dzeferson
04.05.07, 08:02
podaczas ostatniej przechadzki po pustym w majowy weekend deptaku odezwal sie
we m nie duch wspomnien.
przypomnialem sobie jak w czasach szkolnych biegalo sie na deser lub na
napoj, a na studiach na kawke do Nigeru.
W miare dorastania od znajomych dowiedzialem sie o innej nazwie tego
lokalu.... tej mniej oficjalnej, moze niewyrafinowanej, ale wymawianej po
cichu i z sympatia....
Nikt z moich znajomych nie traktowal tego inaczej jak udzial w wielkiej
tajemnicy i byl to taki nasz sekret ..... bez zadnych podtekstow i wulgarnosci
Nie wiedzialem poczatkowo skad ta nazwa ( "bar pod trzema chu...mi") ale gdy
staneło sie przed szyba i spojrzało nad bar.....
Wszystko stawało sie jasne - trzech mezczyzn ( bo to nie ulegało watpliwości)
namalowanych nad barem, stojących obok siebie.....
I ich namalowane meskosci spokojnie zwisajace nad barem
Niektore kolezanki przechodzily tamtedy aby poprawic sobie humor :)))
Zniknąl ostatnio ten malunek i zastąpiono go nowym..... :(
Szkoda......
Mimo to, dalej lubie wskoczyc tam na kawe i poogladac deptak i tych
wszystkich biegnacych gdzies tam i za czyms tam....