konrado1979
25.10.12, 10:19
No cóż, wpadłem w typową pętlę kredytową..Kilka lat temu popełniłem 3 zobowiązania na łączną sumę 20 tysięcy, straciłem pracę, rozpoczęlo się spłacanie poprzez różnego rodzaju windykacje,kancelarie,tyle ile mogłem..Na dziś pozostało 11 tysięcy, w końcu po 3 latach po batalii konkursowej, dostaję wymarzoną pracę na cały etat, ledwie zacząlem, a tu tydzień temu "strzał" z zaskoczenia od komornika, zablokowane konto, za 3500 tys. w Santanderze, rodzina wściekła odskakuje ode mnie jak od zarażonego, dziewczyna z którą jestem od 1,5 roku i wie od poczatku o całej sytuacji, załamuje się i zostawia mnie.
Napisałem pisma do wierzycieli o ugodę i możliwość spłaty w ratach.Wypisałem się, wyjaśniłem dlaczego płaciłem nieregularnie i mało,dołączyłem dokumenty..Ich to zapewne mało będzie obchodziło?
Za chwilę pewnie komornik uderzy w to z trudem zdobyte miejsce pracy, usłyszę od pracodawcy że musi mnie pożegnać ze względu na moją nierzetelność w tych kwestiach.
..Gdzie zatem szukac nadziei?