Dodaj do ulubionych

Bóg jedynym oparciem

27.07.09, 20:54
www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_02.html

" Bóg jedynym oparciem

Wiara to nieopieranie się na niczym poza Bogiem. Nie możemy opierać się na
żadnym z Jego darów - jedynie na Nim samym, na Jego nieskończonej mocy i
miłości nieskończonej.

Poruszająca jest scena, jaka miała miejsce na podwórcu świątynnym, kiedy to
Bóg przypatrywał się ludziom wrzucającym swe ofiary do skarbony. Co chwilę
słychać było brzęk padających monet, a gdzieś z boku siedział Jezus Chrystus z
Apostołami i przypatrywał się tym, którzy wrzucali swe ofiary. Jakaś wdowa
wrzuca dwa małe pieniążki - jeden grosz, a Pan mówi: "Ona wrzuciła najwięcej
[�], wrzuciła wszystko, co miała" (Mk 12, 43-44). Możemy podziwiać jej czyn:
oddała wszystko, podczas gdy bogaci dawali jedynie z tego, co im zbywało.
Widzieć sam gest, to jednak za mało. Należy podkreślić, że ona oddając
wszystko "skazała" się na śmierć, ponieważ nie ma już więcej pieniędzy i nie
ma z czego żyć. Ona sama podcięła swój system bezpieczeństwa materialnego. -
Stąd to zdumienie samego Boga, wyrażone z zastosowaniem uroczystej formuły:
"Zaprawdę powiadam wam: [�] Ona ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co
miała, całe swe utrzymanie". Niepojęta wiara tej kobiety!

Człowiekowi pozbawionemu wszystkiego, całego systemu zabezpieczeń, zostają
dwie rzeczy: albo rozpacz, albo płynące z wiary całkowite powierzenie się
Bogu. Taka właśnie musiała być wiara wspomnianej wdowy. Dla niej Bóg musiał
być wszystkim, musiał być jej jedynym oparciem. Z naszych systemów
zabezpieczeń może ogołacać nas Bóg, ale możemy to robić również sami.
Następuje wtedy czynne oczyszczenie nas ze zniewoleń. Tak było w przypadku
ewangelicznej wdowy - ona sama się ogołociła.

Możemy też mówić o podobnym zawierzeniu wdowy z Sarepty, która spotkała się z
Eliaszem (zob. 1 Krl 17, 8-16). Wdowa miała małe dziecko, a w jej kraju
panował głód. Cały jej zapas żywności stanowiły ostatnie garści mąki i
ostatnie krople oliwy. I w takiej sytuacji Eliasz mówi do niej: Przyrządź mi
podpłomyk. Uwaga wdowy, że są to ostatnie garści mąki, niczego nie zmienia.
Eliasz ponawia swoją prośbę: Przyrządź mi. Kobieta odpowiada: Tak, zrobię to,
o co mnie prosisz, a potem pomrzemy - ja i moje dziecko. Była to rzeczywiście
zgoda na śmierć, ponieważ na nic już nie można było liczyć, nawet na tę garść
pożywienia. To Bóg przez Eliasza zabrał wdowie tę resztę żywności, która
dawała jej jeszcze pewne poczucie bezpieczeństwa. Teraz nie ma już nic.

Co Pan Bóg robi z takimi ludźmi? Biblia mówi, że potem tej mąki zaczęło
przybywać, tak że pomimo przyrządzania posiłków ciągle jej wystarczało,
podobnie było z oliwą - wdowa i jej dziecko nie umarli. Bóg nie może zostawić
człowieka, który powierzając się Jemu całkowicie sam oczyszcza się od Mamony i
odcina od niszczącego jego wiarę systemu zabezpieczeń. Bóg patrzy z zachwytem
na cud ludzkiej wiary, zwłaszcza tej ufnej, dziecięcej, która wyraża się
oddaniem wszystkiego. Człowiek takiej wiary potrafi powiedzieć: Boże, jeżeli
taka jest Twoja wola, to jestem gotów nawet umrzeć, ponieważ wierzę, że Ty
mnie kochasz. Tak głęboka wiara rodzi świętych.

Gdy Matka Teresa z Kalkuty, chcąc zająć się umierającymi przy świątyni bogini
Kali w Kalkucie, występuje z klasztoru indyjskich sióstr Loretanek, ma
oczywiście trochę rzeczy i trochę pieniędzy. To wszystko jednak w krótkim
czasie rozda umierającym. A co potem? Kiedy przychodzi wieczór, zostaje
właściwie tylko jedno: Panie Boże, jeżeli chcesz, to umrę. W Indiach, w
Kalkucie, nikt jej nie pomoże, ponieważ tam patrzy się raczej obojętnie na
człowieka umierającego. W świetle religii hinduistycznej i prawa karmy stan
ten uważa się niemal za normalny. Wyznawca hinduizmu powie, że skoro umierasz
śmiercią głodową, to znaczy, że na to zasłużyłeś. Jeżeli umrzesz z głodu, to
za to odrodzisz się w lepszej egzystencji później, po śmierci. Matka Teresa z
Kalkuty zdaje sobie sprawę z tego, że może nie znajdzie nikogo, kto zechce jej
pomóc. Jednocześnie jednak wierzy, że jest przy niej Bóg, i odtąd jedynie na
Nim będzie się opierać. Szkołą wiary i szkołą świętości Matki Teresy z Kalkuty
będą te dni i wieczory, kiedy po oddaniu wszystkiego zasypia z tym strasznym,
śmiertelnym zmęczeniem i przekonaniem, że na jutro nie ma nic ani dla siebie i
tych paru kandydatek do nowego zgromadzenia, ani dla tych rzesz umierających,
którym trzeba przecież pomóc. Nie ma nic. W takiej sytuacji - braku
jakiegokolwiek ludzkiego zabezpieczenia, rodzi się Matka Teresa z Kalkuty, ta,
na którą świat patrzy dziś ze czcią i uznaniem. Jest to człowiek, który
wierzy, wierzy aż do szaleństwa, który przeszedł trudną szkołę zdobywania
wiary w sytuacjach, gdy po ludzku nie było się na czym oprzeć. Kiedy wali się
nam cały system zabezpieczeń, pozostaje albo rozpacz, albo wiara - albo
straszna rozpacz, albo heroiczna wiara.

Jeżeli nie będzie w tobie szaleństwa wiary i jeżeli nie będziesz ufał do końca
szalonej miłości Boga ku tobie, to wciąż będziesz posuwał się na drodze wiary
żółwim krokiem albo będziesz się cofał. Budując system ludzkich zabezpieczeń,
nie pozwalasz na wzrost wiary. Twoja wiara pogłębi się dopiero wówczas, gdy
zgodzisz się, by Pan Bóg był dla ciebie jedynym oparciem i jedynym
zabezpieczeniem. On przecież ma prawo domagać się, żebyś oddał Mu wszystko,
wszystko w sensie zawierzenia.

Z punktu widzenia wiary to bardzo dobrze, że nieraz oparcie usuwa ci się spod
nóg, ponieważ z tym związana jest łaska. Nie możesz przecież opierać się na
niczym poza Bogiem, na żadnym z Jego darów, ani na żadnym ze znaków Jego
obecności.

Stary Testament ukazuje nam rozegraną w epoce Sędziów walkę Filistynów z
Izraelitami, w wyniku której po wielkiej klęsce Arka Przymierza dostała się w
ręce nieprzyjaciół. W Pierwszej Księdze Samuela czytamy: "Filistyni
przygotowali szyki bojowe przeciw Izraelitom i rozgorzała walka. Izraelici
zostali pokonani przez Filistynów, tak że poległo na pobojowisku, na równinie,
około czterech tysięcy ludzi. Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela
stawiali sobie pytanie: »Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów?
Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się
wśród nas wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów«. Lud posłał więc do Szilo i
przywieziono stamtąd Arkę Przymierza Pana Zastępów, który zasiada na
cherubach. Przy Arce Przymierza Bożego byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i
Pinchas.

Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli
głos w radosnym uniesieniu, że aż ziemia drżała. Kiedy Filistyni usłyszeli
głosy okrzyków, mówili: [�] »Biada nam!« (1 Sm 4, 2-8). - I epilog tego
wydarzenia. "Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów, tak że uciekł
każdy do swego namiotu. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem
trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj
synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli" (1 Sm 4, 10-11).

Można by pytać, dlaczego Izraelici ponieśli tak wielką klęskę. Przecież
prosząc o przyniesienie Arki Przymierza, która była znakiem obecności Boga
wśród nich, i wiążąc z nią nadzieję na zwycięstwo chcieli oprzeć się na Nim.
Jak zrozumieć to, że Izraelici, mimo iż starali się opierać na Bogu, ponieśli
klęskę i że właśnie wtedy zabrana im została Arka - znak szczególnej obecności
Boga.

Tekst ten jest bardzo ważny, ponieważ umożliwia nam głębsze zrozumienie, co to
znaczy oprzeć się wyłącznie na Bogu. - Arka Przymierza to nie Bóg, to tylko
znak Jego obecności. Izraelici dopuścili się swoistego manipulowania tym
szczególnym Bożym znakiem. Epoka Sędziów to okres raczej ponury w dziejach
narodu wybranego. Wiemy, że w życiu Izraelitów działo się wtedy wiele zła,
również w życiu dwóch synów arcykapłana Helego, którzy "nie zważali na Pana"
(1 Sm 2, 12). W tym kontek
Obserwuj wątek
    • kaczy.i.indyczy Re: Bóg jedynym oparciem 27.07.09, 20:55
      "Wiara tymczasem to nieopieranie się na żadnym z Bożych darów ani żadnym ze
      znaków Jego obecności, a jedynie na Nim samym, na Jego mocy i miłości. Tą zaś
      mocą i miłością nie można już manipulować.

      Podobnie stało się ze świątynią, która też była dla narodu wybranego takim
      szczególnym znakiem obecności Boga i która została zburzona, ponieważ to nie ona
      miała stanowić dla narodu wybranego stałe oparcie. Bóg powoływał ten naród do
      płynącego z wiary oparcia się wyłącznie na Nim samym."

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka