Dodaj do ulubionych

Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich twarze

30.06.14, 10:45
Wiem, że obsługa w restauracjach bardzo ciężko pracuje. Doceniam ich pracę.
Po ostatnim pobycie w restauracji (wesele) uderzył mnie widok bardzo smutnych, martwych twarzy obsługi. Żeby przez cały wieczór na ich twarzach nie ukazał się ani jeden uśmiech, ani jeden znak jakiejś życzliwości dla gościa? Nic. Obojętność. Tak, jakby pracowali za karę.
Oni wyglądają jak roboty, nie jak żywi, czujący ludzie.

Ciekawa jestem waszych spostrzeżeń. Są różnice, czy tylko mnie to zaniepokoiło?
Czy obsługa w ten sposób obsługuje tylko gości weselowych?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 30.06.14, 10:49
      raczej nigdy nie zauważyłem smutnej twarzy w knajpie poza knajpami na stacjach benzynowych obsługującymi ruch tranzytowy. Tam im raczej nie zależy.
      wczoraj wręcz kelner próbował nas rozbawiać w oczekiwaniu na wolny stolik :) w sumie taką ma pracę i zależy mu na napiwku.

      Może jak organizator wesela przyciął na maxa koszty i obsługa nie dostanie żadnego extra wynagrodzenia to traktują nockę jak pracę w kopalni. Mogę ich zrozumieć.
    • Gość: x obsluga wesela to praca za kare! IP: *.unitymediagroup.de 30.06.14, 11:45
      wielkie wymagania i zero napiwkow
      • znana.jako.ggigus masz racje i jeszcze podpite towarzyscho 30.06.14, 17:53

      • jackk3 Re: obsluga wesela to praca za kare! 01.07.14, 17:38
        W normalnym kraju w restauracji gdy przychodzi wieksza grupa ludzi I tak samo jest przy imprezach typu wesela do rachunku dolicza sie automatycznie 15-20% co wlasnie jest napiwkiem dzielonym przez obsluge.
        • trypel Re: obsluga wesela to praca za kare! 01.07.14, 17:48
          U nas nie 15 -20 ale standardowo 10 procent dolicza sie za grupy powyzej 8 czy 10 osob. Normalka.
        • Gość: LOLO Re: obsluga wesela to praca za kare! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 14:12
          Jak to w normalnych krajach. Chyba w nienormalnych krajach. Jeżeli obsługa jest słaba to z automatu dostaje napiwek. Chore.
    • Gość: klik Polecam "Zaklęte rewiry". :-) IP: *.gdynia.mm.pl 30.06.14, 11:52
      • trypel Re: Polecam "Zaklęte rewiry". :-) 30.06.14, 12:25
        wczoraj leciał.
        Za każdym razem z przyjemnoscią oglądam.
        Takie nasze "obsługiwałem angielskiego króla"
        • Gość: klik Jeszcze wtedy można było mówić o dobrym, polskim k IP: *.gdynia.mm.pl 30.06.14, 12:32
          inie. Teraz żeby podreperować budżet właściciele "Last minute" próbują ścigać internautów. :-D
          wyborcza.pl/1,75248,16225229,Oblawa_na_internetowych_piratow__550_zl_za_sciagniecie.html
          • aqua48 Smutne, zmęczone, znudzone twarze obsługi 30.06.14, 14:50
            W restauracji, kawiarni sklepie, na poczcie i w aptece to polska specjalność. Za granicą wejście do takiego przybytku często wzbudza jeśli nie entuzjazm personelu, to bardzo miły uśmiech, żarty, pogaduchy, ogólnie miłą atmosferę. U nas - ojej, dzisiaj znowu musiałam wstać o szóstej i lecieć do roboty.. a tu ludzie tylko brudzą, smęcą i zawracają głowę.
            • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Smutne, zmęczone, znudzone twarze obsługi 30.06.14, 15:02
              'Ludzieeeeeee! Coscie sa tacy smutni? Przeciez idziecie do pracy!'

              Ten smutek polskich tropikow jest uderzajacy, szczegolnie kiedy sie po dluzszym okresie nieobecnosci zawita w ojczyznie.
              • znana.jako.ggigus to idz do niemieckiego biura 30.06.14, 15:42
                i kuchni. Tam panuje taka sama atmosfera.
                W temacie: ludze sa rozni. Jedni lubia swoja prace, drudzy nie, jeszcze inni maja klopoty aktualne/chandre/bol zeba/wlasnie mieli awanture z szefem/dostali wymowienie.
                A to ze ktos gdzies raz widzial smutnych ludzi w kawiarni/rest. o niczym nie swiadczy.
            • Gość: klik Być może ja bywałem w innych portach. IP: *.gdynia.mm.pl 30.06.14, 16:05
              Akurat frustracja widziana na twarzach obsługi jest internacjonalna. No może z wyjątkiem Karaibów. Tyle tylko, że tam uśmiech kończy się prośbą o "bakszysz". W Rumunii też.
              • znana.jako.ggigus nikt nie chce suszyc zebow za darmo 30.06.14, 17:53

                • squirk Re: nikt nie chce suszyc zebow za darmo 30.06.14, 18:24
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  Poważnie? Pobierasz opłaty za bycie sympatyczną?
                  Nie trafiłam na ponurą obsługę jeszcze ale z mojego doświadczenia wynika że co dajesz to wraca - uśmiecham się więc do mnie też się ludzie uśmiechają.
                  Kwestia "mentalności narodowej" to inna rzecz i wynika nie z tego, że Polacy są smutni i wkurzeni bo tacy się urodzili tylko z tego, że codzienność nie dostarcza wielu powodów do radości i życie bywa ciężkie i przytłaczające. Trudno zapomnieć w pracy o problemach, o tym, że dziecko nie dostało się do przedszkola, na wizytę u lekarza trzeba czekać pół roku a z pracy można wylecieć za byle co.
                  • znana.jako.ggigus ja sie akurat usmiecham i jestem 30.06.14, 18:31
                    mila klientka. Nie przypominam sobie, abym sie kiedykolwiek widocznie zirytowala. Ale tez mniej zwracam uwage, czy ktos sie do mnie usmiecha. Bardziej mnie irytuje mania pytania po jedzeniu, czy mi smakowalo. Ale tez kiwam glowa i mowie, ze tak.
                    Niestety, zupelnie irracjonalnie obierasz moj post jako deklaracje kelnerki/aktywnej klientki restauracji i nie wiem, czemu pytasz, czy pobieram oplaty za cokolwiek.
                    Jak juz wczesniej pisalam - powod braku usmiechu moze byc niejeden.
                    • squirk Re: ja sie akurat usmiecham i jestem 30.06.14, 18:51
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > Niestety, zupelnie irracjonalnie obierasz moj post jako deklaracje kelnerki/akt
                      > ywnej klientki restauracji

                      Irracjonalnie? Nie wiem, czym się zajmujesz zawodowo, bo mnie to nie obchodzi, a założenie, że ktoś bywa klientem restauracji, jest zupełnie normalne tak, jak normalne jest bywanie w restauracjach. Chyba, że normy cię nie dotyczą, może zaznaczaj to jakoś żeby cię ktoś irracjonalnie nie podejrzewał o robienie zupełnie zwyczajnych rzeczy.
                      :-)

                      i nie wiem, czemu pytasz, czy pobieram oplaty za cok
                      > olwiek.

                      Bo to ty napisałaś "nikt nie suszy zębów za darmo" - zapytałabym o opłaty każdego, kto napisałby coś takiego.
                      Większość zdrowych psychicznie ludzi "suszy zęby" w pracy i nic z tego nie ma.
                      • znana.jako.ggigus odp. bidzika sobie pozwole zacytowac 30.06.14, 19:47
                        w kwestii normalnych ludzi i wielu innych:
                        Wolę neutralną obsługę, jak piszesz "jak roboty" niż suszących na siłę zęby kelnerów, wypytujących "czy smaczne", "czy wszystko w porządku"? itp. tak, jakby to ich naprawdę interesowało. Albo amerykańskie "Dzień dobry, mam na imię Ania i będę dziś państwa obsługiwać". Ja chcę sobie spokojnie zjeść, porozmawiać i nie wchodzić w relację z kelnerem. Obojętna jest mi jego mina, tak samo jak najprawdopodobniej jemu jest obojętna moja.
                        • bene_gesserit Re: odp. bidzika sobie pozwole zacytowac 30.06.14, 20:22
                          Też tak mam. Nie bardzo wierzę w szczery entuzjazm na widok sześcetnego klienta dzisiaj, a sztuczny jest mi zupełnie nie potrzebny. Neutralna rzeczowość wystarczy. A wymuszonego small-talku o pogodzie i czy smakowało, międlonego tego dnia po raz któryś, szczerze nienawidzę.
                          • mmagi Re: odp. bidzika sobie pozwole zacytowac 03.07.14, 14:04
                            i ja też tak mam:D
    • budzik11 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 30.06.14, 19:27
      Wolę neutralną obsługę, jak piszesz "jak roboty" niż suszących na siłę zęby kelnerów, wypytujących "czy smaczne", "czy wszystko w porządku"? itp. tak, jakby to ich naprawdę interesowało. Albo amerykańskie "Dzień dobry, mam na imię Ania i będę dziś państwa obsługiwać". Ja chcę sobie spokojnie zjeść, porozmawiać i nie wchodzić w relację z kelnerem. Obojętna jest mi jego mina, tak samo jak najprawdopodobniej jemu jest obojętna moja.
      Co do kelnerek weselnych - znam kilka osobiście (takich z wesel w wynajętych salach, nie w restauracjach) i wiem, że to bardzo, bardzo ciężka i niewdzięczna praca. Nie ma powodów do uśmiechania się: zwykle pracy niewspółmiernie dużo do obsady, goście hałaśliwi, często pijani, wymagają, kelnerki muszą lawirować między tańczącymi, harować całą noc a potem jeszcze zwykle muszą posprzątać salę. Nikt ich nie docenia, napiwków oczywiście nie dostają. Z czego tu się cieszyć?
      • znana.jako.ggigus :))) 30.06.14, 19:48

      • pinkink3 bez milych manier - serwis niepelny 30.06.14, 20:39
        Pewnie to niektorych zdziwi, ale calkiem niedawno czytalam o manierach kelnerki [brak usmiechu], ktore wywolaly taki szok u klienta, ze napisal list do redakcji z zapytaniem, czy powinien zostawic jej napiwek, poniewaz ona nie zachowala sie jego zdaniem, profesjonalnie. Pytanie padlo w USA, kraju gdzie minimalny napiwek liczy sie od 15% w gore, przy czym 15% to obowiazujacy standard i zwykle daje sie wiecej.
        "Pojedz do Polski" - pomyslalam sobie zlosliwie. Tam zobaczysz, co znaczy 'unsmiling waiteress'
        To polska specjalnosc, niestety.

        Bo co jest zlego w uprzejmym przedstawieniu sie milej, usmiechnietej kelnerki, ktora bedzie MIEC PRZYJEMNOSC w obslugiwaniu nas, pomocy w wyborze dania, zapewnieniu, ze spedzimy milo i bezkonfliktowo czas za nasze pieniadze?

        Przeciez usmiech, przyjazne usposobienie a nawet pewien rodzaj dyskretnej opiekunczosci to sa niezbedne atrybuty kelnera [i wszystkich innych serwisodawcow] i bez tych cech lepiej szukac pracy na innym polu.
        [Swoja droga, nie znam miejsca, gdzie nadeta, naburmuszona mina i aroganckie maniery poplacaly by. ]

        Przychodzisz do restauracji i placisz za czas tam spedzony - na jedzeniu dobrych rzeczy jak i byciu w milej atmosferze, bez narazania sie na demonstracje chlodnej obojetnosci albo widoku cierpietniczej miny.

        To tak, jakby podano nam obiad bez sztuccow. Albo z robakiem w salacie:)
        I jest nie do przyjecia!
        Szkoda, ze ta oczywistosc jeszcze do Polski w pelni nie dotarla.



        • znana.jako.ggigus i dlatgo cały świat się śmieje 30.06.14, 20:45
          z przykelonych uśmiechów osob zdanych na napiwki.
          • pinkink3 Re: i dlatgo cały świat się śmieje 01.07.14, 01:28
            znana.jako.ggigus napisała:

            > z przykelonych uśmiechów osob zdanych na napiwki.

            Tak. To tez polska specjalnosc.
            Smiac sie "Z KOGOS" zawsze wychodzilo Polakom lepiej niz smianie sie/usmiechanie sie "DO KOGOS".



            • znana.jako.ggigus caly swiat, jak juz pisalam 01.07.14, 07:41
              Usmiech czlowieka znadnego na napiwek ma inna wartosc.
              Krotkie wyjasnienie - nie mieszkam w Pl i tez sie usmeicham do ludzi w Pl i juz pare razymnie zagadywano w Pl, ze nie mieszkam w kraju, bo sie usmiecham. Ale jak pisala celnie budzik - nie wymagam od innych entuzjazmu moja osoba.
        • bene_gesserit Re: bez milych manier - serwis niepelny 30.06.14, 20:53
          Ależ zupełnie nie o to chodzi.
          Plastikowemu uśmiechowi przeciwstawiasz jawne grubiaństwo, a ja obu rzeczy właściwie tak samo nie znoszę. Najbardziej lubię robić zakupy w starym, prlowskim samie samoobsługowym, bo pracujce tam panie są pomocne i miłe, ale nie narzucają się i - dzięki bogu! - nie przypominają ekspredientkowej wersji żony ze Stepford. Która to wersja ekspedientki/kasjerki zdarza się często w sklepach sieciowych.

          I naprawdę bardzo cierpię, widząc że ta niewolnicza 'uprzejmość' do Polski dotarła. Zawsze zostawia posmak plastiku w ustach.
          • pinkink3 prawo do bycia chamem 01.07.14, 02:14
            No, coz....
            Tak dlugo, jak usmiech bedzie traktowany jako "niewolnicza uprzejmosc" a prawa do demonstrowania zacietej, gburowatej miny bedzie sie bronilo jak niepodleglosci, nie widze zadnych szans na zmiane.

            Dalej Polska bedzie postrzegana jako kraj smutnych, nieszczesliwych ludzi, ktorzy na kazdym kroku pokazuja, ze zycie jest za kare.

            • squirk Re: prawo do bycia chamem 01.07.14, 03:22
              Nie mam powodów/potrzeby narzekania na to, że w Polsce jest tak bardzo źle a "Polaczkowie" tacy beznadziejni (tak jakby wyjechanie robiło z człowieka kogoś lepszego niż był) bo w Polsce wcale źle mi nie było (choć wiedziałam, że stamtąd wyjadę, oby na zawsze, i namawiam znajomych do emigracji) ale po 5 m-cach za granicą widzę różnicę w zachowaniu, podejściu do klienta w sklepie czy restauracji. To efekt warunków w jakich ludzie żyją, nie narodowości. Polacy mają pod górkę, kopani z każdej strony przez własny rząd, służbę zdrowia, wszystkich którzy poczuli kawałek władzy. Człowiek zarabiający uczciwie i traktowany z szacunkiem uśmiechnie się do ludzi, którym zawdzięcza pracę, bo jest spokojny o jutro, o rodzinę, o to, że państwo, któremu płaci podatki, nie da mu zginąć z głodu kiedy coś pójdzie nie tak.
              • pinkink3 usmiech a historia 01.07.14, 18:38
                squirk napisała:
                >To efekt warunków w jakich ludzie żyją, nie narodowości. Polacy mają pod gór
                > kę, kopani z każdej strony przez własny rząd, służbę zdrowia, wszystkich którzy
                > poczuli kawałek władzy.

                To dosc znana i wygodna teoria. Meczenska. - Winne sa wojny, zabory i potop szwedzki. I ci wstretni politycy. [Ciekawe, kto ich wybieral?];)

                Przeczytaj, co napisal 'zlosliwiec' o Irlandii. Podobno mieszkasz tam od paru miesiecy.
                Zapoznaj sie z jej historia i upewnij, czy na pewno u nich zawsze byl dobrobyt i pewnosc jutra.

                Zgadza sie natomiast jedno.
                W Irlandii nie mieli socjalizmu. I tepienie wszelkich przejawow kultury nie bylo podstawowym pryncypium systemu. I teraz mamy to, co mamy.



                Do reszty sie nie odnosze, bo szkoda pary.
                Powiem krotko:
                Nigdy nie uzylam i nie uzylabym pogardliwego okreslenia 'Polaczkowie' na moich krajanow, tak jak nigdy nie deklarowalabym, ze Polska to kraj, z ktorego nalezy uciekac i namawiala do tego innych .


                • squirk Re: usmiech a historia 01.07.14, 18:54
                  pinkink3 napisała:

                  > squirk napisała:
                  > >To efekt warunków w jakich ludzie żyją, nie narodowości. Polacy mają pod g
                  > ór
                  > > kę, kopani z każdej strony przez własny rząd, służbę zdrowia, wszystkich
                  > którzy
                  > > poczuli kawałek władzy.
                  >
                  > To dosc znana i wygodna teoria. Meczenska. - Winne sa wojny, zabory i potop szw
                  > edzki. I ci wstretni politycy. [Ciekawe, kto ich wybieral?];)

                  Och, nie ja. "Jeśli organizuje się wybory w chlewie trudno oczekiwać, że wygra orzeł". No i chyba nie zaczniesz wybielać polityków, to dopiero byłby cyrk. Decyzje skutkujące fatalnymi warunkami życia większości ludzi nie podjęły się same.

                  > Przeczytaj, co napisal 'zlosliwiec' o Irlandii. Podobno mieszkasz tam od paru
                  > miesiecy.
                  > Zapoznaj sie z jej historia i upewnij, czy na pewno u nich zawsze byl dobrobyt
                  > i pewnosc jutra.

                  Znam historię. Argument w rodzaju "też mieli źle ale jednak są kulturalni, życzliwi, ciepli i pomocni" bardzo mi się w kontekście dyskusji podoba. Jak oni dali radę skoro TEŻ mieli przegwizdane.


                  > Nigdy nie uzylam i nie uzylabym pogardliwego okreslenia 'Polaczkowie' na moich
                  > krajanow, tak jak nigdy nie deklarowalabym, ze Polska to kraj, z ktorego nalezy
                  > uciekac i namawiala do tego innych .

                  Nie pisałam, że o "Polaczkach" pisałaś Ty - zrobiła to inna forumowiczka której, sądząc z monotematyczności postów, jedynym sukcesem w życiu i powodem do dumy jest wyjazd za granicę.
                  Należy uciekać z każdego miejsca w którym obywatel na każdym kroku dostaje bęcki. Patriotyzm to piękna rzecz ale głodnego dziecka nim nie nakarmisz.
                  Gdybym liczyła na to co - po latach płacenia podatków w horrendalnej wysokości - może mojej rodzinie zaoferować moje kochające, wspierające obywatela państwo tobym dziś nie miała obojga rodziców a i mnie już by nie było. W związku z tym natura wyposażyła mnie w specjalny pojemnik do którego trafiają argumenty przeciwników emigracji i namawiania przyjaciół żeby wyjechali tam, gdzie im będzie lepiej.
                  • pinkink3 narodowe cechy? 01.07.14, 20:12
                    squirk napisała:

                    > No i chyba nie zaczniesz wybielać polityków, to dopiero byłby cyrk.<

                    Nie zaczne, bo sie na polskich politykach nie znam i to nie bylby dobry pomysl. Zbyt dlugo zyje poza krajem.
                    Mam na oku tych, ktorych wybieralam. I jestem z grubsza zadowolona z mojego wyboru;)


                    [Irlandczycy] "też mieli źle ale jednak są kulturalni, życz
                    > liwi, ciepli i pomocni" bardzo mi się w kontekście dyskusji podoba. Jak oni dal
                    > i radę skoro TEŻ mieli przegwizdane.


                    Kiedy Polacy maja wiele bardzo fajnych cech, uwazam.
                    Sa spontaniczni, serdeczni, ciepli, pomocni . Jednak okazywanie tych cech to ciagle dla wielu oznaka miekkosci, slabosci, nizszej pozycji. Mily wyraz twarzy jest odczytywany jako serwilizm. Nabzdyczenie podszyte lekka agresja jest traktowane jako stan naturalny.

                    Ciagle brak jest kulturalnej szlifierki, ktora te dobre cechy wydobedzie.
                    Ale i to przyjdzie, bo przyjsc musi.


                    • squirk Re: narodowe cechy? 02.07.14, 00:43
                      pinkink3 napisała:

                      > Kiedy Polacy maja wiele bardzo fajnych cech, uwazam.

                      Oczywiście, że mają, i cieszę się, że rodacy których tu spotykam nic z tego, co fajne, nie stracili, a nabrali spokoju, dystansu. Aczkolwiek każdy mówi to samo - na początku ta wszechobecna życzliwość ze strony obcych była wielkim zaskoczeniem. Pamiętam jak sama byłam zdziwiona kiedy biegłam gdzieś w deszczu-niespodziance (nie mam parasolki, wiem, że to dziwne, ale nie mam, ciągle obiecuję sobie, że kupię, i nic ;-)) i jakieś dwie dziewczyny pod parasolami zapytały, czy chcę, żeby ze mną podeszły kawałek tam, gdzie idę, i mnie osłoniły przed deszczem. No i notorycznie ktoś pyta czy mi się tu podoba i życzy mi żebym cieszyła się swoim dniem/wieczorem/weekendem, przemiłe to jest.

                      > Sa spontaniczni, serdeczni, ciepli, pomocni . Jednak okazywanie tych cech to
                      > ciagle dla wielu oznaka miekkosci, slabosci, nizszej pozycji.

                      Myślę, że to z powodu reakcji otoczenia - jeśli ktoś patrzy podejrzliwie spode łba i zaczyna obgadywać to uśmiechanie się do niego traci sens, im więcej takich reakcji tym mniej życzliwości dla ludzi, nikt nie lubi dostawać po nosie za to, że jest miły.

                      Ciekawa rzecz - jeszcze zanim tu przyjechałam ostrzegano mnie przed mieszkającymi w Irlandii rodakami. Że obgadają, okłamią, oszukają, wszystkiego będą zazdrościć i przy pierwszej okazji zrobią coś paskudnego. Mijają miesiące, poznaję kolejnych rodaków na emigracji i każdy, absolutnie każdy, jest, jak to Polak zazwyczaj, ciepłym, przesympatycznym człowiekiem, od miłego pana dostawcy z Tesco po współpracowników męża a panom pracującym w pobliskim sklepiku chyba założę fanklub, niesamowici są.
                      :-)
              • Gość: kate Re: prawo do bycia chamem IP: 109.77.50.* 04.07.14, 23:13
                w mojej ocenie nie masz racij to czy ktoś będzie miły i uprzejmy nie musi wcale byc związane z tym ile zarabia i czy starcza mu na zycie i ile bedzie czekac w kolejce do lekarza,uważam ze jestesmy sflustrowanym narodem obwiniającym cały swiat o nasze problem tylko nie samych siebie pracowałam w Polsce 8 lat bywało cieżko i to bardzo czasami brakowalo mi na oplaty i zycie ale w pracy zawsze starałam sie byc miła, uprzejma i usmiechnieta naturalnie a nie z musu i wiekszosc klietow tez tak byla dla mnie i było mi milo.Od 8 lat pracuje i ie i chociaż jestem na zyciowym zakrecie(rozwodze sie maż znalazl inna)to w pracy nadal jestem usmiechnieta i miła.Bo to nie jest winna tych ludzi do okoła ze mi cos w zyciu nie wyszło.Ogólnie mówiąc traktujmy ludzi do okoła nas jak sami chcieli byśmy byc traktowani a polska stanie sie lepszym krajem a my lepszymi ludzmi.
            • bene_gesserit Re: prawo do bycia chamem 01.07.14, 20:05
              pinkink3 napisała:

              > No, coz....
              > Tak dlugo, jak usmiech bedzie traktowany jako "niewolnicza uprzejmosc" a prawa
              > do demonstrowania zacietej, gburowatej miny bedzie sie bronilo jak niepodlegl
              > osci, nie widze zadnych szans na zmiane.
              >
              > Dalej Polska bedzie postrzegana jako kraj smutnych, nieszczesliwych ludzi, ktor
              > zy na kazdym kroku pokazuja, ze zycie jest za kare.

              Bez obrazy, pinkink, ale to co napisałaś, jest nieuczciwe. I - zwłaszcza na tym forum - głupie, bo nieuczciwe. Tzn jeśli istotnie chcesz sie pospierać, to proszę bardzo, ale po co ci potrzebni rozmówcy? Doskonale radzisz sobie, rozmawiając sama ze sobą. Jak widać :/
              • pinkink3 "niewolnicza uprzejmosc " 01.07.14, 21:23
                bene_gesserit napisała:

                > Bez obrazy, pinkink, ale to co napisałaś, jest nieuczciwe. I - zwłaszcza na tym
                > forum - głupie, bo nieuczciwe.


                Czy Ty nie naduzywasz przypadkiem slow i uzurpowanej przez sama siebie pozycji, "tej, ktora wie najlepiej"? Ta maniera staje sie uciazliwa, ale o tym pisali Ci juz inni.

                Co jest "nieuczciwe" ?Co jest "glupie, bo nieuczciwe"? Co jest szczegolnego w TYM wlasnie forum?


                >Tzn jeśli istotnie chcesz sie pospierać, to pro
                > szę bardzo, ale po co ci potrzebni rozmówcy? Doskonale radzisz sobie, rozmawiaj
                > ąc sama ze sobą. Jak widać :/

                Sama ze soba?A ktoz to napisal?
                "bardzo cierpię, widząc że ta niewolnicza 'uprzejmość' do Polski dotarła. Zawsze zostawia posmak plastiku w ustach. "

                ..."panie (...)- dzięki bogu! - nie przypominają ekspredientkowej wersji żony ze Stepford.
                >
                Pogadaj sobie z pania Budzik. Ona tez bardzo cierpi;)
                • bene_gesserit Re: "niewolnicza uprzejmosc " 02.07.14, 20:01
                  Popatrz - ja krytykowałam to, co napisałaś, a ty w odpowiedzi skrytykowałaś mnie. Uhuhu. Temat w zasadzie błahy, a tu tyle jadziku. To jest ta legendarna amerykańska życzliwość i kultura? Istotnie, jest od kogo brać przykład. o_O
        • jeepwdyzlu Re: bez milych manier - serwis niepelny 30.06.14, 21:11
          Pytanie padlo w USA, kraju gdzie minimalny napiwek liczy sie od 15% w gore, przy czym 15% to obowiazujacy standard i zwykle daje sie wiecej.
          -------------
          Daje się
          ale TYLKO jesli kelner jest miły
          i niekoniecznie 15%
          w lepszych knajpach 10 też jest ok
          a w barach przy autostradach standardem jest JEDEN dolar

          jeep
          • pinkink3 o napiwkach do jeepa 01.07.14, 02:28
            Po pierwsze, nie mowimy o barach przy autostradach. Ani o dziurach w scianie. Ani o napiwkach w tychze.
            Choc i tam bez usmiechu i wymiany uprzejmosci ani rusz.

            A tu pare rad zebys sie nastepnym razem, kiedy odwiedzisz US umial odpowiednio zachowac.:

            "Restaurants with table service: Tip 15% or more of the bill, based on the quality of service. If you receive exceptional service, 20-25% is customary. "

            "For bad or unacceptable service it is customary to tip as low as 10% or even less for very egregious behavior by a server. If service is bad enough to deserve only 10%, it is a good idea to let the manager know."

            www.tripadvisor.com/Travel-g191-s606/United-States:Tipping.And.Etiquette.html
            The general guideline is 20% for excellent service, 15% for solid service, and 10% for bad service. On average, people tip 18%.[6]
            www.wikihow.com/Tip-Your-Server-at-a-Restaurant
            • smutas13 Re: o napiwkach do jeepa 01.07.14, 07:45
              Nie chodzi mi o "suszenie zębów" do każdego. Oni nawet między sobą byli plastikowi.
              Podejrzewam, (być może nie słusznie) że zasady takiego zachowania dostali od przełożonych.
              A wystarczyłoby mieć chociaż wyraz oczu bardziej przyjazny.
              • pinkink3 Re: o napiwkach do jeepa 01.07.14, 18:58
                smutas13 napisała:

                > Nie chodzi mi o "suszenie zębów" do każdego. Oni nawet między sobą byli plastik
                > owi.

                A moze byli troche 'wcieci'?;)
        • budzik11 Re: bez milych manier - serwis niepelny 01.07.14, 12:23
          pinkink3 napisała:

          > Pytanie padlo w USA,

          A to mnie nie dziwi. W życiu nie mogłabym mieszkać w Stanach, bo mnie przeraża ich egzaltacja i sztuczność [w okazywaniu] uczuć. Widzisz człowieka pierwszy raz - "misia" na powitanie. To nic, że z mowy ciała widać, że stoją 1,5 metra od siebie i ten "miś" jest maksymalnie oddalony, żeby mieć jak najmniejszy kontakt cielesny, ale robią to, bo wypada być cool. oglądam program o odbudowie domów, rodzina na filmie opowiada jakąś historię - cała rodzina płacze, kamery wjeżdżają im do oczu. No masakra, wole naturalność reakcji, naprawdę.

          > To polska specjalnosc, niestety.

          Całe szczęście, że potrafimy zachowywać się naturalnie, zgodnie z tym, jak się czujemy, zamiast przyklejać sztuczne uśmiechy za pieniądze (15%, jak piszesz - ma to nawet swoją cenę).

          > Bo co jest zlego w uprzejmym przedstawieniu sie milej, usmiechnietej kelnerki,

          Nic. A w sklepie z butami miły sprzedawca też się przedstawia? Taksówkarz? Kurier przynoszący paczkę? Pani w pralni?

          > ktora bedzie MIEC PRZYJEMNOSC w obslugiwaniu nas,

          serio uważasz, że ona ma z tego przyjemność?? SERIO?

          > [Swoja droga, nie znam miejsca, gdzie nadeta, naburmuszona mina i aroganckie ma
          > niery poplacaly by. ]

          Ale nie popadaj ze skrajności w skrajność. Albo ktoś się szczerzy, albo jest nadęty i naburmuszony i jeszcze bez manier. A coś pomiędzy? Dyskretna, nienarzucająca się obecność?


          > To tak, jakby podano nam obiad bez sztuccow. Albo z robakiem w salacie:)

          Ja nie chodzę do restauracji studiować aparycję kelnerów. A juz na pewno ich uroczy uśmiech nie jest mi niezbędny do konsumpcji tak, jak sztućce, bez przesady. Kelner to taka sama osoba jak ja, ma takie same uczucia jak ja, i nie wierzę, że można być tak mało empatycznym, żeby spodziewać się, że ktoś, kogo praca polega na służalczości i usłużności, będzie miał z tego frajdę, przyjemność i będzie to szczerze okazywał szerokim, serdecznym usmiechem na widok kolejnych ludzi, których musi obsłużyć. Ja ich rozumiem i nie oczekuję "profesjonalnego" uśmiechu, obowiązkowego, wg. tego niezadowolonego klienta w USA, niczym element dress-code. Ja im współczuję roboty i przynajmniej po ludzku nie oczekuję, żeby się jeszcze uśmiechali do mnie.

          • pinkink3 bycie naturalnym 01.07.14, 19:40
            budzik11 napisała:


            >
            > A to mnie nie dziwi. W życiu nie mogłabym mieszkać w Stanach, bo mnie przeraża
            > ich egzaltacja i sztuczność

            Na szczescie, takiego przymusu nie ma;)



            > Całe szczęście, że potrafimy zachowywać się naturalnie, zgodnie z tym, jak się
            > czujemy, zamiast przyklejać sztuczne uśmiechy za pieniądze (15%, jak piszesz -
            > ma to nawet swoją cenę).

            Nie przyszlo ci pewnie do glowy, ze ludzie sa generalnie pogodni i kiedy spojrzenia przypadkowych ludzi sie skrzyzuja, wymieniaja usmiech, czasem 'hi', czasem dwa slowa...
            W restauracji tez inaczej nie jest.
            Ale co ja tu bede opowiadac. Grunt, ze w Polsce ludzie sa naturalni.

            a Amerykanie biedni.
            I Murzynow bija. A w ogole to wszystko sie sypie.

            Lepiej Ci teraz,prawda?;)


            >A w sklepie z butami miły sprzedawca też się przedstawia? Taksówkarz? Kuri
            > er przynoszący paczkę? Pani w pralni?


            Nie musza.
            Maja przyczepione do ubrania imiona, zebys wiedziala z kim masz do czynienia, i wiedziala, jak sie do niej/ niego zwracac.


            > serio uważasz, że ona ma z tego przyjemność?? SERIO?

            Owszem. Tak uwazam.
            Praca dobrze wykonana daje przyjemnosc i satysfakcje. Tylko w Polsce jest dopustem i nieszczesciem gorszym niz zaraza.


            To, co ponizej, wyraza chyba mimowiednie clou tego calego polskiego ponuractwa:

            > i nie wierzę,
            > że można być tak mało empatycznym, żeby spodziewać się, że ktoś, kogo praca po
            > lega na służalczości i usłużności, będzie miał z tego frajdę, przyjemność i będ
            > zie to szczerze okazywał szerokim, serdecznym usmiechem na widok kolejnych ludz
            > i, których musi obsłużyć.


            Innymi slowy:

            " Praca jako taka jest kara boza, w zadnym razie przyjemnoscia"
            " Bycie uzytecznym, w bezposrednim sensie, jest godne pogardy i przyczyna wstydu"



            Sluzalczosc? Usluznosc?
            O czym Ty mowisz!? Skad ta pogarda?
            To praca uzyteczna, potrzebna choc pewnie czasem ciezka. Daje innym ludziom zadowolenie i potrzebny relaks.
            I kolko sie zamyka. Tu tkwi przyczyna tak niskiego w Polsce prestizu zawodu pielegniarki, kelnera, kucharza, przedszkolanki czy nauczyciela. Sluza innym.





            • budzik11 Re: bycie naturalnym 01.07.14, 20:13
              pinkink3 napisała:

              > Nie przyszlo ci pewnie do glowy, ze ludzie sa generalnie pogodni

              Przyszło mi do głowy, że inne narody to tacy sami ludzie, jak my. Nie są ulepieni z innej gliny. A tę przyjazność i serdeczność wpojono im z wychowaniem, jak styl bycia (niekoniecznie usposobienie ogólnonarodowe), bo tak wypada. Masz być uśmiechnięty, zadowolony z życia. A zwłaszcza jeśli usługujesz komuś (czyli pracujesz w usługach), klient nie może broń boże zobaczyć, że masz zły dzień - ma widzieć, że np. czyszczenie mu butów jest spełnieniem twoich marzeń i w ogóle cię uszczęśliwia. Tam każdy każdemu jest przyjacielem, wszyscy wszystkich kochają. Nie wypada być smutnym, chorym, przygnębionym.

              i kiedy spojrz
              > enia przypadkowych ludzi sie skrzyzuja, wymieniaja usmiech, czasem 'hi', czasem
              > dwa slowa...

              no, bo jak tego nie zrobisz, to ktoś skwituje "co za ponurak" - więc wszyscy się usmiechają :)
              Dla mnie to jakiś Matrix.

              > Lepiej Ci teraz,prawda?;)

              Mnie jest cały czas dobrze, bo mieszkam w Pl. Nie wśród sztucznych ludzi.

              > Nie musza.
              > Maja przyczepione do ubrania imiona, zebys wiedziala z kim masz do czynienia, i
              > wiedziala, jak sie do niej/ niego zwracac.

              ciekawe, czemu u nas do kelnera czy pani w pralni zwracamy się z szacunkiem "proszę pana", a nie po imieniu. Jak kupujesz kawę w Macu, to mówisz do pani przy kasie "Ania, podaj jeszcze cukier" czy "Czy może pani dołożyć jeszcze cukier"? Ja osobiście wolę taki szacunek i dystans do kelnerów czy innych "usługobiorców" niż spoufalanie się z nimi.

              > Innymi slowy:
              >
              > " Praca jako taka jest kara boza, w zadnym razie przyjemnoscia"
              > " Bycie uzytecznym, w bezposrednim sensie, jest godne pogardy i przyczyna wstyd
              > u"
              > Sluzalczosc? Usluznosc?
              > O czym Ty mowisz!? Skad ta pogarda?

              Ale jaka pogarda? Jaki wstyd? Ja im szczerze współczuję, nie gardzę. Jeszcze gdyby zarabiali dobrze, mogliby się pewnie cieszyć.

              > To praca uzyteczna, potrzebna choc pewnie czasem ciezka. Daje innym ludziom zad
              > owolenie i potrzebny relaks.
              > I kolko sie zamyka. Tu tkwi przyczyna tak niskiego w Polsce prestizu zawodu pie
              > legniarki, kelnera, kucharza, przedszkolanki czy nauczyciela. Sluza innym.

              Po 1. nie rozciagaj tematu i nie uogólniaj bezsensownie, bo wątek jest o kelnerach, nie o nauczycielach (swoją drogą, ja jestem nauczycielką z zawodu, ale w nim nie pracuję, wiesz dlaczego?). Po 2. nie oszukujmy się, w żadnym kraju to nie są zawody cieszące się wielkim prestiżem. po 3. idz choć raz na nockę na obsługę wesela, ciekawe, czy nadal będziesz wypisywać takie dyrdymały o dawaniu ludziom zadowolenia i potrzebnego relaksu. Swoją droga prostytutki też to robią, jakoś nie cieszą się ogólnoświatową społeczną estymą.
              • a74-7 Re: bycie naturalnym 01.07.14, 20:31
                budzik, ciutke pilujesz ,czyli piszesz bzdury . Wesela z wielka pompo\m odbywaja sie zarowno w kraju ,jak I za granica , profesjonalni kelnerzy nie obnosza sie z tego powodu ze smutna mina . Wesele to nie stypa .
    • mhr2 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 10:46
      smutas13 napisała:

      > Czy obsługa w ten sposób obsługuje tylko gości weselowych?

      wesele bylo na pewno duze, moga byc rozne osoby, a wplyw srodowiska jest duzy, usmiech zawsze usmiech poświęca tak mysle!
    • wadera3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 10:55
      Czytam te Wasze posty i myślę, że może sam fakt dość lekceważącego stosunku większości ludzi do takich osób "z obsługi" , ma spore znaczenie.
      Polacy jednak niekoniecznie są narodem służalczym i większości z nas daleko do usłużnych amerykanów z plastikowym uśmiechem i obowiązującym "How can I help?".
      Jak by nie patrzeć Ci ludzie są w pracy a protekcjonalne nazywanie ich obsługą niekoniecznie wywołuje dobre skojarzenia. Tym bardziej, że owa praca często jest wymuszona, nie wymarzona, kiepsko płatna i bardzo niewdzięczna - vide pijany gość z przywołanych "Zaklętych Rewirów".
      Podejrzewam, że nawet "dobrotliwe" poklepanie kelnera po ramieniu przez podpitego gościa, jest wkurzające i ma się ochotę dać owemu miłemu wujciowi w pysk.
      Nigdy by mi nie wpadło do głowy nazywanie pracujących w knajpie ludzi - obsługą.
      Nie poprawiajmy sobie samopoczucia dołując i lekceważąc innych.
      • jeepwdyzlu Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 10:58
        zwłaszcza , że ci kelnerzy za 10 lat będą chirurgami, pisarzami, premierami i inżynierami...
        to zawód tymczasowy i wymarzony wprost dla studentów...

        jeep
        • Gość: x Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.07.14, 12:35
          jeepwdyzlu napisał:

          > zwłaszcza , że ci kelnerzy za 10 lat będą chirurgami, pisarzami, premierami i i
          > nżynierami...

          nic nie dziwi, co te lata z ciebie zrobily?
      • squirk Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 14:34
        wadera3 napisała:


        > Jak by nie patrzeć Ci ludzie są w pracy a protekcjonalne nazywanie ich obsłu
        > gą
        niekoniecznie wywołuje dobre skojarzenia.

        Do służby zdrowia czy wojskowej też masz podobne podejście?
        Praca tych osób polega na obsługiwaniu innych osób i trzeba mieć sporą skłonność do przesady żeby dopatrywać się w tym lekceważenia. Prawie każdy zawód wymaga obsługiwania innych ludzi w jakiś sposób, większość ludzi ma szefów, musi znosić mniej lub bardziej irytujących klientów. Nie przyszłoby mi do głowy lekceważyć kelnerów czy kucharzy czy spoufalać się z nimi mimo, że faktycznie mnie obsługują, w końcu do restauracji idzie się po to, żeby za pieniądze ktoś podał mi to, co dla mnie ugotował.
        • wadera3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 17:48
          squirk napisała:
          >
          >
          > Do służby zdrowia czy wojskowej też masz podobne podejściie?

          Dokładnie tak, i niekoniecznie dlatego, że sama jestem "służbą" zdrowia.
          Jednakowoż, wielokrotnie spotkałam się właśnie z chęcią zdominowania mnie i mojej pracy przez podkreślanie, iż moja praca to służba ( w wydźwięku "masz mi uslugiwać").
          • squirk Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 18:00
            wadera3 napisała:

            > squirk napisała:
            > >
            > >
            > > Do służby zdrowia czy wojskowej też masz podobne podejściie?
            >
            > Dokładnie tak, i niekoniecznie dlatego, że sama jestem "służbą" zdrowia.
            > Jednakowoż, wielokrotnie spotkałam się właśnie z chęcią zdominowania mnie i moj
            > ej pracy przez podkreślanie, iż moja praca to służba ( w wydźwięku "masz mi usl
            > ugiwać").

            Nie przyszłoby mi do głowy mieć takie podejście do kogoś, kto po latach nauki może uratować moje zdrowie a może i życie ryzykując koniec kariery z powodu ewentualnej drobnej pomyłki, przecież to gigantyczna odpowiedzialność i nie wiem, jak można o tym nie myśleć. Wiadomo, każdy zawód ma swoje "czarne owce" ale moim zdaniem sprawdza się zazwyczaj traktowanie ludzi tak, jak sami chcemy być traktowani.
      • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 18:50
        "Polacy jednak niekoniecznie są narodem służalczym i większości z nas daleko do usłużnych amerykanów .

        Co za bzdet !
        Ogladam czasami kuchenne rewolucje, ktore potwierdzaja , ze dobre restauracje to wyjatkowo niezrozumiany biznes w Polsce.
        Inwestor ktory lokuje pieniadze w knajpke zatrudnia zazwyczaj przypadkowych ludzi ktorzy maja minimalne pojecie co z tym jajkiem zrobic .
        Bycie kelnerem nie ma nic wspolnego ze sluzalczoscia , raczej z profesjonalizmem tego zawodu
        .A przyjazny usmiech jest jego najlepsza reklama, robi atmosphere miedzy klientem I lokalem gastro, taka ze chce sie wracac.
        Wielu klientow daje tipa " for your pretty smile "
        Dopiero potem kelner moze sobie szczerzyc zeby przez cala droge do banku :-)
        Cos za cos.

        • smutas13 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 19:59
          a74-7 napisał:

          > Bycie kelnerem nie ma nic wspolnego ze sluzalczoscia , raczej z profesjonalizm
          > em tego zawodu
          > .A przyjazny usmiech jest jego najlepsza reklama, robi atmosphere miedzy klient
          > em I lokalem gastro, taka ze chce sie wracac.
          > Wielu klientow daje tipa " for your pretty smile "
          > Dopiero potem kelner moze sobie szczerzyc zeby przez cala droge do banku :-)
          > Cos za cos.

          Też tak uważam.
        • bene_gesserit Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 20:49
          a74-7 napisał:

          > "Polacy jednak niekoniecznie są narodem służalczym i większości z nas daleko do
          > usłużnych amerykanów .
          >
          > Co za bzdet !
          > Ogladam czasami kuchenne rewolucje, ktore potwierdzaja , ze dobre restauracje
          > to wyjatkowo niezrozumiany biznes w Polsce.
          > Inwestor ktory lokuje pieniadze w knajpke zatrudnia zazwyczaj przypadkowych l
          > udzi ktorzy maja minimalne pojecie co z tym jajkiem zrobic .

          No, jeśli się ma ochotę wyrzucić w błoto zainwestowanych kilkaset tysi do około miliona - bo tyle wg Kęglickiej kosztuje otworzenie jako-takiej nowej knajpy - tylko dlatego, że na pracowników bierze sie studentów z łapanki, bo nie zawołają za dużo, a i ZUSu nie trzeba płacić, to skutki po prostu muszą być smutne.

          Zadowolony - z warunków i płacy - pracownik w pracuje dobrze. Niezadowolony ma w tyle, co zresztą doskonale rozumiem.
          • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 21:03
            bene powiem tak :
            W Londynie Polacy pracujacy w innych restauracjach niz polskie- maja bardzo przyjazny klientowi wyraz twarzy I staraja sie ponad krajowa przecietnosc . ( Slowo " sluzalczosc " nie wchodzi tu w rachube.)
            Natomiast w polskich restauracjach w Londku- panuje raczej polski klimacik opisywany wyzej .
            • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 02.07.14, 13:18
              O to to to!

              Nigdzie praca kelnera nie jest wymarzona i niewielu z nich dostapi awansu na maitre d'. W znakomitej wiekszosci przypadkow kelnerza albo mlodzi studenciacy, albo imigranci. Pieniazki sa takie sobie, godziny pracy unsociable, tym niemniej pewien etos panuje, nieco odmienny od naszego rodzimego podejscia. I co charakterystyczne, rodacy wrzuceni w te atmosfere catering business & standards przystosowuja sie do nich (w roznym co prawda stopniu) i dopiero tam zaskakuja, na czym polega 'good service'.

              To pisalem ja, byly zmywak, portier, poscielowy, nocny portier i zastepca nocnego kierownika w czterogwiazdkowym hotelu oraz krol i krolowa smieci na miedzynarodowym lotnisku.
              • jeepwdyzlu całą ta dyskusja bardzo wiele mówi 02.07.14, 14:12
                nie tyle o kelnerach
                i ich pracy
                ile o zabierających tu głos forumowiczach...

                jeep
                • zlosliwiec.zlosliwiec Re: całą ta dyskusja bardzo wiele mówi 02.07.14, 14:31
                  Jakie ustalenia zatem?
                  • bene_gesserit Re: całą ta dyskusja bardzo wiele mówi 02.07.14, 20:03
                    Ze o kelnerach mogą tylko kelnerzy, zdaje się.
        • wadera3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 05.07.14, 09:59
          a74-7 napisał:

          >
          > Co za bzdet !


          Bzdet, nie bzdet, może nie byłam zbyt precyzyjna , ale chodzi mi o coś takiego jak w TYM opisie.
          Mobbing, mobbing i jeszcze raz mobbing.
          Niezależnie od tego kto z Was gdzie bywał, bywa i bywał będzie, uśmiechnięta "radośnie" "obsługa" na zapleczu i tak zbierze zj.bkę, że uśmiechała się za mało entuzjastycznie.
          Dlatego osobiście omijam miejsca z tak "uprzejmą i pomocną" "obsługą" nie chcąc brać udziału w tym procederze.
          Nie będę się też licytować z bywalcami, globtroterami i pozostałymi Polakami zamieszkującymi obecnie "w świecie". Moja liczna rodzina rozsiana jest dosłownie po całym świecie, od północy po Indonezję, zahaczając o wiele innych kierunków i chcąc nie chcąc, wiem gdzie kogo jak się traktuje.
          Uwierzę w uprzejmość i autentyczną radość mieszkańców Bali( na widok klienta w knajpie), bo oni wszyscy traktują się tam jak najbliższa rodzina. Ale to dla nas po prostu egzotyka(choć miła).
          I trochę nie na temat, ale pokrewnie(o uprzejmości) obsługi.
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 20:32
        > usłużnych amerykanów z plastikowym uśmiechem i obowiązującym "How can I help?".

        Amerykanie usłużni? W takim razie w innej Ameryce byłem... Spośród wszystkich krajów (jeszcze) anglosaskich, w których miałem okazję przebywać Ameryka najbardziej kontynentalnie gburowaty i mało wdzięczący się charakter miała.
        • pinkink3 gbury z NYC 01.07.14, 20:53
          zlosliwiec.zlosliwiec napisał:
          Spośród wszystkich k
          > rajów (jeszcze) anglosaskich, w których miałem okazję przebywać Ameryka najbard
          > ziej kontynentalnie gburowaty i mało wdzięczący się charakter miała.



          Musiales byc na East Coast. Nic nowego.- Mieszkancy NYC z tego wrecz slyna;)
          Ale jest pare milych sztuk tez.;)

          Przyjedz na Zachodnie Wybrzeze.
          Zaglaszcza Cie;))
          • zlosliwiec.zlosliwiec "Live in New York City once..." 01.07.14, 22:30
            "... but leave before it makes you hard. Live in Northern California once, but leave before it makes you soft. Travel."

            Pośrodku byłem, czyli w Chicago IL. I było pół na pół. Kierowcy autobusów - w 99% otyli czarnoskórzy - milczący i smutnawi. Kelnerki, jeśli białe midwestówy w wieku poważniejszym to symptatyczne, choć nieco cheesy and saucy. Jeśli kelnerzy Meksykanie, to sprawni choć małomówni (albo mój hiszpański coś nie tego). W kawiarniach, szczególnie niesieciówkach hipstersko, czyli biało, przyjacielsko, młodo, beztrosko i 'niebanalnie'. Służby mundurowe ok, choć takiego luzu jak Garda Siochana nie mają...
            • pinkink3 in SoCal even softer 01.07.14, 23:25
              ....but I'm not gonna to leave;)

              Nie wiem jak GS, nie znam, ale w SoCal tez bym raczej luzu w mundurowym departamencie nie szukala.;)
              Sa placeni za bycie SOB i tacy tez sa.
              Bywa cheesy, I saucy czasami tez, jakze;)..;)
              Poza tym wszystko cacy.


              Hej, lubilabym przeczytac jakas Twoja ksiazeczke o podrozach. I nie tylko. Moze tez byc o strudlu.;)
              Sa jakies szanse?
              • pinkink3 Re: in SoCal even softer 01.07.14, 23:27
                a jakze!
                powinno byc
              • jackk3 Re: in SoCal even softer 02.07.14, 01:02
                Jak jest gonna to nie ma 'to'.
                • znana.jako.ggigus Re: in SoCal even softer 02.07.14, 09:59
                  :)))
                • pinkink3 blad 02.07.14, 23:03
                  Dzieki za zwrocenie uwagi. Byc moze masz racje.
                  Nobody's perfect.
                  Bardziej mnie martwi, kiedy zdarzy mi sie bladzisko w polskim.
                  • jackk3 Re: blad 03.07.14, 03:29
                    Naprawde nie mialem zlych intencji. Mam nadzieje ze sie nie obrazisz. U mnie to samo: bledy w angielskim bardzo rzadko (czytaj prawie nigdy) a w polskim coraz czesciej niestety.
                    Pzdr
                    • squirk Re: blad 03.07.14, 05:11
                      jackk3 napisał:

                      > Naprawde nie mialem zlych intencji. Mam nadzieje ze sie nie obrazisz. U mnie to
                      > samo: bledy w angielskim bardzo rzadko (czytaj prawie nigdy) a w polskim cora
                      > z czesciej niestety.

                      Nie mam pojęcia, jak/dlaczego to robicie - mój wujek, 40 lat w USA, pisze i mówi płynną, poprawną polszczyzną, może z niewielkim nadmiarem "OK" w wypowiedziach. Drugi, mieszkający tam o jakieś 10 lat dłużej, żonaty z Amerykanką, wtrąca angielskie słowa zamiast polskich ale bardzo rzadko, no i siłą rzeczy obydwaj mają akcent. Żaden z nich nie ma na co dzień kontaktu z rodakami.
                      Zabawna rzecz - rodak mieszkający w Dublinie od, dosłownie, miesiąca, co chwilę wtrąca w wypowiedź "you know" i "u nas w Irlandii". Śmieszny człowieczek.
                      :-)
                      • jackk3 Re: blad 03.07.14, 14:50
                        Ogolnie jest taka teoria ze im mniej ktos zna jezyk tym wiecej wtraca rozne obce slowa czy zdania. Fakt ze jak sie rozmawia z rodakiem po polsku to dziwnie to wyglada. Ja tego nie robie. Bardzo duzo zalezy od kontaktu z innymi rodakami ktorych mam raczej b. malo. W pracy 100% angielski, w domu polski choc czasami z synem po angielsku gdy rozmawiamy na b. specjalistyczne tematy (ale wg mnie mowi b. dobrze w naszym jezyku). Natomiast pisownia cierpi bardziej. Dawniej pisalo sie listy, itp. Dzisiaj wlasciwie tylko pare forum zostalo. Z tym akcentem to prawda no i nie ma sie co dziwic bo ostatecznie tutaj zyjemy i to dosc dlugo.
    • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 15:44
      Byc moze mieszkam w kraju, w ktorym uprzejmosc lokalsi maja we krwi, bo w ciemnym parku o drugiej nad ranem obca osoba pozdrowi przechodzaca obok obca osobe i zagadnie jaka to dzis zadziwiajaco piekna/ciemna/dzdzysta/ciepla/gwiezdzista noc, nawet jesli obie sa zawiane. Tu jest automatyczna reakcja na nawiazanie kontaktu wzrokowego: usmiech i 'hello, how are you' i sie nikt nie zastanawia, kto pierwszy powinien komu i jak. Klanialy mi sie obce babunie i 10-letnie lobuziaki, zacni dzentelmeni i uliczne opryszki tez. I ja klanialem sie im tez. Pamietam sytuacje krotko przed swietami Bozego Narodzenia 2007, kiedy na urzad pocztowy, w ktorym akurat stalem i nadawalem paczki z prezentami napadlo dwoch zamaskowanych motocyklistow i sczyscilo kasy (paczek klientow z prezentami nie ruszyli). Na odchodne przeprosili wszystkich za zamieszanie i zyczyli Wesolych Swiat. Irlandia.

      W tych restauracjach, do ktorych chodze, z obsluga sie znamy z widzenia i zupelnie na luzie wymieniamy uprzejmosci. Zadnego szczerzenia zebow o napiwek.
      • squirk Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 15:53
        zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

        > Byc moze mieszkam w kraju, w ktorym uprzejmosc lokalsi maja we krwi

        Mają, też tu mieszkam i byłam zaskoczona na początku tym, że np. sąsiad, widziany po raz pierwszy, wita mnie uśmiechem i życzy udanego wieczoru, w Polsce reakcją na mój uśmiech było zaskoczenie albo podejrzliwość, jedna pani mnie bić chciała bo uznała, że się z niej śmieję bo pewnie jej były mąż naopowiadał mi o niej jakichś strasznych rzeczy. Tu się ludzie witają, uśmiechają, jest jakoś tak spokojnie.
        Mam nadzieję, że nigdy do Polski nie wrócę.
        :-)
        • jackk3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 18:24
          Niesttety do paru tutaj osob to nie dotrze choc niektore nie mieszkaja juz w PL ale ta polska mentalnosc i sposob bycia w nich pozostala. Stad te dywagacje i nonsensy o 'misiach' falszywych usmiechach itp. Nie miesci im sie w glowie ze mozna byc tak zyczliwiewie nastawionym do drugiej osoby. Ja mysle ze te kilkadziesiat lat PRL daja znac o sobie.
          Nieufnosc niemal wrogosc czy brak bezinteresownosci czyli slowne 'cos za cos' tak jak z tym usmiechem kelnera. Na szczescie widze zmiany jak przyjezdzam do Polski ale w zdecydowanej wiekszosci to mlodzi ludzie reaguja pozytywnie. Inne pokolenie.
          • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 19:49
            jack," moje cos za cos" bylo zartobliwe, emotikonke wsadzilam za wczesnie :-)
            Wiemy jak trudno zmienia sie mentalnosc , zwlaszcza tak specyficzna jak polska :;-)
          • bene_gesserit Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 02.07.14, 20:37
            Wnioski jak najbardziej mylne.
            Poważnie uważasz, ze Polacy nie są życzliwi? Bo moje codzienne doswiadczenie temu przeczy. Sęk - i cała różnica w dyskusji - w tym, że dla mnie ekstatyczna erupcja zachwytu na widok klienta wydaje się a) nieszczera b) nadmiarowa c) niepotrzebna. Zwiewam ze sklepów, w których mnie tak probowano traktować nie dlatego, ze jestem ponurakiem, ale dlatego, ze mi się to nei podoba. Właśnie z powodów a-b-c.
        • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 22:34
          Zaraz zaraz, czyli w Leinsterze gdzieś mieszkasz?
      • jackk3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 01.07.14, 18:31
        Witaj
        Ty mieszkasz w normalnym kraju. U mnie normalna sprawa jest ze ludzie pozdrawiaja sie podczas wycieczek a nikt nikogo nie zna. Dla niektorych tutaj to jest nienormalne. Na jak to usmiechac sie Iipozdrawiac obce osoby? Po co? I tu jest wlasnie problem jesli ktos sobie zadaje takie pytanie.
        • bene_gesserit Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 02.07.14, 20:38
          Co to znaczy 'normalny kraj' i które są nienormalne?
    • justynka.q Polecam to 01.07.14, 15:45
      Polecam nie korzystanie z barów i restauracji. I po problemie.
      • mhr2 wspaniale 01.07.14, 15:55
        justynka.q napisała:

        > Polecam nie korzystanie z barów i restauracji. I po problemie.
      • trypel wolę inną opcję 01.07.14, 16:13
        chodzę do knajp gdzie sie dobrze czuję a obsługa jest miła choć nienachalna.
        Lubię też małe knajpki gdzie własciciel sam osobiscie jest zwykle obecny na sali lub w kuchni - to znakomicie podwyższa standard obsługi :)
        I takich knajp też mam wokół kupę.
    • jackk3 Re: o napiwkach do jeepa 01.07.14, 18:10
      Jeep
      Ale 10% to jest b. cienko. Owszem w tych lepszych knajpach gdzie rachunek moze byc nawet kilkaset $/2 osoby te 15/20% to juz jest suma ale pamietajmy ze obsluguje nas czest kilku kelnerow plus zwykle kucharze tez cos dostaja.
    • smutas13 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 02.07.14, 06:43
      A może to skutek ostatniej afery podsłuchowej?
      Przełożeni kelnerów przeginają - w drugą stronę?
    • Gość: kkk Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t IP: *.105-92.cust.bluewin.ch 02.07.14, 20:32
      Przeczytalam odpowiedzi forumowiczow i nie dziwie sie juz, dlaczego w Polsce jest jak jest.

      Ale mozna tez inaczej, jak pisza osoby mieszkajace poza granicami kraju. W czasie studiow pracowalam jako barmanka i (uwaga, bedzie ostro) usmiechalam sie do wszystkich. Zdarzylo mi sie wyjsc, gdy kelnerka strzelala fochy i zrobilabym to jeszcze raz, bo ostatnie, czego chce wychodzac do restauracji, to naburmuszona obsluga (zwlaszcza, ze sama jestem uprzejma). Na szczescie to bylo jedyne takie zdarzenie w ciagu 6 lat, reszta gastronomow wie, ze ich praca polega na ugoszczeniu (nie uniznym, ale po prostu ludzkim), bez roznicy, czy z napiwkiem, czy bez. W koncu wybaczcie, jezeli cala obsluga sprawia wrazenie, ze jest tam za kare, to czego mam tam szukac?
      I tak, urzednicy, panie na kasie, autobusiarze tez sie usmiechaja. I ludzie pozdrawiaja sie na ulicy, chociaz sie nie znaja. I zdarzylo mi sie, ze obcy facet odebral mi zakupy i zaniosl pod drzwi, i ze autobusiarz kupil mi batonika, bo musialam czekac. I co jakis czas ktos prosi mnie o telefon na dworcu, bo wychodzi z zalozenia, ze czemu mam mu nie pozyczyc.
      I jeszcze wiele, wiele innych przykladow, ktore niewiele maja wspolnego ze sztucznoscia i plastikowym usmiechem, a po prostu szacunkiem do drugiego czlowieka i taka zwykla ludzka zyczliwoscia.
      • shachar Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 02.07.14, 22:13
        Amen.
      • mhr2 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 13:39
        Gość portalu: kkk napisał(a):

        >, a po prostu szacunkiem do drugiego czlowieka
        > i taka zwykla ludzka zyczliwoscia.

        to cudownie napisane, oby to każdego serca doszlo w kazdej sytuacji, na tej stronie tez!
    • Gość: haha co do napiwków to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 14:27

      dobrze,ze nie trzeba dawac wszystkim ,pensji by nie wystarczyło,bo to i pani co ser pokroi tez by sie napiwek przydał,i tej co ziemniaki zważy.............i mozna by pisac i pisac.......,dlaczego niby kelnerom wrecz powinno sie dawać???

      w zasadzie też powinnam dostać napiwek jak ruszę tyłek zza biurka,zeby klientowi coś tam podać:/
      • Gość: kkk Re: co do napiwków to IP: 212.55.200.* 03.07.14, 16:19
        @haha: podpinam sie, zeby dodac jeszcze cos od siebie ;)

        Napiwek jest opcjonalny i zalezy od dobrej woli klienta (im bardziej zadowolony, tym da wiecej). Sam serwis wliczony jest juz w cene potrawy, gdyby nie, taka pizza kosztowalaby nas zlotowke, jesli podliczyc skladniki.
        Innym problemem sa glodowe pensje w Polsce, ale albo 1. ruszysz dupe i dasz klientowi troche od siebie (dzieki czemu mozesz tez podreperowac budzet) albo 2. zmien prace, bo uslugi/serwis nie dla ciebie. No bo z jakiej paki mam placic, zeby ogladac naburmuszone pancie i kawalerow? ;)

    • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 15:37
      haha napisala:
      "
      w zasadzie też powinnam dostać napiwek jak ruszę tyłek zza biurka,zeby klientowi coś tam podaćuncertain"
      trafilas w sedno .Przecietny kelner pewnie z takiego zalozenia wychodzi , stad ta nieszczesliwa mina.
      Ale powiem ci ze caly wic polega na tym jak ty glowa i tym tyleczkiem ruszysz , jesli wdziecznie I z usmiechem na ustach byc moze I bakszysz dostaniesz za fatyge ,
      Natomiast jesli sciagniesz doopsko ze stolka z nachmurzona mina - fige z makiem zainkasujesz .

      Kelner jest twarza restauracji , jesli jest dobry nie ma potrzeby wolac managera
      zeby poskarzyc sie ze znalazlas muszki w salacie :-)
      • zlosliwiec.zlosliwiec Jem przeciez! 03.07.14, 16:28
        Rzeczywiscie sedno. Cos jest na rzeczy w tej urzedniczej mentalnosci.
    • posenerka Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 19:38
      1. Kiedyś było takie powiedzenie, w formy groźby-przestrogi: "Obyś cudze dzieci uczył". A propos tego wątku zamieniłabym je na: "Obyś kiedyś ludzi obsługiwał". ;)
      Do pracy z klientem w dziedzinie usług wszelakich trzeba mieć predyspozycje i stalowe nerwy.

      2.) Obsługa wesela... Cóż, ci kelnerzy w tym czasie lub zamiast tej zmiany mogliby obsługiwać "zwykłych" gości i mieć z tego napiwki. Z napiwkami po weselach jest różnie... Ale raczej wychodzi się na tym gorzej niż lepiej.

      3. Powyższe oczywiście nie tłumaczy marsowych min, nieuprzejmości, opryskliwości itp. Obsługa gościa musi być profesjonalna, tak czy inaczej.

      4. Nie byłam w Hiszpanii ale pamiętam program Cejrowskiego, gdzie właśnie mówił o kelnerach w tapas-barach, którzy mogą być przez Polaków uznani za nieuprzejmych, bo załatwiają klientów niczym z taśmy - towar/usługa. Nie nadskakują itp. Podają co mają podać, kasują, to wszystko, żadnych zbędnych pogadanek.
      W Hiszpanii nie byłam ale wtedy sobie skojarzyłam, że w wielu miejscach na świecie jest podobnie - profesjonalizm... Ja coś chcę od kelnera, chcę zjeść dobry obiad, który mi przyniesie, to wszystko. Żadnych zbędnych dodatkowych gestów, bez jakiegoś przesadnego nadskakiwania, wciskania niczym w infolinii (dzwonisz z reklamacją rachunku a wciskają dodatkowy pakiet).
      A niestety "nowi polscy gastronauci" wmawiają swoim kelnerom, że klienta trzeba męczyć co 5min pytaniami o to czy smakuje... To jest często krępujące. Jak klient ma chęć pochwalić, pogadać, to inicjatywa wyjdzie z jego strony. Absolutnie nie powinno się klienta zmuszać do jakichś zachowań...
      A na chama i tak się prędzej czy później trafi...
      Kelner musi wyczuć klienta, jak barman. Albo przyszedł tylko napić się sety albo poużalać. ;)

      I, w sumie, najważniejsze:
      trzeba było zapytać za ile PLN na godzinę oni tak Wam usługują... Może gdybyś poznał kwotę też byś miał martwą twarz do końca imprezy. ;)
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 20:31
        > 4. Nie byłam w Hiszpanii ale pamiętam program Cejrowskiego, gdzie właśnie mówił
        > o kelnerach w tapas-barach, którzy mogą być przez Polaków uznani za nieuprzejm
        > ych, bo załatwiają klientów niczym z taśmy - towar/usługa...

        Tylko tapas-bar, to wlasnie to, co nazwa sugeruje i trochę inaczej wygląda obsługa w miejscu, które bywa tak tłoczne i hałaśliwe, że zamówienie się składa gestami i okrzykami. Poza tym Hiszpania, szczególnie w wielkich ośrodkach miejskich i swoich zagłębiach wypoczynkowych (Costa Brava, Baleary, Kanary) to jest kraj turystycznie przeciążony, jak mało który. Nic dziwnego, że taśmowo się jedzie ze wszystkimi atrakcjami: kolejka trzy razy zawijająca się wokół Sagrady Familii, dwie godziny czekania do muzeum Dalego w Figueres, równie długie ogonki przed muzeami Picassa, św. Graalem w Walencji czy czekanie godzinę dwie na stolik, mimo rezerwacji, bezskuteczne szukanie kawałka wolnego miejsca na plaży... Wystarczy pojechać w odludną Andaluzję i inna Hiszpania.

        To pytanie czy wszystko w porządku, to inna sprawa. Wcale nie polski obyczaj. W ten nieco wymuszony sposób młody kelner odhacza pozycję 'zwrócenie uwagi na klienta'. Lata wprawy zabiera nauczenie się drobnych oznak humanistycznych, tych sygnałów wysyłanych przez klienta tak, żeby odczytywać je w mig i bezbłędnie, bez pytania. Znam kilku takich i są świetni. Tylko tak długo pracują w tych samych lokalach, że trudno mówić, że to tymczasowa dla nich robota.
        • posenerka Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 20:53
          zlosliwiec.zlosliwiec napisał:
          > Tylko tapas-bar, to wlasnie to, co nazwa sugeruje i trochę inaczej wygląda obsł
          > uga w miejscu, które bywa tak tłoczne i hałaśliwe,

          Chwila, chwila... Kelner to kelner prawda? Są jakieś zasady gdzie kelner musi być grzeczny i uprzejmy a gdzie nie musi? ;)
          Piszesz o muzeach, ale muzea przecież nie są obsługiwane przez kelnerów... Zwyczajnie sugerujesz, że skoro Hiszpania jest oblegana przez turystów to obsługa może być mniej uprzejma bo jest tłok i są usprawiedliwieni. ;)

          To znaczy, że obsługa w kolejce na dworcu PKP czy lotnisku w Polsce też może być skrajnie chamska "bo są oblegani". ;)

          Co prawda w barze mlecznym od jakiegoś czasu nie byłam ale pamiętam, że tam obsługa była i mało miła i bardzo miła, mimo tego, że byli oblegani bardzo, bo żarcie pyszne a ceny minimalne. Jedne panie były miłe a inne niekoniecznie. A czym to się tak naprawdę różni od tapas bar?

          Uprzejmość kelnera jest zależna od ceny przekąsek? Czasami pewnie tak ale to problem kelnera i knajpy.

          Co do tego, że dobry kelner wymaga lat wprawy to też uważam, że bzdura. Jedni mają dar do pracy z klientem a inni nie mają. Zwyczajnie niektórzy ludzie potrafią wejść na fale klienta, niezależnie od oferowanej usługi a inni nie potrafią.
          To pewnie kwestia empatii czy czegoś w tym stylu.

          A i tak zawsze się znajdą ludzie, którym najlepszy klient nie dogodzi.
          • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 03.07.14, 22:31
            posenerka napisała:

            > Chwila, chwila... Kelner to kelner prawda?

            Oj, nie do końca prawda. Lokale różnią się od siebie standardem obsługi. Nie będę się spodziewał po kelnerze w zwykłym tapas barze tego, co spodziewać się będę w lokalu z gwiazdką Michelina.

            > Są jakieś zasady gdzie kelner musi b
            > yć grzeczny i uprzejmy a gdzie nie musi? ;)

            Chwilunia, czy chcesz przez to rozumieć, że kelner zdawkowy jest nieuprzejmy? Mówimy chyba o innych rzeczach.

            > Piszesz o muzeach, ale muzea przecież nie są obsługiwane przez kelnerów... Zwyc
            > zajnie sugerujesz, że skoro Hiszpania jest oblegana przez turystów to obsługa m
            > oże być mniej uprzejma bo jest tłok i są usprawiedliwieni. ;)

            Hiszpańska obsługa wcale nie jest nieuprzejma i zupełnie tego nie sugerowałem. Czasem mają dość hałaśliwych, pijanych turystów z krajów anglosaskich, ale nie spotkałem się jeszcze z opryskliwym hiszpańskim kelnerem. Szybcy, zdawkowki, być może nie tak wesołkowaci, jak irlandzcy barmani, no ale ci to odrębna liga.

            > To znaczy, że obsługa w kolejce na dworcu PKP czy lotnisku w Polsce też może by
            > ć skrajnie chamska "bo są oblegani". ;)

            To lotniska w Polsce są oblegane? To raz. A dwa dlaczego używasz ekstremalnego stwierdzenia 'skrajnie chamska', skoro wcale nie twierdziłem, że hiszpańska obsługa taka jest? Cejrowski także wątpię, aby tak uważał.

            > Co prawda w barze mlecznym od jakiegoś czasu nie byłam ale pamiętam, że tam obs
            > ługa była i mało miła i bardzo miła, mimo tego, że byli oblegani bardzo, bo żar
            > cie pyszne a ceny minimalne. Jedne panie były miłe a inne niekoniecznie. A czym
            > to się tak naprawdę różni od tapas bar?

            No i znowu swoje...

            > Co do tego, że dobry kelner wymaga lat wprawy to też uważam, że bzdura. Jedni m
            > ają dar do pracy z klientem a inni nie mają.

            Tak jak nikt nie rodzi się żołnierzem, tak nikt nie rodzi się kelnerem.

            > A i tak zawsze się znajdą ludzie, którym najlepszy klient nie dogodzi.

            A to swoją drogą.
    • janbar22 Kasa,misiu 04.07.14, 07:56
      Zapytaj ich, ile zarabiają. Potem porównaj to do swoich zarobków. Bingo!!!! Masz odpowiedź.
      • a74-7 Re: Kasa,misiu 04.07.14, 09:51
        janbar22 napisał:

        > Zapytaj ich, ile zarabiają. Potem porównaj to do swoich zarobków. Bingo!!!! Mas
        > z odpowiedź.

        Czy za nisko platna prace kelner powinien karac klienta ?
        Chyba nie trafiles w Bingo misiu :-D

        Klient nie wroci I local trza bedzie na klodke zamknac -tyle osiagnie miserable kelner
        , ale gdyby tak wlozyl wiecej" wysilku" w swoja prace , zapracowal by sobie na dobre tipy , tym podparl by swoja pensyjke,co nie ?

        Sa tacy ktorzy szybko sie ucza :-D

        • Gość: x place za dobre potrawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.07.14, 10:06
          a74-7 napisał:

          > Czy za nisko platna prace kelner powinien karac klienta ?

          , kelner druga sprawa(smutno)!
          • a74-7 Re: place za dobre potrawy 04.07.14, 10:32
            widze ze co kraj to obyczaj :-)
            Kazda potrawa ma swoja cene w karcie, jesli jest " niedobra" zwraca sie ja do kuchni .przysylaja nastepna na stol I placisz uzgodniona cene.
            Ale za mila I fachowa obsluge mozna wysuplac z sakwy ekstra ,co nie ?
            Niektore restauracje doliczaja automatycznie od rachunku 10 %, zeby nie liczyc na skapych klientow, w innych mozna wpisac wlasna kwote uznaniowa za service, jeszcze w innych kelnerzy dostaja tipy do reki , lub pracuja jako team I zbieraja tipy do kubelka , dziela sie pod koniec dnia czy tygodnia .Zalezy im zeby ten kubelek zapelnic, wierz mi, lezy to w ich wlasnym interesie.

            • posenerka Re: place za dobre potrawy 05.07.14, 14:28
              74-7 napisał:

              > widze ze co kraj to obyczaj :-)
              > Kazda potrawa ma swoja cene w karcie, jesli jest " niedobra" zwraca sie ja
              > do kuchni .przysylaja nastepna na stol I placisz uzgodniona cene.

              Oplutą? ;)

              > Niektore restauracje doliczaja automatycznie od rachunku 10 %, zeby nie liczy
              > c na skapych klientow, w innych mozna wpisac wlasna kwote uznaniowa za servic
              > e, jeszcze w innych kelnerzy dostaja tipy do reki , lub pracuja jako team I zbi
              > eraja tipy do kubelka , dziela sie pod koniec dnia czy tygodnia .Zalezy im zeb
              > y ten kubelek zapelnic, wierz mi, lezy to w ich wlasnym interesie.

              Skąpy klient nie chodzi do restauracji. ;)
              Skoro idę do restauracji zamiast sama sobie zrobić kolację to dlaczego mam jeszcze płacić haracz za kelnera? Kelner mi niepotrzebny, sama sobie mogę donieść talerze z kuchni.
              • a74-7 Re: place za dobre potrawy 05.07.14, 16:22
                posenerko, co ty z tym pluciem , taka kultura narodu ?
                Nosz chyba przestane jesc w restauracjach :-D
                (Wlasnie dzis wybieram sie do polskiej ,hehehe)
        • budzik11 Re: Kasa,misiu 05.07.14, 14:20
          a74-7 napisał:

          > (...) local (...) miserable
          >(...) tipy ,

          że-na-da
          • a74-7 Re: Kasa,misiu 05.07.14, 15:33
            budzik11 napisała:
            > że-na-da

            Ciekawe dlaczego tylko mnie punktujesz za angielskie slowa w tym watku ?

            rozumiem ze np. bakszysz to polskie slowo i oznacza zupelnie cos innego niz angielski tip , prawda dobrze wychowana panienko ?
            Jak sie nie ma do czego przyczepic to mozna , a nawet trzeba do slownictwa ,co nie?
        • janbar22 Re: Kasa,misiu 07.07.14, 07:56
          Teoretycznie-wszystko się zgadza: zarabiasz marne grosze, ale szanuj swoją pracę, itp....jasne, pełna zgoda. Ale to tylko teoria, bo pracownik źle wynagradzany traktuje swą pracę (najczęściej) proporcjonalnie do zarobków..Aha, trafić można Bingo, a nie "w Bingo", koteczku;)
          • a74-7 Re: Kasa,misiu 07.07.14, 08:56
            gra sie w bingo halls, skrot myslowy, dla chcacego nic trudnego do zrozumienia , ale zawsze znajdzie sie " bardziej inteligentny" misio, no coz....
    • vonsmroden Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 04.07.14, 11:23
      A zostawiasz 10% serwisu? To się nie dziw, że smutne miny mają...
      • jeepwdyzlu 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 04.07.14, 11:53
        Mój bratanek pracuje w Krakowie jako kelner w jednej z najlepszych knajp
        Zapytałem go wczoraj jaki jest poziom tipów - jak w większości knajp w Polsce - wszystkie idą do jednego wora
        Ok 7% obrotów
        Co dziwne - więcej dają Ci którzy zamawiają mało - np pizzę, kawę z deserem czy przekąskę. Im większy rachunek - tym tip mniejszy...
        Bywa, że ktoś płaci rachunek 400 zł i zostawi 5 złociszy. Albo mając 298 zł da 3 stówki i burknie - reszty nie trzeba
        :-)


        Więc gadanie, że 10% to mało - jest zabawne...
        Płaćcie tych 10 - już będzie dobrze

        jeep
        • zlosliwiec.zlosliwiec Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 04.07.14, 12:30
          :)))
        • posenerka Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 05.07.14, 14:42
          jeepwdyzlu napisał:


          > Więc gadanie, że 10% to mało - jest zabawne...
          > Płaćcie tych 10 - już będzie dobrze
          >
          > jeep
          >


          OK ale z jakiej racji mam płacić te 10%?
          Mogę sobie sama donieść talerz z kuchni.
          • jeepwdyzlu Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 05.07.14, 14:47
            OK ale z jakiej racji mam płacić te 10%?
            ---------
            To nie do Ciebie i takich jak Ty
            tylko do tych, którzy uważają, że należy płacić 20% rachunku napiwku
            i że jest to uznany międzynarodowy standard
            j.
        • posenerka Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 05.07.14, 14:48
          jeepwdyzlu napisał:

          > Mój bratanek pracuje w Krakowie jako kelner w jednej z najlepszych knajp
          > Zapytałem go wczoraj jaki jest poziom tipów - j

          Dobre. :)
          Skoro to jedna z najlepszych knajp to dlaczego z kelnerów robi się żebraków o napiwek?
          Naprawdę w "jednej z najlepszych knajp" kelner nie jest w stanie zarobić tyle by nie musiał zamieniać się w żebraka o napiwek?

          Skoro firma zmusza własnego pracownika do żebractwa to czy można ją nazywać "najlepszą"?
          • jeepwdyzlu Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 05.07.14, 14:51
            taki w Polsce standard
            umowa śmieciowa, 700 zł, reszta to napiwki

            wszędzie
            u Sowy też
            dlatego nagrywali...

            jeep
            • posenerka Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 05.07.14, 14:56
              A jakie napiwki mają panie w sklepach i kogo mogą nagrywać?

              Nie zamieniaj kelnerskiej nędzy w politykę.
    • Gość: x Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.07.14, 14:30
      szukasz naiwnych, powodzenia!
      • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 05.07.14, 16:17
        w UK wyglada to mniej wiecej tak:

        www.tripadvisor.co.uk/Travel-g186216-s606/United-Kingdom:Tipping.And.Etiquette.html
        • Gość: Jackk3 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t IP: *.abhsia.telus.net 05.07.14, 17:29
          Cytat: Tipping is not always expected in the UK in the way it is in the United States or Canada.
          To jest nieprawda. Jest duza roznica w dawaniu napiwkow w Kanadzie i USA.
          • a74-7 Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t 06.07.14, 13:10
            pierwsze zdanie jest wytlumaczone w kilku nastepnych , w czym lezy problem ?
            W USA nie bylam wiec nie bede walczyla na slowa ;-), ale to samo zrodlo podaje "etykiete"
            zostawiania tipow w Stanach: tu mozesz ocenic czy napisali prawde , bardzo prosze :

            www.tripadvisor.co.uk/Travel-g191-s606/United-States:Tipping.And.Etiquette.html
    • posenerka Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 08.07.14, 17:28
      jeepwdyzlu napisał:
      > po co te kolejne posty?
      > żeby pokazać, jaka jesteś mądra

      Gdyby mądrość mierzyć ilością zakładanych wątków to dawno byś przebił Einsteina. :)
    • posenerka Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 08.07.14, 18:19
      Faktycznie masz problem... :)
      Z takim podejściem szybko nabawisz się problemów gastrycznych. ;) I po co?!
      Wyluzuj, sezon ogórkowy.
      Ale jak musisz trollować to na zdrowie. To forum najlepsze lata i tak już ma za sobą. Żałuj, że z nami nie byłeś. ;)
      • jeepwdyzlu Re: 10% jest nierealne - dajecie mniej sknerusy! 09.07.14, 13:39
        To forum najlepsze lata i tak już ma za sobą. Żałuj, że z nami nie byłeś. ;)
        ----------
        wiesz, jak czytam posty "starych" forumowiczów
        pełne złośliwości i żółci...
        często serwowanej nieadekwatnie, niecierpliwie
        i nadmiernie...

        to nie żałuję...
        Pozdrawiam
        jeep
    • Gość: Ddd Re: Ciężka praca obsługi w restauracjach, a ich t IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.14, 23:03
      Ja też obserwuję ten permanentny brak uśmiechu wśród ludzi, ale nie tylko chodzi tu u Kelnerów, ale także w bankach, urzędach i innych miejscach. Czasami mój uśmiech i energia przerywają ten marazm i otrzymuję w zamian cień uśmiechu, czasem spotyka się to z podejrzliwym spojrzeniem. Chyba jesteśmy dość drętwi jako naród. Trudno powiedzieć, z czego to wynika, może za dużo straszenia ogniem piekielnym od wczesnego dzieciństwa?;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka