Dodaj do ulubionych

Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znaczy

11.05.10, 16:28
Na przyjęciu jakiś czas temu nie chciałam skosztować potrawy z winniczków. Czy
to znaczy że jestem nienowoczesna i powinnam sie wstydzić???? Inni łykali te
ślimaki, ale nie wierzę by naprawdę im to smakowało. To chyba snobizm. Nie
jadłam także krabów.
Czy wy jecie takie dziwactwa????
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 16:37
      Slimaki (jak i zaby) to bylo kiedys jedzenie nedzarzy. Nie mieli
      miesa, wiec w krzolach zbierali, co sie dalo i jedli - tak jak moi
      dziadkowie placki z kory brzozowej podczas wojny, kiedy byl glod.
      Dzis sie slimaki snobistycznie kojarza, bo są drogie - tylko
      dlatego.

      Nie masz czego zalowac - slimacze mieso ma gumowata kosnsystencje,
      dziwny zapaszek i smakuje tylko wtedy, kiedy jego smak zagluszy sie
      wielkimi ilosciami przypraw w rodzaju czosnku i natki czy czego tam.
      • saop1 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 16:43
        Tak szczeze to skusilam sie na tego slimaczka i powiem Ci ze niema czego
        zalowac.Nigdy wiecej nieskusze sie na ten wynalazek:)
        • Gość: franka Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 12.05.10, 22:00
          babo- a co ty w zyciu jadasz? tylko swinka ,mieso z indyka i kurka,-
          ja musze przynajmniej dwa razy w miesiacu zrobic to cudenko ,bo moj
          i ja uwielbiemy takie jedzonka -trzeba posunac sie troche do przodu
          a nie cofac sie , jak mam polskich gosci to robie zawsze to czego
          nie jedza u siebie ,z poczatku bocza sie troche ale po sprobowaniu
          przewaznie prosza o nastepne 12 sztuk --z zabkami jest to
          samo ,nigdy nie namawiam i nie wmuszam bo jesli im nie pasuje to sa
          tez inne dania ktore jedza -a my mamy ucieche na podniebieniach i
          konczymy wszystko--my np nie zjedlibysmy wstretnych kisieli-
          pozdrawiam
      • zyglinda Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 17:51
        Na jakimś filmie widziałam, że podczas ewakuacji więźniów z obozów
        oncentracyjnych więźniowie łapali na drodze ślimaki, jedli je na surowo i -
        uwaga - jeszcze je sobie wyrywali! Ale żeby jeść ślimaki trzeba być bardzo,
        bardzo głodnym....
        • turbo_wesz Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 12:28
          ale krab to pychotka. polecam w sałatce
      • hotally Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 10:51
        Dużo dobrych potraw wywodzi się... z biedy.
        Patrz takie sushi. Powstało z resztek, z jak się teraz tym świat zajada ;]

        Jako podróżniczka uwielbiam poznawać kulturę nowych miejsc poprzez tradycyjną
        kuchnię. Zjem wszystko! Przeraża Mnie tylko fast food i toksyny...
        • kretynofil Inne przyklady: 12.05.10, 13:41
          Fondue (resztki sera), frytki (stare ziemniaki), ostrygi (kiedys
          pozywienie rybakow - taki "odpad" z polowu).

          Natomiast nie rozumiem co autorka watku ma do slimakow? Sa bardzo
          dobre!

          Jesli juz to dziwne sa ostrygi - ale daja rade.

          Albo owady - w Azji - ale jeszcze nie probowalem. Moze kiedys,
          chociaz nie sadze zeby starczylo mi odwagi...
          • olejanka Re: Inne przyklady: 12.05.10, 14:59
            fondue z resztek sera? No to Cię ugościli...! Ja uwielbiam serowe fondue :)
            miłości do ostryg nie mogę zrozumieć, niestety.
            O.
            • hotally Re: Inne przyklady: 12.05.10, 15:09
              Chodzi o genezę :) fondue było kiedyś pokarmem szwajcarskich zolnierzy
            • kretynofil Jak juz ktos odpisal - chodzi o historie... 12.05.10, 15:41
              Chodzi o to ze potrawa powstala jako sposob na wykorzystanie resztek
              zeschnietego sera - inaczej nie dawalo sie go zjesc ;)
          • Gość: michalng Re: Inne przyklady: IP: *.acn.waw.pl 12.05.10, 16:37
            I jeszcze królowa żarcia biedoty :) Pizza :)
          • sabinac-0 Re: Inne przyklady: 12.05.10, 21:40
            kretynofil napisał:

            > Jesli juz to dziwne sa ostrygi - ale daja rade.

            Sprobuj do surowej ostrygi oprocz soku z cytryny dodac kropelke tabasco - nie
            pozalujesz.
            I oczywiscie mocno wytrawny szampan do popicia.

            • hotally Re: Inne przyklady: 13.05.10, 08:55
              Ja do ostryg uwielbiam sos pomidorowo- chrzanowy :)
          • jakbukda Re: Inne przyklady: 13.05.10, 08:57
            Kawior - car Mikołaj by się obraził gdyby mu podsunęli to to pod
            nos...
      • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 12:16
        jadlas bardzo zle zrobione slimaki albo stare

        wierz mi - dobrze zrobione nie sa ani gumaowate ani nie pachna

        "pachnace" nalezalo wywalic
        • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 14:03
          Jadlam slimaki z puszki, przed data waznosci, zrobione wg przepisu
          na opakowaniu. Nie rozumiem zachwytow - bylejak zrobiony kurczak
          jest o niebo smaczniejszy, niz te nieszczesne, male cialka.
          • Gość: mrarm Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 193.203.192.* 12.05.10, 15:16
            nie czaje tekstu o nieszczesnych cialkaCH ;p
            • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 15:24

              No, tak one wygladaly - takie male, biedne glutki.
              • Gość: mrarm Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 193.203.192.* 12.05.10, 15:54
                To jak wygląda pierś z kurczaka? :P
                • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 15:54
                  Jak kawalek miesa, wesoly i usmiechniety :P
                  • sueellen Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 21:42
                    ta konwersacja jest rewelacyjna. Czy moge ją skopiowac do sygnaturki, piiiiissss?
                    • sueellen Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 21:50
                      Po obcięciu tekstu do przepisowych 4 linijek wygląda tak:
                      • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 13.05.10, 00:09

                        Nie, nie mozesz.
          • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 21:30
            z puszki??????

            feeeeeeee

            rownie dobrze mozna jesc mielonke ble
          • sabinac-0 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 21:42
            bene_gesserit napisała:

            > Jadlam slimaki z puszki

            No to nie dziwie sie, ze byly takie sobie.
            Robale trzeba jesc swieze.
            • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 13.05.10, 00:10

              Bo ja wiem? Sprobowalam i nie tesknie, wiec mi akurat wychodzi na
              to, ze w ogole nie trzeba ich jesc.
              • Gość: as Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 109.243.77.* 13.05.10, 01:02
                podczas wizyty w paryzu konsumowalem caly czas swieze choc mrozone slimaczki i
                byly rewelacyjne, z winem i swieza bagietka rewelacja, do polski przywiozlem
                sobie zas puszke tychze slimaczkow i ....nie dalo sie tego jesc, "pachnialy"
                szlamem i byly gumowate, zdecydowanie nie polecam tej formy konsumpcji :)
          • sta-fraszka Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 18.05.10, 15:15
            bene_gesserit napisała:

            Bene, uwielbiam twoja sygnaturke o mamie, ktora ma nobla z fizyki i tacie
            pracujacym w przedszkolu.
    • kk345 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 16:51
      > Na przyjęciu jakiś czas temu nie chciałam skosztować potrawy z
      winniczków. Czy
      > to znaczy że jestem nienowoczesna i powinnam sie wstydzić???? Inni
      łykali te
      > ślimaki, ale nie wierzę by naprawdę im to smakowało. To chyba
      snobizm. Nie
      > jadłam także krabów.
      > Czy wy jecie takie dziwactwa????

      Gdybyś spróbowała, wiedziałabyś, ze Ci to smakuje/ nie smakuje,
      miałabyś przynajmniej doswiadczenie...
      • zyglinda Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 17:49
        Sam wygląd tej potrawy mnie odpycha, czuję wstręt.
        • luni8 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 18:43
          Też tak mam z flakami, wątróbką czy kaszanką.
          A smakować to wszystko smakuje
          • sueellen Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 21:54
            Nie lubię flakow, wątróbki ani kaszanki. Każdą z tych potraw niestety musiałam
            spróbować i żadnej z nich już więcej do ust nie wezme. To samo ze ślimakami,
            krewetkami, ozorkami, mózdżkami, ostrygami, owadami, pasmi, kotami, świnkami,
            krabami itp itd. Ryb tez nie lubię - odrzuca mnie już smrod na wstępie.
    • krysia2000 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 17:05
      Wstydzić to się powinnaś swojej nadwrażliwości stanowej, zdradzającej
      hiperpoprawną klasę aspirującą do średniej. Więcej barbarzyńskiego
      wdupiemamizmucopowiedząinni by się przydało. Na początek propouję więc
      zignorować moje uwagi.

      Za to kraba dziwacznego możesz mi odstąpić, co by się ten boski dar morza nie
      zmarnował, choć szczerze żal mi osób uprzedzonych do potraw tylko dlatego, że
      nijak nie przypominają tego, co od dziada pradziada lądowało na stole. Ale cóż,
      jedni mają swoje nosy i języki, a inni niepokojące poczucie bycia niewłaściwym.

      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • Gość: franka Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 12.05.10, 22:10
        swiezo wylowiona langusta na karaibach chetnie podzielilabym sie z
        toba , niestety zjadlam i teraz marze o nastepnych- a ty krysiu
        wiesz co dobre -ja tez kuchmistrzyni-
      • myga taki moze byc? 13.05.10, 12:43
        > Za to kraba dziwacznego możesz mi odstąpić
        _________________
        demotivation.ru/0ruj8wx4mgm1pic.html
    • beata.1968 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 17:32
      nigdy nie jadłam ślimaków jak również niczego co wygląda (dla mnie)
      nieapetycznie -ośmiorniczek,ostryg itp.mięso kraba jadłam i jest smaczne. na
      blogu Hotally widziałam jej zdjęcia z takiej ślimakowej uczty no ale dla mnie
      ślimak to "glut Shreka" i raczej się nie przekonam :) nie przejmuj się ludźmi,
      ja jestem Ślązaczką mieszkam na Śląsku a nie cierpię śląskiej kuchni i też mam z
      tego powodu pod górkę.
      • dzioucha_z_lasu Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 18:41
        Ślimaki wcale nie są glutowate - ślimak na talerzu, to nie ślimak w
        trawie :) Ja tam lubię, szkoda, że tak mało mięska w ślimaku. Mięsko
        jest spręzyste, smaczne i nie wygląda obrzydliwie :)Mule też są
        pyszne, zwłaszcza po marynarsku - w białym winiez czosnkiem, krab -
        poezja. Co do tych małych ośmiorniczek to mam obiekcje, może
        dlatego, że nie trafiłam na smaczne. Ale chyba nie zjadła bym
        pieczonej szarańczy - choćby nie wiem jak była modna :D
        • Gość: ble Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.chello.pl 12.05.10, 13:53
          ja jadlam szarancze i nie polecam - pachnie jak rozwielitki, smakuje rownie kiepsko
    • gladys_g Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 11.05.10, 19:14
      Droga Zyglindo,
      Chociaż jesteś trollem, czytam Twoje trollerskie wątki z dużą radością i
      odpowiem, że owszem, zdarzyło się jeść ślimaki i tak - smakowały mi.
      • Gość: dorotkah Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.hsd1.il.comcast.net 11.05.10, 19:43
        He he znowu Zyglinda.Slimakow nie lubie,natomiast kraby uwielbiam i
        nie uwazam ich za dziwaczne jedzenie.
        • jacek1f jaki tam snobizm, taniocha na Krecie:-) Zwykła 11.05.10, 21:48
          codzienność.
          Ale żeby się zajadać... to nie. Spróbować powinnaś choć raz, żeby mieć czyste swoje zdanie o smaku, a nie z "wydajemisie".
          Jak nie sprobujesz też świat nie zdechnie.
          • Gość: sylwia Re: jaki tam snobizm, taniocha na Krecie:-) Zwykł IP: *.ds3.agh.edu.pl 12.05.10, 07:47
            tak jak już zostało napisane,skosztowałabyś i wiedziałabyś że ci nie smakują
            (albo i smakują,ja tam lubię).
            ale przecież są ludzie na świecie,którzy nie lubią próbować nowych rzeczy i tak
            im dobrze i są szczęśliwi.
            jest co prawda kilka rzeczy,których i ja bym nie skosztowała np ten słynny
            sycylijski ser z wijącymi się larwami.
            w sumie szarańczę bym chyba zjadła.jadłam już mrówki kolumbijskie,tak btw-jedna
            z najgorszych rzeczy jakie miałam w ustach...
          • hotally Re: jaki tam snobizm, taniocha na Krecie:-) Zwykł 12.05.10, 10:54
            W PL w restauracji przystawka ślimaków kosztuje ok 20zł ;]
    • Gość: aś Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 59.103.214.* 12.05.10, 08:14
      Może i dla kogoś będziesz nienowoczesna i zamknięta na świat nowych
      smaków nie próbując ślimaka, ale w sumie co z tego :) jak mówią
      Rosjanie, nie jestem studolarówką, żeby się wszystkim podobać ;) chyba
      nie warto się z sobą mocować tylko po to, żeby ktoś Cię za nowoczesną
      uważał. Więc nie musisz kosztować ślimaka, jeśli Cię odpycha jego
      widok.
      • jollka2 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 10:47
        Kiedy znajomi Francuzi zaprosili mnie na slimaki wlasnoręcznie
        zbierane i robione, zbladlam, bo miałam wizje ewentualnego "pawia"
        na talerzu. Ale stwierdzilam, że jak nie spróbuję, to nie mogę
        krytykować. Zjadlam 2 szt. mocno doprawione maslem i czosnkiem i nic
        specjalnego. Więcej nie zamierzam próbować, bo mi zwyczajnie nie
        smakowało.
        Ale ich radość na widok łąki pełnej tychże ślimaków - bezcenna !
    • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 12:15
      jemy
      to nie dziwactwo
      to pycha
      slimaki
      kraby
      raki
      meduza
      krewetki
      osmiornica
      i mnostwo innych rzeczy

      za to nie przelkne brukselki

      snobizm?
      • hotally Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 12:20
        meduza???
        • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 12:26
          owszem - meduza - na zimno - z octem i czosnkiem
          pycha
          • hotally Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 15:11
            Chciałabym sprobowac kiedys, nigdy nigdzie nie spotkałam serwowanej meduzy...
            • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 21:34
              meduze mozna zjesc tu: www.chinatown.pl/index.php?a=chinatown

              menu na stronie to 25% tego co jest w restauracji
              • hotally Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 13.05.10, 08:58
                o, dziekuje :)) przy okazji jak bede w okolicy to wstąpię na MEDUZE ;]
            • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 21:35
              www.chinesefood-recipes.com/cooking_guide_tips/how_to_soften_jellyfish.php
            • Gość: franka Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 12.05.10, 22:16
              hotally-jedz do japoni to sprobujesz
            • Gość: michalng Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.acn.waw.pl 13.05.10, 00:04
              > Chciałabym sprobowac kiedys, nigdy nigdzie nie spotkałam serwowanej meduzy...

              Swego czasu w warszawskich barach lorneta z meduza to było dość częste zamówienie :)
      • Gość: tosia Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 87.236.82.* 12.05.10, 12:29
        a ty te meduze to przez slomke wciagasz????
        • Gość: sanna Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 21:31
          taaaaaaa

          aty jak wciagasz? chyba bez slomki :/
      • Gość: Twoj Stary Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 213.86.33.* 12.05.10, 12:38
        meduza? Jak?
    • marghe_72 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 12:34
      Przymusu nie ma
      Ale okreslanie mianem snobów tych, którzy ślimaki jadają jest
      smieszne.

      ślimaków nie jadam, żab takoż. Kraby i inne "świństwa" morskie takoż
      • marghe_72 Re: edit 12.05.10, 12:37
        editmarghe_72 napisała:
        Kraby i inne "świństwa" morskie pochałaniam z dużą przyjemnością.
    • Gość: Gonio ślimaki beee, ale krab pycha! IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.10, 12:53
      ślimaki bardzo rzadko są dobre, bo rzadko są świeże a tylko w takiej postaci
      nadają się do jedzenia, bo zmrożeniu robią się gumowate i wstrętne, wiec nie
      dziwię się, że nie były apetyczne, ja raz w życiu jadłem dobre ślimaki (nawiasem
      mówiąc - polskie!) we paryskiej restauracji, potem kilka razy trafiałem na
      zupełnie kiepskie i raczej omijam tą potrawę, szanse trafienia na ciągnącego się
      gluta zamiast przysmaku są bowiem ogromne! natomiast mięso kraba trudno
      schrzanić i jest dobre przyrządzane na różne sposoby, więc żałuj, trzeba było
      spróbować! a co do snobizmu - tak, jadanie różnych dziwnych rzeczy to snobizm,
      ale taki sam jak np. jeżdżenie do różnych dziwnych miejsc na świecie, np. na
      Grenlandię czy Aleuty, przecież tam zimno więc po co jechać? a są amatorzy
      takich podróży, czy są snobami? raczej powiedziałby że są ciekawi nowych wrażeń,
      tak jak amatorzy ślimaków, żabich udek i owoców morza są ciekawi nowych smaków!
      • sevennationarmy zgadzam się! 12.05.10, 14:03
        Ślimaki faktycznie są takie sobie, ale już kraby, homary, krewetki - pycha.
        Zresztą to w dużej mierze kwestia gustu. Ale nie nazwałabym jedzenia ślimaków
        (czy kawioru) snobizmem - jak ktoś lubi (chociażby dlatego, że jest znudzony
        innymi smakami) i go stać, to gdzie jest problem?
    • Gość: tntpl Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.aster.pl 12.05.10, 12:53
      A dlaczego nie jesz? To zaden snobizm. To zwykle danie jak schabowy czy mielony. Sprobuj chociaz.
      • bene_gesserit Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 14:33
        Nie, to nei jest zwykle danie jak schabowy czy mielony. Po
        pierwsze - nie jest tak popularne i znane. Po drugie - skladnikow
        na nie znajdzie sie w kazdym bylejakim spozywczym, jak skladnikow
        na schabowe i mielone. Po trzecie - jest o wiele drozsze, po
        czwarte - wielu kojarzy sie z niezwyklym wyrafinowaniem (min dzieki
        niecodziennemu skladnikowi i jego cenie). Po piate - wielu, ktorzy
        twierdza, ze och, slimaki.. nie przepadam, przejadly mi sie,
        swego czasu zajadalismy sie nimi, ale ile mozna...
        zazwyczaj sa
        snobami do kwadratu. Itd itd, no bez zartow.
        • Gość: em Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.chello.pl 12.05.10, 23:59
          > och, slimaki.. nie przepadam, przejadly mi sie

          Twoi znajomi tak mówią? Współczuję. A w każdej chwili mogą zacząć mówić, że im
          się mielone z Kobe przejadło.
    • Gość: aqua48 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 77.236.0.* 12.05.10, 12:57
      Lubię ślimaki, smakują mi. Kraby i homary po prostu uwielbiam, żaby też jadłam, choć nie widzę powodu, żeby powtarzać doświadczenie - za dużo małych kosteczek, a mięso ma smak kurczaka. Zdecydowanie nie lubię kalmarów i ośmiorniczek, ale wypowiadam się po spróbowaniu. Nie miałabym ochoty na meduzy, ani szarańczę, czy mrówki, ale skoro są ludzie, którym smakuje to niech jedzą na zdrowie! Gdzie tu snobizm? Ja na przykład nie szanuję kapuśniaku. I wcale się tego nie wstydzę.
    • senseiek Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 12.05.10, 13:08
      > Czy wy jecie takie dziwactwa????

      Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;))
      • Gość: prunilla Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) IP: *.ec.europa.eu 12.05.10, 14:54
        nie ma czegos takiego jak "jadac dziwactwa", no ale niech ci bedzie.

        Slimakow nie jadam z ...patriotyzmu
        Bo na rynku w UE sa glownie eksportowane sliczne polskie winniczki ,
        te same co bajkowo wyciagaja te swoje czulki, co zostawiaja
        srebrzyste sciezki na kamieniach blyszczace w nocy, to jest poezja
        laki i lasu, szkoda by mi bylo zjesc te zwierzeta.

        Rowniez z powodow oczywistych nie jadam foie gras a zyje w kraju w
        ktorym to podstawa swiatecznego menu. W nosie mi wisi czy odmowa
        zjedzenia kulinarnego dziedzictwa FR i BE zasmuce pania domu albo ze
        gospodarz mnie wezmie za kotleciarza z POlski. Produkcja foie gras
        jest niepotrzebnym okrucienstwem i wstyd mi za ludzi ktorzy to jedza
        choc wiedza.

        Z innego jeszcze powodu nie zjem juz osmiornic. Uwielbialam je,
        przydzadzalam z grilla i marynowane przynajmniej raz na kwartal.
        Niedawno obejrzalam niesamowity program na ARTE ( ogladanie
        wylacznie ARTE to dopiero przyjemny snobizm ! ) o ich wybitnej
        inteligencji- sa byskotliwe, maja 9 mozgow ( w kazdej macce jeden) ,
        blyskawicznie sie ucza w tym-od siebie nawzajem, znaja pojecie
        zabawy, irp. Nie podbily morz i oceanow, choc powinny, poniewaz sa
        samotnikami a mama osmiornica umiera po porodzie. Kazde pokolenie
        uczy sie od nowa wszytskiego,nie ma stadnej madrosci. Jedzac pulpe
        gallego czulabyym sie teraz jak jedzac szympansa...




        • lashqueen Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 12.05.10, 15:30
          Gość portalu: prunilla napisał(a):

          A świnie ponoć jakie inteligentne są ;)
          --
          italia-od-kuchni.blogspot.com/
        • senseiek Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 12.05.10, 18:16
          A ja sie nawet zastanawialem czy by nie zainwestowac troche kasy w stworzenie farmy ktora by sie specjalizowala w produkcji salaty (czy co tam slimaki uwielbiaja), i samych slimakow winniczkow.. Z nakierowaniem na eksport do Francji, z ew. wstepnym przetworstwem, albo nawet siecia sklepikow w FR z tylko slimakami. Takie all-in-one (zeby nie trzeba bylo kupowac pokarmu dla nich od innych rolnikow).
        • zyglinda Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 12.05.10, 21:51
          Ośmiornice rzeczywiście są bardzo inteligentne i wrażliwe. Słyszałam kiedyś o
          ośmiornicy, która popełniła samobójstwo. Pracowala w cyrku, była oklaskiwana. A
          tu nagle przestano się nią intreresować. Osmiornica najpierw straciła kolor, co
          jest oznaką utraty dobrego samopoczucia, a potem zabiła się. No i jak można jeść
          stworzenie, które popełnia samobójstwo????
          • easz Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 16.05.10, 00:22
            zyglinda napisała:

            > Ośmiornice rzeczywiście są bardzo inteligentne i wrażliwe.
            Słyszałam kiedyś o ośmiornicy, która popełniła samobójstwo.
            Pracowala w cyrku, była oklaskiwana. A
            > tu nagle przestano się nią intreresować. Osmiornica najpierw
            straciła kolor, co jest oznaką utraty dobrego samopoczucia, a potem
            zabiła się. No i jak można jeść stworzenie, które popełnia
            samobójstwo????


            Zajebisty post i historia, i fajnie napisane :D

            Jeśli chodzi o jedzenie a snobizm - coś tam jest na rzeczy, ale to
            wszystko imo zależy bardziej od ludzia i jego podejścia do innych
            ludzi, zwyczajów, samego jedzenia i pieniędzy, o tak, zwłaszcza
            chyba do pieniędzy i wartości jaką te przynajmniej teoretycznie
            oznaczają, niż od konkretnego jedzenia.
            Kiedyś np. opowiadano mi imo o snobce, która miała stwerdzić, że
            placki ziemniaczane to żarcie biedoty. Mama mi opowiadała również,
            jak kiedyś usłyszała znowuż, że ciasto z marchewki, przepyszne
            przecież, to też jedzenie biedne i dla biednych.
            Ale czy to ważne tak naprawdę?

            O ośmiornicach też oglądałam kiedyś program, na NG chyba i też było
            o tym, że to takie inteligentne stworzenia, coś jak delfiny a
            delfina miałabym opory, żeby zjeść. Ośmiorniczki próbowałam, ale ze
            zwykłej mieszanki mrożonej i nie było do smaczne, takie nijakie. Ale
            też pewnie źle zrobiłam.
            Z reszty tu wymienianych rzeczy jadłam małże (podwędzane) i też mi
            nie smakowały, krewetki - b. lubię, choć nie zawsze mi się udają,
            ryby - lubię bardzo bardzo.

            Ślimaka raczej bym nie zjadła, bo nie mogą mi wyjść z pamięci
            ślimaki, których naoglądałam się podczas pewnych deszczowych wakacji
            na obozie w górach - łaziło pełno takich bezmuszlowych brązowych i
            czarnych olbrzymich 'gówienek' i strasznie mnie brzydziły, zwłaszcza
            te rozjechane, czy rozdeptane! Brr. Winniczki są sympatyczne, ale
            też nieapetyczne. Więc o ile by to było przetworzone i nie wyglądało
            jak ślimak, to ok, ale jeśli 'na świeżo', to wątpię i innym się nie
            dziwię.

            A propos, mimo uwarunkowań kulturowych, być może są jakieś
            wdrukowane naturalnie stałe, które nami powodują - oglądałam
            kiedyś program w tv, w którym zrobiono taki eksperyment - pokazywano
            grupie ludzi po dwa eksponaty, podobne do siebie, jednek subtelnie
            się różniące - kolorem, jakimś elementem itd, gdzie jeden to było
            coś szkodliwego, niebezpiecznego a drugi całkiem nieszkodliwy
            przypadek, np. dwa grzyby - toksyczna pleśń jakaś i zwykła, insekty -
            jadowity i niejadowity, jakieś robale - pasożyt i nie itp. I
            odruchy ludzi pokrywały się po wyglądzie tych osobników -
            niebezpieczne wywoływały strach a częściej obrzydzenie, mimo że
            ludzie nie znali tych akurat organizmów, czyli nie było to wyuczone
            a jakby zakodowane głębiej.
            Rozumiem, że wielu ludzi nie brzydzi jedzenie np. ślimaków, nie robi
            to na nich w ogóle wrażenia, ale tak mi się tutaj skojarzył ten
            program;)
            • bene_gesserit Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 16.05.10, 00:47
              > A propos, mimo uwarunkowań kulturowych, być może są jakieś
              > wdrukowane naturalnie stałe, które nami powodują -
              oglądałam
              > kiedyś program w tv, w którym zrobiono taki eksperyment -
              pokazywano
              > grupie ludzi po dwa eksponaty, podobne do siebie, jednek
              subtelnie
              > się różniące - kolorem, jakimś elementem itd, gdzie jeden to było
              > coś szkodliwego, niebezpiecznego a drugi całkiem nieszkodliwy
              > przypadek, np. dwa grzyby - toksyczna pleśń jakaś i zwykła,
              insekty -
              > jadowity i niejadowity, jakieś robale - pasożyt i nie itp. I
              > odruchy ludzi pokrywały się po wyglądzie tych osobników -
              > niebezpieczne wywoływały strach a częściej obrzydzenie, mimo że
              > ludzie nie znali tych akurat organizmów, czyli nie było to
              wyuczone
              > a jakby zakodowane głębiej.
              > Rozumiem, że wielu ludzi nie brzydzi jedzenie np. ślimaków, nie
              robi
              > to na nich w ogóle wrażenia, ale tak mi się tutaj skojarzył ten
              > program;)


              Sa wdrukowane stale - wszystko, co oslizgle albo smierdzace
              zepsuciem budzi obrzydzenie. Zasadniczo wolimy chrupkie i pachnące,
              czyli to, co kojarzy sie ze swiezoscia - stad kariera np frytek,
              chipsow i wszystkiego w panierce. Rowniez nienaturalne kolory
              odbieraja apetyt (sprobuj sobie wyobrazic miskę niebieskiego
              sphagetti). Ale kultura potrafi te uwarunkowania zlamac - my pijemy
              oslizgly kisiel, Chinczycy jedza
              smierdzace tofu
              - a wg Wiki zapach tak spreparowanego tofu przypomina
              gnijace smieci, gnój albo zgnile mieso.
              • easz Re: Oczywiscie, ze jemy, jestesmy snobami... ;)) 16.05.10, 14:05
                bene_gesserit napisała:

                > Sa wdrukowane stale - wszystko, co oslizgle albo smierdzace
                > zepsuciem budzi obrzydzenie. Zasadniczo wolimy chrupkie i
                pachnące, czyli to, co kojarzy sie ze swiezoscia - stad kariera np
                frytek, chipsow i wszystkiego w panierce.

                Ze świeżością owszem, ale czy te smażonki się aż tak kojarzą ze
                świeżością? Ja myślałam, że tam się jakieś uzależniacze pcha, do
                tych fastfoodów, że są takie popularne;) Chrupkość i soczystość
                sałaty, jabłuszka, marchewki, o.
                Nie przepadam za panierkami, przynajmniej za takimi gotowcowymi, no
                i podobnie z czipsami, czy frytkami - zależy jak to pachnie i
                wyglada, fakt - jeśli zajeżdża starym tłuszczem, to też mnie
                odrzuca. Imo na tym by można się było postarać zbudować taki odruch
                obrzydzenia u frytko- czy tłuszczożerców może? Dla ich zdrowia, mam
                na myśli. Tylko to by musiało potrwać, bo te nasze wdrukowania to
                pewnie stare jak drzewo, z którego zeszliśmy.

                > Rowniez nienaturalne kolory
                > odbieraja apetyt (sprobuj sobie wyobrazic miskę niebieskiego
                > sphagetti).

                To prawda, niebieski kolor w ogóle odrzuca - przypomniała mi się
                niebieska od sznurka zupa Bridget Jones, która zrobiła wątpliwe
                wrażenie na gościach;) Ja mam podobny problem z serami pleśniowymi -
                kiedy widzę niebieskawy nalot, to tracę ochotę. Zawsze się też boję,
                że nie odróżnię dobrej pleśni od tej złej. Jadam serki w białym
                kożuszku np, ale reakcję na zapach też musiałam pokonać - pachnie
                imo jak płyn do trwałej, czy inna chemia. Warto było, więc czyli
                czasem warto te niby naturalne bariery przełamywać. Zresztą to jest
                też chyba naturalne, że mamy wdrukowany pęd do nowości, zmian,
                rozwoju? Takie mechanizmy się zbijające i wyrównujące sprzężenia :)
                Ech, ciekawe to jest bardzo.

                > Ale kultura potrafi te uwarunkowania zlamac - my pijemy
                > oslizgly kisiel, Chinczycy jedza
                > smierdzace tofu
                >
                - a wg Wiki zapach tak spreparowanego tofu przypomina
                > gnijace smieci, gnój albo zgnile mieso.

                Słyszałam, że do naszego bigosu, czy kiszonek też się niepolacy
                muszą przekonywać, a niektórym to i tak nigdy się nie uda. Czyli
                jakby wdrukowania głębsze i płytsze (kultura, wychowanie) plus
                indywidualne uwarunkowania.
    • lashqueen Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 13:27
      Ślimaków nie lubię, mąż za to bardzo lubi. Kraby i inne "dziwactwa" morskie lubię. Najbardziej krewetki i duże ośmiornice - poezja.
      Nie przepadam za to za jagnieciną, dla niektórych tak wykwintną. Tu gdzie mieszkam łatwo dostępna i niedroga.
      Długo miałam opory przed tym, by spróbować koniny. Mój mąż bardzo lubi (pochodzi z południa Włoch, gdzie to mięso jest powszechnie jadane) i czasem robię mu befsztyki albo pulpeciki (wg niego nie ma lepszych pulpetów od tych z koniny). Stwierdziłam jednak, że skoro jadam ośmiornice, cykady morskie czy jeżowce, to nie powinnam mieć oporów przed spróbowaniem konia. Spróbowałam, ale mi nie zasmakował :) Przynajmniej wiem, że niczego nie tracę.
      --
      italia-od-kuchni.blogspot.com/
    • Gość: mika Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.acn.waw.pl 12.05.10, 14:29
      O rany, to co nam Polakom wydaje sie pyszne, dla innych ludzi tez
      moze byc ohydne. I tak np. duza czesc Japonczykow ma mdlosci na
      zapach i smak masla (nie jedza, nie lubia), wiekszosc nacji nie
      tknie kiszonych ogorkow, ale my, Ukraincy i Rosjanie je jadamy.
      Podobnie jest ze slimakami czy innymi ostrygami - mama nie dala na
      talerzu, to wydaje sie "be". I tyle.

      Czasem jednak warto skosztowac. Slimaki sa pyszne, podobnie
      osmiornice. Jednak jesli kogos mdli na sam ich widok, to pewno smak
      go tez nie zachwyci bo sie koncentruje na tym jak nie zwrocic
      sniadania.

      Wyskakiwanie ze "snobizmem", bo ktos skosztowal i mu posmakowalo,
      tez chyba nie jest na miejscu. Jedni sa otwarci, inni nie. I tyle.
    • Gość: Wrecekrzepki Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 195.205.221.* 12.05.10, 14:35
      Moja znajoma nie je natomiast pomidorow, wywoluja w niej wstret. Ergo - czy
      powinna uwazac zatem, ze osoby jedzace pomidory sa snobami?
    • the_rapist Kraby sa dobre, 12.05.10, 14:46
      slimakow nie jadlem, ale znajomy mowil, ze trzeba umiec je przyrzadzac, a na
      dodatek przed ''ubojem'' karmic bodajze maka, coby sie ''oczyscily''. Snobizmem
      nazwalbym jedzenie czegos nawet jesli nie smakuje, sam fakt sprobowania
      egzotycznych z punktu widzenia Polaka potraw jest raczej ciekawoscia kulinarna.
    • Gość: Yon Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: *.Red-88-13-153.dynamicIP.rima-tde.net 12.05.10, 15:59
      Przyjedz do Hiszpanii na dwa tygodnie. Zobaczysz jak sie zmieni twój poglad na
      kuchnie i jej produkty. Wikt i opierunek gwarantuje.
    • naels Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 16:20
      Nie, absolutnie nie uwazam, zeby jedzenie z przyjemnoscia slimaków,
      krabów, ostryg czy innych "dziwactw" kulinarnych bylo snobizmem.
      Uwazam natomiast, ze skrajnym prostactwem i buractwem jest postawa
      typu "och Boze, jakie to ohydne", "nigdy w zyciu nie sprobowalam,
      nawet nie polizalam, ale i tak wiem, ze to obrzydliwe" i "nie
      rozumiem, jak ludziom moze to paskudztwo smakowac, z nimi chyba jest
      cos nie tak" (w domysle: snoby). Ja jem praktycznie wszystko; jedyna
      rzecza, do ktorej nie moglam sie zmusic, byl fermentowany, mocno
      smierdzacy, tradycyjny szwedzki sledz - do dzis zaluje, ze nie
      sprobowalam.

      Nawiasem mowiac, mieszkam zagranica i przynioslam sobie kiedys do
      pracy na obiadek sloik zurku. Kolega, ktory powachal mój talerz, a
      potem dowiedzial sie, z czego sie robi zurek, prawie sie porzygal.
    • Gość: zeus_gromowładny błądzisz IP: *.net-199.dhcp.soton.ac.uk 12.05.10, 16:24
      Samo jedzenie czegokolwiek nie może być snobizmem. Jeśli je się, bo smakuje albo
      ciekawi, bo nowe - to nie snobizm. Jeśli je się, ślepo małpując zachowania kast,
      które stoją wyżej w społeczeństwie albo mają więcej pieniędzy - to snobizm.

      > Inni łykali te ślimaki, ale nie wierzę by naprawdę im to smakowało

      Nic dziwnego, racjonalizujesz. Lis jak nie mógł doskoczyć do wiszących wysoko na
      drzewie winogron, które wyglądały znakomicie, szybko sam sobie wmówił, że na
      pewno są skisłe. Mniejsze poczucie straty...
      • Gość: daab Re: błądzisz IP: *.dsi-sieci.pl 12.05.10, 16:34
        Winniczek...do niedawna obraz z filmów itp. aż któregoś dnia
        postanowiłem spróbować.Poszedłem na łowy,oczyściłem postem 3
        dniowym.przyrządziłem wg wskazówek w necie,zajadałem się z
        lubością,nawet moja łajfka zjadła ze 4 sztuku.Z masełkiem czosnkowym
        (łagodniutkim), ani guma ani zapach.Natomiast nie jestem w stanie
        zrozumieć żucia suszonych os (pszczół)co nie jest rzadkie wśród
        górali ukraińskich.Pozdr
      • zyglinda Re: błądzisz 12.05.10, 21:56
        Porównanie do lisa nietrafione. Lis NIE MÓGŁ doskoczyć, a ja mogłam sobie nabrać
        tego na talerz do woli. Odmówiłam szczerze. POzatym ślimak brzydko pachnął.
        Gdyby może nasypali więcej przypraw, kopru, majeranku, polali keczapem bardziej
        by to apetycznie pachniało.
        JESTEM PEWNA ŻE NAWET GLODUJĄC PRZEZ 3 DNI NIE ZJADŁABYM SLIMAKA.
    • Gość: wojtek Takie dziwactwo jak bigos dla Brytyjczyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.10, 16:50
      > Czy wy jecie takie dziwactwa????

      Takie dziwactwo jak bigos dla Brytyjczyka. Albo zsiadłe (= zepsute) mleko. Nie mówię, że im nie smakuje...
    • Gość: aś ale czym się różni winniczek? IP: 59.103.195.* 12.05.10, 17:21
      Jest tu taki wątek o rzeczach obrzydliwych.
      Łatwo go znaleźć, bo duużo ma wypowiedzi.
      Kogoś brzydzi galaretka z nóżek (cyt. "ze względu na trzęsąco-glutowatą
      konsystencję"), kogoś miód, kogoś rodzynki w serniku, kogoś śledzie,
      autorkę wątku lentilki, a czym od tego wszystkiego różni się winniczek?
      Też przecież może kogoś brzydzić i się nie podobać.
    • Gość: amral Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac IP: 213.156.120.* 12.05.10, 17:54
      Żaden snobizm, potrawa jak każda inna, chociaż mi ślimaki ani nie wyglądają ani
      nie smakują. Spróbować można ale żeby się tym delektować to bez przesady...
    • coralin Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 18:11
      Tak jak wiele osób już zauważyło nie jest to żadne dziwactwo . Inna sprawa-
      piszesz,że Cię to brzydzi. Mnie chyba nie brzydzi nic co jada się w
      Europie zatem próbuję. Ślimaków nie uznaję za rarytas, ale zjem bez problemu.
      Nie potrafię docenić smaku ośmiorniczek, które są dla mnie gumowate. Krewetki za
      to uwielbiam, małże też. Oczywiście najlepiej w miejscu złowienia, gdzie są
      bardzo tanie(tym bardziej,że lubię je podane najprościej). Kiedyś dzień w dzień
      w Bretanii zamawiałam małże po marynarsku ku zdziwieniu znajomych, którzy
      zadawali pytanie: "Tobie naprawdę to smakuje?". Pytanie dziwne skoro przez kilka
      dni z rzędu zamawiam to znaczy, że tak.
      Tak samo Twoim znajomym mogły smakować te ślimaki.
    • luni8 Re: Nie chciałam skosztować ślimaków, czy to znac 12.05.10, 18:42
      Ślimaki raz jadłem.
      Nie są złe ale by przyznać że jakiś przysmak jestem za mało wyrafinowany.
      Osobiście wolę dobrego schabowego.
      A że to snobizm to fakt. Droga zabawa więc musi smakować. A jak nie smakuje to przyznać się nie można tylko dalej zjadać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka