Dodaj do ulubionych

ateiści dostali potężną broń do ręki : Internet !

25.11.08, 14:19
kośielna ambona to przy INTERNECIE takie malutkie fiu,fiu.
toto z prędkością 0,0005 sek. obiegnie kulę ziemską , zajrzy do alkowy
wikarego i w tym samym czasie zapuści oko do sakiewki biskupa.
internet zniszczy religie które dotychczas zasłaniały swoje ciemne tajemnice
obyczajowo-finansowe wysokimi murami klasztornymi , cenzorskimi nożycami i
sojuszami z dyktatorskimi satrapami(katolikami) typu Mussolinii czy gen.Pinochet.

vivat INTERNET !!!

Obserwuj wątek
    • astrotaurus Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 14:24
      Cóż tu dodać....?

      Na cześć internetu:
      hip, hip!
      HURRA!

      hip, hip!
      HURRA!

      hip, hip!
      HURRA, HURRA, HURRA !! :D
      • apog-eum [...] 25.11.08, 14:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lux_occulta Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 14:33
          Też go kiedyś miałam za bluzgacza, ale ów bluzgacz zmusza do myslenia chociazby tylko po to, żeby wymyślić jakąś ripostę na jego posty. Ach, i nie zadowala się półsłówkami tylko rząda jasnych odpowiedzi. Czegóż chciec wiecej od dobrego rozmówcy?
          • astrotaurus Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 14:43

            lux_occulta napisała:

            **Czegóż chciec wiecej od dobrego rozmówcy?**

            Buziaka...?

            Aha, nie dotyczy to autorki wątku... jeszcze by mnie w żabę zamieniła... :(
            • lux_occulta Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 14:48
              Albo zaproszenia na kawę :P
            • astrotaurus Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 26.11.08, 01:15

              astrotaurus napisał:

              **Buziaka...?

              Aha, nie dotyczy to autorki wątku... jeszcze by mnie w żabę zamieniła... :(**

              O ranyjulek! Przepraszam Cię, dzi1a, oczywiście kwestia dotyczyła apo-geum, na
              której post odpowiedziała lux_occulta.

              Autorka wątku, jeśli tylko pozwoli mi zadośćuczynić, będzie miała wycałowane
              gorliwie stopy ... i co tam bądź zechce... ;)
      • aga-43 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 29.11.08, 19:15
        150 lat temu, wg Watykanu, telegraf i kolej żelazna wywołały Wiosnę Ludów.
    • kolter_hugh1 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 14:30
      Uraaaaaaaaaaaaaaaaaaa
      video.interia.pl/obejrzyj,film,56604,sortuj,sm,st,59239,pozycja,7,Zawsze_niech_b%C4%99dzie_s%C5%82o%C5%84ce
    • piwi77 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 15:41
      Bramy Piekielne kościoła nie zwyciężą, ale Internet tak. Jezus nie
      mógł tak tego sformułować, bo o internecie jeszcze nic nie wiedział.
      • lumpior Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 15:49
        piwi77 napisał:

        > Bramy Piekielne kościoła nie zwyciężą, ale Internet tak. Jezus nie
        > mógł tak tego sformułować, bo o internecie jeszcze nic nie
        wiedział.
        No i moher nie gramotny plumkania w klawiature.Jest kilku plumkaczy-
        niewolnikow-najemnikow-naganiaczy,ale skutki mizerne.Brawo internet.
    • lux_occulta Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 19:16
      "Gdzie diabeł nie może tam internet pośle" :D Problem będzie, jak się obecni seminarzyści do klawiszy dorwą...
      • radzimir11 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 19:22
        lux_occulta napisała:

        > "Gdzie diabeł nie może tam internet pośle" :D Problem będzie, jak > się obecni
        seminarzyści do klawiszy dorwą...

        Taki problem, to nie problem. To dla nich szansa, że oczy na świat otworzą.

        radzimir11 - oj dana, dana
      • dzi1a Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 22:08
        "Gdzie diabeł nie może tam internet pośle" :D Problem będzie, jak się obecni
        seminarzyści do klawiszy dorwą...
        -------
        dlatego dostęp do internetu jest w tzw seminariach duchownych dobrem wielce
        reglamentowanym :)))
        • ministrant1993 Akcja-reakcja - nie mysl ze bedziecie bezczelnie 26.11.08, 12:20
          klamac ateuchy :D
        • seth.destructor Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 26.11.08, 20:28
          E tam, prędzej pójdą na strony xxx niż ewangelizować.
    • grgkh Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 19:26
      To prawda.
      • radzimir11 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 19:34
        grgkh napisał:

        > To prawda.

        Nieprawda. Tę "broń do ręki", cała ludzkość dostała, coby się szybciej
        komunikowała i myśli swe ku dobru wspólnemu rozwijała.

        radzimir11 - rozwijający się
        • lumpior Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 19:43
          A kler to nawet spowiadac chce.Boje sie o lacza.
        • grgkh Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 25.11.08, 21:38
          Ale kler już nie jest w stanie kontrolować, jak dotąd, dostępności
          do prawdy.
    • katrina_bush to oczywiste:religia buduje na izolacji i alienacj 26.11.08, 00:45
      dzi1a napisała:

      > kośielna ambona to przy INTERNECIE takie malutkie fiu,fiu.
      > toto z prędkością 0,0005 sek. obiegnie kulę ziemską , zajrzy do alkowy
      > wikarego i w tym samym czasie zapuści oko do sakiewki biskupa.
      > internet zniszczy religie które dotychczas zasłaniały swoje ciemne tajemnice
      > obyczajowo-finansowe wysokimi murami klasztornymi , cenzorskimi nożycami i
      > sojuszami z dyktatorskimi satrapami(katolikami) typu Mussolinii czy gen.Pinoche
      > t.
      >
      > vivat INTERNET !

      to oczywiste: każda religia buduje na izolacji i alienacji jednostki
    • astrotaurus Proszę księdza.... 26.11.08, 01:19

      Tu też zniknęła bez żadnego śladu moja bardzo wyważona odpowiedź na post
      skasowany w sposób widoczny.
      Wypraszam sobie podobne traktowanie!
    • mierzeja.znad.wisly Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zaszkodzi 26.11.08, 11:26
      Internet jest neutralny. To po prostu udogodnienie usprawniające komunikowanie
      się. W równym stopniu służy wierzącym i niewierzącym. Nikomu nie daje przewagi.
      Idea musi być atrakcyjna sama w sobie, żeby ktoś chciał za nią pójść.
      Umieszczenie w internecie żadnej idei nie przydaje jej atrakcyjności. Pomaga ją
      jedynie rozpowszechniać.
      Zawsze myślałem, że ateiści to będą ludzie w miarę trzeźwo myślący. Cóż, ten
      wątek utwierdza mnie, że się myliłem. Nie kumają najprostszych rzeczy.
      Podniecone naiwniaki odklejone od rzeczywistośći. Dream on, guys.
      • aneczka.jedna Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 11:55
        masz rację mierzejo, że internet to tylko narzędzie, ale z powodu anonimowości
        pozwala ujawnić się ludziom/grupom, które w realu nie ujawniają poparcia danej
        idei z powodu np. wstydu/strachu/kompleksów/presji społecznej/konformizmu itp.
        Czy istnieje możliwość że w realu zachowują pozory, by nie wyróżniać się z
        katolickiego otoczenia? Ja uważam, że tak.
      • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:11

        mierzeja.znad.wisly napisał:

        **Internet jest neutralny. To po prostu udogodnienie usprawniające komunikowanie
        się. W równym stopniu służy wierzącym i niewierzącym. Nikomu nie daje przewagi.
        Idea musi być atrakcyjna sama w sobie, żeby ktoś chciał za nią pójść.
        Umieszczenie w internecie żadnej idei nie przydaje jej atrakcyjności. Pomaga ją
        jedynie rozpowszechniać.**

        Tak, to tylko narzędzie....
        Jednakże ludzie posługujący się tym narzędziem są np. mniej podatni na bajki o
        lataniu w kosmos 2000 lat temu (Jezus i mamusia). Trudniej im wmówić, z obrazek
        na Jasnej górze ma moc magiczną, a ten obciachowy facio w kiece i kolorowym
        kartonie na głowie to guru. :D


        **Zawsze myślałem, że ateiści to będą ludzie w miarę trzeźwo myślący. Cóż, ten
        wątek utwierdza mnie, że się myliłem. Nie kumają najprostszych rzeczy.
        Podniecone naiwniaki odklejone od rzeczywistośći. **

        Ty nie bądź wiśnia, weź no rzuć jakimi szczegółami i argumentami, bo od takiej
        "psychoanalizy" bez uzasadnienia to już na tym forum religijnych głąbów jest po
        pachy.


        **Dream on, guys.**

        I nie przezywaj się więcej...
        • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:24

          > Tak, to tylko narzędzie....
          > Jednakże ludzie posługujący się tym narzędziem są np. mniej
          podatni na bajki o
          > lataniu w kosmos 2000 lat temu (Jezus i mamusia). Trudniej im
          wmówić, z obrazek
          > na Jasnej górze ma moc magiczną, a ten obciachowy facio w kiece i
          kolorowym
          > kartonie na głowie to guru. :D

          Sa bardziej podatni na bzdury wciskane im przez mass-media,a
          internet to siedlisko dla glupkow, bo tu kazdy moze bredzic, jak wy!
          Ilosc klamstw na temat KK w necie jest po prostu olbrzymia, co
          dowodzi ze przeciwnicy KK to klamcy


          > Ty nie bądź wiśnia, weź no rzuć jakimi szczegółami i argumentami,
          bo od takiej
          > "psychoanalizy" bez uzasadnienia to już na tym forum religijnych
          głąbów jest po
          > pachy.

          Twoja religia to ateizm i twoj pusty leb, wiec i tak wypadasz gorzej
          niz ja sluchajacy kolesia w kartonie
          • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:33
            > Sa bardziej podatni na bzdury wciskane im przez mass-media,a
            > internet to siedlisko dla glupkow, bo tu kazdy moze bredzic, jak wy!
            > Ilosc klamstw na temat KK w necie jest po prostu olbrzymia, co
            > dowodzi ze przeciwnicy KK to klamcy

            Jeżeli tak, to co kolega szanowny robi na internecie skoro to takie siedlisko zła? Kolega się nie boi, że się zarazi?
            Ilość kłamstw na temat ateistów przerasta wszystko, co możnaby powiedzieć o KK, więc czep się jeża złociutki.

            > Twoja religia to ateizm i twoj pusty leb, wiec i tak wypadasz gorzej
            > niz ja sluchajacy kolesia w kartonie

            Jednak nie wychodzi na lepsze słuchając kolesia w kartonie skoro powtarzasz takie bzdury, że ateizm to religia. Żeby coś było religią trzeba miec w co wierzyć (Bóg, bóstwo, jakieś siły nadprzyrodzone czczone przez wyznawców), żeby owa religia miała się czym karmić, kolego drogi, więc nie opowiadaj bzdur.
            • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:07
              > Jeżeli tak, to co kolega szanowny robi na internecie skoro to
              takie siedlisko z
              > ła? Kolega się nie boi, że się zarazi?
              > Ilość kłamstw na temat ateistów przerasta wszystko, co możnaby
              powiedzieć o KK,
              > więc czep się jeża złociutki.

              Nieprawda. To forum to przyklad. Najwiecej sie klamie na temat KK

              > Jednak nie wychodzi na lepsze słuchając kolesia w kartonie skoro
              powtarzasz tak
              > ie bzdury, że ateizm to religia. Żeby coś było religią trzeba miec
              w co wierzyć
              > (Bóg, bóstwo, jakieś siły nadprzyrodzone czczone przez wyznawców),
              żeby owa re
              > ligia miała się czym karmić, kolego drogi, więc nie opowiadaj
              bzdur.

              Religia ateistow opiera sie na slepej wierze w naukowcow i
              nienawisci do religii. Stad czerpie sile
              • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:22
                > Religia ateistow opiera sie na slepej wierze w naukowcow i
                > nienawisci do religii. Stad czerpie sile

                Zabawny jesteś, Ci powiem. Uważasz, że czerpię silę i chołduję naukowcom? Zabawne, a ja byłam pewna, że to absurd czcić ludzi którzy nie różnią się praktycznie niczym ode mnie poza zainteresowaniami i zawodem. Kotku, czerpię siłę z samodzielnego myślenia a nie z bicia pokłonów.
                • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:25
                  > Zabawny jesteś, Ci powiem. Uważasz, że czerpię silę i chołduję
                  naukowcom? Zabaw
                  > ne, a ja byłam pewna, że to absurd czcić ludzi którzy nie różnią
                  się praktyczni
                  > e niczym ode mnie poza zainteresowaniami i zawodem. Kotku, czerpię
                  siłę z samod
                  > zielnego myślenia a nie z bicia pokłonów.

                  Tylko ci sie wydaje, ze samodzielnie myslisz. Tak naprawde idziesz
                  na lep konformistycznych i modnych teorii
                  • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:26
                    Udowodnij to bo najwyraźniej znasz mnie lepiej niż ja samą siebie. POkaż mi w mojej podstawie, na przykłądzie mojej osoby, że masz rację. No dalej.
                    • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:29
                      Nic ci nie bede udowadnial. Czerpiesz sile z holdowania modnej
                      teorii i walki z KK
                      • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:39
                        Alez ja z nikim nie walczę! Po co mam walczyć? szkoda mi na to zycia :)Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż walka z KK który mnie nie szczególnie obchodzi. Jak coś mi jest obojętne to po choinkę mam z tym walczyć?I jakie to sa te modne teorie, powiedz mi proszę? Bo wiesz, tez się nigdy tym zbytnio nie interesowałam, więc obawiam się że w swoich teoriach jestem bardzo niemodna.
                        • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:41
                          Ateizm to modna teoria. Bycie antyKK tez jest modne, wiec nie martw
                          nie jestes niemodna.
                          • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 14:23
                            JUż mowiłam, że nie jestem na anty KK choc sa rzeczy, które mi się w KK nie podobają. Ateizm nie jest modny podobnie jak nie jest modne bycie członkiem kościoła, za to modne jest bycie "wierzącym niepraktykującym". Wdzisz? Nie jestem modna. Mone jest też pozerstwo, a ja za pozera się nie uważam ani nie jestem uważana przez innych. Modne jest niemyślenie tylko chęć przypodobania się innym. I tu nie jestem modna bo mam gdzieś czy komus się podoba to co robię i myślę czy nie. Jedyne, w czym jestem modna to w zainteresowaniu okultyzmem.
                            • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 15:32
                              Bycie wierzacym niepraktykujacym to zadna moda, a wygodnictwo, a
                              bycie ateista czy agnostykiem jest moda, szczegolnie jak ktos chce
                              udawac madrzejszego niz jest (widze po znajomych).
                              Nie mowie , ze ateisci sa glupi, ale ateizm jest glupi. Bezo Boga
                              czlowiek nie ma celu i jest tylko kupa miecha i go... :D
                              • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 23:15
                                Jeżeli ktoś robi coś bo to jest modne, to nie jest autentuczny. Jest zwykłym pozerem. Jeśli przyjdzie moda na kościół i uczestnictwo w pasterce na przykład, to taka osoba poleci do kościoła sprintem żeby najlepiej jeszcze zająć miejsce najbliżej ołtarza żeby go wszyscy widzieli. Wtedy ten ktoś nie będzie w dalszym ciągu autentyczny. Prosty przykład - Ty jesteś wierzący i zdaje się, że jesteś bardzo gorliwym wierzącym (cóż, uważaj, bo gorliwość łatwo zamienia się z fanatyzm a tego Ci nie życzę). Jesteś przekonany co do swojej wiary i ostro jej bronisz. Ok, taki jest Twój wolny wybór. JA nie wierzę. NIe wierzę, bo taki był mój wolny wybór, bo jest zbyt wiele wątpliwości żeby można było uwierzyć. Moja niewiara nie wzięła się od tak z niczego i nie przyszło to z dnia na dzień tylko trwało troche dłużej. I wcale nie od razu sprecyzowałam, o co w tej mojej niewierze chodzi. Ale też nie kierowałam się podszeptami innych, że tak jest właściwie, że tyle osób tak obi. Póki nie robisz czegos pod dyktando innych - nie kierujesz się modą.

                                > Nie mowie , ze ateisci sa glupi, ale ateizm jest glupi. Bezo Boga
                                > czlowiek nie ma celu i jest tylko kupa miecha i go... :D

                                Dla wierzacego ateizm to głupota a dla ateisty wiara w jakiegoś boga jest głupia. Błędne koło.
                                • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 27.11.08, 13:35
                                  Prosty przykład - Ty jesteś wierzący i zdaje się, że jesteś
                                  > bardzo gorliwym wierzącym (cóż, uważaj, bo gorliwość łatwo
                                  zamienia się z fanat
                                  > yzm a tego Ci nie życzę). Jesteś przekonany co do swojej wiary i
                                  ostro jej bron
                                  > isz. Ok, taki jest Twój wolny wybór.

                                  Trudno nie byc jak ma sie katolicka rodzine, a w niej ksiezy np. ,
                                  jak sie od malego sluzy w kosciele itp. Ale teraz sam doszedlem, ze
                                  to tez moje przekonanie i nie oddam mej wiary w Kosciol za nic.

                                  wcale nie od razu sprecyzowałam, o co w tej mojej niewie
                                  > rze chodzi. Ale też nie kierowałam się podszeptami innych, że tak
                                  jest właściwi
                                  > e, że tyle osób tak obi. Póki nie robisz czegos pod dyktando
                                  innych - nie kieru
                                  > jesz się modą.

                                  Ok, zgoda.
                                  • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 28.11.08, 15:21

                                    ministrant1993 napisał:

                                    **Trudno nie byc jak ma sie katolicka rodzine, a w niej ksiezy np. , jak sie od
                                    malego sluzy w kosciele itp. Ale teraz sam doszedlem, ze to tez moje przekonanie
                                    i nie oddam mej wiary w Kosciol za nic.**

                                    Nieźle, Młody, nieźle.... jakiś zalążek sensu w tym jest.

                                    Nie oddasz swojej wiary za nic ( i to w kościół, a nie w boga)? być może...
                                    Przyczyną jest indoktrynowanie Cię od maleńka przez rodzinę? TAK!
                                    Sam do tego doszedłeś? .... tu się z prawdą mijasz...

                                    Człowiek ma ukształtowana osobowośc w wieku 3 lat. Do 6-7 lat tworzy fundamenty
                                    do stosunków społecznych. Pierwsze lata życia to jest najwazniejszy okres w
                                    zyciu, bo w tym czasie tworzy się mechanizmy na zawsze. Bez zmasowanej
                                    indoktrynacji w tym czasie nie byłbys tak ppodatny na religię, a już raczej na
                                    pewno nie wymyśliłbyś jej sam.

                                    Jak SAM doszedłeś do tego, że najlepsza pozycja w obecności wafelka jest
                                    klęczenie z pochylona głową?
                                    Jak SAM doszedłeś do tego, że zjedzenie kawałka siusiaka , albo trzonowego zęba
                                    Jezusa jest najlepszym co Cię może spotkać?
                                    Jak SAM doszedłeś do tego, że Twoja religia jest lepsza od religii innych
                                    nastolatków arabskich czy hinduskich.
                                    Jak SAM wymyśliłeś , że trzeba odzrzucic tysiące religii, a jednej nie odrzucać?

                                    itp., itd.

                                    A o ciekawym aspekcie niebywałej wazności doświadczeń pierwszych lat życia
                                    możesz poczytać w świeżym wątku jednego z tutejszycgh bywalców:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=87829262&wv.x=2&a=87829262
          • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:39

            ministrant1993 napisał:

            **Sa bardziej podatni na bzdury wciskane im przez mass-media,a internet to
            siedlisko dla glupkow, bo tu kazdy moze bredzic, jak wy! **

            Ej, ministrant1993, ministrant1993...
            Cóż, wszystkie mass-media, również przez internet produkują całą masę głupków i
            całą masę papki dla głupków.
            Jednakże powszechność dostępu do informacji granice obciachu przesunęła mocno. A
            religie ze swoimi bzdurami nie nadążają i zostają w obrębie obciachu.


            **Ilosc klamstw na temat KK w necie jest po prostu olbrzymia, co dowodzi ze
            przeciwnicy KK to klamcy**

            Ech, ministrant1993, ministrant1993... Rzuć jakimś argumentem, linkiem, stwórz
            wątek z próbą obalenia jakiegoś wybranego kłamstwa... Jednym słowem - zachowaj
            się jak dyskutant, a nie jak rydzykowy pyskacz. Umiesz?


            **Twoja religia to ateizm i twoj pusty leb, wiec i tak wypadasz gorzej niz ja
            sluchajacy kolesia w kartonie **

            Gdybyś nie słuchał ciemniaków w szatach czarodziejów, tylko zaglądał w google to
            może znalazłbyś w jakimś słowniku znaczenie słowa "ateizm". Zresztą i na tym
            forum jest to wyjaśniane...

            Masz tu trochę wątków, w których możesz się wykazać.
            Zapraszam.
            • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:06
              Cóż, wszystkie mass-media, również przez internet produkują całą
              masę głupków i
              > całą masę papki dla głupków.
              > Jednakże powszechność dostępu do informacji granice obciachu
              przesunęła mocno.
              > A
              > religie ze swoimi bzdurami nie nadążają i zostają w obrębie
              obciachu.

              Wiekszym obciachem, jest klamac tak jak ty klamiesz. Religia nie
              jest obciachem

              > Ech, ministrant1993, ministrant1993... Rzuć jakimś argumentem,
              linkiem, stwórz
              > wątek z próbą obalenia jakiegoś wybranego kłamstwa... Jednym
              słowem - zachowaj
              > się jak dyskutant, a nie jak rydzykowy pyskacz. Umiesz?

              Praktycznie kazda antykatolicka strona zawiera mase klamstw - np.
              liczbe ofiar inkwizycji - zawsze 100 albo nawet 1000 krotnie zawyzana

              >
              > Gdybyś nie słuchał ciemniaków w szatach czarodziejów, tylko
              zaglądał w google t
              > o
              > może znalazłbyś w jakimś słowniku znaczenie słowa "ateizm".
              Zresztą i na tym
              > forum jest to wyjaśniane...

              Ateizm to tez religia. Opiera sie na religijnej wierze w nauke.
              • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:25
                Gdyby nie owa nauka, dzieciaku, to byś prawdopodobnie nie żył zarażony jakiś świństwem tuż po urodzeniu bo nawet czegoś takiego jak "inkubator" by nie było ani odpowiednich leków. Nie byłoby fachowej pomocy, nie byłoby dostosowanych do ludzkich potrzeb szpitali, nie byłoby sprzętów. A, nie byłoby też pracy, byłaby bieda a człowiek dalej żyłby w przekonaniu, że Ziemia jest płaska.
                • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:28
                  JA przeciw nauce nic nie mam, ale mam cos przeciwko slepej wierze w
                  nauce. I nie jestem dzieciak dla ciebie
                  • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:40
                    A ile to Ty masz niby lat, panie dorosły, co?
                    • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:42
                      Sobie policz, chyba umiesz :)
                      • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 14:24
                        jeżeli to 1993 przy Twoim nicku istotnie jest datą Twoich narodzin, to jesteś młodszy o de mnie o kilka lat a co za tym idzie jestes dla mnie dzieciakiem.
                        • ministrant1993 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 15:33
                          tak to rok urodzenia, ale nie lubie jak sie mnie tak nazywa
                          • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 22:41
                            No, to wystraczyło powiedziec, że tego nie lubisz i byłoby po sprawie :)
          • kolter_hugh1 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 16:22
            ministrant1993 napisał:

            > internet to siedlisko dla glupkow,

            Skąd w tobie tyle samokrytyki ?

            bo tu kazdy moze bredzic, jak wy!
            > Ilosc klamstw na temat KK w necie jest po prostu olbrzymia, co
            > dowodzi ze przeciwnicy KK to klamcy

            Nie ma czegoś takiego jak kłamstwa na temat Krk wszystko co tylko podłe
            znajdziesz w tej sekcie !!
            • loshenrykos Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 16:47
              no z tymi kłamstwami o KRK to nie do końca tak chyba że ktośjest
              ignorantem i Historię ma za nic! ale to poprostu musi byc
              ograniczony i zakłamany by negowac pewne fakty . Jest fajna stronka
              ustronie rumburaka były kościelny przedstawia fakty można poogladać
              i filmy z czasow choćby niedawnych zbrodni KK nie można zaprzeczyć
              zdjęciom archiwalnym i kronikom ktore przedstawia . A to że religia
              zostanie zniszczona to od dawna w Biblii pisze i zacznie się to od
              chrześcijaństwa . Babilon Wielki - Nierządnica to ogólnoświatowy
              system religijny kto zna Apokalipse to doskonale wie jakie wyroki
              spadną na te systemy religijne .
              • kolter_hugh1 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 16:51
                loshenrykos napisał:

                > no z tymi kłamstwami o KRK to nie do końca tak chyba że ktośjest
                > ignorantem i Historię ma za nic! ale to poprostu musi byc
                > ograniczony i zakłamany by negowac pewne fakty . Jest fajna stronka
                > ustronie rumburaka były kościelny przedstawia fakty można poogladać
                > i filmy z czasow choćby niedawnych zbrodni KK nie można zaprzeczyć
                > zdjęciom archiwalnym i kronikom ktore przedstawia . A to że religia
                > zostanie zniszczona to od dawna w Biblii pisze i zacznie się to od
                > chrześcijaństwa . Babilon Wielki - Nierządnica to ogólnoświatowy
                > system religijny kto zna Apokalipse to doskonale wie jakie wyroki
                > spadną na te systemy religijne .

                Przestań ! dziś powiedziałem gościowi ze jego papież Benek XVI miał problemy z
                wymiarem sprawiedliwości w USA , powiedział ze blużnię i uciekł dosłownie ode
                mnie ::)))))
                • loshenrykos Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 17:43
                  ludzie traktują papieży jak bogow a to największa zgnilizna ,
                  wystarczy poczytać . zadam pytanie który z papieży umarł śmiercią
                  naturalną ? a nie od sztyletu ,trucizny ? Zwłok nie mozna przebadać
                  po śmierci ( zakaz wewnętrzny ) ? Czy Jezus albo Piotr chodził tak
                  ubrany? w takiej czapce z symbolami rodem z Pergamonu i Egiptu ? Czy
                  machał rękami trzymając jakieś kropidło? A moze błogosławił Rzymskie
                  legiony by zabijali niewiernych? Tylko ślepi i fanatycy tego nie
                  widzą !
                  • ministrant1993 Sam jestes slepy fanatyk najpewniej Jehowiec 26.11.08, 18:03
                    Wiekszosc papiezy zmarla smiercia naturalna.
                    • loshenrykos Re: Sam jestes slepy fanatyk najpewniej Jehowiec 26.11.08, 19:28
                      podam link byś przejrzał w jakim bagnie siedzisz
                      www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/polska_pius.php
                    • kolter_hugh1 Re: Sam jestes slepy fanatyk najpewniej Jehowiec 26.11.08, 19:36
                      ministrant1993 napisał:

                      > Wiekszosc papiezy zmarla smiercia naturalna.

                      Ta , to czemu nie pozwolili zrobić sekcji zwłok Jana Pawła I ?
                    • loshenrykos Re: Sam jestes slepy fanatyk najpewniej Jehowiec 26.11.08, 19:41
                      ze jeden rzut z historii
                      www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/historia/papiestwo/formozus.php
                      musisz się strasznie denerwować brak panowania nad językiem to
                      typowa cecha złych owoców religijnych fanatyków .
                      Owocem zas ducha bożego jest miłość i panowanie nad sobą poczytaj
                      List do Koryntian może przejrzysz na oczy ( ale raczej się tego nie
                      spodziewam )
                      • loshenrykos ministrant ... znam kilku , opowiadali mi 26.11.08, 19:51
                        to tylko Historia , no trudno że prawdziwa ,rozumiem Cię też kiedyś
                        byłem ślepym duchowo katolikiem , ale bielmo mi spadło pod wpływem
                        faktów!
                        www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/zbrodnie/index.php
                        • ministrant1993 Znam ta pelna klamstw i manipulacji strone, wiec 27.11.08, 13:37
                          daruj sobie te sekciarskie linki
          • mala.mi74 Połprawdy półgębkiem głosi się półgłówkom 27.11.08, 09:02
            Internetem posługuja się wszyscy ludzie posiadajacy takowy i
            potrafiacy pisac i czytac.
            Tyle,ze jest to miejsce to mozna napisac publicznie kazde głupoty.
            Dlatego niestety czesto jest to miejsce gdzie "półprawdy półgebkiem
            głosi sie półgłówkom".
            Nic nie zastapi prawdziwej, rzetelnej wiedzy i po prostu zycia w
            realu,które jest najlepszym nauczuycielem i weryfikatorem.
            • focus35 Re: Połprawdy półgębkiem głosi się półgłówkom 27.11.08, 14:06

              Zgadzam sie z tym, co napisalas. W sieci duzo slow i rownie duzo
              smieci:) i nic nie zastapi rzetelnej wiedzy, myslenia i dzialania w
              realnym swiecie - pelna zgoda.
              Roznica tylko taka z gloszeniem polprawd polgebkiem polglowkom jest
              taka, ze w kosciolach glosi sie glosno, z ambony "prawdy" objawione
              i glowki maja sluchac i rozwazac te slowa;) byle byly cicho - taka
              jendoosobowo nauczajaca jest dramaturgia mszy czy nabozenstwa (mowie
              o tzw. kazaniu, nie o rytualnej reszcie, ktora spelnia mase innych
              funkcji oczywiscie). W internecie kazdy moze napisac dowolna glupote
              lub dowolna madrosc i poniewaz siec jest demokratyczna, kazdy moze
              dopytac lub skontrowac. Czasem robi to lepiej czasem calkiem obok
              tematu, ale moze, ma te mozliwosc.
              Chetnych na przyjmowanie polprawd jest bardzo wielu, to prawda -
              niezaleznie od wyznania. A wynika to stad, ze polprawda jest latwa,
              prosta i wygodna. Niewierzacy stanowia tu, moim zdaniem, wyjatek, bo
              oni maja zwyczaj zadawania pytan a nie wylacznie przyjmowania
              odpowiedzi i ta cecha zwykle prowadzi do tego, ze nie zadowolaja sie
              polprawdami. Nie mam na mysli oczywiscie typowych pieniaczy i
              emocjonalnych bluzgaczy na kosciol, ksiezy czy wiare, bo oni tez nie
              zadaja pytan, tylko bawia sie w przepychanki - ale o tych nie mowie.
              Generalnie - niezaleznie czy korzystamy z tv, kompa, gazety,
              sluchamy kazania czy przemowienia polityka nic nie zastapi rzetelnej
              wiedzy czyli wysilku poznania i zadawania pytan, bo bez tego tej
              wiedzy po prostu nie ma.
              dobrego dnia:)


              mala.mi74 napisała:

              > Internetem posługuja się wszyscy ludzie posiadajacy takowy i
              > potrafiacy pisac i czytac.
              > Tyle,ze jest to miejsce to mozna napisac publicznie kazde głupoty.
              > Dlatego niestety czesto jest to miejsce gdzie "półprawdy
              półgebkiem
              > głosi sie półgłówkom".
              > Nic nie zastapi prawdziwej, rzetelnej wiedzy i po prostu zycia w
              > realu,które jest najlepszym nauczuycielem i weryfikatorem.
            • kolter_hugh1 Re: Połprawdy półgębkiem głosi się półgłówkom 29.11.08, 12:31
              mala.mi74 napisała:

              > Internetem posługuja się wszyscy ludzie posiadajacy takowy i
              > potrafiacy pisac i czytac.
              > Tyle,ze jest to miejsce to mozna napisac publicznie kazde głupoty.
              > Dlatego niestety czesto jest to miejsce gdzie "półprawdy półgebkiem
              > głosi sie półgłówkom".
              > Nic nie zastapi prawdziwej, rzetelnej wiedzy i po prostu zycia w
              > realu,które jest najlepszym nauczuycielem i weryfikatorem.

              Qurde mała więc przestań traktować nas jak półgłówków to i my tobie oszczędzimy
              upokorzeń kiedy znów buńczucznie coś palniesz ::))))
        • mierzeja.znad.wisly Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:36
          astrotaurus napisał:

          weź no rzuć jakimi szczegółami i argumentami:

          Pragniesz szczegółowych argumentów, że ateiści są naiwniakami odklejonymi od
          rzeczywistości? Ty sam mi ich dostarczasz (bo rozumiem, żeś ateista).

          Piszesz bowiem: "ludzie posługujący się tym narzędziem są np. mniej podatni na
          bajki o lataniu w kosmos 2000 lat temu (Jezus i mamusia). Trudniej im wmówić, z
          obrazek na Jasnej górze ma moc magiczną, a ten obciachowy facio w kiece i
          kolorowym kartonie na głowie to guru."

          Tymczasem swoje strony i fora internetowe ma i Radio Maryja i sanktuarium
          częstochowskie i Watykan. Sprzedaż dewocjonaliów w internecie rozwija się w
          granicach przeciętnej, w tym sprzedaż różnych cudownych medalików i takiej np.
          wody z Lourdes. Społeczności internetowe tworzą wszystkie znane mi wyznania, nie
          tylko chrześcijańskie czy religii monoteistycznych (jeśli chczesz znajdziesz i
          strony wspólnot voodoo, naprawdę nic trudnego). Jedyna znana mi denominacja,
          która stroni od internetu to amisze (no i różne religie afrykańskie wyznawane w
          regionach biedy i technologicznego zacofania, ale oni to z konieczności) ale
          sądzę że i oni dotrwają bez problemu do paruzji.

          Technologia jest neutralna. Nigdy jakoś nie zaszkodziła wierze w Boga. Najwyżej
          ją wzbogaciła. Myślenie że technologia zwycięży teologię (niezależnie już od
          religii czy wyznania) nazywam właśnie odklejeniem od rzeczywistości. Obie bowiem
          zaspokajają istotne ludzkie potrzeby, które wcale nie są ze sobą sprzeczne. Może
          ci się to nie podobać, ale niezauważanie tego to ignorancja, naiwność i ogólny
          brak "kumacji".
          • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:02

            mierzeja.znad.wisly napisał:

            **Tymczasem swoje strony i fora internetowe ma i Radio Maryja i sanktuarium
            częstochowskie i Watykan. Sprzedaż dewocjonaliów....**

            Co to za argument?
            Gdyby wyklęli internet odstawaliby bardziej, niż odstają.
            A najprężniejszy katolicyzm polski skupiony w Radiu Maryja, jest jednak od
            internetu daleki. :)


            **Technologia jest neutralna. Nigdy jakoś nie zaszkodziła wierze w Boga.
            Najwyżej ją wzbogaciła.**

            W co wzbogaciła wiarę? W kamerkę do ciągłej obserwacji czarodziejskiego obrazka?
            W samomodlący się różaniec?
            Biblia w internecie opisuje lepsze bajki, niż ta kartkowa?


            ** Myślenie że technologia zwycięży teologię (niezależnie już od religii czy
            wyznania) nazywam właśnie odklejeniem od rzeczywistości. Obie bowiem zaspokajają
            istotne ludzkie potrzeby, które wcale nie są ze sobą sprzeczne. Może ci się to
            nie podobać, ale niezauważanie tego to ignorancja, naiwność i ogólny brak
            "kumacji". **

            Chyba rzeczywiście któryś z nas jest odklejony. Technologia jest pochodną wiedzy
            i jako taka stoi w oczywistej sprzeczności z wiarą i religią .

            I w miarę rozwoju wiedzy jej dystans do wiary ciągle się powiększa.
            Dawno temu wiedza, aby się rozwijać musiała wyrwać się z okowów religii i
            ciągle musi z tymi okowami walczyć, bo ciemnota pod dyrekcją ministra magii z
            Watykanu co i rusz wrzeszczy "nie wolno!"

            I jeśli nie dostrzegasz, ze religijność współczesna zajmuje coraz mniejszy
            obszar społeczeństwa i coraz mniejszy obszar życia nawet religijnych ludzi, to
            znaczy że masz duże problemy z postrzeganiem.

            I popatrz sobie, że odsetek religiantów jest wprost proporcjonalny do
            indoktrynacji od maleńka i jej powszechności.
            Indoktrynacji, a nie istotnej potrzeby, jak powiadasz.

            Spróbuj wychowywać eksperymentalnie dziecko.
            Jeśli nie dasz mu jeść będzie wrzeszczało i szukało i pchało wszystko do buzi.
            Jeśli nie dasz mu żadnej wiedzy będzie samo szukało, zaglądało, obracało w
            rączkach itp.
            Jeśli nie wpoisz dziecku bajek o bogach czy krasnoludkach, samo na pewno nie
            wymyśli sobie religii.

            Samodzielna ucieczka do religii nastąpić może u ludzi już sporych, słabych,
            podatnych na wpływy.
            • mierzeja.znad.wisly Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:27
              astrotaurus napisał:

              >
              > Co to za argument?
              > Gdyby wyklęli internet odstawaliby bardziej, niż odstają.
              > A najprężniejszy katolicyzm polski skupiony w Radiu Maryja, jest jednak od
              > internetu daleki.

              Czy jest ktoś w Radiu Maryja prężniejszy od Ojca Dyrketora? Myślisz, że on jest
              daleki od internetu? Że nie ma swojego konta e-mailowego? Obudź się!
              To jest argument że z Internetu korzystają WSZYSCY.

              > W co wzbogaciła wiarę?
              W to co wszystkich innych. Masz mszę w radiu, masz mszę w telewizji, masz i w
              internecie. Mam dalej wymieniać? Bo jest tego sporo.

              Spróbuj wychowywać eksperymentalnie dziecko.
              > Jeśli nie dasz mu jeść będzie wrzeszczało i szukało i pchało wszystko do buzi.
              > Jeśli nie dasz mu żadnej wiedzy będzie samo szukało, zaglądało, obracało w
              > rączkach itp.
              > Jeśli nie wpoisz dziecku bajek o bogach czy krasnoludkach, samo na pewno nie
              > wymyśli sobie religii.

              To jest bardzo ciekawe. Może zatem potrafisz powiedzieć jak religia powstała,
              hę? Bo pewnie to wiesz. W jaki sposób został zindoktrynowany pierwszy religiant
              skoro naturalnie człowiek rodzi się bez potrzeby religii? Bo zakładam że każdy z
              nas był dzieckiem i zakładam też że pierwszy człowiek na ziemi też był najpierw
              dzieckiem a nie papieżem, który zindoktrynował wszystkich którzy pojawili się po
              nim? A może po prostu jacyś księża wyrośli w zmutowanej kapuście? Kto
              zindoktrynował Mojżesza, Jezusa, Buddę, Mahometa? Bo przecież byli dziećmi. Na
              pewno potrafisz to wyjaśnić, bo przecież ateiści umieją wyjaśnić wszystko!
              • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:36
                Ja odpowiem a Astro mnie i tak zapewne poprawi :)

                Każda religia a raczej każda księga na której dana religia się opierała to nic innego jak zbiór mitologii. Mity, jak zapewne ze szkoły pamiętasz, miały za zadanie wyjaśnić to czy inne zjawisko kiedy ludzie jeszcze nie znali takich pojęć jak na przykład "wyładowanie atmosferyczne" ani nie wiedzieli czym jest spowodowane. A człowiek jest tak skonstruowany, że to, co jest niewyjaśnione=paranormalne/nadprzyrodzone. (racjonaliści odrzucają twierdzenia o paranormalności czy nadnaturalnej naturze czegoś i szukają racjonalnych wyjaśnień, dlatego teraz wiemy, że błyskawicami nie ciska Perun, Zeus, JOwisz czy jakikolwiek innych bóg tylko jest to efekt wyładowania elektrycznego ścierających się mas powietrza).
                • mierzeja.znad.wisly Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 14:05
                  lux_occulta Ty to się chyba naprawdę lubisz błaźnić. O naturze wyładowań
                  atmosferycznych wiemy już od dobrych paru wieków, a jakoś wiara nie ginie.
                  Tak dla rozwoju ogólnej wiedzy powiem Ci, ze niejaki Izaak Newton wiedział to i
                  owo o fizyce, a nawet sformułował pewne zasady, które dotąd stanowią pewne
                  fundamentalne prawa tej nauki. Tym niemniej na równi ze swoimi pracami
                  fizycznymi cenił swoje dzieła religjne, pisane na temat biblii. I - o zgrozo! -
                  nie dostrzegał sprzeczności. Jak wyjaśnić ten fenomen w czasach gdy już wszyscy
                  wiedzieli że Jowisz czy Perun nie ciskają piorunami? Czyżby siła indoktrynacji
                  była tak potężna? Czyżby to atawizm? Wiesz sama, czy zapytasz Astro?
                  A może wiesz kto powiedział następujące słowa: "Nie myślę, że z konieczności
                  nauka i religia są naturalnymi oponentami. W rzeczy samej, myślę, że jest bardzo
                  bliski związek między nimi. Co więcej, myślę, że nauka bez religii jest kulawa,
                  i odwrotnie, religia bez nauki jest ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować
                  "ręka w rękę". Jan Paweł II na mszy dla naukowców? Nie. Albert Einstein. Nie
                  musisz pytać Astro. Sprawdź w Wikipedii.
                  • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 14:39
                    Ty na pewno przeczytałeś dokładnie i z uwagą to, co napisałam? Chyba raczej nie. I tak, wiemy od kilku wieków o naturze wyładowań atmosferycznych, wiesz, chodziłam do szkoły i nie wagarowałam więć coś jeszcze pamiętam. Ale widzę, że muszę Ci jak dziecku pewne rzeczy wyjaśnić.

                    W pewien sposób w tym, co napisałam o mitologii nie zgodziłam się z tym, cco napisał Astro, tyle chyba zauwazyłeś chyba, że przeczytałeś ot tak sobie po łebkach. Człowiek KIEDYŚ! wymyślił wszystkie mity i tak dalej by wyjaśnić pewne zjawiska. Wtedy tez wymyślił swoich bogów (grecy stadko Zeusa, Rzymianie zaporzyczyli i stworzyli stadko Jowisza, Słowianie mieli Dziewanne, Świętowita, Peruna i paru innych, podobnie wszytskie inne starożytne kultury nawet te monoteistyczne). Każda kultura na swój sposób tłumaczyła pewne zjawiska (np. sztorm jest na morzu bo się POsejdon wkurzył więc trzeba mu złożyć ofiarę ale w obecnych czasach wiemy, że to zjawisko wywołane naturą a nie przez jakies nadnaturalne siły). I wymyślili to wszytsko ludzie, którym przeciez nikt bajek nie opowiadał tylko chcieli w jakiś sposób wyjaśnić otaczający ich świat (i tak Hebrajczycy wymyślili sobie, że ziemie stworzył Bóg w ciągu sześciu dni, Grecy, że Ziemia wynurzyła się z Chaosu i tworzyła się w miarę jak pojawiali się lub ginęli kolejni bogowie). Zapewne pamiętasz grecki mit o Demeter i KOrze? Odkąd udowodniono, że Ziemia nie jest płaska i wcale nie jest w centrum wszechświata a jedynie sama krązy się wokół słońca (które jest centrum układu, która z kolei jest maleńkim fragmentem galakt która z kolei jest maleńkim elementem wszechświata) po eliptycznej orbicie wiemy, że to właśnie przez ową rbitę istnieja pory roku (jako że ziemia w okresie lata jest najbliżej słońca a w okresie zimy najdalej w ciągu całego swojego cyklu). Ale starożytni tego nie wiedzieli więc wymyślili wiarygodną na owe czasy historię. CZy teraz dotarło do Ciebie o co mi chodziło?
                  • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 15:11

                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                    **Izaak Newton wiedział to i owo o fizyce, a nawet sformułował pewne zasady,
                    które dotąd stanowią pewne fundamentalne prawa tej nauki. Tym niemniej na równi
                    ze swoimi pracami fizycznymi cenił swoje dzieła religjne, pisane na temat
                    biblii. I - o zgrozo! - nie dostrzegał sprzeczności. **

                    Znane są prace Newtona na temat nauki. Nieznane są jego prace na temat religii,
                    więc daruj sobie, bo z tego co mówisz nie da się wyciągnąć żadnego
                    merytorycznego wniosku.
                    I przywołam po raz kolejny przykład dzisiaj żyjącego księdza-kosmologa Michała
                    Hellera.
                    W dziedzinie kosmologii mówi jak naukowiec. Przy pytaniach o religię zaczyna
                    bełkotać jak idiota. "bóg jest matematyką", "dusza to paczka falowa"... itp.
                    bzdety. Wiedząc o bzdurności bajek o Jezusie (sam się wyraża z pobłażaniem o
                    wierze we wcielenie boga) nosi szaty czarodziejów i symbol ciemnoty jest jego
                    sztandarem.
                    Ja widziałem wcześniej jakieś jego książki popularyzatorskie - były tylko
                    naukowe. W czasie boomu po nagrodzie Templetona pisałem np. do redakcji gazet
                    zamieszczających obfite z nim wywiady, żeby wyjaśnił coś naukowo na temat swojej
                    wiary - cisza...

                    Są ludzie zatrzymani w rozwoju umysłowym, którzy dysponują jakimiś niesłychanymi
                    talentami: moze to być talent artystyczny, albo zdolność zapamiętywania
                    ogromnych dawek tekstu czy liczb....
                    Z religijności Newtona nic nie wynika.


                    **A może wiesz kto powiedział następujące słowa: "Nie myślę, że z konieczności
                    nauka i religia są naturalnymi oponentami. W rzeczy samej, myślę, że jest bardzo
                    bliski związek między nimi. Co więcej, myślę, że nauka bez religii jest kulawa,
                    i odwrotnie, religia bez nauki jest ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować
                    "ręka w rękę". Jan Paweł II na mszy dla naukowców? Nie. Albert Einstein. Nie
                    musisz pytać Astro. Sprawdź w Wikipedii.

                    Jak spytasz Astro to lepiej na tym wyjdziesz.
                    Nie brak manipulantów w kościele, którzy chcieliby podbudować swoje bajki czymś
                    co sie otarło o naukę. Najlepiej naukowcem, jak w przypadku Newtona.

                    Tyle że w przypadku Einsteina to tylko paszkwile. I sam byś do tego doszedł,
                    gdybyś wybiórczo nie wklejał tu tylko tego czegoś co Ci pasuje.

                    Muszę zniknąć w realu za chwilę, ale jak wrócę to podrzucę link do prawdy. :)
                    • mierzeja.znad.wisly Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 15:59
                      Do lux_occulta i jej mentora astrotaurusa.

                      Odnoszę wrażenie, iż duża część ateistów żywi przekonanie, że jeśli będzie w
                      kółko powtarzać pewne frazesy ukute przez piewszych wolnomyślicieli parę wieków
                      temu typu "upodlenie religią" "sprzeczność nauki i wiary" czy "mitologie
                      prymitywnych ludów tłumaczące niezrozumiałe zjawiska", "ciemnota" i "zabobon" to
                      są w stanie dotrzeć przekonująco ze swoim przekazem. Biedaki, myślą że slogany
                      zastąpią rozsądne argumenty.

                      Droga lux, powtórzenie wywodu było zupełnie niepotrzebne. Zauważ, że religia
                      (no, pomijając dość bzdurny spór kreacjonistów z ewolucjonistami) w ogóle nie
                      zajmuje się już kosmogonią. Ani wyjaśnianiem zjawisk przyrody. Dawno zostawiła
                      to nauce. Wiec nie ma o co kruszyć kopii. Pytanie znacznie ciekawsze jest takie:
                      dlaczego człowiek, który już odkrył tajemnice przyrody nadal przywiązany jest do
                      idei Boga i odkrywa go na nowo. Przecież gdyby przełomy w nauce miały decydujące
                      znaczenie już dawno powinny religię zmieść. Od wynalazku internetu niesłychanie
                      donioślejsze było przecież odkrycie heliocentryzmu, kiedy okazało się że słońce
                      nie kręci się wokół ziemii. Albo wynalazek druku, kiedy każdy kto chciał mógł
                      sobie zaczać rozpowszechniać i drukować co chce na dużą skalę. Te odkrycia wcale
                      nie rozniosły wiary w drebiezgi, czy was to nie zastanawia? (Nie, nie sądzę,
                      kogoś kto wszystko wie nic już nie może zastanowić).

                      Poza tym jak to się stało, że człowiek zamiast szukać wyjaśnień naturalnych
                      zaczął szukać kontaktu z "nadprzyrodzonym". Astrotaurus najpierw twierdzi, że to
                      wszystko kwestia indoktrynacji i mówi że dopóki dziecku nie nakładziesz głupot
                      to nie będzie o nich wiedzieć, potem jednak okazuje się, że pierwsi ludzie sami
                      wymyślił sobie mity by wyjaśnić sobie świat. Dlaczego? Przecież urodzili się
                      mniej więcej takimi samymi dziećmi jak obecne. I dlaczego człowiek szuka
                      kontaktu z Bogiem do dziś, skoro już wszystko wie? Wasze frazesy nic tu nie
                      wyjaśniają. Czemu trudno się dziwić. Frazesy nigdy nie wyjaśniają niczego.
                      Frazesy służa by umacniać dobre samopoczucie tym, którzy je wygłaszają.

                      Lux dziwię się że chce ci się bajdurzyć o bogach Słowian, zamiast zmierzyć się z
                      prawdziwym wyzwaniem. Skomentowaniem słów Einsteina. Astro, mentorze, dziwię się
                      że nie pomożesz swojej akolitce. Bo wiedzcie, że znacznie więcej ludzi
                      zastanowi się nad tym co mówi A.E (przypomnę, że to dwudziestowieczny naukowiec,
                      bo nie wiem czy z materiałem szkolnym nie utknęliście czasem na Trygławie i
                      Swarogu) niż nad pomostowaniem ateuszy na gazetowych forach (Dla pocieszenia
                      powiem, że na moje posty też raczej nikt nie będzie zważał). Oczywiście Astro
                      będzie szukał teorii spiskowych i opowiadał o paszkwilach. Pewnie, to łatwiej.
                      Przecież dla Astrotaurusa Newton jest zaledwie "czymć co otarło się o naukę". A
                      fakt że był jednocześnie naukowcem i wierzącym nie ma istotnego znaczenia. Nauka
                      przeczy wierze bom rzekł to ja Astro. Howgh! Zaiste, wierzyć że w ten sposób
                      (plus różne uprzejme uwagi na temat debilizmu wierzących) można cokolwiek
                      zwojować (prócz oczywiście uwielbienia ze strony lux_occulta), w internecie czy
                      gdziekolwiek, to dla mnie przejaw "odklejenia", nic innego.

                      Ale, tak czy inaczej, wracając do internetu: łudzicie się myśląc że z
                      anonimowych krzyków coś więcej wyniknie. Jeśli myślicie że zachęceni
                      anonimowościa bojący się wyznać prawdę chodzący do kościoła hipokryci ujawnią tu
                      swoje prawdziwe oblicze i nabluzgają Bogu, to naprawdę nie ma się czym szczycić.
                      Gdyby kościół i wiara miały zginąc przez hipokryzję wierzących zginęły by już w
                      średniowieczu. Najgorszych papieży i najgorsze zbrodnie Kościół ma za sobą. A
                      wiara uchowuje się dzięki szczerym i niezłomnym jednostkom które prawdziwą wiarę
                      próbują wdrażać w życie. Tak było, jest i będzie.

                      Słowe te kieruję również do piwi77. Gdyby zbrodnie duchownych miały zniszczyć
                      wiarę stałoby się to już o wiele dawniej. Nie łudź się że informacje z kroniki
                      kryminalnej wpłyną na więź każdego wierzącego z Chrystusem (bo ty akurat mówisz
                      o najwstrętniejszym ci Kościele rzymsko-katolickim). Co nie znaczy, że zbrodni
                      popełnionych przez ludzi kościoła nie nalezy karać. Należy i to surowo. Jednak
                      wiara, że to właśnie zachwieję wiarą to kompletna naiwność z Twojej strony i
                      niezrozumienie istoty wiary. Zresztą: przekonasz się, jestem o to spokojny.

                      Dziękuję za rozmowę. Niezbyt pouczającą, ani niezbyt inspirującą ale zawsze.
                      Zachwyty nad mocą internetu działającą akurat na potrzeby ateistów uważam za
                      rozczulającą dziecinadę, po rozmowie z Wami jeszcze bardziej niż przed nią.

                      Zresztą, co tu gadać po próżnicy. W tej sprawie wszyscy sie o swoich racjach lub
                      pomyłkach zdołamy przekonać na własne oczy...

                      • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 22:59
                        Przeczytałam do połowy i aż mi się reszyt czytac nie chce :/ Ty naprawdę nie rozumiesz, co ja napisałam kilka postów wyżej? Nie rozumiesz, o co mi chodziło? Więc Ci wyjaśnię. Jeżeli małe dziecko nie rozumie skąd się biorą dane zjawiska stara się coś wymyślić. Tu podłapie jakieś słowo, gdzies całe zdanie, wymyśli coś własnego i nagle się okaże, że wymyśliło całą żeszę różnych istot. Dzisiaj zjawiska mają już swoje naukowe wyjaśnienie (masz mnie za idiotkę czy próbujesz ją ze mnie zrobić?!) ale kiedyś nie miały. Kiedyś tam w czasach starożytnych a nawet jeszcze w średniowieczu kiedy do powstającej powoli powoli nauki wciąż dodawano zabobony. W związku z tym tworzyły się miti wokół których tworzyły się religie. Niektóre z tych religii istnieją do dziś (islam, buddyzm, judaizm i wywodzące się od niego chrześcijaństwo, istniejące dzisiaj kulty neopogańskie) inne zniknęły. A wraz z postępującą nauką mity straciły swoją wartość jako źródło wiedzy na temat otaczającego nas świata a zyskały wartość jako część dawnych kultur.

                        Pytanie znacznie ciekawsze jest takie
                        > :
                        > dlaczego człowiek, który już odkrył tajemnice przyrody nadal przywiązany jest d
                        > o
                        > idei Boga i odkrywa go na nowo. Przecież gdyby przełomy w nauce miały decydując
                        > e
                        > znaczenie już dawno powinny religię zmieść.

                        Najpewniej dlatego, że człowiek potrzebuje w coś wierzyć. Jedni potrzeują do tego jakiegoś bytu który jest potęzniejszy od nich samych, chcą wierzyć, że w ten sposób nie sa zdani sami na siebie lub po prostu nie chcą czuć się samotni. Możę są inne powody, nie wiem, nie jestem osobą wierzącą w religijnym tego słowa znaczeniu. Inni wolą wierzyć w potęgę nauki tylko i wyłącznie, w siłę racjonalnego myślenia, intelektu. Takie osoby odrzucają wiarę w istneinie sił nadprzyrodzonych choć nieraz muszą przyznać, że faktycznie "Są takie rzeczy na ziemi i niebie o których nie śniło się filozofom". Tak naprawdę chyba ani jedna ani druga droga nie jest wystarczająca. Być możę jest jakaś droga równoważąca jedno i drugie, ale tego nie wiem, nigdy nie czułam potrzeby by takowej szukać.

                        Ach, i Astrotaurus nie jest moim mentorem.
                      • 0.jaskolka.2 [...] 27.11.08, 15:38
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 29.11.08, 19:56

                        mierzeja.znad.wisly napisał:

                        **Odnoszę wrażenie, iż duża część ateistów żywi przekonanie, że jeśli będzie w
                        kółko powtarzać pewne frazesy ukute przez piewszych wolnomyślicieli parę wieków
                        temu typu "upodlenie religią" "sprzeczność nauki i wiary" czy "mitologie
                        prymitywnych ludów tłumaczące niezrozumiałe zjawiska", "ciemnota" i "zabobon" to
                        są w stanie dotrzeć przekonująco ze swoim przekazem. Biedaki, myślą że slogany
                        zastąpią rozsądne argumenty.**

                        Pusta sofistyka, mierzejo.znad.wisly.
                        Już Ci mówiłem, że zarozumiałych głupców robiących oponentom psychoanalizę mamy
                        tu urodzaj. Argumentów i rzeczowej dyskusji za to jak na lekarstwo.

                        Twoja nieudolna ironia chybia celu, bo to raczej religie opierają się na
                        powtarzaniu bzdur przedwiecznych i, jak widzisz, jest to niebywale skuteczne.
                        A że upodlone religią umysły zamykają się na argumenty....


                        **religia (no, pomijając dość bzdurny spór kreacjonistów z ewolucjonistami) w
                        ogóle nie zajmuje się już kosmogonią. Ani wyjaśnianiem zjawisk przyrody. Dawno
                        zostawiła to nauce. Wiec nie ma o co kruszyć kopii.**

                        Ach, nie ma o co kruszyć kopii...? Chyba się rozpłaczę ze wzruszenia... religia
                        łaskawie zostawiła nauce wyjaśnianie zjawisk przyrody...? O, jak dobra religia!
                        Sama? Z własnej woli?
                        A o jakiej to w ogóle religii mowa, że kosmogonia jest jej tak obojętna, iż
                        wykluczyła ją ze sfery swoich zainteresowań?
                        W jakiej to religii jej opowiastki przestały kolidować ze zjawiskami przyrody?

                        I na czym, Twoim zdaniem, polega bzdurność sporu kreacjonistów z ewolucjonistami?


                        **Pytanie znacznie ciekawsze jest takie: dlaczego człowiek, który już odkrył
                        tajemnice przyrody nadal przywiązany jest do idei Boga i odkrywa go na nowo.**

                        Może na kaznodzieje się nadajesz, ale na rozmówcę nie za bardzo....
                        Ja np. jestem człowiekiem, doceniam odkrycia w zakresie tajemnic przyrody, ale
                        idea boga jest mi obca.
                        Jeśli Tobie jest bliska, to mów za siebie : jak Ty go odkrywasz na nowo i czym
                        to nowe odkrycie różni się od starego odkrycia...


                        **Przecież gdyby przełomy w nauce miały decydujące znaczenie już dawno powinny
                        religię zmieść**

                        I tam, gdzie nauka i edukacja grają jedne z pierwszych skrzypiec zmiatają.
                        Im większa ciemnota, tym większa religijność - tej zależności nikt nie zmienił.


                        **Poza tym jak to się stało, że człowiek zamiast szukać wyjaśnień naturalnych
                        zaczął szukać kontaktu z "nadprzyrodzonym". Astrotaurus najpierw twierdzi, że to
                        wszystko kwestia indoktrynacji i mówi że dopóki dziecku nie nakładziesz głupot
                        to nie będzie o nich wiedzieć, potem jednak okazuje się, że pierwsi ludzie sami
                        wymyślił sobie mity by wyjaśnić sobie świat. Dlaczego? Przecież urodzili się
                        mniej więcej takimi samymi dziećmi jak obecne.**

                        Ech, mierzejo.znad.wisly., mierzejo.znad.wisly, mało konkretów i mało relacji z
                        rzeczywistością jest w Twojej mowie.
                        Polecam również Tobie zapoznanie się z problematyką poruszoną w tym wątku:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=87829262
                        Ja Ci powiem, że od lat twierdzę, iż 99,99% ludzi, którzy dziś z taką swobodą
                        posługują się internetem, urodziwszy się 10 tysięcy lat temu w jaskiniach nie
                        byliby w stanie wymyślić koła.

                        I mówiąc "człowiek" staraj się precyzować o jakiego konkretnie człowieka Ci
                        chodzi. Bo w świetle dorobku cywilizacji Twoje słowa są bzdurą. Człowiek jako
                        gatunek zwierząt odchodzi od religii tym dalej, im bardziej oddala się od
                        prymitywu za pomocą wiedzy.


                        **I dlaczego człowiek szuka kontaktu z Bogiem do dziś, skoro już wszystko wie?**

                        Kolejne ble, ble....
                        Tylko religijny bęcwał może twierdzić, ze wszystko wie, bo mu bozia dał
                        książeczkę i jej interpretatorów.
                        Człowiek rozumny takich twierdzeń nie wysuwa.
                        I znów o sobie powiem: wiem to i owo i kontaktu z urojeniami nie szukam.


                        **Lux dziwię się że chce ci się bajdurzyć o bogach Słowian, zamiast zmierzyć się
                        z prawdziwym wyzwaniem**

                        Twoja ironie jest tyleż żałosna co nieuzasadniona - czymże , Twoim zdaniem,
                        różnią się wierzenia i stopień religijności starożytnych Słowian od masowych
                        pielgrzymek rozmodlonych ciemnych tłumów do czarodziejskich obrazków i źródełek?


                        **....zamiast zmierzyć się z prawdziwym wyzwaniem. Skomentowaniem słów Einsteina. **

                        Miałem Ci podrzucić link do prawdy, ale zajrzałem do wiki i wiem, że o Twojej
                        złej woli świadczy wybór tego cytatu z czterech tam zamieszczonych, ponieważ ten
                        jeden stoi w jaskrawej sprzeczności z pozostałymi.
                        A jak się weźmie pod uwagę resztę tekstu i jeszcze jeden cytat z listu do
                        jakiejś wielbicielki manipulacja Twoja staje się jaskrawa.

                        Gdyby jednak Przytoczony przez Ciebie fragment notki w wiki odzwierciedlał
                        prawdę (choć należałoby wziąć pod uwagę całokształt okoliczności, aby wyciągać
                        miarodajne wnioski) należałoby uznać, że Einstein miał problemy ze swoją
                        psychiką, skoro będąc znakomitym naukowcem potrafi pleść androny.
                        I że, tak jak w przypadku Newtona, jego osiągnięcia naukowe są kamieniami
                        milowymi rozwoju ludzkości, a jego poglądy religijne są tylko w sferze plotek
                        biografów, bo ani Newton, ani Einstein nie zostawili po sobie prac
                        przemawiających za jakąkolwiek religią i nie w dziedzinie religii są autorytetami.


                        **Przecież dla Astrotaurusa Newton jest zaledwie "czymć co otarło się o naukę".
                        A fakt że był jednocześnie naukowcem i wierzącym nie ma istotnego znaczenia.**

                        Używasz chwytów poniżej pasa i jest to obrzydliwe, mierzejo...
                        Na temat Newtona odpowiedziałem już w poscie:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=87686401&wv.x=2&a=87738930
                        i nie masz żadnych podstaw, aby zarzucać mi to co mi zarzucasz.
                        Nie rozumiesz ludzkiej mowy, to będziemy musieli zakończyć rozmowę.
                        Gdybyś był człowiekiem rozumnym, a nie broniącym religii pyskaczem
                        odpowiedziałbyś po prostu co ma religijność Newtona do jego prac naukowych.
                        Powiedziałbyś co z jego "prac religijnych" ma choć zbliżony sens do jego odkryć
                        praw rządzących przyrodą itp. I mówię o sensie naukowym, a nie teologicznym.
                        Choć zapewne w sensie teologicznym Newton nie zdobył zbyt wielkiej popularności
                        nawet wśród religiantów, skoro tysiące uczelni katolickich nie kontynuuje jego
                        prac nad nieistnieniem Trójcy, a Watykan głosi istnienie trójcy, choć nie śmie
                        podważać praw dynamiki czy rachunku wariacyjnego.... :)


                        **Najgorszych papieży i najgorsze zbrodnie Kościół ma za sobą. **

                        Kwestia gustu...
                        Trudno jest porównywac dawniejsze stosy i dzisiejsze modły do obrazków, ale
                        zaryzykuję twierdzenie, ze dziś głoszenie istnienia istoty, na istnienie której
                        nie ma się żadnych racjonalnych przesłanek to zbrodnia na dorobku kulturowym
                        ludzkości , a indoktrynacja dzieci to niewybaczalna zbrodnia na umysłach.


                        **Dziękuję za rozmowę. Niezbyt pouczającą, ani niezbyt inspirującą ale zawsze.
                        Zachwyty nad mocą internetu działającą akurat na potrzeby ateistów uważam za
                        rozczulającą dziecinadę, po rozmowie z Wami jeszcze bardziej niż przed nią.**

                        Głupkowate to i pyszałkowate, mierzejo.znad.wisly....



                        **Zresztą, co tu gadać po próżnicy. W tej sprawie wszyscy sie o swoich racjach
                        lub pomyłkach zdołamy przekonać na własne oczy...**

                        Bzdura, mierzejo.znad.wisly., bzdura.
                        Nie masz ŻADNYCH argumentów za takim twierdzeniem.
                        • mierzeja.znad.wisly No, jeszcze jedna odpowiedź dla Astrotaurusa... 30.11.08, 08:03
                          Ach, Astro, jakże lubię Twoje posty...

                          Na moje zarzuty o natrętnym powtarzaniu frazesów odpowiadasz mi... mieląc te
                          same frazesy (upodlone religią umysły... itd.) czym dajesz dowód prawdziwości
                          mojej tezy. Brawo!

                          Ironia moja nie jest chybiona. Celem ironii jest rozdrażnienie adwersarza.
                          Dowodem, że cel został osiągnięty jest dla mnie zawsze używanie przez rozmówcę
                          określeń wartościujących typu: „bęcwał”, „pyskacz”, „głupkowate”, itp. przy
                          jednoczesnym braku jakichkolwiek nie tyle miażdżących, co choćby
                          zracjonalizowanych kontrargumentów. To dla mnie wyraźne przejawy poirytowania.
                          Luba muzyka dla mego ucha. Uprzyjemniasz mi dzień!

                          Teraz kilka wyjaśnień:
                          1. Moim zdaniem religia katolicka tak naprawdę nie zajmuje się kosmogonią (poza
                          stwierdzeniem, że Bóg stworzył świat. Nie uściśla się, czy spowodował Big Bang,
                          czy uczynił to w inny sposób, to mają odkryć naukowcy). Spór kreacjonistów z
                          ewolucjonistami jest bzdurny, bo na razie teoria ewolucji, mimo pewnych braków,
                          ma solidne podstawy a kreacjoniści mylą się u samych podstaw. Teoria ewolucji
                          nie jest sprzeczna z symbolicznym przecież, kosmologicznym przekazem biblijnym.
                          Kreacjoniści stoją na pozycji z góry przegranej.

                          2. Powiadasz, że „gdzie nauka i edukacja grają jedne z pierwszych skrzypiec,
                          zmiatają religię”. Ja myślę że pod względem odkryć, cytowań, potencjału
                          badwczego, itp. USA grają „jedne z pierwszych skrzypiec” na świecie. Spróbuj
                          jednak zdobyć tam jakieś poparcie społeczne w sposób otwarty krytykując ideę
                          Boga czy religię (możesz być sobie oczywiście ateistą, ale jeśli odważnie i
                          otwarcie się do tego przyznasz, a jeszcze – nie daj Bóg (sic!) - wygłosisz
                          publicznie swoje poglądy na temat upodlonych umysłów czy biblijnych bredni, nie
                          mógłbyś liczyć na żaden wybieralny urząd).

                          3. Piszesz: „I mówiąc "człowiek" staraj się precyzować o jakiego konkretnie
                          człowieka Ci chodzi. Bo w świetle dorobku cywilizacji Twoje słowa są bzdurą.
                          Człowiek jako gatunek zwierząt odchodzi od religii tym dalej, im bardziej oddala
                          się od prymitywu za pomocą wiedzy.” Wydaje mi się że wymieniłem dwóch
                          konkretnych ludzi, i to takich którzy dysponowali sporą wiedzą, a nawet nieco
                          pod tym względem wyprzedzali swoich współczesnych i mogą posłużyć nawet za ikony
                          cywilizacyjnego postępu a jednak w sposób jawny Boga ani religii nie odrzucili.
                          Powtórzę raz jeszcze: Newton, Einstein. I dorzucę jeszcze jednego, nieco
                          starszego: Mikołaj Kopernik (z zawodu, o zgrozo, duchowny katolicki). I nie
                          chodzi mi wcale o to, że nie są to działacze religijni. Chodzi mi o to że ich
                          niepodważalna wiedza i dorobek naukowy nie doprowadziły ich do odrzucenia wiary.
                          Pewnie zaraz dowiemy się że Kopernik też miał jakieś problemy psychiczne (poza
                          tym że była kobietą!), ale mam nadzieję, że w przypadku Einsteina, którego życie
                          jest znacznie lepiej udokumentowane, dysponujesz jakąś wiarygodną epikryzą, bo
                          przecież ateiści nigdy nie są gołosłowni, a swoje opinie opierają na solidnych,
                          naukowych podstawach, prawda?

                          Z drugiej strony poczekam aż ty, Astrotaurusie, „otrzesz się” o jakieś istotne
                          naukowe sukcesy, a może wtedy poświęcę twym, pożal się Boże (sic!), argumentom
                          więcej uwagi. Na razie bowiem cały czas słyszę: „Ja Ci powiem, że od lat
                          twierdzę...”, Ja to, Ja tamto... Aż by się chciało spytać jak ślepiec Jezusa: „A
                          kimże ty jesteś, bym miał ci uwierzyć? (Poza tym, że jesteś człowiekiem bardzo,
                          ale to bardzo skromnym. Pyszałkiem, ma się rozumieć, jestem ja).

                          4. A co do ironii i szydzenia w sensie ogólnym, to myślę, że na forum obowiązuje
                          zasada równości. Jeśli sam dajesz sobie prawo do ironizowania i szydzenia,
                          oczekuj że ktoś inny skorzysta z tego prawa wobec Ciebie. To chyba uczciwe. Jak
                          powiadał Jezus „Wszystko co chcecie aby inni wam czynili i wy im czyńcie.” Ja
                          tam ironię lubię.
                          • astrotaurus Re: No, jeszcze jedna odpowiedź dla Astrotaurusa. 30.11.08, 11:03
                            mierzeja.znad.wisly napisał:

                            **Na moje zarzuty o natrętnym powtarzaniu frazesów odpowiadasz mi... mieląc te
                            same frazesy (upodlone religią umysły... itd.) czym dajesz dowód prawdziwości
                            mojej tezy. Brawo!**

                            Na Twoje zarzuty odpowiadam, że uprawiasz pustosłowie, a teraz dajesz dowód, że
                            mówię prawdę.
                            Już w pierwszej mojej odpowiedzi w tym wątku zwróciłem Ci uwagę, że Twoja
                            głupkowata psychoanaliza nie ma podstaw i do tej pory ją rozwijasz, a podstaw
                            nie wykazałeś.
                            Jeśli masz zamiar kontynuować taktykę szczekania dla szczekania będę musiał
                            zakwalifikować Cię do kategorii trolli.
                            Może więc skupisz się i pokażesz choćby zbieżność wiary i nauki, żeby frazes o
                            ich sprzeczności okazał się frazesem. Rozjaśnię Ci może sprawę i powiem, że np.
                            czytałem encyklikę Omatkoboskonaszegopapieża o wierze i rozumie i wiem, że to
                            tylko chory, beztreściowy bełkot.


                            **Ironia moja nie jest chybiona. Celem ironii jest rozdrażnienie adwersarza.**

                            Masz się czym chwalić. Jest to fundamentalne dążenie większości religijnych -
                            dowalić! Ameryki nie odkrywasz, zwłaszcza, że już Ci zwracałem uwagę w tym
                            wątku: "Nie rozumiesz ludzkiej mowy, to będziemy musieli zakończyć rozmowę.
                            Gdybyś był człowiekiem rozumnym, a nie broniącym religii pyskaczem..."

                            Może widzisz siebie niesłychanie przemyślnym, zwróć jednak uwagę, że inni mogą
                            Cię widzieć czytelnym, mimo Twojego tępego zadowolenia z siebie.

                            Mowa służy normalnym ludziom do porozumiewania się. Jeśli będziesz to jej
                            zastosowanie uparcie pomijał, to nie będę z Tobą gadał, bo w przeciwieństwie do
                            Ciebie, ja nie lubię Twoich postów.
                            Nie można Ci odmówić zdolności manewrowania słowem ( tłumoków oszołomionych
                            religią jest tu nadmiar), ale użytek jaki z niej robisz jest ohydny.


                            **Dowodem, że cel został osiągnięty jest dla mnie zawsze używanie przez rozmówcę
                            określeń wartościujących typu: „bęcwał”, „pyskacz”, 
                            >;głupkowate”, itp.**

                            Przeceniasz się... lubię posługiwać się przaśnymi słowami, bo one często niosą
                            bardzo konkretną i treściwą informację. Używam też wielu innych słów, których na
                            forum używać nie mogę, aby moje posty zbyt często nie znikały w koszu księdza na
                            dyżurze cenzorskim.


                            ** przy jednoczesnym braku jakichkolwiek nie tyle miażdżących, co choćby
                            zracjonalizowanych kontrargumentów. **

                            Przejrzyj ten watek choćby i nie pusz się tak, ale wskaż jeden wybrany,
                            najważniejszy argument, na który Ci poskąpiłem kontrargumentu. Na razie to Ty
                            mnożysz byty ponad potrzeby nie Argumentując niczego, ani o Rydzyku, ani o
                            wspomaganiu wiary technologią. Kluczysz, kombinujesz, tworzysz wątki poboczne...
                            Taka "rozmowa" prowadzi donikąd, więc kończę tę przepychankę i proszę o powrót
                            do źródeł.


                            **To dla mnie wyraźne przejawy poirytowania Luba muzyka dla mego ucha.
                            Uprzyjemniasz mi dzień!**

                            Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!
                            Cieszę się, że ja nie jestem Twoim bratem w Chrystusie.

                            **1. Moim zdaniem religia katolicka tak naprawdę nie zajmuje się kosmogonią
                            (poza stwierdzeniem, że Bóg stworzył świat. Nie uściśla się, czy spowodował Big
                            Bang, czy uczynił to w inny sposób, to mają odkryć naukowcy).**

                            Nie rozumiesz. Twoja religia zajmuje się takimi rzeczami, że
                            obecność/nieobecność wśród nich kosmogonii nie ma żadnego znaczenia.
                            Religia nie uściśla wielu innych rzeczy (np. jak Jezus z mamusią w kosmos
                            polecieli), ale nie jest to dowód jej łaskawości dla nauki, której "pozwala"
                            odkrywać tajemnice przyrody, bo nawet teraz czarne badziewie wrzeszczy swój
                            protest w wielu dziedzinach postępu naukowego.
                            Nauka sama, siłą ludzi mądrych wyrwała się z piekiełka kościelnego.

                            ** Spór kreacjonistów z ewolucjonistami jest bzdurny, bo na razie teoria
                            ewolucji, mimo pewnych braków, ma solidne podstawy a kreacjoniści mylą się u
                            samych podstaw. Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z symbolicznym przecież,
                            kosmologicznym przekazem biblijnym. Kreacjoniści stoją na pozycji z góry
                            przegranej.**

                            Super! A mógłbyś coś konkretnego, nie symbolicznego rzec o swoim bogu i swojej
                            religii...?


                            **2. Ja myślę że pod względem odkryć, cytowań, potencjału
                            > badwczego, itp. USA grają „jedne z pierwszych skrzypiec” na świecie. Spróbuj
                            jednak zdobyć tam jakieś poparcie społeczne w sposób otwarty krytykując ideę
                            Boga czy religię **

                            Ależ Ty mataczysz! Owszem, społeczeństwo USA jest generalnie ciemne i
                            obskuranckie, ale ja nie mówię o masie społecznej, która jest ciemną masą,
                            zwłaszcza wychowywaną w duchu religijnym. Moim wzorem jest nie masa, ale
                            jednostki wybitne, ludzie, którzy pchają świat do przodu, anie powielają
                            starożytne bajki, a wśród wybitnych naukowców (i to chyba zwłaszcza na
                            uczelniach amerykańskich) odsetek wierzących jest znikomy.
                            Zresztą socjologowie zaczynają niebezpodstawnie twierdzić, ze wygrana Obamy jest
                            również protestem młodzieży przeciw obskurantyzmowi rodziców.


                            **Powtórzę raz jeszcze: Newton, Einstein. I dorzucę jeszcze jednego, nieco
                            starszego: Mikołaj Kopernik ...Chodzi mi o to że ich niepodważalna wiedza i
                            dorobek naukowy nie doprowadziły ich do odrzucenia wiary**

                            O, k..., też powtórzę: nie są to autorytety w dziedzinie religijnej.
                            Ludzie ci są autorytetami w swoich dziedzinach nauki, a nie w religii!!
                            Gdyby oni wszyscy chodzili w majtkach z koronkami nie byłby to jeszcze dowód na
                            wyższość majtek koronkowych nad innymi.


                            **Pewnie zaraz dowiemy się że Kopernik też miał jakieś problemy psychiczne (poza
                            tym że była kobietą!), ale mam nadzieję, że w przypadku Einsteina, którego życie
                            jest znacznie lepiej udokumentowane, dysponujesz jakąś wiarygodną epikryzą, bo
                            przecież ateiści nigdy nie są gołosłowni, a swoje opinie opierają na solidnych,
                            naukowych podstawach, prawda?**

                            Kolejna głupawa sztuczka. Gdybyś miał jakiekolwiek argumenty nie oskarżałabyś
                            mnie o debilizmy, które sam wymyślasz.


                            **Z drugiej strony poczekam aż ty, Astrotaurusie, „otrzesz się” o jakieś istotne
                            naukowe sukcesy, a może wtedy poświęcę twym, pożal się Boże (sic!), argumentom
                            więcej uwagi.**

                            Stajesz się coraz bardziej żałosny. Może byś sam przedstawił na wstępie swoje
                            osiągnięcia naukowe...
                            Nie wiem zresztą po co..
                            Tu jest forum dyskusyjne, tu wystarczy głos i argumenty.
                            I przypominam Ci w jakim wątku jesteśmy: mówimy o internecie, który bardziej
                            służy ateizmowi, niż teizmowi.
                            I mimo wekslowania przez Ciebie tematu na boczne tory w meritum nic się nie zmienia.

                            I ja tego wekslowania mam dość : brzytwa Ockhama idzie w ruch.


                            ** Na razie bowiem cały czas słyszę: „Ja Ci powiem, że od lat twierdzę...”, Ja
                            to, Ja tamto... Aż by się chciało spytać jak ślepiec Jezusa: „A kimże ty jesteś,
                            bym miał ci uwierzyć? (Poza tym, że jesteś człowiekiem bardzo, ale to bardzo
                            skromnym. Pyszałkiem, ma się rozumieć, jestem ja).**

                            A kto Ci każe wierzyć w cokolwiek z mojej mowy?!
                            Jeśli uważasz, że nie mam racji w kwestii istotnej dla sprawy - wykaz to!
                            Jeśli uważasz, że mówię o kwestiach nieistotnych - powiedz to i pominiemy te
                            kwestie!


                            **4. A co do ironii i szydzenia w sensie ogólnym, to myślę, że na forum
                            obowiązuje zasada równości.**

                            A po co to w ogóle gadać?!
                            Może powiesz jeszcze , że na polskich drogach obowiązuje ruch prawostronny?!
                            • focus35 Re: No, jeszcze jedna odpowiedź dla Astrotaurusa. 30.11.08, 14:00
                              astrotaurus napisał:


                              > Nauka sama, siłą ludzi mądrych wyrwała się z piekiełka kościelnego.

                              zgadzam sie:) ale i tak wiekszosc ludzi nadal w nim tkwi.... widac
                              jest im to jakos potrzebne;((

                              >
                              > **2. Ja myślę że pod względem odkryć, cytowań, potencjału
                              > > badwczego, itp. USA grają „jedne z pierwszych skrzypiec” na
                              > świecie. Spróbuj
                              > jednak zdobyć tam jakieś poparcie społeczne w sposób otwarty
                              krytykując ideę
                              > Boga czy religię **
                              >
                              > Ależ Ty mataczysz! Owszem, społeczeństwo USA jest generalnie
                              ciemne i
                              > obskuranckie, ale ja nie mówię o masie społecznej, która jest
                              ciemną masą,
                              > zwłaszcza wychowywaną w duchu religijnym. Moim wzorem jest nie
                              masa, ale
                              > jednostki wybitne, ludzie, którzy pchają świat do przodu, anie
                              powielają
                              > starożytne bajki, a wśród wybitnych naukowców (i to chyba
                              zwłaszcza na
                              > uczelniach amerykańskich) odsetek wierzących jest znikomy.
                              > Zresztą socjologowie zaczynają niebezpodstawnie twierdzić, ze
                              wygrana Obamy jes
                              > t
                              > również protestem młodzieży przeciw obskurantyzmowi rodziców.
                              >

                              Mierzejo:) jak piszac o argumentach mozesz powolywac sie
                              jednoczesnie na taki przyklad jak powyzszy? przeciez naukowcy a
                              spoleczenstwo, bedace czesciowo zbieranina imigrantow to jest
                              kolosalna roznica - rzady wybierane sa przez wiekszosc zwyklych
                              ludzi i tak sie maja (nie tylko zreszta kurcze amerykanskie rzady;(
                              do rzetelnego wykladu na uniwerku z waskiej dziedziny jak do wiecu
                              wyborczego, gdzie sie wyglasza gladkie i populistyczne banaly. Jesli
                              zrownujesz te poziomy to tak jakbys nie widzial roznicy miedzy
                              zmudna praca badacza w laboratotium a prowadzacym Tancem z gwiazdami
                              czy innym show - kto bedzie znany publice i popularny, a kto nie?
                              Zgadnij:) To, co glosza media w wiekszosci i religie to sa proste i
                              latwe przepisy na dobre danie, dobry zwiazek, dobre zycie i dobre
                              zycie po smierci. Praca naukowca jest zwykle niezbyt znana,
                              niemedialna (co innego co jakis czas jakies "cuda";) medycyny czy
                              techniki, ale to nie jest codzienna praca badacza) i niezrozumiana
                              przez laikow. Dlatego tym bardziej zadzwia jej skutecznosc:))

                              a tu informacja, na ile sa wierzacy ludzie nauki, nie szeregowi
                              pracownicy nauki, bo to roznica;)
                              wiki.answers.com/Q/Approximately_what_percentage_of_recognized_scientists_DO_NOT_believe_in_Creation

                            • mierzeja.znad.wisly Naprawdę ostatnia odpowiedź Astrotaurusowi 30.11.08, 16:07
                              Do tej pory czytając Twoje posty, tylko wybuchałem śmiechem. Teraz śmiech zamarł
                              mi na ustach i struchlałem. Pojawiły się niebagatelne groźby i ciosy.

                              Wizja „zakwalifikowania” po prostu mnie przeraża. Fakt, że nie lubisz moich
                              postów, przeszył mnie wręcz na wskroś (a tak się staram, chlip, chlip...).
                              Świadomość, że gdyby nie cenzorska gorliwość moderatora czy admina mógłbyś we
                              mnie rzucić czymś przaśniejszym odbiera mi dech. A już to, że chcesz mnie
                              pozbawić niewątpliwej przyjemności rozmowy z Tobą powleka mnie czarnym kirem
                              rozpaczy.

                              Twoja ostatnia odpowiedź jest powtórzeniem Twojej przedostatniej odpowiedzi
                              tyle, że nieco innymi słowami, w sposób bardziej rozwodniony i nudniejszy. Nic
                              jednak nowego nie wnosi. Jedynym sposobem na kolejną odpowiedź byłoby
                              skopiowanie mojego posta, ale ileż można.

                              Na Twoją prośbę wskazuję ci jedno miejsce gdzie poskąpiłeś mi kontrargumentu
                              (jedno, więcej nie, bo znowu będzie, że nie rozumiem ludzkiej mowy; trudno mi
                              ocenić czy to najważniejszy argument, ale najłatwiej go wskazać i najbardziej
                              przy nim kręcisz, to pewne) Argument że są ważne autorytety naukowe, których w
                              żadnym wypadku nie da się zakwalifikować do „ciemnogrodu” a ich dorobku i wiedzy
                              nie da się podważyć, które to autorytety pomimo wiedzy i oczytania nie wyparły
                              się wiary ani religii a swoim życiem i przekonaniami potwierdziły, że można
                              jednocześnie wierzyć i w wartość nauki i w wartość wiary, zbywasz uwagą, że nie
                              są to autorytety religijne. Taka uwaga to nie kontrargument, bo przecież nie
                              dowodziłem wcale, że są. Mówię, ze godzą autorytet naukowy z wiarą. Bo godzili.
                              Znaczy da się pogodzić bez popadania w sprzeczność. Sugerowanie niedostatków
                              psychicznych (oczywiście bez żadnych dowodów) również nie jest dobrym
                              kontrargumentem. Nie jest w ogóle kontrargumentem. To urojone domniemanie, lub
                              żałosny wymysł, tertium non datur.
                              Zamiast insynuacji, wykaż dla przykładu że Einstein się myli, tym sposobem
                              bardziej go pognębisz. I to będzie kontrargument Tylko jeśli w tym wypadku
                              powiesz „tak jest, bo ja tak od lat twierdzę” zabrzmi to jeszcze śmieszniej niż
                              wszystko co napisałeś do tej pory.
                              Nie każ mi proszę również udowadniać braku sprzeczności między wiarą a nauką, bo
                              – jak to zwykli ateiści mówić – nie trzeba udowadniać że coś nie istnieje.

                              Oczywiście, przyznaję Ci rację, na forum nie potrzebny żaden dorobek ani
                              autorytet. Wystarczy głos i argumenty, zgadzam się. Jeśli jednak ZAMIAST
                              argumentów padają słowa: „Ja od lat twierdze”, „Ja to mówię” itp. to za tym „ja”
                              autorytet jakiś być powinien, bo inaczej jest to twoje ulubione „pustosłowie”. A
                              ty zwrotu rozpoczynającego się od Ja, nie popartego żadnym argumentem używasz
                              nader często. Mnie by nie przyszło do głowy przekonywać kogoś w ten sposób, z
                              prostej przyczyny: żaden dorobek i autorytet za mną nie stoi. Stąd moja
                              ciekawość, cóż to za „ja” daje sobie prawo orzekania bez uzasadnienia, samemu
                              przy tym oskarżając o to innych.
                              Pragniesz przykładów osądów pozbawionych argumentacji i uzasadnienia. Podam Ci
                              przykłady tylko z twojej ostatniej odpowiedzi (choć we wskazanych przez Ciebie
                              wątkach używasz ich o wiele więcej):

                              1. Nauka sama, siłą ludzi mądrych wyrwała się z piekiełka kościelnego. (Dowód?)
                              2. Społeczeństwo USA jest generalnie ciemne i obskuranckie (statystyka, please)
                              3. Czarne badziewie wrzeszczy swój protest w wielu dziedzinach postępu naukowego
                              (nawiasem mówiąc czy to jeszcze jest napisane po polsku?)
                              4. Czytałem encyklikę Oo wierze i rozumie i wiem, że to tylko chory,
                              beztreściowy bełkot (Przykładzik by się zdał)

                              Powiem Ci szczerzę, nie liczę na żadne rewelacje z Twojej strony. Pewnie znowu
                              będzie jakieś kręcenie i różne „jacitomówizmy”. Po coś takiego nie warto na to
                              forum wracać.

                              A co do meritum: Twierdzę jak w tytule jednego z moich postów. Internet, tak jak
                              wszystko co jest darmowe i ogólnodostępne, nie czyni uprzywilejowanym żadnej
                              dużej i zróżnicowanej grupy społecznej, a do takich należą i wierzący i ateiści.
                              Ani to pomoże, ani zaszkodzi jednym lub drugim. Nie odczuwam jak na razie by
                              Internet zablokował rozwój kościołów czy wspólnot, ani też by umożliwił lepsze
                              zorganizowanie się ateistom, a przecież istnieje już dość długo. Sądzę, ale to
                              już tylko moje domysły, że ten trend się utrzyma. Dobrym wyjściem będzie spotkać
                              się za 10 lat w tym samym miejscu, uzbrojeni w wiarygodne dane i zobaczyć.
                              Stawię się tu zatem, w 2018 roku, pierwszego grudnia w samo południe. Nie
                              zawiedź mnie.

                              A tymczasem, bywaj.

                              P.S. Jedno mnie cieszy w Twoim poście. Jest to wiadomość, że w realu okraszasz
                              swoje występy bardziej „przaśnym” słownictwem. Miło słuchać jak się tym uroczo i
                              chłopięco przechwalasz. W ten sposób swoje poglądy, same w sobie bardzo
                              niespójne a miejscami niedorzeczne, czynisz dodatkowo jeszcze bardziej
                              odstręczającymi dla zwykłego obywatela przez formę w jaką je opakowujesz. Tym
                              mniejsze są szanse, że kogoś uwiodą lub przekonają, ale nikogo za to winić prócz
                              Ciebie się nie da. Internet, z tymi wszystkimi moderatorami i cenzorskimi
                              adminami, przez których pracowicie odsączasz swoje posty z wulgaryzmów i czynisz
                              je bardziej przystępnymi, istotnie jest Ci bardzo pomocny. Może dlatego widzisz
                              w nim taką potęgę na usługach ateistów?
                              • astrotaurus Re: Naprawdę ostatnia odpowiedź Astrotaurusowi 01.12.08, 03:51
                                mierzeja.znad.wisly napisał:

                                **Wizja „zakwalifikowania” po prostu mnie przeraża. Fakt, że nie lubisz moich
                                postów, przeszył mnie wręcz na wskroś (a tak się staram, chlip, chlip...).
                                Świadomość, że gdyby nie cenzorska gorliwość .....**

                                Masz talenty polityczne i kaznodziejskie - przyznawałem to już przecież. Pominę
                                jednak Twoje narcystyczne pienia, Twoje pajacowanie, bo ono ciągle nic nie wnosi
                                do meritum, a ma oparcie jedynie w Twoim tępym zadowoleniu z siebie.


                                **Twoja ostatnia odpowiedź jest powtórzeniem Twojej przedostatniej odpowiedzi
                                tyle, że nieco innymi słowami, w sposób bardziej rozwodniony i nudniejszy. Nic
                                jednak nowego nie wnosi. **

                                A co by miało wnieść nowego i po co?
                                To Ty jesteś specjalistą od rozwadniania tematu, rozmieniania go na wątki
                                poboczne, a jest to taktyka nie prowadząca do jakiegokolwiek porozumienia.
                                Jakich chcesz nowości? Wskazuję, ze wszelkie Twoje argumenty są bez sensu: i to
                                z autorytetem Newtona w dziedzinie religii (a może jeszcze kucharstwa i
                                seksuologii, skoro taki mądry był?), i to ze społeczeństwem USA, i z czym tam
                                jeszcze...
                                Odpowiadaj konkretnie na moje uwagi jak ja odpowiadam na Twoje - dopiero wtedy
                                może do czegoś dojdziemy.


                                **Na Twoją prośbę wskazuję ci jedno miejsce gdzie poskąpiłeś mi kontrargumentu
                                (jedno, więcej nie, bo znowu będzie, że nie rozumiem ludzkiej mowy; trudno mi
                                ocenić czy to najważniejszy argument, ale najłatwiej go wskazać i najbardziej
                                przy nim kręcisz, to pewne) Argument że są ważne autorytety naukowe, których w
                                żadnym wypadku nie da się zakwalifikować do „ciemnogrodu” a ich dorobku i wiedzy
                                nie da się podważyć, które to autorytety pomimo wiedzy i oczytania nie wyparły
                                się wiary ani religii a swoim życiem i przekonaniami potwierdziły, że można
                                jednocześnie wierzyć i w wartość nauki i w wartość wiary, zbywasz uwagą, że nie
                                są to autorytety religijne. Taka uwaga to nie kontrargument, bo przecież nie
                                dowodziłem wcale, że są. Mówię, ze godzą autorytet naukowy z wiarą. Bo godzili.
                                Znaczy da się pogodzić bez popadania w sprzeczność. Sugerowanie niedostatków
                                psychicznych (oczywiście bez żadnych dowodów) również nie jest dobrym
                                kontrargumentem. Nie jest w ogóle kontrargumentem. To urojone domniemanie, lub
                                żałosny wymysł, tertium non datur. **

                                Ale ja już mówiłem i powtarzam raz jeszcze: z religijności nawet niektórych
                                genialnych ludzi nie wynika nic.

                                1. Newton - w tym poscie:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=87686401&wv.x=2&a=87881820
                                prosiłem Cię już o więcej argumentów.
                                Zamiast więc tokować jak najęty powiedz po prostu dlaczego ja mam uznać jakieś
                                wątpliwe osiągnięcia teologiczne Newtona, skoro Ty sam ze swoim kościołem je
                                odrzucacie?

                                2. Einstein - zarzuciłem Ci złą wolę przy doborze cytatów z wiki i podtrzymuje
                                ten zarzut, a Ty nawet nie spróbowałeś bąknąć czegoś na ten temat. Pozostałe
                                cytaty świadczą dokładnie o braku wiary i religijności Einsteina, podczas gdy
                                wybrany przez Ciebie jest niejasny i metaforyczny.
                                Zresztą dla jasności podrzucę cytat z tego samego wystąpienia Einsteina:
                                "Bądźmy pewni, doktryna osobowego Boga oddziałującego na naturalne zdarzenia nie
                                zostanie obalona przez naukę. Ta doktryna zawsze może schronić się w tych
                                dziedzinach, w których naukowa wiedza do tej pory nie postawiła swojej stopy."
                                I zanim zechcesz jeszcze bardziej uświnić Einsteina pokrewieństwem duchowym ze
                                sobą pomyśl nad okolicznościami już przytoczonych cytatów i nad wszystkimi
                                pozostałymi jego cytatami.

                                3. Kopernik - niedawno przez media przewinęła się porcja artykułów o Koperniku.
                                Wynikało z nich, ze Kopernik miał duże problemy ze swoim księdzowaniem i był w
                                konflikcie ze zwierzchnością.
                                Dla mnie to nie ma znaczenia - ja ciągle nie widzę bezpośredniej relacji
                                astronomii z wiarą. Już nie wspomnę jak długo zwierzchnicy religijni, jak
                                powiadasz tak bliscy nauki, trzymali w tajemnicy prace Kopernika (choć
                                Galileusz miał jeszcze gorzej, a Giordano Bruno....)



                                **Nie każ mi proszę również udowadniać braku sprzeczności między wiarą a nauką,
                                bo – jak to zwykli ateiści mówić – nie trzeba udowadniać że coś nie istnieje.**

                                Nie kręć - wykaż ISTNIEJĄCY związek wiary i nauki. Jeden dobry przykład wystarczy.


                                **Oczywiście, przyznaję Ci rację, na forum nie potrzebny żaden dorobek ani
                                autorytet. Wystarczy głos i argumenty, zgadzam się. Jeśli jednak ZAMIAST
                                argumentów padają słowa:„Ja od lat twierdze”, „Ja to mówię&#....**

                                Nie pajacuj, tylko zajmij się tym CO MÓWIĘ !
                                Wykaż bzdurność moich twierdzeń (tez najlepiej jedno na raz), a nie opisuj
                                swoich emocji.


                                **Pragniesz przykładów osądów pozbawionych argumentacji i uzasadnienia. Podam Ci
                                przykłady tylko z twojej ostatniej odpowiedzi (choć we wskazanych przez Ciebie
                                wątkach używasz ich o wiele więcej):

                                1. Nauka sama, siłą ludzi mądrych wyrwała się z piekiełka kościelnego. (Dowód?)**

                                Czego Ci trzeba jeszcze? Kopernik i inni to mało?
                                A może Ty byś wskazał pozytywny wkład kościoła w rozwój nauki?


                                ** 2. Społeczeństwo USA jest generalnie ciemne i obskuranckie (statystyka, please)**

                                Jeśli spadłeś świeżo z Księżyca, to najpierw się rozejrzyj po świecie...
                                ale , żebyś nie mówił, że wujek zły...:
                                www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=swiat&name=396

                                **3. Czarne badziewie wrzeszczy swój protest w wielu dziedzinach postępu
                                naukowego (nawiasem mówiąc czy to jeszcze jest napisane po polsku?)**

                                Kopernik, in vitro... odpuść, bo już mi nudno!
                                A czy po polsku?
                                W ekonomii np. też może być wizjoner i księgowy, jeśli nawet biegły...


                                **4. Czytałem encyklikę Oo wierze i rozumie i wiem, że to tylko chory,
                                beztreściowy bełkot (Przykładzik by się zdał)**

                                Ja mogę wrzucić link do całej encykliki.
                                Ty masz większe pole do popisu i łatwiejsze zadanie - możesz wskazać jedną myśl.
                                Albo w ogóle możesz się dopisać do wątku o autorytecie
                                Omatkoboskonaszegopapieża, bo tam coś cienko ze znajomością jego ględzenia wśród
                                wierzących ubóstwiaczy.


                                **A co do meritum: Twierdzę jak w tytule jednego z moich postów. Internet, tak
                                jak wszystko co jest darmowe i ogólnodostępne, nie czyni uprzywilejowanym żadnej
                                dużej i zróżnicowanej grupy społecznej, a do takich należą i wierzący i ateiści.
                                Ani to pomoże, ani zaszkodzi jednym lub drugim. Nie odczuwam jak na razie by
                                Internet zablokował rozwój kościołów czy wspólnot, ani też by umożliwił lepsze
                                zorganizowanie się ateistom, a przecież istnieje już dość długo.**

                                Cóż pozostanę przy swoim zdaniu, ze internet bardziej sprzyja rozwojowi ateizmu,
                                niż wiary i religijności i rzeczywiście jakieś badania na pewno będą wykazywały
                                jak jest.
                                A co do zorganizowania się ateistów to mylisz się bardzo, przykład:
                                www.racjonalista.pl/
                                Przy czym nie bardzo chodzi o organizowanie się ateistów, bo ateizm to żaden
                                czynnik tworzący wspólnotę, tylko o działania wolnościowe, oświeceniowe,
                                humanistyczne, antyklerykalne...
                              • astrotaurus Re: Naprawdę ostatnia odpowiedź Astrotaurusowi 01.12.08, 03:53
                                cd

                                ***P.S. Jedno mnie cieszy w Twoim poście. Jest to wiadomość, że w realu
                                okraszasz swoje występy bardziej „przaśnym” słownictwem. Miło słuchać jak się
                                tym uroczo i chłopięco przechwalasz. W ten sposób swoje poglądy, same w sobie
                                bardzo niespójne a miejscami niedorzeczne, czynisz dodatkowo jeszcze bardziej
                                odstręczającymi dla zwykłego obywatela przez formę w jaką je opakowujesz. Tym
                                mniejsze są szanse, że kogoś uwiodą lub przekonają, ale nikogo za to winić
                                próczCiebie się nie da. Internet, z tymi wszystkimi moderatorami i cenzorskimi
                                adminami, przez których pracowicie odsączasz swoje posty z wulgaryzmów i czynisz
                                je bardziej przystępnymi, istotnie jest Ci bardzo pomocny. Może dlatego widzisz
                                w nim taką potęgę na usługach ateistów?**

                                Ej, błaźnie, błaźnie....
                                Pozwól, że sam się będę martwił o przaśność i kwiecistość mojej mowy
                                oraz jej odbiór przez "zwykłego obywatela" (co to za dziwoląg, bo ja to znam
                                tylko z bełkotu polityków - tych w czarnych kieckach również ?).
                                Co do niespójności i niedorzeczności moich poglądów, to proszę o konkrety, a nie
                                ogólnikowe podsumowania, Już Ci mówiłem, że bęcwałów od psychoanalizy (i
                                pyszałkowatych podsumowań) jest tu pod dostatkiem, tylko rozmawiać nie bardzo
                                jest z kim.
                                • mierzeja.znad.wisly Krótka glossa 01.12.08, 06:34
                                  Miał być koniec więc będzie koniec, bo już od dwóch postów jest międlenie w
                                  kółko tego samego.

                                  Dam ci jedynie krótką glossę na temat związków oraz sprzeczności między wiarą a
                                  nauką, wg mojego postrzegania rzeczy. Starałem się to maksymalnie uprościć.

                                  Chciałeś żebym wskazał Ci związek między wiarą a nauką. Jest niezbyt mocny i
                                  powierzchowny. To dwa byty odrębne o pewnej, niewielkiej części wspólnej. Nauka
                                  zagospodarowuje wymiar materialno-praktyczny. Wiara zaś duchowo-etyczny. Nauka
                                  chce poznać, opisać i zrozumieć świat. Wiara stara się uporządkować emocjonalne
                                  i społeczne więzi międzyludzkie oraz duchową więź człowieka z otaczającym go
                                  światem. (Kiedyś religie pretendowały do orzekania o materialnym stanie świata,
                                  obecnie – raczej nie). Nauka zaspakaja przede wszystkim potrzeby bytowe, wiara
                                  potrzeby duchowe. Nauka odwołuje się przede wszystkim do sfery racjonalnej,
                                  wiara do emocjonalnej. Oczywiście centrum jednej i drugiej jest człowiek, lecz
                                  potrzeby które jedna i druga zaspokajają raczej rzadko stoją – moim zdaniem – w
                                  jawnej sprzeczności.


                                  Spróbuję też, dla Twoich potrzeb, bardziej przaśnej analogii: wiara i nauka są
                                  jak schabowy i ziemniaki na talerzu. I kotlet i ziemniak zaspokajają ludzkie
                                  potrzeby żywieniowe. Można się obyć bez jednego. Można bez drugiego. Ale
                                  najlepiej i najsmaczniej skorzystać i z tego i z owego. Czy istnieje jakiś
                                  ścisły związek schabowego i ziemniaków? Nie, choć i to i to służy człowiekowi
                                  (jako pokarm). Bo człowiek potrzebuje i wartościowego, odzwierzęcego białka, i
                                  tłuszczów i węglowodanów i soli mineralnych. Czy istnieje jakaś nierozwiązywalna
                                  sprzeczność między ziemniakami i schabowym? Raczej nie. Choć istnieją
                                  wegetarianie, którzy będą krzyczeć: ach schabowy to krwawe jatki i zbrodnie,
                                  straszne okropieństwa i dietetyczna porażka, należy oprzeć się wyłącznie na
                                  światopoglądzie ziemniaczanym. Wcinać tylko warzywa. OK., ich sprawa, ich
                                  strata. Niech nie jedzą. Myślę jednak że mówienie o sprzeczności między
                                  kartoflami a mięchem to gruba przesada.

                                  Wniosek: Związek między nauką a wiarą jest taki, że obie zaspokajają ludzkie
                                  potrzeby, z natury różne i odmienne, więc związek nie jest zbyt ścisły.
                                  Sprzeczności zaś między nimi nie ma żadnej, bo zaspokajane potrzeby nie są ze
                                  sobą sprzeczne. Dixi.
                                  • astrotaurus Re: Krótka glossa 01.12.08, 09:53

                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                    **Spróbuję też, dla Twoich potrzeb, bardziej przaśnej analogii: wiara i nauka są
                                    jak schabowy i ziemniaki na talerzu. I kotlet i ziemniak zaspokajają ludzkie
                                    potrzeby żywieniowe.**

                                    Nie zrobisz mi wody z mózgu nietrafionymi porównaniami.
                                    Ale żeby się trzymać tematyki kulinarnej: wiara to nie schabowy, ani ziemniaki,
                                    tylko grzyby halucynogenne.

                                    Wiara i religia nie są urozmaiceniem diety, tylko jej ograniczeniem.
                                    Są jak choroba, która narzuca pewną dietę i nie pozwala korzystać w pełni z
                                    uroków kuchni.
              • astrotaurus Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 14:27

                mierzeja.znad.wisly napisał:

                **Czy jest ktoś w Radiu Maryja prężniejszy od Ojca Dyrketora? Myślisz, że on
                jest daleki od internetu? Że nie ma swojego konta e-mailowego? Obudź się!
                To jest argument że z Internetu korzystają WSZYSCY.**

                Zaczyna mi sie to nie podobać, bo albo nie chcesz zrozumiec o czym mowa, albo
                celowo rozmydlasz temat...
                Nie kwestionuję zdolności samego Rydzyka, być może nawet sam coś w internecie
                grzebie. Niewątpliewie przez interenet dostaje kasę od wielu zwolenników czy
                kunktatorów doceniających jego siłę.
                Jego armia jest jednak od internetu daleka i nie przez internet Rydzyk swoja
                siłę buduje.
                Gdyby te starowiny, które stanowią siłę Rydzyka zaczęły buszować po necie ich
                renty i spadki powolutku odpływałyby poza zasięg czarnych łap.


                **W to co wszystkich innych. Masz mszę w radiu, masz mszę w telewizji, masz i w
                internecie. Mam dalej wymieniać? Bo jest tego sporo.**

                Eeee, mówisz o poszerzeniu arsenału ekspansji, mówisz o wzmocnieniu systemu
                religijnego, a mówiłeś o wzbogaceniu wiary i moje wątpliwosci tego dotyczyły.
                Wprawdzie wiara i religia są ze soba nierozerwalnie związane, ale stanowia dwa
                różne wymiary ntego samego zjawiska.
                Zanim się zaczniesz silić na pobłażliwa ironie zastanów się może co mówisz.


                **Może zatem potrafisz powiedzieć jak religia powstała, hę? Bo pewnie to wiesz.**

                Pewnie że wiem. :)
                Na pewno przyczyną nie była potrzeba upodlenia własnego umysłu, potrzeba
                poddania się głupocie i niewiedzy. Zapewne wskutek relacji wzajemnych ludzie się
                w poddaństwo głupocie i niewiedzy wpędzili.
                I poczuli się z tym wygodnie i godnie, bo nagle zyskali odpowiedź na wszystko. :D
                A jak już trucizna zaistniała, to rozłaziła się i zakażała dalej.
                Dopiero prawdziwa wiedza daje panaceum na toto.

                Czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy w religijności ludzi sprzed wielu tysięcy
                lat i dzisiejszych?
                Porównaj choćby tylko ilośc bogów i ich miejsce w życiu.
                Kiedyś bogów było jak psów, wszystko było bogiem : i krzaczek, i rzeka , i
                piorun, i księżyc ...
                Dzisiaj na forum świata toczy się jeszcze ewentualnie spór o kreację.
                Bóg, do niedawna jeszcze obecny wszędzie i będący sprawcą wszystkiego oddalił
                się w rejony, gdzie na pewno nie da się go dotknąć, czyli w te rejony, gdzie
                jeszcze w ogóle może zaistnieć. :)

                I ja mówię, zauważ , o forum świata, a nie o lokalnych grajdołkach , np. o
                naszym ciemnym grajdołku, który dzięki pontyfikatowi Omatkoboskonaszegopapieża i
                oportunizmowi władz zakonserwował swoja ciemnotę w stadium niesłychanym. Nie
                mówię o tym forum, gdzie byle głupek może powiedzieć, że ateizm to religia, a
                on sam kwestionuje ewolucję...
              • kolter_hugh1 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 16:49
                mierzeja.znad.wisly napisał:
                Kto
                > zindoktrynował Mojżesza, Jezusa, Buddę, Mahometa? Bo przecież byli dziećmi. Na
                > pewno potrafisz to wyjaśnić, bo przecież ateiści umieją wyjaśnić wszy

                Przecież ci ludzie żyli w takich społecznościach w których kapłani stanowili
                sama górę społeczną,więc nad ich indoktrynacją czuwał kler tak samo jak i dziś !!
      • lux_occulta Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 12:28
        I tu się, złociutki, myslisz. Internet jest w tej chwili ogólnie dowtępnym źródłem informacji. Narzędziem, które można wykorzystać wedle własnej woli i upodobania. Można zamieszczać w nim na przykłąd odpowiednie treści propagandowe... To jest broń. Nóż sam w sobie też nie jest zły ani dobry, pradwa? Jezli kroisz nim chleb bo chcesz coś zjeść, to robisz to używająć noża do dobrych celów. Ale możesz też kogoś tym samym nożem zabić. Czy ktoś tu powie, że to zrobił nóż? Nie, nóż posłóżył tylko do osiągnięcia pewnego celu. Tak samo jest z internetem - można go wykożystac do osiągnięcia pewnego celu.
        • mierzeja.znad.wisly Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:13
          lux_occulta napisała:

          Internet jest w tej chwili ogólnie dowtępnym źródłem informacji. Narzędziem,
          które można wykorzystać wedle własnej woli i upodobania.

          Łorety, czy wszyscy teraz będziecie tu sadzić podobne banały? Droga lux-occulta,
          zanim powstał internet istniało np. radio. W Polsce po roku 1990 praktycznie
          każdy kto umiał się postarać mógł zdobyć koncesję. I swoje radio rozpropagować.
          Jedym radiem o którym naprawdę w Polsce słyszeli chyba wszyscy jest Radio
          Maryja. Ja wcale się z tego nie cieszę, bo uważam że ono bardziej szkodzi
          chrześcijaństwu niż pomaga, ale fakt jest taki: technologiczne możliwośći mógł
          wykorzystać każdy a wykorzystał fundamentalistyczny katolicki ksiądz. Czy
          słyszałaś o jakimś radiu ateistycznym? Bo ja nie. W każdym razie nie w takiej
          skali i nie o takiej sile rażenia.

          Żeby jakieś narzędzie dobrze wykorzystać to trzeba to umieć. Nie sądzę żeby
          ateiści umieli to akurat lepiej niż wierzący. W każdym razie nie ma na to jak
          dotąd żadnych dowodów. A internet ma już kilkanaście lat.

          Do większych przedsięwzięc potrzebna jest na ogół grupa ludzi zorganizowana
          wokół jakiegoś celu. Ateizm natomiast nie jest dobrym spoiwem do stworzenia
          jakiejkolwiek organizacji, bo jako taki żadnego celu nie ma, a nawet skłonny
          jest twierdzić że i życie ludzkie jako takie do żadnego celu nie zmierza. Taka
          ideologia nie może być mocnym spoiwem. A ludzie organizują się bo coś ich łączy,
          w coś wierzą albo coś razem robią, a nie dlatego że w coś nie wierzą lub czegoś
          razem nie robią (czy słyszałaś o organizacji ludzi nie zbierajacych znaczki,
          albo o kole niewędkarzy?). Przeto sądzę że i internetu nie da się wykorzystać
          jako oręża dla zwycięstwa ateizmu. Tak jak napisałem w tytule: internet ani
          ateistom nie pomoże ani nie zaszkodzi. I dobrze. Niech sobie nie wierzą, co mi tam.
          • piwi77 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 13:43
            mierzeja.znad.wisly napisał:

            > Przeto sądzę że i internetu nie da się wykorzystać jako oręża dla
            > zwycięstwa ateizmu. Tak jak napisałem w tytule: internet ani
            > ateistom nie pomoże ani nie zaszkodzi.

            Pomoże na pewno. I nie dlatego, że ateiści będą robili jakieś
            szczególne starania, bo nie będą robili. Internetowe
            niebezpieczeństwo dla wiary tkwi gdzieindziej. Otóż przeciętny
            człowiek ma potrzebę wiedzenia jak jest w istocie, nawet jak był
            intensywnie indoktrynowany, a właśnie internet pomoże mu w zdobyciu
            tej wiedzy. Przecież właśnie dzięki mediom i internetowi kościołowi
            katolickiemu został odebrany nimb szlachetności i bycia wzorcem dla
            innych. Ateiści nic nie musieli robić, wystarczy, że rozchodzą się
            informacje o przestępstwach funkcjonariuszy koscielnych mimo, że
            kościół robi wszystko aby prawdę o sobie ukryć. To zasługa nowych
            technik, że coraz trudniej nas okłamywać. A to oznacza koniec
            wszelkich religii z najobrzydliwszą pośród nich, chrześcijaństwem,
            na czele.
      • kolter_hugh1 Re: Internet ani ateistom nie pomoże ani nie zasz 26.11.08, 16:19
        mierzeja.znad.wisly napisał:
        Zawsze myślałem, że ateiści to będą ludzie w miarę trzeźwo myślący. Cóż, ten
        > wątek utwierdza mnie, że się myliłem. Nie kumają najprostszych rzeczy.
        > Podniecone naiwniaki odklejone od rzeczywistośći. Dream on, guys.

        Ta , czyli ci co wierzą w to ze w rękach ich szamana kawałek placka zamienia się
        w kawałek ciała nieboszczyka który zmarł coś ze 2 tysiące lat temu ,są zapewne
        twardo stąpającymi po ziemi realistami i wcale nie naiwnymi frajerami
    • dzi1a Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 26.11.08, 18:12
      o , np taki ateista lulu_amelu ,internet to potężna broń w jego
      rękach,poczytajcie i pooglądajcie filmiki :
      luluamelu.blog.onet.pl/
    • 0.jaskolka.2 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 27.11.08, 16:37

      Nikt w 'komunie' nie miał tak dobrze jak SB'ole! ! ! !
      SB'ole te ŁOTRY nad ŁOTRAMI mordowali ludzi, GWAŁCILI KOBIETY a TERAZ jeszcze
      pyszczą ! ! !A że kościół im w 81r. tyłki URATOWAŁ[bo przecież WYSTARCZYŁOBY
      JEDNO(!!) hasło] to teraz się tak odwdzięczają.

      'Oliwa nie żywa ale zawsze na wierzch wypływa.
      • polski_amstaf Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 28.11.08, 00:30
        Natomiast krk to "samo dobro". Cały czas głaszczą owieczki po ciemnych główkach,
        czasami tylko jakiegoś ministranta się wyrucha. Indianie sami na widok
        krucyfiksa się wymordowali, a stosy inkwizycyjne ustawiali wyłącznie protestanci.
        Ok. 30 tys. nazistów po wojnie zapewnie ukradło paszporty watykańskie z
        papieskiego sejfu i śmignęło sobie z nimi w świat.
        Co do "jednego hasła", to pieprzysz głupoty że słabo się robi. Oni (krk) mieliby
        rzucić to hasło i stracić wszystko? Nie oni, te zakłamane pasibrzuchy w czarnych
        kieckach, gotowe poświęcić nawet swoich niepokornych dla zachowania
        dotychczasowych zdobyczy. Lustracja episkochlewu się kłania w pas;)
        Btw. wielu historyków katolickich twierdzi że głównym powodem sukcesu reformacji
        był WYNALAZEK DRUKU. Zobaczymy co za parę lat ci panowie powiedzą o internecie;)


        0.jaskolka.2 napisała:

        >
        > Nikt w 'komunie' nie miał tak dobrze jak SB'ole! ! ! !
        > SB'ole te ŁOTRY nad ŁOTRAMI mordowali ludzi, GWAŁCILI KOBIETY a TERAZ jeszcze
        > pyszczą ! ! !A że kościół im w 81r. tyłki URATOWAŁ[bo przecież WYSTARCZYŁOBY
        > JEDNO(!!) hasło] to teraz się tak odwdzięczają.
        >
        > 'Oliwa nie żywa ale zawsze na wierzch wypływa.
      • pocoo Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 28.11.08, 07:41
        0.jaskolka.2 napisała:

        >
        > Nikt w 'komunie' nie miał tak dobrze jak SB'ole! ! ! !
        > SB'ole te ŁOTRY nad ŁOTRAMI mordowali ludzi, GWAŁCILI KOBIETY a TERAZ jeszcze
        > pyszczą ! ! !A że kościół im w 81r. tyłki URATOWAŁ[bo przecież WYSTARCZYŁOBY
        > JEDNO(!!) hasło] to teraz się tak odwdzięczają.
        >
        > 'Oliwa nie żywa ale zawsze na wierzch wypływa.

        Zawsze wypływa.A te "genialne wywody" to "praca mózgu" honorowej.honoraty czy poszukiwaczaprawdy?
        Bóg zapłać , dobra kobieto ,za te słowa.
      • grgkh Kłamstwa 28.11.08, 20:24
        Odpowiem Ci przekornie, stosując Twoją metodę argumentacji:

        Nikt w dzisiejszej Polsce nie ma tak dobrzem jak klechy. Dopuszczają się molestowania nieletnich, pedofilii; unikają kary za swoje tego typu postępki (choć ostatnio zaczyna się to wreszcie zmieniać); budują sobie bez pracy (praca, to coś przynoszącego wymierny pożytek społeczny) świątynie i plebanie (pałace); łupią państwo polskie i jego obywateli kłamliwą ideą, jakoby istniał jakiś bóg; itd.

        Wiem, że to, co napisałem dotyczy niektórych klechów, ale Ty też nie napisałaś, że tylko niektórzy esbecy mordowali ludzi. Wolno Tobie fałśzować, a więc i mnie wolno co nieco naciągnąć fakty.

        Poza tym mortalność człowieka nie zależy od jego wiary w urojone bóstwa, ani przynależności do partii poltycznej lub politycznej.

        Co do władzy, to kler jej łaknie i bardzo chętnie ją sprawuje, i pod tym względem jest dokładnie podobny do komuchów, których ja, ateista także potępiam i z którymi nie mam nic wspólnego.

        W 1980 roku narażałem swój własny, ateistyczny tyłek, bez pomocy klechów i robiłem to nie po to, by dziś Polska była państwem wyznaniowym i byśmy musieli tu prowadzić takie idiotyczne rozmowy.

        ŻAdam dla siebie takich samych praw, jakie mają ludzie wierzący, a ponieważ nie mogę ich wyegzekwować, to żądam rezygnacji religiantów z przywilejów, które zdobyli podstępem w przestrzeni publicznej.

        Żądam także możliwości pokazywania, w jak zakłamany sposób prowadzicie dyskusje. Jestem przekonany, że choć udowadniam Ci tutaj obłudę, to nie wycofasz się z żadnego z kłamstw w swoich postach. Bo tacy jesteście. Wszystko, na czym opieracie swój światopogląd i działanie jest zakłamane.
    • dzi1a "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak :))) 28.11.08, 17:11
      www.dziennik.pl/zycienaluzie/article273004/Komorka_i_laptop_odbiora_ci_dusze.html
      • mierzeja.znad.wisly Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 28.11.08, 17:40
        Zacytujmy fragment artykułu tak radośnie zalinkowanego przez dzi1a:

        "W erze telefonu komórkowego i internetu trudniej niż dotąd chronić ciszę i dbać
        o wewnętrzny wymiar naszego życia" - stwierdził w programie telewizji
        watykańskiej rzecznik papieża Benedykta XVI, ojciec Federico Lombardi. Przyznał
        jednak, że choć utrudnia to życie duchowe, jest koniecznością życia doczesnego.

        Tyle rzecznik. Dziennikarz czyni do tego następujące wprowadzenie: Rzecznik
        papieża ostrzegł we włoskiej telewizji przed zgubnym wpływem komórek i internetu
        na duszę. A zapewne redaktor kolumy opatrzył tytułem " Komórka i laptop odbiorą
        ci duszę", bo przecież zacytować w tytule że coś tam jest trudniej i że
        wewnętrzny wymiar, to przecież nie brzmiałoby tak chwytliwie i nikt by tego nie
        przeczytał. No sensation, no news.

        No i dzi1a od razu uradowana po pachy że oto spełniają się jej proroctwa.

        Dostrzegam tu dwie rzeczy:
        1. dzi1a ulega łatwej manipulacji za pomocą bardzo prostych środków. Jeśli inni
        ateiści obecni tu na forum mają podobne właściwości, potwierdza to tezę o ich
        niedojrzałości i dziecięcej naiwności.
        2. Jeżeli już nawet roboczo przyjmiemy że rzecznik istotnie ma na myśli to co
        wciskają mu w usta dziennikarze w swoich komentarzach (bo w bezpośrednim cytacie
        nic o tym nie ma), to istnieje zastanawiająca sprzeczność: ateistka w celu
        udowodnienia swych tez powołuje się na watykańskiego rzecznika: religianta,
        ciemnogród, zdewociałego i zapewne zdemenciałego starca (żeby użyć tu lokalnej
        forumowej retoryki). A przecież wiadomo, że skoro stoi wysoko w Watykanie to: PO
        PIERWSZE: nic nie wie o świecie; PO DRUGIE: łże w każdym słowie.
        Wot paradoks. Doprawdy, zabawni Ci ateiści. A ten wątek: wyborny, wchodzę tu i
        od razu poprawia mi się humor...
        • focus35 Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 29.11.08, 13:33


          to i ja sie dorzuce linkiem - nie o sieci ale o zgubnym wplywie
          edukacji i wyzszego wyksztalcenia - podobno jak ktos wyedukowany to
          mu wzrasta poziom egoizmu, egocentryzmu i olaboga hedonizmu - mamy
          xxI wiek i pyschologie nawet;) a religianci pisza ciagle takie
          wyssane z palca i dopasowane do tezy czyli IDEOLOGICZNE kawalki, jak
          w ponizszym linku
          www.piotrskarga.pl/ps,2625,2,0,1,I,informacje.html

          ps. jak sa programy tv i radiowe dla wierzacych to wszystko jest w
          najwiekszym porzadku - inne programy sa be, bo sa jakie? -
          hedonistyczne oczywiscie - jak w internecie mozna prowadzic
          ewngelizacje i miec strony www to jest cacy, ale ogolnie to internet
          jest be, bo .... promuje hedonizm i samo zlo, wiadomo!!!
          Religia w szkolach jest cacy (oczywiscie tylko religia katolicka
          jest cacy, nauczanie historii wszystkich religii byloby juz
          strasznie be, bo to relatywizm i na pewno zaraz hedonizm tez by sie
          pojawil;) ale edukacja, szczegolnie ta na unierkach jest juz be, bo
          sieje sekularyzm i co? hedonizm oczywiscie!!!
          Nasze dobre i tylko nasze - bosze jakie to nudne.....



          mierzeja.znad.wisly napisał:

          > Zacytujmy fragment artykułu tak radośnie zalinkowanego przez
          dzi1a:
          >
          > "W erze telefonu komórkowego i internetu trudniej niż dotąd
          chronić ciszę i dba
          > ć
          > o wewnętrzny wymiar naszego życia" - stwierdził w programie
          telewizji
          > watykańskiej rzecznik papieża Benedykta XVI, ojciec Federico
          Lombardi. Przyznał
          > jednak, że choć utrudnia to życie duchowe, jest koniecznością
          życia doczesnego.
          >
          > Tyle rzecznik. Dziennikarz czyni do tego następujące wprowadzenie:
          Rzecznik
          > papieża ostrzegł we włoskiej telewizji przed zgubnym wpływem
          komórek i internet
          > u
          > na duszę. A zapewne redaktor kolumy opatrzył tytułem " Komórka i
          laptop odbiorą
          > ci duszę", bo przecież zacytować w tytule że coś tam jest trudniej
          i że
          > wewnętrzny wymiar, to przecież nie brzmiałoby tak chwytliwie i
          nikt by tego nie
          > przeczytał. No sensation, no news.
          >
          > No i dzi1a od razu uradowana po pachy że oto spełniają się jej
          proroctwa.
          >
          > Dostrzegam tu dwie rzeczy:
          > 1. dzi1a ulega łatwej manipulacji za pomocą bardzo prostych
          środków. Jeśli inni
          > ateiści obecni tu na forum mają podobne właściwości, potwierdza to
          tezę o ich
          > niedojrzałości i dziecięcej naiwności.
          > 2. Jeżeli już nawet roboczo przyjmiemy że rzecznik istotnie ma na
          myśli to co
          > wciskają mu w usta dziennikarze w swoich komentarzach (bo w
          bezpośrednim cytaci
          > e
          > nic o tym nie ma), to istnieje zastanawiająca sprzeczność:
          ateistka w celu
          > udowodnienia swych tez powołuje się na watykańskiego rzecznika:
          religianta,
          > ciemnogród, zdewociałego i zapewne zdemenciałego starca (żeby użyć
          tu lokalnej
          > forumowej retoryki). A przecież wiadomo, że skoro stoi wysoko w
          Watykanie to: P
          > O
          > PIERWSZE: nic nie wie o świecie; PO DRUGIE: łże w każdym słowie.
          > Wot paradoks. Doprawdy, zabawni Ci ateiści. A ten wątek: wyborny,
          wchodzę tu i
          > od razu poprawia mi się humor...
          • mierzeja.znad.wisly Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 29.11.08, 14:37
            focus35 dła link do artykułu po czym napisała:

            ps. jak sa programy tv i radiowe dla wierzacych to wszystko jest w
            najwiekszym porzadku - inne programy sa be, bo sa jakie? -
            hedonistyczne oczywiscie - jak w internecie mozna prowadzic
            ewngelizacje i miec strony www to jest cacy, ale ogolnie to internet
            jest be, bo .... promuje hedonizm i samo zlo

            Zastanawiam się, czy to jakaś epidemia jest, czy co? Czytają ludzie tekst po
            czym omawiając go pomstują na coś, czego w tekście w ogóle
            nie ma. O jakich szkołach, kiedy w publicznych szkołach brytyjskich religii nie
            ma? O jakim internecie i promocji hedonizmu tamże? Przecież to spór wewnętrzny,
            w ramach kościoła katolickiego? Biskupowi przeszkadza że wykształceni katolicy
            są bardziej krytyczni wobec własnego kościoła. Jego diagnoza jest śłuszna - to
            prawda, że wykształceni katolicy są bardziej krytyczni, bo ludzie wykstałceni W
            OGóLE są bardziej krytyczni wobec WSZYSTKIEGO. Po prostu proces edukacyjny im
            dłużej trwa i na wyższe poziomy wchodzi tym bardziej rozwija umiejętność
            krytycznego myślenia. Obserwacja trendu jest więć trafna, czy diagnoza jest
            słuszna - to już nie sądzę. Z przyklaskiwania nic dobrego nie wyjdzie,
            ktrytyczne myślenie jest potrzebne. Ale przecież biskup ma prawo do swojego
            odrębnego i nawet mylnego zdania na ten temat.
            Co do wzrostu sceptycyzmu, relatywizmu i utylitaryzmu też ma niewątpliwie rację.
            Czy powoduje to marginalizację Boga? Ja bym dyskutował, czy w ogóle można to tak
            ująć.
            Ale przecież w całym artykule nie ma przeciwstawienia wasze-nasze, bo pretensje
            formułowane przez katolika dotyczą katolików. Czy to tak trudno odczytać?
            Ale jedno dziwi mnie na pewno: Takie artykuły powinny wszelkich ateistów i
            nie-religiantów cieszyć i nastrajać do radosnych tańców, tymczasem focus35 kręci
            nosem, marudzi, i się nudzi. Nie, no, tym ataistom to ani nic przekazać, bo nie
            kumają prostych tekstów, ani nijak dogodzić, bo jak kto powie, że Bóg się
            marginalizuje to też im jakoś nie w smak.
            Jednym słowem: co post to śmiesniej.
            • focus35 Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 29.11.08, 21:06

              moj post od linkiem byl skrotem myslowym - o tym, ze religiantom
              (glownie tym z gornej polki czyli hierarchom) zawsze cos nowego sie
              nie podoba i ze OCENIAJA to pejoratywnie - takie ocenianie jest
              ideologiczne, bo robia to na zasadzie widzimisie albo moze maja
              jakas bezposrednia linie laczaca a Absolutem? nie mam pojecia na
              jakiej podstawie wyciagaja daleko idace wnioski i wystawiaja OCENY
              MORALNE zjawiskom, ktorych nie przebadali i ktore wkladaja do
              jednego worka tworzac jakas nibyteze bez uzasadnienia i nie wiadomo
              na czym sie opierajaca. Na jakiej podstawie glosza swoje SADY i
              OCENY MORALNE? Nie podaja zadnych argumentow na popracie swoich
              bardzo ostrych sadow.
              To mnie fascynuje - i dotyczy internetu, komorek, rozwoju nauki,
              medycyny, technologii, kwestii psychologicznych, neurologicznych
              itd. - kosciol w zadnej z tych dziedzin nie ma wiele do powiedzenia,
              bo sie nie zna na zadnej z tych nich, a pierniczy o strasznych i
              niemoralnych skutkach nim najwet cos wejdzie w zycie. Jak juz
              wejdzie i swiat sie nie wali, a nawet mozna to wykorzystac na modle
              kosciola (czyli szerzyc tym swoje teorie lub pozyskiwac wiernych) to
              nagle sie robi ok - ale oczywiscie tylko w granicach, gdzie siega
              wladza kosciola - poza tym jest nie ok. Taka to nudna juz i wcale
              nie smieszna zauwazam prawidlowosc.
              Nie jestem wojujaca ateistka i nie jest moim zamiarem walka z idea
              Boga/Szatana czy innych istot nadnaturalnych, wiec nie dziele swiata
              na czarno-biale - przeciwko Bogu to dobre, a za Bogiem to zle lub
              odwrotnie - slowo Bog jest zwykle tylko pretekstem do dzialan ludzi,
              bardzo czesto nieswiadomych co nimi kieruje - to mnie interesuje, a
              nie bitwa o to czy Bog jest czy Go nie ma - ciekawsze jest dla mnie
              co ludzie robia z ta idea i co powoduje, ze sie na nia powoluja,
              choc czesto-gesto sami zupelnie nie wiedza o czym mowia.
              Nie lubie za to ewidentych manipulacyjnych zagrywek, a te hierarchia
              kosciola (kazdego, ale katolicki ma dluuzsza w tym wzgledzie
              tradycje;) uprawiala i uprawia nadal, co mi zawsze lekko pobudza
              adrenaline...
              ps. manipulacji nie lubie takze u politykow, pscyhologow i
              wszystkich, ale kwestia wierzen to jest wrecz pole do manipulacji
              dlatego to bardzo wdzieczne poletko i moim zdaniem ciekawsze niz
              polityka, ktora jest zbyt przyziemna;)

              co do krytycznego myslenia to sie zgadzam z tym co piszesz,
              mierzejo - krytyki kosciol zreszta jak zadna inna instytucja
              hierarchiczna i autorytatna NIE ZNOSI - a ze kosciol w Wlk. Brytanii
              martwi sie o sekularyzacje wyksztalconych katolikow to tylko dlatego
              jest taki delikatny, ze nie moze inaczej - gdyby glosil bardziej
              radykalne kwestie to jeszcze wiecej owieczek by sie pewnie mocno
              zastanawialo, jaki sens ma bycie w takiej organizacji - w dobie praw
              czlowieka, wolnosci wypowiedzi i oczywiscie internetu;)))itd.
              kosciol nie moze zakazac edukacji, choc moze by i chcial, wiec
              wyprawia ekwilibrystyczne zabawy o nowej interpretacji grzechu
              pieroworodnego - postraszyc zawsze mozna, jak nie ma arguemntow, a
              morale owieczek mimo Dobrej Nowiny i wysilkow kaznodziejow slabnie
              zamiast rosnac w sile i swiecic przykladem - ehhh

              mierzeja.znad.wisly napisał:

              >
              > Zastanawiam się, czy to jakaś epidemia jest, czy co? Czytają
              ludzie tekst po
              > czym omawiając go pomstują na coś, czego w tekście w ogóle
              > nie ma. O jakich szkołach, kiedy w publicznych szkołach
              brytyjskich religii nie
              > ma? O jakim internecie i promocji hedonizmu tamże? Przecież to
              spór wewnętrzny,
              > w ramach kościoła katolickiego? Biskupowi przeszkadza że
              wykształceni katolicy
              > są bardziej krytyczni wobec własnego kościoła. Jego diagnoza jest
              śłuszna - to
              > prawda, że wykształceni katolicy są bardziej krytyczni, bo ludzie
              wykstałceni W
              > OGóLE są bardziej krytyczni wobec WSZYSTKIEGO. Po prostu proces
              edukacyjny im
              > dłużej trwa i na wyższe poziomy wchodzi tym bardziej rozwija
              umiejętność
              > krytycznego myślenia. Obserwacja trendu jest więć trafna, czy
              diagnoza jest
              > słuszna - to już nie sądzę. Z przyklaskiwania nic dobrego nie
              wyjdzie,
              > ktrytyczne myślenie jest potrzebne. Ale przecież biskup ma prawo
              do swojego
              > odrębnego i nawet mylnego zdania na ten temat.
              > Co do wzrostu sceptycyzmu, relatywizmu i utylitaryzmu też ma
              niewątpliwie rację
              > .
              > Czy powoduje to marginalizację Boga? Ja bym dyskutował, czy w
              ogóle można to ta
              > k
              > ująć.
              > Ale przecież w całym artykule nie ma przeciwstawienia wasze-nasze,
              bo pretensje
              > formułowane przez katolika dotyczą katolików. Czy to tak trudno
              odczytać?
              > Ale jedno dziwi mnie na pewno: Takie artykuły powinny wszelkich
              ateistów i
              > nie-religiantów cieszyć i nastrajać do radosnych tańców, tymczasem
              focus35 kręc
              > i
              > nosem, marudzi, i się nudzi. Nie, no, tym ataistom to ani nic
              przekazać, bo nie
              > kumają prostych tekstów, ani nijak dogodzić, bo jak kto powie, że
              Bóg się
              > marginalizuje to też im jakoś nie w smak.
              > Jednym słowem: co post to śmiesniej.


              --
              www.youtube.com/watch?v=So93Iny2HWI&feature=related
              • mierzeja.znad.wisly Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 30.11.08, 08:35
                focus35 napisała:

                moj post od linkiem byl skrotem myslowym

                Pierwszy raz widzę "skrót" myślowy, który potężnie "rozszerzałby" zakres
                tematyczny omawianego zagadnienia.
                Ale cóż, miał Wałęsa swoje "plusy dodatnie", możesz i Ty mieć swoje "skróty
                rozszerzające" albo nawet "skróty wydłużające". W tym kraju wszystko może się
                zdarzyć.

                Mnie, religiantowi, cywilizacja i postęp bardzo się podobają. A z Kościoła jakoś
                się nie wypisałem. A kiedy ktoś mówi, ksiądz to, biskup tamto, hierachia sio,
                epiksopat owo, odpowiadam: Kościół to ja. Ja też. W czteroosobowej rodzinie
                bywają podzielone zdania na temat tego co powinno być na obiad, albo na jaki
                kanał teraz przełączyć TV, a ty byś chciała żeby Kościół mówił zawsze jendym
                głosem. Z prawa wielkich liczb i zasad statystyki wynika, że skoro jakaś część
                ludzkości to tępaki, jest oczywistym że część z nich musi znaleźć się w takiej
                dużej społeczności jak Kościół. Społeczność ateistów jest również wystarczająco
                duża by i tam znaleźli oni swoje miejsce. Każdy ma prawo do swojego zdania. A
                kto ma funkcję publiczną ma prawo do dokonywania osądów publicznie. Co nie
                znaczy że musi mieć rację. I czasem nie ma, a czasem ma. Więcej luzu.



                • astrotaurus Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 30.11.08, 11:48

                  mierzeja.znad.wisly napisał:


                  **W czteroosobowej rodzinie bywają podzielone zdania na temat tego co powinno
                  być na obiad, albo na jaki kanał teraz przełączyć TV, a ty byś chciała żeby
                  Kościół mówił zawsze jendym głosem. **

                  Tyle że potraw jest wiele i coraz więcej, bo ludzie pracują nad ich pomnażaniem,
                  z programami telewizyjnymi to samo, a w religii macie jedną książeczkę od prawie
                  2000 lat i jednego nieomylnego papieża i nie możecie uzgodnić w co wierzycie....
                  • kolter_hugh1 Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 01.12.08, 09:33
                    > mierzeja.znad.wisly napisał:
                    >
                    >
                    > **W czteroosobowej rodzinie bywają podzielone zdania na temat tego co powinno
                    > być na obiad, albo na jaki kanał teraz przełączyć TV, a ty byś chciała żeby
                    > Kościół mówił zawsze jendym głosem.

                    Ta , a od kiedy to tłuszcza mówi biskupom i wszelkiej maści kardynałom co maja
                    robic , skoro tato z watykanu nieomylnie wskazali drogę ?
                • focus35 Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 30.11.08, 14:25

                  wylumaczylam na czym ten skrot polegal - a niektorzy moze pojeli ow
                  skrot w lot:) - to, ze kosciol to takze Ty to jedna z dwu drog
                  myslenia na temat kosciola, kiedys zupelnie niepopularna, wiec ciesz
                  sie nie tylko cywilizacja ale i tym, ze takze pod tym wzgledem nie
                  zyjesz w czasach, w ktorych hierarchowie kosciola byli wladcami
                  panstw, bo wtedy to bylo ciekawie;))) i luzu bylo o wiele mniej - ja
                  tez sie ciesze z rozwoju nauki i postepu, choc oczywiscie same w
                  sobie nie sa nam dane i same w sobie nie sa dobre (ani nauka ani
                  postep, ktory z niej wynika) w kazdej chwili rzady religiantow i ich
                  idee moga to zatrzymac, jak rozbily to wtedy, gdy mialy wladze nie
                  tylko "dusz" ale prawodawcza i wykonawcza pod soba.
                  Jest to malo prawdopodobne, chcoby ze wzgledu na te edukacje i
                  demokracje ale nigdy nic nie wiadomo - jesliby nastapil wielki
                  kataklizm albo konflikt, ktory sprowadzi znow zycie milionow do
                  najprostszych instynktow - pole do popisu dla magikow, szamanow i
                  religiantow rozej masci jest ogromne....


                  mierzeja.znad.wisly napisał:

                  > focus35 napisała:
                  >
                  > moj post od linkiem byl skrotem myslowym
                  >
                  > Pierwszy raz widzę "skrót" myślowy, który potężnie "rozszerzałby"
                  zakres
                  > tematyczny omawianego zagadnienia.
                  > Ale cóż, miał Wałęsa swoje "plusy dodatnie", możesz i Ty mieć
                  swoje "skróty
                  > rozszerzające" albo nawet "skróty wydłużające". W tym kraju
                  wszystko może się
                  > zdarzyć.
                  >
                  > Mnie, religiantowi, cywilizacja i postęp bardzo się podobają. A z
                  Kościoła jako
                  > ś
                  > się nie wypisałem. A kiedy ktoś mówi, ksiądz to, biskup tamto,
                  hierachia sio,
                  > epiksopat owo, odpowiadam: Kościół to ja. Ja też. W czteroosobowej
                  rodzinie
                  > bywają podzielone zdania na temat tego co powinno być na obiad,
                  albo na jaki
                  > kanał teraz przełączyć TV, a ty byś chciała żeby Kościół mówił
                  zawsze jendym
                  > głosem. Z prawa wielkich liczb i zasad statystyki wynika, że skoro
                  jakaś część
                  > ludzkości to tępaki, jest oczywistym że część z nich musi znaleźć
                  się w takiej
                  > dużej społeczności jak Kościół. Społeczność ateistów jest również
                  wystarczająco
                  > duża by i tam znaleźli oni swoje miejsce. Każdy ma prawo do
                  swojego zdania. A
                  > kto ma funkcję publiczną ma prawo do dokonywania osądów
                  publicznie. Co nie
                  > znaczy że musi mieć rację. I czasem nie ma, a czasem ma. Więcej
                  luzu.
                  >
                  >
                  >
                • focus35 Re: "...zgubny wpływ internetu...." , a jednak 30.11.08, 14:35
                  mierzeja.znad.wisly napisał:

                  > focus35 napisała:
                  >
                  > moj post od linkiem byl skrotem myslowym
                  >
                  > Pierwszy raz widzę "skrót" myślowy, który potężnie "rozszerzałby"
                  zakres
                  > tematyczny omawianego zagadnienia.

                  w podanym w poprzednim poscie linku brytyjscy biskupi martwia sie,
                  ze edukacja na stopniu wyzszym niz sredni przyczynia sie do egoizmu,
                  sekularyzmu i hedonizmu - napisalam pod tym, ze zadziwa mnie latwosc
                  potepiania zjawisk przez kosciol i wyciagania bardzo ogolnych
                  wnioskow bez podania zrodla albo uzasadnienia - i zauwazylam, ze
                  religianci stosuja dziwna zasade wykorzystywania mimo tej zlej oceny
                  moralnej zdobyczy edukacji i postepu do wlasnych celow - wtedy i
                  tylko wtedy jest to dobre.
                  Wyjasnilam lopatologicznie skrot, ktory tak Cie zdziwil:) a teraz
                  poprosze na jakas poparta argumentami a nie zdziwieniami lub
                  sadami;) odpowiedz na frg. z poprzedniego mojego postu na ten temat:
                  zastanwia mnie, ze "religiantom
                  (glownie tym z gornej polki czyli hierarchom) zawsze cos nowego sie
                  nie podoba i ze OCENIAJA to pejoratywnie (jest to takze nawiazanie
                  do linku o szkodliwym wplywie edukacji na katolikow, drogi mierzejo -
                  unaoczniam, zebys widzial zwiazek;) - takie ocenianie jest
                  ideologiczne, bo robia to na zasadzie widzimisie albo moze maja
                  jakas bezposrednia linie laczaca a Absolutem? nie mam pojecia na
                  jakiej podstawie wyciagaja daleko idace wnioski i wystawiaja OCENY
                  MORALNE zjawiskom, ktorych nie przebadali i ktore wkladaja do
                  jednego worka tworzac jakas nibyteze bez uzasadnienia i nie wiadomo
                  na czym sie opierajaca. Na jakiej podstawie glosza swoje SADY i
                  OCENY MORALNE?

                  ??????
                  • mierzeja.znad.wisly Odpowiedzi na trzy opsty focus 35 30.11.08, 16:50
                    Odpowiedź na komentarz do artykułu:

                    Piszesz
                    w podanym w poprzednim poscie linku brytyjscy biskupi martwia sie,
                    ze edukacja na stopniu wyzszym niz sredni przyczynia sie do egoizmu,
                    sekularyzmu i hedonizmu - napisalam pod tym, ze zadziwa mnie latwosc
                    potepiania zjawisk przez kosciol i wyciagania bardzo ogolnych
                    wnioskow

                    No proszę, natomiast łatwość wyciągania przez Ciebie bardzo ogólnych wniosków na
                    podstawie wypowiedzi JEDNEGO biskupa, jakoś Cię nie zadziwia.
                    Twój ogólny wniosek brzmi tak: religiantom (glownie tym z gornej polki czyli
                    hierarchom) zawsze cos nowego sie nie podoba” I to po przeczytaniu jednego
                    artykułu. Ja na przykład też jestem religiantem. I wcale mi się nie podoba
                    znaleźć w jednym worku z biskupem O’Donoghue czy np. z Ojcem Rydzykiem. Nie
                    uważam, że to co najbardziej nagłośnione jest najbardziej reprezentatywne. Takie
                    myślenie uważam, cytuję „za ocenianie ideologiczne, robione na zasadzie
                    widzimisię” Po prostu, „nie mam pojecia na
                    jakiej podstawie wyciągasz tak daleko idace wnioski i wystawiasz OCENY
                    MORALNE zjawiskom, ktorych nie przebadałaś” – bo lektura jednego artykuły
                    dotyczącego jednego raportu opracowanego przez jednego biskupa, to raczej nie
                    jest „badanie”, zgodzisz się? Innych zaś źródeł nie podajesz.
                    To tyle mojego komentarza na temat Twojego komentarza do artyukułu. Przepraszam
                    za naruszenie praw autorskich i posłużenie się Twoimi słowami, ale sądziłem, ze
                    tak lepiej zrozumiesz, o co mi chodzi.

                    2. Odopwiedź na post o tym jaki kościół był kiedyś be i co by to było gdyby
                    nagle wszystko się zawaliło i znowu religianci byli be.

                    Nie zajmuję się tym „co było a nie jest” ani też tym „co by było gdyby”. Na
                    przeszłość nie mam wpływu, a tym co by było zajmę się jak będzie. Uważam że
                    szkoda na to życiowej energii, w teraźniejszości dość mamy wyzwań, żeby się
                    rozdrawniać na roztrząsanie rzeczy na które nic a nic nie poradzimy, a zwłaszcza
                    na te które są „mało prawdopodobne”.

                    Odpowiedź na post w obronie Astrotaurusa:

                    Przypomnę jak to było
                    Moja teza:
                    Przecież gdyby przełomy w nauce miały decydujące znaczenie już dawno powinny
                    religię zmieść**

                    Odpowiedź Astro:
                    I tam, gdzie nauka i edukacja grają jedne z pierwszych skrzypiec zmiatają..

                    Zrozumiałem to tak, że tam gdzie mocno promuje się naukę i edukację, religia
                    zostaje zmieciona. W USA promuje się mocno, religii się nie zmiata. W każdym
                    razie daleko jest od tego. To że większa część wykształconych elit będzie się
                    odżegnywać od wiary, to o wiele za mało by wiarę „zmieść”. Zwłaszcza w czasach
                    gdy rola „elit” w kształtowaniu kierunków rozwoju społecznego dramatycznie
                    maleje. Ponadto wydaje mi się, że nauka ma przede wszystkim służyć ludzkości,
                    jest instrumentem, narzędziem. Sposobem na wyjaśnienie, nie na likwidację.
                    Przecież są nauki badające religie i wierzenia, wcale nie po to by je
                    zlikwidować. Nie wydaje mi się żeby większość naukowców, wierzących czy nie,
                    stawiała sobie za cel „zmiecenie” religii. Wyjątkiem jest tu może Richard
                    Dawkins, ale cóż, jego dzieło na ten temat mocno odstaje merytorycznie in minus
                    od jego wcześniejszych dokonań, więcej w nim publicystyki niż nauki, a przy tym
                    nie sądzę by zdziałało to wiecej ponad zapewnienie autorowi medialnego rozgłosu.
                    Książka jest entuzjastycznie przyjmowana przede wszystkim przez innych ateistów,
                    a cóż może przynieść przekonywanie przekonanych? Tak czy inaczej, nie ma na
                    świecie przykładu by jakiekolwiek działania właśnie nauki (nie represje
                    polityczne) spowodowały całkowite „zmiecenie” religii. Jeśli się mylę, proszę o
                    przykład.
                    • polski_amstaf Re: Odpowiedzi na trzy opsty focus 35 02.12.08, 01:49
                      >mierzeja.znad.wisly napisał:
                      >To że większa część wykształconych elit będzie się
                      > odżegnywać od wiary, to o wiele za mało by wiarę „zmieść”. Zwłaszcz
                      > a w czasach
                      > gdy rola „elit” w kształtowaniu kierunków rozwoju społecznego drama
                      > tycznie maleje

                      Problem krk polega na tym, że coraz więcej tz. "trzody" zaczyna myśleć sama, i
                      nie potrzebuje pośrednika w kontaktach z "bogiem". W myśl zasady: kupowanie bez
                      pośrednika wychodzi najtaniej.
                      Btw. Gdyby kierunek rozwoju społecznego był wyznaczany przez nasz polski krk, to
                      spełniłby się "dream" lesia K.>wracamy do 2 rp. Ma być tak jak w 36, jak
                      dyktator zdechł.
    • kolter_hugh1 Re: ministranciei mierzejo z.n wisly! 29.11.08, 12:36
      mierzeja.znad.wisly napisał:
      Przeto
      > strząsnał kurz z trzewików i poszedł dalej. Tak czynią wierzący, jaskółko.

      No nie wszyscy , niektórzy nie mogąc pogodzić się z odmową wysyłali tam zakony
      krzyżowe ::(((
    • aga-43 Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 29.11.08, 19:14

      Watykan: komórki i internet odbierają nam duszę

      Świat pędzi, ale jedno pozostaje niezmienne. Że Watykanowi się to nie podoba.

      Jak donosi "Daily Telegraph", tym razem nie wystąpił przewodniczący lub
      współpracownik anonimowej dla wiernych kongregacji. Przemówił ojciec Federico
      Lombardi, rzecznik Stolicy Apostolskiej. Cytujemy:

      W erze telefonu komórkowego i internetu jest prawdopodobnie trudniej niż
      kiedykolwiek się wyciszyć i zadbać o wewnętrzny wymiar życia. (...) Jeśli się o
      niego nie zadba, życie [wewnętrzne] może się stać się jałowe, lub wręcz martwe.

      "Telegraph" jednak nie bez satysfakcji przypomina:

      Benedykt XVI przyjął wiele z przejawów nowych technologii, by
      rozprzestrzeniać katolicki przekaz do młodej publiczności. W czasie Światowych
      Dni Młodzieży w Sydney papież rozsyłał do uczestników SMS-y.

      [Poza tym] Watykan nawet udostępnił w sieci część tekstów ze swojej bibliotek.

      Na tym ukryty komentarz gazety się kończy, ale my nie mamy takich ograniczeń. Po
      naszemu, rzecznik Watykanu, ten łącznik papieża z mediami, a więc teoretycznie
      ekspert od mediów, powinien dostać po łapach.

      Czy on nie rozumie, że media, tak jak inne narzędzia używane przez człowieka,
      nie są ani złe, ani dobre? Jak młotek, samochód czy mikrofalówka. Jednak
      wystąpień o potencjalnym wyjałowieniu życia duchowego stolarzy, kierowców tirów
      czy gospodyń (oczywiście oby płci) domowych jakoś nie słyszymy.

      A może to szatańskie media po prostu ukrywają prawdę i nie pozwalają dowiedzieć
      się ludziom, że deska do krojenia chleba to portal do pierwszego kręgu piekła?

      //Rafał Madajczak//

      Oni dobrze wiedzą, że internet ich wykończy, Prawda o kościele, rozwali firmę od
      środka . Ambona utraciła monopol i skończyło się milczenie owiec.





      • polski_amstaf Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 02.12.08, 01:56
        >aga-43 napisała:
        >Jak młotek, samochód czy mikrofalówka.

        No, młotek może posłużyć do zabicia Blizniego, a mf do usmażenia kota;)
        W krainie jp2 i ogóra kiszonego samochód służy generalnie do zabijania siebie i
        swojej rodziny, a przy okazji Bliznich.

        Pzdr.
    • polski_amstaf Re: ateiści dostali potężną broń do ręki : Inter 02.12.08, 01:29
      Jeszcze raz powtórzę:
      "wielu historyków katolickich twierdzi że głównym powodem sukcesu reformacjibył
      WYNALAZEK DRUKU."
      Zobaczymy co za parę lat ci panowie powiedzą o internecie;)
      Pzdr.
    • dzi1a była sobie kotka ,miała kociąt siedem 21.01.09, 21:20
      Była sobie kotka,
      Miała kociąt siedem.
      Sześciu było wierzących,
      Niewierzący jeden.

      Po paru tygodniach:

      Była sobie kotka,
      Miała kociąt siedem.
      Sześciu niewierzących,
      A wierzący jeden.

      Dlaczego?

      Kocięta przejrzały na oczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka