grenzik
18.02.08, 01:29
Dzień dobry (nie nazywam się Czesio ;)
Zanim zadam pytanie, pragnę nakreślić obraz osoby, która ma zamiar je zadać,
czyli siebie. Mam już prawie trzydzieści lat. Wychowany zostałem w wierze
katolickiej, ochrzczony, święta komunia itp. Rodzice nakazywali mi chodzić do
kościoła, a ja - święcie przekonany o oczywistej tego konieczności -
chodziłem; chętnie, bo wspaniale wspominam śp. księdza Tomasza z sopockiej
parafii św. Michała, pełne niezwykłego nastroju lekcje religii w salkach
kościelnych i msze dla dzieci, wesoły śpiew przy akompaniamencie gitary itd.
Coś zaczęło się zmieniać około piątej klasy szkoły podstawowej. Zacząłem się
zastanawiać nad informacjami (przepraszam za tak oschły ton teraz), które
otrzymywałem nt. życia, istnienia, sensu i ogólnie: nad całą filozofią wiary
(oczywiście wtedy tak tego nie nazywałem). Nie "złapałem" tego. Mój sposób
myślenia nie pozwalał mi szczerze trwać w religii, bo kompletnie straciłem
wiarę. Moi rodzice byli bardzo zaniepokojeni. Ale już przed okresem
bierzmowania nie kazali mi dostępować tego sakramentu, czego też nie zrobiłem.
Potem kompletnie odsunąłem się od kościoła i tak już zostało. I teraz zbliżamy
się do pytania. Co o tym myślicie ? Chcę podjąć rzetelną, szczerą dyskusję, bo
wiem, że nie jestem jedyną taką osobą. Dlaczego wychowywany przez szczerych,
religijnych katolików już jako dziecko przestałem kompletnie odbierać wiarę i
religię. Nie było - do tego - wpływów z zewnątrz; ba! ojciec mojego
najlepszego kumpla zdołał mnie antychrystem nazważ, kiedy cienkim głosikiem
oznajmiłem mu, że nie wierzę w Boga. Kolega też się dziwnie patrzał. O
komentarze proszę najbardziej osoby wierzące i religijne. Jestem bardzo ciekaw
waszego punktu widzenia. Tylko proszę: już bez antychrystów, bez krzyków, ale
na spokojnie, analitycznie. Nie uciekam od tego, co o takich przypadkach
stanowi Wasza wiara. Dlaczego tak się stało ?