Dodaj do ulubionych

sceptycyzm w kuchni

11.09.11, 14:07
Macie takie danie, do którego podchodziliście sceptycznie bez powodu, a okazało się idealnie trafione w Wasz gust?
Od dawna uwielbiam risotto, a cukinie jeszcze bardziej, ale sceptycznie podeszłam do przepisu na risotto z cukinią. Zrobiłam dopiero w ubiegłym roku, a tego lata był to mój przebój grany co parę dni, a i tak mi się nie znudziło.
Z obserwacji wynika, że wielu Polaków jest sceptycznych wobec używania cynamonu nie do deserów i kiedy dostaną mięso z jego dodatkiem następuje smakowe objawienie.
Obserwuj wątek
    • mhr2 to sie dajej objawiaj,oni tez nie jedza naszegi co 11.09.11, 14:39
      coralin napisała:

      > Macie takie danie, do którego podchodziliście sceptycznie bez powodu, a okazało
      > się idealnie trafione w Wasz gust?
      > Od dawna uwielbiam risotto, a cukinie jeszcze bardziej, ale sceptycznie podeszł
      > am do przepisu na risotto z cukinią. Zrobiłam dopiero w ubiegłym roku, a tego l
      > ata był to mój przebój grany co parę dni, a i tak mi się nie znudziło.
      > Z obserwacji wynika, że wielu Polaków jest sceptycznych wobec używania cynamonu
      > nie do deserów i kiedy dostaną mięso z jego dodatkiem następuje smakowe objawi
      > enie.
    • roseanne Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 15:50
      mam odwrotnosc
      uwielbiam potrawy slone przyprawione bardzo aromatycznie, z cynamonem, kardamonem itp
      ale jablek z cynamonem nie lubie, a ryz rozpieczony z jablkami i cynamnem to dla mnie nie do przelkniecia
      • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 16:12
        Ale wielu Polaków też tak ma. Np. twierdzą, że nie lubią cynamonu, a już dodanie do mięsa wydaje się niewyobrażalne. Dopiero kiedy spróbują sceptycyzm zamienia się często w zachwyt.
        • maniaczytania Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 17:19
          coralin napisała:

          > Ale wielu Polaków też tak ma. Np. twierdzą, że nie lubią cynamonu, a już dodanie do mięsa wydaje się niewyobrażalne. Dopiero kiedy spróbują sceptycyzm zamienia się często w zachwyt.

          Ale nie zawsze ;)

          Z moich ostatnich "sceptycyzmow" - bylam nastawiona bardzo bardzo sceptycznie do masla orzechowego, nie wyobrazalam sobie, ze taki smak moze byc smaczny. Ale ... teraz wprost nie wyobrazam sobie, ze moglabym go nie jesc :)
    • bene_gesserit Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 17:28
      Mam wrazenie, ze sceptycyzm wynika z braku wiedzy (cynamon do miesa i potraw slonych uzywany jest powszechnie w trzeciej czesci swiata), jesli ktos o to wie, nie powinien miec oporow) albo wyobrazni (przy pewnej ilosci doswiadczenia mozna sobie wiele rzeczy 'sprawdzic' w wyobrazni).

      Imo wiekszym problemem jest naduzywanie zaufania niektorych autorow i nosnikow. Jakis czas temu zaufalam lubianemu przeze mnie czasopismu Olive i zrobilam ich zupe z kalafiora, musztardy i kardamonu. Strasznie mi zgrzytalo to polaczenie i wyobrazalam sobie, ze to nie moze dobrze smakowac, ale skoro w Olive tak napisali, to moze przezyje jakies rewolucyjne oswiecenie, ktore mnie wzbogaci jako kucharkę... Zupa byla koszmarna, musialam ja wylać.
      • very.martini Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 17:47
        > sali, to moze przezyje jakies rewolucyjne oswiecenie, ktore mnie wzbogaci jako
        > kucharkę... Zupa byla koszmarna, musialam ja w

        Zdarzało się wielokrotnie. Najpierw rozpływanie się w myślach nad przepisem ("co ze genialne połączenie!", "Dlateczgo to nie ja na to wpadłam? Aha, no w sumie ja jestem pędrakiem pełzającym po podłodze kuchni, a tam piszą Misz-czowie"), potem nabywanie składników i planowanie, na końcu misterium gotowania, wszystko zakończone, porcja ląduje na talerzu, pierwszy kęs... I nawet nie trzeba przeżuć, żeby poczuć, że to porażka. To mnie nauczyło - poza Babcią i jej technicznymi sztuczkami (jest tak samo leniwa jak ja), żadnych Misz-czów w kuchni.

        16%VOL
        22%VAT
        • bene_gesserit Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 20:36

          No wlasnie! Potem sobie pluje w brode, ze powinnam bardziej ufac sobie i miec jednak mniej pokory wobec Wielkich. I tez najbardziej w sumie ufam swoim prywatnym mistrzom, tyle ze mam wrazenie, ze powoli ich - co za brak pokory ;) - przerastam. Ech.
          • very.martini Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 20:47
            > ym mistrzom, tyle ze mam wrazenie, ze powoli ich - co za brak pokory ;) - przer
            > astam. Ech

            Hmmm, to nic niezwykłego chyba:)

            16%VOL
            22%VAT
            • bene_gesserit Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 21:09
              Ale to i tak smutne. Cos jak moment, w ktorym uswiadamiasz sobie, ze wiesz wiecej w jakiejs dziedzinie (np kompow i netu) od rodzicow. A to przeciez oni powinni byc madrzejsi, to raz, i dwa: czujesz sie jak pisklak wypchniety z gniazda - dalej juz zasuwasz na wlasnych skrzydelkach. Wolnosc przeraza ;)))
      • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 18:01
        Czasem ten sceptycyzm może się tak kończyć jak napisałaś jeśli dotyczy niecodziennych połączeń. Nie wiem dlaczego podejrzewałam, że risotto z cukinią będzie takie sobie, skoro składniki uwielbiane. Nie jestem sceptyczna wobec 'orientalnych' przypraw i szkoda, że mnóstwo Polaków jest, bo okazuje się, że większości te przyprawy smakują. Za to mój kolejny sceptycyzm dotyczy sałatki z fetą i arbuzem i czymś jeszcze. Nie dość, że zachwalana na forach to koleżanka też twierdzi, że genialne połączenie.
        • shachar Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 18:18
          ja mam to samo z arbuzem + feta.! nie jadłam ale jakoś nie korci mnie, no chyba że zostanę poczęstowana i olśniona :-)
          Fakt jest taki, że nasza wyobraźnia jest niedostateczna, nie jestesmy w stanie wyobrazić sobie niektórych połączeń, dopóki ich nie spróbujemy.
          Wołowina z cynamonem jest doskonała, podejrzewam że z czekoladą też, ostatnio robiłam posypkę do żeberek w ktorej były 2 szklanki ciemnego cukru, ale jakoś nie raziło to.
          myślę że wiele osób przeżyło pozytywne zaskoczenie na temat sławetnych cycków kurzeńcych zawijanych w ciasto francuskie z GP.. kto by pomyślał :-)
          • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 18:34
            Wiele przypraw uwalnia się pod wpływem długiego duszenia. Wiele lat temu kiedy robiłam pierwszy tażin jako przypraw użyłam pieprzu, cynamonu i imbiru w równych proporcjach. Kiedy wszystko pokroiłam, dodałam przyprawy i podusiłam paręnaście minut i spróbowałam było to okropne. I tak jest do dziś kiedy dodaję różne ras el hanout. Dopiero po godzinie te smaki się przenikają , uwalniają aromat. Jak czytam przepisy na sos do makaronu typu: do pomidorów w puszce dodaj cebulę, czosnek, mielone mięso i zioła, sól, gotuj 5 minut to wiem, że to nie ma prawa być dobre.
            • shachar Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 18:49
              to ciekawe, bo niektóre sosy pomidorowe zyskują na wolniejszym duszeniu a niektóre tracą. Np ten
              www.deandeluca.com/ProductImg/300/441157.jpg
              wydaje mi się najbardziej doskonały tuż po podgrzaniu
              • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 18:57
                Chodziło mi o takie z mięsem, uwielbiane przez Polaków, w których dodatkiem są pomidory w puszce lub przecier.
                Wracając do sceptycyzmu warto się go wyzbyć w potrawach, których można zrobić mało, tak na próbę 1 porcję.
                W ciemno twierdzę, że masa ludzi jadłaby więcej soczewicy, ciecierzycy, w ogóle strączkowych jeśli odważniej i mniej sceptycznie podeszłaby do kwestii przypraw.
          • annjen Re: sceptycyzm w kuchni 15.09.11, 14:37
            też miałam opory przed arbuzem z fetą, spróbowałam na wyjeździe o posmakowało mi, choć bez olśnienia:)
          • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 17.09.11, 08:33
            feta-slona
            W Japonii czesto jadlam arbuza z sola, notorycznie tak byl podawany:)
        • Gość: ida Re: sceptycyzm w kuchni IP: *.icpnet.pl 11.09.11, 22:40
          właśnie chciałam napisać, że dla mnie taką potrawą jak dla bene opisywana zupa jest sałatka z arbuza (przepis z galerii). czułam, że nie powinna mi smakować, zaufałam genialnej opinii na forum. Wyrzuciłam całą ogromną michę, nie smakowała nikomu z kilku obecnych osób.
    • very.martini Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 17:41
      Nie wierzyłam w oblewanie ostryg niczym innym niż sok cytrynowy i z miejsca dziękowałam za wszystkie alternatywne dodatki, prosząc o cytrynę - aż któregoś razu stało się, tylko sos szalotkowy i nie ma zmiłuj. Objawienie!
      Od tego czasu próbowałam nieśmiało innych sosów, żeby nie było, że nie próbowałam, ale cytryna i sos szalotkowy biją na głowę wszystko inne.

      16%VOL
      22%VAT
      • pluskotka Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 17:55
        Mistrzem sceptycyzmu kuchennego jest mój ojciec. Nie tknie większości warzyw (cukinia, papryka, groszek), pieczarek, śledzi, wołowiny, baraniny, drobiu, cynamonu i długo mogłabym tak wymieniać. Ale oszukany albo niedoinformowany już nie pozna, co je. Dodaję przyprawy piernikowej zamiast cynamonu i jest zadowolony. Innym razem poprosił o dokładkę dania z baraniną i potem sam był w szoku, że nie zauważył co je.
        • thiessa Re: sceptycyzm w kuchni 14.09.11, 19:39
          Chyba mamy tego samego ojca:-). Z warzyw to najlepsze sa ziemniaki, na sniadanie i kolacje najlepszy jest chleb z wedlina, bo bialy ser gryzie a z owocow tylko jablka sa jadalne.
          Jesli chodzi o baranine to twierdzi, ze zawsze ja wyczuje a wiele razy jadl u babci (od lat hoduje owce), ktora nauczona doswiadczeniem, za kazdym razem mowila mu, ze to wolowina:-)
          Pare razy natomiast jadl bardzo egzotycznie jak na niego, dania, ktore przyrzadzilam ja albo moj maz i bardzo mu smakowaly.
          I jeszcze a propos tematu. Zawsze wydawalo mi sie, ze ugotowany makaron z sosem z surowych pomidorow nie moze smakowac dobrze, pomijajac juz nawet kwestie temperatury jednego i drugiego gorace/zimne, ale tyle naczytalam sie peanow na jego temat na forach i blogach, az w koncu malzonek zrobil. Dla mnie bylo to ekstremalnie niejadalne. Cala potrawa wyladowala w muszli klozetowej.
          Zaskoczenia w druga strone sobie nie przypominam. Generalnie wyobrazam sobie smaki i po prostu czuje, kiedy cos bedzie smakowac a kiedy nie, wiec zaskoczenia nie ma.
          • pluskotka Re: sceptycyzm w kuchni 14.09.11, 20:31
            thiessa napisała:
            > Chyba mamy tego samego ojca:-).
            Na szczęście to nie ten sam, mój wołowiny też nie tyka. :)
          • very.martini Re: sceptycyzm w kuchni 14.09.11, 20:51
            > Z warzyw to najlepsze sa ziemniaki,

            a nie są;)?


            > Zawsze wydawalo mi sie, ze ugotowany makaron z sosem
            > z surowych pomidorow nie moze smakowac dobrze,

            Nawet sobie tego nie wyobrażam, czy to jest bliskie kluchom z trochę lepszym keczupem? Błeeee w każdym razie.

            16%VOL
            22%VAT
    • amused.to.death Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 19:13
      W ubiegłym roku coś takiego mi się przytrafiło.
      Zawsze myślałam, że owsianka musi być rzadka i na mleku. W tamtym roku przekonałam się, że może być na wodzie i gęsta.
      Aż trudno mi uwierzyć, że aż tyle lat mogłam bez niej żyć - teraz jem ją 4-5 razy w tygodniu na śniadanie - od ponad roku i wcale mnie nie nudzi:)
      • very.martini Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 20:43
        > Zawsze myślałam, że owsianka musi być rzadka i na mleku. W tamtym roku przekona
        > łam się, że może być na wodzie i gęsta.

        No popatrz, a ja niedawno odkryłam, ze może też być wodnista:) u mnie w domu zawsze była na gęsto.
        Uwielbiam owsiankę, koniecznie przyprawioną. Sypnij kiedyś kurkumy, będziesz miała piękny kolor na jesień.

        16%VOL
        22%VAT
        • amused.to.death Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 21:30
          chętnie spróbuję:)
          Każda owsiankowa innowacja jest warta wypróbowania:)
    • z_plus_z Dynia 11.09.11, 19:14
      Nic mnie nie przekona, że dynia (i inne z tej rodziny) może nadawać się do czegokolwiek innego, niż tylko "gąbka smakowa" (dostosowuje się po prostu do otoczenia). Unikam, prawie w kuchni nie używam.

      Objawienia do dziś BRAK.
      • corrina_f1 Re: Dynia 11.09.11, 19:33
        z_plus_z napisał:

        > Nic mnie nie przekona, że dynia (i inne z tej rodziny) może nadawać się do czeg
        > okolwiek innego, niż tylko "gąbka smakowa" (dostosowuje się po prostu do otocze
        > nia). Unikam, prawie w kuchni nie używam.
        >
        > Objawienia do dziś BRAK.

        A mi się właśnie dynia juz jakiś czas temu objawiła jako dodatek do ciast - placki z dynią, ciasto dyniowe, muffinki, a ostatnio sernik. Kiedyś wyłącznie do zupy lub curry używałam.
        • z_plus_z Re: Dynia 11.09.11, 19:40
          > A mi się właśnie dynia juz jakiś czas temu objawiła jako dodatek do ciast

          No wiesz, producenci kefirków i jogurtów już od dawna używają dyni jako moreli i brzoskwiń, potwierdzając moją teorię o "jałowości" tejże. ;)
          • bobralus re 11.09.11, 19:58
            Wieprzowina w karmelu z sosem rybnym na 1. miejscu
            Jajka na twardo smażone w głębokim tłuszczu na chrupko w kuchni tajskiej
            Ciasta z warzywami (cukiniowe, dyniowe, marchewkowe)
            Jogurt naturalny ze słodkim sosem chili w ramach dipu
            Sos do lasagne ze zmiksowanej, duszonej z porem cukinii
            Pierogi z kaszanka
            Połączenie szpinak-pieczarki

            Uwielbiam mieso doprawione na slodko, ciezko mi nadal myslec o serach w polaczeniu z owocami innymi niż żurawina czy wytrawna konfitura figowa. Ten przepis mnie rozwala np.
            italia-od-kuchni.blogspot.com/2011/08/risotto-z-jagodami-i-pecorino.html
            Ale sie staram i zwieram szyki na ten przepis, do ktorego zaczynam sie przekonywać:
            italia-od-kuchni.blogspot.com/2010/03/risotto-z-gruszka-i-serem-taleggio.html

          • shachar Re: Dynia 11.09.11, 20:00
            ja nie wiem jak u Was, ale u mnie dyńka miała poważanie jako jarzyna/? /owoc marynowany w occie z goździkiem i cynamonem. Kiedyś kupowana w supermarkecie na Placu Unii, teraz zdobywana ,jak się komuś zachce zrobić.Alle dobre do mniensa. nie gorsze niż grzybki, ogórki, czy co insze.
            • shachar Re: Dynia 11.09.11, 20:04
              ale to bylo nie na temat, przepraszam.
            • bene_gesserit Re: Dynia 11.09.11, 20:41
              Sama mozesz zrobic, to jest bardzo, bardzo proste, zwlaszcza kilka sloikow na prywatny uzytek. Moj ojciec zamiast kroc w kostke wydraza ja w kuleczki wykrawaczka do gniazd nasiennych, ale mozna i w kostke. Szast-prast, zero roboty, a efekt tylez smaczny, co sliczny.
    • lashqueen Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 19:18
      Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Bardzo wiele rzeczy/połączeń nie smakowało mi za pierwszym spróbowaniem, a z czasem, bo np. robiłam daną potrawę dla innych, próbując, próbując, za każdym razem coraz więcej, nagle stwierdzilam za którymś tam razem, że coś jest bardzo smaczne. Gdybym zatrzymała się na jednorazowym "wylaniu zupy", to dziś pewnie nie miałabym wielu ulubionych potraw.
      Przyklady: karczochy, baklażany, małże, połączenia mięsa z owocami i inne. Do niedawna nie znosiłam curry, a teraz w małej ilości przejdzie.
      • Gość: miu Re: sceptycyzm w kuchni IP: *.fbx.proxad.net 11.09.11, 23:21
        Prawda :) Pamietam jak tropilam kolendre w hinduskim daniu - co to za listki, ktorych smak mnie szokowal. Teraz uwielbiam.
    • hester83 Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 20:54
      Nie zdarzyło mi się nigdy podchodzić sceptycznie do żadnego dania.
      Jeśli chodzi o cynamon jadłam kiedyś w restauracji rybę z estragonem i cynamonem, powiem tylko że było to genialne połączenie. W tym samym lokalu jadłam również lody parmezanowe, nawet przez chwilę nie zastanawiałam się " spróbować czy nie?" oczywistym było dla mnie spróbować z czystej ciekawości ich smaku.
      • bene_gesserit Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 21:11
        W tym samym lokalu jadłam równi
        > eż lody parmezanowe, nawet przez chwilę nie zastanawiałam się " spróbować czy n
        > ie?" oczywistym było dla mnie spróbować z czystej ciekawości ich smaku.

        I czy sa rzeczywiscie tak paskudne i bezsensowne, jak to sie moze wydawac?
        • hester83 Re: sceptycyzm w kuchni 12.09.11, 07:24
          Pierwsza łyżeczka smakowała jedyne śmietanką jakbym jadła zupełnie zwykłe lody śmietankowe, druga natomiast miała już wyrazisty smak parmezanu. Nie określiłabym tych lodów ani jako smacznych ani nie smacznych. Były po prostu zaskakujące.
      • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 11.09.11, 21:58
        Dla mnie oczywistym jest próbować wszystkiego ciekawego jeśli jest okazja (zastrzegam, że nie byłam na Dalekim Wschodzie:) Co innego ugotować w domu. Na pewno spróbowałabym tych lodów choć za lodami nie przepadam, ale w podróży jeśli już się skuszę to właśnie na nieznane smaki. Ani chwili nie byłam sceptyczna wobec lodów czekoladowych z ostrą papryką, wiedziałam, że posmakują mi.
        • smutas13 Re: sceptycyzm w kuchni 12.09.11, 06:31
          Ogarnął mnie lekki sceptycyzm, kiedy znalazłam przepis na danie składające się z ryżu, udka kurczaka i moreli. Inrygowała mnie ciekawość - jak może smakować obiadowe danie z owocami, zamiast z warzywami. Zasmakowało mi i już niczemu się nie dziwię.
          Suszone pomidory, też budziły moją ciekawość i niedowierzanie. Uwielbiam ich smak.
    • forencka Re: sceptycyzm w kuchni 13.09.11, 09:57
      Cynamon i cytryna (duuużo cytryny) do makaronu z tuńczykiem - wg Jamiego Olivera. Oj, bolało podczas przygotowywania :) Ale sekret został rozwikłany - to musi być ostre! Mężuśka powaliło na kolana, a raczej tradycjonalista. Dla zainteresowanych mam tu link na czyjegoś bloga (sorki że bez pytania), ja mam książkę. W książce są 2 cytryny, brrr:
      oshinek.blogspot.com/2009/04/makaron-z-tunczykiem-i-pomidorami.html
    • borysa Re: sceptycyzm w kuchni 15.09.11, 14:41
      coralin napisała :
      > Od dawna uwielbiam risotto, a cukinie jeszcze bardziej, ale sceptycznie podeszł
      > am do przepisu na risotto z cukinią. Zrobiłam dopiero w ubiegłym roku, a tego l
      > ata był to mój przebój grany co parę dni, a i tak mi się nie znudziło.

      Trochę ot, czy możesz podać przepis na to risotto ?

      Wracając do tematu, nie bardzo lubię warzywa na słodko, np. dżem z cukinii, ciasto z cukinii lub marchewkowe, itp., tzn., wolałabym nie wiedzieć z czego to jest, bo po prostu jestem uprzedzona.

      • coralin Re: sceptycyzm w kuchni 15.09.11, 15:21
        Zainspirowałam się tym przepisem:
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,96612664,96612664.html
        ale robię z modyfikacjami. Jeśli chodzi o proporcje to więcej cebuli i cukinii w stosunku do ilości ryżu. Zamiast bulionu daję czasem wodę i mnóstwo przyprawy Małgosi (aromatyczna, ale nie zabija delikatności cukinii).
    • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 17.09.11, 08:32
      pycha!Uwielbiam cynamon do mies! Cudnejest polaczenie w rozgrzewajacej zupie krem ze szpinaku z imbirem i cynamonem,mniam
    • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 17.09.11, 08:39
      kuchnia zydowska obfituje w takie polaczenia, w krakowskim Arielu - zupa z wolowina,miodem i cynamonem, slodki karp,migdaly i rodzynki do mies....Zakladam,ze wiekszosc z was juz od dawna jada miesa z owocami (rozkwit w latach 90;)) ale takie z bakaliami sa mniej spotykane (a ja uwielbiamchinskie skrzydelka w miodzie z imbirem i s.sojowym...)
    • eny79 Re: sceptycyzm w kuchni 17.09.11, 23:27
      Długo wątpiłam w połączenie mięsa i kakao. Te wszystkie przepisy na chili con carne z kakao wydawały mi sie równie fascynujące co bzdurne. Wreszcie kiedyś spróbowałam, dodałam dwie solidne łyżki, i teraz inne już mi nie smakuje.
      • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 18.09.11, 07:13
        polecam mole:)
        kotlet.tv/kurczak-mole-rojo
    • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 18.09.11, 14:11
      kosmopolitesiorbut napisał:

      > Czytam ten wątek i dochodzę do wniosku, że pomimo otwartości, wiele userów ma m
      > imo wszystko naleciałości smakowe wynikające z kuchni rodzinnej. Ja też.
      tzn?
      • mhr2 a kto ta glupote wymislil? 18.09.11, 14:55
        kijek82 napisał:

        > kosmopolitesiorbut napisał:
        >
        > > Czytam ten wątek i dochodzę do wniosku, że pomimo otwartości, wiele useró
        > w ma m
        > > imo wszystko naleciałości smakowe wynikające z kuchni rodzinnej. Ja też.
        > tzn?
        >
        >
    • lonely.stoner Re: sceptycyzm w kuchni 18.09.11, 16:33
      ciasto z marchewka?? carrot cake?? mi bardzo smakuje :) za to moi brytyjscy znajomi dziwili sie jako mozna pic sok z marchewki (KUBUS)_ chociaz wiem ze tez tu maja sok z marchwi, ale to juz w bardziej specjalistycznych sklepach ze zdrowa zywnoscia mozna spotkac.
      • kijek82 Re: sceptycyzm w kuchni 19.09.11, 09:28
        w koncu marchew to OWOC:)
    • bloody_roots Re: sceptycyzm w kuchni 18.09.11, 17:15
      Ja rzadko jestem sceptyczna, kiedy mam spróbować nowego dania - jestem raczej pełna nadziei, że to będzie TO. Czasem się rozczarowuję (świeża kolendra jak na razie mnie nie przekonuje), czasem okazuje się, że "genialne" w założeniu danie, było średnioprzeciętne...

      Moje objawienia miały miejsce wtedy, kiedy coś okazywało się jeszcze smaczniejsze, niż się spodziewałam.

      Np. baba ganoush z puszki , pasta z wędzonego pstrąga, czy tost posmarowany czekoladową philadelphią posypany malinami.
    • linn_linn Re: kruche ciasto na goraco 26.09.11, 10:57
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53667,10255160,Krucha_rewolucja.html
      Robil ktos?
      • Gość: genny Re: kruche ciasto na goraco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 12:43
        Ja nie, ale moja koleżanka robiła i była zachwycona.
    • shilaa Re: sceptycyzm w kuchni 26.09.11, 15:07
      W moim przypadku to chyba tylko zupy. Przez lata bylam uprzedzona (efekt wodnistych 'zup' w przedszkolu w poznych latach 80.), teraz chetnie zjem dobra zupe. Mam w kuchni tylko trzy rzeczy, ktorych nie jestem w stanie przelknac w jakimkolwiek daniu i tak juz zostanie na zawsze - kolendra, fenkul i kminek.

      Najwiekszym sceptykiem w kuchni, jakiego znam jest mama mojego chlopaka, Wloszka. Jest nauczona kuchni bardzo prostej, z uzywaniem niewielu skladnikow (absolutnie nie jest to wada). Wiele polaczen, ktore dla mnie sa banalne, dla niej sa niewyobrazalne. Gdy robie sos do makaronu z uzyciem co najmniej 5 skladnikow (w tym przypraw) z gory wiem, ze przy stole zostanie mi zwrocona uwaga, ze gotuje zbyt bogato. Jednoczesnie wszystko, co ugotuje bardzo jej smakuje, ale ma problemy z przyznaniem sie, ze jej smakuje ('tesc' chwali mnie zawsze i glosno, wiec ona z usmiechem na ustach tylko przytakuje, jak ma dobry dzien to sama powie, ze jej smakuje ;-) ). Jest pod kazdym wzgledem wspaniala kobieta, ale w kuchni mamy dwa zupelnie rozne swiaty i nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Dzieci tego pokolenia (Wlosi 20-40 lat, szczegolnie na poludniu) sa bardzo czesto zamkniete na jakiekolwiek 'nowosci' w kuchni, np. znam wiele osob, ktore nie wyobrazaja sobie polaczenia miesa z owocami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka