Dodaj do ulubionych

wizerunek polskiego jedzenia

10.05.04, 06:57
W Paryżu rozpoczął sie sezon Polski. Notka z GW:
"W centrum Maison Folie de Moulins w Lille królowała Warszawa. Na terenie dawnych młynów grali polscy DJ-e. Przeniesiono też bar mleczny z Marymontu. Pierogi ruskie, kluski śląskie, ogórkową i żurek przygotowały warszawskie kucharki, a sprzedawali za jedyne 2 euro autorzy projektu. Tak tanio w Lille nie zje się nigdzie. Francuzów - w przeciwieństwie do Polaków - odrzucił charakterystyczny barowy zapach. Dlatego podział był prosty: "nasi" stali w gigantycznej kolejce i wcinali, a "oni" omijali z wyrozumiałością skansen PRL-u i zwiedzali inne ekspozycję."

B. czesto pisalismy o tym, ze nie mamy czego sie wstydzic jesli chodzi o Polska kuchnie i promujmy ja w swiecie bo jest smaczna. Ale akcje tego typu - pokazanie PRL robi nam krecia robote. Ktos uznal, ze zgryw, ktory dziala w Polsce (i wiekszosc rozumie kontekst) bedzie dobry rowniez gdzie indziej. Efekt jest taki, ze wizerunek Polskiej kuchni bedzie wlasnie wizerunkiem smierdzacego baru mlecznego
Obserwuj wątek
    • brunosch samobójstwo 10.05.04, 11:18
      No i tak popełniono kolejne samobójstwo medialne... bo jak nie glinianymi
      kogutkami, chatami krytymi strzechą, parchatymi konikami ciągnącymi drabiniaste
      wozy, to "promujemy wizerunek Polski" śmierdzącym szmatą barem mlecznym.
      Dlaczego sięgnięto po najnędzniejszy anturaż polskich kulinariów?!! Te same
      pierogi, kluski, żurki smakowałyby tak samo, gdyby podano je nie w
      pomieszczeniu o "charakterystycznym barowym zapachu", ale w miejscu mogącym
      przyciągnąć mieszkańców Lille. Francuzi są ciekawscy kulinarnie, pewnie
      przyszliby spróbować, ale dzięki "wizji" jakiegoś pomysłodawcy, odór ich
      przegonił. A za to nasi rodacy tłumnie rzucili się w kierunku domowego smrodu.
      No i mamy kolejny wizerunek Polaka: wschodnioeuropejskie dzikusy żrący
      śmierdzące ochłapy.
    • Gość: Kasia Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 11:50
      A nie lepiej było zrobić coś na kształt chaty krytej strzechą albo gontem z
      pięknymi wykrochmalonymi firankami w oknach, a w środku duże stołu, kominek z
      palącym się ogniem, wszędzie zapach pieczonego chleba albo ciasta drożdżowego?
      • jottka kaaaa 10.05.04, 11:56
        sia, a wiele tych strzech i gontów masz w otoczeniu? :)

        a co do reszty - głupota oficjalnych piarowców to jedno, a nieprzejmowanie sie
        incydentem to drugie. praca u podstaw przez szerokie rzesze dokona cudów :)
        • emka_1 Re: kaaaa 10.05.04, 12:21
          pierwsze- nie pijarowcy, a po drugie-praca u podstaw nie da nic:((( pewne stadia
          głupoty sa nieuleczalne, a stołki dziwnie mocno siedzeń się trzymają.
          jak kto ma silne nerwy może prześledzić działaność instytucji odpowiedzialnych:(
          • jottka Re: kaaaa 10.05.04, 12:23
            w wypadku ministerstw i takich innych to zazwyczaj mysliciele ds. promocji :)

            po drugie - pojęcie pracy u podstaw nie tyczy wymienionego szwagra z kumplami,
            tylko zwykłej pracy na niwie w barach, jadlodajniach oraz wytwornych
            restauracjach w kraju i za miedzą. im więcej normalnych kontaktów, tym szybciej
            zemrze mit o furmance
            • emka_1 Re: kaaaa 10.05.04, 12:31
              anienie,zadne ministerstwa, to sa specjalne agencje rządowe, z oddzielnymi
              budżetami, etatami. poza tym wiadomo, że wszyscy się znają na turystyce,
              promocji itd.

              praca od podstaw na szerokiej też dużo nie da, bo przyjdą 'fachowcy' i taki
              wizerunek nam wykreuja, że nikt nie przyjedzie sprawdzać, a encarta i inne takie
              jako widoczki z polski będzie pokazywać furę gnoju i chłopa przy kopie ziemniaków:(


              • jottka Re: kaaaa 10.05.04, 12:35
                mam wrażenie, że odruchowo zakładasz, że praca u podstaw trwa +- pół roku :)

                uzus załatwi wszystko, trzeba tylko w spokoju poczekać te pare latek
                • emka_1 no 10.05.04, 14:47
                  i kto tu jest naiwny:) może dobrze, że się chwilowo gazeta zbiesiła, i nie
                  mogłam odpisać - słowa niecenzuralne zdążyłam przeżuć:)
                  nie, nie zakładam. uzus w tym przypadku nie ma zastosowania - to jest walka
                  konkurencyjna. złą promocję odrabia się latami, za jeszcze większe pieniądze ,
                  niż te wydane na złą. do tej pory zmarnowano mnóstwo czasu i pieniędzy.

                  takie prezentacje mają za zadanie promować wizerunek kraju, zachęcać inwestorów
                  oraz wspierać turystykę - która wraz z gastronomią jest prze-my-słem. o
                  promowaniu polskich produktów żywnościowych nie wspominając:(
                  a tak nadal 'najlepsza na świecie' będzie krakauer wurst produkowana w
                  niemczech, nawet na rynku wódki nas dawno przegonili:(
        • Gość: Kasia Re: kaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 14:12
          Mówimy tu o tradycyjnej polskiej kuchni i zupełnie nie rozumiem dlaczego
          oburzasz się na polską wieś. Jeśli ma być jakaś stylistyka, to chyba taka jest
          zdecydowanie bardziej polska niż bar mleczny. Do dań typu żurek chata wiejska
          pasuje jak ulał. Do dań z dziczyzny może już nie koniecznie. Dlaczego np.
          Niemcy kiedy promują swoją tradycję używają stylistyki muru pruskieg? Właśnie
          dlatego, że jest ona głęboko zakorzeniona w kojarzeniu narodu ze stylem. I tu
          nic nie ma wspólnego polska wieś z zacofaniem, bo co innego kombajn, a co
          innego folklor. A gont drewniany mam nawet w dużej ilości obok siebie jako, że
          właśnie tak mam pokryty dach mojego domu :)))) Jest po prostu śliczny !!!
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 10.05.04, 12:06
      Już kiedyś na ten temat razem się złościliśmy. To jest tragiczny obłęd. O
      promocji decyduje szwagier szwagra, a nie fachowcy.
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 10.05.04, 12:08
      Kasiu, mam nadzieję, że żartowałaś. Wszystko tylko nie chaty i nie strzechy.
      Dość prymitywu kojarzonego z Polską!
      • Gość: Kasia Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 14:21
        Dlaczego chatę kojarzysz z prymitywem? To według ciebie tradycyjny folklor i
        kultura polska z czym ma się kojarzyć? Przecież nie przewieziesz do Paryża
        Wilanowa? Oni tam takich pałaców mają setki, natomiast polskiego razowca czy
        ciasta drożdżowego nie mają i tym właśnie możemy ich zaskoczyć. Dawne
        szlacheckie dwory właśnie były kryte gontem a biedniejsze strzechą i wcale nie
        były prymitywne. Ta szlacheckość właśnie była ostoją polskiej kultury i
        tradycji.
        Myślę, że prezentując w ten sposób polską kuchnię akurat wstrzelilibyśmy się w
        modę panującą obecnie w Zachodniej Europie. Mianowicie na targach wyposażenia
        wnętrz w Paryżu właśnie obecnie obowiązuje powrót do folkloru i modne są
        wszelkie kratki, kwiatki łąkowe i tym podobne wiejskie desenie. Po prostu wieś
        tańczy i śpeiwa.
        Jeśli zaś chodzi o prymitywność strzechy to wyjaśniam, że jest to jeden z
        droższych obecnie materiałów do pokryć dachowych, ponieważ jest towarem
        eksportowym i wędruje głównie do Skandynawii jako rewelacyjne pokrycie dachów.
        W Niemczech natomiast coraz modniejszy staje się styl wiejski, grubo ciosany
        taki właśnie jaki panował na naszej, polskiej wsi.
        • emka_1 aaa 15.05.04, 00:17
          jakoś mi umknęło wcześniej, ale skoro watek podbity...
          kasiu, ciasta drozdzowe mają, a babkę drożdżową, wraz z nazwą 'baba' przywiózł
          do francji i upowszechnił stanisław leszczyński.
          zaskoczenia więc nie będzie,mozna za to przypomnieć, ze ojciec francuskiej
          królowej przywiózł z polski ten przysmak.
          francuzi zawsze uwazali swą kuchnię za najlepszą na świecie, ale jednak, na co
          są dowody na piśmie, uznawali wyższość kuchni polskiej, gdy chodzi o
          przyrządzanie ryb słodkowodnych. tyle, że to też wartałoby przypomnieć.

          p.s. nie chodzi o to, ze ktokolwiek ma coś za złe wsi polskiej, chodzi o to, że
          została zbanalizowana, przaśność wykorzystana do granic zdrowego rozsądku.
          powtarzam: nie znaczy, że wsi mamy się wstydzić, ale to jest tylko fragment
          polskiej rzeczywistości.

          p.p.s kratki i kwiatki to styl vichy .


    • emka_1 czyżby 10.05.04, 12:17
      kolejny występ specjalistów z POT-u i PART-u???

      • Gość: giezik Re: czyżby IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 12:47
        Przeczytajkcie tekst, bo zdaje sie ze za tym stoja "młodzi"

        serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2064039.html
        • emka_1 Re: czyżby 10.05.04, 13:00
          dzięki za linkę. no jakoś nie chce się wierzyć, żeby instytucjonalni 'fachowcy'
          w tym paluchów nie maczali, a nad pomysłem z barem mlecznym unoszą się znajome
          duchy:(
    • Gość: Pichciarz Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.proxy.aol.com 10.05.04, 14:22
      Jakiś pismak z GW zachciał się wybić profesjonalnie straszliwie zasadniczym
      reportażem, a wy na ślepo temu wierzycie. Nie wszystko co w gazetach piszą jest
      najprawdziwszą prawdą. Kuchciarze winni wiedzieć jak doprawiać takie dania
      szczyptą soli.
      • Gość: giezik Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 14:24
        no, zostalo napisane. Przydalaby sie jeszcze relacja Francuza (a nota bene) na
        głownej stronie portalu gazety widnieje : "Polski bar mleczny podbija Francję".
        Chyba jestem tempy i nie rozumiem co oznacza w tym kontekście "podbija"
        • emka_1 Re: wizerunek polskiego jedzenia 10.05.04, 14:53
          może miało być 'dobija'?
          nie tylko zostało napisane, zostało zrobione, a to znacznie gorzej:( zresztą
          wcześniejsze wyskoki w rodzaju np. expo (w hannowerze) czy prezentacje miast np.
          kraków w paryżu jakoś nie powaliły odwiedzających.
          • Gość: trop cool Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.dial.proxad.net 10.05.04, 19:02
            Nic ich tutaj nie powala, moze tylko Chiny i inne mocarstwa.
            Sa za bardzo wygodni i zblazowani.
            Najlepsza jest tylko ich kuchnia.
            Przecietny Francuz malo wie ,czyli czesto nic, o innych krajach a nie tylko o
            naszym.
            Sa o wiele bardziej zamknieci niz my Polacy, choc pozornie wyglada to inaczej.
            Na szczescie nie jestesmy jeszcze tak zblazowani. Oby nigdy.
            Wiec kompleksy precz i nie porownujmy sie tak bardzo, chyba ze nasza korzysc.

      • jottka jakaż 10.05.04, 19:47
        miła supozycja

        'jakiś pismak' nazywa sie marek mikos, szef działu kulturalnego krakowskiej gw.
        wybijać się profesjonalnie od ładnych paru lat nie potrzebuje, a zważywszy że
        dotąd pisywał teksty na poziomie, nie widzę powodu, żeby nagle mu nie wierzyć i
        jeszcze do tego obrażać.
    • hania55 Re: wizerunek polskiego jedzenia 10.05.04, 19:27
      Fajnie, że promowano bar mleczny, ale czy na pewno musiało śmierdzieć?!
      • anlukas Re: wizerunek polskiego jedzenia 10.05.04, 23:36
        W barze mlecznym zawsze śmierdzieło chyba że smażyli naleśniki ale to było dawno
        i już nie pamiętam może teraz już nie śmierdzi.Był tam kto w tej Francji?
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 11.05.04, 10:06
      Ten bar mleczny można było wczoraj zobaczyć w paru programach tv. Na szczęście
      zapach nie przeszedł do mojego mieszkania.
      Polonusi mieli niewątpliwie frajdę, ale na takich imprezach powinno chodzić
      o "obcych" i o pozytywne zainteresowanie niezorientowanych. Ale
      cóż.......Wyszło jak zawsze.......
      • brunosch Re: wizerunek polskiego jedzenia 11.05.04, 12:14
        Uhmmm. Jak parę lat temu w Zachęcie wystawiono "Szare w kolorze" to ówczesny
        (tak mniej-więcej z lat '60) bar mleczny robił wielką furorę - była nawet
        książka skarg i zażaleń i (a jakże!) obrażona kuchta za ladą. Ale to była
        podróż w czasie i nostalgia za latami młodości kazała wpisywać zażalenia na
        brak karaluchów w lokalu. Ale jeśli chodzi o podróż w przestrzeni - tu na
        żadnej nostalgii nie pojedziemy. Tu trzeba zachwycić i zainteresować ludzi,
        którzy o Polsce wiedzą mniej niż o Chinach. Trzeba zrobić wszystko, żeby
        zechcieli choć na próbę wpaść na Mazury, czy w Sudety. A śmierdzący pomyjami
        bar mleczny nie zachęci nikogo. Ot, taką palnięto wizytówkę...
    • qubraq Re: wizerunek polskiego jedzenia 11.05.04, 22:01
      Zapach baru mlecznego zależał zawsze od czystości w tym barze; gówna w tym
      eksportowym na pewno nie trzymano wiec nic dziwnego, że nasi rodacy, wiedzący
      co to znaczy nasze dobre żarełko, do niego lgnęli jak mrówki do miodu a
      Żabojady go omijały bo jak powiedziałem było tam tylko doskonałe smaczne i
      pachnące naszym domem polskie jedzenie! Zawsze mówiłem "Żabojadom gówno nie
      pierogi bo i tak nie zrozumieją!".
      A Pichciarza, mimo, że pisze zza wielkiej wody, warto słuchać bo to mądry
      facet, chyba zeby był kobitom, co jest całkiem prawdopodobne.
      Andrzej
      • Gość: Pichciarz Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.proxy.aol.com 12.05.04, 02:37
        Facetom, nie kobitom. Rodzynek na tym forum.
    • qubraq Re: wizerunek polskiego jedzenia 14.05.04, 23:36
      Takie rodzynki są najcenniejsze!
      A.
    • Gość: Hanna Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 64.213.237.* 15.05.04, 05:17
      Nie rozumiem, dlaczego zapach baru mlecznego musi zaraz "odrzucac!" Tesknie za
      takim barem ,czysciutkim, z leniwymi pierogami, nalesnikami i tymi wszystkimi
      typowymi dla tego miejsca potrawami. Wydaje mi sie, ze moglyby to byc
      szlagier. Tylko musi byc czysty!!! Jezeli do tego dodano by swierze buleczki....
      • linn_linn Re: wizerunek polskiego jedzenia 15.05.04, 09:33
        Tez tak uwazam. Sam pomysl baru mlecznego jest bardzo dobry. Pamietam taki bar
        sprzed wielu lat. Jako dziecko pojechalam do Kazimierza Dolnego i nowootwarty
        bar mleczny byl wspanialym miejscem. Domowe twarozki, cudowne kakao, drozdzowki
        z serem itp. Nie wiem, jak potoczyly sie jego dalsze losy, ale poczatek byl
        mily.
    • Gość: melmire Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 16.05.04, 15:24
      Na ukojenie powiem wam ze spotkalam kilka dni temu Francuza ktory byl w Polsce,
      jadl tylko w barach mlecznych, i tak mu tego zarelka brakuje ze sam nazbieral
      przepisow w internecie i robi sobie pierogi!
    • Gość: kaska Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 02:06
      moja kolezanka z Paryza wypisuje mi swoje menu - mowi, ze tego sie nie da jesc,
      Wiec kwestia gustu?
      • giezik Re: wizerunek polskiego jedzenia 17.05.04, 08:40
        są bary i bary. Ja rowniez do niektorych uczęszczałem, a w niektórych tak śmierdziało, ze nie sposób było "zufać kuchni".
        Ale co innego jest ważne - jesli mamy sie komus pokazac z dobrej strony to zaprezentujmy to co faktycznie jest atrakcyjne, a nie do czego mamy nostalgię, bo idąc tym tropem wciaż, bedziemy sie chwalic "syrenką" jakie to mielismy nowoczesne wzornictwo samochodowe
        • emka_1 kolega 17.05.04, 14:30
          ma rację, dobry bar mleczny jest ciekawostką, nie znaną w większości krajów,
          może nawet zostać uznany za atrakcję, ale nie tak zaprezentowany, no i nie jako
          jedyna polska specjalność - w roli wizytówki kraju:(

          francja i włochy ostoją slow-foodów, więc wciskanie polskiego 'fast fooda' jest
          samobójstwem:( mamy do pokazania dużo więcej i nie mamy powodów do wstydu, byle
          mądrze i z sensem.


          a z syrenką - było się czym pochwalić - nadwoziem ghia . szkoda, że nie
          produkowanym:(
        • qubraq Re: wizerunek polskiego jedzenia 17.05.04, 21:21
          Gieziku, czy pamiętasz rysunki ofertowe naszej "Syreny 110" z lat 60tych
          wykonane przez plastyka z biura TK u Inż. Skwarka z FSO. On sie nazywał jakoś
          na "Z" nie pamiętam już. Kilka lat później byłem w biurze u Bertone i oni mi
          powiedzieli, że naprawdę były super. Zresztą pamiętam tyłek "Autobianchi" model
          "primula 12", bardzo był podobny do tego co u Skwarka widziałem na Syrenie 110
          DL
          • giezik Re: wizerunek polskiego jedzenia 18.05.04, 07:10
            Ja rozumiem odwoływanie sie do tradycji (zwlaszcza w jedzeniu). Ale caly czas skupianie sie na starociach i rzeczach ktore budza noatslgie, bez kroku naprzod jest troche nie teges - nasze dzieci nie bardzo rozumieja juz niektorych spraw z naszego dziecinstwa, a co dopiero obcokrajowcy
            • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 18.05.04, 09:04
              Nie wiem skąd te obecne nostalgie na tle potwornych bubli z PRL-u? Syrenka, o
              której 30 lat temu każde polskie dziecko wiedziało, że jest najmarniejszym
              samochodem Europy, co zresztą rzucało się w oczy choćby odbiegającym mocno od
              innych zachodnioeuropejskich samochodów kształtem karoserii. A że ktoś
              zaangażowany w jej produkcję delektuje się dzisiaj jakąś jej wyjątkowo świetną
              uszczelką? To życiowo uzasadnione i nawet usprawiedliwione, ale niestety nie
              zmienia obrazu samochodu-bubla.
              Te nostalgie na tle po prostu brudnych barów mlecznych? Czy parada (w 95%)
              strasznych bubli w wątku na naszym forum o gumie Donald? Osobiście mam zero
              nostalgii na tym tle. Saturatory? Moi rodzice i ich znajomi komentowali te
              nieszczęsne saturatory dobitnie i w latach 60-tych i w 70-tych. Tylko wtedy to
              nie był temat na pierwsze strony gazet.
              Bawią mnie natomiast znakomicie te wyniosłe komentarze do Mcdonald'sa. Coś co
              zwłaszcza właśnie w zderzeniu z super polskim barem mlecznym oraz saturatorem
              jest wzorem czystości (w 95%), o dziwo razi moralizatorów odżywiania. A gdzie
              oni byli jeszcze 15 lat temu, kiedy frytki w każdej polskiej restauracji były
              koloru brązowego, a nie złotego? I to wtedy było zdrowe? Oj, łza się w oku
              kręci........
              • giezik Re: wizerunek polskiego jedzenia 18.05.04, 09:06
                nostalgia nie jest racjonalna. :) To jedyne wytłumaczenie.
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 17.05.04, 09:01
      Lekko mie irytuje zwykle, bo logiki za bardzo, jak dla mnie, w tym nie ma, że
      włoskie kluchy to ajaj, a polskie to fuj......Jakaś paranoja. Jasne, że nasze
      bardziej rozgotowane. No to co? Chyba te śmierdzące bary mleczne dobiły ich
      potencjalnie dobry obraz. Bo ja jakoś czystego i pachnącego baru mlecznego nie
      pamiętam, a ten w Kazimierzu stanowił dla mnie od dziecka symbol polskiej
      bylejakości - krzywe krzesła, lepkie stoliki i wyszczerbione kubki. Naprawdę
      już nie pamiętacie? Czy nie chcecie pamiętać?
      Na pierogi u naszych mam większość obcokrajowców się niestety nie załapała i
      teraz my sami z namaszczeniem łapiemy przepisy na włoskie kopytka z kartofli
      jakbyśmy wczoraj z księżyca spadli.
      Ot i wszystko. Przepraszam.....że żyję i pamięć mi dopisuje.
      • giezik Re: wizerunek polskiego jedzenia 17.05.04, 09:06
        w Waarszawie wybór był wiekszy, zdarzaly sie wiec takie, gdzie obsluga starala sie jednak z tej bylejakosci zrobic cos normalnego.

        > Na pierogi u naszych mam większość obcokrajowców się niestety nie załapała i
        > teraz my sami z namaszczeniem łapiemy przepisy na włoskie kopytka z kartofli
        > jakbyśmy wczoraj z księżyca spadli.

        No wlasnie, dlatego ja moich przyjaciol z "outer world" staram sie jak najczesciej zapraszac na domowe jedzenie (zwlaszcza ze uwielbiaja pierogi). Ciekawostka - opowiadali o czym w rodzaju pieroga - rzecz pochodzi z Mongolii - ale nie sklejonego tylko zawinietego. I jeden z nich (szwajcar z wloskiej czesci) - orzekl ze to lepsze niz pizza
      • linn_linn Re: wizerunek polskiego jedzenia 17.05.04, 09:24
        Pewnie jestes ode mnie duzo mlodsza / jesli to ten sam bar /. Bar, o ktorym
        mowie byl otwarty kilka tygodni wczesniej. Potem pewnie dostosowali sie do
        ogolnego poziomu.
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 17.05.04, 13:18
      Droga lin-lin nie licytujmy się:) Ja ten bar pamiętam od lat
      sześćdziesiątych:))) Może przechodził różne fazy, ale przyjęłam z ulgą jak
      zniknął na początku lat dziewięćdziesiątych. Po Kazimierzu zawsze szwendało się
      kupę turystów zagranicznych i z patriotyczną ulgą odnotowałam, że teraz mogą
      tam zjeść coś gdzieś indziej.
      Pamiętam jak ten super-bar zamykali o godz.18.00 i później zbłąkany turysta (ja-
      nastolatka) mógł coś zjeść tylko w pobliskiej restauracji z obowiązkowym
      dancingiem. Tak też bywało w Kazimierzu i nareszcie się skończyło.
      • linn_linn Re: wizerunek polskiego jedzenia 17.05.04, 13:43
        Masz racje. Zreszta nie chodzi tu o ten czy inny bar. Sam pomysl, powtarzam,
        jest bardzo dobry. To, co budzi nasz sprzeciw, to sposob prowadzenia takiego
        lokalu / wyszczerbione kubki i talerze, aluminiowe lyzki itp. /. Mysle, ze dzis
        wyglada to inaczej, co nie znaczy, ze do wszystkich barow czy restauracji
        chodzimy chetnie. Niektore omijamy.
    • Gość: zirytowana Re: wizerunek polskiego jedzenia IP: 213.17.230.* 17.05.04, 14:32
      Chcę podkreślić, że nie mam nic przeciwko potrawom jakie były w repertuarze
      barów mlecznych. Myślę, że teraz bez nich jest zdecydowanie luka do wypełnienia
      na rynku. Mam nadzieję, że jednak ktoś to może podchwyci. Podobno kalkulacja
      tych potraw zniechęca biznesmenów. Ja widzę w tym dania nie tylko tanie, ale
      głównie polskie bardzo smaczne i przecież dietetyczne. Czasem trzeba zjeść coś
      takiego właśnie i co? Znowu nie ma gdzie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka