the_ladybird
01.07.04, 10:51
z którego zniknął ostatni kawałek barana, oooops, owcy ;)
Mięso, które zrobiłam połączywszy przepisy Heli i Bruna, wyszło takie, że na
samą myśl się oblizuję :D
nicanic nie śmierdziało baraniną, może zwierzę było młode?
I nie wiem teraz tylko, czy to zasługa gatunku zwierzęcia, czy też tego, że
chów nie był przemysłowy? Bo nie mógł być przecież. Sos, który wytworzył się
przy pieczeniu, niejako siłami natury, pachniał i smakował tak, jak robiony
przez moją babcię w zamierzchłych czasach dzieciństwa. Po schłodzeniu zrobiła
się z niego galaretka, o którą byśmy się z moim lubym pewnie pobili, gdybyśmy
się tak nie kochali ;)
A w lodówce czeka już comber jagnięcy... qrczę, jestem fanem baraniny! :D
ps. Agusiu dłużnam Ci strasznie.