Dodaj do ulubionych

Nie pisze, cholera jedna

26.02.03, 22:26
Zapomniała jak to się robi?
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Re: Nie pisze, cholera jedna IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.03, 23:38
      aborys napisał:

      > Zapomniała jak to się robi?
      napisałabym - ale niestety nie jestem Arweną
      • arwena Re: Nie pisze, cholera jedna 28.02.03, 08:45
        Gość portalu: aga napisał(a):
        > napisałabym - ale niestety nie jestem Arweną
        a skad wiadomo o kogo chodzi?
        cholera, nawet ja dalam sie nabrac;))))

        ale faktycznie - wiosne czuc w powietrzu
        slonce nawet mozna powiedziec ze przypieka. no prawie. rower czas odkurzyc w
        okolicach lwowskiej. forsycji nazrywac do wazonika. w sobote usiasc na lawce w
        parku, wystawic twarz do slonca i nic nie robic przez godzine mniej wiecej.
        radosna perspektywa, mila choc mysl o niej, skoro nie do urzeczywistnienia

        znow zaczynam miec 'fantazje kobiety sukcesu' (milo choc napisac takie slowo;) -
        wiosna kojarzy sie z porzadkami niestety. niech ktos posprzata moje mieszkanie!


        btw - jak tam 'dwie wieze'? ja boje sie isc. podobno jackson tknal swietosci i
        zmienil nieco watki. zamorduje. jak wstane po omdleniu.
    • Gość: miernota Re: Nie pisze, cholera jedna IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 11:15
      Ale o co chozzi?:)
      • arwena Re: Nie pisze, cholera jedna 27.02.03, 12:40
        a skad wiadomo ze to ja?
        cholera?!?!?!

        wlasnie pisze
        tylko inwencji brak w natloku polityki wycieczek osobistych i narzekania
        o czym?
        • markoniec Re: Nie pisze, cholera jedna 27.02.03, 16:47
          przesyłaj choć puste posty :-)
        • Gość: aga Re: Nie pisze, cholera jedna IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 23:54
          arwena napisała:

          > wlasnie pisze
          > tylko inwencji brak w natloku polityki wycieczek osobistych i narzekania
          > o czym?

          wiosna idzie. baśki na wierzbie. będzie dobrze.
    • Gość: Elzbieta NASZ WSPOLNY TRUD IP: *.sympatico.ca 28.02.03, 03:36
      Nasz trud

      --------------------------------------------------------------------------------


      Kochani, utworzylismy nowa witryne, ktora dopiero od miesiaca sluzy Polakom w
      Polsce i na Emigracji.

      Witamy Was zawsze z otwartym polskim sercem.

      Dzisiaj otrzymana statystyka jest dla mnie szokujaca.

      Swiadczy, jak bardzo jestesmy potrzebni.

      Jak bardzo potrzebny jest glos wolny, wolnosc ubezpieczajacy.

      W trudzie kladziemy podwaliny po Polske Niepodlegla Suwerenna Wolna.

      Nikt, zadna sila nas nie powstrzyma.

      Racja jest po naszej stronie.

      Z Wasza pomoca zwyciezymy.

      Piszcie do nas, piszcie do mnie odwaznie.

      gertruda90@hotmail.com

      Kontakt z Wami to nasza sila.

      Zjednoczeni dopniemy celu, kiedy to wrog juz nigdy nie bedzie nas zniewalal i
      gangrena moralna zagrazal.


      Elzbieata


      *********************

      Statystyka odwiedzin:


      Top 26 of 26 Total Countries


      # Hits Files KBytes Country


      1 14559 31.21% 5359 20.38% 15471 14.35% Canada
      2 13215 28.33% 8261 31.42% 34751 32.23% Poland
      3 11280 24.18% 7801 29.67% 37316 34.61% Unresolved/Unknown
      4 4591 9.84% 2303 8.76% 9833 9.12% Network
      5 1746 3.74% 1505 5.72% 4912 4.55% US Commercial
      6 210 0.45% 175 0.67% 700 0.65% Australia
      7 170 0.36% 146 0.56% 601 0.56% Non-Profit Organization
      8 127 0.27% 123 0.47% 476 0.44% Netherlands
      9 100 0.21% 95 0.36% 477 0.44% Germany
      10 88 0.19% 84 0.32% 216 0.20% France
      11 87 0.19% 50 0.19% 1038 0.96% Namibia
      12 58 0.12% 46 0.17% 213 0.20% US Educational
      13 54 0.12% 52 0.20% 182 0.17% Switzerland
      14 51 0.11% 49 0.19% 228 0.21% United States
      15 49 0.11% 46 0.17% 267 0.25% United Kingdom
      16 48 0.10% 46 0.17% 199 0.18% Norway
      17 47 0.10% 44 0.17% 256 0.24% Belgium
      18 47 0.10% 46 0.17% 144 0.13% Finland
      19 47 0.10% 37 0.14% 123 0.11% South Africa
      20 28 0.06% 27 0.10% 87 0.08% Sweden
      21 20 0.04% 4 0.02% 49 0.05% Brazil
      22 11 0.02% 11 0.04% 104 0.10% International (int)
      23 8 0.02% 8 0.03% 89 0.08% Zimbabwe
      24 6 0.01% 5 0.02% 28 0.03% Austria
      25 5 0.01% 4 0.02% 73 0.07% Italy
      26 1 0.00% 1 0.00% 2 0.00% Seychelles

      polonia-swiata.org

      Jak cudownie, ze mozemy sie tu spotkac, byc razem, myslec o naszej Ojczyznie,
      dla niej dzialac.

      Dla dobra dzis zyjacych, dla przyszlych pokolen.


      • arwena Re: NASZ WSPOLNY TRUD 28.02.03, 08:39
        co za paskudny spam!
        zwyklej przyzwoitosci troche zamiast tych gornych hasel

        • Gość: polonez Re: NASZ WSPOLNY TRUD IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 12:08
          daj ostrzej!na pewno potrafisz :-)
          • Gość: Elzbieta KTOS CZUWAC MUSI IP: *.sympatico.ca 28.02.03, 13:44
            KTOS MUSI CZUWAC, ZEBY KTOS SPOKOJNIE SPAC MOGL

            --------------------------------------------------------------------------------

            -----------
            • Gość: Elzbieta Re: KTOS CZUWAC MUSI IP: *.sympatico.ca 03.03.03, 12:28
              www.busko.com.pl

              Dzisiaj napisalam :

              Przez wszystkie miesiace mojej internetowej " przygody" nie mialam pojecia, co
              to jest naprawde spam/

              Oh, Kochani. !!!

              Od przedwczoraj wiem, az nadto dobrze
              .
              W sobote otrzymalam :

              Danton 195 emaili

              Socrates 207+579+170

              Razem 1 421


              W niedziele nadeszlo

              George Busz 373

              Stevie 691

              Razem 1 064

              W ciagu dwoch dni 2 485


              Wszystkie od wielbicieli z Polski Zbrojnej.

              Ot, co znaczy, jak zolnierz pokocha !!!!!!!!!!!


              Elzbieta


              PS. I Wy piszecie, ze ja spamuje !!!! ?????


              Are you out of your mind ????

              PS.. Ktos tu pieknie napisal : Matka Polka

              Tak, Kochani. Jestem matka Polaka dla mojego syna.

              Jestem matka Polka dla jego narzeczonej - Katarzyny, Kasi - Polki, corki -
              Bojownika o WOLNOSC POLSKI. Tak sie stalo, jak w ksiazkach bywa !!!!!

              Skad wiem? W

              Wczoraj zadzwonilam do jej ojca. - Czy moge rozmawiac z Panem Jerzym P ?

              Po chwili - " Czesc, ELU " !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Szok 22-letniej emigracji.

              Teraz Kasiunia bedzie Matka Polka dla moich trojga wnukow.

              Zapraszamy:

              polonia-swiata.org

              NIEPODLEGLA SUWERENNA POLSKA 2004



              • arwena Re: KTOS CZUWAC MUSI 03.03.03, 18:10
                KTOS CZUWAC MUSI

                a ktos powinien - moze jesli nie kasowac, to przenosic na osobny watek
                posty ewidentnie spoza wszystkiego?

                jesli odzew borysa do elzbiety skierowan to przepraszam, ale podejrzewam ze
                raczej nie. dlaczego zatem wszedzie te GORNE hasla?
                w imie ojczyzny? tak latwo przychodzi jej imie na palce, tak szanowane imie?
                czy nie lepiej moze po cichu spokojnie robic cos - a nie wciaz obrzydzac
                wszystkim byc moze skadinad sluszne idee?
                elzbieto - przestan prosze nachalnie obrazac uczucia innych - pomowieniami i
                swiechtaniem drogich byc moze innym imion.

                jesli w obcym domu wchodzi ktos do pokoju pelnego obcych mu, rozmawiajacych
                ludzi, to szanuje zasady w nim panujace, a nie krzykiem probuje zmienic temat
                rozmowy, skrytykowac gospodarzy i zmienic zwyczaje panujace w tym domu.

                grzecznosci odrobine
            • hiro Re: KTOS CZUWAC MUSI 03.03.03, 19:30
              odpuść sobie to forum !!!!!
              i forum GORZOWA!
              powaga!
              klep sobie gdzie masz wene-ale nie tu-hhhiiiiiirooooooo!
              are you sure?
              pogramy w niewinnych?.....:-)))
          • arwena Re: NASZ WSPOLNY TRUD 03.03.03, 18:15
            Gość portalu: polonez napisał(a):
            > daj ostrzej!na pewno potrafisz :-)
            do elzbiety to czy do mnie?
            na jaki temat?

            jesli tolkienowy - to dopiero jak obejrze ;)) juz ostrze zeby sobie
            jesli abstrakcyjny - to inspiracji pragne, zdecydowanie
            jesli gastronomiczny - to monologi odpadaja, aplauzu mi brak
            • Gość: polonez Re: NASZ WSPOLNY TRUD IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 21:20
              tej Elżbiecie dowal !, to sprawa między kobietami, chłop jest zbyt delikatny
              w takich razach
              • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD 03.03.03, 21:27
                Gość portalu: polonez napisał(a):

                > tej Elżbiecie dowal !, to sprawa między kobietami, chłop jest zbyt delikatny
                > w takich razach
                milcz -jak do mnie mówisz!!
                • Gość: Elzbieta Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE IP: *.sympatico.ca 06.03.03, 08:47
                  O co toczy się gra?
                  Warto przeczytać

                  O co toczy się gra?
                  Adam Wielomski
                  Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie będzie
                  już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                  najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                  zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych nielicznych
                  ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                  ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to on
                  się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                  budzi mój wstręt.

                  Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                  autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                  militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                  uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                  państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                  pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię, Panamę.
                  Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                  gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                  człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki sprzeciw
                  wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                  Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                  gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                  gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                  kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                  Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                  Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                  wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy opisał
                  bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                  stadium kapitalizmu".

                  W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                  rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                  rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                  Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                  zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                  podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się o
                  te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                  wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                  Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                  intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                  George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                  islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych i
                  ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                  naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są to
                  słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                  Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                  cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                  podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury. Co
                  jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią zła"
                  państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa człowieka!
                  Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                  Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                  przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i antydemokrata...?
                  Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które niczym
                  protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                  są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                  Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw człowieka.

                  Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego, podczas
                  gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                  katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                  amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                  będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                  przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                  amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                  praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                  wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                  obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak można
                  nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                  krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby Leszek
                  Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.

                  Adam Wielomski

                  ********************************************************************************

                  Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.

                  45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.




                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby
                    Leszek
                    > Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.
                    >
                    > Adam Wielomski
                    >
                    >
                    *******************************************************************************
                    > *
                    >
                    > Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
                    >
                    > 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
                    >
                    >
                    >
                    > przepraszam
                    ELŻBIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    !!!!
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby
                    Leszek
                    > Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.
                    >
                    > Adam Wielomski
                    >
                    >
                    *******************************************************************************
                    > *
                    >
                    > Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
                    >
                    > 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
                    >
                    >
                    >
                    > przepraszam
                    ELŻBIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    !!!!
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:20
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezm%
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cyw
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby
                    Leszek
                    > Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.
                    >
                    > Adam Wielomski
                    >
                    >
                    *******************************************************************************
                    > *
                    >
                    > Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
                    >
                    > 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
                    >
                    >
                    >
                    > przepraszam
                    ELŻBIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    !!!!
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby
                    Leszek
                    > Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.
                    >
                    > Adam Wielomski
                    >
                    >
                    *******************************************************************************
                    > *
                    >
                    > Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
                    >
                    > 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
                    >
                    >
                    >
                    > przepraszam
                    ELŻBIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    !!!!
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autor
                  • hiro Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE 07.03.03, 20:21
                    Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

                    > O co toczy się gra?
                    > Warto przeczytać
                    >
                    > O co toczy się gra?
                    > Adam Wielomski
                    > Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie
                    będzie
                    >
                    > już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w
                    > najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody
                    > zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych
                    nielicznych
                    > ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie
                    > ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to
                    on
                    > się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych
                    > budzi mój wstręt.
                    >
                    > Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami
                    > autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony
                    > militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone
                    > uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych
                    > państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które
                    > pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię,
                    Panamę.
                    >
                    > Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub
                    > gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw
                    > człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki
                    sprzeciw
                    >
                    > wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka.
                    > Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i
                    > gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę
                    > gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i
                    > kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall
                    > Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną.
                    > Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez
                    > wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy
                    opisał
                    > bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego
                    > stadium kapitalizmu".
                    >
                    > W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy
                    > rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym
                    > rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak.
                    > Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny,
                    > zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed
                    > podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się
                    o
                    > te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba
                    > wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę?
                    > Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych
                    > intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                    > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                    > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                    i
                    > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam
                    > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                    to
                    >
                    > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                    > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                    > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                    > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.
                    Co
                    > jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią
                    zła"
                    > państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa
                    człowieka!
                    >
                    > Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa
                    > Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę
                    > przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i
                    antydemokrata...?
                    > Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które
                    niczym
                    > protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce
                    > są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama
                    > Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw
                    człowieka.
                    >
                    > Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego,
                    podczas
                    >
                    > gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach
                    > katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na
                    > amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły,
                    > będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie
                    > przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja
                    > amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie
                    > praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie
                    > wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w
                    > obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak
                    można
                    >
                    > nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej
                    > krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby
                    Leszek
                    > Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte.
                    >
                    > Adam Wielomski
                    >
                    >
                    *******************************************************************************
                    > *
                    >
                    > Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
                    >
                    > 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.
                    >
                    >
                    >
                    > przepraszam
                    ELŻBIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    !!!!
                    • Gość: wp15 Re: NASZ WSPOLNY TRUD- ZAPOBIEC WOJNIE IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 07.03.03, 20:46
                      I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent
                      > George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata
                      > islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych
                      i
                      > ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia
                      tam
                      > naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są
                      to
                      >
                      > słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika
                      > Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji
                      > cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar
                      > podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury.

                      Jesteś hiro pewien, że masz za co przepraszać Elżbietę??
                    • hiro po raz pierwszy pokazałem -co mogę:-)))) 07.03.03, 22:26
                      a czego -nie:-))))))))))))
                      v/min :-))
    • markoniec pisze zdawkowo :-( 09.03.03, 16:00
    • markoniec Hiro się rozpisał ! 09.03.03, 16:02
    • aborys Re: Nie pisze, cholera jedna 10.03.03, 22:20
      O Jezu, jaki długi wątek!!!!
      • Gość: aga Re: Nie pisze, cholera jedna IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.03, 22:27
        aborys napisał:

        > O Jezu, jaki długi wątek!!!!

        jak byś nazwał tę cholerę to by było krótko a tak padło n hiro. :{
        • aborys Re: Nie pisze, cholera jedna 10.03.03, 22:47
          Gość portalu: aga napisał(a):

          > jak byś nazwał tę cholerę to by było krótko a tak padło n hiro. :{
          Zły dzień był, zły czas jest. A może to ja - zły człowiek???
          • Gość: a Re: Nie pisze, cholera jedna IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 01:13
            aborys napisał:


            > Zły dzień był, zły czas jest. A może to ja - zły człowiek???

            bywało gorzej, bywają bardziej żli.
            bedzie wiosna - chyba.

            /
            0=DD[{{====[
            /
            @------
            • markoniec Re: Nie pisze, cholera jedna 11.03.03, 16:31
              czy jestem złym, czy dobrym człowiekiem ?
              to ciekawy test. Dobrze , to chyba chcemy wszyscy, ale czy wychodzi to nam ?
              To tak jak z miłością - dawanie liczy się ! Brać jest łatwo !
              • aborys Re: Nie pisze, cholera jedna 12.03.03, 17:39
                markoniec napisał:

                > Brać jest łatwo !
                Otóż nie.
                • markoniec Re: Nie pisze, cholera jedna 12.03.03, 18:18
                  czyli miłości nie pojmuję, a wydawało mi się, że jestem blisko sedna.
                  Ale niestety chyba masz rację.
                  Dawniem też można zabić, albo odbiorca nie wyczuwa intencji.
                  • aborys Re: Nie pisze, cholera jedna 12.03.03, 18:25
                    markoniec napisał:

                    > czyli miłości nie pojmuję
                    Jakośtam chyba pojmujesz ją podobnie jak ja. Ale nikt nie powiedział, że miłość
                    jest łatwa. Ja tam ostatnio jestem załamany tym, jaka jest trudna...
                    • markoniec Re: Nie pisze, cholera jedna 12.03.03, 18:31
                      wątpliwa to pociecha, ale ja jestem załamany średnio raz na dwa tygodnie.
                      Szczęśliwie na razie załamania przemijają, ale jak się coś zablokuje?
                      Pieprzony nasz ukochany świat !
                      • arwena Re: Nie pisze, cholera jedna 13.03.03, 12:42
                        ha! alescie zapodali teraz!
                        a co to milosc jest panowie?
                        zadurzenie, zauroczenie chyba nie
                        cos trwalego koniecznie dwustronnego. to nie powinno rodzic wiekszych klopotow

                        a czy milosc jednostronna kompletnie nieodwzajemniona moze byc?
                        nie wiem. moze tak.
                        ale jak sie to uswiadomi sobie to tez nie powinno byc problemow.

                        pogodzic sie z tym, czego nie potrafimy zmienic. najtrudniejsze - ale moze
                        dobrze ze rzadkie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka