kaczy.i.indyczy List św. Jana od Krzyża 25.05.09, 21:01 List św. Jana od Krzyża DO PANI JOANNY DE PEDRAZA W GRANADZIE (Segowia, 12 października 1589) Niech Jezus będzie w twej duszy i dzięki Mu czynię za tę łaskę, że nie zapominam w ukryciu, jak ty piszesz, o biedakach. Byłoby mi bardzo trudno znieść tę myśl, że myślisz tak rzeczywiście, jak piszesz. Byłoby niewdzięcznością z mej strony, zapomnieć o tobie właśnie teraz, po tylu okazanych mi dowodach przychylności, gdy na nie wcale nie zasłużyłem. I pomyśl, jak można o kimś zapomnieć, kogo się ma tak głęboko w sercu, jak ja ciebie? Ponieważ jesteś wśród ciemności, pustki i ogołocenia duchowego, zdaje ci się, że wszystko i wszyscy cię opuścili; nie jest to zbyt dziwne, bo w takim stanie zdaje się nam, że i Bóg nas opuścił. Otóż nie masz potrzeby zajmować się niczym, nie wiesz nawet czego byś chciała i nic nie znajdziesz, bo wszystko to jest tylko bezpodstawnym przypuszczeniem. Kto nie pragnie innej rzeczy, tylko Boga, nie chodzi w ciemnościach, choćby się widział wśród największych mroków i nędzy. I kto nie szuka przyjemności własnej i pociech ani od Boga, ani od stworzeń i w niczym nie czyni własnej woli, nie ma się czego lękać ani czym przejmować. Dobrze więc postępujesz, wytrwaj tylko i raduj się. Kimże bowiem jesteś, by dbać o siebie? Okaż się odważną. Nigdy nie byłaś na lepszej drodze niż teraz. Nigdy bowiem nie byłaś tak pokorna i tak uległa, nigdy nie miałaś siebie i wszystkich rzeczy w tak małej cenie; nigdy też nie czułaś tak głęboko nędzy swojej a z drugiej strony dobroci Bożej i nigdy dotąd nie służyłaś Bogu tak całkowicie i bezinteresownie, jak to czynisz teraz, nie idąc w niczym za niedoskonałościami swojej woli, jak to może dawniej bywało. Czegóż więc chcesz? Jakichże jeszcze dróg chcesz szukać w tym życiu? Czymże myślisz, że można służyć Bogu jak nie unikaniem złego, zachowywaniem Jego przykazań i przykładaniem się o ile możności do rzeczy boskich? A gdy to wszystko spełnisz, czemuż miałabyś pragnąć innych poznań, innego światła, innych pociech stąd czy stamtąd? Wszakże w tym wszystkim pełno jest podstępów i niebezpieczeństw dla duszy, która się nasyca i oszukuje swymi chęciami i pożądaniami, a nawet własne jej władze często ją oszukują. Wielkie to więc dobrodziejstwo Boga, gdy zaciemnia te władze i zuboża duszę tak, że nie może przez nie błądzić. A gdy nie błądzisz, czegóż ci potrzeba jak tylko iść tą prostą drogą prawa Bożego i kościelnego i żyć w wierze mrocznej, lecz prawdziwej, w nadziei pewnej i w miłości istotnej? Po tamtej stronie oczekujemy naszego dobra, a tu żyjemy jak pielgrzymi biedni, wzgardzeni, opuszczeni, spragnieni, bez drogi i pozbawieni czegokolwiek, spodziewający się wszystkiego stamtąd. Ciesz się więc i ufaj w Panu, bo otrzymałaś znaki, że wszystko jest dobrze, może ci jeszcze Pan przyda, a jeśli nie, nie trap się zbytnio, widząc się tak niedołężną. Pan bowiem poprowadzi cię gdzie będzie najlepiej i zostawi cię zupełnie bezpieczną. Nie pragnij więc innej drogi, utrzymuj duszę w pokoju, a Komunię św. przyjmuj jak zwykle. Spowiadaj się, jak masz coś pewnego, a nie roztrząsaj tych spraw. Jeżeli będziesz miała jakie niepokoje, napisz mi, a napisz wnet i częściej, bo możesz przesłać list przez panią Annę, jeśli nie będzie można przez zakonnice. Czułem się trochę słaby, teraz już jest lepiej, lecz brat Jan Ewangelista jest chory. Polecaj go Bogu i mnie również, moja córko w Panu. Z Segowii, 12 października 1589. Br. Jan od + Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna 25.05.09, 21:09 62. ŻYCIE SZARE I MONOTONNE JEST PEŁNE SKARBÓW O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy, pieczętuje pieczęcią na wieki. (Dz 62) 140. CZYSTA MIŁOŚĆ ZDOLNA JEST PRZEZWYCIĘŻYĆ WSZELKIE TRUDNOŚCI Miłość czysta zdolna jest do czynów wielkich i nie łamią jej trudności ani przeciwności, jak miłość mocna – wielkich trudności – tak też jest wytrwała w szarym, codziennym, żmudnym życiu. Ona wie, że by się Bogu przypodobać, jednego potrzeba, to jest, aby najdrobniejsze rzeczy czynić z wielkiej miłości, - miłość i zawsze miłość. Miłość czysta nie błądzi, ona ma dziwnie dużo światła i nic nie zrobi, co by się Bogu miało nie podobać. Przemyślna jest w czynieniu tego, co milsze Bogu i nikt jej nie dorówna; szczęśliwa gdy może się wyniszczać i płonąć, jak czysta ofiara. Im więcej czyni z siebie, tym jest szczęśliwsza, ale też nikt nie umie wyczuć niebezpieczeństw tak z daleka, jak ona; umie zdzierać maskę i wie z kim ma do czynienia. (Dz 140) 145e. W CZASIE DUCHOWEGO SPOKOJU NALEŻY ĆWICZYC WOLĘ NA CZAS KOLEJNEJ WALKI W czasie spokoju dusza tak samo robi wysiłki jak i w czasie walki. Musi się ćwiczyć i to bardzo, bo inaczej nie ma mowy o zwycięstwie. Czas pokoju uważam za czas przygotowania do zwycięstwa. Musi ustawicznie czuwać – czujność, jeszcze raz czujność. Dusza, która się zastanawia, otrzymuje wiele światła. Dusza rozproszona, sama siebie naraża na upadki i niech się nie dziwi, że upada. O Duchu Boży, kierowniku duszy, mądry jest ten, kogo Ty wyćwiczysz. Ale, aby mógł Duch Boży działać w duszy – trzeba ciszy i skupienia. (Dz 145) 275. PAN JEZUS KOCHA DUSZE UKRYTE Jezus kocha dusze ukryte. Kwiat ukryty najwięcej zawiera w sobie woni. Starać się o zacisze dla serca Jezusowego we własnym wnętrzu. W chwilach ciężkich i bolesnych nucę Ci, o Stwórco, hymn ufności, bo bezdenna jest przepaść ufności mojej ku Tobie, ku Twemu Miłosierdziu. (Dz 275) DUSZA KOCHAJĄCA BOGA JEST WOLNA BEZ LĘKU + Kiedy dusza szczerze kocha Boga, to nie powinna się niczego lękać w swym życiu duchownym. Niech się podda wpływowi laski i niech się nie ogranicza w łączeniu z Panem. (Dz 292) 450. PAN JEZUS WYNAGRADZA TAKŻE ZA DOBRE PRAGNIENIA Adoracja nocna. Czułam się bardzo cierpiąca i zdawało mi się, że nie będę mogła pójść na adorację, jednak zebrałam cała siłę woli i chociaż upadłam w celi, nie zważałam na to, co mi dolega, mając przed oczyma Mękę Jezusa. Kiedy przyszłam do kaplicy, odczułam wewnętrzne zrozumienie, jak wielka Bóg nam gotuje nagrodę nie tylko za czyny dobre, ale i za szczere pragnienie spełnienia ich. Co to za wielka łaska Boża. (Dz 450) 510. ŚW. FAUSTYNA ODKRYWA W EWANGELII NIEWYCZERPALNE BOGACTWO DOSKONAŁOŚCI CZYNÓW PANA JEZUSA Nigdzie ciekawie nie szukam doskonałości, ale wnikam w ducha Jezusa i wpatruje się w Jego czyny, jakie mam streszczone w Ewangelii i chociażbym tysiąc lat żyła, nie wyczerpię tego co w niej zawarte. (Dz 510) 532. PAN JEZUS MA UPODOBANIE W SERCACH PROSTYCH Po Komunii św. ujrzałam Pan Jezusa, który mi rzekł te słowa: - Dziś wniknij w ducha ubóstwa Mojego i tak urządź wszystko, aby najubożsi nie mieli ci czego zazdrościć. – Nie w gmachach i we wspaniałych urządzeniach, ale w sercu czystym i pokornym podobam sobie. (Dz 532) 589. MIŁOŚĆ UWALNIA OD LĘKU Miłość wypędza z duszy bojaźń. Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze; Bóg jest Miłość, a Duch Jego - jest. spokój. I widzę teraz, że czyny moje, które wypłynęły z miłości, doskonalsze są, niż czyny, które spełniam z bojaźni. Zaufałam Bogu i nie lękam się niczego, zdana jestem na Jego świętą wolę; niech czyni ze mną co chce, a ja Go i tak kochać będę. (Dz 589) 800. PAN BÓG PATRZY NA INTENCJE NASZYCH DOBRYCH CZYNÓW Zasada moralna Jak się nie wie co lepsze, trzeba się zastanowić i rozważyć i zasięgnąć rady, bo nie wolno działać w niepewności sumienia. W niepewności powiedzieć sobie: cokolwiek zrobię, będzie dobrze, mam intencję zrobienia dobrze, Pan Bóg przyjmuje co my uważamy za dobre, to i Pan Bóg przyjmuje i uznaje za dobre. Nie martwić się, jeżeli po czasie sprawy te okażą się niedobre, Pan Bóg patrzy na intencję, z jaką zaczynamy i według tej będzie nagradzał. Jest to Zasada. której powinniśmy się trzymać.(Dz 800) W dzień św. Michała Archanioła widziałam tego wodza przy sobie, który mi powiedział te słowa: Zlecił mi Pan, abym miał o tobie szczególne staranie. Wiedz, że jesteś nienawidzona przez zło, ale nie lękaj się. Któż jak Bóg! - i znikł. Jednak czuję jego obecność i pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sw. Josemaria Escrivá 25.05.09, 21:15 Twoim obowiązkiem jest dążenie do świętości. - Tak, także i twoim. - Jak można myśleć, że jest to zadanie wyłącznie kapłanów i zakonników? Do każdego, bez wyjątku, Pan powiedział: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski". (Droga, 291 ) Wierność Bogu wymaga walki. I to walki ciała z ciałem, człowieka z człowiekiem - człowieka starego z człowiekiem Bożym - kawałek po kawałku, bez kapitulacji. (Bruzda, 126 ) Dziś nie wystarczy, by kobiety i mężczyźni byli dobrymi. - Co więcej, nie jest dostatecznie dobry ten, kto jedynie zadowala się tym, żeby być prawie... dobrym: Trzeba być "rewolucjonistą". Wobec hedonizmu, wobec pogańskiego i materialistycznego ciężaru, który nam się proponuje, Chrystus pragnie antykonformistów, buntowników Miłości! (Bruzda, 128 ) Jeżeli nie chodzi o budowanie dzieła bardzo wielkiego, prawdziwie Bożego - świętość - nie warto ponosić ofiar. Dlatego Kościół - kanonizując świętych - ogłasza heroiczność ich cnót. (Bruzda, 611 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sw. Josemaria Escrivá 25.05.09, 21:16 Różaniec Święty to potężna broń. Używaj jej z ufnością, a skutek wprawi cię w zadziwienie. (Droga, 558 ) Początkiem drogi, u kresu której odnajdziesz siebie całkowicie zatopionego w miłości do Jezusa, jest ufna miłość do Maryi. Czy pragniesz miłować Matkę Bożą? Jeśli tak, to spotykaj się z Nią. Jak? Przez pobożne odmawianie różańca. Ale - powiesz –-odmawiając różaniec, stale powtarzamy to samo... Czy aby na pewno to samo...? A czy zakochani nie mówią sobie ciągle o tych samych sprawach...? Czy może przypadkiem nie jest tak, że różaniec stał się dla Ciebie zbyt monotonny, ponieważ zamiast wymawiać po ludzku słowa modlitwy, mamroczesz coś pod nosem, będąc myślami daleko od Boga? Poza tym pamiętaj, że przed każdą dziesiątką wskazuje się na tajemnicę, która będzie rozważana. Czyś kiedykolwiek rozważał tajemnice różańcowe? Stań się małym. Chodź ze mną i - to jest najistotniejsze w tym, co chciałem Ci powiedzieć - będziemy razem towarzyszyć Jezusowi, Maryi i Józefowi. Każdego dnia oddamy im nową posługę. Będziemy przysłuchiwać się ich rodzinnym rozmowom. Zobaczymy, jak dorasta Zbawiciel. Będziemy podziwiać trzydzieści lat Jego ukrytego życia... będziemy obecni przy Jego męce i śmierci... zachwycimy się chwałą Jego Zmartwychwstania. Jednym słowem: porwani Jego Miłością (jedyną prawdziwą miłością jest ta właśnie Miłość) będziemy rozważać każdą chwilę życia Jezusa Chrystusa. (Różaniec święty, Do Czytelnika ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św Franciszek Salezy 25.05.09, 21:17 Nie tylko ci radzę, ale najusilniej zalecam: nie opuszczać żadnego dnia bez odmówienia różańca, ponieważ ten rodzaj modlitwy jest najprzyjemniejszy Bogu i Najświętszej Marii Pannie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Teresa od Jezusa (Teresa de Cepeda y Ahumada) 25.05.09, 21:21 Jak środkiem do najwyższego stopnia modlitwy ma być człowieczeństwo Chrystusa Pana Jasno to widzę i później jeszcze tego doświadczyłam, że nie inaczej służba nasza może podobać się Bogu i nie inaczej Bóg postanowił użyczać nam wielkich łask, jak tylko przez ręce tego najświętszego Człowieczeństwa, w którym jak sam to oznajmia w boskiej łaskawości swojej, dobrze sobie upodobał. Po niezliczone razy przekonałam się o tym z własnego doświadczenia i słyszałam to z ust Pańskich. Poznałam jasno, że przez tę bramę potrzeba nam wchodzić, jeśli chcemy, aby Boski Majestat Jego objawił nam swoje wielkie tajemnice. 7. Niech, więc wasza miłość nie szuka innej drogi, chociażbyś już stanął na szczycie modlitwy myślnej. Tą drogą idzie się bezpiecznie. Pan nasz sam jest tym, przez którego wszystkie dobra nam przychodzą. On sam cię nauczy. Patrz na Jego życie, bo to jest wzór najlepszy. Czego jeszcze może nam brakować, gdy mamy przy boku takiego wiernego Przyjaciela, który nas nie opuści w naszych pracach i utrapieniach, jak to czynią przyjaciele światowi? Szczęśliwy, kto prawdziwie Go miłuje i zawsze Go ma przy sobie! Wspomnijmy na chwalebnego świętego Pawła, z którego ust nigdy, nie schodziło Imię Jezus, tak je miał głęboko zapisane w sercu. Od czasu, jak zrozumiałam tę prawdę, pilnie rozważałam życie wielu Świętych, a żaden z nich nie szedł inną drogą. Tak św. Franciszek, noszący na sobie znaki pięciu ran Chrystusowych. Tak św. Antoni, rozmiłowany w Dzieciątku Jezus. Tak św. Bernard, lubujący się w rozważaniu świętego Człowieczeństwa. Tak św. Katarzyna ze Sieny... i wielu innych, których wasza miłość zna ode mnie lepiej. 8. Zapewne, że to odwracanie wyobraźni od wszelkiego dobra przystępnego zmysłom musi być rzeczą dobrą, skoro mężowie tak wysoce duchowni je zalecają. Do tego jednak, zdaniem moim, potrzeba duszy bardzo już wysoko posuniętej w doskonałości. Dopóki, kto do tego szczytu nie dojdzie, rzecz jasna, że musi szukać Stworzyciela za pomocą stworzeń. Wszystko to zależy od stopnia i rodzaju łaski, jaką Pan daje każdej duszy osobno i w to nie wchodzę. To jedno tylko chciałam wykazać, że najświętszego Człowieczeństwa Chrystusowego nie powinno się żadną miarą uważać za przeszkodę do kontemplacji. Dla należnego wytłumaczenia tej prawdy pragnęłabym umieć wyrazić się jak najjaśniej. 9. Gdy Bogu się podoba zawiesić wszystkie władze duszy, jak to czyni na wyłożonych wyżej stopniach modlitwy, wtedy rzecz jasna, że obecność tego świętego Człowieczeństwa, choćbyśmy nie chcieli, od nas się usuwa. W takim razie nie masz w tym nic złego i owszem, szczęśliwa taka utrata, skutkiem której tym rozkoszniej cieszymy się tym, cośmy na pozór stracili. Wówczas, bowiem dusza cała przykłada się do miłowania Tego, którego rozum mozolnie poznać usiłował, miłuje to, czego nie zrozumiała i cieszy się tym, czym nie mogłaby tak doskonale się cieszyć, gdyby nie poniosła tej straty, z której jak mówiłam, większy tylko dla niej zysk wynika. Ale byśmy sami, rozmyślnie i samowolnie chcieli oswoić się z takim opuszczeniem i nie starali się ze wszystkich sił swoich zawsze -a dałby Bóg, by to mogło być zawsze - mieć obecne przed oczyma duszy to przenajświętsze Człowieczeństwo, to mówię, nie jest, zdaniem moim, rzeczą dobrą. Byłoby to, że użyję pospolitego wyrażenia, zawieszeniem duszy w powietrzu, bo nie miałaby wówczas na czym się oprzeć, jakkolwiek by jej się zdawało, że jest wysoko uduchowioną i pełną Boga. Niezmiernie wiele na tym zależy, byśmy póki żyjemy w tym ludzkim ciele, mieli przed oczyma Chrystusa Pana w Jego ludzkiej postaci. Ten jest właśnie drugi z dwóch powodów, o których mówiłam na początku. Pierwszym, jak już objaśniłam, jest pewien brak pokory, że dusza chce się wznieść wysoko wpierw niż Pan ją sam podniesie. Nie chce poprzestać na rozmyślaniu o rzeczy tak drogiej, jaką jest święte Człowieczeństwo i chce być Marią, choć jeszcze nie pracowała z Martą. Gdy Pan zechce, aby nią była, chociażby zaraz od pierwszego dnia, nie ma obawy, ale niedobrze, gdy sami siebie zapraszamy, jak o tym zdaje mi się, na innym miejscu mówiłam. Ten mały brak pokory, ten pyłek na pozór nic nie znaczący, wielką przecież szkodę wyrządza duszy, pragnącej postąpić w kontemplacji. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Cyryllonas, IV w. 25.05.09, 21:33 "Pan przywdział prawdziwe kapłaństwo i złożył pełną ofiarę. Stał i niósł siebie w miłości. W swych dłoniach trzymał własne Ciało, Jego prawica była świętym ołtarzem, Jego wzniesiona ręka – stołem łaski. Niósł siebie bez zmęczenia, trzymał chleb, nie odczuwając głodu. Obejmował bogactwo, nie potrzebując go wcale, mieszał swą krew, nie czując pragnienia. Chleb stał się Jego żywym Ciałem, a wino Jego świętą Krwią. Jego myśli były diakonami, Jego wszechmoc prawdziwym kapłaństwem. Święcił i błogosławił samego siebie, modlił się i czynił dzięki nad swym Ciałem. Złożył ofiarę z samego siebie, wylał swą Krew, która daje życie. Dokonał tego, za czym tęsknił; to wypełnił, czego pragnął; to ogłosił, co przyrzekł: „Gorąco pragnąłem pożywać z wami tę Paschę, zanim będę cierpiał.” (Łuk. 22:15) Przystąpcie, przyjmijcie mnie, proszę was, pożywajcie mnie, bo chcę tego! Zębami ognia kruszcie moje kości, cielesnym językiem pijcie moją krew gorącą! To jest Ciało, na które patrzeć nie mogą aniołowie dla jego blasku. To jest Chleb Boży, który dałem z miłości mieszkańcom ziemi. Oto największa świętość, co uświęca serafinów w niebie. To jest owoc, po którego spożyciu Adam zapragnął stać się Bogiem. Przystąpcie i przyjmijcie mnie, dzielcie na części Mnie, ukrytego pod postaciami. Dla zbawienia świata stałem się pokarmem i prawdziwym chlebem dla zaspokojenia głodu. Przystąpcie, uczniowie, i bierzcie Mnie! Pragnę spocząć na waszych rękach. Oto jestem tutaj, zupełnie prawdziwie, i wy Mnie spożywajcie zupełnie, prawdziwie! Nie tego spalam, kto mnie spożywa, ale tego, kto jest daleko ode Mnie. Mój ogień zadaje ból nie temu, kto Mnie spożywa, lecz temu, kto Mnie mija. Pójdźcie, ukochani, pijcie moją Krew! Jest ona Krwią Nowego Przymierza (Mat. 26,28 par.). Pijcie Kielich płomienia, pijcie Krew, co zapala wszystkich pijących. Oto Kielich dzięki któremu doznał pociechy pierwszy Adam. Oto Krew, która zastąpiła krew ofiarnych zwierząt na ziemi. Oto Kielich, w którym kryje się ogień, jaki wzięła w drodze Tamar (Rdz. 38,14). Oto Krew, co uświęca ciało i dzuszę w boski sposób. Oto Kielich podobny do kielicha Józefa, z któregfo on wróżył (Rdz. 44:5). Oto Krew, co przywraca jedność i pokój między niebem a ziemią. Oto Kielich, w którym kryje się sąd i miłosierdzie, śmierć i życie. Oto Krew, dla której Bóg przyjdzie i zażąda krwi swych ukochanych od tych, co ją wylali. Bierzcie i pijcie z tego Kielicha, abyście zapomnieli o cierpieniach! Upijcie się nim i posiądźcie siłę, byście wobec prześladowców stali nieustraszeni! Pijcie z niego i napełniajcie całe stworzenie gorliwością! Jego siłą będziecie deptać węże, jego przyjmowaniem śmierć zwyciężycie. Starzy prorocy tęsknili za mną, sprawiedliwi modlili się, by Mnie widzieć. Zasnęli oni w żalu i smutku, bo nie mieli Mnie widzieć mimo modlitw. Jesteścvie szczęśliwi, moi uczniowie, żeście Mnie spożywali swymi ustami! Nie zapomnijcie tego wieczoru! Winien on być dla was droższy od dnia. Nie zapomnijcie tej chwili, w której zakosztowaliście Boskości! To wam jeszcze rozkazuję, moi drodzy: Pamiętajcie o mych tajemnicach! Ta pamięć nie powinna ustać do końca świata! To, moi bracia, powinniście czynić po wszystkie czasy i pamiętać o Mnie. Pożywaliście me Ciało, nie zapominajcie o Mnie! Piliście moją Krew, nie przestańcie o Mnie myśleć! Niech trwa w Kościele ma wzniosła pamiątka. Niech na całym świecie obchodzą tę Paschę. Niech się święci dzień dzisiejszy, błogosławiony, piękniejszy od innych. Niech w nim szukają ulgi wszyscy cierpiący. Niech w nim odetchną wszyscy uciskani. Niech w nim znajdą pociechę wszyscy udręczeni. Niech w nim wyjdą na wolność wszyscy uwięzieni. Niech w nim się uświęci chrzecielna woda, niech w nim będzie udzielany chrzest święty. Niech w nim się zrodzi lud doskonały. Niech w nim się odmłodzą z grzechów starcy. Niech w nim się rozmnożą na ziemi dzieci, niech w nim wejdą ludzie do nieba." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża 25.05.09, 21:40 Zważ, że im kwiat delikatniejszy, tym prędzej więdnie i traci swój zapach; dlatego strzeż się, byś nie pragnął iść drogą pociech duchowych, gdyż przez to nie będziesz wytrwały. Pragnij raczej ducha silnego, nieprzywiązanego do niczego, a znajdziesz słodycz i pokój w obfitości, smaczny bowiem owoc i trwały znajduje się w zimnej i twardej ziemi. Wejdź głębiej w swój rozum, byś wypełnił to, co ci on wskazuje na drodze do Boga, a to ci więcej pomoże przed twym Bogiem, niż wszystkie dzieła, które bez uwagi wykonujesz i wszystkie smaki duchowe, których pragniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża - LIST DO PEWNEGO ZAKONNIKA 25.05.09, 21:42 św. Jan od Krzyża - LIST DO PEWNEGO ZAKONNIKA SWOJEGO UCZNIA, fragment (Segowia, 14 kwietnia 1589) Byłby więc bardzo nieroztropny, kto by sądził, że gdy mu brak słodyczy i rozkoszy duchowych, brak mu i Boga, a gdy je ma, raduje się nimi i rozkoszuje, ma również w nich Boga. A jeszcze bardziej byłby nieroztropny, gdyby szukał tej słodyczy w Bogu, radował się nią i zatrzymywał się na niej. Tym sposobem nie szukałby Boga wolą pogrążoną w czystej wierze i miłości, tylko smaku i słodyczy duchowej, co jest rzeczą stworzoną i w ten sposób szedłby za swoim smakiem i pożądaniem. Tak więc nie kochałby Boga wyłącznie ponad wszystkie rzeczy, co czyni się przez kierowanie wszystkiej siły woli do Boga, bo wola opierając się swym pożądaniem na tej rzeczy stworzonej nie wznosiłaby się ponad nią do Boga, który jest niedostępny. Jest bowiem niemożliwą rzeczą, by wola mogła dojść do słodyczy i rozkoszy w boskim zjednoczeniu i do odczucia słodkich i miłosnych uścisków Boga, jeżeli się wpierw nie wyzbędzie i nie ogołoci z wszystkiego smaku cząstkowego, wyższego czy niższego. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 25.05.09, 21:48 Każdy z was, jeśli zechce, znajdzie właściwy dla siebie sposób rozmowy z Bogiem. Nie lubię mówić o metodach ani formułach, gdyż nigdy nie byłem zwolennikiem nakładania gorsetów. Starałem się zachęcać wszystkich, by zbliżali się do Pana, szanując każdego człowieka takim, jakim jest, z jego indywidualnością. Proście Go, by wprowadził swe zamierzenia w nasze życie. Nie tylko do naszych myśli, lecz w głąb serc i całej naszej działalności. Zapewniam was, że w ten sposób zaoszczędzicie sobie wielu rozczarowań i smutków spowodowanych egoizmem, poczujecie się na siłach, by szerzyć dobro w swoim otoczeniu. Ileż przeciwności znika, kiedy powierzamy się całkowicie w ręce Boga, który nigdy nas nie opuszcza! W różny sposób przejawia się ta miłość Jezusa do swoich: do kalekich, chorych... On zapytuje: Co cię boli? Odpowiadamy: Boli mnie... I natychmiast przychodzi światło, albo przynajmniej pogodzenie i pokój. Kiedy zachęcam cię do tych poufnych spotkań z Nauczycielem, mam na myśli w sposób szczególny twoje osobiste trudności. Większość trudności na drodze do naszego szczęścia rodzi się z bardziej lub mniej ukrytej pychy. Uważamy samych siebie za ludzi szczególnie wartościowych i uzdolnionych, a kiedy inni tak nie sądzą, czujemy się upokorzeni. Jest to dobra okazja, by uciec się do modlitwy z myślą o wewnętrznej przemianie, z przekonaniem, że nigdy nie jest za późno na zmianę kierunku. Trzeba jednak zacząć tę przemianę możliwie jak najrychlej. (Przyjaciele Boga, 247 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 25.05.09, 21:54 "Prawdziwa miłość to wyjście poza siebie samego" Radość chrześcijańska nie jest uczuciem fizjologicznym: jej podstawa jest nadprzyrodzona i jest silniejsza niż choroba i przeciwności. - Radość nie jest wesołością dzwoneczków, czy zabawy ludowej. Prawdziwa radość jest czymś głębszym czymś co zapewnia nam spokój, napełnia zadowoleniem, choć czasami twarz pozostaje surowa. (Kuźnia, 520 ) Niektórzy cały dzień żyją w goryczy. U takiego człowieka wszystko budzi niepokój. Śpi z fizyczną obsesją, że ta jedynie możliwa "ucieczka" nie potrwa długo. Budzi się z wrogim i przygniatającym uczuciem, że ma przed sobą kolejny dzień. Wielu zapomina, że Pan postawił nas w tym świecie na drodze do wiecznej szczęśliwości; i nie myślą o tym, że mogą ją osiągnąć jedynie ci, którzy idą po ziemi z radością dzieci Bożych. (Bruzda, 305 ) Prawdziwa miłość to wyjście poza siebie samego, oddanie się. Miłość niesie ze sobą radość, ale jest to radość, której korzenie mają kształt krzyża. Dopóki przebywamy na ziemi i nie osiągnęliśmy pełni przyszłego życia, nie może być prawdziwej miłości bez doświadczenia ofiary i cierpienia. Cierpienia, w którym się zasmakowuje, które jest miłe, które jest źródłem wewnętrznej radości, ale cierpienia rzeczywistego, ponieważ zakłada ono przezwyciężanie własnego egoizmu i przyjęcie Miłości jako zasady wszystkich i każdego z naszych poczynań. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Sylwan z Góry Athos 30.10.09, 19:29 "Zapamietaj dwie myśli i lękaj się ich. Jedna powie: "Jesteś święty", druga: "Nie zbawisz się". Obie te myśli pochodzą od Nieprzyjaciela i nie ma w nich prawdy. Ty raczej myśl tak: jestem wielkim grzesznikiem, ale Pan jest łaskawy, bardzo ludzi kocha i przebaczy mi grzechy moje." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 30.10.09, 19:38 Staraj się trzymać wytrwale określonego planu życia: kilka minut modlitwy myślnej, udział we Mszy świętej - w miarę możności codziennie - i częsta Komunia święta; regularne przystępowanie do Sakramentu Pokuty, nawet kiedy sumienie nie wyrzuca ci grzechu ciężkiego; nawiedzenie Jezusa obecnego w Tabernakulum; odmawianie i rozważanie tajemnic Różańca świętego - i tyle innych dobrych praktyk, które już znasz lub których możesz się nauczyć. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna 30.10.09, 19:50 Jak się nie wie co lepsze, trzeba się zastanowić i rozważyć i zasięgnąć rady, bo nie wolno działać w niepewności sumienia. W niepewności powiedzieć sobie: cokolwiek zrobię, będzie dobrze, mam intencję zrobienia dobrze, Pan Bóg przyjmuje co my uważamy za dobre, to i Pan Bóg przyjmuje i uznaje za dobre. Nie martwić się, jeżeli po czasie sprawy te okażą się niedobre, Pan Bóg patrzy na intencję, z jaką zaczynamy i według tej będzie nagradzał. Jest to Zasada. której powinniśmy się trzymać.(Dz 800) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Katarzyna ze Sieny 30.10.09, 19:54 Jakikolwiek urząd zajmuje się w prawie cywilnym czy w prawie Boskim, nie można się na nim utrzymać w stanie łaski bez świętej sprawiedliwości (por. Prz 16, 12)*. Kto nie jest karcony i nie karci, jest jak członek, który zaczyna gnić; gdy zły lekarz przykłada od razu tylko maść do rany, nie wypaliwszy jej przedtem, wtedy całe ciało zakaża się i gnije. To samo dotyczy prałatów i innych dostojników, którzy widzą, że poddany ich zakażony jest zgnilizną grzechu śmiertelnego; jeśli poprzestaną na przyłożeniu maści pochlebstwa, nie uciekając się do nagany, chory członek nie ozdrowieje nigdy, lecz zakazi inne członki, zjednoczone z pierwszym w tym samym ciele, pod jednym pasterzem. Gdyby natomiast byli prawdziwymi i dobrymi lekarzami, jakimi byli ci chwalebni pasterze, użyliby maści dopiero po wypaleniu rany ogniem nagany. Gdyby zaś członek ten upierał się przy swym występku, odcięliby go od zgromadzenia, aby nie zakażał innych zarazą grzechu śmiertelnego. Oni jednak tak nie postępują: udają raczej, że nic nie widzą. Wiesz czemu? Bo korzeń miłości własnej żyje w nich i wydaje złą odrośl służalczej bojaźni. Boją się utracić stanowisko, dobra doczesne i wysokie urzędy, więc milczą. Czynią jak ślepcy, którzy nie wiedzą, jak utrzymać się na stanowisku. Gdyby wiedzieli, że zachowuje się je tylko przez sprawiedliwość, przestrzegaliby jej. Lecz ponieważ są pozbawieni światła, nie rozumieją tego. Wydaje się im, że zachowają się przez niesprawiedliwość, nie karcąc błędów swych poddanych. Ale zwodzi ich własna namiętność zmysłowa, żądza władzy i przewodzenia. Nie karcą i dlatego, że czują w sobie te same błędy lub jeszcze większe. Świadomość własnych błędów odbiera im zapał i stanowczość. Spętani służalczą bojaźnią, udają, że nic nie widzą. A jeśli nie mogą nie widzieć, wstrzymują się od nagany, dając się ująć pochlebstwom i licznym darom, nawet sami wynajdują usprawiedliwienia, byle nie karać. Do nich odnoszą się słowa, które wyrzekła moja Prawda: Ślepi są i wodzowie ślepych; a ślepy jeśliby ślepego prowadził, obaj w dół wpadają (Mt 15, 14; Łk 6, 39) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sw. Josemaria Escrivá 30.10.09, 19:56 Bohaterstwo, świętość, odwaga wymagają stałego przygotowania ducha. Możesz dać innym tylko to, co sam posiadasz, a jeżeli chcesz dawać Boga, musisz z Nim obcować, żyć Jego Życiem, służyć Mu. (Kuźnia, 78 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża 30.10.09, 20:12 Zważ, że im kwiat delikatniejszy, tym prędzej więdnie i traci swój zapach; dlatego strzeż się, byś nie pragnął iść drogą pociech duchowych, gdyż przez to nie będziesz wytrwały. Pragnij raczej ducha silnego, nieprzywiązanego do niczego, a znajdziesz słodycz i pokój w obfitości, smaczny bowiem owoc i trwały znajduje się w zimnej i twardej ziemi. Wejdź głębiej w swój rozum, byś wypełnił to, co ci on wskazuje na drodze do Boga, a to ci więcej pomoże przed twym Bogiem, niż wszystkie dzieła, które bez uwagi wykonujesz i wszystkie smaki duchowe, których pragniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 30.10.09, 20:16 "Bóg nigdy nie przegrywa bitew" Jeżeli upadłeś, podnoś się z większą nadzieją. Jedynie miłość własna nie rozumie tego, że błąd, kiedy się go poprawia, pomaga poznać samego siebie i upokorzyć się. (Bruzda, 724 ) Naprzód! Niech się dzieje, co chce! Trzymaj się mocno ręki Pana i pamiętaj, że Bóg nigdy nie przegrywa bitew. Jeżeli kiedykolwiek oddalisz się od Niego, powróć z pokorą i zacznij od początku; bądź jak powracający syn marnotrawny, codziennie, nawet wielokrotnie w ciągu dwudziestu czterech godzin doby; uładź swoje skruszone serce w spowiedzi, tym prawdziwym cudzie Miłości Bożej. W tym cudownym sakramencie Pan oczyszcza twoją duszę i napawa cię radością i siłą, byś nie osłabł w walce i niestrudzenie powracał do Boga, nawet gdyby wszystko zdawało ci się ciemnością. Nadto broni cię Matka Boża, która jest także naszą Matką; Jej macierzyńska opieka utwierdzi twe kroki. (Przyjaciele Boga, 214 ) Pismo święte przestrzega, że nawet prawy siedmiokroć upadnie. Ilekroć czytam te słowa, zawsze moją duszą wstrząsa miłość i ból. Pan po raz kolejny wychodzi nam naprzeciw wskazując na swoje miłosierdzie, swoją czułość, swoją łaskawość, które są niewyczerpane. Bądźcie pewni: Bóg nie chce naszej nędzy, ale jej nie pomija i posługuje się naszymi słabościami, byśmy stawali się świętymi. Padam przed Bogiem i przedstawiam Mu swoją sytuację. Natychmiast uzyskuję pewność Jego opieki i w głębi swego serca słyszę, jak On powtarza mi wyraźnie: meus es tu! - mój jesteś! Wiedziałem -i wiem - jaki jesteś, ale naprzód! (Przyjaciele Boga, 215 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża 30.10.09, 20:18 św. Jan od Krzyża - LIST DO PEWNEGO ZAKONNIKA SWOJEGO UCZNIA, fragment (Segowia, 14 kwietnia 1589) Byłby więc bardzo nieroztropny, kto by sądził, że gdy mu brak słodyczy i rozkoszy duchowych, brak mu i Boga, a gdy je ma, raduje się nimi i rozkoszuje, ma również w nich Boga. A jeszcze bardziej byłby nieroztropny, gdyby szukał tej słodyczy w Bogu, radował się nią i zatrzymywał się na niej. Tym sposobem nie szukałby Boga wolą pogrążoną w czystej wierze i miłości, tylko smaku i słodyczy duchowej, co jest rzeczą stworzoną i w ten sposób szedłby za swoim smakiem i pożądaniem. Tak więc nie kochałby Boga wyłącznie ponad wszystkie rzeczy, co czyni się przez kierowanie wszystkiej siły woli do Boga, bo wola opierając się swym pożądaniem na tej rzeczy stworzonej nie wznosiłaby się ponad nią do Boga, który jest niedostępny. Jest bowiem niemożliwą rzeczą, by wola mogła dojść do słodyczy i rozkoszy w boskim zjednoczeniu i do odczucia słodkich i miłosnych uścisków Boga, jeżeli się wpierw nie wyzbędzie i nie ogołoci z wszystkiego smaku cząstkowego, wyższego czy niższego. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Filip Neri 30.10.09, 20:22 "Nic nie pomaga człowiekowi bardziej niż modlitwa" Znakomitym środkiem do tego, aby nauczyć się dobrze modlić, jest upokorzenie samego siebie i wiedza o własnej niegodności tak wielkiego daru. Trzeba całkowicie rzucić się Panu w ramiona, aby On nauczył nas modlić się" "Nawet wśród tłumu można być na drodze prowadzącej do doskonałości" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 30.10.09, 20:25 Każdy z was, jeśli zechce, znajdzie właściwy dla siebie sposób rozmowy z Bogiem. Nie lubię mówić o metodach ani formułach, gdyż nigdy nie byłem zwolennikiem nakładania gorsetów. Starałem się zachęcać wszystkich, by zbliżali się do Pana, szanując każdego człowieka takim, jakim jest, z jego indywidualnością. Proście Go, by wprowadził swe zamierzenia w nasze życie. Nie tylko do naszych myśli, lecz w głąb serc i całej naszej działalności. Zapewniam was, że w ten sposób zaoszczędzicie sobie wielu rozczarowań i smutków spowodowanych egoizmem, poczujecie się na siłach, by szerzyć dobro w swoim otoczeniu. Ileż przeciwności znika, kiedy powierzamy się całkowicie w ręce Boga, który nigdy nas nie opuszcza! W różny sposób przejawia się ta miłość Jezusa do swoich: do kalekich, chorych... On zapytuje: Co cię boli? Odpowiadamy: Boli mnie... I natychmiast przychodzi światło, albo przynajmniej pogodzenie i pokój. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Grzegorz Wielki 30.10.09, 20:28 „Jeżeli idzie o mniejsze przewinienia, musimy wierzyć, że przed dniem Sądu Ostatecznego będzie dla nich oczyszczający ogień. Ten, który jest prawdą, mówi, że ktokolwiek bluźniłby przeciwko Duchowi Świętemu, nie uzyska przebaczenia ani w obecnym wieku, ani w tym, który nadejdzie. Z tego stwierdzenia można domniemywać, że są złe uczynki, które mogą być darowane w tym wieku, ale są i takie, które będą darowane w wieku przyszłym”. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Tereska od Dzieciątka Jezus 30.10.09, 20:39 "Odbieramy coś Bogu, kiedy niepokoimy się o przyszłość. Nie dajemy Mu wolnej ręki i nie pozwalamy Mu stwarzać nas takimi, jakimi On chce nas mieć" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża 30.10.09, 20:40 ...przed Bogiem więcej znaczy jeden czyn czy akt woli spełniony w miłości, niż wszystkie widzenia i obcowania niebieskie. Nie są one bowiem ani zasługujące, ani naganne i wiele dusz, chociaż nie doświadcza tych rzeczy, stoi o wiele wyżej niż inne. które wiele ich doznają. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escrivá 30.10.09, 20:43 Masz braki w życiu wewnętrznym: ponieważ nie obejmujesz swoją modlitwą spraw ludzi najbliższych i prozelityzm; ponieważ nie starasz się widzieć jasno, podejmować konkretnych postanowień i realizować je; ponieważ nie masz przed oczyma sensu nadprzyrodzonego studiów, pracy, swych rozmów, obcowania z innymi... Jak to jest z twoją pamięcią na obecność Boga, która ma być konsekwencją i wyrazem twojej modlitwy? (Bruzda, 447 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaria Escrivá 30.10.09, 21:05 Nie bądź rozlazłym, mięczakiem. - Najwyższy czas, ażebyś pozbył się tego osobliwego współczucia, jakim darzysz samego siebie. (Droga, 193 ) Mówiliśmy wcześniej o walce. Ale walka wymaga zaprawy, odpowiedniego pokarmu, szybkiego zastosowania lekarstwa w przypadku choroby, kontuzji czy ran. Sakramenty, podstawowe lekarstwo Kościoła, nie są czymś zbędnym: kiedy porzuca się je dobrowolnie, nie można postępować na drodze naśladowania Chrystusa: potrzebujemy ich jak oddechu, jak krążenia krwi, jak światła, żeby w każdej chwili dostrzec to, czego chce od nas Pan. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Teresa od Dzieciątka Jezus 30.10.09, 21:17 Tak, czuję, że choćbym na sumieniu miała wszystkie możliwe grzechy, to i tak bym poszła, ze skruszonym z żalu sercem, rzucić się w ramiona Jezusa, gdyż wiem, jak drogi jest Mu syn marnotrawny, który do Niego powraca. To prawda, że w swym uprzedzającym miłosierdziu dobry Bóg uchronił mnie od grzechu śmiertelnego, lecz nie dlatego, wcale nie dlatego, idę ku Niemu z ufności i miłości (Rkp C 36v°). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Św. Teresa od Dzieciątka Jezus 30.10.09, 21:18 Zapewniam cię, że dobry Bóg jest lepszy niż myślisz. Zadowala się spojrzeniem, westchnieniem miłości. Osobiście uważam, że tak naprawdę doskonałość nie jest trudna, zrozumiałam bowiem, że wystarczy ująć serce Jezusa. Spójrz na dziecko, które właśnie rozgniewało matkę swym wybrykiem czy nieposłuszeństwem. Jeśli schowa się w kącie pełne dąsów i będzie krzyczeć w strachu przed karą, matka na pewno mu kary nie daruje. Lecz jeśli wyciągnie do niej ręce i, uśmiechając się, powie: „Ucałuj mnie, już nigdy nie zacznę”, to czy matka nie przytuli go do serca i nie puści w niepamięć jego dziecinnych występków? Choć przecież wie, że przy najbliższej okazji jej maleństwo znów narozrabia. Lecz to niczego nie zmieni. Dopóki [dziecko] będzie trafiać do niej przez serce, nigdy nie ściągnie na siebie kary (LT 191). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Klimak 30.10.09, 21:26 Wielu otrzymało zbawienie bez przepowiedni i olśnień, bez znaków i cudów, ale bez pokory nikt nie wstąpi do pałacu niebiańskiego. Gdy długo modlisz się i nie dostrzegasz tego płodów nie mów, iż nie otrzymałeś niczego, bowiem już samo przebywanie w modlitwie jest korzyścią. Jakie jest dobro większe od przylgnięcia do Pana i nieustannego przebywania w jedności z Nim? Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. o. Pio 30.10.09, 21:29 Szatan ma tylko jedną bramę, aby wejść do naszej duszy: wolę. Bramy ukryte nie istnieją. Nie ma żadnego grzechu, jeśli nie został on popełniony za zgodą woli. Skoro w grę nie wchodzi wola, to nie jest to grzech, a tylko słabość ludzka (AdFP, s. 549) Kiedy człowiek lęka się i cierpi, by nie obrazić Boga, wówczas nie obraża Go i jest bardzo daleko od popełnienia grzechu (Epist. II, s. 61). W życiu duchowym trzeba ciągle iść do przodu i nigdy się nie cofać. W przeciwnym razie stanie się [z nami] tak, jak dzieje się z łodzią, która zamiast płynąć do przodu, zatrzymuje się, a wówczas wiatr ją cofa (AdFP, s. 554). Miłość jest miarą, według której Pan będzie sądził nas wszystkich (AdFP, 560). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Ambroży 09.11.09, 11:55 Chcesz więc jeść, chcesz pić? Przyjdź na ucztę Mądrości, która wszystkich zaprasza głośno wołając: „Chodźcie, jedzcie mój chleb i pijcie wino, które wam wymieszałam”. Czy cieszą cię pieśni, które głaszczą pożywiającego? Słuchaj tego, co zachęca, słuchaj, jak śpiewa Kościół, już nie tylko pieśni, ale nawet Pieśń nad Pieśniami: „Jedzcie bliscy, upijajcie się bracia moi” (Pnp 5,1). Lecz to upicie czyni trzeźwych; to jest trzeźwe upicie, nie opilstwo; rodzące łaskę, a nie zataczanie się. Nie lękaj się, że na uczcie w Kościele braknie ci słodkich zapachów, miłych pokarmów, napojów różnorodnych, gości znakomitych lub godnych sług. Któż jest bardziej godny od Chrystusa, który na tej uczcie Kościoła zarówno sam służy, ale i Jemu służą. Połóż się przy boku tego Ucztującego, przyłącz się do Boga. Nie gardź ucztą, którą wybrał Chrystus mówiąc: „Wszedłem do ogrodu mojego, siostro, moja oblubienico, zbierałem mirrę z moim balsamem, jadłem chleb mój z moim miodem i wypiłem wino z mlekiem moim” (Pnp 5,1). W ogrodzie, to znaczy w Raju, odbywa się ta uczta Kościoła; tam znajdował się dawny Adam, zanim grzech popełnił, tam znajdowała się Ewa, zanim grzech zrodziła i na świat wydała. Tam będziesz zbierał mirrę, to jest pogrzeb Chrystusa, abyś z Nim przez chrzest pogrzebany na śmierć, zmartwychwstał tak, jak On z martwych powstał. (z „Eucharystia pierwszych chrześcijan”, Kraków, 1997) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Grzegorz z Nyssy 09.11.09, 11:58 68. Jeżeli zatem jesteście świadomi pożytku pokory, a także szkody, jaką wyrządza pycha, naśladujcie Pana, miłując się wzajemnie. Ku wspólnemu dobru, nie obawiajcie się śmierci ani jakiegoś innego doświadczenia. Idźcie do Boga drogą, która On przyszedł pośród nas. W jednym ciele i jednej duszy zdążajcie ku niebiańskiemu powołaniu, miłując Boga i siebie nawzajem. Miłość i bojaźń Pana są bowiem pierwszym wypełnieniem Prawa. 69. Każdy z was powinien umieścić w swej duszy bojaźń i miłość jako silny i trwały fundament; i umacniać je dobrymi uczynkami i wytrwała modlitwą. Miłość względem Boga nie powstaje w nas tak po prostu i samoczynnie, lecz dzięki wielu trudom, usilnym staraniom oraz współdziałaniu Chrystusa, ajka powiedziała Mądrość: „Jeżeli szukasz jej jak pieniędzy, jeżeli poszukujesz jej jak skarbu, wtedy zrozumiesz bojaźń Pana i dojdziesz do poznania Boga” (Prz 2,4-5). 70. Kiedy zaś dojdziesz do poznania Boga i bez trudu zrozumiesz bojaźń, wtedy wypełnisz także to, co następuje po tym: czyli miłość bliźniego. Gdy bowiem swym trudem pozyskasz pierwsze i największe ‘dobro’, drugie, będąc mniejszym, przyjdzie łatwiej. Jeśli zaś nie masz pierwszego, drugie również nie może istnieć w sposób czysty. Kto bowiem nie miłuje Boga całym swoim sercem i całym swoim umysłem, jak może należycie i szczerze wypełniać miłość wobec braci? Przecież nie ma miłości do Boga, ze względu na którego winien myśleć o bliźnich. 71. Kto tak postępuje, czyli nie oddaje Bogu całej duszy oraz nie staje się uczestnikiem Jego miłości, ten jest bezbronny wobec wynalazcy grzechu, który z łatwością go opanuje i pokona przewrotnymi myślami: raz sprawi, że przykazania Pisma wydają się ciężkie, a służba braciom nieznośna, innym razem wynosi go aż do chełpliwości i pychy, biorąc za powód tę samą służbę wobec współsług. Albo też przekonuje go, że wypełnił przykazania Pana i będzie wielkim w niebie. A jest to niemała krzywda. 72. Gorliwy i życzliwy sługa powinien więc ocenę własnej dobroci powierzyć Bogu. A nie czynić się – w miejsce Pana – sędzią czy kimś chwalącym własne życie. Jeżeli stanie się sędzią lekceważącym prawdę, nie otrzyma nagrody. Nie czekając bowiem na swój sąd, już wynagrodził siebie poprzez pochwały i próżność. Zgodnie ze wskazaniem Pawła trzeba, by „sam Duch Boży wspierał swym świadectwem naszego ducha” (Rz 8,6), a nie, by samemu osądzać nasze czyny. „Nie ten jest bowiem wypróbowany, kto się sam przechwala, lecz ten, kogo uznaje Pan” (2 Rz 10,18). ( fragment z „O naśladowaniu Boga”, Kraków, 2001) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Maksym Wyznawca 09.11.09, 12:09 z Rozdziałów o miłości: 4. Kto miłuje Boga, ten ponad wszelkie Jego stworzenia stawia poznanie Jego samego. Swoim pragnieniem nieustannie dąży do obcowania z Nim. 19. Szczęśliwy umysł, który wzniósł się ponad wszystkie rzeczy i nieustannie cieszy się Bożym pięknem 23. Kto miłuje Boga, ten całym sercem kocha także bliźniego. Taki człowiek nie może zachowywać dla siebie tego, co posiada, ale z prawdziwie Bożą hojnością dzieli się z potrzebującymi 24. Kto udziela pomocy, naśladując samego Boga, ten nie czyni różnicy między dobrym i złym człowiekiem, między sprawiedliwym i niesprawiedliwym. Wszystkich obdarowuje stosownie do ich potrzeb, jakkolwiek, ze względu na prawość, bardziej ceni człowieka dobrego niż niegodziwca. 26. Miłość wyraża się nie tylko w rozdawaniu mienia, ale jeszcze bardziej, w dzieleniu się Bożą nauką i w osobistej posłudze bliźniemu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Symeon Nowy Teolog 09.11.09, 12:10 Z Rozdziałów praktycznych i teologicznych: Wielu uważa za błogosławione życie pustelnicze, inni - życie we wspólnocie, a więc cenobityczne, inni zaś - sprawowanie rządów, wychowanie, nauczanie, zakładanie kościołów, przynosi to bowiem pożytek duszy i ciału różnych ludzi. Ja natomiast nie przekładam jednego rodzaju życia nad drugi, ani też nie mówię, że jeden jest godny pochwały, drugi zaś wzgardy. Jakiejkolwiek więc byłyby czyny i dzieła, błogosławione jest życie dla Boga i według Boga. Egzystencję człowieka wypełniają różne rodzaje wiedzy i umiejętności. Każdy zajmuje się określoną dziedziną i spełnia swoja rolę. Ludzie żyją w ten sposób, ze służą jedni i drugim i pomagają sobie nawzajem, zaspokajając wszelkie potrzeby. Podobnie jest w sprawach ducha. Ktoś praktykuje jeden rodzaj cnoty, drugi zaś inny. Drogi życia bywają różne. Wszyscy jednak zmierzaj do tego samego celu. Celem tych, którzy żyją i trudzą się dla Boga, jest podobanie się Chrystusowi, naszemu Bogu, pojednanie z Ojcem przez wspólnotę Ducha Świętego, a przez to osiągnięcie zbawienia. Na tym właśnie ono polega, w odniesieniu do każdego człowieka. Jeżeli jednak ten cel nie został osiągnięty, ludzkie wysiłki staja się próżne, wszelkie działania zaś daremne. Bez pożytku też jest każda droga życia, która kroczących nią ludzi nie prowadzi do zbawienia. („Filokalia.. Teksty o modlitwie serca”, Kraków, 1998.) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Jan od Krzyża 09.11.09, 12:14 Śpiew duszy, cieszącej się poznaniem Boga przez wiarę Znam dobrze źródło, co tryska i płynie Choć się dobywa wśród nocy. 1.Wiem gdzie swe wody ma ten zdrój kryniczny Ukryty w głębi tajemnic i wieczny, Choć się dobywa wśród nocy. 2.Początku jego nie znam, bo go nie ma, Lecz wiem, że każdy byt swą mocą trzyma, Choć się dobywa wśród nocy. 3.Wiem, że nie może być nic piękniejszego, Że wszelka piękność pochodzi od niego, Choć się dobywa wśród nocy. 4.Wiem, że w nim nie ma nic z ziemskich istności, Że nic nie zrówna jego wszechmocności, Choć się dobywa wśród nocy. 5.Blask jego światła nigdy nie zachodzi, Bo wszelka światłość od niego pochodzi, Choć się dobywa wśród nocy. 6. A tryskające z niego życia wody Zraszają otchłań, niebiosa, narody, Choć się dobywa wśród nocy. 7. Potok istności w tym źródle wezbrany W potędze swojej jest niepowstrzymany, Choć się dobywa wśród nocy. 8. To wieczne źródło znalazło ukrycie W Chlebie Żywota, aby nam dać życie, Choć się dobywa wśród nocy. 9. A potok, który od tych dwóch pochodzi, Żadnej istnością swoją nie przechodzi, Choć się dobywa wśród nocy. 10. I stąd podnosi głos, wzywa stworzenia, By się syciły w zdrojach Utajenia, Co się spełniły wśród nocy. 11. To jest to źródło, którego pożądam, To jest Chleb życia, który tu oglądam, Choć się dobywa wśród nocy. (Św. Jan od Krzyża, Dzieła, Kraków, 1986.) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Tomasz a Kempis 09.11.09, 12:18 O życiu cichym ( fragment ). Jakim to dzieje się sposobem: że koniecznie chcemy kimś być i coś znaczyć. Nie pozostajemy jednak w prawdzie, cokolwiek sami o sobie mniemamy. Czemuż chcesz uskarżać się wiele i biegać tędy i owędy; dokądkolwiek podążysz i pójdziesz, nie wszystko znajdziesz pomyślnym: ponieważ wszędzie musi się trochę cierpieć. I jeśli z tego nie potrafisz się cieszyć, możesz jednak wszystko znosić i w taki sposób pozyskać spokój: ostatecznie wszystko cierpliwością przezwyciężać. Wszystko na nic się zda: jeśli nie zaprzestaniesz szukać samego siebie pośród stworzenia. Dopokąd tu żyjesz, winieneś z samym sobą walczyć i znosić przeciwności.[...] Bądźże przeto cierpliwszy: jeśli chcesz podobać się Bogu i wiele otrzymać. Albowiem wszystko będzie ci przemienione w dobro: jeśli z ręki Boga przyjmiesz wszelkie nieszczęście jako zysk dla duszy. Najpewniejsza droga do nieba: być cierpliwym ze względu na Boga. W pokornym cierpieniu: poznaje się życie mężne i mądrość niebieską. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Katarzyna ze Sieny 09.11.09, 12:21 Z listu do króla Ludwika Węgierskiego (nr 357) Prawdziwa miłość kocha to, co Bóg kocha, a nienawidzi tego, czego Bóg nienawidzi. Kto posiądzie taką miłość, porzuca ubiór starego człowieka, to znaczy szaty grzechu (jest on tak nienawistny i wstrętny Bogu, że pomścił go na ciele swego Syna), a przyobleka się w nowego człowieka, czyli w Chrystusa, słodkiego Jezusa. Bez względu na to, jakiego jest stanu i jaki urząd sprawuje, przestrzega nauki Chrystusa i naśladuje Go. Kochający człowiek zawsze idzie śladami Chrystusa. Gardzi światem ze wszystkimi jego rozkoszami, ceniąc je według ich prawdziwej wartości, czyli jako rzeczy nietrwałe i zmienne. Posiada je i używa jako rzeczy wypożyczone, a nie swoje własne, gdyż widzi i wie, że albo mu zostaną odebrane, albo sam je porzuci w godzinę śmierci. Miłość sprawia, że człowiek staje się łagodny i miłuje swoich nieprzyjaciół, bo chociaż świat za takowych ich uważa, to w rzeczywistości nimi nie są. Prawdziwymi nieprzyjaciółmi człowieka są: świat, szatan oraz słabe ciało i ludzka natura. Buntują się oni stale przeciwko duchowi. (Św. Katarzyna ze Sieny, Miasto duszy, Poznań, 2001.) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Izajasz Pustelnik 09.11.09, 12:23 Z Rozdziałów o straży umysłu Proszę cię, byś nie przestawał strzec swego serca, dopóki żyjesz. Rolnik nie może pokładać nadziei w plonie, który jeszcze rośnie na polu. Do czasu, gdy nie zgromadzi go w swych spichlerzach, nie wie, co może się zdarzyć. Tak też nikt, dopóki ma oddech w sobie (Hi 27,3), nie powinien ustawać w czuwaniu nad myślami. Do ostatniego tchnienia nie wie, jaka choroba go spotka. Także jak długo żyje, nie może zaprzestać strzec swego serca. Zawsze natomiast powinien wołać do Boga, prosząc Go o pomoc i zmiłowanie. Bacz na siebie samego, aby nic nie oddaliło cię od miłości Boga. Kontroluj swe serce i nie ulegaj zniechęceniu, mówiąc: "Jakże mogę go strzec, będąc grzesznym?" Gdy człowiek porzuca swe występki i zwraca się ku Bogu, przez nawrócenie odradza się i staje się nowym. ( z: Filokalia. Teksty o modlitwie serca, Kraków, 1998.) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Marek Eremita 09.11.09, 12:25 Z traktatu O prawie duchowym Mocna wiara to wieża warowna (Ps 61,4). Chrystus zaś dla człowieka wierzącego jest wszystkim. Wszelkie twoje zamierzenia rozpoczynaj z Tym, który jest początkiem wszelkiego dobra, tak by twe plany realizowały się zgodnie z wolą Boga. Zawiłego problemu nie próbuj rozwiązać, z uporem stawiając na swoim, lecz przez to, co nakazuje prawo duchowe (Rz 7,14): cierpliwość, modlitwę i trwałą nadzieję. U początków każdej cnoty znajduje się Bóg, jak słońce u początku dnia. Gdy dokonałeś cnotliwego dzieła, pomyśl o tym, który powiedział: Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). (z: Filokalia. Teksty o modlitwie serca, Kraków,1998) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Dietrich von Hildebrand 12.11.09, 06:44 Pokora jest nie tylko warunkiem autentyczności i prawdziwości wszystkich cnót, lecz także warunkiem przemienienia w Chrystusie. Ale ma ona w sobie samej wysoką wartość, nadaje człowiekowi szczególne piękno. Odpowiedz Link Zgłoś
s-7 Re: cytaty świętych, błogosławionych, mistyków 09.12.09, 21:42 "Albowiem o ile jesteś w Bogu, o tyle jesteś w pokoju, a o ile jesteś poza Bogiem, o tyle jesteś poza pokojem. Jeśli coś jest tylko w Bogu, to ma pokój. O ile w Bogu, o tyle w pokoju. To, jak dalece jesteś w Bogu, jak też to, czy tak nie jest, poznawaj po tym, czy żyjesz w pokoju czy w niepokoju. Albowiem gdzie żyjesz w niepokoju, tam z konieczności musisz żyć w niepokoju, gdyż niepokój pochodzi od stworzeń, a nie od Boga. Również nie ma w Bogu niczego, czego należałoby się bać; wszystko, co jest w Bogu, można tylko kochać. Podobnie nie ma w Nim niczego, czym należałoby się smucić." - Mistrz Eckhart, Mowy Pouczajace Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (1846 - 1897) 08.01.10, 16:52 "Modliłam się z Jezusem na pustyni. Kiedy tam wchodziłam, zobaczyłam nagą ziemię, wyschnięte drzewa. Jak tylko Jezus się zjawił, ziemia okryła się zielenią; na drzewach pojawiły się liście, kwiaty i owoce. Zwierzęta poznały swego Boga; ptaki zaczęły śpiewać, ponieważ widziały smutek Jezusa. Całe stworzenie starało się Go rozweselić i pragnęło zatrzymać Jezusa. Każde stworzenie zastanawiało się, jak Mu sprawić przyjemność; tylko kamienie trwały niewzruszone. Ani światło, ani ciepło, ani rosa, ani deszcz nie mogły mieć na nie dobrego wpływu... Jezus mówił, patrząc na kamienie: Grzesznicy, tak właśnie wyglądacie. Posyłam wam wodę mojej łaski, a wy nie korzystacie z niej, tak jak te kamienie. Dusze wierne mówiły Jezusowi: Panie, daj nam ducha modlitwy, abyśmy mogły zdobyć dusze, które będą Ci służyły tak jak ziemia służy Ci na pustyni. Panie, jesteśmy nagie, okryj nas Twoją miłością. Zachowaj nas zawsze w Twojej obecności, abyśmy zawsze mogły Cię sławić, by rozweselić Twe serce. Spraw, byśmy wydawali kwiaty i owoce dla Kościoła. Jezus pokazał mi na pustyni małe drzewka ciężkie od owoców i powiedział mi: Popatrz na te małe drzewka; zobacz, jak woń tych owoców napełnia pustynię. One są obrazem duszy pokornej i małej w jej oczach. A teraz popatrz na te wyniosłe drzewa. Mają one same złe owoce, a zapach ich owoców też jest przykry: one są obrazem duszy wyniosłej... Jezus powiedział mi jeszcze: Popatrz na te dwie osoby. Jedna z nich szanowana jest przez wszystkich; ma wszystkie dary natury; jest piękna, bogata. Znajduje upodobanie sama w sobie; szuka przyjemności ziemskich; ale jej dusza jest brzydka przed Bogiem. Druga osoba jest biedna, chora, pogardzana; ale jej serce jest zawsze przy Mnie; ona szuka jedynie, jak mi się spodobać, jak czynić moją wolę. Och! Jak bardzo ta dusza jest piękna i bogata w moich oczach! Jaka chwała czeka na nią w niebie!... Słyszałam, jak Jezus powiedział jeszcze: "Grzesznicy, nie pytam was, dlaczego zgrzeszyliście", ale dlaczego w ogóle się nie nawracacie. Nie będę patrzeć już na waszą przeszłość, jeśli tylko przyjdziecie do Mnie. Mój Ojciec stworzył dla was, niebo i ziemię; przyjdźcie, Ja was zbawię..." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Słowa Pana Jezusa do św. Faustyny 08.01.10, 16:54 Napisz: Wszystko, co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach mojego miłosierdzia głębiej niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani mnie niedowierzanie mojej dobroci. Najboleśniej ranią mnie grzechy nieufności (Dz. 1076). Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia mojego. Córko moja, pisz o moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej... (Dz. 1146). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938) 08.01.10, 16:56 Wyznał mi szatan, że jestem przedmiotem jego nienawiści. Powiedział, że: Tysiąc dusz mniej mi robi szkody aniżeli ty, kiedy mówisz o miłosierdziu wielkim Wszechmocnego. Najwięksi grzesznicy nabierają ufności i wracają do Boga, a ja - mówi duch zły - tracę wszystko, ale nadto mnie samego prześladujesz tym niezgłębionym miłosierdziem Wszechmocnego. - Poznałam, jak bardzo szatan nienawidzi miłosierdzia Bożego, nie chce uznać, że Bóg jest dobry. (Dz. 1167) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Ojcowie pystyni 09.01.10, 20:03 Ktoś zapytał abba Pojmena o twardość serca. On odpowiedział: „Woda z natury jest miękka, a kamień twardy: ale jeśli zawiesić naczynie nad kamieniem, wyciekające krople drążą kamień. Tak też i słowo Boże jest miękkie, a nasze serca twarde: ale jeżeli człowiek często słucha słowa Bożego, serce mu się otwiera na bojaźń Bożą”. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Ojcowie pystyni 09.01.10, 20:04 „ Starzec rzekł: Jeśli ktoś straci złoto lub srebro, może zdobyć na nowo inne w zamian za to, które stracił. Ten zaś kto stracił czas, nie może niczym wyrównać tej straty” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Ojcowie pystyni 09.01.10, 20:08 Pewien starzec opowiadał, że którejś nocy zaczął się modlić na pustyni swojej duszy, gdy nagle usłyszał donośne granie rogu, jak gdyby wezwanie do walki. Zdziwił się, mówiąc sobie, że pustynia jest pusta i nie ma tam żadnego człowieka. Skąd więc pochodził dźwięk rogu na takim pustkowiu? Czyżby toczyła się tu wojna? Wówczas zjawił się przed nim szatan i powiedział: „Tak, mnichu, to jest wojna. Jeśli chcesz, walcz, jeśli nie, poddaj się twoim nieprzyjaciołom”. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy święty Franciszek Salezy 09.01.10, 20:14 „Święty Paweł w jednej chwili został oczyszczony oczyszczeniem doskonałym jak święta Katarzyna Genueńska, święta Magdalena, święta Pelagia i inni. Jednak ten sposób oczyszczenia jest tak cudowny i nadzwyczajny w porządku łaski, jak zmartwychwstanie umarłych w porządku natury, dlatego nie powinniśmy się go spodziewać dla siebie. Zwykle oczyszczenie i uleczenie tak ciała, jak i duszy odbywa się powoli, stopniowo, krok za krokiem, z trudem – i potrzebuje czasu. Aniołowie na drabinie Jakubowej mają skrzydła, ale nie latają, tylko wstępują i zstępują kolejno szczebel po szczeblu. Duszę, która przechodzi od grzechu do pobożności, porównuje Pismo Święte do jutrzenki, która wschodząc, nie rozprasza ciemności w jednej chwili, ale z wolna (por. Prz 4,18]. Uleczenie dokonujące się stopniowo zawsze jest pewniejsze – mówi przysłowie. Choroby duszy a także ciała przybywają konno i to galopem, a ustępują pieszo krok za krokiem.” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: święty Franciszek Salezy 09.01.10, 20:16 „Jest możliwe, ze jakaś siostra, która często upada i popełnia wiele błędów, jest bardziej cnotliwa i milsza Bogu od innej, mającej tuzin cnót wrodzonych lub nabytych. Wysiłki i praca tej drugiej są mniejsze, a w konsekwencji także jej odwaga i pokora mogą nie dorównywać odwadze i pokorze pierwszej siostry, którą uważamy za tak slabą. Tamta bowiem zachowuje odwagę w obliczu swoich braków, nie trwożąc się nimi ani nie niepokojąc, dzieki pokorze, którą uksztaltowały w niej okoliczności lub też dzięki umiłowaniu swojej nędzy. Święty Piotr został wybrany na pierwszego spośród apostołów chociaż miał wiele wad i popełnial błędy nawet po otrzymaniu darów Ducha Świętego. Jednak mimo swych wad zachował wielką odwagę i nie dziwił się temu, że nasz Pan uczynił go swoim namiestnikiem i wyróżnił go spośród innych, tak że nikt nie mógł powiedzieć, iż nie zasłużył on na postawienie go ponad świętym Janem oraz innymi apostołami” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) (1891 09.01.10, 20:20 Chrystus jest mocą Boży i Bożą mądrością nie dlatego, że jest wysłannikiem Boga, Jego Synem i że sam jest Bogiem, lecz szczególnie dlatego, że jest ukrzyżowany. Albowiem śmierć krzyżowa jest w niezgłębionej mądrości Bożej pomyślana jako środek odkupienia. Aby okazać, że ludzka siła i mądrość nie są zdolne dokonać zbawienia, dał Bóg zbawczą moc temu, który według kryteriów ludzkiego sądu okazuje się słaby i głupi; który sam z siebie okazuje się niczym, lecz pozwala w sobie działać samej mocy Bożej; który siebie "opróżnił" i "stał się posłusznym aż do śmierci krzyżowej". Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sługa Boży Dolindo Ruotolo ( 1882 – 1970) 09.01.10, 20:27 Jezus mówi do duszy: "Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy. Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę. A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego. Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy. Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widzę was wzburzonymi. Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk. Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sługa Boży o. Bernard Kryszkiewicz (1915 - 1945) 09.01.10, 20:30 Jezus mówi do duszy: "Cieszyć się pociechami, kiedy serce moje daje ci je, dobrze jest, ale zbyt natrętnie ich szukać, i potem niepokoić się, kiedy ich zabraknie, jest wielkim błędem, w który niestety wiele dusz nawet spośród bliskich mi często wpada. Uczucia serca są najważniejsze, nie dlatego że dają pociechę sercu twemu, ale tylko dlatego, że naglą wolę do pracy nad sobą. Czy wiesz, synu mój, którzy są moi najlepsi przyjaciele? Ci, którzy na modlitwie pociech mają bardzo mało, albo wcale ich nie mają, a jednak nad sobą pracują ciągle. Tacy kochają mnie dla mnie. Ci zaś, którzy szukają pociech, kochają nie mnie, ale moje pociechy - kochają siebie..." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938) 09.01.10, 20:34 W pewnej chwili usłyszałam te słowa: Córko moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia mego. Każda dusza w stosunku do mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie moje. Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego (Dz. 699). Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu Odkupienia. Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych. Kiedy się kończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat. Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi - i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności - w drzwi drugie, do wnętrza jedności. Jest to Jedność Troista, która jest niepojęta, nieskończoność. Wtem usłyszałam głos: Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go. - Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego(Dz. 420). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Josemaría Escrivá 09.01.10, 20:39 Najwyższa władza Biskupa Rzymu i jego nieomylność, kiedy mówi ex catedra, nie są wymysłem ludzkim: zasadzają się na wyraźnej woli założycielskiej Chrystusa. Zupełnie bezpodstawnym jest w tym kontekście przeciwstawianie rządów Papieża, rządom biskupów, czy też uzależnianie prawomocności Nauki papieskiej od uznania wiernych! Nic bardziej mylnego jak pojęcie równowagi władz; choćby schematy ludzkie były atrakcyjne i praktyczne nie służą nam. Nikt w Kościele nie cieszy się przez siebie samego władzą absolutną, jako człowiek; w Kościele nie ma innego zwierzchnika jak Chrystus; i to Chrystus chciał ustanowić swojego Zastępcę – Biskupa Rzymu – dla swojej Oblubienicy pielgrzymującej na tej ziemi. (...) Przyczyniamy się do tego, aby uczynić apostolskość bardziej widoczną dla wszystkich oczu, okazując z największą wiernością jedność z Papieżem, która jest jednością z Piotrem. Miłość do Biskupa Rzymu powinna być naszą piękną namiętnością ponieważ w nim widzimy Chrystusa. Jeżeli obcujemy z Panem w modlitwie, będziemy kroczyć ze spojrzeniem nieskrępowanym, które pozwoli nam poznawać działanie Ducha Świętego, także w wydarzeniach, których czasem nie rozumiemy albo które powodują nasz płacz lub ból. (Kochać Kościół) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Jan z Karpatos 09.01.10, 20:44 „Z całych swoich sił strzeż się, by nie upaść. Upadek nie przystoi bowiem temu, który jest silny i walczy. Jeśli jednak to ci się zdarzy, natychmiast się podnieś i na nowo podejmij dobrą walkę. Gdybyś nawet upadł niezliczoną ilość razy i utracił łaskę, to niezliczoną ilość uczyń to samo: podnieś się z upadku. I tak aż do śmierci. Napisano bowiem: Siedmiokroć upadnie sprawiedliwy – to znaczy w ciągu całego życia – to i siedmiokroć powstanie (Prz 24,16)… Rozpacz jest czymś gorszym niż grzech. Gdy bowiem Judasz zdrajca, małoduszny i niedoświadczony w walce, popadł w rozpacz, wróg rzucił się na niego i założył mu sznur na szyję. Gdy Piotr natomiast, owa mocna skała, doznał straszliwego upadku, jako doświadczony w walce, nie uległ ani nie poddał się rozpaczy, ale poderwał się i z sercem skruszonym i pokornym płakał gorzkimi łzami. Kiedy dostrzegł to nasz przeciwnik, jakby porażony gwałtownym ogniem, natychmiast wycofał się i straszliwie krzycząc uciekł daleko.” Sto rozdziałów zachęt 84- 85 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Josemaría Escrivá 09.01.10, 20:46 “Módl się o prawdziwą pokorę” Pokora rodzi się z poznania Boga i poznania siebie samego. (Kuźnia, 184) Depresja z tego powodu, że widzisz swoje wady, albo że inni je odkrywają, nie ma żadnych podstaw... — Módl się o prawdziwą pokorę. (Bruzda, 262) Uciekajmy od tej fałszywej pokory, która nazywa się wygodą. (Bruzda, 265) Panie, zrób mi prezent: daj mi Miłość... Miłość, która mnie oczyści. Ach i jeszcze coś: znajomość siebie samego, która napełni mnie pokorą. (Kuźnia, 185) Świętymi są ci, co walczą do końca swego życia: ci, którzy zawsze potrafią podnieść się po każdym upadku, by dzielnie iść dalej z pokorą, z miłością, z nadzieją. (Kuźnia, 186) Jeśli błędy twoje sprawiają, że stajesz się bardziej pokorny, jeśli prowadzą cię do usilniejszego szukania pomocnej Bożej dłoni, stanowią drogę do świętości: felix culpa! – błogosławioną winę! – jak śpiewa Kościół. (Kuźnia, 187) Pokora pomaga każdej duszy nie zniechęcać się własnymi błędami. – Prawdziwa pokora prowadzi... do prośby o przebaczenie! (Kuźnia, 189) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Św. Josemaría Escrivá 09.01.10, 20:47 "Pycha... u ciebie? — Z jakiej racji?" „Pycha... u ciebie? — Z jakiej racji?” (Droga, 600) Kiedy duszę opanuje pycha, za nią, jak w zaprzęgu, zwykły iść wszystkie inne wady: skąpstwo, wszelkiego rodzaju nieumiarkowanie, zawiść, niesprawiedliwość. Człowiek pyszny usiłuje w bezsensowny sposób zdetronizować Boga, który jest miłosierny, by sam, okrutny do głębi serca, mógł zająć Jego miejsce. Musimy błagać Boga, by nie pozwolił nam ulec tej pokusie. Pycha jest grzechem najgorszym i równocześnie najbardziej ośmieszającym. Ten, którego omami, zaczyna żyć coraz bardziej w świecie złudzeń, próżny, puszy się jak owa ropucha z bajki, która w swej chełpliwości tak się nadęła, że w końcu pękła. Pycha jest odrażająca także z czysto ludzkiego punktu widzenia. Kto uważa siebie za wyższego od wszystkich i wszystkiego, zapatrzony jest tylko w siebie i lekceważy innych, ten spotyka się wreszcie tylko z kpiną na widok swej głupiej próżności. (Przyjaciele Boga, 100 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Katarzyna ze Sieny (1347 - 1380) 09.01.10, 20:54 Bóg Ojciec do świętej Katarzyny: Nikt nie powinien się bać walki z diabłem, czy jego pokusy, bo uczyniłem wszystkich silnymi. Dałem im męstwo woli, umocnionej w krwi Syna mojego. Woli tej żaden diabeł, ani żadna moc stworzona nie może zmienić. Jest ona wasza, tylko wasza, dana przeze mnie wraz z jej wolnością. Jeśli człowiek nie wydaje diabłu tego miecza woli, to jest, jeśli nie przystaje na pokusy i nalegania jego, nigdy pokusa nie dotknie go i nie uczyni winnym grzechu. Raczej umocni go ona, otwierając oko umysłu jego, aby widział miłość moją, która pozwala mu poznać, że tylko z miłości dopuszczam was kusić - dla doprowadzenia was do cnoty i wypróbowania jej. Istotnie zdarza się często, że diabeł wybiera właśnie czas modlitwy, aby niepokoić duszę i napastować ją. Stara się w ten sposób zniechęcić ją do modlitwy, mówiąc często: - Modlitwa twa nic nie jest warta, bo nie powinnaś myśleć o niczym innym, ani zważać na nic innego, prócz tego, co mówisz. Diabeł poddaje jej takie myśli, aby doszła do zniechęcenia, zamętu ducha i zaniechania modlitwy. Bo modlitwa jest orężem, którym dusza broni się od wszelkich nieprzyjaciół, jeśli trzyma go ręka miłości i jeśli walczy nim ramię wolnej woli, kierowane światłem najświętszej wiary. Wiesz, że pycha diabła nie może znieść widoku pokornego ducha, tak samo jak wielkość mej dobroci i miłosierdzia mego, w których dusza prawdziwie pokłada nadzieję, jest nieznośna dla jego rozpaczy. Diabeł bada, co dusza skłonna jest przyjąć i daje jej to, czego ona pragnie. ... Wtedy diabeł przybiera w tej duszy postać światłości. Już to przyjmuje kształt anioła, już to mej Prawdy, już to postać moich świętych. A czyni to, aby złowić tę duszę na wędkę radości duchowej, której ona szuka w widzeniach i rozkoszach ducha. Jeśli dusza nie podniesie się wtedy przez prawdziwą pokorę, odpychając z pogardą wszystkie ofiarowane jej radości, złowi się na tę wędkę i wpadnie w ręce diabła. Odrzucając natomiast z pokorą tę radość, jeśli z miłością wybierze mnie, który jestem dawcą, a nie darem, diabeł nie będzie mógł w swej pysze znieść ducha, który jest pokorny. Prawda, że diabeł nie śpi nigdy. Niech to będzie nauką dla niedbałych, przesypiających czas, z którego mogliby tak bardzo korzystać. Ale czujność jego nie może szkodzić duszom doskonałym, gdyż nie może on znieść żaru ich miłości, ani woni zjednoczenia, którego dokonali ze mną, oceanem pokoju. Dusza nie może być oszukana, dopóki trwa w zjednoczeniu ze mną; diabeł ucieka od niej, jak mucha od kipiącego na ogniu garnka, z obawy, by się nie sparzył. Lecz gdyby garnek był letni, mucha nie bałaby się i wleciałaby do środka, ale często z niego ucieka, znajdując w nim większe gorąco, niż sobie wyobrażała. Podobnie dzieje się z duszą, która nie doszła jeszcze do stanu doskonałości. Diabeł sądząc, że jest letnia, wnika w nią przez liczne i rozmaite pokusy. Lecz dusza poznając właśnie w tej chwili siebie i gorąco żałując za grzechy, stawia opór i aby nie ulec, zakuwa się wolą w pęta nienawiści grzechu i miłości cnoty. Niech się raduje wszelka dusza, która czuje te liczne napaści, gdyż to jest droga, która prowadzi do tego słodkiego i chwalebnego stanu. Rzekłem ci już, że przez poznanie siebie i nienawiść do siebie i przez poznanie mej dobroci dochodzicie do doskonałości. Dusza nigdy nie poznaje lepiej, czy jestem w niej, jak w chwili tych walk. Diabeł zaprasza ludzi do wody śmierci, jedynej jaką posiada; oślepia ich rozkoszami i zaszczytami świata; na wędkę przyjemności chwyta ich pozorem dobra. W inny sposób nie mógłby tego uczynić; ludzie schwytać by się nie dali, gdyby nie znajdowali tam czegoś dobrego lub przyjemnego, bo dusza z natury swojej zawsze pragnie dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (1846 - 1897) 03.05.10, 11:25 Jezus powiedział mi jeszcze: Popatrz na te dwie osoby. Jedna z nich szanowana jest przez wszystkich; ma wszystkie dary natury; jest piękna, bogata. Znajduje upodobanie sama w sobie; szuka przyjemności ziemskich; ale jej dusza jest brzydka przed Bogiem. Druga osoba jest biedna, chora, pogardzana; ale jej serce jest zawsze przy Mnie; ona szuka jedynie, jak mi się spodobać, jak czynić moją wolę. Och! Jak bardzo ta dusza jest piękna i bogata w moich oczach! Jaka chwała czeka na nią w niebie!... Słyszałam, jak Jezus powiedział jeszcze: "Grzesznicy, nie pytam was, dlaczego zgrzeszyliście", ale dlaczego w ogóle się nie nawracacie. Nie będę patrzeć już na waszą przeszłość, jeśli tylko przyjdziecie do Mnie. Mój Ojciec stworzył dla was, niebo i ziemię; przyjdźcie, Ja was zbawię..." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938) 03.05.10, 11:27 KORONKA DO BOŻEGO MŁOSIERDZIA 476. PAN JEZUS DYKTUJE ŚW. FAUSTYNIE KORONKĘ DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: - Ile razy wejdziesz do kaplicy – odmów zaraz te modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmawiałam te modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu Mojego, odmawiać ja będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw odmówisz jedno Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo i Wierzę w Boga, następnie na paciorkach Ojcze nasz mówić będziesz następujące słowa: Ojcze Przedwieczny, ofiaruje ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego; na paciorkach Zdrowaś Maryjo, będziesz odmawiać następujące słowa: dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego. Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny – zmiłuj się nad nami i nad całym światem. (Dz 476) 687. PAN JEZUS WZYWA SW. FAUSTYNĘ DO NIEUSTANNIE ODMAWIANIA KORONKI DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: odmawiaj nieustannie tę koronkę. której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie Moje; niepojętych łask Pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu miłosierdziu. (Dz 687) 810. ŚW. FAUSTYNA ODMAWIA KORONKĘ PRZY KONAJĄCYM Na drugi dzień już po dwunastej, kiedy weszłam na salę, ujrzałam osobę konającą i da wiedziałam się, że agonia zaczęła się w nocy. Kiedy stwierdziłam - była ta wtenczas, kiedy mnie proszona a modlitwę. Nagle usłyszałam w duszy głos: - odmów tę koronkę, której cię nauczyłem. Pobiegłam po różaniec i uklękłam przy konającej i zaczęłam z całą gorącością ducha odmawiać tę koronkę, Nagle konająca otworzyła oczy i spojrzała się na mnie i nie zdążyłam zmówić całej koronki, a ona już skonała z dziwnym spokojem. Gorąca prosiłam Pana, aby spełnił obietnicę, którą mi dał za odmówienie tej koronki. Dał mi Pan poznać, że dusza ta dostąpiła łaski, którą Pan mi przyobiecał. Dusza ta była pierwsza, która doznała obietnicy Pańskiej. Czułam, jak moc miłosierdzia ogarnia tę duszę. (Dz 810) 811. PAN JEZUS PRZYPOMINA O WIELKIEJ DUCHOWEJ MOCY KORONKI Kiedy weszłam do swej samotni, usłyszałam te słowa: każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę, albo przy konającym inni odmówią, jednak odpustu tego samego dostępują. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę i poruszą się wnętrzności Miłosierdzia Mojego, dla Bolesnej Męki Syna Mojego.O, gdyby wszyscy poznali, jak Wielkie jest miłosierdzie Pańskie, ale jak bardzo my wszyscy potrzebujemy tego miłosierdzia, a szczególnie w tej stanowczej godzinie.(Dz 811) 847-848. PAN JEZUS PRZYPOMINA SWOJE OBIETNICE ZŁOŻONE TYM, KTÓRZY ODMAWIAĆ BĘDĄ KORONKĘ Na drugi dzień Świąt, był u nas Ojciec Andrasz ze Mszą św., podczas której także widziałam małego Jezusa. Po południu byłam u spowiedzi, na pewne pytania nie dał mi Ojciec odpowiedzi, które dotyczyły dzieła tego, powiedział: jak będziesz zdrowa, to wtenczas konkretnie pomówimy, a teraz staraj się wykorzystać te łaski, których ci Bóg udziela i staraj się wrócić do zupełnego zdrowia - a resztę ty wiesz, jak się masz kierować i czego się trzymać w tych rzeczach. Za pokutę zadał mi Ojciec abym odmówiła tę koronkę, której mnie nauczył Jezus. Wtem usłyszałam głos podczas odmawiania tej koronki:O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę, wnętrzności miłosierdzia Mego poruszone są dla odmawiających tę koronkę. Zapisz te słowa, córko Moja, mów światu o Moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie Moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas niech uciekają się do źródła miłosierdzia Mojego, niech korzystają z Krwi i Wody, która dla nich wytrysła. - O dusze ludzkie, gdzie się schronicie w dzień gniewu Bożego? Uciekajcie teraz do źródła miłosierdzia Bożego, O, jak wielką widzę liczbę dusz widzę - uwielbiły miłosierdzie Boże i śpiewać będą pieśń chwały na wieki.(Dz 847-848) 1035. ŚW. FAUSTYNA KORONKĄ I ZNAKIEM KRZYŻA WYPROSIŁA PEWNEJ OSOBIE SPOKOJNĄ ŚMIERĆ + Dziś wieczorem umierał pewien człowiek młody jeszcze, ale strasznie się męczył. Zaczęłam za niego tę koroneczkę, której mnie nauczył Pan. Zmówiłam całą, jednak konanie się przedłuża, chciałam zacząć litanię do Wszystkich Świętych, ale nagle usłyszałam te słowa: odmawiaj tę koronkę. Zrozumiałam, że dusza ta potrzebuje wielkiej pomocy modlitwy i wielkiego miłosierdzia. Zamknęłam się w swojej separatce i padłam krzyżem przed Bogiem i żebrałam miłosierdzia dla tej duszy; wtem odczułam wielki Majestat Boży i wielką sprawiedliwość Bożą. Truchlałam z przerażenia, ale nie przestawałam błagać Boga o miłosierdzie za duszę tą i zdjęłam krzyżyk z piersi swoje[j], krzyżyk ten jest ślubny i położyłam go na piersiach konającego, i rzekłam do Pana: Jezu, spójrz się na tę duszę z taką miłością, z jaką się spojrzałeś na moją całopa1ną ofiarę w dzień ślubów wiecznych i przez moc obietnicy, jakoś mi przyrzekł dla konających, którzy będą wzywać miłosierdzia Twego za nimi, i przestał się męczyć, skonał spokojnie. O, jak bardzo powinniśmy się modlić za konających, korzystajmy z miłosierdzia, póki czas zmiłowania.(Dz 1035) 1541. KORONKĄ DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA MOŻNA WYPROSIĆ WSZYSTKIE ŁASKI Córko Moja. zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem., a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych; gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów. gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza ale z ufnością niech się rzuci w ramiona Mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do Mojego litościwego Serca, one mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej. Napisz, gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny. (Dz 1541) 797. PAN JEZUS PROSIŁ ŚW. FAUSTYNĘ, BY PRZEZ ODMAWIANIE KORONKI POMOGŁA MU ZBAWIAĆ DUSZE Dziś wszedł do mnie Pan i rzekł: - Córko Moja, dopomóż Mi zbawiać dusze. Pójdziesz do konającego grzesznika i będziesz odmawiać tę koroneczkę, a przez to wyprosisz mu ufność w Moje miłosierdzie, gdyż już jest w rozpaczy.(Dz 1797) źródło: www.jezuufamtobie.pl/dzienniczek.php Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy święty Franciszek Salezy 03.05.10, 11:33 „Święty Paweł w jednej chwili został oczyszczony oczyszczeniem doskonałym jak święta Katarzyna Genueńska, święta Magdalena, święta Pelagia i inni. Jednak ten sposób oczyszczenia jest tak cudowny i nadzwyczajny w porządku łaski, jak zmartwychwstanie umarłych w porządku natury, dlatego nie powinniśmy się go spodziewać dla siebie. Zwykle oczyszczenie i uleczenie tak ciała, jak i duszy odbywa się powoli, stopniowo, krok za krokiem, z trudem – i potrzebuje czasu. Aniołowie na drabinie Jakubowej mają skrzydła, ale nie latają, tylko wstępują i zstępują kolejno szczebel po szczeblu. Duszę, która przechodzi od grzechu do pobożności, porównuje Pismo Święte do jutrzenki, która wschodząc, nie rozprasza ciemności w jednej chwili, ale z wolna (por. Prz 4,18]. Uleczenie dokonujące się stopniowo zawsze jest pewniejsze – mówi przysłowie. Choroby duszy a także ciała przybywają konno i to galopem, a ustępują pieszo krok za krokiem.” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sługa Boży Dolindo Ruotolo ( 1882 – 1970) 03.05.10, 11:37 Jezus mówi do duszy: "Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy. Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę. A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego. Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy. Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widzę was wzburzonymi. Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk. Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość." źródło: www.katolicki.net/wsparcie_ducho ... ajmij.html Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sługa Boży o. Bernard Kryszkiewicz (1915 - 1945) 03.05.10, 11:43 sługa Boży o. Bernard Kryszkiewicz (1915 - 1945) Jezus mówi do duszy: "Cieszyć się pociechami, kiedy serce moje daje ci je, dobrze jest, ale zbyt natrętnie ich szukać, i potem niepokoić się, kiedy ich zabraknie, jest wielkim błędem, w który niestety wiele dusz nawet spośród bliskich mi często wpada. Uczucia serca są najważniejsze, nie dlatego że dają pociechę sercu twemu, ale tylko dlatego, że naglą wolę do pracy nad sobą. Czy wiesz, synu mój, którzy są moi najlepsi przyjaciele? Ci, którzy na modlitwie pociech mają bardzo mało, albo wcale ich nie mają, a jednak nad sobą pracują ciągle. Tacy kochają mnie dla mnie. Ci zaś, którzy szukają pociech, kochają nie mnie, ale moje pociechy - kochają siebie..." źródło: www.pasjonisci.v-net.pl/bernard.html Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Josemaría Escrivá 03.05.10, 11:51 “Jedność z Papieżem jest jednością z Piotrem” Kochaj i czcij Ojca Świętego, módl się i umartwiaj się w jego intencji – z coraz większym oddaniem – gdyż jest On fundamentalną opoką Kościoła. Przez wieki i do końca naszych czasów kontynuuje wśród ludzi owo dzieło uświęcenia i rządzenia, jakie Jezus powierzył Piotrowi. (Kuźnia, 134) Najwyższa władza Biskupa Rzymu i jego nieomylność, kiedy mówi ex catedra, nie są wymysłem ludzkim: zasadzają się na wyraźnej woli założycielskiej Chrystusa. Zupełnie bezpodstawnym jest w tym kontekście przeciwstawianie rządów Papieża, rządom biskupów, czy też uzależnianie prawomocności Nauki papieskiej od uznania wiernych! Nic bardziej mylnego jak pojęcie równowagi władz; choćby schematy ludzkie były atrakcyjne i praktyczne nie służą nam. Nikt w Kościele nie cieszy się przez siebie samego władzą absolutną, jako człowiek; w Kościele nie ma innego zwierzchnika jak Chrystus; i to Chrystus chciał ustanowić swojego Zastępcę – Biskupa Rzymu – dla swojej Oblubienicy pielgrzymującej na tej ziemi. (...) Przyczyniamy się do tego, aby uczynić apostolskość bardziej widoczną dla wszystkich oczu, okazując z największą wiernością jedność z Papieżem, która jest jednością z Piotrem. Miłość do Biskupa Rzymu powinna być naszą piękną namiętnością ponieważ w nim widzimy Chrystusa. Jeżeli obcujemy z Panem w modlitwie, będziemy kroczyć ze spojrzeniem nieskrępowanym, które pozwoli nam poznawać działanie Ducha Świętego, także w wydarzeniach, których czasem nie rozumiemy albo które powodują nasz płacz lub ból. (Kochać Kościół) Św. Josemaría Escrivá Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938) 03.05.10, 11:52 W pewnej chwili usłyszałam te słowa: Córko moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia mego. Każda dusza w stosunku do mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie moje. Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia mojego (Dz. 699). Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu Odkupienia. Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych. Kiedy się kończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat. Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi - i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności - w drzwi drugie, do wnętrza jedności. Jest to Jedność Troista, która jest niepojęta, nieskończoność. Wtem usłyszałam głos: Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu dostąpi go. - Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego(Dz. 420). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy re 03.05.10, 11:55 Pewnego dnia św. Antoniego, w czasie pobytu w pustelni, opanował smutek i cały gąszcz przykrych myśli. Zwrócił się wtedy do Boga: "O, Panie! Chcę wyrwać się z tego nastroju, ale myśli mi na to nie pozwalają. Cóż mam począć w moim udręczeniu?" Nagle, przechyliwszy się nieco na bok, zobaczył kogoś, kto podobnie jak on siedział i pracował, zaraz jednak przerwał pracę, wstał i pomodlił się, potem znów wstał i zabrał się do splatania sznurka, a potem znów wstał i modlił się. Był to anioł przysłany przez Boga, aby pouczyć św. Antoniego i dodać mu otuchy. Usłyszał bowiem Antoni słowa anioła: "Rób to samo co ja i uwolnisz się". Na te słowa doznał wielkiej radości i nabrał odwagi; zrobił to samo i uwolnił się od smutku." "Gdy Sara dręczona jakąś pokusą "weszła do celi, aby sie pomodlić", ukazał się jej duch kuszący ją i rzekł: "pokonałaś mnie, Saro". A Sara natychmiast odpowiedziała: "Nie ja cię pokonałam, lecz mój Pan, Chrystus" żródło: Andrzej Tomkiel OFMCap. "Ojcowie Kościoła uczą nas modlitwy" Wyd. Sióstr Loretanek, Warszawa 1995 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Jan z Karpatos 03.05.10, 11:56 „Z całych swoich sił strzeż się, by nie upaść. Upadek nie przystoi bowiem temu, który jest silny i walczy. Jeśli jednak to ci się zdarzy, natychmiast się podnieś i na nowo podejmij dobrą walkę. Gdybyś nawet upadł niezliczoną ilość razy i utracił łaskę, to niezliczoną ilość uczyń to samo: podnieś się z upadku. I tak aż do śmierci. Napisano bowiem: Siedmiokroć upadnie sprawiedliwy – to znaczy w ciągu całego życia – to i siedmiokroć powstanie (Prz 24,16)… Rozpacz jest czymś gorszym niż grzech. Gdy bowiem Judasz zdrajca, małoduszny i niedoświadczony w walce, popadł w rozpacz, wróg rzucił się na niego i założył mu sznur na szyję. Gdy Piotr natomiast, owa mocna skała, doznał straszliwego upadku, jako doświadczony w walce, nie uległ ani nie poddał się rozpaczy, ale poderwał się i z sercem skruszonym i pokornym płakał gorzkimi łzami. Kiedy dostrzegł to nasz przeciwnik, jakby porażony gwałtownym ogniem, natychmiast wycofał się i straszliwie krzycząc uciekł daleko.” Sto rozdziałów zachęt 84- 85 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (1786 - 1859) 03.05.10, 12:12 "Podczas swego ziemskiego życia Jezus Chrystus nigdy nie przechodził przez żadne miejsce bez obfitości swoich błogosławieństw, z czego możemy wnioskować, jak wielkie i bezcenne winny być dary, w których uczestniczą ci, co mają szczęście przyjmować Go w Komunii świętej; inaczej mówiąc, największe nasze szczęście na tym swiecie polega na przyjmowaniu Jezusa w Komunii świętej." (Kazanie o komuni świętej) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Chryzostom (+ 407) 03.05.10, 12:13 "Zastanów się, jak wielki zaszczyt cię spotkał, z jakiego stołu korzystasz. Karmimy sie Tym samym, na którego z drżeniem patrzą aniołowie, a z powodu Jego blasku, nie odważają się spojrzeć Mu w twarz, i my sami stajemy sie ciałem Chrystusa." (Homilie do Ewangelii wg św. Mateusza) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża (1542 - 1591) 03.05.10, 12:14 Dusze podlegające temu łakomstwu przy przyjmowaniu Komunii świętej starają się raczej o wywołanie uczuć i smaków duchowych, niż o cześć i pokorne uwielbienie w sobie Boga i tak przyzwyczajają się do tego, że gdy nie zakosztują jakiejś słodyczy czy uczucia zmysłowego, myślą, że nie odnoszą żadnej korzyści. Taki sposób traktowania rzeczy Bożych jest bardzo niedoskonały. Nie rozumieją te dusze, że to, co zmysły odczuwają przy Komunii świętej jest najmniejszą łaską, największą zaś jest łaska niewidzialna, której udziela Najświętszy Sakrament. By dusza zwróciła na tę łaskę oczy wiary, Bóg pozbawia ją często smaku i odczuwalnego zadowolenia. Dusze łakome chciałyby odczuwać i kosztować Boga nie tylko przy Komunii świętej, ale i w innych ćwiczeniach duchowych tak, jak gdyby On mógł być zrozumiały i dostępny dla nas. Takie pragnienie jest wielką niedoskonałością, sprzeciwia się bowiem przymiotom Boga i czystości samej wiary. (Noc ciemna) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Teresa benedykta od Krzyża (Edyta Stein) 03.05.10, 12:15 "Jedynie moc łaski może uwolnić duszę od jej słabości, oczyścić ją i opróżnić na przyjęcie życia Bożego. To boskie życie jest właśnie motorem wszelkich dzieł miłości. Kto chce je trwale posiadać, musi je zasilać nieustannie u źródeł, w których płynie niewyczerpanym strumieniem, tj. z sakramentów św., zwłaszcza z Sakramentu Miłości. (…) Kto się pozwala oczyszczać uświęcającej mocy ołtarza i sam w ofierze Chrystusowej Mu się oddaje, kto Go w św. Komunii przyjmuje do swego wnętrza, ten zanurza się coraz głębiej i silniej w prąd życia boskiego i wzrasta w Mistyczne Ciało Chrystusa, kształtując swe serce na wzór Serca Bożego". Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (1846 - 1878) 03.05.10, 14:17 „Ja” Owo ja prowadzi świat do zguby. Ci, którzy mają swoje ja niosą ze sobą smutek, lęk. Nie można mieć jednocześnie Boga i swojego ja. Jeśli mamy swoje ja, nie mamy Boga; a jeśli mamy Boga, nie mamy swojego ja. Nie macie dwóch serc, macie tylko jedno serce... Wszystko się udaje temu, kto nie ma swojego ja, ze wszystkiego jest zadowolony... Tam, gdzie jest swoje ja nie ma pokory, ani łagodności, ani żadnej cnoty. Modlą się, błagają, ale modlitwa nie unosi się, nie dochodzi do Boga... Ten, który nie ma swojego ja posiada wszystkie cnoty, pokój i radość. Źródło: Błogosławiona Maria od Jezusa Ukrzyżowanego „Myśli”; tłumaczenie: Dorota Śliwa; Wydawnictwo karmelitów Bosych, Kraków 2005 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża (1542 - 1591) 03.05.10, 14:34 Szatan cieszy się bardzo, gdy dusza pragnie objawień i jest skłonna do nich; ma bowiem wówczas wiele sposobności, by ją łudzić i, jak tylko zdoła, umniejszać wiarę. W takiej bowiem duszy, jak już mówiliśmy, wielka jest nieczułość odnośnie do wiary. Cierpi ona również rozmaite pokusy i dochodzi do różnych niedorzeczności. Droga na Górę Karmel Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) (1891 03.05.10, 14:37 "Bóg może, przez miłość do duszy, która przyjęła Go do siebie, przyciągnąć do siebie inną duszę… Jest to jedna z najbardziej niezwykłych rzeczy w życiu duchowym, że Boża wolność niejako podporządkowuje się woli swoich wybranych, wysłuchując ich. Przekracza to wszelkie zrozumienie" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Jan od Krzyża (1542 - 1591) 03.05.10, 14:40 „…dusza idąca drogą wiary postępuje naprzód ukryta i osłonięta przed szatanem…” Droga na Górę Karmel „Wiara bowiem jest jakby szatą wewnętrzną o tak jaśniejącej białości, że uchodzi wzroku wszelkiego umysłu. Jeśli więc dusza przyodziana jest wiarą, nie widzi jej ani nie dosięga szatan, by jej przeszkadzać. Wiara chroni ją przed szatanem, zaciekłym nieprzyjacielem, bardziej niż wszystkie inne cnoty. Stąd też św. Piotr nie znalazł pewniejszego nad wiarę środka do uwolnienia się od szatana, mówi bowiem: Cui resistite fortes in fide; "Opierajcie mu się umocnieni w wierze" (1 P 5, 9). A przeto, aby zyskać łaskę i zjednoczyć się z Umiłowanym, dusza nie ma lepszej tuniki czy szaty wewnętrznej jak białość wiary, będącej początkiem i oparciem, na którym spoczywają szaty wszystkich innych cnót. "Bez wiary bowiem - według słów Apostoła - niepodobna podobać się Bogu" (Hbr 11, 6). Również niemożliwe jest, by ktoś nie podobał się Bogu mając wiarę, gdyż Bóg sam mówi przez proroka: Sponsabo te mihi in fide; "Poślubię cię sobie w wierze" (Oz 2, 20). Słowa te oznaczają niejako: "Jeżeli chcesz, duszo, złączyć się i zaślubić się ze mną, musisz się do mnie zbliżyć okryta od wewnątrz wiarą.” Noc ciemna „Przyczyną, dla której dusza znajdująca się w ciemnościach tej kontemplacji postępuje wolna i zasłonięta przed zasadzkami szatańskimi, jest to, że kontemplacja wlana, jaka się tu duszy udziela, przenika ją biernie i tajemniczo z wykluczeniem zmysłów i władz, zarówno wewnętrznych jak i części zmysłowej. Jest zatem jasne, że dusza jest tu ukryta i wolna nie tylko od przeszkód, jakie by jej mogły sprawiać swą naturalną słabością jej władze, lecz również i od szatana. Szatan bowiem nie może dosięgnąć duszy ani poznać, co się w niej dzieje, jeżeli to nie dokonuje się za pośrednictwem jej władz części zmysłowej. To wszystko zatem, co dusza otrzymuje bardziej duchowo, wewnętrznie i w oddaleniu od zmysłów, mniej jest poznawalne i zrozumiałe dla szatana. Wielce to więc jest korzystne i bezpieczne dla duszy, by jej obcowanie z Bogiem było dalekie od zmysłów jej niższej części, by one pozostawały w ciemności i nie kosztowały ani nie zaznawały tego. Przede wszystkim bowiem udzielanie się duchowe może być większe, jeśli nieudolność części zmysłowej nie przeszkadza swobodzie ducha. Po wtóre, dusza jest tu bardziej bezpieczna, gdyż szatan nie może przeniknąć jej do głębi. Do tego też możemy zastosować w znaczeniu duchowym słowa naszego Zbawiciela: "Niechaj nie wie lewica twoja, co prawica twoja czyni" (Mt 6, 3), czyli innymi słowy: o tym, co się dzieje w prawej, czyli wyższej i duchowej części duszy, niech nie wie lewa, czyli niższa i zmysłowa jej część. Niech to pozostanie sekretem pomiędzy duchem a Bogiem.” Noc ciemna Łoże nasze w kwieciu tonące, Jaskiniami lwów wokół otoczone, W purpurze całe, Pokojem wzniesione, Tysiącami złotych tarcz ozdobione! Pieśń duchowa Strofa 24 Przez jaskinie lwów wyraża tu dusza cnoty, jakie posiada w tym zjednoczeniu z Bogiem. A to dlatego, że lwie jamy są niebezpieczne i niedostępne dla innych zwierząt. Obawiając się bowiem siły i wściekłości lwa przebywającego wewnątrz jamy, nie tylko nie ośmielają się wejść do niej, lecz nie odważają się nawet do niej zbliżyć. Każda cnota, jaką dusza posiada już w tej doskonałości, jest jakby lwią jamą, w której przebywa i odpoczywa Oblubieniec, Chrystus zjednoczony z duszą, w tej cnocie i w każdej innej jak mocny lew. Również i sama dusza zjednoczona z Nim w tych samych cnotach jest jak mocny lew. Otrzymuje tu bowiem właściwości Boga, a tym samym jest bezpieczna i odważna we wszystkich swych cnotach i układa się wygodnie na tym łożu kwitnącym zjednoczenia ze swym Bogiem, a szatani nie tylko nie odważają się jej nękać, lecz nawet nie śmieją się przed nią ukazać. Takim strachem napełnia ich ta dusza wyniesiona, ożywiona i odważna z powodu doskonałości cnót na łożu Umiłowanego. Gdy bowiem dusza jest w tym zjednoczeniu złączona i przeobrażona w Umiłowanego, szatani tak się jej lękają, jak Jego samego i nawet nie ośmielają się na nią wejrzeć. Szatan lęka się bardzo duszy doskonałej. Pieśń duchowa - objaśnienie Strofy 24 (fragment) źródło: www.karmel.pl Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Elżbieta od Trójcy Świętej (1880-1901) 03.05.10, 14:43 Zdaje mi się, że najbardziej wolną duszą jest ta dusza, która najbardziej zapomina o sobie. Gdyby mnie ktoś zapytał o sekret szczęścia, odpowiedziałabym, że jest nim niezdawanie sobie sprawy z siebie, wyrzekanie się siebie w każdej chwili. Oto jest dobry sposób, by uśmiercić pychę: bierzemy ją głodem! Widzisz, pycha jest miłością nas samych. A więc trzeba, żeby miłość Boża była tak mocna, aby zgasiła wszelką miłość własną. źródło: www.karmel.pl Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Faustyna (1905 - 1938) 03.05.10, 14:46 + Gdy się pogrążyłam w modlitwie i połączyłam ze wszystkimi Mszami, jakie się w tej chwili odprawiają na całym świecie, błagałam Boga, przez te wszystkie Msze św. o miłosierdzie dla świata, a szczególnie dla biednych grzeszników, którzy w tej chwili zostają w skonaniu. I w tej chwili otrzymałam Bożą odpowiedź wewnętrzną, że tysiąc dusz otrzymało łaskę za pośrednictwem modlitwy, którą do Boga zanosiłam. Nie wiemy, jaką liczbę dusz zbawić mamy swymi modlitwami i ofiarą, dlatego módlmy się zawsze za grzeszników.(Dz 1783) źródło: Święta s. M. Faustyna Kowalska. Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej. Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 2000 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy sw. Teresa Benedykta od Krzyza (Edyta Stein) 03.05.10, 14:51 1) "Sprawa ta wydaje mi się dziwna. Do synagogi i kościołów protestanckich, które odwiedzałam, wchodzi się wyłącznie podczas służby bożej. Widząc w kościele katolickim ludzi przychodzących pomiędzy jednym a drugim zajęciem, tak zwyczajnie, dla spontanicznej rozmowy, zostałam tak poruszona, że nie byłam w stanie zapomnieć tej sceny". 2) "Było to moje pierwsze spotkanie z Krzyżem, z tą boską siłą, którą daje Krzyż tym, którzy go niosą. Pierwszy raz objawił mi się Kościół w sposób widzialny, zrodzony z męki Chrystusa i Jego zwycięskiej śmierci. W tym samym momencie rozpadła się moja niewiara, judaizm zbladł w moich oczach, podczas gdy wzmagało się w moim sercu światło Chrystusa. Jest to powód, dla którego po przyjęciu habitu karmelitańskiego, chciałam dodać do mojego imienia imię Krzyża". 3) "Bez wybierania, wzięłam pierwszą książkę, która wpadła mi w ręce. Był to wielki tom, który nosił tytuł: Życie świętej Teresy z Avila, napisane przez nią samą. Rozpoczęłam czytanie i byłam tak nim pochłonięta, że nie przerwałam, póki nie doszłam do końca. Kiedy ją zamknęłam musiałam sama sobie wyznać: To jest prawda!" 4) "Nic nie pozostało dla mnie niejasnego - mówiła - zrozumiałam każdą najmniejszą ceremonię. Na koniec poszłam do księdza, do zakrystii i po krótkiej rozmowie poprosiłam go o Chrzest. Patrzył na mnie z wielkim zdziwieniem i odpowiedział, że dla przyjęcia na łono Kościoła konieczne jest pewne przygotowanie: "Od jakiego czasu uczęszcza pani na naukę wiary katolickiej? - zapytał się mnie - i kto panią uczy?" W odpowiedzi byłam tylko w stanie wykrztusić: "Proszę czcigodnego ojca, aby mnie przepytał". 5) "Scientia Crucis" (Wiedzę Krzyża) można posiąść jedynie wtedy, gdy czuje się ciężar krzyża w całym jego ogromie. Jestem tego pewna od pierwszej chwili i powiedziałam sobie w sercu: 'Ave crux, spes unica' (Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo)" 6)"Była wigilia pierwszego piątku w kwietniu i tego Roku Świętego męka Naszego Pana Jezusa Chrystusa była upamiętniana z najwyższą powagą. O godzinie ósmej wieczorem zebrałyśmy się w kaplicy zakonnej na Godzinę Świętą... Kaznodzieja mówił bardzo dobrze... ale mój duch był zajęty bardziej osobistym aspektem jego słów. Zwróciłam się do Odkupiciela i powiedziałam mu, że rozumiem dobrze Jego Krzyż, złożony w naszym czasie na ramiona ludu żydowskiego. Większa część nie mogła tego pojąć, ale ci, którzy otrzymali łaskę zrozumienia, winni przyjąć go dobrowolnie w imieniu wszystkich. Czułam się na to gotowa i prosiłam jedynie Pana, aby mi pozwolił zobaczyć, jak powinnam to zrobić. Kończąca się Godzina Święta była ostatnim zapewnieniem, że zostałam wysłuchana, chociaż nie rozumiałam jeszcze, na czym miał polegać ten krzyż, który został mi dany." "Cierpienia nigdy nie są za wielkie, a radość za mała." sw. Teresa Benedykta od Krzyza (Edyta Stein) Patronka Europy www.mateusz.pl/ludzie/edyta.htm Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Faustyna (1905 - 1938) 04.05.10, 22:42 1246 16.[VIII.37]. Po Komunii św. ujrzałam Pana Jezusa w wielkim majestacie i rzekł mi Jezus: córko Moja, w tygodniach, w których Mnie nie widziałaś ani czułaś Mojej obecności, głębiej byłem z tobą zjednoczony aniżeli w chwilach uniesień. A wierność i woń twojej modlitwy dosięgła Mnie. 1420 Kiedy się pogrążyłam w modlitwie, zostałam w duchu przeniesiona do kaplicy i ujrzałam Pana Jezusa wystawionego w monstrancji; na miejscu monstrancji widziałam chwalebne oblicze Pana i powiedział mi Pan: co ty widzisz [w] rzeczywistości, dusze te widzą przez wiarę. O, jak bardzo mi jest miła ich wielka wiara. Widzisz, [że] choć na pozór nie ma we mnie śladu życia, to jednak w rzeczywistości ono jest w całej pełni i to w każdej Hostii zawarte; jednak abym mógł działać w duszy, dusza musi mieć wiarę. O, jak miła Mi jest żywa wiara. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Chryzostom (+ 407) 04.05.10, 22:45 św. Jan Chryzostom (+ 407) Jedno jest tylko nieszczęście - grzech; wszystko inne - wygnanie, konfiskata majątku, aresztowanie i tym podobne rzeczy są swego rodzaju cieniem, dymem, pajęczyną, czy jeszcze czymś bardziej lichym. List 29 Nie upadek jest rzeczą najgorszą, lecz to, że ktoś po upadku leży i nie wstaje, trwa w złości i słabości swej woli pokrywa myślami zwątpienia. Do Teodora po jego upadku Zgrzeszyć jest rzeczą ludzką, lecz trwać w grzechu nie jest rzeczą ludzką, lecz wręcz szatańską. Do Teodora po jego upadku Nigdy nie rozpaczajmy, bo żaden oręż szatana nie jest tak silny jak rozpacz. Dlatego nie tak cieszymy go grzesząc, jak rozpaczając. Homilia na słowa "Ciasna jest brama" Więcej niż grzech, pobudza Boga do gniewu obojetność grzeszników. Wykład ewangelii św. Mateusza, homilia 14 źródło: Jan Hojnowski SCJ "Mądrość Ojców Kościoła" Wydawnictwo SPES, Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Jan Chryzostom (+ 407) 04.05.10, 22:47 Nic nas tak Bogu podobnymi nie czyni, jak gdy złym i takim, którzy nam krzywdę czynią, przebaczamy, jak to Chrystus uczył mówiąc, że słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi. Wykład ewangelii św. Mateusza, homilia 19 Chrześcijanin nie dbający o zbawienie bliźniego jest najbardziej nieczułym z ludzi. Homilie do Dziejów Apostolskich, Homilia 20 Ci są bogatszymi od wszystkich, którzy żądzę bogactw przytłumili. Wykład ewangelii św. Mateusza, homilia 4 Ziemska walka trwa krótko, a nawet i w tym krótkim czasie często zachodzą przerwy. Wnet bowiem noc zapada między walczących, nadchodzi czas posiłku, i inne rózne rzeczy dają żołnierzowi sposobność wytchnienia, tak że może on zdjąć zbroję i nieco odetchnąć, pokrzepić się pokarmem i napojem i odzyskać pierwotne siły. Tymczasem na wojnie ze złym duchem nigdy nie mozna złożyć broni, ani snem się pokrzepić, jeśli się chce wyjść z niej cało. Z dwóch bowiem rzeczy jedno tylko da się wybrać - zginąć bez broni, lub z bronią w ręku stać i czuwać. On bowiem ustawicznie stoi ze swym wojskiem, śledząc nasze lenistwo; i większego starania dokłada on dla naszej zguby, niż my dla swego zbawienia. A ponieważ jest dla nas niewidoczny i nagle się włamuje, dlatego tych, którzy ustawicznie nie czuwają, spotyka cięższa klęska w tej wojnie, niż w tamtej. O kapłaństwie źródło: Jan Hojnowski SCJ "Mądrość Ojców Kościoła" Wydawnictwo SPES, Kraków Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Faustyna (1905 - 1938) 04.05.10, 22:49 1701 Prosiłam dziś Pana, aby raczył mnie pouczyć o życiu wewnętrznym, bo sama z siebie nic rozumieć ani pomyśleć doskonałego nie mogę. I odpowiedział mi Pan: — Byłem twoim Mistrzem — jestem i będę; staraj się, aby serce twoje upodobniło się do pokornego i cichego Serca Mojego. Nie upominaj się nigdy o swoje prawa. Wszystko, co cię spotyka, znoś z wielkim pokojem i cierpliwością; nie broń się, gdy całe zawstydzenie będzie spadać na ciebie niewinnie; pozwól triumfować innym. Nie przestań być dobrą, gdy spostrzeżesz, że nadużywają dobroci twojej; gdy będzie potrzeba, ja sam się upomnę za tobą. Bądź wdzięczna za najdrobniejszą łaskę Moją, bo ta wdzięczność zniewala mnie do udzielania ci nowych łask. źródło: św. s. M. Faustyna Kowalska "Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej", Wyd. Księży Marianów 2001 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. o. Pio 04.05.10, 22:53 "Jestem tylko bratem, który się modli" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża (1542 – 1591) 04.05.10, 22:55 10. Młodzi miłośnicy mogą być porównani do młodego wina. Są to ci, którzy dopiero rozpoczynają służyć Bogu. Burzliwość wina ich miłości objawia się zbytnio na zewnątrz w zmysłach, gdyż męty słabych i niedoskonałych zmysłów nie opadły w nich jeszcze. Siła ich miłości leży w jej smaku zmysłowym, a i podnietą do wszelkich poczynań jest dla nich smak tej miłości. Na taką miłość nie należy zbytnio liczyć, dopóki nie opadną te fermenty i niedoskonałe smaki zmysłowości. Ta burzliwość i gorącość zmysłów może skłaniać dusze do dobrej i doskonałej miłości i być odpowiednim do niej środkiem, byle się oddzieliły męty jej niedoskonałości. Lecz bardzo łatwo może również w tych początkach i w odczuwalnej nowości braknąć wina miłości i zagubić się gorliwość i smak nowego. Ci początkujący w miłości doznają zawsze wielu udręczeń i utrudzeń zmysłowych miłości. Powinni zatem ograniczać picie tego młodego wina, gdyż jeśli zbyt wiele zaczną działać jak wino burzliwe, natura ich może się znużyć tą udręką i utrudzeniem miłości, to jest smakiem młodego wina. Jest ono bowiem, jak mówiliśmy, cierpkie i przykre, nie złagodzone jeszcze dostałością, w której się kończą te udręki miłości, jak to zaraz powiemy. 11. To samo porównanie daje Mędrzec w Księdze Eklezjastyka, mówiąc: "Nowe wino, przyjaciel nowy; podstarzeje się, a z rozkoszą pić je będziesz" (Syr 9,15). Weterani miłości, wyćwiczeni już i wypróbowani w służbie Oblubieńca, są jak stare wino. Męty w nich są już ustane, nie podlegają więc ni burzliwości zmysłów, ni żadnym zewnętrznym zapałom namiętnym i ognistym, lecz kosztują słodyczy wina miłości już dojrzałego w samej jego istocie. Miłość ich nie opiera się na smakach zmysłowych, jak miłość młodych, lecz kosztują jej w samej głębi duszy, w słodyczy duchowej i w prawdzie czynów. Weterani miłości nie opierają się na smakach i zapałach zmysłowych i nie pragną ich, a tym samym nie odczuwają zniechęceń i utrudzeń. Kto bowiem idzie za pożądaniem uczuć zmysłowych, tym samym musi odczuwać w zmysłach i w duchu udręki i niesmak. Weterani miłości nie doświadczają już słodyczy duchowej mającej swój korzeń w zmysłach, a przeto nie odczuwają w tychże zmysłach ani w duchu udręki ani udręk miłosnych. I tacy miłośnicy chyba cudem tylko sprzeniewierzyliby się Bogu, wznieśli się już bowiem ponad to, co jest źródłem błędów, tzn. ponad zmysłowość. Wino ich miłości nie tylko jest wolne od mętów i ustałe, lecz jest przyprawione różnymi rodzajami cnót doskonałych. Cnoty te, jak mówiliśmy, nie dopuszczają zepsucia, które nastąpić może tylko w młodym winie. Taki stary przyjaciel ma wielką wartość w oczach Boga i o nim mówi Eklezjastyk: "Nie opuszczaj starego przyjaciela, bo nowy nie będzie doń podobny" (9, 14). źródło: Pieśń duchowa Św. Jan od Krzyża (Jan de Yepes) www.karmel.pl/czytelnia/piesn/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Sługa Boży Jan Paweł II (1920 - 2005) 04.05.10, 23:00 "Walka z szatanem, tak charakterystyczna dla Archanioła Michała, jest ciągle aktualna, gdyż szatan ciągle żyje i działa wśród ludzi. Istniejące w świecie zło, nieład, jaki widzimy w społeczeństwie, zagubienie człowieka, wewnętrzne rozdarcie, którego jest on ofiarą, są nie tylko następstwem grzechu pierworodnego, lecz także skutkiem deprawującego i mrocznego działania szatana, który w sposób podstępny zagraża moralnej równowadze człowieka, a którego św. Paweł nie waha sie nazwać "bogiem tego świata" (2Kor 4,4), gdyż jest on przebiegłym kusicielem, bowiem potrafi wpływać na nasze postępowanie, aby uczynić je szkodliwym, choć pozornie zgodnym z naszymi zamiarami. Dlatego Apostoł Narodów przestrzega chrześcijan przed zasadzkami diabła i jego niezliczonymi pomocnikami, wzywając mieszkańców Efezu: "Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6,11-12) Monte sant'Angelo 24 V 1987 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Paweł od Krzyża (1694-1775) 04.05.10, 23:02 "Żadnemu z członków naszego niegodnego Zgromadzenia, który został wybrany do głoszenia słowa Bożego, niech nie będzie wolno posługiwać się w swych kazaniach stylem tak wzniosłym lub kwiecistym, iż staje się niejasny i niezrozumiały dla prostych ludzi i nieuczonych umysłów. Niechże łamie chleb słowa Bożego maluczkim, stosując jasny i zrozumiały sposób mówienia tak, aby jego wywody nie pozostały bezskuteczne, lecz przeciwnie obfity ich owoc przyczyniał się do zwiększenia chwały Bożej" Reguła, rozdz. XXIII, paragr. 191 "... nie szukam objawień - wystarcza mi wiara. Szukanie takich rzeczy, to narażanie sie własnowolnie na złudzenia podsuwane przez piekielnego wroga." "...prawdziwym nauczycielem modlitwy jest Duch Święty. Należy się tedy modlić tak, jak jemu się podoba." "Kiedy byłem jeszcze zdrów i mogłem pracować dla zbawienia bliźnich, główną moją troską było nakłaniać ludzi do rozpamietywania cierpień Pana Jezusa. Uderzył mnie wówczas fakt, że ci, którzy wiernie oddawali sie tym rozmyślaniom, rychło osiągnęli poprawę, nawet jeśli byli niegdyś bandytami, lub prowadzili rozwiązłe życie." źródło: Edmund Burke CP Łowca dusz. Św. Paweł od Krzyża WAM Kraków 1983 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Franciszek z Asyżu (1182–1226) 04.05.10, 23:04 1Tenże [br. Leonard] opowiadał, że pewnego dnia u Świętej Maryi [Matki Boskiej Anielskiej] św. Franciszek zawołał brata Leona i powiedział: “Bracie Leonie, pisz”. 2Ten odpowiedział: “Jestem gotów”. 3Pisz - rzecze - czym jest prawdziwa radość. 4Przybywa posłaniec i mówi, że wszyscy profesorowie z Paryża wstąpili do zakonu; napisz to nie prawdziwa radość. 5Że tak samo uczynili wszyscy prałaci z tamtej strony Alp, arcybiskupi i biskupi, również król Francji i Anglii; napisz, to nie jest prawdziwa radość. 6Tak samo, że moi bracia poszli do niewiernych i nawrócili wszystkich do wiary; że mam od Boga tak wielką łaskę, że uzdrawiam chorych i czynię wiele cudów; mówię ci, że w tym wszystkim nie kryje się prawdziwa radość. 7Lecz co to jest prawdziwa radość? 8Wracam z Perugii i późną nocą przychodzę tu, jest zima i słota, i tak zimno, że u dołu tuniki zwisają zmarznięte sople i ranią wciąż nogi, i krew płynie z tych ran. 9I cały zabłocony, zziębnięty i zlodowaciały przychodzę do bramy; i gdy długo pukałem i wołałem, przyszedł brat i pyta: Kto jest?. Odpowiedziałem: Brat Franciszek. 10A ten mówi: Wynoś się; to nie jest pora stosowna do chodzenia; nie wejdziesz. 11A gdy ja znowu nalegam, odpowiada: Wynoś się; ty jesteś [człowiek] prosty i niewykształcony. Jesteś teraz zupełnie zbyteczny. Jest nas tylu i takich, że nie potrzebujemy ciebie. 12A ja znowu staję przy bramie i mówię: Na miłość Bożą, przyjmijcie mnie na tę noc. 13A on odpowiada: Nic z tego. Idź tam, gdzie są krzyżowcy i proś. 14Powiadam ci: jeśli zachowam cierpliwość i nie rozgniewam się, na tym polega prawdziwa radość i prawdziwa cnota, i zbawienie duszy. Prawdziwa i doskonała radość Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Jan Maria Vianney (1786-1859) 04.05.10, 23:06 Nie ma nic równie wielkiego jak Eucharystia. Gdyby Bóg miał coś cenniejszego - ofiarowałby nam to. Wszystkie dobre dzieła razem wzięte nie dorównują Ofierze Mszy św., gdyż są to dzieła ludzi, podczas gdy Msza św. jest dziełem Boga. Pan jest tu (w Eucharystii) ukryty, czeka, byśmy Go odwiedzili i przedstawili Mu nasze prośby. Popatrzcie jak jest dobry! Dostosowuje się do naszej słabości... Gdyby ukazał się nam w całej swej chwale, nie odważylibyśmy się zbliżyć do Niego... Bez boskiej Eucharystii nie byłoby szczęścia na tym świecie, a życie byłoby nieznośne. Gdy przyjmujemy komunię świętą, dostajemy i radość, i szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Tomasz a Kempis (1380-1471) 04.05.10, 23:08 Tomasz a Kempis (1380-1471) O naśladowaniu Chrystusa Księga I Zachęty pomocne do życia duchowego Rozdział V O CZYTANIU PISMA ŚWIĘTEGO 1. W Piśmie świętym szukajmy prawdy, a nie stylu. Biblia powinna być czytana w tym samym duchu, w jakim została napisana. Winniśmy raczej szukać w księgach świętych pożytku niż piękności języka. Tak samo chętnie sięgajmy po książki pobożne i proste, jak po wzniosłe i głębokie. Niech cię nie obchodzi pozycja pisarza, czy jest wielki, czy mały w sztuce pisarskiej, ale niech cię skłania do lektury samo umiłowanie prawdy. Nie pytaj, kto powiedział, ale patrz, co powiedział. 2. Człowiek przemija, ale prawda Boża trwa na wieki. Bóg przemawia do nas różnymi sposobami, nie zważając na to, czy podobają się nam ludzie, przez których On mówi. Dociekliwość niekiedy przeszkadza nam w czytaniu Pisma świętego, bo wolimy roztrząsać j dyskutować o tym, co powinno w nas wnikać po prostu. Jeśli chcesz czerpać korzyść z czytania, czytaj w pokorze, z prostotą i wiarą; nie dbaj o opinię znawcy. Pytaj i słuchaj w milczeniu słów świętych Pańskich, a nie lekceważ sobie wykładni dawnych Ojców, bo nie były wypowiadane ot tak sobie, bez głębszej przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Tomasz a Kempis (1380-1471) 04.05.10, 23:11 Tomasz a Kempis (1380-1471) O naśladowaniu Chrystusa (fragmenty) Prawdziwie wielki jest ten, kto ma w sobie wielką miłość. Prawdziwie wielki jest ten, kto w głębi czuje się mały i za nic ma najwyższe godności. Prawdziwie mądry jest ten, kto wszystko, co ziemskie, uważa za śmiecie, byleby Chrystusa pozyskać. I prawdziwie uczony jest ten, kto pełni wolę Boga, a własnej woli się wyrzeka. Trudno jest pozbyć się złych nawyków, a jeszcze trudniej postępować wbrew własnej woli. Ale jeżeli nie zwyciężysz w rzeczach drobnych i łatwych, jakże poradzisz sobie z trudniejszymi? Już na początku staraj się opanować swoje skłonności i pozbyć się złych nawyków, bo inaczej powoli zabrniesz w prawdziwe trudności. Jeżeli to zrozumiesz, o, jaki spokój cię ogarnie, jaką radość sprawisz innym, ile przybędzie ci żarliwości w nieustannym duchowym doskonaleniu się. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Tomasz a Kempis (1380-1471) 04.05.10, 23:14 Nie jest trudno gardzić ludzką pociechą, kiedy ma się Bożą. Ale to rzecz wielka nie mieć żadnej pociechy, ani ludzkiej, ani Bożej, ale dla chwały Boga chętnie dźwigać to wewnętrzne wygnanie i w niczym nie szukać samego siebie ani oglądać się na własną zasługę. Cóż w tym wielkiego, żeś wesoły i pobożny, gdy czujesz łaskę Bożą? Wszyscy by sobie tego życzyli. Dobrze temu jechać, kogo unosi łaska. I cóż dziwnego, że nie czuje się ciężaru, skoro niesie nas Wszechmogący a prowadzi najlepszy Przewodnik? Skąd więc mam czerpać nadzieję, komu ufać, jeśli nie wielkiemu miłosierdziu Bożemu i jedynej nadziei łaski niebieskiej? Bo choćby otaczali mnie sami dobrzy ludzie i bracia oddani, wierni przyjaciele, święte książki, piękne rozprawy, słodkie śpiewy i hymny, wszystko to niewiele pomoże ani nasyci, kiedy opuści mnie łaska i stanę zdany na własną nędzę. Nie ma na to lepszego lekarstwa niż cierpliwość i wyrzeczenie się swojej woli dla woli Bożej. Pociecha Boża przychodzi, aby pokrzepić człowieka na przetrwanie trudności. Przyjdzie i pokusa, abyś nie był zbyt pewny siebie. Diabeł nie śpi, a ciało jeszcze nie umarło, dlatego nie ustawaj w gotowości bojowej, bo wrogowie czyhają na prawo i lewo, a nigdy nie spoczywają. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Tomasz a Kempis (1380-1471) 04.05.10, 23:16 Szczęśliwy, kto zrozumiał, co znaczy miłować Jezusa i opuścić siebie dla Jezusa. Innych kochajmy ze względu na Jezusa. Jezusa zaś dla Niego samego. Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo niebieskie, ale mało takich, którzy dźwigaliby Jego krzyż. Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu. Wszyscy chcą się z Nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za Jezusem do momentu łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu podziwia Jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża. Wielu kocha Jezusa, dopóki nie zjawią się trudności. Wielu Go chwali i błogosławi, dopóki otrzymuje od Niego jakieś łaski. Gdy zaś Jezus się ukryje i choć na chwilę ich opuści, skarżą się albo całkiem upadają na duchu. O, jak wiele może czysta miłość Jezusa bez domieszki żadnego własnego dobra czy miłości! Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Wawrzyniec Scupoli (ok. 1530 - 1610) 04.05.10, 23:18 Tych, którzy zdali sobie sprawę z tego, że prowadzą zepsute życie, i chcieliby je zmienić, szatan zazwyczaj zwodzi i pokonuje bronią, która nazywa się "później, później- łac. cras, cras" (tak kracze kruk). [...] Na tę przynętę złapało się wielu i wielu nadal się łapie. Powodem tego jest nasze zaniedbanie i niepokój, bo w sprawie, która dotyczy zbawienia duszy i czci Boga, nie sięga się z gotowością po jakże potężną broń, zwaną: "teraz, teraz". Dlaczego "później"? Teraz, już! Trzeba sobie powiedzieć: "Czy gdyby zostało mi udzielone >później< i >jutro<, czy drogą do zbawienia i zwycięstwa może być chęć odniesienia nowych ran i spowodowania nowych nieporządków?". [...] Jedynym sposobem uniknięcia tej pułapki oraz pokonania wroga jest natychmiastowe posłuszeństwo Bożym myślom i natchnieniom. Mówię o czynach, a nie o postanowieniach, bo tych ostatnich często się nie realizuje. źródło: Wawrzyniec Scupoli "Walka Duchowa", Przekład: Anna Dudzińska-Facca, Klub Książki Katolickiej 2002 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan od Krzyża (1542 – 1591) 04.05.10, 23:20 "Wszystkie dobra zostały mi dane, odkąd nie poszukiwałem ich dla zadowolenia miłości własnej" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Faustyna Kowalska (1905-1938) 04.05.10, 23:24 NOWENNA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO (fragment) Dzień ósmy: Dusze czyśćcowe Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie... O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi mojej sprawiedliwości. Jezu najmiłosierniejszy, kóryś sam powiedział, że miłosierdzia chcesz, otóż wprowadzam do mieszkania Twego najlitościwszego Serca dusze czyśćcowe - dusze, które Ci są bardzo miłe, a które jednak wypłacać się muszą Twej sprawiedliwości - niech strumienie krwi i wody, które wyszły z Serca Twego, ugaszą płomienie ognia czyśćcowego, aby się i tam stawiła moc miłosierdzia Twego. Ze strasznych upałów ognia czyśćcowego Wznosi się jęk do miłosierdzia Twego. I doznają pocieszenia, ulgi i ochłody W strumieniu wylanym krwi i wody. Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze w czyśćcu cierpiące, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Błagam Cię przez bolesną mękę Jezusa, Syna Twego, i przez całą gorycz, jaką była zalana Jego przenajświętsza dusza, okaż miłosierdzie swoje duszom, które są pod sprawiedliwym wejrzeniem Twoim; nie patrz na nie inaczej, jak tylko przez rany Jezusa, Syna Twego najmilszego, bo my wierzymy, że dobroci Twojej i litości liczby nie masz . (1226-1227) Koronka do Miłosierdzia Bożego. www.faustina.ch/swieto_milosierd ... owenna.htm Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:26 "Jezus pozostał w Eucharystii z miłości" Częstotliwość nawiedzenia Najświętszego Sakramentu jest funkcją dwóch czynników: wiary i serca, widzenia prawdy i ukochania jej. (Bruzda, 818) Serce! Od czasu do czasu wciska się weń cień blichtru ziemskiego: głupie, smutne, "zaściankowe" wspomnienia... Przystąp natychmiast do Tabernakulum, fizycznie lub duchowo, a powrócisz do światła, do radości, do Życia. (Bruzda, 817) Zaglądaj często do kaplicy, aby powiedzieć Jezusowi: ... rzucam się w Twoje ramiona. – Pozostaw u Jego stóp, co posiadasz: swoją nędzę! – W ten sposób, niezależnie od nawału spraw, które dźwigasz ze sobą, nigdy nie stracisz pokoju. (Kuźnia, 306) Jezus pozostał w Eucharystii z miłości... do ciebie. – Pozostał wiedząc, jak ludzie Go przyjmą... i jak ty Go przyjmiesz. – Pozostał, abyś Go spożywał, abyś Go odwiedzał i abyś Mu opowiadał swoje sprawy i abyś, obcując z Nim przy Tabernakulum i przyjmując Sakrament, rozpalał się z dnia na dzień coraz większą miłością i przyczynił się, aby inne dusze – liczne! – szły tą samą drogą. (Kuźnia, 887) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Bosko (1815 - 1888) 04.05.10, 23:29 "... Prawdziwą zemstą katolika jest przebaczenie i modlitwa za osobę, która nas obraża ..." :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:30 "Patrzeć czystym spojrzeniem" Jakże piękna jest święta czystość! Ale jeśli ją odłączymy od miłości nie jest ani święta, ani miła Bogu. Miłość jest ziarnem, które wyrośnie i wyda smaczne owoce jeśli nawodnimy je czystością. Czystość bez miłości jest bezpłodna a jej wyjałowione wody zamieniają dusze w trzęsawisko, w cuchnące bajoro, z którego wydobywa się odór pychy. (Droga, 119) Oczywiście, cnotą najwyższą jest miłość do Boga, ale czystość jest conditio sine qua non, czyli niezbędnym warunkiem dostąpienia zażyłego dialogu z Bogiem. Gdy się jej nie przestrzega, jeżeli się o nią nie walczy, ślepnie się; nie widzi się nic, człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. My jednak chcemy patrzeć czystym spojrzeniem, zachęceni nauką Mistrza: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Słowa te Kościół pojmował zawsze jako zaproszenie do czystości. Czyste serca zachowują ci, którzy mają sumienie całkowicie czyste, którzy kochają czystość — pisze św. Jan Chryzostom.— Żeby oglądać Boga, żadna inna cnota nie jest aż tak potrzebna. (Przyjaciele Boga, 175) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:33 "Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia" Pewną drogą pokory jest zastanawianie się nad tym, jak nawet przy braku talentu, rozgłosu i bogactwa, możemy być skutecznymi narzędziami, jeżeli będziemy prosić Ducha Świętego, aby nam udzielił swoich darów. Apostołowie, chociaż byli nauczani przez Jezusa przez trzy lata, uciekli przerażeni przed nieprzyjaciółmi Chrystusa. Natomiast po Zielonych Świątkach pozwolili się chłostać i zamykać w więzieniach, i potrafili oddać życie swoje na świadectwo swej wierze. (Bruzda, 283) Na myśl o tej tajemnicy z ust świętego Pawła wyrywa się radosny hymn, który możemy dziś zgłębiać słowo po słowie. To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej. (Przyjaciele Boga, 97) Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje — uczy Apostoł św. Piotr. W każdej epoce historii i w każdej ludzkiej sytuacji pokora jest jedyną drogą, by żyć życiem Bożym. Czyżby Pan cieszył się z naszego upokorzenia? Nie. Cóż bowiem nasze upokorzenie dałoby Temu, który wszystko stworzył, wszystko podtrzymuje i kieruje wszystkim, co istnieje? Bóg pragnie naszej pokory jako sposób wyzwolenia się z pęt naszego własnego „ja” po to jedynie, aby mógł nas całkowicie wypełnić sobą. On chce, byśmy nie stawiali miłość żadnych przeszkód, by — mówiąc obrazowo — w naszym biednym sercu zmieściło się jak najwięcej Jego łaski. Gdyż Bóg, który chce, abyśmy byli pokorni, jest tym samym Bogiem, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała, tą mocą, dzięki której może On wszystko co jest, sobie podporządkować. Bóg ubóstwia nas dobrym ubóstwieniem. (Przyjaciele Boga, 98 ) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:35 "Nasze męstwo jest zapożyczone" Nie bądź rozlazłym, mięczakiem. — Najwyższy czas, ażebyś pozbył się tego osobliwego współczucia, jakim darzysz samego siebie. (Droga, 193) Mówiliśmy wcześniej o walce. Ale walka wymaga zaprawy, odpowiedniego pokarmu, szybkiego zastosowania lekarstwa w przypadku choroby, kontuzji czy ran. Sakramenty, podstawowe lekarstwo Kościoła, nie są czymś zbędnym: kiedy porzuca się je dobrowolnie, nie można postępować na drodze naśladowania Chrystusa: potrzebujemy ich jak oddechu, jak krążenia krwi, jak światła, żeby w każdej chwili dostrzec to, czego chce od nas Pan. Ascetyka chrześcijańska wymaga męstwa; a to męstwo chrześcijanin odnajduje u Stwórcy. Jesteśmy ciemnością, a On najjaśniejszym blaskiem; jesteśmy chorobą, a On pełnią zdrowia; jesteśmy niedostatkiem, a On nieskończonym bogactwem; jesteśmy słabością, a On nas podtrzymuje, quia tu es, Deus, fortitudo mea, ponieważ zawsze jesteś, o Boże mój, naszą mocą. Na tej ziemi nie istnieje nic, co byłoby w stanie powstrzymać niecierpliwy strumień odkupieńczej Krwi Chrystusa. Jednak ludzka małość może przesłonić oczy, tak iż nie dostrzegą one Bożej wielkości. Stąd odpowiedzialność wszystkich wiernych, a zwłaszcza tych, którzy mają zadanie kierowania – służenia – duchowo Ludem Bożym – aby nie zamykać źródeł łaski, nie wstydzić się Krzyża Chrystusa. (To Chrystus przechodzi, 80) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:41 Trzeba, abyśmy często rozważali, po to, by tego nie zapomnieć, że Kościół jest głęboką tajemnicą, która nie może być nigdy ogarnięta na tej ziemi. Jeżeliby rozum zamierzał wytłumaczyć ją sam z siebie, widziałby jedynie zgromadzenie ludzi, którzy przestrzegają pewnych przepisów, którzy myślą w podobny sposób. Ale to nie byłby Kościół Święty. W Kościele Świętym my, katolicy odnajdujemy naszą wiarę, normy naszego postępowania, naszą modlitwę, znaczenie braterstwa, łączność ze wszystkimi braćmi, którzy zmarli i którzy przebywają w Czyśćcu - z Kościołem cierpiącym, i Kościołem triumfującym - tymi, co radują się już błogosławionym widzeniem - na wieki wieków miłującym Boga trzy razy Świętego Jest to Kościół, który trwa tu, a zarazem wykracza poza historię Kościół, który zrodził się pod płaszczem Najświętszej Marii Panny i nie zaprzestaje - na ziemi i w niebie - wychwalać Jej jako Matki. Utwierdźmy się w wierze w nadprzyrodzony charakter Kościoła, wyznajmy to - jeżeli trzeba - wielkim głosem, ponieważ dzisiaj wielu jest takich, którzy -choć fizycznie są wewnątrz Kościoła, a często nawet na górze - zapomnieli o tych podstawowych prawdach i usiłują kreować wizję Kościoła, który nie jest Święty, który nie jest Jeden, który nie może być Apostolski, ponieważ nie opiera się na skale Piotrowej, który nie jest Katolicki, ponieważ jest popękany w wyniku różnych nieprawidłowości będących często wymysłem zachcianek ludzkich. Nie jest to nic nowego. Odkąd Jezus Chrystus Nasz Pan założył Kościół Święty, ta Matka nasza stale cierpiała prześladowania. Być może w innych epokach napaści bywały organizowane bardziej otwarcie, jawnie, teraz w wielu wypadkach chodzi o prześladowanie ukryte. Jak wczoraj, tak dzisiaj prześladowanie Kościoła trwa. Powiem wam to jeszcze raz: ani z temperamentu, ani z przekonania nie jestem pesymistą. Jak można być pesymistą, jeżeli Pan Nasz przyrzekł, że będzie z nami aż do skończenia świata? Zesłanie Ducha Świętego uczyniło ze zgromadzenia uczniów w Wieczerniku pierwszą publiczną manifestację Kościoła. Nasz Bóg Ojciec - ten Ojciec kochający, który troszczy się o nas jak "o źrenicę swego oka" - jak to obrazowo podaje Pismo, byśmy lepiej pojęli - nie przestaje uświęcać, przez Ducha Świętego, Kościoła założonego przez Swego najukochańszego Syna. Ale Kościół przezywa obecnie trudne dni: są to lata wielkiego zamętu dusz. Wśród hałasu i wrzawy ze wszystkich stron, odradzają się wszelkie błędy, które zdarzały się juz na przestrzeni wieków. św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:43 Wiara. Potrzebujemy wiary. Jeśli patrzy się oczyma wiary, odkrywa się, że "Kościół niesie w sobie samym i głosi wokół siebie swą własną apologię. Kto go rozważa, kto studiuje oczyma miłującymi prawdę, powinien przyznać, że on -niezależnie od ludzi, którzy się nań składają, i praktycznych form działania, w których się przejawia - niesie w sobie orędzie światła uniwersalnego i jedynego, uwalniającego i potrzebnego, boskiego" (8 ). Kiedy słyszymy głosy herezji - tak właśnie trzeba to nazwać, nigdy nie lubiłem eufemizmów - kiedy obserwujemy, że atakuje się bezkarnie świętość małżeństwa i świętość kapłaństwa, niepokalane poczęcie Najświętszej Marii Panny Naszej Matki i jej dziewiczość wieczną ze wszystkimi przywilejami i darami, którymi Bóg ją ozdobił; że atakuje się cud nieustannej obecności Jezusa Chrystusa w Przenajświętszej Eucharystii, prymat Piotra, samo Zmartwychwstanie Naszego Pana -jak można nie czuć smutku duszy? Ale bądźmy ufni - Kościół Święty nie może ulec zepsuciu. "Kościół zachwiałby się, gdyby jego fundament się zachwiał, ale czy Chrystus może się zachwiać? Dopóki Chrystus się nie zachwieje, dopóty Kościół nie osłabnie - nigdy aż do skończenia czasów" (9). 8. Paweł VI, Przemówienie, 23 VI 1966. 9. św. Augustyn, Enarrationes in Psalmos, 103,2,5 (PL 37,1353). św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:43 To, co ludzkie i to, co boskie w Kościele Tak, jak w Chrystusie są dwie natury - ludzka i boska, tak i w Kościele, analogicznie, istnieje pierwiastek ludzki i boski. Element ludzki nie umyka niczyjej uwadze - dla każdego jest oczywisty. Kościół na tym świecie jest złożony z ludzi i dla ludzi. Gdy mówimy o ludziach, to mówimy o wolności, o możliwościach wielkości i małostkowości, bohaterstwa i upadków, jakie niesie ona ze sobą. Gdybyśmy przyjęli tylko tę ludzką cząstkę Kościoła, nie zrozumielibyśmy go nigdy, ponieważ nie doszlibyśmy do bram tajemnicy. Pismo Święte używa wielu terminów wziętych z ziemskiego doświadczenia, aby nazwać Królestwo Boże i jego obecność wśród nas, w Kościele. Porównuje je do zagrody, do owczarni, do domu, do nasienia, do winnicy, do pola, na którym Bóg sadzi lub buduje. Ale wyróżnia się jedno określenie, które streszcza wszystko: Kościół jest Ciałem Chrystusa. "I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi celem budowania Ciała Chrystusowego" (10). Św. Paweł pisze także, że "wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami" (11). Jak świetlana jest nasza wiara! Wszyscy jesteśmy w Chrystusie, ponieważ "On jest Głową Ciała-Kościoła" (12). 10. Ef 4, 11-12. 11. Rz l2, 5. 12 Kor 1, 18. 13. św. Augustyn, Enarrationes in Psalmos, 56, 1 (PL 36, 662). św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:46 Rozumiecie teraz, dlaczego nie można rozłączyć Kościoła widzialnego od Kościoła niewidzialnego. Kościół jest jednocześnie ciałem mistycznym i ciałem prawnym. Przez "sam fakt, że jest ciałem, poznaje się Kościół oczyma" (14), nauczał Leon XIII. W ciele widzialnym Kościoła - w zachowaniu się ludzi, którzy się na niego składają tu na ziemi - zauważamy wiele nędzy, chwiejności, zdrady. Ale na tym Kościół ani się nie kończy, ani też tym bardziej z tak błędnym zachowaniem się nie utożsamia. Z drugiej strony nie brakuje tu i teraz przykładów wielkoduszności, heroicznych zachowań, świętego życia, które bez rozgłosu spala się z radością w służbie braciom w wierze i wszystkim duszom. Zważcie nadto, że gdyby nawet upadki liczebnie przewyższały męstwo, pozostawałaby jeszcze owa rzeczywistość mistyczna - jasna,niezaprzeczalna, chociaż nie dostrzegamy jej zmysłami - to jest Ciało Chrystusa, sam Nasz Pan, działanie Ducha Świętego, pełną miłości obecność Ojca. Kościół jest zatem jednocześnie ludzki i boski. "Jest społecznością boską a przez swe pochodzenie nadprzyrodzoną ze względu na cel i środki, które bezpośrednio do tego celu wiodą ale o tyle, o ile złożony jest z ludzi, jest wspólnotą ludzką" (15). Żyje i działa w świecie, ale jego cel i moc nie są na ziemi, lecz w Niebie. Popełniają straszliwy błąd ci, którzy zmierzają do wydzielenia Kościoła charyzmatycznego, który był tym naprawdę założonym przez Chrystusa, od innego, prawnego czy instytucjonalnego, który byłby dziełem ludzi i zwykłym wynikiem wypadków historycznych. Jest tylko jeden Kościół. Chrystus założył jeden jedyny Kościół: widzialny i niewidzialny, którego ciało jest hierarchiczne i zorganizowane, osadzony w prawie bożym z własnym życiem nadprzyrodzonym, które go porusza, podtrzymuje i ożywia Trzeba więc pamiętać, ze kiedy Pan ustanowił swój Kościół, "nie pojmował go, ani nie uformował w taki sposób, aby mieścił w sobie mnogość wspólnot podobnych w swoim rodzaju, ale różnych i nie złączonych owymi więzami, które czynią Kościół niepodzielnym i jednym... I tak, kiedy Jezus Chrystus mówiło tym mistycznym gmachu, wspominał tylko o jednym Kościele, który nazywał swoim: zbuduję Kościół mój (Mt 16,18 ). Jakikolwiek inny Kościół, nie będąc założonym przez Niego, nie może być Jego prawdziwym Kościołem" (16). Jeszcze raz powtarzam: wiara. Pomnóżmy naszą wiarę prosząc o nią Trójcę Przenajświętszą, której uroczystość dziś obchodzimy. Może zdarzyć się wszystko, ale nie zdarzy się, ze Bóg trzy razy Święty opuści swą Oblubienicę. 14. Leon XIII, Enc. Satis cognitum, AAS 28, s. 710. 15. Tamże, s. 724. 16. Tamże, s. 712-713. św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:50 W Kościele jest nasze zbawienie Nie możemy zapominać, że Kościół jest czymś więcej niż drogą do zbawienia: jest jedyną drogą. I nie jest to wymysłem ludzi, lecz wyrazem woli Chrystusa: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (23). Dlatego właśnie twierdzi się, że Kościół jest środkiem koniecznym do zbawienia. Już w II wieku pisał Orygenes: "jeżeli ktoś chce się zbawić, niech przyjdzie do tego domu, ażeby mógł to osiągnąć... Niech nikt nie oszukuje samego siebie: z dala od tego domu, to jest z dala od Kościoła, nikt się nie zbawi" (24) A Św. Cyprian mówił: "Jeśli ktoś ocalał z potopu uciekłszy z Arki Noego, wówczas moglibyśmy przyjąć ze ktoś, kto porzuca Kościół może uniknąć potępienia" (25). EXTRA ECCLESIAM, NULLA SALUS. Jest to ustawiczne ostrzeżenie Ojców Kościoła: "poza Kościołem katolickim można znaleźć wszystko - przyznaje św. Augustyn - oprócz zbawienia. Można mieć godność, można mieć sakramenty, można śpiewać alleluja, można odpowiadać amen, można podtrzymywać Ewangelię, można mieć wiarę w Ojca, w Syna i w Ducha Świętego, i głosić ją; ale nigdzie poza Kościołem katolickim nie można znaleźć zbawienia" (26). Mimo to, jak ponad dwadzieścia lat temu ubolewał Pius XII, "niektórzy sprowadzają do pustej formułki konieczność należenia do prawdziwego Kościoła dla osiągnięcia wiecznego zbawienia" (27). Ten dogmat wiary stanowi bazę zbawczej misji Kościoła, on akcentuje odpowiedzialność apostolską chrześcijan. Chrystus kategorycznie podkreśla - pośród innych poleceń - konieczność włączenia się do Jego Ciała Mistycznego przez chrzest. "I nasz Zbawiciel nie tylko dał przykazanie, aby wszyscy wchodzili do Kościoła, ale także postanowił, żeby Kościół był pośrednikiem zbawienia, bez którego nikt nie może dojść do królestwa chwały niebieskiej" (28 ). Jest obowiązkiem wierzyć, że nikt, kto nie należy do Kościoła nie będzie zbawiony, i że nikt, kto się nie ochrzci, nie wchodzi do Kościoła. Usprawiedliwienie "po ogłoszeniu Ewangelii, nie może mieć miejsca bez odradzającego obmycia, lub pragnienia tego", postanowił Sobór w Trydencie (29). 24. Orygenes, In Jesu nave hom„ 5, 3 (PG 12, 841). 25. św. Cyprian, De catholicae Ecclesiae unitate, 6 (PL 4, 503). 26. św. Augustyn Sermo ad Cassanensis ecclesiae plebem, 6 (PL 43 456) 27. Pius XII, Enc Humam genens AAS 42 s 570 28. Pius XII List S Of do abp Bostonu, Denzinger-Schon 3868 29. Deki et De lustificatione, roz 4, Denzinger-Schon 1524 św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:52 Jest to stałe wymaganie Kościoła, które, z jednej strony, stanowi dla naszej duszy zarzewie żarliwości apostolskiej, z drugiej, okazuje także jasno nieskończone miłosierdzie Boże dla stworzeń. Św. Tomasz tłumaczy to w sposób następujący: "w dwojaki sposób rozumieć można brak sakramentu chrztu. Po pierwsze, kiedy nie otrzymało się go ani faktycznie, ani pragnieniem; jest to przypadek tego, kto ani się nie ochrzcił, ani nie chce się ochrzcić. Taka postawa u osób, które osiągnęły wiek dojrzałości oznacza lekceważenie sakramentu. I w konsekwencji, ci którzy z tej racji nie są ochrzczeni nie mogą wejść do królestwa niebieskiego, ponieważ ani sakramentalnie, ani duchowo nie wcielają się w Chrystusa; a jedynie od Niego pochodzi Zbawienie. Po drugie, może brakować pewnej osobie sakramentu chrztu, ale nie pragnienia go, jak jest w wypadku pragnącego ochrzcić się, którego zaskakuje śmierć przed otrzymaniem sakramentu. Człowiek ten może się zbawić nawet bez chrztu rzeczywistego, przez samo pragnienie sakramentu, pragnienie, które pochodzi z wiary działającej przez miłość, przez którą Bóg, który nie związał swojej władzy z sakramentami widzialnymi, uświęca wewnętrznie tego człowieka" (30). Bóg nasz Pan, nie odmawia nikomu szczęścia wiecznego i nadprzyrodzonego -jest to całkowicie darowane, to nam z żadnego tytułu nie przysługiwało, zwłaszcza po grzechu: Jego wspaniałomyślność jest nieskończona. "Jest rzeczą wiadomą, że ci, co cierpią na nieprzezwyciężoną nieznajomość naszej przenajświętszej religii, a starannie przestrzegają prawa naturalnego i jego przepisów, wykutych przez Boga w sercach wszystkich, i są gotowi być posłusznymi Bogu i prowadzą życie uczciwe i prostolinijne, mogą osiągnąć życie wieczne przez skuteczne działanie światła bożego i łaskę" (31). Tylko Bóg wie, co się dzieje w sercu każdego człowieka i On nie traktuje dusz jako masy, tylko każdą indywidualnie. Nikomu na tej ziemi nie przysługuje prawo sądzenia o zbawieniu czy potępieniu wiecznym w jakimś konkretnym przypadku. 30. św. Tomasz, S Th III, q 68, a 2 31. Pius IX Enc Quanto conficiamur moerore, 10 VIII 1863, Denzinger- Schon 1677 (2866) św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Josemaría Escrivá 04.05.10, 23:53 Ale nie zapominajmy, że sumienie może z własnej winy ulec spaczeniu, stwardnieć w grzechu i opierać się zbawczemu działaniu Boga. Stąd potrzeba głoszenia nauki Chrystusowej, prawd wiary i norm moralnych; i stąd także potrzeba Sakramentów, ustanowionych przez Jezusa Chrystusa jako narzędzie przyczynowe Jego łaski (32) i środek na nędzę spowodowaną stanem naszej upadłej natury (33). Wynika z tego, że korzystne jest częste przystępowanie do spowiedzi i Komunii Eucharystycznej. Stąd też, jasno skonkretyzowana przez rady Św. Pawła, ogromna odpowiedzialność wszystkich w Kościele, a szczególnie pasterzy: "Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, w porę wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią- będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom" (34). 32. Por SW Tomasz, S Th III, q 62 a 1 33. Por Tamże, q 61, a 2 24 2 Tym 4 1 34. Por Łk 10,42 św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Doroteusz z Gazy (505 – 565) 04.05.10, 23:54 Jeśli (...) sumienie nakazuje nam coś uczynić, a my nim wzgardzimy i znowu się odzywa, a my tego nie czynimy, ale nadal je depczemy, to ponownie zasypujemy tę iskierkę i nie może już ona pouczać nas jasno spod ciężaru, którym ją przysypaliśmy; ale jak kopcąca lampa zaczyna nam świecić ciemno i wskazywać niewyraźnie. I tak stopniowo - podobnie jak w wodzie zmąconej błotem nie można rozpoznać swojego odbicia, tracimy zdolność słyszenia głosu sumienia, i w końcu prawie się nam wydaje, że go wcale nie mamy. Ale nie istnieje człowiek, który by go nie miał: jest ono bowiem czymś boskim, jak już powiedzieliśmy i nigdy nie ginie, ale zawsze przypomina nam nasz obowiązek; tylko że my już nie słyszymy jego głosu, bośmy nim pogardzili i podeptali je. (...) Pilnie więc starajmy się, bracia, strzec naszego sumienia, dopóki jeszcze jesteśmy na tym świecie; niech ono nas o nic nie musi upominać, ani nie gardźmy nim, choćby chodziło o najmniejszy drobiazg; bo wiemy, że od rzeczy małych i uważanych za nieważne przechodzi sie do gardzenia i wielkimi. źródło: św. Doroteusz z Gazy "Nauki ascetyczne" ATK, Warszawa 1980 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Josemaria Escriva de Balaguer 04.05.10, 23:56 Czas próby Nie potrafię powiedzieć, ile razy spełniły się te prorocze słowa Apostoła. Ale tylko ślepy nie zauważyłby, że obecnie sprawdzają się prawie co do joty. Odrzuca się wymogi przykazań Prawa Bożego i Kościelnego, wypacza się sens błogosławieństw, napełniając je treścią polityczno-społeczną. I ten, kto stara się być pokornym, łagodnym, czystego serca, jest traktowany jako ignorant albo zacofany prymitywny obserwant. Nie wytrzymuje się jarzma czystości i wymyśla się tysiąc sposobów, aby ominąć boskie przepisy Chrystusa. Jest pewien symptom, który zawiera w sobie wszystkie pozostałe: zamysł zmiany nadprzyrodzonych celów Kościoła. Przez sprawiedliwość niektórzy nie rozumieją już życia w świętości, tylko określoną walkę polityczną, mniej lub więcej pokrewną marksizmowi, co nie jest do pogodzenia z wiarą chrześcijańską. Wyzwolenie nie oznacza dla nich podjęcia osobistych zmagań w ucieczce od grzechu, tylko zadanie ludzkie, które może być szlachetne i słuszne samo w sobie, ale dla chrześcijanina pozbawione jest sensu, jeżeli oznacza zniszczenie tego, co jedynie jest potrzebne - zbawienia wiecznego dusz, każdej pojedynczo. Z powodu ślepoty spowodowanej odejściem od Boga: "ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie" , tworzy się obraz Kościoła, który nie ma żadnego związku z tym, który założył Chrystus. Nawet Święty Sakrament Ołtarza - odnowa Ofiary dokonanej na Kalwarii - jest profanowany, albo redukowany do zwykłego symbolu, który zwą komunią ludzi między sobą. Co stałoby się z duszami, gdyby Nasz Pan nie był oddał się za nas aż do ostatniej kropli Swojej drogocennej Krwi! Jak to jest możliwe, że się wzgardzą tym nieustannym cudem realnej obecności Chrystusa w Tabernakulum? Pozostał, abyśmy z Nim obcowali, abyśmy Go uwielbiali, abyśmy poznawszy przedsmak przyszłej chwały raz i na zawsze zdecydowali się iść Jego śladami. Czasy te są czasami próby i winniśmy błagać Pana, wołaniem nieustannym , aby je skrócił, aby spojrzał miłosiernie na swój Kościół i udzielił na nowo nadprzyrodzonego światła duszom pasterzy i duszom wszystkich wiernych. Nie ma powodu, aby Kościół starał się schlebiać ludziom, ponieważ ludzie - ani pojedynczo, ani zbiorowo - nigdy nie dadzą zbawienia wiecznego. Jedynym, który zbawia jest Bóg. św. Josemaria Escriva de Balaguer - Kochać Kościół Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Cyryl Jerozolimski (+387) 04.05.10, 23:57 "Pouczony o tym i pełen niezachwianej wiary, że to, co się zdaje być chlebem, nie jest chlebami, chociaż takie wrażenie daje smak, lecz ciałem Chrystusa, a co się zdaje być winem, nie jest winem, choć się tak smakowi wydaje, ale krwią Chrystusa, umocnij serce twoje, pożywając ten chleb jako duchowy i rozwesel oblicze twej duszy" Św. Cyryl Jeroz., Katechezy 22,9. (Myst.4), PG 33,1103. św. Cyryl Aleksandryjski (+444) "Dobitnie przecież powiedział: To jest ciało moje, i to jest krew moja, byś tego, co widzisz, nie uważał za figurę lecz byś był przekonany, że złożone dary zostały rzeczywiście przemienione przez Boga wszechmogącego w jakiś tajemniczy sposób w ciało i krew Chrystusa, i że przez udział w nich otrzymujemy ożywczą i uświęcającą moc Chrystusa”. Cyryl Aleks., Kom. do Mt 26,27. PG 72,45. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św Tomasz z Akwinu 05.05.10, 21:06 Wszystkie łaski, owoce, przywileje i dary, które otrzymujemy z rąk Boga Ojca Niebieskiego pochodzą z zasług najświętszej męki i Smierci Pana naszego Jezusa Chrystusa, której owoce trwają w bezkrwawej Ofierze Mszy Swiętej. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Sługa Boży- Kardynał Stefan Wyszyński (1901 – 1981 05.05.10, 21:07 Sługa Boży- Kardynał Stefan Wyszyński (1901 – 1981), Zapiski więzienne(fragmenty) 4.VI.1954, piątek Verbum Caro. Od chwili, gdy Słowo w łonie Dziewicy Ciałem się stało, aby się "Człowiek na świat narodził", Bóg tak upodobał sobie w tym sposobie, że wraca do wnętrza ludzkiego, jakby ziarno pszeniczne, w każdej Komunii świętej, by przez to ponowne wcielenie mógł się z Boga rodzić każdy człowiek. Odtąd Chrystus ukrywa się starannie w łonie ludzkim, aby się w każdym powtarzało Boże Narodzenie. Eucharystyczny Bóg szuka nieustannie swego Betlejem, swego żłóbka. Często brak dlań miejsca w gospodzie; ale kto Go przyjmie, stajnia jego zmienia się w świątynię, a człowiek jest ubóstwiony. Eucharystia rodzi nowy rodzaj ludzki. Jest kolebką nowej ludzkości - ciężarnej Bogiem; ludzkości rodzącej Boga światu, roznoszącej Boże Ciało do wszystkich zakątków życia, wnoszącej Boże życie do wszystkich grobów. Dlatego Eucharystia jest Zmartwychwstaniem, bo ona nieustannie kiełkuje w duszach ludzkich nowym życiem, które odwala i rozsadza zmurszałe kamienie zamierającego świata. To jest "Uroda życia", to jest "Przedwiośnie", to jest "Bunt młodych", "Rewolucja niemowląt i ssących", "Zmartwychwstanie i żywot". Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Matka Teresa z Kalkuty (1910 - 1997) 05.05.10, 21:10 "Wypowiadając Bogu nasze 'tak' musimy dokładnie wiedzieć, co ono oznacza. 'Tak' znaczy 'zawierzam' - całkowicie, w pełni, bez względu na cenę, bez stawiania pytań: 'Czy to w porządku? Czy to się opłaca?' Nasze 'tak' wobec Boga musi być bez zastrzeżeń. Na tym polega życie kontemplacyjne. Należę do Niego tak całkowicie, że nie mam zastrzeżeń. Nasze odczucia są bez znaczenia." "Decyzja, by być świętym, kosztuje. Wyrzeczenia, pokusy, zmagania, prześladowania i rozliczne poświęcenia osaczają zdeterminowaną duszę. Boga można kochać jedynie na własny koszt." "Trzeba pozwolić Ojcu, by był ogrodnikiem, by nas przycinał jak winorośla. Zrobi to, bądźcie spokojni. Ma swoje sposoby, by nas oczyścić. Pozwólmy Mu to robić." "Trzeba wyrzec się prób kontrolowania Bożego działania; obliczania, jak daleko już zaszłam w podróży, którą mi wyznaczył. Trzeba wyrzec się pragnienia jasnego oglądania swoich postępów na tej drodze, zgodzić się na niewiedzę, w którym punkcie drogi do świętości znajduję się obecnie. Proszę Go, by uczynił mnie świętą, ale to do Niego należy decyzja, jaka to będzie świętość, a tym bardziej środków, jakie do niej prowadzą." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Maksym Wyznawca (+662) 05.05.10, 21:12 "Ja zaś powiadam wam, miłujcie nieprzyjaciół waszych, czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą, módlcie sie za tych, którzy was prześladują" - mówi Pan (Mt 5,44). Po co te przykazania? Abyś był wolny od zawziętości, gniewu i obmowy i stał się godny najwiekszej łaski, jaką jest miłość doskonała, której osiągnąć nie jest zdolny ten, kto nie miłuje jednakowo wszystkich ludzi. Tego wymaga naśladowanie Boga, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do prawdy (1Tm 2,3). Księga miłości Nie należy się zdumiewać, że Bóg Ojciec nikogo nie sądzi, oddając władzę sądzenia Synowi. Syn zaś woła: "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni" (Mt 7,1). "Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni" (Łk 6,37). Podobnie apostoł: "Nie sądźcie przed czasem aż Pan przyjdzie" (1 Kor 4,5). "Czym bowiem sądzisz drugiego, sam na siebie wydajesz wyrok" (Rz 2,1). Ludzie jednak zamiast płakać nad swoimi grzechami, wydzierają sąd Synowi i sądzą siebie potępiając siebie nawzajem będąc grzesznikami. Niebo oburza się na to, ziemia się wzdryga, a ludzie się nie wstydzą. Księga miłości Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Maksym Wyznawca (+662) 05.05.10, 21:14 "Pokorny uważa swoje osiągnięcia za podarunek łaski." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Sługa Boży ks. Michał Sopoćko (1888 - 1975) 05.05.10, 21:15 "Możemy i musimy prosić o miłosierdzie Boże nie tylko dla siebie, ale dla innych ludzi, dla Kościoła, Ojczyzny, rodziny naszej itp. Modlitwa - to najskuteczniejsze apostolstwo. Bóg objawił pewnemu słynnemu mówcy, że nawrócenia, jakich dokonał, nie były dziełem jego talentu wymowy, lecz skutkiem modłów pewnej osoby, która w czasie jego kazań odmawiała 'Zdrowaśki' w celu uproszenia łaski dla słuchaczy" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Teresa od Jezusa (1515 - 1582) 05.05.10, 21:16 „Kiedy słyszałam jak niektórzy mówili, iż chcieliby żyć w czasach kiedy Chrystus – nasze dobro – chodził po ziemi, śmiałam się w mej duszy, bo wydawało się mi, że jeśli mamy Go tak prawdziwie w Najświętszym Sakramencie, to czegóż jeszcze potrzeba?” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Maria Kandyda od Eucharystii (1884 - 1949) 05.05.10, 21:18 Miałam około osiemnastu lat, gdy pojęłam coś z tej tajemnicy. Spóźniłam się raz na Mszę świętą i nie mogłam przyjąć Komunii świętej. Ponieważ kościół był już zamknięty, chciałam zawrócić, ale jakaś uboga kobieta powiedziała mi: "Dlaczego Pani nie wejdzie do zakrystii, aby choć na krótko nawiedzić Pana?". Te słowa, a także przykład mojej starszej siostry, naprowadziły mnie na obecność Jezusa w tabernakulum i tajemnica ta przeniknęła do głębi mój umysł i serce: O Miłości, Miłości! Przebywasz tam jako Więzień, bo kochasz do szaleństwa i chcesz zawsze być z nami, Twymi dziećmi; pragniesz pozostawać w naszych kościołach, choć jesteś często samotny i opuszczony! Myślą i sercem rozpoczęłam nawiedzać Jezusa w tabernakulum w ciągu dnia, a także nocą. Adorowałam Go we wszystkich świątyniach świata, w tych zwłaszcza, w których pozostawał najbardziej zapomniany. Nocą przerywałam sen, aby Go na klęczkach uwielbiać. Widziałam w duchu te ciemne kościółki i zamknięte drzwiczki tabernakulum. Mówiłam Jezusowi, że u stóp każdego ołtarza stawiam moje serce jak wieczną lampkę, aby nieustannie Go adorowało, dziękowało Mu, kochało Go i wynagradzało. Zawarłam przymierze z Jezusem, na mocy którego w każdym kościele świata katolickiego, gdziekolwiek znajdowałoby się tabernakulum, gdziekolwiek przebywałby On w Sakramencie Ołtarza, moje serce będzie z Nim; by Go kochać, wielbić i wynagradzać w imieniu własnym i całego stworzenia, które Go opuszcza i nie chce Go poznać. To przymierze miało mnie obowiązywać nie tylko przez czas mojego życia ziemskiego, ale tak długo, dopóki On pozostanie w Najświętszym Sakramencie, czyli aż do skończenia wieków. Źródło: Immakulata Adamska OCD, W zadziwieniu Eucharystią, Borne Sulinowo 2004 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Jan od Krzyża (1542 - 1591) 05.05.10, 21:20 List DO PANI JOANNY DE PEDRAZA W GRANADZIE (Segowia, 28 stycznia 1589) (fragment) …jeśli ktoś chce kochać Boga nie dla słodyczy, jaką odczuwa, już zostawia na boku słodycz, a miłość swą pokłada w Bogu, którego nie odczuwa. Gdyby położył tę miłość w słodyczy i smaku, który odczuwa, zatrzymując się i pozostając w nich, znaczyłoby to złożyć miłość w stworzeniu lub jego przymiotach i pobudkę uczynić celem i kresem. Konsekwentnie zaś działanie woli byłoby wadliwe, bo gdy Bóg jest niepojęty i niedostępny, dusza, by w Nim położyć swoją miłość, nie może pokładać tej miłości w tym, czego może dotknąć i pojąć pożądaniem, tylko w tym, czego przez uczucie nie może pojąć ni zakosztować. Z tego więc powodu wola kocha pewnie i prawdziwie, jak tego wymaga wiara, również i wtedy, gdy jest opuszczona i pogrążona w mrokach swych uczuć, kocha ponad wszystko, co może odczuć pojęciem swych władz, wierząc i kochając ponad wszystko, co może pojąć. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (1786 – 1859) 05.05.10, 21:22 "Człowiek to biedak, który wszystko musi wypraszać u Boga." "Gdy modlisz się żarliwie, twoje serce i serce Boga stają się jak dwa kawałki wosku, które stapiają się ze sobą!" "Wcale nie trzeba wielu słów, aby się dobrze modlić. Wiarą wierzymy, że tam, w św. Tabernakulum, obecny jest dobry Bóg; jemu otwierajmy serce; że nas dopuszcza do siebie, z tego się radujmy; oto najlepszy sposób modlitwy" „najstraszliwszą pokusą jest nie być kuszonym; jest to stan tych, których diabeł przygotowuje do piekła". "Gdybyśmy, mając wiarę, całkowicie zobaczyli duszę skalaną ciężkim grzechem, umarlibyśmy z przerażenia" "Gdyby nie było dusz bardzo niewinnych, które wynagradzają Bogu, znieważanemu naszymi występkami, ileż i jakie srogie kary musielibyśmy ponieść!" "Czyny pokutne opływają w takie radości i w takie pociechy, że gdy się ich raz dozna, nigdy nie można się bez nich obyć... Na tej drodze jedynie pierwsze kroki są trudne" "Jakże wielu możemy nawrócić do Boga naszymi modlitwami" "Kapłaństwo jest miłością Najświętszego Serca Jezusowego" "kapłan nade wszystko musi być oddany stałej modlitwie" "Co nam kapłanom przeszkadza w zdobyciu świętości - to brak refleksji. Mamy wstręt odwracać duszę od rzeczy zewnętrznych. Nie wiemy co prawdziwie należy czynić. Nam potrzeba skupionej refleksji, nieustającej modlitwy, ścisłego zjednoczenia z Bogiem". "Wielkim oczywiście nieszczęściem dla nas proboszczów jest , gdy duch drętwieje lenistwem i obojętnością" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Ireneusz z Lyonu (+ ok. 202) 05.05.10, 21:24 Skoro napój zmieszany w kielichu i zwyczajny chleb, otrzymując Słowo Boże, stają się Eucharystią, to jest krwią i ciałem Chrystusa, i jeśli dzięki nim wzrasta i umacnia się substancja naszego ciała, to jak mogą [heretycy] zaprzeczać zdolności przyjęcia przez ciało daru Bożego, jakim jest życie wieczne, skoro karmi się ono krwią i ciałem Chrystusa i jest Jego częścią? Jak mówi błogosławiony Apostoł w Liście do Efezjan: „gdyż jesteśmy członkami Jego ciała, z ciała Jego i z kości Jego”. I nie mówi tego o jakimś duchowym i niewidzialnym człowieku, „duch bowiem nie ma ani kości, ani członków ciała”, ale mówi o organizmie prawdziwie ludzkim, który składa się z członków ciała, z nerwów, kości. Ten właśnie organizm karmi się z kielicha, który jest krwią Jego, i umocniony jest chlebem, który jest Jego ciałem. I jak krzew winny zasadzony w ziemi w swoim czasie przynosi owoc, a „ziarno pszenicy, padając w ziemię, rozkłada się”, ale pod działaniem Ducha Bożego, który ogarnia wszystko, rozmnaża się i wychodzi na powierzchnię, a potem przez Mądrość Bożą idzie na użytek ludzi, zaś gdy przyjmuje Słowo Boże, staje się Eucharystią, to jest ciałem i krwią Chrystusa, tak i nasze ciała, nią posilone, gdy zostaną złożone w ziemi, rozkładają się wprawdzie, ale w swoim czasie powstaną, gdy Słowo Boże obdarzy je zmartwychwstaniem „na chwałę Boga Ojca”, który to, co śmiertelne, otoczy nieśmiertelnością, a to, co zniszczalne, obdarzy za darmo niezniszczalnością, ponieważ „moc Boża w słabości się doskonali” Adversus haereses Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Efrem Syryjczyk (+373) 05.05.10, 21:25 „Nazwał chleb swoim żyjącym Ciałem, napełnił Go sobą samym i swoim Duchem. A kto Go z wiarą spożywa, spożywa Ogień i Ducha. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, spożywajcie z tym Ducha Świętego. Prawdziwie bowiem to jest moje Ciało, i kto je spożywa, będzie żył na wieki”. “W Twym chlebie żyje ukryty Duch; w Twym winie płonie Ogień, który nie może być wypity. Duch w Twym chlebie. Ogień w Twym winie, są wielkimi cudami, jakie przyjmują nasze wargi. Pan zstąpił na ziemię do ludzi, czyniąc ich nowymi stworzeniami. Jak aniołom tak i ludziom dał Ogień i Ducha, by się stali wewnętrznie Ogniem i Duchem (...) Tu nowy cud Pana: Ogień i Duch do pożywania i picia. Niegdyś spadł ogień jako kara na grzeszników, teraz spada Ogień łaski i mieszka w chlebie. Tamten ogień palił ludzi, teraz pożywacie w chlebie Ogień, co daje życie. Ogień strawił ofiarę Eliasza; Ogień miłosierdzia stał się nam ofiarą życia. Ogień niegdyś pochłonął ofiarę; Twój, Panie, Ogień jemy przy Twej ofierze (...) Ogień i Duch był w łonie, które Cię zrodziło; Ogień i Duch był w rzece, która Cię ochrzciła. Ogień i Duch są w chrzcie, jak w chlebie i kielichu jest Ogień i Duch..." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Bosko (1815-1888) 05.05.10, 21:30 Wizja sw. Jana Bosko - opowiedziana przez niego samego: "Wyobraź sobie, że jesteś ze mną na brzegu morza, albo lepiej na samotnej skale i że nie widzisz żadnego skrawka ziemi poza tym, jaki masz pod stopami. Na rozległej toni morskiej dostrzegasz niepoliczoną flotyllę okrętów ustawionych w szyku bojowym. Ich dzioby są podobne do ostrych zakończeń włóczni, tak że w cokolwiek uderzą, przebijają to na wylot i całkowicie niszczą. Okręty te są wyposażone w armaty, na ich pokładach jest wiele karabinów, są materiały zapalające i broń wszelkiego rodzaju, a także książki. Zbliżają się one w stronę okrętu o wiele większego i wyższego od nich i starają się uderzyć weń swymi dziobami. Próbują też go podpalić albo w jakikolwiek inny sposób go zniszczyć. W eskorcie tej pełnego majestatu okrętu płyną liczne mniejsze statki, które otrzymują rozkazy za pomocą sygnałów i dokonują manewrów mających udaremnić ataki ze strony floty nieprzyjaciela. W pośrodku nieskończonej przestrzeni morskiej górują wysoko dwie kolumny, znajdujące się jedna niedaleko od drugiej. Na szczycie pierwszej znajduje się figura Niepokalanej Dziewicy, u której stóp widnieje duża tablica z napisem Auxilium Christianorum - Wspomożenie chrześcijan. Na drugiej, wiele wyższej i potężniejszej, umieszczona jest Hostia proporcjonalna w swej wielkości do kolumny, a poniżej widnieje inna tablica i słowa Salus Credentium - Zbawienie wiernych. Dowódcą okrętu jest Najwyższy Pasterz. On to, widząc wściekłość nieprzyjaciół i złych duchów, wśród których się znaleźli Jego wierni, decyduje się zebrać przy sobie kapitanów mniejszych jednostek, aby naradzić się, jak postąpić. Wszyscy kapitanowie wchodzą na pokład i stają przy Papieżu. Naradzają się, ale w międzyczasie zrywa się gwałtowny wiatr, który podnosi fale, tak więc dowódcy zostają odesłani z powrotem, by zająć się swymi okrętami. Sztorm na chwilę ucisza się i Papież zbiera kapitanów po raz drugi; tymczasem okręt flagowy płynie cały czas swoim kursem. Lecz przerażający sztorm ponownie uderza. Papież staje przy sterze i wszystkie siły poświęca sterowaniu okrętu ku dwóm kolumnom, z których szczytów zwisają liczne kotwice i haki połączone łańcuchami. Wszystkie okręty nieprzyjaciela ruszają do ataku, usiłując za wszelką cenę zatrzymać okręt i zatopić go: jedni rzucają weń książkami i zapalnymi materiałami, których posiadają mnóstwo. Inni strzelają z karabinów i dział. Walka robi się coraz bardziej zacięta. Dzioby nieprzyjaciół uderzają gwałtownie, ale ich wysiłki i ciosy okazują się nieskuteczne. Próżne są ich wysiłki, przy których tracą siły i amunicję; wielki okręt płynie bezpiecznie i spokojnie swoją drogą. Czasem zdarza się, że pod strasznymi uderzeniami w jego burtach pojawiają się głębokie dziury. Ale w tej samej chwili łagodna bryza zaczyna wiać od dwóch kolumn, pęknięcia zasklepiają się, a przecieki natychmiast ustają. Tymczasem wybuchają działa napastników, psują się strzelby i inne rodzaje broni, łamią się dzioby i wiele okrętów rozsypuje się na kawałki i tonie w morzu. Wówczas oszalali nieprzyjaciele rzucają się do walki wręcz, uderzają pięściami, bluźnierstwami i przekleństwami. Nagle Papież pada ranny. Natychmiast ci, którzy są wokół niego, spieszą mu z pomocą i podnoszą go. Papież zostaje trafiony po raz drugi, znowu pada na pokład i umiera. Wśród nieprzyjaciół wybucha zwycięski, pełen radości okrzyk; z ich okrętów słychać nie do powtórzenia wyzwiska. Ale ledwo Papież umarł, już drugi zajmuje jego miejsce. Kapitanowie zebrawszy się razem wybrali Papieża tak szybko, że wieść o śmierci zbiegła się z wiadomością o wyborze następcy. Nieprzyjaciele zaczynają tracić ducha. Nowy Papież zmusza nieprzyjaciół do rozproszenia się i pokonując wszelkie przeciwności, prowadzi okręt wprost na dwie kolumny i ustawia go między nimi. Zakotwicza się szybko za pomocą lekkiego łańcucha, który zwisa od dziobu okrętu do kotwicy na kolumnie zwieńczonej Hostią. Za pomocą drugiego lekkiego łańcucha, który znajduje się na rufie przywiązuje się do drugiej kotwicy, która zwisa z kolumny z Niepokalaną Dziewicą na szczycie. W tym momencie następuje ogromne poruszenie. Wszystkie okręty walczące dotąd z Papieżem wpadają w panikę; uciekają, a w ucieczce zderzają się ze sobą, łamiąc się na kawałki. Jedne toną i próbują pociągnąć za sobą inne. Tymczasem kilka małych okrętów, które dzielnie walczyły po stronie Papieża śpieszą, by przywiązać się do kolumn. Wiele innych, przełamawszy strach przed bitwą, ostrożnie obserwuje wszystko z oddali. Gdy wraki zniszczonych okrętów unoszą się na wśród wirów morskich, te, gdy przychodzi na nie kolej żeglują w skupieniu ku dwóm kolumnom, a dopłynąwszy przywiązują się do haków z nich zwisających, tak że są bezpieczne przy flagowym okręcie, na którym stoi Papież. Nad morzem zapada wielka cisza." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Bonawentura (1221 - 1274) 05.05.10, 21:35 "Jeżeli chcesz znosić cierpliwie przeciwności i troski życia doczesnego bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli pragniesz mieć siłę do zwalczania nieprzyjaciela duszy i natarczywości ducha, bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli chcesz umorzyć własną wolę z jej skłonnościami i pożądliwościami, bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli chcesz poznać się na chytrości szatana i zniweczyć jego zasadzki, bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli chcesz być wesoły i z przyjemnością pędzić życie pokutne, bądź człowiekiem modlitwy;jeżeli chcesz odegnać od siebie te natrętne muchy, jakimi są próżne myśli, bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli chcesz karmić swą duszę miodem słodkich pociech, mieć dobrą myśl, dobre pragnienia, bądź człowiekiem modlitwy; jeżeli chcesz wzmocnić i zabezpieczyć swoją odwagę w dziełach Bożych, bądź człowiekiem modlitwy; słowem: jeżeli chcesz pozbyć się złych skłonności, a nabyć cnoty, bądź człowiekiem modlitwy. Przez nią bowiem odbieramy łaskę Ducha Świętego oświecającą nas we wszystkim..." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Franciszek z Asyżu (1181-1226) 05.05.10, 21:36 Pan mi powiedział i obdarza mnie tak wielką wiarą w kapłanów, którzy żyją zgodnie z nauczaniem Kościoła Rzymskiego, że ze względu na ich kapłaństwo, nawet gdyby mnie prześladowali, chcę się do nich zwracać. Szczęśliwy chrześcijanin, który wierzy kapłanom żyjącym godnie według zasad świętego Kościoła Rzymskiego. Ale nawet gdyby byli grzesznikami nikt nie może ich osądzać, ponieważ Bóg zastrzega sobie sąd nad nimi. Zaprawdę ich służba jest najwznioślejsza spośród wszystkich jakie istnieją, ponieważ tylko oni konsekrują i rozdzielają Ciało i Krew Pana. Tak więc ci, którzy ich nie szanują, popełniają większe zło od tego, które uczyniliby lekceważąc wszystkich innych ludzi tego świata. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Paweł od Krzyża (1694 - 1775) 05.05.10, 21:39 „Czasami na jakiś okres, Bóg odbierze tym, którzy Mu służą, wszystkie łaski pocieszenia. Czyni to, aby uczyć ich jak mają służyć czystą miłością i tą drogą oni stają się naprawdę wiernymi Jego sługami.” Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Matka Teresa z Kalkuty (1910 - 1997) 05.05.10, 21:41 Pragnę Ciebie! "Oto stoję u drzwi i kołaczę..." To prawda, stoję u drzwi Twego serca dniem i nocą. Jestem tam, nawet kiedy nie słuchasz, nawet kiedy wątpisz, że to mógłbym być Ja. Oczekuję na najmniejszy znak Twojej odpowiedzi, przynajmniej na wyszeptane zaproszenie, które pozwoli abym wszedł. Chcę abyś wiedział, że kiedykolwiek mnie zapraszasz, przychodzę - zawsze i niezawodnie. Przychodzę cichy i niewidzialny ale z nieskończoną mocą i miłością, przynosząc wiele darów MOJEGO DUCHA. Przychodzę z Moim miłosierdziem, z Moim pragnieniem przebaczenia i uzdrowienia Cię, z miłością do Ciebie ponad Twoje zrozumienia - miłością tak samo wielką jak ta, którą sam otrzymałem od Ojca ("Jak Mnie umiłował Ojciec tak i Ja was umiłowałem..." J 15,9). Przychodzę- pragnąc pocieszyć Cię i dodać Ci siły, podnieść Cię i opatrzyć wszystkie Twoje rany. Przynoszę Ci Moje światło, aby rozproszyć Twoje ciemności i wszystkie Twoje wątpliwości. Przychodzę z Moją mocą, abym mógł nieść Ciebie i wszystkie Twoje problemy; z Moją łaską, by dotknąć twego serca i przemienić Twoje życie, z Moim pokojem, by uspokoić Twoją duszę. Znam Cię na wskroś- wiem wszystko o Tobie. Policzyłem każdy włos na Twej głowie. Nie ma nic w Twoim życiu co by nie było dla mnie ważne. Przez lata podążałem za Tobą, zawsze kochając Cię, nawet w Twojej tułaczce. Znam wszystkie Twoje problemy. twoje grzechy. Jednak powtarzam, że Cię kocham nie za to co zrobiłeś, lub czego nie zrobiłeś- kocham Cię dla Ciebie samego, za piękno i godność, które Mój Ojciec Ci dał stwarzając Cię na swój własny obraz. To jest ta godność, o której często zapominałeś, to piękno, które zacierałeś grzechem. Ja Cię kocham takim jaki jesteś i przelałem nawet Moją krew, aby Cię odzyskać. Jeżeli tylko poprosisz Mnie z wiarą, Moja łaska dotknie wszystkiego co potrzebuje przemiany w twoim życiu; dam Ci również siłę byś uwolnił się od grzechu i wszelkiej niszczącej jego mocy. Wiem, co kryje się w Twoim sercu - znam Twą samotność i wszystkie Twe zranienia - odrzucenia, osądy, upokorzenia. Ja zniosłem to wszystko dla Ciebie, abyś również i Ty mógł dzielić Moją moc i zwycięstwo. W szczególny sposób znam Twą potrzebę miłości - tak bardzo pragniesz być kochany i pielęgnowany. Jakże często pragnąłeś nadaremnie, szukając tej miłości egoistycznie, starając się wypełnić wewnętrzną pustkę przemijającymi przyjemnościami bądź grzechem, który tylko pogłębiał tę pustkę. Czy pragniesz miłości ?. "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy spragnieni jesteście.." (J 7,37). Ja Cię zaspokoję i wypełnię. Pragniesz być otoczony czułością?. Kocham Cię bardziej niż możesz to sobie wyobrazić - aż do śmierci na krzyżu - dla Ciebie. PRAGNĘ CIĘ. Tak, to jedyny sposób, w jaki mogę rozpocząć opisywanie Mojej miłości do Ciebie: PRAGNĘ CIĘ. Pragnę Cię kochać i być przez Ciebie kochanym - oto jak drogim Mi jesteś. PRAGNĘ CIĘ. Przyjdź do Mnie, a wypełnię Twoje serce i uzdrowię Twoje rany. Uczynię Cię na nowo i dam Ci pokój, nawet we wszystkich Twych trudnościach PRAGNĘ CIĘ. Nie wolno Ci nigdy zwątpić w Moje miłosierdzie, moją akceptację Ciebie, moje pragnienie przebaczania, pragnienie błogosławienia Ci i życia Moim życiem w Tobie. PRAGNĘ CIĘ, jeżeli czujesz się nieważnym w oczach świata- to wiedz, że jest to w ogóle bez znaczenia. Dla Mnie, w całym świecie nie ma nikogo ważniejszego od Ciebie. PRAGNĘ CIĘ. Otwórz Mi, przyjdź do Mnie, pragnij Mnie, daj Mi swoje życie- a udowodnię Ci jak bardzo ważnym jesteś dla Mojego serca. Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Mój ojciec już posiada doskonały plan przemiany Twojego życia, poczynając od chwili obecnej ? Ufaj Mi. Proś Mnie każdego dnia, abym wszedł i pokierował Twoim życiem- a uczynię to. Obiecuję Ci przed Moim Ojcem w niebie, że będę czynił cuda w Twoim życiu. Dlaczego miałbym to robić ?- ponieważ PRAGNĘ CIĘ. Wszystko o co Cię proszę to to, byś całkowicie powierzył Mi siebie. Sam natomiast zajmę się resztą. Już teraz troszczę się o miejsce, które Ojciec Mój przygotował dla Ciebie w Moim królestwie. Pamiętaj, że jesteś pielgrzymem w tym życiu zdążającym do domu. Grzech nigdy nie jest w stanie Cię zadowolić, lub przynieść Ci pokój, którego poszukujesz. To wszystko czego szukałeś poza Mną, uczyniło Cię jedynie bardziej pustym, tak więc nie trzymaj się kurczowo rzeczy tego świata. Nade wszystko jednak nie uciekaj przede Mną. Dając Mi zaś Twoje grzechy, dajesz Mi radość bycia Twoim Zbawicielem. Nie ma niczego, czego nie mógłbym przebaczyć lub uzdrowić więc przyjdź i ulżyj swojej duszy. Nie ma znaczenia jak bardzo się oddaliłeś, nie ma znaczenia jak często zapominasz o Mnie, nie ma znaczenia ile krzyży nosisz w tym życiu, Jest tylko jedna rzecz, o której chcę, abyś zawsze pamiętał, jedna rzecz, która nigdy się nie zmieni: PRAGNĘ CIĘ- takim jaki jesteś. Nie potrzebujesz się zmieniać, by uwierzyć w Moją miłość, bo to będzie Twoja wiara w Moją miłość, która Cię przemieni. Zapominasz o Mnie, Ja jednak szukam Cię w każdej chwili dnia i nocy. Stoję u drzwi twego serca i kołacze. Czy trudno Ci w to uwierzyć ? Popatrz więc na Krzyż, popatrz na Moje Serce przebite dla Ciebie. Czyż nie zrozumiałeś Mojego Krzyża ? Wsłuchaj się ponownie w wypowiedziane tam słowa, ponieważ one mówią Ci wyraźnie dlaczego zniosłem to wszystko dla Ciebie "PRAGNĘ..." (J 19,28]. Tak PRAGNĘ CIĘ- jak werset psalmu, którym się modliłem mówi o Mnie: " na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem" (Ps 69,21). Całe Twoje życie czekałem na Twoją miłość. Nigdy nie przestałem Cię kochać i pragnąć, aby być kochanym przez Ciebie. w poszukiwaniu szczęścia próbowałeś wielu różnych. Dlaczego więc nie spróbujesz otworzyć dla Mnie swego serca właśnie teraz, o wiele bardziej niż kiedykolwiek przedtem ? Gdy tylko otworzysz drzwi twego serca, gdy tylko podejdziesz wystarczająco blisko wówczas usłyszysz Mnie, powtarzającego ciągle nie w zwykłych ludzkich słowach, lecz w duchu: "Nie ma znaczenia to co uczyniłeś, kocham Cię dla Ciebie samego. Przyjdź do Mnie z Twoją nędzą i Twoimi grzechami, z Twoimi kłopotami i potrzebami, z całym Twoim pragnieniem bycia kochanym, Ja stoję u drzwi Twego serca i kołaczę... Otwórz Mi, ponieważ CIĘ PRAGNĘ. " "Jezus jest Bogiem, dlatego Jego Miłość, Jego Pragnienie są nieskończone. On, Stworzyciel wszechświata, prosi o miłość swoich stworzeń. On pragnie naszej miłości... To słowo PRAGNĘ- czy dźwięczy ono w naszych duszach ?" Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Hilary z Poitiers († 367) 08.05.10, 23:42 Jeżeli naprawdę "Słowo Ciałem się stało", a my rzeczywiście przyjmujemy to Słowo, które Ciałem się stało, jako pokarm Pański, to czyż nie należy przyjąć, że dzięki temu Pan istotnie w nas przebywa? Bo gdy narodził się jako człowiek, przyjął na zawsze naszą ludzką naturę, zjednoczył ją z naturą Boską, dał nam ją w sakramencie Jego Ciała, który mamy przyjmować. W ten sposób stajemy się wszyscy jedno: bo w Chrystusie jest Ojciec, a Chrystus jest w nas. Chrystus jest w nas przez swoje Ciało, a my jesteśmy w Nim. Nasza zaś natura, która jest w Chrystusie, jest w Bogu. Pan sam stwierdza, jak dalece jesteśmy w Nim przez sakrament Jego Ciała i Krwi. "Ten świat nie będzie Mnie już oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. Ponieważ Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was". Gdyby Pan chciał wskazać tylko na zjednoczenie w jednej wspólnej woli, nie byłby wyliczał kolejności i stopniowania w mającej zaistnieć jedności. A jeżeli tak uczynił, to dlatego, by uwierzono, że On jest w Ojcu w jednej Boskiej naturze, my zaś w Nim dzięki Jego cielesnemu narodzeniu, a On znowu w nas przez tajemnicę sakramentu. W ten sposób zostaliśmy pouczeni o pełnej jedności, która zaistniała dzięki Pośrednikowi. My pozostajemy w Nim, a On jest w Ojcu, będąc zaś w Ojcu, pozostaje i w nas. Tak więc dana nam jest jedność z Ojcem: Chrystus pozostaje w naturze Ojca dzięki zrodzeniu Go przez Ojca; my jesteśmy w Chrystusie przez wspólną Mu z nami naturę ludzką, a przez tę samą naturę i On w nas trwa. Oto Pan świadczy, że nasza jedność z Nim opiera się na tej naturze: "Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim". Nikt nie będzie w Nim trwał, jeżeli On pierwszy nie przyjdzie do niego, i tylko tego włączy w swoje Ciało, kto Ciało to będzie spożywał. Pan odkrył tajemnicę tej doskonałej jedności we wcześniej wypowiedzianych słowach: "Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, i Ja żyję przez Ojca; a ten, kto spożywa moje Ciało, będzie żył przeze Mnie". Chrystus żyje więc przez Ojca i jak On żyje przez Ojca, tak my żyjemy przez Jego Ciało. Każde porównanie zmierza ku temu, aby wyjaśnić na przykładzie istotę rzeczy i przez przykład ułatwić jej zrozumienie. Przyczyną życia Bożego w nas jest to, że w nas, ludziach cielesnych, przebywa cieleśnie Chrystus. Dzięki temu żyjemy przez Niego tak, jak On żyje przez Ojca. O Trójcy Świętej (księga 8, 13-16) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: św. Jan Maria Vianney (1786 – 1859) 14.07.10, 01:24 "Pewnego razu wściekły wilk napadł na dwuletnie dziecko w naszej wiosce. Chwycił je w zęby i porwał. Zauważyli to ludzie zajęci przycinaniem winnicy, pobiegli za zwierzęciem i wyrwali mu zdobycz z pyska. Tak też skrament pojednania wyrywa nas ze szponów demona." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Maria Angela Truszkowska (1825 - 1899) 08.05.10, 23:50 "Prosiłam Pana, aby sam mi powiedział, co mam uważać za największą łaskę. I przyszło mi na myśl, że Najświętszy Sakrament jest największą łaską, bo w nim jest Dawca wszelkiej łaski. On jest źródłem, z którego wszystkie łaski wypływają." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Teresa od Jezusa (1515 - 1582) 08.05.10, 23:53 św. Teresa od Jezusa (1515 - 1582) „Gdy Pan zaczyna użyczać nam jakiej cnoty, koniecznie potrzeba pilne mieć o nią staranie i żadną miarą nie wystawiać się na niebezpieczeństwo jej utracenia. Sprawdza się to, jak w żadnej innej rzeczy, tak też mianowicie w tym, co się tyczy czci ludzkiej i honoru światowego. Bo wierz mi, wasza miłość, nie wszyscy, którzy się mają za zupełnie oderwanych od świata, są tacy w rzeczy samej. Potrzeba tu ciągłej i nieustannej uwagi na siebie. Ktokolwiek czuje w sobie najmniejsze przywiązanie do chwały ludzkiej, a chce przy tym dążyć do doskonałości, niech będzie pewny, że nie postąpi naprzód o krok, póki nie potarga tego pęta. Jest to łańcuch, którego żaden pilnik nie przepiłuje, tylko sam Bóg przez naszą modlitwę i wielką naszą natarczywość. Jest to zdaniem moim niewola, pociągająca za sobą przerażające następstwa i szkody. Widzę ludzi tak świętych, tak wspaniałymi czynami jaśniejących, że wzbudzają powszechny podziw. Boże wielki, czemu taka dusza lgnie jeszcze do ziemi? Czemu nie wzbiła się jeszcze na sam szczyt doskonałości? Co ją jeszcze zatrzymuje, kiedy już tak wielkie rzeczy czyni dla Boga? Ach, zatrzymuje ją jakiś punkt honoru...! I najgorsze to, że sama sobie tego przyznać nie chce, albo jak nieraz bywa, diabeł w nią wmawia, że o ten punkt honoru powinna dbać ze swego obowiązku. (…) Robak ten, jeśli go nie zgładzi, choć nie zniszczy jej całego drzewa do szczętu, bo są na nim owoce innych cnót, ale będą to owoce robaczywe. Nie będzie zdrowe jej drzewo, nie będzie się rozwijało i innym jeszcze drzewom wkoło siebie rozwijać się nie dopuści. Owoc dobrego przykładu, który na nim się rodzi, uszkodzony jest i szybko się zepsuje. Powtarzam to po wiele razy: jakkolwiek by małe było to przywiązanie do chwały, jest ono jakby fałszywy ton w organach, który całą grę rozstraja. W każdym stanie wyrządza wielkie szkody duszom, ale na tej drodze do doskonałości jest prawdziwie jadem śmiertelnym.” Księga życia Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy bł. Michał Sopoćko (1888-1975) 19.06.10, 19:56 Jak wywołać miłość ku Bogu? Przede wszystkim pamiętać trzeba, że miłość ku Bogu siedzibę ma nie w sercu, lecz w woli i objawia się w trwałym postanowieniu, aby wolę Bożą zawsze i wiernie spełniać (...). Wprawdzie i uczuciowa miłość jest cennym darem Bożym, bo daje zapał i polot, osładza trudy, łagodzi cierpienia, ułatwia wykonanie prac i ofiar, ale te uczucia i wzruszenia nie są istotą miłości i nie dowodzą jej istnienia. Często nie są darem Bożym, ale owocem czułej i do wzruszenia skłonnej natury. Są osoby, co się do łez rozrzewniają przy czytaniu żywotów świętych lub słuchaniu kazań, ale miłości Bożej nie posiadają, gdyż woli Bożej nie pełnią. Niejedna znowu osoba posiada miłość w wysokim stopniu, chociaż jej się zdaje, że albo Boga nie kocha, albo mało kocha, bo wola jej jest z Bogiem złączona, ale to złączenie pozostaje przed nią ukryte. Tak dzieje się w duszach nawiedzanych oschłością, lub które są z natury niezdolne do głębszych uczuć. bł. ks. M.Sopoćko, O wdzięczności za Miłosierdzie Boże, AZSJM, rps, s. 15-17a źródło: www.jezuufamtobie.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (†1859) 22.08.10, 21:24 Pokusa to nie tylko zła myśl, którą trzeba wyrzucić, dotycząca nieczystości, nienawiści czy chęci zemsty, to również wszystkie zmartwienia, jakie nas dotykają. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Józef Sebastian Pelczar (†1924) 22.08.10, 21:26 Każdy winien prowadzić życie duchowe według swego stanu i powołania. Kto by czynił inaczej, popadłby w smutne złudzenie i chybiłby celu. Gdyby np. zakonnik, zamiast żyć w skupieniu, mieszał się do spraw świata, gdyby duszpasterz, zamiast pracować nad uświęceniem dusz, z zapałem oddawał się nauce, gdyby matka rodziny, zamiast troszczyć się o dzieci, całe dni poświęcała modlitwie, nie byłoby to doskonałością, bo nie byłoby zgodne z wolą Bożą. Życie Duchowe 1, 32 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (†1859) 22.08.10, 21:35 "Grzech ściąga na nasz umysł straszliwe ciemności, zamykające oczy duszy." "Dlaczego nieczuli jesteśmy na dobrodziejstwa płynące z sakramentu pokuty? Dlatego, że nie poszukujemy tajemnicy miłosierdzia Bożego, które nie ma granic w tym sakramencie." Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Augustyn (†430) 22.08.10, 21:36 Prosiłeś, a nie otrzymałeś tego, o co prosiłeś? Uwierz Ojcu, że dałby ci to, gdyby ci to wyszło na pożytek. Sermo. 80,7 (PL 38,497n). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (†1859) 22.08.10, 21:37 Szatan niewiele się lęka pobożności, której podstawą nie jest pokora, wie bowiem dobrze, że ją zniszczy kiedy tylko zechce. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Augustyn (†430) 22.08.10, 21:41 Chwalę Boga i sama Jego chwała mnie cieszy i nie będę się jej wstydził. Jest z nią zupełnie inaczej, niż kiedy kibice chwalą jeźdźca albo poskramiacza zwierząt, albo aktora: jedni chwalcy pociągają za sobą innych i zagrzewają się, aby wołać wspólnie. A kiedy tak wszyscy krzyczą, częstokroć - jeśli ten zostanie zwyciężony - wszyscy się wstydzą. Inaczej jest z Bogiem naszym. Chwalimy Go w wolności, kochamy Go miłością, bezinteresownie kochamy Go i chwalimy. Co to znaczy bezinteresownie? Ze względu na Niego samego, a nie dla czego innego. Jeśli chwalisz Boga w tym celu, żeby dał ci co innego, nie kochasz Go bezinteresownie. Byłoby ci wstyd, gdyby żona kochała cię ze względu na twoje bogactwa; i gdyby przypadkiem przyszło na ciebie ubóstwo, myślała o kim innym. Skoro więc ty chcesz być kochany przez żonę bezinteresownie, sam będziesz Boga kochał ze względu na co innego? Jaką nagrodę zamierzasz wziąć od Niego, chciwcze? Nie ziemię, ale samego siebie chce ci dać Ten, który stworzył niebo i ziemię! Enarr. in Ps 53,10 (PL 36,626). Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Jan Maria Vianney (†1859) 22.08.10, 21:43 Gdy idziemy się wyspowiadać, musimy zrozumieć, co w ten sposób zrobimy. Można powiedzieć, że wyjmiemy gwoździe ukrzyżowanemu Panu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy św. Katarzyna ze Sieny (†1380) 22.08.10, 21:47 Dusza ogołocona całkowicie ze swojej woli, a przyobleczona w wolę Ojca, jest Mu bardzo miła. Dusza taka galopuje, jak nieokiełznany koń, od łaski do łaski, od cnoty do cnoty. Nic jej nie trzyma, może biec swobodnie, bo zerwała lejce wszelkiego nieuporządkowanego pragnienia i pożądania własnej woli, które hamują bieg osób pragnących poświęcić się sprawom duchowym. List do Giovanny oraz innych córek w Sienie, grudzień 1375 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Św. Teresa z Ávili, Twierdza wewnętrzna. 22.08.10, 21:48 Uśmiechniecie się może, że o takiej rzeczy mówię i pomyślicie, że to żarty. Wszak na to, aby wyjść za króla, nie potrzeba, powiecie, szczególnej odwagi i nie ma takiej, choćby najniższego stanu niewiasty, która by się na takie męstwo nie zdobyła. — Gdyby tu chodziło o poślubienie króla tej ziemi, miałybyście słuszność, ale do zaślubin z Królem nieba wielkiej, upewniam was, większej niż wam się zdaje, potrzeba odwagi. Do rzeczy tak wysokiej natura nasza zbyt jest nieśmiała i niska. I jakkolwiek byście czuły i rozumiały, jak bardzo takie zjednoczenie z Bogiem jest rzeczą dla nas pożądaną, pewna tego jestem, że bez szczególnej łaski i pomocy Boga niepodobna byłoby je osiągnąć. Św. Teresa z Ávili, Twierdza wewnętrzna. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Św. Teresa z Ávili 22.08.10, 21:54 Rozważmy to dobrze - a wiem, co mówię, bo sama tego na sobie doświadczyłam - że gdy dusza wstąpi na tę drogę modlitwy wewnętrznej i odważnie nią idzie, gdy zdobędzie się na to, by już nie troszczyć się zbytnio o pociechy i uczucia pobożne - ani się zbytnio cieszyć, gdy Pan je da, ani się zbyt smucić, gdy ich zabraknie - wtedy taka dusza przeszła już większą część drogi. Choć może nieraz się potknie, niech się nie lęka, że cofała się wstecz, gdyż budowla, którą wznosi, oparta jest na mocnym fundamencie. Miłość Boża, bowiem nie polega na rozpływaniu się we łzach ani na tych pociechach i rozrzewnieniach, których pragniemy i cieszymy się, gdy je mamy, ale na tym, byśmy służyli Mu w sprawiedliwości, sercem mężnym i z pokorą. W pociechach zaś duchowych - zdaniem moim - bierzemy tylko a nic ze siebie nie dajemy. - Księga życia Odpowiedz Link Zgłoś