Dodaj do ulubionych

Za "Przeglądem" - Wiara a seks

16.12.03, 14:42
Sorka, że znowu o seksie, ale tą razą w kontekście wybitnie religijnym.
Ukłony dla cheezwiz i mamalgosi, którzy pociągnęli ten temat na K,r
wiadomosci.wp.pl/prasaWiadomosc.html?wid=1694123&kat=19511
Jakieś komentarze?
Obserwuj wątek
    • arcykr Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 16.12.03, 14:48
      nauma napisał:

      > Jakieś komentarze?
      Mało Polaków będzie w niebie. Chyba, że zaczną pokutować.
      • mamalgosia Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 16.12.03, 14:53
        ojojoj, nie tylko Polaków, arcy. Nikt nie ma pewności, gdzie się znajdzie,
        prawda?
        • arcykr Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 16.12.03, 15:19
          mamalgosia napisała:

          > ojojoj, nie tylko Polaków, arcy.
          W tekście podanym przez naumę chodzi o Polaków.
    • nauma Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 16.12.03, 15:19
      "... co dziesiąty gimnazjalista ma za sobą inicjację seksualną. Do
      symbolicznego 18. roku życia trzy czwarte młodych ludzi już przekroczyło
      granicę".
      I jak tu olewać fakt, że nigdzie tych dzieciaków (poza podwórkiem i co bardziej
      oświeconymi rodzicami) nie uczy się o życiu seksualnym?
      "– Wiara jako ukierunkowanie życia seksualnego ma znaczenie tylko w
      dzieciństwie – ocenia dr Południewski. – Osoby, które były wychowywane „bez
      Boga”, mają mniej zahamowań we wszelkich dziecinnych próbach poznawania seksu.
      Tą sferą zaczynają się interesować około 11. roku życia. Dzieci osób
      wierzących – około 13. roku. We wspomnieniach osób wierzących rzadziej pojawia
      się „zabawa w doktora”.
      Czyli 13-latki do piekła :)
      Potem, jak wynika z ankiet, wierzący i niewierzący w ten sam sposób zdobywają
      doświadczenia. 70% respondentów postawiło plus w rubryce autoseksualność.
      Oznacza to, że masturbacja jest zjawiskiem dość powszechnym. I towarzyszącym od
      dzieciństwa. "
      Swoją drogą ciekawe, jak te procenty wyglądają przy podziale ze względu na płeć.
      "O tym, że wiara nie jest żadną barierą, przekonuje pytanie o „powód
      rozpoczęcia współżycia”. Miłość dominuje i u wierzących, i u niewierzących. Co
      ciekawe, osoby związane z Kościołem używają stwierdzenia: „Poświęciłam się, bo
      partnerowi zależało”. Ateistę trudniej wziąć na litość, za to niewierzący
      chętniej kierowali się ciekawością. "
      !!! ciekawością :)))
      "Oto jeden z symboli – cnota. Zachowanie dziewictwa aż do ślubu nie interesuje
      katolickich Polaków, tak samo jak protestanckich lub mniej religijnych
      Europejczyków. Tylko 3% Polaków czekało z seksem do nocy poślubnej, choć
      większość uczęszczała na nauki przedmałżeńskie, zalecające wstrzemięźliwość. W
      Austrii i Niemczech jeszcze mniej – 1%."
      Hm, a więc 97% par bara-bara przed ślubem? No ładnie :)

      "W tej sprawie młodzi Polacy są nawet bardziej wyzwoleni niż Kanadyjczycy i
      Amerykanie (6% i 7% zachowało cnotę do nocy poślubnej). Najbardziej tradycyjni
      pozostają mieszkańcy Wietnamu (52%), Malezji oraz Chin – niespełna 20%. Tak
      więc ślub kościelny, nauki przedmałżeńskie – to wszystko ma na pewno wpływ na
      zrozumienie odpowiedzialności, jaką niesie związek, jednak wszelkie zakazy
      seksualne są łamane. – Kościół może mieć wpływ na moralność, ale nie jest brany
      pod uwagę w decyzjach seksualnych – komentuje dr Południewski. "

      "Z niepublikowanych fragmentów raportu Dureksu wynika, że wśród wierzących i
      ateistów nie ma różnic w odpowiedzi na pytanie: Po „pierwszym razie” następny
      był po... Większość młodych bez względu na religijność odpowiada: „Po
      tygodniu”. Podobnie nie ma żadnych różnic w wywoływanych z pamięci pierwszych
      doświadczeniach seksualnych.

      Niech was nie zmylą kolorowe okładki pełne nagości – ostrzegają jednak
      specjaliści. – Nie jest aż tak dobrze, jak wynika z ankiet. Seks jest ciągle
      dziedziną tabu, a w najlepszym wypadku traktuje się go jak używkę, tak samo jak
      papierosy czy alkohol. Niewiele osób, nawet wykształconych internautów,
      rozumie, że za seksem idzie wybór momentu posiadania potomstwa, często wiąże
      się z leczeniem zaburzeń płodności, ważne staje się ograniczenie zasięgu chorób
      przenoszonych drogą płciową.

      Poczucie, że seks jest nie całkiem dozwolony, to jedyny moment, gdy doktryna
      Kościoła zwycięża. Traktowanie seksu jak używki dało też zaskakujące
      odpowiedzi. Po raz pierwszy Polacy, a raczej Polki przyznały, że nawet jeśli
      nie kupują w sex-shopach, to zamierzają je odwiedzić. Co piąta kobieta chce
      nabyć bieliznę erotyczną, co szósta wibrator. Jeszcze niedawno ten przedmiot
      interesował co dwudziestą Polkę. "
      No proszę, a już myślałem, że bielizna jest dużo popuklarniejsza od
      wibratorów :)
      "I jeszcze jedno – łatwiej przyznajemy się do swojego wieku niż do przebytej
      choroby wenerycznej. Jednak powinniśmy (po tylu latach ankiet) wyzbyć się
      nadziei, że będziemy kiedyś pierwszą ligą kochanków. Nie ten klimat, nie ten
      temperament. Za to (tak odczytuje badania dr Południewski) seks jest wentylem
      bezpieczeństwa. Tak było i w sfrustrowanym stanie wojennym, tak jest i teraz.

      Młodzi internauci szukają wiedzy oczywiście w Internecie i w kolorowych
      czasopismach – fachowa literatura czy lekarz są na szarym końcu listy doradców.
      Po raz pierwszy w raporcie Dureksu ujawniono, jak groźna jest mieszanka
      informacji. Otóż większość młodych ludzi wie, że prezerwatywa chroni przed
      wirusem HIV. Ale niestety, są też przekonani, że używając jej, można nie bać
      się chorób skóry. Ujawniono także wśród tej wielkomiejskiej grupy zdumiewającą
      karierę seksu analnego. Internauci potwierdzili stosowanie tej techniki
      dziesięć razy częściej niż uczestnicy innych ankiet. „Tak” powiedziało aż 30%.
      Dr Południewski przypuszcza, że ma to być pomysł antykoncepcyjny, bezpłatny i
      pewny. Poza tym internauci są ciekawi nowych doznań. Niestety, wyrywkowość
      edukacji seksualnej powoduje, że młodzi ludzie zapominają o rosnącej gwałtownie
      możliwości zarażenia HIV. Takie mogą być skutki uboczne seksu analnego"
      Uczyć o tym!!!
      "Wiara nie jest żadną przeszkodą w urozmaicaniu pierwszych doświadczeń
      seksualnych. Seks oralny, właśnie seks analny, wzajemne onanizowanie się –
      zarówno ateiści, jak i wierzący są równie pozytywnie nastawieni. Choć, jak
      przyznają, rzadko rodził się z tego dłuższy związek. Mniej osób uznało też, że
      bez drinków nie podjęłoby tej intymnej decyzji.

      Zdumiewający jest także skok procentowy w odpowiedzi na pytanie: Czy stosowałeś
      antykoncepcję w czasie pierwszego stosunku? Jeszcze kilka lat temu „tak”
      odpowiedziała jedna czwarta pytanych, dziś – trzy czwarte. Wśród wierzących i
      ateistów tak samo popularne są hormonalne środki antykoncepcyjne, natomiast w
      odpowiedziach prawie przestają się pojawiać tzw. metody naturalne, tak
      propagowane przez Kościół. – Wywalczyłem, że teraz będzie używana bardziej
      adekwatna nazwa „czasowej abstynencji seksualnej” – zaznacza dr Południewski. –
      Metody naturalne są określeniem niemającym nic wspólnego z rzeczywistością.
      Niestety, metoda naturalna jest zdecydowanie najbardziej zawodna.
      Prawie zerowe zainteresowanie metodami naturalnymi to przegrana Kościoła, który
      propaguje je i w naukach przedmałżeńskich, i w swoich podręcznikach. "
      No comments :)
    • nauma Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 11:23
      Trochę jestem rozczarowany. Myślałem, że rozpęta się jakaś dyskusja, a teraz
      nie wiem, co o tym myśleć.
      Czy to przesyt tematami zahaczającymi o fizyczność?
      Czy to załamanie, że większość Polaków ma w nosie nauki kościelne?
      Czy też (też przyszło mi to do głowy) ignorowanie zjawisk, które nie przystają
      do osobistej wizji świata?
      • kora3 Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 12:33
        Drogi Naumo ...
        Należy się w miarę domyślać powodów braku dyskusji :)
        Z czyims zdaniem można jeszcze popolemizować ..z faktami trudno, a
        przedstawiłeś fakty :)
        Jest dokładnie tak, jak napisano w artykule ...Nie oceniam, czy to dobrze czy
        źle ..stwierdzić można jedynie, ze deklarujacy się jako katolicy to wielce w
        większości kłamliwy narodek w Polsce ...Pisze deklarujący się - mam na myśli
        takich co to mówią o sobie "katolik" poszczą w piątki, chodzą do koscioła,
        kolędę przyjmują ...i tyle :) poza tym kończy się na deklaracjach ... dla mnie
        to nieuczciwe po prostu !Albo jako zdeklarowana żyje wg tych zasad, albo się
        nie deklaruje na pokaz :)
        Ale w Polsce "nie wypada" nie być katolikiem (tak ogólnie) wiekszość została
        ochrzczona w tym obrządku no i ...ma taką etykietkę "katolik" - co do zasad to
        trzyma się własnych, jak my dwoje :) Ale pozory zachowane więc wszystko gra :)
        a ankieta ?? Przecie anonimowa była ...:)
        • nauma Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 12:41
          Bardzo się cieszę, że moi rodzice mnie nie chrzcili :)
          • arcykr Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 13:22
            nauma napisał:

            > Bardzo się cieszę, że moi rodzice mnie nie chrzcili :)
            Jeżeli trafisz do piekła, będziesz mniej zawstydzony niż ochrzczony, który tak samo ciężko grzeszył.
            " The characters impressed by the sacraments alone remain to the greater confusion of the bearer." Źródło:
            www.newadvent.org/cathen/07207a.htm
            • nauma Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 13:43
              ARCYKR PONOWNIE BYŁ ŁASKAW WYCIĄĆ MOJEGO POSTA. SĄ 2 WARIANTY: UZNAŁ CAŁOŚĆ ZA
              BLUŹNIERSTWO, ALBO DWA SŁOWA, KTÓRE ZMIENIŁEM W TEJ WERSJI. PRZETESTUJĘ, O CO
              MU CHODZIŁO :)
              Arcykr, ja jestem czyściutki jak łza. Nie masz we mnie grzechu.
              Poza tym zaczynam powoli skłaniać się z powrotem (i tu ukłony, boś ty to
              sprawił) do wyznawania prywatnej religii. Zmieszam motywy Afrodyty, Isztar,
              Astarte itp., córką Bogini mojej nazwę moją narzeczoną i sam będę uświęcony
              sakramentem uprawianej przez nas miłości. A wtedy wyklnę cię i powiem: "ten ci
              on jest, któren nastawiony przez WYZNAWANEGO BOGA zbrukał światło kobiecości i
              męskości, grzesznym jest ci on, albowiem odrzuca wdzięki Boskiej i oślepł na
              Jej chojne dary, choć wcześniej pożerał wzrokiem prześwitujące przez bluzki
              staniki. Ten ci on jest, któren cierpieć będzie wieczne męki piekielne,
              gdzie "kochający inaczej" będą sycić się jego ciałem, szepcząc lubieżnie "tyś
              nazwał nas pedałami".
              Nauma - od dziś (ponownie) wierzący w Boską.
              I niech Jej moc będzie z wami.
        • mamalgosia problem 17.12.03, 13:58
          właśnie uważam, że to jest wielki problem. Gdy ktoś jest niewierzący, albo
          wierzący po swojemu, to niech sobie ma zasady jakie chce. Ale boli mnie, gdy
          ktoś się deklaruje np. katolikiem, a w głębokim poważaniu ma większość
          katolickich zasad.
          Oczywiście nie mówię o słabości ludzkiej i o grzechu, bo tego się nie da
          uniknąć - np. zdarza mi się obgadywać kogoś, ale wiem, że to źle. Mam na myśli
          jawne deklaracje "katolików" np. o dopuszczalności przerywania ciąży itp.
          Osobiście np. nie zgadzam się z założeniami religii buddyjskiej, w związku z
          tym nie jestem buddystką. A nie: jestem buddystką, bo mam ochotę na nirwanę,
          ale ten Budda to mi jakoś nie podchodzi
          • kora3 Re: problem 17.12.03, 14:07
            mamalgosia napisała:

            > właśnie uważam, że to jest wielki problem. Gdy ktoś jest niewierzący, albo
            > wierzący po swojemu, to niech sobie ma zasady jakie chce. Ale boli mnie, gdy
            > ktoś się deklaruje np. katolikiem, a w głębokim poważaniu ma większość
            > katolickich zasad.
            > Oczywiście nie mówię o słabości ludzkiej i o grzechu, bo tego się nie da
            > uniknąć - np. zdarza mi się obgadywać kogoś, ale wiem, że to źle. Mam na
            myśli
            > jawne deklaracje "katolików" np. o dopuszczalności przerywania ciąży itp.
            > Osobiście np. nie zgadzam się z założeniami religii buddyjskiej, w związku z
            > tym nie jestem buddystką. A nie: jestem buddystką, bo mam ochotę na nirwanę,
            > ale ten Budda to mi jakoś nie podchodzi


            No i o to własnie Mamałgosiu mi biegało ....
            Grzech jako taki dotyczy tego, kto sie deklaruje czegoś nie robić i winien
            dążyc do doskonałosci czyli wizerunku świętego w swym obrządku ...
            Ale jest jeszcze całkiem ludzki aspekt tego
            wszystkiego ..mianowicie ..posiadanie zawsze tej samej twarzy ...jeśli mówię,
            ze trzeba żyć w czystosci to przede wszystkim SAMA tak czynię, a nie głosze
            sloganiki jacy WSZYSCY być powinni, a na boczku po cichuśku, po maluśku grzeszę
            sobie bom słaba :)
            Jeśli oczekuję od mojego partnera wierności, jak mogę sama jej nie dochować ??
            Jeśli oczekuję od przyjaciela lojalności, jak mogę sama być nielojalna...Głosić
            slogany jest łatwo ....a najbardziej mnie wQrza, ze ludzie tak głoszą, bo
            to ... ładnie wygląda :) Śmieszne ...albo "co ludzie powiedzą" ...
          • azm2 Re: problem 18.12.03, 14:29
            a propos 'Ale boli mnie, gdy ktoś się deklaruje np. katolikiem, a w głębokim
            poważaniu ma większość katolickich zasad."

            Tekst, od którego rozpoczęła się dyskusja, pośrednio potwierdza moje podglądy
            na religijność ludzi (niekoniecznie tylko Polaków). Ja uważam, że ten 95- czy
            97-procentowy udział katolików w społeczeństwie Polski to tylko pobożne
            życzenia ze strony hierarchii KRK. Odsetek ludzi naprawdę wierzących w to, co
            jest napisane w Biblii, Ewangeliach itd jest o wiele mniejszy - ale nie wiem,
            jaki. No bo jak można literalnie wierzyć w teksty biblijne, jeżeli co jakiś
            czas zmienia się interpretacja licznych fragmentów: jakaś historia, która była
            traktowana jako dosłowny zapis zdarzenia, niespodziewanie zaczyna być tylko
            alegorią czy przenośnią (kilka tygodni temu pisałem do arcykra, że można te
            zmiany porównać do zmiany ducha prawa przy zachowaniu litery prawa).
            Hierarchia KRK wyprawia łamańce intelektualne, żeby chrześcijańską wizję
            powstania świata w sześć dni dopasować do tych wszystkich dinozurów i innych
            skamielin (czyli do ewolucji gatunków). Ponadto ludzie coraz lepiej wiedzą
            (nie wszyscy), że istnieją inne religie.

            Chyba powtarzam treść tamtego mojego postu, ale moim zdaniem duża część ludzi
            tylko deklaruje swoją wiarę, a naprawdę pozostają niedowiarkami albo po prostu
            nie wierzą w prawdziwość tych historii. Do kościoła chodzą z przyzwyczajenia,
            bo zawsze się chodziło, bo to rytuał i tradycja, bo się boją księdza, bo co
            sąsiedzi powiedzą. A co robią w domu i pod kołdrą - to już ich prywatna
            sprawa, i księdzu nic do tego.
      • mamalgosia Re: Za "Przeglądem" - Wiara a seks 17.12.03, 13:53
        Nigdy nie wiem, jak wypowiadać się gdy chodzi o jakąś bliżej nieokreśloną
        większość. Nie czuję się na siłach mówić za tę większość, mogę się wypowiadać
        tylko za siebie. A z kolei nie jestem typem ekshibicjonisty, który na forum
        bądź co bądź ogólnopolskim opowiada o swoich przeżyciach seksualnych.
        Na pewno wiara jednak ma wpływ na życie erotyczne, oczywiście mam na myśli
        osoby wierzące i praktykujące. Takie osoby prawdopodobnie starają się
        zachowywać etykę seksualną, którą głosi ich Kościół.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka