Dodaj do ulubionych

filmowe pyszności made in USA

27.05.04, 16:54
Czy zauważyliscie że w większości amerykańskich produkcji goście zapijają się
lemoniadą? Niestety nigdzie nie znalazłam przepisu. Aż mi się nie chce
wierzyć, że lemoniada to tylko woda, cukier i sok z cytryny. Kolejny przpis
który mnie nurtuje to smażone zielone pomidory. Będę wdzięczna za rozwikłanie
tajemnicy.
Obserwuj wątek
    • giezik Re: filmowe pyszności made in USA 27.05.04, 17:01
      smażone zielone pomidory, robi sie w gęstym nalesnikowym cieście, z tym ze czesc mąki stanowi mąka kukurydziana (w ub. roku chyba podawalem proporcje - trzeba by pogrzebac w archiwum)
      • sigrun Re: filmowe pyszności made in USA 27.05.04, 17:09
        Dzięki:-)
      • Gość: Pichciarz Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.proxy.aol.com 27.05.04, 17:19
        Nie, Giezik, nie...
        Z naleśnikowym ciastem nie ma to nic wspólnego. Jest to raczej panierka, dosyć
        podobna do takiej na schabowy. Podstawą jest z zasady mleko (woda), jajko i
        mączka kukurydziana ewentualnie (jak sama piszesz) z mąką. Ale ciasta z tego
        się nie robi, a jedynie otacza i smaży.
        Sprawdziłem sporo orginalnych przepisów.
        • giezik Re: filmowe pyszności made in USA 27.05.04, 17:23
          chodizlo mi raczej o konsystencje, ale chodzi nam o to samo (z TWojego opisu)
      • Gość: anek alez smazone zielone pomidory to rodzaj.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:00
        konfitury! slodko-kwasny wynalazek rodem z kuchni mojej babci :) zeloniutkie
        pomidory, smazone z cukrem.. nie pytajcie o proporcje, ale moze gdzies w
        czelusciach rodzinnych odszukam :)

        do zastanawiajacych sie czy zielone pomidory sa jadalne (sic!) rewelacja, dla
        kwasofili :) pyszne szczypiace w jezyk, baaardzo jadalne :)
    • narysuj.mi.baranka Chyba ponczem?:) _n/txt 27.05.04, 19:21

    • narysuj.mi.baranka A mnie slinka cieknie na widok... 27.05.04, 19:23
      ... tych wszytkich swiezutkich, cieplych 'pie'. Na filmach pochlaniaja ich
      ogromne ilosci.
      Swoja droga filmowe jedzenie to fajny pomysl na nowy watek:)
      • Gość: hapa Re: A mnie slinka cieknie na widok... IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.05.04, 19:59
        zawsze mi się wydawało, że zielone, niedojrzałe pomidory są szkodliwe !
      • linn_linn Re: A mnie slinka cieknie na widok... 28.05.04, 09:42
        Tu jest sporo przepisow filmowych po angielsku / we wloskiej wersji chyba
        jeszcze wiecej /:
        www.mangiarebene.net/cinema/index.html
    • Gość: kk Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.jci.com 27.05.04, 20:02
      prawdziwa lemoniada to jak najbardziej sok z woda + cytryny + cukier (i
      pokruszony lod), reszta to aura Hollywoodu :)
    • Gość: Pichciarz Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.proxy.aol.com 27.05.04, 21:23
      Jeśli chcesz aby lemoniada była z piękną pianką, dodaj do niej surowe jajko i
      porządnie wymłóć to w mikserze. Śliczniści.
      • Gość: Camille Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 27.05.04, 23:20
        Co do lemoniady, to robie regularnie/ze wzgledu na drzewko w ogrodzie/i
        potwierdzam, ze to jedynie woda z cukrem i sokiem cytrynowym. Ale.....gdyby
        ktos probowal robic, to najpierw polecam zrobienie z wody i cukru tzw. prostego
        syropu, tzn. zagotowanie go na moment/bo cukier sie zle rozpuszcza w zimnej
        wodzie/, wystudzenie i wtedy polaczenie z sokiem cytrynowym. Potem do lodowki,
        lod wkladamy do szklanki przed samym wypiciem lemoniady.
        Niestety, proporcji nie znam, bo robie "na oko", ale zdziwicie sie, jak duzo
        cytryn i cukru sklada sie na lemoniade, zeby miala naprawde dobry i intensywny
        smak!
    • Gość: MONIKA Re: filmowe pyszności made in USA IP: 65.160.109.* 28.05.04, 16:59
      Ja robie lemoniade z cytryny lub lemonki, ale zamiast cukru slodze miodem, ma lepszy smak, kolor i
      jest zdrowsze. Dodaje rowniez listki swiezej miety dla lepszego wygladu ,zapachu i oczywiscie
      smaku. Dale dekoracji kroje cieniutko w plasterki cytryne lub lemonke i zostawiam w dzbanku z
      lemoniada.
      Pozdrowienia.
    • Gość: Pichciarz Re: "Lemoniada" IP: *.proxy.aol.com 28.05.04, 17:08
      No to może coś na jeszcze wyższym poziomie: cytrynowa sangria?
      www.lisashea.com/sangria/lemon.htm
      • Gość: kolorka2 Smażone zielone pomidory IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 28.05.04, 17:40
        O smażonych zielonych pomidorach pisała tez kiedyś w wysokich obcaszach
        Agnieszka Kręglicka. Obtaczała je tylko kaszką kukudzianą i podawała z wędzonym
        boczkiem, link do przepisu:
        kobieta.gazeta.pl/kuchnia/2,54041,,,,5409013,P_KOBIETA_PRZEPISY.html
        • funana Re: Smażone zielone pomidory 31.05.04, 13:28
          Robiłam pomidory wg jej (Kręglickiej) przepisu, ale wegetariańsko, na oleju-
          pycha!
    • Gość: morgi Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.cable.senselan.ch 29.05.04, 12:40
      ja tez robie lemoniade z miodem zamiast cukrem. lepiej sie rozpuszcza, smakuje
      i zdrowiej. a jesli ktos ma ochote na lemoniade orientalna, to mozna najpierw
      rozmieszac miod, sok z cytryn i mielony (lub surowy) imbir zalac woda i
      porzadnie wymieszac. mozna robic zarowno na zimno jak i na cieplo(zalac goraca
      woda, uwalnia od wszystkich przeziembien)
      pozdrawiam
      • sigrun Re: filmowe pyszności made in USA 30.05.04, 17:20
        Dziękuję wszystkim za przepisy. Sorki że dopiero teraz, ale nie było mnie w
        Warszawie od piątku. Nareszcie wiosna stała się wiosną i mogę zrobić rodzince
        lemoniadę. Co do smażonych zielonych pomidorów, czy ktoś wie gdzie mogę je
        nabyć w stolicy? Czy np. w sieci Bomi są takowe? W Tesco i na osiedlowym
        bazarku już sprawdzałam i niestety nie ma.
        I jeszcze jedno pytanie. Czy ktoś z was próbował upiec sławetnego
        kilkukilogramowego indora, którego Amerykanie przygotowują na Dzień
        Dziękczynienia? Jeśli tak, podzielcie się wrażeniami.
        • Gość: Kitty Re: Indyk IP: 5.2.* / *.chello.pl 30.05.04, 19:05
          Piekę indora na każde święta. Ostatnio 7,5 kg. Pychotka. Ważne nadzienie,
          uważać na pierśi (okryc np. mokrą gazą) i nóżki (łatwo przypiec za mocno, okryć
          folią). Ale u nas trudno kupić w całości te prawdziwe indory, hoduje sie je na
          części. Wczoraj piekłam samą pólkę (1/2 nogi, ta od dołu - tak to nazywamy),
          wazyła 1,2 kg. Słyszałam o indorach dochodzących do 20 kg - pewnie to z niego.
        • aniutek Re: filmowe pyszności made in USA 30.05.04, 19:24
          zielone pomidory ( rowniez pomaranczowe - pyszne :) mozna kupic przy Pulawskiej w drodze do
          Piaseczna, ostatnie swiatla w lewo przed Piasecznem- wypadla mi nazwa z glowy i za nic nie moge
          sobie przypomniec...... przy Leroy merlin i Auchan, sa szklarnie i ten sklep......
          jesussss ta pamiec, po ciemku bym tam trafila....
          • Gość: Pichciarz Re: filmowe pyszności made in USA IP: *.proxy.aol.com 30.05.04, 19:37
            Bardzo proszę nie wzywać Imienia nadaremno i to w takiej pisowni!...
            Niesmaczne.
            • aniutek Re: filmowe pyszności made in USA 30.05.04, 22:13
              pozwolisz, ze sie nie przychyle do Twej prosby.
    • n0str0m0 podpowiadam choc niewiele 30.05.04, 20:43
      w saturdej najt fiwer trawolta jadl picce
      dwa kawalki zlozone w jeden

      w tym samym filmie chlopaki jedza bardzo kiepsko wygladajace hamburgery

      we flinstonach fred w czolowce dostaje porcje dajno-ribs
      zeberka wywracaja mu auto

      w prawie kazdym filmie dejwida lincza
      gdzies na stole czaja sie donaty
      czyli paczkopodobienstwa

      w pewnym sitkomie co roku drzoui tribijani zzera calego indyka
      w przewach dojadajac mitbol sab'em czyli bulkom z klopsem
      w tejze samej produkcji wszyscy ciagle zlopia kawe z pustych kubkow

      w produkcjach konkurencji co swieta pija sie miske egnoga z bita piana jajowa

      w kazdym bek tu ze fjuczer majkel drzej foks pije pepsi

      w kazdej reklamie smazonego kurczaka wystepuje czarny bokser
      slusznie czy nie propagujac stereotyp murzynskiej diety

      w kazdym obcym osmym pasazerze
      panowie i panie w rakiecie jedza kornbred

      w perpyl rouz from kairo pija sok jablkowy z szmpanierek

      w nati profesor jeden i dwa jak u tuwima - same grubasy
      wielce nieelegancko
      zrom wszystko

      w matriksie pierwszym taki jeden zre steka grubego na szesc cali
      cala reszta siorbie wyciag ze sciery z glutami z aluminiowej menazki

      w raneuej brajd ta chuda ciagle nie wie jakie jajka lubi
      sany sajd up, ouwer izi, skrambeld czy hardbojld

      w uoman in red ta sama chuda ma klopot ze slimakami

      w sou aj merid an aks merderer majk mejers kupuje hagas

      a kto pamieta co zzeral antony kuin gdy byl starym czlowiekiem...
      mlodego delfinka czy tunczyka surowego???

      wiecej teraz nie przypominam sobie
      za wszystkie serdecznie zaluje

      nostromo
      • Gość: Camille Re: podpowiadam choc niewiele IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 30.05.04, 21:57
        Ha, ha ha! Dobre.
        I pomyslec, ze ja w zyciu nie zwracalam uwagi na to co jadaja w filmach! Teraz
        juz oczywiscie bede.
        A co do tych indykow olbrzymow/bo tutaj sa tylko takie/ to pieke go co roku w
        Swieto Dziekczynienia. Zawsze z nadzieniem i szalwia, no i zawsze musi byc
        przykryty folia aluminiowa aby sie nie wysuszyl.
      • aniutek Re: podpowiadam choc niewiele 30.05.04, 22:15
        heheheheheh
        podoba mi sie :)
        szczegolnie - paczkopodobienstwa
        i picca ::)))))
      • Gość: marianka Re: podpowiadam choc niewiele IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 31.05.04, 12:33
        To było wstrząsające:))
        i tylko nie wiem czy ze względu na pamięć do detali czy ze względu na pisownię,
        haha:))
        pozdrawiam
      • brunosch Re: podpowiadam choc niewiele 31.05.04, 12:58
        n0str0m0 napisał:
        > a kto pamieta co zzeral antony kuin gdy byl starym czlowiekiem...
        > mlodego delfinka czy tunczyka surowego???

        Łowił merlina, więc chyba zszamał to, co mu rekiny zostawiły
      • maniaczytania Re: male sprostowanko 31.05.04, 16:19
        w Woman in Red nie grala Julia, to bylo Pretty Woman
        • Gość: n0str0m0 wpadka :) IP: *.singnet.com.sg 31.05.04, 18:18
          oczywiscie masz racje

          co do starego co moze to nie jadl on merlina
          tym sie zajely inne rybki
          zanim go zlapal jednak siedzial w lodce pare dni

          ciagle nie pamietam, makrela czy nie...

          zapomnialem o hamerykanskim klasyku
          bardziej klasycznym od idora, donatsow czy egnoga...
          apel paj!

          zamawiala go sally gdy spotkala harrego
          z lodami na boku
          (a moze znow mi sie filmy pokrecily, boze, kto to byl ten alcchajmer?)

          nostromo
    • brunosch Re: filmowe pyszności made in USA 31.05.04, 12:12
      A w Dynastii, zła charakterka rano robiła sobie kanapkę z kawiorem i do tego
      łyczek szampana...
      Poniżej tego poziomu nie schodząc.
      Reszta "plebsu" pije kawę z saturatorów i coca colę przez słomkę.
      • sigrun Re: filmowe pyszności made in USA 31.05.04, 15:48
        Ha, ha. Przypomniała mi się pewna scena z Pretty Woman. Następnego ranka (the
        day after bzyk) Gere i Roberts siedzą w szlafrokach i spożywają śniadanie.
        Ujęcie na Julię która delektuje się pączkiem, ujęcie na Gere'a, potem znów
        Roberts wcinająca tym razem rożka, znów Gere, a następnie piękna Julia, która
        ponownie ma w dłoni pączka z poprzedniego ujęcia. Prawdopodobnie scenę kręcono
        po raz enty i nikt nie przejął się kształtem ciastek.
        A propos, następne filmowe żarcie: pieczone marshmellows (na ognisku, of
        course). Jadłam kiedyś surowe marshmellows - obrzydliwie słodkie coś (200%
        zawartości cukru w cukrze) o wyglądzie i konsystencji pianki poliuretanowej.
        Jaki jest sens przypiekania czegoś takiego? Zamienia się w karmel, czy co? Może
        po upieczeniu smakuje lepiej, bardziej chrupie i w ogóle?
        • linn_linn Re: marshmellows 31.05.04, 16:33
          Podobno sa lepsze. Moze ktos przypomnialby jak nalezy podpiekac te pianki? Mam
          kilka.
          • Gość: Cynamoon Re: marshmellows IP: *.it / 62.233.189.* 31.05.04, 18:47
            A ja to mam skojarzenia, ze jak sie stopi marszmaloła, to on zrobi sie czarny,
            i podobny do stopionego plastiku...

            A co do jedzenia w filamch, to ja tez to obserwuje:-)
            Pamietam sniadanie w Trainspotting, talerz jajecznicy, jakiejsc fasolki i
            kielbasy i reakcje chlopca, ktory wrocil pare godzin wczesniej z imprezy z
            drugami ;-)))

            A Antony Quinn w jakims filnie, w ktorym gral mafioza, jadla spaghetti i
            skonczyl zastrzelony z twarza w talerzu ;-)Zdaje sie, ze on w tym filmie
            mowil, ze jak je to mu sie wydaje, ze jest niesmiertelny ;-)

            W Pulp Fiction byl tez hamburger z Big Kahuna, zdaje sie ;-)
            A w Prawdziwym Romansie bylo ciasto po randce w kinie Ch. Slatera i P.
            Arquette, a przed randka, orzeszki, popcorni czekolada.

            W starym kultowym filmie Pump up the volume (wiecej czadu?) Slater pil tylko
            dietetyczna pepsi.
            • Gość: n0str0m0 Re: marshmellows IP: *.singnet.com.sg 31.05.04, 18:57
              tranispotting wprowadza dyscypline dodatkowa
              kuchnia etniczna
              sniadanie bowiem bylo angielskie :)

              sniadania owe sa niezastapione na kaca
              o czym wiem tylko z discovery channel
              inaczej by sie pani matka pogniewali

              co do marszmalousow
              "surowe" sa nieporozumieniem na skale holenderskiej lukrecji asfaltowej
              polane czekolada sa jadalne
              w kakao sa znosne

              nigdy nie awansowaly u mnie na tyle bym je zabral na biwak z ogniskiem :(

              nostromo
    • Gość: P. Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... IP: *.proxy.aol.com 31.05.04, 18:54
      Ten wątek zszedł całkiem na manowce, pora z nim kończyć.
      • Gość: Cynamoon Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... IP: *.it / 62.233.189.* 31.05.04, 19:33
        hi, hi...
        manowce, owszem, ale przynajmniej kulinarne ;-))))
        • Gość: P. Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... IP: *.proxy.aol.com 31.05.04, 19:46
          Manowce kulinarne w stronę filmowych, czy filmowe w stronę "kulinarnych"?...
          [:>)] (szerokoekranowy!)
          • sigrun Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... 31.05.04, 22:19
            Jak dla mnie to taka ewolucja (dewaluacja?) tematu. A ja nadal nie wiem jak
            przypiekać te marshmellows śpiewając "Row, row, row your boat gently down the
            stream" (czy jak tam idzie).
            • Gość: Pichciarz Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... IP: *.proxy.aol.com 01.06.04, 03:23
              Wtyka się na "rożenek", zazwyczaj patyk i trzyma się nad ogniem ogniska,
              kominka, palnika obracając dopóki nie zacznie się topić. I tyle.
              Szkoda zachodu.
              • linn_linn Re: kończ waszmość, wstydu oszczędź... 01.06.04, 10:42
                Faktycznie przypominaja stopiony plastik. Mam watpliwosci, co do walorow
                zdrowotnych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka