kaczy.i.indyczy
19.10.08, 01:59
O Bogu
"Łatwiej powiedzieć, czym On nie jest, niż czym jest. Bóg jest
niewysłowiony. Pomyślisz o ziemi - nie tym jest Bóg. O morzu - nie
tym jest Bóg. Pomyślisz o wszystkim, co jest na ziemi, o ludziach i
zwierzętach - nie tym jest Bóg. O wszystkim, co jest w morzu, o tym,
co fruwa w powietrzu - nie tym jest Bóg. O tym, co świeci na niebie,
o gwiazdach, słońcu i księżycu - nie tym jest Bóg. Pomyślisz o samym
niebie - nie tym jest Bóg. Pomyślisz o Aniołach, Mocach, Władzach,
Archaniołach, Tronach, Stolicach, Panowaniach - nie tym jest Bóg.
Czym zatem jest? To tylko mogę powiedzieć, czym nie jest. Pytasz,
czym jest? Tym, czego oko nie widziało, ucho nie słyszało ani serce
człowieka nie zdoła ogarnąć."
"Kimże Ty jesteś, mój Boże? Kimże - pytam - jeśli nie Panem Bogiem?
Któż bowiem jest Panem, oprócz Pana, kto Bogiem, poza Bogiem naszym?
Najwyższy, najlepszy, najpotężniejszy, najwszechmocniejszy,
nieskończenie miłosierny i sprawiedliwy, najbardziej ukryty i
najbardziej obecny, najpiękniejszy i najmocniejszy, niewzruszony i
niepojęty. Niezmienny, a wszystko zmieniasz, nigdy nowy, nigdy
stary, wszystko zaś odnawiasz, a na pyszałków - bez ich wiedzy -
sprowadzasz starość. Nieustannie działasz, w nieustannym spoczynku.
Zbierasz, chociaż nie potrzebujesz: przynosisz i napełniasz, i
osłaniasz, stwarzasz i żywisz, i doskonalisz, szukasz, chociaż
niczego Ci nie brakuje. Miłujesz, a to Cię nie spala; jesteś
zazdrosny, a trwasz w pokoju; żałujesz, a to Cię nie boli, gniewasz
się, a nie jesteś wzburzony. Zmieniasz dzieła, nie zmieniając
postanowienia. Przyjmujesz to, co znalazłeś, mimo że nigdy tego nie
utraciłeś. Nigdy niczego Ci nie brakuje, a cieszysz się zdobyczą.
Nie jesteś chciwy, a żądasz procentu. Dajemy Tobie jak najwięcej,
abyś był naszym dłużnikiem, a któż ma, co nie byłoby Twoim? Oddajesz
należność, choć nikomu nie jesteś winien; dajesz, a nic nie tracisz.
A czym jest to, co powiedzieliśmy, mój Boże, Życie moje, Słodyczy
moja święta? Cóż mówi ten, kto o Tobie mówi? Biada zaś tym, którzy
milczą o Tobie, bo gadatliwi stają się niemymi."
"Nie domagaj się, abym ci pokazał, jakiego czczę Boga. Nie jest On
przecież bożkiem, abym mógł wyciągnąć palec i powiedzieć ci: Oto
Bóg, którego czczę! Ani ciałem niebieskim - gwiazdą, słońcem czy
księżycem - abym mógł pokazać palcem w niebo i powiedzieć: Oto ten,
którego czczę. Jego wskazuje się nie palcem, ale duszą."
"Ktoś powiada: Jakże mam uwierzyć w to, czego nie widzę? Zaczynam
przypuszczać, że duszę twoją można zobaczyć! Niemądry! Ciało twoje
jest widzialne, duszy nie da się zobaczyć. Zatem jeśli tylko ciało
twoje można zobaczyć, dlaczego nie robią ci pogrzebu? Zdziwi się
taki i odpowie (tyle bowiem rozumie): Ponieważ żyję! Skąd wiem, że
żyjesz, jeśli nie widzę twojej duszy? Skąd to wiem? Odpowiesz:
Ponieważ mówię, chodzę, działam. Niemądry! Z dzieł ciała poznaję, że
żyjesz, a ty z dzieł stworzenia nie możesz poznać Stwórcy?"
"Chcesz zobaczyć Boga? "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni
Boga oglądać będą" (Mt 5,8). Zatem najpierw pomyśl o tym, żeby serce
oczyścić: to niech będzie twoją troską, do tego się uciekaj, do tego
się przyłóż. To, co chcesz zobaczyć, jest czyste; to, czym chcesz
zobaczyć, jest nieczyste. W sercu twoim są cielesne wyobrażenia,
serce twoje zawiera nieczystość. Wyrzuć to! Gdyby ziemia zasypała ci
oczy i chciałbyś, abym ci pokazał światło, przedtem trzeba by ci
oczyścić oczy. Mówisz mi: Pokaż mi swojego Boga! A ja ci powiadam:
Przypatrz się nieco swojemu sercu! Wyrzuć z niego wszystko, co tam
zobaczysz, że się nie podoba Bogu. Sam Bóg chce przyjść do ciebie.
Posłuchaj, co mówi Pan, sam Chrystus: "Ja i Ojciec przyjdziemy do
niego i mieszkanie u niego uczynimy" (J 14,23). Oto Boża obietnica.
Gdybym ja obiecał ci przyjść do twojego domu, zabrałbyś się do
sprzątania. Oto sam Bóg chce przyjść do twojego serca, a tobie się
nie chce oczyścić dla Niego mieszkania?"
" Boga będziemy oglądać przez całą wieczność. Tylko tyle. A będzie
to coś tak wielkiego, że w porównaniu z tym wszystko okaże się
nicością. Nauczamy w Kościele, że będziemy żyli, będziemy ocaleni od
wszelkich niebezpieczeństw i wolni od wszelkich braków, że nie
będziemy doznawać głodu ani pragnienia, nie będziemy podlegać
zmęczeniu, nie będzie nas gnębiła senność. Czymże jest to wszystko
wobec tego szczęścia, że Boga będziemy oglądać?"
"Trzeba miłością stanąć przy Nim i przylgnąć do Niego, gdyż obecność
Tego, który nas stworzył, dopełnia nas; gdyby zaś był nieobecny, nie
moglibyśmy nawet istnieć. Obecnie "wiara nas prowadzi, a nie
oglądanie" (2 Kor 5,7), jeszcze nie oglądamy Boga twarzą w twarz.
Jeśli jednak nie ukochamy Go już obecnie, nigdy nie będziemy Go
oglądać. Ale jak można ukochać to, czego się nie zna? Znać coś i nie
kochać jest rzeczą możliwą, ale nie da się kochać tego, czego się
nie zna. Toteż nikt nie może kochać Boga, dopóki Go nie pozna.
Poznać zaś Boga znaczy zobaczyć Go duszą i mocno Go tą duszą objąć.
Nie jest On przecież ciałem, aby można Go było zobaczyć cielesnymi
oczyma. Ludzie czystego serca mogą Boga zobaczyć i Go obejmować, tak
jak może być poznany i objęty. Nie osiągniemy jednak tego, dopóki Go
nie ukochamy przez wiarę. Dopiero wówczas serce będzie się
oczyszczać i stanie się zdolnym do oglądania Boga."
"Nie szukaj Boga w jakimś miejscu cielesnym, bo nie jest On ciałem.
Ani nie sądź, że zbliżysz się do Boga, jeśli wejdziesz na szczyt
góry. Wprawdzie jest to Pan Najwyższy, ale pochyla się nad tym, co
niskie, na to zaś, co wysokie spogląda z daleka (Ps 137,6). Jeśli
Jego wzniosłość tak Go oddziela od tego, co wysokie - mógłby ktoś
powiedzieć - tym więcej oddziela Go od tego, co niskie. Otóż to nie
jest tak. Jest to Bóg Najwyższy i spogląda na to, co bliskie ziemi.
W jaki sposób to czyni? Bliski jest Pan wszystkim skruszonym w sercu
(Ps 33,19). Zatem nie szukaj Go na wysokiej górze i niech ci się nie
wydaje, że zbliżysz się do Niego w ten sposób. Jeśli się wynosisz,
oddala się od ciebie; kiedy się uniżasz, pochyla się nad tobą.
Celnik stał z daleka, toteż Bóg tym bardziej się do niego zbliżył;
nie śmiał oczu podnieść ku niebu, i od razu przyszedł do niego Ten,
który jest Sprawcą nieba."
"Wszechmogący nie zezwoliłby na zło, gdyby w swojej najwyższej
dobroci nie mógł go wykorzystać do dobrego. Gdyby bowiem nie
potrafił wyprowadzić dobra nawet ze zła, można by stąd wnioskować,
że jest słaby i za mało dobry.
Podobnie jak niegodziwcy źle używają dobrych dzieł Bożych, tak Bóg -
przeciwnie - złymi czynami niegodziwców posługuje się ku dobremu.
Wielkim dobrem są członki ciała, które tak ułożyć mógł jeden tylko
Rzemieślnik - Bóg. Rozpusta jednak używa oczu do wielkiego zła,
kłamstwo zaś źle posługuje się językiem. Natomiast dobry Bóg
wykorzystuje do dobrego nawet nasze zło. Czy był ktoś gorszy od
Judasza? Tylko jemu spośród tych, co złączyli się z Mistrzem, tylko
jemu spośród Dwunastu została powierzona kasa i troska o ubogich.
Nie zważając na to dobrodziejstwo i zaszczyt, niewdzięczny złakomił
się na srebrniki i utracił sprawiedliwość: śmiertelny zdradził
Życie; jak nieprzyjaciel zdradził Tego, za którym poszedł jako
uczeń. Judasz postąpił całkowicie źle, ale Pan dobrze wykorzystał
jego zło. Pozwolił się zdradzić, aby nas odkupić. I tak zło Judasza
obróciło się w dobro."
"Nieustannie przychodziłeś, Boże, miłosiernie srożąc się nade mną i
zakrapiając dojmującą goryczą wszystkie moje niedozwolone radości -
abym zaczął szukać radości bezgrzesznych. A kiedy stawałem się do
nich zdolny, nie znajdowałem nikogo, oprócz Ciebie, Panie, którego
przykazania sprawiają ból: bo zadajesz rany, aby uzdrowić, i
zabijasz nas, abyśmy bez Ciebie nie pomarli.
Rozmawiamy o Bogu - cóż dziwnego, że nie całkiem pojmujesz? Gdybyś
wszystko zrozumiał, nie byłby to już Bóg. Lepiej jest z p