trypel
16.05.12, 15:39
zostaje sam z dzieciakiem na weekend. Dzieciak 2 lata wiec raczej nie pomoże w kuchni a absorbujący jest ( w domyśle - raczej narozrabia i na przeszkadza niż przeciwnie).
No i fantastycznie (naprawde bardzo sie ciesze) w piatek wpada pare osób. Dokładnie ze mną bedzie 5. Na kolację. Celem kolacji jest głownie spozycie 4 litrów wina które w weekend majowy przywiozłem prosto z Tokaju (beczkowe bez konserwantów, trzeba szybko wypić bo sie zepsuje).
2 osoby z tych 5 są zwolennikami masakrycznie tradycyjnej kuchni (ale kochani są i ich uwielbiam) do tego stopnia że przez cały pobyt w Chorwacji w każdej knajpie na obiad zamawiali lokalny schabowy w panierce (w domysle - wszelkie ekstrawagancje odpadają).
I mam pustke w głowie - wiem że całe szykowania bez zakupów muszą mi się zmiescic w 2 h - czas od odebrania małego z przedszkola do przyjazdu gosci. Zakupy robie jutro w tym samym czasie.
I nie wiem co. Kompletnie. Jedno danie ciepłe. I dużo d*pereli. Pod białe wino.
może jakaś pomoc czy raczej zostać przy tym co kupię i pokroję i rzucę na stół?