Dodaj do ulubionych

Smażone, smażone, smażone...

IP: *.proxy.aol.com 12.02.04, 17:15
Wiem, że polska kuchnia strasznie lubuje się w potrawch smażonych, ale wiem
też, że jest to najmniej zdrowa metoda przyrządzania potraw. Tymczasem na tym
forum bezustannie się to powtarza, nawet wtedy gdy nie musi. Mały porzykład:
czosnek może być upieczony, a nie koniecznie usmażony. Itd. Czy jest jakieś
wyście z tego polskiego dylematu?
Obserwuj wątek
    • Gość: kaska Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 17:19
      to nie jest tak. Ja smaze na oliwie, piecze i dusze tez na oliwie. Mysle, ze
      mozna smazyc tylko zalezyna czym.
      Kiedys np. byla mania, ze wszystko gotowane na parze jest zdrowe.
      Potem znow, ze pieczone w folii.
      A potem, ze jednak smazone na oliwie lub masle.
      Nie a sensu sie tym przejmowac.
      Nizdrowe zapewne jest smazone na starym oleju, podsmazane po 5 razy....
      I to nie jest polski dylemat.
      • wedrowiec2 Re: Smażone, smażone, smażone... 12.02.04, 17:31
        Wszystkie oleje, niezależnie od pochodzenia, w wysokiej temperaturze ulegają
        rozkładowi do szkodliwych substancji. W procesie smażenia, w przeciwieństwie do
        duszenia, krótkiego obsmażania, czy pieczenia, możemy mieć do czynienia z
        miejscowym znacznym przegrzaniem tłuszczu, w wyniku czego powstają substancje
        toksyczne. Procesu tego nie można dobrze regulować, bo smazymy na małych
        ilościch tłuszczu, a ogień (czy inne źródło ciepła) działa w sposób
        niekontrolowany:(
    • wedrowiec2 Re: Smażone, smażone, smażone... 12.02.04, 17:23
      Dla smażonej polędwicy niestety, nie ma:( Inne potrawy mozna dusić, tylko
      podsmażać, a potem dusić, gotować na parze lub w wodzie, piec w kuchenkach
      normalnych i mikrofalowych. Wszystkie przepisy (prawie) mozna dostosować tak,
      by były zgodne z polskimi zwyczajami smakowymi, a jednocześnie spełniały
      minimum zaleceń dietetyków.
      ps. 10 lat nie jadłam potraw smażonych a teraz z przyzwyczajenia mam podobny
      sposób przyrządzania posiłków. Oprócz ww polędwicy:)
      • Gość: Cynamoon Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.it-net.pl 12.02.04, 17:34
        Ja tez odnosze wrazenie, ze wszytscy zawsze wszystako smaza.
        Ja zazwyczaj dusze albo gotuje( najbardziej lubie rzeczy gotowane), albo pieke.
        • hania55 Re: Smażone, smażone, smażone... 12.02.04, 17:53
          Dobra, zacznę robić na parze schabowe, naleśniki, jajecznicę, kotlety mielone,
          befsztyki. Będzie na pewno super zdrowo.
          • Gość: k Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.use.pl 12.02.04, 18:09
            pod wplywem temperatury, w tluszczach wydzielaja sie toksyny
            w KAZDYM tluszczu, nawet oliwce extra vergine
            poza tym:
            aby tluszcz mogl zostac strawiony przez nasz organizm, musi ulec "zemuglowaniu",
            natomiast tluszcze, kazde, poddane działaniu wysokich temperatur, nie ulegaja
            temu procesowi, nie sa przyswajane przez nasz organizm
            mozna sie wiec obrzerac paczkami i frytkami, i tylko sie przytyje, a stawy
            nadal beda skrzypiec
            a zauwazcie, ze wszystkie oleje i margaryny, juz w procesie obrobki sa
            poddawane wysokim temperaturom - sa tzw. rafinowane
            tak wiec kupujac olej kupujemy produkt z gruntu niestrawny, a smazac na oliwce,
            marnujemy ja kompletnie,
            jedzac smazone rzeczy jestesmy na prostej drodze do raka jelita grubego
            • Gość: kaska Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 18:21
              zbyt uczone te posty, jak dla mnie. Jakby wyjete z poradnika "Jak zdrowo jesz i
              co to jest olej".
              Rak jelita grubego - znam ludzi, ktorzy jadali wszystko wege i duszone a i tak
              dostali.
              Zreszta tio osobny temat.
              To ja tez sprobuje na parze zrobic schaboszczaka;_)
              • wedrowiec2 Re: Smażone, smażone, smażone... 12.02.04, 18:23
                Jak uczono to uczono - ok. 15% wszystkich nowotworów jelita grubego ma podłoże
                dziedziczne. Przydałyby się dla tych Twoich znajomych badania genetyczne.
                --
                • Gość: kaska Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 18:27
                  nie bardzo. Mama umarla na raka jelita, a jadala glownie brokuly. Nikt w
                  rodzinie nie mial raka, zadna babcia ani orababcia.
                  • a000000 Re: Smażone, smażone, smażone... 12.02.04, 18:41
                    To nie jest prawda, że smażone szkodzi. Owszem, szkodzi, ale spalony tłuszcz
                    potraktowany zbyt wysoką temperaturą. Każdy tłuszcz. No i szkodzą połączenia
                    potraw. Nie wolno łączyć tłustego usmażonego schaboszczaka z ziemniakami. W
                    ogóle to jemy białka, tłuszcze i węglowodany, I właśnie białek nie wolno łączyć
                    z węglowodanami. Na początek troche dziwne, ale można sie przyzwyczaić. Mięsko
                    z warzywkami. A za trzy godziny ziemniaczki z masełkiem. Moja mama robiła
                    wszystko na maśle i nigdy nie chorowała gastrycznie, ale to był stary, dobry
                    rocznik. Tamci ludzie szynkę widzieli tylko na święta, a na co dzień była
                    kapusta kiszona i inne bardzo biedne, tanie, proste ale za to nieziemsko zdrowe
                    jedzenia.
                    A żeby być zdrowym trzeba jeść mało i często. I zawsze być troszkę głodnym. To
                    teoria. A praktyka jaka jest, każdy widzi.
          • Gość: Marianka Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.chello.pl 12.02.04, 21:28
            To je pikne, Haniu! :)
            Pichciarzu, to Forum Kuchnia, nie Zdrowie. Piszemy o tym, co dobre, a nie o
            tym, co jeść, żeby nie smakowało, ale było najmniej niebezpieczne dla
            organizmu... ;)
            • Gość: Pichciarz Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.proxy.aol.com 12.02.04, 22:17
              Przepraszam najmocniej, ale wykręcasz kota ogonem. Po pierwsze, kuchnia polska
              jest bogata w potrawy smażone, a te są najmniej zdrowe. Po drugie, nie chodzi o
              rugowanie takich potraw na siłę bo wiadomo,że schabowy MUSI być smażony i
              panierowany. Po trzecie, rzecz w tym by nie popularyzować takich potraw, lecz
              gdy jest wybór między daniem smażonym i niesmażonym wybrać to drugie i podać
              przepis właśnie na nie. Co więcej, jesteśmy po większej części kuchciarzami
              twórczymi i jeśli ktoś wymyśli coś dobrego i zdrowego, niech da temu
              pierwszeństwo. Ale tak czy inaczej, gotujmy po polsku to co polskie.
              • Gość: Marianka Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.chello.pl 12.02.04, 22:31
                Spokojnie, bez "nerw". ;) Ani ja, ani Hania nie pisałyśmy przecież, że nie
                wolno tu pisać tym, którzy wymyślą coś dobrego i zdrowego. Ja usmażę, Ty
                ugotujesz, ktoś inny upiecze. Rzecz w tym, że większość ludzi je to, co dobrze
                smakuje, nie bacząc na to, jak bardzo może zaszkodzić zdrowiu. To tylko miałam
                na myśli. Nie chciałam "wykręcić" żadnego kota ogonem, ani jednego - jak babcię
                kocham.
                • Gość: P. Re: Smażone, smażone, smażone... IP: *.proxy.aol.com 12.02.04, 22:42
                  No to pięknie, rozumiemy się.
                  :>)
              • hania55 Re: Smażone, smażone, smażone... 13.02.04, 09:52
                Gość portalu: Pichciarz napisał(a):



                Po trzecie, rzecz w tym by nie popularyzować takich potraw, lecz
                > gdy jest wybór między daniem smażonym i niesmażonym wybrać to drugie i podać
                > przepis właśnie na nie.

                I get the picture: jeśli ktoś na forum prosi o przepis na schabowego albo
                befsztyk, należy uprzedzić tę nieświadomą osóbkę o śmiertelnych skutkach
                spożywania smażeniny i podać przepis na rybę gotowaną na parze.


    • Gość: alex Smalec IP: *.den.nilenet.net 12.02.04, 18:25
      Starsze pokolenie (moich rodzicow) mialo/ma manie smazenia wszystkiego na
      smalcu. Jedynym wyjatkiem byla ryba na oleju, a tak wszystko na smalcu.
      Do tego jeszcze popularny zwyczaj polewania wszystkiego tluszczem. Kalfior z
      wody musial byc polany smazonym maslem i tarta bulka, marchewki i fasolka
      szparagowa to samo, szpinak i buraczki koniecznie zasmazane (dla mnie taka
      forma to paskustwo) pierogi polane smazona cebula lub skwarkami, ziemniakow z
      okrasa nie musze nikomu tlumaczyc.
      Tluszcz, tluszcz, tluszcz ...... a do tego komentarz jedz warzywka bo takie
      zdrowe ... :-))
      • Gość: kaska Re: Smalec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 18:28
        wlasnie i babcia moja ma dzis 94 lata. A wlasnie tak jadala.
      • Gość: kags Re: Smalec IP: *.chello.pl 12.02.04, 18:55
        oj, ja jeszcze jestem przed trzydziestka ;) ale nie wyobrazam sobie kalafiora
        bez buly smazonej na masle, fasolki szpara. to samo... buraczki nie zasmazone
        smakuja jakos dziwnie... a pierogi bez skwarek ze sloniny i cebuli to
        profanacja ;)))
        a o jajecznicy na boczku wedzonym zesmazonym na skwary to juz nie wspomne...
        moze to za sprawa mojej wiecznej niedowagi :)))
        • Gość: kags pierogi IP: *.chello.pl 12.02.04, 19:00
          a pierogi, to lubie jak sie usmazy (zamiast ugotuje) na oliwie... no i
          oczywiscie polewam to wczesniej wspomnianymi skwarkami :)))
          ale, to moze moje ciazowe szalenstwo, bo wczesniej pierogow nienawidzilam :)))
      • Gość: Marianka Re: Smalec IP: *.chello.pl 12.02.04, 21:43
        Zdaje się, że to nie zwyczaj polewania wszystkiego tłuszczem, a zwyczaj
        jedzenia tego, co najlepiej smakuje. Nie da się zaprzeczyć, że kalafior czy
        fasolka bez bułki, niezasmażone buraczki czy "suche" pierogi nie smakują tak
        dobrze jak z wymienionymi dodatkami.

        Chyba bliższe mojemu podniebieniu pokolenie Twoich rodziców (mimo, że sama nie
        mam jeszcze dzieci). Stety albo niestety... ;)
        • Gość: Pichciarz Re: Smalec IP: *.proxy.aol.com 12.02.04, 22:22
          A dlaczego nie kalafior oprószony parmezanem i bez masełka? Albo zmielonymi
          orzechami włoskimi? Toż samo fasolka szparagowa.
          Znamy różne kuchnie, znamy różne dodatki, potrafimy coś wymyślić i zaproponować.
          • wedrowiec2 Re: Smalec 12.02.04, 22:32
            Jeśli z masłem (ja tak lubię), to małe ilości tylko roztopionego, a nie
            smazonego masła. Nawyki smakowe są silne, ale możemy na nie wpływać i odkrywac
            nowe przyjemności:).
            Nie będzie mną rządził konserwatywny kubek smakowy!
          • Gość: Marianka Re: Smalec IP: *.chello.pl 12.02.04, 22:40
            A dlatego, że odpowiadałam Alexowi, który przytoczył najbardziej popularne
            dodatki do wyżej wymienionych (moje ulubione na dodatek!:)). Dobrze, że znamy
            różne wariacje na ten sam temat i potafimy coś wymyślić i zaproponować, masz
            świętą rację i nikt tego nie kwestionuje.
        • Gość: alex Re: Smalec IP: *.den.nilenet.net 13.02.04, 00:02
          Gość portalu: Marianka napisał(a):

          > Zdaje się, że to nie zwyczaj polewania wszystkiego tłuszczem, a zwyczaj
          > jedzenia tego, co najlepiej smakuje. Nie da się zaprzeczyć, że kalafior czy
          > fasolka bez bułki, niezasmażone buraczki czy "suche" pierogi nie smakują tak
          > dobrze jak z wymienionymi dodatkami.
          >
          Tez mi sie tak kiedys wydawalo. Po czym odkrylam ze prawdziwy smak ww warzyw
          byl zamaskowany bulka i tak naprawde go nie znalam.
          Buraczki wole ugotowane i starte na tarce z odrobina jablka, cebuli i pieprzu
          (ew oliwy) Szpinak mielony i zasmazany ze smietana to cos czego widoku i smaku
          nie moglam zniesc i dopiero od tescia nauczylam sie ze jest bardzo dobry z wody
          (bylo to dla mnie szokujace odkrycie)
          Kalafior i brokuly sa pyszne na surowo i o ile sa dobre z roznymi "dodatkami",
          dodatki nie sa im niezbedne.

          Co do stwierdzenia "zwyczaj jedzenia tego, co najlepiej smakuje"
          to "najlepsze" smaki biora sie glowie z przyzwyczajenia i czesto zmieniaja sie
          w miare poznawania nowych. Ale to tak jak ze slodzeniem herbaty, ci co slodza
          uwazaja nieslodzona za ochydztwo a ci co nie slodza nie wezma do ust slodkiego
          ulepku :-)) I jest to bardzo osobista preferencja.
    • kags Re: Smażone, smażone, smażone... 13.02.04, 08:10
      hihi, przypomnilo mi sie z "Nagiej Broni"...
      "kochanie, gotuje ci pieczen" :)))

      pozdrawiam,
      KaGS.
    • Gość: usmażona Re: Smażone, smażone, smażone... IP: 212.160.118.* 13.02.04, 10:39
      Nie wiem, czy całkiem bym się zgodziła z twierdzeniem, że lubujemy się w
      smażonych potrawach bardziej niż pozostałe nacje. Z moich obserwacji wynika, że
      problem raczej polega na czymś innym. Otóż jeszcze w PRL-owskich restauracjach
      (od najdroższej do najtańszej) obowiązywał kolor czekolady gorzkiej, ale nie
      dla deseru tylko i dla schabowego i dla ryby i dla frytek. Ten koszmar nie tak
      znowu koniecznie musiał funkcjonować w domach. Moja mama smażyła wszystko
      bardzo delikatnie i dosłownie na złoto.
      No właśnie. Dlatego twierdzę, że istotny jest styl tego smażenia. Z kuchni
      wcale nie musi buchać spalenizna. A jarzyny polane masłem z bułeczką również
      nie muszą być polane bułką w kolorze czekolady. Jarzyny polane masłem to nie
      jest tylko polska praktyka. Nie przesadzajmy.
      Nie używam smalcu, ale wyrugowanie potraw tłustych z jadłospisu gdy na dworze
      minus dziesięć to chyba przesada. Olej i oliwa leje się na patelnie jak świat
      cywilizowany długi i szeroki. We wszystkim obowiązuje umiar. Ja również znałam
      masę sędziwych osób, które odżywiały się nie tak znowu zdrowo. Jestem za
      stosowaniem diety bardziej śródziemnomorskiej niż słowiańskiej, ale na długość
      życia ludzi składa się także wiele innych elementów.
      Odnoszę natomiast wrażenie, że zapatrzenie się na modę prowadzi do idiotyzmów
      takich jak to co widzę właśnie za oknem na ulicy: minus dziesięć i 70% ludzi
      bez czapki, bo przecież jak spojrzeć na trendy to nie sposób znaleźć na
      modelkach jakieś nakrycie głowy. Kto by tam w Mediolanie chodził w czapce....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka