Gość: Endy
IP: *.rzeszow.mm.pl
21.02.14, 18:53
jak w temacie, krewetki, jadamy rzadko, kupowałam do tej pory mrożone, robiłam najzwyczajniej, z patelni, na masełku, z czosnkiem i natką pietruszki...maczane w sosie chili, zagryzane bagietką na ciepło.
a teraz kupiłam w lidlu całe, świeże. z oczami, nóżkami, czułkami i wąsami (zwał jak zwał)....i no własnie, teraz nie wiem jak się do nich zabrać. pourywać odnóża, wydłubać oczyska? wyrwać wąsy? i obgotować? czy od razu na patelnie, jak te mrożone? czy obgotować w tym ekwipunku i potem obrać? czy może smażyć od razu z tymi oczami, nóżkami? chciałam zrobić z makaronem azjatyckim,w sosie curry, a część zostawić do zupy tajskiej z mleczkiem kokosowym. a część zjeść ot tak, z patelni z masełkiem. no to jak się do nich dobrać? tak łopatologicznie poproszę:)