ziemiomorze
02.08.04, 14:52
Zainspirowana watkiem o Pascalu pytam: za co mozna nie/lubic polskie programy
kulinarne?
Kiedy mieszkalam za granica, paslam oczy genialnymi brytyjskimi programami o
gotowaniu - kuchnia swietna i dla ludzi, prowadzacy z osobowoscia i wyrazni,
dowcipni i zadnego (a to zmora jest polskich programow! zmora!) wymieniania
na poczatku i pokazywania w miseczkach 'bedziemy uzywac oliwy' (tu: wskazanie
reka na oliwe - zawsze w szklance), 'papryki' (tu zblizenie kamery na
papryke, bo widzowie przeciez nie maja pojecia jak wyglada), 'soli' (sol w
miseczce) 'i pieprzu' (tez pokaza, a co). Mnie to raz bawi, a raz irytuje, bo
ile mozna bezmyslnie powtarzac jakis zamierzchly, wywodzacy sie z PRL-owskiej
tracydji telewizyjnej wzorzec i wlasciwie po co?
Ale wracajac do rzeczy - ktore i za co?
Maklowicz? Pascal? Stare (ciagle powtarzane na tvn o jakiejs trzeciej w nocy)
Kuronie? A moze (hehe) 'Domowa kawiarenka'?
zet
PS. Ja tu w wlasciwie nowa, wiec witam.