Dodaj do ulubionych

Kultura obslugi gosci

IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 20.04.04, 22:06
Tak sobie pomyslalam, ze moze porozmawialibysmy na temat przyjmowania gosci,
i nie chodzi o same potrawy,co o ich serwowanie.
Cos sie we mnie buntuje od dluzszego czasu i postanowilam sie podzielic moimi
wrazeniami.

Przede wszystkim obrus - kladziecie? Bo ja sie spotkalam w wielu domach, ze
niestety, nie. Na stole kladzie sie takie male maty na ktorych stawia sie
talerz. Kilka razy zdarzylo mi sie, ze nawet tych mat nie bylo-tylko goly
stol, ewentualnie przykryty taka pokrywa z brazowej dermy, zeby sie nie
zniszczyl/!/.
Serwetki - nie kupie obrusu, jezeli nie moge do niego dostac serwetek. Bo
papierowe uznaje tylko i wylacznie gdy serwuje grilla w ogrodzie. Wszystko co
podane na domowym stole zasluguje na serwetke z materialu. Niestety, czesto,
nawet w eleganckich domach spotykam sie z papierowymi, czasem nawet do obrusu
i dobrej porcelany....
Wlasnie, porcelana - ludzie nie uzywaja swojej porcelany. Zawsze podaja na
tych samych, domowych talerzach, a piekna porcelana stoi na polce. Rozumiem,
jak ktos nie ma drugiego zestawu - ale wiekszosc tych ktorych znam, ma ich
kilka. I ciagle, od lat jemy na tych samych talerzach. O "goscinnych"
sztuccach nawet nie wspominam. Papierowe talerzyki tez przemilcze, chociaz
wiem jak sa popularne i ogolnie/przynajmniej w USA/ akceptowane. Wedlug mnie
dopuszczalne sa ewentualnie gdy jest to duza, nieformalna prywatka typu bufet.

Wedlug mnie to jest czysta ignorancja, lekcewazenie i brak kultury oraz
szacunku dla innych-nie wiem, moze chec pokazania, ze nie jestesmy warci
dobrego przyjecia? Moze taka maniera? Nie raz slyszalam, jak to pani domu
jeczala, ile to sie musiala napracowac.....Odechciewa mi sie w tym momemcie
wszystkiego. Ja sie bardzo staram jak juz kogos do siebie zaprosze na
kolacje - od udekorowanego stolu, po tematyczne jedzenie, wino, nawet muzyka
jest dobrana do okazji. Po prostu chce pokazac, ze ten ktos jest dla mnie
warty takiego zachodu. A o tych wszystkich spoznialskich przez ktorych nie
wypalilo kilka moich przyjec napisze innym razem!
Powiedzcie, czy przesadzam?

Obserwuj wątek
    • Gość: Pichciarz Re: Kultura obslugi gosci IP: *.proxy.aol.com 20.04.04, 22:20
      www2.gazeta.pl/kobieta/1,39870,1127413.html
      www.majkowscy.neostrada.pl/kuchnia/savoir/savoir.html
      To tak ogólnie, o czym w zasadzie wiemy, ale nie zawsze stoeujemy.
      • kwieta4 Re: dzieki, Camille!!! 20.04.04, 23:26
        widze, ze nadajemy na tych samych falach. ja tez mam kilka zestawow porcelany i
        roznego szkla na 'od swieta'. uzywam ich zamiennie, w zaleznosci od okazji.
        obrusy i serwetki stale szyje sama - tez zaleznie od tematu.

        przygotowanie 'oprawy' do dan popisowych to i relaks/po gotowaniu/ i okazja
        do 'plastycznego' wyzycia sie. czesto robie zdjecie nakrytego stolu, a potem
        juz z goscmi - na pamiatke dla nich i siebie:). dodam moze, ze na przyjscie
        gosci zakladam najlepsze pantofle, tak zreszta jak i maz. u nas nie wolno
        zdejmowac butow!!!(i ja tez raczej biore zapasowe pantofle idac z wizyta niz
        dam nas rozebrac 'do rosolu':)

        ale tak naprawde nie musi byc nic ekstra. ja 'roslam' na bialym obrusie:)),
        ktory i tak zapowiadal zawsze specjalne spotkanie, i to pozostanie
        ponadczasowe. pamietam jak pomagalam wyjmowac 'swiateczne' sztucce z
        flanelowych kieszonek, juz samo to przygotowywanie wypelnialo stolowy pokoj
        specjalnym nastrojem. nawet do dzis pamietam wzor salaterek i polmiskow, ktore
        wychodzily u mamy na stol tylko okazjonalnie:))
        juz sam starannie (a nie wyszukanie!) nakryty stol jest wg. mnie godzien
        szczegolnego uznania i podziekowania gospodarzom za respekt dla goscia, chocby
        na ten stol wjechaly tylko filizanki z kawa i kupne herbatniki.

        wlasciwie juz sie chyba nauczylam cieszyc jakimkolwiek gestem 'bliznich' w
        kazdych warunkach, ale byl czas na poczatku emigracji, ze z determinacja
        probowalismy z mezem 'zmienic swiat'. w koncu jednak musielismy sie dopasowac,
        zatrzymujac sobie prawo kontynuowania w domu naszych zwyczajow i upodoban,
        nawet jesli okazuja sie czasem bardzo dziwaczne (bo ortodoksyjne:)). tlumaczymy
        sie z tych dziwactw swoim wiekiem:)), choc ludzie z Europy doskonale wiedza o
        co tu chodzi - to tak a propos gosci, ktorzy czuja sie zazenowani 'oprawa'
        przyjecia/np. mlodzi, niektorzy tutejsi itd. u nas gosc jest gosciem i kropka/.

        a jak tu np.nie cieszyc sie kiedy przyjaciolka Azjatka przynosi mi(do pracy) do
        sprobowania cos jej ulubionego, i swiadomie stwarza nastroj 'malego przyjecia' -
        jakas serwetka, ichnia kolorowa miseczka i jak zaznacza - 'odswietne'
        (rzezbione) paleczki. specjalnie to przytachala, jakby bylo czescia potrawy...
        (w smaku, powiem szczerze, potrawa byla nie do polubienia, ale ta oprawa
        podzialala jak balsam:).
    • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 20.04.04, 22:33
      Nie przesadzasz, ale zacznijmy od początku.

      "Obsługa" gości powinna być dostosowana do możliwości gospodarzy. W czasach
      mieszkania w maleńkiej kawalerce, podejmowaliśmy gości przy stole z Ikei, na
      ikeowskich talerzach, z których jedliśmy na codzień i z papierowymi serwetkami.
      Teraz mamy i piękny stół i zastawę i sztućce i obrusy z serwetkami, więc możemy
      przed gośćmi szpanować ;-)

      Papierowe talerzyki i plastikowe kubeczki - jeśli impreza jest przewidziana na
      30 - 40 osób, trudno mi zorganizować serwis porcelanowy w stosownej ilości.

      Tak więc, podsumowując, wszystko zależy od okazji i od możliwości gospodarzy.

      • Gość: Camille Re: Kultura obslugi gosci IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 20.04.04, 22:51
        Mnie bardziej chodzi o tych, co moga, a nie robia-dlaczego??????
        • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 08:49
          Tego nie wiem :-) Muszę jednak powiedzieć, że w polskich domach nikt nie raczył
          mnie obiadem na plastikowych talerzach, gdy w kredensie kisiła się zastawa na
          12 osób.
    • Gość: Ka Re: Kultura obslugi gosci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.04.04, 23:09
      A dlaczego są tacy, którzy zarabiają sporo kasy i chodzą w porwanych butach?
      A dlaczego niektórzy duszą swoje pieniądze w przeróżnych skarpetkach, na
      różnych kontach - sami jedząc cebulę na codzień?
      Wynika to z braku potrzeb takich czy owakich, z robienia z rzeczy materialnych
      pewnego rodzaju "sacrum", które się posiada ale absolutnie nie można tego
      ruszyć, itp,itd
      • kwieta4 Re: Kultura obslugi gosci 20.04.04, 23:35
        i cebule mozna jesc w grupie!!! pamietam u mojego meza w akademiku na Pl.
        Narutowicza smazylo sie jej /w srodku nocy, z piatku na sobote/ cala patelnie i
        jadlo potem w pokoju zupelnie grupowo, albo ziemniaki z wmundurkach i sadzone
        jajka:)) ale kazdy mial swoj szklany talerz, to fakt.?:)))) to byly poczatki
        naszych biesiad, moze wlasnie w takich warunkach czlowiek infekuje sie potrzeba
        dzielenia stolu z przyjaciolmi. i w ogole lubi potem miec przyjaciol. i lubi
        cos dla nich zrobic, by dac dowod sympatii?
    • Gość: ma_la Re: Kultura obslugi gosci IP: *.met.pl 20.04.04, 23:35
      Moim zdaniem trochę przesadzasz.Dla mnie liczy się atmosfera, w jakiej
      przyjmuje się gości.Nie forma jest ważna lecz treść.Choć dziś jest wiele
      różnych bajerów,nie każdy do tego przywiązuje wagę.Goście powinni wyjść w
      przekonaniu,że nie byli na kolejnym sztywnym przyjęciu,lecz z poczuciem,że są
      kimś ważnym dla Ciebie.Trochę luzu.Zauważ,że nawet w wielu drogich
      restauracjach nie ma obrusów,za to są talerze dekorowane w abstrakcyjne wzory,a
      z kelnerem możesz pogadać jak z kumplem.Swiat się zmienia,staropolszczyzna
      wychodzi z mody.
      Pozdrawiam
      • kwieta4 Re: do ma-lej 20.04.04, 23:36
        i tez masz racje!!!
      • Gość: Tamtejszy Re: Kultura obslugi gosci IP: *.proxy.aol.com 21.04.04, 00:17
        Nie jestem pewien jak w Polsce, ale w Stanach w nieco lepszych restauracjach są
        obrusy, które zmienia się po każdym gościu.
        • Gość: Monika Re: Kultura obslugi gosci IP: *.chello.pl 21.04.04, 03:35
          Gość portalu: Tamtejszy napisał(a):

          > Nie jestem pewien jak w Polsce, ale w Stanach w nieco lepszych restauracjach
          >są obrusy, które zmienia się po każdym gościu.

          U nas też są ale mozesz policzyc na palcach. Bedą zawsze, to się nie zmieni.
          Ale to nie będzie nigdy rozrywka dla mas.

          Za to we Włoszech jest to na przykład regułą już w sredniej klasy restauracjach.
          • kwieta4 Re: obsluga gosci w restauracjach 21.04.04, 04:10
            watek wlasciwie zaczal sie od tego, jak MY traktujemy naszych gosci, dla
            ktorych gotujemy - konsultujac tu na Forum wszelkie szczegoly. srednia wychodzi
            z korzyscia dla nas:) jestesmy elastyczni, wyczuwamy atmosfere, dostosowujemy
            oprawe itd. jestem pewna, ze goscie czuja sie bosko.

            no, ale w restauracji, to ja za wlasne pieniadze poprosze byc traktowana
            powaznie! zamieniam sie w goscia i tyle... jak chce anonimowo i stolowkowo to
            ide do baru i dostaje na poczekaniu swojskiego, ulubionego 'gotowca'. cena za
            brak serwisu tez inna.
            nie wyobrazam sobie jednak wybrac sie np. z rodzina, czy przyjaciolmi na obiad
            do restauracji i zasiasc do stolu bez obrusa, udawac, ze ciesza mnie poufalosci
            luzaczka-kelnera itd. dla mnie zenujace i choc nie pokaze zmieszania, wiecej
            bym tam nie poszla. tak nadal traktuje restauracje, nigdy jako stolowke, nawet
            gdybym zwykla tam jesc codziennie. dzieki Bogu nie mam absolutnie innych od
            pozytywnych wrazen stad(odnosnie obslugi, bo jedzenie to nasz osobisty gust).

            acha, dodam, ze mysle teraz o klasycznych restauracjach, nie o /moich
            ukochanych zreszta/ regionalnych w Kraju, ktore rzadzily sie swoimi prawami, a
            jednak tez mialy obsluge wysokiej klasy - np. zakopianska Obrochtowka:))
            to sa moje odczucia, ale zgadzam sie, ze wszystko zalezy od tego co
            komu 'podchodzi', dlatego tyle roznych reastauracji moze stale istniec na
            rynku, bo maja swoich zwolennikow.
            • Gość: pn Re: obsluga gosci w restauracjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.04, 13:17
              a ja przypomne po raz setny, aha piszemy przez samo "h"...
              • kwieta4 Re: obsluga gosci w restauracjach 21.04.04, 20:07
                Gość portalu: pn napisał(a):
                > a ja przypomne po raz setny, aha piszemy przez samo "h"...


                aha, aha, aha:)))
                stokrotne dzieki!!! 'ach' zostaje po staremu:)).

                zastanawiam sie, czy piszac recznie tez bym zrobila taki blad:). z gory dzieki
                za wszelkie poprawki!!
      • hania55 Droga Mala 21.04.04, 08:59
        Luz pt. kelner zwracający się do mnie na "ty", talerz wielkości młyńskiego koła
        i mikroskopijna porcyjka przystrojona pióropuszami niewiadomego pochodzenia
        zielska, papierowe serwetki w restauracji, gdzie średnia cena kolacji na 2
        osoby z butelką wina stanowi 1/4 średniej pensji krajowej, to nie luz, tylko
        niedbalstwo, skąpstwo właścicieli i brak dobrego wychowania.

        "Nowoczesne bajery" to dla Ciebie czysty, wyprasowany obrus, pasujące do niego
        serwetki, ładna zastawa i bukiet kwiatów w wazonie?

        Jeżeli nowoczesność (w opozycji do "staropolszczyzny") oznacza dla Ciebie
        przyjmowanie gości byle jak byle przyjąć i mieć z głowy, to już wolę hołdować
        tej staropolszczyznie i sprawiać, żeby moi goście czuli się należycie
        uhonorowani.

        • brunosch Re: Droga Mala 22.04.04, 12:10
          Luzaccy kelnerzy? brrrrr. Chyba gorsi od obrażonych.
          Przed laty, gdy na Środkowe Mazowsze docierała cywilizacja, w restauracji
          Eilat, która wówczas uchodziła za elegancką zostałem (chciałem napisać -
          obsłużony, ale chyba nie o to słowo chodzi...) przez elegancko wysurdutowanego
          fagasa. Zamówiłem Chablais i - kieliszek facio podał mi z ręki, trzymając go
          figlarnie za nóżkę. Poziom mojego zdumienia był tak wielki, że do dziś nie mam
          odwagi tam zajrzeć.
          • hania55 Re: Droga Mala 23.04.04, 13:32
            Jeszcze inna historia, to kelnerzy zwracający się do mnie per "Ty". Może
            powinnam się cieszyć, że jeszcze kwalifikuję się do takiej formy zwracania się
            do mnie przez dwudziestoparolatków, ale.... no jakoś nie mogę się
            wtedy "wyluzować" :-)

            • martini_very_bianco Re: Droga Mala 23.04.04, 13:36
              nie martw się, ja jestem w ich wieku i mnie strzela, jak do mnie mówią
              per "ty". To samo zresztą dotyczy sprzedawców. Brrrrr. Jestem sztywniarą
              najwyraźniej

              16%VOL
              22%VAT
            • brunosch "pertykowanie" 23.04.04, 13:42
              Boszszsz, gdyby tylko spróbował tak odezwać się do Myszy, czy innej kobiety!
              :[[[[
              Byłby nieźle wyluzowany (jak kaczka do faszerowania). Haniu, w takiej sytuacji
              KAŻDY MA PRAWO strzelić fagasa w czachę jego własną tacą. Wszystko to w ramach
              nawiązywania bardzo bliskich kontaktów gości z personelem.
              • Gość: bibi Re: dobre :))) n/t IP: *.chello.pl 23.04.04, 13:57
        • martini_very_bianco co do młyńskiego koła... 22.04.04, 22:39
          talerz wielkości młyńskiego koła
          >
          > i mikroskopijna porcyjka przystrojona pióropuszami niewiadomego pochodzenia
          > zielska

          a ja to uwielbiam! jeśli jest ładnie podane! sama mam w domu duże talerze, bo
          dzięki nim nie mam takiego wrażenia, że nie jest to jedzenie upchnięte. z
          pióropuszami różnie, bo wyznaję szlachetny minimalizm...

          A co do papierowych serwetek, oczywiście w domu, nie restauracji... Ja lubię
          mięć wszystko pod kolor na stole, i kolorowe serwetki papierowe dają dużo
          więcej możliwości eksperymentowania z kolorami. Gdybym chciała tak działać z
          normalnymi, musiałabym mieć na nie oddzielną szafę:)
    • Gość: Ka Re: Kultura obslugi gosci IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 20.04.04, 23:50
      Właśnie, chodzi o luz! Najważniejsza jest atmosfera jaką tworzymy przy stole i
      w zasadzie nie powinno być ważne czy jemy prosto z przypalonej patelni czy z
      eleganckich półmisków. Ale jeżeli już takowe posiadamy, to chyba po to, żeby z
      nich korzystać.Kiedyś, będąc zbuntowaną nastolatką zawsze
      ostentacyjnie "olewałam" pewne dobre zwyczaje "stołowe" czytaj: serwetki,
      posługiwanie się nie tylko nożem ale i widelcem, siedzenie z kolanem przy
      brodzie, picie prosto z butelki, jedzenie prosto z przysłowiowej gazety. Teraz
      też czasami stosuję te zwyczaje, gdy mam na to ochotę. Ale dojrzałam już do
      chęci posiadania super zastawy stołowej - i do korzystania z niej wtedy,kiedy
      tylko mam ochotę i nie tylko kiedy przyjdą goście. Wynika to z moich
      autentycznych potrzeb otaczania się pięknymi przedmiotami(w miarę możliwości of
      course). Tak, tak, lubię to.Pozdr
      • giezik Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 07:36
        Obrus - zwłaszcza biały - usztywnia atmosferę. Ludzie siedzący przy stole stresują się, zeby nie pobrudzić, nie kapnąć, itp. Również goły stół może być atrakcyjny, jeśli się na nim da jakieś dodatki - serwetki, podkladki. Najważniejsza jest jednak atmosfera i to w jakim gronie się bawimy. Jesli zaprosze teściową to jasne, ze obrus sie pojawi (niebieski - jedyny jaki posiadamy ;) ), ale juz dla przyjaciół, gdy będzie to np, chleb, skrzydełka, , sery, jakies potrway w trakcie, wino wystarczą tylko dodatki - tak, zeby łatwo było zebrać zetrzeć itp.
        • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:02
          Nie zauważyłam, żeby biały obrus wprowadzał sztywną atmosferę :-) Jeśli coś
          kapnie, to przecież plamę się upierze, a miło jest siedzieć przy pięknie
          nakrytym stole.
          • marghot Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:08
            ale czy jedynie biały obrus?
            ja mam dwa białe i używam ich baardzo sporadycznie.
            przyznam, że zarówno do wystroju wnętrza, stólu i zastawy bardziej pasuja mi
            obrusy w kolorach beżowym,brązowym i burgundowym i takie też najczęściej
            stosuję
            • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:24
              Oczywiście, że nie tylko biały! :-) Obrus jako taki, czyli kawałek czystego,
              uprasowanego materiału, a nie maty pod talerze, nie cerata, nie obrus
              papierowy :-)
          • giezik Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:23
            "Nie zauważyłam, żeby biały obrus wprowadzał sztywną atmosferę"
            to od ludzi zalezy, w duzej mierze. Czesto (no dobra - czasem) wprowadza taki pierwszy dystans
            • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:25
              Eeee, to do pierwszego chlapnięcia czerwonym winem albo sosem. Później już
              wszystko idzie gładko ;-)
    • funana Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:16
      Myślę, że najważniejsza jest atmosfera-celem przecież jest miłe spędzenie
      czasu.Oprawa też jest ważna, mysle, że sporo nawyków z tej materii wynosimy z
      domu rodzinnego. Wiele tez zalezy od tego, kogo gościmy-dla szacownej ciotki z
      Gdańska nakrywam bardzo tradycyjnie, mieszczańsko,podaję na "rodowej zastawie",
      a herbate w jej ulubionej filiżance. Dla przyjaciół nakrywam często
      niekonwencjonalnie (obrus nie musi być-piękny stary dębowy stół jest ładny sam
      w sobie), sztućce można przewiązać trawą a każdemu dać talerz z innej zastawy,
      a serwetki papierowe dobrać do tej kompozycji. A zdarzyło mi się też użyć
      zamiast obrusu wigilijnego papier pakowy we własnorecznie malowane złote
      gwiazdy.
      Nie widzę też powodu,żeby nie korzystać na co dzień z filiżanek z eleganckich
      kompletów, czy talerzy "rodowych", gdy siadamy z mężem do kolacji-jedynego
      posiłku w ciągu tygodnia pracy, który udaje nam się razem zjeść.
      Co do ściągania butów-to zabawny wątek-mam poczucie,że mocno krakowski (uwaga-
      jestem z Krakowa!!, od paru lat w Warszawie). W mieszczańskim Krakowie,
      to zjawisko dośc powszechne-może z powodu pieknych, starych parkietów w
      kamienicznych mieszkaniach?? Ja uważam, że jeśli zapraszamy gości, to jest
      jasne, że przyjdą w butach, a nie na bosaka, to straszny "obciach" liczyć na
      to, że je ściągną. Trudno,jeśli nie wzięli na zmianę obuwia-a akurat np. śnieg-
      są naszymi gośćmi i już. Sama też nie ściągam "w gościach". U jednej z moich
      ciotek w Krakowie funkcjonował w przedpokoju kosz z pantoflami "muzealnymi"-
      takimi z gumką, do zakładania na buty, i kiedyś po jakiejś rodzinnej imprezie
      jeden z gości zapomniał ich ściągną i dopiero ktoś mu zwrócił uwagę w tramwaju,
      he, he. Strasznie nie lubiłam chodzić na wizyty do tego domu...sztywno i nudno..
      • giezik Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:20
        > Nie widzę też powodu,żeby nie korzystać na co dzień z filiżanek z eleganckich
        > kompletów, czy talerzy "rodowych", gdy siadamy z mężem do kolacji-jedynego
        > posiłku w ciągu tygodnia pracy, który udaje nam się razem zjeść.

