Dodaj do ulubionych

Małżeństwo - tak, konkubinat - nie!

15.12.03, 18:56
www.wprost.pl/ar/?O=53373&C=57
Już w Mezopotamii o tym wiedzieli.
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 15.12.03, 19:21
      arcykr napisał:

      >
      > Już w Mezopotamii o tym wiedzieli.
      :) moznaby żartem rzec, ze świat to jednak z postępem idzie :)
      Ale nie powiem tak, bo nie mam nic do instytucji małżeństwa jako takiej ...nie
      dla mnie na pewno, ale dzięki Bogu, ze żyjemy w kraju, gdzie póki co nikt nie
      może nas zmusić, ani to życia w konkubinacie, ani do jakiegokolwiek
      ślubu ...Przeraża mnie myśl, ze są kraje gdzie małżeństwa sa kojarzone przez
      rodziców, czy jakąś radę starszych:) Ale również byłabym zdecydowanie przeciwko
      państwu, które zabraniałoby formalizowania związku jeśli sie tego pragnie ...
      Ot ...wspaniałości wolnego wyboru :)
      • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 15.12.03, 19:27
        kora3 napisała:

        > Ale nie powiem tak, bo nie mam nic do instytucji małżeństwa jako takiej ...nie
        > dla mnie na pewno,
        Dlaczego nie dla ciebie?

        > Ot ...wspaniałości wolnego wyboru :)
        (26) Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieńswo i przekleństwo. (27) Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję - (28) przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie.
        (Ks.Powt.Prawa 11:26-28)
        • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 15.12.03, 19:53
          arcykr napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          > > Ale nie powiem tak, bo nie mam nic do instytucji małżeństwa jako takiej ..
          > .nie
          > > dla mnie na pewno,
          > Dlaczego nie dla ciebie?
          >
          to było tak troche ironicznie powiedziane Arcykrze :) Ale m.in. dlatego, ze już
          raz próbowałam i nie podobało mi sie :)
          A poważnie to na tzw. żone - Ślązaczkę to ja się nie nadaję ..nie umiem udawać,
          ze pieluchy, szorowanie podług i garów oraz czekanie na "pana męża" z żarciem
          jest moim życiowym posłannictwem :)
          Podoba mi się partnerstwo i taki właśnie związek preferuję ...ale oczywiście
          sam ślub lub jego brak nie czyni związku jakimś jakościowo ..związek tworzą
          ludzie :) Po prostu na ślub nie mam ochoty - moje prawo :)

          Pozdro
          Korcia
          ***Anioły sa takie ciche ...zwłaszcza te w Bieszczadach...****
          • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 08:14
            kora3 napisała:

            > arcykr napisał:
            >
            > > kora3 napisała:
            > >
            > > > Ale nie powiem tak, bo nie mam nic do instytucji małżeństwa jako taki
            > ej ..
            > > .nie
            > > > dla mnie na pewno,
            > > Dlaczego nie dla ciebie?
            > >
            > to było tak troche ironicznie powiedziane Arcykrze :) Ale m.in. dlatego, ze już raz próbowałam i nie podobało mi sie :)
            Ta"próba" wciąż trwa.

            > A poważnie to na tzw. żone - Ślązaczkę to ja się nie nadaję ..nie umiem udawać,>
            > ze pieluchy, szorowanie podług i garów oraz czekanie na "pana męża" z żarciem
            > jest moim życiowym posłannictwem :)
            To nie jest mój ideał żony.
            • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 12:20
              arcykr napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > > arcykr napisał:
              > >
              > > > kora3 napisała:
              > > >
              > > > > Ale nie powiem tak, bo nie mam nic do instytucji małżeństwa jako
              > taki
              > > ej ..
              > > > .nie
              > > > > dla mnie na pewno,
              > > > Dlaczego nie dla ciebie?
              > > >
              > > to było tak troche ironicznie powiedziane Arcykrze :) Ale m.in. dlatego, z
              > e już raz próbowałam i nie podobało mi sie :)
              > Ta"próba" wciąż trwa.

              A nie już nie ...na szczęście chwalić Boga ....zakończy się wkrótce w sądzie
              okręgowym :) Jaak o tym myśle mód leje mi się na serce, ze to już
              koniec ...uwierz mi ...Nigdy więcej takiego koszmaru ....
              >
              > > A poważnie to na tzw. żone - Ślązaczkę to ja się nie nadaję ..nie umiem ud
              > awać,>
              > > ze pieluchy, szorowanie podług i garów oraz czekanie na "pana męża" z żarc
              > iem
              > > jest moim życiowym posłannictwem :)
              > To nie jest mój ideał żony.

              I całe Twoje szczeście Arcy ...nawiasem mówiąc sorka za ortografa "podłóg"miało
              być oczywiście !!!!:)
              • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:10
                kora3 napisała:

                > > Ta"próba" wciąż trwa.>
                > A nie już nie ...na szczęście chwalić Boga ....zakończy się wkrótce w sądzie
                > okręgowym :)
                A co ma sąd okręgowy do powiedzenia w związku z sakramentem małżeństwa?
                • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:19
                  arcykr napisał:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > > Ta"próba" wciąż trwa.>
                  > > A nie już nie ...na szczęście chwalić Boga ....zakończy się wkrótce w sądz
                  > ie
                  > > okręgowym :)
                  > A co ma sąd okręgowy do powiedzenia w związku z sakramentem małżeństwa?

                  A nic :)
                  Ale ów sad okręgowy da mi taki papierek, ze nie mam już nic wspolnego z
                  gosciem, który jest moim niby męzem w świetle prawa kanonicznego:) Moze sobie
                  być sakramentalny, ale już nie ma do mnie nic :)
                  Niech żyje Sąd okręgowy w Katowicach na Francuskiej !!!!! :)
                  • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:30
                    kora3 napisała:

                    > Moze sobie
                    > być sakramentalny, ale już nie ma do mnie nic :)
                    Ma. Przekonasz sie po śmierci.
                    • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:43
                      arcykr napisał:

                      > kora3 napisała:
                      >
                      > > Moze sobie
                      > > być sakramentalny, ale już nie ma do mnie nic :)
                      > Ma. Przekonasz sie po śmierci.

                      Ja się już za życia przekonałam co to za ziółko :)))
                      • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:51
                        kora3 napisała:

                        > Ja się już za życia przekonałam co to za ziółko :)))
                        Po śmierci przypomniane tobie będą wszystkie twoje winy.
                        • mike_mike Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:57
                          arcykr napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > > Ja się już za życia przekonałam co to za ziółko :)))
                          > Po śmierci przypomniane tobie będą wszystkie twoje winy.

                          Stary, a czy Ty nie jesteś czasem guru jakiejś sekty?
                          • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:21
                            mike_mike napisał:

                            > Stary, a czy Ty nie jesteś czasem guru jakiejś sekty?
                            Nie.
                        • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:00
                          arcykr napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > > Ja się już za życia przekonałam co to za ziółko :)))
                          > Po śmierci przypomniane tobie będą wszystkie twoje winy.

                          Twoje Tobie zapewne też ...a mój ex to już zajmnie sadowi ostatecznemu całą
                          wieczność ...znów kolejka :)))
          • mamalgosia Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 13:59
            nie do mnie było, ale koro-arcy dialogi są takie pasjonujące, że trudno się
            nie wtrącić:)
            Korciu, oczywiście, że masz prawo wybrać stan , w którym żyjesz. Ale uważam,
            że Twoja wizja małżeństwa śląskiego jest krzywdząca
            • kora3 MałaMałgosia :) - sprostowanie !!!! 16.12.03, 14:26
              mamalgosia napisała:

              > nie do mnie było, ale koro-arcy dialogi są takie pasjonujące, że trudno się
              > nie wtrącić:)
              > Korciu, oczywiście, że masz prawo wybrać stan , w którym żyjesz. Ale uważam,
              > że Twoja wizja małżeństwa śląskiego jest krzywdząca

              Gosiaczku :) Jeśli tak moge napisać :)To był naprwdę żart ...znam wiele takich
              małżeństw na Śląsku i nie tylko, ale raczej z tego starszego pokolenia, kiedy
              chop robił na grubie, a baba doma siedziała i piekła kołocze :)
              Teraz już od dawna tak nie bywa,choćby dlatego, ze cięzko samaemu mężczyźnie
              teraz utrzymac rodzinę, a owe "gruby" zamkniete:(, a i kobiety wykształcone i
              ambitne ..Jeśli ktos poczuł się urażony - przepraszam!!!!!Naprawdę
              żartowałam ...
              • mamalgosia Re: MałaMałgosia :) - sprostowanie !!!! 16.12.03, 14:32
                no dobrze, jak żart to żart. Domyślam się, o jaki stereotyp Ci chodzi. Ale
                gruby teraz zamykają, a familoków coraz mniej...
                Ja pracuję, mąż pracuje, oboje po dwóch fakultetach. Ale kluski śląskie umiem
                robić i to całkiem pyszne.
                MałaMałgosia? A kto to taki??? Ja mam całe 161 cm;)
                • kora3 Re: MałaMałgosia :) - sprostowanie !!!! 16.12.03, 14:42
                  mamalgosia napisała:

                  > no dobrze, jak żart to żart. Domyślam się, o jaki stereotyp Ci chodzi. Ale
                  > gruby teraz zamykają, a familoków coraz mniej...

                  Szkopda mi dziołcha tych grub i tych boroków co w nich przerobili całe życie a
                  teroz ni mają kaj iść :(((((

                  > Ja pracuję, mąż pracuje, oboje po dwóch fakultetach. Ale kluski śląskie umiem
                  > robić i to całkiem pyszne.

                  Ja też umiem , ale ja tego nie lubię ...Też cały czas pracowalam i mamy jeszcze
                  kilka wspólnych cech innych Mamałgosiu ....w tym także wzrost :)
                  podobny ...jesteś teraz gdziesik blisko mnie :) Miło powitać rodaczke-
                  Ślązaczkę :)

                  > MałaMałgosia? A kto to taki??? Ja mam całe 161 cm;)

                  Przepraszam za przejęzyczenie w nicku tak mi się napisało ...soreczka !!!!
                  • mamalgosia no! 16.12.03, 14:46
                    wybaczyłam Ci;)
                    Pisałaś w jakimś wątku o Katowicach - ja mam do nich około 50 km, a mój mąż
                    jeździ tam codziennie (chyba, że PKP jak dziś wpadnie na genialny pomysł
                    strajku).
                    Nie przepadam za Katowicami, chociaż studiowałam tam 5 lat (może dlatego?),
                    chociaż mam sentyment do placu przed Katedrą.
                    A kluski sa mnam mniam
                    • kora3 Re: no! 16.12.03, 14:56
                      mamalgosia napisała:

                      > wybaczyłam Ci;)

                      Dzięki Ci o wielka Mamałgosiu !!!!!!

                      > Pisałaś w jakimś wątku o Katowicach - ja mam do nich około 50 km, a mój mąż
                      > jeździ tam codziennie (chyba, że PKP jak dziś wpadnie na genialny pomysł
                      > strajku).

                      Ja mieszkam w centrum ...ciężko z parkowaniem :( W zasadzie lubię Katowice, ale
                      nie mam w sobie tzw. patriotyzmu lokalnego miasto jak miasto :) Ale mam tu
                      wielu znajomych, ulubione miejsca itepe :)
                      Też tu studiowałam:) ale nie tylko tu i moim ukochanym miastem jest jednak
                      Krak :)

                      > Nie przepadam za Katowicami, chociaż studiowałam tam 5 lat (może dlatego?),
                      > chociaż mam sentyment do placu przed Katedrą.

                      Pięknie tam jest wiosna i jesienią ...
                      > A kluski sa mnam mniam

                      Akurat nie przepadam za śląską kuchnia, bo dla mnie jest ciężkawa ...ale
                      najbardziej nie lubię moczki w Wigilię ...dla mnie to jest niedobre po
                      propstu..na szczęscie nie ma obowiązku tego jeść :)) A mój brat zeżera to ze
                      smakiem ...wszystko ..za co niniejszym bardzo mu dziękuję z tego tu
                      miejsca !!!! :D
                  • kochanica.francuza Re: MałaMałgosia :) - sprostowanie !!!! 18.12.03, 20:08
                    kora3 napisała:

                    > mamalgosia napisała:
                    >
                    > > no dobrze, jak żart to żart. Domyślam się, o jaki stereotyp Ci chodzi. Ale
                    >
                    > > gruby teraz zamykają, a familoków coraz mniej...
                    >
                    > Szkopda mi dziołcha tych grub i tych boroków co w nich przerobili całe życie
                    a
                    > teroz ni mają kaj iść :(((((
                    >
                    > > Ja pracuję, mąż pracuje, oboje po dwóch fakultetach. Ale kluski śląskie um
                    > iem
                    > > robić i to całkiem pyszne.
                    >
                    > Ja też umiem , ale ja tego nie lubię ...

                    A ja nie umiem zadnych...śląskich , pyrlandzkich szarych, pyrlandzkich szagówek
                    ani zadnych innych, które wam przyjdą do glowy...
                    Też cały czas pracowalam i mamy jeszcze
                    >
                    > kilka wspólnych cech innych Mamałgosiu ....w tym także wzrost :)
                    > podobny ...jesteś teraz gdziesik blisko mnie :) Miło powitać rodaczke-
                    > Ślązaczkę :)
                    >
                    > > MałaMałgosia? A kto to taki??? Ja mam całe 161 cm;)
                    >
                    > Przepraszam za przejęzyczenie w nicku tak mi się napisało ...soreczka !!!!
                    • kora3 Kluski i kobiety :) 18.12.03, 20:28
                      kochanica.francuza napisała:

                      >
                      > > Ja też umiem , ale ja tego nie lubię ...
                      >
                      > A ja nie umiem zadnych...śląskich , pyrlandzkich szarych, pyrlandzkich szagówek
                      >
                      > ani zadnych innych, które wam przyjdą do glowy...

                      Ale kochana Kochanico !!! umiejętność robienai klusek nie jest kluczową sprawą w
                      życiu człowieka :) Całe zresztą szczęście ...
                      Nawisem mówiąc ..kiedyś na forum chyba kobieta :) jedna kobitka łokrutnie
                      przeżywała, ze zrobiła cos tam do jedzonka a Jej mąż powiedział, ze to Mu nie
                      smakuje ...post zakończyła pytaniem "Co Wy zrobiłybyście w takeij sytuacji?"
                      Przyznam się, ze choć jestem ogólnie dość wrażliwa na ludzkie problemy, to ten
                      mnie lekko zdziwił ....bo ta kobieta zrobiła z tego prawie dramat ....
                      Tak czy owak odpowiedziałam Jej uczciwie co ja zrobiłabym w tej niewątpliwie
                      okropnej i traumatycznej sytuacji ..mianowicie:) powoedziałabym mojemu
                      mężczyźnie, żebyśmy zmienili restaurację:) albo żeby wybrał co innego z karty
                      ...albo zrobił coś pysznego :))) i od razu cos dla mnie też :)
                      Troche byłam złosliwa ...bo jeszcze poradziłam, zeby następnym razem ONA zaczęła
                      wybrzydzać na to co Jej mąż ugotuje i też koniecznie przy gościach ...:) W
                      każdym razie coś w tym rodzaju :)
                      Wiem, ze to było niemiłe, ale doprawdy nie rozumiem kobiet, które same sie
                      ustawiają w szeregu pokojówek, kucharek i sprzątaczek Jaśnie Pana, a potem
                      skarżą sie n swój los kury domowej ...
                      Podsumowując - nie kluski czynią człowieka ani kobiete , więc zamiast zaraz
                      pędzić po książke kucharską i zacząć nauke zrób sobie francuski manicure !!!!
                      Ostatnio nuczyłam się sama robić takowy :) i mam jedną z tych moich małych
                      przyjemności ;)

                      PS.
                      Chyba, ze lubisz te kluski i bardzo Ci się ich zachce to się naucz robić ..ale
                      nic na siłę :)
                      • kochanica.francuza Re: Kluski i kobiety :) 18.12.03, 21:15
                        kora3 napisała:

                        > kochanica.francuza napisała:
                        >
                        > >
                        > > > Ja też umiem , ale ja tego nie lubię ...
                        > >
                        > > A ja nie umiem zadnych...śląskich , pyrlandzkich szarych, pyrlandzkich sza
                        > gówek
                        > >
                        > > ani zadnych innych, które wam przyjdą do glowy...
                        >
                        > Ale kochana Kochanico !!! umiejętność robienai klusek nie jest kluczową
                        sprawą
                        > w
                        > życiu człowieka :) Całe zresztą szczęście ...
                        > Nawisem mówiąc ..kiedyś na forum chyba kobieta :) jedna kobitka łokrutnie
                        > przeżywała, ze zrobiła cos tam do jedzonka a Jej mąż powiedział, ze to Mu nie
                        > smakuje ...post zakończyła pytaniem "Co Wy zrobiłybyście w takeij sytuacji?"
                        > Przyznam się, ze choć jestem ogólnie dość wrażliwa na ludzkie problemy, to ten
                        > mnie lekko zdziwił ....bo ta kobieta zrobiła z tego prawie dramat ....
                        > Tak czy owak odpowiedziałam Jej uczciwie co ja zrobiłabym w tej niewątpliwie
                        > okropnej i traumatycznej sytuacji ..mianowicie:) powoedziałabym mojemu
                        > mężczyźnie, żebyśmy zmienili restaurację:) albo żeby wybrał co innego z karty
                        > ...albo zrobił coś pysznego :))) i od razu cos dla mnie też :)
                        > Troche byłam złosliwa ...bo jeszcze poradziłam, zeby następnym razem ONA
                        zaczęł
                        > a
                        > wybrzydzać na to co Jej mąż ugotuje i też koniecznie przy gościach ...:) W
                        > każdym razie coś w tym rodzaju :)
                        > Wiem, ze to było niemiłe, ale doprawdy nie rozumiem kobiet, które same sie
                        > ustawiają w szeregu pokojówek, kucharek i sprzątaczek Jaśnie Pana, a potem
                        > skarżą sie n swój los kury domowej ...
                        > Podsumowując - nie kluski czynią człowieka ani kobiete , więc zamiast zaraz
                        > pędzić po książke kucharską i zacząć nauke zrób sobie francuski manicure !!!!
                        > Ostatnio nuczyłam się sama robić takowy :) i mam jedną z tych moich małych
                        > przyjemności ;)
                        >
                        > PS.
                        > Chyba, ze lubisz te kluski i bardzo Ci się ich zachce to się naucz robić ..ale
                        > nic na siłę :)
                        >
                        Nie, ale ja sie tym chwale.
                        Pamietam, jak byłam na kursie kinetografii, czyli zapisywania ruchu i
                        tańca...profesor co jakis czas pytał którąś z nas, czy umie gotować...na mnie
                        nie trafiło, bo bym powiedziała, że każdy ma swoja tradycję rodzinną i trzeba
                        ją pielęgnować...;-)))
                        Fr. manicure nie lubie, zresztą zadnego.
                        A podobny problem ma II zona mojego starego, która ma z nim 2 dzieci: podobno
                        NIE ZDARZA się, zeby obiad smakowal wszystkim.
                        Moja matka chrzestna, jak jej dzieci dorastały, zrobila tak: Chce ci się jeść?
                        (do 17-letniego mlodziana). To idz do sklepu, kup, ugotuj, a pozmywac nie
                        zapomnij.
                        Hehe.
                        No nie moge się doczekac wejścia Arcego na forum.
      • mamalgosia swatanie 16.12.03, 13:57
        nie żebym sama chciała być wyswatana, ale ponoć te kojarzone małżeństwa często
        były bardzo udane.
        Pochwalę się nawet, że już 3 razy robiłam za swatkę i 2 małżeństwa są udane
        (do trzeciego nie doszło)
        • kora3 Re: swatanie 16.12.03, 14:37
          mamalgosia napisała:

          > nie żebym sama chciała być wyswatana, ale ponoć te kojarzone małżeństwa
          często
          > były bardzo udane.
          > Pochwalę się nawet, że już 3 razy robiłam za swatkę i 2 małżeństwa są udane
          > (do trzeciego nie doszło)

          Oj Gosiaczku niewdzięcznej podjęłąs się roli, a zatem tym bardziej gratuluję !!!
          Nie zdarzyło mi się nikogo jak dotąd "swatać" (i oby nigdy) jakoś się tak
          zdarzyło,ze ludzie w moim otoczeniu dobierali się sami :) Ale pochwalę się, ze
          u mnie na imprezie zapoznała się moja przyjaciółka z moim dobrym kolegą z
          roku ...to nie było klasyczne "swatanie", bo poradzili sobie sami :) ale mam
          udane małżeństwo złożone z moich przyjaciół i problem był tylko w tym czyim
          świadkiem mam być na ślubie :) Wybrałąm przyjaciółkę, ale Qmpel się nie
          obraził :D
          • mamalgosia Re: swatanie 16.12.03, 14:47
            dlaczego "i oby nigdy"?
            • kora3 Re: swatanie 16.12.03, 15:04
              mamalgosia napisała:

              > dlaczego "i oby nigdy"?

              hmmmm ....jakoś nie widze siebie w takiej roli ....zresztą tzw. "swatanie' bywa
              czasem niewdzięczną moze rolą ...i bez urazy trąci mi troszkę myszką ..zreszta
              może zalezy też jaką ma formę ....ja jednak wolałabym nie czuć sie aż tak
              odpowiedzialna za cyjś związek :)
    • kochanica.francuza No to lu Arcy do ołtarza! 15.12.03, 20:03
      jak nie chcesz do zakonu...
      • arcykr Do tego trzeba dwojga 16.12.03, 08:19
        kochanica.francuza napisała:

        > jak nie chcesz do zakonu...
        Można żyć samotnie poza klasztorem.
        2348 Każdy ochrzczony jest powołany do czystości. Chrześcijanin "przyoblekł się w Chrystusa" (Ga 3, 27), wzór wszelkiej czystości. Wszyscy wierzący w Chrystusa są powołani do życia w czystości zgodnie z różnymi stanami życia. W chwili chrztu chrześcijanin zobowiązał się do czystego przeżywania swojej uczuciowości.

        2349 "Wszyscy ludzie powinni odznaczać się cnotą czystości stosownie do różnych stanów swego życia; jedni, przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty celibat, w ten sposób mogąc łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu; inni natomiast prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla wszystkich, zależnie od tego, czy są związani małżeństwem, czy nie"92. Osoby związane małżeństwem są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują czystość we wstrzemięźliwości:

        Istnieją trzy formy cnoty czystości: jedna dotyczy stanu małżeńskiego, druga - wdowieństwa, trzecia - dziewictwa. Nie pochwalamy jednej z nich z wyłączeniem pozostałych... Dyscyplina Kościoła pod tym względem jest bogata93.
        • kochanica.francuza No bez ciebie bym nie wpadła! 18.12.03, 21:16
          arcykr napisał:

          > kochanica.francuza napisała:
          >
          > > jak nie chcesz do zakonu...
          > Można żyć samotnie poza klasztorem.
          > 2348 Każdy ochrzczony jest powołany do czystości. Chrześcijanin "przyoblekł
          się
          > w Chrystusa" (Ga 3, 27), wzór wszelkiej czystości. Wszyscy wierzący w
          Chrystus
          > a są powołani do życia w czystości zgodnie z różnymi stanami życia. W chwili
          ch
          > rztu chrześcijanin zobowiązał się do czystego przeżywania swojej uczuciowości.
          >
          > 2349 "Wszyscy ludzie powinni odznaczać się cnotą czystości stosownie do
          różnych
          > stanów swego życia; jedni, przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty celibat,
          w
          > ten sposób mogąc łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu; inni
          natomias
          > t prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla wszystkich,
          zal
          > eżnie od tego, czy są związani małżeństwem, czy nie"92. Osoby związane
          małżeńst
          > wem są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują
          czystość
          > we wstrzemięźliwości:
          >
          > Istnieją trzy formy cnoty czystości: jedna dotyczy stanu małżeńskiego, druga -

          > wdowieństwa, trzecia - dziewictwa. Nie pochwalamy jednej z nich z wyłączeniem
          p
          > ozostałych... Dyscyplina Kościoła pod tym względem jest bogata93.
    • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 15.12.03, 20:11
      A ja żyję na kocią łapę. Pobierzemy się dopiero wtedy, gdy będziemy tego
      chcieli. Na razie nie potrzebujemy urzędowego świstka.
      • mamalgosia Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:02
        wyobraź sobie,. że są osoby, dla których małżeństwo to coś zdecydowanie więcej
        niż urzędowy świstek
        • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:25
          A czy ja mówię, że tak nie jest? Stwierdzam tylko, że dla mnie i mojej
          Ukochanej jest to obecnie świstek papieru. Tym byłby, gdybyśmy dzisiaj się
          pobrali. Pobierzemy się, jak przyjdzie na to czas. Nb. miłośc jest dla mnie
          miliony razy więcej ważna niż małżeństwo.
          Tak na marginesie pewnie kiedyś małżeństwo będzie dla mnie ważne. I bardzo się
          cieszę, że dla wielu małżeństwo oznacza coś niesłychanie ważnego.
          • mamalgosia Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:28
            Najważniejsze, żeby człowiek postępował zgodnie ze swoimi przekonaniami.
            Gdybym tak jak ty uważała małżeństwo tylko za świstek papieru, to również
            postępowałabym tak jak Ty.
            • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:40
              mamalgosia napisała:

              > Najważniejsze, żeby człowiek postępował zgodnie ze swoimi przekonaniami.
              Niektórzy SS-mani też postepowali zgodnie ze swoimi przekonaniami.
              • mamalgosia Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:49
                arcy, jasne, swoje sumienie trzeba kształtować. Jednak poczytaj dokumenty
                soborowe: człowiek ma przede wszystkim postępowac zgodnie ze swoim sumieniem.
                A jakie ono jest to kwestia dyskusji
                • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:53
                  Wszyscy ludzie postępują zgodnie ze swoimi poglądami (no, chyba że ktoś pod
                  przymusem albo groźbą im tego zabrania). Sęk w tym, że niektórzy mają
                  zbrodnicze poglądy (a'propos SS). Szkodliwe poglądy mają też ci, którzy
                  uważają, że jako jedyni mają monopol na prawdę, a wszystkich innych uważają za:
                  gorszych, grzesznych, głupszych, wrogów (niepotrzebne skreślić)
                  • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:57
                    nauma napisał:

                    > a wszystkich innych uważają za:>
                    > gorszych, grzesznych, głupszych, wrogów (niepotrzebne skreślić)
                    Ja tak nie uważam.
                    • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:35
                      Uważasz mnie za grzesznika i bluźniercę. W dolnej części tego wątku powołujesz
                      się na prawo wywodzone od bóstwa judejskiego adoptowanego do roli "tego
                      jedynego". Jesteś na 100% pewien swoich racji i prowadzisz krucjatę, by wszyscy
                      byli tacy jak ty. Wiesz, strasznie się cieszę, że mogę sobie z tobą pogadać, bo
                      lubię widzieć, że są ludzie, którzy są w błędzie :)
                      -
                • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:54
                  mamalgosia napisała:

                  > arcy, jasne, swoje sumienie trzeba kształtować. Jednak poczytaj dokumenty
                  > soborowe: człowiek ma przede wszystkim postępowac zgodnie ze swoim sumieniem.
                  A jeżeli ma źle ukształtowane, to grzeszy niezależnie, czy słucha głos sumienia, czy nie.
    • psychoguru Arcybajki 16.12.03, 08:12
      arcykr napisał:

      > Już w Mezopotamii o tym wiedzieli.

      Zgadza sie. to bylo 5 000 lat temu. W spoleczenstwach tradycyjnych i biednych
      malzenstwo pelnilo wazna role.

      Obecnie rola malzenstwa bardzo sie ogranicza bo nie ma przymusu spolecznego
      czy ekonomicznego. Polska jest krajem biednym i zacofanym wiec malzenstwo
      pelni dawna role ale w wiekszych miastach to sie wyraznie zmienia.

      Jest to jeden z obajwow zmian spolecznych w cywilizacji rozwinietej:
      wyzwolenie kobiet, rozwody, pigulki, zwiazki partnerskie. Dawne sztywne
      reguly odchodza na smietnik historii.
      • arcykr Niezmienne prawo 16.12.03, 08:23
        psychoguru napisała:

        > Obecnie rola malzenstwa bardzo sie ogranicza bo nie ma przymusu spolecznego
        > czy ekonomicznego. Polska jest krajem biednym i zacofanym wiec malzenstwo
        > pelni dawna role ale w wiekszych miastach to sie wyraznie zmienia.
        (3) Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . (4) Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
        (Ew.Mateusza 4:3-4)
        >
        > Dawne sztywne
        > reguly odchodza na smietnik historii.
        (35) Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
        (Ew.Mateusza 24:35)
    • duch.lasu Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 09:26
      arcykr napisał:

      > www.wprost.pl/ar/?O=53373&C=57
      > Już w Mezopotamii o tym wiedzieli.

      Też myślę że małżeństwo będzie zawsze z różnych powodów dominującą formą tyle
      że to nie wyklucza istnienia konkubinatu jako związku "na próbę". Chwała naszym
      czasom za to że ludzie nie muszą sobie "w ciemno" przyrzekać na całe życie, a
      potem jak coś nie wyjdzie zaciskac zęby i cierpieć na chwałę Pana i dla dobra
      swych pociech.
      Pzdr
      • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 11:37
        duch.lasu napisał:

        > Też myślę że małżeństwo będzie zawsze z różnych powodów dominującą formą tyle
        > że to nie wyklucza istnienia konkubinatu jako związku "na próbę". Chwała naszym>
        > czasom za to że ludzie nie muszą sobie "w ciemno" przyrzekać na całe życie, a
        > potem jak coś nie wyjdzie zaciskac zęby i cierpieć na chwałę Pana i dla dobra
        > swych pociech.
        2390 Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową.

        Określenie to jest zwodnicze: Co może oznaczać związek, w którym osoby nie podejmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w odniesieniu do drugiej osoby, do samej siebie lub do przyszłości?

        Określenie "wolny związek" odnosi się do różnych sytuacji, takich jak: konkubinat, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i ostatecznych zobowiązań135. Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa; niszczą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem moralnym. Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej.

        2391 Wiele osób zamierzających zawrzeć małżeństwo domaga się dzisiaj swoistego prawa do próby. Bez względu na powagę tego zamiaru ci, którzy podejmują przedmałżeńskie stosunki płciowe, "nie są w stanie zabezpieczyć szczerości i wierności relacji międzyosobowej mężczyzny i kobiety, a zwłaszcza nie mogą ustrzec tego związku przed niestałością pożądania i samowoli"136. Zjednoczenie cielesne jest moralnie godziwe jedynie wtedy, gdy wytworzyła się ostateczna wspólnota życia między mężczyzną i kobietą. Miłość ludzka nie toleruje "próby". Domaga się całkowitego i ostatecznego wzajemnego daru z siebie137.
        www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkIII-2-2.htm
        • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 12:49
          arcykr napisał:

          > duch.lasu napisał:
          >
          > > Też myślę że małżeństwo będzie zawsze z różnych powodów dominującą formą t
          > yle
          > > że to nie wyklucza istnienia konkubinatu jako związku "na próbę". Chwała n
          > aszym>
          > > czasom za to że ludzie nie muszą sobie "w ciemno" przyrzekać na całe życie
          > , a
          > > potem jak coś nie wyjdzie zaciskac zęby i cierpieć na chwałę Pana i dla do
          > bra
          > > swych pociech.
          > 2390 Wolny związek ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna i kobieta odmawiają
          nadani
          > a formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową.
          >
          > Określenie to jest zwodnicze: Co może oznaczać związek, w którym osoby nie
          pode
          > jmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w
          odni
          > esieniu do drugiej osoby, do samej siebie lub do przyszłości?

          Arcykr ....bez urazy, ale wspólne życie z papierem czy też bez :) jest siłą
          rzeczy podjeciem próby ponoszenia odpowiedzialnosci za drugą osobę, choćby nie
          wiem jak się chciało tego unikać po prostu się nie da :)
          Jednocześnie papierek (obojętnie czy z USC czy też z innej instytucji świeckeij
          czy kościelnej) nie daje nikomu gwarancji na to, ze druga osoba będzie
          odpowiedzialna a związek szczęśliwy ...Jak wspomniałam, nie mam nic naprzeciw
          legalizacji związków, ale naprawdę owa legalizacja żadnej gwarancji nie
          daje ...a fakt, ze małżeństwo sakramentalne jest nierozerwalne w sensie
          teologicznym ma znaczenie symboliczne tak naprawdę ..Cóż bowiem z tego :) ?? I
          tak "liczy" się w państwie status stanu cywilnego ...są rozwody i jako
          rozwiedziony człowiek jest w sensie prawno-cywilnym wolny, a współmałżonek
          sakramentalny, czy chce czy nie chce musi się z tym pogodzić ..jaka to zatem
          gwarancja ???

          >
          > Określenie "wolny związek" odnosi się do różnych sytuacji, takich jak:
          konkubin
          > at, odmowa małżeństwa jako takiego, niezdolność do podjęcia trwałych i
          ostatecz
          > nych zobowiązań135. Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa;
          niszcz
          > ą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z
          prawe
          > m moralnym.

          Sprzeczne z prawem moralnym rcy jest zmuszanie kogoś do życia z kimś kogo nie
          chce ...poza ową sprzecznością oczywistą jest jeszcze jeden aspekt tego:)
          Człowiek może z różnych względó zmusić się do tego sam ...np. dlatego, ze jest
          wierzący, ale nie zacznie na siłę kochać niekochanego współmałżonka i nie da
          się tworzyć z kimś niekochanym, czy wręcz znienawidzonym udanego związku ...
          To ma naprawdę niewiele wspólnego z wiernością....Po prostu nie da się z kimś
          żyć i wcale w życiu jednego ze współmałżonków nie musi pojawiać się ktoś inny
          zaraz ...Mówię to z własnego doswiadczenia , a zatem wiem co mówię :)

          Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim
          > stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej.

          Nie gniewaj się rcy ...rzec możnaby "głodnemu chleb na myśli" :) Nie wszystko w
          związkach ludzi jest oparte wyłącznie na seksie i nie seks "rządzi" tym, czy
          związek jest udany ...Przeważnie to jest tak, ze jak się sypie w ogóle w
          związku to i pojawiają się problemy w łóżku....

          Prawa do próby nikt nie musi się domagać :) nikt nie zabroni mi zamieszkać z
          kim chcę :) czyli takie prawo mam już ...:) oczywiście zakładając,z e jestem
          dorosła:) a zatem nie musze niczego się domagać ...a "próba" seksu :) nie musi
          się wiązać ze wspólnym mieszkaniem ...to akurat można 'sprawdzić" nie
          mieszkając z sobą ...natomiast poznanie człowieka- partnera w codziennych
          sytuacjach, znajomość jego przyzwyczajeń, lęków, zahamowań 9życiowych, nie
          seksualnych) n pewno jest łątwiejsza we wspólnym mieszkaniu !!! A wzajemne
          poznanie się w sytuacjach nie "od święta" tylko właśnie codziennych,
          akceptacja, tolerancja i zaufanie na pewno buduje się łatwiej kiedy się razem
          mieszka, niż na randkach kiedy obie strony zawsze chcą wypaść jak najlepiej :)
          • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 12:59
            kora3 napisała:

            > Jednocześnie papierek (obojętnie czy z USC czy też z innej instytucji świeckeij>
            > czy kościelnej) nie daje nikomu gwarancji na to, ze druga osoba będzie
            > odpowiedzialna a związek szczęśliwy
            Pewnie, że nie daje gwarancji.

            ...Jak wspomniałam, nie mam nic naprzeciw
            > legalizacji związków, ale naprawdę owa legalizacja żadnej gwarancji nie
            > daje ...a fakt, ze małżeństwo sakramentalne jest nierozerwalne w sensie
            > teologicznym ma znaczenie symboliczne tak naprawdę ..Cóż bowiem z tego :) ??
            To, że nie wolno zawierać nowego małżeństwa.

            > Sprzeczne z prawem moralnym rcy jest zmuszanie kogoś do życia z kimś kogo nie
            > chce ...
            Sam obiecał.

            > Człowiek może z różnych względó zmusić się do tego sam ...np. dlatego, ze jest
            > wierzący, ale nie zacznie na siłę kochać niekochanego współmałżonka i nie da
            > się tworzyć z kimś niekochanym, czy wręcz znienawidzonym udanego związku ...
            Od tego jest separacja.

            > To ma naprawdę niewiele wspólnego z wiernością....
            O wierności będzie w dzisiejszym "Ogrodzie sztuk".

            Po prostu nie da się z kimś
            > żyć i wcale w życiu jednego ze współmałżonków nie musi pojawiać się ktoś inny
            > zaraz
            Ale jest takie niebezpieczeństwo.
            >
            > Prawa do próby nikt nie musi się domagać :) nikt nie zabroni mi zamieszkać z
            > kim chcę :) czyli takie prawo mam już ...:)
            Nie masz prawa, bo to dobrowolna bliska sposobność do grzechu ciężkiego.
            • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 13:10
              arcykr napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > > Jednocześnie papierek (obojętnie czy z USC czy też z innej instytucji świe
              > ckeij>
              > > czy kościelnej) nie daje nikomu gwarancji na to, ze druga osoba będzie
              > > odpowiedzialna a związek szczęśliwy
              > Pewnie, że nie daje gwarancji.

              A wiec skoro tak to jaki to gwarant na całe życie ???
              >
              > ...Jak wspomniałam, nie mam nic naprzeciw
              > > legalizacji związków, ale naprawdę owa legalizacja żadnej gwarancji nie
              > > daje ...a fakt, ze małżeństwo sakramentalne jest nierozerwalne w sensie
              > > teologicznym ma znaczenie symboliczne tak naprawdę ..Cóż bowiem z tego :)
              > ??
              > To, że nie wolno zawierać nowego małżeństwa.

              W KRK w USC można jeszcze 5 (naturalnie po rozwodach:), a w państwie liczy się
              status stanu cywilnego :) Czyli można ...Oczywiście nie mówię o tych, dla
              których tylko sakrament się liczy tylko o ogóle społeczeństwa...

              > > Sprzeczne z prawem moralnym rcy jest zmuszanie kogoś do życia z kimś kogo
              > nie
              > > chce ...
              > Sam obiecał.

              No i nie dotrzymał - to nie jest czyn ścigany z urzedu !!!!
              No i co teraz ????
              Może niezbyt mądrze jest coś obiecywać na całe życie, nie mając pewności czy
              się tego dopełni - to raczej nieodpowiedzialne , nie ??

              >
              > > Człowiek może z różnych względó zmusić się do tego sam ...np. dlatego, ze
              > jest
              > > wierzący, ale nie zacznie na siłę kochać niekochanego współmałżonka i nie
              > da
              > > się tworzyć z kimś niekochanym, czy wręcz znienawidzonym udanego związku .
              > ..
              > Od tego jest separacja.

              Dla tych, którzy tego chcą ....Jak wspomniałam państwo polskie pozwala mi na
              rozwiązanie małżeństwa - jedynego małżeństwa, które się w owym państwie
              liczy ...

              > > To ma naprawdę niewiele wspólnego z wiernością....
              > O wierności będzie w dzisiejszym "Ogrodzie sztuk".

              OK :)
              Ja sobie co do wiernoście nie mam nic do zarzucenie :)

              >
              > Po prostu nie da się z kimś
              > > żyć i wcale w życiu jednego ze współmałżonków nie musi pojawiać się ktoś i
              > nny
              > > zaraz
              > Ale jest takie niebezpieczeństwo.

              Ha ...tak ...ale w sakramentalnym małżeństwie :) też jest takie
              niebezpieczeństwo ...tyle tylko, ze mąż czy żona trwać sobie moze w owym
              małżeństwie i w oszustwie 100 x gorszym niż rozwód ..Po prostu "ma chwilkę
              słabości" :) idzie z kimś do łóżka i zdradza, ale nie dąży do rozwodu ...a
              potem "żałuje" spowiada się i znów ma tę chwilkę słabości ...:)

              > >
              > > Prawa do próby nikt nie musi się domagać :) nikt nie zabroni mi zamieszkać
              > z
              > > kim chcę :) czyli takie prawo mam już ...:)
              > Nie masz prawa, bo to dobrowolna bliska sposobność do grzechu ciężkiego.

              To nie jest czyn ścigany z urzędu i polskie prawo mi tego nie zabrania :)
              • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:18
                kora3 napisała:

                > A wiec skoro tak to jaki to gwarant na całe życie ???
                Miłośc opierasię na zaufaniu, a nie na gwarancji.

                > USC można jeszcze 5 (naturalnie po rozwodach:), a w państwie liczy się
                > status stanu cywilnego :)
                Ale nie na Sądzie Ostatecznym.

                > Ha ...tak ...ale w sakramentalnym małżeństwie :) też jest takie
                > niebezpieczeństwo ...tyle tylko, ze mąż czy żona trwać sobie moze w owym
                > małżeństwie i w oszustwie 100 x gorszym niż rozwód ..Po prostu "ma chwilkę
                > słabości" :) idzie z kimś do łóżka i zdradza, ale nie dąży do rozwodu ...a
                > potem "żałuje" spowiada się i znów ma tę chwilkę słabości ...:)
                http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_35.htm>
                > > >
                > To nie jest czyn ścigany z urzędu i polskie prawo mi tego nie zabrania :)
                To nie jest usprawiedliwienie.
                www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_30.htm
                • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:31
                  arcykr napisał:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > A wiec skoro tak to jaki to gwarant na całe życie ???
                  > Miłośc opierasię na zaufaniu, a nie na gwarancji.

                  jak tu mieć zaufanie do kogoś kto deklaruje wiarę w Boga i sam łamie swoje
                  przysięgi w Jego obliczu ???
                  >
                  > > USC można jeszcze 5 (naturalnie po rozwodach:), a w państwie liczy się
                  > > status stanu cywilnego :)
                  > Ale nie na Sądzie Ostatecznym.

                  Sąd Ostateczny zostawcy Arcy Bogu, bo Mu cosik za bardzo się wchrzaniasz w
                  kompetencje :)

                  >
                  > > Ha ...tak ...ale w sakramentalnym małżeństwie :) też jest takie
                  > > niebezpieczeństwo ...tyle tylko, ze mąż czy żona trwać sobie moze w owym
                  > > małżeństwie i w oszustwie 100 x gorszym niż rozwód ..Po prostu "ma chwilkę
                  >
                  > > słabości" :) idzie z kimś do łóżka i zdradza, ale nie dąży do rozwodu ...a
                  >
                  > > potem "żałuje" spowiada się i znów ma tę chwilkę słabości ...:)
                  > http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_35.htm>
                  > > > >
                  > > To nie jest czyn ścigany z urzędu i polskie prawo mi tego nie zabrania :)
                  > To nie jest usprawiedliwienie.
                  Ależ ja się nie usprawiedliwiam Arcysiu :)
                  Nie mam ani przed kim, ani z czego ...stwierdzam fakty i tyle :)
                  • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:33
                    kora3 napisała:

                    > jak tu mieć zaufanie do kogoś kto deklaruje wiarę w Boga i sam łamie swoje
                    > przysięgi w Jego obliczu ???
                    To nie miej zaufania, ale nie śpij z innym.
                    > >
                    > Sąd Ostateczny zostawcy Arcy Bogu, bo Mu cosik za bardzo się wchrzaniasz w
                    > kompetencje :)
                    Tylko przypominam kryteria.
                    > >
                    > > To nie jest usprawiedliwienie.
                    > Ależ ja się nie usprawiedliwiam Arcysiu :)
                    > Nie mam ani przed kim, ani z czego ...stwierdzam fakty i tyle :)
                    Ale to nie jest forum o prawie polskim tylko o religii.
                    • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:49
                      arcykr napisał:

                      > kora3 napisała:
                      >
                      > > jak tu mieć zaufanie do kogoś kto deklaruje wiarę w Boga i sam łamie swoj
                      > e
                      > > przysięgi w Jego obliczu ???
                      > To nie miej zaufania, ale nie śpij z innym.

                      teraz to za bardzo się wchrzaniasz w moje kompetencje :) Moge spać z kim
                      chce ..zresztą nie o samo spanie idzie, jak się domyślam :) Zwż na to, ze
                      trudno byłoby nam miec dziecko bez współżycia ..ale też nie będę opowiadac,z e
                      tylko o dziecko nam idzie :)

                      > > >
                      > > Sąd Ostateczny zostawcy Arcy Bogu, bo Mu cosik za bardzo się wchrzaniasz w
                      >
                      > > kompetencje :)
                      > Tylko przypominam kryteria.

                      Dzięki :)

                      > > >
                      > > > To nie jest usprawiedliwienie.
                      > > Ależ ja się nie usprawiedliwiam Arcysiu :)
                      > > Nie mam ani przed kim, ani z czego ...stwierdzam fakty i tyle :)
                      > Ale to nie jest forum o prawie polskim tylko o religii.

                      tak, ale to jest Polska- kraj laicki :)
                      zresztą nie ma przymusu wyznawania tej czy innej religii w Polsce !!! Ja nie
                      neguję poglądow katolików na małżeństwo, pod warunkiem, ze faktycznie sami
                      trzymają się wymienionych przez Ciebie kryteriów :)
                      • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:01
                        kora3 napisała:

                        > teraz to za bardzo się wchrzaniasz w moje kompetencje :)
                        Chcę cie doprowadzić do nawrócenia.

                        > tak, ale to jest Polska- kraj laicki :)
                        Polska ci nie pomoże w piekle.
        • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 12:54
          Arcykr, opowiadasz o zasadach, które dotyczą tylko i wyłącznie 100% katolików
          (nawet nie chrześcijan, bo różne odłamy mają różne poglądy). Bardzo się cieszę,
          że masz swoje zasady, ale nie staraj się do nich zachęcać, uzywając słów
          opisujących inną filozofię:
          "niszczą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne
          z prawem moralnym."
          Z prawem moralnym sprzeczne jest życie w sakramencie małżeństwa i katowanie
          własnych dzieci (niezależnie od faktu, że jest to zbrodnia), a nie to, że pan
          wkłada pani, żeby jej zrobić dobrze.
          Ps.: mógłbyś mi zdefiniować SWOIMI słowami, jak rozumiesz pojęcie rodziny?
          Małżeństwa? Miłości łączącej kobietę i mężczyznę?
          • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:43
            nauma napisał:

            > Bardzo się cieszę,>
            > że masz swoje zasady, ale nie staraj się do nich zachęcać, uzywając słów
            > opisujących inną filozofię:
            > "niszczą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne
            > z prawem moralnym."
            Ale moje zasady właśnie to każą mi robić.

            > Z prawem moralnym sprzeczne jest życie w sakramencie małżeństwa i katowanie
            > własnych dzieci (niezależnie od faktu, że jest to zbrodnia),
            Racja.

            > a nie to, że pan
            > wkłada pani, żeby jej zrobić dobrze.
            Zależy, który pan której pani.
            • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 14:49
              No tak - te zasady każą ci, żebyś zaglądał mi pod pierzynę :)
              Albo mówił Buzkowi, że jako ewangelik pójdzie do piekła...
              "> > a nie to, że pan
              > > wkłada pani, żeby jej zrobić dobrze.
              > Zależy, który pan której pani."
              Ja mojej Pani przykładowo - może być? Mam zakodowany we łbie moralny nakaz, by
              ją uszczęśliwiać :)
              Czekam na odpowiedzi na pytania z poprzedniego postu, bo bardzo jestem ich
              ciekaw.
              Z żalem stwierdzam, że nie doczekałem się odpowiedzi na postulat podesłania do
              mnie "bluźnierczego" credo. Dla ułatwienia dodam, że chodzi o to, co sądzę o
              chrześcijańskim, opisanym w Biblii, bogu.
              • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:04
                nauma napisał:

                > Albo mówił Buzkowi, że jako ewangelik pójdzie do piekła...
                Jeśli już, to nie za samo bycie ewangelikiem.

                > Ja mojej Pani przykładowo - może być?
                Nie.

                > Mam zakodowany we łbie moralny nakaz, by
                > ją uszczęśliwiać :)
                Ale nie wbrew Prawu Bożemu.
                • nauma Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 16.12.03, 15:30
                  Arcykr, ale czasami jesteś niekumaty... Od kilku miesięcy wbijam ci do głowy,
                  że wyznawane przez cię "prawo boże" jest mi komplenie obojętne, tak samo jak
                  sury Koranu czy zasady moralne czcicieli woodoo. Żyj sobie zgodnie z prawem
                  bożym, czy jak to zwiesz, ale mnie w to nie mieszaj. Tylko nie zrób ze mną tak,
                  jak Samuel z królem Agagiem (Saul był zdecydowanie przyjemniejszą postacią).
                  Możesz się za mnie pomodlić, jeśli poprawi ci to humor...
    • mamalgosia Re: Dobre małżeństwo - tak, złe małżeństwo - nie! 16.12.03, 14:06
    • psychoguru Arcynieporozumienia 17.12.03, 19:58

      Nieporozumienie z arcy polega oczywiscie na tym ze cytujac rozne
      swiente ksiegi wyciaga z nich swoje praktyczne wnioski. Tymczasem
      qpa ludzi tez cytuje te ksiegi i wyciaga inne wnioski. Sztywnosc
      arcy jest wiec bez sensu.

      • arcykr Re: Arcynieporozumienia 17.12.03, 21:13
        psychoguru napisała:

        > Tymczasem
        > qpa ludzi tez cytuje te ksiegi i wyciaga inne wnioski. Sztywnosc
        > arcy jest wiec bez sensu.
        Ich błądzenie nie ma sensu.
    • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 17.12.03, 21:11
      kora3 napisała:

      > Jeśli owo "nawrócenie' miałoby się wiązać nie daj Bóg z powrotem do mojego
      > (brrr) sakramentalnego "małżonka" i porzuceniem mojego ukochanego oraz
      > udawaniem, ze nie jestem sobą
      Niekoniecznie.
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_35.htm

      > :) mówiłam Ci już kiedyś ...już byłam w piekle :))
      To było najwyżej cichutkie preludium.
    • arcykr Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 18.12.03, 15:36
      kora3 napisała:

      > Nie wierzę :))) Bóg jest dobry ...!!!!
      Co wyraża się również w Jego sprawiedliwości.
      • kora3 Re: Małżeństwo - tak, konkubinat - nie! 18.12.03, 15:49
        arcykr napisał:

        > kora3 napisała:
        >
        > > Nie wierzę :))) Bóg jest dobry ...!!!!
        > Co wyraża się również w Jego sprawiedliwości.
        Alez oczywiście ...widział Bóg, ze dzieje mi się krzywda i uczynił o co prosiłam
        ..to jest sprwiedliwe !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka