Dodaj do ulubionych

seksualność a Kościół katolicki

23.01.08, 09:23
Do napisania tego postu skłonił mnie artykuł:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4860641.html
Jest on jednym z wielu stanowisk, gdzie największy nacisk kładzie
się na "grzech" związany ze sferą seksualną.
Grzechem są:
- seks pozamałżeński
- masturbacja
- aborcja
- antykoncepcja w każdej postaci
- pornografia, nawet w formie light, bardziej erotyczna niż
seksualna; zwykła modelka w bieliźnie na billboardzie wzbudza wśród
ortodoksów katolickich obrzydzenie
- inne niż coitus formy seksu (np. petting)
- zapłodnienie in-vitro
- celibat wśród kleru
- również różne elementy seksualności, takie jak np. określony
sposób ubierania się (i nie chodzi o ekstremalnie niesmaczny
typ "dody" - już krótka spódniczka i dekolt jest niemile widziany)
- w poprzednich wiekach nawet współżycie nie prowadzące do poczęcia
było grzeszne

Praktycznie w każdej sferze zbliżonej do seksualności obowiązują
jakieś obostrzenia.

Zastanawiam się dlaczego takiego nacisku nie kładzie się w przypadku
np.:
- grzechu pijaństwa (który bardzo często doprowadza do ofiar
śmiertelnych na drogach, nieszczęść w rodzinie, destrukcji
człowieczeństwa)
- grzechu p-ko przykazaniu "nie kradnij", który zwłaszcza w naszym
postPRLowskim społeczeństwie jest jeszcze bardzo rozpowszechniony
Uważam że są to o wiele poważniejsze problemy niż to że np. kobieta
zażywa tabletki antykoncepcyjne (przypomnę że jest to
zakwalifikowane jako grzech ciężki, tak samo jak sex przedmałżeński,
nawet kochającej się pary w stałym związku).

Nie zauważyłam aby z takim naciskiem walczono z innymi
niż "seksualne" grzechami.
Nie przypominam sobie zmasowanej kampanii kościelnej nt. walki np. z
bardzo szkodliwym nałogiem tytoniowym.

Zastanawia mnie to dlaczego akurat seksualność tak bardzo zajmuje
teologów katolickich? Z czym to się wiąże.

Proszę o poważne wypowiedzi, nie dyskutuję z zasadnością tego czy
akurat takie traktowanie przejawów seksualności jest zasadne czy nie.
Tylko dlaczego akurat ta sfera życia jest poddana takim wielkim
obostrzeniom.
Obserwuj wątek
    • jdbad Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 09:32
      To dlatego, że kościół jest zmaskulinizowany i tak po męsku dalej
      pilnują kobiet, jak w czasch plemiennych:((((
      Panów normalnych, przepraszam:)
      • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 10:08
        jdbad napisała:

        > To dlatego, że kościół jest zmaskulinizowany i tak po męsku dalej
        > pilnują kobiet, jak w czasch plemiennych:((((

        No tak, ale obostrzenia sexualne dotyczą w takim samym stopniu
        kobiet jak i mężczyzn.
        • jdbad Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 12:15
          O nie Kochany. Wystarczy posłuchac księży:(
    • tom-77 Słyszałem o teorii, że religie są instrumentem 23.01.08, 09:39
      zapewnienia przetrwania wczesnych grup społecznych typu plemiona,
      grupy nomadycznych pastuchów itp. W tym świetle takie obostrzenia,
      które mają na celu maksymalizację reprodukcji przy jednoczesnym
      unikaniu wewnętrznych konfliktów wiązących się ze zmianami
      partnerów, zdradami, wychowaniem nie swoich dzieci itp. oraz
      zapewnienie wewnętrznego ładu i stabilności w postaci wiernych
      małżeństw do grobowej deski może zwiększać szanse plemienia na
      przetrwanie.
      Natomiast czy współczesny świat to grupa pastuchów z Palestyny czy
      pustyni w Arabii, której grozi wymarcie? - retotyczne pytanie. Chyba
      raczej mamy problem z przeludnieniem.
    • supaari Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 14:18
      1. W szale wymieniania różnych domniemanych grzechów posunęłaś się
      do stwierdzeń co najmnjiej dziwnych, np. że grzechem jest "celibat
      wśród kleru".
      2. Nie wiem czy liczba przytocznych zakazów (tyleż imponująca, co
      naciągana) może być utożsamiana z miarą nacisku na sferę seksualną.
      Gdyby uznać takie rozumowanie, to hipotetyczny nakaz kastracji
      (całkowitej - polegającej na usunięciu wszystkich organów płciowych)
      wynikający z dogmatów religijnych można byłoby uznać za rozluźnienie
      stanowiska, gdyż odpadłoby nam automatycznie kilka z wymienionych
      zakazów. W moim mniemaniu jest całkowicie odwrotnie - liczba
      szczegółowych norm powinna być interpretowana jako wyraz
      zniuansowania stanowiska, zaś jedna, główna, bezwyjątkowa reguła -
      jako wyraz postawy "ostrej".
      3. Podejrzewam, że duża liczba zakazów, jakie dostrzegasz w sferze
      seksualnej na tle liczby zakazów w innych sferach życia ludzkiego
      wynikać może z:
      a) szczególnej wagi, jaką ludzie przypisują seksowi - nauka Kościoła
      stanowi odpowiedź na wątpliwości wiernych. Wypada się cieszyć, że
      dotyczą one tego, co wolno, a czego nie wolno robić w łóżku, a nie
      tego co, komu, kiedy i w jakich okolicznościach można ukraść;
      b) szczególnej wagi, jaką sama przypisujesz seksowi - włączenie
      aborcji do katalogu "grzechów seksualnych" jest dość dziwne; równie
      dobrze mogłabyś dodać wymieniony przez Ciebie w innej
      kategorii "grzech pijaństwa" do "grzechów seksualnych", gdyż w
      stanie upojenia (acz nie skrajnego!) łatwiej zapewne o np. seks
      pozamałżeński.

      BTW: W Katechizmie KK przykazaniu VI (w numeracji katolickiej "nie
      cudzołóż") poświęcono 61 paragrafów i to przykazanie jest liderem w
      katechizmowej klasyfikacji. Na drugim miejscu jest przykaznie V
      ("nie zabijaj") z wynikiem o 1 gorszym; dalej jest IV (50) i VII
      (49). Pożądaniu rzeczy (X) poświęcono więcej miejsca (17 paragrafów)
      niż pożądaniu żony bliźniego (14)...
      • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 15:00
        supaari napisał:

        > 1. W szale wymieniania różnych domniemanych grzechów posunęłaś się
        > do stwierdzeń co najmnjiej dziwnych, np. że grzechem jest "celibat
        > wśród kleru".

        Okej, moja pomyłka logiczna - oczywiście chodziło mi o grzech
        nieczystości kapłańskiej.


        > Gdyby uznać takie rozumowanie, to hipotetyczny nakaz kastracji
        > (całkowitej - polegającej na usunięciu wszystkich organów
        płciowych)
        > wynikający z dogmatów religijnych można byłoby uznać za
        rozluźnienie
        > stanowiska, gdyż odpadłoby nam automatycznie kilka z wymienionych
        > zakazów.

        > Gdyby uznać takie rozumowanie, to hipotetyczny nakaz kastracji
        > (całkowitej - polegającej na usunięciu wszystkich organów
        płciowych)
        > wynikający z dogmatów religijnych można byłoby uznać za
        rozluźnienie
        > stanowiska, gdyż odpadłoby nam automatycznie kilka z wymienionych
        > zakazów.

        ???


        Wypada się cieszyć, że
        > dotyczą one tego, co wolno, a czego nie wolno robić w łóżku,

        Ale kwestia podstawowa: po co nakazywać/zakazywać co wolno/nie wolno
        robić w łóżku - to indywidualna sprawa każdego człowieka.
        Jeden lubi w łóżku coś czego inny nie lubi - nie da się tego
        ograniczyć odgórnymi zakazami.


        włączenie
        > aborcji do katalogu "grzechów seksualnych" jest dość dziwne;
        Nie widzisz związku seksu z zapłodnieniem->ciążą->aborcją?


        > 3. Podejrzewam, że duża liczba zakazów, jakie dostrzegasz w sferze
        > seksualnej na tle liczby zakazów w innych sferach życia ludzkiego
        > wynikać może z:
        > a) szczególnej wagi, jaką ludzie przypisują seksowi

        Ludzie przypisują szczególną uwagę jedzeniu (głód jest również
        instynktem - tak jak pożądanie), a jednak w tej sferze przypominam
        sobie li-tylko nakaz postu, ostatnio zresztą dość ograniczony.

        Nie odpowiada to na pytanie dlaczego akurat w seksie są takie
        dokładne obostrzenia.
        • supaari Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:40
          feminasapiens napisała:
          > > Gdyby uznać takie rozumowanie, to hipotetyczny nakaz kastracji
          > > (całkowitej - polegającej na usunięciu wszystkich organów
          > płciowych)
          > > wynikający z dogmatów religijnych można byłoby uznać za
          > rozluźnienie
          > > stanowiska, gdyż odpadłoby nam automatycznie kilka z
          wymienionych
          > > zakazów.
          > ???

          Posłużę się przykładem. Jeden system religijny uznaje za grzech:
          - seks pozamałżeński
          - masturbację
          - antykoncepcję w każdej postaci
          - pornografię
          - inne niż coitus formy seksu (np. petting)
          - zapłodnienie in-vitro
          - różne elementy seksualności, takie jak np. określony
          sposób ubierania się
          - współżycie nie prowadzące do poczęcia
          było grzeszne.

          Odkrywasz, że jest to religia przywiązująca dużą wagę do seksu (bo
          zakazów dużo). Za to religia, która w tej sferze ma tylko 2
          wymagania:
          - nakaz pozbawienia się narządów płciowych;
          - zakaz dotykania i oglądania cudzych narządów płciowych.
          ... byłaby przez Ciebie zakwalifikowana jako znacznie łagodniejsza,
          bo regulacji mniej?



          > Ale kwestia podstawowa: po co nakazywać/zakazywać co wolno/nie
          wolno
          > robić w łóżku - to indywidualna sprawa każdego człowieka.
          > Jeden lubi w łóżku coś czego inny nie lubi - nie da się tego
          > ograniczyć odgórnymi zakazami.

          Słusznie. Na tej zasadzie można budować kodeks karny. Ale nie mam
          pewności czy tak samo można budować system religijny oparty na
          jakimkolwiek objawieniu. Przy okazji - sprawy łóżkowe chyba nie do
          końca są "indywidualne" :-)


          > Nie widzisz związku seksu z zapłodnieniem->ciążą->aborcją?

          Widzę. Ale w takim razie uderzenie ciężarnej i spowodowanie
          poronienia też będzie wykroczeniem seksualnym. I rozpowszechnianie
          plotek, że mąż kobiety ciężarnej nie jest ojcem dziecka. Kradzież
          prezerwatyw też. Przy odrobinie dobrej woli wszystko można połączyć
          z seksem. Ale po co?

          >
          > Ludzie przypisują szczególną uwagę jedzeniu (głód jest również
          > instynktem - tak jak pożądanie), a jednak w tej sferze przypominam
          > sobie li-tylko nakaz postu, ostatnio zresztą dość ograniczony.

          Hmmm. Google w języku polskim - wyniki:
          - jedzenie - ok. 837 tys.
          - seks - ok. 1.230 tys. (prawie 50% więcej)
          Kierując się Twoją logiką, można wymienić jeszcze: zakaz spożywania
          pokarmów poświęconych bożkom, zakaz jedzenia ludzkiego mięsa, zakaz
          jedzenia pokarmów zatrutych, zakaz jedzenia skradzionych produktów,
          zakaz jedzenia na 20 min. przed przystąpieniem do Komunii...
          Uzbierałoby się całkiem dużo tych zakazów; mocniej związanych z
          jedzeniem niż aborcja z seksem.

          > Nie odpowiada to na pytanie dlaczego akurat w seksie są takie
          > dokładne obostrzenia.

          Ale jakie obostrzenia? Wymieniasz zakazy (te dotyczące sfery stricte
          seksualnej), które sprowadzają się do jednej zasady: popęd seksualny
          można zaspokajać w małżeństwie nie eliminując sztucznie możliwości
          poczęcia. Cała reszta to odpowiedzi na szczegółowe sytuacje.
          Podobnie z "nie zabijaj" (problem obrony koniecznej, wojny, wojny
          prewencyjnej, samobójstwa, eutanazji itd.), "nie kradnij" (kradzież
          z głodu, zapewnienie dzieciom jedzenia, zabór narzędzi
          niebezpiecznych, restytucja własności, reparacje itd.)i "nie mów
          fałszywego świadectwa" (kłamstwo w celu ocalenia życia własnego,
          cudzego, dobrego imienia własnego lub innych, mówienie prawdy
          niecałej lub w sposób niejednoznaczny itd.). W każdej sferze możesz
          rozważać masę możliwości. Jeśli rzeczywiście (bo naprawdę nie wiem
          czy nie padasz ofiarą jakiegoś ukierunkowanego myślenia) sfera seksu
          zaowocowała większą liczbą szczegółowych regulacji - będących w moim
          zdaniem pochodną wątpliwości - to należy się cieszyć, że takich
          regulacji jest mniej w innych sferach, bo to oznacza, że wątpliwości
          są mniejsze.
          • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 21:59
            > Odkrywasz, że jest to religia przywiązująca dużą wagę do seksu
            (bo
            > zakazów dużo). Za to religia, która w tej sferze ma tylko 2
            > wymagania:
            > - nakaz pozbawienia się narządów płciowych;
            > - zakaz dotykania i oglądania cudzych narządów płciowych.
            > ... byłaby przez Ciebie zakwalifikowana jako znacznie
            łagodniejsza,
            > bo regulacji mniej?

            1. Nie powiedziałam że religia katolicka jest "za ostra" w sprawie
            seksu, tylko że istnieje za dużo obostrzeń, czyli wnikań w
            szczegóły przy stosunkowo (hm.. ;-) oczywistej rzeczy jaką jest
            realizacja popędu płciowego, której nie trzeba otaczać aż takimi
            nie wiadomo czym uzasadnianymi zakazami.
            2. Nie wiem skąd wziąłeś to absurdalne wydumane porównanie do nie
            istniejącej (?) religii i nie istniejącymi regulacjami.
            Dlaczego akurat takie zakazy/nakazy?
            Nie wiem o co ci tu chodzi, ale akurat nakaz pozbawiania się
            narządów płciowych jest z założenia absurdalny bo jest okaleczaniem
            (robieniem komuś krzywdy) i - co za tym idzie - pozbawianiem
            płodności na stałe => docelowo wymarciem gatunku.

            > Hmmm. Google w języku polskim - wyniki:
            > - jedzenie - ok. 837 tys.
            > - seks - ok. 1.230 tys. (prawie 50% więcej)

            Nie sprawdzałam, zakładam że nie zmyślasz => punkt dla ciebie.

            > Kierując się Twoją logiką,

            to Twoja logika, nie moja

            > można wymienić jeszcze: zakaz spożywania
            > pokarmów poświęconych bożkom, zakaz jedzenia ludzkiego mięsa,
            zakaz
            > jedzenia pokarmów zatrutych, zakaz jedzenia skradzionych
            produktów,

            nie znam powyższych zakazów, jeżeli są one wymienione w katechiźmie
            KK, to potwierdza tylko moją tezę że do spraw "pokarmowych" nie
            przywiązuje się w Kościele takiej wagi jak do seksualnych.
            I z tego co wiem to nie są to grzechy najcięższej wagi.

            > zakaz jedzenia na 20 min. przed przystąpieniem do Komunii...
            > Uzbierałoby się całkiem dużo tych zakazów; mocniej związanych z
            > jedzeniem niż aborcja z seksem.

            Dobra, nie upieram się przy tej aborcji, zostawmy to już (chociaż
            argument z atakowaniem ciężarnej nie jest zasadny).

            > Ale jakie obostrzenia? Wymieniasz zakazy (te dotyczące sfery
            stricte
            > seksualnej), które sprowadzają się do jednej zasady: popęd
            seksualny
            > można zaspokajać w małżeństwie nie eliminując sztucznie
            możliwości
            > poczęcia. Cała reszta to odpowiedzi na szczegółowe sytuacje.

            Po pierwsze:
            a dlaczego tylko w małżeństwie?
            a dlaczego nie eliminując sztucznie możliwości poczęcia?
            a czy tzw. naturalne planowanie rodziny nie jest sztucznym
            powstrzymywaniem się od seksu skoro ma się na to ochotę? Mniej
            sztuczna jest realizacja tej potrzeby (przy zastosowaniu
            antykoncepcji)
            a skąd wziął się pogląd że nie wolno "sztucznie" powstrzymywać
            zapłodnienia?
            Można "sztucznie" przemieszczać się samolotem (przecież człowiek
            nie umie latać), można "sztucznie" zahamować proces chorobowy,
            można "sztucznie" zakonserwować żywność żeby nie zgniła (przecież
            proces gnicia jest naturalny, a konserwanty sztuczne),
            a nie można sztucznie powstrzymać poczęcia?
            Jeżeli dwoje ludzi realizuje swoje potrzeby seksualne za obopólną
            zgodą, to podana przez ciebie zasada jest nieuzasadniona.

            Po drugie:
            przykład: tzw. "stosunek przerywany" dwojga małżonków jest
            zabroniony przez kościół, a nie jest sprzeczny z powyższą zasadą
            przykład II: petting dwojga małżonków (jeżeli skutkuje ejakulacją
            poza pochwą) jest zabroniony przez kościół, a nie jest sprzeczny z
            powyższą zasadą
            przykład III: wzajemna masturbacja małżonków jest zabroniona przez
            kościół, a nie jest sprzeczna z powyższą zasadą

            Pozdrawiam i dziękuję za merytoryczną dyskusję.
            • supaari Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 12:14
              feminasapiens napisała:
              > 1. Nie powiedziałam że religia katolicka jest "za ostra" w sprawie
              > seksu, tylko że istnieje za dużo obostrzeń, czyli wnikań w
              > szczegóły przy stosunkowo (hm.. ;-) oczywistej rzeczy jaką jest
              > realizacja popędu płciowego, której nie trzeba otaczać aż takimi
              > nie wiadomo czym uzasadnianymi zakazami.
              > 2. Nie wiem skąd wziąłeś to absurdalne wydumane porównanie do nie
              > istniejącej (?) religii i nie istniejącymi regulacjami.
              > Dlaczego akurat takie zakazy/nakazy?
              > Nie wiem o co ci tu chodzi, ale akurat nakaz pozbawiania się
              > narządów płciowych jest z założenia absurdalny bo jest
              okaleczaniem
              > (robieniem komuś krzywdy) i - co za tym idzie - pozbawianiem
              > płodności na stałe => docelowo wymarciem gatunku.

              Problem w tym, ze utożsamiasz liczbę regulacji ze znaczeniem
              przypisywanym określonej sferze. Starałem się wykazać, że to
              nieszczególnie udane podejście.

              > Nie sprawdzałam, zakładam że nie zmyślasz => punkt dla ciebie.

              Dzięki. Jakby sprawdzić co ludzie wpisują w wyszukiwarce, to pewnie
              byłoby jeszcze ciekawiej.


              > to Twoja logika, nie moja

              Nie moja! Znaleziona! Myślałem, że Ty ją zgubiłaś, ale skoro nie...

              > nie znam powyższych zakazów, jeżeli są one wymienione w
              katechiźmie
              > KK, to potwierdza tylko moją tezę że do spraw "pokarmowych" nie
              > przywiązuje się w Kościele takiej wagi jak do seksualnych.
              > I z tego co wiem to nie są to grzechy najcięższej wagi.

              Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest grzechem głównym - tak jak
              nieczystość zresztą (nieumiarkowanie w seksie?). Tylko że ludzi
              raczej nie nurtują wątpliwości: "Proszę księdza, a można obżerać się
              chlebem?", "Proszę księdza, wódki nie piję, ale 10 piwek dziennie na
              wakacjach jest OK?" itp. natomiast z jakiegoś powodu starają się
              dociec czy grzechem jest seks analny lub stosunek przerywany. Może
              po części z chęci prowokacji?

              > Po pierwsze:
              > a dlaczego tylko w małżeństwie?
              > a dlaczego nie eliminując sztucznie możliwości poczęcia?
              > a czy tzw. naturalne planowanie rodziny nie jest sztucznym
              > powstrzymywaniem się od seksu skoro ma się na to ochotę? Mniej
              > sztuczna jest realizacja tej potrzeby (przy zastosowaniu
              > antykoncepcji)
              > a skąd wziął się pogląd że nie wolno "sztucznie" powstrzymywać
              > zapłodnienia?
              > Można "sztucznie" przemieszczać się samolotem (przecież człowiek
              > nie umie latać), można "sztucznie" zahamować proces chorobowy,
              > można "sztucznie" zakonserwować żywność żeby nie zgniła (przecież
              > proces gnicia jest naturalny, a konserwanty sztuczne),
              > a nie można sztucznie powstrzymać poczęcia?
              > Jeżeli dwoje ludzi realizuje swoje potrzeby seksualne za obopólną
              > zgodą, to podana przez ciebie zasada jest nieuzasadniona.

              Wchodzisz w problemy "dlaczego?", a miało być o czymś innym. Może
              warto poszukać wytłumaczenia w Biblii?

              > Po drugie:
              > przykład: tzw. "stosunek przerywany" dwojga małżonków jest
              > zabroniony przez kościół, a nie jest sprzeczny z powyższą zasadą
              > przykład II: petting dwojga małżonków (jeżeli skutkuje ejakulacją
              > poza pochwą) jest zabroniony przez kościół, a nie jest sprzeczny z
              > powyższą zasadą
              > przykład III: wzajemna masturbacja małżonków jest zabroniona przez
              > kościół, a nie jest sprzeczna z powyższą zasadą

              To zależy jak rozumieć tę zasadę. Te trzy sytuacje są wg Kościoła
              zbliżone do przypadku Onana: uprawiał stosunek przerywany (a może
              się onanizował?), czego Bóg mu zakazał.

              > Pozdrawiam i dziękuję za merytoryczną dyskusję.

              Dzięki, do usług i też pozdrawiam.
              • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 21:15
                > > Po pierwsze:
                > > a dlaczego tylko w małżeństwie?
                > > a dlaczego nie eliminując sztucznie możliwości poczęcia?
                > > a czy tzw. naturalne planowanie rodziny nie jest sztucznym
                > > powstrzymywaniem się od seksu skoro ma się na to ochotę? Mniej
                > > sztuczna jest realizacja tej potrzeby (przy zastosowaniu
                > > antykoncepcji)
                > > a skąd wziął się pogląd że nie wolno "sztucznie" powstrzymywać
                > > zapłodnienia?
                > > Można "sztucznie" przemieszczać się samolotem (przecież
                człowiek
                > > nie umie latać), można "sztucznie" zahamować proces chorobowy,
                > > można "sztucznie" zakonserwować żywność żeby nie zgniła
                (przecież
                > > proces gnicia jest naturalny, a konserwanty sztuczne),
                > > a nie można sztucznie powstrzymać poczęcia?
                > > Jeżeli dwoje ludzi realizuje swoje potrzeby seksualne za
                obopólną
                > > zgodą, to podana przez ciebie zasada jest nieuzasadniona.
                >
                > Wchodzisz w problemy "dlaczego?", a miało być o czymś innym. Może
                > warto poszukać wytłumaczenia w Biblii?

                A może jednak mimo wszystko spróbuj odpowiedzieć.


                > To zależy jak rozumieć tę zasadę. Te trzy sytuacje są wg Kościoła
                > zbliżone do przypadku Onana: uprawiał stosunek przerywany (a może
                > się onanizował?), czego Bóg mu zakazał.

                Byłabym wdzięczna za cytat z Biblii.
                • supaari Re: seksualność a Kościół katolicki 25.01.08, 13:38
                  feminasapiens napisała:
                  > A może jednak mimo wszystko spróbuj odpowiedzieć.

                  Będę się odwoływał do Biblii i tradycji żydowskiej, próbując przy
                  okazji tłumaczyć naukę katolicką. Ale za skutki nie ręczę...

                  1. Dlaczego w małżeństwie?
                  Bo:
                  a) seks przedmałżeński wg ST wymagał "usankcjonowania" w postaci
                  szybkiego małżeństwa (Pwp. 22,28-29)
                  b) seks pozamałżeński w ST jest traktowany jako cudzołóstwo i karany
                  smiercią (Pwp. 22,22).
                  Tutaj warto zauważyć, że w ST cudzołóstwo wyznaczane było przez
                  status prawny kobiety (nie mężczyzny), co może skutkować
                  domniemaniem, że dopuszczalne byłyby wizyty u niezamężnych
                  prostytutek, jednak tradcycja rabinacka - jeśli się nie mylę -
                  odrzuciła takie rozumienie. Jezus w Kazaniu na Górze rozwija zakaz
                  cudzołóstwa mówiąc o pożądliwym patrzeniu na kobietę nie precyzując
                  jej statusu.
                  2. Dlaczego sztucznie? Co jest sztuczne?
                  Przykład Onana (namiary niżej) może służyć za dobrą ilustrację.
                  Tutaj można byłoby dyskutować czy wszystkie metody antykoncepcji
                  uznamy za "sztuczne" w kontekście tego przykładu, np. pigułka
                  antykoncepcyjna to coś zupełnie innego niż prezerwatywa. W tradycji
                  judaistycznej seks jest przywilejem kobiety i obowiązkiem mężczyzny
                  (troszkę naciągana interpretacja Wj. 21,10-11), stąd dominuje
                  pogląd, że nakaz prokreacji skierowany jest do mężczyzny i do
                  mężczyzny tyczy się zakaz masturbacji (marnowania nasienia), zaś
                  kobieta jest od nich zwolniona. W rezultacie takiego poglądu można
                  domyślać się obowiązku seksu zawsze kiedy kobieta ma na niego ochotę
                  (nawet w dni niepłodne) i konieczności wypełnienia go w taki sposób,
                  aby można było uznać, że mężczyzna zrobił wszystko, by nakaz
                  prokreacji wykonać. KK nie różnicuje już tak bardzo statusu
                  mężczyzny i kobiety; sądzę (bo nie ma prawa wypowiadać się w jego
                  imieniu), że w "katolickim podejściu" chodzi o zgodę na Bożą wolę.
                  Seks ma tworzyć więź między partnerami/małżonkami (stąd nie jest on
                  bezwzględnie zakazany) i umożliwiać prokreację. Nie sądzę, żeby
                  unikanie "polowania na jajeczko" stanowiło jakieś wykroczenie, tym
                  bardziej, że sytuacja rodzinna może nie sprzyjać rozmnażaniu.
                  Jednakże owa sytuacja nie może stanowić usprawiedliwienia dla
                  działań potępionych w zachowaniu w wykonaniu Onana (pigułka
                  antykoncepcyjna to nieco inny problem).
                  Generalnie temat zbyt obszerny, żeby go tutaj wyłuszczyć precyzyjnie.


                  > Byłabym wdzięczna za cytat z Biblii.

                  Rdz. 38, 8-10. Muszę sprostować - Bóg nie zakazał Onanowi praktyk,
                  ale ukarał go za nie.
    • raveness1 Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 14:22
      >
      > Praktycznie w każdej sferze zbliżonej do seksualności obowiązują
      > jakieś obostrzenia.

      Nie ma w tym zadnej tajemnicy. Przez cale wieki kosciol
      przeciwstawial sie naturze i jej odwiecznym prawom, wierzac ze
      stumiony w sobie sex (jak i inne naturalne ujscia energi) doprowadzi
      ostatecznie do stanu "swietosci" i nagrody w niebie.
      W ten sposob miliony idiotow w przeroznych kosciolach i klasztorach,
      z wlasnej woli, zatrulo sobie skutecznie zycie, wlaczac z wlasna
      natura. Innym zreszta tez, po drodze...
      To wszystko zaowocowalo i dalej owocuje przeroznymi zboczeniami, bo
      poped seksualny tlumiony przez wieki nigdy nie
      zostal "unicestwiony", lecz jedynie zepchniety w mroczne poklady
      podswiadomosci, kumulujac sie jeszcze bardziej i tworzac tam
      prawdziwe pieklo.
      Oto skad obsesja klechow na punkcie seksu. Nie myslcie, ze wiekszosc
      zycia zakonnikow wypelnia modlitwa. Wiekszosc ich zycia wypelniaja
      fantazje seksualne.

    • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 15:52
      Albowiem to, co związane z ciałem jest wstrętnie i lubieżne, zaś
      poświecać sie należy li tylko potrzebom ducha.
      Dawno juz wiadomo, ze kiedy dobry Bóg stworzył człowieka, dał mu
      ziemię, narzedzia, uczucia czyste i piękne i żywod wspaniały w
      Edenie [gdzieś w Azji to chyba było...], to przyszła szatanica,
      zaproponowała dla odmiany seks, trawkę, TV, alkohol i rozmaite inne
      przyjemności.

      Dlaczego seks zajmuje teologów katolickich? Ponieważ [teoretycznie]
      cierpią na permanentny zespół niezaspokojenia. A, jak wiadomo, jeśli
      ktoś ma niedobory, to mogą urosnąć do rozmiarów obsesji.
      I co ma aborcja do sfery seksualnej [pomijając dość luźny pod tym
      względem zwiazek przyczynowo-skutkowy]?
      • Gość: jaija Re: seksualność a Kościół katolicki IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.08, 16:28
        hypatia69 napisała:
        > Dlaczego seks zajmuje teologów katolickich? Ponieważ [teoretycznie]
        > cierpią na permanentny zespół niezaspokojenia. A, jak wiadomo, jeśli
        > ktoś ma niedobory, to mogą urosnąć do rozmiarów obsesji.

        Dokładnie to samo chciałam napisać ;) Zboczeni się robią, bo "tego" nie robią, albo robią z poczuciem grzechu :P Podejrzewam, że gdyby zniesiono celibat, również i sfera seksualna w KK przewietrzyłaby się nieco...
        • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:22
          > hypatia69 napisała:
          > > Dlaczego seks zajmuje teologów katolickich? Ponieważ
          [teoretycznie]
          > > cierpią na permanentny zespół niezaspokojenia. A, jak wiadomo,
          jeśli
          > > ktoś ma niedobory, to mogą urosnąć do rozmiarów obsesji.

          Zgadzam się z tobą, dlaczego więc teolodzy nie usuną przyczyny
          frustracji - wówczas mógłby cieszyć się seksem i być może
          skończyłby się czas absurdalnych obostrzeń.
          • supaari Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:59
            feminasapiens napisała:
            > Zgadzam się z tobą, dlaczego więc teolodzy nie usuną przyczyny
            > frustracji - wówczas mógłby cieszyć się seksem i być może
            > skończyłby się czas absurdalnych obostrzeń.

            W teologii żydowskiej obowiązuje ponad 600 micw (przykazań).
            Podejrzewam, że przynajmniej kilkadziesiąt z nich ma widoczny
            związek z seksem. Nie przypominam sobie, żeby kapłanów lub
            nauczycieli zydowskich obowiązywał celibat. Skąd się zatem wzięły te
            micwy? Skąd się wzięły "obostrzenia" w stylu uznania za nieczystego
            mężczyznę cierpiącego na wycieki nasienia, w stylu zakazu zoofilii,
            w stylu nakazu poślubienia dziewicy zniewolonej, w stylu
            kamienowania cudzołożników? Teoria frustracji odpada, czyż nie?
            • katrina_bush Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 23.01.08, 19:16
              supaari napisał:

              > W teologii żydowskiej obowiązuje ponad 600 micw (przykazań).
              > Podejrzewam, że przynajmniej kilkadziesiąt z nich ma widoczny
              > związek z seksem. Nie przypominam sobie, żeby kapłanów lub
              > nauczycieli zydowskich obowiązywał celibat. Skąd się zatem wzięły
              te micwy? Skąd się wzięły "obostrzenia" w stylu uznania za
              nieczystego
              > mężczyznę cierpiącego na wycieki nasienia, w stylu zakazu
              zoofilii,
              > w stylu nakazu poślubienia dziewicy zniewolonej, w stylu
              > kamienowania cudzołożników? Teoria frustracji odpada, czyż nie?
              >

              Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka "teologii żydowskiej".

              U nich nadal większość dzieci jest robiona rano "na szczocha" - jak
              w Polsce.
              • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 23.01.08, 19:20
                katrina_bush napisała:

                > Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka "teologii żydowskiej".

                Zakładając, że to prawda... Czy "moherowe jarmułki" obowiązuje
                celibat? I czy to ów celibat rzucił im się na mózgi? Śmiało, Kaśka!
                Ulzyj sobie!
                • katrina_bush Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 23.01.08, 19:53
                  Nie zapominaj, że Paweł z Tarsu również należał do Moherowych
                  Jarmułek. A to on propagował celibat a kobiety uważał za istoty niższe, bo po faryzejsku interpretował księgę rodzaju.
                  • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 23.01.08, 20:38
                    katrina_bush napisała:

                    > Nie zapominaj, że Paweł z Tarsu również należał do Moherowych
                    > Jarmułek. A to on propagował celibat a kobiety uważał za istoty
                    niższe, bo po f
                    > aryzejsku interpretował księgę rodzaju.

                    Bez względu na to kto należy lub należał do której frakcji,
                    odpowiedz na moje pytanie lub napisz, że odpowiedź na nie jest
                    nieistotna.
                    BTW - Jezus też "propagował" celibat.
                    • Gość: jaija Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.08, 22:55
                      supaari napisał:
                      > BTW - Jezus też "propagował" celibat.
                      >
                      Skąd wiesz? W końcu nie powiedział Ci tego. Że On nie miał żony?
                    • hypatia69 Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 24.01.08, 07:32
                      "BTW - Jezus też "propagował" celibat."
                      Możesz rozwinąć tę myśl? Nie znam Biblii na pamięć, ale nie kojarzę
                      nic w rodzaju: "niech następcy apostołów nie żenią się i nie
                      rozmnażają" czy coś. O Jego życiu seksualnym nic nie ma w Biblii:
                      ani, ze takowe posiadał, ani, ze nie posiadał takowego.
                      Ba! Jedna z wersii "interpretacji" Biblii mówi, że być może wesele w
                      Kanie Galilejskiej było weselem Jezusa, w dodatku z Marią z Magdali.
                      • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 24.01.08, 11:41
                        hypatia69 napisała:

                        > "BTW - Jezus też "propagował" celibat."
                        > Możesz rozwinąć tę myśl? Nie znam Biblii na pamięć, ale nie
                        kojarzę
                        > nic w rodzaju: "niech następcy apostołów nie żenią się i nie
                        > rozmnażają" czy coś. O Jego życiu seksualnym nic nie ma w Biblii:
                        > ani, ze takowe posiadał, ani, ze nie posiadał takowego.
                        > Ba! Jedna z wersii "interpretacji" Biblii mówi, że być może wesele
                        w
                        > Kanie Galilejskiej było weselem Jezusa, w dodatku z Marią z
                        Magdali.

                        1. Propagował, czyli głosił, że dla Królestwa Niebieskiego można
                        pozostać bezżennym (w wersji hard - wykastrować się) - patrz Mt.
                        19,10-12.
                        2. Z tym weselem to chyba trochę naciągane... W J. 2,1-2 znajdujemy,
                        że na weselu była Maryja i zaproszono tam Jezusa z uczniami. Nie
                        znam dobrze żydowskich obyczajów weselnych, ale zapraszanie pana
                        młodego na wesele to dość dziwne postępowanie.
                        • hypatia69 Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 24.01.08, 12:46
                          Sprawdziłam.
                          1. Można pozostać w stanie bezżennym. Jeśli sie jest trzebieńcem
                          [kastratem] bądź - jak mniemam - impotentem ["Albowiem są
                          trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili(...)" Mt19,
                          12]. Celibat spowodowany niemożnością, to i owszem,
                          jest "propagowany". Ale "Kto może pojąć niech pojmuje" [tamże].
                          Ergo: celibat w wersji kleru jest niezgodny z nauką Chrystusa. Czy
                          się mylę?
                          2. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Dlatego zresztą napisałam: "Jedna
                          z wersii "interpretacji" Biblii"
                          :)
                          • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 24.01.08, 13:12
                            hypatia69 napisała:

                            > Sprawdziłam.
                            > 1. Można pozostać w stanie bezżennym. Jeśli sie jest trzebieńcem
                            > [kastratem] bądź - jak mniemam - impotentem ["Albowiem są
                            > trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili(...)" Mt19,
                            > 12]. Celibat spowodowany niemożnością, to i owszem,
                            > jest "propagowany". Ale "Kto może pojąć niech pojmuje" [tamże].
                            > Ergo: celibat w wersji kleru jest niezgodny z nauką Chrystusa. Czy
                            > się mylę?

                            Trochę się zgubiłem! Sądzisz, że Jezus propagował autokastrację? I
                            tylko w takiej sytuacji dopuszczał bezżenność z wyboru? I że
                            w "pojmowaniu" chodzi i pojmowanie żony?
                            • hypatia69 Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 24.01.08, 21:51
                              Raczej nie propagował kastracji... Pozwól, ze zacytuję wiecej, ku
                              ocenie i uciesze czytających;)
                              "Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak sie przedstawia sprawa męża i żony,
                              nie warto się zenić. [Mt. 19.10]
                              A On im powiedział: (...)
                              Albowiem są trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili,
                              są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są
                              również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa
                              Niebios. Kto może pojąć niech pojmuje! [Mt. 19.12]".
                              Ani słowa o pozytywnym wpływie kastracji. Stwierdzenie, ze są takowi
                              i już. Ani słowa również o celibacie jako takim w wersji stosowanej
                              przez kler.
                              "Pojmowanie" można rozumieć dwojako;D
                              • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 25.01.08, 12:07
                                hypatia69 napisała:

                                > Raczej nie propagował kastracji... Pozwól, ze zacytuję wiecej, ku
                                > ocenie i uciesze czytających;)
                                > "Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak sie przedstawia sprawa męża i
                                żony,
                                > nie warto się zenić. [Mt. 19.10]
                                > A On im powiedział: (...)
                                > Albowiem są trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili,
                                > są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są
                                > również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa
                                > Niebios. Kto może pojąć niech pojmuje! [Mt. 19.12]".
                                > Ani słowa o pozytywnym wpływie kastracji. Stwierdzenie, ze są
                                takowi
                                > i już. Ani słowa również o celibacie jako takim w wersji
                                stosowanej
                                > przez kler.
                                > "Pojmowanie" można rozumieć dwojako;D

                                Ale zaczął tę wypowiedź od słów: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko
                                ci, którym jest to dane." Czyżby to, że nie warto się żenić? I wcale
                                nie ze względu na ułomności, tylko dla Królestwa?
                                • hypatia69 Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 25.01.08, 12:26
                                  Mniemam, że tu rzecz dotyczy nieopłacalności zawierania małżeństwa
                                  ze względu na różne opcje cudzołóstwa [odprawienie baby i wzięcie
                                  sobie nowej lub też wzięcie odprawionej]. I nie ma to nic wspólnego
                                  z celibatem.
                                  • supaari Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 25.01.08, 13:40
                                    hypatia69 napisała:

                                    > Mniemam, że tu rzecz dotyczy nieopłacalności zawierania małżeństwa
                                    > ze względu na różne opcje cudzołóstwa [odprawienie baby i wzięcie
                                    > sobie nowej lub też wzięcie odprawionej]. I nie ma to nic
                                    wspólnego
                                    > z celibatem.

                                    Nie wszyscy pojmują, że dla Królestwa można pozostać bezżennym!
                                    Podejrzewam, że drążysz porządkowy (nie dogmatyczny) nakaz
                                    bezżenności kleru. Tylko że ja akurat o tym nie pisałem - miałem
                                    jedynie znaleźć przykład propagowania przez Jezusa celibatu jako
                                    takiego.
                                    • hypatia69 Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 25.01.08, 14:07
                                      Bo ja upierdliwa jestem z załozenia. I owszem, drążę. Albowiem "dla
                                      Królestwa można pozostać bezżennym" nie zaś "dla Królestwa trzeba
                                      pozostać bezżennym".
                                      Dobra, nie o tym pisałeś. Ale skoro tak nam sie tu miło rozmawia...
                                      :)))
                                      • kolter_hugh Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 26.01.08, 18:42
                                        hypatia69 napisała:

                                        > Bo ja upierdliwa jestem z załozenia. I owszem, drążę. Albowiem "dla
                                        > Królestwa można pozostać bezżennym" nie zaś "dla Królestwa trzeba
                                        > pozostać bezżennym".
                                        > Dobra, nie o tym pisałeś. Ale skoro tak nam sie tu miło rozmawia...
                                        > :)))

                                        Żeby napełnić królestwo należy najpierw pogrzeszyć
                • kolter_hugh Re: Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka. 25.01.08, 21:31
                  supaari napisał:

                  > katrina_bush napisała:
                  >
                  > > Moherowe Jarmułki to tylko mała frakcyjka "teologii żydowskiej".
                  >
                  > Zakładając, że to prawda... Czy "moherowe jarmułki" obowiązuje
                  > celibat? I czy to ów celibat rzucił im się na mózgi? Śmiało, Kaśka!
                  > Ulzyj sobie!

                  Jak widać watykańskiemu klerowi rzuca sie na mózg przez celibat !!

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80645,4135654.html
            • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 22:06
              Niestety, nie znam teologii żydowskiej.

              Jeżeli jest tam ok. 60 razy więcej przykazan niż w katolicyzmie, to
              analogicznie więcej musi być micw nt. seksu (więcej też na inne
              tematy).

              Być może w judaizmie jest dużo zasad dot. seksu, myślę że część z
              nich została przejęta przez chrześcijaństwo.

              Jak powiedział Jan Paweł II - "żydzi to nasi starsi bracia w
              wierze", czyż nie?
          • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 19:25
            Teolodzy mają guzik do gadania. Mogą sobie chcieć zneść celibat, a i
            tak nic z tego nie wyniknie, bo nie oni decyduja, a misiowie w
            Watykanie ze światobliwym papą Benym na czele. A misiowie na pomysł
            nie przystaną, bo - jak wiadomo - z seksu biorą sie dzieci. A dzieci
            dorastają i domagają sie od rodziców pomocy finansowej w postaci
            wiana na przykład. Czy innej ojcowizny jako spadku. A kler majątkiem
            wspólnym dzielić się nie lubi. Stąd zresztą celibat, bo w Biblii nie
            ma o nim ani słowa... No to nie licz na usunięcie przyczyny;)
    • ell.a Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 16:27
      > Zastanawia mnie to dlaczego akurat seksualność tak bardzo zajmuje
      > teologów katolickich? Z czym to się wiąże.>

      Seks prowadzi do przekazywania życia. Narządy ciała wykazują celowość a
      działania człowieka mają wymiar moralny. Kościół uczy, że życie nie jest
      własnością człowieka dlatego wszelkie działania, które z przekazywaniem tego
      życia się wiążą podlegają szczególnym zasadom moralnym. W tej materii ponadto
      nadużycia wiążą się często z największą krzywda jaką można wyrządzić innej osobie.
      Generalnie chodzi o to aby używać seksu zgodnie z jego naturą, funkcjami
      narządów ciała, wolą Boga, który tak właśnie człowieka stworzył.
      Kościół uczy, że używanie seksu w oderwaniu od całokształtu ludzkiej
      seksualności jest grzechem. A grzech przynosi człowiekowi szkodę w wymiarze
      duchowym i doczesnym. A w tej sprawie człowiek sie temu grzechowi najchętniej
      poddaje. Dlatego ta sprawa jest często podejmowana.
      Zresztą zauważ, że większość kultur wykształciła w tej kwestii zasady, wieki
      przed powstaniem katolicyzmu.
      Pzdr.
      ell.a
      • katrina_bush Seksualność to niekontrolowany żywioł 
natury. 23.01.08, 17:50
        ell.a napisała:
        > Generalnie chodzi o to aby używać seksu zgodnie z jego naturą,
        > funkcjami narządów ciała, wolą Boga, który tak właśnie człowieka
        stworzył.

        Tzw. "prawo naturalne", na którym buduje doktryna KK, zakłada, że
        jesteśmy z natury istotami rozumnymi i racjonalnymi.
        Mało tego ! Jesteśmy z natury istotami ponadnaturalnymi 
?!

        Może fajnie brzmi...ale przykro mi, to się niestety nie zgadza.


        I w tym problem.
        Jestesmy "z natury" istotami emocjonalnymi, nerwowymi, nielogicznymi
        
i irracjonalnymi. Jesteśmy po prostu częścią pogardzanej
        ograniczonej natury.

        Seksualność to nie jest "coś" logicznego, racjonalnego i
        uporządkowanego, co racjonalnie czemukolwiek ma służyć.
        Seksualność to żywioł 
natury !
        Taki sam żywioł jak erupcja wulkanu, jak gorąca lawa.

        Fantazja seksualna to nie pies policyjny.
        Tak samo jak nie mamy kontroli na erupcją wulkanu, tak samo nie mamy
        
kontroli nad żywiołem chuci, możemy ten żywioł, jak potok żywej
        lawy 
jedynie kształtować.

        Nasze dzikie ciało nie jest niczym logicznym i racjonalnym.
        Seksualność to dziki niekontrolowany żywioł 
natury !

        I Bogu Dzięki !

Amen.

      • pyorunochron klamiesz ella 23.01.08, 18:19
        ell.a napisała:

        > Seks prowadzi do przekazywania życia.

        Niezwykle rzadko. Jesli masz np. dwojke dzieci jak wieskzosc ludzi, to seks
        prowadzil do przekazywania zycia tylko 2 razy. Zalozmy, ze uprawialas seks 3
        razy w tyg. w okresie od 20 do 70 rz., czyli przez 50 lat. Rok ma 52 tyg. daje
        to ok. 50x50=2500 tyg. x 3 = 7500 stosunkow seksualnych. Tylko 2 z nich
        prowadzily do przekazywania zycie, a wiec ok. 0,27%. Jak wiec widac ludzie
        uprawiaja seks nie dla przekazywania zycia.


        > Narządy ciała wykazują celowość a

        Chodzi ci o to, ze trzeba wcelowac narzadami w siebie? Slusznie!

        > działania człowieka mają wymiar moralny.

        Seks nie ma niewiele wspolnego z moralnoscia, wiecej z przyjemnoscia.


        > Kościół uczy, że życie nie jest
        ...

        Kosciol uczy zle.

        > Generalnie chodzi o to aby używać seksu zgodnie z jego naturą,

        Oczywiscie, w celu przyjemnosci!!!

        > ...
        > Zresztą zauważ, że większość kultur wykształciła w tej kwestii zasady, wieki
        > przed powstaniem katolicyzmu.

        Oczywiscie, i czesto byly to zasady o wiele madrzejsze.
        • feminasapiens Re: klamiesz ella 23.01.08, 18:40
          ell.a napisała:

          > Seks prowadzi do przekazywania życia.

          Niezwykle rzadko. Jesli masz np. dwojke dzieci jak wieskzosc ludzi,
          to seks
          prowadzil do przekazywania zycia tylko 2 razy. Zalozmy, ze
          uprawialas seks 3
          razy w tyg. w okresie od 20 do 70 rz., czyli przez 50 lat. Rok ma
          52 tyg. daje
          to ok. 50x50=2500 tyg. x 3 = 7500 stosunkow seksualnych. Tylko 2 z
          nich
          prowadzily do przekazywania zycie, a wiec ok. 0,27%. Jak wiec widac
          ludzie
          uprawiaja seks nie dla przekazywania zycia.

          Rewelacyjny wywód, Pyorunochron.
          Rzeczowy argument.


          > Narządy ciała wykazują celowość a

          Chodzi ci o to, ze trzeba wcelowac narzadami w siebie? Slusznie!

          Boskie! :-)
        • wielkie.nieba Re: klamiesz ella 24.01.08, 09:52
          > > Seks prowadzi do przekazywania życia.

          Argumenty pyorunochrona - porazajace i nie bardzo jest co do dodania. Ale dodam.

          Seks nie prowadzi (ani nie służy) do przekazywania zycia. Inaczej kobiety po menopauzie, czy po operacji usunięcia macicy, nie odczuwałyby już żadnych potrzeb seksualnych. Że już o parach bezpłodnych nie wspomnę.
        • a.giotto seks służy przekazywaniu życia!!! 24.01.08, 10:02
          pyorunochron napisał:

          > ell.a napisała:
          >
          > > Seks prowadzi do przekazywania życia.
          >
          > Niezwykle rzadko. Jesli masz np. dwojke dzieci jak wieskzosc ludzi, to seks
          > prowadzil do przekazywania zycia tylko 2 razy. Zalozmy, ze uprawialas seks 3
          > razy w tyg. w okresie od 20 do 70 rz., czyli przez 50 lat. Rok ma 52 tyg. daje
          > to ok. 50x50=2500 tyg. x 3 = 7500 stosunkow seksualnych. Tylko 2 z nich
          > prowadzily do przekazywania zycie, a wiec ok. 0,27%. Jak wiec widac ludzie
          > uprawiaja seks nie dla przekazywania zycia.


          oczywiście, dla współczesnego wykształciucha, "przekazywanie życia" kojarzy się z "technicznym" procesem połączenia komórek rozrodczych. Jednak przekazywanie życia to coś więcej, to również proces wychowania potomostwa, rozciągnięty w czasie. Seks cementuje związek rodziców wychowujących już potomstwo i w tym sensie cały czas jest związany z przekazywaniem życia tzn. ma je wspomagać!


          >
          > Seks nie ma niewiele wspolnego z moralnoscia, wiecej z przyjemnoscia.
          >
          > Oczywiscie, w celu przyjemnosci!!!

          tak może myśleć nastoletni onanista. Czy jesz i śpisz również "dla przyjemności"? Przyjemność jest ważna, ale staje się niezdrowa, gdy żyjesz tylko dla niej.
          • feminasapiens Re: seks służy przekazywaniu życia!!! 25.01.08, 10:31
            > >
            > > Seks nie ma niewiele wspolnego z moralnoscia, wiecej z
            przyjemnoscia.
            > >
            > > Oczywiscie, w celu przyjemnosci!!!
            >
            > tak może myśleć nastoletni onanista. Czy jesz i śpisz również "dla
            przyjemności
            > "? Przyjemność jest ważna, ale staje się niezdrowa, gdy żyjesz
            tylko dla niej.

            A z czego wnosisz że pyorunochron żyje tylko dla przyjemności sexu?
            To chyba nadinterpretacja.
          • pyorunochron seks sluzy przyjemnosci 25.01.08, 18:06
            a.giotto napisał:

            ...
            > tak może myśleć nastoletni onanista. Czy jesz i śpisz również "dla przyjemności
            > "? Przyjemność jest ważna, ale staje się niezdrowa, gdy żyjesz tylko dla niej.

            seks sluzy przyjemnosci, i wylacznie przyjemnosci
            gdyby sluzyl TYLKO przekazywaniu zycia ludzkosc dawno by wyginela
            • katrina_bush Re: seks sluzy przyjemnosci 25.01.08, 22:32
              pyorunochron napisał:

              > a.giotto napisał:
              >
              > ...
              > > tak może myśleć nastoletni onanista. Czy jesz i śpisz również
              "dla przyje
              > mności
              > > "? Przyjemność jest ważna, ale staje się niezdrowa, gdy żyjesz
              tylko dla
              > niej.
              >
              > seks sluzy przyjemnosci, i wylacznie przyjemnosci
              > gdyby sluzyl TYLKO przekazywaniu zycia ludzkosc dawno by wyginela

              gdyby "służył" przede wszystkim "przekazywaniu życia" trwałby parę
              sekund, parę razy w życiu !
      • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:36
        ell.a napisała:

        >
        > Seks prowadzi do przekazywania życia.

        Też.

        dlatego wszelkie działania, które z przekazywaniem tego
        > życia się wiążą podlegają szczególnym zasadom moralnym.

        Masturbacja, petting, antykoncepcja nie wiążą się z przekazywaniem
        życia, a jednak podlegają obostrzeniom.

        W tej materii ponadto
        > nadużycia wiążą się często z największą krzywda jaką można
        wyrządzić innej osob
        > ie.
        Co rozumiesz pod pojęciem "nadużycia"?
        Jaką krzywdę można zrobić innej osobie masturbując się?

        > Generalnie chodzi o to aby używać seksu zgodnie z jego naturą,
        funkcjami
        > narządów ciała, wolą Boga, który tak właśnie człowieka stworzył.
        No właśnie, Bóg stworzył człowieka wraz z jego seksualnością, więc
        dlaczego zasady katolickie ją ograniczają? To działanie przeciwko
        Bogu.

        > Kościół uczy, że używanie seksu w oderwaniu od całokształtu
        ludzkiej
        > seksualności jest grzechem.
        A jak można używać seksu w oderwaniu od całokształtu seksualności?
        Nie kumam.

        A w tej sprawie człowiek sie temu grzechowi najchętniej
        > poddaje. Dlatego ta sprawa jest często podejmowana.

        Człowiek nie poddaje się grzechowi seksualności tylko poddaje się
        popędowi seksualnemu danemu przez Boga.
        Błędne jest założenie że seksualność jest grzechem.
        Jak może być grzechem coś co dał nam sam Bóg?

        > Zresztą zauważ, że większość kultur wykształciła w tej kwestii
        zasady, wieki
        > przed powstaniem katolicyzmu.

        A konkretnie to które kultury i jakie to zasady?
        • a.giotto Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:43
          feminasapiens napisała:



          > A jak można używać seksu w oderwaniu od całokształtu seksualności?
          > Nie kumam.
          >

          no właśnie...
        • ell.a Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 10:15
          feminasapiens napisała:

          > > Seks prowadzi do przekazywania życia.
          > > Też.>

          Nie też a przede wszystkim w sensie biologicznym. Tak są ukształtowane narządy
          płciowe człowieka, przyjemność jest biologiczną zachętą oraz przyczynkiem więzi.
          Te dwie sfery są ze sobą biologicznie powiązane.

          > Masturbacja, petting, antykoncepcja nie wiążą się z przekazywaniem
          > życia, a jednak podlegają obostrzeniom.>

          Te praktyki są w opozycji do natury płciowości człowieka wynikającej z samej
          biologii. Sprowadzają się do oddzielenia sfery przyjemności od sfery prokreacji.
          Dlatego nie są zgodne z naturą stworzenia, która te sfery łączy.

          > Co rozumiesz pod pojęciem "nadużycia"?<

          Korzystanie z seksu w oderwaniu od całości i przeznaczenia płciowości człowieka.

          > Jaką krzywdę można zrobić innej osobie masturbując się?<

          Tu akurat osoba robi krzywdę sobie. Masturbacja jest nędznym erzacem współżycia
          seksualnego.

          > No właśnie, Bóg stworzył człowieka wraz z jego seksualnością, więc
          > dlaczego zasady katolickie ją ograniczają? To działanie przeciwko
          > Bogu.>

          Bóg połączył w seksie przyjemność i prokreację. To właśnie mówi Kościół, kto
          tego nie akceptuje ma problem z postrzeganiem rzeczywistości.

          > A jak można używać seksu w oderwaniu od całokształtu seksualności?
          > Nie kumam.>

          Oddzielając sferę przyjemności od sfery prokreacji oraz ignorując istotę
          seksualności jako łączenia się mężczyzny i kobiety.

          > Człowiek nie poddaje się grzechowi seksualności tylko poddaje się
          > popędowi seksualnemu danemu przez Boga.<

          Zwierzę poddaje się popędowi seksualnemu bezrefleksyjnie. Człowiek poddaje
          popędy swojej woli. A przynajmniej ma je poddawać woli i rozumowi.

          > Błędne jest założenie że seksualność jest grzechem.
          > Jak może być grzechem coś co dał nam sam Bóg?>

          Seksualność nie jest grzechem. Grzechem jest używanie jej w opozycji do natury.

          > > Zresztą zauważ, że większość kultur wykształciła w tej kwestii
          > zasady, wieki> > przed powstaniem katolicyzmu.>

          > A konkretnie to które kultury i jakie to zasady?<

          Znasz takie, które by takich zasad nie wykształciły? Łatwiej będzie wymienić.
          Pzdr.
          ell.a
          • wielkie.nieba Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 10:36
            > > > Seks prowadzi do przekazywania życia.
            > > > Też.>
            >
            > Nie też a przede wszystkim w sensie biologicznym. Tak są ukształtowane narządy
            > płciowe człowieka, przyjemność jest biologiczną zachętą oraz przyczynkiem więzi.

            Nie przede wszystkim, ale przy okazji (co najwyżej). Zauważ, że dni płodnych jest zdecydowanie mniej => seks służy li tylko przyjemności.
          • katrina_bush Przykro mi, ale się niestety znowu nic nie zgadza 24.01.08, 18:42
            ell.a napisała:
            > Zwierzę poddaje się popędowi seksualnemu bezrefleksyjnie. Człowiek
            > poddaje popędy swojej woli. A przynajmniej ma je poddawać woli i
            > rozumowi.

            Może to fajnie brzmi...ale przykro mi, to się niestety znowu nie
            zgadza.


            I w tym problem waszej teorii "prawa naturalnego".
            Jestesmy "z natury" istotami emocjonalnymi, nerwowymi, nielogicznymi
            
i irracjonalnymi. Jesteśmy po prostu częścią pogardzanej dzikiej
            ograniczonej natury.

            Nasze dzikie ciało i nasza seksualność to nie jest "coś" logicznego,
            racjonalnego i uporządkowanego.

            Nasze dzikie ciało i nasza seksualność to nie jest "coś" nad czym
            mamy kontrolę.

            Seksualność to niekontrolowany żywioł 
natury !
            Taki sam żywioł jak erupcja wulkanu, jak gorąca lawa.

            Tak samo jak nie mamy kontroli na erupcją wulkanu, tak samo nie mamy
            kontroli nad żywiołem gorącej chuci, możemy ten żywioł, jak potok gorącej lawy jedynie kształtować.

            Amen.
          • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 21:52
            ell.a napisała:

            > feminasapiens napisała:
            >
            > > > Seks prowadzi do przekazywania życia.
            > > > Też.>
            >
            > Nie też a przede wszystkim w sensie biologicznym.
            W sensie biologicznym tak, w sensie innym niż biologiczny - nie.

            Tak są ukształtowane narządy
            > płciowe człowieka

            Narządy są tak ukształtowane żeby realizować potrzeby seksualne
            (niekoniecznie tylko prokreacyjne).

            > > Masturbacja, petting, antykoncepcja nie wiążą się z
            przekazywaniem
            > > życia, a jednak podlegają obostrzeniom.>
            >
            > Te praktyki są w opozycji do natury płciowości człowieka
            wynikającej z samej
            > biologii.

            Udowodnij.

            > Sprowadzają się do oddzielenia sfery przyjemności od sfery
            prokreacji
            > Dlatego nie są zgodne z naturą stworzenia, która te sfery łączy.

            A co to jest "natura stworzenia" która dyktuje te wszystkie warunki?


            > > Jaką krzywdę można zrobić innej osobie masturbując się?<
            >
            > Tu akurat osoba robi krzywdę sobie. Masturbacja jest nędznym
            erzacem współżycia
            > seksualnego.

            Masturbacja jest (nie zawsze nędznym) erzatzem współżycia, czasem
            jest jego wstępem, nauką, czasem urozmaiceniem, czasem pomocą w
            problemach (powie ci to każdy seksuolog).
            A nawet jeżeli uważasz to za erzatz to nie jest to robienie sobie
            krzywdy, po prostu namiastka.

            > Bóg połączył w seksie przyjemność i prokreację.

            W tym sęk że nie zawsze sex łączy się z prokreacją - to właśnie
            próbuję ci wytłumaczyć. Ktoś tu na forum nawet to dość precyzyjnie
            wyliczył, że wręcz bardzo rzadko seks wiąże się z prokreacją,
            natomiast w przeważającej części przypadków, prawie zawsze wiąże
            się z przyjemnością.

            To właśnie mówi Kościół, kto
            > tego nie akceptuje ma problem z postrzeganiem rzeczywistości.
            To właśnie Kościół ma problem z postrzeganiem rzeczywistości.

            > > A jak można używać seksu w oderwaniu od całokształtu
            seksualności?
            > > Nie kumam.>
            > Oddzielając sferę przyjemności od sfery prokreacji

            O ile znam naukę Kościoła to już dość dawno zezwolono na sex bez
            prokreacji (oczywiście tylko dla małżonków i oczywiście bez
            sztucznej antykoncepcji). Masz chyba dane sprzed Soboru
            Watykańskiego II.

            oraz ignorując istotę
            > seksualności jako łączenia się mężczyzny i kobiety.

            Udowodnij że istotą seksualności jest łączenie się mężczyzny i
            kobiety.
            Bóg powołał również do życia osoby homoseksualne, które również
            mają popęd i go realizują.

            > Zwierzę poddaje się popędowi seksualnemu bezrefleksyjnie.
            Człowiek poddaje
            > popędy swojej woli. A przynajmniej ma je poddawać woli i rozumowi.

            Poddawanie popędu swojej woli człowiek realizuje poprzez:
            - wybór partnera i potem wierność temu partnerowi
            - wybór sposobu realizacji popędu
            - wybór środków antykoncepcyjnych, a co za tym idzie sterowanie
            swoją płodnością

            Całkowite nierealizowanie tego popędu niestety prowadzi do różnych
            przykrych skutków psychosomatycznych.

            > Seksualność nie jest grzechem. Grzechem jest używanie jej w
            opozycji do natury.
            Czyli jak?

            > Znasz takie, które by takich zasad nie wykształciły? Łatwiej
            będzie wymienić.

            Np. współczesna europejska kultura - zasada jest właściwie jedna:
            można robić wszystko na co partnerzy wyrażają zgodę i co nie
            krzywdzi drugiej osoby.

            Tak jest chyba najprościej.
            • a.giotto Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 22:05
              feminasapiens napisała:


              > Poddawanie popędu swojej woli człowiek realizuje poprzez:
              > - wybór partnera i potem wierność temu partnerowi
              > - wybór sposobu realizacji popędu
              > - wybór środków antykoncepcyjnych, a co za tym idzie sterowanie
              > swoją płodnością
              >

              brzmi jak teskt z ulotki do jakichś pigułek... pewnie tylko z takich "źródeł"
              czerpiesz wiedzę o pewnych sprawach...

              a więc steruj, steruj żeglarzu. Twoje życie.

              • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 25.01.08, 08:04
                a.giotto napisał:

                > feminasapiens napisała:
                >
                >
                > > Poddawanie popędu swojej woli człowiek realizuje poprzez:
                > > - wybór partnera i potem wierność temu partnerowi
                > > - wybór sposobu realizacji popędu
                > > - wybór środków antykoncepcyjnych, a co za tym idzie sterowanie
                > > swoją płodnością
                > >
                >
                > brzmi jak teskt z ulotki do jakichś pigułek... pewnie tylko z
                takich "źródeł"
                > czerpiesz wiedzę o pewnych sprawach...

                Akurat ja mam umysł otwarty i czerpię wiedzę z wielu dostępnych
                źródeł i poznaję różne poglądy, także te odmienne od moich (czego
                dowodem jest założenie niniejszego wątku), również ulotek, których
                Ty zapewne nie czytasz, a szkoda.

                Czasem warto zapoznać się z innymi źródłami, nie tylko tymi "jedynie
                słusznymi", z ambony.
            • ell.a Re: seksualność a Kościół katolicki 25.01.08, 09:03
              > > feminasapiens napisała:
              > > Nie też a przede wszystkim w sensie biologicznym.
              > W sensie biologicznym tak, w sensie innym niż biologiczny - nie.<

              Ciało i jego narządy są jak najbardziej biologiczne. A niebiologiczny aspekt -
              więź , też ma znaczenie w przekazywaniu życia.

              > Narządy są tak ukształtowane żeby realizować potrzeby seksualne
              > (niekoniecznie tylko prokreacyjne).>

              Gdyby sama potrzeba przyjemności była celem, współżycie nie wiązałoby się z
              możliwością prokreacji, z rytmem płodności. Takie są realia, że stosunek
              seksualny może prowadzić i często prowadzi do poczęcia. A popęd u kobiety jest
              większy w dni płodne. Wielu ludzi chce to bezskutecznie oddzielić.

              > > Te praktyki są w opozycji do natury płciowości człowieka
              > wynikającej z samej> > biologii. >
              > Udowodnij.>

              Narządy płciowe mężczyzny i kobiety takie mają przeznaczenie. A może nie wg
              Ciebie? Może wg Ciebie w wyniku stosunku seksualnego nie dochodzi do wytrysku
              nasienia, które ma możliwość zapłodnić jajeczko?

              > A co to jest "natura stworzenia" która dyktuje te wszystkie warunki?> >

              Natura stworzenia nie dyktuje warunków, po prostu taka jest
              anatomiczna budowa ciała i jego funkcje.

              > Masturbacja jest (nie zawsze nędznym) erzatzem współżycia, czasem
              > jest jego wstępem, nauką, czasem urozmaiceniem, czasem pomocą w
              > problemach (powie ci to każdy seksuolog).
              > A nawet jeżeli uważasz to za erzatz to nie jest to robienie sobie
              > krzywdy, po prostu namiastka.>

              Korzystanie z namiastki nie daje takiej satysfakcji jak współżycie. Taka osoba
              trwa w niekorzystnej dla siebie sytuacji i nie buduje więzi.
              Generalnie w katolickiej etyce seksualnej chodzi o to, że Bóg chce dla człowieka
              tego co dobre. Dobre jest współżycie mężczyzny i kobiety, tworzenie między nimi
              więzi i prokreacja, szanowanie płciowości w całokształcie.

              > W tym sęk że nie zawsze sex łączy się z prokreacją - to właśnie
              > próbuję ci wytłumaczyć. Ktoś tu na forum nawet to dość precyzyjnie
              > wyliczył, że wręcz bardzo rzadko seks wiąże się z prokreacją,
              > natomiast w przeważającej części przypadków, prawie zawsze wiąże
              > się z przyjemnością.>

              Seks tak ściśle łączy się z prokreacją, że producenci antykoncepcji robią na tym
              kokosy. Seks ma rytm płodności. W końcu nieprzypadkowo ciało kobiety inaczej
              funkcjonuje w dniach płodnych i jest bardziej atrakcyjne a popęd silniejszy.

              > To właśnie mówi Kościół, kto> > tego nie akceptuje ma problem z postrzeganiem
              rzeczywistości.
              > To właśnie Kościół ma problem z postrzeganiem rzeczywistości.<

              A w jakim punkcie twoim zdaniem? Uważasz, że współżycie seksualne nie ma związku
              z budową i funkcją narządów płciowych?
              Wiele osób nie godzi się z naturą własnej seksualności, że wiąże się ona z
              płodnością. Uporczywie chcą oddzielić współżycie od prokreacji. Prawda jest
              taka, że w wyniku stosunku seksualnego może dojść do poczęcia dziecka.
              A może nie twoim zdaniem? Może twoim zdaniem stosunek seksualny i zapłodnienie
              dokonują się przy użyciu innych narządów?

              > O ile znam naukę Kościoła to już dość dawno zezwolono na sex bez
              > prokreacji (oczywiście tylko dla małżonków i oczywiście bez
              > sztucznej antykoncepcji). Masz chyba dane sprzed Soboru
              > Watykańskiego II.>

              Nie wiesz o czym piszesz. Seks nie musi się zakończyć poczęciem dziecka ale
              MOŻE. I katolik ma obowiązek to szanować. Sobór uznaje prawo do współżycia w dni
              niepłodne i do nie współżycia w dni płodne a nie daje możliwość oddzielenia
              sfery współżycia od sfery prokreacji.

              > > seksualności jako łączenia się mężczyzny i kobiety.
              > > Udowodnij że istotą seksualności jest łączenie się mężczyzny i
              > kobiety.<

              Wiesz co, naiwność twoich wypowiedzi jest zadziwiająca. Seksualność w pierwszej
              kolejności ma na celu prokreację i popęd jest uzależniony od możliwości
              poczęcia. Inne korzyści istnieją jako bonusy.

              > Bóg powołał również do życia osoby homoseksualne, które również
              > mają popęd i go realizują.>

              Twoim zdaniem jak Bóg powołał do życia homoseksualistów, pedofili czy zoofili to
              chce aby realizowali swój popęd? Człowiek ma wybór i rozum aby kontrolować swoje
              popędy. Norma współżycia seksualnego to penis i pochwa, homoseksualiści też mają
              ciała tak ukształtowane, problem jest w ich mózgach. Anomalie, które istnieją w
              świecie nie są usprawiedliwieniem dla własnych poczynań. Osoba homoseksualna ma
              wybór. A może twierdzisz, ze osoba homoseksualna nie ma rozumu i woli i nie jest
              w stanie kontrolować swojego zachowania?

              > Poddawanie popędu swojej woli człowiek realizuje poprzez:
              > - wybór partnera i potem wierność temu partnerowi
              > - wybór sposobu realizacji popędu
              > - wybór środków antykoncepcyjnych, a co za tym idzie sterowanie
              > swoją płodnością>

              No i właśnie wybór realizacji popędu jest kluczowy jeśli chodzi o normy moralne.
              Ale nie każdy musi być katolikiem, prawda?

              > Całkowite nierealizowanie tego popędu niestety prowadzi do różnych
              > przykrych skutków psychosomatycznych.>

              Medycyna nie ma ŻADNEJ jednostki chorobowej związanej z abstynencją seksualną,
              zna za to MNÓSTWO chorób przenoszonych droga płciową.

              > > Seksualność nie jest grzechem. Grzechem jest używanie jej w
              > opozycji do natury.
              > Czyli jak?>

              Używanie narządów płciowym niezgodnie z przeznaczeniem oraz ingerencja w ciało
              by wyeliminować jego naturalną płodność.

              > Np. współczesna europejska kultura - zasada jest właściwie jedna:
              > można robić wszystko na co partnerzy wyrażają zgodę i co nie
              > krzywdzi drugiej osoby.>

              Na pewno?. No bo chyba nie popierasz sytuacji, w której nieletni wyraża zgodę na
              współżycie?
              Ponadto w tej kulturze nie ma spójnych zasad.
              Pzdr.
              ell.a


              • katrina_bush Seks to nie norma produkcyjna. 25.01.08, 20:18
                ell.a:
                "Seksualność w pierwszej
kolejności ma na celu prokreację i popęd
                jest uzależniony od możliwości
poczęcia. Inne korzyści istnieją jako
                bonusy."

                "Norma współżycia seksualnego to penis i pochwa"

                "Używanie narządów płciowym niezgodnie z przeznaczeniem oraz
                ingerencja w ciało
by wyeliminować jego naturalną płodność."


                Wszystko pięknie i ładnie.

                Fakt, ze jakaś teoria brzmi racjonalnie i logicznie, nie oznacza, że
                zgadza się z rzeczywistoscią.
                I ubieranie teorii użyteczności i celowości Arystotelesa i Tomasza z
                Akwinu w nowomowę i piękne słówka tego faktu nie zmieni.
                Nasze gorące czucia i silne emocje to nie zimna racjonalna i
                logiczna ideologia. I w tym problem.

                "Seksualność w pierwszej
kolejności" zaczyna się w naszej gorącej
                głowie i dotyczy całego ciała a nie tylko jednego narządu.

                Naszym głównym organem seksualnym jest mózg. Tam najpierw robi się
                gorąco a nie miedzy nogami.

                Żywioł chuci budzi się w nas w chwili narodzin, nieubłaganie puka do
                drzwi w okresie pokwitania i towarzyszy nam do grobowej deski – a
                płodność jest okresowa, ograniczona w czasie i w dodatku jest
                indywidualna. Tak samo jak usposobienie seksualne i tzw.
                "temperament" jest indywidualne.
                Ludzi nie robiła fabryka.

                I od kiedy seks to norma produkcyjna ?
                A jedno lub dwójka dzieci, lub ich brak wymagań tej normy nie
                spełnia ?!
      • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 21:03
        "Narządy ciała wykazują celowość (...) Generalnie chodzi o to aby
        używać seksu zgodnie z jego naturą, funkcjami narządów ciała, wolą
        Boga, który tak właśnie człowieka stworzył. Kościół uczy, że
        używanie seksu w oderwaniu od całokształtu ludzkiej seksualności
        jest grzechem. (...) A w tej sprawie człowiek sie temu grzechowi
        najchętniej poddaje."
        Brednie, Złotko. Bóg, owszem, tak człowieka stworzył... Ale nie tak,
        jak tego uczy Kościół: że seks to tylko prokreacja. Narządy w rzeczy
        samej wykazują celowość. Zgodnie z Twoją bzdurną teorią, że seks dla
        seksu to grzech - człowiek nie powinien odczuwać przyjemności. A
        jednak odczuwa. Czyli Bóg wyposażył człowieka nie tylko w pochwę z
        macicą bądź prącie, ale i w zdolność odczuwania seksualnej
        satysfakcji. Jak sądzisz, dlaczego? Bo nie chciał, zeby ludzie
        uprawiali seks dla przyjemności, a tylko w celu zaludniania?
        • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 22:26
          Czyli Bóg wyposażył człowieka nie tylko w pochwę z
          > macicą bądź prącie, ale i w zdolność odczuwania seksualnej
          > satysfakcji. Jak sądzisz, dlaczego? Bo nie chciał, zeby ludzie
          > uprawiali seks dla przyjemności, a tylko w celu zaludniania?

          Myślę że na pierwotnym etapie rozwoju fakt że seks wiąże się z
          odczuwaniem przyjemności pomagał w utrzymaniu gatunku.

          Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji to tylko atawizm, który nie
          ma znaczenia prokreacyjnego.
          • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 23:20
            "Myślę że na pierwotnym etapie rozwoju fakt że seks wiąże się z
            odczuwaniem przyjemności pomagał w utrzymaniu gatunku."
            To ciekawe, czemu u zwierząt wyglada to nieco inaczej... Na przykład
            lwica nie jest szczególnie uszczśliwiona, jak ja lew teges... I
            raczej nie sądzę, że z braku gry wstępnej.
            "Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji to tylko atawizm, który nie
            ma znaczenia prokreacyjnego."
            Coś jak trzecia powieka? Albo lęk przed wężami bądź pająkami? Czyli
            generalnie za lat ileś społeczeństwo stanie się oziębłe i kopulacja
            odbywać się będzie wyłącznie w czasie rui?
            Czy ja czegoś nie zrozumiałam?
            • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 09:10
              hypatia69 napisała:

              > "Myślę że na pierwotnym etapie rozwoju fakt że seks wiąże się z
              > odczuwaniem przyjemności pomagał w utrzymaniu gatunku."
              > To ciekawe, czemu u zwierząt wyglada to nieco inaczej...

              U zwierząt różne sprawy wyglądają inaczej, jesli chodzi o
              prokreację, to zwierzęta mają to inaczej skonstruowane niż człowiek.
              Samica nie jest zawsze gotowa do "seksu", tylko wtedy gdy ma ruję i
              wówczas ma ochotę i przyzwala na kopulację.

              > "Na obecnym etapie rozwoju cywilizacji to tylko atawizm, który nie
              > ma znaczenia prokreacyjnego."
              > Coś jak trzecia powieka?
              Trzecia powieka to nie atawizm i nie występuje u człowieka.

              > Albo lęk przed wężami bądź pająkami?
              To też nie atawizm tylko fobia.

              Czyli generalnie za lat ileś społeczeństwo stanie się oziębłe i
              kopulacja
              > odbywać się będzie wyłącznie w czasie rui?
              > Czy ja czegoś nie zrozumiałam?

              No właśnie chyba nie zrozumiałaś.

              Pożądanie i orgazm istnieje i ma się dobrze - i bardzo dobrze :-)
              ale nie służy już tym celom co bardzo dawniej.
              Jest tak ponieważ cywilizowany człowiek posiadł wiedzę która pozwala
              mu rozeznać się w zasadach prokreacji i nie musi już zdawać się na
              instynkt.
              • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 13:01
                "Samica nie jest zawsze gotowa do "seksu", tylko wtedy gdy ma ruję i
                > wówczas ma ochotę i przyzwala na kopulację."
                Ja tez nie zawsze jestem gotowa do seksu. Za to w dni płodne jestem
                *wybitnie* gotowa... Jak myślisz? Czy to zezwierzęcenie? No i ja w
                takich momentach nie "zezwalam na kopulację"... W gruncie rzeczy
                wygląda to... inaczej;)
                No dobra, nie trafiłam z tą trzecią powieką:)
                Owszem fobia; ale przed pająkami i wężami to akurat atawizm. Te dwie
                konkretne fobie mają źródła w praczasach. I większość ludzi ma
                wstręt do conajmniej jednego z wymienionych zwierzątek... I w
                delirium sie widuje te dwa akurat, a nie myszki, słonie i
                krasnoludki.
                "nie służy już tym celom co bardzo dawniej." Nie? A jakim?
                • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 21:07
                  hypatia69 napisała:

                  > "Samica nie jest zawsze gotowa do "seksu", tylko wtedy gdy ma
                  ruję i
                  > > wówczas ma ochotę i przyzwala na kopulację."
                  > Ja tez nie zawsze jestem gotowa do seksu. Za to w dni płodne
                  jestem
                  > *wybitnie* gotowa... Jak myślisz? Czy to zezwierzęcenie?

                  Myślę że jest w tym coś zwierzęcego - wszak jesteśmy ssakami.


                  > "nie służy już tym celom co bardzo dawniej." Nie? A jakim?

                  Rozładowaniu napięcia, realizacji przyjemności, zacieśnianiu więzi
                  itd.
                  Wiedząc jak się rozmnażamy możemy kontrolować realizację popędu
                  płciowego i prokreację.
                  • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 23:03
                    "Pożądanie i orgazm istnieje i ma się dobrze - i bardzo dobrze :-)
                    ale nie służy już tym celom co bardzo dawniej."
                    "Rozładowaniu napięcia, realizacji przyjemności, zacieśnianiu więzi
                    itd."
                    A wcześniej pożądanie i orgazm służyły... Dokończ, proszę. Bo jeśli
                    nie rozładowaniu napięcia, realizacji przyjemności i zacieśnianiu
                    więzi, to nie mam pojecia, czemu mogły służyć...
                    • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 25.01.08, 08:05
                      hypatia69 napisała:

                      > "Pożądanie i orgazm istnieje i ma się dobrze - i bardzo dobrze :-)
                      > ale nie służy już tym celom co bardzo dawniej."
                      > "Rozładowaniu napięcia, realizacji przyjemności, zacieśnianiu
                      więzi
                      > itd."
                      > A wcześniej pożądanie i orgazm służyły... Dokończ, proszę. Bo
                      jeśli
                      > nie rozładowaniu napięcia, realizacji przyjemności i zacieśnianiu
                      > więzi, to nie mam pojecia, czemu mogły służyć...

                      No, Kicia, służyły temu co mówisz, a przede wszystkim przedłużaniu
                      gatunku.
                      • hypatia69 Re: seksualność a Kościół katolicki 25.01.08, 12:40
                        " No, Kicia, służyły temu co mówisz, a przede wszystkim przedłużaniu
                        gatunku." I służą dalej.
                        Dlaczego odnoszę wrażenie, ze mówimy o tym samym i mamy taką samą
                        opinię...? Czyli dyskusja generalnie polega na chóralnym wzajemnym
                        potakiwaniu...:)))
    • seth.destructor Mają obsesję seksualną 23.01.08, 16:52
      Celibat rzuca się na mózg i jedyne co im chodzi po głowie, to seks.
      Nawet sekstans i ksekse są zboczone.
      • supaari Rabini też? 23.01.08, 19:01
        seth.destructor napisał:

        > Celibat rzuca się na mózg i jedyne co im chodzi po głowie, to
        seks.
        > Nawet sekstans i ksekse są zboczone.

        Celibat katolickiego kleru wpływa na mózgi rabinów?
        • kolter_hugh Re: Rabini też? 25.01.08, 21:33
          supaari napisał:

          > seth.destructor napisał:
          >
          > > Celibat rzuca się na mózg i jedyne co im chodzi po głowie, to
          > seks.
          > > Nawet sekstans i ksekse są zboczone.
          >
          > Celibat katolickiego kleru wpływa na mózgi rabinów?


          Jak ma sie wasz celibat do tego że Piotr (ponoć) wasz pierwszy papież miał Żonę ??
    • Gość: kla Re: seksualność a Kościół katolicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 18:39
      Zastanawia mnie to dlaczego akurat seksualność tak bardzo zajmuje
      teologów katolickich? Z czym to się wiąże.

      Z manią facetów do ujarzmiania bab.
      • jdbad Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 18:46
        juz to pisałam, ale bez echa przeszło:(((
        • Gość: kla Re: seksualność a Kościół katolicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 19:50
          kobietą po 50 już jestem i gdy spojrzałam wstecz to okazało się że
          życie było ciągłą walką i mocowaniem sie z facetami bądź chcącymi
          mnie użyć bądź wyznaczającymi mi miejsce według własnego uznania i
          bez konsultacji ze mną, oraz z wiecznie podgryzającymi podstępnie
          babami.
          A co pójdę do kościoła to muszę tam słuchać jak dużo mówią o tym co
          ja powinnam robić i jakich wzorów sie trzymać a bardzo mało o tym co
          robić powinni faceci.
          Ehh, kiepski to interes być kobietą...
          • jdbad Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 20:20
            :) Grunt to nie dac sobie wejśc na głowę:)
            • Gość: kla Re: seksualność a Kościół katolicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 20:28
              :))) No właśnie :)
    • xtrin Re: seksualność a Kościół katolicki 23.01.08, 19:27
      Różne można wysnuwać teorie.

      Można powiedzieć, że duchowni, sami nie mogąc, pocieszają się zabraniając i
      innym. Można też uznać, że swoją czystość rekompensują sobie cały czas o seksie
      myśląc, co owocuje m.in. ilością zakazów. Może nawet czerpią perwersyjną
      przyjemność z wymyślania tego, czego nie wolno.

      Można też podejść od innej strony. Ludzka seksualność wiąże się z niezwykle
      silnymi popędami i okiełznanie jej oznacza okiełznanie człowieka. W tym
      kontekście popęd to nie dar od Boga, ale próba, na jaką nas wystawiono. Oddanie
      seksualności oznacza pełne oddanie się człowieka. Zarówno w wymiarze duchowym
      (spełnienie zakazów seksualnych to dowód na głęboką wiarę) jak i praktycznym
      (człowiek taki to owieczka idealna).
      • katrina_bush tylko, czy żywioł natury da się okiełznać ? 24.01.08, 01:20
        xtrin napisała:

        > Można powiedzieć, że duchowni, sami nie mogąc, pocieszają się
        zabraniając i
        > innym. Można też uznać, że swoją czystość rekompensują sobie cały
        czas o seksie
        > myśląc, co owocuje m.in. ilością zakazów. Może nawet czerpią
        perwersyjną
        > przyjemność z wymyślania tego, czego nie wolno.
        >
        > Można też podejść od innej strony. Ludzka seksualność wiąże się z
        niezwykle
        > silnymi popędami i okiełznanie jej oznacza okiełznanie człowieka.
        W tym
        > kontekście popęd to nie dar od Boga, ale próba, na jaką nas
        wystawiono. Oddanie
        > seksualności oznacza pełne oddanie się człowieka. Zarówno w
        wymiarze duchowym
        > (spełnienie zakazów seksualnych to dowód na głęboką wiarę) jak i
        praktycznym
        > (człowiek taki to owieczka idealna).

        tylko,czy żywioł natury jakim jest chuć da się okiełznać ?

        czy to nie czasem walka z wiatrakami ?
      • a.giotto Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 10:14
        xtrin napisała:

        > Można powiedzieć, że duchowni, sami nie mogąc, pocieszają się zabraniając i
        > innym. Można też uznać, że swoją czystość rekompensują sobie cały czas o seksie
        > myśląc, co owocuje m.in. ilością zakazów. Może nawet czerpią perwersyjną
        > przyjemność z wymyślania tego, czego nie wolno.
        >


        chore myślenie!!!! Pokaż mi duchownego, który "zabroni" CI czegokolwiek...!!!
        Wszelkie nakazy moralne są zawsze tylko wskazówkami mającymi prowadzić do
        Twojego osobistego szczęścia.
        To jest tylko propozycja a z drugiej strony ostrzeżenie, żebyś nie szukała
        szczęścia tam gdzie go i tak nie znajdziesz.



        • xtrin Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 10:29
          a.giotto napisał:
          > Pokaż mi duchownego, który "zabroni" CI czegokolwiek...!!!

          Mnie na pewno nie :).

          > To jest tylko propozycja a z drugiej strony ostrzeżenie, żebyś
          > nie szukała szczęścia tam gdzie go i tak nie znajdziesz.

          Ta, bo najlepiej co dla mnie dobre wie żyjący w wirtualnym świecie facet w
          sukience...
          • a.giotto Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 11:13
            xtrin napisała:

            > a.giotto napisał:
            > > Pokaż mi duchownego, który "zabroni" CI czegokolwiek...!!!
            >
            > Mnie na pewno nie :).

            NO więc właśnie. I tak do tego podchodź. Nie bój się, że ktoś tylko czyha, żeby coś Ci zabrać, czegoś zabronić.
            PO co wyważać otwarte drzwi, skoro są wypróbowane drogi sprzyjające osiągnięciu szczęścia?

            >
            > > To jest tylko propozycja a z drugiej strony ostrzeżenie, żebyś
            > > nie szukała szczęścia tam gdzie go i tak nie znajdziesz.
            >
            > Ta, bo najlepiej co dla mnie dobre wie żyjący w wirtualnym świecie facet w
            > sukience...

            i znowu ta sama infantylna postawa. Zachowujesz się jak duże, obrażone, rozkapryszone dziecko, które myśli, że rodzice specjalnie i złośliwie pozbawiają go największych przyjemności. Przecież oni nic nie rozumieją, prawda?


            • xtrin Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 12:02
              a.giotto napisał:
              > NO więc właśnie. I tak do tego podchodź. Nie bój się,
              > że ktoś tylko czyha, żeby coś Ci zabrać, czegoś zabronić.

              Nie jestem katoliczką, więc mnie owe zakazy nie obowiązują. Natomiast katolików tak.

              > PO co wyważać otwarte drzwi, skoro są wypróbowane
              > drogi sprzyjające osiągnięciu szczęścia?

              A może komuś wyważanie właśnie wyważanie otwartych drzwi daje szczęście? :)

              > i znowu ta sama infantylna postawa. Zachowujesz się jak duże,
              > obrażone, rozkapryszone dziecko, które myśli, że rodzice
              > specjalnie i złośliwie pozbawiają go największych
              > przyjemności. Przecież oni nic nie rozumieją, prawda?

              I znowu ta paskudna postawa Znawcy Prawdy Jedynej.
        • wielkie.nieba Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 11:13
          > chore myślenie!!!! Pokaż mi duchownego, który "zabroni" CI czegokolwiek...!!!

          Oczywiście zabronić nie może, katolicyzm obowiązkowy nie jest i mam nadzieję, niegdy nie bedzie. Ale mówimy zdaje się o wskazówkach, nakazach, zakazach (też!) moralnych, jakie kościół narzuca swoim owieczkom. Nie ma czegoś takiego jak pół-katolik (oczywiście teoretycznie, bo jaka jest rzeczywistość i jaki procent tych deklarujących się jako pobożne katole spowiada się np z antykoncepcji, wiadomo). Wóz albo przewóz. Albo akceptujesz stawiane warunki i uznajesz, że faktycznie, seks z mężczyzną nie będącym twoim mężem, oglądanie porno, stosowanie gumek, że to wszystko grzech i starasz się tego ze wszech miar wystrzegać (w razie wpadki "żal za grzechy", "postanowienie poprawy"). Albo nie zawracasz sobie głowy i wypisujesz się z instytucji "kościół". Tu w każdym razie rzecz idzie o relacje kościół - wierni (no, w szczegołnych przypadkach ksiądz - wierni), nie k - ateiści.
    • Gość: jowita771 Re: seksualność a Kościół katolicki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.08, 06:15
      eminasapiens napisała:

      > Grzechem są:
      > - celibat wśród kleru

      dawno nie byłam w kosciele i chyba jestem do tyłu;)
      • feminasapiens Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 09:27
        Gość portalu: jowita771 napisał(a):

        > feminasapiens napisała:
        >
        > > Grzechem są:
        > > - celibat wśród kleru
        >
        > dawno nie byłam w kosciele i chyba jestem do tyłu;)

        He, he :-)

        Już się powyżej tłumaczyłam z mojego przejęzyczenia, ale w sumie
        gdyby patrząc przez pryzmat biblijnego nakazu "bądźcie płodni i
        rozmnażajcie się", to celibat należałoby zakwalifikować w
        kategoriach grzechu, bo przeciwstawia się woli Boga.
    • piwi77 Kosciół katolicki dopuszcza rozwiązłość ile wlezie 24.01.08, 13:19
      Ma co prawda jakieś tam zakazy, nakazy, dogmaty, ale przecież można
      to wszystko olać, nagrzeszyć, iść do spowiedzi i nie ma problemu.
      Ile razy się chce. Jedyne na co trzeba uważać, to nie wolno brać
      ślubu kościelnego, bo wtedy można nie uzyskać rozgrzeszenia za
      zmianę partnera. Ale poza tym... to hulaj dusza.
    • wuk4 Re: seksualność a Kościół katolicki 24.01.08, 21:35
      feminasapiens napisała:

      Zastanawiam się dlaczego takiego nacisku nie kładzie się w przypadku
      > np.:
      > - grzechu pijaństwa (który bardzo często doprowadza do ofiar
      > śmiertelnych na drogach, nieszczęść w rodzinie, destrukcji
      > człowieczeństwa)
      > - grzechu p-ko przykazaniu "nie kradnij", który zwłaszcza w naszym
      > postPRLowskim społeczeństwie jest jeszcze bardzo rozpowszechniony
      > Uważam że są to o wiele poważniejsze problemy niż to że np.
      kobieta
      > zażywa tabletki antykoncepcyjne (przypomnę że jest to
      > zakwalifikowane jako grzech ciężki, tak samo jak sex
      przedmałżeński,
      > nawet kochającej się pary w stałym związku).
      >
      > Nie zauważyłam aby z takim naciskiem walczono z innymi
      > niż "seksualne" grzechami.


      feminasapiens, jestem pełen uznania, że poruszyłaś ten oczywisty
      absurd ideologii kościoła katolickiego (zresztą kościoły prawosławne
      mają równie chore i niezrozumiałe dla wspóczesnych ludzi poglądy). A
      ze złodziejstwem, łajdactwem, cwaniactwem i pogardą dla ludzi to już
      nie chce im się walczyć... Zgadzam się w 100% z Twoimi tezami.

      Dlatego porzuciłem KRK i jestem protestantem.
      • feminasapiens do wuk4: 24.01.08, 21:55
        Jeśli mogę prosić, napisz jakie "zasady seksualne" obowiązują
        wiernych kościoła protestanckiego.

        Bardzo mi zależy.
        • wuk4 Re: do wuk4: 24.01.08, 22:49
          1)nie ma czegoś takiego jak "kościół protestanci". Protestanci w
          Polsce to albo tradycyjni ewangelicy (luteranie, kalwiniści,
          metodyści) albo nowsze ruchy religijne (baptyści,
          zielonoświątkowcy).

          Luteranie to Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP (ok. 85 tys
          wiernych). Jestem w tym kościele.
          Kalwiniści to Kościół Ewangelicko-Reformowany w RP (ok. 15 tys.)

          Co do poglądów na seks: po prostu nie czynić zła. Nie zdradzać
          żon/mężów, nie szlajać się po burdelach. Jest jedna poważna różnica:
          kościół ewangelicki nie wciska się do czyjegoś życia intymnego, nie
          wtrynia nosa komuś pod kołdrę. Mówię o kościele luterańskim.
          Kościół reformowany (kalwiński) jest jeszcze bardziej liberalny, w
          ostatnich latach wprowadził ordynację kobiet na urząd pastora. Wciąż
          nieśmiało się mówi o prawach gejów i błogosławieństwach dla ich
          związków, ale to w Polsce na razie byloby trudne, bo kościół
          katolicki by się oburzył (wraz z Ojcem Dyktatorem). W kościele
          luterańskim trwa wewnętrzna wojna o dopuszczenie kobiet do ordynacji
          na księży (tak jak już jest u braci reformowanych) - miejmy
          nadzieję, że liberałowie zwyciężą nad konserwą.

          Natomiast o wiele bardziej konserwatywni są tzw. ewangelikalne
          ruchy religijne baptyści, zielonoświątkowcy czy adwentyści. To
          zupełnie inny świat religijny. Kalwinista i luteranin rozumieją się
          w sprawach religijnych od razu, natomiast luteranin i baptysta mogą
          mieć problemy, podobnie jak luteranin i katolik.
          • xtrin Re: do wuk4: 24.01.08, 23:16
            wuk4 napisał:
            > Co do poglądów na seks: po prostu nie czynić zła.
            > Nie zdradzać żon/mężów, nie szlajać się po burdelach.

            Jakie zło jest w burdelach?
          • feminasapiens Re: do wuk4: 25.01.08, 08:54
            wuk4 napisał:


            > Co do poglądów na seks: po prostu nie czynić zła. Nie zdradzać
            > żon/mężów, nie szlajać się po burdelach. Jest jedna poważna
            różnica:
            > kościół ewangelicki nie wciska się do czyjegoś życia intymnego,
            nie
            > wtrynia nosa komuś pod kołdrę.

            Czyli normalnie.

            To dlaczego kościół katolicki z uporem maniaka obstaje przy swoim?
            Nie pojmuję.
            • piwi77 Re: do wuk4: 25.01.08, 09:10
              Nie udawaj, że nie wiesz. Zakazy maja sens tylko w tych dziedzinach,
              w których trudno ich dochować, wtedy popadasz w winę i uzależniasz
              się od kierowników duchowych, którzy jako jedyni mogą, jeśli zechcą,
              Cię od tych win uwolnic.
              • feminasapiens Re: do wuk4: 25.01.08, 09:49
                piwi77 napisał:

                > Nie udawaj, że nie wiesz. Zakazy maja sens tylko w tych
                dziedzinach,
                > w których trudno ich dochować, wtedy popadasz w winę i uzależniasz
                > się od kierowników duchowych, którzy jako jedyni mogą, jeśli
                zechcą,
                > Cię od tych win uwolnic.

                Więc dlaczego akurat te zakazy obowiązują w jednym systemie
                religijnym, a w drugim nie?
                • wuk4 Re: do wuk4: 25.01.08, 10:08
                  No wiesz, jest też taka kwestia: pastorzy mają własne żony (także
                  biskupi), własne dzieci, własne życie intymne i chyba nie czują tak
                  wielkiej potrzeby (albo czują skrępowanie), aby rozmawiać o
                  kwestiach seksualnych z parafianami, aby samemu nie zostać zapytanym
                  o jakieś sprawy intymne, wstydliwe itp. Nawet jeśli taki duchowny
                  byłby wzorowym mężem, to musiałoby być mu głupio przy takiej
                  rozmowie.

                  Tymczasem u księży katolickich jest celibat, więc księża katoliccy
                  roszczą sobie prawo do bycia stróżami czystości małżeńskiej i
                  moralności w rodzinie. To oni kontrolują wszystkich, a podejrzewanie
                  ich o czynną seksualność to [w ich mniemaniu] bezczelna potwarz i
                  obrażanie Kościoła (a moze i Pana Boga). Dlatego oni się nie krępują
                  stawiać zarzutow innym, bo oficjalnie nie mają życia seksualnego, a
                  kto śmie twierdzić inaczej jest prowokatorem albo obłąkańcem.
                  • feminasapiens Re: do wuk4: 25.01.08, 10:34
                    No właśnie, zastanawia mnie więc czemu nie spowodują zniesienia
                    celibatu i uwolnienia się od tych fobii.
                    • antybyt Re: do wuk4: 25.01.08, 14:20
                      Ja też tego nie pojmuje, jak by Bóg uważał, że seks jest zły,to by go nie
                      uczynił takim przyjemnym przecież;),to on stworzył człowieka, razem z jego
                      strefami erogennymi. Przecież co stało na przeszkodzie zebysmy sie mogli
                      rozwijać przez pączkowanie??Nic!!! Wydaje mi się, że tę niechęć kleru do życia
                      intymnego wywodzi się z przekonań św. Pawła , który to biedak był impotentem, a
                      skoro sam nie mógł, to wszystkim chciał obrzydzić...
                      • kolter_hugh Re: do wuk4: 26.01.08, 18:37
                        antybyt napisała:

                        > Ja też tego nie pojmuje, jak by Bóg uważał, że seks jest zły,to by go nie
                        > uczynił takim przyjemnym przecież;),to on stworzył człowieka, razem z jego
                        > strefami erogennymi. Przecież co stało na przeszkodzie zebysmy sie mogli
                        > rozwijać przez pączkowanie??Nic!!! Wydaje mi się, że tę niechęć kleru do życia
                        > intymnego wywodzi się z przekonań św. Pawła , który to biedak był impotentem, a
                        > skoro sam nie mógł, to wszystkim chciał obrzydzić..


                        Bóg wręcz zachęcał ludzi w raju do baraszkowania :::)))))
    • marajka Re: seksualność a Kościół katolicki 26.01.08, 15:13
      KK to instytucja bardzo konserwatywna. W średniowieczu nie było nie
      było nałogów i grzechów jakie znamy dziś. Ale za to kobieta
      odsłaniająca kostkę była wręcz wulgarna. Myślę, że to dlatego.
      • kolter_hugh Re: seksualność a Kościół katolicki 26.01.08, 18:39
        marajka napisała:

        > KK to instytucja bardzo konserwatywna. W średniowieczu nie było nie
        > było nałogów i grzechów jakie znamy dziś. Ale za to kobieta
        > odsłaniająca kostkę była wręcz wulgarna. Myślę, że to dlatego.

        A to już wiem dlaczego papieże brali haracze z burdeli , to kara była za qurestwo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka