Dodaj do ulubionych

Biblia - info, linki etc.

15.10.08, 07:42
Tutaj mozna dzielic sie informacjami, linkami, artykulami, etc.
dotyczacymi Biblii :)
Obserwuj wątek
    • amm06 Wiki o Biblii 15.10.08, 07:43
      Link do stronki z Wikipedii z ogolnymi informacjami na temat Biblii:

      pl.wikipedia.org/wiki/Biblia
    • amm06 Biblia Internetowa 15.10.08, 07:49
      Ostatnio czesto korzystam z tej stronki, daje mozliwosc szybkiego
      porownania przekladow:

      www.biblia.info.pl/biblia.php
    • amm06 Frazeologizmy Biblijne 01.11.08, 05:19
      pl.wikipedia.org/wiki/Frazeologizmy_biblijne
    • amm06 Forum Biblijne 01.11.08, 05:26
      biblia.webd.pl/forum/index.php
    • amm06 O polskich przekladach Biblii 02.11.08, 03:15
      biblijna.strona.pl/teksty/przeklad_pol.htm
      • kaczy.i.indyczy Biblia wiara 02.11.08, 07:30
        biblia.wiara.pl/
        • kaczy.i.indyczy Dzieło Biblijne im. Jana Pawła II 02.11.08, 07:35
          www.biblista.pl/
    • smuga7 Pytania dotyczace Biblii 07.04.09, 03:07
      www.gotquestions.org/Polski/pytania-dotyczace-Biblii.html
    • smuga7 Moc Biblii 02.05.09, 21:36
      www.zwiastun.pl/numery/202007/moim_zdaniem20.pdf
      • smuga7 Re: Moc Biblii 06.05.09, 00:44
        Bardzo ciekawe rozprawki, dziekuje za link :)
        • smuga7 Re: Moc Biblii 06.05.09, 00:46
          To mialo byc pod Anna Swiderkowna oczywiscie.
    • kaczy.i.indyczy BIBLIA A CZŁOWIEK WSPÓŁCZESNY - Anna Świderkówna 02.05.09, 23:38
      BIBLIA A CZŁOWIEK WSPÓŁCZESNY (5)

      Anna Świderkówna
      EMMANUEL

      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/emmanuel.html


      Anna Świderkówna
      BIBLIA A CZŁOWIEK WSPÓŁCZESNY (4)
      Powrót do Boga
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/powrot_do_boga.html

      Biblia a człowiek współczesny (6)
      Anna Świderkówna
      CZY MAMY BAĆ SIĘ BOGA?
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/bac_sie_boga.html
      Anna Świderkówna
      BIBLIA A CZŁOWIEK WSPÓŁCZESNY (5)

      CO NALEŻY DO BOGA?
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/co_do_boga.html


      BIBLIA A ŚWIAT WSPÓŁCZESNY (8)


      Anna Świderkówna
      BÓG I "NINIWICI"
      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/bog_i_niniwici.html
    • kaczy.i.indyczy Hymn do Biblii-(Roman Brandstaetter) 17.05.09, 12:04
      Bądź pozdrowiona
      I pochwalona,
      I błogosławiona,
      Biblio,
      Stworzona przed Stworzeniem,
      Gdy nic jeszcze nie było stworzone,
      Przed czasem,
      Gdy czasu nie było,
      Przed przestrzenią,
      Gdy przestrzeni nie było,
      A Duch Boży unosił się
      Nad szaleństwem i zamętem pustki.

      Powstałaś z gorącego oddechu Pana,
      Z Jego rozpalonego tchnienia, Z Jego Głosu,
      Będącego Istotą,
      Zalążkiem i kiełkiem
      Wszechbytu,
      Biblio,
      Ziemio wiecznych wulkanów,
      Gorących źródeł
      I kipiących gejzerów
      Bijących z głębi Wiekuistego,
      Księgo, Potężny lądzie
      Wyrzucony na powierzchnię niewidzialnych wód
      Wybuchem wrzącej lawy
      Zastygłej w niebotyczne góry,
      Księgo,
      Do której codziennie wracam
      Coraz uboższy o świat
      I coraz bogatszy
      O ciebie,
      O ciebie,
      O ciebie,
      Kosmiczny monologu Boga.

      Na skrzyżowaniu niezliczonych czasów
      – Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość
      Są tylko ich znikomym odpryskiem –
      Pan wywiódł cię ze swej pamięci
      Na użytek ludzkiego umysłu,
      W marę rozległego i w miarę ciasnego,
      I według prawideł,
      Rządzących nieporadnością ludzką,
      Pomniejszył niewyrażalne do wymiarów wyrażalnych,
      Niewidzialne do wymiarów widzialnych,
      I tam gdzie i te wymiary
      Okazały się niedostępne dla człowieka,
      Stworzył
      Symbole,
      Podobieństwa,
      Przypowieści
      I obrazy,
      I uczynił je
      Służebnicami ludzkiej nieporadności,
      Usiłującej wyrazić niewyrażalne.

      Wtedy Pan ukształtował twoje gardło,
      Wyrzeźbił twoje podniebienie
      Na podobieństwo niebieskiego sklepienia,
      Twoim wargom i językowi
      Dał umiejętność tworzenia dźwięków
      I tchnąwszy w ciebie swój Głos
      Uczynił go Głosem twoim,
      Głosie,
      Głosie,
      Widzialny Głosie,
      Wyłaniający się spoza gór Moabu,
      Wschodzący zza piasków pustyni,
      Pierwszym wersetem Genesis[5]
      Bereszit bara Elohim[6],
      Świętym początkiem liter,
      Zalążkiem zdań, rozdziałów i ksiąg,
      Które w rytmie Bożego oddechu
      Posuwają się równocześnie
      We wszystkich kierunkach
      Jak wóz chwalebnego tronu,
      Gdy go na ziemi chaldejskiej
      Nad rzeką Kebar
      Ujrzał w zachwyceniu
      Przerażony Ezechiel[7].

      O Biblio,
      Biblio,
      Biblio,
      Stolico Pana,
      Wschodząca nad szaleństwem bezładu
      I przepaściami zamętu,
      Módl się za tych, którzy w ciebie wierzą,
      I za tych, którzy o tobie wątpią,
      Módl się za tych, którzy cię czytają,
      I za tych, którzy nie umieją cię czytać,
      Módl się za tych, którzy cię wielbią,
      I za tych, którzy na ciebie plwają,
      Módl się za tych, którzy cię znaleźli,
      I za tych, którzy nie umieją cię znaleźć,
      Módl się za tych, którzy żyć bez ciebie nie mogą,
      I za tych, którym nie jesteś potrzebna do życia,
      Módl się za tych, dla których jesteś Prawdą,
      I za tych, dla których jesteś zbiorem
      Orientalnych baśni.
      Módl się za nami,
      Biblio,
      Która trwać będziesz do końca czasów,
      Aż w Dniu Ostatecznym,
      Wyznaczonym i utwierdzonym,
      Wrócisz za góry Moabu
      I za wydmy pustynne,
      Tam gdzie przebywałaś przed Stworzeniem,
      Gdy nic jeszcze nie było stworzone,
      Do miejsca bez miejsca,
      Do czasu bez czasu,
      Ty,
      Pozdrowiona
      I pochwalona,
      I błogosławiona,
      Księgo,
      Księgo,
      Księgo,
      Ocieniona przez Boga,
      Matko ukrzyżowanego Mesjasza.

      (Roman Brandstaetter)
      • kaczy.i.indyczy Lament nie czytanej Biblii (Roman Brandstaetter) 17.05.09, 12:07
        Lament nie czytanej Biblii
        Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciśnięta między stare,
        pożółkłe, od wielu lat nie tknięte tomy encyklopedii Orgelbranda, do których
        jestem podobna formatem i objętością. I tak stojąc od wielu lat nie dostrzeżona,
        nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję na moim niewesołym losem. Tematem moich
        najczęstszych medytacji jest pytanie: po co kupiłeś mnie, człowieku, po co
        zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i
        po co mnie przyniosłeś do domu? Po co? Czy po to, aby przerzucić kilka moich
        stronic, przeczytać pobieżnie na chybił trafił kilka wybranych wersetów,
        spojrzeć na mnie z bogobojnym drżeniem i odstawić nabożnie na najgórniejszą
        półkę w księgozbiorze?
        Pamiętam, jak raz podczas przyjęcia w twoim domu, ktoś w towarzyskiej
        rozmowie błędnie zacytował słowa Chrystusa, ktoś inny je sprostował, a gdy
        wybuchła między rozmówcami sprzeczka, który z cytatów jest właściwy, jeden z
        adwersarzy prosił cię o przyniesienie Pisma Świętego. Podniosłeś głowę i
        spojrzałeś w moim kierunku. Pomyślałam z radością, że wreszcie wybiła moja
        godzina, że podejdziesz do półek, i wspiąwszy się nieco na palcach, ujmiesz mnie
        za gruby grzbiet i wyciągniesz spomiędzy pożółkłych tomów encyklopedii
        Orgelbranda. Ale próżna była moja nadzieja. Twój wzrok obojętnie mnie minął,
        prześlizgnął się po mnie jak po niewidzialnym duchu, przez ułamek sekundy błąkał
        się po niższych półkach i – zatrzymał się bezradnie na twarzach twoich
        rozmówców: „Nie wiem, gdzie jest... Nie wiem, gdzie ją postawiłem...” – rzekłeś.
        Był czas, gdy przypuszczałam, że nabyłeś mnie po to, by móc w razie
        potrzeby pochwalić się moją obecnością w twojej bibliotece. Teraz dowiodłeś
        swoją odpowiedzią, że nie miałeś zamiaru stosować wobec mnie snobistycznego
        nawyku, który mimo wszystko mógłby być częściowym wytłumaczeniem mojej
        egzystencji pod twoim dachem. Twoją odpowiedzią rozwiałeś jeszcze jedno moje
        złudzenie. Nie wiesz, gdzie jestem... Zapomniałeś, gdzie mnie postawiłeś...
        Słowa te wypowiedziałeś obojętnie, bez niepokoju, który zazwyczaj towarzyszy
        myślom o przedmiotach zaginionych, zawieruszonych, zapodzianych. Z bólem
        zrozumiałam, że minęła mnie wielka szansa wyjścia z tego kraju wygnania, jakim
        jest dla mnie twój księgozbiór. Czy nigdy nie nastąpi mój exodus? Czy nigdy już
        nie będę strażować na twoim nocnym stoliku, czy nigdy nie spocznę na twoim
        biurku, przy którym pracujesz, albo na twoim stole, na którym krajesz chleb?
        Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta
        złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu?
        Po co?
        A potem zdarzyło się coś, co wzbudziło we mnie znowu nadzieję na moje
        rychłe wyzwolenie z zapomnienia, na które mnie lekkomyślnie skazałeś. Twoje
        jedyne dziecko ciężko zachorowało. Wzywałeś lekarzy, sławnych profesorów. Nic
        nie pomogły lekarstwa i zabiegi. Dziecko twoje umarło, a ty pogrążony w bólu i
        rozpaczy siedziałeś w swoim gabinecie, w fotelu, przy zapuszczonych zasłonach i
        nieruchomym wzrokiem patrzałeś w mrok zalęgający pokój. Nie mogłeś zrozumieć
        sensu śmierci twojego dziecka, począłeś wątpić o sensie własnego życia, nie
        umiałeś dociec, dlaczego cierpi niewinne dziecko, a grzesznik żyje i bezkarnie
        tuczy się krzywdą bliźniego, dlaczego bezlitosny los na ślepo w człowieka
        uderza. I wtedy serce we mnie gwałtownie zabiło, bo pomyślałam, że właśnie teraz
        nadeszła chwila, gdy wstaniesz z fotela, zapalisz światło elektryczne i
        zaczniesz mnie szukać, pospiesznie szukać, gorączkowym wzrokiem biec będziesz po
        ozdobnych grzbietach książek, i wreszcie po tylu, tylu latach znajdziesz mnie
        wciśniętą między tomy starej encyklopedii, strząśniesz ze mnie siwy pył,
        otworzysz i wyczytasz w moich wersetach słowa pociechy o życiu, śmierci i
        nieśmiertelności. I znowu się rozczarowałam. I znowu przeżyłam jeszcze jedno
        złudzenie. Ostatnie. Nie wstałeś z fotela i nie zaświeciłeś światła
        elektrycznego. Siedziałeś bez ruchu, pogrążony w rozpaczy z niezliczonymi
        zapytaniami na ustach, które nie umiały ci udzielić odpowiedzi.
        Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta
        złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu?
        Po co?
        A potem umarła twoja żona, a ty ugiąłeś się pod nowym ciosem, stałeś się
        niedołężnym starcem, przestałeś wychodzić na miasto i tylko przechadzałeś się po
        pustym mieszkaniu, od czasu do czasu przystawałeś w oknie, patrzałeś na ulicę,
        na spieszących przechodniów, nie rozumiejąc, po co oni żyją, po co sam jeszcze
        żyjesz i po co istnieje świat.
        I pewnego dnia umarłeś.
        Szybko zjawili się spadkobiercy i likwidując mieszkanie, kiwali smutnie
        głowami nad twoim doczesnym majątkiem. Jeden znalazł mnie wśród książek
        zrzuconych bezładnie na podłogę. Schylił się, podniósł mnie i obejrzał, otrzepał
        mnie z grubej warstwy pyłu i rzekł drżącym od tkliwego wzruszenia głosem do
        stojącego obok młodzieńca: „Widzisz? Twój stryj nieboszczyk, Panie świeć nad
        jego duszą, był pobożnym człowiekiem. Miał Biblię. Weź sobie z niego przykład”.

        (Roman Brandstaetter)
        • kaczy.i.indyczy Życiorys własny Boga (Roman Brandstaetter) 17.05.09, 12:10
          Życiorys własny Boga

          Gdy otwieram pierwszą stronicę Pisma Świętego, zanim jeszcze zdołam odczytać „Na
          początku... ”, ogarnia mnie niezachwiana pewność, że tam, na olbrzymich
          obszarach bezczasu, w Miejscu poza wszelkim miejscem, o którym nic nie wspomina
          natchniony autor opowieści o powstaniu wszechrzeczy, czuwa Chrystus. Wraz z
          naszym systematycznie posuwającym się czytaniem Chrystus stopniowo coraz
          wyraźniej wyłania się ze Starego Testamentu, w niektórych księgach Jego
          wizerunek jest wyraźniejszy, w innych mniej wyraźny, w jeszcze innych ukrywa się
          za podobieństwem różnych postaci, w jeszcze innych – jak na przykład w Psalmie
          22 i w 53 rozdziale Izajasza – właściwie jest już tak bliski i cielesny, że
          poznajemy rysy Jego twarzy, dzieje ziemskiego życia i męczeństwa.[1] I znów
          odcieleśnia się, tu i tam z większą lub mniejszą wyrazistością wynurza się z
          tekstu, a w niektórych wersetach przypomina stary fresk, nieco zatarty, co na
          pewno nie jest bez swoistego uroku, bo pobudza naszą czujność do jeszcze
          większej czujności i wzmożonej uwagi. To oddalanie się i zbliżanie Chrystusa na
          kartach Starego Testamentu może wydać się wystawianiem na próbę naszej
          cierpliwości, w rzeczywistości jest z góry zamierzonym działaniem Boga, który
          czas i miejsce przyjścia Syna Człowieczego naznaczył i utwierdził, dopuszczając
          równocześnie Jego Obecność w różnych układach poprzedzających Jego przyjście na
          świat. Dlatego dla mnie[2] Stary i Nowy Testament stanowią niepodzielną całość i
          dopiero razem z sobą złożone dają pełny wizerunek Boga-Człowieka.
          Wiarę w Chrystusa musiałem zdobywać własnym wysiłkiem. Ale wydaje mi się,
          że przyszedłem do Niego w sposób organiczny, ewolucyjny, od Starego Testamentu
          do Nowego, dlatego jestem uczulony na łączące je z sobą historyczne i sakralne
          związki, które potwierdzają prawdę mojej wiary.[3] Trudno mi zrozumieć tych
          wszystkich, dla których Stary Testament jeszcze do niedawna był niepotrzebnym, a
          niekiedy nawet niebezpiecznym, bo łatwo zapalnym, wyrostkiem robaczkowym
          chrześcijaństwa. Wyłączne czytanie Nowego Testamentu, a uporczywe pomijanie
          Starego[4] przypomina mi zwyczaj niektórych młodocianych czytelników, którzy
          chętnie rozpoczynają lekturę fascynującej opowieści od jej zakończenia. „Nowy
          Testament kryje się w Starym- powiedział św. Augustyn, - Stary wyjaśnia się w
          Nowym.” Dla mnie Bogiem obu Testamentów jest Chrystus, a całe Pismo Święte
          życiorysem własnym Boga, który napisał o sobie powieść w dwóch nierozłącznych
          częściach. Każda próba ich rozdzielenia – ta, dokonywana rozmyślnie, i ta,
          wynikająca z nieuctwa – zuboża Boga o całą Jego Boskość.

          (Roman Brandstaetter)
          • kaczy.i.indyczy "Krąg biblijny" - Brandstaetter 17.05.09, 12:28
            Jeszcze kilka fragmentów z tej pięknej(moim zdaniem) książki :


            Testament, jaki pozostawił mu jego dziadek, na kilka dni przed swoją śmiercią:

            "Będziesz Biblię nieustannie czytał. Będziesz ją kochał więcej niż rodziców.
            Więcej niż mnie. Nigdy się z nią nie rozstaniesz. A gdy zestarzejesz się,
            dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są
            tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi."[1]


            "Biblia leżała na biurku mojego dziadka. Biblia leżała na stołach moich
            praojców. Nigdy w bibliotece. Zawsze na podorędziu. W naszym domu nikt Biblii
            nigdy nie szu­kał, nigdy też nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona
            leży. Wiadomo było, że u dziadków na biurku, u nas na małym stoliku obok fotela,
            w którym wieczorami zwykł siadywać ojciec. Miejsce, na którym leżała Biblia,
            było dla mnie miejscem wyróżnionym. Gdyby mnie wówczas spytano, w czym upatruję
            owo wyróżnienie, na pewno nie umiałbym odpowiedzieć, mimo to odczuwałem
            niezwykle wyraźnie nadzwyczajność tego miejsca. Było ono dla mnie środkiem
            całego mieszkania, wyniesionym wysoko nad całe mieszkanie, punktem, dokoła
            którego wszystko się obracało. Gdy ojciec wieczorem czytał Biblię, chodziłem po
            pokoju na palcach. Dziadkowi nigdy bym się nie ośmielił przer­wać jej lektury.
            [.] Ojciec opowiadał mi, że pradziadek, ilekroć sięgał po Biblię, mył uprzednio
            ręce i modlił się o łaskę mądrego czytania."[2]

            Pewnego wiosennego dnia dziadek i ja wybraliśmy się na przechadzkę za miasto. (…)

            Dziadek przystanął.

            - Jest tak pięknie, że warto pomówić o Biblii - powiedział.

            I począł mówić o sztuce jej czytania:

            (…) Symeon ben Jochaj zwykł mawiać, że każde słowo Pisma kryje tajemnicę - mówił
            dziadek. - A ponieważ do tajemnicy wiedzie zazwyczaj wiele dróg, staraj się
            Biblię czytać na różne sposoby. Niekiedy czytaj „z mędrca szkiełkiem i okiem”,
            badaj uważnie każde słowo tekstu, innym zaś razem popuść wodze wyobraźni i
            rozważaj z bystrością nieco mniej badawczą i wyostrzoną, ale za to z sercem
            bardziej otwartym, wypadki dziejące się na kartach Księgi. Za każdym razem
            odnajdziesz w tych fragmentach inne wartości. Jeżeli przeczytasz ten i ów
            rozdział dwadzieścia razy, powinieneś przynajmniej dziesięć razy czytać go
            inaczej i za każdym razem odkrywać w nim inne obszary. Nigdy jednak nie bądź
            pewny, że dotarłeś do właściwego jego sensu, do sedna sprawy. Nie popadaj w
            popłoch, jeżeli za każdym czytaniem inne wartości wydobędziesz z tego samego
            tekstu, nawet takie, które sobie nawzajem przeczą. Biblia jest żywiołem bez dna
            i granic. Nikt z badaczy, egzegetów, teologów, uczonych i pisarzy nie dotarł do
            jej najgłębszych źródeł. Dlatego nie zrażaj się, jeżeli w Biblii czegoś nie
            zrozumiesz. Mądrzejsi od ciebie również nie rozumieli wszystkiego. Ale bądź
            zawsze przygotowany na nieprzewidziane odkrycia i znaleziska, które podczas
            poprzednich lektur wymknęły się twojej uwadze. Ten sam rozdział czytać będziesz
            wielokrotnie i nie wpadniesz na ślad tego, czego szukasz, aż nagle, za którymś
            razem, nie tylko otrzymasz jasną odpowiedź na trapiące cię pytania, ale trafisz
            na dotychczas nie zauważone przez ciebie pokłady obrazów i myśli, i wtedy
            ujrzysz to, co było całkowicie zasłonięte przed tobą podczas wszystkich
            poprzednich lektur. Biblia jest podobna do Boga. Nie pozwala, by ją poznawano i
            zgłębiano do samego dna.

            I to jest wszystko, co zachowałem w pamięci z monologu dziadka o sztuce czytania
            Biblii. Wskazówki te stały się dla mnie drogowskazem podczas każdorazowej
            lektury księgi, ochroniły mnie przed niejednym błądzeniem i zaoszczędziły mi
            wielu rozczarowań. (…)

            • smuga7 Re: "Krąg biblijny" - Brandstaetter 22.05.09, 22:59
              Kaczorku, jak wspaniale czyta sie te teksty, dziekuje :)
              • kaczy.i.indyczy Re: "Krąg biblijny" - Brandstaetter 24.05.09, 01:24
                Nie ma za co , Smużko kochana :)

    • kaczy.i.indyczy św. Augustyn o Piśmie Świętym 25.05.09, 20:06
      "Z tego Miasta, do którego dążymy, list przyszedł do nas. Jest nim
      Pismo Święte, które nas wzywa do dobrego życia. Co ja zresztą mówię,
      że list przyszedł? Sam Król zstąpił, aby stać się nam Drogą w tej
      pielgrzymce: jeśli tej Drogi będziemy się trzymać, nie zbłądzimy ani
      nie osłabniemy, nie wpadniemy też w ręce zbójców, ani nie damy się
      złapać w zasadzki"

      "Mądrość Chrystusa zawsze obecna była w Piśmie Świętym. Ale było ono
      zamknięte, nikt go nie rozumiał. Kiedy Pan został ukrzyżowany,
      stopniało ono niby wosk, tak że mogą je rozumieć wszyscy chorzy i
      słabi. Również zasłona świątyni rozdarła się i odsłoniło się to, co
      było zakryte."

      "Pismo Święte nie mogłoby nas podnosić, gdyby się do nas nie
      zniżyło. Tak jak Słowo, stawszy się ciałem, zniżyło się do nas, aby
      nas podnieść"

      "Pismo Święte w ten sposób przemawia, że wszystkim jest dostępne,
      chociaż nieliczni mogą je zgłębić. Kiedy poucza otwarcie, jest jak
      bliski przyjaciel, który w prostych słowach rozmawia z prostaczkami
      i uczonymi. Tajemnic zaś, jakie w sobie ukrywa, nie podnosi w
      wyniosłych słowach, gdyż wówczas umysł nieporadny i niewykształcony
      nie odważyłby się do nich przystąpić, tak jak biedak nie śmie
      przystąpić do bogacza. Lecz wszystkich pokornie zaprasza, aby
      karmili się zarówno jawną prawdą, jak wprowadzali w czyn prawdę
      ukrytą. Prawda bowiem zawiera się zarówno w tym, co w Piśmie Świętym
      jawne, jak w tym, co ukryte. Żeby nie znudziły się prawdy jawne,
      tęsknimy za ukrytymi, aby nas odnowiły i słodko przeniknęły. Przez
      nie dokonuje się zbawienna naprawa tego, co wypaczone, one są
      pokarmem maluczkich i radością uczonych. Toteż ten tylko jest
      nieprzyjacielem Pisma Świętego, kto w swoich błędach nie poznał jego
      zbawczej mocy albo w chorobie znienawidził lekarstwa."

      "Nie trzeba się niepokoić tym, czego w Piśmie Świętym jeszcze nie
      rozumiecie. To zaś, co rozumiecie, niech was nie nadyma pychą. Lecz
      to, czego nie rozumiecie, ze czcią przechowujcie, to zaś, co
      rozumiecie, wypełniajcie z miłością
      Uszanuj Pismo Święte, uszanuj słowo Boże, nawet jeśli go nie
      rozumiesz. Niech pobożność wyprzedza rozumienie. Nie oskarżaj
      pochopnie Pisma o zawiłość ani o przewrotność. Nie ma w nim nic
      przewrotnego. Jeśli zaś jest w nim coś ciemnego, to nie tobie na
      złość, lecz żebyś się ćwiczył w umiejętności jego przyjmowania.
      Zatem jeśli jest w nim coś ciemnego, Lekarz to sprawił, abyś stukał;
      chciał, abyś się ćwiczył w stukaniu, chciał, aby stukającemu zostało
      otworzone (Mt 7,7). Przez stukanie nabierzesz doświadczenia,
      rozszerzysz się, staniesz się zdolny do przyjęcia daru. Nie złość
      się więc, że Pismo jest przed tobą zamknięte, bądź cichy, łagodny.
      Nie denerwuj się na to, co ciemne. Nie mów: Lepiej by było, gdyby to
      tak było napisane. Od kiedy masz prawo mówić i sądzić, jak powinno
      być napisane? Tak zostało napisane, jak powinno być napisane."


      "Czytamy w Psalmie 7, że Pan przygotuje do swego łuku nie tylko
      strzały ogniste, ale również śmiertelne pociski. Albowiem heretycy,
      zamiast kierować ku ludziom ogniste strzały zapalające miłością,
      atakują ludzi wyciągniętymi z tego samego Pisma zatrutymi, zgubnymi
      pociskami. Zresztą nawet to należy przypisać Bożej Opatrzności: nie
      czyni ona ludzi grzesznikami, ale wprowadza porządek, kiedy ludzie
      grzeszą. Kto bowiem w złej woli i w grzechu czyta Pismo, musi je źle
      rozumieć i na tym tu polega kara za grzech."


      "Jeśli ktoś wyciągnie z tych naszych Ksiąg rzeczy przeciwne wierze
      katolickiej, to albo wykażemy cały ich fałsz, albo będziemy
      niewzruszenie wierzyć, że jest to fałsz. Trzymajmy się mocno naszego
      Pośrednika, w którym ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy,
      abyśmy nie dali się zwieść wymownością fałszywej filozofii ani
      zastraszyć przesądowi fałszywej religii. Kiedy zatem znajdujemy w
      boskich Księgach wielość prawdziwych sensów, które zawierają się w
      nielicznych słowach, a zdrowa wiara katolicka je potwierdza, ten
      sens wybierzmy przede wszystkim, który wynika w sposób pewny z
      przeczytanego tekstu. Jeśli jest on ukryty, wybierzmy ten, który nie
      sprzeciwia się kontekstowi Pisma i zgadza się ze zdrową wiarą. Jeśli
      zaś nawet z kontekstu nie da się go wydobyć, idźmy przynajmniej za
      tym sensem, jakiego domaga się zdrowa wiara. Czym innym bowiem jest
      nie rozpoznać tego, o co przede wszystkim chodziło natchnionemu
      autorowi, czym innym zaś odejść od zasad pobożności."


      "Bóg chciał, abyśmy mieli Jego Pismo. Czasem powiadasz komuś, komu
      coś obiecujesz: daję ci to na piśmie. Pokolenia przychodzą i
      odchodzą, a Pismo Boże powinno trwać. Jest ono pisemnym
      zobowiązaniem Bożym, aby wszyscy, którzy przechodzą przez to życie,
      przeczytali je i weszli na drogę Jego obietnicy. A jak wiele już
      wypełnił Bóg z tego pisemnego zobowiązania! Wahają się ludzie, czy
      wierzyć w Boga co do zmartwychwstania umarłych oraz przyszłego
      życia, bo tylko to jedno pozostało do wypełnienia. Mógłby ci Bóg
      powiedzieć: Masz w ręku moje zobowiązanie, w którym obiecałem Sąd,
      rozdzielenie dobrych od złych, wieczne królowanie wierzącym, a ty
      nie chcesz wierzyć? Przeczytaj wszystkie moje obietnice zawarte w
      tym zobowiązaniu i wejdź w spór ze Mną. Na podstawie tego, co
      wypełniłem, uwierz, że wypełnię to, co jeszcze pozostało. Znajdziesz
      w tym pisemnym zobowiązaniu obietnicę, że dam wam Syna Jedynego i że
      Go nie oszczędzę, ale Go za was wszystkich oddam - zapisz to wśród
      tego, co wypełnione. Czytaj pisemne zobowiązanie: obiecałem, że
      przez mojego Syna dam wam zadatek Ducha Świętego - zapisz to wśród
      tego, co wypełnione."

      "
      Kiedy przyjdzie Pan nasz Jezus Chrystus, rozświetli - jak powiada
      Apostoł Paweł - to co ukryte w ciemnościach i ujawni zamiary serc,
      aby każdy otrzymał pochwałę od Boga (1 Kor 4,5). W tym Dniu nie będą
      potrzebne pochodnie: nie będziemy słuchać proroków, otwierać pism
      apostolskich, niepotrzebne nam będzie świadectwo Jana, nawet
      Ewangelii nie będziemy już potrzebować. Całe Pismo zostanie spośród
      nas wzięte. W nocy obecnego świata zapalono je nam jako pochodnię,
      abyśmy nie pozostawali w ciemnościach. Gdyby obecnie nam je wzięto,
      pod pozorem, że nie potrzebujemy jego światła, gdyby wzięto nam
      mężów Bożych, przez których dokonuje się posługa Pisma, którzy wraz
      z nami to światło prawdziwe i jasne oglądają - co byśmy wówczas
      mogli widzieć? Czym karmiłaby się nasza dusza? Gdzie znaleźlibyśmy
      radość dla naszych oczu?"

      "Cała wielkość i szerokość słów Bożych mieści się w miłowaniu Boga i
      bliźniego. Poucza nas o tym jedyny niebieski Nauczyciel: "Będziesz
      miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy i ze
      wszystkich myśli, a bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch
      przykazaniach polega całe Prawo i prorocy" (Mt 22,37-40). Zatem,
      jeśli brak ci czasu na studiowanie wszystkich świętych stronic, na
      wyjaśnianie wszystkich zawiłości w zawartych tam naukach, na
      zgłębianie wszystkich tajemnic biblijnych - zachowuj miłość, na
      której wszystko polega. W ten sposób zachowasz to, czego się tam
      nauczyłeś, a również to, czego się jeszcze nie nauczyłeś. Jeśli
      bowiem znasz miłość, wiesz trochę, na czym i to polega, czego
      jeszcze nie znasz. To, co w Piśmie rozumiesz, jaśnieje miłością; w
      tym, czego nie rozumiesz, miłość jest ukryta. Tak więc, kto
      zachowuje miłość w obyczajach, zachowuje i to, co w Piśmie Świętym
      jest jasne, i to, co w nim ukryte."

      "Apostoł Jakub wzywa nas, abyśmy byli wytrwałymi słuchaczami słowa
      Bożego: "Bądźcie wykonawcami słowa, a nie słuchaczami tylko,
      oszukującymi samych siebie" (Jk 1,22). Bo nie oszukujecie Tego,
      który dał wam słowo, ani tego, przez którego posługę ono do was
      przychodzi, ale samych siebie oszukujecie"
    • smuga7 Re: Biblia - info, linki etc. 24.07.09, 04:46
      www.biblia.wortale.net/index.php
    • smuga7 Re: Biblia - info, linki etc. 07.09.09, 04:09
      Link do watku z forum Religia:
      forum.gazeta.pl/forum/w,721,99637016,99637016,Biblia_Tysiaclecia_Audio_na_mp3_CALA_.html
    • smuga-7 Biblia - ksiega na dzisiaj 16.11.09, 02:56
      www.eliasz.pl/mirror/3/stott.htm
    • ray_7 Strona Poswiecona Biblii 22.03.10, 02:48
      www.prorok.win.pl/czytelnia/sztuka-czytania-biblii.php
    • kaczy.i.indyczy Re: Biblia - info, linki etc. 14.02.11, 15:03
      www.babelnet.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka