Gość: zadumana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.12.12, 11:50
Jest banalnie proste staropolskie tradycyjne danie, będące nawet na liście potraw wigilijnych i świątecznych u Ćwierczakiewiczowej.
Dzisiaj jest super proste w realizacji:
1. bierzemy ładny talerz, raczej płaski lub tackę metalową (może srebrną?)
2. układamy jakby sektorami obok siebie po garstce orzechów łuskanych włoskich, laskowych, pekan, itp. plus po garstce suszonych owoców kolorowych ananasów, bananów itp. plus po garstce suszonych fig, daktyli plus duże rodzynki i plus ja na koniec dokładam połamaną jedną tabliczkę gorzkiej czekolady.
3. stawiamy na stole i nie zabieramy przez całe święta a może i do Nowego Roku.
4. czasem uzupełniamy, bo cudów nie ma - danie zaczyna topnieć w wigilię:))))
Moja mama i babcia z uporem maniaka w prl-u przygotowywały to "danie" każdego roku. Jakby nigdy nic... Mordowały się, żeby zdobyć coś ponad polskie orzechy. Można było wtedy dostać takie sprasowane chyba daktyle, albo figi. Patrzyłam wtedy na ich upór z rezygnacją we wzroku. Dziś widzę to inaczej:))))
No i dziś to naprawdę super danie, które cieszy się powodzeniem u wszystkich, dużych i małych:)
A jak łatwo przygotować... A jak się ładnie prezentuje... A jak tradycyjnie...