        Dokladnie, byc moze ten watek jest wynikiem tego, ze dzieli sie jedzenie na jedzone na codzien, i swiatecznie (z goscmi). Jesli szanujemy samych siebie i uwielbiamy atmosfere jaka panuje przy jedzeniu (a wczesniej gotowaniu) to sami jadamy na porcelanie i wizyta gosci nie jest niczym nadzywczajnym. Nie na tyle, by wyjmowac z przepastnych czelusci jakas "wyjatkowa" zastawę.
        • marghot Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:23
          Amen.
          Podpisuję się pod powyższym obema "ręcami"
        • hania55 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 09:36
          Kiedy jem kolację z mężem, wyjmujemy "lepszą" zastawę, niż tę, z której
          pospiesznie wcina się śniadanie co rano, nakrywamy ładnie stół, nie zasiadamy
          do niego w piżamach albo dresach. Więc nie widzę powodu, żeby moich gości
          przyjmować na matach i wyszczerbionych talerzach, bo a nuż poplamią obrus,
          stłuką kieliszek albo talerz i co to będzie?!
    • brunosch przyjątka 21.04.04, 09:30
      Oczywiście wszystko zależy od charakteru imprezy.
      Do tradycji przeszły urządzane przez nas raz do roku wielkie zloty, na których
      pojawia się 20-30 luda i jest to impreza bufetowa, stojąca już choćby dlatego,
      że nie dałoby rady wszystkich usadzić za stołem. Już nieraz pisałem - na
      przyjacielskiej, stojącej imprezie jednorazówki są WYKLUCZONE ! Właśnie
      dlatego że na stojaka, że w tłumie, że luzacko. Choćby trzeba było od sąsiadów
      zastawę pożyczać a potem zmywać do świtu - żadnego plastiku!
      Co innego imprezy plenerowe, śniadania na trawie, grille i inne takie - choć w
      takim wypadku wolimy podać naczynia metalowe, ze stali nierdzewnej. Bo jesteśmy
      dumnymi posiadaczami :)
      Jeszcze inne są spotkania "zasadnicze" - wtedy oczywiście obrus, jednakowe
      nakrycia, kiliszki różne do różnych trunków i pełny protkół dyplomatyczny.
      I w żadnym wypadku nie marudzimy ile nas to kosztowało (nerwów, pracy,
      pieniędzy) A fe!
      • brunosch PS przyjątka 21.04.04, 09:48
        No i są jeszcze spotkania inne, mające swój odrębny walor - męskie spotkania w
        garażu. Połączone z podziwianiem nowego typu opony. Wtedy kiszone ogórki ze
        słoja, łamana kiełbasa, piwo z puszki a usmarowane ręce wyciera się w co bądź.
        • kwieta4 Re: przyjątka u brunoscha:) 22.04.04, 01:57
          slysze mojego meza (jak przyjdzie z pracy - zaraz mu Cie zacytuje:)
          krzyknie natychmiast:'I JUZ GO LUBIE!':))))), choc... jest troszke zazdrosny o
          Forum. ale czuje sie coraz bezpieczniej, bo widzi, ze popadlam w towarzystwo
          wysokiej klasy:)))
        • emka_waw Re: PS przyjątka 22.04.04, 14:01
          A dlaczego tylko męskie? Kiedyś zrobiłyśmy sobie z koleżankami "damski
          wieczór": Smirnoff, ogórki kiszone ze słoja, wiejski bochen chleba ze smalcem.
          Popatrzyłyśmy na to... i położyłyśmy na stole gazetę. A niech będzie
          konsekwentnie :)
          • emka_waw uzupełnienie 22.04.04, 14:16
            > A dlaczego tylko męskie? Kiedyś zrobiłyśmy sobie z koleżankami "damski
            > wieczór": Smirnoff, ogórki kiszone ze słoja, wiejski bochen chleba ze
            smalcem.
            > Popatrzyłyśmy na to... i położyłyśmy na stole gazetę. A niech będzie
            > konsekwentnie :)

            Dodam jeszcze, że z całej dostępnej baterii sztućców używałyśmy jednego noża i
            jednego widelca, a na końcu wyjadłyśmy również zamarynowany czosnek a jedna z
            nas wypiła kwas z ogórków. Zostało szkło i koper.
    • ka2 Re: Kultura obslugi gosci 21.04.04, 10:55
      mam koleżankę, która w tej kwestii jest zawsze ę-ą
      jeśli podaje drugą kawę, to zawsze w nowej filiżance, co 5 min. zmienia
      talerzyki, dekoruje sałatki tak że ciężko się do nich dobrać, no ogólnie
      przeżywamy na jej urodzinach koszmarne stresy. krochmalone kołnierzyki,
      wymyślne torty drętwota do potęgi.
      mamy też znajomych, u których zawsze sery na deskach, oliwki w przypadkowej
      miseczce, sałatka niekoniecznie ustrojona jak koszmarki garmażerki z okresu
      ciężkich czasów. i u nikogo się tak dobrze nie bawimy
      ja sama jestem szczęśliwą posiadaczką niezłej kolekcji kilkusetletnich
      filiżanek, w których niektórzy moi goście jak się niedawno odważyli przyznać
      wcale nie chcą pić kawy, bo jak twierdzą ręce im się trzęsą ;)
      wiem jedno, jeśli przyjmuję taką osobę taką jak ta pierwsza, przykryję mój
      piękny dębowy stół obrusem i podam wino w kieliszkach Rosenthala, kawę w Miśni,
      herbatę w Limoges
      a jeśli takich jak ci drudzy, dostaną jeść na dużo ładniejszych moim zdaniem
      podkładkach Pimpernela i wino, kawę, herbatę w w/w, oprócz osób, które wyraźnie
      przeciw takiej zastawie zaprotestują ;)
    • Gość: monia Re: Kultura obslugi gosci IP: *.tele2.pl 21.04.04, 11:00
      Bardzo spodobal mi sie Wasz stosunek do celebrowania posilkow.Uwazam, ze
      jedzeniu, przygotowywaniem go i konsumowaniu nalezy sie szacunek. Pewnie, ze
      mozna jesc prosto z gara albo ze sloja, sa rozne ku temu okazje ale w
      towarzystwie rodziny i przyjaciol, zdecydowanie preferuje gustownie nakryty
      stół, ładną porcelanę itd. Trzęsę sie jak musze zasiadać do stołu na którym
      rzucony jest okropny obrus, talerze duralexu i jakies okropne serwetki
      papierowe. To jest tzw."olewanie" sprawy. Niestety przywiazuje ogromną wagę do
      ładnie nakrytego stołu, podanego posiłku i całej tej wspaniałej atmosfery która
      jest związana z konsumpcją i często mam gości na głowie, właśnie dzięki temu,
      że czują się u mnie wyjątkowo. Hmm no i jeszcze coś, mieszkam właśnie w
      kawalerce i nie mam specjalnych warunków do podejmowania np. 10 osób, ale
      jeżeli juz przychodzi do mnie 6 osób to staram sie bardzo udekorować mieszkanie
      tematycznie do posiłku. Marzę o dużej jadalni z kredensem w której będe trzymać
      porcelanę, piękne sztućce i obrusy;-). Strasznie uroczysto mi sie zrobiło.
    • Gość: senin Re: Kultura obslugi gosci IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 21.04.04, 12:21
      moim zdaniem kultura przyjmowania, polega na dalego posunietym szacunku dla
      gosc,i ich celebrowaniu.

      w zwiazku z tym zawsze przygotowuje posilek w sposo,b ktory pozwoli moim
      gosciom, a nie mnie, czuc sie swietnie i blyszczec.

      coz z tego ze podam 3 widelce na kolacji dla ludzi, ktorzy choc wielce
      interesujacy, na chinskiej/misnienskiej porcelanie nigdy nie jadali
      (do mojego domu zapraszani sa bardzo rozni ludzie i niektorzy z widelcami beda
      mieli klopoty. )

      Jesli zapraszam ludzi na kolacje, to po to by poznac sie, zblizyc, badz
      zainteresowac soba, nie po to by udowodnic sobie i im, iz wiem jak nalezy
      przyjmowac i co na czym serwowac.

      Dla wegetarian staram sie przygotpwac co najmniej 2-3 wegetarianskie potrawy. A
      ze z reguly sa to ludzie bardziej nastawieni na tresc niz na forme, to podaje
      to "ekologicznie", "zgrzebnie" lub "ultra nowoczesnie"
      Dla super formalnych gosci zazwyczaj funduje cos bardzo"casual" (w koncu
      formalnych przyjec maja po dziurki w nosie i wykrochmalonych serwetek to sobie
      narozposcieraja dostateczie duzo w ich codziennych restauracyjnych
      peregrynacjach) jakis super swiezy "steamboat". Nie mam zamiaru konkurowac z
      kelnerami w super knajpach(ani kelnerka ani kucharka nie jestem) - daje dobre
      domowe jedzenie. A ze nie jestem ksiezna Krasinska, to podaje zarcie jakie
      koweniuje z moim "pochodzniem" - proste, smaczne, na swoj sposob wyszukane.
      Nie "kopiuje" arystokratycznych zwyczajow. Nie sadze, zeby ktokolwiek przy
      zdrowych zmyslach poczul sie "offended" papierowymi serwetkami na mojej
      werandzie przy kominie z maszyny zwanej "steamboat" przy najswiezszych (z
      porannego polowu) krewetkach, baramundi, skalopkach itd.

      Serwuja sobie sami prosto z garnka i rozmowy staja sie od razu mniej sztywne. I
      okazuje sie ze naprawde swietnie sie bawia. Najlepszym dowodem jest ze
      biznesowe "sztywniachy" po paru kieliszkach wina (ponad to co zazwyczaj)
      zaczynaja podspiewywac swojskie(szkockie, irlandzkie i inne) przyspiewki i
      traca "styl" czyli narzucona sobie maske.

      Dla mnie jest to najwiekszy sukces przyjecia ze "sztywniachami"

      Z cala reszta klopotu nie ma, bo doceniaja wszystko, co podane.

      Ale krochmalonymi serwetkami nie mam zamiaru ich oniesmielac. Po prostu nie ma
      takiej potrzeby.

      Bialy obrus pozostawiam na Wielkanoc i Boze Narodzenie. Tradycja.

      poza tym zdecydowanie wole luzna atmosfere. Nawet sztywne knajpy mnie
      denerwuja. I jesli juz jakims sposobem sie w takiej znajde to w
      imie "rozluznienia" jem palcami, co sie tylko da. Uwielbiam ten zgorszony wzrok
      starszych pan po 40-ce. (sama mam grubo ponad to, ale ... zreszta, co tu
      gadac..)


      ot, podtrzynuje tylko teadycje ktore zachowuja jakasc tresc - forma bez
      tresci......? Jest pusta....
    • Gość: dillmah Re: Kultura obslugi gosci IP: *.acn.waw.pl 21.04.04, 12:47
      Witajcie

      Pomine wszytskie watki a wroce do tego "z marudzeniem o napracowaniu". Moj
      rekord takiego zachowania to imieniny Taty i gotowanie dla 40 osob (mniejszych
      i starszych). Bylam po 3 dniach pracy po 13 godzin w pracy i nastepny dzien to
      dzien imienin i gosci. Ilez ja im nagadalam :) Nawet tym mlodszym (29, 28)
      zapowiedzialam ze nie zmieniam talerzy do drugiego po przystawkach ze jemy na
      tych samych - ze nie bede teraz ukladac stolu na nowo - zeby prosili jak maja
      ochote cos zjesc to doniose z kuchni. A spoznialskim zapowiedzialam ze nie
      podgrzewam kuskusu...jedza z chlebem!
      A jeszcze o okrutna dodalam ze nie chce mi sie z nimi gadac niech oni ze mna
      gadaja :)

      to byl szczyt mojego zniechcecenia tego dnia i zmeczenia...wzieli tak jak
      nalezalo czyli z przymruzeniem oka :)
      Spisali sie na medal
      • Gość: giezik Francuzi obudźcie się :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.04, 13:01
        Polecam lekturę "Roku w Prowansji", gdzie po każdym daniu, a było ich
        przynajmniej kilka, goście wycierali talerze z sosu chlebem (rozumiem, ze
        pysznym - najlepiej przez nas zrobionym). I na te nakładało się kolejne porcje.
        W tym wypadku chleb pełni dokładnie taką rolę jak w przypadku wina -
        neutralizuje smak.
        I ostatnio sam zacząłem tak robić.
        • Gość: dillmah Re: Francuzi obudźcie się :) IP: *.acn.waw.pl 21.04.04, 13:07
          ...zachwyconam!!! ;)
        • linn_linn Re: fare scarpetta 22.04.04, 16:31
          "Fare scarpetta" pochodzi z czasow przedwidelcowych. Nie powinno sie tego
          robic, ale jeszcze dzisiaj swiadczy o smakowitosci potrawy / na ogol robi sie
          ukradkiem, nie uchodzi /.
    • Gość: pn porcelana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.04, 13:22
      a pochwacie sie przy okazji jaka macie porcelane, taka starutka, rodowa, ocalala po roznych zawieruchach, moze jakies jej nazwy?;-D
      • ka2 Re: porcelana 21.04.04, 14:20
        Gość portalu: pn napisał(a):

        > ocalala po roznych zawieruchach,

        to było tak :
        to były czasy mojej wczesnej młodości, które przypadły w latach stanu wojennego
        mój mąż, człowiek oryginalny i świetny uczeń, szczególnie z chemii postanowił
        mi zaimponować
        skonstruował więc bombę własnym przemysłem i wybrał się do mnie na zaloty :)
        musiał w tym celu złamać zakaz przemieszczania się do innego województwa, który
        wówczas obowiązywał
        szedł z tą bombą 4 km na pociąg, jechał godzinę aż dotarł szczęśliwie do mnie
        przez nikogo nie legitymowany
        a dzień wcześniej...
        moi rodzice, przywieźli dwie potężne torby stareńkiej, cennej porcelany po
        babci. ponieważ wrócili późno, wsadzili te torby pod moje biurko i poszli spać
        mój ( obecnie ) mąż pod to samo biurko wcisnął torbę z w/w bombą
        siedzimy sobie, na szczęście z dala od biurka, a tu pierrdut, huk, błysk i
        latające szkło dookoła
        to nic, że okno z framugami wyszło a styczeń był, niewiele tych skorup w
        całości ocalało, ale mąż przez te dwadzieścia lat trochę zdołał odkupić
        wprawdzie to w większości repliki, ale też pikne :)
        • wojtusia Re: porcelana 21.04.04, 18:16
          czy wypada się śmiać z tej historii ? bo ona taka śmieszno - straszna jest ;)
          • ka2 Re: porcelana 22.04.04, 10:02
            sama nie wiem ;)
            jak sobie patrzę na ocalałe sztuki, to żal tych straconych
            pradziadek w wytwórni Rosenthala pracował, wiec były to naprawdę ładne rzeczy
    • Gość: zadumana Re: Kultura obslugi gosci IP: 213.17.230.* 21.04.04, 14:24
      A jednak są na świecie kraje, w których ludzie całkiem przeciętni i mniej niż
      przeciętni siadają codziennie (od wielu, wielu lat) do stołu przykrytego
      obrusem. Ot, normalka i tyle. Mody się zmieniają, ale styl wyrażany tak czy
      inaczej pozostaje.
      Mam nadzieję, że do inwazji na nasze stoły, oprócz dyskutowanych tu specjałów
      różnych kuchni, powoli dołączą także i obrusy. Dzisiaj pełno jest obrusów z
      poliestru, które są bardzo łatwe w codziennej obsłudze. Zastąpiłam nimi obrusy
      tradycyjne i nie widzę teraz wielkiego problemu, chociaż dawniej też jakoś
      żyłam. Żadna plama nie stanowi katastrofy. Obrusy z poliestru są dziś
      produkowane również w takim gatunku, że trudno je odróżnić od tych eleganckich
      naturalnych. Są śnieżnobiałe. Mają nawet hafty i do kompletu małe serwetki. Nie
      są może imitacją moich 100-letnich atłasowych, ale są naprawdę niezłe. Jak są
      goście podkładam pod obrus folię i niestraszne mi tornado.
      Goście oswojeni codziennym obrusem z pewnością nie czują się źle na białym. Ci
      co są sztywni codziennie......nie zrobią się mili na białym obrusie, a ludziom
      sympatycznym nie odbierze humoru konsumpcja na gazecie.
      Dlaczego eleganckie podanie do stołu budzi w niektórych lekką agresję?
      Przestańmy wreszcie być ofiarami PRL-u. Od 1 maja będziemy w Unii, a tam
      waciaki i kufajki nie są trendy.......
    • Gość: Pichciarz Re: Kultura obslugi gosci IP: *.proxy.aol.com 21.04.04, 15:23
      Wynika z twgo wszystkiego, że najważnieszy jest dobry smak i wyczucie sytuacji.
      Odnosi się to nie tylko do tego co wykładamy, ale i co wkładamy: stroje nasze i
      naszych gości.
    • Gość: bibi Re: Kultura obslugi gosci IP: *.chello.pl 22.04.04, 01:31

      Bardzo ciekawy wątek i słusznie o tym wspomniałaś bo jedzenie to także kultura
      spozywania.

      Co do porcelany, to mam tradycyjny polski ćmielów z niebieskim szlaczkiem. Z
      przedpojennego, prawie identycznego serwisu mojej babci, zostały zaledwie 4
      filiżanki do czerwonego barszczu i takież podstawki.

      Muszę przyznać, że dość długo przekonywałam moją mamę zeby jeść na lepszej
      zastawie, też miała zwyczaj trzymania wszystkiego w szafkach. Ale od kilku lat
      jem prawie codzinnie na ćmielowie, a co mi tam, raz się żyje, a do trumny ze
      sobą nie zabiorę :)
      • Gość: senin Re: Kultura obslugi gosci IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 22.04.04, 11:19
        ja mam zasade ze jem na tym co mam najlepsze. Nie mam zestawow stricte od
        swieta.
        nie ma tez porcelany, bo bardziej mnie rajcuje wspolczesny "design".
        Przyznam sie, jedyne doczego mam slabosc na stole to "designers pieces"
        Ale, jako ze nie jestem milionerka, ani snobka, to kupuje rzeczy "w stylu"
        to znaczy stylowe nowoczesne kawalki, modne, choc nie zawsze z najwyzszej
        polki.lubie proste wysublimowane ksztalty i kolory, ktore wkomponowuja sie w
        moja przestrzen i kolorystyke.

        Dzieki temu ze sa dosyc niedrogie moge sobie pozwolic na ich zmienianie co
        jakis czas ( organizacje charytatywne tez maja od czasu do czasu przyplyw
        nowych przedmiotow stolowych dzieki mnie). I ciesze sie nowymi miskami,
        komponowaniem kolorow i ksztaltow na stole i ... na polkach, bo zwykle je
        eksponuje, te kawalki zastawy.
        • cisiek Re: Kultura obslugi gosci 22.04.04, 11:58
          Gość portalu: senin napisał(a):

          > Ale, jako ze nie jestem milionerka,

          to rozumiem

          > ani snobka

          ale tego już nie. Co ma snobizm do porcelany.

          A w kwestii tematu czyli obrusów, to nie on nas czyni kulturalnymi
          gospodarzami.
          • Gość: senin Re: Kultura obslugi gosci IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 22.04.04, 13:18
            cisiek napisał:

            > Gość portalu: senin napisał(a):
            >
            > > Ale, jako ze nie jestem milionerka,
            >
            > to rozumiem

            > > ani snobka
            >
            > ale tego już nie. Co ma snobizm do porcelany.

            czy ty ponad porcelanowymi wypowiedziami nic innego nie zauwazyles?

            pisalam, ze poniewaz nie jestem snobka, to nie zalezy mi na stylu "designer" .

            Jednym slowem, gdybym byla snobka to i tak nie kupowalabym porcelany
            tylko "designer' -nowoczesne kawalki zastawy stolowej, bo taka jest moja
            estetyka

            mowiac szczerze kiedy wchidze do wnetrza jakiegos i widze porcelanowe
            misnienskie figurynki to z reguly trafnie zakladam, ze z gospodarzami niewiele
            bedziemy sobie mieli do powiedzenia.
            z calym szacunkiem dla rodowych wartosci tychze.....


            co do porcelany i ludzi sie w niej lubujacych , to kewestia upodoban ,
            smaku,gustu,,,itd
            Porcelana moze byc obiektem snobizmu lub autentycznego upodobania do 18-to
            wiecznego stylu serwowania posilkow

            > A w kwestii tematu czyli obrusów, to nie on nas czyni kulturalnymi
            > gospodarzami

            ...lecz wrazliwosc i umiejetnosc podejmowania gosci tak by czuli sie
            wyjatkowo, waznie, specjalnie (anglicyzmy, przepraszam)
            o czym wspominano wczesniaej w tym watku
            • cisiek Re: Kultura obslugi gosci 22.04.04, 13:42
              Gość portalu: senin napisał(a):

              > cisiek napisał:
              >
              > > Gość portalu: senin napisala

              >
              > mowiac szczerze kiedy wchidze do wnetrza jakiegos i widze porcelanowe
              > misnienskie figurynki

              ja myślałam, że my tu o zastawie stołowej rozmawiamy nie o figurkach.

              • ka2 Re: Kultura obslugi gosci 22.04.04, 15:12
                no jak miło z dziadunia strony, że on tylko filiżanki do domu znosił ;)
              • Gość: senin Re: Kultura obslugi gosci IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 23.04.04, 08:56
                cisiek napisał:

                > ja myślałam, że my tu o zastawie stołowej rozmawiamy nie o figurkach

                A ja myslalam, ze ludzie umiejacy czytac czytaja caly post. Jeszcze pare innych
                rzeczy tam napisalam.

                poza tym, jak masz ochote na salonowego konwersacyjnego "ping ponga" to
                uprzedz. Ja w pinponga nie grywam.
    • Gość: zadumana Re: Oczy również jedzą IP: 213.17.230.* 22.04.04, 13:41
      Myślę, że szalejemy na tym forum z przepisami a nieco zapominamy o tych naszych
      nieszczęsnych oczach. Był tu kiedyś wątek ze zmyślnymi dekoracjami, ale
      wymagającymi niemal rzeźbiarskich talentów - czyli raczej miła abstrakcja.
      A tymczasem ładne nakrycie i podanie, ułożenie na talerzu czy półmisku, to też
      bardzo ważne. Estetykę można zachować nawet na biurku w pracy dzieląc się jak
      tu ktoś wspomniał domowym osiągnięciem kulinarnym.
      I nie jest to kwestia snobizmu, bo nieskażone niczym dzieci nie mając apetytu
      chętniej jedzą, jeśli na talerzyku mama trochę zaszalała, chociaż nie podała
      frykasów pod beszamelem tylko kanapki.
    • lunatica ale się rozmarzyłam.... 22.04.04, 14:40
      ja dopiero planuję zakup stołu. pierwszego. takiego z prawdziwego zdarzenia...
      wiem, że będzie okragły :-)
      • hania55 lunatica 22.04.04, 16:46
        Polecam okrągły stół - jest szalenie wygodny. Dobrze, jeśli można go rozkładać.
        Szukaliśmy takiego stołu bardzo bardzo długo, bo nie chciałam żadnego innego
        mając w pamięci piękny okrągły stół u moich rodziców.
        • lunatica stół 22.04.04, 23:55
          wiem, że będzie okrągły i chyba.... z grubego, piaskowanego szkła...
          przynajmniej teraz tak go widzę. ale i tak jeszcze szukam. póki co gości
          przyjmujemy w bardzo spratańskich warunkach, ale tak to chyba jest na nowym
          mieszkaniu :-)
    • xkropka Re: Kultura obslugi gosci 22.04.04, 14:55
      Wydaje mi się, że wszystko zalezy od okazji i od samych gości, a także od tego,
      co ma być serwowane.
      Jeśli zapraszam kilka osób na jakieś smakowitości, to wtedy jest obrus z
      serwetkami, porcelana, odświętne sztućce, świece (bo to zwykle kolacja jest) -
      szał ciał i uprzęży. I nigdy nie zauważyłam, by biały obrus komukolwiek
      przeszkadzał w konwersacji czy konsumpcji, wręcz przeciwnie - odpowiednia
      oprawa sprawia, że i sama potrawa prezentuje się lepiej, a zaproszone osoby
      doceniają nie tylko trud kucharski, ale i wysiłek włożony we właściwe podanie
      samej potrawy.
      Ale kiedy jest nieformalne spotkanko, np. by wypróbowac jakieś wygrzebane w
      dziwnym sklepie dziwne wino, to towarzystwo usadza się gdzie każdemu wygodnie,
      a na ławie ląduje odpowiednie szkło, deska z serami, miseczka oliwek i
      papierowe serwetki. Podobnie przy 20-osobowej imprezie - porozstaiane po całym
      mieszkaniu miseczki z paluszkami, chipsami itd, a na stole bufet z czymś nieco
      konkretniejszym i papierowe talerzyki. Tylko naczynia do napojów zawsze mam
      szklane - sok z plastikowego kubka mi po prostu nie smakuje, że o winie nie
      wspomnę.
      • Gość: kluba1 Re: Kultura obslugi gosci IP: *.we.client2.attbi.com 22.04.04, 21:48
        Przede wszystkim powinno byc podanie czysto i smacznie. kazdy ma swoj styl,
        kazdego styl nalezy uszanowac. Wybieram restauracje ze wzgledu na jedzenie
        ktore podaja a nie ze wzgledu na kolor obrusa lub dekoracje wnetrza. Jeli mi
        cos nie odpowiada - nie powracam do tego miejsca. Tak jest w moim zyciu -
        kazdy ma inne wymagania. Coraz czesciej chyba jednak robi sie przyjecia nawet w
        domu " na luzie". Uwielbiam piekna zastawe stolowa i z cala pewnoscia mam za
        wiele roznych kompletow na moje potrzeby. Staram sie zawsze , aby moi goscie
        czuli sie dobrze a nie byli spazalizowani strachem mozliwosci uszkodzenia
        kosztownych talerzy czy polmiskow. Sam sposob podania jedzenia na zwyklym,
        bialym talerzu moze swiadczyc jak dbamy o gosci. Lubie dekoracje
        i "zaliczylam " kilka kursow przybierania potraw. Sprytnie polozony wywiniety
        plasterek pomarancza, czy ciekawie pociety melon sa naprawde piekna ozdoba.
        Moim zdaniem ! :-))
    • Gość: zadumana Re: Kultura obslugi gosci IP: 213.17.230.* 23.04.04, 09:10
      Brawo bibi - to jest świetne.
      I nie chodzi o to, żeby natychmiast wyciągać wielkie fundusze, lecieć do
      sklepu, kupować obrusy, porcelanę, świece i zmieniać drzwi na bardziej
      dekoracyjne. Myślę, że każdy ma w domu jakiś obrus i jakieś talerze
      odziedziczone po babci czy PRL-u, a dowcip polega głównie na tym, żeby
      wystawiając to wszystko na widok publiczny pomyśleć chociaż o najtańszych
      kwiatkach w pasującym kolorze. To naprawdę wystarczy i będzie epokowym krokiem
      naprzód. A dalej już pójdzie z góry.
      Ale starajmy się również zatroszczyć o naszych codziennych gości przy stole -
      pamiętajmy o sobie. Inni zawsze mogą "zmienić lokal". My zawsze zostajemy.......
      • Gość: vino_tinto Re: Kultura obslugi gosci IP: 5.5.* / 80.58.40.* 23.04.04, 12:22
        szczerze Wam powiem, ze u mnie goscie raczej nie moga "liczyc" na elegancki
        obrus i porcelanowa zastawe, i nie chodzi tez o to ze mnie na to nie stac, ale
        jakos nie widze potrzeby wydawac na to pieniedzy, moze to sie zmieni, moz
        dojrzeje , jedzonko podaje najczesciej w kamionkach a wino w szklankach
        zwyklych lub specjalnych do wina przywiezionych z wloch, nie bardzo mam czas i
        ochote na ta cala otoczke, wole czas poswiecic na gotowanie i ciekawa rozmowe,
        najlepiej jak goscie gotuja razem ze mna
        proszone kolacyjki do ktorych sie gospodyni szykuje przez tydzien, sa dla mnie
        krepujace po prostu jest to dla mnie krepujace, preferuje gosci
        niezapowiedzianych, lubiacych dobrze zjesc, zawsze mozna wyskoczyc do knajpy
        niekoniecznie "nadmuchanej"-
      • Gość: bibi Re: Kultura obslugi gosci IP: *.chello.pl 23.04.04, 13:55
        Chodziło mi o to, że jeśli ktoś planuje kupić obrus, nawet nie w najbliższej
        przyszłości, to może sobie coś miłego pooglądać. Nasze sklepy są chyba jednak
        dość ubogie, nie mają katalogów itd.

        Na przykład dobierać obrus tak, żeby pasował do naszej zastawy, albo do obicia
        kanapy, albo do koloru ścian, do okazji, do typu jedzenia, które się podaje
        itd. Jeszcze inna sprawa jakiej ma być długości i od czego ona zależy.
        Dodatkowo ma rację Canella, że jesli już to kupować z serwetkami, nawet jeśli
        mają leżeć w szafie przez wiekszą część roku, to trafi się taka okazaja, że z
        pewnością będą potrzebne.

        I to jest uwaga dla osób, które właśnie nie przepadają za obrusami i mają w
        planie nabyć tylko jeden na wielkie okazje. Właśnie wtedy należy się poważnie
        zastanowić jaki wybrać by był uniwersalny i aby zakup nie okazał się niewypałem.

        Jesli ktoś buszował ostatnio po sklepach, to może znalazł jakiś miły i nieźle
        zaopatrzony sklep. A może ma swój ulubiony, taki co da się polecić ?

        • Gość: bibi Re: Kultura obslugi gosci IP: *.chello.pl 23.04.04, 13:56
          Chodziło mi o Camille, co za gapa ze mnie. Przepraszam.
          • Gość: Camille Re: Kultura obslugi gosci IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 23.04.04, 23:31
            Nie ma sprawy. A co do obrusow to mam ich bardzo duzo, bron Boze same biale-
            chociaz te tez- ale glownie dobieram kolorystycznie do serwisow ktore mam. I
            powiem Wam, ze wiekszosc ich przywoze z Polski. Chociaz ostatnio "podpadlam"
            jednej pani sprzedawczyni-zadalam pytanie czy ma obrus w kolorze czekoladowym a
            ona na to prychnela " no wie pani, to przeciez niemodne!". A ja jej na to, ze
            pasuje mi do mojej porcelany - i wtedy to juz sie po prostu odwrocila do mnie
            plecami, bylam za duzo na jej nerwy......
            Ale wlasnie, w koncu znalazlam sliczny bezowy- do tego czekoladowe
            serwetki/inny kolor, ale ten sam wzor/ i przy moim kremowo-bezowym Rosenthalu
            ze zlota obwodka wszystko wyglada slicznie. W ten sam sposob do cmielowskiego
            kompletu ktory jest bialo-zloto-bordowy mam obrusy i serwetki we wszystkich
            wymienionych kolorach ktore moge miedzy soba wymieniac ile dusza zapragnie.
            W tym roku bede szukala cos stalowo-srebrnego po swiezo odziedziczonej po babci
            Bavarii. I uwierzcie, ze sprawia mi to ogromna przyjemnosc. Aha, tym znajomym
            ktore kaza mi jesc na golym stole tez przywiozlam obrusy, chociaz jeszcze na
            nich nie jadlam.....I pewnie wkrotce to nie nastapi.
    • truscaveczka Re: Kultura obslugi gosci 13.07.04, 17:05
      Moja mama uzywa obrusów i serwetek mających około 110 lat, z monogramami
      prababci (z jej wyprawy ślubnej). Serwety i serwetki są świetnie utrzymane, nie
      imają się ich plamy (ach, ten XIX-wieczny adamaszek!). Moja babcia do
      gościowych posiłków podaje frażety i to jest standard. Natomiast ja mieszkam w
      zagraconej kawalerce (na jedynym stole stoi m.in. wieża). Sery podaję na desce,
      cappuccino w kubkach fajansowych, a pizzę jemy z pudełka... A mimo to wszyscy
      uwielbiają do mnie wpadać - bo jedzenie i picie jest pyszne, zawsze dopasowane
      do gościa. Jedyne, czego przestrzegamy w 100%, to sposobów podawania wina.
      Całuski, cukiereczki, ciasteczka
      Wasza wierna Truscaveczka
    • Gość: kk a ja nie lubie obrusow IP: *.jci.com 13.07.04, 21:48
      dla mnie wazny jest stol - trwaly, z solidnego drewna, na ktory mozna bez obawy
      stawiac zastawe.

      Obrusy, szczagolnie biale, w/g mnie jednak usztywniaja atmosfere i glupio sie
      siedzi przez reszte obiadu przy plamie od barszczu czy wina, czasem dodatkowo
      posypana sola 'zeby zeszlo w praniu.' O brazowych plamach od sosow nie wspomne,
      a przeciez zdarza sie ze kapnie - alternatywa to jakies superostrozne
      nalewanie. I powiem ze mnie te plamy zbrzydzaja po prostu, a wytrzec sie nie
      da, trzeba je znosic do konca posilku.
      • aqua.cota Re: a ja nie lubie obrusow 14.07.04, 09:26
        No, właśnie, zgadzam się w stu procentach. Stawiajmy na atmosferę, bez
        fotografowania stołu przed wejściem gości :/ Różne są zbączenia na tym świecie,
        ale taki samozachwyt to już przesada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka