawsze denerwuja mnie takie stwierdzenia, bo nie lubie
                                                    mowic, ze zajmuje sie prostytucja czy prostytutkami. Przede
                                                    wszystkim musimy zdac sobie sprawe z tego, ze mamy do czynienia z
                                                    ofiarami wymuszonej prostytucji. Sam czlowiek nie jest grzechem.
                                                    Mozna powiedziec o kims, ze jest zlodziej czy narkoman, ale jest w
                                                    tym pewne przeklamanie. Do istoty czlowieka nie nalezy to, ze jest
                                                    prostytutka czy zlodziejem.
                                                    Ja nie koncentruje sie na jakims "fenomenie prostytucji". To mnie
                                                    nie interesuje, bo prostytucje uwazam za wierzcholek gory lodowej.
                                                    Problem tkwi nie w samym procederze, ale znacznie glebiej. Wazne
                                                    jest to, dlaczego do tego doszlo, co dana dziewczyne popchnelo do
                                                    decyzji, zeby stanac na ulicy. Ja zajmuje sie czlowiekiem.

                                                    K.W.: prosze opowiedziec o pierwszej poznanej dziewczynie.

                                                    S.A.B.: Byla jedna z mlodszych ktore poznalam. Przerwala szkole
                                                    podstawowa i uciekla z domu. Pojechala na Slask, gdzie
                                                    natychmiast "zaopiekowano sie nia". (...)
                                                    _______________________________________
                                                    Wedlug mnie problem nie w tym, czy kobieta gotuje dla calej rodziny,
                                                    czy strzela z karabinu maszynowego. Nie ma czegos takiego jak
                                                    biologiczny podzial zajec na meskie i kobiece. Jest biologiczny
                                                    podzial rol w prokreacji, natomias podzial zajec na meskie i kobiece
                                                    to podzial spoleczny. Okres ciazy i podchowania dziecka zajmuje
                                                    zwykle 3-4 lata i obciaza kobiete tak, ze pojawia sie podzial pracy
                                                    wynikajacy z warunkow w jakich ludzie zyja. Mityczne Amazonki
                                                    walczyly swietnie oszczepem, ale ja sadze, ze to bylo jedno z
                                                    plemion, lub to byly plemiona rzeczywiste, w ktorych mezczyzni
                                                    robili wielomiesieczne lupiezce wyprawy, a w tym czasie kobiety
                                                    pozostawaly same z dziecmi i opiekowaly sie dziecmi, w tym rowniez
                                                    lukiem i oszczepem, czyli dbaly o swoje bezpieczenstwo i
                                                    bezpieczenstwo dzieci. Inna odmiana podzialu rol to poliandria,
                                                    czyli malzenstwo jednej kobiety z kilkoma mezczyznami, utrzymywala
                                                    sie w rejonach, gdzie monogamiczne malzenstwo nie bylo w stanie
                                                    wyzywic potomstwa. Tradycyjnie poliandria zachowala sie jeszcze w
                                                    niektorych rejonach Indii i Tybetu.

                                                    Siostra Anna Balchan pisze o porywanych kobietach dla wyciecia im
                                                    nerki czy oka potrzebnych do transplantacji, pisze o gwalceniu, o
                                                    zmuszaniu do prostytucji, i o biciu, biciu, biciu kobiet przez
                                                    mezczyzn.

                                                    W kazdym spoleczenstwie jest pewien procent ludzi ze sklonnoscia do
                                                    wczesnej lysiny, pewien procent homoseksualistow, pewien procent
                                                    swietnych graczy w pilke nozna. Ale wsrod mezczyzn, (i sadze, ze i
                                                    wsrod kobiet), jest rowniez i pewien procent ludzi z natury
                                                    okrutnych, ktorzy swoje zboczenie wyzywaja na dzieciach i kobietach .

                                                    Ja, w odroznieniu od Kosciola, naleze do tych co sa zwolennikami
                                                    przywrocenia kary smierci, i tych sadystow bez wahania wysylalbym na
                                                    egzekucje.
                                                  • abmiros Kobiety, mezczyzni, Biblia, babtysci. 16.10.07, 08:40
                                                    Wg baptystow: "Dla kobiet nie ma znaczenia zbawienie lub potepienie,
                                                    co znajduje wyrazne potwierdzenie w Slowie Bozym”-stwierdzil
                                                    duchowny baptystow, dr. Fred Neiman.
                                                    [www.landoverbaptist.org/news0500/femsoul.html]. "Jesus
                                                    powiedzial, ze powodem dla ktorego Bog stworzyl kobiete bylo w
                                                    pierwszym rzedzie danie towarzystwa i sluzacej dla mezczyzny
                                                    (Pierwszy List do Korintians 11:9). Bog zdecydowal, ze mezczyzna
                                                    bylby samotny zyjac samemu, wiec stworzyl kobiete wylacznie aby
                                                    dotrzymywala mezczyznie towarzystwa i byla na jego uslugi (Ksiega
                                                    Rodzaju 2.18-22). Kobiety sa wiec calkowicie podporzadkowane
                                                    mezczyznie (Pierwszy List do Koryntian 11:3). Rozumne jest
                                                    wnioskowac, ze kiedy mezczyzna wejdzie do Krolestwa Niebieskiego,
                                                    będzie tam z Bogiem, a wiec już dalej nie będzie samotny i nie
                                                    będzie potrzebowal towarzystwa smiertelnikow. Tak wiec przestaje
                                                    istniec powod, dla którego potrzebna jest kobieta. Kobiety, tak jak
                                                    wszystko co należy do krolestwa zwierzat, odpadna na tej drodze".

                                                    (Ja nie jestem baptysta ani nie wyznaje zadnej innej religii. Jestem
                                                    po prostu ateista i agnostykiem. Ateista-odnosnie tych wyobrazen
                                                    Boga które oferuja religie; agnostykiem odnosnie mozliwosci
                                                    ostatecznego zrozumienia konstrukcji wszechswiata przez czlowieka. W
                                                    tym drugim widze jedynie mozliwosc nieustannego poglebiania
                                                    zrozumienia-poprzez nauke. Kobieta i mezczyzna, filozoficznie, to wg
                                                    mnie, jedynie czesc czlowieka kazde, dopiero razem skladaja się na
                                                    calosc wydajac i pielegnujac potomstwo, dzieki czemu zycie trwa
                                                    tutaj, na ziemi, a nie w wydumanym „niebie”. abmiros).
                                                  • abmiros Po smierci to, co przed narodzeniem, czyli nic. 24.10.07, 16:26
                                                    Po smierci bedzie to samo co bylo przed narodzeniem, czyli nic.
                                                    Dusza jest przejawem funkcji zyciowych czlowieka. Nie ma zycia, nie
                                                    ma funkcji zyciowych, nie ma przejawow funkcji zyciowych, nie ma
                                                    duszy.
                                                  • abmiros Walka o wladze nad swiatem, czyli imperializm. 25.10.07, 23:19
                                                    Imperializm to polityka militarnego podbijania innych narodow.
                                                    Rzymianie najpierw probowali zrobic z rzymskiego poganstwa religie
                                                    która, poza sila fizyczna, byłaby jeszcze jednym czynnikiem,
                                                    spajajacym podbite przez Rzymian narody w calosc kulturowa. Ta proba
                                                    z rzymskim poganstwem nie powiodla się. W walce o wladze cesarska
                                                    zwolennicy rzymskiego poganstwa przegrali.

                                                    Zwyciezki Konstantyn (287-337, zwany Konstantyn Wielki, którego
                                                    zolnierze walczyli uzywajac jako swojego symbolu chrzescijanskiego
                                                    krzyza w postaci Chi-Rho), faworyzowal chrzescijanstwo tak, ze
                                                    stalo się ono religia cesarstwa rzymskiego. Po upadku Zachodniego
                                                    Cesarstw Rzymskiego (476) role propagatora tego, w co przeksztalcilo
                                                    się imperium rzymskie, przejeli papieze Kosciola
                                                    Rzymskokatolickiego.

                                                    Papiestwo w xvi w. utracilo dominujace znaczenie w walce o
                                                    panowanie nad swiatem, ale panowanie to, az do tej pory, zachowalo
                                                    chrzescijanstwo. Chrzescijanstwo traci to panowanie teraz, na
                                                    naszych oczach, kiedy rozwijaja się takie potegi jak India i Chiny,
                                                    i do walki o panowanie nad swiatem wlaczyli się muzulmanie.
                                                  • abmiros Jezeli juz mialbym wybierac, to chrzescijanstwo. 27.10.07, 17:23
                                                    Jezeli juz mialbym wybierac pomiedzy chrzescijanstwem a islamem, to
                                                    wybralbym zdecydowanie chrzescijanstwo. Ma szersze spojrzenie na
                                                    wspolzycie miedzyludzkie niz islam, jest znakomicie bardziej
                                                    tolerancyjne, samo reprezentuje caly wachlarz odmian, az do
                                                    agnostycznych, przyjaznych wolnosciowym ambicjom czlowieka, nie
                                                    tylko z punktu widzenia zachowan sie, ale i sposobu myslenia.

                                                    To tak, gdybym mial do wyboru tylko pomiedzy chrzescijanstwem a
                                                    islamem.
                                                  • abmiros Dusza czlowieka najlepiej wyraza sie w piesni. 28.10.07, 01:32
                                                  • abmiros Czy wogole byl "historyczny Jezus"? 31.10.07, 20:44
                                                    Jezus z Nazaretu był albo wędrownym nauczycielem żydowskim (w
                                                    ewangeliach wszędzie tam, gdzie jego rozmówcy zrwacają się do
                                                    niego „rabbi” albo „rabboni”, to znaczy „mistrzu”, np. ewangelia wg
                                                    Jana 3,26, 1,38-39, ewangelia wg Mateusza 23,8); albo uzdrowicielem
                                                    (np. ewangelia wg Mateusza 4,23); albo żydowskim prorokiem (np.
                                                    ewangelia wg Marka 13,2; ewangelia wg Mateusza 24,2; ewangelia wg
                                                    Łukasza 4,43; 19,42; 21,6), albo żydowskim rebeliantem przeciwko
                                                    rzymskiej okupacji Palestyny (np. ewangelia wg Jana 19,12); albo
                                                    wędrownym cynicznym filozofem ze szkoły zapoczątkowanej przez
                                                    Diogenesa, (np. ewangelia wg Mateusza 5,39-44) - aby wymienić tylko
                                                    kilku z tych Jezusów, jakich na podstawie ewangelii i innych
                                                    zachowanych tekstów z tamtych czasów historycy biblijni proponują.
                                                    Spekulacje na temat Jezusa jako postaci historycznej są albo bardzo
                                                    ostrożne, włącznie z twierdzeniami, że nie jest to postać
                                                    historyczna, a tylko fikcyjna, albo że byla to postać historyczna,
                                                    ale wszystko, co historyczne, zostało bezpowrotnie stracone na rzecz
                                                    postaci teologicznej; albo szczegółowe, podające z detalami jego
                                                    życiorys. Np. jedna z wydanych kilka lat temu książek lokuje Jezusa
                                                    w Quamran i przypisuje mu małżeństwo, dzieci i długi żywot. Pomiędzy
                                                    tymi skrajnościami jest cały wachlarz różnych „historycznych
                                                    Jezusów”.
                                                  • abmiros Re: Czy wogole byl "historyczny Jezus"? 03.11.07, 18:02
                                                    Na „Forum bez bluznierstw” jestem usuwany, wiec tutaj podaje moja
                                                    wypowiedz, która tam zostala usunieta.
                                                    __________________________________________

                                                    Ja w mojej wypowiedzi która krytykuje avchdega-27 mowie, ze Jezus
                                                    przeklal drzewo za nieurodzajnosc wtedy, kiedy z natury nie moglo
                                                    ono miec owocow, i komentuje to, ze Jezus powinien był pomyslec,
                                                    zanim przeklal to drzewo. Z krytyki avchdega-27 wynika, ze
                                                    oczekiwanie od Jezusa tego, czego oczekuje się od kazdego czlowieka
                                                    przy zdrowych zmyslach, a mianowicie pomyslunku, jest dla katolikow
                                                    bluznierstwem. Dziekuje. Zapamietam.

                                                    Avchdega-27 w jego krytyce mojej wypowiedzi na przykladzie
                                                    przypowiesci o przekletym drzewie figowym robi, sluszny zreszta,
                                                    wyklad na temat roznicy w znaczeniu przyrody dla czlowieka z czasow
                                                    Jezusa, a czlowieka z czasow Al Gore, czlowieka z dnia dzisiejszego.
                                                    Podoba mi się to, ponieważ avchdega-27 wskazuje w ten sposob, jak
                                                    anachroniczne sa Ewangelie.

                                                    Ewangelie i caly Nowy Testament to rzeczywiscie teksty nie dosc, ze
                                                    pelne sprzecznosci i niekonsekwencji wewnetrznych, ale również
                                                    anachroniczne, budzace na kazdym kroku pytania i watpliwosci, jak
                                                    chociazby te, które podniosla fleuret 09.10.07, 09:34 Nowego
                                                    Testamentu nie należy czytac nie majac pod reka komentarza dobrego
                                                    historyka. Zreszta historia Kosciola Rzymskokatolickiego to historia
                                                    zmieniajacych się komentarzy do Starego i Nowego Testamentu.

                                                    Ja korzystam z ksiazki Pismo Swiete Starego i Nowego Testamentu,
                                                    Wydawnictwo Pallottinum, 1990. Podtytuly w Bilii nadaje wydawca, to
                                                    nie sa fragmenty oryginalu. Do przypowiesci „Nieurodzajne Drzewo
                                                    Figowe”sam tytul jaki nadal temu fragmentowi wydawca jest
                                                    wprowadzajacy w blad, bo to drzewo figowe było urodzajne.

                                                    Do fragmentu o drzewie digowym nie ma przypisu, który moglby
                                                    posluzyc, czy to mnie, czy fleuret, za wskazowke, jak to czytac.
                                                    Kosciol glosi Pismo Swiete, ale nie ostrzega, ze to sa starocie
                                                    demonstrujace sposób myslenia czlowieka sprzed dwoch tysiecy lat.
                                                    Drzewo figowe to male piwo wobec problemu nowotestamentowego
                                                    homoseksualizmu.

                                                    W tamtych czasach, kiedy powstawaly pisma Nowego testamentu,
                                                    dominujaca w basenie srodziemnomorskim była kultura grecko-rzymska,
                                                    wysoko ceniaca homoseksualizm. Na terenie Palestyny kultura ta
                                                    zetknela się z kultura judaizmu, gdzie homoseksualisci byli
                                                    zabijani. Sa autorzy którzy uwazaja, ze Jezus, i obok niego
                                                    praktycznie tworca chrzescijanstwa, Pawel z Tarsu, (nie wiem, jak
                                                    tytulowac Pawla z Tarsu, aby nie urazic avchdega-27, jako ateista i
                                                    agnostyk nie mam swietych), byli homoseksualistami którzy wnosili w
                                                    judaizm milosc. Dalsza czesc tego kierunku rozmyslan, to
                                                    poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jaka to milosc, która wnosili?

                                                    Autorzy, którzy podnosza ten aspekt znajduja w Nowym Testamencie
                                                    wskazowki na slusznosc swoch podejrzen o homoseksualizmie Jezusa i
                                                    Pawla z Tarsu. Obydwaj byli bezzenni, a wśród Zydow to było
                                                    niecodzienne. Zydowska rodzina to zupelnie co innego, niż rodzina o
                                                    ktorej mowi Jezus w Ewangeliach, u Zydow sa dzieci!, itd..

                                                    W Ameryce jest chrzescijanska grupa religijna, która pikietuje
                                                    pogrzeby zolnierzy amerykanskich zabitych w Iraku plakatami, ze ich
                                                    smierc to jest kara Boga za amerykanskie tolerowanie
                                                    homoseksualistow. Chrzescijanstwo zawsze było i jest balaganem
                                                    sposobow rozumienia -Pisma-. Balagan ten jest odzwierciedleniem
                                                    balaganu w samym -Pismie-. Tylko odrzucanie wszelkich bogow
                                                    wymyslonych przez religie, i poszukiwanie prawdy przez badanie
                                                    przyrody i naukowe, niedogmatyczne podejscie do prawd do tej pory
                                                    znalezionych, może umozliwic przyjazne wspolzycie ludzi w ramach
                                                    spoleczenstw. To jest to, czego należy wymagac przynajmniej od ludzi
                                                    sprawujacych wladze.


                                                  • abmiros Listy dzieci do Boga. 28.08.07, 06:19
                                                    Mam ksiazeczke z listami dzieci do Boga. Bawia, wzruszaja, i daja do
                                                    myslenia. Podaje kilka przykladow. (tlum. moje)


                                                    Kochany Boze!

                                                    Robilismy zdjecia w naszej Szkolce Niedzielnej, ale nasz pastor nie
                                                    wyszedl. Czy wszyscy Twoi pracownicy nie wychodza na zdjeciach?
                                                    Dlaczego? Chcesz pozostac w tajemnicy?

                                                    Frieda (wiek9)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Dlaczego brat Mojzesza, Aren, zostal pierwszym wielkim kaplanem?
                                                    Miał to zapewnione ponieważ był wyzszy, czy cos w tym rodzaju?
                                                    Szczerze oddana,
                                                    Lorraine (wiek 10)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Staram się jak mogę jak najwiecej nauczyc się o Tobie i mojej
                                                    religii. Mój pastor jest mily i on usiluje nauczyc wszystkie dzieci
                                                    jakimi być należy.
                                                    Ale ja mysle, ze niektóre z nas, dzieci, to tepaki. Mam wiec
                                                    nadzieje, ze nie będziesz niecierpliwy żeby wszyscy byli doskonali.
                                                    Z miloscia,
                                                    Anita (wiek 11)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Mój tatus jest diakonem w naszym kosciele, wiec musisz nas znac. Ja
                                                    tez chce być diakonem, wiec badzmy w kontakcie.
                                                    Wszystkiego najlepszego i podobnych rzeczy
                                                    Dawid (wiek 11)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Kobiety powinny pozwolic innym dziewczynkom zostac ksiedzami i
                                                    pastorami. Mezczyzni tez. Tylko to jest fair. Tak samo jak chlopcy,
                                                    my tez możemy tak zrobic, ze ludzie będą dawali na biednych.
                                                    Z miloscia,
                                                    Anne (wiek 10)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Nasz pastor jest bardzo chory na problemy medyczne. Pamietaj o nim,
                                                    kiedy będziesz się modlil!
                                                    Cory (wiek 8)

                                                    Kochany Boze!
                                                    Chciałbym dowiedziec się, czy masz Wiceboga, jak oni maja w
                                                    Waszyngtonie. Mysle, ze to by był dobry pomysl, moglby on dzialac
                                                    jako Bog kiedy Ty przejdziesz na emeryture. W miedzyczasie moglby on
                                                    również dzialac jako aniol i skladac wizyty w innych krajach i
                                                    planetach.
                                                    Z szacunkiem
                                                    Kiki (wiek 11)

                                                    Boze!
                                                    Jak powiedzialem na spowiedzi, zaluje. Proszę, wybacz mi. I zrob
                                                    tak, aby na pewno ojciec Ryan nie powiedzial o tym nikomu.
                                                    Dziekuje.
                                                    Patrick (wiek 11)

                                                    Boze!
                                                    Lubie wszystko dokladnie tak jak to stworzyles. Mysle, ze ludzie w
                                                    Kosciele którzy sa przeciwko muzyce rockowej nie maja racji. Dla
                                                    Ciebie to musi być w porzadku, inaczej bys ich na samym poczatku
                                                    pozabijal.
                                                    Pia (wiek 8)
                                                  • kasiap75 Zbawienie nie tylko dla Żydów 17.08.07, 11:23
                                                    abmiros napisał:

                                                    > „Jezus ograniczal swoja wewnetrzna grupe zbawionych scisle do Zydow, w czym
                                                    pielegnowal on tradycje starotestamentowa, jedyna która znal.

                                                    Jezus wielokrotnie podkreślał, czy to pośrednio, czy bezpośrednio, że zbawienie
                                                    nie dotyczy wyłącznie Żydów. Posłany do "owiec Izraela" nie ograniczał swojej
                                                    służby tylko do tego narodu.

                                                    I tak w Mt.15,21-28, choć stwierdza "Jestem posłany tylko do owiec, które
                                                    poginęły z domu Izraela", dzięki wierze daje uzdrowienie córce kobiety
                                                    kananejskiej (podobny opis w Mk.7,24-30).

                                                    Dzięki wierze również sługa setnika zostaje uzdrowiony. Słowa Jezusa tutaj to
                                                    "Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu" (Łk.7,1-9).

                                                    Jezus jest obiecanym Mesjaszem, który miał narodzić się wśród Żydów. Jezus miał
                                                    głęboką świadomość tego, iż "swoich" ma nie tylko w narodzie izraelskim.
                                                    "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i
                                                    będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz." (J.10,16)
                                                    "Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć
                                                    we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby
                                                    i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał." (J.17,20-21)

                                                    W przypowieściach pośrednio Jezus stwierdza, że zbawienie, dane Izraelowi przez
                                                    Boga jako narodowi wybranemu, przez ich własną pychę stanie się udziałem "innego
                                                    narodu".
                                                    "Królestwo Boże będzie wam zabrane a dane narodowi, który wyda jego owoce"
                                                    (Mt.21,33-44; Mk.12,1-12)
                                                    "Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i
                                                    wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych"
                                                    (Łk.13,22-30)

                                                    Jezus zbawienie warunkuje nie przynależnością do narodu żydowskiego, ale wiarą w
                                                    Niego, nawróceniem, wydaniem owocu.
                                                    "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który
                                                    Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do
                                                    życia." (J.5,24)
                                                    "Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie" (Łk.13,3;5).
                                                    "Wydajcie więc owoce godne nawrócenia; i nie próbujcie sobie mówić: Abrahama
                                                    mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci
                                                    Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo,
                                                    które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone." (Łk.3,7-9)

                                                    Jezus zapowiada również, że zbawienie będzie głoszone nie tylko wśród Żydów, ale
                                                    na całym świecie.
                                                    "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w
                                                    imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom,
                                                    począwszy od Jerozolimy." (Łk.24,46-47)
                                                    "Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom." (Mk.13,10)
                                                    "A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo
                                                    wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec." (Mt.24,14)

                                                    I z tym właśnie przekonaniem posyła swoich uczniów, aby głosili zbawienie wszędzie.
                                                    "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i
                                                    Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto
                                                    Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata." (Mt.28,19-20)
                                                    "I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu
                                                    stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy,
                                                    będzie potępiony." (Mk.16,15-16)
                                                    "Ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi
                                                    świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi."
                                                    (Dz.1,8)

                                                    W rozmowie z Nikodemem Jezus (chyba najwyraźniej z wszystkich miejsc) stwierdza,
                                                    że celem Boga jest zbawienie całego świata.
                                                    "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto
                                                    w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał
                                                    swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez
                                                    Niego zbawiony." (J.3,16-17)

                                                    Moje studium Biblii nie pozwala mi się zgodzić z cytowanym powyżej przez Ciebie
                                                    fragmencie. Zbawienie bierze swój początek od Żydów (J.4,22), ale na nich się
                                                    nie kończy.

                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • abmiros Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 18.08.07, 03:21
                                                    Kasiap75,
                                                    1. Cytujesz Nowy Testament wg Mateusza (Mt.15,21-28),
                                                    (Mt.21,33-44); (Mt.24,14), (Mt.28,19-20); Marka (Mk.7,24-30),
                                                    (Mk.16,15-16), (Mk.13,10); Lukasza (Łk.7,1-9), (Łk.13,3;5), (Łk.3,7-
                                                    9), (Łk.24,46-47), i Jana (J.10,16), (J.17,20-21), Mk.12,1-12),
                                                    (Łk.13,22-30), (J.5,24). (J.3,16-17) (J.4,22); oraz Dzieje
                                                    Apostolskie. (Dz.1,8), ale nigdzie nie cytujesz Jezusa Innymi
                                                    slowy cytujesz jedynie co powiedzieli o Jezusie tacy autorzy,
                                                    których obecnie znamy jako Marek, Mateusz, Lukasz i Jan. Bog moglby
                                                    chyba uproscic ten proces zbawienia, gdyby zrobil Jezusa cytaty i
                                                    pisaty, ale gdzie mnie tam rozstrzygac, jakie sa wyroki boze.
                                                    2. Przyjmijmy, ze to co Ty chcesz powiedziec najlepiej
                                                    charakteryzuje nastepujacy cytat (przepisuje z Twojego tekstu):

                                                    "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,
                                                    aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
                                                    Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat
                                                    potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony." (J.3,16-
                                                    17)
                                                    3. Ten cytat pokazuje teologie Jana, ale rowniez i chyba
                                                    dobrze pokazuje teologie Jezusa, mimo, ze Jan pisal w roku około 100
                                                    (date biore z “Encyclopedia of Catholicism”), czyli c.70 lat po
                                                    smierci Jezusa. Jan nie musial znac teologii Jezusa, aby ja dobrze
                                                    opisac. Wystarczy, ze znal dobrze teologie zydowska, i tutaj jest
                                                    kwintesencja mojego kontrargumentu.
                                                    4. Po smierci Jezusa (c.30) nieliczni co pozostali przy
                                                    dynastii Jezusa podzielili się na dwie grupy, jedna pod przywodztwem
                                                    Pawla z Tarsu, który widzial Jezusa tylko jako zjawe, widziadlo,
                                                    przywidzenie swojej wyobrazni. Z tej grupy narodzilo się
                                                    chrzescijanstwo. Drugiej grupie przewodzili kolejno rodzeni bracia
                                                    Jezusa, ta grupa, chodzaca po ziemi a nie bujajaca w oblokach, jak
                                                    pawlowa i pozniej chrzescijanstwo, ostatecznie poszla w
                                                    zapomnienie. Ci rodzeni bracia Jezusa sa wyraznie wymieniani w Nowym
                                                    Testamencie.
                                                    5.W tym co Ty, Kasiap75 cytujesz, nigdzie ci autorzy nie
                                                    powiedzieli, ze Jezus chcial zbawic pogan jako pogan. W tych
                                                    cytatach znajdziesz podkreslane „kto we mnie uwierzy”-w domysle- kto
                                                    mnie uzna za krola, a mojego, zydowskiego boga za swojego. Ja,
                                                    abmiros, nie wierze tak w zydowskich jak i w slowianskich bogow,
                                                    jak i w zadnych innych. Uwazam te koncepcje za etap w rozwoju
                                                    intelektualnym czlowieka, a przez wieki, i we wszystkich narodach,
                                                    te koncepcje sluzyly do sprawowania wladzy.

                                                    Podsumowujac, swoimi cytatami zilustrowalas, ze historia Jezusa to
                                                    proba odnowienia w Izraelu teokracji. Teraz, kiedy jest moda na
                                                    systemy demokratyczne, zwolennicy systemow teokratycznych maja uszy
                                                    po sobie i udaja niewiniatka, ale poczytaj chociazby Tazbira jak to
                                                    w Polsce bywalo. Moze to i Ciebie uspokoi.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • kasiap75 Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 19.08.07, 19:21
                                                    Ad.1. Owszem cytuję Nowy Testament. Cytuję autorów Nowego Testamentu.
                                                    Ty za to cytujesz pana Dawkinsa, który swoje tezy oparł też zapewne o Nowy
                                                    Testament, przynajmniej w pewnej części, gdyż, jak sam piszesz, nie mamy
                                                    bezpośrednich tekstów samego Jezusa. Innymi słowy cytujesz jedynie to, co o
                                                    Jezusie powiedział pan Dawkins (może się myli? Skąd masz wiarę, że mówi prawdę?).

                                                    Ad.4. Piszesz: "Z tej grupy (Pawłowej) narodzilo się chrzescijanstwo." "ta
                                                    (druga pod przewodnictwem braci Jezusa) grupa (...)ostatecznie poszla w
                                                    zapomnienie."
                                                    Dla mnie jest to wyraźne potwierdzenie tego, że Bóg zaświadczył, iż to, co robił
                                                    Paweł, było Jego zamysłem.
                                                    Zacytuję tu Dzieje 5,38-39 "Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i
                                                    puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się,
                                                    a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się
                                                    czasem okazać, że walczycie z Bogiem."

                                                    Ad.5. Widzę, że jesteś z tych, którzy lubią mieć czarno na białym, wszystko
                                                    wyłożone, żeby nie było wątpliwości. Ale wtedy będzie to wiedza i braknie
                                                    miejsca na wiarę.

                                                    Piszesz:
                                                    "Uwazam te koncepcje za etap w rozwoju intelektualnym czlowieka, a przez wieki,
                                                    i we wszystkich narodach, te koncepcje sluzyly do sprawowania wladzy."

                                                    Czy w myśl powyższego uważasz siebie, Abmiros, za osobę na wyższym etapie
                                                    rozwoju intelektualnego człowieka z racji, że Ty nie wierzysz w Boga?

                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • abmiros Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 20.08.07, 06:30
                                                    kasiap75 19.08.07, 19:21 napisala:

                                                    >Ad.1. Owszem cytuję Nowy Testament. Cytuję autorów Nowego
                                                    >Testamentu. Ty za to cytujesz pana Dawkinsa, … Skąd masz wiarę, że
                                                    >mówi prawdę?<.
                                                    Odpowiadam:
                                                    Sprawdzam to, co mowi Dawkins, tak jak i w miare mozliwosc wszystko
                                                    inne co mowia inni. Ty tez sprawdzasz na co dzien wszystko, co mowia
                                                    inni, dlaczego nagle dajesz
                                                    wiare „zmartwychwstaniu”, „wniebowstapieniu”, i innym „cudom”?
                                                    >Ad.4.
                                                    Odpowiadam:
                                                    Demonstrujesz fatalizm, czyli poglad, ze i tak wszystko jest z gory
                                                    zapisane, a my nie mamy na to wplywu. W chrzescijanstwie graniczna
                                                    postac tego pogladu niesie kalwinizm.
                                                    >Ad.5. Widzę, że jesteś z tych, którzy lubią mieć czarno na białym,
                                                    wszystko
                                                    >wyłożone, żeby nie było wątpliwości. Ale wtedy będzie to wiedza i
                                                    braknie
                                                    >miejsca na wiarę.
                                                    Odpowiadam:
                                                    Tak. Staram się, np.; przez kontaktowanie się z ludzmi myslacymi
                                                    realistycznie. Przeciez Ty tez nie pojdziesz do domu wariatow aby
                                                    się czegos dowiedziec. Dlaczego wiec siegasz po Katechizm, jezeli
                                                    nie po to, aby zorientowac sie, jak jest zatruwane myslenie
                                                    spoleczenstwa?

                                                    Pytasz:
                                                    >„Czy w myśl powyższego uważasz siebie, Abmiros, za osobę na wyższym
                                                    >etapie rozwoju intelektualnego człowieka z racji, że Ty nie
                                                    wierzysz w Boga?
                                                    Odpowiadam:
                                                    Tak, sadze przy tym, ze myslacych jak ja jest duzo, i im wiecej, tym
                                                    lepiej-dla przetrwania ludzkosci jako gatunku. Agnostycyzm-poglad
                                                    negujacy mozliwosc calkowitego poznania obiektywnej rzeczywistosci,
                                                    ateizm-poglad odrzucajacy istnienie boga takiego, jakim wyobrazaja
                                                    go sobie teistyczne religie.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • kasiap75 Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 20.08.07, 15:20
                                                    abmiros napisał:

                                                    > Sprawdzam to, co mowi Dawkins, tak jak i w miare mozliwosc wszystko
                                                    > inne co mowia inni. Ty tez sprawdzasz na co dzien wszystko, co mowia
                                                    > inni, dlaczego nagle dajesz
                                                    > wiare „zmartwychwstaniu”, „wniebowstapieniu”, i innym "cudom”?

                                                    W jaki sposób sprawdzasz, czy to, co czytasz, jest prawdą? Przecież sam pisałeś,
                                                    że Jezus nic "czytatego" po sobie nie zostawił. Z założenia też negujesz
                                                    istnienie Boga. Nie możesz empirycznie sprawdzić prawdziwości tych tez. Czy nie
                                                    przyjmujesz raczej 'na wiarę' opinii tych autorów, których książki czytasz.

                                                    Co do zmartwychwstania, czytałam książkę Josh'a McDowella "Zmartwychwstanie".
                                                    Autor miał na celu obalenie tezy o zmartwychwstaniu. Zbierając materiały i
                                                    pisząc tę książkę został chrześcijaninem. W świetle zebranych dowodów nie mógł
                                                    zaprzeczyć zmartwychwstaniu Chrystusa.

                                                    Daję wiarę cudom, bo doświadczam ich w moim życiu.

                                                    > Demonstrujesz fatalizm, czyli poglad, ze i tak wszystko jest z gory
                                                    > zapisane, a my nie mamy na to wplywu. W chrzescijanstwie graniczna
                                                    > postac tego pogladu niesie kalwinizm.

                                                    Nie stwierdziłam, że wszystko z góry jest zaplanowane. Owszem Bóg ma plan,
                                                    najlepszy dla każdego. Jednak to człowiek ostatecznie wybiera, jaką drogą idzie.
                                                    Za Bogiem, czy bez Niego. Wybór jest zawsze nasz.

                                                    > Tak. Staram się, np.; przez kontaktowanie się z ludzmi myslacymi
                                                    > realistycznie. Przeciez Ty tez nie pojdziesz do domu wariatow aby
                                                    > się czegos dowiedziec. Dlaczego wiec siegasz po Katechizm, jezeli
                                                    > nie po to, aby zorientowac sie, jak jest zatruwane myslenie
                                                    > spoleczenstwa?

                                                    Drastycznie stopniujesz ludzi, albo myślą realistycznie, albo są dla Ciebie
                                                    wariatami, tak?

                                                    Wykazujesz syndrom Polaka, tudzież syndrom polskiego Świadka Jehowy. Zakładasz,
                                                    że każdy wierzący to katolik. Katechizm niestety nie jest dla mnie tożsamy z
                                                    Biblią, a z nauką KRK rozstałam się wiele lat temu.

                                                    > Tak, sadze przy tym, ze myslacych jak ja jest duzo, i im wiecej, tym
                                                    > lepiej-dla przetrwania ludzkosci jako gatunku.

                                                    Mhm, przynajmniej znam swoje miejsce;)
                                                    Tylko, że coś mi to przypomina. Podział ludzi na tych lepszych, lepiej
                                                    rozwiniętych intelektualnie, których cel jest szczytny, gdyż oni niosą w sobie
                                                    tę cząstkę materii, która pchnie ludzkość ku doskonałości. Któż nie chce być jak
                                                    Bóg? Odwieczna ludzka tęsknota uaktywnia się w ateizmie... Kto lub co jest
                                                    czynnikiem sprawczym? Wszechmocna Ewolucja, coś czemu ateiście łatwiej jest się
                                                    poddać, bo nie ma wymagań, nie czuje, nie sądzi. Ale wciąż pcha wszechświat
                                                    naprzód. Kieruje nim, na swój naukowy, udowodniony sposób. Dlaczego prawom
                                                    ewolucji jest Ci, Abmiros, łatwiej się poddać? One też z góry (niemal jak Bóg)
                                                    zakładają pewien tok wydarzeń.
                                                    W Twoim podziale mamy też tych gorszych. Ewolucja wstrzymała w nich możliwość
                                                    rozwoju. Pozostali na niższym etapie rozwoju intelektualnego, dzięki czemu
                                                    ateista ma poczucie lepszej wartości już nie tylko jako człowiek z całokształtem
                                                    uczuć, ale jako gatunek.
                                                    Ta grupa gorszych, myślących inaczej, wierzących w Boga, ma też taki podział.
                                                    Niebo i piekło. Tylko nikt nikogo nie kategoryzuje na lepszych i gorszych. Przed
                                                    Bogiem wszyscy jesteśmy tacy sami. Wybór jest Twój i możesz wybrać jak chcesz.
                                                    Ewolucja nie pozostawia Ci wyboru.
                                                    Ateizm wiele czerpie z religii. W zasadzie na jej negacji powstał. Czy istniałby
                                                    w ogóle, gdyby ludzkość nie wierzyła?
                                                  • abmiros Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 21.08.07, 02:23
                                                    Kasiup75. Przykro mi, jeżeli Cie w czymkolwiek urazilem, na pewno
                                                    nie miałem tych intencji, uwierz! Trudno opiniowac nie wartosciujac.
                                                    Po przeczytaniu Twojego postu (dziekuje Ci za niego), doszedlem do
                                                    wniosku, ze dalej dyskutujac z Toba, mogę Cie urazic, nie majac
                                                    sladu tych intencji, dlatego pozdrawiam Cie serdecznie i wycofuje
                                                    się. Było milo, co zlego to nie na mnie. Abmiros.
                                                  • kasiap75 Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 21.08.07, 09:12
                                                    Abmiros, nie uraziłeś mnie w niczym. Bardziej się zdziwiłam, że ateista
                                                    potrzebuje udowadniać, że nie ma Boga, aby być ateistą. I że ateizm zakłada, że
                                                    nie wszyscy ludzie są równi. Przynajmniej tak wnioskuję z Twoich słów. Wywołuje
                                                    to u mnie lekki uśmiech (pewnie tak samo jak u Ciebie moja wiara w Boga).
                                                    Jest jedno ale. Moja wiara, nawet jeśli jest wymysłem mojej wyobraźni, nie
                                                    skutkuje niczym negatywnym, jeżeli Boga nie ma. Jest nieszkodliwa. Natomiast
                                                    ateizm jest drzwiami do Śmierci, jeśli wiara w Boga, żywego JHWH, to podstawa życia.

                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • hrew Re: Zbawienie nie tylko dla Żydów 24.10.07, 19:23
                                                    kasiap75 napisała:

                                                    > Abmiros, nie uraziłeś mnie w niczym. Bardziej się zdziwiłam, że ateista
                                                    > potrzebuje udowadniać, że nie ma Boga, aby być ateistą. I że ateizm zakłada, że
                                                    > nie wszyscy ludzie są równi. Przynajmniej tak wnioskuję z Twoich słów. Wywołuje
                                                    > to u mnie lekki uśmiech (pewnie tak samo jak u Ciebie moja wiara w Boga).
                                                    > Jest jedno ale. Moja wiara, nawet jeśli jest wymysłem mojej wyobraźni, nie
                                                    > skutkuje niczym negatywnym, jeżeli Boga nie ma. Jest nieszkodliwa. Natomiast
                                                    > ateizm jest drzwiami do Śmierci, jeśli wiara w Boga, żywego JHWH, to podstawa ż
                                                    > ycia.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam:)

                                                    Ja też cię pozdrawiam. Prezentujesz moralność bohatera jednej z książek fantasy
                                                    "Jeśli bóg jest - to po śmierci idziesz w przyjemne miejsce.Jeżeli go nie ma -
                                                    przecież i tak nic nie tracisz...". Jednym słowem, boisz się, i tylko ze
                                                    strachu wierzysz. A to powinno być uzależnione od twojego osobistego
                                                    przekonania, a nie strachu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka