Gość: Pichciarz IP: *.proxy.aol.com 06.02.04, 23:01 www.winekitz.com/kitzcorner/Recipes/apple-cider.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: millie Re: Apple Cider Making IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 06.02.04, 23:30 cider - trucizna, Pichciarzu! rozwala watrobe jak zloto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P. Re: Apple Cider Making IP: *.proxy.aol.com 06.02.04, 23:51 Bull - od kiedy to jabłka i sok z nich rozwala cokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: millie Re: Apple Cider Making IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 07.02.04, 00:40 apple cider to ni mniej ni wiecej tylko tanie angielskie jabcokowe wino | (patrz - fermentacja)ktore nie ma na tyle sily i energii zeby stac sie calvadosem. Angielkskie nastolatki sie nim nagminnie za- i u-pijaja,szkodzi bardzo ale to bardzo na watrobe ow napitek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P. Re: Apple Cider Making IP: *.proxy.aol.com 07.02.04, 01:00 Po pierwsze: tutaj niema nastolatków. Po drugie: jestem Amerykaninem. Po trzecie: skąd ty to wszystko wzięłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: millie Re: Apple Cider Making IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 07.02.04, 01:09 w cywilizowanych krajach Europy pija sie rozne trunki - zroznicowane tez pod wzgledem grupv wiekowych. wiem ze dla Ameryki to zbyt ciezki intelektualnie orzech do zgryzienia wiec P. - nie zaprzataj swojej malej slicznej glowki tym problemem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P. Re: Apple Cider Making IP: *.proxy.aol.com 07.02.04, 01:15 Sama żeś ją w to wpakowała. P.s. A ileś ty tego straszliwego trunku wyżłopałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
saiss Re: Apple Cider Making 07.02.04, 13:11 Gość portalu: P. napisał(a): > Po pierwsze: tutaj niema nastolatków. EJ!!!!Prosze o mnie nie zapominac :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P. Re: Apple Cider Making IP: *.proxy.aol.com 07.02.04, 15:28 Kulinarnych nastolatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiwi Niezupełnie! IP: *.chello.pl 07.02.04, 08:18 Sprowadzać cydr do poziomu angielskiego jabola który rozwala wątrobę to tak jak sprowadzać beaujolais nouveau do poziomu wina ""Czar pegeeru", bo oba są niby czerwonymi winami i w pewnym sensie oba to młode wina. Ha! Północna Francja to cydr (znakomite i pyszne, wytrawne, półwytrawne, słodkie i td). Może Anglicy nazywaja tak taniego jabola, ale moja wątroba nigdy nie narzekała przy francuskich cydrach, znajome wątroby też nie. Jest tam jeszcze inny pyszny słaby alkohol z gruszek, nazywa się poirier. Radzę spróbować a nie gromić ex cathedrae. Tak jak to samo wino smakuje różnie z różnych winnic, tak samo cydr bywa różny z różnych gospodarstw. Ale wart jest zachodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika/cydrolub Brawo kiwi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 11:21 Tradycja robienia cydru zarówno we Francji, jak i w Anglii jest baaaaardzo długa. Jeszcze na początku ubiegłego wieku tradycyjny, ludowy przepis angielski zakładał fermentację moszczu z dodatkiem starego chodnika lub szmaty umieszczonych w beczce (sic!). Niech się brzydzi ten kto widzi. Ilości tego trunku wypijane w obydwu krajach są znaczące i gdyby było rzeczywiście tak, jak twierdzą nasi przedmówcy mielibyśmy do czynienia z dwoma narodami o zdegenerowanych wątrobach w samym środku Europy. Sama mam kłopoty z wątrobą i nerkami. Moje dolegliwości z zasady wykluczają picie wina:(((, ale o dziwo wolno mi pić domowy jabłecznik:))). Tak się składa, że od lat eksperymentuję, robię różne rodzaje win jabłkowych i cydrów. I piję. Z umiarem, rzecz jasna. Zdrowie O.K., badania w normie. Dziękuję. PS: Powinno się ubolewać nad tym, że Polska, europejskie zagłębie jabłek, a i kraj o dobrych tradycjach jeśli chodzi o jabłecznik (tak, tak!), potrafi obecnie wyprodukować z nich niewiele więcej ponad przysłowiowe: "Patykiem Pisane Bynajmniej" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krystyna_jl Re: Niezupełnie! IP: 81.185.166.* 07.02.04, 16:16 Kiwi, podpisuje sie absolutnie pod Twoim tekstem..A pozatem, coz lepiej moze smakowac do "krepow" (czytaj: bretonskie i normandzkie nalesniki), niz bolka cydru? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pichciarz Jbłecznik IP: *.proxy.aol.com 08.02.04, 00:19 A czy wiecie, że przesławna Ćwierciakiewiczowa podaje przepis baaardzo domowy na coś co ona nazywa jałecznik? Mówi w terminach beczki, 200 funtów, 300 litrów itd. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka ona 08.02.04, 00:31 sie nazywała ćwierczakiewiczowa, niezależnie od popularnej pomyłki w pisowni jej nazwiska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popierająca Re: Apple Cider Making IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 19:06 W czsach kiedy wszystko było na kartki, a wina nie było nawet na kartki zrobiliśmy w domu wino z jabłek. Drożdże zorganizowane zostały od super fachowców z zakładów w Milejowie. Produkt wyszedł taki sobie i butelki postały sześć albo siedem lat. Kiedy postanowiliśmy zrobić porządek w piwnicy przed umyciem butelek spróbowaliśmy. I tu pełen szok. W kieliszku wspaniałe klarowne wino. Do tego na ściankach kieliszka szalenie dekoracyjne maleńkie bąbelki. Polska jest jednym z największych producentów jabłek. Wygląda na to, że jest interes do zrobienia. Pozdrawiam wątpiących:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meg Re: Apple Cider Making IP: 5.2.* / 213.46.163.* 09.02.04, 19:42 W mojej rodzinie pija sie duzo cidru, ale takiego dobrego z fermy. Bardzo lubimy jako napoj alkocholowy do deserow ( szczegolnie do tarty z jablkami ), nalesnikow. Moj maz robi tez swietnego zajaca w cydrze. Pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiwi Skoro mowa o zającu... w cydrze... IP: *.chello.pl 09.02.04, 21:20 ...to ja bardzo poproszę o przepis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika/cudrolub Re: Skoro mowa o zającu... w cydrze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 22:04 Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Skoro mowa o zającu... w cydrze... IP: *.net.autocom.pl 11.02.04, 09:06 Najprostszy przepis na cydr jest taki: - świeżo wycisnięty sok ze zdrowych jabłek wlać do dymiona, pozostawiając ze 20 cm miejsca "nad lustrem" soku, żeby nie wykipiało podczas fermentacji (do wyciskania soku najlepiej stosować śróbową prasę winiarską, do kupienia w Czechach lub - widziałem ogłoszenie w Działkowcu - firmie z Łodzi - cena ok. 400,- PLN. Raczej nie nadaje sie sok z sokoworówki (zawiera przetarte cząstki owoców), a już na pewno z sokownika (jest rozcieńczony wodą z parowania) - zamknąć korkiem z rurką winiarską i pozostawić w ciepłym miejscu (do soku nie dodaje się ani cukru ani drożdży !) - po okresie burzliwej fermentacji (ok. 7 - 10 dni) zlewamy ostrożnie uzyskany płyn znad osadu, wlewając go do czystych, wyparzonych, szczelnie zamykanych butelek, nalewając prawie pod korek. Ja stosuje tzw. krachle po piwie (np. słowacki kelt, grolsch), mogą też być inne mocno zamykane butelki, w ostateczności PET-y np. po wodzie mineralnej (ich się nie da wyparzyć bo się kurczą od gorąca). - butelki z cydrem wstawia się do chłodnej piwnicy na jakieś cztery - sześć miesiący. Przez ten czas cydr nam się nasyca naturalnycm dwutlenkiem węgla i pięknie klaruje. - do picia podaje się schłodzony (8 - 10 stopni). Należy ostrożnie nalewać do szklanki, aby nie poruszyć zalegającego na dnie osadu (nie jest trujący ale powoduje mało estetyczne mętnienie napoju). Cydr tak przygotowany jest wytrawny, lekko musujący, orzeźwiający, a większych ilościach dający efekt... Generalnie: mnie i mojej żonie smakuje. Robię tak od ładnych paru lat i zawsze się udaje. Jak sprawdziłem, napitek ma zwykle ok. 8 % alkoholu, wszystko zależy od "słodkości" jabłek, zależnej głównie od pogody w danym roku. Ja używam do wykonania cydru mieszaniny kilku gatunków jabłek, bo takie mam jabłonki. Zapewne smak zależy też od konkretnego gatunku; być może inny jest z szarych renet, a inny z gloster. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Skoro mowa o zającu... w cydrze... IP: *.net.autocom.pl 11.02.04, 09:14 Osobie millie chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że calvados to alkohol uzyskany w wyniku procesu destylowania cydru. Natomiast cydr nie jest calvadosem, który ..."nie ma tyle siły i energii, żeby stać się calvadosem"... Bez urazy, ale to tak jakby ktoś twierdził, że burgund to winko któremu nie stało siły i energii, aby się stać koniakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cydrolub trzy grosze cydroluba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 09:44 Jeśli można się wtrącić, to czy pisząc o przetartych cząstkach owoców, miałeś na myśli swój konkretny przepis? Bo w wielu przepisach zaleca się użycie po prostu poszatkowanych owoców (co przyznam jest niewygodne), albo soku z sokowirówki (jabłka nieobrane). Wydaje się więc, że praska nie jest obligatoryjna, chociąz jak ktoś chce to w Warszawie przy Senatorskiej dostanie nawet kompletną linię produkcyjną do bimbru;) Jeśli chodzi o proporcje gatunków, to są rzeczywiście nawet określone zalecenia w procentach, i takie mieszanki wychodzą cydrowi na dobre. Czasami zalecają dodać nawet jabłek zdziczałych. I mam pytanie: od czego twoim zdaniem zależy otrzymanie prawidłowo musującego cydru?, Czy to że robiąc go też od wielu lat otrzymuję napój o różnym stopniu perlistości, to po prostu kwestia szczęścia? Bo przeanalizowałam różne czynniki i nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie. A'propos butelek PET, to w Chorwacji na przykład masowo używają ich do butelkowania domowego wina. Są to często butelki z odzysku np. po Fancie i CocaColi. Ma to wprawdzie swój przaśny urok, ale zastanawiam się jak im się to wino nie zepsuje? Przecież nie można tego wyparzyć. Ja wystrzegam się np. siarkowania. Czy jak użyję butli po wodzie mineralnej to nic się nie stanie? Pozdrawiam ciebie i twoją piwniczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: trzy grosze cydroluba IP: *.net.autocom.pl 11.02.04, 16:00 Jest to po prostu mój przepis, który - jak wspominałem - stosuję od lat. Z perlistością mam podobne problemy ja Ty. Jest różna - pewnie jakiś ekspert byłby w stanie podać dokładne zależności itp. Ale obawiam się, że jest to trudne do zastosowania w realiach domowych (dokładna kontrola zawartości cukru, kwasowości, temperatury). Generalnie wydaje się, że wszystko zależy od stopnia przeprowadzenia wstępnej fermentacji tzw. burzliwej. Później już tylko dofermentowują resztki cukru. Jest to coś podobnego do procesu produkcyjnego oryginalnego szampana. Co do gatunków jabłek to pewnie jest tak, że jedne nadają się bardziej inne mniej. Ja wykorzystuje dość przypadkową mieszankę tego co akurat mi się urodziło. Zwracam jedynie uwagę, żeby owoce były dojrzałe, zdrowe i czyste. Oczywiście orginalne wyroby mają swoje procedury przykładem wina, produkowane z owoców pochodzących z konkretnych winnic itp. produkty. Uważam, że w znacznej mierze są to kwestie marketingowe, ochrona swojego rynku itd. Co do cząstek jabłek to one ostetecznie osiadają na dno dymiona i traktuje się je jako osad. Może go być więcej lub mniej (dlatego pisałem, że nie zalecam sokoworówki, ale jej nie wykluczam tak jak parowania soku). Mnie najlepiej "robi się" przy zastosowaniu praski śróbowej - więc ją polecam. Widziałem receptury na cydr zalecające krojenie jabłek i na dobę pozostawianie ich w drewnianej misie i takie tam różne sposoby. Ja tego nie stosowałem, więc nie mogę się na ten temat wypowiadać. Na koniec: Piłem cydr - że tak powiem - profesjonalny. Uważam, że mój jakością (smak, zapach, barwa, efekty końcowe pozytywne i negatywne) nie odbiega, a nawet przewyższa, produkt kupny, więc nie widzę problemu. Róbcie cydr! A jak wam za dużo zostanie pyszny destylat, umownie nazwijmy go calvadosem (przy wszystkich zastrzeżeniach dotyczących ochrony znaków towarowych). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cydrolub Re: trzy grosze cydroluba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 16:49 Dzięki. Mój też dobry. Perlisty, mniej perlisty, ale gromadzi znajomych i chwalą i piją i pomimo przemysłowych wręcz ilosci jakie robię....nigdy nie zostało na destylację;)) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @rek OGROMNE DZIĘKI za przepis IP: *.pmintl.ch 11.02.04, 17:21 Czytając Was postanowilem wypróbować ten przepis. Mam pytanie ile mnniej więcej kg jablek na średniej wielkości dymion ? Odpowiedz Link Zgłoś