Dodaj do ulubionych

Absolutna debiutantka kulinarna

27.01.11, 18:13
Słuchajcie mnie dziewczyny, bo mam kłopot i liczę na Waszą pomoc.
Od kilkunastu już lat mieszkam sama i jakoś do tej pory nigdy nie ciągnęło mnie w stronę kuchni - generalnie mam alergię na wszelkie prace domowe. Naprawdę, nigdy nie czułam potrzeby nauki gotowania. Z pracy wracam do domu późno - same rozumiecie, jak to jest - więc z reguły jadam na mieście lub kupuję sobie w sklepie gotowe jedzenie.
Problem w tym, że kilka miesięcy temu poznałam mężczyznę i wszystko wskazuje na to, że za jakiś czas zamieszkamy razem. Mam w domu kilka książek kucharskich, w jednej nawet obok opisów potraw są informacje o czasie przygotowania i stopniu trudności. Ale ja naprawdę nie mam bladego pojęcia o gotowaniu i boję się, że sporo produktów wyrzucę do kosza, zanim coś zjadliwego mi wyjdzie :-(
Chodzi mi zatem o to, żebyście podsunęły mi coś w rodzaju "kuchni dla początkujących". Na pewno wiele z Was pamięta, jak i od czego zaczynały :-) Jakie potrawy są w miarę tanie, proste w przygotowaniu i - co najważniejsze - nie mogące się nie udać? Od czego debiutowałyście? Tylko sobie nie róbcie wesołego miasteczka i nie piszcie, że mam kupić zupkę chińską... Tym się nawet najeść nie można.
Liczę na Waszą pomoc i dziękuję z góry.
Paulina
Obserwuj wątek
    • pietnacha40 Re: Absolutna debiutantka kulinarna 27.01.11, 19:29
      Ja zawsze bazowałam na przepisach.Wybieram do dzisiaj potrawy,gdzie jest niewiele skladników,gdzie nie trzeba po upieczeniu przeciąć, poprzekładać,zawinąć,zrolować,poskładać :D
      Makarony z wszelakimi sosami - chyba nigdy nie udało mi się zepsuć :D Do tego wino ,słata ,deska serów,świeża bagietka i masz ucztę,że hej.
      Kup blender - dla mnie rewelacja .
    • Gość: asia Re: witaj IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.11, 19:52
      polecam forum "klub kuchennych debiutantów"
      link:
      forum.gazeta.pl/forum/f,92996,Klub_Kuchennych_Debiutantow.html
      powodzenia!!!!
      • linn_linn Re: witaj 27.01.11, 20:04
        Swietny pomysl z tym forum, ale pustki tam sa niestety.
    • cucinissima Re: Absolutna debiutantka kulinarna 27.01.11, 19:58
      Paulina, ja tez uczylam sie gotowac sama. Pamietm, ze jedna z moich pierwszych ksiazek kucharskich byly zeszyty 'Kuchnia Swiata' dolaczone do Wyborczej.... robilam to co mialo ladny obrazek i latwe do zdobycia skladniki. A potem, dosc szybko odkrylam, ze kuchnia wloska jest pyszna i latwa, i jakos poszlo.
      Na codzien staram sie gotowac latwe rzeczy (mamy 1,5 h przerwy obiadowej i wracamy do domu, gotuje obiad). Dla mnie najprostsze pod sloncem sa makarony z sosem.
      Mieso - przewaznie wrzucam kawalek miesa na stek na zeliwna patelnie grilowa (sole i nic wiecej).
      Ryba - pieke pod solą (no, w przerwie obiadowej sie nie zdaza).
    • alinca Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 00:37
      Była taka książka dla starszych dzieci: "Trzeba umieć sobie radzić" i z przepisów tej ksiązki nauczyłam się smażyć jajecznice i naleśniki, które zresztą konkursowo spaliłam wraz z patelnią. Miałam wtedy jakieś 8 lub 10 lat :)
    • krzysztofsf Gotujcie razem 28.01.11, 08:16
      Dlaczego chcesz na starcie wprowadzac taki podzial - ty gotujesz o on "niegotuje".
      Nie staraj sei na sile okazywac walorow ("dobra kucharka jestem"), ktorych nie masz.
      Lepiej wspolnie wypracowac to, co najbardziej wam bedzie odpowiadac ismakowo i pod wzgledem czaso- i pracochlonnosci.
      Sporo mezczyzn umie i lubi sobie pogotowac, zwlaszcza jesli najbrudniejsze niewdzieczne roboty (obieranie, siekanie, mycie naczyn po fakcie) mogliby na kogos przerzucic. :)
      • rudyocicat Re: Gotujcie razem 28.01.11, 08:53
        zgadzam się z krzysztofem, dlaczego na starcie zakładasz podział ról?
        • janek53 Re: Gotujcie razem 28.01.11, 09:31
          W pelni popieram poprzedników. NIE stawiaj sie od poczatku relacji w pozycji (roli) domowej kucharki. Nie musisz umiec gotowac mimo powszechnych opinii i mentalnosci. Masz doskonala okazje aby ustalic wspólne zasady kuchennego funkcjonowania. Moze ten pan cie zaskoczy swoimi kuchennymi umiejetnosciami? Nie przejmuj sie. To sprawa dwojga.

          Kocha sie osobe a nie umiejetnosc pichcenia. Jesli sie kocha naprawde, nawet przypalone smakuje.
          • krzysztofsf Re: Gotujcie razem 28.01.11, 11:41
            Jesli oboje nie umieja gotowac, to takie wspolne kuchenne gospodarowanie moze byc i zabawne i pomoze wypracowac wspolna diete, ulubione potrawy, da okazje do spontanicznych wyjsc na miasto na zakupy lub do restauracji :).
            A jesli facet umie i lubi gotowac, bedzie mial okazje podominowac nad swoja bezradna kobietka, z duma demonstrujac swoje schabowe, golabki i salatki, oczekujac wyrazow zachwytu i okrzykow podziwu :)
      • pitupitu10 Re: Gotujcie razem 28.01.11, 12:50
        Ja dodam: Dlaczego chcesz udawać kogoś, kim nie jesteś? Skoro nie lubisz i nie umiesz gotować, to dlaczego miałabyś się do tego zmuszać? Dla mnie twoje myślenie jest na zasadzie "Mój chłopak studiuje na Politechnice, więc ja też tam złożę papiery i będę studiować budownictwo; co z tego że nic a nic mnie to nie interesuje".

        Zakładam, że chłopak nie jest z tobą dla twoich zdolności kulinarnych i nie szuka kucharki tylko dziewczyny. 10 lat też pewnie nie ma i wie jak nie umrzeć z głodu.

        Obowiązku gotowania w domu chyba nie ma zapisanego w Konstytucji. Jak was stać, to przecież możecie razem stołować się w knajpach.
        • krzysztofsf Re: Gotujcie razem 28.01.11, 12:57
          A jesli gosc jest "z odzysku" i mial zawsze ugotowane, posprzatane i wyprane - to czytalem kiedys ciekawa wypowiedz psychologa, specjalizujacego sie w sprawach malzenskich - mial wiele przypadkow rozgoryczonych zon, ktore nie potrafily pojac, jak ich maz odszedl do innej - i to nie mlodszej czy ladniejszej, a w dodatku takiej u ktorej sam sobie gotuje, bierze udzial w obowiazkach domowych - "a w domu, u mnie miail przeciez wszystko pod nos i na czas".
          ...tyle, ze za to "pod nos i na czas" placil znoszac ciagle wymowki i pretensje zapracowanej zony"
          • rudyocicat Re: Gotujcie razem 29.01.11, 09:09
            krzysztof ja natomiast czytałam:) że taki gość z odzysku co miał wszystko pod nos, dlatego woli młodszą i sam gotować, bo chce zacząć od nowa, nie chodzi o marudzenie starej żony, tylko o brak chęci naprawy:) łatwiej odejść do młodszego, lepszego itp i też się zmienić niż zrobić to ze "starą" żoną, bo to kosztuje więcej wysiłku...

            Jak dla mnie związek, który się zaczyna udawaniem kogoś innego niż się jest naprawdę to nie wróży nic dobrego dla obojga. Trochę ten wpis autorki wątku traktuję w ten sposób, że próbuję być kimś innym, ale pewnie się mylę...
            • krzysztofsf Re: Gotujcie razem 29.01.11, 10:29
              Najpierw uwaga - zauwaz, ze we wpisie zaznaczylem, ze zdziwienie "bylych" budzi to, ze "nie do mlodszej i ladniejszej". Zapewne znasz ten typ ludzi, ktorzy narzekaja na nadmiar prac, a gdy ktos zrobi cos za nich, narzekaja jeszcze bardziej, "bo zle i musza i tak poprawic i zrobic dobrze".

              Natomiast bardzo sie zgadzam i na tym bazuja moje wpisy, ze planowanie sobie na sile roli innej niz swoja osobowosc, moze stworzyc niepotrzebne punkty zapalne na przyszlosc - a po co?
              Sadze, ze bodziec do prawdziwej przemiany , po tylu latach samodzielnego gospodarowania bez jakichkolwiek prob kulinarnych, w osobe gotujaca stale i chetnie moze dac jedynie bezwzgledna koniecznosc gotowania dla dziecka. Dlatego sugeruje wspolne gotowanie po wspolnych zakupach, w trakcie czego wytworza sie nowe przyzwyczajenia i podzial rol. Zwlaszcza, ze ewentualne porazki rowniez beda wspolne, a z kolei sukces osiagniety wspolnie da powod do szczerych gratulacji - "swietnie ci wyszedl", "fantastycznie przyprawiles".
              Do tego takie jednoosobowe gotowanie "od zera" moze wprowadzic zaklamanie - partner z grzecznosci bedzie wychwalal i bedzie dalej raczony konsekwentnie rzeczami, ktore pochwalil, a ktore daleko odbiegaja od rzeczywistego pierwowzoru.
              No i bazowac na potrawach prostych, stopniowo eksperymentujac z trudniejszymi.

              Doradzilem , zeby zaczac proby juz teraz,konsumujac efekty, a nie "za kilka tygodni" rzucac sie na gleboka wode i robic bez przygotowywania "eksperymenty na zwierzetach".
              • rudyocicat Re: Gotujcie razem 29.01.11, 11:29
                Krzysztof dobrze rzeczesz, lepiej teraz z czymś eksperymentować razem, niż samemu dziergać i potem się rzucać na głęboką wodę. Dodam, że bez sensu robić z siebie kucharkę, też z tego względu, że jak się znudzi zabawa w kucharzenie to Ona będzie wkurzona, że ciągle musi gotować, a On zdziwiony, że jej się nie chce, a przecież na początku lubiła:) Może właśnie to doprowadza do sytuacji zdziwienia: gotowałam, prałam a poszedł do innej i sam sobie gotuje i pierze... dlaczego mi to zrobił?:)


    • pliszka13 Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 08:51
      Obejrzyj sobie w księgarni książkę Jamiego Olivera "Każdy może gotować"i jak Ci się spodoba, to kup. Tam są przepisy dla osób naprawdę początkujących, np przepis na zupę zaczyna sie od "wlać wodę do garnka i postawić na gazie". Dania są proste, zupy właśnie, jakies makarony, lazanie, potrawki itp Mój kolega, który nie gotuje zrobił lazanie wg przepisu Jamiego, i stwierdził, że tak smacznej nie jadł nigdy wcześniej (czyt. jest lepsza niz gotowce z supermarketu"
    • mhr-cs Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 08:58
      paulina7171 napisała

      mam alergię na wszelkie prace domowe
      ja tez mialam i mam,
      ale nie na gotowanie,
      mysle ze jestes po 30ce?
      i nigdy nie spotkalas sie z gotowaniem?
      przynajmniej bym nie udawala
      prawda sie oplaca,
      no a po kilku spotkaniach,hej
      fajny temat zrobilas,
    • Gość: aqua48 Każdy z nas kiedyś zaczynał IP: *.aster.pl 28.01.11, 09:28
      Ja zaczęłam gotować w wieku 19 lat. Bez większej chęci. Podczas wakacji wszyscy byli zajęci na budowie i na mnie wypadło, nie powiem, że udawały mi się od początku wszystkie dania, o nie, ale i tak rodzina była zachwycona, że ma o jeden obowiązek mniej i chwaliła kiedy coś mi wyszło. Potem dalszą część edukacji kulinarnej testowałam na mężu i dzieciach. Też parę potraw udało mi się zepsuć kompletnie. Na szczęście mój ślubny zawsze mnie chwalił, kiedy coś mu smakowało (i robi to do tej pory), co jest dobrym dopingiem do dążenia do doskonałości. I myślę, ze o to chodzi. Nie musisz przecież wejść w związek jako kucharka doskonała. Najważniejsze to że chcesz coś dla drugiej osoby zrobić i ona ma Cię w tym wspierać i dostrzec Twoje starania! A jak Ci coś nie wyjdzie, zamów pizzę i nie rób tragedii. Jak nie mam ochoty na gotowanie to też tak robię.
      • mhr-cs Re: Każdy z nas kiedyś zaczynał 28.01.11, 09:51
        Gość portalu: aqua48 napisał(a):

        > Ja zaczęłam gotować w wieku 19 lat.

        wiec majac 14lat
        nigdy nie bylas po namiotem?
        ognisko ,mlodziesz itd.
        wiesz ile zycia stracilas?
        to tez nalezy
        do praktyki gotowanie
        czy nie,

      • Gość: senin Re: Każdy z nas kiedyś zaczynał IP: *.QLD.netspace.net.au 28.01.11, 12:43
        ja zaczelam gotowac majac lat 10? 12?

        pamietam jak chcialam zrobic pod nieobecnosc may zacierki na mleku .... jakos nie udalo mi sie ich 'wyskubac \' z tej kuli, co wygladala raczej ak ciasto na makaron....

        ale co tam - kula bezpiecznie wyladaowala w koszu na smieci, a ja za tydzien przyrzadzilam znakomita jarzynowa wg wskazuwek may


        jednak i teraz zdarzaja mi sie takie gnioty... ze az wykreca; P... i co dziwne, sa to zwykle potrawy, ktore opanowalam do perfekcji - wg malzonka 'krytyka kulinarnego'- "najlepsze jakie mu sie udalo sprobowac"

        a tu nagle mazonek z za winkla: " tego sie przeciez nie da jesc!" - no i kurde wiem, ze ma racje ... a tyle razy przeciez bylo super... ?????

        czyli...take it easy, buddy ;))
        • Gość: senin errata: nie 'may' lecz "mamy" nt IP: *.QLD.netspace.net.au 28.01.11, 12:45
    • janek53 Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 09:34
      Moja najlepsza szkola gotowania i ksiazka kucharska, byly i sa zapiski mojej matki.
      • Gość: asia Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.11, 12:22
        Program na TVN Style "Rewolucja na talerzu"
        w necie na stronie TVN są przepisy z programu.
        • Gość: senin asiu, czy czytajac te przepisy TVN ... IP: *.QLD.netspace.net.au 28.01.11, 12:57
          probowalas sobie choc przez chwile wyobrazic, ze jestes absolutnie zielona w dzziedzinie kuchni???

          ja tak

          i powiem ci - gdybym byla poczatkujaca NIGDY nie zdobylabym sie na takie ekasperymentowanie

          nie wspomne nawet,ze ten link zaczyna sie od roznistych chlebow !!
          Give me a break!! - ktory poczatkujacy kucharz zaczyna od pieczenia chleba??? i po co""
          • Gość: asia Re: asiu, czy czytajac te przepisy TVN ... IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.11, 15:48
            Nie zgodzę się z tobą.
            Każda książka kucharska - nawet ta dla początkujących - zawiera przepisy łatwe i mniej łatwe. To jest zawsze kwestia wyboru i właściwej samooceny własnych zdolności.
            Mam pewne doświadczenie w gotowaniu ale nie uważam, aby było wielkie, nie uważam się w gotowaniu za profesjonalistkę, ciągle się uczę gotowania, więc "mogę sobie wyobrazić".
            Nie krytykuj czegoś, czego nie znasz. "Rewolucję na talerzu" oglądam regularnie i uważam, że program wiele rzeczy pokazuje łapatologicznie i od podstaw, poza tym kształtuje w odbiorcy właściwe nawyki żywieniowe.
            We wczorajszym programie były rewelacyjne zupy pomidorowo-jarzynowe, gotowanie rosołu od podstaw... Moim zdaniem przepisy dla amatorów, jakoś w najbliższych dniach będzie powtórka... Mozna też zobaczyć w necie. Tydzień temu rewelacyjna sałatka z pieczonego kurczaka...
          • rudyocicat Re: asiu, czy czytajac te przepisy TVN ... 29.01.11, 16:38
            > nie wspomne nawet,ze ten link zaczyna sie od roznistych chlebow !!
            > Give me a break!! - ktory poczatkujacy kucharz zaczyna od pieczenia chleba??? i
            > po co""

            np. mój mąż zaczynał przygodę z kucharzeniem od chleba:) Po co? Po to, żeby mieć zdrowy dobry chleb w domu:)
            Co do samego programu, są też inne przepisy, nie tylko na chleb, ale i na zupę, i krok po kroku wytłumaczone jak ją zrobić i co najważniejsze, od razu są warianty jeśli opanujemy jeden patent:)
    • Gość: kalina Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.11, 13:09
      Mój mąż przez jakiś czas pracował w innym mieście i sam sobie przygotowywał jedzenie. Często kupował fasolę czerwoną z puszki, tyle , że nie wiedział, że fasolę trzeba przepłukać wodą. Jadł więc razem z tą mazią. I to taka moja mała rada. Ale tak naprawdę to każdy ma różne zabawne wpadki. Jedną z moich był kurczak w cytrynach, którego nawet pies nie chciał jeść...
      • Gość: nadia Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.cust.dsl.vodafone.it 28.01.11, 13:18
        Często kupował fasolę czerwoną z puszki, tyle , że nie wiedział, że fas
        > olę trzeba przepłukać wodą

        "trzeba", czy "mozna"? ja nie plucze, tylko odcedzam, moim zdaniem jest smaczniejsza
      • Gość: senin wiedzialam!!!! IP: 220.253.170.* 28.01.11, 13:33
        ten kurczak w cytrynach, to nawet mnie zahartowanej w nowokulinarnym "hardcore" bylo za duzo!

        he!

        raz sprobowalam, ale jak to ja...no moze cos popierniczylam, mowie sobie :)

        no paskudny byl.... ale tyle zachwytow w necie??

        widac ze nie popierniczylam i ze potrafie czytac przepisy tak jak niektorzy potrafia 'wrozyc z kart" ;PPP

        no od poczatku widac, ze gniot, to gniot...having said that....pare ponownych podejsc do "gniotow" okazalo sie calkiem smakowo zadawalajacych

        ale nie kurczak w cytrynach -

      • turchanyi Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 14:37
        A jaki to pies nie chciał kurczaka w cytrynach?? Może widział miny domowników i się uprzedził? Moje Burki zjedzą wszystko - tylko brusznice jakby mniej im smakują...
      • eeela Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 15:28
        > Mój mąż przez jakiś czas pracował w innym mieście i sam sobie przygotowywał jed
        > zenie. Często kupował fasolę czerwoną z puszki, tyle , że nie wiedział, że fas
        > olę trzeba przepłukać wodą. Jadł więc razem z tą mazią.

        Ta "maź" to bardzo smaczna i na dodatek zdrowa rzecz jest. Nigdy by mi nie przyszło do głowy pozbywać się jej.
      • mhr-cs Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 09:49
        Gość portalu: kalina

        zeczywiscie zalezy od tego
        co robisz,
        do chili con carne
        dodaje cala ilosc z plynem
        daje smak,
        jezeli chodzi o saltki to cos innego,
    • linn_linn Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 14:39
      Duza pomoca moga byc przepisy ze zdjeciaimi krok po kroku: nie tylko dla debiutantow, ale takze wzrokowcow. Wlasnie natknelam sie na ten.
      www.goralskachatka.com/
    • lambswool Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 14:40
      Też jestem osobą, która zaczęła przygodę z gotowaniem dopiero po 30-ste. Nigdy nie miałam potrzeby gotować - kiedyś gotowała mama, potem stołowałam się w knajpach a teraz w domu gotuje maż.

      Jednak odkąd mam dziecko i spędzam więcej czasu w domu to temat gotowania jakoś zaczął mnie interesować. Kiedyś poinformowałam o tym rodzinę i poprosiłam o książki kucharskie na Święta. Jednak muszę przyznać, że laikowi najlepiej korzystać z blogów kulinarnych.

      Po pierwsze można przeczytać komentarze innych osób, które zrobiły potrawę i wiadomo czy ona wychodzi i czy smakuje :) Po drugie, można zadać dodatkowe pytania jeśli coś jest niejasne - autora książki kucharskiej raczej o nic nie spytamy a autorzy blogów zazwyczaj lubią pomagać niedouczonym :)

      Moim ulubionym źródłem przepisów jest chyba Kwestia Smaku.
      Owszem, jest sporo potraw za które się nie biorę ale jest też sporo banalnie prostych rzeczy np ta oto zupa grzybowa:
      www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/zupy/grzybowa_tradycyjna/przepis.html
    • paulina7171 Moi mili! 28.01.11, 17:54
      Jest mi niezwykle miło, że udało mi się wywołać żywą dyskusję na tematy - powiedzmy - okołokulinarne :-) Dziękuję za wszystkie rady i linki :-)

      Odpowiadając na pytania niektórych z Was: nie, mój facet nie jest "z odzysku", więc nie ma skali porównawczej. Ja mu zresztą powiedziałam kiedyś, że nie umiem gotować, na co on odparł, że nie szuka kucharki ani gosposi. Zatem, musiałam mu czym innym zaimponować ;-)

      Nie zamierzam mu serwować Bóg wie jakich frykasów; zresztą czy młody adept wspinaczki pójdzie od razu na Mount Everest? Zakładając wątek liczyłam na naprawdę najprostsze dania obiadowe - takie, które zawsze się udają. Bo gdybym w pierwszym poście napisała, że jeszcze nigdy sama nie usmażyłam jajecznicy, z pewnością uznalibyście mnie za trolla.

      Książki kucharskie są fajne, ja nawet dostałam w prezencie od mojej babci strasznie sfatygowaną, przedwojenną, ale tam nie ma zdjęć, więc trudno mi sobie nawet wyobrazić na przykład takie coś, jak baranina duszona po styryjsku czy ragout z baraniny po francusku.

      Oczywiście, że możemy dalej jadać w knajpach, ale - po pierwsze - gotowanie w domu jest najtańsze, a po drugie - ilekroć odwiedzam moją mamę, tylekroć przekonuję się, że nie ma to jak domowe żarcie :-) Zatem nie jest tak, jak napisał któryś z Forumowiczów, że facet chce sobie ze mnie zrobić kuchtę. Ja po prostu pomału dochodzę do wniosku, że fajnie jest przygotowac coś, co lubisz, nieprawdaż? I nie myślę o gotowaniu z odrazą.

      Jeszcze raz dziękuję za rady i proszę o jeszcze :-)
      Paulina



      • eeela Re: Moi mili! 28.01.11, 20:36
        Ja po prostu pom
        > ału dochodzę do wniosku, że fajnie jest przygotowac coś, co lubisz, nieprawdaż?
        > I nie myślę o gotowaniu z odrazą.


        Miłe dla oka jest widzieć takie nawrócenie :-) Codzienne gotowanie w domu bywa co prawda czasami meczące, ale też daje dużo frajdy i satysfakcji. No i jak się człowiek nauczy, to rzeczywiście się okazuje, że mało co potrafi być tak smaczne jak własnoręcznie przyrządzone żarcie :-)

        Oprócz linków i książek niewiele więcej na tak ogólnie postawioną prośbę nie da się zaoferować. Najlepiej jest po prostu szukać przepisów, które wyglądają na mało skomplikowane, a jak masz jakieś szczegółowe wątpliwości - jak najlepiej ugotować ryż, zawinąć gołąbki czy zamarynować mięso - możesz zawsze walnąć pytanie tutaj. I nie bój się oskarżeń o trollowanie. Na pewno znajdzie się niejeden raz forumowicz czy forumowiczka, którzy będą cię odsyłać do gugla albo psioczyć, na czym to dzisiaj świat stoi, ale też na pewno zawsze znajdą się tacy, którzy ci chętnie podpowiedzą. Moja nauka gotowania odbyła się w dużej mierze na tym forum, i od wielu lat dostaję tu dobre porady, wystarczy po prostu zapytać :-)
      • krzysztofsf Re: Moi mili! 29.01.11, 01:42
        Zrob sobie maly test.
        kup jutro (wlasciwie dzis) 2 cwiartki kurczaka, wloszczyzne , paczke makaronu i zrob rosol w 2-3 litrowym garnku .
        W niedziele dodaj do pozostalosci troche smietany rozrobionej z maka, cukrem i koncentratem pomidorowym (przed dodaniem do rosolu, dodawaj po kilka lyzek goracego bulionu, mieszjac, zeby wlac pozniej lgoraca mieszanke do wywaru - zeby sie nie scielo), przerabiajac na pomidorowa.
        Pamietaj, makaron gotujemy w osobnym garnku, wrzucajac do wrzacej osolonej wody - przepis na opakowaniu. przypominam, bo znam osobe, ktora NAPRAWDE zdziwila sie, ze makaron gotuje sie w osolonej wodzie - nigdy nie wpadlo jej do glowy czytac tych bzdur z opakowania.
        • marghe_72 Re: Moi mili! 30.01.11, 00:34
          krzysztofsf napisał:

          > Zrob sobie maly test.
          > kup jutro (wlasciwie dzis) 2 cwiartki kurczaka, wloszczyzne , paczke makaronu i
          > zrob rosol w 2-3 litrowym garnku .

          z tego to wywar mięsny będzie, nie rosół.
          do rosołu trza nieco więcej mięsa, zamiast ćwiartek kurczaka(na 2 3 litry wody???) cała kura (najlepiej wiejska), kawałek wołowiny, jakas cebula, zioła / przyprawy itp
          malutki-kuchcik.blogspot.com/
          • krzysztofsf Re: Moi mili! 30.01.11, 00:44
            marghe_72 napisała:

            > krzysztofsf napisał:
            >
            > > Zrob sobie maly test.
            > > kup jutro (wlasciwie dzis) 2 cwiartki kurczaka, wloszczyzne , paczke maka
            > ronu i
            > > zrob rosol w 2-3 litrowym garnku .
            >
            > z tego to wywar mięsny będzie, nie rosół.
            > do rosołu trza nieco więcej mięsa, zamiast ćwiartek kurczaka(na 2 3 litry wody?
            > ??)

            garnek o takiej pojemnosci, zeby zmiescily sie w nim cwiartki i wloszczyzna oraz woda.


            cała kura (najlepiej wiejska), kawałek wołowiny, jakas cebula, zioła / prz
            > yprawy itp
            > malutki-kuchcik.blogspot.com/

            lepiej wedlug mnie malymi krokami do przodu.
            malo skladnikow - malo mozliwosci bledu
            • marghe_72 Re: Moi mili! 30.01.11, 02:04
              krzysztofsf napisał:

              > garnek o takiej pojemnosci, zeby zmiescily sie w nim cwiartki i wloszczyzna ora
              > z woda.
              2 - 3 litry wody na 2 ćwiartki kurczaka to zdecydowanie za dużo.
              Lichutki ten wywar będzie>
              >
              > lepiej wedlug mnie malymi krokami do przodu.
              > malo skladnikow - malo mozliwosci bledu

              Ok, ale nie nazywajmy tego rosołem ;-)
        • marghe_72 Re: Moi mili! 30.01.11, 00:36
          krzysztofsf napisał:

          ,> W niedziele dodaj do pozostalosci troche smietany rozrobionej z maka, cukrem i
          > koncentratem pomidorowym (przed dodaniem do rosolu, dodawaj po kilka lyzek gora
          > cego bulionu, mieszjac, zeby wlac pozniej lgoraca mieszanke do wywaru - zeby si
          > e nie scielo), przerabiajac na pomidorowa.

          a nie lepiej, żeby autorka nauczyła się robic naprawdę smaczną zupę? czyli nie z koncentratu a z przecieru / pomidorów z puszki.. a w sezonie z pomidorów świezych?
          I nie bardzo rozumiem po co mąka
          • krzysztofsf Re: Moi mili! 30.01.11, 01:01
            marghe_72 napisała:

            > krzysztofsf napisał:
            >
            > ,> W niedziele dodaj do pozostalosci troche smietany rozrobionej z maka, cu
            > krem i
            > > koncentratem pomidorowym (przed dodaniem do rosolu, dodawaj po kilka lyze
            > k gora
            > > cego bulionu, mieszjac, zeby wlac pozniej lgoraca mieszanke do wywaru - z
            > eby si
            > > e nie scielo), przerabiajac na pomidorowa.
            >
            > a nie lepiej, żeby autorka nauczyła się robic naprawdę smaczną zupę? czyli nie
            > z koncentratu a z przecieru / pomidorów z puszki.. a w sezonie z pomidorów świ
            > ezych?
            > I nie bardzo rozumiem po co mąka
            >

            Ostatnio duzo pisza, tak przy okazji, o lepszych wlasciwosciach zdrowotnych wlasnie koncetratow i ketchupow, niz pomidorow swiezych. najbardziej zdziwieni sa producenci.

            www.talia24.pl/zdrowe-odywianie/60-likopen.html
            Odrobina maki przy rozrabianiu smietany - zawsze tak robie - mozliwe, ze tego nie rozumiesz, ale mi to smakuje. Widze, ze nie tylko ja, moze w innej kolejnosci, i nie przy smietanie, tak robie

            www.przepisy-kuchenne.info/zupy/zupa-pomidorowa-domowa.php
            kuchnia.now.pl/przepis.php?NUMER=6986
            No i naturalnie moja "Biblia" Kuchnia Polska wydanie XVI z 1972 roku, str 172 , przepis z modyfikacjami (ale make zostawilem).
            • marghe_72 Re: Moi mili! 30.01.11, 02:06
              krzysztofsf napisał:
              > Ostatnio duzo pisza, tak przy okazji, o lepszych wlasciwosciach zdrowotnych wla
              > snie koncetratow i ketchupow, niz pomidorow swiezych. najbardziej zdziwieni sa
              > producenci.

              Przecier i pomidory z puszki też są przetworzone .. i zdecydowanie zdrowsze i smaczniejsze od koncentratu
              > > Odrobina maki przy rozrabianiu smietany - zawsze tak robie - mozliwe, ze tego n
              > ie rozumiesz, ale mi to smakuje. Widze, ze nie tylko ja, moze w innej kolejnosc
              > i, i nie przy smietanie, tak robie

              Nie ja jedna tej mąki nie rozumiem ;-)
              • janek53 Re: Moi mili! 30.01.11, 02:14
                marghe_72 napisała: Nie ja jedna tej mąki nie rozumiem ;-)

                Ja tez. Nigdy do zup i sosów dodaje jakas make. Jesli ktos to robi, oznacza wlasnie brak jakosci kuchennej. J53.
            • rudyocicat Re: Moi mili! 30.01.11, 09:14
              > Ostatnio duzo pisza, tak przy okazji, o lepszych wlasciwosciach zdrowotnych wla
              > snie koncetratow i ketchupow, niz pomidorow swiezych. najbardziej zdziwieni sa
              > producenci.

              Sprostowanie:) Piszą o lepszych właściwościach przetworzonych już pomidorów, jedząc pomidorówkę na bazie świeżych pomidorów masz je już przetworzone i nie są już świeżymi takimi jak na talerzu:)

              Co do mąki do zupy, też nie rozumiem dlaczego nadal się to robi... Kiedyś owszem było to zrozumiałe, kiedy śmietana była produktem deficytowym i jakoś trzeba było wodę z warzywami zabielić, ale teraz? Dla mnie tyle w tym sensu co wrzucanie łyżki masła do zupy:)


              krzysztof zrób zupę bez mąki, dopiero będzie pyszna, zamiast koncentratu użyj przecieru, najlepiej własnej roboty:)
      • bene_gesserit Szukaj przepisow 29.01.11, 02:13
        Szukaj przepisow takich, ktore spelniaja te warunki:

        - sa krotkie
        - maja krotka liste skladnikow
        - sa z wiarygodnym zdjęciem (czyli takim raczej domowym, a nie ze stocku) - zdjęcie moze ci wiele podpowiedziec ;)
        - znajduja sie na forach w watkach, w ktorych wiele osob je wyprobowalo i dodalo swoje uwagi
        - ew. na innych stronach, na ktorych mozna komentowac, jesli sie przepis sprawdzilo (polecam GP, www.cincin.cc/ www.epicurious.com/ i leitesculinaria.com/ )

        I realizuj je.
        Jesli cos nie wyjdzie - wrzucaj przepis na forum, pisz co zrobilas i pytaj, czemu nie wyszlo. W kuchni najcenniejsza nauka to ta na wlasnych bledach. Jesli wyszlo, to sie ciesz :)
    • coralin Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 18:09
      Mój debiut kulinarny odbył się gdy miałam z 8 lat. Wspólnie z koleżanką zrobiłyśmy kotlety mielone- przewróciły się i były zjadliwe, ziemniaki też ugotowałyśmy dobrze. Dodatkiem miały być buraczki na ciepło. No i tu niestety przesoliłyśmy, ale wspaniałomyślnie dodałyśmy cukru i tak na zmianę : sól, cukier. Niezła ohyda wyszła, ale mama dzielnie zjadła.
      Do rodzinnych opowieści przeszły moje leniwe pierogi, które ugotowałam w domu babci korzystając z ogromnych ilości twarogu i przepisu z Kuchni polskiej oraz pierogi z borówkami. To było pyszne. W liceum słynęłam z pizzy, ale z dzisiejszej perspektywy i upodobań pewnie nie smakowałaby mi, bo ciasto nie było za cienkie.
      Kiedy się usamodzielniłam przestałam robić rzeczy pracochłonne. Kuchnia jednak wciąż mnie ciekawiła i robiłam podchody do tych bardziej egzotycznych. Niektóre rzeczy wychodziły średnio ze względu na brak odpowiednich przypraw.
      Teraz gotuję codzienne rzeczy szybko i prosto, ale jak mi wpadnie w ręce jakaś gazetka z przepisami, w której sos mięsno- pomidorowy (z puszkowymi pomidorami) ma gotować się 5 minut to nie dziwię się, że ludzie po takim eksperymencie biegną po sos w słoiku/torebce.
      Musisz napisać co lubisz i co chciałabyś gotować.
    • taka-sobie-mysz Re: Absolutna debiutantka kulinarna 28.01.11, 18:41
      Też późno zaczęłam przygodę z gotowaniem - dopiero po ślubie, wcześniej niczego nie gotowałam, co najwyżej wodę na herbatę:-)

      Napiszę coś, za co na tym forum mnie zjedzą, ale trudno:-) Na początku, gdy chciałam ugotować coś dla męża, bardzo pomogły mi gotowce typu "pomysł na". Zrobiłam kilka razy kurczaka w sosie śmietanowo -ziołowym czy leczo - na opakowaniu podane były jak byk składniki (np. kurczak) + zawartość torebki, oraz dokładny czas pieczenia/gotowania.

      Potem stwierdziłam, że po co mam wydawać pieniądze na te gotowce, tak naprawdę zawierały tylko przyprawy - ale jako osoba nie czująca się w kuchni zbyt pewnie bałam się sama przyprawiać, eksperymentować, wolałam zaufać gustom innych.

      Z oszczędności więc zaczęłam sama gotować, przyprawiać i stwierdziłam, że to naprawdę nic trudnego:-)

      Ale na początek, jeśli się naprawdę boisz, że zepsujesz każdą potrawę, polecam "gotowe" przyprawy, "pomysły na", jakieś "fixy" itp. Dzięki temu nabierzesz pewności, że możesz zrobić gulasz albo rybę. Takie gotowanie dość szybko Ci się znudzi i zechcesz urozmaicić swoje potrawy, dodać coś od siebie - i tak nauczysz się gotować samodzielnie, małymi kroczkami. I nabierzesz pewności siebie w kuchni.

      Acha, zupy z mrożonek są proste w gotowaniu. Gotujesz wodę z kawałkiem mięsa (np. udko), liściem laurowym i zielem angielskim, potem dorzucasz mrożonkę (np. mieszanka warzyw tj. marchewka, ziemniaki, pietruszka,por, groszek i in.), doprawiasz do smaku, zagęszczasz mąką (trochę mąki rozmieszasz dokładnie w szklance z zimną wodą i powolutku dolewasz do zupy - jednocześnie tę zupę mieszasz) i dodajesz śmietany - śmietanę najpierw trochę posól i stopniowo dolewaj do śmietany gorącej zupy, cały czas mieszaj śmietanę żeby się nie zważyła, potem powoli wlej śmietanę do zupy, zupę podczas tego wlewania mieszaj. I gotowe!

      W sprzedaży są też gotowe zasmażki, jeśli na początku boisz się, że śmietana się zważy lub z mąki zrobią sie grudki, to możesz z nich skorzystać. Są dość drogie w porównaniu z normalnymi składnikami (mąką czy śmietaną) tak więc pewnie szybko z nich zrezygnujesz, ale na początku powinny Ci pomóc.
      • thiessa Re: Absolutna debiutantka kulinarna 29.01.11, 09:54
        No to ja sie przyczepie, ale juz nie tych gotowcow, bo wiele razy sprawa byla tutaj poruszana, tylko zup. Po co do nich dodawac zasmazke? Czemu to ma sluzyc? Jak juz uczyc sie gotowac to dobrze i zdrowo. Sosy sa tez lepsze bez zasmazki, wystarczy redukcja.
      • Gość: sylwia Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.pul.tke.pl 29.01.11, 10:21
        ja sporo dowiedziałam się (i nadal dowiaduję) z forum oraz GP.
        powtarzając przedpiszców,napiszę tak:
        -unikaj przepisów gdzie jest-dodaj vegety/kucharka,posyp ulubionymi przyprawami etc. twoje ulubione przyprawy mogą kompletnie nie pasowac do tego dania i wyjdzie smutna koopa
        -wybieraj takie przepisy gdzie nie ma zbyt dużo składników- po prostu czytasz przepis i wiesz że nie będzie problemu z dostaniem wszelkich ingrediencji
        -zabierając się do jakiegoś dania z np nieznanego mi mięsa zawsze szperam w necie,sprawdzając jak się je przyrządza.i po pewnym czasie czytasz jakiś przepis i wiesz że jak jest"ugotuj pierś z kurczaka,potem smaż przez 5 minut i potem jeszcze duś przez 10" to przepis do kosza bo po takim czasie nie ma piersi z kurczaka tyko wiór.a jak kupisz wołowe na gulasz to wiesz że czeka cię dłuuugie czekanie aż zmięknie.
        -poszperaj też w necie,dowiadując się jakie zioła/przyprawy do czego pasują.gdzie lepiej dodawac świeże a gdzie lepiej suszone.
        -zainwestuj w dobry sprzęt-najważniejszy ostry nóż-dzięki niemu wszystko sprawnie posiekasz,pokroisz etc oraz patelnia.blender też się przydaje.
        -zbieraj,zapisuj,zapamiętuj wszelkie wskazówki i tricki-np że tłuszcz przed smażeniem powinien byc dobrze rozgrzany-moja mama tyle lat gotuje i zastanawiala sie dlaczego jej panierka odpada,ze przy ubijaniu piany z bialek nalezy uwazac zeby nie dostalo sie żółtko bo się nie ubije,że makaron gotuje się w dużej ilości wody żeby się nie sklejał,że przed dodaniem śmietany do zupy czy sosu należy ją zahartowac i wiele ,wiele innych
        -i najważniejsze-praktyka,praktyka i jeszcze raz praktyka
        powodzenia! :)
        • Gość: senin Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.QLD.netspace.net.au 29.01.11, 11:29
          no i to sa fajne porady

          i zdecydowanie podpisuje sie pod:
          > poszperaj też w necie,dowiadując się jakie zioła/przyprawy do czego pasują.gdz
          > ie lepiej dodawac świeże a gdzie lepiej suszone.

          i > -unikaj przepisów gdzie jest-(...) posyp ulubionymi przyprawami
          > etc. twoje ulubione przyprawy mogą kompletnie nie pasowac do tego dania i wyjd
          > zie smutna koopa

          to jest jedna z najistotniejszych zasad dobrej kuchni!
          za te radosne: "dodaj ulubione przyprawy" powinni na forum kuchnia i w GP BANOWAC autora do konca zycia!

          strasznie mnie wkurzaja tego typu przepisy - jak dla mnie przepis do kitu a kucharka .... no szkoda gadac po prostu
          • rudyocicat Re: Absolutna debiutantka kulinarna 29.01.11, 11:37
            > za te radosne: "dodaj ulubione przyprawy" powinni na forum kuchnia i w GP BANOW
            > AC autora do konca zycia!
            >
            > strasznie mnie wkurzaja tego typu przepisy - jak dla mnie przepis do kitu a kuc
            > harka .... no szkoda gadac po prostu

            senin przesadzasz:) banować się powinno za: "dodaj różne zioła jakie masz pod ręką, im więcej tym lepiej"
            Co do ziół jestem zdania, że powinno się określać ramki "jakie i do czego", ale nie wyobrażam sobie, że ktoś mi pisze ile soli mam dodać do sosu... Są potrawy np przecier pomidorowy, jak można napisać komuś inaczej niż: dodaj soli do smaku... pomidory mają rożną słodycz, a każdy inny gust....
      • rudyocicat Re: Absolutna debiutantka kulinarna 29.01.11, 11:43
        Na początku, gdy chc
        > iałam ugotować coś dla męża, bardzo pomogły mi gotowce typu "pomysł na".

        taka sobie mysz myślę, że fajnie to ujęłaś:) Fajny pomysł z tym uczeniem się ze wspomagaczami czyli gotowcami, a potem coraz bardziej rozwijać swoje zdolności:)

        > Potem stwierdziłam, że po co mam wydawać pieniądze na te gotowce, tak naprawdę
        > zawierały tylko przyprawy - ale jako osoba nie czująca się w kuchni zbyt pewnie
        > bałam się sama przyprawiać, eksperymentować, wolałam zaufać gustom innych.

        Tutaj się nie zgodzę. Gotowce nie zawierają tylko przyprawy, zawierają również polepszacze smaku, konserwanty, spulchniacze itp. a to nie jest zdrowe....
        • 83kimi Re: Absolutna debiutantka kulinarna 29.01.11, 19:42
          Ja polecam dania z woka (jeśli nie masz woka, możesz go zastąpić dobrą patelnią). Mięso i warzywa (ja zawsze smażę osobno) wrzucasz do rozgrzanego woka i smażysz przez kilka minut na dużym ogniu. Z przypraw wystarczy dodać trochę sosu sojowego i pikantnej papryki w proszku (oczywiście można eksperymentować z innymi dodatkami). Ważne jest, aby smażyć na bardzo dużym ogniu i krótko, wtedy mięso będzie miękkie. Do tego ryż i pyszny, i zdrowy obiad gotowy w 20 minut. :-)
          • krzysztofsf Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 00:30
            > ). Mięso i warzywa (ja zawsze smażę osobno)
            To znaczy w dwoch wokach,czy kolejno?
            Jesli kolejno, to w jakiej kolejnosci? Mieso z warzywami laczy sei dopiero na talerzu?
            10 minut mieso, 10 warzywa i w miedzyczasei gotuje sie ryz?
            • Gość: senin Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: 220.253.170.* 30.01.11, 03:21
              jesli sie chce zrobic chinskie stir fry, to raczej najpierw czosnek i imbir, potem mieso - szybko ok 5 min. potem warzywa , ja optuja za swiezymi ale jak nie ma to i mrozone moga byc
              warzywa zwykle nie dluzej niz 5 minut (to te najtwardsze: marchew, fasolka), lisciaste i plaski groszek ok minuty

              wiadomo, do tego odpowiednie sosy - nie tylko sojowy, do wolowiny dobry jest z czarnrj fasoli, do wieprzowiny tzw. Chilli bean' , do ryby, krewetek ostrygowy


              a ryz nastawia sie przed myciem i krojeniem warzyw... 20 minut wystarczy
            • 83kimi Re: Absolutna debiutantka kulinarna 31.01.11, 14:25
              krzysztofsf napisał:

              > > ). Mięso i warzywa (ja zawsze smażę osobno)
              > To znaczy w dwoch wokach,czy kolejno?
              > Jesli kolejno, to w jakiej kolejnosci? Mieso z warzywami laczy sei dopiero na t
              > alerzu?
              > 10 minut mieso, 10 warzywa i w miedzyczasei gotuje sie ryz?

              Mozesz zerknac na mojego bloga, ostatnio to dokladnie opisalam. Na pewno nie 10 minut, max 3-5 minut warzywa, mieso przewaznie jakies 3. Wszystko jedno, mozna smazyc w osobnych wokach albo najpierw warzywa, przekladasz je do miski, potem mieso. Na talerzu mieszasz mieso z warzywami, ja jestem roslinozerna wiec z reguly jem same warzywa :-) Mozna tez wymieszac warzywa z miesem w woku, chodzi tylko o to, aby smazyc bardzo krotko, a przy wiekszej ilosci rzeczy w woku czas smazenia sie wydluza.
    • lashqueen Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 11:16
      marghe_72 napisała:

      > Przecier i pomidory z puszki też są przetworzone .. i zdecydowanie zdrowsze i s
      > maczniejsze od koncentratu

      Ale to i tak nie zmienia faktu, że likopenu w koncentracie i keczupie jest najwięcej...
      Nie rozpatrywałabym tych dwóch składników w kategoriach zdrowia czy nie-zdrowia. Używa się ich w kuchni w tak małych ilościach, że nie mogą jakoś bardzo negatywnie wpływać na zdrowie.
      Kiedyś nie było w Polsce przecierów, pomidorów w puszkach, tylko koncentrat i większość gotowała pomidórówkę z koncentratu właśnie i nikomu zdrowia nie zrujnowała. Ja taką też znałam z mojego domu i bardzo mi zawsze smakowała. Dopiero we Włoszech zaczęłam robić zupę z passaty (przecieru) i teraz taką zdecydowanie wolę. Zupa ze świeżych pomidorów jest imo bezpłciowa.
      A koncetrat czasami też się czasem przydaje. Ma on to do siebie, że dodaje się go dosłownie po małym kleksie, tak duża forma skoncentrowania jest czasem na rękę - jest go na tyle mało, że na smak nie wpływa za bardzo, ale np daje koloru. Nawet znani włoscy kucharze w niewielkich ilosciach go używają. Nie demonizujmy :)
      • rudyocicat Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 12:50
        > Kiedyś nie było w Polsce przecierów, pomidorów w puszkach, tylko koncentrat i w
        > iększość gotowała pomidórówkę z koncentratu właśnie i nikomu zdrowia nie zrujno
        > wała. (...) Zupa ze świeżych pomidorów jest imo bezpłciowa.

        U mnie w domu zawsze był przecier własnej roboty, więc jestem w mniejszości:)

        Co do zupy ze świeżych pomidorów to się nie zgodzę, że jest bezpłciowa, jak robisz bezpłciowo to taka będzie, moja nie jest...

        • lashqueen Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 14:14
          > U mnie w domu zawsze był przecier własnej roboty, więc jestem w mniejszości:)

          To mnie akurat nie dziwi ;) Na tym forum wszyscy niemal hodują sobie żywność we własnym ogródku, wytwarzają sery i jogurty sami z mleka od krów pasących się na własnej łące, mają jajka wyłącznie od szczęśliwych kur i używają oliwy wyłącznie od chłopa z południa Europy. Na tle spoleczeństwa jesteś zapewne w mniejszości, ale za to na tym forum w większości ;)

          A świeżych pomidorów w zupie po prostu nie lubię, i tyle...
          • rudyocicat Re: Absolutna debiutantka kulinarna 30.01.11, 15:51
            > To mnie akurat nie dziwi ;) Na tym forum wszyscy niemal hodują sobie żywność we
            > własnym ogródku, wytwarzają sery i jogurty sami z mleka od krów pasących się n
            > a własnej łące, mają jajka wyłącznie od szczęśliwych kur i używają oliwy wyłącz
            > nie od chłopa z południa Europy. Na tle spoleczeństwa jesteś zapewne w mniejszo
            > ści, ale za to na tym forum w większości ;)

            Nie mam ogródka, i nie miałam:) Moja matka potrafiła zorganizować pomidory od rolnika za pomoc w szklarni, po to żeby zimą był przecier... Nie było to raczej spowodowane zdrowym odżywianiem, ale biedą... Niektóre nawyki jakie wyniosłam z domu bardzo mi się przydają w życiu, i nie ma dla mnie znaczenia czy jestem w większości czy mniejszości, więc mnie nie klasyfikuj swoją miarką.

            > A świeżych pomidorów w zupie po prostu nie lubię, i tyle...

            Trzeba było tak od razu a nie, że koncentrat lepszy...;)
            • Gość: aqua48 Re: Absolutna debiutantka kulinarna IP: *.aster.pl 30.01.11, 17:30
              Duża przesada z tą żywnością. Mam dostęp do kawałka ziemi w górach, ale próba wyhodowania własnych jarzyn kończyła się zawsze niepowodzeniem spektakularnym. Pietruszka jak rzeżuszka, brokuły wielkości paznokcia, pory jak ołówki, za to sałata wysoka na dwa metry i kwitnąca obficie. Ale nawet miejscowi twierdzą, że ziemia jest tak marna, że bardziej opłaca im się kupować niż siać i sadzić cokolwiek prócz "zimioków" i kapusty. Nie mam czasu na szukanie szczęśliwych jajek, i dojenie krówek-śmieszek. Jajka kupuję te które są najbliżej (3), a oliwę od chłopa z południa Europy miałam tylko wtedy, kiedy dostałam słoik takiej w prezencie. Rzeczywiście była pyszna. A zupa ze świeżych pomidorów i tak jest z duszonych:) Tylko dla podniebienia przyzwyczajonego do koncentratu trzeba ich udusić około półtora kilo, żeby zupa miała smak i mocniej doprawić.
    • zuzu2217 Re: Absolutna debiutantka kulinarna 31.01.11, 14:35
      znajdź najpierw podstawowe informacje w stylu ile się gotuje jajko itp. Kup dobra książkę kucharską gdzie masz podane miarki i narmalnie wytłumaczone bez "profesjonalnego" kucharskiego bełkotu i zacznij od czegos prostego. trzymaj się przepisów a dasz radę :)

      Teraz jest łatwiej bo masz dużo rzeczy już gotowych woreczki do pieczenia i już gotowe przyprawy - dobre to często ogólnie a sama właściwie nie musisz dużo robić.
      Powodzenia, nie bój się gotowanie nie jest aż takie trudne :)

      a poza tym faceci też gotują czasami, może Twój lubi jednak? :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka