Gość: giezik
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
04.02.04, 07:05
Tak a propos dyskusji nad ostatnimi numerami Kuchni, taki cytat:
"Ostatni kulinarny krzyk mody to nouvelle cuisine, która tak naprawde
niewiele ma w sobie z nowosci, ponieważ używa się w niej tych samych co
wszędzie produktów, tyle że w bardziej etniznych zestawieniach [...] Nie mam
zaufania do tych nowoczesnych restauracji, w których atletycznie zbudowany
kelner z pirackim kolczykiem w uchu i tatuażem na rękach przedstawia mi sie
imieniem i traktuje mnie tak, jakbym mu chciała sprzedać Biblię. To więcej
niż pewne, że w takim lokalu serwuje się nouvelle cuisine. Jeżeli nie mam
możliwości salwowanai się ucieczką, dostaję wyczerpujące menu, gdzi e każde
danie opisane jest wyszukanym językiem przez jakiegoś pretendenta do roli
krytyka literatury. Zazwyczaj staram się wybrać coś najtańszego, w nadziei,
że będzie to również coś w miarę zwyczajnego, ale zawsze otrzymuje dzieło
psychopaty. Zamówiona przeze mnie skromna ryba pojawia się przybrana w
wymyślne nakrycie głowy, a po odrzuceniu marchewkowych frędzli, piór z
selera, płatków kwiatowó i cebulowego welonu niewiele zostaje z samego
pstrąga"
to nieoceniona I. Allende. Znacie takie miejsca?